zgr.31.01.2026r Marian - Umiłowali bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą

zgr.31.01.2026r Marian - Umiłowali bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą

 

Chwała Bogu. Myślę, że pamiętamy o czym wczoraj mówiliśmy, o chwale, o życiu w chwale, o tym, że Bóg chce widzieć nas w chwale. On chce, abyśmy byli tymi, którzy żyjąc w Jego chwale, okazują to, co Bóg chciałby, żeby było przez nas widoczne, tak jak przez Jego Syna chciał, by On był widoczny tutaj na ziemi. Tak samo my jesteśmy tutaj w miejsce Chrystusa, aby Chrystus był w nas widoczny, abyśmy żyjąc w tej chwale, byli świadectwem, że On tutaj był, uczynił dla nas tyle, co było nam potrzebne, abyśmy mogli dzisiaj stawać przed Bożym Obliczem i okazywać to, co On dla nas uczynił, jako coś niesamowicie dla nas cennego i zawsze chlubić się tym, co otrzymaliśmy w Chrystusie Jezusie, kim staliśmy się w Chrystusie Jezusie.

W Ewangelii Jana 12,42.43 czytamy takie ważne Słowa: „Mimo to jednak wielu członków Rady uwierzyło w niego, ale z powodu faryzeuszów nie wyznawali swej wiary, żeby nie zostali wyłączeni z synagogi; umiłowali bowiem bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą.” Zwróćmy uwagę jakie to jest dla nas autentyczne także i dzisiaj. Zwróciliście uwagę, że ludziom ciężko żyje się według chwały Boga, bo to jest uczciwość, prawość, wierność, radość, pokój, czystość działania, nie ma pazerności, nie ma złośliwości, nie ma zawiści, wykłócania, nie ma nic z tych rzeczy. Bóg niczym takim nie zajmuje się. Ludziom trudno tak się żyje, bo jak będą wyglądać w oczach innych ludzi. Opuszczają więc chwałę Bożą, żeby w oczach ludzkich wyglądać przystępniej. To samo dzieje się dzisiaj. W człowieku następuje decyzja, że to nie opłaca się żyć według chwały Boga, że to jest za wysoka cena, że ludzie będą mogli sobie na to czy tamto pozwolić. A tak, to wiedzą, że ty też masz chwałę ludzką, też potrafisz odegrać się, też potrafisz to zrobić, wiedzą więc, że mają kogoś, kto będzie potrafił to samo zrobić i już tak nie zaczepią cię. A  w chwale Bożej, jak ty okażesz cierpliwość, łagodność, to już jest inaczej. Mogą sobie na to czy na tamto pozwolić. Człowiek więc świadomie wybiera bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą. Sposób funkcjonowania ludzi, którzy zostali ograbieni z chwały Bożej jest taki, że radzą sobie w tym świecie po swojemu, dochodzą po swojemu do różnych rzeczy, podczas gdy Bóg nigdy by tak nie dochodził. Jezus żyjąc na ziemi nigdy nie dochodził do czegokolwiek pokrętnie. On szedł prosto. Jego życie jest proste, bardzo dobrze widoczne dlatego, że Jemu nie zależało na chwale ludzkiej. On przyszedł okazać Boga, aby Bóg był widoczny, aby tutaj na ziemi była widoczna chwała Boga. On nie grał w dwóch drużynach zarazem. Diabeł próbował namówić Go do swojej drużyny, żeby Jezus popróbował tak samo u niego trochę pograć. Namawiał Go więc na to i na tamto, ale nie powiodło się. Jezus mówi: On nic we Mnie nie ma, Ja nigdy nie byłem po jego stronie, zawsze po stronie Ojca.

Kiedy więc dzisiaj mamy do wyboru, mamy ten sam problem co oni, bo ludzie gdzieś wykluczą cię z tego czy z tamtego, będą omijali cię, będą uważali, że ty jesteś dziwak, z tobą nie ma co w ogóle. Będziesz ponosić więc konsekwencje tego, że żyjesz w chwale Bożej. Ale jeśli po ludzku potrafisz się dobrze znaleźć, to ludzie nawet nie będą wiedzieć czy ty jesteś wierzącym czy wierzącą w Boga. To jest problem, moi drodzy, bo Jezus powiedział, że w miejsce Moje będziecie tutaj na tej ziemi, aby chwała Boża była dalej widoczna na tej ziemi. Wasze życie będzie dalej czyste, święte, nienaganne, tak jak było życie Jezusa Chrystusa. I my mamy cały czas ten sam dylemat co oni – co wybrać. Jeżeli coraz więcej wybieramy chwałę ludzką, to po pewnym czasie nie potrafimy już w ogóle żyć według chwały Bożej, w ogóle nie potrafimy żyć. Pierwsze co robimy to zawsze, żeby tylko było dobrze po ludzku, żeby było dobrze po ludzku, żeby nie było źle po ludzku. Zawsze wybierzemy to, co po ludzku, a więc zawsze będzie to bardziej chwała ludzka; jak ludzie sobie poradzą, jak ludzie dochodzą do zdrowia, jak ludzie to. My zawsze wybierzemy tą ludzką stronę sposobu dochodzenia do różnych rzeczy. I później będziemy może nawet chlubić się z tego ludzkiego rozwiązania.

 Ale Jezus tego nigdy nie zrobił, nigdy w ten sposób nie postąpił. Jezus nigdy nie oddał chwały, którą Ojciec Mu dał, aby w tej chwale chodził po ziemi. Jezus też przekazał nam chwałę i mówi: „Ojcze, Ja daję im chwałę tą, którą Ty mi tutaj dałeś.” Teraz więc my, chodząc w tej chwale; zobaczcie jakie musi być rozgraniczenie, że nie ustąpię, nie zrezygnuję,  nie dam się na nic namówić, ponieważ to, co najważniejsze dla mnie na ziemi dzisiaj, to żyć w tej samej chwale, w której żył Jezus Chrystus. Jeżeli nie ma tej decyzji, to ludzie bardzo szybko tracą to, co już zyskali i wycofują się; tak jak czytałem wczoraj z Listu do Filipian. Paweł mówi, że najpierw wam mówiłem o nich, zaznajamiałem, że są tacy, nawrócili się, żyją, funkcjonują, a teraz muszę z płaczem powiedzieć, że zamienili chwałę Bożą na chwałę ludzką. Odwrócili się od chwały Boga do chwały człowieka i już odnajdują zadowolenie w tym, w czym ludzie znajdują zadowolenie, a nie w tym, w czym Bóg. Mamy żyć na tej ziemi, mamy funkcjonować, ale ta ziemia nie może zdobyć nas dla siebie. Cokolwiek robimy, musimy uczynić, pamiętając, że jest Bóg na niebie, który zrodził nas do Swojej wieczności. A ta droga to jest właśnie droga sprawdzenia, czy ta wieczność z Bogiem jest w naszym sercu, tak jak była w sercu Syna, aby wrócić tam, skąd przyszedł do mnie i do ciebie.

