Zgr. 25.12.2025r. Marian - Czyste sumienie.

Zgr. 25.12.2025r. Marian - Czyste sumienie.

 

 

 

Chwała Bogu! Myślę, że dla nikogo nie jest z nas to dziwnym, przynajmniej nie powinno być to dziwne dla nikogo z nas, że Bóg tak ceni sobie swojego wspaniałego Syna, że oznajmił nam wszystkim, że chce abyśmy byli do Niego z każdym dniem, z każdą sekundą, z każdym zgromadzeniem, z każdą modlitwą, z każdym śpiewem, z każdym otworzeniem Biblii coraz bardziej podobni do.

List do Hebrajczyków 9 rozdział, 14 wiersz:

 

„O ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu. I dlatego jest On pośrednikiem nowego przymierza, ażeby gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani, otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne.”

 

O ileż bardziej krew Chrystusa oczyści nas od martwych uczynków. Co to są martwe uczynki? To są uczynki człowieka, który czyni coś dla Boga, ale nie według nauki Boga, to są martwe uczynki. Człowiek myśli, że wie, co chce Bóg i to czyni, ale to nie jest zgodne z wolą Boga. A człowiek to czyni myśląc, że to będzie się podobało Bogu, to są martwe uczynki, dla Boga nic nie znaczą, one nie są żywe w Chrystusie, one są martwe z powodu ludzkiej ideologii i wymyślania, co Bogu się może podobać. I to ludzie wymyślają takie czy inne podejście do sprawy i myślą, że to Bogu będzie się na pewno podobać i w ten sposób będziemy robić, ale nie ma tam czystości Chrystusa. Czy dusił byś kogoś, kto jest najbardziej potrzebny ci w twojej codzienności? Czy zabijałbyś kogoś kto ma dla ciebie w każdej chwili odpowiednie słowo, które może ci pomóc uratować się? Czy będziesz niszczyć swoje sumienie, które jest głosem Boga w twoim wnętrzu dusząc je codziennie swoją niezależnością wobec Boga? Tak się dusi sumienie, ludzie tak zaduszają swoje sumienie, które jest im potrzebne, żeby oni mogli wewnątrz słyszeć, co Bóg do nich mówi. Duszą je codziennie i ono jest przyduszone, a może już martwe. A powodem tego, co robią jest to, że nie podoba im się ich sumienie i nazywają je diabłem, oskarżycielem, tym, który przeszkadza im się normalnie cieszyć życiem, tym, który każe im pokutować, kiedy oni nie widzą, żeby taka była potrzeba.

