Zgr.03-01-2026, Marian - Rodzina Boża na ziemi

Zgr.03-01-2026, Marian - Rodzina Boża na ziemi

 

Chwała Bogu.

Mam nadzieję, że to co słuchamy, zatrzymujemy też i w sercu, aby nie grzeszyć przeciwko Bogu. Mając świadomość tego co jest Mu bliskie, a mimo wszystko czyniąc coś innego.

Dzisiaj nasz Ojciec w Niebie chciałby, abyśmy mówili o Jego rodzinie na ziemi. Jest to dla Niego bardzo ważne, gdyż gdy posłał On Swojego pierworodnego Syna na tą ziemię, pojawił się na tej ziemi Syn, rodzina która nigdy nie umrze, wieczna rodzina, która będzie żyć wiecznie z Bogiem. Pojawił się przedstawiciel pierwszy, pierworodny tej rodziny. Wiemy jak żył, w porównaniu do Niego wiemy jak my żyjemy i na ile to jest  rodzina, a na ile są to ludzie, którzy mniemają, że mogą do Niego mówić bracie, a na ile rzeczywiście są rodziną. Jest to w Piśmie napisane, żeby się przypadkiem nie pomylić, żeby nie pomyśleć sobie, że jest się rodziną, kiedy jest się nadal jeszcze po tamtej stronie. Bóg zweryfikował to i i kiedy Jezus rozmawia z Nikodemem, określa bardzo wyraźnie, że tylko ci, którzy się narodzą z Boga, narodzą się na nowo, mogą wejść do Królestwa Bożego.

 

Jezus wyraźnie zaznacza, wszystkie rodziny Adama i Ewy są skazane na gehennę. Tylko jedna rodzina uratuje się, przedtem Noego a teraz Boża. Czy myślisz, że jesteś częścią tej rodziny? Jeśli tak myślisz, to dlaczego tak myślisz? Co pozwala ci sądzić,  że jesteś częścią rodziny Bożej, bratem, siostrą Jezusa Chrystusa? Co ci pozwala na to, żeby tak sądzić? Modlisz się, śpiewasz, zgromadzasz się - to robili ludzie, którzy nie byli rodziną Bożą, którzy mieli innego ojca.

 

Musi być jakiś wyraźny znak, że coś się zmieniło, że coś się przemieściło. Jezus Chrystus mówi, że wszyscy, którzy będą Jego braćmi czy siostrami, będą mieli tego samego Ducha, którego On ma. On powiedział, że ci którzy będą chcieli żyć tak jak On, przyjdą do Niego i otrzymają od Niego tego samego Ducha, aby mogli żyć tak, jak żył Jezus Chrystus na tej ziemi. Tym, co na pewno pokazuje w jakiej rodzinie jesteśmy, to znaczy w jakim Duchu my tu żyjemy. Apostoł Paweł pisząc List do Galacjan, pokazał te dwie rodziny po owocu. Jedną rodzinę pokazał cielesną, zmysłową i jej owoc, pokazał też owoc tej duchowej rodziny i my wiemy, że ten owoc jest inny, różny.

 

Jaki dzisiaj owoc ty wydajesz? Chciałbym, żebyś miał pewność po której stronie jesteś, bo jeśli uzyskasz pewność, że jesteś po złej stronie, to jest jeszcze nadzieja, że przyjdziesz do Jezusa, padniesz przed Nim i zgłosisz swoją wielką potrzebę, że potrzebujesz aby Jego Duch napełniał ciebie, żebyś nie żył już w ten sposób jak świat, tylko w sposób rodzinny, należąc do tej samej rodziny, według tego samego Ojca.

 

Tam, gdzie jest złośliwość, tam pojawia się cierpliwość. Co ty masz? Może mówisz, kto się nie złości na tej ziemi? Jezus nie złościł  się na tej ziemi. Ci, którzy mają tego samego Ducha, też się nie złoszczą. Tak bardzo ważne jest, żeby rozeznać to, bo to jest taka szansa. Ja tylko stawiam Słowo jako lustro, a ty możesz rozeznać, możesz z tym zrobić co zechcesz, bo to jest twoja wola, ale ja chcę mieć pewność, że będziesz wiedział, wiedziała że to, co robisz, robisz już świadomie. Jeśli odrzucasz Ducha Chrystusowego, to świadomie. Jeśli Go przyjmujesz, to też świadomie, żeby nie żyć już dla siebie, ale dla Tego, Który posłał Jezusa Chrystusa, aby prowadzić nowe życie.

 

Wiemy, że Duch Boże wprowadza w poznanie Boga, więc dzieci Boże znają swojego Ojca, jaki jest Ojciec. Bóg jest miłością i ci, którzy należą do Boga, są dziećmi miłości. Kto miłuje, z Boga się narodził. Znamy to, jest to zapisane w Biblii, więc musi to być pewne. Jeżeli rozpoznajemy dzieci Boże po miłości, to znaczy, że Ojciec, który jest miłością, ma dzieci, które żyją w miłości. Musisz mieć teraz to rozsądzenie. Lepiej rozsądzić czy masz miłość, czy jej nie masz, bo Bóg rozlewa swoją miłość w tych, którzy należą do Jego Syna, którzy wierzą i są usprawiedliwieni z wiary. Bóg rozlewa miłość napełniając te naczynia miłością, bo On chce mieć wszystkich synów i córki pełnych  miłości, żeby nic nie działo się w Jego rodzinie według wywyższania się, pychy, dumy, arogancji, złośliwości, zawiści. W Bożej rodzinie wszystko musi dziać się w miłości. Apostoł powiedział, że choćbyś miał nie wiadomo jakie dary, a miłości byś nie miał, niczym jesteś. W ogóle nie mas znaczenia w Królestwie Bożym. Tam liczy się miłość.

