Zgr.28-11-2025 Marian - Sprzeciwianie się zdrowej nauce apostołów

Zgr.28-11-2025 Marian - Sprzeciwianie się zdrowej nauce apostołów

 

Chwała Bogu.

Trzeba uczcić Tego, który dał nam taką możliwość, szansę ratować się wspólnie razem. List  do Hebrajczyków, 12 rozdział, od 1 wiersza.

 

"Przeto i my mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej Mu radości, wycierpiał krzyż nie bacząc na Jego hańbę i usiadł  na prawicy tronu Boga. Przeto pomyślcie o Tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu utrudzeni".

 

Dzisiaj z łaski Boga będziemy chcieli rozmawiać o tym sprzeciwie wobec Chrystusa, który ogólnie jest nam wszystkim dobrze znany. Mało widzimy ludzi, którzy cieszą się żyjąc jak Chrystus. Ogólnie ludzie mają problem z tym, żeby zaakceptować życie Jezusa w swoich codziennych decyzjach i wyborach i sprzeczają się z Nim, ścierają się z Nim: nie, to za duże wymagania, tego nie zrobię, tego nie umiem, to za dużo będzie mnie kosztowało, może innym razem, jeszcze nie teraz, musisz poczekać, no jakkolwiek. Cały czas takie sprzeczanie, sprzeciwianie się Chrystusowi. Sprzeciwianie się temu, kim On jest, jaki On jest. On jest wczoraj, dzisiaj i na wieki taki sam, ten sam Jezus Chrystus.

 

Dlaczego więc człowiek  ma taki problem, żeby radować się, że może żyć jak Jezus? Chwała Bogu, mogę miłować, przebaczać, czynić dobro, radować się w Nim zawsze, ogłaszać Jego wielkość i chwałę z wielkim zadowoleniem, że żyję dzięki Niemu na tej ziemi. Nie muszę się tłumaczyć dlaczego znowu zawiodłem, dlaczego znowu nie zrobiłem tego, dlaczego postąpiłem po swojemu, dlaczego nie chciało mi się zrobić tego co On mówi w swoim Słowie, dlaczego udaję, że nie wiem o co chodzi. Nie muszę tego robić, jestem wolnym człowiekiem, kocham Jezusa i cieszę się, że mogę żyć dzięki Niemu. Chwała Bogu!

 

To mnie cieszy i takich ludzi chciałbym oglądać kiedy się zgromadzamy, którzy kochają Jezusa i nie sprzeczają się z Nim, nie pokazują swojej niezależności i nie robią po swojemu, nie żyją na swoje konto, żyją już tylko i wyłącznie na konto Jezusa. A tam nie ma dla siebie, tam jest wszystko według woli Ojca. Tutaj mamy - uważajcie, żebyście nie zrezygnowali widząc ten sprzeciw, widząc jak ludzie chcą wyeliminować Jezusa, a pozostać zgromadzeniem, które należy do Boga. Raczej wyprzyjcie się siebie i weźcie na siebie ten krzyż i idźcie za Nim, znosząc to kpienie, szydzenie, podśmiewywanie się, żartobliwe uwagi i inne rzeczy, wiedząc że to z życia Jezusa śmieją się grzesznicy, mówiąc że to jest niepotrzebne, bo jest napisane w Biblii, że jak wierzę, to będę uratowany, a ja wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, a więc będę uratowany. Ale wiara bez uczynków martwa jest, nic nie daje.

 

Można mówić, że wierzę, jednakże jeśli nie ma uczynków Chrystusowych, to nic nie znaczy. Mówienie sobie, że jestem wierzącym to na pewno będę zbawionym, jeśli nie żyję tak jak Chrystus, to znaczy że tak na prawdę nie zaakceptuję Bożych warunków, abym żył jak Jego umiłowany Syn Jezus Chrystus. Czy podoba ci się życie Jezusa Chrystusa? Podoba mi się, piękne życie. A czy ty żyjesz tym pięknym życiem codziennie, bo cieszy ciebie to, że możesz w końcu żyć jak Jezus? Czy sprzeciwiasz się, bo to nie pasuje, tamto nie pasuje, bo tu coś nie tak, tam coś nie tak?

Ewangelia Łukasza, 2 rozdział, 34 wiersz:

 

"I pobłogosławił im Symeon i rzekł do Marii, matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest aby przezeń upadło i powstało wielu w Izraelu i aby był znakiem, któremu się sprzeciwiać będą".

 

Sprzeciwiają Mu się do dzisiaj, walczą przeciwko Niemu do dzisiaj, nie chcą Go uznać do dzisiaj, chociaż mają pełno świadectw, wykopalisk archeologicznych, które poświadczają to wszystko. Nie chcą zaakceptować, że to był Ten, którego posłał Ojciec, a oni Go odrzucili. Sprzeciwiają Mu się chrześcijanie po wszystkich krajach tej ziemi, uważając że lepiej wiedzą jak powinni żyć chrześcijanie, niż wiedział to Jezus Chrystus, który żył w ten właśnie sposób na ziemi, wszędzie w każdym czasie w sposób godny Boga. uważają, że nie ma potrzeby takiego życia, że wystarczy coś tam i już będą zbawieni, będą uratowani. Niektórzy polegają na wierze, niektórzy na łasce, ale mało  polega na Jezusie, na życiu Jezusa.

 

Sprzeciw przeciwko Jezusowi jest czymś nagminnym. Wszystkie te rzeczy, o których czytamy w Biblii mówią - ciało jest przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, nie zgadzają się ze sobą. jak myślisz, czy mógłbyś powiedzieć, że twoje życie tutaj, to jest  życie Jezusa? Czy tu Jezus przychodzi, czy Jezus jest dla ciebie wyrocznią i codziennym życiem i kochasz takie życie? Kochasz czynić dobro, kochasz to życie, które położone zostało dla Jego chwały. Nie szukasz własnej chwały, nie szukasz własnego zadowolenia, odnalazłeś zadowolenie w uniżeniu, w należeniu do Jezusa Chrystusa i inni mają z ciebie pożytek, czynisz im dobro, boże dobro i jesteś nowym człowiekiem, wdzięcznym, zadowolonym z tego, że Chrystus przyszedł i już nie musisz żyć jak kiedyś, możesz żyć teraz według woli Wszechmogącego Boga.