Kiedy więc czytam te słowa apostoła, zdaję sobie sprawę, że dzisiaj każdy z nas ma ten sam problem. Minęło tyle pokoleń a człowiek ma ten sam problem, bo świat ogólnie ciśnie ze swoją chwałą, świat wywiera presję ze swoją chwałą. Świat uważa za porażkę to, co wcale nie jest porażką, ale świat tak uważa. Świat uważa za ogromny rozwój to, co w sumie nie jest rozwojem. U Boga więc wygląda to inaczej, niż to wygląda w świecie. Czy zdajesz sobie sprawę, że ty i ja, każdy z nas, musimy wybierać codziennie w czyjej chwale będziemy żyli? Jeżeli osłabniemy w tym wybieraniu chwały Bożej, to nie ma wyjścia, człowiek będzie żył w chwale ludzkiej. Nie ma wyjścia, człowiek będzie kręcić się koło spraw ludzkich, będzie zabiegać o sprawy ludzkie.

I potem mamy werset Jana 12,46: „Ja, światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we mnie.” I mamy tą chwałę, której nie ma ten świat. Świat tkwi w ciemnościach. Chrystus jest światłością tego świata. I znowu stawiam ciebie i siebie w tym samym punkcie, czy my jesteśmy światłością tego świata? Czy ten świat może w nas zobaczyć Chrystusa, który nas zbawił? Nie ma ważniejszej sprawy dla mnie i dla ciebie jak właśnie to, żeby świat mógł zobaczyć w nas Tego, Który poszedł do nieba, Który wstawia się za nami, i Który pewnego dnia wróci po nas. I to jest cały czas zmaganie. My powinniśmy sobie nawzajem pomagać, wspierać się, modlić się o siebie, bo to nie są łatwe decyzje. Wydawałoby się, że to takie łatwe, jednak jak widzimy apostołów przy Jezusie, oni mieli problem, kto gdzie będzie siedział, oni cały czas myśleli jeszcze o chwale takiej, jaką mają ludzie; kto będzie po prawicy, kto będzie po lewicy, kto, ile, jak, jakie zyski. Później dopiero zmieniło się, chociaż i tak widzimy, że pojawiały się problemy, bo kiedy Piotr miał doświadczenie z tymi, którzy przyszli od Jakuba, chwała ludzka zaatakowała apostoła i sprawiła, że apostoł zostawił chwałę Bożą i przeszedł na ludzką, i jeszcze w to wszedł Barnaba. Paweł od razu rozeznał, że to jest odwrócenie się od tego, jak żył Chrystus. Widzimy więc, że to doświadczenie jest również moim i twoim doświadczeniem. I będziemy je mieli, mam nadzieję do końca, do ostatniego tchnienia. Bo jeśli nie będziemy mieli tego doświadczenia do ostatniego tchnienia, to znaczy, że zrezygnowaliśmy z chwały Bożej. Bo cały czas będziemy w próbie, do ostatniego tchnienia będziemy w próbie, czy wybierzemy chwałę Boga czy chwałę człowieka; do końca, do ostatniego tchnienia. Jak już nie ma próby, to znaczy że jest finał, że człowiek odwrócił się. Nie ma już wyboru, nie wybiera już, została już tylko ludzka chwała, i wszystko. Nie ma tych decyzji, nie ma tego zwyciężania władcy ciemności, już jest poddanie się, rezygnacja. To już jest źle, to jest bardzo źle. Lepiej nie cofać się tam, gdzie wiadomo, że nic dobrego nie można doświadczyć.

Dzieje Apostolskie 26,9-18: „Ja sam również uważałem, że należy wszelkimi sposobami występować przeciwko imieniu Jezusa Chrystusa,” Ludzie przecież tak myślą, występują, śmieją się, kpią. „co też czyniłem w Jerozolimie, a gdy otrzymałem pełnomocnictwo od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, kiedy zaś skazywano ich na śmierć, ja głosowałem za tym, dręcząc ich częstokroć we wszystkich synagogach, zmuszałem ich do bluźnierstwa i szalejąc nad miarę, prześladowałem ich nawet w innych miastach. W tych okolicznościach, jadąc do Damaszku z pełnomocnictwem i poleceniem arcykapłanów, ujrzałem, o królu, w południe w czasie drogi światłość z nieba, jaśniejszą niż blask słoneczny, która olśniła mnie i tych, którzy jechali ze mną; i gdy wszyscy upadliśmy na ziemię, usłyszałem głos do mnie mówiący w języku hebrajskim: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? Trudno ci przeciw ościeniowi wierzgać. A ja rzekłem: Kto jesteś, Władco? A Władca rzekł: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Ale powstań i stań na nogach swoich, albowiem po to ci się ukazałem, aby cię ustanowić sługą i świadkiem tych rzeczy, w których mnie widziałeś, jak również tych, w których ci się pokażę. Wybawię cię od ludu tego i od pogan, do których cię posyłam, aby otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie i współudziału z uświęconymi.”

I znowuż mamy to samo posłanie – aby odwrócić ich od ciemności do światłości, od tej ludzkiej chwały do Bożej chwały. W ciemnościach można różne rzeczy i to się wydaje, ale zwróćcie uwagę, że śmierć weryfikuje wszystko, śmierć weryfikuje rzeczywistość, bo człowiek gdy umiera, już nic nie zmieni, śmierć więc weryfikuje. W czasie życia wydaje się, że człowiek może to czy tamto, ale śmierć weryfikuje, kończy to wszystko. I okazuje się, że będzie ważne w jaki sposób człowiek dobiegł do końca swych dni. Rozumiecie, kiedy człowiek traci rozum w czasie życia, zapomina o chwale Boga i przestaje zwracać uwagę na swoje decyzje i wybory. I wtedy zaczyna już gubić się, bo wróg w ciemnościach pokaże człowiekowi wszystko w zupełnie innych barwach, on to wszystko wymaluje inaczej, jego marzenia zaczną napełniać. Człowiekowi wydaje się, że to jest naprawdę łatwo dostępne, łatwo można dostać się do tego. Okazuje się, że to są miraże, że to jest fałsz, że diabeł w coś tam wciąga. Ale w światłości można zobaczyć – patrzysz a to ruina, nic tam nie ma, tam jest źle.

