Zgr.10.01.2026r. Marian - Śpiewając i grając w sercu swoim Bogu.
Zgr.10.01.2026r. Marian - Śpiewając i grając w sercu swoim Bogu.
Chwała Bogu! Mówiliśmy wczoraj o radości w Chrystusie Jezusie, która jest całkowicie niezależna od tego wszystkiego, co tu się dzieje. Ona nie ma nic z tym wspólnego i choćby tu się nie wiem, co działo, to ona nie jest ani trochę zależna od tego, choćby na ziemi ciemność całkowita zapadła i tak ci, którzy należą do Chrystusa będą mieli radość z Niego, gdyż nie ma takiej ciemności, którą by On nie rozświetlił Swoim blaskiem, Swoją chwałą. I dla każdego z nas to musi być wiadome, że ta radość jest najważniejszą radością. Jest też ta radość, która jest zewnętrzna, ona też ma swoje znaczenie, ale ona jest za tą radością w Chrystusie Jezusie. Inaczej, gdyby było odwrotnie, to byśmy zginęli wszyscy, zginęlibyśmy razem patrząc na wszystko, co się dzieje, byśmy rozlecieli się całkowicie, gdyby nie ta pierwsza radość w Chrystusie Jezusie, która pomaga nam przejść przez różne przeciwności. Gdy widzimy apostoła, który położył życie dla ludzi, a potem zostaje sam, moglibyśmy powiedzieć: No cóż, człowieku, zawiodłeś się, idź do domu z powrotem, do Tarsu, wracaj przynajmniej tam sobie będziesz mógł żyć. A jednak on nadal czerpie z tej radości w Chrystusie i mówi: Lecz Jezus był ze mną. I to jest niesamowite. Jezus nigdy nie zawodzi i nie zawiedzie, a więc ta radość może być zawsze i ona musi być zawsze, jeżeli chcemy tu na tej ziemi wygrać w tych różnych wydarzeniach, przeciwnościach, na które napotykamy.
Widzimy, że słowa Jezusa wypełniają się, że nim On przyjdzie miłość wielu oziębnie, wielu się odwróci, wielu porzuci normalne, codzienne życie pobożne, będą szukać zupełnie nie wiadomo czego wierzący będą szukać. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jakie pomysły mogą mieć wierzący ludzie w swoich głowach, za czym to biegną, ku czemu zmierzają, jakie chcą tu radości osiągać na ziemi, poza Chrystusowe. Paweł mówi o tych ludziach, że oni stali się wrogami ukrzyżowanego i stoją pod krzyżem razem z tymi, którzy szydzą i kpią z Jezusa. A więc uznaje wszystkich tych, którzy radości szukają w ziemskich sprawach, za zdrajców Chrystusa, odstępców, którzy opuścili miejsce wiecznej chwały. To jest apostoł i on wie, co mówi. Taka jest prawda, jeżeli człowiek opuszcza radość w Chrystusie i radość ciała Chrystusowego, ten człowiek już jest odstępcą, który opuścił całkowicie teren, gdzie Duch Święty pracuje, aby przygotowywać Oblubienicę na spotkanie z Oblubieńcem.
List do Efezjan 2 rozdział, 10 werset:
"Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które wcześniej przygotował Bóg, abyśmy w nich chodzili".
Tak samo jak Ojciec posyłał Swojego Syna, miał wszystko przygotowane dla Niego, a Syn przyszedł, aby wypełnić wolę Ojca i wszystkie uczynki, które czynił, czynił zgonie z tym, co postanowił Ojciec dla Niego i zawsze przyjmował, nie Moja wola, lecz Twoja, Ojcze, niech się stanie, tak samo jest skierowane to do wszystkich, którzy należymy do Jezusa Chrystusa, którzy czerpiemy radość z tego, że On był na tej ziemi, że potężnie rozprawił się z wrogiem duszy naszej, potężnie też się rozprawił z wszystkimi doradcami, którzy doradzali Mu, aby zrezygnował, że to nie przyjdzie na Niego, że po co miałby tak cierpieć itd. itd. Z wszystkimi się potężnie rozprawił, szedł śmiało, pewnie, wykonując wolę Ojca szedł na krzyż, aby zapłacić za wszystkich nas nie patrząc na to, ile żeśmy narobili różnych rzeczy, abyśmy mogli mieć szansę uratować się na tej ziemi, abyśmy mogli tak, jak On wejść w te czynienie dobra wszystkim, a najbardziej domownikom wiary. I to jest dobro Boże, to nie jest takie ludzkie dobro, gdzie fajnie, żeby było miło i przyjemnie. Bo widzimy, że nie tak żył Jezus, Jezus raczej między uczniami okazywał zdecydowanie i prawość Ojca i oni mogli poznać nie raz, jak mówił do nich, napominając ich i przypominając im, że nie tego ducha są i tak nie powinni nawet myśleć, żeby ściągać ogień na jakąś wioskę, która nie chce przyjąć Jezusa Chrystusa.
Niesamowity Chrystus, gotów był umrzeć za mnie i za ciebie, wiedząc dokładnie, co my znaczymy. Znając każdego z nas, wiedział za kogo umiera, jednakże poszedł tam umrzeć. I teraz ty i ja możemy też tak postąpić, umrzeć, nie dać się zniechęcić żadnym przeciwnościom do tego, aby dalej iść w kierunku wieczności i żeby dalej trzymać się wyznaczonej linii w Chrystusie Jezusie, prawdy Bożej, aby nie zrezygnować z niej, aby dalej czynić dobro, to Boże dobro, aby dalej oznajmiać, że Bóg dał wierzącym rozum, po to, żebyśmy Go używali prawidłowo i żebyśmy w każdej sprawie mieli świadomość, że wróg będzie chciał zrobić nam psikusa i będzie chciał, żeby dobro zamienić w zło. A my mamy mieć rozum od Boga w Jezusie Chrystusie, aby nie pozwolić wrogowi na to, by on zamieniał dobro w zło, ale powinniśmy dając odpór w czystości zwyciężyć zło dobrem. Tak to robił Jezus i tego od nas wymaga Jezus, nie ma nic dziwnego w tym, że wszyscy, którzy uczą Słowa Bożego, też wymagają tego od siebie, jak i od tych, którzy ich słuchają, aby zwyciężali zło dobrem, dobrem Chrystusowym, aby to nie było kumplostwo, znajomości, jakieś takie kumoterstwo, czy cokolwiek, żeby ludzie nie mieli poczucia, że są jacyś ważni, ważniejsi, czy jacykolwiek. Wszyscy mamy używać rozumu dzięki Chrystusowi Jezusowi. To nie jest rozum cielesny, ludzki, zmysłowy, demoniczny, to jest rozum od Boga. Mamy myśleć, po prostu mamy być myśli Chrystusowej. Zauważyłem, że jest wielka bezmyślność wśród wierzących ludzi, wielkie zagubienie, utrata tego, co przyniósł nam Chrystus. On przyniósł nam myślenie, myślenie prawdziwe, prawdziwe, zwycięskie myślenie. Wróg chce się pobawić wierzącymi odmieniając to myślenie, zabawiając się i człowiek nie gotowy, biegnie myślami w różnych kierunkach zapominając, że to nie jest, że ja mam o wszystkim myśleć, mam myśleć o tym, co dobre, miłe, pożyteczne, o tym co w górze, co buduje, co napełnia. I tego mam też szukać dla chwały Chrystusa w sobie, jak i wśród tych, wśród których przebywam. I to powinno być czymś naturalnym, że my wymagamy do siebie Chrystusa, nie zgadzamy się na chrześcijaństwo, które coraz mniej uwidacznia Chrystusa, ale na to, które coraz bardziej podobne jest do Chrystusa. Wiemy, że wróg chciałby wyśmiać wierzących ludzi, a my nie chcemy pozwolić na to, żeby on wyśmiewał wierzących ludzi i kpił sobie z naszej wiary w Chrystusa, lecz mocni w Chrystusie stawiamy przeciwko wrogowi: prawdę, zbawienie, wierność, uczciwość, prawość Chrystusową, aby wierzącym ludziom ogłaszać, że ty nie masz prawa marnować czasu dla siebie, kiedy tak potężny Chrystus był na ziemi, żeby dać ci czas dla Boga, że powinieneś nieustannie myśleć, co ty tu zrobiłeś dobrego innym braciom i siostrom, czy powinnaś myśleć, bo Jezus przyszedł po to, abyśmy dobro czynili sobie nawzajem. I to jest tak ważne, abyśmy mogli o tym pamiętać. Tego uczyli wszyscy prorocy, apostołowie, a najbardziej Jezus Chrystus, abyśmy czynili dobro. I on pokazywał, że łatwo jest czynić dobro tym, którzy są dla ciebie przyjemni, trudniej jest czynić dobro tym, którzy są nieprzyjemni, to znaczy, nadal pozostać wiernymi Chrystusowi Jezusowi, nie odstąpić od tej wspanialej prawdy.
