24.12.2025 Marian - Bóg dba o czystość Swoich dzieci i one też o to dbają

24.12.2025 Marian - Bóg dba o czystość Swoich dzieci i one też o to dbają

 

Chwała Bogu.

Z pomocą Ducha Bożego będziemy chcieli zanurzyć się w Boże Słowo. Po to żeśmy się tutaj zgromadzili, abyśmy Boga według Jego Prawdy chwalili, bo to jest dla nas bardzo ważne.

            Zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj, obecnie na tej ziemi, jest olbrzymia bitwa o czystość; czystość klimatu, czystość powietrza, czystość jedzenia, hermetycznie zamykane, różne rzeczy, wszystko wyglądałoby na to, że świat raptem postanowił się oczyścić, usunąć różne rzeczy spośród siebie, które uważa, że są niedobre, złe i wprowadzić te, które wydawało by się, będą najlepsze dla wszystkich. A więc, kiedy wcześniej nie było nic takiego, dzisiaj to się dzieje; tylko, że ta czystość jest nieprawdziwa, nierzeczywista, gdy tyle zła się dzieje, tyle krzywdy, tyle oszustwa w sprawach różnych, udawane oczyszczanie nie przynosi nic innego, jak tylko dalsze kłopoty ludziom, podczas gdy sprawa Boża jest nadal taka sama, czystość u Boga jest czymś oczywistym, że On chce mieć lud, który jest czysty, który przebywa z sobą na czystych warunkach.

            I my musimy zrozumieć, że jak ten świat ma swoje kary tam, że jeżeli nie będziesz mieć takiego urządzenia, które jest czyste, to będą cię karać, aż je sobie kupisz; jeżeli nie będziesz mieć domu prawidłowo ocieplonego, to może nawet stracisz dom, nie wiadomo jakie tam jeszcze mogą wymyślić, żeby karać, strasznie karać wszystko co zagraża ludzkości – powiedzmy. Podczas gdy Bóg wyraźnie mówi, że nic nieczystego nie wejdzie do Jego wieczności. A więc oznajmia wprost, że mamy krótki czas na ziemi, który musimy wykorzystać, aby się oczyścić. Samo oczyszczać się, może być za mało, bo można oczyszczać się, oczyszczać i nigdy nie oczyścić; tak oczyszczać, żeby nie oczyścić się z tego, co wiemy, że jest brudne i powinniśmy usunąć to ze swojego życia; rożne złe pomysły, złe nastawienia czy inne rzeczy.

            A więc mamy świadomość, że ta sprawa u Boga, naprawdę jest postawiona na bardzo odpowiednim poziomie co do Boga, gdyż wiemy, że też Krew Jezusa Chrystusa, po to została przelana, żeby nas oczyścić od wszelkich grzechów. A więc jeżeli Bóg dał tak wielką ofiarę, za mnie i za ciebie, żeby nas oczyścić, to my powinniśmy naprawdę z tego korzystać w każdej chwili, żeby nie zmarnować tej wielkiej możliwości, jaką dostaliśmy, bo kto oczyszcza się w krwi Chrystusa, ten będzie znaleziony wśród tych, którzy wejdą do wieczności. A więc czystość jest czymś oczywistym w Królestwie Bożym, czymś oczywistym, tylko że prawdziwa czystość, nie taka wymyślona.

            Wiemy, że wyglądają różni ludzie, jak by tam dbali o czystość, zamykają się w jakiś  miejscach, oddzielają się, jakby chodziło, że chodzi o czystość, podczas gdy tak naprawdę i tak żyją w nieczystościach, w brudach, kłótniach, zawiściach, złych nastawieniach; a więc tu nie chodzi o to, że człowiek będzie udawał, że troszczy się o czystość, a w sumie będzie dalej zabrudzać się.

            Czy ty troszczysz się o czystość, bo zdajesz sobie sprawę, że kara za brud jest straszliwa u Boga, to jest gehenna. Czy dbasz o czystość? Czy interesuje cię co Bóg uznaje za brudne, a co za czyste?

            Wiecie, ludzie będą pod wpływem tych różnych kar, robić różne rzeczy, dlatego, żeby ich nie płacić, tych kar; będą brać kredyty czy różne rzeczy, żeby tylko zapewnić sobie to, że będą zaliczeni, że wykonali swoje. Jak my się interesujemy czystymi relacjami, czystymi działaniami, czystymi planami, czystymi zamysłami – jak my się interesujemy tym? Czy to jest dla nas czymś ważnym? Jak podchodzimy do danej sprawy? Czy podchodzimy w sposób taki, jak zgodny z wolą Boga? Dlatego się uczymy Słowa Bożego. Czy nie ma dla nas znaczenia, w jaki sposób podchodzimy do danej sprawy, ponieważ nie widzimy, żeby spotkała nas z powodu złego podejścia, jakakolwiek kara; nas nic nie spotka, jeżeli my będziemy robić to inaczej niż chce Bóg?

            Ten czas będziemy mieli poświęcony z pomocą Boga naszego, naszego Nauczyciela, Jezusa Chrystusa, ku rozważaniu sprawy naszej czystości, gdyż nie chcemy być znalezieni jako ludzie, którzy nie są świadomi wielkiej odpowiedzialności. Bo przed Bogiem nic nie ukryjesz. Możesz przed człowiekiem ukrywać i mówić, że miałeś dobre intencje, miałaś dobre intencje, a Bóg i tak zna intencje. A więc nie ma jak oszukać Boga i kombinowanie nic nie pomoże, bo wiemy, że sprawy ukryte i tak będą odkryte; a więc głupi tylko myśli, że jak się uda i oszuka, to nic z tego nie będzie... Właśnie będzie i to bardzo, bardzo źle.

