Boży człowiek - szczególny człowiek.

Boży człowiek - szczególny człowiek. Część 1

BOŻY CZŁOWIEK – SZCZEGÓLNY CZŁOWIEK

Otwórzmy I Księgę Mojżeszową, 20 rozdział, wiersze 1-4 :

         Potem wyruszył stamtąd Abraham do ziemi Negeb i mieszkał między Kadesz i Szur, a następnie przebywał w Gerar. I mawiał Abraham o swej żonie Sarze: Ona jest moją siostrą. Toteż Abimelech, król Geraru, posłał i wziął Sarę. Ale Bóg przyszedł do Abimelecha we śnie tej nocy i rzekł mu: Umrzesz z powodu kobiety, którą wziąłeś, bo jest zamężna. Ponieważ Abimelech nie obcował z nią, rzekł: Panie! Czy i ludzi sprawiedliwych chcesz zabić?

         Zwróćcie uwagę, że Abraham zostaje wywołany przez Boga do ziemi, w której żyją ludzie sprawiedliwi, którzy boją się Boga. Jeszcze tacy tam są. Jednym z tych ludzi jest właśnie król Geraru, Abimelech. Jest człowiekiem, który zważa na Boga. Nie miał on pojęcia, że Sara jest żoną Abrahama. Gdyby wiedział nigdy nie postąpiłby w ten sposób.

         Później kiedy po czterystu iluś tam latach widzimy, jak Izrael przychodzi do tej ziemi, jest tam olbrzymie zepsucie. Ale w tym czasie, kiedy wszedł tam Abraham, takiego zepsucia nie było jeszcze. Czy myślałeś kiedyś, że Abraham był uczony również pośród ludzi, którzy wiedzieli kim jest Bóg? Ten król zwraca się:

Panie! Czy i ludzi sprawiedliwych chcesz zabić? Wszak on sam powiedział mi: Ona jest moją siostrą. A ona też mówiła: On jest moim bratem. Uczyniłem to w prostocie serca mojego i czystymi dłońmi. Wtedy rzekł mu Bóg we śnie: Również Ja wiem, że uczyniłeś to w prostocie serca swego. Toteż Ja cię uchroniłem, abyś nie zgrzeszył przeciwko mnie, i nie dopuściłem, abyś jej dotknął. Teraz więc zwróć żonę tego męża, bo jest prorokiem. I Mojż. 20, 3-7.

Zwróćcie uwagę, że na te ziemie przychodzi człowiek wyjątkowy. Z powodu Abrahama ta ziemia już przeżywa doświadczenie. Abraham nie jest jeszcze ukształtowany w taki sposób, że w każdej sprawie zdecydowanie kroczy według woli Bożej. Ma jeszcze lęki i obawy i zabezpiecza się po ludzku, ale jest już człowiekiem wyjątkowym na tej ziemi. Dlaczego ten człowiek jest taki wyjątkowy? Zjawia się na tej ziemi i chociaż są tam ludzie, którzy znają Boga i wiedzą co to znaczy czystość, to jest dla nich również wyjątkowy.

Do tej ziemi z Abrahamem przychodzi osobiście Bóg. Bóg przyprowadza go tam i zaczyna od niego coś całkowicie nowego. Abraham staje się najpierw ojcem cielesnego Izraela, ale również staje się poprzez różne doświadczenia ojcem duchowego Izraela. Abraham pozostaje w tej ziemi. Czytamy, że  Abimelech rozmawia z Abrahamem:

Potem wezwał Abimelech Abrahama i rzekł mu: Cóżeś nam uczynił? I cóż ci zawiniłem, żeś ściągnął na mnie i na moje królestwo wielki grzech? Postąpiłeś ze mną, jak nie godzi się postępować. I rzekł jeszcze Abimelech do Abrahama: Do czego zmierzałeś, że to uczyniłeś? Abraham zaś odpowiedział: Powiedziałem sobie: Zaiste, nie ma bojaźni Bożej na tym miejscu i zabiją mnie z powodu żony mojej.  I Mojż. 1, 9-11.