 

Odpowiedz sobie tak na prawdę na to proste pytanie, jaki owoc przynosisz tu na tej ziemi? To jest bardzo ważne. Przyjście Jezusa rozjaśniło wszelkie ciemności. Wiele ludzi myślało, że należą do Boga, a Jezus rozjaśnił to i powiedział im nie, nie należycie do Boga, ale nie zamknął im drogi. Mogli się upamiętać i zmienić swoją pozycję, gdyby tylko chcieli. Wzywa wszystkich kto pragnie niech przychodzi do Mnie i pije z tego Ducha, którego mieli otrzymać ci wszyscy, którzy  nalezą do Niego.

 

Czytamy też w Liście do Rzymian niesamowite słowa, że kogo Duch Boży prowadzi, ten jest dzieckiem Bożym. Człowiek musi być prowadzony przez Ducha, żeby być dzieckiem Boga. Ten człowiek nie idzie już sam, nie idzie sama. Mają tego, który ich prowadzi poprzez te wszystkie wydarzenia i obdarza ich mądrością w tych wszystkich sprawach, aby czynić to co jest drogocenne. Gdy tak myślę o tym, zaczynam jakby coraz jaśniej rozumieć dlaczego Bóg zrobił taką rzecz. W rodzinach Adama i Ewy powstało tyle różnych gałęzi, różnych sposobów na życie, tyle pomysłów co i jak realizować, że Bóg musiał to po prostu przeciąć całkowicie i rozpocząć wszystko całkiem na nowo w swoim Synu Jezusie Chrystusie, aby nie było zamieszania, bo nawracają się ludzie, nawracają się różne rodowody i wnoszą różne swoje życiowe pomysły, sposoby na życie, rozwiązywanie problemów i mamy w zborach zamieszanie, bo ludzie nie są narodzeni z Boga, tylko dalej są narodzeni z ciała, są wierzącymi, czytają Biblię, modlą się, ale dalej działa w nich ten czynnik cielesności a nie duchowości. Dalej to, co rozpoznali swoim ciele, jest dla nich wzorcem według którego żyją. Nie Duch Boży, tylko to, co rozpoznali według ciała, tak jak ktoś się urodził. Możesz to zobaczyć jak ludzie funkcjonują, w jaki sposób funkcjonują, jakie decyzje podejmują. Możesz zobaczyć te rodowody, ale jeśli zobaczysz Ducha Świętego, zobaczysz, że tam już nie ma rodowodu Adama i Ewy, tam jest rodowód z Boga. Wtedy rozpoznasz, że ten człowiek jest urodzony z Boga, on nie żyje już według charakteru cielesnego, ale duchowego. Jezus mówi, że po tym można rozpoznać tą nową rodzinę. Kiedy obserwuję Jezusa, jak chodził po ziemi, urodził się z Marii, a Jego Ojcem jest Bóg, kiedy widzę Go  jeszcze jako chłopca, On jest już w sprawach swojego Niebiańskiego Ojca, ale nadal jest uległy swoim rodzicom. On nadal wzrasta w uległości swoim rodzicom, w tym ci jest czyste i jasno oczywiste, słucha ich aż do dojrzałości, dorosłości i wtedy  rozpoczyna pełną działalność. Wychowywał się i w ten sposób też funkcjonował. Ale kiedy zaczął funkcjonować, to Jego własna rodzina uznała, że odszedł od zmysłów.

 

On nie żył już jak część tej rodziny, bo ta rodzina uznała, że on nie zachowuje się jak oni, zachowuje się zupełnie inaczej niż oni. Nawet sama Maria przyszła z Jego braćmi, aby Go stamtąd wywołać, bo co On tam robi, co On tam opowiada.

 

Widzimy, że w pewnym momencie Jezus zaczyna już iść tylko jedną, wyznaczoną drogą, w pełni, całkowicie. Już nie ulega tym rodzinnym powiązaniom, tylko ulega jedynie Ojcu. Ojciec jest całą wykładnią Jego codziennego życia, już nie ulega rzeczom fizycznym. Uczy swoich uczniów, że dla Niego radością jest pełnić wolę Ojca w Niebie, że On przyszedł aby wypełniać wolę Ojca, że On nic nie czyni sam z siebie tylko z Ojca. On uczy, że w tej rodzinie Bożej wszystko dzieje się według woli Ojca. Czy ty to wiesz? Czy to masz? Jeżeli nie, to musisz to mieć, bo jeśli nie masz woli Ojca, to Jezus cię nie zalicza do swojej rodziny. On mówi, że tylko ci którzy pełnią wolę Ojca, są Jego rodziną, to są Jego bracia, siostry. Jego rodzina, to są ci którzy pełnią wolę Ojca.

 

Czy znasz wolę Ojca? Tego Niebiańskiego Ojca, czy wiesz jaka jest Jego wola? Jego wolą jest abyśmy wszyscy czcili Jego Syna i abyśmy byli posłuszni Jego Synowi we wszystkim. Czy dla ciebie jest przyjemnością być posłusznym Jezusowi? Dla wszystkich, którzy narodzili się z Boga, jest to przyjemne, jest to czymś cennym i nie jest to dla nich przymusem. Dla nich jest to naturalne, że oni żyją tak, jak Jezus Chrystus ich uczy.

Ta Bożą rodzina można rozeznać po tym, że dla nich rozkazy Jezusa są przyjemne, nie są uciążliwe, nie mają problemów i nie zderzają się stale ze Słowem Bożym, tylko po prostu  żyją tym Słowem, bo dla nich jest  to czymś naturalnym żyć każdym Słowem. które pochodzi z ust ich Ojca.

