Zgr. 08.10. 2025r. Marian - Czy ty znasz Syna Człowieczego a On zna ciebie?
Zgr. 08.10. 2025r. Marian - Czy ty znasz Syna Człowieczego a On zna ciebie?
Nie wiem czy wiecie, ale chcę wam o tym przypomnieć, że w niebie jest nieustannie trwające uwielbienie Syna Człowieczego, który siedzi po prawicy Boga. To nie było tylko tak, że dwa tysiące lat temu Syn Człowieczy wszedł do nieba i wtedy ten wielki zachwyt aniołów, archaniołów, wszystkich widząc Triumfatora wkraczającego do nieba, a dzisiaj w niebie dwa tysiące lat, no już się przyzwyczaili przecież, siedzą smutni, kiedy znowuż jakaś atrakcja będzie w niebie, przecież minęło już tyle lat i nie przyszedł tutaj kolejny jakiś triumfator. Oni co dzień, tam nie ma dnia, ale cały czas Go chwalą, wielbią Go wraz z Ojcem, czczą Go, śpiewają Mu pieśni pochwalne i patrzą na nas ludzi i mówią: Ludzie, czy dla was On nie ma tej wartości, co dla nas? Przecież aniołowie mówią: Przecież On nas połączył w Sobie w jedno i będziemy wiecznie żyli. Nas, aniołowie mówią, to bardzo cieszy, a was ludzie? Aniołowie nie mają problemu, żeby to zrobić, oddać Mu chwałę, uwielbić Go, uczcić Go. My mamy problem tu na ziemi, bo wszystko na tej ziemi, rozumiecie, w niebie już nie ma diabla, nie ma zbuntowanych aniołów, niebo odpoczęło od tych grasowników. Ale ci grasownicy są na ziemi i my teraz mamy z nimi kłopot i problem, oni nam zabierają radość z Chrystusa, to oni powodują, że zachowują się wierzący, ochrzczeni ludzie jak dziwaki. To oni właśnie, demony, diabelskie sługi, aniołowie zbuntowani, napierają na ludzi i odbierają im normalne zadowolenie z Chrystusa Jezusa. Oni się czują wręcz źle, że tracą życie dla jakiegoś Jezusa, który dla nich nie ma wartości. Tak diabeł oszukuje człowieka, tak jakby Jezus Chrystus nie miał wartości dla nas ludzi, a przecież On jest jedyną drogą do Boga i nikt do Boga nie wróci, jak tylko przez Niego, nikt nie wróci. On powinien zapełnić nas nieustannym uwielbieniem, że dał nam szansę zmienić się w czasie ziemskiego życia, żeby stanąć przed Bogiem w zachwyceniu, w czystości. A ludzie tracą czas na różne rzeczy i myślą sobie: no o Tym Jezusie Chrystusie i przyjściu Jego w ciele ile jeszcze będziemy mówić? przecież wszyscy wiedzą, że On przyszedł tutaj na ziemię w ciele, takim jak my i żył tu i wygrał z diabłem. Ile jeszcze można na ten temat mówić przecież? No wszyscy o tym wiedzą. Ilu wygrywa? Ilu w tym Jezusie odnalazło prawdziwy sens swojego życia, aby czynić to, co On przyszedł uczynić nam, żeby Go naśladować? Ilu znalazło zadowolenie, żeby patrząc na Niego, Sprawcę i Dokończyciela wiary czerpać z Niego coraz więcej i więcej tego kim On jest. Widzicie jak diabeł walczy? Aniołowie mają spokój teraz, oni wiedzą, co my tu przeżywamy, oni to przeżywali to kiedyś jak szalał diabeł. Współczują nam, ale nie zgadzają się na to, żeby Chrystus nie był uwielbiony. Oni z chęcią dołączają do uwielbianego Chrystusa, nie dołączą tam, gdzie Jezus nie jest uwielbiany, gdzie człowiek sam siebie uwielbia, sam siebie buduje, sam dla siebie żyje, sam z siebie czerpie zadowolenie, albo niezadowolenie, cokolwiek to jest, bo człowiek i z siebie zadowolony i niezadowolony i stale ma ten człowiek różne humory swoje tam własne, bo to się nie