Zgr. 01.10.2025r. Marian - Nowy człowiek nie cofa się wobec przeciwności na jakie napotyka

Zgr. 01.10.2025r. Marian - Nowy człowiek nie cofa się wobec przeciwności na jakie napotyka.

Dziękuję Bogu, że ponownie się dał nam zebrać przed Jego świętym obliczem, abyśmy mogli uczcić Go za niesamowitą miłość do nas. Będziemy dalej mówić o tym samym, gdyż to nie jest najłatwiejszy temat dla nas ludzi, którzy doświadczyliśmy życia bez Boga na świecie. I ten temat mówi o tym, że Bóg rozliczył się z nami na krzyżu w Swoim umiłowanym Synu. Jeśli nie będziemy tam znalezieni przez Boga, to On będzie nam wszystko liczył dalej. Każdy dzień bez krzyża jest dalszym liczeniem tego wszystkiego, co prowadzi do najstraszliwszego miejsca jakie może istnieć, do miejsca, gdzie nigdy Boga już nie będzie, nigdy nie będzie możliwości zmiany swojej sytuacji. Póki jeszcze tu jesteśmy mamy taką możliwość, ale toczy się olbrzymia walka w nas, żebyśmy nie zwracali szczególnej uwagi na Jezusa Chrystusa, ale byśmy nieustannie o sobie myśleli, a to to, a to jeszcze coś innego, abyśmy byli urażeni, albo zrażeni o coś, bo coś nam nie tak wyszło inne plany mieliśmy, a inaczej teraz musi być. Chciałbym żebyśmy byli skupieni na tym, o czy mówimy, gdyż mamy takie tendencje rozpraszania uwagi. Przemieszczamy się, a to jest naprawdę bardzo ważne dla mnie i dla ciebie, bo od tego będzie zależało gdzie trafimy, w które miejsce trafimy. Czy to będzie wieczność z Bogiem, czy wieczność bez Boga. Może teraz nie myślisz tak poważnie na ten temat, może wydaje ci się on taki abstrakcyjny, taki w sumie daleki, bo to wybory pokazują na ile on jest rzeczywiście świadomy w nas. Ale doradzam naprawdę skupić się na tym bardzo  uważnie, bo od tego zależy cała nasza wieczność, twoja, moja, każdy za siebie zda sprawę. Doradzał bym bardzo trzeźwe podchodzenie do tego, bez dania szansy wrogowi, żeby mógł odwrócić uwagę i żeby skierowywać serce i umysł w innym kierunku, gdyż nie ma ani jednego ważniejszego od tego.

W 1 Księdze Mojżeszowej w 3 rozdziale jeden wiersz 15:

 

"I ustanowię wrogość między tobą a kobietą, między twoim nasieniem a jej nasieniem, on zmiażdży tobie głowę, a ty spadniesz na jego w piętę".

 

Już na początku Biblii mamy wiadomość o Synu Człowieczym, Synu człowieka, że On przyjdzie i wygra wszystko, cośmy stracili, abyśmy mogli otrzymać nawet jeszcze więcej. Skoro Biblia od samego początku już na samym początku mówi jak ważnym jest Ten, który przyjdzie i że On stoczy wojnę z diabłem i wygra. To dla mnie i dla ciebie ta informacja, dla nas grzeszników znaczy bardzo wiele. Chciałbym żebyśmy to zrozumieli, zapłatą za grzech jest śmierć, za jeden grzech jest śmierć. Ludzie umierają w strasznych mękach nie raz i w sumie nawet chcą już umrzeć, żeby się przestać męczyć. Ta druga śmierć nie ma takiej już możliwości, ta druga śmierć nie ma możliwości przestać. Dlatego doradzam poważnie traktować Słowo Boże i swoje własne życie na ziemi, bez lekceważenia Boga, tego co On mówi i bez myślenia jak człowiek, który biegnie gdzieś i tak co chwilę: acha no Bóg, no tak. Tylko, żeby zwrócić uwagę po co On przyjdzie.

O Nim jest napisane też w Księdze Izajasza w 7 rozdziale, od 14 wiersza:

 

"Dlatego sam Właściciel da wam znak: oto dziewica pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Immanuel. Masłem i miodem żywić się będzie do czasu, gdy nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre".

 

To nie znaczy, że On kiedykolwiek popełni cokolwiek złego, ale On będzie poruszał się między tym całym złem, które będzie codziennie napotykać i On będzie je odrzucać każdego dnia, każde zło będzie odrzucone przez Niego i nic nie będzie przez Niego z tego zła uczynione. O tym czytamy jak wojował, aby dotrzeć tam i był posłusznym Ojcu do końca w sposób doskonały. Taką wojnę o mnie i o ciebie stoczył, to nie jest byle co. To jest bieda, co my widzimy, ogólnie to jest bieda, co my widzimy z nami ludźmi, co się dzieje, to jest bieda, w porównaniu do tego co On zrobił idąc za mnie i za ciebie na krzyż, to jest bieda z nami, co my robimy wobec Niego, jaki jest opór straszny tego ciała, żeby oddać Mu chwałę tak, jak Mu się należy. A On był gotów na to, żeby każde nasze zło odrzucić, to czemu myśmy ulegli, On nie uległ, On wygrał dla mnie i dla ciebie, aby dać nam zwycięstwo nad tym, nad czym myśmy przegrali.

