Zgr.17.01.2026r. Marian - Miłuj bliźniego swego jak siebie samego cd.

Zgr.17.01.2026r. Marian - Miłuj bliźniego swego jak siebie samego cd.

 Chwała Bogu! Wczoraj mówiliśmy znowuż o bardzo poważnych sprawach w sumie wszystko, o czym mówimy, w sprawach Boga i naszej sprawie, jest poważną sprawą, gdyż teraz rozlicza się sprawa nasza tu na ziemi, abyśmy mogli kiedyś znaleźć się w miejscu wiecznej chwały, abyśmy mogli trafić do domu Ojca. A więc jest to całkowicie twoja i moja osobista sprawa. To nie jest zespołowa odpowiedzialność, tylko to jest jednostkowa odpowiedzialność przed Bogiem za to, co zrobimy z tym Jezusem Chrystusem, którego On nam posłał jako Zbawiciela. Czy my się Mu poddamy? Czy my Go po prostu będziemy pomijać w swoim codziennym życiu? Najpierw to jest sprawa całkowicie osobista. To, co mówiliśmy, że musi zacząć się sprawa od nas. Ten syn marnotrawny wejrzał w siebie, a nie rozglądał się wokół, zobaczył swoją ułomność i uznał, że zgrzeszył bardzo przeciwko swemu ojcu i nawet uznał, że nie jest godzien się nazywać dalej jego synem, gdyż zszargał imię swego ojca poprzez to w jaki sposób żył. Lecz ojciec przyjął go, przebaczył mu to wszystko i dał mu z powrotem być synem. Tobie też dał możliwość. Synowie i córki Boga miłują swojego Ojca z całego serca. Zawiedliśmy w wielu sprawach, co do swoich ojców, ale tutaj nie możemy zawieść, gdyż ten Ojciec okazał nam doskonałą miłość w Swoim Synu, Jezusie Chrystusie i kto wzgardza taką miłością, to już jest szaleniec. Jeżeli pomija w swojej codzienności to w jaki sposób Bóg potraktował nas, grzeszników, posyłając nam Syna, który umarł za nasze grzechy, aby nas zbawić, to ten człowiek musi być szalony, jeżeli wie o tym, a mimo wszystko mija się z Chrystusie w codzienności i żyje po swojemu. To musi być szalony człowiek, nie uważam tego człowieka za normalnego. Uważam, że to jest szaleniec, który znając prawdę mija tą prawdę i dalej robi wbrew tej prawdzie. To musi być szaleniec. No bo tylko szaleniec zachowuje się w taki sposób wobec tak doniosłej prawdy, że wszyscy, którzy nadal grzeszą zginą w gehennie. To musi być człowiek, który nie pojmuje, co się dzieje w ogóle w tym momencie, jakby stracił rozum, tak jak pijany, który traci rozum i nie rozumie, co się dzieje, tak jest z ludźmi, którzy znają prawdę Bożą, a zachowują się zupełnie wbrew tej prawdzie. Czy nie rozumiesz, że to jest szalone? No szalone to jest po prostu, nie można uznać takiego człowieka za normalnie myślącego, to jest szalony człowiek, gdzieś stracił się, gdzieś w tym umyśle powstał wielki jakiś rozłam między prawdą, a rzeczywistością. I dlatego to, co mówiliśmy wczoraj, człowiek musi zacząć wołać w swojej sprawie do Boga. Jeżeli człowiek wie o tym, że Bóg powiedział do Abrahama, ojca wiary naszej: Trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały, to to samo powiedział do mnie i do ciebie Jezus Chrystus: Macie być doskonali, jak Ojciec jest doskonały. I mamy niesamowite uświadomienie nam, że tu nie chodzi o to trochę lepszy, trochę lepsza, ale o doskonałość Boga w nas. To jest tak poważna sprawa, a często jest składana na jakieś tam dalsze sprawy, załatwiania, ale sprawy najważniejsze, to się okazuje, że to są sprawy cielesne, to są najważniejsze sprawy: jak będzie mi się żyło, jak mnie inni widzą i takie inne tam rzeczy. Co tak naprawdę zaprowadziło wielu ludzi na manowce i apostoł pisze o tych ludziach, że oni odwrócili się od ukrzyżowanego Chrystusa.

A więc mamy świadomość, że to jest sprawa osobista, twoja osobista sprawa z Bogiem i moja osobista. Ja miałem swoje grzechy, ty miałeś swoje grzechy, czy miałaś. Ty musiałeś pokutować ze swoich grzechów, ja ze swoich grzechów, czy musiałaś pokutować. Każdy musiał zdać sprawę ze swojego życia przed Bogiem i rozliczając się usunąć wszystko, co ja zrobiłem złego, albo co ty zrobiłeś złego. To jest pokuta, to jest odwrócenie się od swoich martwych uczynków. Często ludzie bardzo szybko przenoszą się na innych i innym tam wykazują z czego oni się powinni odwrócić, zapominając, że sami nie odwrócili się od wszystkiego, co wcześniej nazgromadzali żyjąc bez Boga na świecie. To jest bardzo niebezpieczne, kiedy zajmujesz się innymi, kiedy twoja sprawa nie jest dokończona, bardzo niebezpieczne. Dlatego Bóg daje czas tobie, osobisty czas zawsze jak się nawracasz, żebyś zajął się sobą, wyłącznie sobą i żeby rozliczać się z tobą Duch Święty przemawia bezpośrednio do ciebie i mówi ci o twojej grzeszności, przekonuje cię o tym, że musisz oczyścić to, usunąć, masz takie święte, zdrowe przekonanie i nie rozglądasz się po innych, czy oni to robią, ty masz pewność, że ty to musisz zrobić. To jest właśnie to piękne działanie Ducha Świętego. Ale bardzo często ludzie przerywają to działanie Ducha Świętego, im się wydaje już, że mogą się zająć innymi ludźmi i bardzo często wtedy spadają w dół, ich życie się nie rozwija, są zagubieni w chrześcijaństwie, bo przestali wzrastać, rozwijać się, przestali się oczyszczać, uświęcać, zajęli się zupełnie innymi sprawami. To są często te internetowe spory, wchodząc w rolę detektywów do odkrywania kłamstwa, taka świadomość, że ja już jestem gotowy, by odkrywać gdzie to jest prawda, a gdzie nie. Przychodzi taki paromiesięczny chrześcijanin i on już odkrywa, że tu jest źle, a tam jest dobrze, kiedy nie ma sam pojęcia, co w swoim życiu ma złego, a co dobrego. Bo już wpojono w tego człowieka pychę, dumę i arogancję takiego wysokiego mniemania, że człowiek jest w stanie odkryć, co jest prawdą, a co jest kłamstwem, kiedy Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie, że my przez długie używanie nabywamy władz poznawczych, aby dokładnie wiedzieć, co jest złe, a co dobre, długie używanie. To najpierw ty w sobie doświadczasz ile ty masz potrzeby zmiany swojego życia. Zobaczcie, ilu mamy braci i sióstr i jaki pożytek mamy z tych braci i sióstr, takie jest ich rozliczenie się ze swojego życia. Jeżeliby się rozliczyli do końca, byłby piękny pożytek, bo byliby gotowi na to, by być z innymi już i brać udział w tym wzajemnym budowaniu się na Boży dom. Ale że oni nie rozliczyli swojego zepsutego człowieczeństwa, to do dzisiaj nie mogą wziąć udziału w budowaniu nowego człowieczeństwa. Musi najpierw rozliczone być pierwsze, żeby zająć się drugim, tak czy nie? Ten, który kłamie zajmuje się prawdą, tak? Ten, który kradnie, zajmuje się uczciwością? Najpierw przestań kraść, przestań kłamać, przestań wysoko mniemać o sobie, żeby zająć się czy ktoś inny ma pychę, czy nie ma pychy. A więc mamy coś co musimy sami załatwić z Bogiem, Bóg ma z nami sprawę, z tobą i ze mną osobistą sprawę, z każdym synem i z każdą córką ma osobistą sprawę i jest napisane w Słowie Bożym, że On karci tych, których przyjmuje, ćwiczy i wychowuje każdego, którego przyjmuje. A jeżeli ktoś jest bez karania, to co? To jest nieprawy, to nie jest dziecko Boga. Niebezpieczne, bo jeśli Bóg się nie zajmuje człowiekiem, to kto ci pomoże?