Wierzący ludzie mają myśleć, mają myśleć, co robią, dlaczego to robią i co z tego wyjdzie, z tej pracy. Mają widzieć wynik wcześniej nim cokolwiek zaczną robić, bo wszystkie dzieci Boże mają być prorokami, którzy umieją wejrzeć dalej niż sięga cielesny, ludzki wzrok. Mamy widzieć dalej i wiedzieć do czego zmierzamy i dlaczego to robimy, nie możemy niczego robić bezmyślnie, bo tak wypadło, ale mamy robić to, rozumnie, mając całkowitą świadomość, że będzie wróg próbował nam przeszkodzić w tym, co czynimy i będzie chciał nas wyśmiać. Dlatego Jezus Chrystus, mój Nauczyciel i twój mówi tak: Jeżeli do jakiegokolwiek dzieła przystępujesz, przelicz czy będziesz w stanie go dokończyć, jeżeli nie no to zatrzymaj się, aż będziesz w stanie go dokończyć, aby co? Aby nie śmiano się z ciebie, że zaczął, a nie dokończył. A więc Jezus zaczął i co? I nikt się śmiać nie będzie, bo dokończył. Umarł za nasze grzechy na krzyżu, aby dać nam niesamowitą radość uwolnienia i z taką radością On chciałby, żebyśmy przychodzili, przyjeżdżali, aby chwalić Boga za Jego łaskę i dobroć, za wszystko czym nas obdarza każdego dnia. I my spodziewamy się, że każdy wierzący, czy wierząca dokładnie o tym myślą, żeby uczcić Chrystusa za to, co On dla nas uczynił i wyprzedzają innych w okazywaniu szacunku Chrystusowi, a następnie też i Ciału Chrystusowemu, żeby nawzajem usługiwać sobie tym, czy obdarzył nas Bóg w Chrystusie Jezusie.
A więc zobaczcie, czy Bóg wymaga od nas zbyt dużo? Czy my mamy taki problem, że my musimy ograniczać Boga w działaniu, bo to, co On robi chyba nie jest za dobre dla nas? Czy odwrotnie, to Bóg chce dobra, a my ograniczamy to dobro dlatego, że uważamy, że my potrzebujemy dla siebie czegoś? Jezus przyszedł i wiedział, że my potrzebujemy Jego i Jego dobra, a Jego dobrem było to, że poniósł nasze grzechy na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. A więc nie dziw się, bracie i siostro, że Duch Święty wymaga od każdego z nas, abyśmy zgodnie z przeznaczeniem żyli na tej ziemi. A przeznaczeni jesteśmy, aby czynić Boże dobro, czynić Boże dobro. Jeszcze raz powiem: Czynić Boże dobro, jestem do tego przeznaczony, ale wróg będzie chciał przeszkodzić mi czynić Boże dobro i będzie chciał zamienić to w jakieś zło, i żeby wyśmiać to całe dobro. Mam kogoś kto wyśmiać mojego Chrystusa i chce powiedzieć, że On ma samych nieudaczników na tej ziemi, którzy nawet nie potrafią przewidywać jakiś sytuacji, rzeczy i wchodzą we wszystko, jak ślepi, dopiero później zaczynają myśleć: w sumie, w co ja wszedłem, nie wiem, w co ja wszedłem. My mamy wcześniej przemyśleć, co mamy zamiar zrobić, czy to jest zgodne z wolą Boga. Jeśli tak, to robimy to i na pewno wykonamy to całe działanie i będziemy szczęśliwymi ludźmi, którzy powiedzą: Boże, dałeś mi zacząć i dałeś mi dokończyć. Ty dałeś chcenie i Ty dałeś wykonanie. I tu jest Bóg niesamowity i dlatego musimy zobaczyć, że to jest coś co jest niesamowicie ważne. Bóg chce przez nas pokazać Swojego Syna, przeze mnie i przez ciebie. Ja nie wierzę, że Syn był bezmyślny, nie wierzę. Nie wierzę, że Syn robił po omacku, a potem się zastanawiał, czy robi dobrze, czy źle. Nie wierzę, nie wierzę w takiego Syna, wierzę w Syna Bożego, który zawsze wiedział co robi, nigdy nie eksperymentował, nigdy nie próbował: a może uda się, czy nie uda. On zaczynał i kończył, tak jak być powinno. Takiego Syna posłał Bóg na ten świat, aby każdy kto chce być zbawiony, mógł w tym Synu odnaleźć prawdziwe myślenie. Zagubione było myślenie nasze, nasze myślenie było zdeprawowane, nasze myślenie było dla siebie, dla samego zadowolenia. Jezus myślał o mnie i o tobie, i przekazał to myślenie kolejnym, którzy za Nim idą, aby myśleli też o innych, którzy mogą być zbawieni, ale mogą stracić zbawienie przez swoją bezmyślność, którzy stawiają na kartach jakiś, pasjansach, na jakiś pokerach, nie wiem na czym swoje wieczne życie i myślą czy będą mieli pokera, czy nie, czy będą mieli jakieś ułożone dobrze karty, czy nie. A Bóg powiedział: Wy, możecie być pewni, którzy wierzycie w Jezusa Chrystusa, że co macie? No co macie możecie być pewni? Życie wieczne, tak? To znaczy, nie eksperymentować, nie trzeba nic kombinować, mam życie wieczne, bo wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, którzy przeznaczył mnie do czynienia dobra. Ażebym czynił dobro, to ja muszę myśleć, moi drodzy, myśleć. Myśleć, to jest tak ważne, chrześcijanie muszą myśleć, co robią, nic nie możemy robić bezmyślnie, bo z tego od razu wyjdzie coś złego, od razu wyjdzie coś złego. Wróg podstawia też różne myśli takie chojrackie, takie: co ja tam dam radę; i już leży taki człowiek, kończy swoje działanie porażką, albo potępieniem: nie, nie to ja nie, to może inni; i też nie osiąga sukcesu. A Jezus dał nam swobodne myślenie, wszystko mogę w Tym… Dobrze, że to wiemy, wszystko mogę w Tym, który mnie wzmacnia, w Jezusie Chrystusie.
