zgr.02.01.2026r w Marian - Ty miałbyś być Synem Boga?
zgr.02.01.2026r w Marian - Ty miałbyś być Synem Boga?
Chwała Bogu. Mamy niesamowitą możliwość być razem i bądźmy niesamowicie wdzięczni za tą łaskę, że dał nam w ogóle urodzić się na tej ziemi, że dał nam możliwość, abyśmy mogli ratować się, że dał nam taki czas ratowania się. Nie zmarnujmy tego czasu, wykorzystajmy go dobrze. Dzisiaj chciałbym z pomocą naszego Króla i Władcy, Nauczyciela Jezusa Chrystusa mówić o tym, jak On przyszedł tutaj na ziemię w ciele, jak ludzie, którzy byli wierzącymi w Boga, którzy mieli świątynię, kapłanów, arcykapłanów, ofiary, święta, wszystko, kiedy widzieli Go, osądzili: Ty miałbyś być Synem Boga, Ty Synem Boga? Kim Ty jesteś w ogóle, że Ty myślisz, że Ty miałbyś być dla nas Synem Boga? Kogo Ty reprezentujesz między nami? Jaką masz władzę? Kim Ty rządzisz, zarządzasz w ogóle? Przecież nawet nie możesz złożyć ofiary w świątyni. I Ty miałbyś być Synem Boga? Ty miałbyś być tym Posłańcem, Mesjaszem, Zbawicielem, który przyszedł wyzwolić nas? Ty miałbyś uratować nas z tej niewoli, w której jesteśmy?
Wiecie, oni mieli dylemat i to bardzo mocny. Myślę, że my mamy ten sam dylemat, co oni. Może inaczej wyrażamy się, ale ogólnie dylemat mamy ten sam. Wiemy o wiele więcej od nich, już rozumiemy, że nie był jakimś księciem w Izraelu z jakiegoś bogatego rodu, że urodził się w skromnym miejscu, że wiele znaków potwierdzało to, że urodził się ktoś niesamowicie ważny na tej ziemi. My już to wiemy. Ale czy to coś w nas zmieniło, że to wiemy? Czy widzisz wśród wierzących ludzi niesamowitą chwalebną obecność Chrystusa Jezusa? Czy widzisz przemienionych ludzi, którzy są nowymi ludźmi, tak jak śpiewaliśmy, ponieważ oni należą do tego wspaniałego Bożego Syna, Syna Człowieczego? Widzisz raczej w chrześcijaństwie mnóstwo ludzi niezdecydowanych, niepewnych. Czasami mijają lata a oni jeszcze nie umieją podjąć decyzji komu będą służyć, czy Bogu czy swemu ciału. Przez lata mają olbrzymi dylemat, kto jest ważniejszy. I bardzo często widzimy wierzących ludzi, którzy wybierają ciało. Uważają, że lepiej służyć ciału niż Bogu. Ich decyzje są jawne, otwarte, nie ma problemu, żeby móc je zobaczyć, że takie właśnie decyzje zapadają.
Innym słowem człowiek mówi tak samo jak ci, dwa tysiące lat temu: Ty miałbyś być Synem Boga, który ma rządzić moim codziennym byciem na ziemi? Ty miałbyś decydować o tym, co ja będę mówić, o czym myśleć, co będę czynić? Ty miałbyś, Jezu, decydować? Kimże Ty jesteś, żeby decydować? No tak, mówią, że poszedłeś do nieba, siedzisz tam po prawicy Ojca, ale kimże Ty jesteś dla mnie dzisiaj, żebyś miał decydować czy pójdę w grzech, czy nie pójdę w grzech? Czy potrafisz w ogóle zrozumieć to, co tu się dzieje na ziemi? Że to nie jest takie łatwe podjąć decyzję i żyć tylko dzięki Tobie, Jezu. No tak, kaznodzieje mówią przecież o tym, że wygrałeś z diabłem, pokonałeś kusiciela, że okazałeś się Zwycięzcą. Nawet śmierć musiała uznać porażkę, kiedy wszedłeś w nią i wygrałeś, ponieważ byłeś doskonale czysty. Ale. I to „ale” cały czas jest. Ja to widzę. To „ale” to jest właśnie ta rzecz, o której będziemy dzisiaj mówić, której może nawet nie widzisz, może nawet nie postrzegasz, albo nawet nie dałbyś możliwości, żeby powiedzieć tobie, że ty właśnie tą rzecz masz, ale to jest właśnie przeszkodą. To jest to samo, co im przeszkodziło.
Jedną taką sprawą jest: Jak możesz być kapłanem, skoro nie masz odpowiedniego rodowodu? Nie jesteś z Lewiego. Jak możesz być królem, skoro nie masz armii? Jak możesz być władcą, skoro nie masz więzień? Każdy władca ma więzienia, żeby wsadzać tam przestępców. Dlaczego Jezus nie ma więzień? Jak możesz być królem, skoro nie masz wojska? Jak myślisz, dlaczego nie chwalisz Jezusa? Nie widzisz Jego potęgi, nie widzisz Jego możliwości. Jesteś dokładnie w tej samej pozycji, co oni. Masz obawy, czy On da sobie radę i powstrzymujesz się przed tym, żeby całkowicie do Niego należeć. Gdyby był takim jak tu na ziemi, to przecież karałby nieustannie. Zrobiłeś przestępstwo i nie siedzisz w więzieniu. Co to za władca, który nie wsadza do więzień? Dalej chodzisz na wolności, dalej możesz popełniać przestępstwa. Ale mówiliśmy ostatnio, że więzienie jest trochę innego rodzaju.
Ty miałbyś być Synem Boga? To jest problem przez wszystkie pokolenia. Bo jeśli człowiek przyjmie, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, oddaje Mu chwałę i wszystko. I nie ma już problemu. Nie spotkasz tego człowieka, żeby zastanawiał się co lepiej wybrać. Ten człowiek na pewno podda się Synowi Bożemu, bo wie jaki to jest Majestat, jaka Chwała i rozumie, że Jezus nie musi mieć wojska. Wystarczy, że On powie Słowo. Jego tchnienie zniszczy największego wroga człowieczeństwa, diabła. Tchnieniem warg Swoich zniweczy wszystko i jego dzieła włącznie. On ma taką potęgę i chwałę. Ale jest ten właśnie problem – ty tego nie widzisz. A skoro nie widzisz, to prawdopodobnie nie musi tak być. Borykasz się z różnymi problemami, masz taki czy inny problem i nie widzisz, żeby tak wszystko prosto rozwiązywało się. I żeby było tak widać, że jak masz zagrożenie, to patrzysz a tu trzech aniołów stoi obok ciebie i nikt nie może nawet dostać się do ciebie. Patrzysz, że nie ma aniołów, mogę nawet pobić cię, mogą nawet ukamienować cię.