            1 Tesaloniczan 5.  Bo wiemy, zdajemy sobie sprawę, że podchodzimy tak zbyt lekkomyślnie do tego tematu. Jesteśmy trochę jak takie dzieci, które myślą: 'A nic nie będzie, nie będzie konsekwencji, nie będzie źle'. I widzimy, że nie patrzymy na to, co z tego wyniknie; czy Bóg, który patrzy z nieba powie: 'Tak synu, tak córko, widzę, że twoje serce jest zaangażowane w Moje sprawy i gorliwie starasz się o to, aby wypełniana była Moja wola na tej ziemi, i dbasz o to, żeby twoje działania, twoje intencje były czyste, żebyś to czynił dla Mnie, dla Mojej chwały – mówi Bóg.' Bóg sprawdza i szuka takich ludzi, którzy by Go szukali. Musisz wiedzieć, że to jest sprawa bardzo poważna. Żeby zrozumieć to, naprawdę jest mnóstwo rzeczy czynionych, jeszcze z zabrudzeniem starego człowieka i one są bardzo niesamowicie prowokujące, bo one prowokują do odezwania się starego człowieka w innym wierzącym człowieku; a więc to nie jest zabawa, jeżeli lekkomyślnie traktujesz sobie czystość, to nie zabawa, bo bawisz się nie tylko swoim życiem, ale bawisz się życiem, może większej ilości braci i sióstr. To nie jest to, że możesz sobie zrobić tak jak chcesz i robić to stale tak jak chcesz i ciebie nic tam nie ruszy. Ja sobie zdaję sprawę, że Bóg, który jest naszym Bogiem, Jego sprawiedliwość jest niesamowicie dokładna, tak jak dokładny jest we wszystkim, tak samo w ukaraniu będzie bardzo dokładny. To nie jest tak, że wszyscy dostaną tak samo, nie. Bóg da według tego, co człowiek zrobił złego na tej ziemi. On jest Sędzią sprawiedliwym, nie będzie tak, że ktoś popełniał o wiele bardziej groźne przestępstwa, bo popełniał je w Królestwie Jego Syna, a ktoś poza, nie mając pojęcia nawet, popełniał – to są zupełnie inne kary za to. W Królestwie popełniane i poza Królestwem, bo komu więcej dano, od tego się więcej wymaga.

            A więc pomyśl, jak twoje intencje, jak twoje działania, jak twoje podejście do tych Bożych spraw? Czy ono jest w rzeczywistości takie, że jesteś świadomy, czy świadoma, że możesz negatywnie wpływać na innych swoją postawą i wtedy może się okazać, że będziesz odpowiadać za to przed Bogiem. A więc bardzo ważne jest to, żeby badać swoje intencje, z jakiego powodu to czynię; czy tam jest czystość czy może lekkomyślność, czy może bawienie się czyimiś emocjami, co to jest? Bóg będzie sprawdzał to, ponieważ Jego to interesuje bardzo, On jest bardzo tym zainteresowany; dlatego tak starannie patrzy na nas.

            1 Tesaloniczan 5:23-24 „A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Właściciela naszego, Jezusa Chrystusa.  Wierny jest Ten, który was powołuje; On też tego dokona.” Najbardziej zainteresowany jest właśnie Bóg, abyśmy byli czyści. On będzie karał wszelkie nasze nieposłuszeństwo, bo Jemu zależy na tym, żebyśmy byli czyści, żeby mógł nas wziąć do Swojego Domu na wieczność.

            A więc kto jest pod karaniem Bożym, ten może jeszcze być naprawdę niesamowicie wdzięcznym Bogu, czy wdzięczną, bo biada tym, którzy są bez karania, których kara już nie dosięga; którzy robią sobie głupie rzeczy i wcale nie są karani z tego powodu; to znaczy, że coś już między tymi osobami a Bogiem, zostało zerwane, coś się zakończyło.

            Dlatego, póki doznajemy, że nas karci, że porusza, będziemy dużo o tym mówić w tym czasie, to jeszcze jest dla nas nadzieja; to znaczy, że jeszcze Bóg jest zainteresowany nami; jeżeli już bez karania jesteśmy, obawiam się, że może być to finał. Także wychodzi na to, że lepiej być karanym, niż niekaranym. Lepiej doświadczać, że cię aż skręca po prostu, niż to, że swobodnie sobie czynisz zło i nic się więcej  nie dzieje z tobą. Lepiej gdy aż wstyd cię ogarnia, rumienisz się i jest ci strasznie głupio z tego powodu, niż to, że: 'Aaa co tam, wydarzyło się.' Wtedy znaczy, że Bóg nie jest zainteresowany tą sprawą; bo jak jest zainteresowany, to pracuje nad tym.

            Jezus powiedział takie słowa, że świat musi poznać, że Jezus miłuje Ojca, i że diabeł nic swego w Jezusie nie ma. Diabeł jest tym, który zbiera cały brud. Jezus mówi, że nic z brudu w Chrystusie nie ma, On jest doskonale czysty. Świat musi poznać, że Jezus miłuje Ojca i jest doskonale czysty, bo Ojciec jest czysty. Nasza miłość do Ojca okazuje się w czystości, nie w słowach tylko: 'Ojcze, kocham Cię' – to mówiło wielu ludzi, ale czystość pokazuje rzeczywistość; że nasz Ojciec jest czysty, Syn pierworodny jest czysty i my chcemy też być czyści. A więc mamy możliwość wiele zmienić jeszcze, póki jest taka możliwość, ale jeśli tego nie będziemy robić, jeżeli zaniedbamy, to może się okazać, że później już nie będziemy mieli nawet potrzeby zmieniać tej sytuacji, a to już będzie kolejna znowuż tragedia.

            List do Tytusa 2:11-14 „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany, gorliwy w dobrych uczynkach”. Albo oczyścić lud na własność, na Swoją własność; co zdajemy sobie sprawę, że już i w Starym Testamencie Bóg oznajmiał, że On chce mieć lud na własność, czysty lud. I Bóg zawsze myślał o tym, żeby mieć ludzi, którzy z całego serca będą dbali o czystość swojego codziennego życia, aby należeć do Tego Boga, który jest doskonale czysty.

Bóg nie stworzył człowieka brudnym. Doskonały, Święty, Czysty Bóg, stworzył człowieka czystym, bez zła. Człowiek był bardzo dobry, nie miał nic złego w sobie; mógł przebywać z Bogiem i cieszyć się obecnością Boga w raju; i nie było to dla człowieka strachem, przerażeniem.

