zgr.11.11.2025r Marian - Wystąp w obronie łagodności
zgr.11.11.2025r Marian - Wystąp w obronie łagodności
Chwała Bogu. Spotykamy się przed Obliczem Boga. Coraz więcej jesteśmy świadomi co On uczynił dla nas, abyśmy mogli być uratowani. Chcielibyśmy oddać Mu chwałę tak jak Mu się należy, z całego serca. Mamy jedyną możliwość tu na ziemi, żeby to uczynić. Po części inni ludzie są dla nas jak kartka a my jesteśmy takim ołówkiem i naszym postępowaniem wpisujemy w te kartki przesłanie. I albo jest to przesłanie Chrystusa, albo jest to przesłanie starego człowieka, ale to my jesteśmy ołówkiem. Pamiętaj, że wpisujesz w brata, w siostrę informacje, które wrócą do ciebie poprzez ich myślenie o tobie. A jeśli nasz Chrystus też ustanowił, że jednakże Ciało Chrystusa jest ważnym oceniodawcą, które ocenia i obdarza, to pamiętaj, że to, co zasiejesz, to zbierzesz, bo poprzez Ciało Chrystusa działa sam Chrystus, On odpłaca. Każdy dzień więc, każda chwila, pamiętaj, twoje reakcje, zachowania, twoje słowa powodują w innych albo smutek, albo radość a czasami może przerażenie.
Tak jak Duch Święty wpisuje w nas niesamowity list miłości od Boga, tak my też wpisujemy. Miej na to wzgląd. Nie dziw się, gdy później zbierasz to, co zasiejesz. To samo będzie kiedy staniemy kiedyś przed Bogiem, co zasiejemy, to zbierzemy, bo taka jest kolej rzeczy, moi drodzy. Bóg jest tym ostatecznym, tą wyrocznią, która oznajmi każdemu z nas, co my zrobiliśmy na tej ziemi wobec ludzi a poprzez ludzi wobec Niego. Czy powodowaliśmy w ludziach zachętę do życia pobożnego przez swoje wierne należenie do Chrystusa? Czy powodowaliśmy zniechęcenie? Jezus w niesamowity sposób pokazał nam, co powinniśmy robić na tej ziemi idąc za Nim jako Jego uczniowie. To On spowodował, że tu jesteśmy, ale to my musimy utrzymywać, abyśmy dalej byli tu dla Niego, nie dla swego ja, nie dla swego sposobu pojmowania życia, lecz abyśmy byli tu dla Niego.
Pomyśl więc jak ważne jest to w jaki sposób reagujesz, odzywasz się, działasz. Czasami w pisowni może pojawić się błąd literowy, ale ktoś czytający to zrozumie, że może się taki błąd pojawić. Ale jeśli pojawiają się błędy ortograficzne i ktoś myśli sobie: Dziwne, że tacy uczeni ludzie, a popełniają błędy ortograficzne. Czy to nie dziwi was, że ludzie, którzy pokończyli technika czy studia popełniają błędy ortograficzne? To samo jest w duchowych warstwach. Im dłużej jesteś wierzącym, tym trudniej jest odczytać list od ciebie, gdy tam są ortograficzne błędy, błędy, które pokazują brak bycia z Chrystusem w tej sprawie. I tak to wygląda moi drodzy, że czytamy się nawzajem i najlepsze co mogłoby być, to to, żebyśmy byli czytelni, nie skryci, nie zakryci. Bo wiecie jak mówi Słowo Boże, że na zewnątrz pojawia się inny obraz niż jest w sercu. Powinniśmy być otwarci, prawdziwi, bo to pokazuje, że wiemy do kogo należymy i przyjdzie nam kiedyś stanąć przed Nim, żeby odpowiedzieć za wszystkie nasze uczynki dokonane w ciele dobre, czy też złe. To tak gwoli wstępu, żeby sprawdzać i uważać, bo to jest ważne.