Czy ocena Abrahama była dobra? A więc uczymy się oceniać, uczymy się patrzeć. Abraham widział piękno swojej żony, a że wokół było pełno ludzi, którzy postępowali w ten sposób, on przyjął, że również ten król i reszta są podobnego typu. Lecz spotkał na swojej drodze ludzi, w których grzech tej ziemi nie doszedł jeszcze do pełni. Czytamy dalej:

Zresztą, ona jest naprawdę siostrą moją, jest córką ojca mojego, choć nie córką matki mojej; pomimo to została żoną moją. Gdy więc Bóg wyprawił mnie na wędrówkę z domu ojca mego, rzekłem do niej: Tę przysługę będziesz mi wyświadczała: Wszędzie, gdzie przyjdziemy, powiesz o mnie: On jest bratem moim. Wtedy Abimelech wziął owce i bydło, niewolników i niewolnice, i dał Abrahamowi. Zwrócił mu też jego żonę Sarę. Następnie rzekł Abimelech: Oto kraj mój jest przed tobą, mieszkaj tam, gdzie ci się podoba. Do Sary zaś rzekł: Oto daję bratu twemu tysiąc srebrników; niech to będzie dla ciebie osłoną przed podejrzeniami w oczach tych wszystkich, którzy są z tobą, tak że wobec wszystkich jesteś uniewinniona. I modlił się Abraham do Boga, a Bóg uzdrowił Abimelecha i żonę jego, i niewolnice jego, tak że znowu mogły rodzić, gdyż Pan zamknął każde łono w domu Abimelecha z powodu Sary, żony Abrahama. I Mojż. 20, 12-18.

Widzimy tutaj szczególność tego człowieka, kiedy Bóg wyraźnie pokazywał jak przyznaje się do niego nawet na tych, którzy czynili sprawiedliwość. Oni doznawali też na sobie, że oto szczególny człowiek przyszedł do tej ziemi.

Czy dla nas Abraham, ojciec wiary, jest w jakiś sposób szczególny? Czy jest też obrazem czegoś co miało nastąpić wiele, wiele lat później? Do tej ziemi przyszedł ktoś szczególny, z powodu którego na tej ziemi następowały różne wydarzenia. Widzimy jak Bóg potwierdzał kim on jest. Tutaj Abraham czyni coś, co naraża kogoś na niebezpieczeństwo. Abraham uczy się jak ufać Bogu całkowicie. Po tej ziemi zaczyna chodzić ktoś szczególny, o którego Bóg ma wielką troskę, o to w jaki ten człowiek żyje na ziemi. Wcześniej Bóg powiedział mu: „trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały.” Bóg prowadzi Abrahama dalej niż są ci ludzie w Gerarze. Chociaż są sprawiedliwi i wiedzą, że grzechem jest wziąć sobie czyjąś żonę. Starają się o czystość, jednak oni nie są tak szczególni, jak ten człowiek. Oni nie będą przeżywać takich doświadczeń, jak przeżywał Abraham. Abraham musiał przeżyć coś, co będzie sferą przyszłości. Zastanawiajmy się i patrzmy w to doświadczenie, które dzieje się tutaj.

Wiemy, że te ziemie Bóg obiecał Abrahamowi,  jego potomstwu, po której on teraz chodzi, i że po iluś latach Bóg wyprowadzi ich z pewnego miejsca, aby wprowadzić do tej ziemi. Jeszcze musi tylko dopełnić się czas ludów tej ziemi, którzy dostali piękny czas od Boga, lecz nie wykorzystali go, zmarnowali swój czas.