 

Czy masz to już? To jest bardzo ważne, żeby to rozsądzić. Tu chodzi o to, że musisz wiedzieć, są tylko dwie drogi. Jest rodzina Adma i Ewy, która idzie szeroką drogą. To są zepsuci ludzie, którzy mają swoje różne wizje i pomysły. Jest też wąska droga, którą jest ciało Chrystusa i tą drogą idzie tylko Boża Rodzina. Wszyscy bezbożni na tej drodze przewracają się i upadają, nie dają rady, bo to jest Rodzina świętych, na nowo zrodzonych ludzi, zrodzonych z Boga.

 

Masz do rozsądzenia bardzo ważną sprawę, czy ty należysz do tej rodziny. Kiedy Jezus odpowiadał Nikodemowi, to nie po to żeby go zdołować i powiedzieć ty człowieku w ogóle się nie nadajesz,  ale po to, żeby Nikodem zrozumiał. Cała twoja wiedza i całe twoje rozpoznanie, cała twoja sprawiedliwość nic ci nie dadzą, jeśli nie narodzisz się na nowo z Boga, jeśli to nie będzie zrodzenie z Boga, jeśli nie dostaniesz natury od Boga. Jeśli w tobie nie będzie piękna. Rozumiem, że takie zbory są napełnione naturą Boga, obecnością Boga. Ludzie miłują się z natury, nie z przymusu, nie dlatego, że muszę kogoś miłować, tylko ta miłość jest czysta, nie jest wybiórcza, jest zupełnie inna. Masz świadomość, że w tej rodzinie nie funkcjonują już charaktery nabyte z Adama i Ewy. Dzięki Bogu, że mogę widzieć ten problem, dlaczego zbory się szamoczą i szarpią. Dlatego, że ludzie nadal mają charakter nabyty z natury, z ciała i podejmują decyzje według ciała, a nie według Ducha, a Duch zupełnie inaczej funkcjonuje, tak jak Chrystus. On nawet z krzyża potrafił powiedzieć Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. On ma całkiem inne podejście. Kiedy doświadczyłem tej miłości, zrozumiałem że należę już do innej rodziny, ta fizyczna rodzina, w której się wychowałem, ona skończyła funkcjonowanie we mnie i zacząłem żyć według innego urodzenia. To jest to, co przyszedł uczynić Chrystus Jezus, abyśmy mogli na nowo zrodzeni rozpocząć nowe życie. Mamy te same ciała, le one już inaczej funkcjonują. One gdzie indziej widzą zadowolenie, gdzie indziej smutek niż wcześniej.

 

Teraz, kiedy - mogę to czytać  ale chcę o tym opowiedzieć -  kiedy słyszę Jezusa, który mówi jeśli nie znienawidzisz swojej cielesnej rodziny, nie możesz być moim uczniem, to ja rozumiem o czym Jezus mówi. Jezus nie mówi, że muszę znienawidzić tych ludzi, żebym był uczniem Jezusa. Jezus mówi, musisz znienawidzić wszystko co Adam i Ewa wytworzyli poprzez te wszystkie pokolenia i te wszystkie gałęzie, gałązki mają to złe nastawienie do siebie, negatywne podchodzenie do drugiego człowieka, tą zawiść, złośliwość czy nadmierną gorliwość, cokolwiek to by było, wytworzone przez grzech, który zawsze powoduje, że wydaje się, że człowiek wie o co chodzi, ale tak na prawdę nie wie, bo nadal grzęźnie w ciemnościach.

 

Kiedy Jezus mówi, żebym znienawidził  wszystko włącznie ze sobą samym, to znaczy ja mam w sobie zalążek tego wszystkiego i jeśli nie znienawidzę tego co nabyłem z ciała, to ja będę to wnosił między wierzących, a więc będę dalej dzielił wierzących, na racje, na rodzinność, na to skąd pochodzi, kto ma jaki charakter czy inne rzeczy. Jezus przyszedł to wszystko zniszczyć, żeby z nas uczynić jedno ciało i jedną nową rodzinę, gdzie bracia i siostry miłują się nawzajem, żyją w zgodzie a wola Ojca jest podstawą, nawet  nie ma dyskusji. Z drugiej strony, kiedy Jezus mówił o nienawiści, mówi też o szanowaniu. To znaczy, szanuj tego rodzica, szanuj braci, siostry, ale nie żyj według tego charakteru, w jakim żyje całe człowieczeństwo, które nie należy do Ducha Chrystusowego. Ty  musisz wiedzieć, że to wszystko musi umrzeć, inaczej nie będziesz częścią tej rodziny, nie będziesz mógł, mogła żyć w sposób godny Boga, bo cały czas będzie ciążyć to, co jest przekleństwem. To jest zupełnie  nowy człowiek z nowym charakterem, z nowym działaniem, z nowym sposobem mówienia. W nim ciężko jest odnaleźć tą charakterystykę, np. w tej rodzinie to byli skąpcy, albo w tej rodzinie byli tacy „rozdawacze”. Nie zobaczysz człowieka, który jest całkiem świeży, nowy, który swobodnie czyni dobro nie mając ograniczeń. Niesamowite pojawienie się członka w tej rodzinie spowodowało, że cała ludzka rodzina musiała trafić na krzyż. Dlatego wszyscy musieliśmy z Nim tam trafić, abyśmy mogli obumarłszy tym sposobom, przemyśleniom, różnym grzesznym rzeczom, nie chodzi o wykonywanie zawodu i podobnych rzeczy, chodzi o grzech, o grzeszne traktowanie, nawet zawodu. Zawód możesz wykonywać grzesznie albo w czysty sposób. Zależy z jaką naturą to czynisz.

