Zgr. 06.01.2026r. Marian - Nauczyciel, uczniowie i szkoła

Zgr. 06.01.2026r. Marian - Nauczyciel, uczniowie i szkoła

 Chwała Bogu. Dziękujemy Bogu naszemu, że nas zgromadził, abyśmy mogli oddać Mu chwałę. Myślę, że jesteśmy bardzo mocno świadomi tego, w co zostaliśmy wprowadzeni i jak ważnym jest to, aby w tym być, poznawać, czynić to, co poznajemy. Może zacznę od tego, że według naszej normalnej świadomości jest tak, że skoro jest nauczyciel i są uczniowie, to musi być jeszcze szkoła. Czy nie? Czy są nauczyciele, uczniowie, a nie ma w ogóle szkoły? I oni się tylko tak nazywają, a w sumie ani nauczyciel nie wypełnia swojego zadania, ani uczniowie, tam gdzieś sobie bujają w jakiś obłokach myślowych i z tego jest tylko wielka filozofia. Nie, jest szkoła. A co to za szkoła, w której Nauczycielem jest Chrystus Jezus, a uczniami są wszystkie Boże dzieci? Otóż ta szkoła, to świat. Tak, to wszystko, co nas otacza, to jest ta szkoła, wszyscy ludzie, wszystkie wydarzenia, które się dzieją, to jest ta szkoła, w której Nauczyciel uczy uczniów żyć każdym słowem, które Ojciec wypowiedział. I my w tym doświadczeniu teraz będąc jesteśmy uczniami, którzy się uczą prawidłowo postępować wobec wszystkiego, co się dzieje w szkole, bo cały czas jesteśmy na lekcji, nieustannie. Gdzie być nie był, jesteś na lekcji, jesteś tutaj na tej ziemi.

Jezus mówi, może to sobie przeczytajmy z Ew. Mateusza 13 rozdziału, od 36 wiersza:

 

„Wtedy rozpuścił lud i poszedł do domu. I przystąpili do niego uczniowie jego, mówiąc: Wyłóż nam podobieństwo o kąkolu na roli. A On odpowiadając, rzekł: Ten, który sieje dobre nasienie, to Syn Człowieczy. Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie złego. A nieprzyjaciel, który go posiał, to diabeł, a żniwo, to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie. Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.”

 

Otóż Jezus też mówi: Idźcie na całą ziemię, do wszystkich narodów, głoście im ewangelię, kto uwierzy ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, kto nie uwierzy, będzie potępiony. Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody. A więc wszędzie gdziekolwiek dociera ewangelia, czy to w tym kraju, czy w tamtym kraju, wszędzie jest ta sama szkoła, ten sam Nauczyciel. Lekcja jest podobna, miłość musi pokonać nienawiść, łagodność musi pokonać złośliwość. A więc żyjemy pośród tych wszystkich przeciwności, w których kiedyś sami byliśmy, abyśmy wiedzieli ile zła zrobiliśmy innym. Jeśli będziemy dalej w tych rzeczach trwali, to dalej będziemy zło czynić innym, bo już wiemy, że to czyni zawsze zło. Jeżeli nie będziemy się słuchać Nauczyciela, Jego lekcji nie będziemy odrabiać codziennie w tym wszystkim, co jesteśmy, w każdym miejscu, w każdym wydarzeniu. Nawet jak jesteś sam, czy sama w pokoju i tak jesteś na lekcji i odrabiasz lekcje i Nauczyciel uczy ciebie dobrze wykorzystywać czas. Jak go źle wykorzystasz, to normalną rzeczą jest w ty momencie, że Nauczyciel dociera do ciebie i mówi: Zobacz, czy to było to, co Ja chciałem od ciebie? I wtedy ty mówisz: No nie, to było głupie. Przepraszam Cię, źle wykorzystałem czas, który mi dałeś. Uczysz się, ale cały czas oko Nauczyciela kontroluje czy to, co robisz, jest to wynik posłuszeństwa? Czy wynik tylko: bo muszę tak to zrobić, ale zrobiłbym inaczej, ale muszę tak zrobić; tak długo nie idzie pociągać. Jeżeli coś muszę, ale nie chcę, no to szybko mi się odechce i zacznę robić to, co Nauczyciel powiedział: Tego nie będziesz czynił.

A więc musimy zdać sobie sprawę, że jesteśmy cały czas na lekcji. Jak ją odrabiamy, od tego będzie zależało, gdzie będziemy. Pszenica i kąkol rosną razem aż do żniwa. A więc zło i dobro jest cały czas razem. Jeżeli będziesz mieć udział w złu, no to pójdziesz tam, gdzie idzie zło, gdzie idzie kąkol. Jeśli będziesz mieć udział w dobru, tylko w dobru, nie dwa rodzaje nasienie dobro i zło w jednym nasieniu, tak nie funkcjonuje to. Nauczyciel mówi, że On posiał dobre nasienie, a diabeł złe, nie może być tak, że no we mnie jest dobro i zło, no trudno, tak to wygląda. Nie, tak nie ma, jak jest zło, to jest zło. Albo jest dobro, albo jest zło. A więc musisz mieć świadomość codziennie na lekcji, codziennie są zadania, codziennie jest sprawdzanie czy ty postąpisz wobec innych tak, jak Nauczyciel ciebie tego uczy. Czy Jego rozkazy są dla ciebie lekcją, którą odrabiasz codziennie, w każdym czasie? Apostoł mówi: Bracie, ja codziennie umieram. A po co on codziennie umiera? Żeby nie żyć dla siebie, ale dla Jezusa, on chce być na tej lekcji i rosnąć, wzrastać, on nie chce znowuż opuszczać się i zaniedbywać, on już wie, co to znaczy, kiedy się żyje na tym świecie i myśli się, że jest się po stronie Boga, a czyni się zło dzieciom Bożym. On już wie, co to znaczy krzywdzić tych, którzy należą do Boga i są uczniami Jezusa Chrystusa i on już tego nie chce więcej nigdy uczynić, on nie chce nikogo więcej krzywdzić, a najbardziej uczniów Jezusa i też nikogo w świecie nie ma zamiaru krzywdzić. On nie jest już tutaj jako uczeń Chrystusa, żeby robić co innego niż Nauczyciel, bo on mówi, że Nauczyciel jest dla nas wzorem. On jest tym, który we wszystkim doskonale wszystko uczynił i On uczy wszystkich uczniów w ten sam sposób postępować. Jak więc musimy zaprzeć się siebie, żeby na tych lekcjach być i odrabiać je coraz bardziej swobodnie. Rozumiesz? Cały czas jesteśmy na lekcji, nigdy nie możemy jej opuścić, śmierć jedynie kończy. Cały czas, gdzie być nie był, jesteś na lekcji, nawet jak śpimy, to albo Duch Święty poucza nas, albo diabeł nas poucza. I bardzo często jest tak, że kiedy my nie odrabiamy lekcji Chrystusa Jezusa, a zajmujemy się tym, co diabeł nawyprawiał, to później w nocy mamy pouczenie od diabła. A jak zajmujemy się sprawami Bożymi w dzień, to i w nocy mamy pouczenie od Chrystusa, od Ducha Świętego. A więc czym się zajmujemy za dnia, najczęściej zajmujemy się też i w nocy. Mamy takie umysły, że one właśnie funkcjonują na tej zasadzie często, to co dzieje się za dnia, odbywa się też i w nocy, czy przez sen, czy przez jakieś myśli ma to połączenie.