Jeżeli będziemy mogli wybierać, jeżeli będziemy mieli świadomość naszego życia, w jakiej chwale chcemy być, to nawet gdy wybierzemy gdzieś tą ludzką chwałę, będzie nam wstyd i głupio przed Bogiem, że uznaliśmy chwałę ludzką za jakąś ważniejszą od chwały Bożej, bo przestraszyliśmy się czegoś, bo nie byliśmy czegoś pewni, bo pomyśleliśmy, że może to jest lepsze wyjście. Jakkolwiek, Bóg też to widzi, ale będzie nam wstyd i głupio, że daliśmy się tak podejść wrogowi i zrezygnowaliśmy z chwały spokojnego chrześcijaństwa, przechodząc skrycie, w ukryciu w jakieś obawy, co ktoś pomyśli, albo coś innego i takie rzeczy. Mamy więc doświadczenie i w tym doświadczeniu powinniśmy sobie pomagać. A kto myśli sobie i mówi: Słuchaj, to żaden problem, ja zawsze wybieram chwałę Bożą; to raczej wątpię czy ty wiesz na pewno o jakiej chwale mówimy w tej chwili. Żeby wybrać chwałę Bożą, to ty musisz najpierw umrzeć dla siebie, dla ludzkiej chwały. Inaczej nie wybierzesz chwały Bożej, nie dasz rady, bo ona zawsze będzie cię kosztowała; coś stracisz w tych ziemskich rzeczach. Ale ta droga jest niesamowicie piękna, bo prowadzi do wieczności z Bogiem. Mamy więc światłość, która świeci, która napełnia.

List do Rzymian 2,29: „ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga.” Taki więc żyje w Bożej chwale, który jest wewnętrznie obrzezany, jest uwolniony od obaw serca cielesnego, od lęków, obaw, od potrzeb, marzeń, pragnień, czegokolwiek. Rozumiecie, diabeł jest chytry, bardzo perfidny; on tylu ludzi złapał w pułapkę, kiedy oni myśleli, że oni dadzą sobie radę. A on zarzucał na nich różne linki, przywiązywał ich do różnych dziwnych rzeczy po to tylko, żeby nie mogli się z tego uwolnić. Człowiek obrzezany w sercu jest wolny. Z czystego serca płynie to, co czyste.

Jak bardzo ważne jest uważać, w której chwale jesteś, bo ty musisz wybierać, ty musisz wybierać. I ktoś może powiedzieć: Słuchaj, twoje dzieci są poszkodowane, zobacz u tamtego te dzieci mają wszystko, to i tamto, a twoje dzieci są poszkodowane. To wcale nie znaczy, że są poszkodowane, bo u tamtego nie ma miłości, a tu jest miłość. U tamtego nie ma radości, a tu jest radość. U tamtego nie ma spokoju, a tu jest spokój. U tamtego nie ma ciszy, a tu jest cisza. U tamtego nie ma takiej pewności, że Bóg jest z nami, tu jest pewność, a więc przejdziemy, człowiek jest spokojny. A więc nie zawsze to, co zewnętrzne pokazuje rzeczywistość. Ale ludzie według tej ludzkiej chwały tak oceniają – temu w życiu powiodło się. Po czym? Po tym, co dla świata jest czymś namacalnym; temu w życiu powiodło się. Ale ci, którzy chodzą w ludzkiej chwale, nie patrzą, czy tam jest czysto, czy tam jest spokój, czy tam jest łagodność, miłość, radość i szczęście, czy oni są tacy ze sobą. A po jakimś czasie często ci ludzie, którzy wpadli w tą pułapkę tego zaganiania czy zabiegania, patrząc na tych spokojnych chrześcijan, myślą, że to oni chyba lepiej skorzystali z tego; są tacy szczęśliwi, tacy ze sobą, tacy zadowoleni. A tutaj wkroczyła złość, niechęć, często jakaś złośliwość, bo któraś ze stron wydała za dużo na coś tam. I wychodzą różne rzeczy, których nigdy by nie było, gdyby ci ludzie żyli w Bożej chwale. Kiedy apostoł Piotr mówił do Jezusa: „No, nie przyjdzie to na Ciebie”, myślał o chwale ludzkiej, nie o Bożej. Dlatego Jezus powiedział mu, że ty myślisz o tym, co ludzkie, a nie o tym, co Boże. Po ludzku wyglądałoby, że to naprawdę ktoś troskliwy, ale od strony Bożej to był człowiek zwiedziony, oszukany.

Pomyśl więc, że codziennie musisz wybrać, ja też, każdy z nas. Musimy wybrać, czy będziemy żyli w chwale Boga, którą przyniósł nam Chrystus, czy w chwale ludzkiej, która spowodowała, że On umarł na krzyżu. Musisz decydować. Tam gdzie nie ma miłości, tam już jest chwała ludzka, gdzie jest miłość, tam jest chwała Boga. Bez miłości żyją ludzie, którzy w różny sposób poruszają się. W miłości żyją ci, którzy należą do Boga, bo kto miłuje, z Boga jest, w tym mieszka Bóg. Zobaczcie jak ważne jest, żeby oceniać, co naprawdę jest ważne dla mnie, bo ja żyję krótko na ziemi i ty też. Nie możemy dać się oszukać i zwieść, jakbyśmy tu nie wiem jak długo mieli żyć. Mamy w ten sposób żyć, że kiedy gdy zakończymy ten bieg, byśmy byli w chwale Boga, w chwale wieczności. To są ważne decyzje i trzeba mieć zawsze spokój, żeby podejmować je, żeby móc zawsze rozsądzić - Bóg czy nie Bóg, czy to jest Bóg, czy nie Bóg, czy to jest działanie Boga, czy nie Boga. I rozsądzając patrzeć, czy to jest ciemne, czy to jest jasne, czy to jest pokrętne, czy to jest proste. Umieć zawsze rozsądzić to w ten sposób, bo mówią, że okazja czyni złodzieja. A my mamy patrzeć, czy to jest coś, co daje Bóg, czy ta okazja jest od Boga, czy od wroga. Musimy rozsądzić. Musimy więc nieustannie chodzić w tej chwale Boga, żeby umieć rozsądzać. To znaczy, że zawsze musimy chodzić w światłości, aby widzieć z czym mamy do czynienia.