A więc teraz zobacz do czego podszedłeś, czy to jest oparte na jakiś charakterach naszych? Ja mam taki charakter, ty masz taki charakter i z tego tworzymy zbór i to będzie taki zbór Chrystusowy. Nie, to tak się nie dzieje, mówiliśmy już o tym, to musi być jeden charakter w każdym z nas. Ja wierzę w Boga, który myśli, wierzę w Boga, który nigdy nic nie robił chaotycznie. Wierzę w Boga, który wszystko nim zaczął, już miał przemyślane i do końca wiedział, jak to będzie realizował. W tego Boga wierzę i to jest mój Ojciec i On mi dał myśleć i mogę myśleć i zastanawiać się i przewidywać, co się wydarzy, żeby wiedzieć w jaki sposób dzieci Boże mają postępować, bo inaczej nie damy rady funkcjonować jako dzieci Boże, bo diabeł będzie nas wyśmiewał nieustannie. Ty musisz myśleć nad tym, co robisz, dlaczego to robisz, w jakim duchu to robisz i czy to jest dobro Chrystusowe, które robisz? Czy tam jest człowieczek, który ma swoje własne ‘ja’, swoje własne pomysły, nastawienia, swoje opory, swoje rozterki, smutki, radości, cokolwiek, by to nie było. Ale to nie jest dobro Chrystusowe, to jest skażone człowiekiem, który w jakiś tam sposób myśli tak czy inaczej. Musisz wiedzieć, że chrześcijaństwo jest dokładnie przemyślane i Duch Święty przyszedł, aby nas wprowadzić w to Boże przemyślenie, abyśmy doszli do poznania Boga, jak mieliśmy to ostatnią pieśń: "Im bardziej Cię poznaję". A więc poznając Chrystusa, Jego sposób myślenia wiem, że On nigdy nie musiał powiedzieć: Pomyliłem się i nigdy tego nie powie. Dlaczego my musimy tak często mówić to, pomyliłem się, nie potrzebnie to zrobiłem, nie potrzebnie w to wszedłem, nie potrzebnie w to weszłam, nie potrzebnie tym się zająłem, nie potrzebnie o tym myślałem, czy myślałam. Dlaczego my tak myślimy? Dlaczego nie możemy zawsze mieć to, co Chrystus? Dlaczego nie możemy zawsze mieć czyste myślenie, czyste dążenia? Dlaczego nie możemy innym pokazać, że to nie żyjemy my, lecz Chrystus? Dlaczego musimy pokazywać innym i udowadniać, że nadal Chrystus nie żyje we mnie? Dlaczego musimy udowodnić innym wierzącym, że jesteśmy wierzącymi, którzy dalej nie dają miejsca Jezusowi w swoim codziennym życiu? Dlaczego nie pokazujemy gorliwości Chrystusa o dom Boży? Dlaczego nie widzimy w wielu wierzących żarliwości o czystość Ciała Chrystusowego? Dlaczego nie widzimy działania w chwale Chrystusa, gdzie wszyscy zamiast myśleć o tym, co tam świat ma, jakie zadowolenia, myślą no to jest niesamowite, że możemy przyłożyć rękę do czegoś tak czystego, tak chwalebnego i że to jest imię Chrystusa. Jezus mówi: Kto ogląda się do tyłu, a przyłożył rękę, to co? To nie nadaje się. Dlaczego odwrócił głowę do tyłu? Bo o czym myśli? O świecie myśli, myśli jak świat, w jaki sposób świat itd. I później mamy świat między wierzącymi i co zdziwienie, że tak jest, że ludzie myślą, jak świat.
Ja wiem, co by Jezus zrobił, a ty wiesz? Jeśli nie wiesz, to bieda z tobą, jeżeli wiesz, to chwała Bogu. Ja wiem, co by Jezus zrobił, czego by Jezus nie zrobił. Gdyby Jezus żył dzisiaj na ziemi, wiele rzeczy, które wierzący ludzie robi, nie zrobiłby nigdy, nigdy by tego nie zrobił, bo On nigdy nie chodził w duchu tego świata, nigdy. Duch tego świata, to jest diabeł, nigdy nie chodził i powiedział, że władca tego świata nic we Mnie nie ma. I gdyby żył dzisiaj tak samo Jezus byłby czysty i władca tego świata nic w myśleniu Chrystusa ani w działaniu nie miałby. Czy wierzysz w to? Czy Jezus dzisiaj może tak samo ciebie zachować od brudów tego świata, od zła tego świata? Może, tylko czy ty Mu dajesz na to miejsce? Czy ty masz własny sposób na chrześcijaństwo, własne dobre uczynki? Ile słyszę wierzących ludzi, oni mają naprawdę potężną sprawiedliwość ułożoną z własnego dobrego działania, tylko że nie widać Chrystusa. I to jest bieda, że ludzie mają taką potężną świadomość własnej sprawiedliwości, a nie widać Chrystusa, myśli Chrystusowej, działania Chrystusowego, oddania Chrystusowego. A więc ludzie zbudowali sobie własną sprawiedliwość, jak zamek warowny i ogłaszają, że mają wszystko, co potrzebne, aby pójść do wieczności z Bogiem, a nie ma tam Chrystusa, żyją dla siebie, po swojemu. Nie widać efektu tego życia, żeby był owoc. Jezus niesamowicie zostawił, ludzie mówią: Jak On mógł w tak krótkim czasie tyle dobra zrobić? Dlatego, że On nie spał nigdy duchowo, On cały czas duchowo żył, był z Ojcem, modlił się, wstawał, szedł, inni spali w tym czasie, a On wygrywał każdą bitwę, należąc do Ojca i powiedział, że mamy iść i Go naśladować. A my chcemy to tak lekką ręką sobie wziąć tą chwałę i myślimy sobie, że my będziemy żyli w chwale Chrystusa bez tego należenia do Boga, bez oddania Bogu, że to będzie tak po prostu, bo my tak sobie dzisiaj chcemy, chcemy być chrześcijanami dzisiaj i już będziemy chrześcijanami, bo my tak chcemy. Nie, nie będziemy, możemy chcieć. Jeżeli to nie będzie Chrystus, to będzie dalej tylko człowieczek.
A więc mamy przeznaczenie do dobrych uczynków, żeby czynić dobre uczynki, to co ja muszę? Znać Chrystusa, w którym to dobro zostało mi dane. Jak Go nie znam, to ja mogę określać dobre uczynki, a nie Chrystus i wtedy ludzie wierzący mówią Ja czynię dobro. Ale czy to jest dobro Chrystusowe? No jak, no przecież nie kradnę, nie piję, nikogo nie zabiłem? Ale czy miłujesz? Czy przebaczasz?