A więc czy zdajesz sobie sprawę, że kiedyś wróci Nauczyciel i On rozliczy wszystkich? Czy uważasz, że dobrze jest odrabiać lekcje według Jego nauki? Czy według własnego mniemania? Co jest dla ciebie ważniejsze? Od tego będzie też zależało gdzie trafisz, gdzie ja trafię. A więc bądźmy szczerzy i prawdziwi, nie ma możliwości uciec z lekcji, nie ma możliwości uciec. Nawet jak opuścisz Chrystusa i tak cały czas będziesz w tej szkole. Po złej stronie, ale w tej szkole i rozliczenie będzie dla wszystkich. A więc mamy świadomość, że to jest ważne w jaki sposób postąpimy. Dobrze, że Duch Święty nas napomina i przypomina, i okazuje się, że wcale nie jest łatwo odrabiać lekcje, które Nauczyciel nas uczy. Wcale nie jest tak łatwo czynić to, co On do nas mówi. Okazuje się, że wiele oporów doświadczamy w tym ciele wobec nauki Jezusa, bo ona nie pasuje temu ciału. A więc On oznajmia nam, że to ciało będzie się spierało z Jego nauką, ale on pośle nam Pocieszyciela, Ducha Świętego, który pomoże nam wygrać z tym ciałem, żebyśmy nie ulegali ciału. A więc kiedy ciało ma opór, jest ktoś kto może pomóc, ciało jest przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału. A więc potrzebujemy działania Ducha Świętego. Musisz zdawać sobie sprawę, że możesz być tylko po jednej, albo po drugiej stronie, albo niszczyć, albo budować. Wielu nie odrabiając tych lekcji Chrystusowych, po prostu niszczę, niszczę, absorbuje sobą, odwraca uwagę od Chrystusa na siebie poprzez jakieś zło, poprzez różne rzeczy. Tak jak na lekcjach często gadatliwi uczniowie, uczennice, o wszystkim tylko nie o tym, co jest na lekcji. A więc odwracanie uwagi, żeby człowiek zagubił się gdzieś. Diabeł używa i posługuje się tymi, którzy zaniedbali czas swego nawiedzenia, a potem przychodzą i absorbują innych tym swoim nawiedzeniem.

A więc mamy Nauczyciela, mamy uczniów, mamy szkołę. Uczeń ma być jak Nauczyciel, to znaczy, że mamy dorastać do wymiarów Chrystusa. Czy to się dzieje? Kiedy zwracamy uwagę i patrzymy na to prawdziwie, że to nie jest filozofia, tylko rzeczywistość, to widzimy, że niezbyt to perspektywicznie wygląda, kiedy widzimy taki duży opór wobec tego, co uczy Nauczyciel. On uczy o miłości, On mówi, że On położył Swoje życie w miłości i my też powinniśmy kłaść swoje życie. Jak z tą lekcją wygląda? Czy kładziesz życie dla sprawy Bożej, żeby to nie ty, ale by Chrystus mógł czynić to innym? Czy nadal czynisz to innym po swojemu, blokując Nauczyciela, nie pozwalając Nauczycielowi? Jeżeli ktoś będzie się opierać i opierać może się okazać, że diabeł takiego człowieka w końcu zgarnie. Bo jest jakiś czas, gdzie Nauczyciel jeszcze daje ochronę, daje zabezpieczenie, ale potem w pewnym momencie, tak jak z Judaszem: zabierz go i diabeł zabiera takiego człowieka. Słowo Boże o takich ludziach mówi: Po dwakroć umarli, a więc nie wykorzystali czasu swego nawiedzenia. Mówię ci prawdę, a ty pomyśl sobie, co ty robisz z tą prawdą każdego dnia, na ile wykorzystujesz ten czas, a na ile marnujesz, na ile mówisz, że jesteś wierzącym, czy wierzącą, a zachowujesz się jakbyś w ogóle nie wierzył, czy nie wierzyła w to, że to jest prawda, że Biblia mówi prawdę. Wierzący, prawdziwie wierzący człowiek, zdaje sobie sprawę, że jest na lekcji, musi odrabiać tą lekcję. Widzicie, wszyscy ludzie dobrze wiedzą, że to, co wprowadzono, że uczniowie nie muszą odrabiać lekcji w domu, jest jedną z najgorszych rzeczy, którą zrobiono uczniom. Nawet w świecie ludzie to wiedzą, a jeśli chrześcijanie nie odrabiają lekcji poza zgromadzeniem, czy to nie jest tragedią? Tak samo jest tragedią i wielu nie odrabia lekcji i myśli sobie, że nie muszą odrabiać lekcji. I to jest tragedią, idą po prostu, skończone zgromadzenie idą i dalej robią swoje, nie myślą, co było w ogóle mówione na zgromadzeniu i czy to jest w moim życiu. A więc nie odrabiają lekcji, bo nie muszą. Ale czy naprawdę Jezus powiedział: Nie musicie odrabiać lekcji, którą daje wam? Czy On takie coś powiedział? Czy On powiedział raczej, że jeśli będziemy słuchać Jego Słowa i zachowamy Jego Słowo, to nigdy śmierci nie ujrzymy? Ale jeśli nie będziemy Go słuchać i zachowywać Jego słów, zginiemy w gehennie? Czy On tego nie mówił, Nauczyciel? Powiedział przecież to do nas. To nie jest tak, że my nie mamy świadomości, tylko jest bardzo często tak, że człowiek nauczył się zaniedbywać, tak jak kiedyś w życiu swoim zaniedbywał, czy zaniedbywała sprawy uczenia się, jak powinni żyć ludzie, którzy chcą być użyteczni dla społeczeństwa, w którym się wychowują. Tylko człowiek żył w sposób zupełnie pogubiony, tak samo często wchodząc do chrześcijaństwa myśli, że tak się żyje, tylko może nie robi się pewnych rzeczy. Nie, u Jezusa Chrystusa tak się nie żyje, u Jezusa Chrystusa jest całkowicie inne życie. I teraz chciałbym, żebyśmy mogli o tym trochę porozmawiać, o tym, co często mówimy, a co jest rzeczywistością. Jezus powiedział, że jeśli nie oddasz Mi swojego życia, stracisz je. To znaczy, że uczeń musi mieć nieustannie świadomość, że żeby odrobić lekcje, to w uczniu musi żyć Nauczyciel. Nauczyciel musi być wyrocznią w uczniu. Uczeń musi być zafascynowany Nauczycielem i to, co On mówi. Uczeń ma miłować Nauczyciela i chętnym być zawsze czynić to, co Nauczyciel mówi, dlatego że Nauczyciel zdobył serce ucznia, czy uczennicy. Dlatego tutaj tej lekcji nie odrobi się, jeśli ja sobie tylko posłucham i pójdę, tylko muszę być świadomym, że żeby odrabiać tą lekcję, to Jezus musi być dla mnie ważniejszy ode mnie, On musi mieć we mnie miejsce niesamowite, po prostu, że On jest wyrocznią dla mnie. I choćby bolało, choćby przeszkadzało, choćby moje ciało było tak oporne straszliwie, to zgodnie z wolą Nauczyciela postąpię, bo On jest ważniejszy od mego ciała. To jest być uczniem Jezusa Chrystusa. Bo jeśli ja tylko poznaję Jego słowa, a moje ciało jest nauczycielem, który mówi: To zrobisz, albo to, albo tamto, to znaczy, że ja nie znam Jezusa. I o tym Słowo Boże mówi, że ci, którzy żyją według własnego widzi mi się, oni nie znają Nauczyciela, nie znają Zbawiciela.