I gdy straciliśmy tą czystość, to Bóg posłał Swego Syna po to, żeby przywrócić czystość; żeby przywrócić utraconą czystość. Dlatego Jezus umarł na krzyżu za nasze grzechy, abyśmy my obumarłszy z Nim, odzyskali czystość. Nasze codzienne bycie z sobą, musi być na zasadach czystości; a my to słabo widzimy, my to słabo widzimy. Widzimy wiele nieczystości jeszcze, wiele jeszcze dziwnych działań, które są niezrozumiałe wobec miana chrześcijanin, chrześcijanka, syn Boga, córka Boga, takie nie pasujące do Ojca w Niebie, bo jaki Ojciec, takie Jego dzieci. A więc zdajemy sobie sprawę, że jest olbrzymia bitwa o to, żeby wierzący ludzie nie byli czyści, byli brudni. Diabeł walczy i wie, że jeśli pozostaniemy w brudzie, to będziemy skazani na gehennę, bo Bóg nic nieczystego nie wpuści; a więc jeżeli rozumiemy, że Jezus też mówi o przygotowaniu sobie ludu czystego na własność. On nie chce brudnego ludu, On przyszedł do brudnych ludzi, ale On nie chce brudu w Swoim Ludzie, w Swoim Ciele, On chce mieć czystość. I to będzie dla nas czymś zawsze najważniejszym, gdy rozumiemy, ile Go kosztowało to, żeby tutaj przyjść z Nieba; ile Go kosztowało, żeby pójść na krzyż i przyjąć nasze grzechy, które oddzieliły Go od Ojca; że to nie była zabawa w coś. My się bawimy w chrześcijaństwo, ale Jezus nie bawi się w zbawienie nas. To nie była zabawa, to było straszne zderzenie się z tym, cośmy narobili, żyjąc bez Boga na świecie. On się nie bawił naszymi grzechami, dla Niego nie było zabawne pobawić się trochę nieprawością, zawiścią, niechęcią, trochę się popieścić z tymi rzeczami, które ludzie tak bardzo lubią; Jego to w ogóle nie interesowało, nienawidzi tego. Ale On to przyjął na siebie, żeby nas zbawić, ciebie i mnie.   I nasze relacje powinny być niesamowicie czyste z powodu tego, że Jezus uczynił to idąc na krzyż. Ale ktoś nam próbuje zabrać to..., to po co On przyszedł i spowodować, żebyśmy byli sobą, w chrześcijaństwie; różnorodne chrześcijaństwo... ilu chrześcijan, tyle charakterów, tyle pomysłów, tyle 'sprawiedliwości', tyle myślenia o tym: 'ja jestem w porządku, ja jestem w porządku...' Ale czy to 'w porządku', znaczy jak Chrystus? Czysty, czysta? Czy co to znaczy? Bo co, bo nie kradnę teraz? Ale skoro Jezus mówi, że morderstwem teraz jest nienawidzić brata, to tak samo złodziejstwem jest okradać kogoś z czasu cennego, zabierając mu ten czas tymi głupimi, brudnymi sprawami. A więc złodziejem można być nie wyciągając komuś z portmonetki pieniędzy; ale zabierając drogocenność tego wykupionego czasu, gdzie my mamy myśleć o tym co czyste, święte, nieskalane, żeby skierowywać uwagę na to co brudne, nieczyste i złośliwe, zawistne, jakiekolwiek.

            A więc musimy zobaczyć, że my potrzebujemy zrozumieć, Bóg jest czysty, Jego Syn jest czysty, i wszyscy synowie i córki, też mają być czyści. On przyszedł sobie oczyścić lud na własność, abyśmy do Niego należeli, gorliwy w dobrych uczynkach, abyśmy je czynili. Czy to jest dla nas czymś ważnym, bardzo ważnym, że Bóg chce sobie uczynić lud czysty? Bo my tego byśmy nie potrafili. Wróg by nas zwiódł i oszukał, i my byśmy uznali: 'A to nie jest takie ważne, a to też nie jest takie ważne' – my tak, byśmy takie decyzje podejmowali: 'To nie jest takie ważne, żeby w zgromadzeniu wszyscy się miłowali, wystarczy, że się spotykamy i nikt się nie kłóci.' My byśmy może określili to w ten sposób, ale Bóg nie określa tego w ten sposób. On mówi: 'Po miłości wzajemnej poznają, żeście uczniami moimi. Rozkazuje wam nawzajem się miłować, jak ja was umiłowałem.' A więc Jezus nie mówi, 'abyście się tylko spotykali i żebyście się nie pozabijali... to już będzie fajnie, to już będzie w mojej wieczności wtedy się sprawdzicie'. Nie, On mówi, abyście się miłowali, jak Ja was umiłowałem. A więc mamy świadomość, że Bóg postanowił, aby nas zbawić, to znaczy, uwolnić nas od brudów, od złych relacji, doprowadzić nas do świętych relacji, czystych, abyśmy jedni za drugich gotowi byli życie oddać, to jest niesamowite, po to przyszedł Chrystus. Wróg z tym walczy i koniecznie chce, żeby tego nie było między braćmi i siostrami w Chrystusie, tylko żeby było co innego. A Bóg przyszedł i mówi: Ogłoś im pokój, pokój; ale jeśli nie przyjmą pokoju, wtedy będą mieli ze Mną wojnę. A z Bogiem kto zadziera, to jest niezbyt mądry człowiek. Jeżeli człowiek sobie myśli, że może odrzucić Boży pokój i nic się nie stanie złego, to nie jest to mądry człowiek; takiego lepiej nie słuchać, bo to nic dobrego z tego człowieka nie dowiesz się. Mądry człowiek to jest ten, który co robi? Unika wszelkiego zła. To jest mądry człowiek; który boi się Boga, unika wszelkiego zła. A więc czystość, oczyszczenie.

            Bóg chce, abyśmy byli święci i byśmy byli w pełni wyposażeni do służby, czystej służby. To znaczy, żeby nas wprowadzić w czystą służbę, trzeba nas wyprowadzić ze złej służby. Żebyśmy mogli służyć w dobrej sprawie, nie możemy już służyć w złej sprawie; a więc musimy zamienić temu, komu służymy. Nie służymy już wrogowi duszy naszej, ale służymy Bogu, który chce nas zbawić.

            2 Tymoteusza 3:15-17 „Ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był przystosowany, do wszelkiego dobrego dzieła wyposażony.”

I znowuż mamy dojrzałość, przystosowanie, do dobrego dzieła wyposażenie, to znaczy, wszystko co jest potrzebne, żeby czynić dobro Boże.

            A więc mamy Słowo Boże, które ma nam pomóc zobaczyć to, co jest złe i co jest dobre; czego się mamy trzymać, a od czego się odwracać. Czy jesteś zainteresowany wejściem, czy zainteresowana wejściem do Domu Ojca, do wieczności? Skoro tam nic nieczystego nie wejdzie, to prawdziwe zainteresowanie widać po tym, że się oczyszczasz, uświęcasz, porzucasz zło, przyjmujesz dobro. To będzie widoczne, słowa nie wystarczą, to musi być czyn. Bo oczyszczanie to jest czyn. To jest świadomość, że żyję w świecie złych uczynków, złych działań, a ja nie chcę w nich brudzić się, potrzebuję znaleźć się w miejscu dobrych uczynków, dobrych działań, tam gdzie dobro zwycięża zło. Muszę się znaleźć w Chrystusie, w miejscu tej chwały.

            A więc mam znowu świadomość, że mam być dojrzały, do tego dobrego dzieła wyposażony. To muszę, będziemy o tym mówić, muszę mieć wszystko. To jest w sam raz powiedziane, duch, dusza i ciało, cały człowiek musi być czysty, nienaganny. Niesamowita praca, co? Z takiego człowieka zepsutego uczynić człowieka czystego, to Bóg potrafi i On to robi. Ale my musimy być tym bardzo zainteresowani, bardziej niż wszystkim innym, bo od tego zależy gdzie będziemy. To musi być dla nas sprawa oczywista.

            List Jakuba 1:2-4 „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.” I mamy znowuż, że kiedy próby przechodzimy to wzrastamy, rozwijamy się. I znowuż, abyście byli dojrzali, nienaganni, doskonali, dojrzali, do dobrego dzieła przygotowani.

