zgr 09 01 2026r Marian - Radość zbawienia w Jezusie Chrystusie
zgr 09 01 2026r Marian - Radość zbawienia w Jezusie Chrystusie
Dziękujemy Bogu za tą łaskę, że daje nam być przed Swoim Boskim Obliczem i jesteśmy bardzo świadomi też, gdzie przebywamy i jak ważnym jest to, by tu korzystać z tego wszystkiego, co dostaliśmy w Jezusie Chrystusie, żeby wygrać, pokonać te wszelkie przeciwności i okazać się zwycięzcami.
Chciałbym z pomocą Jezusa Chrystusa, abyśmy mogli mówić o naszym radowaniu się w Chrystusie Jezusie i o zasadzie tego radowania się, a też jak bardzo jest to ważne, abyśmy radowali się, gdyż radość oznacza świadomość tego, co przyszło do nas w Chrystusie Jezusie. I gdziekolwiek w Biblii spotykamy Słowa Prawdy, ewangelia jest radosną nowiną dla nas. Ale żyjemy na tej ziemi i różne rzeczy, wydarzenia wpływają na to, że odwracają naszą uwagę od tej radosnej nowiny i ściągają nas w tą niezbyt radosną przestrzeń, gdzie funkcjonuje jeszcze wiele różnych złych rzeczy i ocieramy się o nie. Nieraz wpadniemy w nie, musimy się wydostawać. Korzystamy z oczyszczenia Krwią Jezusa Chrystusa aby nie stracić tego, co przyniosło nam tyle radości, tyle niesamowitej wdzięczności Bogu, że nad nami, grzesznikami, okazał taką wielką łaskę i w Swojej miłości posłał nam Swego Umiłowanego Syna. Chcielibyśmy, aby było czymś naturalnym dla nas, że jesteśmy Mu bardzo wdzięczni za to, co dla nas uczynił, aby ta świadomość tego potężnego działania naszego Boga pomagała nam nieustannie wygrywać z wszystkimi rzeczami, które by stanęły w sprzeciwie wobec tej chwały radości, wdzięcznej radości za to, co dla nas uczynił. Cokolwiek by to nie było, musimy być zawsze wolni by móc się radować Chrystusem Jezusem. Cokolwiek by się nie wydarzyło, jakkolwiek nawet wróg próbowałby nas potępić, musimy zrzucić to, oczyścić się, jeżeli trzeba, ale nie przestać radować się, gdyż radość jest zwycięstwem nad diabłem.
Radość Chrystusa przyniosła nam radość, która nie jest taką radością z tego, co przemija: z rzeczy, z ludzkich wydarzeń, zaangażowania, miłości, czy przyjaźni, czy czegokolwiek. Ta radość jest o wiele cenniejsza. Ona jest innego rodzaju, ona zjawia się w środku i tam w środku ona ma swoje królestwo; radość, która objawia się, która umacnia serce, pozwala nerkom oczyszczać się, pozwala sumieniu przyjmować te zbawcze Słowa, wskazania, napomnienia i być wdzięcznymi, że mogą do nas docierać. Ta radość jest więc koniecznie potrzebna przy wychowywaniu nas przez Ojca tutaj na ziemi. To jest koniecznie potrzebne. I mówię, że to nie jest radość zbudowana na rzeczach ani na jakichkolwiek ludzkich relacjach. To jest radość zbudowana na Chrystusie Jezusie, całkowicie na Nim, na tym, co On uczynił i czyni także i teraz wobec Ojca i nas, wstawiając się tam za nami. To jest nasza radość, Chrystus jest naszą radością.
I powinniśmy zawsze wygrać z diabłem, który chciałby nam zabrać radość w Chrystusie, który chciałby spowodować, że stajemy się tacy jakby zablokowani, zamknięci, dajemy zepchnąć się do jakiejś depresji, do ograniczenia w chwale tej radości. A przecież z tej chwały nic nie idzie uszczknąć, ona cały czas jest tak samo jasna, tak samo jasno świecąca, tak samo dająca zbawienie wszystkim tym, którzy w Nim szukają Go.
Ewangelia Łukasza 1,13-16 czytamy takie Słowa: „Anioł zaś rzekł do niego: Nie bój się, Zachariaszu, bo wysłuchana została modlitwa twoja, i żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan. I będziesz miał radość i wesele, i wielu z jego narodzenia radować się będzie. Będzie bowiem wielki przed Właścicielem; i wina, i napoju mocnego pić nie będzie, a będzie napełniony Duchem Świętym już w łonie matki swojej. Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Właściciela, Boga ich.” Słuchajcie, jakie to jest niesamowite, ile Jan przyniósł radości na tą ziemię, napomnień, wskazań. Jak ludzie cieszyli się, że w końcu otrzymali odpowiedź na ich nurtujące pytanie. I pytali się go i wiedzieli, że ta odpowiedź jest od Boga, i byli szczęśliwi i wdzięczni Bogu za Jana. Radowali się, że jest, przychodzili do niego, dawali mu się chrzcić, mając świadomość, że są grzesznikami. Przyniósł wiele radości. A ileż więcej radości przyniósł Chrystus Jezus nam we wszystkich pokoleniach.
Ewangelia Łukasza 1,26; 39-44: „ A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret.” I tu mamy Słowa skierowane do Marii, które mówią o tym, że narodzi się nam Chrystus, Zbawiciel, Syn Boga, który uczyni to, co jest konieczne, potrzebne dla każdego z nas. On wykona wolę Swojego Ojca i On zbawi lud od grzechów naszych. I kiedy Maria już zgodziwszy się na to, poszła: „A Maria wybrała się w onych dniach w drogę i udała się śpiesznie do górskiej krainy, do miasta judzkiego, i weszła do domu Zachariasza, i pozdrowiła Elżbietę. A gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Marii, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, i Elżbieta napełniona została Duchem Świętym, zawołała donośnym głosem i rzekła: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc twego łona. A skądże mi to, że matka mojego Właściciela przyszła do mnie? Bo oto, gdy dotarł do uszu moich głos pozdrowienia twego, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.”
Nawet to wydarzenie, że to dzieciątko, Jan, już tam napełniony Duchem Świętym, został poruszony w radości. Radość zbawienia, radość przebaczenia, radość pojednania, radość połączenia nas w jedno Ciało, radość obietnic Bożych, które mówią o tym, co On pragnie uczynić w nas tutaj, jak i w wieczności. Niesamowita ilość wiadomości, które są pełne chwały, kiedy Ojciec wypowiada je przez Swojego Syna. One są pełne pozdrowień, umocnień, wskazań. Jezus opowiada o synu marnotrawnym, o tym ojcu czekającym, który z radością wybiega naprzeciw tego syna. Wszędzie chce pokazać jak wielkie znaczenia ma to, że Bóg wyszedł naprzeciw nas, abyśmy mogli być uratowani, zbawieni.
Ewangelia Łukasza 2 rozdział, wiersze 4-14; spotykamy tu aniołów: „Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaretu, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, dlatego że był z domu i z rodu Dawida, aby był spisany wraz z Marią, poślubioną sobie małżonką, która była brzemienna. I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Właściciela stanął przy nich, a chwała Właściciela zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Właściciel, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie.”