Ewangelia Jana 1,1-5. I tu jest napisane tak: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. A światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła.” I teraz kiedy my żyjemy w tej chwale, której ciemność nie przemogła, to wróg cały czas próbuje nas jednak przekonać do czegoś, żebyśmy zrezygnowali z tej światłości Chrystusa, żeby to życie Jezusa nie było już dla nas tak ważne, tak potrzebne, żebyśmy popróbowali gdzieś pożyć jednak inaczej, nie jak Chrystus, nie w sposób prawy, jasny, oczywisty. Musimy więc zawsze podjąć decyzję: przemijanie czy wieczność. Czy chcemy być wolni dla Chrystusa, czy dać się wrogowi z czymś związać, co odłączy nas od Chrystusa. Rozumiecie, to cały czas są poważne decyzje, które musimy podejmować. Może ci się wydawać, że jesteś wierzącym, wierzącą i ty już podjąłeś decyzję. Nie. Ty podjąłeś tylko początek decyzji, że chcesz być dla Boga. Ale teraz cały czas, codziennie jest sprawdzanie czy ty utrzymasz się w tej decyzji, czy zrezygnujesz z tej decyzji bycia dla Boga. I cały czas masz próby – z jednej strony Bóg. Bez Boga nic nie może wydarzyć się, a więc On pozwala na pewne próby, gdzie wróg może próbować, może skusić, może uda się przekonać do czegoś. I z drugiej strony Bóg, który przekonuje cię też do Chrystusa, żeby wzrastać, rozwijać się. I masz dwa głosy, które słyszysz i musisz nieustannie mieć świadomość, który jest cenniejszy, czy ten chwały przemijania czy ten chwały wieczności. Jezus mówi: Od obcego uciekajcie, słuchajcie tego, co jest Bożym głosem, który wzywa was do tego, byście byli jak Chrystus, byście byli dla Chrystusa, dla Boga w Chrystusie Jezusie. A więc światłość świecie w ciemności, ciemność jej nie przemogła.

W  1Liście Jana 1,7 czytamy: „Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.” Kiedy chodzimy w światłości. Chodzenie w światłości to też jest odpowiedzialność. Czy myślicie, że to jest łatwe chodzić w światłości? To jest bardzo trudne. Skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia. To jest trudne chodzić w światłości, bo w ciemnościach można się ukryć, swoje grzeszki, swoje sprawy. W światłości już nie ukryjesz tego, nawet nie chcesz ukrywać czegokolwiek w światłości, bo zdajesz sobie sprawę, że zapłatą za grzech jest śmierć. Nie chcesz wpadać w jakieś pułapki wroga. Bóg często ostrzega wierzących, mówi: Uważaj, bo to jest złe. A wierzący myśli, że dam radę. Później patrzysz, a Bóg już nie ostrzega, Bóg już zostawia. Bóg ostrzegł, przekazał wiedzę na ten temat, człowiek zlekceważył ją, teraz musi poznać na swojej skórze, co to znaczy nie słuchać się Boga. I wtedy człowiek po jakimś czasie widzi to i zaczyna przychodzić do Boga, przepraszać Go i szukać oczyszczenia. Bóg mówi: Widzisz, bądź ostrożny, bądź ostrożna, czuwaj, słuchaj co do ciebie mówię, to ci pomoże. Bo nie tyle liczy się, co tu zyskasz na ziemi w ludzkich wymiarach, tylko co zyskasz w Bożych wymiarach liczy się najbardziej. Dla ludzi to jest śmieszne, żeby poświęcić tak krótkie życie dla jakiejś idei; przecież nikt Boga nie widział. Skąd ty wiesz, człowieku, że w ogóle jest Bóg? Ty poświęcisz to radosne ziemskie życie dla jakiegoś życia, o którym nawet nie masz pojęcia, czy jest w ogóle takie życie? Zobaczcie jak ta ludzka chwała jest ciemna, że ci ludzie chodząc w chwale ludzkiej, nawet nie mają pojęcia, że są stworzeni przez Boga. A oni myślą, że są mądrymi i wiedzą, co wybierać. Nawet nie mają pojęcia, że kiedyś staną przed Bogiem. Im się wydaje, że zostaną zakopani i koniec, i wszystko. Oni nie myślą, że stworzył ich Bóg. Oni powstali z wybuchu, albo z innego zamieszania. Ale nie myślą, że stworzył ich Bóg, w ogóle nie mają poczucia odpowiedzialności. Ale ty zdajesz sobie sprawę, kiedy chodzisz w światłości, że będziesz odpowiadać przed Bogiem za swoje uczynki dokonane w ciele dobre czy też złe. Zdajesz sobie sprawę, że musisz weryfikować, że musisz oczyszczać, usuwać, przyjmować. U ciebie cały czas dzieje się w tym życiu, bo zdajesz sobie sprawę, że każdy dzień to jest wybór, to jest decyzja, czy Bóg czy ludzie. Jeżeli będziesz uczyć się wybierać Boga, dojdziesz do dojrzałości i nauczysz się, co jest dobre, co złe. A jeśli nie będziesz[i] uczyć się wybierać Boga, to nie dojdziesz do dojrzałości i po iluś latach chrześcijaństwa ty nadal nie wiesz co naprawdę jest dobre, a co złe. I gdyby ktoś poradził się ciebie, to po tej poradzie rozpadnie się, bo będzie to zła porada – ‘nie martw się, Bóg przyjął już nas do wieczności, nie będzie tam już nawet rozliczał, On widzi tylko Jezusa, ciebie nawet nie widzi. Nie przejmuj się tymi swoimi grzechami, a któż może nie grzeszyć? Nie przejmuj się.’ Ludzie mogą tak poradzić i pomyślisz: No faktycznie, tak bardzo przejmuję się, przecież łaska, miłość, Bóg nigdy by nie pozwolił, żebym zginął, przecież ja wierzę w Niego. I już człowiek odpuszcza sobie ratowanie się. I tak można osłabić ten instynkt, który pojawia się od Boga. Jest to więc dla mnie i dla ciebie czymś bardzo ważnym, aby o tym pamiętać.

