zgr 01 11 2025 Marian - Duch Prawdy strzeże Prawdy w Ciele Jezusa Chrystusa
zgr 01 11 2025 Marian - Duch Prawdy strzeże Prawdy w Ciele Jezusa Chrystusa
Chwała Bogu. Wczoraj mówiliśmy o Duchu Świętym, o działaniu Ducha Świętego, o tym jak bardzo ważne jest to dla nas, jak On docierał do nas i poruszał serca nasze Prawdą, aby wprowadzał nas w Prawdę i aby doświadczać, że żyjemy dzięki tej Prawdzie, dzięki mocy tej Prawdy i co Duch Święty mówi na dzisiaj. Na dzisiaj mówi, że bardzo spłycono świadomość Chrystusa w ludziach wierzących, i że ta świadomość Jezusa jest bardzo nikła. Obniżano coraz bardziej i bardziej poziom ludu Bożego, podobnie jak obniża się wiele rzeczy. Diabeł coraz bardziej pracował nad tym, żeby wierzący byli coraz mniej aktywni w Chrystusie, coraz bardziej zagubieni, zaciemnieni, skażeni tymi światowymi rzeczami, bez siły, żeby skończyć ze światem, żeby porzucić wszelkie zło. Do chrześcijaństwa przyjmuje się ludzi, jakby oni wyświadczali łaskę Bogu. Stracono standard Bożej obecności, przestano zważać na Boga, czy On w ogóle będzie chciał przyjść na takie zgromadzenia. A tylko myśli się o tym, żeby było więcej ludzi, żeby ludzie byli zadowoleni, że mogą być razem. Spłycono i teraz ludzie, którzy tak naprawdę są tak daleko od Boga jak wschód od zachodu, myślą sobie, że są tak blisko z Bogiem, jakby byli sami w niebie. I kiedy patrzysz na to wszystko, zdajesz sobie sprawę, że jeżeli nie będziemy walczyć o to, co jest prawdziwe, nie będziemy walczyć o to, by Chrystus był uczczony, dalej będziemy skłaniać się ku temu, żeby spłycać to, co uczynił Chrystus na krzyżu do pozycji tego, że człowiek może coś; na to spojrzę albo nie, jak tylko zechcę; aby tylko modlił się, śpiewał, przychodził na zgromadzenia, czy cokolwiek innego. Spłycono maksymalnie. Czy myślicie, że Ojciec posłał Syna na krzyż po to, żeby później wprowadzić takich ludzi do nieba, którzy dalej żyją jak świat? Po co wtedy ofiarowywałby Swojego Syna? To byłoby zupełnie bezsensowne. Dlaczego my zgadzamy się na coraz niższy poziom naszego życia chrześcijańskiego i coraz bardziej uważamy za nie wiadomo jaki wyczyn, że zrobimy coś małego, powiemy cos komuś o Bogu, albo coś i czujemy się już tacy wielcy, ile my narobiliśmy rzeczy. Jak myślicie, czy Chrystus jest zadowolony z takich uczniów, uczennic, którzy żyjąc w ten sposób mają poczucie, jakby nie wiadomo ile uczynili dla Boga? Dlaczego czujemy satysfakcję wtedy, kiedy powinniśmy czuć wstyd? Powinniśmy mieć świadomość jak pozwoliliśmy na wiele rzeczy w swoim życiu i dzisiaj zgadzamy się na to, żeby tak było tylko dlatego, że opuściliśmy chwałę Chrystusa, uziemili Chwałę Chrystusa, odłączyli ją od niebiańskiej sfery i uczynili z Chrystusa kogoś takiego jak my, który żyje tak samo jak my. Gdyby Jezus żył tak jak my, to Ojciec nawet by Go nie przyjął, nie przyjąłby Jego Ofiary. Zgodziliśmy się na coś niesamowitego. Ludzie mają poczucie jakby nie wiadomo jak poświęcali się, robiąc drobne rzeczy w kierunku Boga, robiąc w ogóle drobne rzeczy z Biblii. Już jakby niesamowicie poświęcali się dla Boga, jakby nie wiadomo co by ich to kosztowało, bo oni teraz zrezygnowali z czegoś. Biedni ludzie, zrezygnowali z jakiegoś grzechu, jak poświęcili się dla Boga, zamiast zrozumieć, że Jezus poświęcił się idąc na krzyż, żebyś mógł przestać grzeszyć, żebyś mogła przestać grzeszyć. A kiedy mówimy o standardzie Bożym, ludzie mówią: ‘Człowieku, przecież tak nie idzie żyć w ogóle na ziemi. Obniż ten standard, wtedy ludzie będą przychodzić i będą zadowoleni, że nie narzucasz im czegoś, że oni muszą zmienić swoje życie ze starego na nowe. Oni nie muszą, oni mogą tylko troszkę moralniej żyć i już będzie dobrze. Po co mówisz im, że nie pójdą do wieczności z Bogiem, skoro oni już tak cieszą się, że będą w wieczności z Bogiem? Dlaczego odbierasz im taką radość i znowuż mówisz do nich, że oni nadal nie wzięli nawet krzyża na siebie, nie oddzielili się od świata, nadal myślą jak świat, żyją jak świat, mówią jak świat i czują się dobrze jak świat?’
Dlaczego spłycamy coś tak niesamowicie wspaniałego jak to, że Syn Boży, Syn Człowieczy był na ziemi aby nas zbawić? Doprowadzamy to do takiego punktu, że za niesamowity wyczyn uważamy kogoś, kto mieni się wierzącym. Powiem wam jak wygląda wierzący człowiek - to jest nadal Chrystus nadal na ziemi. Zrób sobie z tym, co chcesz, twoja sprawa, a ja wiem, że standard Boży jest ten sam – Chrystus w nas, nadzieja chwały. Reszta nie interesuje mnie. Gadanie ludzi, że jest w porządku, że jest dobrze, że nie jest z nimi źle, że co ja chcę od tych ludzi, przecież oni w sumie są dobrzy – to mnie nie interesuje, nie widzę Chrystusa, nie widzę chwały Chrystusa, nie widzę zbawionego człowieka. Dla mnie taki człowiek jest kłamcą, który chce mnie zwieść, oszukać, mówiąc mi, że jest z nim czy z nią dobrze, kiedy widzę, że nie ma Chrystusa. Jest źle, jest tragedia. Chrystus przyszedł po to, żeby On mieszkał w nas. I albo opuszczam ten standard, mówiąc: Ale mnie cieszy, że masz pozytywne wyznawanie, że jesteś takim pozytywnym człowiekiem, tak jak zawsze byłbyś zwycięzcą. A dlaczego nie widzę cię, żeby nieść pomoc braciom, siostrom, wspierać ich, modlić się, budować nawzajem, znosić przeciwności, wychodzić naprzeciw; kiedy inni myślą już tylko o sobie, ty idziesz dalej.