            Próby przechodzimy, żebyśmy byli jeszcze bardziej świadomi, że bardziej opłaca się nam słuchać Boga i czynić to, co chce Bóg, niż słuchać się ciała i czynić to, co chce ciało. Zdajemy sobie sprawę, że lepiej się opłaca słuchać Boga, bo później nie będę musiał wstydzić się za to co robię, a jeśli będę słuchać ciała, to będę musiał się wstydzić, czy musiała się wstydzić, bo Bóg będzie mnie karcił za to, a więc wychowując będzie mnie prowadził do tego, żeby z tym coś zrobić, uporządkować.

            A więc znowuż mamy „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, gdy przechodzicie próby”,wtedy uczymy się, wyciągając wnioski z poprzednich doświadczeń, jak postąpić w tym doświadczeniu, żeby uczcić Boga za to, że dał nam Jezusa Chrystusa, Swojego Syna.

            A więc znowuż „wytrwałość prowadzi do dzieła doskonałego, dojrzałego.” A więc tu naprawdę, tu jest, cały czas człowiek jest trzeźwy i świadomy. Codziennie toczy się bitwa, gdzie spędzę wieczność; codziennie toczy się bitwa o to, czy wygram z diabłem, który chciałby mnie brudzić i czy Duch Święty będzie mógł mnie uświęcać, wprowadzając w kosztowność Chrystusa. Codzienne toczy się bitwa od kogo przyjmę to, co mi daje. Czy przyjmę od Boga, czy przyjmę od diabła. My jesteśmy tymi, którzy przyjmujemy. Później też dajemy, bo jak przyjmę od Boga, to też dam od Boga to, co dobre. Ale jeśli przyjmę od diabła, to dam to, co od diabła; bo my jesteśmy jak te przekaźniki; przyjmę zło, oddam zło, przyjmę dobro, oddam dobro po prostu. I dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne, abyśmy to rozumieli, że te wszystkie próby pokazują nam rzeczywistość.

            A więc chodzi głównie, abyśmy byli nienaganni, do wszelkiego dobrego dzieła wyposażeni; dojrzali, aby je czynić; aby rozumieć, że lepiej czynić dobro, chociaż wydaje się, że ludzie nie będą tego umieli ocenić prawidłowo, niż czynić zło, choćby umieli to ocenić i uznać: no, ty sobie to poradzisz w życiu. Jezus nie wyglądał na takiego, co by sobie radził w życiu; ani nie wykorzystał żadnego człowieka, jak inni wykorzystywali; ani nie zbudował sobie nie wiadomo czego jak inni, po prostu żył tutaj, tak jakoś nie po ludzku, nie za bardzo po ludzku; ale widzimy, że żył w czysty sposób i to była sprawa najważniejsza. Bo nie chodziło o to, żeby pokazać na co stać Boga w formie ludzkiej, ale na co stać Boga w formie Boga. Chodził w czystości i to było najważniejsze, to było niesamowite bogactwo na tej splamionej grzechem ziemi; że był tutaj Ktoś czysty, Ktoś kto nigdy się nie skaził. Kochaj Go całym sercem, należ do Niego z całego swojego serca. Bądź gorliwy, żeby nie odwrócić oczu od tego wspaniałego Chrystusa i nie dać się oszukać, że coś jest ważniejsze od tego po co On przyszedł, bo brud prowadzi nas do gehenny, czystość do wieczności z Bogiem; i to jest naprawdę, naprawdę bardzo ważna sprawa.

            Ja wiem, że wielu macha na to ręką i już odpuściło sobie walkę o wieczność, ale mnie nie interesuje to, co oni sobie postanowili, mnie interesuje, że ja się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam się z odpuszczeniem sobie i zachowywaniem się jakby zupełnie na tym mi nie zależało. Pokazywaniem swojej głupoty w tym, że człowiek zanurza się w zło i nie wstydzi się w ogóle tego. Nic więcej nie mam zamiaru, nie mam zamiaru biegać za tymi ludźmi, nie wiem, gromić ich, ale ja się nie zgadzam i mam nadzieję nie zgadzać się do samego końca mego życia z tym co robią. A może upamiętają się i może porzucą to swoje zepsucie, i zaczną myśleć o tym, żeby nie krzywdzić innych ludzi swoim niedojrzałym życiem, swoim niedojrzałym decydowaniem, aby jednak być dojrzałym człowiekiem, do dobrego dzieła przygotowanym.

            W liście do Kolosan 1:28-2:3  „Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić każdego człowieka doskonałym (inaczej dojrzałym) w Chrystusie Jezusie; nad tym też pracuję, walcząc w mocy Jego, która skutecznie we mnie działa. Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielki bój toczę za was i za tych, którzy są w Laodycei, i za tych wszystkich, którzy osobiście mnie nie poznali, aby pocieszone były ich serca, a oni połączeni w miłości zdążali do wszelkiego bogactwa pełnego zrozumienia, do poznania tajemnicy Boga Ojca, to jest Chrystusa, w którym są ukryte wszystkie skarby mądrości i poznania.” A więc widzimy, że apostoł pracuje w tym kierunku, aby doprowadzić ludzi do dojrzałości, żeby czynili dobro. I to jest to samo, czy ojciec w domu, on chce, żeby dzieci, żona, żeby wszyscy czynili dobro, żeby żyli w dobru, żeby to był dom pokoju, dom dobra Bożego, gdzie dobro jest czymś naturalnym i jest usuwane wszelkie zło, jest napominane zło, żeby tego nie czynić i jest postawiona sprawa w sposób oczywisty: W tym domu, Bóg jest czczony w czystości. Nie brudzimy się; jeżeli się zbrudzimy, oczyszczamy się. I dzieci są od razu uczone tej świadomości, że Bóg jest święty i czysty, i rodzice boją się Boga, i szanują Go, i też się oczyszczają. Nie są tak wielcy, że mogą czynić zło, ale są tak samo odpowiedzialni przed Bogiem za to, żeby żyć według tego, co chcą też nauczyć swoich synów i córki, żeby czynić to, odpowiadają przed Bogiem.

            A więc widzimy, że Bóg chce, aby domy były czyste, aby na drzwiach nie tylko było napisane, że ten dom służy, tylko żeby rzeczywiście ten dom służył Bogu; żeby tam było staranie o to, troska o to, co jest Boże, co jest takie piękne.