udało, tak nie poszło, jak myślał, czy myślała, a to się udało, super, pięknie; wszystko nic nie warte i tak zginie. A z Chrystusa się nie cieszą. A co może ci się nie udać w Chrystusie? Wszystko ci się udało, masz całe powodzenie w Chrystusie. Dlaczego nie żyć w Chrystusie, gdzie jest nieustanne powodzenie? Dlaczego czerpać siły do wojny, do walki, do zmagań, a nie do miłości, radości, pokoju, budowania się nawzajem na Boży dom? Nie przekonam cię, dopóki sam, czy sama nie zobaczysz, jak ważny jest Chrystus dla ciebie, jak bardzo Go nie lubisz, jak bardzo lubisz siebie, jak bardzo nie lubisz Jego słów, że jeśli nie znienawidzisz siebie, to nie możesz być Jego uczniem, czy uczennicą. Nienawidzisz tych słów, bo najlepiej by ich w ogóle w Biblii nie było, bo przecież jak masz siebie nie miłować, jak tobie tak bardzo zależy na twoim zadowoleniu. A Jezus, z czego On czerpał zadowolenie? Z wypełniania woli Ojca czerpał zadowolenie. A my z czego czerpiemy zadowolenie? Czy też z wypełniania woli Ojca i czynienia tego, co chce Ojciec czy z czegoś innego? I myślimy sobie: ach znowuż nie tak, albo tak czy inaczej.
A więc widzimy, że w niebie nieustannie jest uwielbiany Chrystus, bo On nieustannie ma tą samą wartość, jest niesamowicie wartościowy Chrystus Jezus. I dlatego pamiętaj, jeżeli nie oddasz Mu swojego życia, to stracisz to życie, na siebie stracisz, ty stracisz je dla siebie i kiedy zakończysz swój bieg, wtedy zobaczysz, jak bardzo straciłeś, czy straciłaś, że Jezus nie stał się dla ciebie wszystkim, że nadal preferowałeś, czy preferowałaś swoje zadowolenie ponad Jego zadowolenie. A Ojciec powiedział w takim cudownym zadowoleniu, a u Ojca wszystko trwa wiecznie: Oto Syn Mój umiłowany, w którym mam pełne zadowolenie, Jego słuchajcie. I zobaczcie, co ludzie robią z Tym Jezusem? Dlatego jest taki problem z tym Jezusem? Bo człowiek bardziej słucha diabła, który pracuje przez ciało, niż Ducha Świętego, który pracuje przez ducha ludzkiego. Bardziej ciało jest nastawione na swoje zadowolenia, niż Duch na swoje zadowolenia i wtedy zamiast człowiek być duchowym człowiekiem, jest cielesnym, zmysłowym, demonicznym. A więc dokładnie jest z tego kogo słucha. Dlaczego masz opory, żeby Go uczcić? Jak myślisz? I to w zgromadzeniu Bożego ludu? Czy to nie jest wynikiem właśnie, że ktoś lejce trzyma, blokuje twoje zadowolenie z Chrystusa? Zdejmij to piekielne jarzmo, chodź w jarzmie Chrystusowym, a tam będziesz mieć zadowolenie, wdzięczność i przejdziesz przez wiele przeciwności, a we wszystkich Jezus okaże się zwycięzcą. Tu się ważą nasze losy wieczności, wielu zasnęło myśląc sobie, jak Piotr, Jan, Jakub: no tam Jezus walczy, a my pośpimy chwilę odpocznijmy trochę. On walczy, a my śpijmy. Ale Jezus przyszedł do niech i mówi: Dlaczego śpicie? Módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie. I co robi człowiek w tym momencie? No, mówi: Dobrze, dobrze. I co? I dalej śpi. I znowuż Jezus przychodzi i mówi: Znowu śpicie? Piotrze, nie mogliście wytrzymać godziny chociaż? Odchodzi od nich, znowu źle. Fajna rozmowa, co? Ciekawa rozmowa, Jezus przychodzi i mówi: Nie śpijcie, a oni: tak, tak; i dalej śpią, za chwilę dalej śpią. Ciekawa rozmowa. Apotem jacy wojownicy bojowi, za chwilę już ich nie było.