Dlaczego nie Chrystus, a to samozadowolenie ma być standardem obecnego chrześcijaństwa? Dlaczego tyle głaska się ludzi na zgromadzeniach, jak koty się głaska – wy jesteście super chrześcijanie, wy jesteście bardzo dobrzy chrześcijanie, znacie Biblię itd. Głaska się jak kota, zagłaskuje się ludzi, którzy idą do gehenny i nie daje im się szansy, żeby się upamiętali, bo obrazu Chrystusa nie stawia się już przed ludzi. Paweł mówi: Ja postawiłem przed wami Chrystusa i to ukrzyżowanego. I co wy z Nim zrobiliście?, mówi. I jeśli ty będziesz sam czy sama obniżać standard chrześcijaństwa, to zginiesz w gehennie. Choćbyś miał sto tysięcy przekładów Biblii i znał wszystkie języki świata i umiał czytać Biblię we wszystkich językach, pójdziesz do gehenny, bo Bóg nie potrzebuje lingwistów czy kogokolwiek. Potrzebuje ludzi, którzy zrozumieli, że Syn jest najważniejszy, Chrystus jest najważniejszy. Stąd ludzie mają takie różne – bo mnie coś się nie podoba, bo mi się to nie podoba. Człowieku, ty pomyśl, że masz nadzieję w Chrystusie, żeby się uratować. Dlaczego marnujesz czas na to, co się podoba i nie podoba? Chodzisz, zrzędzisz, marudzisz zamiast wielbić Boga za Chrystusa. I ty myślisz, że to jest standard? Jak ja nie widzę ciebie wielbiącego Chrystusa, to dla mnie ty obniżasz standard, kiedy mówisz, że z tobą jest dobrze. Mówcie prawdę jeden drugiemu. Ale jeżeli nie widać Chrystusa, to człowiek już myśli: Ile ja już zrobiłem dla tego Chrystusa. Powiem ci, co Chrystus mówi. Mówi: życie za życie. Ja wierzę Jezusowi, a ludzie nie oddają życia i mówią, że są chrześcijanami. Nie wierzę tym ludziom, że oddali życie, bo nie mogą dalej żyć po swojemu, jeśli oddali życie, tak czy nie? Jeżeli oddałeś komuś dom, to nie jest już twój dom, to dlaczego nadal zachowujesz się jakby to był twój dom? Wchodzisz tam, bierzesz sobie rzeczy. Kiedyś był twój, ale teraz nie jest twój. Teraz musisz spytać się, czy możesz to zrobić, czy możesz to zrobić. Kogo masz pytać się o to? Chrystusa, bo teraz to jest twój Właściciel. A czy pytasz się Go? Nie. Robisz dalej po swojemu i uważasz, że masz do tego prawo, bo ty nadal jesteś właścicielem siebie. Tak? Czy tak wygląda chrześcijańska ewangelia?
Spłycamy to wszystko, pozwalamy diabłu, żeby spłycał Prawdę, żeby spłycał świadomość Chrystusa, żeby ludzie byli zadowoleni, kiedy są daleko od zbawienia. I dziękuję Bogu, że jest Duch Święty, który zna Prawdę i On stale mówi to samo: Chrystus albo gehenna. On nigdy nie spłyci tego, nigdy nie spłyci. Dlatego diabeł nie jest w stanie pokonać Ducha Świętego. Pokonał nas, ludzi, daliśmy mu się nieraz oszukać, żeby z ludźmi jakoś dobrze było; ‘dobra, nie zwracajmy na to uwagi, jesteś wierzący, wierząca’. ‘Może nie jestem?’ ‘Jesteś, dobra, nie przejmuj się, jesteś wierzącym wierząca. Musimy jakoś, żeby ten człowiek w ogóle gdzieś nie pogubił się’. Bo standard został tak obniżony, że ludzie czują się już jak nie wiadomo co, kiedy troszeczkę tylko doświadczają z tego Kim jest Chrystus, już by uciekli, schowali by się. Bo zaraz myślą sobie: A za co mnie to spotyka? A za co Chrystusa to spotkało? Za co Chrystusa bito, za co Chrystusa opluto? Za co Go ukrzyżowano? Za co? Nas przynajmniej jest za co. A Jego za co? I człowiek tak myśli sobie, że jest nie wiadomo jakim bohaterem biblijnym. Powiem ci jak wygląda bohater biblijny. Jest to ktoś, kto jest jak Chrystus, który jest w stanie umywać nogi, znosić przeciwności, dalej obdarzać dobrem, służyć. Nie żyje dla siebie - to jest bohater. Żyje dla Tego, który go wykupił, żyje dla Jego chwały, dla Jego Imienia, żeby Imię Jezusa było uwielbione i uczczone. Wtedy jest zwycięstwo.
Jeżeli pozwolimy na to, żeby standard chrześcijaństwa obniżał się, to my będziemy mieli już poczucie nie wiadomo jakiego poświęcenia, gdy cokolwiek zrobimy dla Chrystusa. Niesamowite. Jakie to wredne oszustwo, kiedy człowiek ma taką satysfakcję, gdy coś zrobił dla Chrystusa a w wielu rzeczach w ogóle nic nie robi z tego, co powinien czy powinna robić. Mówiliśmy, że nie ma wyższej szkoły niż ta szkoła u Chrystusa, nigdzie nie ma wyższej szkoły. Tu standard jest niesamowicie wysoki i nigdy się nie obniży we wszystkich pokoleniach. Paweł zawsze napominał, Piotr też pisze, że będziemy wam to przypominać. Nigdy nie może być inaczej, musi być tak samo w każdym pokoleniu. Każde pokolenie musi nawrócić się w stu procentach do tego Chrystusa, nie mniej. Ludzie dlatego przegrywają, gdyż nie mają w umyśle Zwycięzcy Chrystusa, który pokonał grzech i diabła i handlują z diabłem, z grzechem.