            A więc „nad tym pracuję, walcząc w mocy Boga, która skutecznie we mnie działa, żeby stawić każdego człowieka dojrzałym” - to jest sprawa najważniejsza; jeżeli ty nie umiesz czynić dobra Bożego, tylko zajmujesz się swoim życiem, to jesteś takim, takim niezbyt dobrym elementem tego zgromadzenia. Odciągasz uwagę od Chrystusa w swoim kierunku. Ale jeśli dbasz o czystość i starasz się o czystość, o zdrowe relacje między braćmi i siostrami, o to by miłość była czymś naturalnym, poświęcanie się, służenie sobie nawzajem, pracujesz w dobrej sprawie, jesteś błogosławieństwem tego zgromadzenia, bo przez ciebie, bracia i siostry mogą zobaczyć, że Jezus naprawdę był tutaj na tej ziemi. A więc połóż wszystko w tej sprawie. Właśnie tam gdzie odpuszczasz sobie, tam właśnie Bóg mówi do ciebie: to zrób, teraz pokaż, że Mnie kochasz; nie wtedy, kiedy cię to niewiele kosztuje, tylko wtedy, kiedy twoje ciało mówi: Nie, nie, niech ktoś inny to zrobi. Wtedy zrób to, kiedy twoje ciało sprzeciwia się temu, wtedy to zrób, bo to znaczy, że nie ciało cię prowadzi, ale Duch. A jak ty to robisz tylko wtedy, kiedy to ciało pracuje, to nic specjalnego, wszyscy to robią. A więc tak naprawdę okazuje się to wtedy, kiedy jest próba; a my widzimy w próbie braci i siostry, i co często widzimy? Że kiedy przychodzi próba, oni znikają, nie ma ich. Ale ogólnie mówią, że są, kochają braci i siostry... a próba – nie ma; próba pokazuje rzeczywistość. Kiedy zobaczysz, że jest próba, skup się na tym, żeby zrobić to, co jest miłe Bogu. Wtedy wygraj, wtedy wygraj. Bo diabeł będzie próbował cię zabrać od tej próby, żebyś nie wygrał, nie wygrała w tej próbie. Wtedy właśnie wygraj, bo taka próba będzie dla ciebie chwalebną próbą; kolejna próba, jeszcze bardziej, wytrwałość osiągniesz, dojrzałość i coraz łatwiej będzie ci pokonywać wroga, kiedy on cię odciąga od dobrych spraw, wtedy, kiedy ty tam masz to zrobić; te dobre sprawy. On wtedy ma dla ciebie mnóstwo innych zajęć, a ty wtedy musisz wiedzieć, nie! Chrystus nie dał się odciągnąć od tego, po co przyszedł. Też się nie dam odciągnąć. I to jest niesamowity triumf, wtedy jesteś zbudowaniem dla innych; okazuje się, że wtedy to światło naprawdę zaświeciło. I bracia powiedzieli: zaprawdę, to jest człowiek sprawdzony, dojrzały; jeżeli przychodzi doświadczenie, możesz być pewnym, ten człowiek nie opuści ciebie w doświadczeniu; sprawdzony, sprawdzona – to jest niesamowite.

            Czy myślisz, że Jezus cię opuści w doświadczeniu? Paweł mówi: Wszyscy mnie opuścili, nie wygrali w próbie, ale kto jeszcze został z nim? Jezus został. A więc widzimy, i znaleźli się tacy ludzie, którzy też postanowili odnaleźć Pawła i mu udzielić wsparcia; w tej chwili, kiedy wszyscy uciekali, to zupełnie w innym kierunku szedł człowiek, który miłował Pawła i wiedział, że cóż, życie jest tylko jedno, a miłość sięga wieczności. Gotowy był narazić swoje życie, żeby zrobić to, co inni bali się zrobić, niesamowita chwała.

            Jakub też mówi, jeżeli ktoś się nie potyka w tym co mówi, już jest dojrzały; to znaczy, jak człowiek powie, tak też zrobi; już wiadomo, że to jest dojrzały człowiek. Jeżeli słyszysz wierzącego człowieka, brata czy siostrę, którzy mówią, a nie czynią, to nie są dojrzali ludzie, oni jeszcze nie dojrzeli do tego. Jakub pisze bardzo wyraźnie, ci, którzy mówią i czynią, to są dojrzali ludzie; oni cenią sobie słowa, które wypowiadają; jak powiedzieli ci, że zrobią, to zrobią; choćby wszystko stracili to zrobią; bo dla nich cenniejsze jest to, że dali słowo, niż to co posiadają nawet. Już nawet w świecie mówili, że słowo jest cenniejsze od pieniędzy; w świecie nawet mówią takie coś: jeśli dałeś słowo to już to jest ważniejsze; mogłem stracić, mogłem coś – słowo zostało dane. A więc tym bardziej w sprawach Bożych, kiedy widzimy wierzącego człowieka, który coś mówi, a nie czyni, to znaczy, że nie jest dojrzały; że to jest człowiek, jeszcze rozchwiany emocjonalnie, obiecuje, mówi, ale w sumie wycofuje się, kiedy przychodzi doświadczenie. Ale kiedy widzimy, że mówi i czyni, to jest dojrzały człowiek. Ten człowiek będzie dalej wzrastać, rozwijać się, to jest człowiek, który dba o czystość, troszczy się o to.

            W Ewangelii Łukasza 6: Chcę, żebyśmy mieli taką świadomość, co interesuje Boga i chcemy, żeby nas też to interesowało. „Nie masz ucznia nad Mistrza, ale należycie będzie przygotowany każdy, gdy będzie jak jego Mistrz” albo „Nie masz ucznia nad Nauczyciela, ale należycie będzie przygotowany każdy, gdy będzie jak jego Nauczyciel.” A więc Jezus mówi tu w ten sposób, że uczeń nie przerośnie Nauczyciela, nie będzie lepszy od Nauczyciela, bo Nauczyciel jest doskonały. Ale każdy uczeń ma dorastać do wymiarów Nauczyciela. Jak bardzo mnie, ciebie to interesuje, by być jak Jezus? Powiedz. Mamy tu sporo do zrobienia w czasie tych paru dni, co? Myślę, że dobrze, żebyśmy to zrobili wspólnie razem; żebyśmy popracowali w tej godziwej sprawie, aby oczyszczać usuwać to, co wiemy, że już sobie zaklepaliśmy, że to zostawimy, a to nas nie wpuści do wieczności z Bogiem. Lepiej odklepmy to i usuńmy to, co przeszkadza, bo to będzie lepsze.

            A więc uczeń ma być jak Nauczyciel. Piękna praca. Jestem, 100% mogę zagwarantować wam, że nigdy Jezus nie zostawił mnie w żadnym doświadczeniu. Jeżeli będziesz człowiekiem w tym zborze, który nie zostawi innych w żadnym doświadczeniu, to będziesz jak Nauczyciel. O tym mówi Jezus. On nie mówi o nauczaniu bez życia, On mówi o życiu według nauczania. Że jeżeli mówisz, to zrobisz to. Wielu czy niewielu, ale to zrobisz. Bo Jezus jak mówi, to zrobi. On nie mówi i nie czyni... U Niego tak jest tak, nie jest nie, resztę jest od diabła. A więc mamy sporo pracy do wykonania, żeby wspólnie razem, umacniać się, nie zwalczać, bo to nic nie pomaga, tylko umacniać się w tym, aby się oczyszczać, uświęcać, aby odnajdywać to, co drogocenne.