Widzimy więc niesamowitą radość w niebie jak i na ziemi z tego powodu, że przyszedł tutaj Jezus Chrystus. I jak myślicie? Czy ta radość może zakończyć się w jakimś pokoleniu? I jakieś pokolenie już nie raduje się w Chrystusie jako Zbawicielu, chodzi jakby drogami już bardziej smutnymi, takimi zagubionymi, filozoficznymi, bez wdzięcznej radości, że Jezus był, chodził po tej ziemi, co On uczynił, jak On to uczynił; podziwiać Go. Śpiewaliśmy: Patrząc na Chrystusa; nie możemy więc stracić tej radości z tego kim jest Jezus Chrystus dla nas, co On uczynił, posłany od Ojca, jak pojednał nas z Ojcem. To jest niesamowite zwycięstwo, triumf i jeśli stracimy świadomość tego wszystkiego, to i radość umknie. Bo z czego mamy się radować, jak nie z tego, co przyszedł uczynić dla nas Jezus Chrystus, jak nie z tego, że w Nim zostaliśmy obdarzeni całym bogactwem Niebios od Ojca, jeżeli nie tym, że On zamienił nasze przeklęte życia na obdarzone chwałą obecności Boga w nas i pośród nas, jak nie tym, że On poszedł do nieba przygotować miejsce i pewnego dnia wróci po nas. Czyż nie jest to temat do radości, abyśmy wdzięcznym sercem chwalili Boga, oczekując tutaj Jego powrotu, przygotowując się? Czy to nie powinno napełniać nas wewnątrz?; głównie mówię o wewnątrz. Wewnątrz taką siłą radości, która jest w stanie przejść przez wszystkie przeciwności i zwyciężyć je wiedząc, że w Chrystusie przyszło dla nas zwycięstwo nad tym wszystkim. Że możemy przechodzić przez różne, różne doświadczenia, ale i tak radość okaże się zwyciężczynią we wszystkim, że Jezus był tam pierwszy, że wygrał, że pokonał, że On uczynił dla nas tą drogę już przejrzystą, pewną, że cel osiągniemy.
Dla mnie i dla ciebie ta wewnętrzna radość, to niesamowite szczęście. Tak jak w świątyni rozbrzmiewa chwała, tak w nas nieustannie powinna rozbrzmiewać chwała wdzięczności wobec Jezusa za to, co dla nas uczynił, odsuwając to wszystko, co dzieje się na ziemi, zupełnie odsuwając to na drugi plan i patrzeć na Tego, który uczynił dla nas wszystko możliwym w sobie, który sprawił, że możemy przejść przez wiele przeciwności i okazać się zwycięzcami. W tych przeciwnościach uczymy się jak wróg próbuje okraść nas z tej chwały radości i w to miejsce włożyć coś tam, jakieś rzeczy, jakieś smutki, rozterki, czy cokolwiek innego. Lecz radość góruje nad tym wszystkim, bo Chrystus góruje nad tym wszystkim, dlatego w Jego Królestwie jest radość w Duchu Świętym. To musi być wewnątrz – radość z tego kim On jest, radość z tego, co On uczynił. O tym powinniśmy nieustannie rozpamiętywać.
Pamiętacie, że Izrael miał rozważać, jak Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej. Oni mieli co rok, co rok, co rok wspominać jak Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej. Dlaczego? Żeby radowali się z tego, że Bóg stamtąd wyprowadził ich, żeby byli wdzięczni Bogu za to, że Bóg stamtąd wyprowadził ich. Tak samo my spożywamy Wieczerzę Chrystusa Jezusa, pamiątkę o Jego śmierci. Po co? Dlatego, że to jest dla nas wielka, niesamowita, zadziwiająca miłość Boga, który ulitował się nad nami i w Swoim Umiłowanym Synu umieścił nas na krzyżu, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli. I my mając te wszystkie informacje, potrzebujemy zachować je w sercu. Wróg chce zabrać nam informacje, bo nie może zabrać nam tej Prawdy, ale próbuje zabrać nam ją z serca, aby ona nie była dla nas tym zadziwiającym wpływem na nasze pojmowanie tego życia i tego wszystkiego, na co napotykamy. I dlatego on próbuje odwrócić naszą uwagę od Chrystusa i od tego, co On uczynił, by skierować na cokolwiek innego. I kiedy jemu to uda się, to zaczynamy gubić się w tych wydarzeniach, bo nie jesteśmy już na tyle silni i mocni, by sobie poradzić. Ale zawsze możemy wrócić, przyznać się, przeprosić i osiągnąć znowuż to, co Chrystus przyniósł – oczyszczenie w Swojej Krwi. Jakaż radość, jakież zbawienie, kiedy możesz znowu swobodnie chwalić Boga i cieszyć się tym pojednaniem, należąc do Niego. Niejeden brat czy siostra przeżywali na tej ziemi, gdzie byli już w wielkim doświadczeniu i przychodzili do Boga, i wiedzieli, że narobili sporo różnych rzeczy, które prawidłowo mogłyby skazać ich już na straty, a jednak Bóg okazywał znowu łaskę i napełniał ich radością, wdzięcznym sercem, i znów mogli śpiewać Bogu hymny pochwalne z czystego, wdzięcznego serca. Mamy więc niesamowitą świadomość, że to wszystko dzieje się właśnie po to, dlatego, żeby móc się w Nim zawsze radować.
Ewangelia Łukasza 15, 7: „Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania.” Jakaż więc jest radość w niebie, kiedy jeden grzesznik wraca do Boga, opamiętuje się, porzuca swoje zepsute człowieczeństwo, żeby być z Bogiem, by nauczyć się chodzić z Bogiem. Całe niebo raduje się, jest szczęśliwe, jakże my musimy być szczęśliwi. Słuchajcie, my mamy jakby konieczność, żeby rozumieć – mnóstwo grzechów, każdy grzech to śmierć, gehenna. A tutaj Bóg przebacza tą całą masę grzechów, masę, mnóstwo grzechów w jednym Swoim Synu, który ofiarowany umiera na krzyżu z powodu naszych grzechów, żebyśmy mogli otrzymać przebaczenie, oczyszczenie. I Bóg przebacza. Niesamowita chwała! Powinniśmy nieustannie cieszyć się z tego, co dzieje się na tej ziemi dzięki Jezusowi Chrystusowi, żeby oglądać to, widzieć, by mieć oczy, które widzą jak działa Duch Święty uwielbiając Chrystusa, jak dokonują się cuda zbawcze, jak przemieniane są relacje ludzkie, jak ludzie porzucają zło, aby przyjmować dobro. Powinniśmy mieć nieustannie radość, szczęście z tego powodu.
Psalm 5,12: „Lecz rozradują się wszyscy, którzy tobie ufają, Będą się głośno weselić na wieki; Ty będziesz ich osłaniać, a ci, którzy miłują imię twoje, będą się radować tobą.” Już w psalmach czytamy, że oni mają tą świadomość, że Bóg jest Bogiem zadowolenia, dając to wszystko, czym obdarzał tych Bożych ludzi, ten Boży lud. To wszystko jest niesamowicie wspaniałe, czym Bóg obdarza człowieka i radość jest czymś naturalnym, co pozwala wygrywać w wielu przeciwnościach, na które ci Boży ludzie napotykali, aby w radości przejść przez nie. Przez to, przez co inni by nie przeszli, oni przechodzili i okazywali się zwycięzcami wielbiącymi Boga, czczącymi Boga.
Psalm 31, 8: „Raduję się i weselę łaską twoją. Gdyż wejrzałeś na niedolę moją, poznałeś utrapienie duszy mojej.” I to, co mówiłem, że radujemy się z Boga, radujemy się z Bożego Syna, radujemy się z tego wszystkiego, co stało się, dzięki temu, że Ojciec posłał do nas Syna. Jeżeli nie będziemy z tego radować się, to wróg będzie w nas miał swobodę, żeby przejąć nas i utrapić różnymi rzeczami, wydarzeniami; jeżeli nie będziemy radować się z tego Kim jest dla nas Jezus Chrystus, jeżeli nie będzie przynosić nam radości to, że On pojednał nas z Ojcem, że mamy w Nim wieczność, jeżeli to nie będzie naszą wewnętrzną radością. Mówię cały czas na razie o wewnętrznej radości, nie o tej uzewnętrzniającej tą radość wewnętrzną, ale o tej niesamowitej radości w środku jak w świątyni - radujący się człowiek w Bogu, Zbawicielu swoim, radujący się człowiek, który jest według nowego człowieczeństwa. Radość jest niesamowitym doznaniem tego, że Bóg jest moim Ojcem, twoim Ojcem, radość jest niesamowitą świadomością czyim jestem synem, czyim jesteś ty synem czy córką. Ta radość jest niesamowita i ona jest koniecznie potrzebna przy wszystkich decyzjach, radość zbawionego człowieka, radość pewnego tego, że warto pokonać tą przeciwność, że warto wygrać, że warto dać innym szansę, by też mogli pokonać przeciwność i wygrać, że warto jest zachowywać się według tego, jak Bóg się zachowuje.