Gdybyś rozumiał co Jezus zrobił na krzyżu, momentalnie kończysz grzeszenie, bo w Nim, w mocy krzyża jest siła, która niszczy wszelki grzech, niszczy wszelki grzech; kończysz i jest koniec, bo Jezus jest tą siłą! Ale kiedy On nie jest tą siłą, jest tylko siłą do uzdrowień, do polepszenia sytuacji materialnej, siłą do takiego fajnego życia, to wtedy grzech nie jest przecież tego warty, żeby tak się nim zajmować bardzo. Ludzie mówią, że każdy grzeszy –‘ czy widziałeś kogoś, kto by nie grzeszył na tej ziemi? Wszyscy grzeszą’. Tak mówią wierzący chrześcijanie. Czy widziałeś? I tak wszyscy umacniają się, ‘że będziemy grzeszyć, dopóki Jezus nie wróci’. I tak krzyż został zminimalizowany, Krew Chrystusa już nie daje zwycięstwa nad diabłem, ludzie dalej są niewolnikami diabła, bo Chrystus nie jest uczczony, nie jest uwielbiony tak, jak być powinien. Jezus nie jest uwielbiony w rozmowach. Ludzie mówią o Nim, jakby On nie potrafił pokonać diabła. To jest straszne jak chrześcijanie rozmawiają między sobą. Ile sieją w siebie zwątpień, niepewności przez swój język, który cały czas boi się powiedzieć prawdę, bo musiałby wyznać, że nie żyje zgodnie z wolą Boga; idę do gehenny. ‘A przecież gdybym powiedział o sobie, że idę do gehenny, bo nie żyję zgodnie z wolą Boga, to co inni o mnie pomyślą? Będę mówił więc, że jestem wierzącym, jestem wierzącą, idę do Boga, co ty myślisz, że nie? Przecież wiem, że niebo jest otwarte, że Chrystus stał się drogą. Przecież idę. O ci chodzi?’ Ale jak idziesz tą drogą? Gdzie jest miłość? Gdzie jest społeczność? Gdzie jest jedność tej drogi?
Dlatego powiem wam, dziękuję Bogu, że poziom chrześcijaństwa nic się nie zmienił. Duch Święty stoi przy tym. Nic się nie zmienił poziom chrześcijaństwa i mówienie, że ktoś powie kazanie, czy coś i to już jest na pewno wierzący; diabeł niesamowite kazania opowiada. Kazanie każdy może powiedzieć, ale czy ten człowiek żyje Chrystusem, czy wygrywa, czy ma przebaczenie tak jak Chrystus, czy gotowy jest znieść przeciwności jak Chrystus? Czy Chrystus imponuje temu komuś i czy zajmuje centralne miejsce w myśleniu, mówieniu i działaniu? Czy On zdobył ciebie, zdobył tym, co zrobił dla ciebie? Tak jakby ludzie przestali być wdzięczni Jezusowi, że poszedł na krzyż, żebyśmy nie musieli grzeszyć. On przestał być Zwycięzcą, On jest tylko Pocieszycielem, bo tak ciężko na tej ziemi żyć. ‘Każdy potrzebuje pocieszyciela, nie martw się, wiem, że jesteś słabym człowiekiem, że grzeszysz, ale Ja cię kocham, wezmę cię do wieczności, przecież wiem, że chciałbyś, chciałabyś, ale no cóż, nie możesz, Ja to rozumiem’. Takiego Jezusa nie ma, moi drodzy.
Jezus mówi: Idź i więcej nie grzesz, aby ci co gorszego się nie stało. To mówi Jezus. I albo jesteś bohaterem i przestajesz grzeszyć, bo Jezus powiedział, a skoro powiedział, to stoi za tym i masz Jezusa, który stoi za każdym Słowem, które powiedział. I mówisz: ‘Już nie zwątpię i nie oddam diabłu tego, co powiedział Jezus. Nie będę słuchać diabła, tylko Jezusa. Kończę i tyle, temat się zamyka’. Tak pokonują grzechy zwycięzcy, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa. A ci, którzy nie wierzą w Niego, w takiego Zwycięzcę, to cały czas cackają się z tymi swoimi grzechami, bawią się z nimi i dla niech tak trudno jest zostawić to zło. A Słowo Boże mówi: Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serca waszego, aby nie było tak, że znowu minęliście się z Prawdą.
Życie musi zmienić się. Ci, którzy należą do Chrystusa, nie żyją już dla siebie, żyją dla Niego, czynią to ku wspólnemu zbudowaniu. Nie możemy wychować kolejnego pokolenia mazgajów, wichrzycieli, zawistnych, złośliwych, kłamliwych chrześcijan i jeszcze cieszyć się, że w ogóle są jeszcze jacyś chrześcijanie na tej ziemi, którzy już nawet nie znają obrazu Chrystusa, nie wiedzą jak żył Chrystus na ziemi i uważają, że nie ma nawet na kogo spojrzeć, żeby zobaczyć taki obraz. Ale całe szczęście, że tak nie jest. Dzięki Bogu, że jest Duch Święty na tej ziemi, który pilnuje Prawdy. Jezus powiedział, że On nauczy was Prawdy, On was w to wszystko wprowadzi. On nie ma dla nas ludzkiej litości. Duch Święty nie ma litości ludzkiej. On przyszedł uwielbić Chrystusa Jezusa. On nie ma dla ciebie litości, zero litości ma dla ciebie. Wiesz o tym, czy nie? Ty czekasz na to, że Duch Święty będzie cię pocieszał, będzie się litował. Nie będzie w ogóle litował się nad tobą. To ty byłeś powodem ukrzyżowania Syna Bożego. On nie będzie się litować nad tobą. Albo kończysz ze złem albo zginiesz w gehennie. Moi drodzy, On nie będzie się litować. Nie liczcie na to, że Duch Święty będzie litował się nad wami, gdy wy dalej grzeszycie. ‘ Oj, pociesz mnie, bo tak przykro mi jest, bo ktoś mi coś powiedział brzydkiego.’ A Duch Święty mówi: ‘A ty, co robisz, człowieku, żyjesz nadal w tym swoim grzeszeniu i chcesz, żeby ci pomagać, wspierać cię? Skończ z grzechem, wtedy ci pomogę’. ‘Ale to ciężkie, Boże’. No tak, to Mnie tym bardziej ciężko jest ci pomóc. Bo tym, co naprawdę chcą coś u Boga osiągnąć, to co musi stać się z nimi? Muszą się ukorzyć, uniżyć, poddać się temu, Kim Bóg jest i Kim jest Jego Syn Umiłowany i Kto to jest ten Duch Święty, który przyszedł na tą ziemię, aby prowadzić Boże dzieci do wieczności, zwycięzców do wieczności. Nie ludzi, którzy stale borykają się ze swoimi ułomnościami, ale zwycięzców, którzy zakończyli ułomne życie. Teraz żyją życiem chwalebnym, zwycięskim. To jest wiara w Chrystusa, to jest Zbawiciel, to jest zbawienie. Nie ma innej wiary. Wiara, która nie zwycięża świat, to nie jest wiara, to jest domysł. Ale kiedy wiesz, że Chrystus jest Zwycięzcą, wygrywasz. Niemożliwe jest przegrywać. Paweł pisze, że Bóg czyni nas jeszcze więcej niż zwycięzcami. Kiedy więc słucham Ducha Świętego, słyszę niesamowite rzeczy. Nie ma tam tych słów, które słyszę od ludzi. Nie ma mazgajstwa, nie ma poplecznictwa, nic nie ma z tych rzeczy. To są proste przesłania i zawsze zwycięskie.