A więc jak bardzo ważne jest to, żeby nie zapomnieć po co stałeś się chrześcijaninem, o co stałaś się chrześcijanką, że tu chodzi o sprawę zupełnego oczyszczenia każdego z nas od całego naszego zepsutego człowieczeństwa. Gdyby ludzie naprawdę zajęli się tym, co się im mówi od początku, kiedy przychodzą, aby się ochrzcić, żeby zajęli się oczyszczeniem swojego życia, to wtedy ci ludzie dorośli by w miarę sprawnie do tego, żeby budować się z innymi na Boży dom. A że bardzo szybko wchodzą w spory, waśnie, napominania, zapominają o swoich rzeczach, które nadal niosą z sobą i co? Wiele lat mija i człowiek dalej grzeszy tym samym. To jest niebezpieczne, jako wierzący czy wierząca dalej grzeszyć tym samym, co było w starym życiu. To jest bardzo niebezpieczne i może się zakończyć tragedią.

2 List do Koryntian 5 rozdział, od 9 wiersza:

 

"Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, jemu się podobać. Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe. Wiedząc wtedy co to jest bojaźń Właściciela, staramy się przekonywać ludzi; a przed Bogiem wszystko w nas jest jawne, spodziewam się też, że i w sumieniach waszych jest to jawne".

 

A więc apostoł wyraźnie mówi, że każdy z nas osobiście będzie musiał, czy musiała stanąć przed sądem Chrystusa, który będzie sądził żywych i umarłych według uczynków dokonanych w ciele, dobrych czy złych, jednych przyjmie, tak jak te dobre ryby, a drugich wyrzuci, jak te złe ryby. Jednych przyjmie, drugich odrzuci jak ten sędzia. A więc masz osobistą sprawę z Chrystusem, a Jego nie idzie oszukać, oszukać możesz wszystkich włącznie z sobą samym, sobą samą, ale Jezusa nie oszukasz. Ludzie potrafią oszukać nawet samych siebie, ale Jezusa nie oszukasz. Masz osobistą sprawę i chcę, żebyś o tym wiedział, wiedziała. To jest twoja osobista sprawa, bo kiedyś staniesz przed Chrystusem i będziesz musiał, będziesz musiała odpowiedzieć i po co stracić tą możliwość, kiedy dzisiaj można się do tego przygotować, można się oczyszczać, usuwać ze swojego życia głównie to wszystko, co nie jest Chrystusowe. Sprzątać, sprzątać i sprzątać swoje życie. Ludzie często zajmują się czyimś, a w swoim mieszkaniu jeszcze mają tyle brudu, tyle egoizmu, samostanowienia, samowoli, robienia po swojemu, a chcą się zajmować już innymi sprawami. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.

List do Rzymian 2 rozdział, od 1 wiersza:

"Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś, człowiecze, który sądzisz; albowiem, sądząc drugiego, siebie samego potępiasz, ponieważ ty, sędzia, czynisz to samo. Bo wiemy, że sąd Boży słusznie spada na tych, którzy takie rzeczy czynią. Czy mniemasz, człowiecze, który osądzasz tych, co takie rzeczy czynią, a sam je czynisz, że ujdziesz sądu Bożego?"

 

Zwróciliście chyba uwagę na to, jak często wierzący ludzie mówią innym, co powinni czynić, a wy widzicie, że oni w swoim życiu wcale tego nie czynią. A więc apostoł mówi bardzo wyraźnie do tych wszystkich wierzących ludzi: Czy mniemasz, człowieku, który sam żyjesz w złu, a pouczasz innych, żeby przestali żyć w złu, że ty będziesz odpowiadać przed Bogiem za to, że cię to nie ominie, że innym mówisz, że to jest złe, kiedy sam ty pozostajesz.

 

"Albo może lekceważysz bogactwo jego dobroci i cierpliwości, i pobłażliwości, nie zważając na to, że dobroć Boga do upamiętania cię prowadzi (do pokuty, do porzucenia tego wszystkiego złego). Ty jednak przez zatwardziałość swoją".

 

I jest nagminne, co my widzimy wśród wierzących ludzi, zatwardziałość, to jest nagminne, to są zatwardziali wierzący ludzie, którzy niezmiennie nie pozwalają na to, żeby w swoim osobistym życiu zaczęli robić porządek. Widzimy ich grzeszących poprzez te wszystkie różne lata, w których dalej robią swoje rzeczy, które są złe. Nie dają się pouczyć, są zatwardziali już, uparcie zatwardziali, nie chcą pokazać, że są ochotni na to, by zmienić swoje życie, chcą pokazać, że nikt nie zmieni ich życia. Nawet Bogu nie pozwolą, żeby im pomógł uratować się, ale mienią się wierzącymi i innych pouczają jak żyć. To są zatwardziali ludzie, tak jak faryzeusze byli zatwardziali, uczyli innych, kiedy ojcem ich był diabeł, uczyli innych jak żyć.

A więc pomyśl o swoim osobistym życiu z Bogiem, czy ty miłujesz Boga z całego serca, z całej myśli, duszy i siły? Czy twoje życie należy już do Ojca, tak jak życie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa? Widzimy wielkie niezrozumienie wśród wierzących ludzi, tak jakby była taka zespołowa odpowiedzialność i jakoś się tu zmieszczę, bo między tą zespołową odpowiedzialnością będzie i apostoł Paweł, i Piotr, i będzie Szczepan, oni mnie zasłonią tą swoją wspaniałą relacją z Bogiem. Jakoś się zmieszczę w tej zespołowej odpowiedzialności. Tak większość chrześcijan myśli, moi drodzy. Nie myślą, że będą musieli sami stanąć przed Bogiem. Naprawdę wielu myśli o zespołowej odpowiedzialności i że jakoś się przy tym zmieszczą i dlatego zachowują swoją naturę nadal myśląc, że i tak się przemieszczą do wieczności z Bogiem, podczas, gdy Bóg mówi: Nie, każdy osobiście stanie przede Mną i każdego będę rozliczać osobiście za to, w jaki sposób postąpił, czy postąpiła z Moim Synem, Jezusem Chrystusem.