Czy nie jest to głupie dusić to, co naprawdę jest konieczne, potrzebne? I w pewnym momencie widzisz braci i siostry i myślisz: czy oni nie widzą co oni robią? No  nie widzą już, nie mają głosu w środku, nic nie mówi do nich, że czynią źle, słyszą to z zewnątrz, ale w środku nie mają tego głosu w ogóle. I dziwisz się, czy oni nie słyszą, co jest do nich mówione? Nie, nie słyszą, bo w środku nie ma głosu, który by im to powtórzył. Głos sumienia nie odzywa się w ogóle, jest zaduszony, zniszczony. Jakaż to tragedia musi być skoro Chrystus umarł po to właśnie, żeby głos sumienia zaczął normalnie się odzywać, pełnym głosem, z całym niosącym uświadomieniem nam, że Bóg chce nas uratować, zbawić od tego, co my jesteśmy w stanie zrobić pod wpływem fałszywego nauczania. Ludzie myślą o życiu tu na ziemi, o zadowoleniu z życia, słuchają różnych wieści jakie to życie tu piękne jest, jak myślicie jak wygląda ich sumienie? Ja wiem, jest zaduszone tymi wieściami, zaduszone jest dlatego, że chrześcijaństwo jest takim mozołem, takim trudem, takim smutkiem, a w świecie tyle szczęścia i zadowolenia. A ci chrześcijanie i chrześcijanki, którzy dzisiaj mogą żyć jak świat, którzy mogą ze światem razem siadać do stołu i razem udawać, że chwalą Boga z nimi w jednomyślności pokazywać jak są głupi i stracili rozum, świadomość Boga w ogóle, ale są przecież przyjemni. Gdzie ich sumienie jest, powiedźcie mi? Gdzie ich sumienie jest, które by im powiedziało, że przeklęty każdy, który siada do stołu demonów i nimi spożywa jakby dla Boga się karmił ten człowiek? Ja wiem, gdzie to sumienie jest, może jeszcze zakładasz poduszkę mokrą, żeby nie krzyczało, żeby się nie odzywało w ogóle i nie dawało znaków, że jest źle, że tak się nie robi, że Bogu się to nie podoba, że Bóg nienawidzi tego. Jeśli możliwe to jak najszybciej zdejmij to, niech ono woła do ciebie, niech sprawi w tobie to, co potrzebne: wstyd, rumieniec wstydu. Czystość jest to sztuka, a nie rzeczywistość. Ludzie zachowują sztukę czystości, a nie rzeczywistość czystości. Jeżeli krew Jezusa oczyszcza nas od wszelkiego martwego uczynku, to znaczy, że wszystkie nasze czyny muszą być żywe Chrystusem. A jeśli nie widzimy w bracie i siostrze żywych uczynków, które mają charakter Chrystusa i ten człowiek nie ma poczucia wstydu, że daje wierzącym ludziom coś, co jest martwe, to znaczy, że ten człowiek nie ma świadomości, co to jest życie. Tak wielu traci świadomość, a ja wiem przez co tracą tą świadomość, sami stali się nauczycielami dla siebie i wprowadzili własne nauczania do swojego sumienia: tobie się to należy, ty też przecież jesteś człowiekiem, tobie się należy szczęście, dlaczego inni mogą mieć szczęście, a ty nie masz szczęścia? Jeżeli dla ciebie nieszczęściem jest Chrystus, to biednym człowiekiem jesteś. Wieczność z Chrystusem nigdy cię nie spotka, możesz się nie martwić, On nie będzie cię na siłę brał do Siebie. Jeżeli dla ciebie bycie z Chrystusem jest przekleństwem i stratą życia, On cię nie weźmie do Siebie, nie będzie cię męczył całą wieczność tym, pozwoli ci pójść do gehenny tam, gdzie Go nie będzie, nie będziesz mieć wtedy problemów, żadnych, Jego tam nie będzie na pewno, możesz mieć pewność, Jezusa tam nie będzie. A więc żyj tak, jak żyjesz dalej, na pewno z Jezusem nie będziesz, nie ma problemów, nie będzie ci sprawiał przykrości Swoją obecnością, On kocha Swoją Oblubienicę i  On chce, żeby Oblubienica kochała Jego. Więc nawet się nie martw, On cię na pewno nie weźmie do domu Ojca, możesz spokojnie dalej żyć w ten sposób i zazdrościć światu, że ma tyle zadowolenia i szczęścia. Możesz dalej myśleć, że w świecie lepiej by ci się żyło niż z Chrystusem, On cię na pewno nie weźmie, nie martw się, nie będzie cię krzywdził. W Swojej wielkiej łagodności, miłości, po prostu pośle cię tam, gdzie Jego nigdy nie będzie. Możesz spokojnie dożyć do końca swych dni, naprawdę Jezus cię nie weźmie nie martw się, On cię po prostu nie weźmie, no nie sprawi ci tego przecież, nie zrobi ci czegoś takiego złego, żeby cię zabrać na wieczność tam, gdzie ciebie w ogóle nie ciągnie, gdzie nie przygotowujesz się w ogóle na spotkanie z Nim, nie oczyszczasz się, nie uświęcasz się, myślisz tylko jaka to strata teraz, że muszę być tutaj, gdybym mógł być gdzie indziej, mogłabym być gdzie indziej. Nie ma problemu, mój Chrystus nie zabiera nikogo, kto nie chce tam być. Według mojej nauki On przyjdzie tylko po tych, którzy są Jego, reszta zostanie, możesz żyć sobie jak chcesz według swojej nauki. On powiedział, że tylko ci, którzy żyją według Jego nauki będą tam, gdzie On. A więc możesz spokojnie żyć według swojej nauki, nie martw się, naprawdę, rób dalej co robisz, sprawę masz całkowicie załatwioną. Ale jeśli czynisz to, co chce Chrystus, to czyń to dalej, bo On kocha tych, którzy mimo tych wszystkich rzeczy, które się dzieją na tej ziemi, żyją każdym słowem, które z ust Jego pochodzi, cieszą się tym, że mogą być coraz bardziej podobni do Jezusa, że ich skąpstwo, ich chytrość, ich przebiegłość, stracona na krzyżu, nie przeszkadza im żyć razem z innymi, jakby samymi sobą żyli, że to co inni mają ona, czy ona też mają razem z nimi, wspólne, razem, otwarte i wdzięczne, bo ich sumienie im to mówi.

Nie wykorzystuj nikogo, nie żyj na konto nikogo, połóż swoje i niech wszyscy przyniosą wspólnie razem, to co mają od Boga dane, aby wspólnie razem karmić się tym chwalebnym działaniem Chrystusa w naszym życiu. To jest Chrystus, który przyszedł zbawić człowieka, uwolnić człowieka z tej niewoli chytrości, przebiegłości i zapobiegliwości. Dlaczego sumienie ci tego nie mówi? A może mówi, ale kolejny raz zostało zamknięte w pokoju żelaznymi drzwiami, żeby nie było słychać, co mówi. Kolejne zgromadzenie, kolejny raz robisz to samo, ono jest coraz cichsze, mówi: W sumie, to tak sobie radzisz w życiu. Ale czy Jezus by tak zrobił? Nie. Oni złowili tyle rybek, ale On miał Swoją rybkę dla nich, On zawsze ma od Siebie to, co cenne. On chce agape, ucztę, ale uczty nie będzie, jeżeli ludzie będą dla siebie, zapobiegliwi dla siebie, myśleli o sobie. Sumienie, niesamowite odzyskanie tego, co najcenniejsze w człowieku. Sumienie, głos Boga w człowieku, głos, który mówi o tym, jak Bóg jest wspaniały i jak wspaniałe są Jego obietnice, Jego działania.

2 List do Tymoteusza 1 rozdział, 3 wiersz:

 

„Dziękuję Bogu, któremu z czystym sumieniem służę, tak jak przodkowie moi, gdy nieustannie ciebie wspominam w modlitwach moich, we dnie i w nocy;”

 

Któremu z czystym sumieniem służę, to jest niesamowite, kiedy czyste sumienie człowiek ma i wszystko robi, aby Chrystus był uwielbiony w tym człowieku. Nawet gdy je i pije, to zawsze ma w tym udział, zawsze ma w tym udział, chce być częścią tego, co się dzieje, bo Jezus jest taki. I dlatego kiedy sumienie dotyka człowieka, to nie jest to złe, to jest dobre. Jeżeli sumienie jeszcze się odzywa, to nie jest głos diabła, to nie jest głos potępiciela, to jest głos Zbawiciela, który przyszedł zbawić nas z grzechów naszych. A ludzie nazywają to: zobacz, diabeł znowu mnie potępia. Nie potępia cię, po prostu sumienie mówi: Nie rób tego, to nie jest zgodne z wolą Ojca.