 

Mamy Jezusa, który bardzo wyraźnie mówi o tym, że On przyniósł miecz, aby podzielić rodziny, rozdzielić je. Pewni członkowie tych rodzin narodzą się z Boga i oni staną się innymi ludźmi niż ci, którzy w tych rodzinach funkcjonują i te rodziny znienawidzą ich. O tym Jezus mówił, że znienawidzą ich i  uznają, że są zakałą w rodzinie, że przynoszą wstyd rodzinie, tylko dlatego, że ci ludzie narodzili się na nowo, przestali żyć jak ta rodzina, przestali żyć w grzechach tej rodziny, przestali chodzić w nienawiściach tej rodziny, w miłościach tej rodziny. Przestali w ogóle funkcjonować w tym złym, grzesznym człowieczeństwie. Dlatego zostali znienawidzeni tak jak Chrystus został znienawidzony.

 

Ludzi mamy miłować, mamy przebaczać, ratować, ale w złym już nie mamy mieć udziału. To jest nowa rodzina, mamy jedno bogactwo, współdziedziczymy wraz z Chrystusem, to jest nasz skarb i z Niego czerpiemy wszyscy razem, żebyśmy nawzajem mogli czynić dobro i kiedyś, kiedy On wróci, pójść do domu Ojca, bo tam jest dom Ojca dla wszystkich dzieci, które żyją tutaj w woli Ojca, a tam jest dom do którego Jezus nas zabierze, gdy wróci po nas.

 

Kiedy myślę i zastanawiam się, bo powinienem myśleć i zastanawiać się i myślę o relacjach Ojca i Syna, Ojca w Niebie i Syna, kiedy był na ziemi, to widzę w jakiej postawie jest Syn wobec Ojca i zdaję sobie sprawę, że to jest naturalna postawa wszystkich synów i córek. Dlatego Jezus mówi, że Bóg szuka tych, którzy będą czcili Boga w Duchu i w prawdzie. To jest naturalna postawa, szacunek dla Ojca. To jest konieczność, bo inaczej człowiek nie pasuje do tej rodziny i nie może  funkcjonować normalnie w tej rodzinie.

 

Wzorem jest Ojciec i Syn i dlatego Jezus mówi: Ojcze, Ja się modlę za nimi, aby oni byli jedno jak my jedno jesteśmy. Czy jesteś gotowy na takie rozejście się z całą cielesnością, rozejście się z tymi wszystkimi atrybutami rodzinnymi, które są grzeszne, które są nabyte przez grzech, aby wejść w naturę czystą, naturę Syna Bożego Jezusa Chrystusa, by być z ludźmi na zasadach zupełnie innych niż wcześniej. To jest niesamowite  zwycięstwo, bo wtedy ludzie zaczynają być ze sobą jak prawdziwi ludzie, gdzie nikt nie wykorzystuje drugiego, nikt nie okłamuje drugiego, wszyscy mają jedno serce, jedno pragnienie, jedną wolę Ojca i to wszystko jest złączone poprzez działającego Ducha Świętego w Jednym Chrystusie pod jedną Głową.

 

 Ta nauka cały czas jest pokazywana. Apostoł Paweł mówi, że  On dostał ją przez objawienie Jezusa Chrystusa i tego co jest nam dane w Jezusie Chrystusie.

Zjawienie się Jezusa Chrystusa na ziemi skazało całą ludzkość na śmierć, bo przyszło życie. W tym momencie On  miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to i my umarliśmy, aby rozpocząć nowe życie, ale dla Jego chwały. Pomyśl o tym i zdobądź się na to, żeby nie oszukiwać siebie, tylko naprawdę przyjść do Króla, jeżeli widzisz że nie rozumiesz, albo może nie chcesz tego zrozumieć, bo to jest dla ciebie za dalekie wyjście z tego człowieczeństwa, to przyjdź do Tego, który przyszedł też i do tych, którzy mają problem, aby pomóc zrozumieć, żeby człowiek zobaczył, że to musi być nowe człowieczeństwo. Wszystko stało się nowe, to nie może być stare, zmieszane z nowym, to musi być całkiem nowe wino, świeże, czyste, nieskalane niczym. Musisz to wiedzieć bracie i siostro. Możesz być wierzącym człowiekiem i nadal być oddzielonym od  innych poprzez stary rodowód, przez stare myślenie, stare podchodzenie do innych ludzi. Nawet święci ludzie rodzą nieświęte dzieci, bo to jest zrodzone z ciała i te nieświęte dzieci muszą być uświęcane przez wiarę rodziców, być doprowadzone do stanu, w którym one same przyjdą do Boga, aby otrzymać od Boga to, co jest potrzebne by prowadzić nowe życie. Każdy człowiek musi tego doświadczyć. Nie ma tak, że dostajesz to bo rodzic się nawrócił, to dzieci też są nawrócone, nie. Każdy osobiście musi być zrodzony przez Boga.

 

To jest bardzo ważne, abyśmy mogli być w tych sprawach. Dlatego Jezus mówi o tym do wszystkich braci i sióstr: daję wam nowe przykazanie, abyście się nawzajem miłowali jak Ja was umiłowałem, po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, że korzystacie z mojej nauki.

To jest wielki zamysł Niebiańskiego Ojca i dobrze, aby w tym zamyśle być, bo to jest zamysł, który prowadzi ludzi z ludzkości do wieczności z Bogiem.

W Liście do Galacjan, w 5 rozdziale, 18 wiersz.