A więc mamy świadomość, że chodzi o to, że ktoś musi dla nas być tak ważny, że my zrezygnujemy z wszystkiego, aby Go uczcić. A każdej strony Duch Święty mówi nam o Synu Człowieczym, o wspaniałości Syna Człowieczego. Czy chcemy z Duchem Świętym patrzeć na tego Syna Człowieczego i na to kim On jest dla Boga, że Go posadził po Swojej prawicy, aby władał wszystkim, Ten niesamowity Syn Człowieczy, Syn Boży. I to jest właśnie coś, co tak ciężko dociera do człowieka. Co byś zrobił czy zrobiła mając sto procent pewności, że nie ma nic dobrego dla ciebie poza Jezusem. Gdybyś był pewien, pewna, że nie ma nic dla ciebie nie ma dobrego poza Jezusem, nic dobrego nie ma. I to, co możesz zrobić dobrego, to jest tylko w Jezusie Chrystusie, twoje dobro jest nikczemne, jest złe, jest skupione na sobie, dobro Chrystusa jest skupione na Jego Ciele, na dobru w Jego Ciele, na zbudowaniu Jego Ciała. Twoje myśli biegną ku temu, żeby Ciało Jego było napełnione, napełnione chwałą obecności Syna Bożego, Syna Człowieczego. Twoje myśli biegną ku temu, żeby w zborze Bóg mógł się przechadzać, składasz siebie, szukasz Jego obecności, żeby On mógł przychodzić na zgromadzenia, zależy ci na tym, bo Jezus przyszedł, aby nas oczyścić i uczynić z nas świątynię Boga, by Bóg mógł się tu przechadzać. A więc wszędzie, gdzie chodzisz, myślisz o tym, żyjesz tym i nie ma znaczenia czy pracujesz, czy jesteś w domu, po prostu żyjesz tym Chrystusem Jezusem, bo taka jest prawda, bo On dla ciebie stał się wszystkim we wszystkim. Jeżeli tak nie jest, to musisz odwrócić uwagę od tego swojego ‘ja’ i spojrzeć po co Chrystus Jezus stał się Człowiekiem, żeby wyprowadzić z niewoli lud żyjący w ciemnościach i wprowadzić w światło obecności Boga, żeby nikt więcej w ciemnościach już nie żył, a ciemności to ‘ja’, ‘ja’ to wyszło z grzechów, z odstępstwa od Boga. W Jezusie Chrystusie jesteśmy już jedno, On z powrotem zgromadził tych, którzy się rozbiegli w ‘ja’, On z powrotem pod jednego Syna Człowieczego, abyśmy pod jednymi wspaniałymi rozkazami miłości do siebie nawzajem mogli żyć tutaj na tej ziemi chwaląc Boga, że posłał nam Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa na tą ziemię, żebyśmy już nie my, lecz Chrystus. I to jest najpiękniejsze. Nic z wami nie zrobię, tylko ci, którzy patrzą na Chrystusa mogą mówić, że ich życie już teraz wartość ma jedną: czynić to, co jest miłe Jezusowi. A ci, którzy tego nie rozumieją, niech zrozumieją, nie ma nic dla ciebie cenniejszego, jak czynić to, co jest miłe Jezusowi, nie ma nic cenniejszego. Bo jeśli czynisz to, co jest miłe Jezusowi, sam dla siebie czynisz dobro, bo co siejesz, to zbierzesz. A więc jeżeli czynisz dobro w Chrystusie, zbierasz to dobro i tym dobrem staniesz przed obliczem Boga, bo dobro idzie za nami, które uczyniliśmy w Chrystusie. A więc pomyśl i skup swoje życie całkowicie na Nim, wykorzystaj czas swego nawiedzenia, żeby budować to, co Chrystus zaczął, żeby czynić to, co jest miłe Jezusowi Chrystusowi, a przez to też i Ojcu.
W Ew. Jana w 1 rozdziale, 10 i 11 wiersz:
„Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.”