Ew. Jana 8 rozdział. A u nich było jedno serce, niesamowite. Kiedy to było? Od 7 wiersza:

 

„A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem. I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi. A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim, poczynając od najstarszych, i pozostał Jezus sam i ta kobieta stojąca pośrodku.”

 

Co się stało? A gdzie mieli wcześniej to sumienie? Jak myślicie, gdzie mieli wcześniej to sumienie? Ono było zabite, ono już było zabite, oni służyli diabłu, diabeł był ich ojcem. Ich sumienie w ogóle się nie odzywało, ono było martwe, Jezus je ożywił na tą chwilę. I co zrobili? Zrozumieli kim są i nikt nie podniósł kamienia, żeby na nią rzucić. Ich sumienie na tą chwilę odżyło i od razu rozumieli, że są tak samo grzesznikami, jak ta kobieta. Ale chwilę wcześniej wcale tego nie mieli, chwilę wcześniej i oni byli święci, a ona była bezbożnicą. Oni ocenili ją, że zasługuje na śmierć, w chwili kiedy sumienie się poruszyło, oni byli świadomi, że to oni też zasługują na śmierć, że też by musieli zostać zabici.

Wiecie, jak niesamowite jest to, gdy sumienie porusza się po raz pierwszy w człowieku i człowiek zaczyna doświadczać, jakim jest grzesznikiem, jak potrzebuje Zbawiciela. To jest tak jakby coś z martwych powstało, wcześniej ono było tak zaduszone przez nas, nie raz się odzywało, próbowało nam coś powiedzieć, ale żeśmy je zniszczyli raz dwa, żeby nam nie przeszkadzało czynić nasze grzeszne, radosne upodobania. Ale kiedy poruszyło się poprzez Słowo Boże, wtedy doznaliśmy, że to jest ważne, żeby w ten sposób postąpić jak mówi Słowo Boże. Ale wierzący ludzie po takim początkowym zmartwychwstaniu tego sumienia bardzo szybko starają się o to, żeby je zniszczyć, ponieważ ono nie pozwala im żyć jak wszyscy inni wierzący. Tak, jak wszyscy inni wierzący, nie jak świat, jak inni wierzący i oni patrząc się po innych wierzących mówią: Ale oni tak nie żyją, to moje sumienie widocznie chyba jest przewrażliwione, trzeba je zadusić. Opowiedz, jak ty sobie radzisz, gdy robisz to i to? Eee Bóg nas zbawił, Bóg nie patrzy nawet na to, nie liczy tych grzechów, Bóg nie patrzy na to, patrzy na Jezusa. O ja cię, popatrz, a ja myślałem, że patrzy na mnie i ja cały czas muszę zmieniać swoje życie. Dobrze, żeś mnie pouczył, teraz już mam spokój, już teraz nie martwię się, mogę kłamać, kraść i dalej jestem w porządku. Naprawdę, aleś mi pomógł, a ono mnie tak męczyło to sumienie. Tak to wygląda, moi drodzy. Człowiek się porusza, zaczyna mocno, zdecydowanie patrzeć w kierunku oczyszczania się, ale później, kiedy wchodzi między wierzących i widzi jak oni żyją, jak oni postępują i jak są spokojniutcy, kiedy czynią, to czego ten człowiek sobie nie wyobraża, żeby w ogóle czynić, to myśli: może to diabeł mnie tak męczy, tego nie można, tamtego nie można, może to diabeł mnie męczy. Ale to ‘nie można’ wcale nie brzmi, jak taki bicz, tylko to ‘nie można’, brzmi jak takie pełne miłości stwierdzenie, zupełnie inaczej, że to ‘nie można’ wcale nie jest dla ciebie jak przekleństwo, tylko jak błogosławieństwo z nieba i doznajesz, że nie chcesz tego czynić, bo Bóg nie chce, żebyś to czynił, czy czyniła. Niesamowite, kiedy zdajesz sobie sprawę, że masz taką siłę od Boga, żeby nie czynić tego zła, nie musisz go w ogóle czynić. Ludzie mogą różne rzeczy opowiadać na co ich stać w chrześcijaństwie, a ty zdajesz sobie sprawę, Jezus jest zupełnie inny, wolę słuchać, co mówi Jezus, bo On poszedł do nieba. A więc pewny jest to, że to, co mówił, wprowadzi mnie też do wieczności.

A więc ich sumienie się poruszyło. I w tym 8 rozdziale, 43 werset:

 

„Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie wierzycie mi? Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.”

 