Psalm 45, 1-5: „Przewodnikowi chóru. Na nutę: "Lilie..." Pieśń pouczająca synów Koracha. Pieśń miłosna. Serce moje wezbrało miłym słowem: Opowiem czyny moje królowi. Język mój jest jak rylec biegłego pisarza... Najpiękniejszy jesteś wśród ludzi; rozlany jest wdzięk na wargach twoich, dlatego Bóg pobłogosławił cię na wieki. Przypasz miecz swój do biodra, bohaterze, blask swój i dostojeństwo swoje! Niech ci się szczęści! Wystąp w obronie prawa, łagodności i sprawiedliwości, a prawica twoja dokona cudownych czynów! ” Na dzisiaj z łaski Boga wystąpimy w obronie łagodności
W świecie złośliwości, w świecie agresji, w świecie złych odzywań się do siebie nawzajem musimy wystąpić jak nasz Chrystus, Książę Pokoju, w obronie łagodności. Musimy być jak żołnierze, którzy wiedzą o co toczymy bitwę i chcemy pokonać wszelkiego wroga, który sprzecza się z łagodnością Baranka Bożego Jezusa Chrystusa. Inaczej nie jesteśmy Jego żołnierzami. Żołnierze zawsze chcą podobać się Temu, który ich do wojska powołał. A nas powołał Chrystus jako Wódz nasz, abyśmy występowali w tych samych sprawach, w których On występuje. Czytam o Nim, że On występuje w obronie między innymi łagodności. W świecie gdzie dzisiaj jest zrozumiałe, że ludzie mogą denerwować się, mogą różnie odnosić się do siebie, w Królestwie Jezusa jest to nie do zaakceptowania. W Królestwie Jezusa ci, którzy do Niego należą, powinni łagodnie postępować wobec siebie nawzajem. Nie tylko wobec siebie nawzajem, ale także i wobec świata, wśród którego żyjemy. Gdyby Chrystus nie postępował łagodnie, dałby się wciągnąć w te intrygi diabła i dałby się w końcu ponieść jakimś emocjom, które przerodziłyby się w złość, zachowałby się więc tak samo jak inni i nie mógłby nas uratować. Kiedy przyszedł na tą ziemię, ludzie byli do siebie ponastawiani negatywnie, byli zezłoszczeni. Trzeba było posłać Jana, żeby trochę pogodził tych ludzi, żeby od razu sąd na nich nie spadł. Tak byli na siebie nastawieni.
Czy ty jesteś łagodny? Czy ty jesteś łagodna? Czy możesz walczyć z przewrotnością tego świata w sposób godny Chrystusa? Czy walczysz o to? Czy trzymasz się twardo tej świętej pozycji łagodnego Baranka? Czy nadal jesteś pod Jego sztandarem, pod sztandarem łagodności? Czy nadal twoim orężem jest miłość, która jest siłą łagodności? Czy wiesz, że coś takiego dalej toczy się na tej ziemi? Wojna, wojna ciemności ze światłością, wojna złości z łagodnością, wojna nienawiści z miłością. Dalej toczy się to. Chrystus wygrał na krzyżu, odszedł tam przygotować miejsce dla wszystkich, którzy do Niego należą. Ale na tej ziemi dalej toczy się wojna i po której stronie dzisiaj walczysz? Może czujesz się usprawiedliwiony, usprawiedliwiona; no przecież jak tu żyć w takim świecie, przecież same tylko nerwy i nerwy. Nie. To nie jest usprawiedliwienie, moi drodzy, żadne usprawiedliwienie. W tej wojnie musisz wiedzieć, że jeśli tracisz łagodność, to przechodzisz na drugą stronę, zaczynasz walczyć po złej stronie. Są tylko dwie armie i albo człowiek jest tylko w jednej, albo w drugiej. Nie ma inaczej. Bo ci, którzy budowali mogą za chwilę niszczyć. A ci, którzy niszczyli, mogą za chwilę budować, gdy się oczyszczą, usuną zło.
„Niech ci się szczęści! Wystąp w obronie prawa, łagodności i sprawiedliwości, a prawica twoja dokona cudownych czynów!” Tak, moi drodzy. Walczmy tylko w tej dobrej sprawie, a prawica nasza też jak naszego Władcy Jezusa Chrystusa dokona niesamowitych czynów. Wszak łagodny język kruszy kości oporu. Jak myślicie, ile czasu może trwać oczyszczenie nas od starych sposobów, od starych reakcji, od starego myślenia i od starego postępowania? W Chrystusie jest to śmierć, śmierć dla wszystkiego, co stare.