A więc mamy niesamowite doświadczenie, że ktoś chce wyśmiać to nasze chrześcijaństwo i chce drwić z niego nieustannie, a my musimy mieć świadomość, że Chrystus przyszedł po to, aby kpiarz drwiący musiał przegrać, musiał przegrać, żeby nie znalazł nas w żadnej bezmyślności, w żadnej. Nie możesz ani chwili sobie dać wyluzowania i pozwolić na fantazjowanie, nie możesz. Jak zaczynasz fantazjować, już diabeł ci pomaga, już ci układa fantazje. On lubi bajki, bardzo, Jezus lubi prawdę i czyni prawdę. A więc mamy to, że jesteśmy przeznaczeni do dobrych uczynków.
1 List do Tymoteusza 4 rozdział, od 7 wiersza:
"A przemądrzałej, nic dobrego nie wnoszącej mowy i babskich baśni unikaj, ćwicz się natomiast w pobożności".
Co to znaczy: ćwicz się w pobożności? To znaczy, żyj codziennie według Słów Jezusa Chrystusa, zobaczysz jak to funkcjonuje, będziesz mógł, czy mogła nieustannie mieć świadomość na jakim poziomie jesteś i pycha nigdy ci do głowy nie uderzy, zawsze będziesz mieć świadomość: jeszcze muszę wiele, wiele się nauczyć, Jezu, od Ciebie. I nigdy nie będziesz tak swawolny, czy swawolna, żeby przestać chodzić na lekcje Chrystusowe i odrabiać je, poza zgromadzeniem, tylko zawsze będziesz bardzo starannie odrabiać te lekcje, żeby było wiadomo, że ty chcesz osiągnąć to, co jest w Słowie Bożym do ciebie skierowane, nie słuchaj przemądrzałej mowy, nic dobrego ona nie wnosi, ani opowieści, baśni jakiś tam, ale ćwicz się w pobożności, bądź wyćwiczony, wyćwiczoną w czynieniu dobra, czyń dobro wszystkim, zobaczysz jak działasz, zobaczysz jaki z ciebie chrześcijanin, chrześcijanka. Bardzo szybko przekonasz się, że coś dużo oporów tam w tym ciele mieszka i ciężko tak jakoś czynić to, co powiedział Jezus: A wy idźcie i czyńcie to samo. Ale właśnie to pokaże jak bardzo potrzebujesz Jezusa i wtedy będzie zupełnie inaczej z tobą, nie będziesz mówić o jaki ja jestem dobry, jaka dobra, tylko powiesz: Boże, ratuj mnie, jeszcze trochę i zginę w tej swojej głupocie, daj mi myśleć dzięki Jezusowi, nie chcę myśleć po swojemu. I wtedy okazuje się, że dzięki Jezusowi to od razu życie się zmienia, co innego zupełnie jest radością, a co innego smutkiem.
"Albowiem ćwiczenie cielesne przynosi niewielki pożytek, pobożność natomiast do wszystkiego jest przydatna, ponieważ ma obietnicę życia teraźniejszego i przyszłego. Prawdziwa to mowa i godna pełnego przyjęcia; gdyż trudzimy się i walczymy dlatego, że położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących. To głoś i tego nauczaj. Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w słowie, w postępowaniu, w miłości, w duchu, w wierze, w czystości. Dopóki nie przyjdę, pilnuj czytania, napominania, nauki. Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają".
A więc jest to tak ważne, aby to słowo mogło docierać i poruszać serce w odpowiedni sposób. Czyń dobro, czyń dobro, pamiętaj, że dobro pokaże ci twój duchowy stan. Chrystusowe dobro, ja nie mówię o ludzkim, bo ludzkie dobro nie pokaże twojego stanu. Chrystusowe dobro pokazuje prawdziwy stan, na ile jesteś zdolny, na ile jesteś zdolna w rzeczywistości naśladować Jezusa Chrystusa tutaj na ziemi. Jeżeli by to było coraz mniej, wtedy byś miał informację, że dzieje się coś niepokojącego z tobą i zamiast rosnąć, obniżasz poziom życia Chrystusa w tobie i wtedy jest szansa na pokutę, odwrócenie się od tego, i ponowny wzrost w kierunku wzoru jaki dał Bóg w Swoim Synu umiłowanym, Jezusie Chrystusie, bo to pomoże ci to zobaczyć. Jeżeli nie będziesz tego czynić, nie zobaczysz tego i wtedy będzie łatwo wrogowi oszukać cię, że jest z tobą no dobrze w sumie, mówi, nawet bardzo dobrze, kiedy nie ma rozwoju, nie ma widocznego wzrostu, nie ma widocznego coraz większego podobieństwa do Jezusa Chrystusa.
Ćwiczmy się w pobożności, w życiu po Bożemu, po Bożemu, to znaczy, według woli Boga. To jest dla mnie i dla ciebie czymś bardzo, bardzo ważnym.
Mógłbym czytać różne miejsca, które o tym pokazują, dlatego tak ważna jest ta radość z Chrystusa, z tego, co Chrystus uczynił, bo gdy napotykamy na radość z nas, już nie jest tak łatwo. A więc radość z Chrystusa jest koniecznie potrzebna, że w chwili, kiedy nie dajemy gdzieś rady, nie radzimy sobie z czymś, żebyśmy nie przegrali całej bitwy. Musimy nieustannie wiedzieć, to: Chrystus wygrał dla mnie to wszystko, ja idę teraz tym śladem, który On wyznaczył Swoim zwycięstwem, idę dzięki Niemu i w Nim jest moja nadzieja, w Nim jest oczyszczenie dla mnie, jak i posilenie. On mnie oczyszcza i karmi, uzbraja, wszystko czyni, żebym mógł osiągnąć cel, bo to nie jest łatwe.
List do Filipian 2 rozdział, 17 i 18 wiersz:
"Ale jeśli i krew moja wylewana jest na ofiarę i służbę wiary waszej, raduję się i cieszę razem z wami wszystkimi".
To jest wylewana ta ofiara, to jakby krew, którą on przelewał jako sługa Chrystusowy, która była wyznacznikiem też przeciwności na jakie napotykał i które chciały go zniechęcić do dalszej służby. Ale ta krew świadczyła też o tym, że on idzie drogą Chrystusa i że gotowy jest znieść te wszystkie przeciwności, aby wspomagać tych, którym głosi ewangelię, aby i oni okazali się zwycięzcami. To jest ta ofiara, on mówi, że jestem gotowy, żebym i ja cierpiał, jeżeli to pomoże waszej służbie, abyście szli dalej. Wcześniej mówi, że kiedy trafił do więzienia, to innym dodało to otuchy i z większą śmiałością poszli głosić ewangelię, widząc w jaki sposób apostoł znosi więzienie, przeciwności, że on jest gotowy czy w tej, czy w tej sytuacji zawsze wdzięcznym sercem należeć do Boga.