Potem mamy bardzo mocno opisany ten 53 rozdział Izajasza, może przeczytamy, cały:

 

"Kto uwierzył wieści naszej? A ramię JESTEM komu się objawiło? Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl, jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy i nie był to wygląd, który by nam mógł się podobać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu, jak ten, przed, którym zakrywa się twarz. Wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego. Lecz On nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz On zraniony jest za występki nasze, stary za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a JESTEM Jego dotknął karą za winę nas wszystkich".

 

Bóg Jestem Jego dotknął karą za winę nas wszystkich, On wziął na siebie karę naszą. Co my zrobimy dzisiaj? Jeżeli my nie będziemy do Niego naprawdę należeć, to zginiemy w gehennie. Nie idzie się przesmyknąć, nie idzie się jakoś tak sobie jakoś się przedostać. Albo do Niego należysz całym swoim sercem i uznajesz w Nim swojego Właściciela, na każdą chwilę, któremu oddajesz hołd i chwałę, bo On zapłacił za ciebie najwyższą cenę, albo wzgardzasz Nim i chodzisz własnymi drogami i wtedy idziesz do gehenny, idziesz drogą przeklętych i musisz wiedzieć o tym, bo dopóki żyjesz możesz, możesz to zmienić, ale jeśli nie zmienisz tego, to zginiesz w gehennie i nic ci nie pomoże dlatego, że nie przyjmujesz tego warunku Bożego. Ten jeden, który umarł na krzyżu wziął na Siebie karę za mnie i za ciebie. Jeżeli On uzna, że nas nie zna, kończy się wszystko dla mnie i dla ciebie. To musi być, że On zna mnie i moje imię wymawia tam w niebie i twoje też. Jeżeli nie zna nas, bo my żyjemy w bezprawiu wobec Niego, my żyjemy tak jakby On nic specjalnego nie zrobił, my bardziej myślimy o zyskach, stratach, o tych różnych rzeczach niż o Nim, to znaczy, że z nami jest źle i trzeba coś z tym zrobić póki jeszcze jest czas, póki czas. Jezus nie przyszedł zabawić nikogo Swoimi cudami, znakami, uzdrowieniami, uwolnieniami, tylko przyszedł pokazać dla jakiego dna doszedł człowiek, w ile rzeczy wlazł, trzeba było go stamtąd wyciągać. Potem czytamy o Jego narodzinach z Marii, wiemy jak żył na ziemi jako dziecko uczył się, tak jak w Izajasza czytaliśmy, wzrastał w łasce u Boga i u ludzi. Widzimy też jak został ukrzyżowany za nas, jak to, co było powiedziane stało się.

W Ew. Łukasza 10 rozdział 19 i 20 wiersz:

 

"Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach, i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi. Wszakże nie z tego się radujecie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane".

 