Nieraz ludzie mają jakąś swoją sprawiedliwość i wydaje im się, że ta ich sprawiedliwość pozwala im na takie czy inne działanie. Ale kiedy widzimy Boga w działaniu, w Jego sprawiedliwości, często zupełnie nie pasuje to do tej ludzkiej sprawiedliwości. Bóg jest inny, Bóg chce ratować grzeszników, Bóg chce przebaczać, Bóg chce napełniać, przygarnąć, Bóg chce okazać jak bardzo jest to dla Niego radosne, że grzesznik porzuca zło, że grzesznik upamiętowuje się. My może myślimy: No tak, zobaczymy, już widzieliśmy wielu grzeszników, którzy upamiętywali się, no my zobaczymy; i tak czekamy i patrzymy. Tylko zapominamy, że kiedy tak czekamy i patrzymy, to sami gubimy się, bo nie mamy tego, co powinniśmy mieć. Zatrzymaliśmy więc radość, żeby cieszyć się; no my jeszcze, my jeszcze. I okazuje się, że to „jeszcze” powoduje, że człowiek sam wpada w tarapaty. Raduj się z tego. Nie musisz podejrzewać, że człowiek coś kombinuje czy coś, ale widzisz, że pokutuje, wyznaje, widzisz, że chce się uratować; Jezus mówi: Daj szansę, okaż miłość, okaż dobroć. Tak samo chciałbyś ty, żeby tobie to uczyniono. Jeżeli ktoś pozdrawia tylko przyjaciół, cóż to wielkiego, ale jeśli ktoś nawet wrogów pozdrawia, to już jest coś. Bóg tak posyła Swoje pozdrowienie i mówi: Grzeszniku, nie chcę twojej śmierci, chcę byś przestał grzeszyć, pomogę ci we wszystkim, przyjdź do Mnie a Ja dam ci zbawienie. Bóg więc wzywa grzeszników. Mógłby wykazać każdemu z nas nasze ułomności, ale On chce, żebyśmy w radości poddali się temu działaniu oczyszczającemu i z radością pozbywali się zła, aby przyjmować dobro.
Tutaj psalmista mówi, że raduję się i weselę łaską Twoją. Wiele mówiliśmy o łasce. Nawet mieliśmy cały jeden obóz o łasce, by móc docenić łaskę. Zwróćcie uwagę, że człowiek jest zaabsorbowany różnymi rzeczami, wydarzeniami i to umyka, po prostu ta radość z łaski umyka, radość z przebaczenia umyka, radość z pojednania umyka. Rozumiecie, człowiek jest wierzący, przychodzi, czyta, modli się, śpiewa, ale nie ma z czego w sumie radować się, bo nie widzi tych wszystkich wspaniałości. Wiara to jest to, co jest potrzebne, aby móc korzystać z tego, czego nawet nie widzę, ale już raduję się tym, bo wiem, że to jest Prawda. Wiem, że Jezus jest w niebie, wiem, że wstawia się za mną, wiem, że przygotowuje mi miejsce, abym tylko wytrwał do końca, należąc do Niego.
Radość wewnątrz jest więc koniecznością dla każdego zbawionego, bo zbawienie jest radością. Zbawienie bez radości nie jest zbawieniem. Zbawienie jest radością, bo przychodzi z tym zbawieniem pojednanie z Bogiem. A więc korzystajmy z tego nieustannie, niczego nie zapomnijmy, niczego nie dajmy sobie pomniejszyć. To wszystko jest niesamowicie wspaniałe, niesamowicie. Kiedy do Zacheusza doszło zbawienie jego domu, jego serce rozradowało się, wewnątrz pojawiła się radość i on był otwarty na to, by uczynić coś z radością dla chwały Tego, który mu to wszystko przebaczył. Grzesznik ma świadomość przebaczenia, uwolnienia i napełnienia taką zdrową, czystą radością.
Psalm 40,17: „Niech się rozweselą i rozradują w tobie Wszyscy, którzy cię szukają; Niechaj ci, którzy miłują zbawienie twoje, mówią zawsze: Wielki jest JESTEM który JESTEM!” Niech się rozweselą, rozradują w Tobie wszyscy, którzy Cię szukają. Kto szuka, ten znajdzie, mówi Jezus, kto puka, temu otworzą. To jest niesamowite, że Bóg woła nas po to, żeby nas rozradować, żeby napełnić nas radością. On chce, żebyśmy cenili to, co uczynił, posyłając nam Swojego wspaniałego Syna, o wiele więcej niż wszystko, co tutaj jest na tej ziemi; o wiele więcej, nawet łącznie ze zdrowiem. Mogę być chory a tak szczęśliwy, wdzięczny, zadowolony, chwalący Boga, jak wielu zdrowych nie jest w stanie być tak szczęśliwymi. Tu choroba nie jest przeszkodą, przeszkodą jest raczej brak świadomości tego, co naprawdę Bóg uczynił, bo nic nie jest w stanie oddzielić nas od Boga, choroba, czy cokolwiek, tak mówi Słowo Boże. Raduję się więc nawet w chorobie, mogę radować się w każdym czasie, bo wiem kim jest Jezus Chrystus dla mnie, dla ciebie. A więc dla mnie i dla ciebie to jest bardzo ważne. Ale to trzeba widzieć wiarą. Bo jeśli człowiek nie może widzieć tego wiarą, to musi przyjść do Słowa Bożego, żeby poznając to, móc chwalić Boga, dziękować Mu za te wspaniałości.
Dzieje Apostolskie 2,36-47: „Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Właścicielem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Pokutujcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Właściciel, Bóg nasz, powoła. Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego. Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz. I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Właściciel zaś codziennie przyłączał do Kościoła tych, którzy mieli być zbawieni.”
Łamali chleb z weselem i w prostocie serca, radowali się, że mogą być tymi, którzy należą teraz do Jezusa Chrystusa, że zostali wydobyci z ciemności tego świata, że zajaśniało dla nich światło przebaczenia, pojednania, że otrzymali przebaczenie i wolność, swobodę przychodzenia do Boga. Wszystko dla nich stało się takie wspaniałe. Oni zrozumieli, że to przerasta wszystko, co na tej ziemi można osiągnąć. Jedno Słowo Boże znaczy więcej niż wszystkie osiągnięcia ziemi, bo Słowo jest wieczne, a to wszystko zginie. Zobaczcie więc, że radować mamy się każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi, bo w nich jest Prawda skierowana do mnie i do ciebie. Jeżeli Bóg mówi o przebaczeniu, pomyśl, czy będziesz chętny czy chętna przebaczać innym? Tak. Bo będziesz wiedzieć jak wiele Bóg tobie przebaczył.