Także dzisiaj tutaj Duch Święty to samo mówi. Nie dlatego, żeby komuś dołożyć, tylko dlatego, że standard Ojca nie zmienił się. Do nieba wejdą ci, którzy są w Jezusie Chrystusie, trwają w Nim. Ja nie mówię, że ludzie są od razu super idealni, ale na pewno zostawili swoje ułomne niewierzące życie, żeby teraz polegając na Chrystusie wzrastać i rozwijać się zgodnie z wolą Boga. Jeden zasiał, drugi podlał, a kto daje wzrost? Bóg daje wzrost. To czy Bóg daje ci wzrost, czy nie? Jeden zasiał, drugi podlał, a co z tobą teraz jest? To jest ten Bóg, który daje wzrost, czy nie ma Go w końcu? My robimy, siejemy, podlewamy, a ludzie nie wzrastają. To gdzie jest ten Bóg, który powiedział: Siejcie, podlewajcie, Ja dam wzrost. Co jest z tymi ludźmi, którzy słuchają tego, co jest głoszone? Rzeczy tego świata są ważniejsze od Słowa Bożego i Słowo Boże zostaje przygniatane w człowieku rzeczami tego świata i nie dochodzi do rozwoju, nie dochodzi do wzrostu. Pełno ułomnych, zagubionych, mało zwycięzców dlatego, że ludzie mają poczucie, że są wierzącymi, bo czytają Biblię, modlą się i przyjdą na zgromadzenie. Przecież pełno ludzi to czyni. Wcześniej czyniłem tak samo. A ty nie? I wcale nie byłem wierzącym. Szedłem, modliłem się. A ty nie? Przecież wszyscy chodziliśmy.
Dlaczego ludzie pozwalają sobie na to, żeby zachowywać swoje ja, skoro Bóg powiedział, że ty umarłeś w Chrystusie? Teraz Jezus, Mój Syn będzie żył w tobie. Dlaczego zgadzamy się na spory, waśnie? Przecież to wynik starego człowieczeństwa. Dlaczego zgadzamy się na brak wzajemnej miłości, skoro miłość wzajemna mówi o tym, że nasz Ojciec jest Miłością. Dlaczego zgadzamy się na pomniejszanie tego kim On jest? Dlaczego zgadzasz się na to, żeby to bogactwo, ta zasobność Chrystusowa nie jaśniała w twoim życiu codziennie? Dlaczego pozwalasz wrogowi, żeby otumaniał cię i zamiast to co jest napisane w Słowie Bożym, to mieć własną ewangelię, własne rozpoznanie – a ja taki jestem, ja taka jestem? No i cóż? Nic więcej nie osiągniesz, człowieku. Ale to już twój temat.
Moim tematem jest, żeby to było we mnie, co jest napisane w Biblii. Żeby Ojciec mógł mnie wziąć do Swego domu. Twój temat, co z tym zrobisz. Jezus mówi: A wy idźcie i głoście, usłyszą, dotrze; jednych poruszy, drugich nie. Jedni uznają, że faktycznie, przecież nie przyszedłem do Chrystusa po to, żeby dalej żyć w ułomnościach, tylko po to, żeby zbawił mnie z tych ułomności. Nie przyszedłem aby stale nade mną utyskiwano, ale żeby chwalono Chrystusa za to, co dzisiaj we mnie się dzieje, żeby ludzie w dzień nawiedzenia chwalili Boga za to, że widzieli takiego człowieka, który jest zwycięzcą na tej ziemi, którego nie nabierzesz na to, na tamto, nie wprowadzisz go w jakieś złości, zawiści czy inne rzeczy, bo jest wolny. Idzie w czystości Chrystusowej, jest sługą z natury, a nie z jakichś pomysłów, że może w ten sposób będzie lepiej widoczny.
Jest więc Duch Święty, który mówi Prawdę. Zgadzacie się czy nie? Duch Święty nigdy nie mówi nic innego, jak jest zapisane w Biblii. Tak czy nie? To jeżeli my będziemy chcieli to pomniejszać, to znaczy, że odpychamy Ducha Świętego i gasimy Go, i co wtedy zostanie nam? Przecież litera nie ożywi nas. Litera mówi co Bóg chce od nas, ona nie ożywi nas, Duch Święty musi ożywić nas. Jeżeli odepchniemy Ducha Świętego, bo będzie przeszkadzał nam żyć tym standardem Chrystusowym, że stale tylko wymaga, wymaga i wymaga, to zostaniemy z tym i będziemy zadowoleni, że ktoś w ogóle przychodzi i czyta Biblię; super. ‘A to, że grzeszysz po kątach, no cóż, no, wszyscy grzeszą. Jeden grzeszy tak, drugi inaczej, trzecia inaczej’.