Czy jest to dla nas zrozumiałe? Toczymy potężny bój, uzbrojeni musimy być w moc Chrystusa, w życie Chrystusa i jeżeli nie będziemy tego robić, o czym mówię, to będziemy wyglądać na chrześcijan, ale chrześcijanami nie będziemy, bo nie będzie tego Chrystusowego Ducha w nas. Wyglądać na chrześcijan, a być chrześcijaninem, to wiecie, to jest nie raz ser seropodobny i ser prawdziwy, wygląda podobnie, ale to nie jest to samo, to jest zupełnie co innego. Tak ze wszystkim, podobne z identycznym czy podobne do identycznego, to nie jest identyczne, to jest coś, co tylko tam mówi, że to też ma taką nazwę, ale w sumie nie ma tego samego, co mieć powinno. A więc pomyśl czy twoje życie jest zachętą dla innych, aby czynili dobro Chrystusowe, żeby wygrali, żeby nie zrezygnowali, żeby nie byli chaotyczni, bezmyślni, żeby byli trzeźwi, czujni, świadomi. Wiedząc o tym, że wróg czyha tylko, żeby gdzieś spowodować potknięcie, czy cokolwiek innego, żeby móc wyśmiać, wyszydzić. Przeciwstawcie mu się mocni w wierze, wiedząc, że Chrystus też przez to przechodził i wygrał wszędzie i nigdzie diabeł nie mógł szydzić sobie z Chrystusa. Ludzie kpili, szydzili z Niego, ale to nie miało nic wspólnego z prawdą, On jest niesamowitym zwycięzcą i chce, żebyśmy szli za Nim myśląc dzięki Niemu o tym, co w górze.
List do Efezjan 5 rozdział 18 werset, cz. b:
"Ale bądźcie napełniani w Duchu, (pełni Ducha), rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Właścicielowi, dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Właściciela naszego, Jezusa Chrystusa".
Grając, śpiewając w sercu swoim Jezusowi Chrystusowi. To jest właśnie to, o co tu chodzi. Nasze serce, to musi być miejsce uwielbiania Chrystusa, oddawania Mu chwały, myślenia o tym, co prawdziwe, co czyste, co chwalebne, gotowość, aby tutaj na ziemi znieść wiele różnych przeciwności, ale nigdy nie ustąpić z tej niebiańskiej radości, która przyszła do nas w Chrystusie Jezusie, abyśmy mogli być szczęśliwymi ludźmi na tym nieszczęśliwej ziemi, abyśmy mogli wiedzieć, że Chrystus zniósł to wszystko, przeszedł przez to wszystko dla mnie i dla ciebie. Kiedy mówi: Strwożona jest dusza Moja, On wiedział, co się stanie tam na krzyżu. Jestem zadziwiony jak ludzie wierzący łatwo lekceważą sobie, co uczynił Chrystus, zapominają o tym, co dla nich uczynił, aby mogli oczyszczać się, uświęcać, aby mogli być z każdym dniem, miesiącem, rokiem, coraz bardziej jak słudzy, którzy coraz lepiej wiedzą jak służyć. Po to przyszedł Chrystus, abyśmy służyli jak On. I to jest właśnie to, co doświadczamy, ile przeciwności wychodzi naprzeciw każdego sługi, czy służebnicy Bożej i we wszystkich musimy okazać się wiernymi Chrystusowi, a nie będziemy Mu wiernymi, jeżeli to nie On będzie tym dla, którego gramy i śpiewamy w sercu swoim. Jeżeli nasze serce zabrudzi się pożądliwością świata, już nie będzie tam miejsca na chwałę, która należy się Synowi Bożemu i w tym sercu już nie będzie grała melodia chwały, tam będzie kiepska, fałszywa melodia zwiedzonego, czy zwiedzionej, ucznia czy uczennicy Chrystusa. Tam będzie raczej spór o słowa już, a nie prawdziwa pieśń chwały.
A więc to, co wczoraj mówiliśmy, to musi w nas grać, to musi w nas śpiewać, to musi uwielbiać Chrystusa, to musi pomóc nam przejść przez wszystkie przeciwności, na które napotkamy i nie zgubić tej wartości trzeźwego myślenia. My nie mamy prawa zachowywać się, jak pijani, którzy nie rozumieją, co się może wydarzyć, gdy będziemy bezmyślnie cokolwiek czynili. Ile możemy krzywdy narobić naszą bezmyślnością, ile możemy zniszczyć ludzi przez to, że będziemy czynić coś nie myśląc o tym, co w górze, nie myśląc o Chrystusie. Jezus nigdy sobie na to nie pozwolił. A więc jeżeli chcesz być tym, który przeznaczony jest do dobra w Chrystusie, czy tą, która przeznaczona jest do dobra w Chrystusie też nigdy sobie na to nie pozwalaj.
Księga Izajasza 65 rozdział 14 werset ta część 1:
"Oto moi słudzy będą wykrzykiwać z głębi swojego szczęśliwego serca(…)".
Tutaj jest o tych, którzy opuszczają prawdę, ta druga część:
"(…) lecz wy będziecie krzyczeć z głębi serca zbolałego i będziecie jęczeć z rozpaczy".
A więc już nie będzie tam radości zbawionego człowieka, będzie tam narzekanie, biadolenie, różne złe rzeczy. To nie będzie pieśń miłości, to będzie raczej plagiat czegoś, co jest piękne. To nie będzie prawdziwe. Ale słudzy będą śpiewać w sercach swoich, będą chwalić Boga szczęśliwi, że należą do Boga, bo w tej służbie, tym szczęściem, które pozwala sługom iść dalej, jest Chrystus, nie akceptacja, nie to, że ludzie szanują cię, to wcale nie jest podstawą do tego, by iść dalej w kierunku wieczności, zupełnie nie, wręcz nawet odwrotnie, Jezus mówi, że będą stawać przeciwko wam, będą was próbowali powstrzymywać, będą was chcieli zamknąć, oddzielić. A więc napotkacie na wiele przeciwności, ale Chrystus mieszkający w nas pomoże nam przejść przez nie wszystkie i dlatego On jest naszą radością, chwałą i wdzięcznością. I choćby na łożu śmierci sługa Boży, czy służebnica Boża będą w sercu swoim grali pieśń miłości do Chrystusa Jezusa, ponieważ śmierć nie jest w stanie ich oddzielić od tego, którego umiłowała ich dusza.
Niesamowity Chrystus, ten, którego Ojciec postawił przed nami i powiedział: To jest Mój Syn umiłowany, kto będzie Go miłować, kto będzie Go czcić i szanować, temu pozwolę do Mojego domu, tylko temu, tylko tej. Jeżeli Chrystus nie będzie uwielbieniem naszym, jeśli On nie będzie zadowoleniem i pomocą w każdy czas dla nas, abyśmy w sercach swoich grali i śpiewali Jemu nieustannie pieśń wdzięcznej miłości, no to wtedy co ma być siłą naszą, żebyśmy wygrali z diabłem, który ma tyle pomysłów dla nas na każdy dzień, żeby odwrócić naszą uwagę od Chrystusa. A więc grajmy i śpiewajmy, ale żeby tak grać i śpiewać trzeba tego Chrystusa mieć, On ma mieszkać przez wiarę w sercach naszych. Jak my tracimy wiarę, to też i obecność Chrystusa się traci, wtedy serce jest już zupełnie zamknięte, nie ma tam chwały, a lepiej, żeby była. Bo ci, którzy mają czyste serce, Boga oglądać będą. Lepiej żeby tam była chwała.