To dzięki Jezusowi, tylko dzięki Niemu. A więc On daje nam moc, aby deptać po wężach i skorpionach, wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a On zdeptał głowę wężowi i On daje tobie moc, abyś ty kroczył po wszystkich tych pokuszeniach, po wszystkich tych uzależnieniach, działaniach, żebyś szedł w kierunku domu Ojca, w kierunku wiecznego swego szczęścia w Jezusie Chrystusie, tam gdzie On jest, patrząc na Sprawcę i Dokończyciela wiary. I to, że to jest tak ciężkie w uczeniu się dla ludzi, że ludzie tak szybko uznają się za dobrych ludzi: ja nie jestem złym człowiekiem, ja to i w świecie i w chrześcijaństwie, ja nie jestem złym człowiekiem. Albo znowuż: jestem złym człowiekiem, jestem złym człowiekiem. Jakkolwiek człowiek by nie podchodził, to w jednym i w drugim przypadku nadal jest poza Chrystusem, bo Chrystus przyszedł uwolnić nas od wszelkiego zła i napełnić nas Swoim zwycięstwem nad wszelkim złem, abyśmy więcej w zło nie wchodzili. Przyszedł dać nam zwycięstwo nad wrogiem duszy naszej, nad diabłem, abyśmy mogli iść śmiało, ale to wtedy natura w nas musi być Jezusa, z naszą naturą nie jesteśmy w stanie pójść i deptać po wężach i skorpionach, po wszelkiej tej przeciwności, wszelkich tych władztwach różnych. Tylko z naturą Chrystusa w sobie możemy z tym oczyszczonym sercem, umysłem, duszą, duchem i ciałem możemy kroczyć za Nim. A więc jak bardzo ważne jest to, żeby o tym pamiętać. Jeżeli masz poczucie, że jesteś dobrym człowiekiem, jesteś człowiekiem, który idzie do gehenny. Jeżeli masz poczucie, że jesteś złym człowiekiem, jesteś człowiekiem, który idzie do gehenny. Jeżeli masz świadomość, że ciebie już nie ma, idziesz do domu Ojca. Jeżeli dalej jesteś ty, idziesz do gehenny. I znowuż mogę to cytować, że Chrystus miłuje tych wszystkich, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, aby nikt nie żył już dla siebie, ale dla Niego. A więc jeżeli masz poczucie o sobie, że jesteś dobrym człowiekiem, idziesz do gehenny, kiedy masz poczucie, że jesteś złym, też idziesz do gehenny, kiedy już żyjesz w Chrystusie, idziesz do domu Ojca. Wtedy depczesz po wężach i skorpionach, i w twoim życiu widać zwycięstwo, wtedy czynisz to, co jest Chrystusowe i każdy może zobaczyć, że żyjesz dzięki Jezusowi Chrystusowi, już nie żyjesz dzięki sobie. O tym zawiadamiał Bóg, że przyjdzie Ten, który wygra z diabłem, ale gdy On wygra z diabłem, to nie pozwoli nam dalej grzeszyć, On będzie chciał, abyśmy żyli dzięki Niemu już, nie w grzechu, ale w łasce, w należeniu do Boga. Czy to jest zrozumiałe? Znałem dobrych chrześcijan i oni pójdą do gehenny i znałem złych chrześcijan i też pójdą do gehenny, ale mało znałem ludzi, którzy już nie żyli, w których żył Chrystus, w których można było spotkać miłość, radość, pokój, łagodność, cierpliwość, wytrwałość. Bo taki jest Chrystus, tak On żył na ziemi. Musisz to zobaczyć, dopóki żyjesz, to możesz zawsze paść na twarz i wyznać Jezusowi: Odkupicielu mój, mając Biblię i mając tyle zgromadzeń dalej żyłem ja, zamiast Ty we mnie, dalej żyłem dla siebie, a nie dla Boga, tak jak Ty, dalej zajmowałem się moim zadowoleniem, nie Twoimi. I to jest najlepsze, co możesz zrobić, kiedy staniesz przed lustrem i wtedy zdajesz sobie sprawę, co musisz zrobić, musisz przestać być tym i ja, po to Bóg posłał Syna, żeby zamienić stare człowieczeństwo na nowe człowieczeństwo. Stare zawsze kuleje, w każdej sprawie kuleje, zawsze to ‘ja’ przeciąża i powoduje, że nie ma w tym miłości, nie ma radości, nie ma czystości, jest upartość, zawziętość, stawianie na swoim, to przecież jest stary Adam, stara Ewa. Demonstrowanie swojej niezależności, stary człowiek. Chodzenie znużonym, stary człowiek, chodzącym w jakiś dziwnych stanach, a potem znowuż w innych stanach, stary człowiek. Chrystus jest wczoraj, dziś i na wieki taki sam, jest stabilny.

I teraz, kiedy już do początku było wiadomo, że On przyjdzie, aby zmienić nas, uwolnić nas od tego, jak urodziliśmy się w ciele i w czym się urodziliśmy, i do czego się urodziliśmy, żebyśmy mogli w Nim narodzić się na nowo, do spraw Bożych. Mamy możliwość to zrealizować, ale to musi być Chrystus, to musi być Chrystus. Wiecie, że zakon miał przekonać nas o grzechu, że jesteśmy grzesznikami, żeby wydostać z nas tą grzeszność i żebyśmy zobaczyli, jak nędznymi jesteśmy grzesznikami. A więc jeżeli Jezus w kazaniu na górze przypomina zakon, a wręcz go nawet podnosi jeszcze wyżej, to po co On to robi? Żeby nam jeszcze bardziej uświadomić, jakimi jesteśmy grzesznikami. Bo gdzie jest ten człowiek, który nie złamał nic z tego, co powiedział Jezus? Gdzie jest ten człowiek wierzący, który się nie zgniewał na nikogo? Gdzie jest ten człowiek, który nie chodzi z zawiściami, który nie chodzi w ciemnościach swojego ‘ja’? Gdzie ten człowiek jest? A poczucie, że jestem zbawiony, to może mieć każdy, nawet diabeł może mieć poczucie, że jest zbawiony, on też przecież wierzy, on jest pewien, że to wszystko się stanie.

A więc bardzo ważnym jest to, żeby zrozumieć, kiedy obietnica była dana, że przyjdzie Nowy Człowiek, który odmieni nasze człowieczeństwo ze starego na nowe, to my musimy wejść w to jasne doświadczenie tego nowego człowieczeństwa. To nie, że my starzy ludzie, ciągniemy ten wóz problemów, bo życie zostało określone, że ma być na poziomie miłości, radości, pokoju, łagodności, czynienia dobra, prawdomówności i teraz my musimy ten ciężki głaz tego człowieczeństwa dźwigać na sobie i my już ledwo zipiemy pod tym głazem. Ale Jezus powiedział, że ilu się rozbije, na ilu on spadnie i zadusi swoim ciężarem. Ty myślisz, że dasz radę chodzić w Nim, w takim swoim starym nastawieniu, starym sposobie myślenia? Bóg nie posłał Syna po to, żeby Go dokleić do nas, tylko zamienić nasze człowieczeństwo. My musimy stale myśleć o tym, jak ukrzyżowani jesteśmy, aby Chrystus mógł być uczczony w nas, uwielbiony nowy człowiek. My nie możemy myśleć i mówić tylko i dalej żyć po swojemu. Zwróciliście już uwagę, mnóstwo kazań, mnóstwo zgromadzeń, a człowiek coraz gorszy, coraz bardziej chytry, przebiegły i coraz bardziej umiejący się wybronić przed innymi, że nie jest z nim źle. Specjaliści od zasłaniania swojego zepsutego człowieczeństwa, do przyprowadzania do tego, że przecież a co ty we mnie widzisz, coś złego? Złe jest to, że nie widzę Jezusa, to już jest bardzo złe.