Nic nieczystego do wieczności nie wejdzie. Duch Święty w ogóle tego nie zmienił. Ludzie mówią: Bóg cię kocha, Bóg cię weźmie. Duch Święty cały czas mówi tak samo: Nic nieczystego tam nie wejdzie. Czy my jesteśmy po to, żeby obniżać standard chrześcijaństwa, i żeby stale ludzi przekonywać o tym, że chrześcijaństwo to musi być zawsze takie, że my jak niedowiarki rozmawiamy o wspaniałym Chrystusie? I zamiast chwała i podniesienie, to opuszczenie głów, gdy chwalebny Chrystus jest pokazywany. Chcę widzieć chwałę, zadowolenie, wdzięczność, uwielbienie, gotowość do służby, budowania się nawzajem, radowanie się tym, że On tu przyszedł zbawić nas. ‘Bracie grzeszysz’. ‘Nie grzeszę!’ ‘A czemu nie grzeszysz?’ ‘Bo Chrystus mnie zbawił. Żaden diabeł nie będzie mnie teraz kusił i nie będę chodził za diabłem’. ‘O, bracie’. To jest właśnie wiara! ‘No wiesz, cóż mogę zrobić? No nic nie zrobię przecież; ty nie zrobiłeś, ja nie zrobię, ten nie zrobi.’ A więc kupa grzeszników, tak jak było kiedyś, którzy razem cieszą się tym czy tamtym. Także chwała Bogu za Jego dobroć, łaskę. Ale pamiętajcie, nigdy nie obniżajcie standardów, kiedy myślicie o Ojcu w niebie, o zbawieniu.
Walczymy o wieczność. Niedługo przyjdzie największa próba, mówiliśmy. Co nas zachowa? To że zachowaliśmy Słowa Jezusa, i że przy Jego Imieniu wytrwaliśmy. I wtedy Duch Boży zachowa nas, przeprowadzi nas. A ty chcesz zmarnować taką szansę, żeby praktycznie uczyć się Słowa Bożego i potem chcesz przejść przez to największe doświadczenie? Nie przejdziesz. Wykorzystuj więc teraz czas. Niech Duch Boży dociera i do ciebie, niech pokazuje ci cały czas Chrystusa i pokazuje wymagania Ojca w niebie. Nie tego ojca, diabła, tylko niech pokazuje ci wymagania Ojca w niebie. A wtedy zobaczysz, że Ojciec nie zmienił swoich wymagań. On dalej chce, żebyś był, była jak Chrystus. I Duch Święty dalej pracuje w tym kierunku, aby uwielbić Chrystusa w tobie, we mnie, żeby Chrystus był uczczony. Jezus mówi: Wyprzyj się siebie. To jak Jezus ma być uczczony, skoro człowiek nie wyprze się siebie i dalej ciągnie ze sobą ten swój stary jarmark; co tylko otworzy usta, to zaraz widzisz tam całą przestrzeń handlu. Czym ten człowiek zajmuje się tak naprawdę, bo o tym mówi; z obfitości serca mówią usta, tak mówi Słowo Boże.
Mamy więc coś niesamowitego do wygrania, ale musimy to wygrać. Ażeby to wygrać, to muszę położyć wszystko, żeby korzystać z tego kim jest Jezus Chrystus, muszę być zdecydowanym chrześcijaninem, chrześcijanką. Nie mogę być takim rozbieganym umysłowo, raz tak, albo tak, albo tak. Jest standard – świętość – Ojciec Święty, dzieci święte. Jest standard i nie może być zmieniony; ‘a, bo mi to nie pasuje, czy to nie pasuje’. Jak ci coś nie pasuje, to najpierw zobacz, czy może ty sobie nie pasujesz. Bo Jezus przeżywał to samo i wygrał we wszystkim. Może to ciebie trzeba usunąć, a nie to, co cię otacza. Może to ci nie pasuje, żeby ci pokazać, że to ty sobie nie pasujesz, że ty sam sobie przeszkadzasz iść do wieczności. Trzeba więc wygrać. Duch Święty mówi bardzo zdecydowanie – Chrystus musi być uwielbiony w tobie. Jeżeli Duch Święty nie będzie mógł uwielbić Chrystusa we mnie, w tobie takim jakim On jest, wtedy diabeł będzie próbował swojego chrystusa wprowadzić. A jaki to jest diabelski chrystus? On połączy całą ludzkość i ludzie będą tak zadowoleni pod jego władzą. Pod władzą Chrystusa mają problem, bo muszą przestać grzeszyć, pod władzą diabła nie będą musieli przestać grzeszyć. Będą mieli swoje zabawki, swoje zadowolenia, wszystko zagwarantowane, żyć nie umierać, tylko i tak trzeba będzie odpowiedzieć.
Mamy więc Ducha Świętego, który mówi Prawdę. Chodzi o to, by być pewnym tego, że standard nie zmienia się. Jak jesteś już uczniem, czy uczennicą Chrystusa, to Mistrz musi być dla ciebie standardem twojego rozwoju. Kiedy jest należycie przygotowany uczeń? Gdy jest jak jego Mistrz. Wiemy to wszyscy. Ale co my z tym robimy? Dlaczego ludzie muszą słyszeć od dziesięcioletniego chrześcijanina, że on jeszcze żyje w grzechach? Dlaczego? Dlaczego ten człowiek dalej sieje rozbój między wierzącymi ludźmi? Dziesięć lat chodzić i dalej żyć w grzechu, dalej chodzić w ułomnościach. Ile trzeba czasu, żeby człowiek zrozumiał, że Jezus przyszedł uwolnić cię z twojej niewoli ciemności? Jezus powiedział, że kogo Syn wyswobodzi, to co będzie? Będzie wolnym. Poznasz prawdę, prawda cię wyswobodzi. Czy dziesięć lat to jeszcze za mało, żeby poznać Prawdę, żeby móc mówić ludziom Prawdę – żyję dzięki Jezusowi? Paweł mówi, że dla mnie to jest chlubą, że nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus, że na krzyżu świat dla mnie umarł a ja dla świata. To jest standard! Nie możemy tak: ‘O, bracie, fajnie, że jesteś, fajnie, że jesteś.’ Jaki standard. ‘Nie było cię tyle czasu, fajnie, że jesteś, dobrze, że chociaż jesteś’. I człowiek myśli sobie: ‘Jak nie było mnie tyle czasu a teraz jestem, i wszyscy są zadowoleni, a jakbym przychodził cały czas, to by nie byli tak zadowoleni’. I co robią ludzie? Tworzą taki standard, że to oni naprawdę budują zbór, nie przychodząc przez ileś czasu. Bo ci co przychodzą cały czas, no to cóż? Nawet uwagi się na to nie zwraca. A u Boga jest inaczej. U Boga jest tak, że jak ty jesteś cały czas dla Niego, to Bóg na ciebie uwagę zwraca. Jeżeli nie, to nie zwraca. Nie myśl, że wyświadczasz Bogu łaskę, to On ci wyświadcza. Obróć to całkowicie – nie wyświadczasz Bogu laskę, że jesteś, że czytasz Biblię. On od ciebie wymaga tego, żebyś robił czy robiła dokładnie to, co czytasz. On żąda tego od ciebie. Mówi: Kto rozmyślnie grzeszy, jest jeszcze gorszy niż ten, kto grzeszy nierozmyślnie. Ten, który depcze po Krwi Chrystusa nie oczyszczając się ze swoich grzechów, wpadnie w straszne ręce Boga rozgniewanego. To nie jest więc tak, że pobawię się trochę i będzie dobrze. Albo idziesz w kierunku wieczności i coraz więcej w tobie widać chwały Chrystusa, albo to się stanie takim właśnie zwiastowaniem – ‘Chrystus kocha nas, nie żąda, żebyśmy porzucili nasze grzechy, On rozumie nasze ułomności.’ Ale będziemy czytać z Biblii jak to w rzeczywistości wygląda.