Gdzie więc jest Jego potęga? Gdzie więc jest Jego siła? Jego siła jest tam, gdzie jest wiara. Tam jest Jego siła. Bo kto uwierzy, że On jest Synem Boga, będzie zbawiony, będzie uratowana. Myślisz: Ja wierzę, że On jest Synem Boga. W tamtym czasie też byli ludzie, którzy wierzyli, że On jest Synem Boga, a mimo wszystko nie poszli za Nim. Bardziej obawiali się tego co zrobią ci, którzy mieli władzę fizyczną i nie poddali się działaniu Ducha Bożego, żeby iść za Jezusem. Jak myślisz, czy ty jesteś w tej grupie, która już całkiem należy do Jezusa Chrystusa, do tego kim On jest? Czy jeszcze należysz do grupy niezdecydowanych chrześcijan, niezdecydowanych chrześcijanek, którzy cały czas zastanawiają się czy warto. Ja to widzę, a ty widzisz to? Czy widzisz tych chrześcijan, chrześcijanki, którzy cały czas zastanawiają się czy to warto oddać życie temu Jezusowi, żeby On mógł posługiwać się tobą tak jak Ojciec mógł posługiwać się Nim? Mówisz: Jak to?, przecież ja podjąłem, podjęłam już decyzję. Czy to jest decyzja podobna do Jezusa Chrystusa? Czy to jest decyzja taka jaką Jezus Chrystus miał: Ojcze, nie moja wola lecz Twoja. Czy to jest ta sama decyzja? Bo jeżeli mam mieć Ducha Chrystusowego w sobie, to ja muszę mieć też Jego decyzję w sobie, muszę być stanowczym co do wyborów i postępowania; nie być rozchwianym, niepewnym niepewną i myśleć sobie: A, to teraz mogę pozwolić sobie na to, albo nie pozwolę sobie na to czy na to. Po prostu ja zdaję sobie sprawę, że Jezus jest już teraz moim Właścicielem. Nie jest to dla mnie puste słowo, za którym nie idzie nic więcej jak tylko to, że nazywam Go Właścicielem, ale nie poczuwam się, żebym ja był Jego własnością. On nie może przeze mnie czynić Bożego dobra. To ja decyduję co On będzie czynił przeze mnie. W sumie więc to On nic nie czyni przeze mnie. On nie będzie ze mną dyskutować na tak ważne tematy. Mówi: Jeśli nie oddasz Mi się całego, stracisz siebie całego.
To jest więc ten sam dylemat – Ty miałbyś być Synem Boga? Co Ty możesz zrobić? I przychodzi do czegoś, i ja widzę jak wierzący ludzie podejmują tą łatwiejszą dla ciała decyzję, która bardziej podoba się ciału, widzę to. Próbują nazwać to mądrością, przebiegłością, chęcią dotarcia do kogoś, a tak naprawdę to jest strach, strach co inni pomyślą. Albo może – czy to na pewno tak musi być? Ja myślę, że to można zrobić inaczej. I robią to. Nic specjalnego nie wydarzyło się, nie zostali zamknięci do więzienia, nadal żyją na wolności, widocznie Władca nie zauważył tego, że popełnili przestępstwo. Ale Jezus mówi, że jeśli nie wyznasz Mnie na ziemi, Ja nie wyznam cię w niebie. Ale tego nie widać, nie słychać.
Powiem wam, że jest dużo ludzi wierzących, którzy do dzisiaj nie podjęli decyzji komu chcą służyć. I cały czas balansują, balansują i balansują. Obawiam się, że to będzie tak aż do śmierci. To będzie tragedia, tak jak było to tragedią tamtych ludzi, że nie widząc w Chrystusie tego, co normalnie ludzkie oczy chcą widzieć, żeby pójść za kimś, po prostu opuścili Go, zostawili. Myślisz: Ja bym tego nie zrobił; zrobisz codziennie, wybierasz to, co łatwiejsze, to co przyjemniejsze dla ciała, to co w sumie nie narazi cię na kłopoty. Kiedy weźmiesz Jezusa, miał codziennie kłopoty. Z powodu tego kim był, miał codziennie kłopoty, codziennie nachodzili Go, próbowali podejść Go, kombinowali, oskarżali, chcieli zabić Go, chcieli strącić Go z góry, myśleli w jaki sposób Go zwieść, żeby Go Rzymianie ścieli.
Niesamowite, co? Przecież to jest syn cieśli. Co znaczy cieśla w Izraelu? Kto to jest w ogóle? To tak jakby syn elektryka. Kto to jest? No, syn króla, to ktoś. Syn najbogatszego człowieka na ziemi; może coś spadnie z tego stołu. Ale na takim tam będzie ci zależeć? Co on pomyśli; jakie ma znaczenie co pomyśli ten syn cieśli. Niech sobie myśli co chce, przecież to i tak nic nie zmieni w moim życiu. Czy mu się to podoba, czy nie podoba, przecież to nie ma znaczenia, robię to albo tamto i nic specjalnie nie dzieje się; nie przyszło dwóch aniołów i nie powiedziało: Władca wysłał nas, żeby cię zamknąć do więzienia. Nikt nie przyszedł, nikt nie zareagował. Ile miałeś, maiłaś już takich przestępstw, po których nic się nie wydarzyło? Nic specjalnego, nic. Pomyślałeś sobie, że w sumie to ja nie widzę Jego władzy, nie widzę, żeby karał mnie, żeby mnie oddzielało czy cokolwiek; może to wszystko to jest tylko taka abstrakcja. Może trzeba po prostu żyć swobodnie i tyle. Jak myślisz, czy ty masz już decyzję komu będziesz służyć? Czy na pewno masz decyzję komu będziesz służyć? Bo jeśli zapadła decyzja, że będziesz służyć Jezusowi, to jest wyraźnie w Słowie Bożym napisane w jaki sposób Jemu się służy. Czy jesteś gotów, gotowa na taką służbę, tak Mu służyć – z całego serca, z całej myśli, duszy i siły, bez ale, bez dyskusji, bez mówienia: Nie, może kiedyś indziej, ale nie teraz, teraz za szybko?
Piłat, kiedy Jezus stał przed nim, powiedział: Mówią, że jesteś królem. A Jezus mówi: Tyś to powiedział; gdyby królestwo Moje było z tego świata, Moi poddani walczyliby o Mnie, ale Moje Królestwo nie jest z tego świata. Chociaż dla Piłata mogło to być całkiem dziwne, jednakże uznał, że ten Jezus nie jest winny tego, żeby skazać Go na śmierć. Próbował bronić Go po ludzku, ale później przeważyło to, co powiedzieli ci ludzie grożąc mu, że zadziera z cesarzem. I od razu zmieniło się.
Gardził więc Nim religijny lud, uznał Go za niewartego tego, by uczcić Go, uszanować. Wzgardził nim świat, uznając, że niewiele znaczy, nie wnosi zasobności, nie wnosi jakiejś ludzkiej chwały, w sumie wzgardzili Nim wszyscy; wzgardzony – napisane jest w Biblii, uznany za niewiele wartego. Czy Jezus znaczy dla ciebie wszystko, cały twój skarb, cały twój majestat, honor? Przecież jesteś z rodu królewskiego, zrodzony, zrodzona z Boga. Co znaczy dla nas dzisiaj – zrodzony z Boga, urodzony aby żyć według woli Ojca? Nie moja wola, lecz twoja, Ojcze. Co to znaczy dzisiaj dla wierzących ludzi? Czy nie zostało to usunięte tak jak u tamtych? Bardzo szybko uznali, że nie warto poświęcać życia dla tego Jezusa i bardzo szybko zaczęli walczyć o stołki wśród wierzących, żeby nachapać się więcej pieniędzy. To już Paweł mówił; przecież oni docierają do was nie dlatego, że chcą was zbawić, ale dlatego, że widzą w was zyski. Już wtedy ludzie myśleli, żeby ciągnąć z pobożności pieniądze. Nic więc nie zmieniło się.