A więc pomyśl, czy ty żyjesz według nauki Jezusa Chrystusa? Czy po prostu żyjesz sobie, masz swoją chrześcijańską wizję życia i jeśli ktoś by się ciebie spytał, jest w porządku, dobrze jest? Ale czy Nauczyciel mieszka w tobie? Czy Jezus mieszka w tobie? Czy Jego posłuszeństwo Ojcu mieszka w tobie? Czy Jego wierność Ojcu mieszka w tobie? Rozumiecie, bo można powiedzieć: No, dobrze, ale ktoś mówi: Ale no to dobra, to przenocuję u ciebie. No ale wiesz u mnie dachu nie ma, okien nie ma, hula wiatr. No to, co mówisz, że dobrze, jak nie można u ciebie nawet przenocować? To tak samo jakby być z kimś i nie być tak naprawdę z kimś, nie być jedno z kimś, rozmawiać, ale każdy sobie po swojemu gdzieś tam wymyśla. A więc mamy jednego Nauczyciela, tak? My jesteśmy uczniami według jednej nauki i jesteśmy w jednej szkole wszyscy, bo wszyscy mamy do czynienia z tym, co się dzieje na tym świecie. Każdego z nas, można powiedzieć, że dotyka to samo, jeżeli choroba, choroba, jeżeli jakaś przeszkoda, cięższe życie, łatwiejsze życie, no to wszystko razem doświadczamy tutaj na tej ziemi. Kiedyś się żyło trudniej, teraz się żyje łatwiej, ale kiedyś się żyło trudniej może finansowo, ale łatwiej życiowo, teraz się łatwiej żyje finansowo, ale trudniej życiowo, ludzie są zagubieni, potracili rzeczywistość.