Niesamowite, co? Jak doznajesz, czy przez ciebie Jezus został przyjęty? Czy teraz Jezus jest twoim Właścicielem, twoim Władcą? Tym, który cię karmi, poi, ubiera, napełnia wszystkim, co potrzebne, który powiedział: Ja będę się troszczyć teraz o twoje całe dobro, Ja będę cię prowadzić, będę cię przeprowadzać przez różne cierpienia i radości, ale będę zawsze z tobą, nigdy cię nie zostawię. Czy to nie jest piękne? Na tej ziemi, gdzie ludzie zostawiają ludzi, gdzie ludzie zdradzają ludzi, mieć kogoś, kto cię nigdy nie zdradzi, kto cię nigdy nie zostawi, Jezus Chrystus. Czy nie lepiej Jemu oddać życie? Przebywać przed obliczem Jego? Ci, którzy do Niego należeli nie przyjęli Go, nie chcieli Go, nie uważali za potrzebne do Niego należeć, nie uważali za potrzebne oddać Mu cześć przez poddanie się Jemu, uważali, że bardziej cenni są i bardziej ważne jest to zepsute człowieczeństwo, religijne, zepsute człowieczeństwo, tak jak było za czasów Jezusa. Uczeni w Piśmie i faryzeusze, to byli religijni ludzie, to byli zepsuci ludzie, którzy mniemali o sobie, że są bogobojni, Bogu oddani. I tak wielu dzisiaj też myśli, nie przyjmując Jezusa jako swojego Zbawiciela, Wykupiciela, nie dając Mu się zbawić, nie dając Mu głowy zmienić myślenia w głowie, uwolnić się od tego nienawistnego, strasznego poczucia mojego zadowolenia, niezadowolenia, gdy moje zadowolenie nie jest zapełnione, nie myśląc o Jego zadowoleniu. A On powiedział, co Go zadowala, żeby żyć dla Niego, żyć dla Jego chwały.
Pomyśl o tym, bo warto, bo jedyny, który warty jest tego, by oddać Mu siebie, jest On Jezus Chrystus. Ojciec powiedział: Nie ma innego imienia danego ludziom, w którym mogliby być zbawieni, jak tylko to jedno, tego, który Ojcu był we wszystkim posłuszny, Jezusowi Chrystusowi. Kto będzie wzywać imienia Jezusa Chrystusa, będzie zbawiony. A po co Go wzywać? Żeby mnie zbawił, uratował, a nie nadaremno, wzywać, a z drugiej strony nie dać Mu możliwości rządzenia, władania. To po co wzywać, Króla, skoro nie chce się być Jego poddanym, nie chce się żyć według Jego rozkazów? To nadaremno takie wzywanie, wzywaj szczerze, prawdziwie, żeby tobą zawładnął, prowadził, żeby cię zużył w sprawach Swoich, Bożych, niesamowita chwała. I co, że niby stracisz to życie? A przecież je zyskasz. Jezus mówi, że jeśli nie padnie ziarenko do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostanie. Masz swoje plany, swoje zamysły, co one ci dają, człowieku, wierzący człowieku? Co one ci dają? Czy dają ci spełnienie? Czy jesteś szczęśliwy, szczęśliwa w Jezusie? Czy On jest dla ciebie zapewnieniem, że twoje życie ma szczęście, bycia z Bogiem, poznawanie Boga, należenie do Niego, nie jest czasem straconym, jest czasem wykupionym, zyskanym. Wielu myśli, że mają swobodę i wolność i robiąc co chcą, są naprawdę wolnymi ludźmi. Wcale ja tak nie uważam, jesteście niewolnikami diabła, chcąc robić to, co chcecie i robicie to. A zróbcie to, co chce Jezus, zobaczycie uuu będzie ciężko, trzeba będzie się zmienić, trzeba będzie się poddać teraz, a diabłu łatwo, bo przecież namawia do tego, co podoba się ciału, a Jezus, to co Ojcu się podoba. Dlatego możemy zobaczyć różnicę, dlaczego tak łatwo wierzącym skupiać się na sobie, a nie na Chrystusie.
1 List do Koryntian 1 rozdział, 18 wiersz:
„Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Boga.”