1List Piotra 2, 9: „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości;” Żyjąc w ciemnościach mieliśmy zadowolenie w różnych złych rzeczach i w różny sposób te złe rzeczy pociągały nas. Może słyszeliśmy w naszych domach, że zobacz, temu się powiodło, tamtemu się powiodło, weź też spiętrz się, tobie też powiedzie się, itd. Ktoś postawił dom, to mu się powiodło, ktoś ma to. I tak wbija się w umysł, w myślenie tego małego człowieka, że powodzenie, to jest fajnie przeżyć to życie, mieć więcej, być takim zaszpanowanym, że jak idziesz, to powiedzą: Temu się powiodło, czy inne rzeczy; i tak się wmawia.  Ale kiedy uwierzyłeś czy uwierzyłaś i stałeś się dzieckiem Bożym, to wtedy widzisz, że dla ciebie powodzenie zupełnie co innego znaczy – miłość, pokój, radość, łagodność, cierpliwość, bycie razem, budowanie się na Boży dom, uśmiechanie się do siebie, niesamowite bycie ze sobą w jedności Chrystusowej. To dla ciebie jest powodzenie, że wygraliśmy z diabłem że pokonaliśmy go, że on musiał uciec od nas, że możemy być ze sobą blisko razem, że dla nas jest to niesamowite, że będziemy wiecznie w domu Ojca, że to pomaga nam nawzajem napominać się do tego, że walcz o wieczność, bracie, walcz o wieczność siostro. Nie ustępuj, przecież wiesz, że kiedyś staniemy przed Bogiem i On pochwali każdego sługę: Dobrze sługo wierny i sprawiedliwy, wytrwałeś, wytrwałaś należąc do Mnie. To jest rzecz pewna, że On wróci tutaj, zachęcajmy się, nie rezygnuj, nie poddawaj się. Pamiętaj, że powodzeniem jest życie Chrystusa w tobie. To jest prawdziwe powodzenie, bo kto ma Syna, ma życie, ma wieczność. I kiedy słyszeliśmy opowiadanie o powodzeniu; tym śpiewakom powiodło się, śpiewając dorobili się mnóstwa majątku, niesamowici idole, wydawałoby się.

A tu patrzysz na Chrystusa. I chciałbym, żebyśmy teraz na tym skupili się.  Co widzisz w Jezusie? Czy widzisz powodzenie i to takie powodzenie, jakiego w ogóle nie ma w świecie? Bogactwo, które przerasta wszystko? Czy widzisz Jezusa? Dlatego Paweł pisał: Patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary. Czy widzisz to bogactwo Chrystusowe? Bo jak widzisz Jezusa, to ty wybierzesz Jezusa, a nie ten splendor przemijającego świata. I to jest bardzo ważne, by zawsze widzieć Jezusa, chodzić w światłości, nie zgubić się w tym całym zamieszaniu, które jest. Bo każdego dnia umierają ludzie i ich historia stanie kiedyś przed Bogiem. I dla nas to nie jest, że o, był zły i umarł zły, itd. Nie. To jest ciężkie w zrozumieniu, że ten człowiek może już nigdy nie mieć szansy być szczęśliwym człowiekiem, bo pójdzie do gehenny, że nie pozna wspaniałego domu miłości, że nie pozna domu radości, domu, w którym Ojciec przygarnia wszystkich Swoich synów i córki, i wyprawia niesamowitą ucztę, że przeszliśmy przez to ziemskie życie, nieskażeni przez ten świat. I to jest dla mnie i dla ciebie tak ważne – patrząc na Chrystusa.

Można patrzeć, rozglądać się po tym świecie, można patrzeć, co ludzie o tobie powiedzą, ale ludzkie opowieści o tobie zginą wraz z tymi ludźmi. To jak oni ciebie postrzegają i jak z ciebie mogliby się śmiać, czy chwalić cię, zginie razem z nimi. Ale co wtedy będzie najważniejsze? Co Bóg widział w twoim i moim życiu. I my mamy świadomość, że nasz cielesny człowiek wolałby żyć w ukryciu, wolałby nie żyć jawnie, nie żyć w pełni dla Boga. Tak skrycie, tak by jak najmniej szkód ponieść z tego powodu, że Bóg wybrał mnie do tego, żebym żył w Jego Synu dzisiaj na ziemi. Człowiek próbuje tak ograniczyć ten wybór, żeby w miarę łatwo dało się przeżyć to ziemskie życie. Ale wiecie, że kiedy ograniczasz, to możesz wszystko stracić. Nic z tego nie ujmiesz, nic nie dodasz, mówi Bóg, bo to jest to, co jest potrzebne. Zachęcam więc was i siebie, żebyśmy nigdy nie stracili z oczu Chrystusa i tego co On dla nas znaczy, co On przyniósł nam tutaj, żebyśmy zawsze pamiętali, że jeśli wybiorę dzięki Niemu, to wygram, jeśli pominę Go, to przegram. W Nim jest prawdziwa jedność. My nie wytworzymy jedności, ale w Jezusie jest jedność, to jest chwała, której nie ma ten świat. Świat jest podzielony w wojnach, zawiściach. W Chrystusie jest niesamowita jedność.

1Piotra 2,10-12: „wy, którzy niegdyś nie byliście ludem, teraz jesteście ludem Boga, dla was niegdyś nie było zmiłowania, ale teraz zmiłowania dostąpiliście. Umiłowani, napominam was, abyście jako pielgrzymi i wychodźcy wstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy; prowadźcie wśród pogan życie nienaganne, aby ci, którzy was obmawiają jako złoczyńców, przypatrując się bliżej dobrym uczynkom, wysławiali Boga w dzień nawiedzenia.” Skąd ci ludzie mogą wiedzieć, żeby wysławiać Boga w dzień nawiedzenia, a nie ciebie czy mnie, czy kogoś, kto by żył w ten sposób? Oni wiedzą, że to może uczynić tylko Bóg, że człowiek sam z siebie nie może poruszać się w takiej chwale, że Bóg uzdolnił nas, byśmy żyli w tej chwale. Dla mnie i dla ciebie jest więc teraz ważne, czy ty trwasz w chwale, czy ty wygrywasz w chwale. Ci młodzieńcy byli w ogniu i tam był Jezus, i oni byli zwycięzcami, bo okazało się, że uznali bardziej chwałę Boga za ważną niż chwałę ludzką, i nie pokłonili się bałwanowi, bo ich serce było czyste i było zdobyte przez Boga. I tak niesamowicie ważne jest, żebyśmy umacniali się i w naszych czasach w chwale Bożej, nie ludzkiej. Możemy używać tego świata, ale tak jakbyśmy nie używali, bo to wszystko zostawimy. Możemy używać, ale zawsze pamiętać, że nigdy moje serce nie może być skażone tym, co tu jest. Muszę mieć serce dla Boga, musi być czyste. Mogę poruszać się pośród tego świata, ale cały czas z tą jedną świadomością, że kiedyś i tak to się skończy. Apostoł pisze, że świat przemija ze wszystkim, ale kto należy do Chrystusa, ten trwa na wieki. Pomyśl więc i zastanów się zawsze, co wybrać, bo zawsze musimy wybierać, zawsze musimy wybierać. Dlatego jest tak ważne, żebyśmy zawsze wybierali chwałę Chrystusa, abyśmy wygrali.