A więc jeżeli mamy taką świętą informację, że stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe, to bądźmy szczerzy, prawdziwi, walczmy o to, co jest Boże, troszczmy się o to, starajmy się o to, żeby nie ominęło to nas przypadkiem, bo to jest najważniejsze. Chrystus w nas, to jest prawdziwa nadzieja chwały. My nie możemy, rozumiecie, cały czas ciągnąć swojego ‘ja’ i tłumaczyć się, że my mamy takie problemy z tym Chrystusem, że my to chyba się nie nadajemy do tego i takie jęczenie, jęczenie, jęczenie, a tak naprawdę to nie chcesz zmienić swojego życia. Jakbyś chciał, czy chciała, to byś to zrobił, wziął, oddał siebie Chrystusowi i zakończył decydowanie o tym, co ja chcę. Nic lepszego, a dlaczego takie trudne? Bo człowiek chce rządzić, władać, decydować, a to jest stary człowiek i dlatego masz problemy z własnymi nerwami, nastawieniami, z językiem, z myśleniem i z innymi rzeczami, bo stary zawsze będzie miał ten problem.

Wszyscy, którzy nie są w Chrystusie Jezusie jako nowi ludzie, są skazani na gehennę, bo ich imiona nie są zapisane w niebie, w księdze żywych. W księdze żywych są zapisane tylko imiona tych, którzy trwają w Chrystusie Jezusie, którzy żyją dzięki Jezusowi Chrystusowi, dzięki Jego nowemu człowieczeństwu. Musimy mieć to koniecznie. Duch Święty właśnie po to przyszedł, żeby ożywiać nas według człowieczeństwa Chrystusa. On ma tą doskonałą matrycę, ten wzór według, którego on ożywia ciebie i mnie, ale jeśli my nie będziemy mu na to pozwalać, to my będziemy po swojemu żyć. Nic nie pomoże, to już mówiliśmy, w imieniu Jezusa wypędzali demony, uzdrawiali, chodzili i mówili różne rzeczy robili, prorokowali, a Jezus mówi: Nigdy was nie znałem. Dlaczego? Bo czyniliście bezprawie, a bezprawie czyni stary człowiek. Nigdy was nie znałem. Można wiele rzeczy robić, wszyscy robią różne rzeczy, ale nie chcą zmienić swojego życia, nie chcą usunąć swojego ‘ja', są w stanie nie wiem co zrobić, ale nie usunąć swoje ‘ja’, te ‘ja’ tak mocno pilnują, żeby przypadkiem nie zginęło, a to ‘ja’ właśnie krzywdzi innych, to ‘ja’ właśnie powoduje blokady, zamknięcia, zgrzyty i to wszystko. To to ‘ja’ właśnie powoduje, nie ukrzyżowane ‘ja’, ono nie umie być razem, nie umie się cieszyć w czystości, ma zawsze jakieś kłopoty, jakieś swoje zawziętości, jakieś inne rzeczy nosi. Ile tych rzeczy doświadczyliście? A może doświadczacie? Jezus wyraźnie mówił, żeby uspokoić swoją duszę, odpocząć, to trzeba wejść w Jego jarzmo, chodzić z Nim, należeć do Niego, chodzić według Jego chodzenia.

Nowy człowiek, to jest niesamowite zbawienie, nowy człowiek nie chodzi drogami bezbożnych, on idzie drogą sprawiedliwego. Musisz to zrozumieć, jeżeli tego nie zrozumiesz, tego nie przyjmiesz, to cały czas będziesz swoje życie prowadził, a twoje życie ono się skupia na tobie, ty jesteś najważniejszy, czy ty jesteś najważniejsza. Kiedy oddajesz życie Jezusowi, Jezus jest najważniejszy, nie ma nikogo ważniejszego jak Jezus, bo przez Jezusa jedynie możesz przyjść do Ojca, bez Niego nie możesz. A więc nowe człowieczeństwo, ono jest wystawione i tak sobie zapisałem, że żadne poniżenie nie może dla nas więcej znaczyć niż dalsze trwanie w służbie u Jezusa Chrystusa, żadne poniżenie nie może dla nas więcej znaczyć, to znaczy, żadne poniżenie nie może nas zatrzymać w służbie u Jezusa Chrystusa, w życiu nowym, Chrystusowym, żadne poniżenie, żadna wzgarda, żadna zniewaga, żadne szyderstwo, nie może nas zatrzymać, nie może dla nas być większe niż to, że Bóg dał nam możliwość służyć w Jezusie Chrystusie na ziemi w Bożej sprawie. To bycie w Jezusie musi być dla nas takim skarbem, że wszystko, co normalnego człowieka odrzuciłoby nas nie odrzuci dlatego, że cenimy sobie Jezusa więcej niż siebie. Tam gdzie diabeł znajdzie chociaż trochę nas, to szyderstwo, kpina, wzgarda szybko działają, pochwała, cokolwiek. A więc wszyscy, którzy jako nowi ludzie wyruszyli drogą do domu Ojca, trafili na szyderstwa, na kpiny, na oskarżenia, obmówienia, plotki, na wszystko. Dopóki Chrystus Jezus jest dla nich większy od nich, przechodzą przez wszystkie te rzeczy, ale jeśli tylko staną się ważni, od razu: ja mam tego dosyć, już mam was dość, jestem wami zmęczony idę do domu. Do jakiego domu idę wtedy? Do gehenny, to jest wtedy ten dom. Ale jeśli trwam w Chrystusie dalej, mimo przeciwności, tak jak powiedział apostoł Paweł: Do końca wytrwałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem, nie cofnąłem się, nie zrezygnowałem, a był oczerniany, obmawiany, próbowano wiele rzeczy.