Mowa o krzyżu Boga, jest głupstwem, a co dopiero sam krzyż? Czy dzisiaj masz swój krzyż? Czy dzisiaj ten krzyż oddziela cię od tego zepsutego człowieczeństwa? Czy dzisiaj jesteś martwy dla świata, martwa dla świata? Czy żyjesz dalej ty? Mimo tej wiedzy biblijnej, że to jest straszne ryzyko na ziemi żyć bez krzyża, dalej żyć mocą ciała, a nie mocą Ducha. Czy jest coś bardziej niebezpiecznego na tej ziemi? Możesz iść środkiem ulicy, może cię wszyscy kierowcy zobaczą i ominą, ale bez krzyża, kiedy idziesz, idziesz na stracenie. Nie możesz zrozumieć nauki Jezusa jeżeli nadal żyjesz ty, a nie żyje w tobie Chrystus Jezus, nie rozumiesz jakie dobro przyniósł dla ciebie, umierając na krzyżu, abyśmy mogli umrzeć dla grzechu, dla śmierci, dla swego ‘ja’, aby On mógł nas zbawić, uratować. Myślisz, wiem, wiem, wiem, ale przychodzi doświadczenie każdego dnia i nie myślisz czy teraz jestem z krzyżem, oddzielony, oddzielona i żyję Jezusem, Jego Ciałem, oczyszczam się w Jego drogocennej krwi. Wiecie, że to jest niesamowita krew? Jedyna krew Tego Syna Człowieczego, która oczyszcza wszystkich synów ludzkich, w wszystkich naszych grzechów, jaka niesamowita ofiara. Jeden Człowiek, Chrystus Jezus i Jego przelana krew, oczyszcza nas wszystkich od wszystkich bezbożności naszych, abyśmy mogli żyć dla Boga. Jeden Człowiek uratował ciebie i mnie, i co? Odsuniemy Go na bok, bo my teraz mamy plany życiowe, mamy swoje zapotrzebowania, teraz takie ważne jest to, bo ja mam to, bo ja mam tamto, kiedyś, później, Jezu, będę miał czas, jak pójdę na emeryturę będę miał w końcu czas, będę Ci służył. Jak nie służysz żyjąc w pracy, w domu, gdziekolwiek, to i na emeryturze nie będziesz służył, tym bardziej nie będziesz służył. Później, później, później nie ma, będziesz tak twardy, tak twarda, że chociaż będziesz mieć mnóstwo czasu i tak będziesz chodzić za swoim ciałem, będziesz chodzić i jęczeć, narzekać, biadolić, a to to, a to to, a to tamto, zamiast chwalić Boga i dziękować Mu za to. A Jezus Chrystus właśnie przyszedł po to, abyśmy Go chwalili. I aniołowie chcą z nami chwalić, oni w niebie, my na ziemi, połączeni w jednym Chrystusie Jezusie, niesamowite uwielbianie.
A więc mamy sto procent pewności czy nie, że bez krzyża nie możemy się uczyć u Chrystusa Jezusa? Ten Nauczyciel wymaga krzyża, On mówi: Jeżeli nie wyprzesz się siebie, nie weźmiesz swojego krzyża, nie możesz naśladować, możesz chodzić za Mną, ale naśladować Mnie nie będziesz. Możesz przychodzić na zgromadzenia, ale nie będziesz naśladować, będziesz dalej dla siebie, dla siebie, dla siebie, to jest niesamowite, jak wielu żyje dla siebie, dla siebie, nie widzą w ogóle, co się dzieje, ku czemu to zmierza, żyją dla siebie, myślą, że siebie zadowolą i wtedy będzie dobrze i wtedy przyjdą zadowoleni do Boga. Dlaczego nie są zadowoleni, gdy przychodzą? Bo żyją dla siebie, zadowolenie przychodzi z Chrystusa, radość jest zawsze w Nim. A więc jak ważne jest to, żeby żyć dla Niego, a wtedy Nim się radując, przyjść i oddać chwałę Ojcu za Tego wspaniałego Syna Człowieczego, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa.
Nie ruszysz się, nie puścisz tego swego ciemiężyciela, jeżeli nie zobaczysz, że ręka Syna Człowieczego jest ręką miłosierdzia, miłości, ale to jest ręka, którą jeżeli nie przyjmiesz, to ona kiedyś cię będzie karać. Dzisiaj wyciąga się w akcie przyjaźni, chce cię zbawić, uratować, wykorzystaj ten czas maksymalnie, nie daj się zwieść i oszukać, jak widzisz swoje i że ty potrafisz się zatrzymać dla siebie, zamiast pójść i służyć Jezusowi, żeby oddać Mu chwałę, żeby czynić to, co jest bliskie Jemu, to musisz wtedy sobie powiedzieć: Boże, postawiłeś przede mną lustro, Twoje słowo, ja widzę w Twoim słowie, że jestem nikczemnikiem, czy nikczemnicą, którzy bardziej cenią swoje ‘ja’, niż Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Syna Człowieczego. Oto Słowo Boże jest lustrem, które pokazuje rzeczywistość, każdy może się w nim przejrzeć. Właśnie teraz postawiłem przed wami lustro, czy widzisz siebie? Czy widzisz Jezusa w sobie? Kiedy patrzysz w to Słowo Boże, kto odbija się? Czy twoje niezadowolenia, twoje zadowolenia? Czy Chrystus uwielbiony? Doradzam, żeby patrząc w to lustro Słowa Bożego widzieć Jezusa w sobie, chwalebnego Syna Bożego, Syna Człowieczego, który wygrywa, pokonuje przeciwności.