 

"A jeśli Duch was prowadzi nie jesteście pod zakonem". Wiemy, że Duch prowadzi inaczej niż prowadzi ciało. "Jawne  zaś są uczynki ciała, mianowicie: cudzołóstwo, wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spory, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odstępstwa, zawiści, zabójstwa, pijaństwo, biesiady i tym podobne". Musiałby  wymieniać i wymieniać. "O tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą".

 

Apostoł mówi, że ci ludzie są z rodziny cielesnej, oni nie są narodzeni  z Boga, nadal wydają owoc cielesności. Przecież wiecie jak ludzie funkcjonują według ciała, jakie są rodowodowe  zawiści, jakie inne rzeczy, jak źle mówią o tych, czy o tych, jak nie podoba im się sposób życia tamtej drugiej rodziny, bo oni żyją inaczej, a tamci żyją inaczej. Stale obgadywanie i obgadywanie i mówienie u nas jest lepiej, tam jest źle i tak dalej. Ale to wszystko jest złe, to wszystko grzęźnie w tym samym złu, w tej samej ciemności. Tylko jedni wywyższają się nad drugich i czują się lepsi, bo u nas się  nie pije, a tam się pije, u nas to albo tamto i zawsze u nas jest lepiej niż gdzie indziej, a nadal popełniane są takie przestępstwa, w zależności  jaka to jest rodzina, bo są pijackie rodziny i takie w których w ogóle nie pije się alkoholu. Rodziny są różne, zależy kto gdzie się urodził, to w takich warunkach się rozwijał, wzrastał.

 

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. Zwróć uwagę czyj to jest owoc. To nie jest owoc ciała, to jest owoc Ducha, to znaczy że my nie produkujemy tego owocu w ogóle. Nie próbujemy miłować, nie próbujemy być cierpliwi, łagodni, bo starzy ludzie próbują, ale potem bardzo szybko się rozładowują. My to po prostu otrzymujemy wraz z rodowodem, bo taki jest nasz Ojciec. On daje nam swoją naturę, to jest opisane w Liście Piotra, który o tym pisze. Bóg dał nam swoją naturę, abyśmy uniknęli skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. A pożądliwość działa na ciało, a nie na ducha. Nie można skusić Ducha Bożego w żaden sposób, a więc diabeł zawsze kusi poprzez cielesność, jak by nie była, czy to religijna, czy nie religijna.

 

Czy masz owoc Ducha? Czy nadal masz owoc ciała? Tutaj nie ma co się oszukiwać, bo Słowo Boże jest jak lustro, mówi masz szansę, jeszcze żyjesz, możesz to jeszcze zmienić. Jeżeli źle możesz przyjść do Boga i szukać u Boga ratunku, a Bóg ci pomoże. Jeżeli jest dobrze i tak faktycznie dzieje się w twoim życiu, chwał Boga i czyń dalej dobro wszystkim, a szczególnie domownikom wiary, bo taka jest wola Ojca, aby sobie nawzajem czynić dobro, aby się budować, wspierać, pomagać uczciwie czynić to, co Jezus uczynił nam, abyśmy dalej to czynili innym.

Czytam Drugi List do Tymoteusza, 1 rozdział od 7 wiersza:

 

"Albowiem nie dał nam Bóg Ducha lękliwości lecz mocy i miłości i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się świadectwa o Właścicielu naszym, ani mnie więźnia Jego, ale cierp wespół ze mną da Ewangelii wsparty mocą Boga, który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych lecz według postanowienia swojego i łaski danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami, a teraz objawionej przez przyjście Zbawiciela naszego Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a życie i nieśmiertelność na światło wywiódł przez Ewangelię".

 

To jest Jedyna rodzina, która ma nieśmiertelność. Choćbyś fizycznie umarł i tak żyć będziesz. Jedynie ta rodzina ma nieśmiertelność z Ojca, bo Ojciec jest nieśmiertelny, nasienie jest nieśmiertelne, jest doskonałe, czyste. Chwała Bogu za to!

Być częścią tej rodziny, to jest niesamowity triumf. Musisz wiedzieć, że będziesz strasznie atakowany, jeśli jesteś częścią Bożej rodziny, ponieważ taka rodzina jest znienawidzona na tej ziemi przez każde ciało. Każde ciało nienawidzi  takiego czegoś, bo to jest  coś, co nie pasuje w ogóle do ciała. Ciało musi mieć zemstę, musi mieć odwet, musi swoje osiągnąć, żeby być zadowolonym z tego co robi. Dlatego stąd pochodzą kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, zawiści. Ciało musi to mieć, ono nie spocznie aż nie odda, aż nie zrewanżuje się. Nienawiść, zawiść, chęć zemsty to jest naturalne dla tego ciała, nawet w kłótni oddać, pokazać, docisnąć ukłuć, żeby chociaż kogoś zabolało. Wtedy ciało jest już zadowolone, osiągnęło swój sukces, ktoś został zbolały. Ciało jest wtedy zadowolone, ale duch nie. Duch działa zupełnie inaczej, On jest zadowolony, kiedy ludzie się ratują, kiedy zmieniają rodowód z adamowego na Boży rodowód. Jezus mówi, kto mnie przyjmie, ten otrzyma prawo, moc bycia dzieckiem Boga.

 

 Przyjąć Chrystusa, nową rodzinę, całkowicie nową rodzinę. Ja wiem jak to wygląda, wiem jak Bóg rozlewa miłość do ludzi, jak zaczynasz kochać ludzi, nie dlatego że są twoją rodziną, dlatego że kochasz ich, bo Ojciec ich kocha i chcesz dla wszystkich ludzi dobra, bo Ojciec jest taki. Nie robisz tego bo ty wytwarzasz jakąś atmosferę. po prostu to dzieje się w tobie. To jest coś naturalnego gdy Bóg cię zradza. Ludzie mają między sobą walki, waśnie, różne nastawienia, a ty po prostu nie umiesz się w tym wszystkim znaleźć, nie pasujesz do tych wszystkich rzeczy, bo taki jest Ojciec.