Popatrzcie teraz, kiedy mówię wam to, chcę żebyście to widzieli, jak wróg zamienił to w nikczemność wobec tego Chrystusa, kiedy On nie jest najważniejszy, najcenniejszy, kiedy to człowiek stał się ważniejszy od Chrystusa i decyzje ludzkie stały się cenniejsze i ważniejsze od decyzji Boga, który posłał nam Syna. Nie widać miłości, nie widać radości, nie widać wdzięczności, a ludzie nie boją się. To jest niesamowite w jaki sposób wróg oszukał ludzi wierzących. Nie boją się konsekwencji. To co powiedziałem wczoraj – kto nie pocałuje Syna, Bóg będzie gniewać się na tego człowieka. Ażeby Go pocałować, to zobacz brata czy siostrę, zobacz ich w ich codziennej potrzebie. Jeżeli cokolwiek zrobisz jednemu z tych najmniejszych, Jezus mówi: Mnie to zrobiłeś. Będzie to jak pocałunek w usta dla Tego, który jest Głową tego Ciała. A jeżeli będziesz to zaniedbywać, to Bóg gniewa się na takich ludzi. A to jest straszna rzecz, kiedy Bóg gniewa się na człowieka. Kto wtedy wstawi się za tym człowiekiem. Jeżeli człowiek zadziera z Bogiem, kto wtedy wstanie i powie: Stop, kiedy Bóg jest największy.
Mamy poważny temat, bardzo poważny do rozsądzenia i póki żyjemy na ziemi, dobrze, żeby go rozsądzić i zobaczyć czy my różnimy się od tamtych ludzi, dla których Jezus nie był warty, żeby położyć życie, dla których Jezus był warty, żeby móc pochwalić się czymś tam. Gdybyśmy wdzieli armię aniołów – o, no tak, gdybyśmy widzieli tą gehennę, to więzienie dla aniołów, którzy są tam uwięzieni i czekają na dzień sądu, byśmy powiedzieli: Ja, to Bóg naprawdę jest potężny, Jezus tym wszystkim włada, On decyduje o tym wszystkim. Wtedy z drżeniem i bojaźnią byśmy sprawowali zbawienie, które otrzymaliśmy z łaski za darmo. Ale że tego nie widzimy, wydaje nam się, że Jezus jest taki malutki, niewiele może, a więc my musimy poradzić sobie w tym życiu, co jest oczywiście kłamstwem. On decyduje o wszystkim. Najgorsze więzienie jest wtedy, kiedy człowiek nie uznaje Jezusa za Syna Bożego. To jest najgorsze więzienie dla wierzącego człowieka, kiedy Boży Syn nie jest już Bożym Synem dla wierzącego. To jest już najgorsze więzienie - być oddzielonym od tej chwały należenia do Boga, swobodnego bycia przed Obliczem Najwyższego. To jest niesamowita kara.
Czego nie mogę znaleźć w Jezusie, a nieustannie znajduję wśród wierzących ludzi? Grzech. Choćbym nie wiem jak przepatrywał Jezusa, nie znajdę w Nim grzechu. Ale kiedy patrzę na życie, widzę potrzebę zmian i to olbrzymich zmian, żeby ludzie mieli to uświadomione, że koniecznie trzeba ratować się, jest jeszcze czas. Ale u ciebie musi być decyzja, bez ale. Wszystko dla Chrystusa, wszystko. Nie ma już sporów, dyskusji, nie ma myślenia – bo mi dali, bo mi nie dali. Wszystko oddaję Jemu. Wszystko oddaję i już nie ma dla mnie miejsca. Czy mnie znieważą, czy mnie pochwalą, nie ma dla mnie miejsca. Wszystko to Chrystus i wtedy wygrałem. Wtedy On jest Synem Boga dla mnie a ja jestem współdziedzicem wraz z Nim w tej chwale. Czego wtedy nie będzie można we mnie znaleźć? Tego samego co w Jezusie – życia dla siebie samego. To jest grzech w świecie jak i wśród wierzących – życie dla siebie samego, dla siebie samej, dla własnego zadowolenia. Powiedz gdzie Jezus żył w ten sposób? Powiedz gdzie widzisz Jezusa, który żyje inaczej niż chce Ojciec, powiedz mi, gdzie to w ogóle widzisz. Jeżeli my do tego dopuszczamy, że żyjemy inaczej niż chce Ojciec i nie mamy poczucia, że grzeszymy w tym momencie, że popełniamy ohydne przestępstwo; to co z nami zrobił diabeł w tym momencie? Jeżeli wiem o tym, i będę czytał wam to z Biblii, bo to co mówię, napisane jest w Biblii. Każdy z nas ma Biblię, każdy może to czytać, może znaleźć to wszystko. On wzgardził wszystkim, co oferował Mu diabeł. Jezus tym wszystkim wzgardził, co wyszło z powodu odstępstwa od Boga, uznał to za nic, za nic nie warte.
Ludzie dla przyjemności zrobią wszystko, żeby być zadowolonymi. On tego nie zrobił nigdy, nigdy. Dla Niego przyjemnością było zupełnie co innego. Dla Niego przyjemnością było czynić wolę Ojca. On to czynił z wielką przyjemnością. Mówił, że tak jak dla człowieka przyjemnym jest jeść pokarm, kiedy jest głodny, nakarmia swoje ciało i cieszy się smakiem tego pokarmu, Jezus mówi, że dla Mnie pokarmem, tym smakiem zadowolenia jest pełnić wolę Ojca, który jest w niebie. Jeżeli ja wchodzę w tą samą pozycję, w pozycję Syna Bożego w Jezusie Chrystusie, to pełnienie woli Ojca staje się czymś naturalnym, czymś przyjemnym, tak jak codzienny pokarm. Biorę i żyję według woli Ojca, bo to jest bycie synem Boga, bo kto Go przyjmie, On daje prawo bycia synem Boga, dzieckiem Boga. I to co mówię, jest tylko po to, żeby otrzeźwić nam myślenie, co my robimy. Przecież my mamy zamieszanie w tych sprawach; w jednej chwili potrafimy modlić się, a w drugiej złorzeczyć, jakby to było czymś naturalnym. W jednej chwili obiecywać, a w drugiej chwili odwrócić się od tego; jakby to było czymś naturalnym; po prostu nie wyszło mi i tyle. Czy w Jezusie mogę odnaleźć to, że On coś mówi i nie robi tego w ogóle i ma wytłumaczenie, że nie wyszło mi? No było coś ważniejszego. Umówił się jakiś brat z bratem, brat nie przyszedł i nie ma nawet potrzeby przeprosić, bo wyszła ważniejsza sprawa, na przykład. Ja już miałem takie doświadczenia; uznał, że jest usprawiedliwiony, bo była ważniejsza sprawa od tej, ku czemu umówił się, czy umówiła.
Czy Jezus by tak zrobił? Czy u Jezusa „tak” jest też „nie”? Mamy więc z bardzo poważną sprawą do czynienia. Oni dlatego odnieśli porażkę, bo nie uznali Go za Syna Bożego. Czyś Ty jest Chrystus, Syn Boga Wszechmogącego Najwyższego? Kiedy padają Słowa: „Tak”, to co robi ten arcykapłan? Rozdziera szaty. I co mówi? Zbluźnił. Jak On może być Synem Boga? Przecież gdyby Syn Boga przyszedł, to byłby potężny Władca, przecież Bóg włada wszystkim. A tu taki słaby człowiek, który jest w naszym zasięgu. My możemy zrobić z Nim, co chcemy, możemy Go ukrzyżować, albo nie. Oni tak myśleli. Kim On jest w ogóle? Co On sobie poradzi? No, jeżeli jesteś Synem Boga, to zejdź z tego krzyża, udowodnij, że jesteś Synem Boga. I śmiali się, bo wiedzieli, że nie zejdzie z tego krzyża, bo nie jest Synem Boga. Dla nich – o, gdyby zszedł, to naprawdę byliby w wielkim zadziwieniu. Ale i tak dalej byłoby w grzechach.