Zobacz czy twoje serce jest pełne miłości, pełne wdzięczności za Chrystusa Jezusa, za to, że Ojciec posłał Swojego Syna umiłowanego na śmierć za mnie i za ciebie, a wzbudziwszy Go trzeciego dnia oznajmił nam, że każdy kto chce do Niego należeć będzie nowe życie prowadzić. Pomyśl, że nowe życie ma nowe myślenie, nowy umysł. Mogę to czytać, wiesz dobrze o tym, że mamy zewlec stare myślenie, usunąć je, a odnowieni w duchu umysłu swego przyoblec się w nowe myślenie, czyste myślenie, piękne myślenie, chwalebne myślenie, radosne, wdzięczne i pośród przeciwności myślenie o tym, że Jezus przyszedł zbawić, nie zatracać, żeby nie dołożyć się do jakiegokolwiek zła i nie stać się częścią tego zła, ale być zawsze tymi, którzy należą do Chrystusa Jezusa.
Psalm 32 werset 11:
"Weselcie się w JESTEM i radujcie się sprawiedliwi! Śpiewajcie radośnie wszyscy prawego serca!"
Czystego serca, śpiewajcie radośnie wszyscy z serca czystego. Niesamowicie, ludzie, przecież to jest dla mnie i dla ciebie najważniejsze, mieć czyste serce, oczyszczone przez wiarę, którą dostaliśmy, a przez tą czystość tej wiary ma mieszkać w nas uwielbiony Boży Syn w sercach naszych. Płomienni, rozpaleni tym niesamowitym szczęściem, które przyszło do nas z nieba w Chrystusie Jezusie. Nie chciejmy w żaden sposób, żeby tam to miejsce chwały, które Bóg oczyścił przez wiarę zajęte zostało znowuż jakimiś zepsutymi rzeczami. Przecież z serca pochodzą dobre albo złe myśli. Jeżeli serce jest czyste, to i myśli czyste przychodzą, jeśli brudne, to i brudne myśli przychodzą do głowy. Z obfitości serca też mówią usta nasze. A więc jak bardzo ważne jest, żeby kto uczci Syna, ten uczci i Ojca. Pamiętajmy o tym, to jest dla każdego z nas czymś niesamowicie ważnym.
Przypowieści Salomona 15 rozdział 13 werset:
"Radosne serce rozwesela oblicze; lecz gdy serce jest zmartwione, duch jest przygnębiony".
Radość w sercu rozwesela też oblicze, pokazuje szczęście, zadowolenie, wdzięczność. Dla mnie i dla ciebie to jest czymś bardzo ważnym. Jezus mówi, że gdy świat będzie się radował, my będziemy się smucić, ale gdy On przyjdzie, to my będziemy się radować. I to, co widzę, to chcę wam powiedzieć, w Chrystusie nie mam żadnej wątpliwości, mogę radować się Nim zawsze. To jest czyste i tam nigdy nie zastanę czegoś brudnego, nigdy nie zastanę jakiegoś niezrozumienia, czegokolwiek. W Chrystusie takich rzeczy po prostu nie ma. Ale co do ludzi, to mogę zawieść się wiele razy, nawet na sobie samym i dlatego nieustannie muszę czerpać z radości w Chrystusie, żeby samemu nie wycofać się i nie pomagać innym cofać się, ale pomagać iść do przodu, napominać, przypominać, wspominać, zachęcać i zawsze mówić: Człowieku, myśl, myśl. My do dzieci mówimy: Myśl co robisz teraz. Nie myślcie, że wyście wyrośli już tak daleko, że wam nie trzeba mówić: Myśl. Myśl o tym, co w górze, myśl o tym, co pożyteczne, myśl o tym, co buduje i z tymi myślami przychodź na zgromadzenie, chodź do pracy z tymi cudownymi myślami o Chrystusie i zawsze będziesz zachętą wszędzie. Nie raz doświadczaliśmy niesamowitych rzeczy z tymi myślami, gdzie wchodziliśmy gdzieś i w naszym umyśle już była świadomość, co to jest? I ludzie nie raz się dziwili, skąd pan wie? Był pan tutaj? No nie, ale Bóg daje myśli, niesamowite myśli. I nie raz ludzie byli zadziwieni, że ty wiesz o czymś, czego nie mógłbyś wiedzieć nawet. Takie są myśli Chrystusa, bo On wszystko wie. A więc bądźmy myśli Chrystusowej, niech ludzie raczej dziwią się naszym zdrowym, czystym myśleniem niż mają się dziwić naszą bezmyślnością. Ty wierzący tyle lat i taki bezmyślny? Ty wierząca tyle lat i taka bezmyślna? Ty nadal nie masz uporządkowanego myślenia? Ty nadal nie wiesz, co jest prawe, a co lewe? Ty nie wiesz komu służyć, a komu nie służyć? Ty nie wiesz kogo budować, a kogo rujnować? To kiepsko, że tych rzeczy jeszcze nie wiesz po tylu latach. Rujnować mamy starego, nie nowego, niszczyć mamy wszystko, co jest zepsute, stare, a budować i pielęgnować mamy to, co jest wieczne, co prawdziwe. Ale jeśli zachowujemy się lekceważąco wobec Boga, jak i wobec innych wierzących ludzi, czy nawet ludzi w świecie, to my nie budujemy, my niszczymy. Zawsze myśl o tym, jakie świadectwo po tobie zostanie, co zostanie po tobie. Ludzie mogą myśleć o tobie różne rzeczy, ale ty nie możesz zostawić po sobie smrodu starego człowieka, nigdzie. My mamy roznosić woń Chrystusa, to jest inne myślenie, to jest czyste. Jeszcze raz to powiem: Gdyby Jezus dzisiaj był tutaj z nami, byś zobaczył jak wygląda człowiek, który żyje w woli Ojca, Boga, jak Syn Boży wygląda. Byś usłyszał, czy usłyszała, jak On mówi, o czym On myśli i nie dość tego, że patrzyłbyś na Niego i słuchał byś i dowiadywał byś się, czy dowiadywała byś się, o czym On myśli, ale On jeszcze wiedziałby, co ty myślisz. I wtedy byś myślał, żeby nie myśleć coś złego, bo Jezus wie co ty myślisz, a przecież On jest z nami cały czas. Nie myślmy nic złego. Jeżeliby wróg by próbował nam coś podrzucić, mamy Chrystusa, który nie myśli nic złego, możemy zawsze będąc z Nim zaczerpnąć od Niego to, co On myśli na dany temat. Niesamowity Chrystus. Dlatego radować się w Nim, to jest konieczność. Jeżeli nie będziesz radować się w Chrystusie, nie będziesz umiał, nie będziesz umiała poradzić sobie tutaj na tej ziemi z ciałem, ludzkim ciałem. Nie będziesz umiał, nie będziesz umiała sobie tutaj poradzić, bo tu jest tyle przeciwności, że koniecznie musisz mieć pełnię radości w Chrystusie Jezusie, żeby pójść w kolejny dzień. Tu jest tyle zła, włącznie z tobą, ze mną, z naszym oporem wobec chwały, to jest złe. I to wszystko musi być pokonane, a ja nie pokonam siebie, ani ty nie pokonasz siebie, jeżeli nie będziemy radować się Chrystusem, wtedy z radością rozprawimy się z tym, co wróg by chciał przez nas zepsuć.