 

To jest rodzina, która ma wpisaną w serce wieczność, należy do wieczności, żyje owocem wieczności, bo miłość idzie do domu Ojca na wieczność i ta rodzina jest podobna do Ojca. Słowo Boże mówi, jeżeli my jesteśmy podobni do Niego, żyjemy podobnie, to mamy spokój, pewność że będziemy tam, gdzie On jest. Pomyśl, czy tak rzeczywiście jest, bo Słowo Boże nie jest po to, żeby je przeczytać a potem i tak robić swoje i myśleć "a, Bóg mnie kocha to i tak mnie weźmie". On określił warunki, że On weźmie tylko to, co jest Jego. Jezus też przyjdzie tylko po to, co do Niego należy. Nic innego nie weźmie do domu Ojca, tylko to, co należy do Ojca w Jezusie Chrystusie.

 

Powiedzcie, dlaczego tak trudno jest między wierzącymi? Dlaczego jest tyle sprzeciwu wierzących ludzi przeciwko temu, co mówi Słowo Boże? Dlatego, że rodowody nie skończyły się i to może iść z dziada pradziada. To musi skończyć się na krzyżu, dlatego Jezus powiedział, że krzyż musi zakończyć to. Rozpoczynasz całkowicie nowe życie, zmartwychwstanie. Powstaje nowy człowiek, tak mówi Słowo Boże i taka jest prawda. To musi się wydarzyć. Jezus mówi, że bez  tego nie możesz nawet ujrzeć Królestwa Bożego, a Królestwo Boże, to nie jest królestwo tego świata. Jezus mówi, że to nie z tego świata On pochodzi. Tam jest nie pokarm i napój, ale sprawiedliwość, radość, pokój w Duchu Świętym. To jest coś naturalnego. Chciałoby się, żeby wszyscy byli urodzeni z Boga, bo czyż Bóg nie chce zradzać? Czy Bogu brakuje sił na zradzanie? Nie brakuje Mu sił, to ludzie opierają się temu w różny sposób i odsuwają od siebie to, co Bóg chce uczynić. A Jezus twierdzi, że bez tego nie można należeć do tej rodziny.

List do Efezjan, 2 rozdział od 11 wiersza.

 

"Przeto pamiętajcie o tym, że wy niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki dokonanej  ręką na ciel, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności Izraelskiej i obcy przymierzom zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez Krew Chrystusa, albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni. On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń. I przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko i pokój tym, którzy są blisko, albowiem przez Niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu. Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty we Właścicielu, na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boga w Duchu".

 

Czy doznajesz jak wielki opór stawia ciało tej prawdzie? Ty miałbyś być jedno, ty miałabyś być jedno z wszystkimi, pod jedną władzą, w jednej naturze, w jednej wzajemnej miłości? Ty miałbyś być częścią tego, że oni mają jedno serce, jedne usta, jedno życie wieczne? Miałbyś się stać częścią bez swojego "ja", bo wszystko jest z Boga? To jest właśnie niesamowite, że to właśnie jest Ewangelia, radosna nowina o tym, że Bóg rozprawił się z całą spuścizną starego człowieczeństwa, kiedy Boży Syn na krzyżu umarł z powodu każdego z nas, abyśmy i my obumarłszy grzechom, to znaczy tym wszystkim rodowodowym przyjemnościom, zależnościom, nieprzyjaźniom i temu wszystkiemu, co ciało nauczyło się czynić bez woli Bożej, obumarłszy temu wszystkiemu, powstali do całkowicie  nowego życia, to jest niesamowite. Wtedy w domach jest  pokój, miłość wzajemna, bo ci ludzie są już według innej natury. A dopóki są dwie natury w domu, żona z tej strony, mąż z tej strony i zwalczają się nawzajem, to tam cały czas będzie szarpanie. A gdy pojawia się jedna natura - Boża, tam kończy się szarpanie, tam jest wzajemna miłość, coś czego brakuje ludziom, bo trudno być razem bez miłości. To jest najtrudniejsze połączyć ludzi, którzy się nie miłują, żeby oni swobodnie, spokojnie, szczęśliwie razem żyli. To jest niemożliwe. Zawsze będą zadry, złości i inne rzeczy. Kiedy ci ludzie już są nowym stworzeniem, wtedy nie ma już tej historii, jest inny sposób myślenia.

 

Czy wierzysz w to, że coś takiego przyszło z Chrystusem - nowy człowiek? Czy odpychasz to i mówisz: "nie, nie, ja wiem, ja sobie dam radę, jak wiem jak żyć na tej ziemi"? Oskarżyciele są tworami cielesnego człowieczeństwa. Orędownicy, którzy się wstawiają i modlą się, to jest twór Chrystusowy. Dlatego Chrystus wstawia się za nami i modli się, ponieważ zależy Mu żebyśmy nie zginęli. On nikogo nie postępia i nie oskarża, nie skazuje. On chce uratować, ale żeby uratować, potrzebuje ludzi, którzy uwierzyli temu, co jest napisane w Biblii. Bóg wie jak zradzać swoje dzieci i możesz być pewny, jeżeli tego jeszcze nie doświadczyłeś, Bóg wie jak cię urodzić. To jest niesamowite, kiedy widzisz kogoś, a później widzisz tego samego człowieka, ale zupełnie innego. To jest niesamowite kiedy możesz oglądać tą zmianę i wiesz, że to nie jest dlatego, ze człowiek postanowił się zmienić, tylko że Bóg zmienił tego człowieka i to jest Boże działanie. Dla mnie i to dla ciebie jest o czymś bardzo ważnym, żeby zrozumieć to, co mówi do nas Jezus Chrystus. Wtedy kończą się wszystkie te nieprzyjemne wydarzenia, a zaczyna się uczta miłości Agape i ludzie mogą nawzajem, miłując się, wygrywać

List do Kolosan, 2 rozdział od 6 wiersza..