Radzę się bać Boga, to jest takie mało spotykane w dzisiejszych czasach, jest raczej taka lekkomyślność, takie lekceważenie. Radzę się bać, to nie jest wstyd bać się Boga. Głupio się jest nie bać Go, pokazywać, że ja się Boga nawet nie boję i nie będę robić, co On do mnie mówi. A więc

 

"Ty jednak przez zatwardziałość swoją i nieskruszone serce gromadzisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego; tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku, dążą do chwały, czci, i nieśmiertelności, da życie wieczne; tych zaś, którzy o uznanie dla siebie zabiegają i sprzeciwiają się prawdzie, a hołdują nieprawości, spotka gniew i pomsta. Tak, utrapienie i ucisk spadnie na duszę każdego człowieka, który popełnia zło, najpierw Żyda, potem i Greka".

 

A więc nie ma różnicy.

 

"A chwała i cześć, i pokój każdemu, który czyni dobrze, najpierw Żydowi, a potem i Grekowi. Albowiem u Boga nie ma względu na osobę".

 

Chciałbym, żebyśmy to zrozumieli, bo to jest twoja osobista walka o wieczność i moja. Chciałbym, żebyśmy to dobrze rozumieli, ja muszę walczyć o swoją wieczność i ty też. To nie jest religia, w której jest ogólne zbawienie, bo jesteś w danej religii. To jest zwiedzenie i oszukanie. Każdy osobiście musi być zbawionym, zbawioną. Każdy musi wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i pójść za Jezusem, każdy, każda. Nie wystarczy, że w zgromadzeniu parę osób będzie niosło krzyż i już całe zgromadzenie idzie do wieczności. A wielu tak myśli, niestety są zwiedzeni i oszukani, tak myślą i dlatego nie robią porządku w swoim życiu, nie lękają się odpowiedzialności, bo wydaje im się, że nie będą odpowiadać. Ale chcę żebyśmy mieli to uzmysłowione: każdy będzie musiał zdać sprawę za siebie i każdy własny ciężar poniesie. Wtedy jest taka możliwość, że człowiek zacznie rozumieć, że ja muszę się ratować, ja muszę się ratować, ja muszę wołać: Boże, zbaw mnie, uratuj mnie ode mnie, ja nie mogę zrobić tego, co Ty mówisz, bo nadal mam twarde serce, uparty jestem, zawzięta jestem. Boże, stawiam na swoim, a nie na Tobie, nie boję się sprzeciwiać nawet Tobie, Boże. Rozumiesz, jeżeli tak będziesz wołać do Boga, szczerze i prawdziwie, nazywając rzeczy po imieniu, wtedy Bóg ci odpowie. A jeżeli będziesz mówić: Boże, ja cię kocham, przecież. Wiesz, że Cię kocham, modlę się do Ciebie, śpiewam Ci pieśni, czytam Biblię, nawet głoszę Ciebie, wiesz, że Cię kocham, Boże, a że nadal w swoim życiu mam to, co chcę, a nie to, co Ty chcesz, no to wiesz, Tobie dałem coś, a więc coś dla mnie zostało. To jest oszukanie, mówię wam, tak nie da rady się uratować. Każdy zda sprawę za siebie, nie ma innej możliwości. Dlatego ja muszę być czysty i ty też musisz być czysty, czysta.

Weź się za siebie, bracie, siostro, weź się za siebie naprawdę. Weźmy się każdy za siebie, za swoje szaty, za oczyszczenie swojego życia, bo gdy będziesz mieć czyste życie swoje z Bogiem, wtedy niesamowicie będziesz mógł pomóc innym, bo w tobie nie będzie tego zła, nie dołożysz goryczy do pomocy, nie dołożysz jakiś złości do miejsca, gdzie nie należy się w ogóle takich rzeczy dawać. Będzie to piękne działanie Chrystusa, aby oni mogli zobaczyć Chrystusa. Wiele zła narobiło wiele tych nauczań, które ludzie niosą latami. Gdzie nie wołają o siebie, no tak wołają: Boże, trochę lepszy, lepsza trochę, ale tak ogólnie, rozumiecie, gdybyśmy tak do innych podeszli, no wiesz, ja tam się modlę za tobą, ale jakbyś nie robił tego, co ja tam się modlę, to też jeszcze nie będzie tak źle. Nie, mówimy: Wiesz modliłem się o ciebie, modliłem się, żebyś prowadził czyste i święte życie. No i co ty robisz, człowieku dlaczego nie żyjesz w święty sposób? I tak do kogoś, a czemu nie do siebie: modliłem się, Boże, do Ciebie o swoje święte życie, dlaczego nie robię tego, co powinienem robić? Dlaczego zwlekam? Dlaczego odkładam na jutro to, co powinienem dzisiaj zrobić? Dlaczego do innych potrafimy mówić: Ty musisz to zrobić, człowieku, ogarnij się, ratuj się, a do siebie nie potrafimy tego powiedzieć? Powiedźcie, jak łatwo jest komuś wytyczać drogę, a samemu nie iść tą drogą. To jest właśnie tragedia. wielu jest tych, którzy mówią innym, jak żyć, ale sami nie żyją według tego i Bóg mówi: Ja będę was sądził nie według tego, co wy mówicie, ale według tego, co czynicie, czy wy to czynicie?

To jest straszny czas, kiedy słabnie instynkt życia, kiedy ludzie przestają walczyć o swoją wieczność. Kiedy wydaje się, że jakoś tam trochę chrześcijańskiego życia i już daję wszystko, co trzeba. Ile miłości okazujesz w zgromadzeniu? A miłość, to danie siebie temu zgromadzeniu. Jeżeli nie potrafisz nawet siebie miłować i nie potrafisz siebie ratować z tej opresji tego świata, ze zła, z tego zagubienia duchowego, jak możesz pomóc komukolwiek, skoro sobie nawet nie pomagasz, nie umiesz, nie chcesz może, albo już za ciężko ci jest, przyzwyczaiłeś się do tego swego ja przyzwyczaiłaś się, już nie chce ci się zmieniać tego, mówisz: Jakoś to może będzie, przecież Bóg jest miłością. Dlatego, że jest miłością dał Syna, żebyśmy mogli się oczyszczać.