Myśl o tym, co dobre. Co dobre jest? Naśladować Chrystusa, dobre jest, budować braci i siostry, dobre jest, wnosić pokój, dobre jest, miłować, dobre jest, mówić o tym, co prawdziwe, dobre jest, pomagać innym w Duchu Chrystusowym, dobre jest, napominać innych w Duchu Chrystusowym, dobre jest, przyjmować napomnienia w Duchu Chrystusowym, dobre jest. Dziwne to Pismo, codziennie się napominajcie, codziennie sobie przypominajcie, dziwne to Pismo. Co my taki głupi jesteśmy czy co, żeby nam codziennie przypominać o tym, co powinniśmy czynić? No może nie tacy głupi, ale zapominalscy i trzeba przypominać o tym, i przypominać, i przypominać.
List do Filipian 1 rozdział 7 werset:
"Słuszna to rzecz, abym tak myślał o was wszystkich dlatego, że mam was w swoim sercu, boście wszyscy wraz ze mną współuczestnikami łaski zarówno wówczas, gdy jestem w więzieniu, jak i w czasie obrony i umacniania ewangelii".
I 20 werset:
"Według oczekiwania i nadziei mojej, że w niczym nie będę zawstydzony, lecz że przez śmiałe wystąpienie, jak zawsze tak i teraz uwielbiony będzie Chrystus w ciele moim, czy to przez życie, czy to przez śmierć".
Będę czynił dobro, będę czynił dobro, myślę o dobru. Czy przez życie, czy przez śmierć, aby Chrystus był uwielbiony, pośród nas i w nas. Myśl o tym, masz niesamowite zadanie do wykonania i ja też, czynić dobro Chrystusowe zawsze, niesamowite zadanie, słudzy, którzy myślą o tym, co dobre, pożyteczne, miłe i konieczne, aby Jezus był uwielbiony. Słudzy, którzy mają jedno zadanie: świadomość, że nie jesteśmy tutaj po to, żeby świat mógł widzieć w nas coś swego, ale po to, żeby świat mógł widzieć w nas Chrystusa coraz więcej. Po to tu jesteśmy. On postawił nas jako światłość, ale jeżeli nie będziemy uwielbiać Chrystusa nieustannie, to nie będziemy nawet myśleli, że mamy tak potężne zadanie tutaj na ziemi i będziemy skupiać uwagę wyłącznie na sobie samych, aby z siebie być zadowolonymi, to nic nie da. Paweł mówi: Tak czy inaczej, aby Chrystus był uwielbiony, czy przez życie, czy przez śmierć. Zachęcam cię do tego myślenia.
Dzieje Apostolskie 11 rozdział, 23 wiersz:
"Który gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Właścicielu (przy Jezusie Chrystusie). Był to bowiem mąż dobry i pełen Ducha Świętego i wiary. Wielu też ludzi zostało pozyskanych dla Właściciela".
A więc Barnaba był takim człowiekiem, który cieszył się, kiedy widział, jak Boże dobro się dzieje. Ja myślisz, czy ty byś się też nie cieszył, nie cieszyła, kiedy byś widział, że Chrystus jest uwielbiony coraz więcej w braciach i siostrach, że to są rozumni ludzie, poważni, bohaterzy wiary, którzy śmiało, spokojnie czynią wolę Ojca tu na ziemi, którzy mają umysł odnowiony i mogą myśleć o ty, o czym myśli Bóg i w tym temacie mogą zawsze mieć świadomość, co teraz Bóg czyni na ziemi, którzy nie zaniedbują czasu swego nawiedzenia, bo myślenie o tym, że ja mogę zaniedbywać, to już jest zwiedzenie, ale myślenie, kiedy wykorzystuję czas, bo wiem, że dni są złe, to jest dobre myślenie. A więc wykorzystujmy czas, żeby inni w nas coś z Chrystusa znaleźli dzisiaj, coś więcej jutro, coś więcej jeszcze pojutrze i tak każdego dnia, do twojego końca, aby ludzie odnajdywali w tobie wartość tego wspaniałego Chrystusa Jezusa, że On w tobie mieszka, a ty żyjesz dla Niego, nie dla siebie. Lepiej pokaż jak kochasz Chrystusa niż to, jak kochasz siebie. Nigdy nie sprawisz radości nikomu, jeśli będziesz miłować siebie bardziej niż Chrystusa, raczej smutek. Ale gdy będziesz miłować bardziej Chrystusa niż siebie, na pewno będą się radować z ciebie bracia i siostry. Co wolisz tu przynosić, radość, czy smutek? Z jakiego kielicha dasz się napić braciom i siostrom z twojego życia? Czy to będzie radość Chrystusowa czy smutek opuszczenia Chrystusa? Coś musisz dać.
3 List Jana 3 wiersz:
"Uradowałem się bowiem bardzo, gdy przyszli bracia i złożyli świadectwo o rzetelności twojej, że ty istotnie żyjesz w prawdzie.”
Niesamowite. Zobaczcie, jaką radość mógł mieć apostoł, że są tacy, którzy żyją w prawdzie, bo tylu żyło w zakłamaniu, że on widząc tych, którzy żyli w prawdzie doznawał wielkiego posilenia, radości. A więc ludzie, którzy radują się w Chrystusie Jezusie, oni potrafią się radować z dobra, które dzieje się między dziećmi Bożymi. Im to nie przeszkadza, że dzieje się coś dobrego w Ciele Chrystusa, raczej cieszą się z tego dobra. Nie zazdroszczą innym, ale cieszą się, gdy inni też radują się w Chrystusie Jezusie.
2 List Jana 1 werset:
"Starszy do wybranej właścicielki i do jej dzieci, które w prawdzie miłuję ja, a nie tylko ja, lecz i wszyscy, którzy poznali prawdę, ze względu na prawdę, która mieszka w nas i będzie z nami na wieki. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca, i od Jezusa Chrystusa, Syna Ojca, niechaj będzie z nami w prawdzie i w miłości. Uradowałem się bardzo, że między dziećmi twoimi znalazłem takie, które chodzą w prawdzie, jak przykazał nam Ojciec".