1Królewska 19, 7-18: „Lecz anioł przyszedł po raz drugi, dotknął go i rzekł: Wstań, posil się, gdyż masz daleką drogę przed sobą. Wstał więc i posiliwszy się, szedł w mocy tego posiłku czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do góry Bożej Choreb. I wszedł tam do pieczary, aby tam przenocować. Lecz oto doszło go słowo Jestem tej treści: Co tu robisz, Eliaszu? A on odpowiedział: Gorliwie stawałem w obronie Jestem, Boga Zastępów, gdyż synowie izraelscy porzucili przymierze z tobą, poburzyli twoje ołtarze, a twoich proroków wybili mieczem. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać. Rzekł więc do niego: Wyjdź i stań na górze przed Jestem. A oto Jestem przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Jestem; lecz w tym wichrze nie ujawnił się Jestem. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie ujawnił się Jestem. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie ujawnił się Jestem. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu? A on odpowiedział: Gorliwie stawałem w obronie Jestem, Boga Zastępów, gdyż synowie izraelscy porzucili przymierze z tobą, twoje ołtarze poburzyli, a twoich proroków wybili mieczem. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać. A Jestem rzekł do niego: Idź, udaj się w drogę powrotną na pustynię damasceńską, a gdy tam dojdziesz, namaścisz Chazaela na króla nad Aramem. A Jehu, syna Nimsziego, namaścisz na króla nad Izraelem, Elizeusza zaś, syna Szafata, z Abel-Mechola, namaścisz na proroka na twoje miejsce. I stanie się tak, że kto ujdzie przed mieczem Chazaela, tego zabije Jehu, a kto ujdzie przed mieczem Jehu, tego zabije Elizeusz. Zachowam w Izraelu jako resztkę siedem tysięcy, tych wszystkich, których kolana nie ugięły się przed Baalem, i tych wszystkich, których usta go nie całowały.”
Stwórca nieba i ziemi rzeczy widzialnych i niewidzialnych przychodzi w łagodności. Przed Nim wszystko trzęsie się, ale kiedy On się ujawnia, ukazuje się Jego prawdziwa natura – łagodność. Dlatego też Jego Umiłowany Syn jest łagodny i wszyscy Jego synowie i córki są łagodni. Ta natura ładności od Ojca spływa na wszystkich Jego synów i córki i to jest normalne, tak się dzieje.
Dopóki cielesność jest pochodzeniem, dopóty będzie złość, zawiść, niechęć, złośliwość. Jeżeli zmienia się pochodzenie na niebiańskie, a Ojcem jest Ten w niebie, zaczyna się łagodność, cierpliwość, dobroć; zmienia się charakter. To musi być, moi drodzy, tu nie ma tak, że był Jezus a wierzący ludzie dalej żyją w złościach. To nie jest mówienie, że Jezus tu był, to jest zaprzeczanie Jego przyjściu. Każdy, który złości się, zaprzecza przyjściu Chrystusa. Ale tylko ci, którzy są łagodnego ducha i w łagodności rozwiązują sprawę, na którą napotykają, zwiastują, że był tu Chrystus. Tak samo jak powiedział, że po miłości poznacie, że Ja tu byłem. Po ich miłości, po miłości Ciała Chrystusa Jezusa ludzie poznają, że On tu był. Winowajcy, którzy sprzeczają się z tym po co przyszedł Chrystus, są jak uczeni w Piśmie i faryzeusze, którzy uważali, że mają Boga w niebie, ale nadal służyli diabłu. Ich natura dalej mówiła o diable a nie o Bogu w niebie.