Czy rozumiesz o czym mówimy? O nowym człowieczeństwie mówimy, nieulepszonej wersji Adama i Ewy. Mówimy o całkowicie nowym człowieczeństwie, bo o tym myśli Bóg, kiedy posłał Syna Swojego, Nowy Człowiek, Nowy Testament, Nowe Przymierze rozpoczęło się, nowych ludzi. I tam, gdzie takich nowych ludzi dwóch, trzech się spotka, tam Jezus przychodzi. To jest dla Niego społeczność, Jego społeczność to jest. A więc czy jest coś ważniejsze od Jezusa Chrystusa dla mnie i dla ciebie? Czy nasze poczucie naszego charakteru starego ma taką wartość? Czy nasze stare doświadczenia mają jakąś wartość? Czy nasze bóle mają jakąś wartość? Czy cokolwiek ma większą wartość niż rozkaz Jezusa Chrystusa, niż Jego rozkazy? On powiedział, że kto Go miłuje, ten będzie wypełniać Jego rozkazy. Czy Jego rozkazy są dla nas tak miłe? Dawid miał zakon, mówi, że rozważam dniem i nocą ten zakon i tak nie podołał, nie dał rady, grzech okazał się silniejszy. A my mamy Chrystusa, mamy nowy zakon, Chrystusowy. Czy chcemy żyć według tego zakonu w taki sposób, jak chce Bóg?

Musisz zrozumieć, to jest walka o wieczność. Jeżeli masz, jeszcze będę wracał do tego nie raz, jeżeli masz poczucie, że jesteś dobrym człowiekiem, bo zrobiłeś jakieś dobre rzeczy, czy zrobiłaś, to idziesz do gehenny. Jeżeli cokolwiek mogłeś, czy mogłaś zrobić dobrego, to tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi, Jemu chwała za to. Nikt nie ma prawa sobie przypisywać czegokolwiek, bo bez Jezusa nic dobrego nie jesteśmy w stanie zrobić, nic dobrego. Jeżeli to Jezus będzie uczczony przez to, co czynimy dlatego, że czynimy to, co On chce, bo wielu przypisuje swoje czyny Jezusowi, ale Jezus nie ma z nimi nic wspólnego, w ogóle, On taki nie jest, On czyni wszystko zgodnie z wolą Ojca. A więc jeżeli będziemy nawzajem się miłować, budować, wspierać, rozmawiać ze sobą o naszym Wspaniałym Chrystusie Jezusie, naszym Wspaniałym Zbawicielu, Odkupicielu, który wskazuje nam jak powinniśmy żyć na tej ziemi i Jego życie pociąga nas coraz bardziej, to wygramy tą bitwę. W świecie tylu pokuszeń, tylu różnych zakrętów, kombinacji i żeby się ostać dzisiaj, to musi być Chrystus w nas, to musi być On silniejszy ponad wszystko.