 

Sprzeciw jest tu czymś naturalnym. Jeżeli ludzie słuchają głoszonego Słowa Bożego i w tym Słowie jest  życie, które będzie ich kosztowało porzucenie tego, co robią obecnie, to sprzeciwiają się temu i nie poddają się takiemu Słowu, nie poddają się wielu Słowom z Biblii, ponieważ nie chcą tak żyć, nie zależy im na takim życiu. To jest właśnie główny problem, który mówi, że chociaż Bóg uczynił nas współdziedzicami, włączył nas w ciało Chrystusa poprzez to nowe życie i obdarzył nas swoim Duchem Świętym, to wielu ludzi woli prowadzić swoje życie niż być współdziedzicami Chrystusa, żyć w Jego ciele jako cząstki Jego ciała i być pełnymi Ducha prawdy, Ducha nowego życia. Wolą prowadzić swoje życie, po swojemu z Biblią w ręku i z modlitwą, ale bez Jezusa, bez nowego życia, bez życia czystego. Brudzą się i uważają, że jest to normalne.

 

Apostoł mówi, że będzie wielki sprzeciw wobec zdrowej nauki ewangelii, będą ją zmieniać, przekształcać, żeby nie czuć się niekomfortowo wobec prawdy ewangelii, ale tak ją zmienić, żeby móc żyć już spokojnie, swobodnie i wiele takich różnych rzeczy wymyślono, żeby dać ludziom możliwość, aby czuli się spokojnie, żeby się nie obawiali:

"Pójdziecie do wieczności, będziecie zbawieni, nie martwcie się, przecież Bóg jest miłością, nie wyrzuci was. Kto by wyrzucił swojego syna? Przecież ty nie wyrzucisz swojego syna, to tym bardziej  Bóg nie wyrzuci swojego syna czy córki. Nie słuchaj diabła, który ci mówi że z takim życiem nie wejdziesz. Nie, Bóg cię przyjmie, kiedyś to wszystko się zakończy i już nie będziesz musiał grzeszyć. Będzie już fajnie, będzie dobrze, śpij spokojnie, odpoczywaj sobie. Żyj i nie myśl w ogóle o tym, że sprzeciwiasz się Chrystusowi, który mówi życie za życie, jeśli nie oddasz mi życia, stracisz je. Nie myśl, że się sprzeciwiasz i dalej żyjesz po swojemu. Ty się nie sprzeciwiasz, ty po  prostu nie umiesz tak żyć jak On, nie potrafisz tak żyć. Bóg wie, że nie potrafisz, więc chyba rozumie to, że skoro nie potrafisz, to przecież chyba cię nie odrzuci z tego powodu, że nie potrafisz".

A czy naprawdę nie potrafisz, czy nie chcesz tak żyć? Bóg to wie czy szukasz rozwiązania, żeby żyć jak Chrystus, czy  zgadzasz się z tym życiem, które nie żyje jak Chrystus i mówisz że jest w porządku? Bóg to wie.

Teraz, jeżeli ty szukasz Boga, żeby żyć jak Chrystus, to Bóg ci pomoże. Ale jeśli  nie szukasz Boga, a zasłaniasz się tym, że ty tak nie umiesz, nie potrafisz, to kto ma ci pomóc?  Bóg to rozeznaje, ze szczerym obchodzi się szczerze, ale z fałszywymi jest twardy, zdecydowany. Co chcesz osiągnąć w swoim  życiu tu na ziemi, ono szybko zbiegnie. Czy chcesz stanąć kiedyś przed  Bogiem  i  być uznanym za tego, kto sprzeczał się z Jego Duchem, z Jego Synem i z Jego wolą? Czy chcesz być uznanym za tego, kto uznał za najwyższy zaszczyt, to co  Paweł mówi - wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Jezusa i mówi wy też tak myślcie i tego się trzymajcie.

 

Czy czas może spowodować, że im dłużej jestem wierzącym, tym mniej mi zależy na życiu i tym bardziej jestem człowiekiem pozwalającym sobie na życie po swojemu? Im dłużej żyję, tym mniej żyję? Czy jest odwrotnie, im dłużej żyję, tym więcej żyję? Tym więcej z chwały Chrystusa można zobaczyć w moim życiu. Rosnę, wzrastam, rozwijam się, jak słońce które wschodzi i daje jasność, najpierw małą, potem większą, aż do pełnego dnia. Tak jest z dzieckiem Bożym, ono wzrasta, rozwija się i cały czas świeci coraz jaśniej i jaśniej życiem Jezusa, a to życie jest dla dziecka Bożego coraz bardziej drogocenne, bo widzi chwałę, niesamowity skarb. Ale jeśli człowiek sprzecza się z Jezusem i stawia na swoim, to widzimy upadłych chrześcijan, którzy mogą mieć pretensje tylko do siebie za tą swoją upadłość. Jezus nie jest przegrany, On nigdy nie przegrał i nie przegra.

 

Upadłość jest powodem tego, że człowiek zaczął się sprzeczać z Jezusem. Jezus mówi idź i zrób to, a człowiek nie, nie zrobię, nie zrobię tego i tego nie zrobię, nie będę się oczyszczać, nie będę pokutować, nie będę usuwać tego zła. Jak masz mnie zamiar zbawić, to zbaw mnie inaczej, ale ja tego nie zrobię. Mój honor, moja ambicja nie pozwala mi na to, żeby się uniżyć. Jak mnie kochasz, to bez uniżenia. Ale Bóg takim się sprzeciwia, moi drodzy. Bóg się sprzeciwia pysznym, Bóg też się sprzeciwia, ale pokornym okazuje łaskę. Jeżeli coś jest w nauce Chrystusa i mówi do ciebie zrób to, to zrób to. Ucz się być posłusznym, posłuszną Jezusowi. Nie sprzeczaj się z Nim, nie dyskutuj z Nim, po prostu zrób to. Posłuszeństwo jest oznaką zbawienia. Nieposłuszeństwo jest oznaką sprzeczki, sprzeczania się.

 

"Wszystko więc nam wolno czynić i mówić, bo nie jesteśmy pod zakonem, lecz pod łaską. Możemy wszystko robić  co chcemy, bo zakon nas już nie obowiązuje, łaska daje nam pełną swobodę robienia co uważamy, co chcemy i jesteśmy uratowani, bo  nie jesteśmy  zbawieni z uczynków, ale z łaski". No i co? Pięknie, tylko że to jest sprzeczka, to jest sprzeczanie się. Tak, to jest prawda łaska, zbawienie z łaski, ale łaska bierze człowieka i prowadzi go do uświęcenia.