A więc mamy świadomość, że jest najważniejszy, dlatego o Nim mówimy. Dlatego nie myślę wyszukiwać jakiejś wiedzy specjalnej o Synu Człowieczym, chcę mówić o Nim wprost. Jest warty, żeby oddać Mu życie czy nie? To każdy musi podjąć taką szczerą decyzję, każdego dnia, jest warty, żeby go poznawać bardziej, niż wszystko inne, czy nie? Jest warty, żeby wykupić czas, żeby Jemu usłużyć czy nie? I to się dzieje, każdego dnia. On wie, co robicie, kiedy was tu nie ma, jest Sędzią, będzie sądził żywych i umarłych. A więc On wie w jaki sposób postępowaliśmy, co zrobiliśmy, wie gdzie się korzyliśmy, gdzie prosiliśmy Go o oczyszczenie, gdzie zaniedbaliśmy, a w ogóle sobie nie myśleliśmy o Nim, a ustawiliśmy sobie Jezusa i już mamy swój program, a w tym programie to ‘ja’ liczy się najbardziej, a nie Chrystus. Moglibyśmy wziąć sobie i otwierając od Ew. Mateusza aż do Objawienia czytać o Synu Człowieczym, dlaczego całe Nowe Przymierze mówi o Nim, a w Starym też jest o Nim już wiele informacji. I Daniel mówił już: Oto widziałem kogoś podobnego do Syna Człowieczego, którego postawiono przed Najwyższym i dla Niego zostało wszystko przekazane.
Chwała Bogu! Musimy wykorzystać ten czas, żeby się radować Nim, musimy stać się jak Oblubienica i to jest moje pragnienie od Ducha Świętego, żebyśmy byli jak cząstki jednej Oblubienicy. My się tu cieszymy, mówiąc o naszym ukochanym, że to nie jest wyrwane jak jakiś kontekst, jakiś cielesne stwierdzenie, jest coś co jest piękne, chwalebne, co jest wynikiem miłości do Niego. Niech miłość przemówi, bo możemy mieć wiedzę o Nim, a nie miłować Go. Jezus mówi nawet: Jesteście gotowi dla mnie cierpieć, ale nie macie do Mnie już miłości, zobaczcie z jakiej wysokości spadliście. Nawet cierpieć mogliby, a mimo wszystko nie mają do Niego miłości. Wielu cierpiało dla wielu spraw, przecież wielu było różnych narodowych jakiś tam ludzi, którzy cierpieli ze ten naród, ginęli, poświęcali życie, wszystko. Ludzie są w stanie cierpieć dla jakiejś sprawy, którą gdzieś tam uznają, ale miłować Jezusa? Jak Go miłować? Jeśli nie będziesz patrzeć na Niego nieustannie, to nie będziesz Go nigdy miłować. Jeżeli twoje oczy będą odwracane tu, tam i jeszcze gdzie indziej, nie będziesz Go miłować. Można powiedzieć: Uczą się, chodzą uczniowie do szkoły, są tam rzeczy wymyślone, nieprawdziwe, prefabrykowane przez jakiś tam poetów, jakiś bajkopisarzy, czy innych rzeczy, ale są rzeczy prawdziwe, dwa dodać dwa, to jest matematyka od Boga, bo wszystko inne byłoby nieprawdziwe. I możesz się uczyć matematyki Boga, na tej podstawie wyliczane są wszystkie rzeczy i nie można wprowadzić czegoś głupiego, bo wynik nie wyjdzie, musi być to matematyka ustalona przez Boga, to On ustalił jak będzie, co jest jeden, co jest dwa, co jest trzy, co jest cztery. Uczysz się matematyki Boga, żeby uczyć się i zobaczyć, co chcesz zbierać, czy dobro, czy zło? Możesz wyjść, patrzeć w niebo otwarte, widzieć chwałę Jego stworzenia, możesz się zawsze uczyć. List do Rzymian mówi, że człowiek nic nie ma na swoją obronę, gdyż wszystko już zostało tam pokazane, żeby człowiek zrozumiał, że Bóg jest taki Wszechmogący, tak potężny, tak wielki, że kto Go nie czci, ten wpada w pułapkę cielesności, stąd tak dużo zła i zepsucia.