Pamiętaj, to jest twoja indywidualna sprawa z Bogiem, ty staniesz przed Bogiem. I Bóg mówi: Jeżeli grzesznik upamięta się i porzuci swoje grzechy, Ja nie będę mu pamiętać całej jego grzeszności, ale jeśli sprawiedliwy porzuci swoją sprawiedliwość i wejdzie w grzech, nie będę mu pamiętać czy jej pamiętać całej sprawiedliwości. Taki jest Bóg. Grzech oddziela nas od Boga, porzucenie grzechu przyprowadza nas do Boga. Pamiętaj, to nie jest zabawa w Kościół, to jest prawdziwa walka o twoją wieczność, gdzie ją spędzisz. Ja wiem, że ona umyka z sprzed oczu, ta wieczność i wydaje się, że chrześcijaństwo, to jest takie trochę lepsze życie. To takie jest oszukańcze, wracasz do domu, zajmujesz się jakimiś rzeczami, coś tam trochę poczytasz, coś tam trochę i czujesz satysfakcję, że nie jesteś jak ten świat, jesteś jak faryzeusz, jak faryzeuszka, którzy mówią: Boże, ja nie jestem jak ten świat, nie jestem jak ten człowiek tam, co leży w rowie, albo ja nie jestem jak tamten, co tak żyje albo tak, bo życie moje jest inne, jest takie całkowicie bez tego, bez tych używek, bez tego, ja nie jestem tak zły jak tamci. Ale Bogu nie o to chodziło, Bogu chodziło o Jego Syna, jak mówiliśmy.

1 List do Koryntian 9 rozdział. Rozumiecie o co chodzi? Chodzi o to, żebyś podjął osobistą, czy podjęła osobistą bitwę o swoją wieczność, o swoją wieczność, żebyś zabrał się, czy zabrała się do ratowania swojego życia wiecznego, żeby to było rzeczywiste. Czytasz Biblię i robisz to. Wielu mężów poucza swoje żony, jak powinny żyć, wiele żon poucza swoich mężów, a to już mówiłem i mówię nie raz: Niech każdy pouczy siebie według tego, co Słowo Boże mówi do mężów czy do żon i wtedy byłoby dobrze. Każdy za siebie zda sprawę, dziecko zda sprawę za swoje postępowanie wobec rodziców, rodzice zdadzą sprawę za swoje postępowanie wobec dzieci. Każdy zda sprawę za siebie. Jeżeli człowiek sam siebie nie daje poprawić Bogu, to jak może pomóc komuś, tylko będzie oskarżać kogoś, a nic nie pomoże, bo nie będzie mieć miłości w ogóle do drugiej osoby. Miłość przychodzi od Tego, który jest miłością. 9 rozdział 27 wiersz:

 

"Ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych sam, nie był odrzucony".

 

Walczę o swoją wieczność, umartwiam ciało moje, ujarzmiam, pilnuję, aby należało do Chrystusa w każdej chwili, aby gdy mówię innym o wspaniałym Zbawicielu, sam żebym był zbawiony. Nie mam uniesienia, bo komuś mówię, to ja już jestem lepszy od kogoś. Osioł kiedy przemówił do Bileama, nie wiem czy poczuł się lepszy od Bileama. Umartwiam, walczę o to. Niech Bóg cię zachęci, naprawdę Bogu zależy na tobie, Bóg chce cię zbawić, uratować. Lekceważysz to zbawienie, bawisz się swoją wiecznością, On widzi to i nie chce, żebyś zginął, nie chce, żebyś zginęła, chce ci pomóc, chce cię uratować. Ale ty musisz otworzyć się na to, ty musisz zrozumieć, że to walka jest o ciebie. Zajmij się tym, co jest ważne, czytaj Biblię i patrz czy tak żyjesz, jak nie, to walcz o to, by tak żyć, wołaj do Boga i rób to, co wiesz, że masz robić. Wszak mówisz do ludzi: Uwierz w Jezusa, będziesz zbawiony, a ty jesteś zbawiony? Jesteś zbawiona? Twoje życie już jest zbudowaniem dla innych, tak jak Chrystus? Czy nadal chodzisz swoimi drogami, według swoich upodobań, swojego zadowolenia? Gdzie położone życie dla innych, tak jak Chrystus? Skoro trzymasz je nadal w swojej dłoni i pilnujesz, żeby ci jego nie zabrał, bo lubisz żyć po swojemu, masz swoje fajne przyzwyczajenia, cóż nie zrezygnuję z nich przecież, bardziej zrezygnuję z wieczności z Bogiem, niż ze swoich przyzwyczajeń. Już się nauczyłeś, czy nauczyłaś Boga spychać na drugi, trzeci plan, bo ty jesteś ważniejszy od Boga. Zobacz co ci diabeł zrobił? Ale to nie musi tak się zakończyć, to można jeszcze zmienić. Dlatego mówimy o tym, żeby to zmienić. Jeszcze można strząsnąć to wszystko i szukać Boga z całego serca, z całej myśli, duszy i siły, a On jeszcze może dać się znaleźć i uczynić to, co jest niemożliwe dla nas ludzi.

Ew. Mateusza 7 rozdział. Zachęcam cię do tego rzeczywistego czytania Biblii i patrzenia czy tak żyjesz, czy w ten sposób postępujesz, żeby można było też pokutować, oczyszczać się, przyznawać się do swoich grzechów, porzucać je, jeszcze jest taki czas. Od 7 wiersza:

"Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą? A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują".

 

Walcz o swoją wieczność. Jezus zachęca, proś, pukaj, kołacz, dopominaj się: Boże, obiecałeś mnie zbawić, nie chcę tak żyć, nie chcę żyć na pusto, nie chcę żyć dla siebie, powiedziałeś, że kto żyje dla siebie, zginie w gehennie, a kto żyje dla Ciebie będzie w wieczności, kto odda Ci swoje życie zyska je, a kto je zachowa, straci je, powiedziałeś Jezu. Jak wielu wierzących zachowuje do dzisiaj swoje życie i dalej krzywdzą innych tym swoim życiem. Bo kto nie zbiera, już rozprasza, kto nie bierze udziału w tym, co jest miłe Bogu, już czyni spustoszenie. A więc niesamowita zachęta: proście, szukajcie, kołaczcie. Zajmijmy się, to nie jest takie, że wróg nie będzie walczył z tobą, ale kiedy stajesz przed Bogiem i On widzi twoją słabość, ale ty przychodzisz do Niego z tą słabością i szukasz Jego łaski, Jego miłosierdzia, to raptem doznajesz, że przychodzą siły i zaczynasz normalnie mówić do Boga. Normalnie, to znaczy mówisz naprawdę o sobie i wtedy doznajesz, że: pomogłeś mi, Boże. Mógłbym mówić różne rzeczy, ale to nie byłoby to, co naprawdę chciałbym Ci powiedzieć. Ale pomogłeś mi i zacząłem mówić naprawdę to, co chciałem Tobie powiedzieć. Taki jest Bóg, ale potrzebujemy Go. Jezus mówił, że bez Niego nic nie zrobimy, potrzebujemy Go. Moi drodzy, to walka o wieczność, to nie jest o chwilę, jedno nie przebaczenie i Bóg ci przywraca całą twoją grzeszność. Jedno nie przebaczenie, jedna zawiść, złośliwość, kończy twoją wieczność. Jeśli nie zmienisz tego i nie będziesz walczyć o swoje relacje, o swoją postawę, zginiesz w gehennie. Wielu wierzących będzie w gehennie, dlatego że nie wypełniali tego słowa, żyli wbrew słowu. Demony też wierzą i drżą, wiedzą że czeka ich kara.