List do Galacjan 5, 16: „Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.” Proste? Według Ducha postępujcie, Ducha Prawdy, a nie będziecie pobłażać żądzy cielesnej. Czy wierzysz w to? Wystarczy, że według Ducha postępujesz, już nie będziesz pobłażać żądzy cielesnej. Bo Duch jest silniejszy i Duch potrafi zdjąć z ciebie pożądliwość tak jak zdjął ze mnie pożądliwość i uwolnił mnie od tego, co mnie ogarniało, czego byłem niewolnikiem, nim poznałem Chrystusa. Ale gdy Go poznałem, to ten Duch, który jest silniejszy zdjął to ze mnie. Jak zdjął? Czyniąc mnie silnym, by usunąć to, co jest złe. Tak, ja to usuwałem, ale dzięki Jego mocy, nie dzięki swojej. I tak uwalnia się człowiek z niewoli dzięki mocy Ducha. Ale to człowiek wychodzi z tego, porzuca to zło, ale moc daje Duch Boży.
Gal.5,17: „Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie.” Tu jest trochę źle przetłumaczone, może to uciekać. Duch Święty jest przeciwko ciału, abyś nie czynił już to, co ty chcesz. Duch Boży przynosi ci zwycięstwo nad twoim chceniem, dając ci chcenie Boga, które jest silniejsze od twego chcenia i ty przestajesz czynić to, co byś czynił z powodu swego chcenia. I zaczynasz czynić to co chce Bóg. Taką moc ma Duch Święty. To nie jest ktoś, kto służy do zabawy, do przewracań się na plecy, do chichotania, szczekania, piania czy czegokolwiek, czy fałszywego prorokowania. To jest Ten, który zbawia, ratuje z niewoli grzechu. Bo Chrystus umarł na krzyżu i człowiek, który należy do Boga w Duchu Świętym jest wolnym człowiekiem. Bo kogo Duch Boży prowadzi? Dzieci Boże. A więc Duch Boży daje siłę człowiekowi ku temu, aby porzucić wszelkie zło, bo Chrystus wygrał wszystko na krzyżu. Jego Krew oczyszcza. Nikt z nas nie musi pomniejszać standardu; ‘no bo cóż, okaże się, że ludzie nie dadzą rady’. Nie. Ten standard dlatego jest tak wysoki, bo to jest Bóg w nas, Bóg jako Zwycięzca w nas.
Czy rozumiesz to? Dlaczego tego nie stosujesz? Dlaczego cały czas grzech jest silniejszy od Ducha Świętego? Bo to nie jest ten Duch. Ty nie myślisz o tym Duchu, który przyszedł w miejsce Chrystusa, aby wprowadzić zwycięstwo w wierzącego człowieka. Ty wierzysz w jakiegoś ducha, który ma cię tylko pocieszać w twoich utrapieniach, w twoich problemach. Stale jak taka kochana mamuśka – no cóż, zabiłeś ileś tam osób, czy coś, ale przecież ty jesteś kochany. Nie, to nie jest ten duch. To diabeł tak pociesza ludzi: ‘Zobacz, przecież wszyscy grzeszą, nie miej takich problemów, uspokój się, postawiłeś sobie człowieku zbyt wysoki standard. Zobacz na tych innych wierzących, przecież oni grzeszą i są zadowoleni z życia. Chyba się nie mylą, co?’
Gal 5,18: „A jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem.” Zakon jest dla grzeszników. Jeżeli Duch Boży prowadzi, nie jesteś już pod zakonem, który sądzi grzeszników. Jesteś pod zakonem Chrystusowym, wszystko ci wolno, możesz czynić wszelkie dobro. To jest Biblia. Tą samą Biblię ty masz w rękach, co ja i ona dokładnie mówi to samo do ciebie, co do mnie, bo to jest ten sam Duch, który daje to zwycięstwo.
Galacjan 5,19-21: „Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.” A więc nie wejdą tacy ludzie. Dlatego przyszedł Duch Święty, by to co uczynił Chrystus na krzyżu, zastosować w życiu grzesznika, i żeby grzesznik przestał być grzesznikiem. Po to przyszedł Duch Boży. Dlatego Jezus powiedział, że ciało nic nie pomaga, Duch ożywia. Ale ty musisz być wierzącym człowiekiem, naprawdę wierzącym. Nie wierzyć w wiarę, tylko wierzyć w Chrystusa, który wygrał. Ty musisz być pewnym tego, że wygrałeś razem z Nim. Ty musisz być pewnym, że ty razem z Nim umarłeś, nie ma ciebie człowieku. Ty musisz być pewnym, że wraz z Nim powstałeś do życia. Teraz jesteś tutaj dzięki Jezusowi człowieku, nie dzięki sobie. I wtedy zmienia się sytuacja, bo Chrystus jest tym, który zawsze czyni wolę Ojca. Jakie więc jest ciało? Takie jest ciało, jak opisuje Paweł. Czy masz coś z tego? On mówi: I podobne, nie wszystkie tu wymieniłem. Bo gdyby miał wymieniać, to pewnie dużo dłużej musiałby wymieniać.
Galacjan 5,22-26: „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość.” Trudno o takich. Ale całe szczęście, że są tacy. „Przeciwko takim nie ma zakonu. A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami. Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy. Nie bądźmy chciwi próżnej chwały, jedni drugich drażniąc, jedni drugim zazdroszcząc.”