            Jezus umył nogi uczniom swoim, powiedział: Błogosławieni, szczęśliwi jesteście, gdy będziecie czynić to samo. Kiedy umywasz nogi? Właśnie wtedy, kiedy wydawałoby się, że powinieneś zrobić coś złego. Uczniowie zawiedli Go, wyglądało na to, że nie rozumieją w ogóle co On czyni. Sprzeczają się o pozycje, obiecują Mu rzeczy, których nie są w stanie dotrzymać; wydawałoby się, że to wszystko jest załamane, że cała Jego praca, no na nic się nie zdała, a On zbiera ich, przepasuje się ręcznikiem, bierze miskę z wodą i zaczyna umywać im nogi. Wykonuje służbę tak ważną. I mówi do nich niesamowite słowa: „Wy już jesteście czyści, tylko nogi jeszcze trzeba umyć wam”.

            Po ludzku sprawa wygląda zupełnie inaczej, podczas gdy od strony Jezusa, On ich przygotował poprzez kąpiel Słowem, On ich kąpał w Słowie. Oni mogli na ten czas jeszcze nie móc wejść w to Słowo, bo jeszcze nie było ukrzyżowania, nie było zapłaconego długu, nie było oczyszczenia Krwią, ale już kąpiel Słowną oni mieli i mogli doznawać jak to Słowo ich tam wprowadzało odpowiednio, bo nawet i Piotr mówi: „Do kogo pójdziemy? Ty masz Słowa Żywota”.

            I potem widzimy ich, jako tych, którzy w większości oddają życie dla Chrystusa, dla sprawy Bożej, dbając o to co czyste i co chwalebne, aby przyprowadzać ludzi do Chrystusa i aby porzucali zło, a przyjmowali dobro; tak jak Paweł mówi: Porzućcie wszystkie grzechy, ciężary, biegnijcie za Jezusem, tam jest wasze szczęście i zadowolenie.

            A więc chcemy być jak Jezus, chcemy być dla braci i sióstr świadectwem. Słowo, tylko śmierć może spowodować, że nie dotrzymam. Tylko śmierć może spowodować, że nie dotrzymam. A najczęściej Bóg nie dopuści, żebyś umarł nim nie dotrzymasz; ale gdybym umarł tylko to może być tym, że nie zrobię tego, bo inaczej jestem gotowy... Ile razy było, że człowiek w bólach nawet szedł, żeby zrobić to, co powiedział. Ktoś mógł powiedzieć: odpocznij sobie, daj sobie na uspokojenie, a ty wiesz: słowo, czyn, koniec, nie ma, nie zawiodę; Tego, który mnie nie zawiódł, nie zawiodę; nie będę mówił pustych słów, nie będę zwodził nikogo fajnymi obietnicami, a potem będę robić inaczej. Okażę się wiernym w chwili, kiedy jest ta wierność naprawdę wystawiona na próbę, i zrobię to, co powiedział Jezus; uczynię to, co powiedział Jezus, choćby inni myśleli, że jestem słaby, że nie potrafię tak jak inni pokazać pazurów czy cokolwiek innego, zrobię to, co chce Jezus. To jest niesamowite. On kąpał ich w Słowie, gdy oni wielu rzeczy nie rozumieli. Ale kiedy Duch Święty dotarł, zaczęli rozumieć, przypominali sobie to i zaczęli wiedzieć, tak, to jest Prawda. Pamiętacie. Przypomnieli sobie: Przecież powiedział: zburzcie tę świątynię, a ja ją w trzy dni odbuduje. I wtedy, kiedy zmartwychwstał, oni mówią: Powiedział, przecież słyszeliśmy; zobaczcie, to jest Prawda, wszystko co mówił, jest Prawdą. Wydawałoby się: jak teraz On to zrobi? Już trzeci dzień, a myśmy Go jeszcze nie widzieli. A jednakże już później niewiasty widziały.

            A więc mamy wszystko prowadzone do tego, żebyśmy byli dojrzali, do dobrego dzieła przygotowani, to jest sprawa bardzo ważna. A żebyśmy byli dojrzali, do wszelkiego dzieła przygotowani, to już nie możemy mieć swojego charakteru, to musi być charakter Chrystusa Jezusa. To jest bardzo ważne.

            I w wielu miejscach jest to, że my się oczyszczamy, uświęcamy się. Apostoł mówi, że wszystko uważa za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa. A zyskując Chrystusa, co zyskał? Cierpienia, zniewagi, odrzucenia, wszystko, tak? Z Chrystusem. Bo Jezus powiedział, że kto będzie chciał iść za Nim, ten będzie też cierpieć jak On cierpiał.

            A więc apostoł mówi o tym, że dla niego to było najważniejszą sprawą, przyjąć to, kim jest Chrystus, chociaż wiedział, że za tym idą te wszystkie doświadczenia; ale wiedział, że to jest najlepsze dla człowieka, co może się stać, kiedy wchodzisz w tą Drogę, którą jest Chrystus Jezus, i idziesz, i naśladujesz Jego, znosisz te przeciwności i wygrywasz.

            Mógłbym przeczytać teraz, tylko chcę, żebyśmy mogli porozmawiać, ale pamiętacie, i w Ezechiela jest, i w Księdze Objawienia, o oznaczonych mężach, w Jerozolimie, jak i tu na ziemi. Oznaczonych mężach, których nie wolno dotknąć plagą żadną; oni są czyści, oni są Boży; a wszystko inne można już dotknąć. Tak było wtedy, w Starym Testamencie napisane, tak jest też w Nowym Testamencie napisane, bo ci, którzy mają pieczęć Boga na sobie, a Bóg zapieczętuje tylko to, co jest czyste; On brudu nie zapieczętuje, Jego Duch jest Święty. A więc to, co ma pieczęć Boga jest poza karą; ale jeśli nie ma pieczęci Boga, kara spadnie. Czy jak długo byli wierzący, ile byli wierzącymi, nie ma znaczenia. Nie byli czyści, a więc nie miłowali Prawdy, nie ma pieczęci Bożej, nie ma świadectwa. To jest tak, jak ludzie pieczętują, gwarancję dają, że to było pakowane w super warunkach, tam się nic brudnego nie dostało, nic szkodliwego tam nie ma; próżniowo czy jakoś. W sumie jest to idealnie zapakowany towar – tym bardziej Bóg dba o swoich, tych, którzy są Jego, żeby to było czyste, żeby to było nieskalane. I o tym musimy wiedzieć, że Bóg stawia też pieczęć, tym jest Duch Święty, na wszystkich tych, którzy do Niego należą. Czy chcesz być w tej liczbie? Musisz zrozumieć, że marnujesz swoje życie, nie dając tu w zborze tego, co Chrystus powiedział, że w zborze trzeba dawać. Że Jego Ciało ma nawzajem służyć sobie i w uniżeniu dawać sobie nawzajem to, co Chrystus. To jest obowiązkowe, to nie jest to, że możesz to sobie robić czy nie. Jeżeli tego nie będziesz robić, to nie możesz być w Jego Ciele, On letnich usuwa.