Ale gdy zapomnisz i przestaniesz radować się przebaczeniem, jakże szybko przestaniesz przebaczać innym, bo radość jest tym, co powoduje, że człowiek jest chętny uczynić to. Radujące się serce jest gotowe na wiele wspaniałości. Ale to serce, które samo chodzi w utrapieniu, już nie. Jak bardzo ważne jest więc abyśmy radowali się, nieustannie dziękowali Bogu za Jezusa Chrystusa i wiedzieli co Bóg nam w Nim dał. Nie wszystko jest jeszcze dla nas widoczne, ale wiemy, że przerasta to ludzkie pojmowanie, co Bóg dał nam w Chrystusie Jezusie Synu Swoim. I to jest ważne, żebyśmy o tym rozmawiali i tym radowali się, chwalili Boga za wszystko. Oni mieli nieustannie wspominać, jak Bóg ulitował się nad nimi, jak wydostał ich z niewoli, jak napełnił ich wolnością. Ich zadowolone serca śpiewały, byli wdzięczni, chwalili Boga, że mogą być wolni, że żaden faraon już nad nimi nie funkcjonuje. Niestety później wróciły im utrapienia i zaczęli bardziej wspominać Egipt niż to, co Bóg uczynił dla nich i kusili Boga, prowokowali Boga do tego, by karał ich tam na pustyni. Ale Bóg nie miał serca w tym, żeby karać ich, ale miał serce w tym, by napełniać ich zadowoleniem, wdzięcznością, lecz oni nie umieli czekać spokojnie na Jego działanie. Stale było im to po prostu nie tak, nie tak, bo Bóg nie dał im jeszcze chleba, bo Bóg nie dał im jeszcze tego i tamtego. A Bóg miał to przygotowane i chleb, mięso, wszystko miał dla nich na tej pustyni, lecz oni nie umieli spokojnie poczekać na to, co Bóg uczyni. Nie ufali Temu, który wyprowadził ich z niewoli mocarną prawicą.
Czy jest to dla nas zrozumiałe? Bo o tym gównie chcę mówić teraz dzisiaj – radość w środku jest wynikiem wiary w Prawdę powiedzianą przez Boga i przez Jego Syna, przekazaną nam tutaj także przez Ducha Bożego. Radość z Prawdy jest koniecznością, żeby człowiek mógł zwyciężać na tej ziemi, pokonując te wszystkie przeciwności, na które napotka. Inaczej nie da rady. Człowiek, który nie raduje się zawsze w Chrystusie, nie jest w stanie pokonać przeciwności, na które napotykamy. Nie jest w stanie. Te przeciwności muszą pokonać tego człowieka, bo Bóg Sam chce, żeby człowiek zrozumiał, że jeżeli nie będziesz radować się w Moim Synu zawsze, to możesz być pewnym czy pewną, że rzeczy i wydarzenia powalą ciebie. I to rozumiemy. Rzeczy i wydarzenia powalają nas tylko dlatego, że nie radujemy się Chrystusem. Gdybyśmy radowali się Nim, te wydarzenia nie byłyby dla nas takimi, które by nas powalały. Dobrze, że jeszcze możemy przyjść i oczyścić się z tego. Ale czyżby Bóg chciał, żebyśmy cały czas tak przewracali się a potem przychodzili, przewracali się i przychodzili? On chciałby, żebyśmy wygrali, dlatego On mówi: Zobacz, przecież posłałem co Mojego Syna, posłałem ci Mojego Ducha, wszystko, co mam, dałem tobie także w Moim Synu. Czy ci mało? Tak jak mówił do Izraela: Czy mało wam jeszcze? Dawidzie, czy mało ci było? Jeżeli trzeba, to bym ci jeszcze dołożył. Dlaczego popełniłeś ten grzech? Czemu to zrobiłeś? Przecież dałbym ci.
Jak bardzo ważnym jest więc to, żebyśmy zwrócili szczególną uwagę na to, czy my w to wszystko wierzymy. Czy przez wiarę radość może mieszkać w nas z tego, czego może nie widzimy w tej chwili, ale to na pewno jest. Czy możemy radować się zbawieniem, łaską, złączeniem nas w Chrystusie Jezusie w jedno Ciało? Czy możemy radować się sobą nawzajem w Chrystusie Jezusie. Nie będziemy się sobą nawzajem radować w Chrystusie, jeżeli nie będziemy widzieć w sobie zbawionych ludzi, uratowanych w Chrystusie Jezusie. Będziemy patrzeć na siebie i widzieć takiego czy innego człowieka. Ale jeśli będziemy radować się w Chrystusie i będziemy widzieć uratowanego, zbawionego brata, siostrę, wtedy będziemy umieli prawidłowo ze sobą przebywać. Wszystko opiera się na tym, co On do nas powiedział i na radowaniu się tym, co On do nas powiedział. On mówi: Nie martw się, nie bój się. Jeżeli coś czynisz, czyń to z całego serca jako dla Mnie, Ja ci pomogę, mówi Bóg. Ale raduj się, że możesz to uczynić, że jesteś wolnym człowiekiem dla Bożej chwały. Raduj się w Chrystusie zawsze. Pamiętaj zawsze o tym Kim On jest, jaki On jest, w jaki sposób dociera do ludzi. Zobacz jak wyglądała Jego radość. On radował się z tego, że Ojciec objawił to prostaczkom, objawił to nam. I kiedy czytam Biblię, nie wiem czy dziś, czy jutro będę czytał o tym, w Biblii dokładnie jest to napisane, skąd wynika radość dzieci Bożych, skąd wynika radość aniołów. Kiedy jeden grzesznik zmienia myślenie, kiedy jeden grzesznik przestaje być grzesznikiem i zaczyna być dzieckiem Boga, aniołowie radują się, że kolejny człowiek będzie w wieczności z nimi. Oni cieszą się z każdego, który ratuje się. I my też wykorzystajmy ten czas, nie zmarnujmy go. Nie czytajmy Biblii tylko po to, żeby ją przeczytać, ale zobaczmy te wszystkie informacje, które są do nas skierowane i mówiące o tym: Nie bój się maleńka trzódko, upodobało się Bogu zbawić was. Nie szukajcie wiele, niewiele wam potrzeba, gdyż wszystko, co wam jest potrzebne, Ojciec wie i da wam to.
Zobaczcie jakie zapewnienie: Szukaj Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie obawiaj się. Bóg jest w stanie wszystko uczynić, jeśli ty do Niego należysz. On jest w stanie nawet wroga z tobą pojednać, bo jest Bogiem, On może docierać w każde miejsce. Zobaczmy, jak bardzo ważne jest to dla nas, żebyśmy nie stracili tego z oczu. Żyjemy na tej ziemi, zajmujemy się różnymi rzeczami. One różnie wychodzą nam, ale jedno jest to, co do nas dociera, że jeżeli stracimy świadomość kim Chrystus jest dla nas, co On dla nas uczynił, wtedy te rzeczy spowodują w nas upadek, te rzeczy, o czym powiedzieliśmy wcześniej, że dla czystego wszystko jest czyste. Okazuje się, że kiedy nie mam radości w Chrystusie, już nie jestem czysty. Jestem już otwartym na porażkę. I dlatego przegrywamy, bo nie radujemy się Nim. Damy sobie odwrócić uwagę. Wszystko cokolwiek czynimy, czyńmy dla chwały Jego Imienia. Mamy więc świadomość, że kiedy apostoł pisze: Radujcie się zawsze w swoim Właścicielu, w tym, który wykupił was sobie na własność, który zapłacił za was najwyższą cenę. Radujmy się, mamy po prostu wielką sprawę do zrobienia między sobą, żebyśmy radowali się z Chrystusa i ze wszystkiego, co On do nas powiedział, oczyszczali się w Jego Ofierze, usuwali wszelkie zło, wdzięcznym sercem śpiewali Mu hymny pochwalne. Tak jak Dawid mówił: Jeśli Ty to zrobisz, Boże, będę chwalił Ciebie, nawet wobec przestępców będę ogłaszał jak jesteś Bogiem łaskawym, miłosiernym.