Czy znasz Syna Człowieczego osobiście? Czy to jest Ktoś tak ci bliski, jak przyjaciel? Jeśli nie, to zaprzyjaźnij się z Nim. On powiedział, że jeśli ktoś gotowy jest jak On życie położyć za innych, to jest przyjacielem Jezusa. Czy jesteś gotowy, gotowa położyć życie za innych, aby inni mieli z ciebie pożytek? Przyjaciel Chrystusa Jezusa. Jeśli wytrwasz do końca, niesamowity triumf. Apostoł mówi: Poznać Go, to jest dla mnie największa potrzeba mojego codziennego życia. Można powiedzieć: Znasz Go przecież, widziałeś Go, rozmawiałeś z Nim, a mimo wszystko chcesz Go dalej jeszcze poznać. Apostoł mnie zachęca, skoro człowiek, który dostał tak potężne objawienie Jezusa Chrystusa pisze, że on wszystko uznaje za śmiecie, aby poznać Chrystusa jeszcze więcej, to mnie zachęca, aby poznawać Jezusa. To znaczy, że ja Go jeszcze nie znam tak, jak powinienem Go znać i potrzebuję Go poznawać codziennie więcej, więcej, jaki On jest, dlaczego Go niebo podziwia cały czas i przez dwa tysiące lat nie zniechęciło się czy nie uznało już, w sumie już nie na za co podziwiać. Nadal Go podziwia, a wręcz nawet czytamy, że aniołowie patrzą na nas, co w nas dzieje się z powodu Jezusa Chrystusa, aby podziwiać dzieło Boże w nas. Szczepan widział Go tam stojącego po prawicy Boga, chwałę.
Odpowiadaj sobie na te pytania, czy ty Nim żyjesz, a On żyje w tobie dzisiaj? Czy tylko wiesz o Nim, że był na ziemi? Czy twoje życie już należy do Niego, a Jego życie do ciebie? Zamiana życia nastąpiła, On wziął to zepsute nasze na krzyż, a dał nam czyste, święte, niesamowicie chwalebne. On chciałby, żeby tu była agape, uczta chwały, ale trzyma nas wróg przed tym, powstrzymuje w różny sposób, walczy straszliwie, wie, że czasu ma niewiele, dlatego wszelkimi sposobami próbuje odwracać uwagę od Chrystusa Jezusa, Syna Człowieczego, który zdeptał mu głowę, pokonał go, który przyniósł nam triumf zwycięstwa nad diabłem. W Biblii napisano słowo 'pokuta" potem zamieniono na ‘upamiętanie’, a zawsze znaczyło zmianę myślenia. Dzisiaj dla wielu ludzi pokuta, co to jest pokuta? To co mam wór ubrać na siebie? Co mam zrobić, by pokutować? Upamiętanie, to już w ogóle, to już prawie nic nie znaczy. A zmiana myślenia? Cały czas to samo znaczy, dlatego Paweł pisze: W duchu umysłu, zmienione myślenie, wtedy przyoblekasz nowego człowieka, tego, który był tu na ziemi, Chrystusa Jezusa i w Nim zaczynasz się poruszać, ale musi nastąpić zmiana myślenia, że ty myślisz o Nim już, najbardziej ci zależy na Nim, z Nim przebywasz, On staje się dla ciebie centrum w ogóle sensu życia na tej ziemi, to wtedy jest dobrze, wtedy jest prawidłowo. A jeżeli wszystko inne, a potem może jak zdążę, Jezus, to nie jest dobrze, to jest tragedia, to jest źle.