A więc Słowo Boże wyraźnie mówi, że będzie sąd i będzie wyrok wydany i wszyscy, którzy nie byli zapisani w Księdze żywych, będą usunięci do gehenny. To słowo dla nas na tą chwilę niewiele znaczy, nie mamy świadomości nawet, co ono znaczy, ale mamy świadomość, co znaczyło: jeżeli spożyjesz z tego owocu na pewno umrzesz. To już wiemy ile tragedii jest na tej ziemi, ile śmierci, ile bólu, ile łez, to już wiemy, o czym mówił Bóg do Adama. On wtedy też nie wiedział, my też teraz nie wiemy, o gehennie, tak jak on nie wiedział, o tym, co to jest śmierć. Ale chociaż mamy jakiś taki przykład teraz, żeby wiedzieć o czym mówił Bóg, kiedy mówił do Adama: Jeżeli spożyjecie na pewno umrzecie. Jeżeli będziemy żyli po swojemu, na pewno zginiemy w gehennie, to jest sto procent gwarancji, nie możemy żyć po swojemu, to kim byliśmy wcześniej nie ma znaczenia, nasze charaktery muszą być ukrzyżowane, ma być tylko jeden charakter, Chrystusa Jezusa i on może być w tobie jako iluś letnim chrześcijaninie, czy chrześcijance na tyle rozwinięty, a jeżeli jesteś dłużej, to bardziej rozwinięty, ale ten charakter musi w tobie być od samego początku i musisz wzrastać w tym charakterze, dorastając coraz bardziej do wymiarów Jezusa Chrystusa. Jeżeli nie, to jest marnowany czas na starego człowieka, karmienie starego człowieka, zadowolenia starego człowieka, to nie jest świadomość nowego człowieczeństwa. My mamy tendencje nie cofać się, bo wiemy, że każdy z nas przed sądem Chrystusowym stanąć musi, aby zdać sprawę, albo otrzymać zapłatę z uczynki dokonane w ciele dobre lub złe. A więc mamy świadomość, że wszystko będzie rozliczone, każde słowo nawet będzie rozliczone. Zobaczcie jak my żyjemy, czy my się tym bardzo przejmujemy? Przecież widzicie jak mało. Teraz my chcemy osiągnąć, żebyśmy byli tym przejęci, żeby dla nas to znaczyło coś naprawdę. My słyszymy to, słyszymy, ale my nie jesteśmy tym za bardzo przejęci. Robimy po swojemu dalej i dalej mamy swoje upartości, swoje własne sprawiedliwości, jakbyśmy nie rozumieli, co do nas w tym momencie Bóg mówi. Upieramy się gdzieś, stawiamy na swoim, myślimy że to jest normalne przecież, że tak ma być. Nie umiemy być jedno, jak On modlił się, żebyśmy byli jedno i wydaje się, że to jest naturalne, że tak może być, bo my tak myślimy, ale kiedy nowy człowiek widzi to, postrzega to, to on tego tak nie widzi, on widzi to, jako odstępstwo, jako bunt wobec Chrystusa Jezusa wśród tych, którzy mienią się, że do Niego należą, a przykazania Jego nie są uciążliwe dla tych, którzy w Niego wierzą, którzy wierzą, że On jest Synem Boga.

A więc mamy świadomość, że to wszystko zostało zapowiedziane już na samym początku, widzimy jak to jeszcze w proroctwach było umacniane i widzimy jak to się stało, kiedy przyszedł anioł do Marii i to jej objawił, jak się narodził, jak żył, jak nauczał, jak czynił wolę Bożą i jak doszedł do krzyża, jak umarł, jak zmartwychwstał. My znamy Jego drogę, to jest niesamowite, że my ludzie możemy wiedzieć tak dużo o Nim. Dzięki Bogu, możemy tak dużo mieć informacji o Nim, Jego nauczania spisane, niesamowita łaska, w jaki sposób postępował, jak mówił, co mówił, o czym mówił. Niesamowita łaska dla nas, móc mieć świadomość. To mówił Nowy Człowiek, jak mówi Nowy Człowiek, a wy mówcie, jak On mówi, jak Słowo Boże mówi. A więc kto umie dobrze czynić, a nie czyni dopuszcza się grzechu. A więc już nie czynienie dobra dla nas wierzących, jest przestępstwem, jest grzechem. Myślimy sobie: ale my przecież czynimy dobro. Ale jakie dobro? No, swoje najczęściej, bo Słowo Boże mówi o innym dobru, że my jesteśmy przeznaczeni w Chrystusie do dobrych uczynków, a więc to są w Chrystusie uczynki, a nie nasze, bo my jesteśmy w stanie nawet w świecie, byliśmy w stanie robić dobre uczynki też, ale i złe. Wymyślili sobie ludzie sprawiedliwość taką wagę i teraz czy dobrych będzie więcej, czy złych będzie więcej? Jak dobrych przeważy, to idziesz do wiecznej radości, a jak złe przeważą, to idziesz to gehenny, tak sobie ludzie wymyślili, żeby się nie czuć źle, niekomfortowo. Ale to nie będzie takiej wagi, kto czyni zło, zginie, kto żyje w Chrystusie, będzie uratowany. Walczmy o sprawę naszego wiecznego życia, coraz więcej, widzicie, jest oziębłości i to będzie tragedia, bo ci, którzy nie miłują tej prawdy o nowym człowieczeństwie, pewnego dnia Bóg wyda ich na obłęd i pójdą za diabłem. Jeżeli nie miłowali tego, co Bóg dał w Chrystusie, nowego człowieka i nie chcieli żyć jako nowi ludzie, to Bóg wyda na obłęd. Albo miłujemy tą prawdę o nowym człowieczeństwie, że my już nie możemy żyć jak starzy ludzie, nie możemy żyć w kłótniach, waśniach, lekceważeniu, pomijaniu, zachowywaniu się w sposób dziwny, tak nie możemy żyć, tak nie żyje nowy człowiek. To znaczy, że gdzieś wierzący ludzie grzęzną, najczęściej jest to las internetowy, to jest teraz las niesamowitych pokuszeń, niesamowitych pociągnięć, niesamowitej wiedzy. Ale gdzie w życiu tego wierzącego, który chodzi po tym lesie widać jeszcze Jezusa Chrystusa? Jeżeli coraz mniej widać Jezusa Chrystusa, to ten człowiek powinien zamknąć drzwi do tego lasu i więcej tam nie wchodzić, w ogóle nie wchodzić do internetu, w ogóle nie zaglądać nawet, zlikwidować wszystko, co możliwe i zakończyć temat. Jeżeli nie umiesz się poruszać w miejscu, w którymkolwiek, to lepiej tam nie wchodź, bo w Chrystusie dla czystego wszystko jest czyste, ale jeśli nie masz czystych intencji, nie masz czystego myślenia, czystego zachowania, to to cię tam wciągnie i cię zniszczy, i odbierze ci radość zbawienia, chęci służenia, do tego trzeba dojrzałości.