Czy rozumiesz o czym mówię? Bo taka jest prawda, idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, nie tylko wyznawcami, nie tylko takimi, którzy będą później modlić się, śpiewać, ale uczniami, to znaczy tymi, którzy będą chcieli być jak Nauczyciel, którzy będą chętnie chcieli posłuchać, co Nauczyciel mówi do nas w ten czas . I kiedy Nauczyciel mówi: oddaj Mi swoją duszę, wtedy ją zyskasz i kiedy spotykam apostoła, który głosi naukę Nauczyciela, on mówi: Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Nauczyciel, żyje we mnie Chrystus, Mesjasz. Niesamowite, kiedy uczeń pozwala Nauczycielowi w sobie czynić to, co chce Nauczyciel. To jest niesamowite, bo ty masz cały czas możliwość, masz wolę powiedzieć: nie, ale o wiele lepiej zrobisz jeśli powiesz, tak, chociaż to cię będzie na pewno kosztowało, że twoje ciało ucierpi wtedy. Kiedy powiesz Nauczycielowi: Nie, twoje ciało będzie miało ulgę, ale twój duch ucierpi. Ale jeśli powiesz Nauczycielowi: Tak, to twoje ciało ucierpi, ono dozna tego samego, co Nauczyciel. Bo Nauczyciel, Jego nauka jest znienawidzona na tej ziemi. A więc normalną rzeczą będzie, gdy będziesz czynić to, co Nauczyciel, to będziesz znienawidzony, czy znienawidzoną, poprzez czynienie woli Ojca tutaj na tej ziemi. Ale to, żeby czynić wolę Ojca, to nie dasz rady, jeśli nie wyprzesz się swego cielesnego człowieczeństwa, nie dasz rady, ten człowiek jest tak silny, tak blokuje działanie nauki Jezusa Chrystusa. Z resztą widzimy to namacalnie, w każdej chwili, jak wielu wierzących ludzi blokuje naukę Nauczyciela, bo nie chcą płacić ceny, nie chcą, ponieść tego, co Nauczyciel poniósł, ale nie chcą też stracić wieczności. A więc nie odchodzą, ani też nie idą dalej. To tak, jak uczeń, który przychodzi na lekcje, ale nie ma potrzeby słuchać Nauczyciela, bo w sumie i tak nie chce tego zrobić, co mówi Nauczyciel. Ojcu, Bogu naszemu, zależy na tym, aby Nauczyciel i Jego nauka zamieszkała w każdym z nas, w każdym uczniu, uczennicy. Niesamowita chwała, bo wtedy skoro Nauczyciel oznajmił każdemu z nas, że On sam z siebie nic nie mówi, tylko to, co powiedział Mu Ojciec, to znaczy, że to jest nauka naszego niebiańskiego Ojca. A wszyscy synowie i córki, chcą żyć według woli Ojca. Jeżeli wolą Ojca jest to, co mówi Jego Syn, a Syn mówi, że to wszystko jest to, co powiedział Ojciec, to znaczy, że my słuchając się Jezusa jako naszego Nauczyciela, słuchamy się w sumie naszego Ojca w niebie i wtedy jesteśmy dziećmi, które wypełniają wolę Ojca, słuchają się Jego Syna pierworodnego. W Jaki sposób my to robimy? Jak my postępujemy? Czasami można, kiedy człowiek sobie dopuści do głowy to, że ja już jestem w porządku, ja już nie muszę wzrastać, ja już wiem wszystko, ja już się dobrze modlę, ja już tam dobrze śpiewam, mogę opowiedzieć, co jest napisane, w którym miejscu. Ale Bóg bardziej patrzy: a czy możesz żyć według życia Mojego Syna? Czy możesz zło pokonać dobrem? Czy możesz znieść zniewagę i nie odpowiedzieć zniewagą, tylko pokonać to tak, jak pokonał to Chrystus? Czy twoje życie służy innym? Czy innych życie służy tobie? Jezus mówi: kto Mi służy, kto służy u Mnie, tego Ojciec weźmie, tam gdzie Ja jestem, tam sługa też Mój będzie. A więc Jezus mówi: Ja jestem sługą, przyszedłem służyć, nie po to, żeby Mi służono. A więc czy jesteś gotowy na to, żeby służyć, gotowa na to, żeby służyć? Bo Nauczyciel uczy służby, uniżenia, szacunku do innych, ponoszenia doświadczenia, które się dzieje wspólnymi siłami, razem, nie że ktoś się umyka i chowa, żeby samemu sobie korzystać, a inni niech tracą, bo tylko człowiek ma świadomość, biorę udział w takiej niesamowitej lekcji, gdzie badane jest moje serce, co ja zrobię w tej sprawie, kiedy wiem, że to jest sprawa Boża. Pamiętacie, co apostoł powiedział? Że byli pewni ludzie, którzy robili niesamowitą rzecz, oddawali siebie całkowicie Bogu, a także i komu? Kościołowi, Ciału Chrystusa, gotowi byli do służby. Nauczyciel jest taki, oni zrozumieli tą lekcję i w ten sposób zaczęli też postępować.

W 1 Liście Jana 5 rozdział, od 10 wiersza:

 

„Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim. A takie jest to świadectwo, że życie wieczne dał nam Bóg, a życie to jest w Synu jego. Kto ma Syna, ma życie; kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia.”

 

Zwróćcie uwagę, że Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Syn Boży jest żywy, On przyszedł jako żywy na tą ziemię i pośród umarłych okazało się życie, światłość z nieba, życie, prawdziwe życie okazało się. I teraz Bóg wydaje świadectwo i mówi, że ci, którzy mają Jego Syna, mają Jego życie, a kto nie ma Syna, ten też nie ma życia. I możesz po sobie teraz zobaczyć, czy ty masz Syna, czy nie masz Syna. To nie polega na tym, że ja wierzę. Wiara jest potrzebna i cenna, ale On musi zamieszkać we mnie i w tobie. Jeżeli mam mieć życie, to życie musi zamieszkać we mnie. Rozumiesz, bo co z tego, że ja będę wiedział o życiu, a będę żył jak umarły, będę żył dla siebie, dla ciała, dla swoich pomysłów, dla swojego zadowolenia, to co mi pasuję, zrobię, to co nie pasuje, nie zrobię. Będę zachowywać się jak człowiek, który zawsze w każdej sytuacji znajdzie się, żeby nie ponieść za dużo trudów, żeby też nie było, że jest ostatni, czy ostatnia, to takich znamy pełno, to jest stary Adam, stara Ewa, bardzo potrafią to robić. W szkole od kiedy pamiętam, to zawsze wśród uczniów byli zawsze ci cwaniacy, którzy wszędzie się potrafili znaleźć, zabłysnąć kiedy trzeba, mając pomoc, ściągawkę, znaczy przy sobie, udając, że to się nauczyli na pamięć. To zawsze się znajda tacy.