Mogę wam powiedzieć, że nie ma większego szczęścia jak należeć do Jezusa Chrystusa i nigdy, nigdy nie zazdrość bezbożnikom, którzy opuszczają Jezusa i szukają szczęścia poza Jezusem myśląc, że oni to naprawdę mogą sobie pozwolić na tyle rzeczy, im to uchodzi, a ja nie mogę sobie na to pozwolić. Wiecie, to jest głupie, kiedy człowiek już dopuszcza takie myślenie. Dla mnie szczęściem jest być z Bogiem i być z Chrystusem Jezusem, nie potrzebuję rozglądać się ilu wierzących opuściło już Jezusa i poszło na manowce i cieszą się bezbożną wolnością. Nie potrzebuję takiej wolności, ja mam inną wolność, że mogę czynić to, co chce Bóg, to jest moja wolność i mogę mieć radość z tego, że mogę czynić to, co chce Bóg, mimo że tego w swoim życiu upatrzyłem się mnóstwo wierzących, którzy nie czynią tego, co chce Bóg i są zadowoleni z siebie. Ale wiem, co mój Jezus o nich mówi, to są zdrajcy, to są ci, którzy niszczą własne sumienia i będą próbowali niszczyć innych. A więc ojcem ich był diabeł i nie mogli słuchać Jezusa. Kiedy sumienie twoje mówi: To nie godzi się czynić dziecku Bożemu; to nie jest zakon, to jest godność Boga, nie godzi się synowi Bożemu, córce Bożej czynić tych rzeczy. To nie jest zakon, bo w tym domu nie godzi się czynić pewnych rzeczy, które czynią inni ludzie. W domu Ojca jest inny porządek całkowicie i Jezus pokazał ten porządek, jaki jest Ojciec mogliśmy zobaczyć wyraźnie w Chrystusie. A więc gdzie sumienie człowieka wierzącego zaczyna się gubić? Tam gdzie dopuszcza naukę nie Chrystusową.

Nauka Chrystusowa, przeczytajmy jaka ona jest, List do Hebrajczyków 4 rozdział 12 i 13 wiersz:

 

„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę.”

 

To jest nauka Chrystusa, ona przenika do wnętrza, zdobywa sumienie dla chwały Ojca i czyni sumienie zdolne mówić to, co mówi Bóg. Niesamowita nauka. Kłamliwa nauka nie przenika do sumienia w ogóle, bo ona zdobywa umysł, pychę i dumę, i arogancję zdobywa i zaspokaja pragnienie życia po swojemu. Sumienie jest skażane przez nią, żeby przestało zawracać głowę tymi swoimi stwierdzeniami, że nie godzi się dziecku Bożemu w ten sposób postępować. Nie godzi się sprzeczać, kłócić, szukać swego, mieć nachalność, zawiść, złośliwość, nie godzi się, mówi sumienie. Dziecko Boże powinno być miłe, łagodne, spokojne, prawdomówne, wierne, uczciwe, miłujące, zdolne znosić przeciwności i nie odpowiadające złem na zło, ale dobrem zwyciężające zło. Nie godzi się, żeby przed obliczem Boga Ojca zachowywać się jak bezbożne dzieci, tylko zachowywać się jak pobożne dzieci, to się godzi dzieciom Bożym. Czy doznajesz, że twoje sumienie ci to mówi? I ty nie możesz po prostu inaczej żyć i funkcjonować, bo ono by ci nie dało spokoju ani w dzień, ani w nocy, nie mógłbyś spać spokojnie, czy nie mogła spać, bo twoje sumienie, by ci mówiło: Nie wypełniasz woli Ojca. Co robisz? Bóg nie jest egoistą, Bóg nie myśli tylko o Sobie, bo gdyby myślał o Sobie, to nas by zostawił i koniec. Posłał Syna, żeby umarł za mnie i za ciebie na krzyżu. Dlaczego jest więc jesteś tak egoistyczny? Dlaczego myślisz tylko o swoim zadowoleniu, a nie myślisz o zadowoleniu Chrystusa? Bo twoje sumienie zostało zaduszone. Przez co? Słuchasz obcych nauczań, bo jesteś wolnym człowiekiem, możesz słuchać, co chcesz. Tak, możesz słuchać co chcesz, nikt przecież nie będzie pilnować co sobie włączasz, czego słuchasz, co czytasz. Możesz robić co chcesz, przecież gdzie indziej lepiej nauczają, smakuje bardziej umysłowi, ucho jest bardziej otwarte na taką naukę. Raz zbawiony, na zawsze zbawiony, nic nie musisz robić, a wręcz nawet nie wolno ci cokolwiek robić, bo będziesz wtedy nie zbawiony. No i człowiek w ten sposób funkcjonuje.