Jeżeli my odpuścimy sobie radowanie się z tego Kim jest Chrystus dla nas i co On dla nas uczynił, i czyni także dzisiaj, to już sami wystawiliśmy się diabłu na porażkę, żeby nas pokonał, powalił, żeby nas zdeptał, a nawet próbował zabić, jeżeliby mu się to udało. Ale możemy znowu spojrzeć na Chrystusa i znowu rozradować się, że jednakże On nie przyszedł zabić nas, On przyszedł nas zbawić. I znowuż nabieramy otuchy i zaczynamy przychodzić do Niego, i znowuż dla nas staje się Zbawicielem, który zapłacił najwyższą cenę, miłującym nas Odkupicielem, i znowuż odzyskujemy siły, by wyznać Mu to, co zrobiliśmy złego i przyjąć przebaczenie. I znowuż zaczynamy chwalić Boga za Jego łaskę zbawienia. Przywraca utracone siły, podnosi do góry tych, którzy gdzieś potknęli się o coś. On przyszedł po to, żeby uratować nas. Jeżeli więc my między sobą nie będziemy chwalić Jezusa, nie będziemy wysławiać Go, to my sami zaczniemy wystawiać na zewnątrz zupełnie co innego niż Chrystusa; takie czy inne rzeczy i te rzeczy zniszczą nas, po prostu zdemolują to, co jest piękne w świątyni. Tak jak byś wniósł do świątyni różne złe rzeczy, wtedy ona stanie się już nie taką świątynią chwały, ale będzie świątynią zbrukaną tymi rzeczami. Można to wynieść, oczyścić. W Starym Testamencie czytamy jak oni wynosili, oczyszczali, kiedy prawidłowy król zaczynał rozumieć, że przecież to jest świątynia Boga, nie może tam to wszystko być. I znowu radowali się. Pamiętacie, czytaliście i ja czytałem w Starym Testamencie czasy Jozjasza, Hiskiasza; radowali się, nawet król Hiskiasz modlił się do Boga: Boże, przebacz tym kapłanom, którzy nie zdążyli wyświęcić się jeszcze, ale mają gorliwość, by służyć Tobie, przebacz im. Napisane jest, że Bóg przebaczył, że nie byli gotowi do tej służby, a czynili to, że Bóg im to darował. Niesamowita chwała, wdzięczność, zadowolenie, dziękczynienie.
Ale to z wewnątrz, nie z zewnątrz. Nie mówię o zewnętrznym, cały czas mówię o wewnętrznej radości. Bo jeżeli mówilibyśmy o zewnętrznej radości, to inne rzeczy mogą pracować nad zewnętrzną radością i człowiek może być zewnętrznie zadowolony zupełnie nie Chrystusem, czym innym. Ale ja mówię o wewnętrznej radości, która zadowolona jest tylko Chrystusem, tym, co On dla nas uczynił. Ta radość jakby na niczym innym nie jest w stanie funkcjonować, jak tylko na Chrystusie, tylko na Chrystusie. Dlatego radujmy się w Nim zawsze. Ta wewnętrzna radość dziecka Bożego nigdy nie oprze się na czymkolwiek innym, jak tylko na Chrystusie. Ona nie ma oparcie na niczym. Człowiek zewnętrzny może radować się z tego czy z tamtego; może nawet cieszyć się ze zdrowia, albo że coś się powiodło, itd. To jest zewnętrzna, cielesna radość; nie o tej radości mówię. Mówię o radości zbawionego człowieka w Chrystusie Jezusie, o radości człowieka, który jest w stanie oczyszczać się, uświęcać się, porzucać zło, człowieka, który przebacza innym i jest gotów przyjąć przebaczenie dla siebie też. Nie jest takim człowiekiem, który już przestał widzieć swoje ułomności, tylko widzi innych i nie ma przebaczenia dla innych, bo przecież sam czy sama już są doskonali, a więc nie przebaczą komuś, bo jak przebaczyć komuś. Ale człowiek, który umie przyjąć przebaczenie dla siebie, ten człowiek będzie umiał przebaczać też innym, bo to jest płynące od Boga i będzie mógł cieszyć się tym przebaczeniem, które otrzymał czy otrzymała, i dawać innym przebaczenie, żeby oni też mogli radować się z tego.
A więc nie tylko, że przyjmujemy radość w Chrystusie, ale dajemy radość innym, dokładnie stosując to, co Chrystus wobec nas stosuje, po prostu naśladujemy Go, wykonujemy Jego wolę. Czy widzisz to w Chrystusie o czym mówię? Czy widzisz to wszystko? Jak musi radować się grzesznik, który dozna przebaczenia. Uświadomi sobie, że Bóg darował mu wszystkie winy. Niesamowicie! Chwała Bogu! Ta radość wewnętrzna. Ten człowiek byłby w stanie wyściskać wielu ludzi; tak cieszy się: Bóg mi przebaczył, Bóg mi przebaczył! To jest niesamowita radość! Szczęście człowieka, który ma świadomość, że Bóg zbawił mnie, uwolnił mnie. To jest niesamowita radość. Ona musi być w środku.
Dzieje Apostolskie 10, 34-48: „Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i czyni sprawiedliwość.” W każdym narodzie miły Mu jest ten, kto się Go boi i czyni sprawiedliwość. „Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Właścicielem wszystkich. Wy wiecie, co się działo po całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan - o Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim. A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia i dozwolił mu się objawić. Nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po jego zmartwychwstaniu. Przykazał nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego. A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy. I zdumieli się ci z obrzezania wierzący, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego; słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Czy może ktoś odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego jak i my? I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Wtedy uprosili go, aby pozostał u nich kilka dni.”
Zobaczcie jaka niesamowita radość. Czy widzisz to? Przychodzi Piotr, ma niesamowite wiadomości dla Korneliusza i jego domu, i gdy głosi je, Duch Święty zstępuje na ten dom i napełnia ten dom chwałą. Niesamowita radość, wdzięczność, zadowolenie i chwała. Piotr na pewno teraz już wie, że Bóg nie ma względu na osobę, że jest mu miły każdy. Dla Piotra więc to też jest zadowoleniem, bo przejaśniało mu w tej głowie, zaczął widzieć, że zbawienie jest dla wszystkich, dla pogan i dla nich, że w jednym Chrystusie to wszystko zostało już dane. Chwała Bogu za to! I to jest niesamowita wdzięczność szczęśliwego człowieka, który dziękuje Bogu za tą łaskę, że Bóg zmiłował się, że Bóg, który mógłby nas osądzić i skazać na gehennę posłał nam Swojego wspaniałego Syna, żeby nas uratować i zbawić. Nigdy to nie może zestarzeć się, nigdy nie może to być informacją drugiego rzędu. To jest zawsze informacja pierwszego rzędu, najważniejsza, że Bóg nad nami grzesznikami zmiłował się i posłał nam Zbawiciela. Niesamowita. Bóg chce, żebyśmy przestali chodzić drogami bezbożnych. Bóg chce, żebyśmy chodzili drogami szczęśliwych, którzy wiedzą, co Bóg dla nas uczynił i nieustannie są Mu wdzięczni. To jest niesamowite. Po to przyszedł, po to przyszedł Duch Święty, po to przyszedł Duch Święty, aby napełnić radością. W owocu Ducha Świętego jest radość, radość zbawienia dla każdego, kto należy do Boga.
Zobaczcie, że przez wszystkie pokolenia ludzie omawiają z Biblii niesamowite wspaniałe wiadomości, a często nie umieją radować się nimi dlatego, że nie przyjmują tego jako czegoś dla siebie, dla siebie, że Bóg każdego grzesznika umiłował, posyłając Zbawiciela, aby grzesznik przestał być grzesznikiem, a stał się dzieckiem Boga Wszechmogącego, synem, córką Boga Wszechmogącego. I to jest niesamowita wiadomość – być dzieckiem Boga, należeć do Boga, służyć Bogu. Tutaj bez wiary nie idzie, to musi wiara przyjąć.