Ludzie na ziemi też mają czas, by wykorzystać go, lecz marnują go. I nie tylko ludzie, którzy daleko są od Boga, ale również marnują ci, którzy dostali taką sferę sprawiedliwości i mają pojęcie o czystości, o sprawach Bożych, lecz czy dorastają do tej pozycji „przyjaciela Boga”? Czy dorastają, czy idą dalej, czy też zatrzymują się na pewnym pułapie? Czy nie zaczną się cofać po jakimś czasie i gubić tą swoją sprawiedliwość? Czy po jakimś czasie nie będzie to już przeszkodą, że to jest czyjaś żona? Czy jeśli oni zaniedbają ten swój czas, to później nie będzie tak, że pogubią się i zaczną robić coś zupełnie obrzydliwego, że Bóg będzie musiał powiedzieć: „musicie ich wszystkich usunąć” (tak jak czytaliśmy o duszy- „musisz ich wszystkich usunąć, gdyż u wszystkich już jest zło”)?

Abraham chodzi po tych ziemiach i Bóg jest tam z nim. Ogląda różne rzeczy, lecz patrząc na Boga uczy się ufać Jemu. Pamiętamy rozmowę Abrahama z Bogiem, kiedy Bóg mówi: „Abrahamie, z ciebie będzie potomstwo.” Abraham śmieje się i mówi: „Boże, niech to już będzie z Ismaela”. A Bóg mówi: „nie z Ismaela, ale z ciebie i z Sary będzie potomstwo.” Bóg ćwiczy tego Bożego człowieka, aby on wierzył Bogu mimo tego, że jego zewnętrzne doświadczenie pokazuje, że to jest niemożliwe i dlatego zaśmiał się.

Ten szczególny człowiek prowadzony jest do szczególnego doświadczenia i przechodzi przez pewne doświadczenia uczące go tego, żeby nie polegać na własnym rozumie, ani na własnym ciele. „Jeśli Ja coś obiecuję, to Ja wykonam to” – mówi Bóg.

Do czego my, szczególni ludzie, jesteśmy prowadzeni? Czyż nie jesteśmy prowadzeni do tego samego doświadczenia, że jeśli Bóg coś obiecał, to na pewno uczyni to? Żyjemy pośród różnych ludzi, którzy pewnych rzeczy nie zrobią i mówią: „to jest nieczyste, tego nie dotknę się, nie zrobię tego.” Ale czy Bóg prowadzi nas dalej poza tylko to? Czy Bóg nie prowadzi nas do osobistej więzi, która jest szczególną więzią, którą tylko Bóg może zawiązać z Jego osobistym człowiekiem, w którym Bóg zakłada miejsce dla Siebie samego?

Abraham dochodzi do punktu, gdzie rodzi mu się Izaak, dziecko obietnicy. W 21 rozdziale, 22 wierszu czytamy:

W tym czasie rzekł Abimelech i Pikol, dowódca jego wojska, do Abrahama tak: Bóg jest z tobą we wszystkim, co czynisz.

Oni zobaczyli to, że Bóg jest z nim i poczuli to zagrożenie, że jeśli Bóg jest z nim w tak szczególny sposób, to co teraz jeszcze dzieje się z nimi? Mówią:

Przysięgnij mi więc tu teraz na Boga, że nie zdradzisz ani mnie, ani potomka mego, ani rodu mego; takie dobrodziejstwo, jakie ja wyświadczyłem tobie, wyświadczysz mnie i ziemi, w której jesteś gościem. Wtedy Abraham odpowiedział: Przysięgam. I Mojż. 21,23.24.

         Już gdzieś było przeświadczenie, że skoro Bóg w taki szczególny sposób działa z tym człowiekiem, to znaczy, że porusza się z nim już dalej. Oni zostają gdzieś w jakimś momencie i ten człowiek sprawiedliwy ma świadomość tego, że Bóg posuwa się z Abrahamem dalej. Abimelech u tego Bożego człowieka szuka przymierza, żeby kiedy Bóg będzie posuwał się dalej, by przez Abrahama osiągnąć już jakieś Boże błogosławieństwo dla siebie.