 

"Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Właściciela, tak w Nim chodźcie. Wkorzenieni weń i zbudowani na Nim i utwierdzeni w wierze jak was nauczono, obfitując w dziękowanie, baczcie aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie, gdyż w Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości i macie pełnię w Nim".

 

Kiedy jestem  zrodzony z Boga, mam pełnię Boga, tak jak Chrystus ma pełnię Boga. Ta pełnia boskości mieszka we wszystkich synach i córkach Boga. Boże Słowo nazywa tych ludzi również świątyniami Boga. Tak jak Jezus jest świątynią Boga, tak wszyscy synowi i córki stają się świątynią Boga. Apostołowie mówią, tylko uważajcie, nie niszczcie świątyni, nie dajcie się wciągnąć w stare układy, w stare zależności. To nie jest dobre dla tych, którzy należą do Boga.

 

Widzicie, za Jezusem chodzili i próbowali Go wytargać ale nie dali rady, On wiedział, że to nie jest już ciągnięcie dalej tego starego, zepsutego człowieka, to jest koniec. On mówił, że musi umrzeć, żeby dać nam możliwość uratowania się. Inaczej nie moglibyśmy się z tego w żaden sposób wyzwolić. To musi nastąpić na krzyżu i w otwartym grobie jest dla mnie i dla ciebie nowe człowieczeństwo, przyjaźń, radość, wdzięczność. To jest niesamowite, kiedy nie kłamstwa, a prawda napełnia twoje serce myśleniem, mówieniem. Inaczej patrzysz na ludzi i zdajesz sobie sprawę, że stajesz się takim wyrzutkiem rodzinnym. Bo naturalną jest rzeczą, że tu ludzie stają za rodziną, rodzina za rodziną. A kiedy rodzisz się na nowo, naturalną jest rzeczą, że już nie jesteś częścią tych walk, po prostu opuściłeś tą wojnę. Opuściłeś to zło, nareszcie możesz miłować ludzi miłością Chrystusa. To jest niesamowite doznanie, kiedy miłujesz ludzi nie dlatego, że oni są dla ciebie przyjaźni, czy lepiej nastawieni. Po prostu miłujesz ich, bo Bóg ich miłuje. Jesteś z Ojca, masz naturę Ojca, masz patrzenie Ojca i dopiero z tym diabeł walczy. On nie walczy z religią, religia mu pasuje. On walczy z nowym człowiekiem, żeby go zniszczyć, żeby go wprowadzić w różne złe nastawienia, w złe postępowanie.

 

Musisz wiedzieć, że charakter Chrystusa pochodzi z Ojca, a Jezus mówi, że mamy być jak On. A więc mamy mieć Jego charakter. Jezus mówi kto słucha i rozumie, zachowuje Słowo i taki człowiek przychodzi do Boga z tym, mając świadomość że w moim ciele dopóki krzyż nie zniszczy tego, nadal tkwi myślenie o miejscu, w którym się urodziłem, rozsądzanie rzeczy. Ale kiedy moje ciało zostaje uwolnione z  tego ciała grzechu, z tego całego produktu rodzinnego, kiedy zostaje przyobleczone w Chrystusa Jezusa, otrzymuje całkowicie inną świadomość, inne widzenie sensu życia i po co to robi, a dlaczego tamtego nie robi. To musi się stać moi drodzy. Wiara bez urodzenia z Boga nie wystarczy, musi być narodzenie z Boga. Musi być zmiana charakteru, musi być uwolnienie od tego patrzenia oczami wyuczonymi w różny sposób, a zobaczenie oczami Boga, w jaki sposób Bóg na to patrzy. Wtedy dopiero można się nawzajem ratować. Inaczej będzie to cały czas szarpanie i szarpanie, bo ktoś to widzi  inaczej. Ci wychowują dzieci tak, tamci wychowują dzieci tak, ci uważają, że lepiej tak, tamci uważają że lepiej tak. Można się tylko szarpać i szarpać. Czy zrodzenie z Boga jest ważniejsze, czy nie jest ważne zrodzenie z Boga? Czy jest jakaś rodzina, która potrafi to robić lepiej od innej rodziny? Nie, każdy musi narodzić się z Boga. Możemy być zdziwieni jak to się dzieje, że rodzą się z Boga w takich miejscach, o których byśmy nawet nie pomyśleli, że można się urodzić z Boga, a rodzą się.

 

Bóg zagląda do każdego domu, nawet do tych najgorszych domów i porusza serca ludzi, żeby wzbudzić potrzebę Boga. Kiedy  jest potrzeba Boga, taki człowiek przychodzi do Boga w  jakimkolwiek by to nie było domu i ten człowiek zaczyna doświadczać, że czas z Bogiem zaczyna być dla tego człowieka czymś cennym i ważnym, a potem okazuje się że ten człowiek nie wiedząc jak po prostu zostaje zmieniony. Tego naucza Słowo Boże i to musimy uznać jako rzecz oczywistą, że ci którzy z Boga się narodzili należą do Boga.

Może jeszcze Drugi List do Koryntian 1 rozdział 21 i 22 wiersz.