Póki żyjemy jest więc nadzieja opuścić zły teren, aby przejść na teren dobry, na Boży teren. Jeżeli nie zrobi się tego za życia, po śmierci już tego się nie zrobi. To trzeba zrobić w czasie tego ziemskiego doświadczenia, a nie wiesz kiedy skończysz swoje życie. Kiedy Jezus wjeżdżał na baranku do Jerozolimy; oto łagodny, cichy Baranek. Wiecie, gdybyśmy mieli naturę Baranka, nasze bycie razem byłoby zupełnie inne niż jest. Bylibyśmy sobie tak bliscy, tak przyjaźni i tak szczęśliwi, że jesteśmy razem. To stare człowieczeństwo powoduje to, że nie jesteśmy w takim szczęściu i zadowoleniu, bo rozdziały i podziały są wynikiem zepsutego człowieczeństwa a nie natury Baranka. To nie Baranek dzieli. Baranek przyszedł połączyć w jedno wszystko rozproszone, abyśmy byli jednego Ducha, Ducha Bożego, ducha łagodnego. Póki jeszcze żyjesz, masz szansę zmienić swoje postępowanie, jeżeli jest złe. A jeżeli jest dobre, to pilnuj i trzymaj, bo to jest skarb na tej ziemi. Nie być jak świat, nie być jak duch ciemności. Głosić Chrystusa nie tylko ustami, ale całym sobą, całą swoją rzeczywistością życia na tej ziemi.
Ewangelia Mateusza 11,25-30: „W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Właścicielu nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je niemowlętom. Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało. Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam odpocząć. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem łagodny i pokornego serca, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a mój ładunek jest lekki .”
Jezus mówi jak się uratować. Trzeba wejść w jedno jarzmo z Nim. Trzeba zmienić tego, który wprowadza człowieka w złe stany na Tego, który napełnia dobrem z nieba. Trzeba chodzić z Jezusem cały czas, bez ustanku. Dla nas, dla mnie i dla ciebie nie ma innej możliwości uratować się, jak tylko nieustannie chodzić z Nim, kiedy On może korygować, napominać, ostrzegać i pomagać aby nie opuścić Go, kiedy wróg kusi, żeby wejść w jakiś stan złośliwości. Pozostać w łagodności, oddać Jemu prawo do decyzji w każdej jednej sprawie. Tak możemy jedynie uratować się. Innego ratunku nie ma, nie ma innej możliwości, żeby uratować się przed złem, w którym nieustannie musimy żyć tu na ziemi. Obyśmy tylko my nie byli też w służbie dla zła, abyśmy nie roznosili zła przez własne mówienie, działanie, abyśmy w tej niebiańskiej łagodności mogli wygrać z wrogiem duszy naszej. Czy to mały czy duży, czy wieloletni, czy niewieloletni. Wierzący człowiek musi być łagodnego ducha. Doświadczenia i skala doświadczeń nie ma wpływu na łagodność; czy mniejsze czy większe, ona jest wystarczająca, żeby dać nam zwycięstwo we wszystkich doświadczeniach. Tak jak był naciskany Boży Baranek, tak żaden z nas nigdy nie będzie naciskany. On daje nam tą przestrzeń zwycięstwa w tym, co my doświadczymy na tej ziemi, abyśmy wygrali, abyśmy mogli być tam gdzie On odszedł. Zdajemy sobie sprawę i Jezus mówi, że bez Niego nie jesteśmy w stanie uczynić nic dobrego. Tylko z Nim, a więc On musi być dla nas wszystkim. Jeżeli Jezus będzie dla mnie i dla ciebie wszystkim, wtedy On da nam to, co potrzebne, abyśmy nie wypisywali na innych złych informacji, abyśmy mogli służyć dla dobrej sprawy, dla Bożej sprawy.