A więc mamy do czynienia tutaj z rzeczywistością, że Ojciec wydał świadectwo, że kto ma Jego Syna ten ma też i życie Syna w sobie. A więc każdy uczeń Chrystusa ma w sobie życie Chrystusa, aby uczyć się życia każdego dnia. I teraz powiem ci, jak to wygląda i ty wiesz, że tak wygląda, napotykasz na jakieś zło w jakieś osobie, jak postąpisz? Napotykasz na dobro w innej osobie, jak postąpisz? Napotykasz na problem czyjś, jak postąpisz? Cały czas jesteś na lekcji i twoje decyzje są badane i sprawdzane, czy one są zgodne z Duchem Chrystusowym wykonane, czy nie. Wszędzie i w każdym czasie jesteś sprawdzany, ja jestem sprawdzany, każdy z nas jest sprawdzany. Jeżeli jeszcze Duch Boży do ciebie dociera, to ja wiem, co się dzieje z tobą, kiedy nie zrobisz tego, co chce Jezus, masz wstyd i jest ci źle z tym i zdajesz sobie sprawę, że musisz to uregulować z Nauczycielem i nie możesz dalej normalnie funkcjonować, jako uczeń, czy uczennica, jeżeli nie powiesz Mu: Przebacz mi, Nauczycielu, zmarnotrawiłem to, czy zmarnowałam to, nie zrobiłem tego, co powinienem zrobić. Nie umiesz chodzić za Nim dalej, jeżeli nie spowodujesz oczyszczenia tego, gdzie zawiodłeś, czy zawiodłaś, bo rozumiesz jak cenny jest Nauczyciel, że nie ma tutaj zabawy. A więc wszystkie sprawy na jakie napotykasz, jakie wydarzenia są kontrolowane i sprawdzane według Jego słowa i ty rozsądzasz też i widzisz, czy ty to zrobiłeś prawidłowo, czy zrobiłaś, czy nie. Jeżeli nie, prosisz o przebaczenie i szukasz tego, aby uczynić to tak, jak być powinno. Nie to, że mówisz: No, dobra, w porządku, nie odrobiłem tej lekcji, przepraszam, proszę o następną. Nie, odrobisz tą lekcję, zrobisz to, co powinieneś zrobić, czy powinnaś. Wtedy mogłeś zawieść, czy mogłaś zawieść, ale i tak lekcje odrobisz, zrobisz to tak, jak chce Nauczyciel. On nie pozwoli minąć jakąkolwiek lekcję, bo On wie, że z każdej nauki będziemy rozliczeni. A więc nawet, gdy zwiodłem, czy ty zawiodłaś i tak nawet, jak przeprosiliśmy i tak musimy to zrobić. Rozumiecie, nie da rady uciec, jeżeli Jezus jest Nauczycielem, nie da rady uciec od danej nauki i tak trzeba będzie ją odrobić i zrobić tak, jak chce Nauczyciel. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy nawet, myśli że są wierzącymi i w porządku, już są lepsi od innych. A ja wiem, że Nauczyciel zawsze uczy Swoich uczniów, do ostatniego tchnienia. Nawet apostoł mówi: Ja się uczę cały czas, poznaję Go, wzrastam i rozwijam się, a też wprowadza innych, abyśmy wszyscy dorastali do jakich wymiarów? Chrystusowych.

A więc mamy świadomość, że jesteśmy na lekcji i musisz to wiedzieć, w każdej sytuacji, jak ktoś na ciebie źle reaguje, jak się zachowasz? Jak zachowasz się w tej, jak w tej? Może ci się coś nie powieść, nie udać, ale masz Tego, który ci może to przebaczyć i pomóc ci zrobić to tak jak być powinno. Głupie jest myśleć, że jeśli opuszczę coś, jakieś miejsce, czy coś, to ja już nie będę musiał tej lekcji, czy nie musiała lekcji odrobić. I tak trzeba będzie ją odrobić. Na całej ziemi jest Jego szkoła, nie ma, że gdzieś przemieszczę się i tam już będą zupełnie inne lekcje i o tych zapomnijmy. Nie, to będą te same lekcje, te same doświadczenia, może w różnych wymiarach, różne, ale tak samo Nauczyciel będzie pracował nad posłuszeństwem Swojego ucznia, czy uczennicy, jak pracował tu czy tam. Wszędzie będzie tak samo pracował, niesamowite. Jeden Duch Chrystusowy na całej ziemi, w każdym jednym doświadczeniu, jakie jest przeprowadzane. I to może być wszędzie, w każdym miejscu, to może wśród Eskimosów nawet być i tam też, jeżeli się nawracają, muszą się nauczyć miłować, przebaczać, okazywać cierpliwość i łagodność, znosić przeciwności, wszystkiego muszą się tak samo nauczyć, jak Nauczyciel żył, tak i oni mają tam żyć, wszędzie gdziekolwiek na ziemi, w Afryce gdziekolwiek, przychodzi, staje się uczniem, zaczyna uczyć się u tego samego Nauczyciela i te same lekcje, tylko może w innych warunkach, muszą być odrobione. Bo uczeń ma być jak? Jak jego Mistrz, jak Nauczyciel. A więc nie ma gdziekolwiek by człowiek sobie może zbory ludzie zmieniają, może się inaczej uda, może tam będzie. Nie, lekcja i tak musi być, uczeń ma być jak Mistrz i koniec.

A więc naucz się w miejscu, w którym jesteś, szanować naukę Jezusa Chrystusa i czynić to, co On cię uczy. Nie jest to łatwa nauka, to jest bardzo trudna nauka, łatwiej się nie uczyć u Jezusa, ale później będzie strasznie. Ale jeśli się uczysz, to będziesz doznawać, jak krzyż staje się codzienną twoją mocą i potrzebą. Dlatego Paweł mówi: Codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus. To jest niesamowita łaska, że Bóg darował nam na ziemi czas, gdzie możemy się uczyć od Jego Syna tego wszystkiego, co miłe jest Ojcu i to nie tylko uczyć się teoretycznie, ale praktycznie też. A więc mówię ci: Sprawdzaj to i jeżeli sprawdzasz, to też wiesz o czym mówię. Ile razy napomnienie masz od swego sumienia, ile razy ono mówi: Nie, źle, przeproś. Mówisz może: przepraszałem już ileś razy. Przeproś jeszcze raz, nie wracaj do tego. Uczeń doznaje, że Nauczyciel jest cierpliwy, długo cierpliwy, nie znaczy, że On wszystko przymruży. Nie, bo jeśli nie zdążysz, to może się okazać, że zginiesz. Jeżeli to jest opór i niechęć do nauki, to zginiesz. Jeżeli to jest nieumiejętność i uczysz się, kolejny raz podchodzisz do tej samej lekcji, ale z powodu nieumiejętności, to Jezus Chrystus jest tym, który gwarantuje ci wieczność. Ale musisz chcieć odrobić to, musisz chcieć się nauczyć, jak się uniża, jak się znosi przeciwności, jak się żyje nie w oskarżaniu, tylko w ratowaniu, jak się żyje w sposób godny Boga, ponieważ On nieustannie patrzy z nieba i obserwuje. Jego oczy przeglądają całą ziemię i patrzą, którzy to uczniowie Chrystusa rozumni są i wiedzą o tym, że wszędzie, gdzie by nie byli są na tej lekcji. Skoro wiemy, że Jezus przyszedł, stał się jak my i oto na ziemi pojawiło się życie, które jest światłością wszystkich narodów, życie, które jest światłością. I teraz my, jako uczniowie Jezusa, nie mamy teoretyzować, ale mamy praktycznie uczyć się tego, o czym mówi Słowo Boże. A więc, co my robimy praktycznie? To jest ważne. Jakub mówi, że wiara bez uczynków jest martwa, słuchanie słowa bez czynienia, jest też martwe, nic nie znaczy. To można, by słuchać wszystkiego, a jeśli się tego nie robi. to nic to nie znaczy. Samo słuchanie nie uratuje człowieka, jeżeli nie czyni tego, co słyszy. Kto słucha, zachowuje i wykonuje, to jest ważne.