A więc – ciało czy Duch? Jeszcze nie widziałem wozu, który by ciągnął ciało i Duch; albo ciało albo Duch. Albo ciało i człowiek zżyma się, jęczy, narzeka, biadoli, złości się, ma różne dziwne rzeczy. Albo Duch – spokój łagodność, miłość, radość, wdzięczność, zadowolenie, oddawanie chwały Bogu. Tak jak Jezus mówi o jarzmie, żeby przyjść, wziąć na siebie Jego jarzmo, iść z Nim i nauczyć się przy Nim co to jest łagodność, pokora, uniżenie. Chodzi więc o to abyś nie obniżał standardu w zgromadzeniu Bożym. Czytając Biblię, żebyś mówił: ‘Może mi nie dostaje, ale taka jest prawda, tak musi być, po to przyszedł Chrystus, żeby było tak jak jest napisane w Biblii, żeby ludzie żyli w zgodzie, miłowali się nawzajem, wzmacniali i posilali, aby byli jedno, jak modlił się Jezus, żeby byli jednego Ducha, jednego serca, jednego myślenia, żeby byli to ludzie nowi, zwycięzcy, chwalebni, wieczni, którzy mają życie wieczne. Choćby umarli, żyć będą! Chwała Bogu! Wspaniały Chrystus! I tacy ludzie idą i mówią: Niesamowite, przyszedł na tą ziemię Zbawiciel! A nie jęczą stale: Wiesz bracie, znowu leżę, znowu pokłóciłam się z mężem, znowu pokłóciłem się z żoną. Wiesz, i znowuż coś w pracy; wiesz, to jest takie, że nie da się żyć na tej ziemi w ogóle tak jak napisane jest w Biblii. Da radę, gdy prawda jest taka, że ty nie żyjesz, żyje już w tobie Chrystus. On dał radę i przecież wygrał.
Mamy więc Prawdę ewangelii i tą ewangelią chcemy żyć. Dosyć już tutaj jęczenia i biadolenia przez tych, którzy cały czas chodzą drogami bezbożnych, słuchają rzeczy bezbożnych i myślą w sposób bezbożny, i tracą rozum, bo nie rozumieją już z kim mają do czynienia. Ja nie znam Chrystusa, który by kiedykolwiek przegrał. Nie znam Chrystusa, który by przegrał. Jeżeli przegrywasz, to idziesz z jakimś innym chrystusem. Zmień Chrystusa, bo ten, który jest z nieba, nigdy nie przegrywa. Wtedy dostaniesz myśli zwycięskie, myśli chwalebne, myśli, które pokonują wszystkie przeciwności, które są w stanie nawet w więzieniu śpiewać pieśni pochwalne, chwaląc Boga, których nic nie jest w stanie doprowadzić do tego, żeby jęczeć i narzekać, tylko wdzięcznym sercem nieustannie chwalić Boga. To jest Duch Boży, Duch radości, Duch wdzięczności. To jest prawdziwy Duch. Idąc z tym Duchem więc, idziemy do domu Ojca i pokonamy wszystkie przeciwności. Tych, którzy tak należą do Boga, Duch Boży nigdy nie zostawia, zawsze jest z nimi, bo Jezus powiedział: Będę zawsze z wami aż do skończenia świata. Przez Ducha Świętego Jezus jest z nami. Duch Święty więc nigdy nie opuści oblubienicy Jezusa. Ci, którzy rezygnują, odchodzą, będą mieli problemy. Mamy więc taką wyraźną świadomość, że ciało to jest zło, Duch to jest Chrystus. I musisz mieć takie myślenie, inaczej nie możesz myśleć, bo gdy inaczej będziesz myśleć, to pogubisz się.
Zobaczcie jeszcze Galacjan 4,28.29: „Wy zaś, bracia, podobnie jak Izaak, dziećmi obietnicy jesteście. Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz.” Ten, który według ciała się urodził, prześladował urodzonego według Ducha, według obietnicy. Tak jest i teraz. Cieleśni chrześcijanie zawsze będą prześladować duchowych chrześcijan, bo nie rozumieją tego, co się dzieje, wydaje im się, że oni fantazjują, że to jest niemożliwe, żeby w ten sposób żyć na ziemi.
Galacjan 4,30.31; 5,1: „Lecz co mówi Pismo? Wypędź niewolnicę i syna jej; nie będzie bowiem dziedziczył syn niewolnicy z synem wolnej. Przeto, bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, lecz wolnej! Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.” Co to jest jarzmo niewoli? Znowuż nie schodźcie do cielesnego chrześcijaństwa. Jak już wyrwałeś się, wyrwałaś, należysz do Boga, chodzisz z Bogiem, żyjesz z Bogiem w społeczności, nie wracaj do cielesnego chrześcijaństwa, które żyje jak świat, żyje zagubione w świecie. Ludzie mają prawo ratować się w Chrystusie całkowicie, bo to jest jedyna droga do wieczności z Bogiem. Ludzie mają porzucać wszystkie swoje grzechy, ponieważ siłę daje Chrystus. Jeżeli tylko powiesz człowiekowi, że może nie porzucać, bo taki słabiutki, taka słabiutka, człowiek nie porzuci swoich grzechów. Grzech ma taką siłę trzymać człowieka w niewoli, że człowiek musi mieć większą siłę, żeby z tego grzechu wyjść. I tą większą siłę przynosi nam Duch Boży w Chrystusie Jezusie; tą większą siłę. Jak sobie przypominam, że to, co mnie kiedyś zniewalało, było jak nic nie warte, porzucane zupełnie jakby śmiecie. Ale ta siła nie pochodziła ze mnie tylko z Boga i tą siłę dalej daje Bóg wszystkim, którzy chcą się ratować. Porzucają grzechy jak śmiecie nic nie warte, bo nie chcą nosić po kieszeniach tego, co jest tak ohydne. Tam gdzie czystość, świętość, nienaganność jest czymś naturalnym, kiedy przychodzi grzesznik, to ma świadomość, że spotyka coś, czego naprawdę chce, czego pragnie. Bo człowiek chciałby być czysty, chciałby chodzić w sposób godny Boga, ale nie widząc tego, traci pewność, że w ogóle jest możliwe chodzić w czystości. Ale gdy widzi to, wtedy doznaje pociechy, posilenia. Skąd powstały te grupy AA? Na tej zasadzie, po części, żeby ludzie, którzy żyją w niewoli, by zobaczyli kogoś, kto uwolnił się z tej niewoli. Ale to jest tylko chwilowe, bo oni cały czas i tak myślą o sobie, że są alkoholikami, tylko teraz niepijącymi. Podczas gdy Chrystus wyzwala, ty przestajesz być w ogóle alkoholikiem, przestajesz być narkomanem, przestajesz być złośnikiem, chamem, gadułą. Przestajesz być tym, który żył w sposób niegodny Boga, bo Bóg czyni ciebie innym człowiekiem, po prostu uwalnia cię.