Ile może ty mówisz? Udowodnij, pokaż mi. Dlaczego nie robisz tego, co mówię do Ciebie, Jezu? A dlaczego jest tak trudno od Ciebie coś osiągnąć? Ja muszę, ja muszę znowu uniżać się, znowu uniżać się, kiedy mam poczucie, że bycie Synem Boga to jest władać, decydować, kierować, pokazywać swoją wyższość, niezależność, jestem synem Boga. A tu uniżać się, znosić przeciwności? Czy to jest bycie synem Boga? Czy o to chodziło Bogu Wszechmogącemu, by Jego synowie i córki żyli w takich doświadczeniach, w takich przeciwnościach, i żeby okazywali wdzięczność Bogu? Dziękując Mu za każdą próbę, za każde doświadczenie? Nie, to niemożliwe. Przecież Bóg nie chciałby, żeby Jego dzieci cierpiały. To powinno być inaczej, to powinno być zupełnie inaczej. Wszystko nam się powodzi, wszystko łatwo spada, nie musimy o nic starać się, nie musimy niczego wyrzekać się. Wszystko jest takie piękne, takie wspaniałe. Teraz to ja wiem. Czy nie jest tak? Czy nie jest tak, że człowiek zaczyna narzekać i wyrzekać, że dlaczego to mnie spotyka? Staram się, coś robię, a tu jeszcze same przeciwności. A zobacz na Jezusa. Im dalej szedł, im więcej było widać w Nim chwały, tym bardziej nienawidzili Go, tym bardziej szukali sposobu jak Go zabić. A ty myślisz, że co innego cię spotka? Wierzysz, że On jest Synem Boga, i że droga synów i córek Boga jest właśnie ku poniżeniu, wtedy jest wywyższenie? Czy ty wierzysz w to, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i w tym uniżeniu naprawdę okazało się, że jest Synem Bożym? Nie, to za wysoka cena. Co ludzie o mnie pomyślą? To jest jakiś masochizm, ta jest jakieś umartwianie się; tego nie wolno, tamtego nie wolno. Nie. Jezus mógł wszystko uczynić, a uczynił tylko to, co chciał Ojciec. Powiedział, że Ja nic innego nie czynię, jak tylko to, co Ojciec chce. Czy On może być Synem Bożym, kiedy On nie ma Swojego zdania, Swojej woli? To co, Bóg ma takiego Syna, który jest tak ubezwłasnowolniony, że On nic nie może od Siebie zrobić? Co to jest za Syn? Czy Ojciec chciałby mieć takiego Syna, który robi tylko to, co chce Ojciec? Nie da Mu wolności żadnej? Nie dał Mu swobody, żeby chociaż coś zrobił po swojemu na tej ziemi? Dlaczego? Bo Syn jest doskonały jak Ojciec. Dlatego Syn czyni zawsze to, co Ojciec, bo obydwaj są doskonali.
Jak ty chcesz być doskonały czy doskonała, też będziesz czynić to, co chce Ojciec i tylko to, co chce Ojciec. To świadczy o byciu dzieckiem Boga. Ludzie ocenili to, że to słabość. To nic nie warte. Tak nie da rady żyć. Muszę mieć jakąś siłę, jakieś parcie, udowodnić, że ja mogę też z pięścią, nie tylko z otwartą ręką. Co to za siła, która miałaby się okazywać w słabości? A jednak to była siła, co? Siła Syna Bożego. Tą siłą zbawił nie jednego człowieka na tej ziemi. Jego słabość wyprowadziła z niewoli mnóstwo ludzi, bo w tej słabości okazało się posłuszeństwo. To co ludzie uznali za słabość, to była niesamowita siła wierności Ojcu. Niesamowita siła. I kiedy wszystko sprzysięgło się, żeby to zmienić, Jezus okazał się słabym i niczego nie zmienił. Kiedy diabeł kusił Go, ludzie kusili Go, On nic nie zmienił z woli Ojca. Niesamowity! Nie znajduję w Nim żadnego bezprawia, żadnej niechęci do woli Ojca, nie znajduję w Nim narzekania i biadolenia, nie znajduję w Nim wszystkiego, co znajduję wśród wierzących ludzi.
Domyślam się więc, że coś tu nie pasuje, że nie tego Syna my przyjęliśmy. Może to jest ktoś wydumany, kto pozwala nam na pokazywanie swojej niezależności, na demonstrowanie swojego konstruktywnego działania, na wymyślanie nowych możliwości w chrześcijaństwie, jakby stare były zagubione, takie już przestarzałe antyki. Czy raczej wierzysz, że to, co mówi Syn Boga jest wieczne? Ludzie próbowali atakować to mnóstwo razy i wszyscy o to rozbili się. Nadal jest zbawienne, nadal wyprowadza grzeszników z niewoli; doskonałe, czyste, prawdziwe Boże Słowo sprawia niesamowite sukcesy w tych, którzy słuchają Go. To co powiedział Jezus nadal wykonuje się. Jego władza jest niesamowita. On czyni z takich ludzi, którzy potrafili wiele osiągać swoją siłą, ludzi, którzy już nic nie chcą osiągać siłą, którzy chcą to dostać. A jak nie dostaną, to będą dziękować uważając, że nie są jeszcze gotowi na to, żeby to mieć.
Może List do Hebrajczyków 12, 1-6: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę,” Co dalej? „i usiadł na prawicy tronu Boga. Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi i zapomnieliście o napomnieniu, które się zwraca do was jak do synów: Synu mój, nie lekceważ karania przez Właściciela ani nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza; bo kogo Właściciel miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje.”
Niesamowite, co? Dlaczego On to robi? My wiemy z jakiego ojcostwa pochodzi nasza natura. Z diabła. I żeby z nas wygonić to wszystko, co my wzięliśmy z tej natury żyjąc bez Boga, potrzeba karcić nas, ćwiczyć i wychowywać. A co może pomóc nam, abyśmy poddali się Bożemu wychowaniu, jak nie to, że wierzymy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, i że On pierwszy cierpiał na tej ziemi, chociaż nigdy nie zgrzeszył? Zniósł wiele przeciwności od grzeszników, którzy zamiast wielbić Boga za to, że przysłał Zbawiciela, atakowali Go, chcąc zniszczyć Go, usunąć Jego moc i siłę posłuszeństwa Ojcu, namówić Go do nieposłuszeństwa. ‘Jezu, nie przyjdzie to na Ciebie, mówię Ci Jezu, jak ja cię kocham, nie będzie nigdy tak, żebyś Ty cierpiał, Jezu’ – mówi Piotr, jeden z tych najbardziej znanych apostołów. ‘Nie przyjdzie to na Ciebie, Jezu, dlaczego Ty miałbyś cierpieć, jesteś Synem Boga Wszechmogącego, przecież Bóg nie wysłałby ciebie na takie cierpienia’. Jezus mówi: „Idź precz ode Mnie, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, lecz o tym, co ludzkie”.