Obyśmy sobie jak najwięcej takiej radości sprawiali, moi drodzy, pokazując, że chodzimy w prawdzie, żyjemy w prawdzie, że prawda jest dla nas czymś niesamowicie cennym, ważnym, bo prawda, to Chrystus. Chrystus w nas, to prawda w nas. On powiedział: Prawda was wyswobodzi, poznacie prawdę, poznacie Syna i Syn was wyswobodzi. A więc przynośmy sobie radość, nie smutek, nie smutek z tego, że lata mijają, a życie nie za bardzo przypomina bardziej Chrystusa. Ale żeby to było tak, że im dłużej jesteśmy wierzący, tym lepiej widać w nas kto jest naszym umiłowanym na pierwszym miejscu, da kogo tu żyjemy, dla kogo umieramy. Jak cenny jest dla nas Chrystus. Niech będzie z tobą ten, który przyszedł umrzeć za ciebie, niech ci pomoże i da ci siłę, i odwagę, i śmiałość porzucić swoje ‘ja’, aby przyjąć wartość Chrystusa i odnaleźć swoje przeznaczenie w czynieniu dobrych uczynków Chrystusowych tu na ziemi. Niech Duch Święty spoczywa na tobie i cię wspiera, i pomaga w tym jednym kierunku, by Chrystus Jezus był uwielbiony w tobie, zawsze, a ty abyś mógł, czy mogła czynić dobro braciom i siostrom najpierw, a potem i innym ludziom, aby poznali, że Chrystus cię zbawił, że jesteś Jego własnością.
List do Filipian 4 rozdział 10 wiersz, inny apostoł:
"A uradowałem się wielce we Właścicielu, ze nareszcie zakwitło staranie wasze o mnie, ponieważ już dawno o tym myśleliście, tylko nie mieliście po temu sposobności".
Uradowałem się wielce w Chrystusie Jezusie, że nareszcie mogliście zrealizować ten plan, który podjęliście. Niesamowite. Chociaż umie być w każdym doświadczeniu, jednakże uradował się, że oni wygrali, że myśląc o dobru wygrali, pokonali tą ziemskość, by odnaleźć w tym niebiańskim doświadczeniu zwycięstwo nad wrogiem i apostoł się tym uradował. Bo ja nie wierzę, że on się uradował tyle tym, co oni mu wysłali, jak tym, z jakiego Ducha oni mu to wysłali, że tam była miłość, tam była święta miłość do Chrystusa, aby Chrystus był jeszcze bardziej ogłaszany, zwiastowany. I to go uradowało, że ci ludzie żyjąc gdzieś tam, mieli w sercu tego uwielbionego Chrystusa.
2 List do Koryntian 7 rozdział, od 6 wiersza:
"Lecz ten, który pociesza uniżonych, Bóg, pocieszył nasz przez przybycie Tytusa; a nie tylko przez jego przybycie, lecz i przez pociechę, jakiej doznał u was, gdy opowiadał nam o waszej tęsknocie za nami, o waszej żałości i o waszej gorliwości względem mnie, tak iż jeszcze bardziej się radowałem".
Niesamowite, jaka radość, że Chrystus łączy ludzi w jedno Ciało. Jaka radość, gdy ludzie myślą o sobie i szanują się nawzajem i wyprzedzają się nawzajem w tym, aby Chrystus był uwielbiony. I to nie w jednym, ale w wielu miejscach, dla Jego chwały, by żyli, bracia i siostry. Jaka radość, gdy słyszymy, że bratu i siostrze powodzi się i coraz więcej widać chwały Chrystusa w życiu brata i siostry. Jaka radość, bo Chrystus jest wywyższony. Wspaniały Boży Syn, w nas ludziach jest uwielbiony, to jest najcenniejsze. My ludzie, którzy Mu tyle zawdzięczamy, oddajemy Mu chwałę, tak jak się to należy, z całego serca, z całej myśli, duszy i siły, czcimy Go i szanujemy Jezusa. Dla nas przyszedł na tą ziemię, dla nas umarł na krzyżu, dla nas poszedł do Ojca, przygotować nam miejsce, dla nas, dla mnie, dla ciebie i powiedział: Jak przygotuje, to wróci tutaj, aby zabrać nas, gdzie? Do siebie, tam gdzie On jest. Ojcze, aby oni jedno byli, aby ich serce było jedno, aby byli jednego serca, w których mieszka jeden Jezus Chrystus, aby oni wszystko czynili z miłości do Jezusa Chrystusa, aby oni grali w sercach swoich pieśń uwielbienia i chwały, i wdzięczności. Aby tam była melodia, niesamowita melodia, którą Duch Święty intonuje głosem z nieba, niesamowitym głosem Ojca uwielbiającego Swojego Syna w nas, we wszystkich synach i córkach.
Chwała Bogu za to, za miłość, za dobroć, za nowe życie, za święte pragnienia Ojca, za niesamowitego Syna, za zbawienie, za wieczność, za wszystko, co dobre, za zwycięstwo, że bezmyślni ludzie, bezmyślni ludzie, bo wiem jaki byłem, nim się nawróciłem, bezmyślny człowiek, bezmyślny człowiek i mógłbym mnożyć fakty, które by mówiły, jak byłem bezmyślny. Dopiero Chrystus dał mi rozum, chwał Bogu, dał mi rozum i mogłem zacząć myśleć i to, co zacząłem robić było czyste i to nie było chaotyczne; uporządkowane, bo taki jest Chrystus. On bierze to, co zagubione, aby uczynić odnalezionym, chwalebnym. Pomyśl, myśl o tym i zawsze patrz ku niebu, zobacz, co On z tego życia Jezus ma i wtedy szukaj Jego z całej siły, bo On chce mieć ciebie jako żywą cząstkę, chce przez ciebie dawać innym siebie, a dni mijają.
2 List do Koryntian 2 rozdział, od 1 wiersza:
"Ja zaś postanowiłem sobie nie przychodzić drugi raz do was ku zasmuceniu. Jeśli bowiem ja was zasmucam, to któż może mnie rozweselić, jak nie ten, który przeze mnie jest zasmucony? A to właśnie napisałem, aby po przybyciu do was nie doznać smutku od tych, którzy mi radość sprawić winni, bo jestem tego pewien co do was wszystkich, że radość moja jest zarazem radością was wszystkich. Albowiem pisałem do was z głębi utrapienia i zbolałego serca, wśród wielu łez, nie abyście zostali zasmuceni, lecz abyście poznali nader obfitą miłość jaką żywię dla was".
I to jest to, co myśli apostoł, on nie chce zasmucać, doprowadzić do takiego smutku, bezradności, on chce zasmucić, ale smutkiem porzucenia wszelkiego zła, wszystkiego, co sprzeciwia się Chrystusowi i wejściem w tą chwałę wspaniałego dziecka Bożego, w którym tętni najpiękniejsza melodia, która rozbrzmiewa i słychać ją na zewnątrz: Jezus, Jezus, Jezus, tylko Jezus, w Nim moje życie, w Nim moja radość, w Nim moje zbawienie, przejdę, wygram to i dojdę, bo źródłem radości jest Chrystus, nie człowiek, lecz Chrystus. Bóg posłał źródło nam, z którego możemy pić każdego dnia, napijesz się z człowieka, człowiek nie jest doskonały, możesz się napić przy tym czegoś trującego, ale gdy pijesz z Chrystusa, tam wszystko jest doskonale czyste. Niech Bóg będzie uwielbiony za to i abyśmy my też do tej czystości zmierzali, żeby jak najmniej było obawy, że ci, którzy napiją się z nas, mogą się zatruć naszym ‘ja’. Ale żeby coraz więcej i częściej było, żeby napili się uwielbienia Chrystusa w nas. Bogu chwała za niebiańską łaskę, że to życie nie musi być oparte na ciele, ale może być oparte na skale zbawienia, którą jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. Amen.