W Psalmie 51,10.11: „Daj, bym usłyszał radość i wesele, Niech się rozradują kości, które skruszyłeś! Zakryj oblicze swoje przed grzechami moimi I zgładź wszystkie winy moje.” To co tutaj Piotr ogłasza – oto w Chrystusie to się stało, że Bóg rozprawił się z wszystkimi naszymi przestępstwami tam na krzyżu, że Bóg daje zbawienie ludziom, Bóg daje przebaczenie. Oto Dawid woła do Boga: Daj, abym usłyszał radość i wesele, daj, żebym dowiedział się, że to właśnie Ty uczyniłeś, Boże, że posłałeś Zbawiciela, który poniósł moje grzechy na krzyż. Jezus Chrystus poniósł również grzechy Dawida tam na krzyż, aby Dawid mógł być pewien, że te grzechy będą mu przebaczone, że Bóg darowuje mu to, i że Dawid może radować się w Bogu. Wiele ucierpiał, ale nigdy nie przestał być wdzięczny Bogu za to, co Bóg dla niego uczynił i czyni. I kiedy doszło do końca, okazało się, że Dawid to, co uzbierał, myślał o Bogu, o Jego domu. Bóg powiedział, że kto inny zbuduje Mu ten dom, gdyż na rękach Dawida jest za dużo krwi. Ale Bóg uznał Dawida, że on myślał o Bogu, o tym, żeby Bóg miał dom w Izraelu. Później wiemy jak Paweł mówi, że Bóg nie mieszka w domach ręką ludzką uczynionych, że On ma dom w niebie, ale On chce mieć dom u ciebie, u mnie, chce mieszkać w nas, pośród nas. Bóg radości, Bóg chwały chce mieszkać w nas i pośród nas.
Niech niesamowita Prawda wypełnia nas. Wiecie, że Jezus mówi o tym, czy jeszcze znajdę wiarę na ziemi, kiedy wrócę. To właśnie wiara, która widzi to wszystko, daje wszelkie podstawy radości, żebyśmy mogli radować się z tego wszystkiego, czym Bóg nas obdarzył w Chrystusie Jezusie. To właśnie wiara w to, że Bóg mówi do mnie i do ciebie te Słowa, pozwala nam pokutować, porzucać zło, oczyszczać się i uświęcać, przygotowywać się na spotkanie z Bogiem. To wiara pozwala nam znowu szukać pomocy u Boga, gdy coś zagubiliśmy, odnajdywać tą pomoc i radując się wychwalać Boga, który jest tak łaskawy i miłosierny. Bez tego nie idzie żyć normalnie. To życie wtedy jest takie nijakie, jeżeli człowiek nie raduje się z każdego Słowa, które z ust Bożych pochodzi. To życie wtedy jest nijakie, ono nie ma tej radości. Ono uraduje się wtedy, jak coś się powiedzie, jak coś tak się uda, coś uda się tak. Ale to nie jest ta radość, o której mówimy tutaj, to jest radość przemijająca. Wraz z tymi rzeczami skończy się też ta radość. Ale Jezus jest nieprzemijający. Każdy więc, który raduje się w Chrystusie, jego radość nie skończy się, jej radość nie skończy się. Radujmy się więc w Chrystusie zawsze. Niech będzie Imię naszego Właściciela uwielbione w nas i pośród nas.
Ewangelia Jana 17, 12-14: „Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w imieniu twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, prócz syna zatracenia, by się wypełniło Pismo. Ale teraz do ciebie idę i mówię to na świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni.” Jak myślicie, jak radował się Jezus Chrystus? Przecież nie widzimy, żeby skakał, podskakiwał, nie wiadomo co tam robił. Raczej nie widzimy tego. Co widzimy? Przebaczał, okazywał miłość, wspierał, znosił wiele przeciwności dlatego, że był napełniony radością działania po co przyszedł. Radował się z każdego człowieka, do którego ta Prawda mogła docierać. Jego radością było zbawić ciebie i mnie. I On teraz mówi: Ojcze, Ja chcę, aby oni mieli Moją radość w pełni, aby oni umieli radować się z tego, co dałeś im we Mnie; co Jezus przyniósł dla mnie i dla ciebie, abyśmy umieli się z tego radować. „Ale teraz do ciebie idę i mówię to na świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni. Ja dałem im słowo twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak Ja nie jestem ze świata.” Kiedy więc mówi o radości, nie mówi: Wiecie, wszystko będzie się wam wiodło. Mówi, że będą nas nienawidzić, będą złe rzeczy o nas mówić. Ale ta radość nie ma jakby powiązania z tymi złymi rzeczami. Ona nie jest w stanie dać się zgasić złymi rzeczami, ona nie pochodzi z rzeczy. Ona jest z Chrystusa. To jest radość Chrystusa. Ona nie jest oparta na żadnych rzeczach, czy masz, czy nie masz, nie ma znaczenia. Czytamy w Liście do Hebrajczyków, że nawet kiedy im wszystko zabrano, z czego radowali się? Że mają skarb o wiele większy, w niebie. Jest to więc radość z tego, co przyniósł nam Chrystus Jezus. Z tego radujemy się, z tego jesteśmy wdzięczni.
I cały zbór musi się radować, jeżeli chcemy pójść dalej w kosztowność Chrystusa, być dla siebie bliskimi, wspierać się i pomagać. Inaczej wróg nas rozpracuje przez wszystko, co tu dzieje się na tej ziemi. Musimy przejść tą lekcję na tej ziemi, musimy wygrać tu na tej ziemi. Bóg daje nam różne lekcje i w nich widzimy gdzie jest nasza ułomność i wiemy, że ta ułomność jest wynikiem braku radości w Chrystusie Jezusie. Gdybyśmy radowali się w Nim, nie byłoby miejsca na tą ułomność w nas, nie bylibyśmy ludźmi, którzy są skłonni źle odpowiadać, źle mówić, czy cokolwiek innego. Byśmy byli radującymi się zawsze i ogłaszającymi Jego chwałę, Jego majestat. Mamy tyle wspaniałości do powiedzenia o Chrystusie, a możemy zagubić to, kiedy przestaniemy się tym radować. Będzie to jakby to nie miało wartości i zaczniemy radować się zupełnie z czego innego. I co wtedy? Zamieniliśmy radość wieczną na przemijającą. To jest tragedia, lepiej tam nie iść. Ale jeszcze można wrócić, jeszcze widząc to, że ta radość przemijająca jest nie za bardzo. Ja myślę, że ten młody człowiek, który w tej przypowieści Jezusa opuścił dom, na początku na pewno radował się, jak on cieszył się, mając tyle zasobności, mógł z tego korzystać, przyjaciele, przyjaciółki, wszystko pięknie, wspaniale; aż się to skończyło i skończyła się radość. I wtedy pojawiła się refleksja.
Myślę, że budowanie radości na rzeczach, które tu funkcjonują, to jest niemądre, to jest głupie. Zewnętrznie możemy cieszyć się, że łatwiej jest nam coś zrobić, że możemy coś wydrukować, coś tam zaśpiewać, coś nagrać. Możemy zewnętrznie cieszyć się z tego, ale to jest tylko zewnętrznie. Wewnątrz nie ma miejsca na to. Ciało może korzystając z tego cieszyć się, ale wewnątrz jest miejsce tylko na jedną radość – radość z Chrystusa. Tylko ta radość. Te radości nie mogą zmieszać się; wieczna z przemijającą. Zewnętrznie korzystając z tego, możemy ucieszyć się, że łatwiej było mi to zrobić, czy tamto zrobić. To jest ta fizyczna radość. Ale mówimy o tej wiecznej, duchowej radości, o tej, o której Jezus mówi: Ojcze, Ja daję im Moją radość; i to w pełni, nie trochę radości, ale całą radość daję im, aby oni mogli korzystać.
