Przyjście Pana Jezusa w ciele
Przyjście Pana Jezusa w ciele - część 2
PRZYJŚCIE PANA JEZUSA W CIELE.
Dzisiaj było powiedziane, że Pan Jezus nazwał nas przyjaciółmi. On jest naszym Przyjacielem. Możemy przyjść przed Jego oblicze, możemy przyjść do Niego, jako do przyjaciela, przed Nim możemy wylać nasze serca, możemy powiedzieć Mu o naszym doświadczeniu, bo wiemy, że w każdym doświadczeniu On nas zrozumie i jest w stanie pomóc nam. Ale tylko dlatego, że On sam przez nie przechodził. On przechodził i przez takie doświadczenia, przez które my nie przechodziliśmy. Dlatego apostoł Paweł mówi: wy nie opieraliście się w walce przeciwko grzechowi aż do krwi. Nie, myśmy jeszcze nie opierali się aż do krwi, żeby nie zgrzeszyć. My nie byliśmy aż w takich doświadczeniach, ale nasz Pan Jezus Chrystus był doświadczony we wszystkim, jak czytamy, i z tego powodu może nam dopomóc. I z tego powodu możemy radować się, bo mamy do kogo przyjść, powiedzieć wszystko, wylać swoje serca. I możemy powiedzieć: On mnie rozumie, to jest Przyjaciel, który jest w stanie zrozumieć mnie w tym doświadczeniu, jak trudno, ciężko mi jest, bo On też przez to przechodził. Gdyby On nie był w tym doświadczeniu, nie mógłbym przyjść do Niego i powiedzieć mu o tym, czy o tamtym, nie mógłbym powiedzieć o tym bólu, czy trwodze. Nie mógłbym powiedzieć, bo jakże mógłby zrozumieć mnie.
Dlatego zobaczmy jak wielka jest miłość naszego Pana Jezusa Chrystusa. On przyszedł tutaj i jak czytaliśmy, przez cierpienia doszedł do doskonałości. Był doświadczony we wszystkim i w tym doszedł do doskonałości, otwierając nam tą możliwość, abyśmy my mogli kroczyć do tej doskonałości, którą mamy już w Nim, bo my już mamy ją w Nim, a tutaj dochodzimy. I właśnie dochodzimy w doświadczeniach, cierpimy. A jeśli nie cierpimy z powodu grzechu, to możemy chlubić się. Słowo Boże mówi: radujcie się z tego powodu, że różnorakie doświadczenia przechodzicie. Jeśli cierpicie dla Imienia Chrystusowego, radujcie się z tego powodu.
Chciałbym, żebyśmy z powrotem powrócili do listu do Hebrajczyków, będziemy czytać dobrze znane nam Słowa, lecz czy my dajemy wiarę tym Słowom, czy przychodzimy do naszego Pana Jezusa, jako do najlepszego przyjaciela, który wie, co ja czuję, który jest w stanie zrozumieć mnie i przeprowadzić. To jest dla nas radością.
Nie możemy powiedzieć: ja nie dam rady. Jest to kłamstwo, gdyż w Jezusie Chrystusie mamy to, że już nie grzeszymy. My jesteśmy w stanie przejść próbę, ale tylko patrząc na Niego, poddając się Jemu, naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi.
Spotkaliśmy się z człowiekiem, który powiedział; „ja będę grzeszył, jestem zbawiony”. No, ale Chrystus za ciebie umarł, przyszedł w takim ciele, abyś ty nie musiał już grzeszyć. „To jest nieprawda , Chrystus nie przyszedł w takim ciele, On miał inne ciało i On nie odczuwał tego, co ja odczuwam, On nie jest w stanie zrozumieć mnie, dlatego ja będę grzeszył.” I taki człowiek nadal grzeszy, ale dla niego otwarte jest straszne miejsce. To są ludzie, którzy nie wierzą tej prawdzie, nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. Paweł mówił do Tymoteusza, że w dniach ostatnich będą ludzie, którzy odwrócą ucho od prawdy, a będą słuchać bajek. Tak, to są bajki, które głosi się ludziom: ty możesz grzeszyć, bo ty masz takie ciało, a Chrystus miał inne ciało, dlatego Jemu było dane to, że nie popełnił żadnego grzechu. To jest kłamstwo, które mówi się do ludzi. My wiemy, że Chrystus nie miał innego ciała. Jeżeli nie wierzymy w to, to będziemy nadal grzeszyć i będziemy w ten sposób usprawiedliwiać się, ale to usprawiedliwianie nic nie da nam. My mamy uwierzyć, że tak rzeczywiście było, że Chrystus był w takim samym ciele jak nasze.
Otwórzmy, Hebr.4,14-16:
„Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania, nie mamy bowiem arcykapłana, który nie mógłby współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie, jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.”