 Ludzie żyją sobie, bo jest łaska, a więc robią co chcą, bo jest łaska i  są zbawieni, bo są z łaski zbawieni, nie z uczynków, więc mogą robić co chcą. I co? Sprzeciwiają się i w ich życiu widać upadłość, ale oni uważają, że idą do wieczności, bo są pod łaską. Uważają, że łaska dała im pieczęć uratowania bez względu na to jak żyją, bo łaska to łaska. To znaczy wypuszczam cię na wolność bez względu na to co robisz, wpuszczam cię do wieczności choćbyś nawet pozabijał, cudzołożył, cokolwiek. Ale i tak cię wezmę, bo jest łaska, Jeżeli człowiek tak rozumie łaskę i chce ją tak rozumieć, to znaczy, że człowiek wchodzi w sprzeczkę, bo łaska jest po to, żeby usunąć wszelkie zło w tym czasie, kiedy Bóg okazuje nam łaskę. Pozbyć się wszelkiego zła, usunąć wszystko, co sprzeciwia się Bogu, co staje w oporze wobec Boga i mówi nie zrobię tego. Oto jestem poślij mnie. Paweł mówi wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale nie dam się niczemu zniewolić, będę czynić to, co miłe jest Bogu, będę czynić to z całego serca i z całą ochotą. A w końcu mówi nadaremno łaski Boga nie przyjmujcie, ale wykorzystujcie  ten czas, by skończyć ze swoim cielesnym człowieczeństwem.

 

Łaska jest dana po to, żeby się uświęcać, oczyszczać, wchodzić w czyste uczynki pozbywając się wszystkich, które by sprzeczały się tym czystym. Ludzie pod namową wroga życia Chrystusowego doznają dziwnych olśnień i dziwnego zrozumienia Biblii, diabeł sprzeczając się z Chrystusem wymyśla z Biblii takie wnioski, żeby człowiek pozostał  w grzechu i miał świadomość, że jest uratowany. To jest niesamowite jak on potrafi manewrować Słowem Bożym, to jest niesamowite. Gdyby nie Duch Święty, to diabeł tak by nam wyłożył to Słowo, że bylibyśmy tak szczęśliwi z tego zwiedzenia, tak zadowoleni z takiej swobody i wolności, że myślelibyśmy: Boże, Ty jesteś niesamowity, ja nie myślałem nawet, że Ty byś mógł tak to zrobić, tak mi pozwolić na wszystko, że mogę teraz zrobić wszystko, a Ty i tak mnie weźmiesz do swojej wieczności. To po co wtedy Słowa Jezusa - wyprzyj się  siebie, weź swój krzyż i idź za Mną i naśladuj Mnie. Po co wtedy  wiele Słów Jezusa.

 

Sprzeczasz się z Jezusem czy raczej słuchasz Jezusa i jesteś Mu posłuszny? Mówisz, ale ja się nie sprzeczam, ja nigdy nie sprzeczam się. A dlaczego nie robisz tylu dobrych rzeczy, które powinieneś już robić nie sprzeczając się z Jezusem? Ci, którzy żyją w zgodzie z Jezusem rosną, rozwijają się, idą z chwały w chwałę, coraz bardziej widać w nich życie Jezusa. To musi być sprzeczka, "my w domu się nie sprzeczamy", a sąsiedzi już ile razy pukali po ścianach. "My się nie sprzeczamy, my tylko głośno ze sobą rozmawiamy, skądże, my się przecież kochamy".

 

Ludzie zawsze chcą pokazać to w jakimś innym świetle, podczas gdy prawda jest prawdą. Oni zawsze się sprzeczają, Szczepan mówi: wy zawsze się sprzeczacie, zawsze się przeciwstawiacie. Nie chcecie się poddać. Zobaczcie jaki problem jest, żeby zaakceptować życie Jezusa w swojej codzienności, zobaczcie to. Jak ludzie wszystko wymyślą, żeby tylko nie poddać się Jego życiu. Nie chcą być tacy słabi, chcą być silni, chcą umieć stanowić po swojemu. Nie chcą być jedno, jak Jezus się modlił. Chcą być indywidualistami, którzy  robią sobie, bo tak uważają. Nie ma porządku, bo w porządku, to trzeba byłoby zrobić tak jak mówi Słowo Boże, ale tu trzeba robić po swojemu. Wszystko mi wolno, jestem wolnym człowiekiem. Wszystko mi wolno, mogę zrobić tak, albo tak. Nie, wszystko mi wolno, to znaczy  że mogę teraz czynić dobro, jestem wolnym człowiekiem, by czynić dobro Chrystusowe. To jest niesamowite.

 

Kolejna rzecz - co to znaczy zgromadzenie. Zgromadzenie, to jest takie miejsce, w którym mam się zrelaksować, mam przyjść i usiąść, ktoś musi mi dobrze zorganizować ten czas. Fajnie, żeby zaśpiewano, żeby  było takie przyjemne kazanie do posłuchania, żeby tak sobie trochę poklaskać, żeby tak zrelaksować się. Ja potrzebuję przychodzić do zgromadzenia, żeby się zrelaksować, tak sobie odpocząć i tak sobie posiedzieć i powiedzieć: dzisiaj było tak fajnie, bardzo przyjemnie. Znowu sprzeczka. Zgromadzenie to jest takie pole bitewne, na którym dzieje się wiele rzeczy. Padają rozkazy, trzeba ich słuchać, zrozumieć, przyjąć, zaakceptować w swoim codziennym życiu. Trzeba być uważnym, zdecydowanym, świadomym że to zgromadzenie będzie mnie kosztowało kolejne doświadczenia, usłyszę kolejne prawdy, kolejne wyrocznie, które będą mówiły o tym, czy o tym. Jestem gotowy, nie relaksować się, ale usłyszeć co dalej mam czynić Jezu i jak mam dalej służyć Tobie. Jeżeli to by było takie relaksowe zgromadzenie, powiedziałbym , co to w sumie było? Nawet nie było obecności Króla na tym zgromadzeniu. A jak doznaję, że dotyka się mojego sumienia, serca, porusza mnie, napomina, wskazuje, przypomina - byłem przed  Obliczem Boga, On ze mną rozmawiał na tym zgromadzeniu, doznałem że tu źle zrobiłem, tam dobrze zrobiłem, to trzeba usunąć, to trzeba zaakceptować, to umocnić. Po takim zgromadzeniu mam jeszcze więcej świadomości co mam zrobić, kiedy tylko pójdę dalej.