Może jeszcze z Listu do Hebrajczyków 5 rozdział, od 7 wiersza:
„Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności (czy też: pobożności) został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego”
Myślę, że jaśniej to nie idzie już wyrazić. Dla wszystkich, którzy jemu są posłuszni. Czy posłuszeństwo Jezusowi jest dla mnie ważniejsze niż wszystko inne, co tutaj może się wydarzyć. Czy z powodu Niego wybieram to, a odrzucam tamto? Czy z powodu Niego żyję tutaj na tej ziemi dzisiaj? Czy On jest dla mnie wyrocznią, która mówi mi, co mogę, a czego nie powinienem w ogóle nawet dotykać? I czy to robię? Czy Jego rozkazy są dla mnie wyrocznią, czy nie? Rozumiecie, jak diabeł nas otumania, tym, że my czytamy Biblię, mówimy o Biblii, a żyjemy wbrew niej. A diabeł się cieszy, że może nas w ten sposób odciągać. Musi tu być uczta, musi być uroczystość, my musimy być już tak zdobyci przez Chrystusa, że zacznie się przelewać ta miłość do Chrystusa tutaj i zaczniemy mieć niesamowitą ucztę zadowolenia i wtedy to: przyjdź, Jezu; będzie właśnie to: Oblubienica przygotowała się. I o to się toczy ta bitwa cały czas w tym zgromadzeniu i myślę, że w wielu zgromadzeniach na tej ziemi, żeby Oblubienica się przygotowała, a opór jest tak straszliwy, żeby wyglądałoby, że to dla ludzi jest największy problem, żeby kochać Jezusa. Wszystko staje i to i tamto staje, żeby tylko nie kochać Jezusa, a jak już człowiek gdzieś kocha, to żeby to trzymać w sobie, zamknąć tą miłość w sobie. A Bóg nie chce tego, Bóg chce, żeby o Jego Synu wypowiadać się, mówić w miłości tak jak Ojciec mówi, abyśmy w tej miłości Ojca mogli mówić o Synu. Niech Bóg napełnia nas, bo tego nie wydobędę z nikogo z was, ani sam z siebie nie wydobędę. To musi Duch Święty rozlać w nas, miłość do Chrystusa, do Umiłowanego, Bożego Syna. To musi wygrać w nas, bo inaczej, rozumiecie, to będzie w ten sposób, że więcej gaszących niż rozpalających, więcej niszczących niż budujących. Nie wiem czy rozumiesz, że każde twoje postępowanie wbrew rozkazom Jezusa jest niszczące, każde zgodne z rozkazem jest budujące. A więc najważniejsze jest w chwili doświadczeń, co robisz? Czy wygrywasz? Pamiętacie, Piotr mówił: Za Tobą pójdę i w ogień. Parę słów i już nie ma Piotra. W czynach, w doświadczeniach wychodzi prawda, po co ta prawda wychodzi w doświadczeniach? Mówiliśmy już nie raz, żebym zobaczył jaki naprawdę jestem, jaki ty jesteś i wtedy mogę się upamiętać, mogę wołać, albo dziękować Bogu, że wygrałem, przeszedłem, chwała Bogu, że stało się tak, jak chciał Jezus. Ale główne to co jest, żeby tu wierzący ludzie, ochrzczeni wierzący ludzie spotykali się, by uczcić Syna Człowieczego i Syna Bożego, uwielbić Go. Jest niemożliwe, żeby pośród wierzących ludzi było mało działania Syna Człowieczego, miłość wzajemna, radość wzajemna, uczciwość wzajemna, pokój wzajemny, cierpliwość wzajemna, cisza, spokój, łagodność, wytrwałość, niesamowite cechy Syna Człowieczego w nas, w tobie i we mnie, to jest cenniejsze od wszystkiego, moi drodzy. Tu możemy wiele rzeczy myśleć, że zdobyliśmy, a tak naprawdę możemy stracić to, co najcenniejsze. Doradzam myśleć o tym, gdyż jeszcze długo będziemy mówić, a apostołowie mówili: a powtarzać nigdy nie przestaniemy, żebyśmy, gdy nawet już nas nie będzie, żebyście pamiętali o tym, co jest najważniejsze. W doświadczeniu pokaż kto dla ciebie jest bardziej wartościowy: ty czy Jezus. Amen.