Doświadczamy i to rozumiemy, nauka potrafi zmienić sumienie, sumienie działa według Słowa, fałszywe Słowo też działa na sumienie, tak jak prawdziwe działa na sumienie, tak samo działa fałszywe. Jeżeli słuchasz fałszywych wieści i pozwalasz, żeby one stawały się dla ciebie, jak Słowo Boże, to wtedy te fałszywe wieści zdobędą twoje sumienie i przestanie ono normalnie funkcjonować, bo to słowo zmieni alarm, system alarmowy zmieni, nie będzie działać już na stęchliznę, będzie działać na świeże powietrze, jak świeże powietrze się pojawi, alarm się włączy, niebezpieczeństwo, świeże powietrze wewnątrz człowieka, trzeba coś zmienić, trzeba coś zrobić, trzeba postąpić inaczej. Wcześniej działało na swąd, na smród starego człowieczeństwa, a teraz działa na świeżość nowego człowieka, biada, nowy człowiek może przeniknąć twoje wnętrze, zrób coś złego, przestań czynić dobro innym, zamknij się w swoim domu, nie słuchaj się tego, co mówi Bóg; alarm się włączył. I człowiek co robi? Powiedźcie dlaczego wierzący znikają, zamyka się, chowa się, aż uspokoi się świeżość minie, alarm się wyłączy, jest znowu spokojny. Uwaga, niebezpieczeństwo na drodze, nowy człowiek. Wielu tak działa sumienie, ale kiedy prawidłowo działa sumienie, to ono działa swąd starego człowieka, uwaga, stary próbuje wkroczyć do akcji, trzeba go usunąć, nie ma prawa żyć, funkcjonować stary człowiek w nowym człowieku. Ale wiecie co to robi, że taka jest reakcja? Słowo Boże, to Słowo Boże robi jak reaguje. Jeżeli Słowo Boże przenika moje sumienie i ono powoduje w moim sumieniu prawidłowe reagowanie, to ja prawidłowo reaguje na to, co się dzieje. Ale jeśli słowo fałszywe przenika moje zrozumienie i w moim sumieniu pojawia się fałszywe odbieranie, co mi grozi, czego muszę się obawiać, co unikać, to wtedy zaczynam reagować na to zupełnie co innego, wtedy reaguje negatywnie na uczciwe, prawdziwe zwiastowanie, bo ono grozi niebezpieczeństwem, znowu będę musiał umartwiać starego człowieka, lepiej tego nie słuchać, znowu będę mieć kłopoty, znowu będę się męczyć z tym starym człowiekiem, nie będę mógł spać, bo ten stary człowiek będzie mi przeszkadzał spać. Będę musiał koniecznie z nim skończyć, zakończyć jego funkcjonowanie. Ale kiedy słyszę fałszywe nauczanie, fałszywy sposób podchodzenia, wtedy no przecież, to nie przeszkadza spać w ogóle, spokojnie się ułożę i zasnę, chociaż żyję w grzechach. Słowo Boże musi przeniknąć do sumienia, jeżeli nie przeniknie, to to całe moje kazanie zostanie tylko jako system: uwaga, nie słuchaj się tego człowieka, on ci tylko przyniesie kłopoty, już masz dosyć kłopotów w swoim życiu, nie słuchaj co mówi, szybko to zlikwiduj i rób dalej, co robisz, nie jest z tobą źle, jesteś całkiem fajnym człowiekiem. Ale jeśli przeniknie do twego sumienia to słowo i zrozumiesz, że to jest słowo Boga, wtedy zobaczymy niesamowite wydarzenie, że zaczniesz się wstydzić siebie, ze swoim ‘ja’, upartym, pokazującym swoją niezależność ‘ja’ i będzie cię to skręcać, aż zrobisz z tym porządek, przyjdzie tutaj w tobie Chrystus. Bo to czyni Słowo Boże, ono usuwa to, co nie jest z Chrystusa, żeby Bóg mógł widzieć w tobie, we mnie Chrystusa, to czyni Słowo Boże. Jest jak miecz obusieczny, ono tnie mnie, mówiącego i was. To musi zrobić, musi przeniknąć aż do wnętrza, do samego wnętrza, musi ruszyć to sumienie, tak jak ruszyło tamtych to sumienie. Wiemy, co Jezus pisał po piasku, to jest w Księdze Jeremiasza napisane, ich imiona na piasku wypisane, wiatr powieje, nie ma ich imion, nie ma w wieczności.

A więc mamy świadomość, że czystość, to jest coś niesamowicie wspaniałego, doniosłego, ale my to niszczymy tą czystość, pozwalaniem na naukę, która nie jest czysta. Ktoś mówi: Wiesz, ale tamten pastor powiedział, że to nie przeszkadza wcale to robić, że to nawet dobrze jest, żeby świat widział, że ty jesteś taki elastyczny, taka elastyczna, wtedy ten świat powie: No to całkiem fajny, podoba mi się to. Jeśli światu się podoba twoje życie, to Jezus nie ma racji. Jeśli w tobie jest Jezus i światu się podoba twoje życie, to Jezus nie ma racji, bo Jezus mówi, że z powodu tego, że będzie żył w tobie Jezus, świat cię będzie nienawidził. To znaczy, że nie żyje w tobie Jezus i to jest właśnie ten problem. Ale jeśli będzie żył Jezus, to będzie dokładnie tak jak powiedział Jezus. Bo świat nienawidzi, kiedy jesteś stanowczym człowiekiem, który czyni to, co chce Bóg.

A więc nauka, jaką naukę bierzesz? Skąd czerpiesz? Czy słuchasz, o tym powiedział tak brat, a ta siostra tak powiedziała. A widzisz, a sobie radzą, a mogą, a mogą robić to i to, i są całkiem zadowoleni. Czy takie ludzkie zadowolenie świadczy o tym, czy jest dobrze, czy źle? W świecie bym spotkał mnóstwo ludzi zadowolonych ze swego życia, to znaczy, że oni dobrze żyją? Wcale nie. O tym czy dobrze żyje człowiek świadczy, czy żyje każdym słowem, które z ust Boga pochodzi. A więc dla mnie i dla ciebie jest to ważne. Uwolnieni od tego, co fałszywie nas uspokoiło, czy uspokajało do tego, co prawdziwie nas zaniepokoiło i niepokoi do dzisiaj. To nie znaczy, że oskarża, tylko nieustannie przypomina o rozwoju, o wzroście, o dorastaniu do wymiarów Chrystusowych i mówi: Zobacz zatrzymujesz się, nie zatrzymuj się, bo kto się zatrzymuje, ten się cofa. Słowo Boże używa sumienie, żeby nam mówić o tym, co się dzieje teraz. Dlatego kiedy coś czynisz i przypomina ci się Słowo Boże, to jest sumienie, ono mówi przez Słowo Boże. Mówi: Zobacz, tak napisane jest w Biblii. To nie to, że ty sobie je sobie przypominasz, to ono ci je przypomina, bo ono tak naprawdę jest miejscem, gdzie to słowo znalazło najważniejsze swoje miejsce i zadanie. Tak, ono później sięga także i do serca, oczyszczeniu w sercu swoim od złego sumienia. Sumienie sięga najgłębiej, najdalej.