Przypowieści Salomona 4 rozdział, 18 wiersz:

 

"Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci, aż do białego dnia".

 

Jeżeli bierzemy sprawę na poważnie, kto w zborze jest tym człowiekiem, o którym pisze to słowo? Droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia, że droga twoja czy moja coraz jaśniej uwidacznia Jezusa Chrystusa w nas. Jeżeli prawdziwie rozpatrujemy Słowo Boże, wtedy prawdziwie zrozumiemy jak bardzo potrzebujemy Jezusa w dzisiejszych czasach. W światłości, która oświeca każdego człowieka, żeby nie chodził w ciemnościach żaden człowiek, który w Nim nadzieję pokłada. Bóg chce, aby Jego dzieci rosły wzrostem Bożym, On chce, żebyśmy dorastali do wymiarów Jego Syna. On chce, żeby było wyraźnie widać to, co wczoraj czytałem, że ty należysz do Jego Syna, do Jezusa Chrystusa i w twoim życiu Jezus jest coraz więcej widoczny. Nie znaczy, że będziesz super idealny od razu, tylko znaczy, że będziesz wzrastać, będziesz się rozwijać się rozwijać i coraz bardziej z chwały w chwałę będzie przemieszczało się twoje naśladowanie Chrystusa.

I od 23 wiersza:

 

"Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia".

 

O tym Chrystus też uczył. Uważajcie z jakiego serca pochodzą wasze słowa. Jeżeli serce jest brudne, zanieczyszczone, to i słowa są brudne i zanieczyszczone. Z czystego serca pochodzą czyste słowa, z brudnego, brudne. Czy słyszysz, co mówi Słowo Boże? Czujniej niż wszystkiego innego, mówiliśmy o tym nie raz. Wielu ludzi strzeże wiele rzeczy, pilnuje czy jest zamknięte, czy nikt tego nie weźmie w jakiś sposób, a tutaj jest powiedziane: Bardziej niż tego wszystkiego strzeż swego serca, bo tam jest bardzo, bardzo wielkie zagrożenie, jeżeli to nie będzie Chrystus mieszkał w tym sercu. Łatwo jest lekceważyć innych ludzi, łatwo siebie uznać za takiego, który: no taki jestem, muszą mnie znosić; ale to nie jest Chrystus, to jest człowiek, który odrzuca Chrystusa i uważa, że tak musi być. Niebezpieczny stan, radzę z tego rezygnować.

Wszyscy wyruszyliśmy z tego samego miejsca, jako grzesznicy, ale tylko ci, którzy w Chrystusie będą znalezieni, wejdą do wieczności. Wszyscy wyruszyliśmy z tego samego miejsca. On umarł za mnie i za ciebie jednakowo, ale tylko ci wejdą do wieczności, którzy trwają w Jego śmierci, aby wydawać owoc Jego życia. I dla mnie i dla ciebie, to jest bardzo ważne. A więc strzeż swego serca, pilnuj co tam się dzieje, serce czułe, otwarte, napełnione Słowem Bożym. To co i Dawid mówi: Zachowuję słowo Twoje w sercu swoim, żeby nie grzeszyć przeciwko Tobie. Czy ważne jest twoje serce? Czy ważny jest stan twojego serca? Czy nie z obfitości serca mówią usta? Jakże często słyszysz braci i siostry, którzy o wielu rzeczach mówią, ale dziwisz się dlaczego nie mówią o tych najważniejszych, co się stało? Czy tam już jest stragan w tym sercu? Tam już jest handel? Tam już jest tak jak było w świątyni, kiedy był Jezus? I przekupstwo i kombinowanie? Czy tam jest miłość?

 

"Oddal od siebie fałsz ust i trzymaj z dala od siebie przewrotność warg! Niech twoje oczy patrzą wprost, a twoje powieki niech będą zwrócone prosto przed siebie. Bacz na tor, po którym ma stąpać twoja noga i niech będą pewne wszystkie twoje drogi. Nie zbaczaj ani na prawo, ani na lewo, powstrzymuj swoją nogę od złego!".

 

Powstrzymujmy każdy z nas siebie od kroczenia złą drogą, kroczenia drogą bezprawia, drogą lekkomyślności, drogą samozadowolenia, wystrzegajmy się tego, chodźmy tą jedną, wąską drogą, o której czytałem, że niewielu ją znajduje, bo ona nie nadaje się dla tych, którzy chcą żyć po swojemu. Na tej wąskiej drodze nie żyjesz już po swojemu, ale to Jezus żyje w tobie, po Swojemu, tak jak On żyje. To jest zupełnie inaczej.

2 Księga Mojżeszowa 19 rozdział, 5 wiersz:

 

"A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia".

 

To co omawialiśmy niedawno, jeżeli będziemy słuchać pilnie głosu Bożego. Co On do nas mówi, nasz Ojciec? Rozumiecie, my jesteśmy jak dzieci, zobaczcie, jak my żyjemy? Zobaczcie jak my żyjemy, jako dzieci Boże? A przecież Ojciec powiedział jak powinny żyć Jego dzieci. Powinniśmy się miłować nawzajem, powinniśmy mieć jedno serce, jedne usta, powinniśmy żyć dzięki naszemu niebiańskiemu Ojcu w Jego umiłowanym Synu. Powinniśmy być dla siebie najbliżsi, powinniśmy mieć razem niesamowicie, wspaniałe relacje, bo idziemy do domu Ojca, idziemy do wieczności. Powinniśmy dbać o siebie nawzajem, abyśmy chodzili w taki sposób, by być dla siebie zbudowaniem, bo przecież krótkie jest życie, a potem trzeba będzie zdać sprawę z tego, jak żyliśmy. To jest łaska, że dzisiaj wiem, co mi grozi, jeżeli zmarnuję ten czas swego nawiedzenia, to jest łaska, że wiem, co mi grozi. Kiedyś żyłem bez świadomości tego, wydawało mi się, że umrę i kończy się temat, a dzisiaj wiem, że nie kończy się temat, że każdy, ja, ty musimy stanąć przed Bogiem naszym i zdać sprawę za to, co zrobiliśmy.