W Ew. Jana w 15 rozdziale. Dlatego mówimy tyle o Synu Człowieczym, Jezusie Chrystusie, żeby osiągnąć to, żebyśmy wszyscy zrozumieli, to nie my, to nie my mamy żyć jako chrześcijanie, to Jezus Chrystus, Nowy Człowiek, ma żyć w nas, a wtedy my będziemy zbawieni, uratowani i będziemy zwycięzcami, będziemy deptać po wężach i skorpionach, nic nam nie zaszkodzi. Wtedy będziemy się miłować, cieszyć sobą nawzajem, budować, nie będziemy oziębli, nie będziemy oschli, nie będziemy zamknięci, będziemy otwarci, niesamowicie otwarci, bo taki jest Jezus. Gdyby tu Jezus usiadł, On by nie był zamknięty, schowany, ukryty, On by był jawny, odkryty, świecący, jasny, prawdziwy, On nie byłby zakamuflowany, bo teraz musiałby coś skryć, nie mógłby czegoś powiedzieć, bo za dużo może by powiedział. On by otwierał usta i mówił to, co jest potrzebne, co chce Ojciec. A przecież to dzięki Niemu mamy tutaj być. A więc chodzi o to, żeby zgromadzenie zrozumiało dlaczego tyle o tym mówimy, bo musimy się przebić przez to ludzkie poczucie własnej sprawiedliwości, czy własnej niesprawiedliwości, żeby zobaczyć Chrystusa, który jest zakończeniem jednego, jak i drugiego tam na krzyżu, żeby coraz więcej by powstawało braci i sióstr jako nowych ludzi, żyjących w chwale Chrystusa, szczęśliwych, wdzięcznych, gotowych czynić to, co jest dobre i radujących się w tym, co jest dobre, umiejących naśladować sprawiedliwego. I tu 15 rozdział, 20 wiersz czytamy:

 

"Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem: Nie jest sługa większy nad właściciela swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą, jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą".

 

Jeśli prześladowali tego Nowego Człowieka, kiedy chodził po ziemi, jedyny, pierwszy, to będą i nas prześladować, będą stale mieli coś do nas. Kiedy my, nowi ludzie, żyjemy w sposób godny Boga i uczymy się Chrystusa Jezusa, aby żyć coraz bardziej w sposób godny Boga, wzrastając w Chrystusie, w uwielbianiu Ojca i Syna, niesamowita chwała, kiedy Duch Święty może napełniać. A więc to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, abyśmy wszystkie te wydarzenia, wszystkie te natarcia, naparcia na nas, żeby wywołać z nas starego człowieka, abyśmy wygrali należąc do Chrystusa, miłując Chrystusa bardziej niż nasze ‘ja’, niż naszą potrzebę oddania komuś za zło złem, niż naszą potrzebę udowodnienia, że my też potrafimy, ponad to wszystko, abyśmy miłowali Jezusa Chrystusa, Syna Człowieczego i Syna Bożego, abyśmy chcieli w Nim pozostać, żyjąc dzięki Niemu na tej ziemi, abyśmy nie dali się wywołać z tego miejsca cierpienia, ale i chwały obecności Boga. I to jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Ażeby wejść w to miejsce, to musisz wyjść ze swego własnego zadowolenia, z własnego umartwiania się, z własnego jęczenia, z własnego narzekania, musisz wyjść, aby w Chrystusie rozpocząć chwalebne życie, które ani nie jęczy, ani nie narzeka, ani nie biadoli, ani nie swawoli, po prostu jest szczęśliwe, wdzięczne, godne Boga. Takie życie On przyniósł na ziemię i On powiedział, że On daje nam to życie, On mówi: Kto ma Jego, ten ma życie. To nie jest tylko, że opowiadam: Ja mam Jezusa; a gdzie życie? On, życie, no tak, Jezus to życie, masz Jezusa, masz życie, a jak nie masz Jezusa, nie masz życia. Teraz trzeba mieć Jezusa, żeby mieć życie, możemy mówić, opowiadać, ale jeśli człowiek nie będzie chcieć mieć Jezusa, nie będzie walczyć przed Jego obliczem o to, co jest godne, tak jak Jakub kiedyś walczył z aniołem, wołając: Jeżeli mi nie pobłogosławisz, jeśli mi nie będziesz życzyć dobra, to cię nie puszczę. Boże, muszę się uratować, muszę żyć dzięki Jezusowi, nie mogę żyć sam, nie mogę żyć wspomnieniami starego człowiek, nie mogę żyć, bo w starym człowieku, kiedyś tak miałem, czy tak miałam, czy inaczej, mam wszystko nowe, wszystko się zmieniło, wszystko stało się nowe. To jest nowe człowieczeństwo, stare przeminęło, koniec udowadniania sobie czegoś. Już udowodniliśmy, nic byśmy dalej nie udowodnili, lata by nam przedłużyli nawet do tysiąca, byśmy nie udowodnili niczego, jak tylko, że dalej będziemy czynić zło, dalej będziemy grzeszyć, dalej będziemy się kłócić, dalej będziemy mieli pretensje, żale, różne rzeczy.