W Liście do Galacjan 5,22.23, gdzie mamy owoc Ducha Świętego, czytamy: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.” Dzisiaj mówimy o łagodności – wystąp w obronie łagodności. Walcz o łagodność w swoim codziennym życiu, aby w twoim życiu łagodność górowała nad złością, aby nikt nigdy nie musiał widzieć cię w stanie złości, żeby nikt inny nie musiał patrzeć na upadek, ale mógł widzieć jak rośniesz, jak wzrastasz, jak pokonujesz kolejne przeciwności i z łagodnością niesiesz pokój. Baranek jest łagodny. Jego naśladowcy też są łagodni. I możesz zobaczyć to poprzez przestrzeń lat i zobaczyć łagodność albo brak łagodności. To nie jest jeden dzień, nie dwa, nie tydzień, nie miesiąc. To są lata, kiedy oglądasz i możesz oglądać łagodność lub brak łagodności. Łagodność nie jest chwilowa. To nie jest jak obłok, który się pojawi i znika, to jest skała, która jest wyraźna w codzienności. Jezus nie miał stanów, On nieustannie był łagodny. I kiedy widzimy Go w tych wszystkich doświadczeniach, którym był poddany, nigdy nie widzimy Go, że stracił łagodność. Nawet na krzyżu jest łagodny, spokojny. W tym ferworze oskarżeń, szyderstw, pobicia, sponiewierania, Jego język jest łagodny, spokojny. On nie jest wciągnięty w tą całą akcję diabła. Nawet złoczyńca może skorzystać jeszcze z Jego łagodności. Wcześniej złoczyńca z tym drugim też szydzili z Niego. A potem kiedy ten złoczyńca zwraca się do Tego, z którego szydził: ‘Wejrzyj na mnie, Jezu, gdy wejdziesz do Królestwa Swego’, słyszy łagodny głos Baranka: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze Mną w raju. Niesamowity głos, który wydobywa się z tej natury Baranka a nie wypominania. ‘Przed chwilą szydziłeś, a teraz chcesz ze Mnie korzystać?’ Nie ma tam wypominania, nie ma złośliwości. Jest miłość, miłość, która gotowa jest wygrać i odpowiedzieć w sposób niesamowicie nieadekwatny do tego, co ten ktoś powinien usłyszeć. To jest łagodność.
Apostoł mówi, że on umarł dla świata a świat umarł dla niego. Ta złośliwość, zawistność świata skończyła się w życiu Saula z Tarsu. Stał się łagodny. Żeby znieść te wszystkie ataki, presję, którą znosił od wierzących i niewierzących, i pozostał łagodnego ducha, to jest niesamowity triumf Chrystusa w życiu tego człowieka. Kiedy napominał ich, napominał ich przez łagodność Baranka. A oni śmiali się z niego, szydzili, kpili, mówili: Co to za mowa? Są lepsi. A on kładł życie dla nich, a oni lekceważyli go i mówili, że układa sobie program według ciała a nie według Boga. A on dalej czynił to, co chciał Chrystus.
Czy chcesz występować w obronie łagodności? To musisz uwolnić się od niewoli. Nie można walczyć o coś, czego się nie ma. Łagodność musi pokonać wszelkie irytacje, zawiści, złośliwe uwagi. Łagodność to nie znaczy takie mazgajstwo. Łagodność jest czymś silnym, musi być silniejsza od wszystkich złości. Zobacz jaką siłę mają złości, jak szybko poirytują cię, jak szybko wyrwą cię z twojego spokoju, jak za moment jesteś głęboko wciągnięty w coś. Łagodność musi być silniejsza od tego, żeby czynić cię dalej spokojnym. Tak jak ten, który zwycięża samego siebie, jest większym bohaterem niż ten, który zdobywa całe miasto.
Czy rozumiesz jakie to jest niesamowite, co przyniósł nam Chrystus? To wszystko jest niesamowicie wartościowe, tylko to umyka coraz bardziej, bo diabeł wciąga ludzi w różne ziemskie rzeczy i ludzie coraz mniej rozumieją po co przyszedł Chrystus. Zajmują się wieloma sprawami, które tak naprawdę nie są ważnymi, pomijając te, które są naprawdę ważne. On powiedział, że codziennie wyprzesz się siebie i weźmiesz swój krzyż, by nie być sobą, by być Nim, by żyć dla Jego chwały, by było widać, że Boży Baranek tu był i umarł za mnie, za ciebie, żeby nas uratować. By było widać po nas, że On tu był. Nie tak, żebyśmy tylko mówili, że On tu był, ale by było widać w codzienności, że On tu był, bo już nie jesteśmy tym kim byliśmy. A z powodu Niego jesteśmy nowymi ludźmi, którzy poznają wartość wieczności.