A więc tak ważne jest jaka nauka dociera do ciebie. Jaka nauka powoduje, że niepokoisz się albo się uspakajasz. Czy widzisz, że nie czyniąc tego, co chce Chrystus, nie budując się z innymi na dom Boży, grzeszysz? Czy wiesz, że to jest grzechem, kiedy nie budujesz się z innymi na dom Boży? Kiedy jesteś złym, zepsutym człowiekiem i nie budujesz się z innymi na dom świętego Boga, który jest po wsze czasy święty, to jest przestępstwo wierzącego człowieka. Jeżeli sumienie ci tego nie mówi, to znaczy, że jest zaduszone, ono nie potrafi już przemawiać do ciebie, ty nie dajesz mu szansy, bo karmisz się fałszywą nauką. I tak wielu niestety zostało zdobytych przez diabła, bo posłuchali fałszywej nauki, uwierzyli kłamstwu, ich sumienie padło, zamiast mówić prawdę, zaczęło karmić się kłamstwem, poczuciem własnej wartości, mądrości, czy czegokolwiek innego.

W 1 Liście do Tymoteusza. Myślę, że jest to dla nas zrozumiałe. 1 rozdział, od 18 wiersza:

 

„Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze; do nich należą Himeneusz i Aleksander, których oddałem szatanowi, aby zostali pouczeni, że nie wolno bluźnić.”

 

Widzicie, gdzie oni to stracili?

2 List do Tymoteusza 2 rozdział, od 16 wiersza:

 

„A przemądrzałej, nic dobrego nie wnoszącej mowy unikaj, bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążali w coraz większą bezbożność, a nauka ich szerzyć się będzie jak zgorzel; do nich należy Hymeneusz i Filetos (tam był Aleksander, a tu dochodzi Filetos), którzy z drogi prawdy zboczyli, powiadając, że zmartwychwstanie już się dokonało, przez co podważają wiarę niektórych.”

 

Gdzie oni stracili ostrość swego sumienia? Właśnie w tej nauce, wtedy stali się rozbitkami poprzez naukę, ich sumienie nie mówiło im już, że źle mówią i źle postępują. Oni według tego uznali, że są w porządku i wszędzie mówili, że Chrystus już przyszedł na tą ziemię i już tu jest, że zmartwychwstanie już się dokonało. I przez fałszywą naukę doprowadzili sumienie iluś ludzi do upadłości i ci ludzie zamiast przygotowywać się na spotkanie z Jezusem, uznało widocznie, że już wszystko zostało dopracowane. I wielu w wydarzeniach pokoleń, były podawane daty przyjścia Chrystusa i wielu ludzi w to wpadało, i ich sumienia przestały prawidłowo reagować. Zła nauka wpływa na sumienie, uważaj, co słuchasz, czy to jest Słowo Boga czy nie? Jeżeli słyszysz, że możesz sobie ulżyć i postępować jak ciało chce postępować, to pamiętaj, że może się to okazać bardzo niebezpieczne dla twojego sumienia. Myślę, że ci ludzie, którzy dbają o te swoje majątki, które posiadają, sprawdzają systemy alarmowe czy one działają normalnie, czy nie, bo nie chcą być zaskoczeni, że system przestał działać i złodziej wszedł i ukradł to, co naprawdę dla nich jest cenne. Dla nas sumienie, to jest skarb, czyste sumienie, to jest skarb. I lepiej, jak było też wspomniane, niech nas skręca to sumienie niż miałoby być, a nie ma problemu, przecież inni tez tak robią i co? I wszystko jest dobrze. Nie, sumienie musi nam naprawdę pomagać prawidłowo patrzeć na to, co myśmy zrobili czy Bóg ma w tym upodobanie czy też nie?

W 4 rozdziale tego 2 Listu do Tymoteusza od 14 wiersza, mamy tu tego Aleksandra:

 

„Aleksander, kotlarz, wyrządził mi wiele złego; odda mu Właściciel według uczynków jego; jego i ty się strzeż; albowiem bardzo się sprzeciwił słowom naszym.”

 

Bardzo się sprzeciwił słowom naszym, rozbitek w wierze, ten, który pozwolił, żeby jego sumienie nie pracowało już na Słowie Bożym, ale na fałszywej nauce. Zobacz ilu znasz wierzących, którzy dzisiaj żyją swobodnie bez bojaźni Bożej i nie widzą potrzeby zmiany tej sytuacji. Zobaczcie, że Jezus mówi: Zobacz z jakiej wysokości spadłeś, wróć do pierwszej miłości. Gdzieś przestało sumienie alarmować, że to jest niebezpieczne, nie miłować Chrystusa i żyć dla Niego. Gdzieś coś się wdarło, że pozwoliło tym ludziom myśleć, że wygrają mimo, że przestali miłować Jezusa, jak na początku. I nie robili tego już z miłości, tylko z tego, że po prostu są już w tej grupie, która należy do Tego Jezusa i znoszą przeciwności i cierpienia, ale nie miłując Go już. Jezus mówi: Jeżeli nie wrócicie, to Ja przyjdę do was i rozrzucę to wszystko. Tak ważne jest sumienie i uważaj, co słuchasz. To, co łechce ucho i powoduje, że daje ci swobodę bezbożnego życia i pewność, że i tak Bóg cię kocha i weźmie do wieczności, to bardzo szkodliwe jest dla twego sumienia. Ktoś grzebie w twoim systemie alarmowym, to jest diabeł, ojciec kłamstwa. Czasami ludzie śmieją się z Bożego Słowa, bo wydaje im się śmieszne, tak, już diabeł tak na grzebał, że ludziom się wydaje śmieszne to słowo: bez przesady, przecież Bóg nie jest taki, żeby aż tak mocno wyciągał konsekwencje. A Słowo Boże mówi, że straszna to rzecz wpaść w ręce Boga rozgniewanego. Jeżeli sobie człowiek lekkomyślnie, lekceważąco grzeszy. To mówi sumienie czyste, brudne sumienie tego nie mówi, że kto rozmyślnie grzeszy dla tego nie ma ratunku, tego nie mówi czyste sumienie. Czy mówi? Mówi czyste sumienie. Jeżeli sumienie ci mówi, że rozmyślne grzeszenie jest wielkim narażeniem twego wiecznego życia na szwank, to słuchaj się jego, jak ono do ciebie mówi, bo ono zgodnie ze Słowem Bożym mówi. Nigdy nie słuchaj czegoś, co nie jest prawdą Słowa Bożego. Wielu ludzi zostało zwiedzionych i dzisiaj masz całe frakcje ludzi, którzy uważają, że idą do wieczności, tak jak kiedyś faryzeusze, uczeni w Piśmie i żyją bezbożnie na tej ziemi.