Obyśmy doszli do tego punktu, w którym radując się wszystkimi skarbami, chwałą Syna Bożego, Syna Człowieczego, siadamy, opowiadamy o Nim, jesteśmy zafascynowani, uwolnieni z ograniczenia, z obaw, z zablokowania, z nie wiadomo czego. Mówimy o wielu różnych rzeczach, ale Bóg chciałby, żebyśmy umieli mówić o tym, co On dał nam w Synu Swoim, aby Syn był uwielbiony. Duch Święty przyszedł uwielbić Chrystusa Jezusa. I może przez to właśnie, że my dajemy się zblokować co do chwały Chrystusa i tak mało mówimy o Jego wspaniałości, powoduje to, że w to miejsce wróg wkłada nam zupełnie inne rozmowy, inne opowiadania. Powinniśmy mieć to w Duchu Świętym, że Chrystus przyszedł, aby zbawić nas, uratować, On może pomóc nam podnieść się z tego doświadczenia czy z tego doświadczenia, abyśmy mogli innym pomagać, abyśmy mogli mieć to szczęście i radość. Wiecie, radosny człowiek jest w stanie znieść wiele przeciwności, ale człowiek takiego utrapionego serca już nie. Tak mówi Słowo Boże, że człowiek radosnego serca przejdzie przez wiele przeciwności, ale utrapionego nie da rady. Szybko coś powali go. Ale to nie może być radość zbudowana na rzeczach, bo rzeczy są i nie ma, psują się. Dzisiaj będę się cieszył; może już nie raz zdarzyło cię się – o, fajnie, mój samochód dobrze jeździ, a za dwa dni już się popsuł, a czasami już nawet tego samego dnia. Ciekawe dlaczego tak się dzieje. Może Bóg chce powiedzieć: Weź się ogarnij Mój synu, chcesz budować tą radość wewnętrzną z przedmiotów, z rzeczy? Zobacz, one za chwilę już popsują się. Mnie chyba tak z dwa razy zdarzyło się. Za chwilę już było, naprawdę, tego samego dnia już było zepsute, tego samego dnia. A w drugim przypadku zaraz na drugi dzień. W jednym brał udział ten samochód Dżimi (?), że on taki mało kosztujący, nie trzeba przy nim naprawiać i jeździ, jeździ i jeździ. Na drugi dzień silnik był już załatwiony, pasek zerwał się i poszło. Szybko okazało się więc, że Bóg mówi: Słuchaj Mój synu, to nie tak. Zewnętrznie możesz korzystać z tego, ale nie chwal; chwal Mego Syna, On jest godzien i na pewno nie popsuje się. Drugi tez był podobnego typu, bo często cieszymy się: Zobacz, jak dobrze służy… i już nie służy
Bóg uczy nas więc w tej szkole, że wewnątrz jest tylko dla Mojego Syna. Zewnętrznie możesz z tego korzystać, ale nie chwal. Chwal Boga. Nie jesteś po to, by chwalić dzieła ludzkie, tylko chwalić dzieło Boże. Lepiej chwalmy Boga, chwalmy Syna Bożego, chwalmy to wszystko, co On dla nas uczynił, korzystajmy z tego, budujmy się nawzajem w tym a wtedy wygramy z wrogiem duszy naszej i będziemy sobie bliskimi ludźmi, będziemy cieszyć się sobą nawzajem i będziemy się umacniać. A ta radość w Chrystusie pomoże nam na wiele, na wiele przypadków, by w ogóle w nie nawet nie zanurzać się.
Jeszcze jedno takie miejsce z 1Listu Jana 1,1-4: „Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie życia - a życie stało się widocznym i zobaczyliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam to życie wieczne, które było u Ojca, a nam uczyniło się widocznym - co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to piszemy, aby radość nasza była pełna.” Radość pełna. Jezus mówi: Aby Moja radość była w was. On mówi teraz o Jezusie Chrystusie i mówi: Aby radość nasza była pełna. Tą pełną radością może być tylko Jezus Chrystus, tylko Jezus Chrystus. I Ojciec chce, aby Jezus Chrystus był naszą pełną radością, abyśmy miłując Syna, należąc do Syna, z wdzięcznym sercem przez to uczcili Ojca, który przekazał nas Synowi, że przekazał nas Najlepszemu, Temu, który jest dzisiaj doskonale jak Ojciec dla nas.
Pamiętajmy więc, w jakiejkolwiek sprawie chwalmy Jezusa. To jest dla nas najważniejsze. Jeżeli ktoś może komuś polecić coś; zwróćcie uwagę, że czasami to, co tobie trafiło się dobre z rzeczy tego świata, z tej samej firmy, tego samego producenta, może okazać się wcale nie takie dobre. Gwarantowanie więc komuś: Słuchaj, to jest dobre, możesz spokojnie kupić - wcale nie jest pewną gwarancją. Ale jeśli powiesz: Chrystus jedynie może cię zbawić - to sto procent gwarancji. Chrystus przyszedł zbawić grzeszników, sto procent gwarancji. Nie ma pomyłki i nigdy nie będzie pomyłki. On stał się dla nas drogą do Ojca, sto procent gwarancji. Ta droga nigdy nie stanie się krzywa, ona zawsze jest prosta. Jeżeli więc mówimy coś o Chrystusie, sto procent gwarancji. Ale nigdy nie możemy dać gwarancji co do rzeczy, które są tutaj; tam zawsze zdarza się inaczej. I ktoś może powiedzieć: Gwarantowałeś mi, że to jest dobre. I co wtedy, głupio, co? Ale jeśli mówimy to o Chrystusie, możemy być sto procent pewni. Tutaj Jan też mówi o Chrystusie i mówi: A to piszemy, aby radość nasza była pełna. Tu nie ma wątpliwości. Kto raduje się w Chrystusie, radować będzie się zawsze. Jeśli poza, to szybko przeminie to i zamieni się w narzekania czy inne różne rzeczy. Niech Bóg będzie uwielbiony.
Może jeszcze jedno miejsce z Listu Jakuba 1,2, dobrze nam znane Słowa. Trudne, wydawałoby się, a jednakże prawdziwe: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie,” Skąd to: Poczytujcie to sobie za najwyższą radość? Zobaczcie, moglibyśmy nie przechodzić żadnych prób. Ostatnio mówiliśmy, że jesteśmy w szkole, Chrystus jest Nauczycielem, my uczniami; próby, doświadczenia, które przechodzimy uczą nas, abyśmy byli posłuszni rozkazom Nauczyciela. Jeśli czegoś nie zrobimy, to i tak będziemy musieli zrobić to, i tak będziemy musieli przejść przez to i wygrać, bo musimy przejść przez wszystkie doświadczenia i okazać się zwycięzcami. Ale to, co Jakub pisze: Poczytuj to sobie za najwyższą radość, że przechodzisz próby, że jesteś próbowany, jesteś próbowana w tych próbach i widzisz gdzie już jest to zwycięstwo, a gdzie jeszcze tego zwycięstwa nie ma. Ale dziękuj Bogu za to, że te próby przechodzisz, że w tych próbach umiesz zobaczyć, gdzie zawiodłeś albo zawiodłaś, albo gdzie Bóg nie zawiódł, Jezus przeprowadził cię w zwycięstwie, gdzie jest Jego triumf, a gdzie twoja porażka. Umiesz rozeznać, że w tej próbie nie zdałeś, czy nie zdałaś egzaminu, bo to nie był Jezus tylko ty. To raduj się, że widzisz te próby i widzisz jak bardzo potrzebujesz Jezusa, by wygrać w tych próbach. Dawajmy sobie zawsze możliwość, braciom, siostrom, żeby mogli zobaczyć Jezusa w każdej próbie. Jeżeli w jakiejś próbie sami weszliśmy, to będzie porażka. Ale jeśli to w Chrystusie, to będzie zwycięstwo na sto procent. Kto więc w Chrystusie wchodzi w próbę, ten wygrywa, kto bez Chrystusa, ten przegrywa po to, żeby zrozumieć – musisz wejść w tą próbę w Chrystusie, musisz, bo ona kolejny raz wróci do ciebie i będziesz musiał znowu zmierzyć się z nią. A po co, jeśli można wygrać i później już widzieć jak Chrystus daje zwycięstwo w każdym doświadczeniu.