Wiemy, że musi wykonać się Boża wola i dopełni się to wszystko. Izrael będzie przeżywał niewolę w Egipcie, żeby doznał, że Bóg zabiera go stamtąd, aby bardziej słuchał się Boga i był bardziej poddany Bogu. A na tej ziemi ci ludzie będą coraz dalej i dalej od Boga. I Abraham przeżywa olbrzymie doświadczenie. Wiecie, gdyby powiedzieć te słowa: „jeśli chcesz być uczniem Moim, musisz zaprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż i pójść za Mną, aby Mnie naśladować”, to zobaczylibyśmy dokładnie przeżycie Abrahama. On miał wziąć swoje życie, Izaaka, jedynego syna, i zanieść na ofiarę. Miał zabić to wszystko, co miał w Izaaku i oddać Bogu. Miał wyprzeć się wszystkiego kim jest i miał wziąć własną śmierć. Zabije Izaaka i będzie koniec. Ale on ponad to ufał Bogu, trzymał się swojego Boga i Jego obietnic i wiedział, że skoro Bóg powiedział, że z Izaaka będzie potomstwo, to tak się musi stać.

Czy my jesteśmy szczególnymi ludźmi, którzy są w stanie z Bogiem sięgnąć dalej i pozwolić, by zginęło wszystko, co jest naszą siłą, naszymi możliwościami, aby przyjąć od Boga Jego Boże rozwiązanie, Jego siłę, Jego moc i Jego majestat? Czy też my chcemy pozostać tylko w formie sprawiedliwych, czy chcemy pójść za ojcem wiary głębiej? Możemy żyć w religii, pośród ludzi, którzy są sprawiedliwi w sensie, że pewnych złych rzeczy nie zrobią, nie będą się upijać, przeklinać, nie wezmą cudzej żony, ale nie są w stanie pójść dalej z Bogiem. Zagrzebali się gdzieś w jakiejś strukturze i nie poszli z Bogiem głębiej i dalej. Dali zatrzymać się i powoli cofają się w swoim rozwoju. Coraz bardziej będą dopuszczać następne i następne elementy do swego życia, które będą destrukcją, a nie wzrostem. Przecież ci w Gerarze musieli dopuszczać to, skoro później te ziemie znalezione są jako napełnione obrzydliwościami.

Czy my dzisiaj chodzimy po tej ziemi w taki szczególny sposób jako powołani i wybrani? Wiecie, to jest naprawdę rzeczywistość i ty i ja musimy znać tą rzeczywistość – chodzenie w szczególny sposób z Bogiem tu, na tej ziemi. Na tej ziemi pośród wielu ludzi, którzy nie znają Boga, ale i wśród tych, którzy mówią, że znają Boga i zachowują pewne przykazania. Czy chcesz być człowiekiem, który tylko zachowuje pewne przykazania i ma poczucie swojej sprawiedliwości? Apostoł Paweł napisał o sobie: „byłem człowiekiem sprawiedliwym, wykonywałem wszystko nienagannie, co było według zakonu.” Ale kiedy spotkał Tego szczególnego Syna Bożego, Syna Człowieczego, to w tym momencie cała jego sprawiedliwość została zachwiana i postawiona wobec tej Sprawiedliwości, którą jest Chrystus jako proch, jako śmieć, jako zupełne nic. Wtedy apostoł uchwycił się Jezusa.

Czy chcesz być  człowiekiem, który zna tylko pewne prawa i żyjąc według tych praw czujesz się sprawiedliwym, czy też chcesz być szczególnym człowiekiem, którym zajmuje się Bóg?