A jaka jest miłość? Mógłbym powiedzieć, że miłość jest taką siłą łagodności, niesamowitą siłą. Bo tylko ten kto miłuje, może łagodnie odnosić się do tych, którzy są złośliwi, źle nastawieni. Dlatego w miłości jest łagodność. Ona nie szuka swego, nie domyśla się czegokolwiek, ona wnosi pokój, spokój. Są tylko dwie armie, dwa przywództwa. Jedno władztwo to władztwo ciemności, gdzie stary człowiek może się zmieścić. Drugie, nowe, to władztwo jasności, światłości, chwały nowego życia; tam nie każdy może zmieścić się. Nie możesz robić dwóch rzeczy. Nie może z tego samego źródła płynąć złość i łagodność, to jest niemożliwe. Słowo Boże mówi, że nawet ten, który mruży oczy czy zaciska zęby, już popełnia przestępstwo. To nie idzie więc o to, że ty dusisz, tylko po prostu ty już tego nie masz. To jest Chrystus w nas, nadzieja chwały.
Filipian 4, 5: „Łagodność wasza niech będzie znana wszystkim ludziom: Właściciel jest blisko.” On patrzy, czy my będziemy łagodni, czy będziemy czynić to, co On. Czy będziemy głosić, że spotkało nas niesamowite szczęście, że Właściciel upomniał się o nas i wydostał nas z tego złodziejskiego uścisku diabła, aby znowu nadać nam blasku niebiańskiego, nowego człowieczeństwa. Jeżeli nie będziemy zajmować się prawidłowymi sprawami w zgromadzeniu, w domach, a będziemy zajmować się cielesnymi pomysłami, rzeczami, to nie jesteśmy w stanie być tymi, którzy będą do Niego należeć. Wszędzie musisz do Niego należeć, w każdej sprawie musisz do Niego należeć. Nie możesz być tylko kimś w zborze, a tam już nie musisz być kimś łagodnym, czy łagodną. Czytamy wyraźnie: „A łagodność wasza niech będzie znana wszystkim ludziom.” Kiedy podejdzie do ciebie człowiek ze świata i powie ci: Wiesz, chciałbym być tak łagodny jak ty, wstrząsają mną stale jakieś impulsy, nie mogę z kimś normalnie rozmawiać, bo zaraz denerwuję się. Wtedy możesz wskazać na Tego, skąd ta łagodność pochodzi. A jeśli ktoś chciałby posłuchać o Jezusie a ty nie możesz mówić, bo wiesz ile zła zrobiłeś w tej sprawie, ile widzieli cię w złościach i zdajesz sobie sprawę, że teraz to byłoby nikczemne otworzyć usta i powiedzieć, że jesteś wyznawcą Chrystusa. I wstyd zamyka ci usta, bo zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś gotowy czy gotowa powiedzieć ludziom o łagodnym Baranku, którego nie mogą zobaczyć w tobie. Paweł też mówi, że jeśli zwiastują Chrystusa, to muszą też ludzie zobaczyć Go w nas.
Dzisiaj mówimy o walce o łagodność, o pokonaniu wroga naszej duszy diabła, który przyniósł na ziemię złośliwość, samoistność, egoizm, stawianie na swoim, pokazywanie swojej niezależności. Czy myślisz, że jest to możliwe być na ziemi łagodnym, łagodną? Czy wierzysz, że jest to możliwe? Bo jeśli nie wierzysz, to nic ci to nie da, co mówię do ciebie. Ale jeśli wierzysz, że Chrystus przyniósł na ziemię łagodność i tu na ziemi można być łagodnego ducha, to zaprzęgnij się z Nim, jeżeli jeszcze tam nie jesteś i naucz się chodzić nieustannie z Jezusem. Nie chodź z ludźmi złośliwymi, bo kto z kim przystaje, takim się staje. Nie chodź z ludźmi kłamliwymi, chodź z Jezusem. On jest czysty.