A więc, kiedy życie jest światłością i ono przyszło jako światłość dla całego świata i teraz Chrystus odszedł do Ojca, to rozumiesz, że uczniowie teraz są światłością tego świata. Ale przez co oni są światłością tego świata? Przez życie Jezusa Chrystusa w nas, bo ono jest światłością. Jeżeli my nie żyjemy, jak Chrystus, to my nie jesteśmy światłością tego świata, jesteśmy takimi trochę oszustami, zwodzimy ten świat, że należymy do Boga, podczas gdy uczynkami swymi wypieramy się Go. Ale jeśli świecimy światłością życia Jezusa, a życie Jezusa jest poddane Ojcu, to wtedy światłość ta świeci w ciemnościach dalej. Dlatego świadectwem Boga jest życie, kto ma Syna, ma życie, a życie jest światłością tego świata. Dlatego apostoł mógł pisać: Wy, dzieci, jesteście światłością tego świata. Jezus mógł mówić: Wy, jesteście światłością tego świata, nie chowa się świecy pod stół, tylko stawia się na stole, żeby świeciła wszystkim.

A więc jeżeli my mamy być światłością tego świata, to musi być w nas życie Jezusa, nie wystarczy mówić ludziom, co napisane jest w Biblii, musi być w człowieku życie Jezusa, miłość, czystość, pokój, służba, wszystko to musi być w życiu człowieka, wtedy jest to prawda, świeci życie. Ten człowiek będzie mieć objawienie Boże w każdej sprawie, na którą napotyka, bo takie objawienie ma życie Jezusa. A więc my mamy być światłością tego świata. Czy to jest łatwe? Jeśli Jezus żyje we mnie, czy to jest łatwe, żebym nie sprzeciwiał się Jego życiu? Skoro On jest taki łagodny, taki czysty, taki święty, niekłótliwy, niezłośliwy. Kiedy On mówi, to mówi to w sposób taki, żeby Ojciec był uczczony. Czy my zniesiemy Jego życie w sobie? To jest ważne. Czy my jako uczniowie będziemy szanować to, że Jego życie zupełnie nie jest jak w świecie. Dlatego Jezus powiedział, że Jego świat znienawidził i nas znienawidzi, ale przez co? Przez życie Jezusa w nas, bo tak to świat nas nie znienawidzi, bo my żyjemy jak świat, to dlaczego świat miałby nas znienawidzić? Skoro nie odróżnia nas od świata nic, tylko jakieś mówienie, że my jesteśmy chrześcijanami. No, świat też mówi, że są chrześcijanami, tez wierzą przecież, my też wierzymy w Boga, co my jesteśmy ateistami, czy co? Też wierzymy z dziada i pradziada. A więc w tym momencie dla wielu wiara, no wszyscy są wierzący przecież. Ale kiedy rozumiemy, co to znaczy, to zdajemy sobie sprawę, że to musi być życie Jezusa Chrystusa w nas. To jest bardzo ważne. Skoro zdaję sobie sprawę, że to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy, nie sprzeciwiać się Jezusowi i to się dopiero przejawia, kiedy mąż jest jak Chrystus, nie sprzeciwiać się swemu mężowi, wtedy się to przejawia, no bo nie mamy się sprzeciwiać Chrystusowi, życiu Chrystusa. Jeżeli życie Chrystusa jest, no to temu się nie wolno sprzeciwiać. A jednakże człowiek nie chce nie raz być pod życiem Jezusa Chrystusa i wtedy próbuje zrobić coś innego, używać Słowo Boże inaczej zupełnie niż powiedział je Nauczyciel. Bo wiemy, że można używać inaczej Słowo Boże niż Nauczyciel nauczył.

A więc jeżeli wiemy, że prawdziwą oznaką uczniostwa jest życie Nauczyciela we wszystkich uczniach, to możemy sobie już nawet zrozumieć jak wygląda sytuacja, kiedy się zgromadzają uczniowie Chrystusa Jezusa, w których żyje Chrystus, tan sam Chrystus. To jest agape, to jest uczta, to są ludzie, którzy mówią tym samym językiem, niebiańskim językiem, którzy mają podobne doświadczenia, podobne trudności, które napotykają. To nie są fantaści, oni wiedzą ile ich kosztuje posłuszeństwo Jezusowi, oni nie fantazjują: ale super, lekko, nie ma co tam. Oni wiedzą, że za każde ugięcie, oni płacą cenę, za każde ugięcie płacą cenę, za każde powstrzymanie się przed sobą, żeby Chrystus nie był zasłonięty, oni płacą cenę, swoje ‘ja’. Oni widzą ludzi wierzących, którzy robią zupełnie inaczej, którzy sobie pozwalają na różne głupie rzeczy i to dla nich nie jest ani zadowoleniem, raczej smutkiem, ale też nie jest zachętą, by tez tak robić. Oni są świadomi skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, gdzie znajdzie się bezbożny? Ja wiem jak to wygląda, myślę, że ty też wiesz, kiedy to nie jest łatwe ugiąć się, ale ugniesz się, kiedy Chrystus jest dla ciebie cenniejszy od tego, co spotka cię z powodu ugięcia, a ty gdybyś się nie ugiął, to uniknąłbyś tego, czy uniknęłabyś tego, a wręcz nawet komuś byś pokazał swoją niezależność, czy pokazała.