Ratuj się, bracie i siostro, walcz o siebie, nie skupiaj się póki co na innych, zobacz czy ty jesteś gotowy, czy gotowa, żeby pomagać innym, naprawdę pomagać. To tak jakbyś chodził pomagał innym, a u ciebie bałagan totalny w życiu. Jezus powiedział: Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, a uczeń jaki ma być? Jak jego Mistrz. A więc uczniowie idą, żeby czynić uczniami, a jeśli samemu się nie uczy od Jezusa, nie jest się tym, który rozwija się według tego, kim jest Mistrz, to kogo można uczynić uczniem, skoro samemu się nie potrafi poddać Mistrzowi, Jego wspaniałej nauce? Ludzie właśnie dlatego są tak oporni, bo widzieli już tylu zwiastunów, którzy w ogóle nie żyli tym, o czym mówili, dlatego tak ludzie są oporni, mówią: No, tak, tak, już tylu słyszałem, widziałem ich życie. I przez co mówią później, że przez to bluźnią Bogu. Jeżeli masz świadomość i kochasz Boga, to nie rób wbrew temu, co On do ciebie mówi, rób to, co On mówi, otwieraj usta naprawdę dla Jego chwały widząc, że twoim wnętrzu jest tak chwała. Jak nie, to lepiej milcz i nic nie mów, staraj się pokazywać swoim życiem i nawet jeżeli ktoś zobaczy, że nie do końca ono jest tak, jak być powinno, to przynajmniej nie będzie mógł, czy mogła zarzucić, że mówiłeś bardziej o sobie, a tego nie robisz. Nie musimy afiszować czegoś czego nie mamy. Mówcie prawdę jeden drugiemu, bo jeżeli ktoś kogoś okłamuje, to mścicielem tego jest Bóg. Zobaczcie ilu chodzi i tak prawdę mówiąc, to pomstę na siebie ściąga poprzez mówienie komuś, kiedy samemu się tym nie żyje. Napomnienia, w których ty sam nie bierzesz udziału ściągają na ciebie pomstę Bożą. Więc napominając innych, pamiętaj czy sam, czy sama jesteś w tym temacie, prawdziwie rozliczony, rozliczona i robisz to, co chce Bóg. Jeżeli nie, to lepiej się zamknij i szukaj pomocy Boga, bo trzeba napomnień. Słowo Boże mówi, że codziennie mamy się napominać, ale jeżeli będziemy się napominać sami nie robiąc tego, co mówimy, to będziemy niszczyć siebie nawzajem i te napomnienia wcale nie będą błogosławieństwem dla zgromadzenia, będą przekleństwem, bo będą tak naprawdę przytyczkami, a nie prawdziwymi napomnieniami do czegoś bardziej podobnego do Chrystusa. Wiecie jak to działa, sami wiecie dobrze.

1 List do Tymoteusza. Jest nadzieja, moi drodzy, jeżeli nawet mówimy o tym w sposób tak otwarty, to nie znaczy, że potępiamy, to znaczy, że chcemy uświadamiać sobie nawzajem, że jest ratunek, możemy się ratować, tylko muszą nastąpić prawdziwe zmiany w każdym z nas osobiście. To jest twoja osobista sprawa, z tego też inni mogą wziąć dobro, albo zło, ale to jest sprawa twoja osobista i moja. Chociażbyśmy, żeby inni raczej dobro dostali nie zło, nie chcemy, żeby krzywdzić. A więc musimy toczyć bitwę o to.

I od 13 wiersza, 4 rozdział:

 

"Dopóki nie przyjdę, pilnuj czytania, napominania, nauki".

 

Pilnuj czytania, napominania i nauki.

 

"Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego (…)".

 

Słyszysz te słowa? O tym mówiliśmy wczoraj, mówimy na wielu zgromadzeniach: pilnuj siebie samego. Dopiero człowiek dojrzały może pilnować innych, niedojrzały będzie prawdopodobnie zwodzić innych, mówiąc, że to jest dobre, to ci nie zaszkodzi.

 

"Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają".

 

Manasses, kiedy wrócił, odbudował ołtarz, niech każdy z nas weźmie się za odbudowanie swojego ołtarza modlitewnego. To, co stało się na krzyżu dla mnie i dla ciebie. Niech każdy odbuduje swój ołtarz modlitewny, swoje miejsce składania siebie Bogu jako ofiarę miłą, przyjemną, żywą. Nie krzywdźmy innych swoimi myślami, pomysłami, słowami i działaniami, bo to nie będzie miła ofiara, jeżeli jedno robisz, a drugie myślisz, że Bóg powinien już zrobić. Tam było powiedziane, wczoraj czytałem, jeżeli będziecie czynić dobro, wtedy Ja rozświetlę te wasze życie i napełnię je chwałą, dam wam to, czego potrzebujecie. Czy rozumiesz powagę sytuacji? To jest poważna rzecz. Wiele ludzi mniema o sobie, że są w porządku, a zrobili już tyle krzywdy innym ludziom przez zakłamywanie prawdy. Pilnuj siebie samego i nauki, to jest Słowa Bożego. Pilnuj serca, pilnuj czytania, pilnuj nauki, może trzeba sobie wypisać, czego mam pilnować naprawdę. Ja mam pilnować siebie, jeżeli nauczę się pilnować siebie, wtedy będę mógł pilnować kogoś. Tak jak Słowo Boże mówi, że ci, którzy nauczyli się pilnować siebie mogą pomagać innym poznawać prawdę o tym, jak pilnować siebie, aby mieć zdrową relację z Tym, który był tutaj na ziemi, z Jezusem Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Kiedy człowiek gubi swoją relację z Bogiem i poświęca się dla innych, taki człowiek wpada w pułapkę zwiedzenia i zginie, bo ludzie mają różne pomysły na życie i taki człowiek staje się jak tułacz, który tuła się między różnymi pomysłami. Ty musisz stać skale osobistego bycia z Bogiem, a wtedy możesz pomagać innym, nie opuszczając osobistego bycia z Bogiem, nigdy. Poświęcenie nie polega na tym, że ty zostawiasz osobiste bycie z Bogiem i ty się poświęcasz dla innych, żeby ratować innych. To nie jest ratowanie, to jest tułaczka, tułasz się między charakterami i się rozbijasz o kolejne i o kolejne, aż w końcu rozumiesz, że w sumie opuściłeś miejsce, w którym powinieneś nieustannie być, miejsce twojej społeczności z Bogiem. A więc pilnuj swojego miejsca bycia z Bogiem i nigdy go nie opuszczaj, nawet gdy pomagasz innym, to zawsze tylko z z tego miejsca, będąc czystym, czystą w Chrystusie.

5 Księga Mojżeszowa 4 rozdział, 9 wiersz:

 

"Tylko strzeż się i pilnuj swojej duszy, abyś nie zapomniał tych rzeczy, które widziały twoje oczy, i aby nie odstąpiło od twego serca po wszystkie dni twojego życia, ale opowiadaj o nich swoim synom i synom swoich synów".