List do Kolosan 3, 12: „Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boga, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość,” Z tego, co orientujemy się, to nie można być łagodnym człowiekiem, jeśli ma się nieprzebaczenie w sercu do kogokolwiek na tej ziemi. Serce skażone nieprzebaczeniem nigdy nie będzie łagodne. Ażeby być łagodnym, to trzeba mieć przebaczenie, by będziesz łagodny wobec ludzi, którzy nie są wobec ciebie łagodnymi. Będziesz łagodnym czy łagodną wobec ludzi, którzy ze złością będą się do ciebie odnosić. Musisz mieć więc przebaczenie od razu. A miłość jest w stanie przebaczyć. Miłość sięga dalej oczami i widzi bezradność człowieka i chciałaby pomóc człowiekowi a nie zaszkodzić. Jest to więc dla mnie i dla ciebie czymś oczywistym, że tylko łagodny Baranek mógł wygrać bitwę, ze złośliwym diabłem i z tymi wszystkimi, którzy należeli do niego, i którzy służąc mu, próbowali tego łagodnego Baranka wyprowadzić z Jego łagodności. Nawet apostołowie chcieli wciągnąć w bitwę tego łagodnego Baranka, by walczył mieczem jak inni. On powiedział: Schowaj miecz, nie ten oręż wyjąłeś, Piotrze. Wyjmij łagodność, wtedy pokonasz wroga duszy twojej, bo jeśli będziesz walczyć mieczem, twoja natura, Piotrze, znajdzie szybko dla siebie miejsce w tej bitwie. Znowu zaczniesz nienawidzić, chodzić i myśleć jak uczynić komuś zło. I znowu przyjdziesz i powiesz: Odejdź ode mnie, Jezu, bo jestem strasznym grzesznikiem. A Jezus mówi: Nie chcę już dla ciebie tego, Piotrze, chcę, żebyś mógł chodzić ze Mną, należeć do Mnie i abyś mógł czynić dobro; naśladując Jezusa, być łagodnym. I odnajduję w Piotrze tą łagodność Chrystusową. Zawsze Bóg przychodził łagodnie. Pamiętacie jak było w raju? Kiedy przychodził do Adama i Ewy, był to łagodny wietrzyk, łagodny wietrzyk. W tym łagodnym powiewie Bóg, Stwórca przychodził odwiedzać ich. Nie straszył ich wichurą. Kiedy przychodził, oni mogli cieszyć się, czując ten świeży powiew w raju. A tym powiewem był ich Stwórca. A kiedy zgrzeszyli, łagodność już nie była dla nich czymś miłym. Chowali się, schowali się, myśląc, że się ukryją.
List Jakuba 3,13.14: „Czy jest między wami ktoś mądry i rozumny? Niech to pokaże przez dobre postępowanie uczynkami swymi, nacechowanymi łagodnością i mądrością. Jeśli jednak gorzką zazdrość i kłótliwość macie w sercach swoich, to przynajmniej nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie.” Potrzebujemy tego. Czyż nie? Wszyscy potrzebujemy łagodności. Czy nie? Wszyscy potrzebujemy być w łagodności, być sobie bliskimi ludźmi, wiedzącymi, że niebo będzie pełne łagodności. Tam nie będzie żadnych irytacji, żadnych zawiści, żadnych złych nastawień. Nic brudnego nie wejdzie tam, dlatego tu na ziemi trzeba porzucić to stare. Jakże szybko człowiek uraża się, jakże szybko nastawia się. A gdyby łagodność Chrystusowa napełniała, nie byłoby tego. Jak szybko człowiek jest w stanie sądzić innych. Gdyby była łagodność Chrystusowa, nie byłoby tego. Łagodność nie jest szybka do sądzenia. Dlatego tak bardzo ważne jest dla mnie i dla ciebie, abyśmy byli przyobleczeni w nią.
Czy widzisz sens chrześcijaństwa? Ja widzę tylko w tym, żeby Chrystus mógł być uwielbiony i uczczony. Innego sensu nie ma i nie będzie miało chrześcijaństwo na ziemi, uczniostwo Chrystusa. Zgromadzanie się i czczenie kogoś, kto nie daje zbawienia jest traceniem czasu. Jeżeli nie zmienia się twoje życie pod wpływem bycia razem przed Obliczem Wszechmogącego, to znaczy, że tracisz czas. Nie przychodzisz w taki sposób, żebyś mówił Jemu, że chcesz i potrzebujesz zmian na lepsze, na podobieństwo Chrystusa. Mądry wie po co przychodzi przed Boże Oblicze. Głupiemu wydaje się, że wystarczy, że przyjdzie. Mądry wie, że potrzebuje charakteru Jezusa codziennie, bo wie z czym toczy bitwę i o co toczy bitwę. Jeżeli dasz wciągnąć się w pozycję złośliwości, to już nie jesteś żołnierzem Chrystusa. Nie możesz walczyć pod sztandarem łagodności, wypadasz z tej bitwy. Jeśli szybko nie oczyścisz się i nie upamiętasz, to diabeł zabierze ciebie jako swojego żołnierza i potem będziesz wnosić to między wierzących bez wstydu, bez żenady, uważając, że to ma tak być i koniec.