2Koryntian 4,6: „Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Boga, która jest na obliczu Jezusa Chrystusa.” Mówiliśmy wczoraj o tym, że to jest chwała wieczności i Bóg chce, żeby ta wieczność jaśniała w tobie i we mnie. I kiedy wybierasz, wybierasz jako wieczny człowiek, wybierasz jako człowiek wieczności to, na co napotykasz, jako wieczny człowiek, który decyduje o tych sprawach, nie chwilowy, tylko wieczny, jako człowiek, któremu Bóg dał wieczność, którego Bóg wydostał z ciemności niezrozumienia życia ludzkiego do jasności zrozumienia życia ludzkiego. Życie ludzkie ma tylko wtedy sens, kiedy miłujesz, tylko ma sens, kiedy miłujesz, bo miłość idzie dalej. Bez miłości nie można podobać się Bogu. Tak jak bez wiary nie można podobać się Bogu, tak samo bez miłości nie można podobać się Bogu. Pamiętasz jak Jezus mówi w Księdze Objawienia: „Ale zobacz z jakiej wysokości spadłeś, wróć do pierwszej miłości, bo jak nie, to przyjdę i poruszę twój świecznik”. Jezus mówi więc: Dobrze, że masz wytrwałość, ale nie masz miłości, wróć do pierwszej miłości, kiedy to wszystko było z miłości do Mnie. Jak nie ma miłości, to już będzie łatwo skręcić, zboczyć, oddać już to pierwszeństwo Chrystusa za coś innego.

Walczmy więc i wygrajmy. Dzisiaj jest jeszcze nasza nadzieja, dzisiaj możemy jeszcze zmieniać różne rzeczy, możemy przyjmować to, co byśmy odrzucili, myśląc, że po co to być z Bogiem, śpiewać Bogu. Tak jak mówiłem, wierzący ludzie są razem, a nie chwalą Boga. Zapomnieli po co są razem; żeby chwalić Boga, żeby oddać Mu chwałę i cześć. Są, ale są osobno coraz bardziej, razem, ale osobno. Każdy ma swoje zabawki, swoje zadowolenia. Jak być razem, jak tu chwalić Boga, jak to nie jest moja najwyższa przyjemność. Przyjemniej raczej zobaczyć może tu a może tam coś, niesamowite gniazdo różnych pomysłów. I co wtedy? Wtedy człowiek gubi wieczność. Ale zobaczcie, że kiedy człowiek ma normalną chwałę Bożą, to szuka możliwości – oddajmy chwałę Bogu, ma ochotę chwalić Boga za łaskę, za dobroć, za wszystko. I nie trzeba tego człowieka przymuszać. Ten człowiek jest gotowy: Chodźmy, oddajmy Bogu chwałę. Jasne, oddajmy; gotowy jest zostawić coś, mówi: Później, kiedyś indziej; by oddać Bogu chwałę. Wiecie, w nas musi być to, że Ten, który wysłał Swojego Syna do nas, jest najważniejszy. Dla Syna był najważniejszy i dla nas też. Z tych ciemności więc Bóg zaświecił światłością. Żyliśmy w ciemnościach, w nas było ciemno. On rozświetlił te ciemności chwałą Chrystusa, niebiańską chwałą. I teraz my, ludzie tej ziemi, zaczęliśmy robić rzeczy, których nigdy byśmy nie zrobili wcześniej jako ludzie chwały ludzkiej. Bo taka jest chwała Boża. Robiliśmy wręcz odwrotnie, niż wcześniej czyniliśmy to w chwale ludzkiej.

Mamy być światłością tego świata, mamy świecić. Musimy pamiętać, że tak jak byśmy włączyli te lampy, to my włączamy lampy. Bóg włączył nas, ale my możemy wyłączyć. Żaden diabeł nie może wyłączyć. To człowiek sam może wyłączyć to światło, cofnąć się z powrotem do ciemności. I co Bóg włączył, żaden diabeł nie wyłączy! Dlatego diabeł nakłania człowieka do tego, żeby człowiek wyłączył to światło, bo człowiekowi już nie pasuje, bo wchodzi w jakieś dziwne rzeczy i człowiek sam myśli, lepiej, żeby było ciemno, żeby nikt o tym nie wiedział. Zaczyna skrywać się, chować, coraz bardziej ogranicza więc to światło, a najlepiej, żeby w ogóle nie świeciło. Bo moje sumienia za bardzo się przy tym wszystkim porusza, ono stale udręcza mnie. ‘Nie, to diabeł mnie dręczy, to diabeł mnie dręczy, potępia mnie za to czy za to, trzeba oddzielić diabła, zgromić i tyle’. Ale to sumienie mówi o tym, jeszcze odzywa się, jeszcze przypomina o tym, jak człowiek żył w świetle, jak wybierał, jak decydował. To jest coś, co Bóg zaczął i diabeł nie może tego rozerwać. Tak samo jak małżeństwo Bóg złączył, to musi któreś z tych małżonków rozerwać. Diabeł może nakłaniać ich, ale nie może rozerwać ich.