            A więc jest bardzo ważne, żebyś zrozumiał, że to jest bardzo ważna sprawa dla ciebie, w jakim stanie jesteś przed Bogiem, bo gdyby dzisiaj zakończyło się życie, w takim stanie też człowiek stanie przed Bogiem.

            Na koniec jeszcze taka jedna myśl, Chrystus nigdy nie zasłonił Sobą Ojca. Każdy, który patrzy na Chrystusa, może zobaczyć Ojca, taki jest Ojciec. I teraz Jezus chce, żeby każdy, który patrzy na mnie i na ciebie, zobaczył Jego. Jeżeli tak, to zadanie zostało wykonane, jesteś dojrzałym, dojrzałą, jeżeli w tobie widać Chrystusa, nie zasłaniasz swoim ja Chrystusa, to znaczy, że jesteś dojrzałym owocem, z którego inni mogą spożywać bezpiecznie, nie zaszkodzisz im. Taki był Jezus, kiedy chodził w ciele na ziemi; każdy mógł karmić się Nim, i nic nie było szkodliwego w Nim, wszystko było czyste. I do mnie i do ciebie należy to teraz, żebyśmy byli tymi, którzy nie zasłaniają Jezusa swoim ja, swoim charakterem, nastawieniem, swoją niechęcią, zawiścią, brakiem czasu, cokolwiek to jest, Jezus taki nie był; Jezus zawsze miał ... Nawet jak był bardzo zmęczony, widział ludzi w potrzebie, to wstawał i pomagał tym ludziom. Nigdy nie było: 'Wiecie, ja już jestem za bardzo zmęczony; idźcie do innego chrystusa, może jakiegoś znajdziecie, to wam pomoże tam'.

            I to, co też ostatnio, tak jeszcze bardziej do mnie dotarło: Ludzie często mówią, że oni wierzą w innego chrystusa. Ale na czym polega to mówienie, że oni wierzą w innego chrystusa? A no na tym, że oni nie mają tego dogmatu, albo oni nie żyją wg tego myślenia, co jest gdzie indziej. A wiecie co to znaczy inny chrystus? Inny chrystus to jest taki chrystus, który nie mówi tego, co mówi Ten Chrystus. To jest inny chrystus. To tak jakby dwóch ludzi, albo są jednomyślni i mówią to samo, albo są rozbieżni i mówią różne – to są różni ludzie i nie są jedno. Jedno, mówią dokładnie to samo; nie – to są rozbieżni. To samo jest, ten, który jest innym chrystusem, to jest ten, który mówił co innego, niż mówił Ten Chrystus. Rozumiecie? Może mówić wiele z tego, co mówił Ten, ale będzie dokładać coś swego, to jest inny chrystus.

            Ale Ten prawdziwy Chrystus, Jego Słowa mamy i On powiedział w Swoich Słowach, że mamy być jak On. Inny może ci powiedzieć, że nie musisz być jak on, ale Ten mówi, że mamy być jak On, bo inaczej On nas nie weźmie do Swojej wieczności. Proste?

            A więc jeżeli nie uznaje tego, co mówi Ten Chrystus, to znaczy, że słucham innego chrystusa, i mam poczucie, że jestem zbawiony, chociaż żyję już nie według słów Tego Chrystusa, którego Ojciec posłał, ale innego chrystusa. Ten Jezus powiedział, że Jego pokarmem jest pełnić wolę Ojca i nigdy nie zasłonił Ojca: „Widziałeś mnie, widziałeś Ojca”, to jest Ten Chrystus.

            Jeżeli w moim czy twoim życiu, nie będzie można zobaczyć Chrystusa, to znaczy, że my słuchamy jakiegoś innego chrystusa. I wtedy musimy zmienić tego, kogo słuchamy.

            Słowo Boże jest po to, żeby odkrywać nam gdzie zbłądziliśmy, gdzie zagubiliśmy coś, ono Słowo przywraca nas do rzeczywistości. Dlatego słuchając Słowa Bożego, słuchając co powiedział Chrystus, rozumiemy gdzie zbłądziliśmy. Ale jeśli nie słuchamy Tego Chrystusa, nie rozumiemy gdzie zbłądziliśmy, bo ten inny chrystus, zupełnie inaczej naucza. Powiedzcie, ilu mamy chrystusóww zborze? Teologicznie jednego. Ale ilu naprawdę mamy chrystusów w zborze. Czy to jest dobrze? Nie jest dobrze, jest tylko jeden prawdziwy, który może zbawić. A więc chodzi o to, żebyśmy w tym czasie weryfikowali różne rzeczy w swoim życiu, jak my wierzymy, czy dobrze wierzymy, czy oparliśmy się na prawidłowej nauce? Czy to są słowa Jezusa, Tego, którego Słowa mamy zapisane w Biblii? Czy to są jakieś inne słowa, których nie ma w Biblii? Ale ktoś później, jacyś tam ojcowie kościoła je dopisali, wymyślili, wywnioskowali i wprowadzili je między wierzących. Jakie słowa są rzeczywiście tymi słowami, które powodują dzisiaj, że ja zastanawiam się dzisiaj, co jest dobre, a co złe. Czy to jest to, co mówi Chrystus, czy może moje, własne wyobrażenie? I wtedy ja jestem chrystusem, kolejnym chrystusem.

            Jezus powiedział, że wielu chrystusów wyjdzie. My myślimy: 'No muszę uważać, żeby na obcego chrystusa nie trafić...' A może się okazać, że to my jesteśmy obcym chrystusem, który mówi słowa, których Ten Pierwszy nie mówił, i twierdzimy, że to jest dobre, to, co On nazywa złem. I co wtedy? Boimy się obcy chrystus, a może się okazać, że tym obcym chrystusem, to jest człowiek sam.

            A więc nie mówmy czego innego niż mówi Chrystus, i nie mówmy, że tak ma być, mówmy tylko to, co mówi Chrystus i wtedy mówmy: tak ma być, bo On jest Jedyny prawdziwy. On powiedział, że „kto zachowa Moje Słowo, śmierci nie ujrzy na wieki”. A więc chcemy Go szanować i rozumieć, że Słowo powoduje w nas oczyszczenie, wyzwolenie.