 

Zwróćcie uwagę, co jest bardzo prostym doświadczeniem, przyszło mi to wczoraj. Zwróciliście uwagę, że kiedy mamy obozy, to na obozach sam początek jest taki wprowadzający, większość dopiero zaczyna się wprowadzać. Ale mija powiedzmy trzeci dzień i już się wprowadzają, zaczynają się czuć dobrze, zaczynają chodzić uśmiechnięci, zadowoleni, rozmawiają ze sobą, zaczyna ich cieszyć to, że są na tym obozie, że są wspólnie razem. A kiedy obóz się kończy, to najchętniej chcieliby jeszcze dłużej być ze sobą. Wiecie z czego to wynika? Z tego, że w tym czasie nie są w świecie, a po każdym zgromadzeniu idziesz w kierunku świata i tracisz zgromadzenie. A w czasie obozu nie masz gdzie go stracić, bo nie idziesz do świata, zostajesz tutaj. To jest jedyny zysk i to jest piękny czas, ale ten piękny czas masz tylko dlatego, że nie marnujesz tego co w czasie obozu jest mówione, idąc do świata. Nie odwraca się twoje uwaga, nie żyjesz tam znowu dbając o siebie, nie myślisz tyle o sobie, cieszysz się. A po którymś dniu doświadczasz: ja bym chciał być na obozie jeszcze drugie tyle, bo jest mi teraz naprawdę lepiej. Jezus chce, żeby było tak samo na zgromadzeniach. Idziesz do świata, ale nie idziesz do świata, ty idziesz dalej jako Boży człowiek. Żyjesz tam pośród świata dla Bożej chwały, wracasz tutaj i dalej masz zgromadzenie i to samo co na obozie będzie i tutaj, w każdym zgromadzeniu jeśli tylko nie będziesz gubić w świecie, w czasie pomiędzy zgromadzeniami tego, co tutaj dostałeś. Tylko zadbaj o to, żeby złodziej ci tego nie zabrał, a obóz będziesz miał przez cały rok. Ale większość daje się okradać diabłu, to przychodzą na kolejne zgromadzenie znowu ogołoceni. Dlatego wielu się gdzieś zamyka, w jakichś zakonach, żeby się oddzielić, żeby zapomnieć o świecie i wtedy jest im w miarę dobrze, odpoczywają. Ale to nie jest to. To nie chodzi o to, żeby zamknąć się. Chodzi o to, żeby zrozumieć jestem na zgromadzeniu, chwała Bogu. Wyjdę, będę służył, będę używał to, czego się nauczyłem i wrócę tutaj z większymi, lepszymi doświadczeniami, żeby oddać Bogu chwałę za tok, że to działa, że Boże Słowo działa. Przyjdę Go uwielbić! Wtedy dzieje się to co właśnie chce Jezus, Jego obóz jest cały czas i posuwa się dalej. Jeżeli tego nie zrobisz, jeżeli będziesz wracać do domu i znowu wracać do swoich dziwnych rzeczy i znowu myśleć o tym, o tamtym, troszczyć się o to, biegać koło tego, koło tamtego, to nie licz na to, że przyjdziesz na kolejne zgromadzenie i będzie jak na obozie. Znowu będziesz rozbitkiem i tutaj znowu cię poskładają, i będzie trochę lepiej. Ale znowu trzeba iść do świata, i co? Znowu trochę gorzej, bo tam jest to, jest to. Jezus żył cały czas tutaj, Jego życie jest niesamowicie zwycięskie.

 

Kiedy idę na zgromadzenie, nastawiam się na słuchanie, a nie na relaks. Nastawiam się na rozkazy, a nie na jakieś fajne powiedzonka, czy inne rzeczy. Bóg chce przebywać z zgromadzeniu swojego ludu. On nawet mówi oczyśćcie się, uświęćcie się, a przyjdę do was i będę na waszych zgromadzeniach. A to powinno być dla nas najcenniejsze. Człowiek  wierzący będzie rozbitkiem, będzie z nim coraz gorzej jeżeli będzie wychodzić ze zgromadzenia i dalej myśleć jak wcześniej, bez przyjęcia tego o czym tu była mowa. Zgromadzenie to nie jest miejsce na relaks, bo  tu nikt nie będzie ciebie bił, nikt nie będzie ciebie tutaj oskarżał, nikt nie będzie tutaj tobie złorzeczył, a więc takie miejsce , usiądę, w końcu odpocznę od żony, od męża, od dzieci, trochę relaksu, trochę spokoju, niech te dzieci tam sobie biegają, niech robią co chcą. Ale nareszcie odpoczynek, trochę odpocząć. Rozumiecie, taki okres wczasowy, chociaż trochę godzin odpocząć. Taki relaks, taki wypoczynek, to nie to. To nie o to tu chodzi. Tu jest dopiero wydawanie rozkazów, żeby żyć i wygrywać, kiedy się stąd wychodzi. A jeśli tego  nie będziesz robić, to nie będzie to dla ciebie obóz. Obóz będzie raz w roku i będziesz wspominać  -  było fajnie. A może tak być i jeszcze lepiej - cały rok, jeśli tylko będziesz prawdziwie żyć Słowem Chrystusa Jezusa w każdym miejscu i czasie i będziesz wracać tutaj napełniony, napełniona zwycięstwami Chrystusa w twojej codzienności, z nowymi świadectwami Jego chwały. 

 

Zgromadzenie to nie jest relaks. Odpoczywamy w Chrystusie cały czas,  a tutaj pobieramy kolejne rozkazy, kolejne napomnienia, kolejne wskazania aby to uczynić. Idźcie i czyńcie to. To jest najważniejsze, aby móc się cieszyć każdym zgromadzeniem.

 

Kolejna taka sprzeczka - my nie musimy żyć jak Jezus, bo Jezus już żył na ziemi, a my wierzymy w Jego życie i dzięki temu będziemy w wieczności, bo Jezus żył na ziemi i wygrał z diabłem, a my wierzymy w Jezusa i mamy już zapewnione niebo. My nie musimy żyć jak Jezus, On żył. Bóg patrzy na Jezusa, nie patrzy na nas. On nie widzi nas, widzi Jezusa, widzi życie Jezusa, a my wierzymy w Jezusa, Jezus nas zasłania i jesteśmy zbawieni, jesteśmy uratowani. Znowu sprzeczka. Jezus mówi, że On swoich stawia na wierzchu, żeby wszyscy mogli widzieć, że w  tym człowieku działa Chrystus Jezus, a Ojciec mówi, że chce mieć wszystkich  na podobieństwo swojego Syna Jezusa Chrystusa, a Jezus mówi, że  prawdziwie uczeń będzie przygotowanym gdy będzie jak Jego  Mistrz. Apostołowie mówią, że  wyznaczone zostały zadania w ciele Chrystusa, żeby wszyscy byli podobni do Jezusa, żeby dorastali do męskiej doskonałości.

 

Sprzeczanie nie polega na tym, że ja  mówię nie, nie, ja ulepszam to co powiedział Jezus. On zrobił tak, że mogę żyć dzięki Niemu, a ja ulepszam, żyję już tylko dlatego, że Ty kiedyś żyłeś, a ja nie muszę tak żyć, ja nie jestem gotowy, zdolny żeby tak żyć.