 

Strzeż się i pilnuj swojej duszy, pilnuj swoich emocji, gdzie one są umiejscowione, czy to jest Chrystus, centrum twoich emocji? Czy coś na ziemi? Czy zadowolenia ludzkie? Czy sukcesy innych? Czy to, że ktoś ma coś, a ty tego nie masz i masz zadzior? Jezus niewiele miał według ludzkiego obliczenia i w sumie nie zostawił ani denara, ale zostawił coś o wiele więcej, zostawił bogactwo, niesamowite bogactwo, którego my potrzebujemy, wzajemne przebaczanie, wzajemna miłość, relacje, budowanie się na Boży dom, nowe, wspaniałe, wieczne życie w Nim, w Chrystusie Jezusie. Nie ma znaczenia kim byliśmy wcześniej, musisz to zrozumieć, nie ma znaczenia kim ja byłem wcześniej, ani ty. To powinno być martwe, tego nie powinniśmy wnosić między wierzących ludzi, to zginęło. Dobrze, że zginęło, bo gdyby to dalej było, to nie byłoby żadnej szansy na to, żebyśmy mogli się uratować. Bóg powiedział: Ja tego nigdy nie wspomnę. Nie wracajmy do tego, co jest stare, Jeremiasz mówi, że to jest trucizna i piołun dla duszy, żyjmy Chrystusem, niech nasze emocje, to będzie Chrystus, a jaki sposób, On podchodził, jak On położył Swoje życie, żeby inni mogli dostać życie. Niech naszą emocją, naszą miłością, naszą radością, naszym uniesieniem i zadowoleniem będzie Chrystus. Nasza dusza wtedy zyska, ale jeśli pozwolimy naszej duszy wejść w inne emocje, to zacznie tracić i raptem się okazuje, że wśród wierzących ludzi jest wiele emocji, tylko nie tych skupionych na Chrystusie, a bo ten powiedział tak, a bo tamta powiedziała tak, a ten nie zrobił tego, tamta nie zrobiła tego i kiedy spotykają się wierzący mają dużo emocji, na temat tego, co kto zrobił, a nie to, co zrobił Chrystus. To jest oszukanie, dlatego pilnuj swojej duszy, pilnuj swojego serca.

Księga Jozuego 23 rozdział, 11 wiersz:

 

"Pilnujcie się usilnie ze względu na wasze życie, aby miłować JESTEM, Boga waszego".

 

Pilnujmy naszego życia, by miłować Boga JESTEM który JESTEM. Jakbyśmy chcieli tu siedzieć wszyscy tacy już całkowicie pojednani z Bogiem, wszystko uregulowane, jesteśmy tutaj, wszyscy jesteśmy tak szczęśliwi, że złączeni zostaliśmy w Chrystusie, że mamy takie cudowne relacje z sobą, że teraz to, co się dzieje, to się z dzieje z mocy Ducha Świętego, który złączył nas w tej jedności Chrystusa z Ojcem. Jest niesamowita uroczystość, nikt nie nosi zła, wszyscy są czyści, mają czyste myśli, czyste działania i kiedy wchodzi jakiś bezbożny między nas, doznaje, że spotkał się z czymś niesamowicie innym i wtedy pada na oblicze, mówi: Zaprawdę, tu jest Bóg, tu jest taka czystość, taka miłość, taka wdzięczność, takie zadowolenie, taka uczciwość, taka prawość między tymi ludźmi, tu jest Bóg. Tego właśnie chce Bóg dla mnie i dla ciebie, ale każdy z nas osobiście musi mieć rozwiązany problem między nami a Bogiem, że nie może być nic między nami, musi być czysta przestrzeń. Strzeżmy więc życia, aby miłować Boga.

Przypowieści Salomona 16 rozdział, 17 wiersz:

 

"Droga prawych, to unikanie złego. Kto pilnuje swojej drogi, zachowuje życie".

 

A więc pilnuj swojej drogi, pilnuj czy idziesz drogą wąską, czy na tej drodze jesteś jak Chrystus coraz bardziej. Pilnuj tego cały czas. Czujniej niż wszystkiego strzeż swego serca i strzeż czy podążasz drogą, którą Bóg uczynił dla ciebie poprzez Ciało Swojego Syna. Czy idziesz tą drogą? Jezus powiedział: Bezbożni na niej upadają, sprawiedliwi nią idą. To znaczy, sprawiedliwi dzięki Chrystusowi nią idą, ci, którzy nie mają sprawiedliwości swojej prywatnej, ale mają sprawiedliwość, którą jest Chrystus w nas, nadzieja chwały, którzy zdają sobie sprawę, że zostaliśmy wykupieni na własność dla Chrystusa i nikt z nas nie należy do już do siebie, ale do Niego. Jedno prawo, prawo wzajemnej miłości, którą On nam dał jako Właściciel, obowiązuje każdego z nas, nikt się temu prawu nie sprzeciwia, nie walczy z nim, poddaje się temu rozkazowi. I wtedy Jezus mówi: Wtedy wszyscy poznają, że jesteście Moimi uczniami, że do Mnie należycie.

Przypowieści Salomona 21 rozdział, 23 werset:

 

"Kto pilnuje swoich ust i swojego języka, uchroni swoją duszę od niejednego niebezpieczeństwa".

 

A więc pilnuj warg swoich, by nie mówić słów niepotrzebnych, ale słowa, które mają pokrycie u Boga. A więc pilnujmy się, strzeżmy się, to jest nasze zadanie, twoje i moje, ty masz pilnować siebie, ja siebie. To jest zadanie dla każdego z nas indywidualne, dla każdego z nas, rozumiesz? Nie ma między nami nikogo, kto by mógł powiedzieć: To nie do mnie, to jest do tego drugiego. Nie, to jest do mnie i do ciebie i ja mam pilnować swojego serca i ty masz pilnować swojego serca. Ty masz pilnować drogi, którą idziesz i ja mam pilnować drogi, którą idę. Każdy z nas ma pilnować tego, co jest prawdziwe, aby strzec tego i wtedy będzie tak jak ma być.

Kaznodziei Salomona 4 rozdział, 17 wiersz:

 

"Pilnuj swoich kroków, gdy idziesz do domu Bożego, i nastaw się na słuchanie, gdyż jest to lepsze niż ofiary składane przez głupich; bo nie umieją nic innego, jak tylko czynić zło".

 

A więc, kiedy człowiek czyni zło i idzie do domu Bożego i myśli, że to będzie miłe Bogu, kiedy się stawi przed Jego obliczem, to wcale to nie jest miłe Bogu. A więc przestańmy czynić zło, usuńmy zło i przychodźmy do Boga przed Jego oblicze, na zgromadzenia, nie nosząc urazów, nastawień, czegokolwiek. Nie jesteśmy jak małe dzieci, które się bawią w Kościół, ale każdy sobie tam po swojemu myśli. Wziąć to każdy może mieć pretensje do kogoś, ale mało spotkałem ludzi, którzy mają pretensje do samych siebie. I to jest to właśnie ten problem, miej pretensje do siebie. jeżeli człowiek chce się uskarżać, to na co ma się uskarżać? Na swoje grzechy, tak? Czy na innych grzechy? Na swoje. I to jest tak mało spotykane, że często ludzie się uskarżają, bo ludzie są tacy i tacy, a nie mówią o sobie w ogóle, co robią sami. I dlatego my chcemy, żeby to było inaczej, tak jak Bóg chce, mów co ty masz za kłopot. Kto przyznaje się do swoich grzechów i porzuca je, temu Bóg przebacza.