Jesteśmy więc w doświadczeniu, gdzie jesteśmy kuszeni, namawiani i musimy wygrać. Ażeby wygrać, powinniśmy nawzajem wspierać się, moi drodzy. A brakuje tego wspierania między nami, tak jakby gubiło się to walczenie o wieczność i my przestajemy wspierać się. My jesteśmy, ale już nie wspieramy się. Zrobiliśmy taką dziwną rzecz, której nigdy nie powinniśmy zrobić. Powinniśmy zawsze wspierać się w tych sprawach, zawsze umacniać się, dodawać otuchy; bracie, siostro, tak powinno być, taką powinniśmy podjąć decyzję, to jest miłość do Boga, tu Bóg będzie uwielbiony. Diabeł chce wytłumić nas tak, żebyśmy sami wycofali się z tej chwały, a Bóg zachęca nas, abyśmy walczyli o tą chwałę. A potem widzisz, że kogoś zachęcasz do czegoś, a ktoś taki oporny. Robi coś, ale tak w sumie by nie chciał, nie chciała już. Widzisz, że ten człowiek nie widzi już w tym czegoś cennego, ważnego, widzisz, że tego człowieka już bardziej ciągnie gdzie indziej. I można porozmawiać: Nie gub się, stracisz wieczność, zobacz jak wróg cię poszedł. Zobacz czy nie musisz zrobić porządku z tą czy z tą sprawą, która potrzebuje ciemności, bo w światłości nigdy nie można by było jej zrobić. Usuń więc to, chodź w światłości, bo kto chodzi w światłości, tak jak czytałem, tego Krew Jezusa oczyszcza od każdego grzechu. Niesamowita więc pomoc od Boga - Krew Jezusa, która oczyszcza od każdego grzechu. Mamy być światłością.

I kiedy myślę sobie o tym; zwróciliście uwagę, że diabeł przybiera pozór anioła światłości. Dlaczego on próbuje udawać światłość? Bo światłość to Bóg, ciemność to diabeł. On próbuje więc udawać Boga, żeby zwieść człowieka. Czy tak podszedł do Ewy w raju? ‘Bóg nie chce, żebyście byli jak Bóg’. Diabeł wie lepiej co chce Bóg. On przybiera postać anioła światłości, żeby udawać Boga. I jeżeli człowiek nie będzie umiał rozeznać, że to jest pozorne, to jest imitacja; rozumiesz, dostajesz jakiś szlachetny kamień, albo jakąś podróbkę, dostajesz złoto albo jakiś tombak, i jeżeli nie znasz się, to pomyślisz, że to i to złoto. Ale jeśli znasz się, to: Nie, nie, to nie jest złoto. Wygląda podobnie, ale to nie jest to. Diabeł próbuje przybierać pozór światłości, żeby zwodzić, oszukiwać, okłamywać; on namawia do dobrych rzeczy, nie do złych – o, będziesz więcej ludziom pomagać, wspierać. Później kończy się i tak na zamknięciu, na zblokowaniu. Na początku wszystko wygląda naprawdę niesamowicie, potem jednak okazuje się, że końcem jest zamknięcie, blokada, niechęć do ludzi, cokolwiek, zawsze za tym idzie zło. Szkoda każdego brata i siostry, którzy mieliby ugrzęznąć w czymś ciemnym, skoro możemy wygrać bitwę i dotrzeć do wieczności, do domu Ojca. Jako dzieci Boga powinniśmy zawsze mówić: Dom Ojca, to jest nasz cel, to jest najważniejsza sprawa. Żyj bracie, żyj siostro, ale pamiętaj, nie wchodź w ciemność, nie chodź krętymi drogami, chodź prostą drogą, bo najważniejsze jest to, abyś doszedł do domu Ojca, abyś doszła do domu Ojca. Nie daj się wrogowi nakłonić do tego czy tamtego. Pamiętaj, co powiedział Jezus: Naśladujcie Mnie, a będziecie tam, gdzie Ja. To jest ważne. Nie dajmy więc zwieść się i oszukać.

W1Jana 1,5 napisane jest: „Bóg jest światłością.” Dlatego diabeł próbuje udawać światłość. I niby fajnie – pojedziesz tam, tam będą działy się niesamowite rzeczy. Przecież nie wyśle cię, żebyś poszedł kraść czy cokolwiek, będzie stawiać takie zaszczytne cele przed tobą, tylko że już bez Boga. Bóg najpierw oczyszcza naczynie, przygotowuje naczynie, nigdy nie używa brudnych naczyń do celów zaszczytnych. Tak jest napisane w Biblii i taka jest prawda. Jeżeli chcesz być do celów  zaszczytnych, musisz być czystym naczyniem. Jeżeli wysłanie przychodzi do brudnego naczynia, to wcale Bóg nie wysyła tego człowieka gdziekolwiek. A więc jeżeli miałoby być wysłane brudne naczynie, to jedynie diabeł wyśle. Bo diabeł posługuje się brudnymi naczyniami, zagubionymi czy zepsutymi, podczas gdy Bóg posługuje się czystymi, oczyszcza swoje naczynia. On przeprowadza przez różne oczyszczające działania i wtedy dokonuje się to działo zbawcze. Musimy więc nauczyć się rozeznać. Przychodzi ktoś świeżo wierzący, pół roku i mówi, że Bóg mi powiedział, że mam nauczać w tym zborze. Ale który bóg ci to powiedział? Bo mój Bóg powiedział, że młodego w wierze nie dopuścisz do tego, bo diabeł pochłonie go. To który bóg ci to powiedział? No, bóg mi powiedział. Ale ja zdaję sobie sprawę, że Bóg, który posłał Swego Syna, posyłał apostołów, to posyła tych, których przygotował do tego zadania. I trzeba umieć to rozeznać. ‘A może, faktycznie, zobacz jaki super nauczyciel’. Nie. To tak jakby przyszło dziecko do ciebie i powiedziało: ‘Bóg mi powiedział tata, że ja dzisiaj rządzę w domu’. O, dziecko, dobra, wyprostujemy to, będziesz kiedyś rządził, ale w swoim domu, na razie tu jest dom, w którym jesteś dzieckiem, uczysz się porządku. Rozumiecie, że to jest w miarę łatwe rozpoznać, ale diabeł przybiera różne pozory i może niby wydawać się, że w tym coś jest, ale on przybiera pozór Boga i mówi jak Bóg, ale tam nie ma Boga. Jeżeli po tych działaniach wroga nie ma świętości, nie ma czystości, to znaczy, że tam już zostało wprowadzone zepsucie. Tak jak mówił Paweł: Obawiam się, żeby nie zwiódł was diabeł i nie zanieczyścił waszych prawych umysłów. I potem mówi właśnie, że diabeł przybiera pozór anioła światłości, zwiastuna, który byłby od Boga, i który mówiłby: Tak Bóg do ciebie mówi, że tak i tak powinieneś zrobić. A tak nie jest.