Czy rozumiecie ta sprzeczkę? Ona nie polega na tym, że ja mówię nie Jezu, ja tylko ulepszam to, co powiedziałeś. Tak ludzie ulepszali i ulepszają do dzisiaj to co powiedział Jezus, czynią to bardziej przystępnym. Usuwają cenę, żeby ludzie  nie mówili: taka cena, a ja myślałem, że to wszystko będzie tak inaczej, tak pięknie, ja wierzę, klaskam w ręce i  idę do Nieba. A tu trzeba żyć, trzeba zło zwyciężać dobrem, trzeba codziennie wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż pójść za Nim i Go naśladować.

 

 Zobaczcie ilu sprzecza się z Jezusem. Czy znasz ludzi, którzy  się nie sprzeczają? O to musiałbym się zapytać, a nie czy znasz ludzi, którzy żyją  w sprzeczce. "No wiesz, już dawno takiego nie widziałem w zgromadzeniu, wszyscy są chętni, żeby żyć jak Jezus". Tak jakoś dziwnie, coś jest nie trak, coś tu nie pasuje. Tak dziwnie nie pasuje. Już za czasów apostołów nie pasowało, wielu chciało żyć po swojemu, nie jak Jezus i oni musieli to cały czas  korygować i korygować. Ludzie nie chcieli Jezusa tak naprawdę. Im podobała się religia cudów, znaków i niesamowitych wydarzeń, to było piękne, ale nie życie. Życie już im się nie podobało. Uniżenie, znoszenie przeciwności, modlić się za wrogów? No nie, no jak? Przebaczać - bez przesady, zniszczą mnie jak będę w ten sposób żył. Nie, nie zniszczą cię. Właśnie w ten sposób żyjąc będziesz niezniszczalny, bo Jezus jest taki. A jeśli nie będziesz żył tak, to wtedy cię zniszczą, łatwo ciebie wyprowadzą w pole i diabeł będzie się śmiał z takich żołnierzy.

Jezus mówi, jeśli nie będziesz wydawać owocu, to Ojciec ciebie odetnie i wyrzuci precz. Owoc to ten opisany w Biblii - miłość, pokój, radość, łagodność, cierpliwość. Gdzie widzisz tych ludzi? Reszta się sprzecza: To mi nie pasuje, to mi nie pasuje, to za dużo kosztuje, bo to, bo tu będę musiał znieść takie różne rzeczy. Nie, nie da rady, nie mogę tak. To jest sprzeczka moi drodzy. Trzeba to zakończyć póki jeszcze jest czas, bo inaczej będzie tragedia.

 

Kolejna rzecz. Możemy zmieniać zbory kiedy tylko chcemy, bo jest jeden kościół dla wszystkich wierzących. A więc nieważne, w którym zborze jestem. Mogę sobie iść do tamtego, do tamtego, bo wierzę że jest tylko jeden kościół na całej ziemi, a więc wszyscy wierzący to jest kościół. Mogę sobie iść tam, i tam. I znowu Jezus Chrystus mówi: nie.

 

Kiedy czytamy Księgę Objawienia i te listy do zborów, Jezus nie mówi: słuchajcie w Efezie, tam w Filadelfii jest lepiej. Tu macie problem, przejdźcie tam. A wy w Sardes też poszukajcie lepszego miejsca. Nie, on tego nie mówi, masz  wygrać w tym miejscu, w którym jesteś. Masz imię, że żyjesz, a nie żyjesz, ale jest między wami kilku, którzy żyją. Trzymaj się do końca, wytrwaj do końca, a będziesz żyć. Nie mówi uciekaj, zostaw. Wygraj! A wielu zmienia sobie zbory i są gdzie indziej, a co tam, wszędzie jest zbawienie. A Jezus mówi nie, nie byłeś pokorny, pokorna w tym miejscu, nie uczyłeś się żyć w sposób godny Boga, zmieniasz sobie miejsce i szukasz takiego miejsca, w którym będziesz mógł sobie dalej żyć po swojemu, bo kolejni ludzie ciebie nie znają? Nie, tu gdzie ciebie znają pokutuj, oczyść się, usuń wszelkie zło. Tak mówi Jezus. Jeżeli jesteś w porządku, to ratuj innych, wyciągaj rękę, pomagaj.

 

 A dzisiaj jest prosto - nie tu to tam, nie ta żona, to inna żona. Nie ten mąż, to inny mąż, żaden kłopot, przecież w życiu człowiek może się pomylić ileś razy, więc zmieniam sobie jak rękawiczki, bo cóż, mam takie prawo, musi być mi dobrze. Jezus też zmienił zbór tak? Poszedł sobie gdzie indziej i mówił co ja będę tu u was? Nie, był do końca, wygrał. Dopiero apostołowie poszli dalej , zakładali kolejne miejsca.

 

Masz być tu i wygrać. A wtedy będzie  coś niesamowitego. Jeżeli Bóg będzie chciał, żebyś poszedł gdzie indziej, to On da świadomość, że Bóg ciebie wysyła do zadania. Komu da świadomość? Tym, których ma z przodu, tym daje świadomość, że ten człowiek jest posłany, ta osoba jest posłana. Bóg nie działa inaczej, zawsze u Boga jest porządek. Oto wyślijcie mi do służby tych, których do tej służby przeznaczyłem. Modlili się, włożyli ręce, pościli, poszli. Szli, zakładali zbory, a za jakiś czas wrócili. Gdzie wrócili? Tam skąd wyszli. Co zrobili? Zdali relację z tego, co Bóg uczynił, kiedy byli poza zborem. Ludzie są nauczeni cwaniactwa, a nie są nauczeni szacunku i porządku. Dlatego Jezus mówi bardzo wyraźnie - nie tak, że ty sobie zmieniasz. Co innego, jeżeli trafiłbyś do jakiegoś miejsca okultystycznego, diabelskiego. Ale jeśli jesteś między dziećmi Boga, to nie ma tak, że ty sobie zmykasz. Po prostu masz tu nauczyć się żyć z tymi dziećmi Boga, bo tam gdzie dwóch, trzech tam jest Chrystus. Nauczyć się jak być razem, jak budować razem, jak czynić  to wszystko razem. A ludzie nie chcą tego się uczyć i szukają sobie takich miejsc, gdzie będą mogli wytykać: taki zły, a to taka zła. To nie jest tak, tym bardziej, że w ciele Chrystusa są wyznaczone służby i trzeba w tym miejscu służyć, wykonać tą służbę.