            Jezus mówił, że przyszedł po to, żeby zbawić nas, uratować; żyjmy między sobą, żeby zbawiać się, ratować – tak mówił też apostoł, pisał: 'A tak zbawisz siebie i tych, wśród których przebywasz'. Trwaj w tym, rozwijaj się, wzrastaj. Pamiętaj, kiedy przychodzi próba, bądź najbardziej trzeźwy, najbardziej trzeźwa, wtedy, kiedy jest próba. Od twojego działania będzie zależało, czy będzie widoczny Chrystus, czy nie. Wtedy najbardziej bądź trzeźwy, trzeźwa; nie daj się odwieźć wrogowi w żaden sposób; on ci podłoży wiele kombinacji, żebyś tylko nie zrobił, czy nie zrobiła tego, co powinieneś zrobić, w tym momencie. Potem mówisz: 'No zrobiłbym, zrobiłbym, no myślałem nawet, żeby tak zrobić' – to dlaczego nie zrobiłeś? 'A bo taka myśl mi przyszła, bo coś tam'. Trzeba było to odsunąć na ten czas, można było to zrobić później. Zrób teraz to, co ta próba od ciebie wymaga, żeby był widoczny w tobie Chrystus i to będzie zwycięstwo. I wtedy wydasz świadectwo wobec braci i sióstr, że Chrystus jest twoim Chrystusem. Jego się słuchasz bardziej niż swego ciała, niż swojej historii, niż wszystkiego, co kiedyś doświadczyłeś czy doświadczyłaś. I podejmujesz decyzje, które inni mogą powiedzieć: 'Ja bym tak nie podjął decyzji. Nie... Zobacz ilu ludzi żyje dla siebie, a ty poświęcasz swoje życie?' 'Tak, Jezus poświęcił życie za mnie, kiedy ja dla Niego w ogóle nie żyłem, w ogóle nie żyłem jeszcze. Ale On wiedział, że kiedy ;się urodzę, nie będę żył dla Niego, a jednak oddał życie za mnie, czy ja miałbym śmiałość robić inaczej i powiedzieć tak: 'Wiecie, zrobimy segregacje, wy wszyscy, którzy wiem, że oddaliście życie dla Chrystusa, zostańcie, a resztę wyjdźcie. Nie mam zamiaru oddawać za was swojego życia.'' - Czy to byłby Chrystus? Nie, to nie byłby Chrystus.

            Chrystus oddał życie za grzeszników, za ludzi, którzy pobłądzili, żeby im pomóc. Był wśród grzeszników, żeby im pomóc, żeby ich uratować. Nie oddzielił sobie iluś ludzi i powiedział: 'No a reszta niech sobie idzie gdzieś tam'. Oddajesz życie i tym, którzy wyśmieją to, że oddajesz życie. Oddajesz życie za tych, którzy będą myśleli, że ty musisz oddawać życie za nich. A ty będziesz oddawać, dlatego, że oddajesz je dla Jezusa. Czynisz to dla Jezusa, żeby Go naśladować. Nie dasz się złapać wrogowi w pułapkę 'nie, nie będę robić tego wobec tych ludzi na przykład, bo oni nie robią tego wobec mnie'. A więc co? Zło pokonało co? Dobro. To nie jest Chrystus. Jeżeli zło pokonałoby Chrystusa, to nie byłby Chrystus, to nie byłby już nasz Mesjasz, Zbawiciel.

            A więc nie może pokonać ciebie zło, dlatego, że inni nie robią dobra. Musisz wygrać, to jest próba. Bóg sprawdza w tym momencie, czy wytrwasz  i będziesz dalej czynić dobro, czy ustąpisz i zrezygnujesz i powiesz: 'No to ja też nie będę robił dobra'. Czy robiła. Rozumiesz? Wtedy właśnie jest najważniejsze; wtedy, kiedy twoje człowieczeństwo wzdryga się; kiedy twoje człowieczeństwo mówi ci, że ty nie masz honoru, ambicji, że ty jesteś taki, że tobą można pomiatać, że tobą można wzgardzać; i to wszystko ci będzie mówiło twoje ciało, a ty i tak zrobisz co chce Chrystus i koniec. Bo On był wzgardzony? Był wyśmiany? Był zlekceważony? A jednakże co zrobił??? Wydał swoje życie na ukrzyżowanie za mnie i za ciebie! To jest próba, o której mówi Słowo Boże! A więc skoncentruj się na tym, co świadczy o tym, że należysz do Prawdziwego Chrystusa. To, że właśnie oddałeś życie dla Bożej sprawy. Oddałaś życie.

            Niech Bóg będzie z nami w tym czasie, bo mam nadzieję, że to będzie owocny czas, gdzie będziemy coraz śmielej i otwarciej, zamiast uświadamiać sobie, że żadne zło nie może zmienić mojego kierunku; ja idę do Domu Ojca; i wiem, że dojdę tam, gdy będę czynił dobro Chrystusowe. Czy będą to inni czynić, czy nie, wiem, że jeśli przestanę czynić dobro, wtedy zszedłem z Drogi do Domu Ojca. A więc czyńmy dobro wszystkim, a najbardziej domownikom wiary – to jest Chrystus i to jest zwycięstwo w próbie. A wróg mówi, no zobacz ilu ludzi już nie czyni dobra, żyje dla siebie, przecież też możesz pożyć dla siebie... No możesz pożyć, pożyjesz tam dziesięć, dwadzieścia lat, trzydzieści dla siebie, a potem umrzesz. I co? Aleś mądry był, ale mądra, co? To nie jest mądrość. Wygrajmy w tej bitwie, wszak Jezus, kolejny raz powiem, miłuje których ludzi? Tych, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy, aby co? Aby nie żyć dla siebie, a dla kogo? Dla Jezusa Chrystusa. Czy to robisz? Czy ten zbór widzi ciebie w takim działaniu? Jeżeli nie, to zacznij to robić, bo to jest rozkaz od Jezusa.  To nie jest prośba, to jest rozkaz. A kto nie wykona Jego rozkazów, zginie w gehennie. Więc rób to, wyprzyj się siebie, bierz krzyż i rób to  z całego serca, nie patrząc tyle na to, czy inni też tak robią, bo lepiej, żeby wszyscy to robili. To by było jest niesamowite, gdy wszyscy tak żyją jak mówi Jezus Chrystus. Ale żeby to osiągnąć, my nie możemy pozwolić, żeby diabeł pokonał zbór, tylko zbór ma pokonać diabła. A ty jesteś częścią tego i niech dla ciebie będzie to czymś bardzo ważnym, w tym czasie też, sprawdzić, zweryfikować, brać udział w tym, żeby usunąć wszystko, co Chrystus nazywa grzechem; a przyjąć wszystko, co Chrystus nazywa zbawieniem. Amen.

Jan 14:23