A więc rozumiecie, że łatwiej jest być jak świat, niż być jak Chrystus. Na tym polega trudność uczenia się w Jego szkole. Żyjesz pośród świata, ale nie żyjesz jak świat. Apostoł mówi, że to jest dla niego chlubą, że przez krzyż Chrystusowy on umarł dla świata, a świat umarł dla niego, on już nie żyje jak świat. Zachęcam was do uczniostwa, zachęcam do wypierania się siebie, codziennie, Jezus mówi, codziennie wyprzesz się siebie, weźmiesz swój krzyż, pójdziesz za Mną, żeby Mnie naśladować. A więc zachęcam was do uczenia się w szkole Chrystusa, kiedy będziesz wiedzieć, że On nie zgadza się na twoją cielesność, nigdy nie zgadza się. On będzie cię uczył, żeby cielesność pokonać krzyżem i żeby uczynić to, co ty jako fizyczny człowiek, nie uczyniłbyś, bo twoje ‘ja’ sprzeciwiłoby się takiemu postępowaniu. Jakub mówi: Skąd kłótnie między wami, wierzącymi? To z cielesności, ale gdyby człowiek jako uczeń Chrystusa, czy uczennica Chrystusa, naśladował Nauczyciela, nie byłoby już kłócącego się, nie byłoby tego, który by dobrze się czuł, w tym doświadczeniu. Uczniowie Jezusa Chrystusa są dla siebie nawzajem zachętą, wspierają się, wiedzą, że nie jest łatwo być uczniem Jezusa Chrystusa, że to jest naprawdę trudne. Dlatego się wspierają, pomagają sobie nawzajem, modlą się o siebie, wiedzą, że to jest trudne żyć na tej ziemi i być nie skażonym przez ten świat. Naprawdę, to jest bardzo trudne. Jezus to zrobił i to było niesamowite zwycięstwo na tej ziemi. I teraz On mnie i ciebie wzywa, abyśmy szli za Nim i naśladowali Go. A więc to już nie ja, nie ty. Nasze karki są zbyt sztywne, żeby się tak ugiąć, jak ugiął się Syn Boży. My w pewnym momencie mówimy: Dość, koniec, też potrafię pokazać na co mnie stać. I to jest właśnie, zrywam z Tobą, Nauczycielu, już mam dość Twoich nauk, ile będę cierpieć ten świat? Też potrafię. A więc, rozumiecie: kto wytrwa do końca, mówi Nauczyciel, ten będzie uratowany. Nie jest łatwo, moi drodzy i dlatego powinniśmy tym bardziej o siebie się modlić, nawzajem modlić się i każdy powinien dawać sygnały: ja chcę żyć jak Jezus, ja chcę żyć jak Jezus, ja chcę, żeby Ojciec miał świadectwo we mnie, że już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Jego Syn umiłowany, że ja nie jestem już tym, który walczy z Bogiem o to, żeby ja dalej żył. Ale walczę o to, bym to nie ja żył, ale żył we mnie Jego Syn, że Jego Syn jest dla mnie ważniejszy, cenniejszy, bo On przyszedł tu na ziemię z nieba. Widzę w Nim nadzieję zbawienia i dla ciebie też, że tylko Jezus może nas zbawić, bo jeśli my pozwolimy na to, żeby nasze stare człowieczeństwo zostało w zborze, to stare człowieczeństwo będzie mocno ćwiczyło tych, którzy nie żyją według starego człowieczeństwa, mocno będzie ćwiczyć. Można powiedzieć, że nawet będzie trudniej w zborze niż w świecie, poza zborem, bo tu będzie więcej zadanych bólów i przeciwności, które trzeba będzie pokonać, bo my spodziewamy się po wierzących, że oni uczą się u Jezusa, że oni się też uginają, że też uczą się jak służyć, jak wspierać, jak pomagać, jak czynić dobro wszystkim, a najbardziej domownikom wiary. Oczekujemy, że to będzie naturalne i kiedy tego nie spotykamy, zaczynamy mieć smutek, rozterkę, co się dzieje, dlaczego? Przecież mienimy się wierzącymi, dlaczego nie dajemy sobie tego, co uczy Nauczyciel? Dlaczego powstrzymujemy to dobro wobec siebie nawzajem? I potem raptem idziemy do świata i w świecie gdzieś okazują ludzie nam szacunek, bo widzą, że my jesteśmy inni, że nie jesteśmy złodziejami, że można nam powierzyć coś tam. A więc zaczynają nas szanować i zastanawiamy się w sumie, to co to jest? Powinno być, że gdy przychodzę do zgromadzenia, odpoczywam wśród kochanych braci i sióstr, którzy też rozumieją, co to znaczy być uczniem Jezusa, uczennicą, którzy znoszą te przeciwności i wygrywają, którzy rozumieją, że jeśli to nie będzie Chrystus, no to będę walczył z Chrystusem w zborze, czy walczyła. Rozumiecie, o czym mówię? Że jeśli nie zbieram już rozpraszam, już niszczę. A więc mamy olbrzymią zachętę, bo Jezus woła wszystkich, mówi nawet: Idźcie i czyńcie uczniami, to znaczy, On nie mówi: Wiecie, w Mojej szkole to tylko ewentualnie może być tylu uczniów, a później już no za dużo u Mnie. Nie, On mówi: Wołajcie, czyńcie wszystkich uczniami. Niesamowita łaska.

Może jeszcze otwórzmy List Judy od 1 wiersza:

 

"Juda, sługa Jezusa Chrystusa, a brat Jakuba, do tych, którzy są w Bogu Ojcu uświęceni, i w Jezusie Chrystusie, zachowani i powołani".

 

Zwróćcie uwagę, co pisze ten Boży człowiek, Juda, sługa Jezusa Chrystusa. Juda, to jest według ciała, brat Jezusa Chrystusa, tak jak Jakub. Oni się razem wychowywali, w jednym domu, razem się wychowywali. Dla Judy był bratem, on nie rozumiał Jezusa, ale to był jego brat, byli w jednym domu, karmili się razem, jedli przy jednym stole, razem rozmawiali, wiele rzeczy czynili razem. I zwróćcie uwagę, że kiedy on zaczyna, zrozumiał kim jest ten Jezus, który wcześniej był dla niego: Jezus, chodź tutaj, daj mi albo przynieś to, albo pomóż mi w tym. I on raptem pisze: Sługa Jezusa, niewolnik Jezusa Chrystusa. On już rozumie kim jest Jezus Chrystus. Ale nadal mówi: Brat Jakuba, żeby było wiadomo o jakiego Judę chodzi. Można powiedzieć, że jakby no bliska rodzina i raptem zaczyna doświadczać, że w tej rodzinie był ktoś niesamowity, ktoś tak doskonały, czysty, święty, Boży Syn i Syn Człowieczy, który przyszedł zbawić  ludzi. I raptem on zrozumiał, że był obok kogoś, może nie wiem, może bo był młodszy, to może przychodził tak, jak nie raz ci młodsi przychodzą, siadają na kolana, tym starszym po prostu. Może tak przychodził, siadał u Jezusa na kolanach, traktował Go jak brata i raptem zrozumiał, to jest ktoś od Boga, to jest Zbawiciel. Juda zaczyna się uczyć Jezusa Chrystusa, on zaczyna poznawać Jezusa Chrystusa. I co on pisze dalej?