A więc znieśmy tą przeciwność należenia do nowego człowieczeństwa. Jeżeli nie masz cierpień nowego człowieka, to musisz stać się nowym człowiekiem, żeby poznać cierpienia nowego człowieka, w jakich cierpieniach chodził Jezus Chrystus, jako Syn Człowieczy, Syn Boży. Musisz koniecznie doświadczyć tego, jak zwyciężał, jak pokonywał je i zobaczyć jak wylewa się na ciebie to całe obdarzenie Boże, które On powiedział, że daje Swoim synom, wszystkim, którzy do Niego będą należeć. Dla mnie i dla ciebie to jest bardzo ważna sprawa.

Przeczytam takie coś, co pisałem do przemyślenia:

My już się nie cofamy,

bo Syna Człowieczego znamy,

do Niego zawsze należymy

i Nim zawsze się karmimy,

krwią Jego za nas przelaną się zawsze oczyszczamy,

a mając niebo otwarte, depcząc po wężach i skorpionach z radością doń zmierzamy.

Nam nie straszne przeciwności,

bo żyjemy w miłości.

Nas pociąga wzwyż ofiara Syna Człowieczego

za nas ukrzyżowanego i dla nas zmartwychwstałego,

w świętej determinacji dobrem ulegamy koronacji.

Jak i Władcy naszemu za dobro koronę założono,

tak i my w pokorze głowy swej nie odsuwamy,

ale we wszystkim w Synu Człowieczym już trwamy,

co z nieba na Niego od Ojca spływało i czym ludzie Go znieważali,

to i my dziś mamy.

 

Wszystko bierzemy i cierpienia i radości, bo chcemy żyć w Chrystusowej miłości. Nie zależy nam, żeby przeżyć jakiś czas i żeby owoc dalej starego człowieka z nas wychodził, tylko chcemy żyć owocując już nowym człowiekiem. I o tym chciejmy porozmawiać, szczerze z otwartego serca. Czy wolisz żyć według swego ustalonego programu? Czy chcesz żyć według nowego człowieka, znosić przeciwności, być w ogniu doświadczeń, okazywać się czystym, czystą, okazywać się miłującym, miłującą, twoje usta będą wypowiadały słowa budujące, nie rujnujące. Nie możesz mówić, że jesteś nowym człowiekiem, gdy język twój niszczy i z tego jednego źródła nie może tryskać słodka i gorzka woda, musi to być albo jedno, albo drugie. Z nowego człowieka tryska słodycz nowego człowieka, ze starego stale gorzkość, popisy, pokazywanie swojego ‘ja’ i cokolwiek innego. To znaczy, że trzeba to ukrzyżować, jest jeszcze czas. Nie traćmy czasu, wykorzystajmy ten czas, który dzisiaj jeszcze Bóg nam daje na to, żeby ratować się, żeby dążyć do tego, osiągać to, zastanawiać się i myśleć. Musisz wiedzieć, że zginie w gehennie każdy, który nie żyje dzięki Jezusowi Chrystusowi, każdy zginie bez względu ile dobra uczynił, czy uczyniła i tak zginie w gehennie. Możesz nabudować nie wiadomo ile czego, narobić nie wiadomo co i jeszcze, jeżeli nie będzie to czystość Syna Człowieczego, nowego człowieka, to jest to brud nadal starego Adama czy Ewy, a brudny człowiek nie wejdzie do wieczności.

A więc musimy mieć Jego życie, na krzyżu musimy być my, a w życiu codziennym On. Apostoł mówi: Ja codziennie umieram. aby żył we mnie Chrystus. Tego pilnujmy z całego serca, o tym się będziemy uczyć, bo jeżeli chcemy się uczyć nowego człowieczeństwa, to musimy być nowymi ludźmi, nie można uczyć starego człowieka życia nowego, bo ten człowiek nic z tym nie zrobi, bo nie jest w stanie. Paweł mówił, że chciałem czynić dobro, a trzymało mnie się zło. I co z tego, że człowiek pomyśli, no będę lepszym, ale dalej zrobi to samo, musi to być nowy człowiek. Więc krzyż, Jezus powiedział, że bez krzyża nie można iść za Nim i być Jego uczniem, nie można pojmować Jego nauki, bez codziennego swojego ukrzyżowania wraz z Nim.

A więc czy my to robimy? Czy my cenimy sobie naukę nowego człowieka? Czy my według tej nauki chcemy żyć, bo przecież prawda pokonuje kłamstwo, prawda wyzwala. A jeśli my tej prawdy nie przyjmiemy i po swojemu będziemy dalej dłubać w tym chrześcijaństwie swoje własne kombinacje, no to nasz stary człowiek będzie się czuł całkiem dobrze, on naprawdę lubi być lepszym od innych, a chrześcijaństwo, to jest całkiem fajna sprawa, żeby być lepszym od innych, można nauczać innych jak powinno się żyć, faryzeusze to bardzo lubili, ale nie żyli tak, bo to już nie za bardzo pasowało. Czy kochasz Jezusa więcej nić siebie samego, niż siebie samą? Amen.

Jan 14:23