 Jeśli Abraham jest ojcem wiary naszej i porusza się w tej sferze pewnych wyznań, pewnych działań i uczony jest prawdziwego Boga, to wszystkie dzieci wiary muszą też być kształtowane i uczone Boga w szczególny sposób. Jezus dokładnie powiedział to w ten sposób: „powołani, wybrani, którzy są w stanie znaleźć wąskie przejście i przejść przez nie, aby być twarzą w twarz z Bogiem.” Nie wystarczy im, że mają tylko jakąś sprawiedliwość, ale chcą być z Bogiem naprawdę. Abraham musiał szukać tego i musiał znaleźć to, chciał być z Bogiem. Tym wąskim przejściem było stanięcie wobec Boga i zaakceptowanie własnej śmierci i przyjęcie od Boga Jego rozwiązania na swoje życie. Jeśli nie sięgniemy dalej z ojcem wiary, a zostaniemy tylko przy jakimś człowieku sprawiedliwym na obecny czas, to cóż my możemy wtedy powiedzieć o Bogu, o społeczności z Bogiem, o życiu z Bogiem, o rozmowach z Bogiem, o przyjaźni z Bogiem? Bóg otworzył to, dał możliwość. Ten człowiek, Abimelech, martwił się tylko o to, żeby jego ród był zachowany i mówił: „gdy ty będziesz na tej pozycji jeszcze bardziej, to pamiętaj o moim domu”, zamiast jeszcze bardziej uchwycić się Boga i powiedzieć: „Boże weź mnie dalej z Sobą, Boże. Doświadczyłem pewnych rzeczy, wiele rzeczy cofa się, jeszcze stoję na tej pozycji, ale Boże widzę coś więcej. Weź mnie dalej Boże tak, jak wziąłeś tego człowieka Abrahama i idziesz z nim i z jego powodu czyniłeś takie rzeczy pośród nas. Weź mnie dalej z Sobą Boże. Chcę poznać Cię więcej i bardziej skosztować jakim jesteś Bogiem.” Czy my chcemy pójść dalej?

Kiedy otworzymy 26 rozdział I Księgi Mojżeszowej:

Potem nastał głód w kraju, inny niż ów pierwszy głód, który był za czasów Abrahama. I poszedł Izaak do Abimelecha, króla filistyńskiego, do Geraru. Wtedy ukazał mu się Pan i rzekł: Nie chodź do Egiptu, ale mieszkaj w kraju, o którym ci powiem. Mieszkaj jako gość w tym kraju, a Ja będę z tobą i będę ci błogosławił, gdyż tobie i potomstwu twemu dam te wszystkie kraje i dochowam przysięgi, którą dałem Abrahamowi, ojcu twemu. Rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i dam potomstwu twemu wszystkie te kraje, a wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo twoje, dlatego że Abraham był posłuszny głosowi mojemu i strzegł tego, co mu poleciłem, przykazań moich, przepisów moich i praw moich. I zamieszkał Izaak w Gerarze. A gdy mężowie tej miejscowości pytali o jego żonę, odpowiedział: Siostra to moja, bo bał się mówić: To żona moja. Pomyślał bowiem: By mnie snadź nie zabili mężowie tej miejscowości z powodu Rebeki, gdyż jest piękna, a gdy przebywał tam przez dłuższy czas, wyglądał raz oknem Abimelech, król filistyński, i zobaczył, że Izaak pieścił Rebekę, żonę swoją. Wtedy Abimelech wezwał do siebie Izaaka i rzekł: Przecież to jest żona twoja, czemu więc mówiłeś: To siostra moja? Izaak odpowiedział mu: Mówiłem tak, bym nie zginął z powodu niej. I rzekł Abimelech: Cóżeś nam to uczynił? O mało co, a byłby ktoś z ludu spał z żoną twoją i byłbyś ściągnął na nas winę. Rozkazał więc Abimelech całemu ludowi, mówiąc: Kto by się dotknął męża tego i jego żony, niechybnie śmierć poniesie. I Mojż. 1, 1-11.