 

 Dzieci nie muszą słuchać się rodziców, bo każde dziecko musi się nauczyć swojego własnego widzenia sytuacji na które napotyka. Dzieci nie  muszą tego robić, mogą to robić po swojemu i co wtedy? Dzieci nie nauczą się porządku, bo będą robić to po swojemu. Dzieci muszą się nauczyć posłuszeństwa wobec rodziców, wtedy będą prawdziwie wychowane. To nie tak, że dziecko ma podejmować własne decyzje, ono będzie wtedy samodzielne w myśleniu. Ale kto nauczy je dobrze myśleć, diabeł? Ludzie w zborze też mają być samowolni i żyć jak sobie myślą, czy mają słuchać się. Kiedy Bóg mówił do Izraela, powiedział im bardzo wyraźnie: będziecie uczyć swoje dzieci, kiedy będziecie wstawać, kiedy będziecie siadać, kiedy będziecie iść. Będziecie uczyć swoje dzieci moich rozkazów, żeby one wiedziały jaka jest wola Boga. A kto czyni niedbale dzieło Boże, ten jest przeklęty. Kto myśli sobie w ten sposób: no, dziecko samo sobie odnajdzie swoją drogę. Nie odnajdzie, diabeł tylko czyha na tych niedokończonych, żeby ich zwieść oszukać i wciągnąć w coś złego.

 

Musi być troska i opieka, po to są rodzicie, po to są prace w zborze, wyznaczone służby, żeby był porządek, żeby wszystko działo się pod kontrolą. Jasne, że jest możliwość uczenia się, działania, wykorzystywania, ale to musi być według Słowa Bożego, według nauki Chrystusowej. Musi tak być, po to są rodzice, żeby uczyli dzieci tego co jest prawdziwe, żeby dzieci uczyły się to wykonywać, żeby uczyły się wybierać. Muszą widzieć rodziców, którzy wybierają to co Boże, co Chrystusowe. Muszą mieć wzór do naśladowania, Bóg o tym mówi. Nie będziesz tylko mówić, a robić zupełnie co innego, ale będziesz czynić to, czego  ciebie nauczyłem i będziesz uczyć swoje dzieci, aby one też tak postępowały. Nauczysz je bojaźni i szacunku, wychowasz je i wtedy one będą nadal pilnowały spraw Bożych. Nie będą się sprzeczać z Bogiem, ale będą wiedziały, że każdy kto jest Bogu posłuszny, ten będzie uratowany.

Nie wejdzie kolejne pokolenie tych, którzy będą żyli jak chcą, tylko kolejne pokolenie tych, którzy będą żyli każdym Słowem, które pochodzi w ust Boga i to jest bardzo ważne.

 

Mamy niesamowity czas łaski, wiary nadziei, bycia z Bogiem. Zobaczcie jak to jest niecnie wykorzystywane, bo z tego nie wynika budowanie się, raczej rujnowanie tego, co zostało zbudowane. Ale to jest wynik tego, że człowiek niedbale zaczął czynić to, co mówi Bóg, nie zwracać na to uwagę, bo sprawy życiowe stały się ważniejsze, a potem człowiek mówi zrobię co chce Bóg. A później nie ma jak zrobić co chce Bóg, bo straciło się to.

 

Zobaczcie jak bardzo łatwo diabeł zwodzi  ludzi i doprowadza do sprzeczki z Chrystusem i oni uważają, że nie sprzeczają się, oni Go kochają. On taki miły, fajny, taki naprawdę. Niesamowicie, że Ty mnie tak dobrze zasłaniasz. Czasami jest to może widoczne jak tata chce trochę pomóc synkowi niegrzecznemu, a mama zasłania synka i nie chce dopuścić, żeby tata nauczył synka pokory. Czasami tak to wygląda  i ludzie tak myślą, że Jezus tak robi. Ojciec może by się na nas zgniewał, że my tacy  niechętni do tego, żeby żyć tak jak mówi Jezus, ale Jezus zasłania i mówi: nie, nie ja ich oczyściłem, Ja za nich zapłaciłem, nie możesz ich karcić Ojcze. Tak  nie ma, Jezus karci  w miejsce Ojca, tak mówi Słowo Boże. Porządek Boży jest zachowany, nie możemy zmieniać  Bożej prawdy, bo te zmiany powodują to, że ludzie wchodzą w sprzeczkę na zasadzie nauki, którą diabeł wymyślił, a nie głosi jej Chrystus, ani apostołowie. To jest nauki często lekceważenia, diabeł potrafi z każdego słowa zbudować taką naukę, że włosy by ci się podniosły - jakie to jest niesamowicie mądre. A Bóg mówi do prostych ludzi, przemądrzenia pochodzą tylko od diabła. Prostota jest od Boga, Chrystus głosił w prosty sposób. Jeżeli jest coś tak niesamowicie mądrego, to bądź ostrożny, nawet w swoich decyzjach i wyborach. Czy to nie jest chytrość, diabeł też mówił do Jezusa: jeśli jesteś Synem Boga, zamień te kamienie w chleb, zadbaj o siebie, przecież jesteś głodny, możesz to zrobić, jesteś Synem Boga co ci szkodzi to zrobić? Jaki podstępny - no zadbaj, przecież jesteś głodny, możesz zaspokoić swój głód. Dlaczego Ty tak patrzysz na Ojca, a może Ojciec chce, żebyś zrobił to, bo Ciebie kocha, albo skocz, przecież Bóg nie pozwoli żebyś sobie uraził nogi o cokolwiek.

 

Ile razy przychodzi i próbuje, żeby człowiek się dostał w sprzeczkę z Bogiem, żeby posłuchać jakiejś innej nauki, takiej lepszej, przystępniejszej, nie nauki krzyża, nie nauki zgorszenia, ale takiej przyjemnej, obrzerzecie się i będziecie mieli wszystko. A Paweł mówi nic wam to  nie da, nie pomoże, Chrystus już wam wtedy nie pomoże. Zobaczcie, jakie diabeł ma kombinacje, to jest niesamowite jak on potrafi wyprowadzić z Biblii  naukę , która cię chwyci i zwiedzie ciebie. On potrafi ci udowodnić, że żaden twój grzech nie jest w stanie oddzielić ciebie od Boga, on ci to udowodni, że żaden grzech  nie jest w stanie oddzielić ciebie od Boga. Udowodni ci z Biblii, chociaż jest napisane, że grzech oddziela, to on ci udowodni  że nie i ludzie w to wierzą: ja grzeszę, jestem ale Jezus za mnie zapłacił, więc i tak będę uratowany.