Rzymian 13, 12-14: „Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości. Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości; ale obleczcie się we Właściciela Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.” Niesamowite. Wiecie, musimy coraz bardziej podchodzić do chwały Boga, być razem na tych świętych warunkach, gdzie widzisz zadowolonych, szczęśliwych braci i siostry w Chrystusie, wdzięcznych za wszystko, czym Bóg ich obdarza. I ten lud przychodzi i chwali Boga, i ma wdzięczne, zadowolone serce, umysł napełniony Bożymi myślami. I widzisz, że to jest ta światłość, że to jest to bycie, gdzie spotykają się ci, którzy zostali rozświetleni, ciemności zostały usunięte, a w to miejsce weszła w nich światłość życia Chrystusa. Myślę, że jest to dla nas oczywiste. Musimy być mądrymi, trzeźwymi, roztropnymi bardziej niż węże, żeby umieć dobrze wybrać, dobrze podjąć decyzję. To jest ważne, każda decyzja jest ważna.

List do Filipian 2,15.16: „abyście się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Boga bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie, zachowując słowo życia ku chlubie mojej na dzień Chrystusa, na dowód, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem.” I to samo, co tu apostoł mówił, dzieje się tutaj między nami, żeby nie było to na próżno. Spotykamy się, trudzimy się, głosimy; to wszystko gdzieś przemija, przelatuje, a człowiek i tak podejmie decyzję według swego zmysłowego człowieczeństwa, według tego, bo ktoś coś tam i człowiek patrzy raczej za tym, żeby coś tam, bo ktoś coś osiągnął. Patrz czy ciebie pociąga czystość osiągana przez brata czy siostrę, czy ciebie pociąga pokój, który przewyższa wszelki rozum, czy ciebie pociąga miłość, łagodność, uczciwość i prawość. Bo to są na pewno najlepsze rzeczy, które Bóg posłał nam w Swoim Synu. To jest ten skarbiec, niesamowity skarbiec, uczciwość wobec siebie, skarbiec. Kiedy żyliśmy w świecie, byliśmy chytrzy, przebiegli, a tutaj to wszystko zewlekamy i oblekamy się w prawość, w uczciwe bycie nawzajem ze sobą na Bożych warunkach. Bo wiemy, że Bóg patrzy na nas i chcemy być znalezieni jako ci, którzy już nie są z tego zepsutego rodu, ale z tego czystego, z Bożego rodu.

1Tesaloniczan 5,5-10: „Wy wszyscy bowiem synami światłości jesteście i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności. Przeto nie śpijmy jak inni, lecz czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Albowiem ci, którzy śpią, w nocy śpią, a ci, którzy się upijają, w nocy się upijają. My zaś, którzy należymy do dnia, bądźmy trzeźwi, przywdziawszy pancerz wiary i miłości oraz przyłbicę nadziei zbawienia. Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Właściciela naszego Jezusa Chrystusa, który umarł za nas, abyśmy, czy czuwamy, czy śpimy, razem z nim żyli.” Niech to będzie w tobie i we mnie. Pamiętaj, nie mamy już znać się według ciała, to jest światłość. Kim byłeś wcześniej, kim ja byłem wcześniej, to nie ma znaczenia. Liczy się to, co dzisiaj jest w Chrystusie. Chrystus przyszedł do nas jako nasze życie, jako rozświetlenie. Życie Jezusa jest zupełnie innym życiem, inną chwałą niż żyją ludzie. Jezus był zawsze w społeczności z Ojcem, nigdy nie stracił jej. Jezus odszedł do domu Ojca i powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze Mnie. Zachęcam was, nie bądźcie głupi. Życie każdego dnia przybliża się do końca. Nie wiesz kiedy będzie koniec. Staraj się wykorzystać czas, gdyż dni są złe, tak jest napisane. Nie zmarnuj czasu swego nawiedzenia. Nie myśl sobie, że zdążę, załatwię, bo takich było już pełno, którzy nie zdążyli, nie załatwili. Bóg mówi, że co masz dzisiaj zrobić, co usłyszałeś, to dzisiaj zrób. Nie odkładaj tego na później. Później nie będzie już na to możliwości, nie wiesz. Dzisiaj do ciebie należy.

Bóg więc mówi: nie daj się zwieść i oszukać, bo za dwa dni zapomnisz o czym tu było w ogóle mówione, przeleci. Człowiek będzie zajęty tym, tamtym, nie będzie w ogóle pamiętać; a co tam było w sobotę? Nie wiem, co było. Ile razy już zdarzyło ci się, że nie pamiętałeś, nie pamiętałaś o czym w ogóle było mówione. Aż dziwne, wydawałoby się. O tylu rzeczach pamiętasz, a o takich ważnych człowiek gdzieś szybko zapomina i nie wie o czym było tak naprawdę mówione. A może to nie było tak ważne, żeby to sobie zanotować. Bo kiedy coś jest ważne, to ty myślisz, żeby tylko nie zgubić tego, żeby tylko nie zgubić. Myślisz o tym i pilnujesz, i widzisz, że ucieka; to zapiszę, albo coś, żeby nie zgubić tego. Troszczysz się, bo uważasz, że to jest ważne, żeby to zostało.

Wygrajmy więc, starajmy się, dodawajmy sobie nawzajem otuchy, wspierajmy się w tych Bożych sprawach, uczciwie należąc do Boga. Niech nikt nie wynosi się nad drugiego, służmy sobie nawzajem tym, co doświadczamy, że Chrystus nam daje. Nie musimy się bać żyć na tej ziemi. Dla czystego wszystko jest czyste, ale czyste nigdy nie da się wciągnąć w coś, o czym wie, że jego Chrystus nie potrzebuje, nie wprowadza tego człowieka w te rzeczy. Słowo Boże mówi, żebyście nie dali się uwikłać w sprawy tego świata. Uwikłać, to znaczy w coś złapać; tak jak wystawiają różne przedmioty, różne pułapki, żeby złapać jakieś zwierzę, i żeby ono nie było w stanie wydostać się. Tak samo diabeł zastawia pułapki każdego dnia, próbuje, a może złapiesz się, a może uda się, a może przez to zniechęcisz się. Później będziesz poraniony, poraniona, będziesz może już  zniechęcony, albo będziesz obawiać się, cokolwiek. Lepiej nie wpadać w te pułapki, lepiej chodzić drogą zwycięstwa i tak jak Paweł dochodzi do końca, mówi: „Dobry bój bojowałem, wiarę zachowałem, biegu dokonałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który da mi Bóg i wszystkim, którzy umiłowali dzień Jego powrotu.” Wygraj w tej bitwie. Niech będzie widać, że dla ciebie radością jest Chrystus, a smutkiem stan tego świata. Amen.



 

Jan 14:23