Dlatego zwróćcie uwagę, kto będzie gotowy na tą ostateczną bitwę. Jeżeli dzisiaj nie będziesz żołnierzem walczącym o łagodność, to jak wygrasz z diabłem, który przyjdzie z całą swoją siłą deprawacji? Kiedy będziesz oglądać rzeczy, których nigdy nie chciałbyś, nie chciałabyś oglądać, tak będą złe. Jeśli nie będziesz mieć łagodności Baranka, nie ostoisz się, bracie, siostro. Ten wróg pochłonie cię. On wie jak uderzać w ludzi, żeby wywołać w nich reakcję. On jest specjalistą od tego. Wypróbował już to na Kainie. Tak blisko raju i już zadziałało. Czego złościsz się Kain? Czy nie wiesz, że grzech czyha u drzwi, a ty masz nad nim panować? ‘Czy jestem stróżem brata mego?’ Morderca. I co zrobił łagodny Bóg? Gdyby był taki jak Kain, co by zrobił z Kainem? Rżnął by go po kawałku, sypał solą, co by zrobił? A On daje szansę Kainowi na zmianę, bo jest łagodny, nierychły do gniewu, chętny pomóc. On nie chce śmierci grzesznika, On chce, żeby grzesznik upamiętał się i żył.
Czy chcesz być więc w tej armii pod sztandarem Baranka i walczyć o łagodność? Chodź z Nim nieustannie. Nigdy nie chodź sam czy sama. Nie narzekaj, że jest źle, jeśli chodzisz bez Jezusa. Czy jecie czy pijecie, wszystko czyńcie z Nim, to znaczy zawsze wszystko czyńcie z Nim. Wtedy ta łagodność Baranka będzie czymś naturalnym.
Ewangelia Mateusza 5, 5: „Szczęśliwi łagodni’, tak łagodni „albowiem oni odziedziczą ziemię.”. Nową ziemię. Dzisiaj mamy jeszcze na to czas, by zreflektować się i zobaczyć. Wielu wierzących ludzi nie ma zupełnie pojęcia po co są wierzącymi ludźmi. To jest przykre. Myślą, że wystarczy, że są wierzącymi a żyją sobie jak chcą i co rusz w jakikolwiek sposób postępują. Ale pamiętaj, że Chrystus przyszedł uwolnić nas od starego, zepsutego człowieczeństwa, aby wprowadzić nas w nowe człowieczeństwo z owocem Ducha Świętego. Tam nie ma już starego, stare już umarło, wszystko jest nowe. Tam nie ma nerwów, moi drodzy. Kiedy chodzisz z Chrystusem, spływa na ciebie błogi spokój, który przewyższa twój rozum. Twoje reakcje stają się zupełnie inne nie dlatego, że jesteś lepszy od innych czy lepsza, tylko dlatego, że taki właśnie jest Chrystus. Jeżeli opuścisz Go, opuści cię łagodność, bo On jest tą łagodnością. Jeżeli jesteś z Nim, to masz to cały czas, bo On daje ci Siebie. Bądź więc z Nim, będziesz łagodny, łagodna. Opuścisz Go, nie masz łagodności. Poza Nim nie ma łagodności. To co ludzie robią dla mamony, udając łagodnych, w sumie nie są łagodni. Uciszają się tylko dlatego, żeby zarobić więcej pieniędzy, ale tak normalnie to są złośliwi, nienawistni, plują na tych, którzy okazywali im łagodność. Ci więc odziedziczą ziemię. Ludzie łagodnego języka, łagodnego ducha odziedziczą ziemię.
„Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Wielu z nas musiałoby usłyszeć to dzisiaj, a lepiej, żebyśmy mogli usłyszeć już: Ojcze, uwielbij się w nich, oni wiedzą już, co czynią. Oni należą do Mnie i Chrystus Jezus stał się dla nas wszystkim we wszystkim. Amen.