Czy chcesz mieć udział w tym, co jest czystym sumieniem i przychodzić na te zgromadzenia z bojaźnią i z szacunkiem, jako człowiek, który jest dzisiaj dla chwały Jezusa w tym miejscu, nie dla chwały diabła? Dla chwały Jezusa, nie po to, żeby pokazywać dalej, że ja jako stary człowiek mogę być na zgromadzeniu świętych i wcale nic się specjalnie nie wydarzy. Ale pamiętaj, że pszenica i kąkol rosną aż do żniwa, tylko do żniwa razem. Kiedy wróci Jezus, każe zebrać cały ten kąkol i wyrzucić precz do ognia i tylko pszenicę weźmie do wieczności. Ja w to wierzę, a ty? Nie myślę się bawić swoją wiecznością, zabawiać się i patrzeć na ludzi, wolno mi wszystko, mogę zrobić wszystko, może o tym będę mówił, a może nie, ale jestem niesamowicie wolnym człowiekiem, mogę zrobić wszystko. Bóg dał mi wolność, Jezus przyszedł pełen wolności na tą ziemię, ale On zawsze zrobił to, co chciał Ojciec. I to jest niesamowite zwycięstwo, nie jestem ograniczony, ale moje sumienie mówi mi o tym, co jest dobre, dlatego że Słowo Boże mówi, że to jest dobre, nie dlatego, że ja tak sobie myślę. I moje sumienie mówi mi, że to jest złe, bo Słowo Boże mówi, że to jest złe. Niesamowicie mieć sumienie, które prawidłowo reaguje w każdej sytuacji. Jest niesamowicie potrzebne każdemu z nas, żeby w tym świecie kłamstwa, obłudy, zakłamań, nie zgubić się, nie zrezygnować z tego, co daje Bóg, ale dalej wiedzieć, że miecz Słowa Bożego dalej przenika i pozwala prawidłowo reagować na różne rzeczy, które się wydarzają. Pamiętacie, psalmista mówi: Kiedy diabłu udało się odwrócić oczy moje i zwrócić na innych wierzących, którzy żyli sobie w zadowoleniu, bezbożnie i pomyślałem sobie, że może, Boże, ja niepotrzebnie staram się o to wszystko, może to oni mają rację. Ale wtedy pokazałeś mi kres ich życia i wtedy zrozumiałem, Boże, jak byłem głupi jak zwierzę, kiedy pomyślałem, że to oni są szczęśliwi, a ja nie. To ja mam szczęście, bo co? Bo zawsze jestem blisko Ciebie. I to jest niesamowite szczęście być blisko Boga, należeć do Boga.

A więc czystość sumienia, to nie jest przekleństwo, to jest dar Boży. Głupi człowiek, który niszczy czyste sumienie i pozwala, żeby jakieś nauki, które są zwodnicze przeniknęły do sumienia i powodowały, że sumienie przestanie reagować tak, jak powinno. I kiedy wezmę to, że mając czyste sumienie, mogę powiedzieć, że dla mnie wszystko jest czyste, tak, czyste, dla czystego wszystko jest czyste. Wiecie dlaczego jest czyste? Dlatego, że ten człowiek nie pożąda tych rzeczy, tak jak bezbożny, widzi zło i wcale go nie pożąda, to jest czyste, zło, które widzi, nie wpływa na życie tego człowieka. Poruszamy się między złem, ale jeśli mam czyste sumienie, to to zło nie wpływa na moje myślenie, na moje decyzje. To jest tak, jakbym widział to, ale to nie ma siły, żeby przeniknąć mój sposób myślenia, podejmowania decyzji, wyborów, czegokolwiek. Rozumiecie? Jest czyste dla mnie, bo nie może skazić mojego umysłu już, serca, mojego sumienia. Nie chodzę z zamkniętymi oczami, moje sumienie musi być tak czyste, żeby dla mnie to wszystko, co widzę nie było niebezpieczne, żeby nie spowodowało pożądliwości, pragnienia osiągnięcia tego, mimo tego, że to jest złe. To jest czyste. Ale dla brudnych, co? Wszystko jest brudne, dlaczego? Bo wszystko pożądają, wszystko by chcieli, nawet chcieliby być święci w sposób niezgodny z wolą Boga. Nawet to staje się dla nich nieczyste. Zgromadzenia, pięknie dla nich brud, bo nie umieją być przed Bożym obliczem w sposób godny Boga i to ich skaża, bycie na zgromadzeniu może skażać człowieka, czynić go jeszcze gorszym, albo czynić coraz bardziej podobnym do Chrystusa.