 

"Tym zaś Który nas utwierdza wraz z wami w Chrystusie, który nas namaścił jest Bóg, który też wycisnął na nas pieczęć i dał zadatek Ducha do serc naszych".

 

Jaki to jest Duch? Ten, który woła Abba Ojcze. Niech Bóg pomoże nam wygrać. Jesteśmy w wielkim doświadczeniu kiedy diabeł mocno ciśnie na to, by mieć poczucie narodowości, poczucie natury, w której człowiek się wychował, podczas gdy Bóg chce nam dać zupełnie świeże wejrzenie w każdą sprawę, na wszystko i świeże rozsądzenie każdej sprawy w taki sposób jak Ojcu to się podoba. Wtedy bardziej i bliżej jest tobie do woli Bożej niż do nawet najlepszej ludzkiej woli. Ludzie, wydawałoby się że dążą do pokoju, starają się o pokój, a tak na prawdę i tak wywołują kolejną wojnę, podczas gdy pokój, który przewyższa wszelki rozum pochodzi od pierworodnego Syna Bożego. Dla mnie i dla ciebie jest to nadzieją, jest to nadzieją, jest to dziwne, że my ludzie tak mocno pilnujemy zepsutego człowieczeństwa zamiast z całą ufnością i radością powierzyć się woli Bożej i wdzięcznym sercem poddać się temu, co Bóg postanowił uczynić, doznać prawdziwego zrodzenia z Boga i doznać jak żyje człowiek, który żyje w prawdziwej wolności i ma społeczność z Ojcem, niesamowite wejrzenie duchowe w sprawy Ojca, tak jak Jezus, bo to Duch Święty pokazuje. To jest rzeczywistość. Apostoł opisywał jako narodzony człowiek z Boga, czego doświadcza człowiek narodzony z Boga, ponieważ on wiedział, że tego doświadcza i wiedział, że to jest z Boga. On wiedział, że nie jest już tym Saulem z Tarsu, on ma zupełnie inne patrzenie na te wszystkie sytuacje. On inaczej je ocenia i on znosi te wszystkie przeciwności w taki sposób, jak znosi  je dziecko Boże, a nie jak Saul z Tarsu, który w jakimś momencie powiedziałby dość, koniec,  wiem jak posługiwać się mieczem, ja też potrafię. Jednakże nie widzimy go ani razu żeby to zrobił. On ma naturę uniżonego sługi Bożego, który czyni do końca wolę Ojca.

 

Niech Bóg pomoże nam to zrozumieć, bo to jest bardzo ważne, abyśmy nie walczyli z Bogiem, ale z diabłem, który chce, aby wola Boże nie była dla nas znana, abyśmy pozostali w różnych strukturach. Tego jest na prawdę wiele, mógłbym to mnożyć i mnożyć. Często z tego powodu, gdzie się wychowałeś, podejrzewasz ludzi, ponieważ było tam dużo podejrzeń, nastawień, oskarżeń i masz problem z tym w jaki sposób patrzeć na tych ludzi. Kiedy rodzisz się na nowo, wszystko to znika, w ogóle tego nie ma. To tak, jakbyś dostał nowe oczy, nowy umysł, wszystko działa inaczej. To jest coś bardzo ważnego. Wtedy wygrasz, pokonasz wroga, bo dzieci Boże nie grzeszą, nie ulegają zepsuciu, nie stają po stronie ciała, stają po  stronie Boga. Cały czas po stronie Boga, dlatego wygrywają.

 

Dlatego Jezus mówi nie poddasz się cielesności, nie będziesz współuczestnikiem cudzych grzechów, nie wejdziesz w złe układy. Ty już nie należysz do tego świata ciała, należysz do Boga i będziesz czynić wolę Bożą i będziesz wypełniać to, co jest miłe Synowi Bożemu, Jezusowi Chrystusowi, nawzajem budując się z takimi właśnie narodzonymi na nowo dla Boga i przyjmując kolejnych ludzi do tego stanu miłości wzajemnej, radości i wdzięczności, oddawania chwały i czci Bogu w Duchu i w prawdzie. To znaczy prawdziwie bez żadnych podróbek.

 

Niech Bóg pomoże, żeby tak było, bo zdajecie sobie sprawę, obserwując nawet to zgromadzenie, że to się tak dzieje, że to dzieje się tu i teraz. To jest to, co powoduje, że my nie możemy się unieść wzwyż, bo cały czas jest to ściąganie w dół, żeby ten zachwyt Bogiem, ta radość z Boga mogła napełniać każdego z nas. A stare wspomnienia, stare rzeczy przeszkadzają temu. To jest niesamowite, że gdy rodzisz się z Boga, to możesz pomóc innym ludziom. Możesz naprawdę im pomóc, bo nie szukasz już własnej chwały. Masz jak Chrystus inne wejrzenie w to i szukasz dobra tych ludzi, do których docierasz. Jesteś wdzięczny Bogu za każdego człowieka, który zaczyna doświadczać jak bardzo potrzebuje Boga i przybliżając się do Chrystusa, Syna Bożego, może doświadczać, nie wiesz jak, a zostaje zrodzony i  powstaje do nowego życia. To jest działanie Boga.

Niech Bóg będzie uwielbiony. Pamiętaj, prawdziwy zbór, prawdziwe Boże dzieci, one na pewno się miłują, na pewno się miłują. One nie tworzą miłości, one ją mają. Ci, którzy jeszcze nie mają tego, powinni szukać Boga, aby to otrzymać, aby pamiętać, że prawdziwe funkcjonowanie Bożej rodziny zawsze jest w miłości, zawsze w Bożej miłości. Amen.

Jan 14:23