Możemy powiedzieć, że stosowną porą zawsze jest to, gdy jesteśmy w doświadczeniach, gdy patrzymy na naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy nie wątpimy, że On jest w stanie pomóc nam i rzeczywiście może uczynić to. „A jeśli nie pomoże mi” – wtedy człowiek zaczyna odwracać się; „a jeśli nie zrozumie mnie w tym doświadczeniu”. Ale On zrozumie nas. Czytamy; lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my z wyjątkiem grzechu. Z wyjątkiem grzechu, ale doświadczony we wszystkim był tak, jak my, i jeszcze bardziej, bardziej niż my. Bo czymże my jesteśmy dziś doświadczeni? Możemy zobaczyć, jak doświadczeni byli nasi bracia, czytamy, jak byli wywlekani z domów, ich rodziny, dzieci, byli zabijani. My żyjemy dzisiaj, można powiedzieć, jak „pączki w maśle”. Zobaczmy jednak, jak dzisiaj ludzie nie wierzą, jak nie przyjmują tych Bożych prawd, jak odwracają się od naszego Pana Jezusa Chrystusa. Kiedy tylko są w doświadczeniach, już jest szemranie, już jest narzekanie i niekiedy idą w grzech. Idą w grzech, „bo oni muszą, Chrystus nie jest w stanie im pomóc.”
Możemy zobaczyć, co Pan Jezus wziął na krzyż. On wziął wszystkie nasze troski. Czy wierzymy w to, że Pan wziął wszystkie nasze troski? Moje serce naprawdę uradowało się, że On wziął wszystkie nasze troski, dlatego Pan powiedział: nie troszczcie się o nic, lecz Królestwa Bożego szukajcie i Jego sprawiedliwości. On wziął nasze troski, i jeśli ja troszczę się, to jest spowodowane tym, że ja nie wierzę. Nie wierzę, że Pan jest w stanie w tym doświadczeniu pomóc mi, że w tej i tej sprawie może pomóc mi, przeprowadzić, i że rozumie mnie.
Dlatego jest w stanie pomóc mi, ponieważ rozumie mnie, bo On przeszedł przez to wszystko. Ale jeśli nie poddaję się, jeśli nie wierzę w to, to jestem człowiekiem, który szybko zwraca się ku Egiptowi i biegnę po pomoc do Egiptu. Tak jak Izrael, nie wierzył i biegł po pomoc do Egiptu. Nie ufali, że Bóg jest w stanie pomóc im. My mamy ufać, że nasz Pan Jezus Chrystus jest wstanie pomóc nam we wszystkim, że nie ma pokuszenia, z którego nie wyszlibyśmy, z którego On nie wyprowadziłby nas. Człowiek wchodzi w grzech z powodu niewiary, tylko z powodu niewiary, albo dlatego, że miłuje grzech już i nie uważa czegoś za grzech.
„Przystąpmy tedy z ufną odwagą”, jest napisane, przystąpmy do naszego Pana. Poddajmy się Mu całkowicie, niech czyni w nas to, co chce mieć, niech On jest tym, który mieszkając w nas przez swojego Ducha może odnosić triumf. Triumf nad diabłem, który będzie nieustannie doznawał porażek, kiedykolwiek do nas przyjdzie, aby pociągnąć nas czymś w ciemność. Nie poddawajmy się niewierze, nie mówmy, że Chrystus nie jest w stanie pomóc nam. Człowiek nie mówi tego swymi ustami, mówi to swoim sercem. Kiedy czytamy o Izraelu, oni mówili to w swoich sercach, powiedzieli; nie pójdziemy, nie będziemy słuchać, lecz, czy powiedzieli to ustami? Oni mówili to w swoich sercach, tak jak przyszli do Jeremiasza, mówiąc; idź i módl się do swojego Boga, niech On wskaże nam, czy mamy zostać, czy mamy pójść. Ale co było w ich sercu? Oni mieli już swoje postanowienie: „nie usłuchamy”. Przyszedł Jeremiasz, by powiedzieć im, a oni mieli w sercach; „nie usłuchamy”. Tak niekiedy jest z człowiekiem, on nie chce słuchać, nie chce tego przyjmować, bo miłuje grzech. Grzechu nie nazywa już grzechem, nazywa całkiem inaczej: słabością. Ale jest to grzech, wszystko, co jest z niewiary jest grzechem.
My już nie mamy prawa grzeszyć. Słowo Boże mówi, że zostaliśmy zrodzeni z nasienia nieskazitelnego, czystego nasienia, abyśmy już nie grzeszyli. I tak, jak powiedziane jest w liście do Hebrajczyków: my już nie mamy tej świadomości grzesznika. Ta świadomość została przybita do krzyża, żebyśmy już nie grzeszyli. Została z nas usunięta, mamy teraz inną świadomość; świadomość, która nakierowana jest na niesienie dobra, miłości, pokoju, okazywanie tego, co jest miłe Bogu. To jest już w nas i w tym mamy trwać, patrząc na naszego Pana Jezusa Chrystusa i poddając Mu się we wszystkim, nie będąc opornymi, którzy nie chcą poddawać się Jemu.