A więc: „wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.” „Szczęśliwy mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec życia, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.” Jakuba 1, 3.4.12. Ci ziemscy zwycięzcy radują się z tego zwycięstwa, chociaż ono jest w przemijającej chwale. Po jakimś czasie zapomniani, inni zajmują za nich miejsce. Ale tutaj to wytrwanie w próbie dla mnie i dla ciebie jest niesamowite, bo weźmiesz wieniec życia wiecznego, a to nie ma końca.
Radujmy się w Nim zawsze, wygrajmy, przestańmy blokować się, zamykać się na te wspaniałości Chrystusa, Mamy niesamowity temat, temat bez końca, temat, który musi pociągać nas coraz bardziej w kierunku Boga, bo Jego łaska, Jego dobroć jest tak niesamowita dla nas ludzi. Pozwala nam podnieść się z wielu upadków, daje nam szansę i możliwość, żebyśmy nie chodzili sami, żebyśmy zawsze trwali w Chrystusie. Jak przyjęliście Chrystusa, tak w Nim trwajcie, tak w Nim chodźcie Wygrajmy więc w tych wszystkich bitwach. Nie dajmy sobie zabrać tego, po co przyszedł Chrystus, nie zamieńmy Chrystusa na siebie i Jego zwycięstwo na naszą porażkę; i będziemy cały czas borykać się z sobą samymi i sami sobie nie damy szansy, żeby dotrzeć do wieczności. Bo my sami nie jesteśmy w stanie tam dotrzeć. Jezus mówi, że beze Mnie nic nie uczynicie dobrego, nic nie jesteśmy w stanie.
Mamy szansę, wygrajmy. Jeżeli będziemy szczęśliwymi ludźmi w Chrystusie, będziemy pomagać sobie nawzajem, wspierać się. Im więcej szczęśliwych będzie w zgromadzeniu, tym więcej wsparcia zostanie udzielonego kolejnym i kolejnym, kolejnym. Więcej ludzi będzie w stanie pomóc sobie nawzajem i umacniać się w tym, co jest Chrystusowe. I wtedy rozmowa będzie nie tyle o tym jak tu czy tam cii się powiodło, tylko co w Chrystusie, jak w Chrystusie i jak Jezus Chrystus przeprowadza przez to czy inne wydarzenie.
Może jeszcze jedno miejsce, żeby to, co teraz przeczytałem z Jakuba, było widoczne, 2Koryntian 13,5.6: „Poddawajcie samych siebie próbie,” Jak można samemu siebie poddawać próbie? Rozumiecie, jeżeli biorę Słowo Boże i wchodzę w to Słowo Boże, to sam siebie poddaję próbie; na przykład – nie kłam. Sam siebie poddaję próbie, kiedy wchodzę w to, by nie kłamać. I wtedy widzę czy ja jestem sam, czy jest ze mną Chrystus. Jeżeli jestem sam, to zacznę kłamać, jeżeli Chrystus, to będę mówić prawdę. Poddawajcie się, wchodźcie w te doświadczenia i sprawdzajcie, mówi apostoł, zobaczcie, czy jesteście już napełnieni Duchem Chrystusowym, „czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie, czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba, że wciąż bez próby jesteście. Spodziewam się zaś, że dowiecie się, że my przebyliśmy próbę.” Apostoł więc jest wypróbowany, że Chrystus jest w nim. On przechodzi przez wiele doświadczeń, pobity, znieważony, odrzucony, lekceważony, obdarzany, przeprowadzany, napełniany, w objawieniach. We wszystkim okazuje się wypróbowany i jest zwycięzcą. Mówi: Ja przeszedłem próbę, Chrystus mieszka we mnie, nie żyję ja, lecz Chrystus mieszka we mnie. Mówi: I wy poddajcie się, czy wy żyjecie dalej, czy już Chrystus, czy radujecie się w Chrystusie, czy sami macie swoje własne radości? Wchodźcie w Słowo, sprawdzajcie, zobaczcie, czy już tak jest, bo Bóg stoi za każdym Swoim Słowem, które do nas powiedział. Nie musisz obawiać się patrzenia na Prawdę, bo kto z Prawdy jest, tego Bóg w tą Prawdę też wprowadza. Miłujemy Prawdę, a więc chcemy widzieć siebie jako miłujących się nawzajem, wspierających się. A jeżeli nie widzimy tego, to znaczy, że jeszcze brakuje ugruntowania w Chrystusie, że próbujemy sami podejść do jakiegoś doświadczenia i rozkładamy się na nim, nie dajemy rady. Nie mówi to więc o tym, że jesteś beznadziejny, nic nie warty, idź sobie gdzieś tam. To tylko mówi, że muszę mieć tu Chrystusa, muszę skłonić się do Niego, muszę dowiedzieć się, co On powiedział w tym temacie, co On obiecał mi, na co wskazał, co kazał mi porzucić. Muszę to zrobić, żeby przejść i wygrać. Bo przejść muszę. Dlatego Jakub mówi o tym, że kto wytrwa w próbie, ten dojdzie do doskonałości.
Wygrywajmy więc, korzystajmy z tego, nigdy nie dajmy zabrać sobie tej wewnętrznej radości z Chrystusa, zastępując ją tą zewnętrzną. Ta zewnętrzna radość, tak jak mówiłem, jest przemijająca, może być po ludzku w jakiś sposób, ale tylko zewnętrznie. Ona nie może napełnić wnętrzności. Bo jeśli ona napełni wnętrzności i wypchnie radość z Chrystusa, to wtedy masz przemijającą radość i na zewnątrz i wewnątrz. A to już jest tragedia. Nigdy wewnątrz przemijająca, wewnątrz zawsze wieczna. Na zewnątrz może być przemijająca.
I o tej wiecznej radości będziemy chcieli mówić dalej, jutro, jak Bóg pozwoli. Ale jedno jest pewne, musisz przejść każdą próbę dzięki Jezusowi. A tylko ludzie szczęśliwi w Chrystusie będą w stanie wytrwać w próbie i osiągnąć cel, zwycięstwo. Chwała Bogu za Jezusa, za wszystko, czym nas obdarzył, za to, że Duch Święty przyszedł wprowadzić nas w Prawdę, abyśmy mówili ze sobą Prawdę, abyśmy mówili do siebie o tym, co naprawdę jest radością naszego wnętrza, co napełniło nas tym niesamowitym przekonaniem, że mamy wieczne życie. Kto ma Syna, ma wieczność, że to wszystko jest z łaski, za darmo, nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Bóg więc obdarzył nas tym wszystkim, nie tyle dlatego, że byliśmy lepsi od innych, tylko dlatego, że Bóg postanowił zbawić nas, grzeszników. Paweł mówi: A ja jestem z nich największym, pierwszym wzorem, że Bóg może takiego grzesznika wyrwać z tej niewoli grzechu i dać mu jeszcze takie niesamowite posłanie: A ty pójdziesz i zaniesiesz Moje Imię przed wiele ludów, przed królów, namiestników, cesarzy, pójdziesz, aby ogłosić jak wielki jest Chrystus, Ten, który przyszedł od Ojca, Ten, który został oznajmiony przez aniołów, i którego Symeon podniósł na rękach, mówiąc: Boże, teraz mogę odejść, jestem już spokojny, oto oczy moje widziały mojego Zbawiciela. I radował się, że zobaczył Zbawiciela, że Zbawiciel jest już na ziemi, chociaż to było małe dzieciątko, a jednak już jest. Niesamowita chwała! Niech Bóg będzie za wszystko uwielbiony w Jezusie Chrystusie, zawsze w Jezusie Chrystusie. Amen.