Pamiętaj, jeżeli zło czynione przez zło czynione, to Słowo Boże nazywa złem, czynionym przez kogoś wierzącego, sprawia w tobie pragnienie, żeby też tak postąpić, to znaczy, że diabeł próbuje zdobyć twoje sumienie. Mi chodzi o zło, bo czasami ludzie nazywają złem, to co wcale nie jest złem, dlatego że tak sądzą, że to jest złe. Mówię o Słowie Bożym, co Słowo Boże nazywa złem, a co nazywa dobrem, bo to jest ważne, bo ja mogę sobie wymyśleć, bo dla mnie to jest zło, a dla ciebie tamto jest złe i w tym momencie możemy sobie dyskutować, co jest złem. To, co Słowo Boże nazywa złem, to jest złem, a co jest dobrem, to jest dobre, bo Słowo Boże wyznacza, co jest dobre, a co złe. Przez długie używanie nabywamy władz poznawczych. Co używamy? Słowo Boże, władz poznawczych, co jest dobre, a co złe, żeby umieć usunąć złe, a przyjąć dobre. Mamy niesamowitą możliwość taką. I wszędzie, gdziekolwiek zajrzymy w to Słowo Boże, możemy zobaczyć, że potrzebujemy Chrystusa Jezusa. Jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwe wolnymi będziecie.

Chciałbym, żebyśmy mieli czyste sumienia, żeby prawda, którą masz w rękach, Biblia, żeby przenikała twoje sumienie niesamowicie, przenikała je codziennie i nie pozwoliła diabłu zasiać w tobie kłamstwa. Bo Jezus mówi: Poznacie prawdę i co prawda zrobi? Uwolni was, wyswobodzi was, to jest Syn. Jeżeli w moim sumieniu Syn jest najważniejszy, z powodu Syna żyję, z powodu Syna umrę, to moje sumienie nie ma problemu i o to chodziło Bogu, kiedy posłał nam czyste sumienie Swojego Syna. I po nim możemy rozeznać, jak naprawdę powinni żyć wszyscy synowie i córki Boga.

Może jeszcze Księga Objawienia 22 rozdział, od 11 wiersza:

 

„Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi,(…)”

 

Zobaczcie, co Słowo Boże mówi, niesamowite, co? Bóg mówi: Chcesz, to rób, rób to dalej, Ja ci nie będę w tym przeszkadzał, chcesz to rób to.

 

„(…) lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość,(…)”

 

A tu mamy już Boga, Ja ci pomogę.

 

„(…) a kto święty, niech nadal się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Szczęśliwi, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa życia i mogli wejść przez bramy do miasta.”

 

Szczęśliwi, którzy oczyszczają się w krwi Baranka. Róbmy to, wykorzystajmy ten czas, który tu mamy, wiele rzeczy zostało spaskudzonych przez głupie rozmowy wierzących ludzi, gdzie zbudowano fałszywe pojęcie życia pobożnego, kiedy wierzący ludzie ze sobą rozmawiając przekazywali sobie nauki zupełnie niezgodne z Biblią i pokazywali sobie to, że można tak postępować, bo tak uważają, że to jest dobre, wiele umysłów zostało skażonych przez kłamstwo. A widząc życie tych ludzi później ktoś mógł się łapać za głowę, jak to w końcu wygląda, skoro ten człowiek mówi to, a robi zupełnie co innego. Czy nie wierzy w ogóle w to, co mówi? Czy to jest nieprawda? Bo jeśli ktoś twierdzi, że to prawda, a żyje wbrew temu, to jakby mówił: To jest nieprawda, co ja do ciebie mówię, nie przejmuj się tym. Ale jeśli widzisz człowieka, że żyje tak, jak mówi, to znaczy, że wierzy, że to jest prawda, że wypiera się siebie, bierze swój krzyż i idzie za Jezusem, żeby Go naśladować. To znaczy, że ten człowiek naprawdę tak wierzy, że to jest prawda i robi to, codziennie. Wtedy mówisz: Zaprawdę, ten człowiek mówi prawdę. Dlatego Jezus mówi: Kiedy Ja mówię wam prawdę, dlaczego Mi wierzycie? Przecież widzicie jak żyję. Paweł też mówi: Widzieliście moje życie, że ja mówiąc wam, to żyję w ten sposób, że to nie jest abstrakcja, że nie opowiadamy sobie bajeczek jakiś, ale opowiadamy o tym, jak w tym życiu ominąć wszystkie rafy, wszystkie niebezpieczne rzeczy i dopłynąć do tej świętej, wspaniałej przystani, do domu Ojca w sposób godny Boga. Dotrzeć do celu z tą jeszcze większą świadomością, że twoje życie przydało się komuś, żeby się ratował, czy ratowała, że nie służyłeś diabłu, żeby kogoś przekonać, że można żyć w sposób niegodny Boga i też się będzie uratowanym. Ale twoim życiem zaświadczyłeś, że boisz się Boga, unikasz zła, aby czynić dobro. Twoje sumienie działa prawidłowo i możesz innym ludziom nie jak oskarżyciel, ale jak przyjaciel powiedzieć: Lepiej zróbcie to, co mówi Jezus, wtedy będzie dla was to lepsze niż unikać tego, co mówi Jezus, przeżyć te życie tu na ziemi w taki sposób, jak żyje wielu, a potem stanąć i nigdy nie wejść do Jego wieczności, bo nie chcieliście Go tu na ziemi. A przyjście Jego się zbliża coraz bardziej. Niech Bóg będzie uwielbiony za oczyszczone sumienia, niesamowita łaska. Amen.

Jan 14:23