Ilu wierzących myśli o tym, co ludzkie. Bo to jest hańba, dyshonor, kto o mnie coś pomyśli, jak ja będę taki uniżony, uniżona, jeżeli będę gotowy znieść tą przeciwność w pokorze i uniżeniu, mówiąc: Ojcze, nie moja wola lecz Twoja niech się stanie. Nie odpowiem złem na zło, nie będę niszczyć zła złem, ale wygram, Ojcze, bo wierzę, że Jezus Chrystus jest Twoim Synem i On cierpiał na tej ziemi i nigdy, nigdy nie odpowiedział na zło złem. Nigdy! Wierzę, że On jest Synem Boga i wierzę, że synowie Boży i córki Boże żyją jak synowie i córki Boga, bo to jest Ten sam Bóg, który posłał Chrystusa Jezusa na tą ziemię. Jest tylko Jeden Ojciec, prawdziwy Ojciec i ten Ojciec zadecydował w jaki sposób my, grzesznicy, wydostaniemy się z niewoli ciemności. Nie będziemy podnosić głowy i pokazywać swoją niezależność, ale będziemy opuszczać ją coraz niżej, ucząc się zależności od Ojca. Niesamowita chwała! Mówię ci, że wygrasz wiele bitew, kiedy przyjmiesz Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego. Wtedy uniżenie będzie czymś naturalnym, bo pycha, duma i arogancja nie pochodzi z Syna Bożego. To jest wymyślone. Ten Prawdziwy jest cichego, łagodnego ducha. Wtedy pokój wejdzie do twego serca, do twego myślenia i ty wniesiesz ten pokój do swego domu, a także udzielisz go w pracy, będziesz czysty, będziesz czysta. Wtedy nie będzie u ciebie zastanawiania się, czy warto być czystym, być czystą, po prostu będzie to dla ciebie najwyższa satysfakcja, że dzięki Jezusowi możesz być czystym, czystą na tej ziemi, czynić dobro. Usta twoje nie będą wypowiadać słów złośliwych, niechętnych i zawistnych, otworzysz je dla chwały Syna Bożego, aby mówić jak Syn Boży mówił na tej ziemi.
To jest niesamowity triumf, mówię wam. Ich problem to jest też i nasz problem. Ten problem jest przez wszystkie pokolenia – wszyscy chcą mieć innego Syna, a jest tylko Jeden i On jest jedyną drogą do Ojca, nie ma innej drogi. Musisz więc zdecydować się, czy Tego Syna uznajesz naprawdę za Syna, Tego, który cierpiał na ziemi, zniósł przeciwności i nigdy nie złorzeczył, którego żarliwość o Boży dom jest wyraźnie widoczna. Czy chcesz iść do domu Ojca tą drogą? Dlatego apostoł pisze: Widząc obłok świadków, którzy osiągnęli ten cel, jeszcze tam nie weszli, ale cel osiągnęli. Tak jak mówi Paweł: Dobiegłem, osiągnąłem cel mojej wiary, teraz zakończę ten bieg i gdy wróci Jezus, otrzymam wieniec sprawiedliwości, który da mi Właściciel i wszyscy, którzy umiłowali dzień Jego powrotu.
Mówię wam, że chrześcijaństwo to nie jest to, co widzicie, to nie jest to, co widzimy. To jest Syn Boży. To jest chrześcijaństwo. Nie ma innego chrześcijaństwa niż Syn. To wszystko to jest oszukanie i zwiedzenie. Kto trwa w Synu, ten wydaje owoc Syna – to jest posłuszeństwo Ojcu. Uspokoisz się, odpoczniesz. Nieważne kim byłeś wcześniej, w Nim jest odpocznienie, w Chrystusie jest odpoczynek od swoich dzieł. Będziesz zawsze szczęśliwym człowiekiem, bo już nie będziesz walczyć o swoje. Odpoczniesz. Będziesz szczęśliwym z wszystkiego, co przygotował ci na ziemi Ojciec. Czy to będą łatwiejsze czy trudniejsze dni, będziesz Bogu za to wdzięczny, wdzięczna. W tobie już nikt nie spotka wroga. Po to przyszedł Jezus, aby wyprowadzić nas z tej niewoli diabła, gdzie krzywdziliśmy i mieliśmy poczucie, że mamy do tego prawo, bo prawo coś nam dało; tak jak na wojnie – zemsta, prawo zemsty, prawo zepsutego człowieka. Mogę więc być pewnym, że w Synu Bożym nie znajdę żadnego grzechu.
1List Jana 3,5.6: „A wiecie, że On się objawił, aby zgładzić grzechy, a grzechu w Nim nie ma.” A grzechu w Nim nie ma. Kiedy powiedział, że oto idzie władca tego świata, ale nie ma on nic we Mnie – nie ma grzechu w Jezusie. Każdy, każda, „każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał.” Albo wierzysz w to co tu jest napisane, albo nie wierzysz. W Chrystusie nie można znaleźć grzechu, On jest czysty. I w synach, i w córkach Bożych, którzy trwają w Pierworodnym Synu Boga Jezusie Chrystusie też tego nie masz prawa znaleźć. Apostoł mówi: Widzieliście moje całe życie, mogliście przejrzeć je z każdej strony, nie znaleźliście nic ze starego człowieka. Moje życie, które prowadziłem między wami było czyste, święte, nieskażone. Chodźcie za mną, mówi apostoł i naśladujcie mnie, bo nie żyję już ja, ale żyje we mnie Jezus. Mówię wam, że chrześcijanie czynią sobie dużo krzywdy tylko dlatego, że nie uznają Jezusa Chrystusa za Syna Boga i nie mają szacunku do Niego, ani nie uznają Jego władzy nad sobą. Robią co uważają, jak chcą, i uważają, że mają do tego całkowite uprawnienia. Ale to nie są uprawnienia, które dał Ojciec. On powiedział, że każdy kto ma Syna, to jest Boże świadectwo – kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia.
Niech Bóg pomoże nam to rozumieć, mamy szansę wygrać w tej bitwie, ale my musimy słuchać i rozumieć co do nas się mówi. Żeby lekko nie traktować chrześcijaństwa i nie nazywać swego chrześcijaństwa Chrystusem, to musi być Chrystus w nas, to jest nadzieja naszej chwały. To musi być Boży Syn. On modlił się: Ojcze, aby oni byli jedno, jak my jesteśmy jedno. To jest niesamowita łaska Boża, że z nas, takich ludzi, rozbitków, chodzących swoimi drogami, Bóg może uczynić jedno Ciało Jezusa Chrystusa. Ty i ja możemy się tak miłować, jak miłuje nas Chrystus. Jeżeli my będziemy uznawać Chrystusa za Syna Bożego, to wystarczy. Ty myślisz, że wierzysz, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, że mógłbyś wszędzie powiedzieć, że Jezus jest Synem Bożym, ale przychodzi diabeł i tak jak Piotr, wypierasz się Jezusa. To jest ta niewystarczająca wiara. Przychodzi konflikt i już jesteś po swojemu, już to nie jest Chrystus, to jesteś ty. Wypierasz się więc Jego w sumie i robisz coś po swojemu. To nie jest ta wiara, to nie jest wystarczające. To musi być wiara, która pokonuje wroga. To musi być Chrystus Jezus. To jest wiara w to, że Jezus Chrystus jest Synem Boga. Wtedy Jego Słowa są dla ciebie wyrocznią, w ogóle nie dyskutujesz z tym. Tak powiedział Jezus, tak zrobiłem i koniec. Nie ważne ile straciłem, ile zyskałem nie ważne, to nie ma znaczenia, to się w ogóle nie liczy. Ważne, że to był rozkaz Syna Bożego – wykonałem rozkaz, wykonałam rozkaz. Niesamowite. Wiecie ile jest dobra w Synu Bożym? Ile miłości wzajemnej, szacunku do siebie? Wyprzedzajcie się w okazywaniu szacunku. Cokolwiek jednemu z najmniejszych uczyniłeś, Mnie to uczyniłeś, mówi Jezus. Zobaczcie ile dobra można czynić, kiedy wierzy się, że to jest Syn Boga. Ci, którzy mówią, że wierzą, że On jest Synem Boga, a nie żyją według Jego rozkazów, to co? Nie znają Go w ogóle nawet. To też jest napisane w 1Liscie Jana. Którzy mówią, a nie czynią, nie znają Go.