 

"Miłosierdzie i pokój, i miłość niech się wam pomnożą. Umiłowani, zabierając się z całą gorliwością do pisania do was, o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i Tego jedynego Władcę Boga i Właściciela naszego, Jezusa Chrystusa zapierają się. A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie, że Właściciel wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli".

 

Zapierają się Władcy, zapierają się Właściciela. Słuchajcie, my musimy uważać, bo to łatwo jest się znaleźć w tym gronie, łatwo jest się znaleźć w tym gronie, którzy się zapierają, którzy nie chcą władzy Ojca, ani nauki Jezusa Chrystusa, którzy chcą żyć po swojemu. Naprawdę bardzo łatwo jest się znaleźć w tym gronie, przed którym ostrzega Juda. A więc lepiej staraj się, troszcz się o to, żeby jako uczeń Jezusa Chrystusa, czy uczennica Jezusa Chrystusa chodzić w czystości Jego ofiary, Jego krwi, oczyszczać się, uświęcać się i wykonywać to, co on cię uczy, nie zaniedbywać nauki, którą On ci daje, wykonywać to, co On cię dzisiaj uczy, być uczniem, uczennicą, którzy nieustannie wykonują naukę swego Nauczyciela. Wtedy będziesz wzrastać, rozwijać się i twój wzrost i twój rozwój będzie widoczny dla innych, że to nie jesteś ty, ale że to Chrystus, życie Chrystusa w tobie jest. Wtedy inni będą mogli zobaczyć, żyjącego Chrystusa w tobie. I to jest właśnie to, o co chodzi Ojcu. To jest Jego świadectwo, świadectwo od Ojca. Niech Bóg pomoże nam. Mógłbym czytać różne miejsca z Biblii, które mówią o życiu, o poddaniu się, o wypieraniu się siebie, o przyjmowaniu, uleganiu, o umywaniu sobie nawzajem nóg. Pamiętajcie, to jest nauka naszego Nauczyciela, to nie jest abstrakcja, to nie są słówka, które służą do kazań, to nie jest coś co poczytam sobie, ale i tak pójdę robić swoje. Jeżeli nie wyprzesz się siebie, nie weźmiesz krzyża i nie pójdziesz za Nim, by uczyć się od Niego, jak żyć na tej ziemi w tej szkole, według woli Ojca, to miniesz się z celem twojej duszy, z wiecznością z Bogiem. Bo ci, którzy wypierają się siebie i idą za Nim, ci widzą cel tego, po co to robią, a tym celem jest być z Nauczycielem tam, gdzie On jest, wygrać tu na ziemi. Jeszcze raz mówię: To nie jest łatwe, to jest trudne, ponieważ żyjemy nadal w tym ciele, pobieramy nauki w tym ciele. Dlatego jeśli to rozumiem i ty rozumiesz, to wydasz ciało swoje na ukrzyżowanie, jak napisane jest w Biblii, aby twoje ciało nie było ci wrogiem, który będzie ci przeszkadzać w tym, aby podążać według nauki Jezusa Chrystusa, aby żyć dzięki Niemu tutaj między wierzącymi.

Niech Bóg pomoże nam to rozumieć każdego dnia, nigdy nie zapominać, że lekcja skończy się wtedy wydam ostatnie tchnienie. Dopóki nie wydamy ostatniego tchnienia, dalej ta lekcja będzie trwała. Można jeszcze się upamiętać, można porzucić zło, można stracić dobro, wszystko jeszcze może się wydarzyć. A więc lepiej pilnujmy się, troszczmy się o to, bądźmy tymi, którzy rozumieją, co tu się dzieje. To wszystko przeminie, świat przeminie, to wszystko się skończy, ale nasze decyzje, nasze postepowania będą tymi, które będą świadczyły, albo za nami, albo przeciwko nam. Lepiej niech świadczą za nami, że zrozumieliśmy. Jezus nie przyszedł tu na darmo, przyszedł zbawić nas grzeszników od grzechów naszych, abyśmy nie żyli już jak żyliśmy wcześniej, ale abyśmy nowe, pobożne, święte, nieskażone tym światem, życie prowadzili. Możemy się tego nauczyć, jeżeli będziemy dla siebie nawzajem zachętą, jeżeli będziemy się nawzajem umacniać. Mamy też dla siebie łaskę Chrystusową nawzajem, dajemy sobie nawzajem czas. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, prawdziwi uczniowie dają sobie nawzajem czas, żeby ktoś mógł zrobić to, o czym mówi Jezus, że nie zabierają sobie czasu, nie odwracają uwagi, tylko zwracają uwagę i dają sobie nawzajem czas, tak samo jak Jezus daje każdemu uczniowi czas, czas na pokutę, czas na radość, czas na wdzięczność, czas na służbę, wszystko jest prawidłowo wyznaczone i przygotowane. Tak samo jak i już w Starym jak i w Nowym Testamencie jest napisane, jest czas nawiedzenia, czas łaski, czas zbawienia. Oto jest teraz taki czas, wykorzystajmy go, uczmy się przebywać z sobą, mówmy ze sobą, jak uczniowie rozmawiają, przed obliczem Nauczyciela. Mówmy to, co On nas nauczył, nie popisujmy się, nie afiszujmy się, nie próbujmy zwodzić innych, ani też nie potępiajmy się, po prostu, uczmy się, mamy taki czas, uczmy się żyć jak Jezus. Niech Duch Święty pomoże, ponieważ Jezus powiedział, że ciało tu nic nie pomoże, Duch Święty pomaga, on ożywia. Jeżeli będziemy się radzić ciała i krwi, to ono zawsze nam powie: Niech inni to zrobią. Ale jeśli Duch, to on powie: Ty to zrób i wtedy zapłacisz cenę, ale wygrasz. Bogu chwała za to, że jeszcze jest taki czas. Amen.

Jan 14:23