Księga Malachiasza 2 rozdział, 15 i 16 wiersz:

 

"Czy nie Jeden (Bóg) uczynił ją istotą z ciała i ducha? Czego pragnie ten Jeden? Potomstwa Bożego. Pilnujcie się więc w waszym duchu i niech nikt nie będzie niewierny żonie swej młodości. Albowiem nienawidząc odesłał, mówi JESTEM, Bóg Izraela - i swoją szatę okrył przemocą, mówi JESTEM Zastępów, Pilnujcie się więc w waszym duchu i nie dopuszczajcie się zdrady!".

 

Pamiętamy, później ten List do Efezjan, uległość, miłość, mąż jak Chrystus, żona jak Kościół. To wszystko zespolone w cudownej tajemnicy, mówiącej o Chrystusie i o Jego oblubienicy, której mamy zamiarem być cząstką, czystej i świętej, nieskalanej, która oczyszcza się, przygotowując się na spotkanie z Oblubieńcem, a każda cząstka jest czysta. To jest ważniejsze od wszystkiego innego. Oczyszczamy się w krwi Jezusa, uświęcamy się wiemy, że bez tego nie ujrzymy Jego. Chcemy wygrać tą bitwę, chcemy pokonać wroga, nie chcemy być pokonani, nie chcemy cieszyć się, że brat leży albo siostra się przewróciła duchowo i że my jesteśmy bohaterami, lepsi. Chcemy rozumieć, ze skoro Bogu nie zależy na śmierci nikogo, to nam też nie zależy na tym, abyśmy ciesząc się, że ktoś się przewrócił sami się za chwilę nie przewrócili. Bo Bóg mówi w ten sposób, to co ty zrobisz, to spadnie też na ciebie. Możemy powiedzieć: Kto miłuje swoją żonę, ten siebie samego miłuje. Czy twoja żona jest doskonała? No nie. A ty jesteś doskonały? No nie. A więc skoro miłuję swoją żonę niedoskonałą, tak samo i siebie miłujesz, chociaż jesteś niedoskonały i troszczysz się o to, aby dorastać, wzrastać, rozwijać się. Tylko ktoś kto rozumie własną niedoskonałość, może miłować kogoś kto jest niedoskonały.

I wiele rzeczy moglibyśmy przytaczać, które mówią o tym w jaki sposób osobiście powinniśmy postępować, żeby wygrać. Możesz sobie poszukać czego masz się wystrzegać, czego masz unikać, czym się zajmować, to wszystko jest napisane w Biblii. Czytajmy więc ją i odnajdujmy te miejsca, które pouczają nas osobiście, czego unikać, w co nie wchodzić, czym się nie zajmować, o czym nie myśleć, a o czym myśleć. To wszystko jest opisane dla mnie i dla ciebie, to jest instrukcja naszego zbawienia, w jaki sposób mamy się ratować osobiście. Jak się rozliczać z tego, jeżeli coś nie tak zrobiliśmy, jak dziękować Bogu za to, co już jest uczynione tak jak być powinno. To wszystko jest tu opisane, a więc możemy czkając Biblię dowiadywać się tych. Tu każdy odnajdzie to i to nie jest ukryte, to nie jest jakoś tam tajemne, że ktoś musi specjalnie nam wytłumaczyć. To jest otwarte, każdy czytając odnajdzie te wszystkie miejsca.

2 List do Tymoteusza 2 rozdział od 19 wiersza:

 

"Wszakże fundament Boga stoi niewzruszony, a mą taką pieczęć na sobie: Zna Właściciel tych, którzy są jego, i: niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Właściciela. W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Właściciela, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego".

 

Kto siebie samego zachowa od tego, co w tym świecie jest uznawane ze normalne, co wśród wielu wierzących jest uważane za normalne, a to jest złe. Kto siebie zachowa czystym według Słowa Bożego, tym Bóg będzie się posługiwał do celów Swoich. A jeżeli ktoś będzie chciał żyć, jak żyją inni, dlatego, że inni tak żyją, chociaż Jezus tak nie żył, ani apostołowie, ani prorocy, no to ten się nie zachowa, czy ta się nie zachowa od tych brudnych rzeczy i Bóg nie będzie się posługiwał do celów zaszczytnych. Człowiek pozostanie problemem dla siebie samego, a może też i problemem dla innych, bo nie będzie chcieć się oczyszczać. Achan był wielkim problemem dla Izraela, wielkim problemem dla Izraela, jeden człowiek, a iluś poniosło śmierć z jego powodu, tylko dlatego, że nie posłuchał się i nie zrobił tego, co mówił Bóg. A więc jest to bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Zachowajmy się czystymi, aby należeć do Boga.

List do Tytusa 2 rozdział. Rozumiesz jakie to jest ważne, chciałbym, żebyśmy to wszyscy mieli w sercu, to jest bardzo ważne co ja robię, bo z mojego powodu możesz mieć obdarzenie albo mogę cię okradać z tego, co Bóg ci daje. Może od 11 wiersza:

 

"Albowiem objawiła się łaska Boża zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany, gorliwy w dobrych uczynkach. To mów i tak napominaj, i tak strofuj z całą powagą. Niechaj cię nikt nie lekceważy".

 

Wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud dla Swojej chwały. Ty jesteś też tym, o którym tu jest napisane i ja, abyśmy oczyszczeni mocą życia Chrystusa, mogli być dla siebie nawzajem niesamowitą zachętą do tego, by wzrastać, rozwijać się, by służyć jedni drugim w taki sposób, jak Chrystus usłużył nam. On powiedział: Kiedy my jesteśmy już sługami, gotowymi umywać nogi innym, wtedy jesteśmy błogosławieni, bo On uczynił to pierwszy, aby usłużyć tobie i mi. Krew Jego oczyszcza nas.

Na zakończenie 2 List do Tymoteusza 2 rozdział, od 8 wiersza:

 

"Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wzbudzony z martwych, jest z nasienia Dawida, według mojej ewangelii, dla której cierpię niczym złoczyńca aż do więzów, ale Słowo Boga nie jest związane; dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie wraz z chwałą wieczną".

 

Wszystko znoszę, to już jest dojrzały, ten który w swoim życiu poddał się całkowicie i on teraz znosi wiele przeciwności, aby pomóc innym, którzy sprzeciwiają się własnemu zbawieniu. Niesamowite, co? Własnemu zbawieniu się sprzeciwiają, stawiają opór wobec miłości apostoła, wobec prawdy głoszonej przez apostoła, sprzeczają się z nim i uważają, że znają lepszych nauczycieli od apostoła, a on mimo wszystko znosi to wszystko, ponieważ nie chce, żeby zginęli, wie że są zagubieni i chce im pomóc się odnaleźć. Miłuje ich bardziej niż oni samych siebie, ponieważ samego siebie miłuje i oddał siebie Jezusowi, aby więcej nigdy nie żyć jak żył wcześniej, ale żyć w mocy Tego, który przyszedł uratować nas ludzi od gehenny, abyśmy mogli należeć do niebiańskiego Ojca w niebie, abyśmy mogli tam dotrzeć. Uczcijmy Go, Jezusa wszyscy osobiście, jak i razem, to wtedy będzie najlepsze, co może nam się tutaj przydarzyć. Amen.

Jan 14:23