Są takie sprzeczki, kiedy ktoś mówi nie będę Go słuchać. Są też sprzeczki kiedy człowiek mówi zupełnie biblijnie - ile jeszcze mamy pościć, pościmy teraz i ile jeszcze mamy pościć? A Bóg mówi dla kogo wy pościcie? Lepiej zróbcie porządek, usuńcie to zło, pomóżcie ubogiemu, wyjdźcie naprzeciw wdowie, to lepiej zrobicie. A wy tam pościcie, dla kogo to robicie? Oni chcieli się dowiedzieć ile jeszcze mają pościć, żeby Bóg był zadowolony. A Bóg wcale nie był zadowolony, bo oni dalej żyli w złu.

 

Jeżeli widzimy jak podstępny jest diabeł, zadajemy sobie sprawę, że on chce każdego z nas przechytrzyć, żebyśmy weszli w sprzeczkę z Chrystusem, że nie będziemy tak żyli, nie będziemy żyli w miłości, nie będziemy żyli w jedności, nie będziemy mieli razem nic wspólnego, nie będziemy w ten sposób żyli, będziemy żyli inaczej. Nic nas to nie interesuje, że się modliłeś o jedność, my nie będziemy jedno. Nie lubimy jedności, lubimy być samowolni. Nie lubimy chodzić razem, chcemy chodzić sami.

 

Zobaczcie, te sprzeczki mogą się pojawiać  z takiego myślenia: przecież Bóg nie zabiera nam wolności, On nam dał wolność. To jest ostrzeżenie, uważaj, diabeł jest chytry, bardzo chytry. Zobaczcie ilu jest spokojnych chrześcijan, ale oni są w sprzeczce z Bogiem, nie żyją według Jego rozkazów, nie żyją Jego Słowami, żyją dla siebie i po swojemu, a diabeł zwiódł i oszukał i ci ludzie są spokojni, chociaż idą na stracenie, bo nie żyją dzięki Jezusowi. To jest właśnie to, o czym musimy wiedzieć. Duch Święty po to przyszedł, żeby nam to wszystko rozjaśnić,  żeby diabeł nigdzie nie mógł znaleźć miejsca na to, żeby nas zwieść, oszukać.

 

Niech prowadzi nas Duch prawdy, a nie duch kłamstwa. Ten, który będzie mówił nam wiele o zapłacie, o cierpieniu, o przeciwnościach jakie będziemy znosili, o szyderstwach i kpinach jakie przeciwko nam będą ludzie mówili, a jednakże nadal będziemy zwycięzcami, będziemy szli dalej, bo tak działo się z Jezusem. Jezus powiedział skoro Ja  cierpiałem, i wy cierpieć będziecie, ze Mnie się śmiali, szydzili,  i z was będą się śmiać, ale trwajcie, Ja zwyciężyłem świat, ufajcie.

 

Jeszcze trochę rozjaśnienia. Jest król w Izraelu, Saul. Nie podoba mu się Dawid i postanawia go zabić. Dawid ucieka, przychodzi do domu pewnego kapłana, otrzymuje tam chleby pokładne, miecz Goliata. Ale był tam pewien człowiek edomita Doeg, który to widział i zdradził to Saulowi i Saul kazał wezwać wszystkich kapłanów do siebie i miał taką złość przeciwko nim, że kazał swojej straży przybocznej, a to byli jego najbardziej zaufani żołnierze, kazał wybić tych wszystkich kapłanów. Wiecie co zrobiła ta straż przyboczna? Powiedziała nie, z narażeniem własnego życia powiedziała nie, nie będziemy zabijać kapłanów Boga. Ty jesteś królem, wydałeś nam rozkaz, ale my tego zrobimy. Wtedy tamten człowiek zrobił to, wybił  wszystkich oprócz jednego.

 

Czy rozumiesz? Oni wystawili swoje życie, ale wiedzieli że wolą zginąć niż sprzeciwić się Bogu. Czy jesteś gotowy na to, żeby stać przy sprawie Bożej i nie sprzeciwić się temu? Masz kolejnych: Daniela i jego przyjaciół. Są w niewoli i wydawałoby się, że najlepszą rzeczą jest być cicho, spokojnie i słuchać się, a wtedy będzie ci się jakoś żyło. Lecz oni wchodzą już w konflikt, ponieważ nie chcą spożywać ze stołu  królewskiego, bo tam jest to co jest nieczyste i nie chcą tego. Wystawiają swoje życie i Bóg widząc to daje im zwycięstwo, oni żyją. Ale król stawia sobie pomnik i każe wszystkim paść i oddać mu cześć, pokłon. Tych trzech młodych ludzi sprzeciwia się rozkazowi króla, za co grozi im spalenie. On mówią - twojego rozkazu nie wykonamy, gdyż Bóg nie chce żebyśmy się kłaniali bałwanom, będziemy słuchać się Boga, a nie ciebie.

 

Czy ty stawiasz Boga wyżej niż swoje życie? Pomyśl o tym. Czy się sprzeciwiasz i stawiasz wyżej swoje życie niż Boga? Bo to jest sprzeciw. Czy sprzeciwiasz się diabłu i mówisz nie, choćbym miał zginąć, choćbym miał stracić wszystko, postąpię jak chce Bóg. To jest zwycięstwo. To jest posłuszeństwo. W Biblii są różne przykłady, które o tym mówią. Jak bardzo ważne jest wygrać i nie ulec ludziom, którzy chcieliby wprowadzić cię w sprzeczanie się z Bogiem, którzy chcieliby ci powiedzieć, że to  nie jest sprzeczanie, że to jest tylko rozsądek, to jest rozum, że lepiej tak i będzie dobrze.

 

Mamy różne przykłady ludzi i świadectwa, gdzie zabierano nawet dzieci wierzącym, a potem te dzieci odnajdywały się i wszystkie były wierzące, a ludzie, którzy zrobili to co  chciała władza, stracili siebie i domy, wszystko poszło w świat. Czy ty jesteś gotowy na to, aby nie sprzeczać się z Bogiem? Gotowy narazić się na stratę, ale ufać Bogu, że lepiej jest być posłusznym Bogu, niż  się z Nim sprzeczać. To nie jest bohaterstwo sprzeczać się. Pamiętacie pewnego zdradzonego męża, Uriasza? Król ściąga go do siebie po cudzołóstwie z jego żoną i robi tają niesamowitą rzecz, mówi: idź do domu, napij się. Wcześniej przyjmuje go na uczcie i daje mu dar, żeby zaniósł do swojego domu, żeby ta żona zobaczyła jak mądry jest ten król. Jak przebiegle postąpił i jak oszukał jej męża, a ona będzie wiedziała co dalej robić, zanieś jej jeszcze dar. A co robi ten człowiek? To jest rozkaz króla - idź do domu, ale on nie idzie do domu. On idzie tam, gdzie są ci słudzy i on tam zasypia, nie wraca do domu. Król, kiedy dowiaduje się mówi dlaczego nie poszedłeś do domu? On odpowiedział: jak miałbym iść do domu, skoro wszyscy są na froncie i walczą. Nie powiedział a ty królu co tutaj robisz, powiedział wszyscy są na froncie i walczą, a ja miałbym pójść do domu? Król znowu go upił, a może jednak pójdzie? Znowu nie poszedł, król napisał do niego list, w którym napisał wystawcie go, żeby zginął. Nie wykonał rozkazu? Dlaczego go nie wykonał? Bo nie godzi się żołnierzowi w ten sposób postępować. To, że nie godzi się stanęło wobec króla i tego, co król do niego powiedział.