Popatrz więc na nas wierzących, ilu widzisz takich, którzy podjęli już decyzję – Jezus Chrystus, On jest moim Władcą. Nie spieram się, nie dyskutuję, On decyduje o moim życiu. Ja kocham Go i jestem Mu wdzięczny za wszystko, co uczyni. Nie należę już do siebie, jestem Jego własnością. On zapłacił najwyższą cenę. Wierzę Jemu i koniec! Wierzę w Jednego Syna Bożego, nie w wielu, nie w różnych. W Tego, który przyszedł na ziemię i przecierpiał wszystko, aż po krzyż i powiedział: Chodź za Mną, wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, swoją własną śmierć dla tych wszystkich ideologii ludzkich, dla wszystkich ludzkich pomysłów, i chodź za Mną i naśladuj Mnie, czyń wolę Ojca.
Mam nadzieję, że ten obraz zboru, który Bóg mi dawał już wiele lat wcześniej, w którym ludzie miłują się nawzajem, budują, wspierają, którzy rozsądzają sprawy życia i jeżeli ktoś nie umie czegoś rozsądzić, wystawia to na jaśnię. I wszyscy kochający się nawzajem rozsądzają tą sprawę i według Słów Chrystusa wyrokują – tak trzeba zrobić. Ten ktoś mówi: Tak, tak trzeba zrobić; Bóg powiedział: Jezus. I to wtedy jest zgromadzenie konstruktywne, w którym ludzie nawzajem wiedzą, że On jest tym Synem Boga i On decyduje o tym, w jaki sposób mamy ze sobą być nawzajem i my tak będziemy, bo Go kochamy, bo jesteśmy Jego własnością, jesteśmy cząstkami Jego Ciała, On jest naszą Głową. To nie my decydujemy, to On jako nasza Głowa najlepiej decyduje o nas. Wtedy nie ma problemu, żeby być jedno, jak On z Ojcem jest jedno. Ale dopóki nie będzie wiary w to, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, nie będzie poddania się Jemu jako Synowi, nie będzie posłuszeństwa Jemu jako Synowi, nie będzie też jedności.
Czy chcesz być zbawionym, zbawioną? Jest tylko Jeden Zbawiciel, to jest Jezus Chrystus. Poza Nim nie ma zbawienia. Możemy wygrać z diabłem miłując Prawdę Bożą, czyniąc to, nie wyrokując po swojemu, ale ciesząc się, że wierzę, że Jezus jest Synem Boga. Poprzednie pokolenia różnie na to patrzyły, ale zawsze w każdym pokoleniu tępiono tych, którzy wierzyli, że wierzyli, że Jezus Chrystus jest Synem Boga i żyli w ten sposób. W każdym pokoleniu tępiono ich, palono ich na stosach, zarzynano, rozrywano dlatego, że wierzyli, że Jezus Chrystus jest Synem Boga i żyli według Jego rozkazów. I mówili: Kogo mamy bardziej słuchać? Boga czy was? I chociaż zabijano ich, oni nie zmienili zdania. Wiedzieli: Teraz przecierpimy a potem będziemy z Nim całą wieczność. Oni naprawdę wierzyli, że On jest Synem Boga i nie mieli wątpliwości, że nawet śmierć nie oddzieli ich od Niego, i żyli według Jego rozkazów na ziemi, bo widzieli, że warto, bo On powiedział, że kto będzie Mi posłuszny, czy posłuszna, ten będzie tam gdzie Ja. Kochaj Go i ciesz się. Ale wierz, że On jest posłanym i Ojciec wszystko Jemu poddał, ciebie też.
1List Jana 1,7: „Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.” Paweł mówi, że moje sumienie nie oskarża mnie, bo zawsze chcę czynić dobro Chrystusowe. Paweł mówi: Jestem jeszcze niedoskonałym człowiekiem, ale mam doskonałego Zbawiciela i idę w tym kierunku, aby być jak On. Krew Jezusa oczyszcza nas od każdego grzechu, oddziela nas od każdego grzechu. Dlatego mogę powiedzieć, że jako syn Boga w Chrystusie, jestem bez grzechu, dzięki Krwi Jezusa Chrystusa. Nie jestem doskonale jak Syn, ale mam doskonałego Syna, który jest moim Zbawicielem. Jego Krew oczyszcza mnie, żebym mógł czynić dobro, zawsze dobro i tylko dobro. Dlatego mogę mieć społeczność z Ojcem przez moc tej Krwi. Dlatego też w Liście do Hebrajczyków 9, 14 czytamy, że Krew Jego oczyszcza nas od wszystkich martwych uczynków. Bóg pozwala nam rozwijać się, wzrastać, ale tylko wtedy, gdy wierzymy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga i jesteśmy poddani Jego Synowi. Wtedy pozwala nam się rozwijać, a Krew Jezusa oczyszcza nas od wszystkiego, czego nie potrafimy jeszcze zrobić. Dlatego mogę powiedzieć, że jestem bez grzechu. Jeśli Boży Syn jest Tym, w którego wierzę i wiem, że On jest moim Władcą, Decydentem o moim życiu, to On jako Władca mój, zamiast wsadzić mnie do więzienia za nieumiejętność wykonywania całej Jego woli, oczyszcza mnie własną Krwią, żebym mógł dalej rozwijać się i wzrastać.
I dzisiaj właśnie On chce, żebyśmy znowu wzrośli bardziej w kosztowność tego, Kim On jest. Abyśmy byli bliżsi sobie dzięki Synowi Bożemu, bo On przyszedł złączyć w jedno wszystkie rozproszone owce. Jeżeli On nie będzie mógł tego osiągnąć, to znaczy, że jesteś buntownikiem, buntowniczką. Nie chcesz wykonać takiego rozkazu, nie chcesz takiej jedności, chcesz być egoistą, egoistką, wtedy mówisz Mu: Nie, nie zgadzam się z Tobą. On pozwala ci na to, możesz to zrobić, możesz powiedzieć: Nie. Oni też powiedzieli: Nie chcemy Cię, nie chcemy takiego króla, nie widzimy, żebyś Ty miał moc wyzwolić nas z niewoli Rzymian, nie widzimy w Tobie siły ani mocy, której spodziewaliśmy się po Tobie, kiedy przyjdziesz. Nie uznajemy Ciebie za Syna Bożego. Nie rozumieli sposobu zbawienia.
Powiedz, czy ty jesteś całkiem uniżony, uniżona, czy ty znosisz hańbę Chrystusową i nie oddajesz za te doświadczenia złem, tylko przyjmujesz to jako doświadczenia, które kształtują w tobie podobieństwo do Syna Bożego. On zniósł to wszystko, On był doświadczony we wszystkim jak my i nigdy nie zgrzeszył. Masz kogoś, kto może pomóc ci wygrać. To jest Jezus Chrystus Syn Boży. On jest gotów pomóc każdemu, który wierzy w Niego, bo kto wierzy w Niego, będzie zbawiony. Kto wierzy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga, będzie zbawiony. Kto wyzna własnymi ustami, że On jest Synem Boga, będzie zbawiony. Taki jest Chrystus. On zbawi każdego, który naprawdę wierzy w Niego, który w Nim położył całą nadzieję, która w Nim położyła całą nadzieję.