List do Hebrajczyków, 5,6.7:
„Za dni swojego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; I chociaż był Synem nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni sprawcą zbawienia wiecznego.”
Piękne Słowa, prawda? Ale tam właśnie napisane jest, że dla wszystkich, którzy są mu posłuszni, którzy poddają się mu, słuchają go, nie chcą kierować swoimi członkami, którzy nie mówią w swoim sercu – nie będę słuchał, nie będę tego robił, będę robił to, co ja chcę. Pan Jezus jest sprawcą zbawienia wiecznego dla tych, którzy są Mu posłuszni. On i tylko On może nas przez wszystko przeprowadzić. Czy wierzymy w to, że sami nie damy rady, czy nadal próbujemy o własnych siłach uczynić coś, nie poddając się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi? Wtedy będziemy grzeszyć, wtedy, jeśli nie upamiętamy się, będziemy musieli iść na zatracenie wieczne.
W liście do Hebrajczyków czytaliśmy, że Pan Jezus we wszystkim upodobnił się do braci, we wszystkim, oprócz jednego, oprócz grzechu, On go nigdy nie popełnił. W pierwszym liście Piotra, drugim rozdziale, możemy czytać o tym:
„On grzechu nie popełnił, ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi; On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych.” 1Pio.2,22-25
Możemy zobaczyć, co uczynił dla nas nasz Pan Jezus Chrystus, On grzechu nie popełnił, ale jak jest powiedziane: On stał się grzechem za nas. On stał się grzechem, przyjął to ciało grzeszne. Nie dajmy się nigdy oszukać, że On przyszedł w innym ciele, w ciele, w którym Panu było prosto wszystko uczynić, gdzie diabeł mógł przychodzić, kusić, a na Pana to nie działało. Tak, nie działało, ale dlatego, że Pan się temu nie poddawał, trzymał ten grzech w śmierci. On nigdy nie pozwolił na to, bo nie miał takiej natury, choć miał takie samo ciało.
Paweł pisze też do Tymoteusza: a ty miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który jest z rodu Dawidowego. Dlaczego z rodu Dawidowego? Te słowa wyrażają, że Pan Jezus narodził się i przyjął takie ciało. Przyjął ciało z Marii, jak czytamy. Ludzie mówią, że przyjął ciało z Marii, ale nie takie ciało jak nasze. I teraz, czy w tej sprawie kieruje nami Duch Boży, czy duch antychrysta? Dlatego Jan napisał: a wy badajcie duchy i patrzcie, czy ten, który mówi, mówi w Duchu Bożym, czy w duchu antychrysta. Każdy kto mówi w Duchu Bożym wyznaje, że Jezus przyszedł w ciele, każdy kto mówi w duchu antychrysta, będzie temu zaprzeczał. Nie będzie chciał oddać chwały Bogu, bo chwałą Bożą jest to właśnie, że nasz Pan Jezus Chrystus, będąc w takim ciele pokonał diabła, grzech i śmierć.
I teraz, czy widzimy jak wielkim jest to dla nas błogosławieństwem, jak wielkie korzyści mamy z tego? Bardzo wielkie, bo gdyby tak nie było, nie byłoby dla nas zbawienia. Nie byłoby dla nas zbawienia, bo Pan mógł ponieść nasze grzechy, będąc tylko w takim ciele. On mógł je wziąć i przybić je do krzyża. Jak przybił te grzechy do krzyża? Jak On mógł wziąć wszystkie nasze pożądliwości, jak mógł wziąć wszystkie nasze słabości? W jaki sposób? Niekiedy wydaje się to proste, ale jest to oporem dla serca człowieka. Człowiek niekiedy jest taki oporny, żeby przyjąć to - właśnie przez takie ciało. Pan dał przybić na krzyż swoje ciało i w tym ciele On to wszystko poniósł, nie czyniąc sam nigdy grzechu. Czy my dajemy temu wiarę, czy pozwalamy, by mieszkało to w naszych sercach, czy chcemy Panu służyć z całych naszych serc, czy chcemy być Mu oddani? To musi zamieszkać naprawdę w naszych sercach i musimy temu poddawać się. A Pan, tak jak odniósł triumf, tak będzie odnosił ten triumf w nas, możemy być pewni sto procent, jeśli naprawdę składamy się Jemu. Jeśli składamy Mu nasze ciała, On będzie w tych ciałach odnosił triumf. My nie będziemy mówić, że musimy grzeszyć, bo nie będziemy nigdy grzeszyć. Jeśli te ciała będą naprawdę należały do naszego Pana Jezusa Chrystusa, to będziemy szli, nie grzesząc, oddając we wszystkim chwałę Jemu. Amen.