Czytamy tu znowu podobne doświadczenie, co miał jego ojciec, Abraham. Bóg stał za Izaakiem. Znowu szczególny człowiek jest na tej ziemi. Jest to już jego syn i ten szczególny człowiek jest w Izaaku. Czy ta linia przedłuża się? Czy nie czytamy w Nowym Testamencie, że my jesteśmy również dziećmi wiary, dziećmi Abrahama? Czy my jesteśmy szczególni? Czy ten cały Nowy Testament nie jest wyrażeniem tej wspaniałej szczególności jaką jest potomstwo Abrahama według wiary? Czy chcemy spocząć tylko na swojej sprawiedliwości, czy chcemy dalej poznawać swoją szczególność, swoją inność niż wszyscy ludzie, którzy są tutaj nawet mieniący się sprawiedliwymi według swojego mniemania, według pewnych praw, które zachowują i one pozwalają im myśleć, że są sprawiedliwi? Czy chcemy być tylko powołani, czy jeszcze wybrani do szczególnych dni z Bogiem?

Czy chcemy mieć tylko świadomość, czy być urodzonymi? Czy chcemy być z Bogiem, czy chcemy poznać Go? Wiecie, nie ma nic ważniejszego. Abraham miał tą cenność, że poznawał Boga. Mojżesz miał tą cenność, że stawał twarzą w twarz z Bogiem. Oni mieli cenność i wszyscy którzy szli według tej linii zawsze mieli cenność poznawania Boga, kosztowania jaki On jest. Czy chcesz być w tej linii wybranych, którzy doznają Kim jest Bóg? Czy na tobie Bóg pokazuje szczególność Swoją?

Zobaczcie, że nawet kiedy oni coś takiego robili (zabezpieczali się po ludzku), Bóg stał za tą szczególnością. „Potomstwu twemu dam tą ziemię.” „Pokorni odziedziczą ziemię”. Oni będą musieli pewne rzeczy przeżyć. Oni będą musieli być w doświadczeniach, ale przyjdzie dzień, kiedy będą mogli wziąć to. Zło tej ziemi musi dopełnić się do końca. Czy myślisz i łączysz to sobie? To zło coraz bardziej dopełnia się. Czas powrotu Chrystusa przybliża się. Czy wybrani nadal wzrastają? Czy wybrani nadal rozwijają się i przygotowują się na spotkanie z Nim? Czy wybrani gubią się gdzieś w świecie i zaczynają czegoś szukać tam, zamiast dalej poznawać Boga? Czy wybrani muszą dojść do wniosku, że są tylko powołani? Czy jest coś ważniejszego dla nas ludzi jak to by być z Nim twarzą w twarz? Do czego zmierzam? Do czego bardziej zmierza Pan, kiedy dzisiaj dawał mi te myśli?

Otwórzmy Księgę Izajasza 64, 1-4:

Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, oby przed tobą zatrzęsły się góry - jak ogień zapala chrust i powoduje, że kipi woda, oby było objawione twoje imię twoim nieprzyjaciołom, tak że narody będą drżeć przed tobą, gdy czynisz dziwne rzeczy, których nie oczekiwaliśmy! Obyś zstąpił i zatrzęsły się góry przed tobą! Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje. 

„Obyś rozdarł niebiosa”. Abraham, Izaak, Job, oni wszyscy czekali, oni wiedzieli o przyjściu Pana – „obyś rozdarł niebiosa i przyszedł TY SZCZEGÓLNY, któremu zawdzięczamy naszą szczególność również”. Gdyby nie ten SZCZEGÓLNY, który przyszedł z nieba, nigdy nie byłoby szczególnego Abrahama, szczególnego Joba, nigdy nie byłoby tego, który jest inny niż wszyscy. Pamiętacie te słowa Pawła: „wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”. Ale zjawiali się ludzie, którzy gdzieś w tej chwale doświadczali obecności Boga. Mimo to Bóg na zapas biorąc z Swego Syna, który miał przyjść i umrzeć, dawał im coś z tej ofiary, żeby oni już wtedy mogli mieć z Nim społeczność. I Abraham korzystał z tej ofiary. Dawid korzystał z tej ofiary, żeby mieć społeczność z Bogiem. (...)

Jan 14:23