Ale On przez ciebie będzie chciał pokazać, że jest Synem Bożym. I co wtedy, czy ty zgodzisz się na to? Czy powiesz: ‘Nie. Słabość, uległość, cichość, nie. Miłość, przebaczenie, łaska, miłosierdzie, nie’. Ale taki jest Jezus. Czy chcesz do Niego należeć? Taki jest Jezus. Gdyby nie był miłosierny, przecież zginęlibyśmy. Gdyby nie był łaskawy, zginęlibyśmy. On chce przez ciebie pokazać jaki jest. On powiedział, że wszyscy mogliście zobaczyć Ojca przeze Mnie, a teraz Ja przez was chcę pokazać jaki jest Syn Boga; przez ciebie i przeze mnie. Czy uznasz to za najwyższy zaszczyt, że ciebie Bóg wezwał, żeby przez ciebie można było zobaczyć jaki jest Jego Syn. Dlatego mówi, że chce aby wszyscy byli jak Jego Syn. Czy będziesz Mu wdzięczny, wdzięczna? Czy będziesz blokować się i zamykać: ‘Nie, nie, to nie tak, wszyscy nie robią tego, ja też nie będę robić’. I co, skupisz się na sobie, bo inni czegoś nie robią? Przecież niewielu będzie jak Syn. Większość nie będzie jak Syn. Jeżeli więc spojrzysz na większość, to nie masz szansy uratować się. On powiedział, że wąska jest droga, wąska brama i szeroka droga, szeroka brama. Chciałbym, żebyś wierzył czy wierzyła, że On jest Synem Boga i żeby to wywołało w tobie niesamowite zmiany, niesamowite zmiany, bo to wywoła na pewno niesamowite zmiany. To czyni niesamowite dzieło, bo wtedy Duch Święty będzie chciał uwielbić Syna Bożego w tobie. I wtedy w tobie będzie działo się coś niesamowicie innego. I siła, której będziesz doświadczać, aby czynić dobro, będzie tak potężna, że będziesz widział, że to już nie jesteś ty. Że kto to jest? Syn Boży Jezus Chrystus. I wtedy będziesz wiedzieć, że tak właśnie zbawia Syn Boga, czyniąc mnie zdolnym, zdolną do czynienia woli Ojca. To jest właśnie ten Syn. To jest Jego potęga i chwała. To jest Jego Królestwo, w którym okazuje się prawdziwa moc. Nie w mocy ciała, ale w mocy Ducha. Niesamowity Chrystus! Może każdego zbawić, kto podejmie prawdziwą decyzję – tak, Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego. Ty jesteś prawdziwy Zbawiciel, Ty mi pomożesz, Ty mnie uratujesz.
Ta niewiasta całowała Go po stopach. On powiedział: To wiara zbawiła cię, wiara cię wyzwoliła, uwierzyłaś, że jestem Synem Bożym, przyjęłaś Moje Słowa, bądź wolna od grzechów. I co możesz powiedzieć: Czy On ma moc odpuszczać grzechy? Czy On może odpuścić mi wszystkie grzechy? Albo: Jezu, jak ja Ci dziękuję, że Ty mi przebaczyłeś, powiedziałeś: Przebaczam ci. Jezu, kocham Cię! To jest niesamowita łaska! Jestem wolny! Przebaczyłeś mi! Czy może myśleć: ‘A On może? A może nie może? A może ja będę cieszył się bezpodstawnie i potem wyjdę na głupka. Nie, nie będę się cieszyć, pokażę, że jestem taki trzeźwy, taka trzeźwa. Żeby nikt nie pomyślał: Taki głupi, głupia od razu uwierzył, uwierzył. Nie. Ja pokażę, że jestem taki rozsądny, rozsądna. Pierwszy rok, drugi, trzeci, piąty, będę pokazywać; zobaczcie, nie jestem taki chwiejny, szybko już pobiegłem, czy pobiegłam za Nim; i tak do śmierci’. Zamiast Chrystusa, człowiek. Zamiast życia, upadłość. Zamiast miłości, zawiści. Szkoda byłoby zmarnować tak wielką możliwość uratowania się.
List do Rzymian 6, 3.4.: „Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.” Ja w Tego Syna Bożego wierzę, w Tego, który dał mi nowe życie, który pozwolił mi skończyć ze starym, obdarzył mnie nowym życiem nie po to, żebym wywyższał się nad innych, ale po to, abym mógł innym usłużyć, choćby nawet nie rozumieli mnie. Nie oczekuję zrozumienia, bo Jezusa nie rozumiano. Ale jestem pewien, że to, co On powiedział jest Prawdą. Moje Słowa zachowali i wasze zachowywać będą. To jest Prawda, bo to jest Słowo Boże, to są prawdziwe Słowa. Nie oszukanie, nie mówienie ludziom, że z tobą jest całkiem fajnie, jesteś naprawdę super człowiekiem. To musi być Syn Boży. Apostołowie powiedzieli, że po to zostały ustanowione służby, żeby doprowadzić nas do jakiego stanu? Do takiego wzrostu, że wszyscy będziemy jak Chrystus Jezus, abyśmy wszyscy wzrastali na podobieństwo Syna Bożego. Niesamowita chwała! Zbór, w którym ludzie wiedzą po co są w tym zborze, zbór, w którym ludzie wiedzą, że nie po to jesteśmy w tym zborze, żeby demonstrować cielesność, ale uniżenie, wiarę w Syna Bożego, pewność po co On przyszedł. Im dłużej będę wierzącym, tym bardziej będę rozumiał Boga i będę umiał wykorzystać to zrozumienie nie po to, żeby wywyższać się, ale po to, by pomóc innym też zrozumieć Boga.
Mógłbym czytać dalej o tym, że skoro On umarł, to i my umarliśmy. Ale przeczytam 6,15.16: „Cóż tedy? Czy mamy grzeszyć, dlatego że nie jesteśmy pod zakonem, lecz pod łaską?” Czy mamy prawo grzeszyć jako wierzący ludzie dlatego, że nie jesteśmy już pod zakonem, ale pod łaską? Czy możemy swobodnie grzeszyć i nic nam nie grozi? Apostoł mówi: „Przenigdy!” „Zapłatą za grzech jest śmierć”; bez znaczenia czy robi to wierzący, czy niewierzący - zapłatą za grzech jest śmierć. Kara to jest co innego, nie mówię teraz o karze jak to będzie w gehennie, bo to Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, Jezus jest ustanowionym przez Ojca Sędzią, ale mówię, że to samo miejsce, ta druga śmierć jest dla tych, którzy grzeszą. „Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości?” Widzimy więc bardzo wyraźnie, że apostoł mówi: „Przenigdy!” Ja nigdy nie nauczyłem się od Chrystusa, że teraz mogę swobodnie grzeszyć, bo Jezus mnie zbawił, mówi apostoł.