 

Czy jesteś gotowy żyć wbrew wszystkiemu dlatego, że Bóg powiedział ma być tak a nie inaczej? Czy jesteś gotowy wystawić na szwank swoje imię i swoje wszystko co masz, aby posłuchać Boga, a nie ludzi?

 

Staje cała armia arcykapłanów, odbywa się potężny sąd nad uczniami Chrystusa. To są przecież ci, którzy są najważniejsi, król, arcykapłani - najważniejsi. To władza duchowa od Boga, oni mówią zakazujemy wam  nauczać w imieniu Jezusa Chrystusa. A co robią apostołowie? Mówią osądźcie sami co jest ważniejsze, słuchać was czy Boga? Co jest ważniejsze?

 

Czy jesteś gotowy, gotowa? O to tu dzisiaj chodzi, czy jesteś gotowy wytrwać należąc do Boga w tych przeciwnościach na jakie napotkasz? Czy jesteś gotowy, gotowa nic nie zmienić z tego, co Bóg mówi do ciebie, wtedy wygrasz. Wtedy Duch Boży będzie ciebie napełniał i będziesz zwycięzcą. Wtedy Bóg ujmie się za tobą, bo ty nie chcesz stanąć inaczej jak tylko tak, jak nauczył cię żyć. Jego rozkazy są ci bliższe. Jezus  mówił do tych uczonych w Piśmie, zamieniacie prawo Boże na ludzkie, chytrze postępujecie. Oskarżali Go o to, że nie czyni tego, co oni wymyślili, a On mówi do nich a wy nie czynicie tego co Bóg rozkazał. Niesamowite. A Mojżesz mówi proroka jak ja wzbudzi wam Bóg, kto nie będzie Go słuchał, z ludu wytępiony będzie.

Lepiej wystawmy swoje życie, nie sprzeczajmy się z Chrystusem, bo mi to  nie pasuje, ja nie jestem taki uniżony, uniżona, ja mam swoje ambicje, swój honor, ja się postawię, pokażę. Bóg mówi zostaw Mi to, Ja jestem tym, który będę rozsądzał, a ty idź i czyń to, co Ja do ciebie mówię. Czyń dobro, służ innym i wydawaj dobry owoc, wtedy będę dbać o ciebie, żeby cię oczyszczać, żeby twój owoc był jeszcze obfitszy. Jak przyjęliśmy Chrystusa tak w Nim trwajmy, chodźmy w Nim. Niech Bóg pomoże każdemu z nas to zrozumieć jakie są rozkazy. Królu, co rozkazujesz Jezu? Będę tak czynić, nie będę wymyślać sobie nowego życia, Ty jesteś moim życiem. Ty jesteś jedynym życiem, które jest wieczne, będę żyć dzięki Tobie Jezu. Nie będę się stawiać, nie będę pokazywać swojej niezależności, nie będę demonstrować, że ja mogę  zrobić tak, jak chcę i kto mi co zrobi, bo Ty mnie tego nie uczysz Jezu. Będę robić to dla Ciebie. Czy jem czy piję, czy cokolwiek czynię, będę czynić to dla Ciebie Jezu. Nie będę się sprzeczać z Tobą. Nie będę tak czynić: bo to nie dla Ciebie, to ja  będę już robić byle jak. Teraz modlę się, to będę się starać robić coś bardziej dla Ciebie. Jezu, będę najmniejszą rzecz robić dla Ciebie, nie będę się z Tobą sprzeczał. Ty chcesz mnie nauczyć porządku w każdej sprawie, będę więc czynił to w każdej sprawie, żeby w moim myśleniu nawet nie było, że mogę coś czynić byle jak, niedbale, bo Ty nigdy tak nie czyniłeś i nie będziesz czynił. Wszystko czyniłeś dbając o sprawy Ojca, czyniłeś wszystko w sposób godny swojego Ojca. Będę czynić to i nie będę uważać i sprzeczać się, że to nie ma takiego znaczenia. Tu nie ma znaczenia, tu nie ma znaczenia, a potem nie ma znaczenia też i w wielkich rzeczach.

Naucz się porządku w małych, a Bóg da ci więcej. Jeśli nie nauczysz się w małych, nie dostaniesz więcej. To co stwierdzam, to jest coraz większy bunt w ludziach wierzących, stawianie się. To jest wynik właśnie hardości i sprzeczania się z Chrystusem w swojej codzienności. Lepiej to zweryfikuj i zrób porządek. Chrystus ma rozkazy i znasz je, czytasz Biblię. Nie sprzeczaj się z Nim, wykonuj je jako żołnierz na froncie, który wie, że jeśli  będę wykonywać te rozkazy, to będę żyć wiecznie. Jeśli wprowadzę swoją naukę, zginę na pewno.

 

Niech Bóg pomoże, żebyśmy się tego nauczyli teraz, bo zwodziciel wymyśla coraz sprytniejsze nauki, aby zwieść o ile można i wybranych. Jeśli nie będziesz gotowy, gotowa to już cię zwiódł. Potem to już zabierze jak nic nie warte.

 

Wygraj tą bitwę i naucz się czynić dobro Chrystusowe coraz bardziej i bardziej ku wspólnemu zbudowaniu. Im dłużej jesteś wierzącym, tym bardziej niech będzie widać w tobie życie Jezusa. Nie sprzeczaj się z Nim, nie mów, że jesteś za stary, za stara, to jest już tylko dla młodych. To jest nieprawda, to jest kłamstwo. Im dłużej jesteś wierzącym, wierzącą tym więcej powinieneś móc pomóc innym. Przez długie używanie nabywamy władz poznawczych, aby pomagać. Możesz nie mieć silnych mięśni, ale masz silnego Ducha w Bogu i masz niesamowite doświadczenia, którymi możesz usługiwać innym. Usługuj, a wszystko dla Jego chwały, dla Tego, który przyszedł aby dać nam życie, które jest piękne, czyste, chwalebne i idzie do wieczności. Amen.

Jan 14:23