Pomyślmy, ile dobra moglibyśmy zrobić, gdybyśmy tak wierzyli, że nie mamy prawa krzywdzić się ani wywyższać się, ani poniewierać kimkolwiek innym, bo nie należymy już do siebie, ale do Jezusa. A Jezus nie przyszedł nikogo sponiewierać, ale zbawić, uratować. Mamy służyć, bo Jezus powiedział, że jeżeli służymy, będziemy tam, gdzie On jest. On jest Sługą. Jezus mówi: Przyszedłem aby służyć, nie aby Mnie służono. Czy ty pójdziesz też tak samo, aby służyć, nie aby tobie służono? Czy pójdziesz za Nim? I nawet jak nikt ci nie usłuży, a wszyscy będą korzystać z twojej służby, ty będziesz wdzięczny Jezusowi za to, że możesz poznawać co On przeżył na tej ziemi. Paweł mówi: „Wszyscy mnie opuścili, Jezus mnie nie opuścił.” Tyle przecierpiał, oddał tyle życia, czasu, zrezygnował ze swojego osobistego zadowolenia, które mieli inni, a oni na końcu opuścili go. A on mówi, że nie opuścił mnie Ten, który mnie do tej służby wezwał. „Jezus Chrystus był ze mną i wyrwał mnie z paszczy lwiej.” Słuchaj, możesz być zupełnie innym człowiekiem dzięki Jezusowi. Możesz być całkiem innym, całkiem inną, możesz miłować, przebaczać, okazywać miłosierdzie, być cierpliwym, łagodną, wytrwałym. Chrystus przyniósł nam niesamowite człowieczeństwo. Jeżeli tylko nieustannie będziemy wierzyć, że On jest Synem Bożym, On jest tą Prawdą z nieba, która się stała, On jest tą łaską okazaną nam, że nie będziemy żyli już jak my, ale będziemy żyli jak On. To jest ta łaska od Ojca, że darowuje nam nasze buntownicze życie, ale każe nam przyjąć życie Swojego Syna i wtedy jest to inaczej. Wtedy jest to niesamowite szczęście. Gdy dwóch, trzech, czterech, pięciu takich spotka się, to jest agape, uczta miłości, to jest uczta spotkania synów Bożych, córek Bożych, Bożej rodziny, która wypełnia wolę Niebiańskiego Ojca. Niesamowita chwała, niesamowita; wszystko to stało się nowe.
Jest ostrzeżenie – bo jeśli ktoś rozmyślnie grzeszy, wiedząc, że nie mamy prawa grzeszyć już, nie ma dla tego człowieka już ofiary. To znaczy, że Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza mnie od wszystkiego, czego nie potrafię. Ale jeśli potrafię i czynię wbrew temu, to wtedy Krew Jezusa już nie oczyszcza, wtedy wpadam pod Sąd Boga. Mogę błagać o litość i przebaczenie i liczyć na to, że Jezus okaże mi miłosierdzie, ale nie dlatego, żebym Go lekceważył i robił sobie co chcę; może mi okazać miłosierdzie, może mi to jeszcze przebaczyć, nawet rozmyślny grzech może mi jeszcze przebaczyć, albo nie. To od Niego zależy. Pamiętacie jak Dawid wołał: Boże, zmiłuj się nade mną, stwórz czyste serce we mnie, a Ducha Swego nie zabieraj mi, odnów Swego Ducha we mnie. On w tamtym czasie rozumiał już to i błagał. A tu my, wierzący ludzie, kiedy wiemy, że Jezus Chrystus jest Synem Boga. Jak żył Syn Boga na ziemi w ciele, wszystko to wiemy. Kiedy rozmyślnie czynimy wbrew temu kim On jest, to czy my mamy świadomość, że tracimy czystość ducha, czystość miłości, pokoju, radości, wdzięczności i wtedy stajemy się twardzi, zawzięci, uparci, stawiający na swoim. A to nie jest Chrystus. Wtedy w naszej naturze pojawiają się stare sygnały. A to nie jest Chrystus.
Ale mam taką nadzieję w Chrystusie, że gdy człowiek ukorzy się i uniży, to Ten, który umarł na krzyżu, jest na tyle miłosierny, jak Ojciec, żeby powiedzieć: Dobrze, przebaczam ci, ale idź i więcej nie grzesz. Nie rób tego więcej, żebyś źle nie skończył, nie skończyła. Nie lekceważ czasu swego nawiedzenia. Wyprzyj się raczej siebie, niż miałbyś wyprzeć się Jezusa. Nie grzesz lekko i swobodnie, przestań grzeszyć. Przestań myśleć, że masz prawo do czynienia tego zła, jakie czynisz. Nie masz żadnych praw, ponieważ Syn Boży nigdy tego nie uczynił. Gdyby chociaż raz to uczynił, to miałbyś uprawnienia; On to zrobił, to ja mogę też. Skoro nie zrobił, to znaczy nie czyń tego, w żaden sposób nie postępuj tak.
List do Hebrajczyków 3,12-19: „Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.” ‘Nic ci się nie stanie, to tam każdy grzeszy’. To jest oszustwo, Jezus nie grzeszy. Ci, którzy są w Jego Duchu też nie grzeszą. „Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku. Gdy się powiada: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, kto to byli ci, którzy usłyszawszy, zbuntowali się? Czy nie ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza? Na kogo zaś gniewał się przez czterdzieści lat? Czy nie na tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni? A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu” Czego? „niewiary”.
To jest nieposłuszeństwo. Nieposłuszeństwem jest nie wierzyć w Jezusa Chrystusa, skoro Ojciec Go posłał. Z wiary jesteśmy zwycięzcami, z wiary jesteśmy pojednani, wszystko jest z wiary. Jeżeli przestajemy wierzyć w to Kim jest Jezus Chrystus Syn Boga, przestajemy chodzić w czystości, zaczynamy chodzić w upadłościach. To wszystko jest z powodu niewiary. Tak jak oni. Chociaż Bóg był z nimi, oni żyli jakby Boga z nimi nie było. Tak widzisz wielu wierzących, którzy stali się niewierzącymi i nie żyją już jako przed Obliczem Najwyższego. Żyją po swojemu, jak komu się zwidzi. Tak oni żyli na pustyni. Jeden Bóg wyrwał ich z niewoli, a oni jakby każdy miał swego. Ale to była niewiara, to był grzech. Niewiara, niewiara w to, że już inaczej żyją ci, którzy należą do Chrystusa. Nie jak świat, ale jak ci, którzy należą do Boga, bo Duch Boży napełnia ich życiem Jezusa Chrystusa, chwałą życia Jezusa Chrystusa. Bez wiary nie można podobać się Bogu. Jezus też powiedział: O rodzie bez wiary, dopóki będę między wami. A oni: Przecież my wierzymy. Ale On wiedział, że oni nie wierzą, że mówią tylko ustami, ale w sercu są daleko od tego.
Jak więc przyjęliśmy Jezusa Chrystusa. Kto Go przyjął, ten dostał prawo bycia dzieckiem Boga. Jak więc przyjęliśmy Jezusa Chrystusa, tak w Nim chodźmy. Bądźmy dziećmi Boga. Masz taką możliwość. To jest dla nas, ludzi, otwarta przestrzeń, ale nigdy nie lekceważmy Syna Bożego, nie traktujmy Go jako dodatek, ale jako wszystko. Tak jak Ojciec podjął decyzję. Póki jeszcze to widzisz i możesz, to oddaj Mu to, co Jemu się należy – władzę. Uznaj Go jako Syna Bożego. I wtedy będziesz mógł, czy mogła wygrać, wtedy On ci pomoże, i wtedy niesamowicie będziesz niebiańskim darem na ziemi dla innych ludzi, tak jak Syn Boży jest darem z nieba dla nas ludzi. Będziesz światłością wśród ciemności, tak jak Syn Boży jest światłością wśród ciemności i przez ciebie miła woń życia Chrystusa będzie nadal wyczuwana na tej ziemi. Niech Bóg będzie uwielbiony. Wszyscy potrzebujemy Syna, wszyscy potrzebujemy wierzyć, że On jest - Ten Jeden jest Synem Boga i Ten Jeden może każdemu z nas pomóc być takimi jak On, abyśmy nie krzywdzili innych, ale czynili to, co miłe jest Ojcu. Ale u Jezusa nie było niezdecydowania. Niezdecydowanie było w różnych miejscach, ale nie u Jezusa. Jezus był doskonale zdecydowany: Nie moja wola, ale Twoja wola, Ojcze, niech się wykona. Niech to będzie w tobie i we mnie z mocy Syna Bożego Jezusa Chrystusa, w mocy Ducha Świętego. Amen.