Może zajrzymy do Listu do Rzymian 7,22-25; 8,1-11: „Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich. Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci? Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Właściciela naszego! Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu. Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, którzy nie według ciała chodzą, ale według Ducha. Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według Ducha. Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha, to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie. A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was.”
To jest niesamowite, gdy człowiek wierzący dowiaduje się jak potężnym siłaczem jest w tych wszystkich sprawach dzięki Chrystusowi, jak dowiaduje się, że nie jest tym, który musi przegrywać, tylko jest zwycięzcą, jest świadomym tych wszystkich możliwości. Paweł opisuje to w ten sposób – garnek gliniany, skarb z nieba w tym garnku; ten skarb czyni ten garnek gotowym, aby służył Bogu. Skarb, chwalebny Chrystus działający w nas i pośród nas. I to jest całe zwycięstwo – wierzę w Niego. Nie wierzę w siebie, nie wierzę w możliwości człowieka, wierzę w Chrystusa, który przyszedł z nieba, i którego Duch Święty uwielbia dzisiaj na ziemi tak samo, jak uwielbiał wtedy, kiedy chodził apostoł Paweł, Piotr; ten sam Duch Święty jest także i teraz. I zwycięzcy, chwalebni zwycięzcy, którzy myślą jak zwycięzcy, żyją jak zwycięzcy, są na ziemi dalej potrzebni, aby dalej zwiastować zwycięstwo Chrystusa nie tylko mówieniem, ale widocznym życiem zwycięzców, którzy żyją dzięki Chrystusowi, do których diabeł nie może przychodzić co chwilę i albo tam pociągnąć, albo tam pociągnąć, bo oni są niezdecydowani, niepewni, czy wierni, a może niewierni. To jest dopiero wojna. Co? Każdy chyba ją zna. Ciało jest przeciwko komu? ‘Przeciwko Duchowi’. A Duch? ‘Przeciw ciału.’ Kto jest silniejszy? Duch Boży! Ciało więc musi przegrać. Jeżeli wierzysz, to ciało musi przegrać, bo Duch Święty jest mocniejszy. Jeżeli polegasz w Chrystusie, modlisz się do Chrystusa, Duch Święty uczyni to, co potrzebne, jeżeli tego naprawdę chcesz. Jeżeli wierzysz w to, że wszystko jest możliwe dla wierzącego, stanie ci się to, mówi Jezus. Ludzie tylko myślą o tym, żeby coś się dobrze powiodło. Nie. Pomyśl, że chcesz żyć w sposób godny Boga. Jesteś człowiekiem, którego diabeł zmarnował, ale ty jesteś człowiekiem, który uwierzyłeś czy uwierzyłaś w Chrystusa i chcesz prowadzić godne życie. Nie zgadzaj się na nic mniej. Wszystko albo nic, mówi Jezus. Tu nie ma trochę zmian.
Weźmiemy może na chwilę 2 Koryntian 4,6-12 trochę o tym garnku: „Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.”
Zwróćcie uwagę na to ciało jak ono wstydzi się Jezusa, wstydzi się, krępuje się żyć jak Jezus. Dlatego ono chce pokazać, że ono nadal funkcjonuje, że ono nadal ma możliwości, żeby nikt nie pomyślał przypadkiem, że to nie ono dzisiaj rządzi, tylko rządzi Chrystus. Jak reagujesz na wzgardę? Czy nie zżymasz się, bo ktoś tobą wzgardza? Czy nie uważasz, że nie zasługujesz na wzgardę? Przecież nie jesteś złym człowiekiem, powinni wiedzieć, że nie jesteś złym człowiekiem, powinni cię uszanować. Dlaczego więc wzgardzają tobą? Dlaczego wzgardzali Jezusem? Dlaczego myśmy wzgardzali Jezusem? Dlaczego nie pasował nam do tego naszego życia? Jest inny, prawda? Taki święty, czysty, nieskalany, nie zgadzający się na nic złego. Dlaczego wierzący ludzie wstydzą się żyć jak Chrystus? Dlaczego wystarczy, że ktoś krzywo spojrzy czy coś i już tacy są, jakby im nie wiadomo jaką krzywdę zrobiono? Jezus mówi, że skoro Ja cierpiałem i wy cierpieć będziecie. Skoro Mnie oskarżali i was oskarżać będą, skoro Mnie ukrzyżowali, to i was zabijać będą. Czy jesteś gotowy być w tej armii Króla, która chwali się, że należy do Króla z całego serca, myśli i duszy? Że wszystko dla ciebie to jest, aby Król był zadowolony i to jest dla ciebie największe zadowolenie. Aby uczcić Króla, który wygrał bitwę i daje ci teraz możliwość iść w kierunku wieczności dzięki Niemu. Abyśmy chlubili się Jezusem, bo Duch Święty przyszedł uwielbić Chrystusa w nas. Abyśmy nie wstydzili się być jak Chrystus, żebyśmy wstydzili się być innymi niż Chrystus. Wtedy będzie dobrze, wtedy będzie prawidłowo. Ile się obruszasz, że ktoś nie zwrócił na ciebie uwagi, że ktoś gdzieś ciebie ominął, albo ktoś może o tobie źle powiedział. Tak mało zwracasz uwagi na to, co Duch Święty mówi do ciebie, że tu trzeba ustąpić, tu ustąpić, tu ustąpić. Dlaczego masz takie poczucie, że Duch Święty powinien cię cały czas chwalić, a On dalej od ciebie wymaga. W 2Koryntian, w szóstym rozdziale mamy dalej cierpienia, cierpienia i cierpienia, i zwycięstwo, przez chwałę i hańbę, przez zniesławienie i dobre imię, jakkolwiek. Czy twoje ciało wytrzyma to doświadczenie? To jest gorzej niż ogień, kiedy ktoś bliski tobą wzgardzi, kiedy cię zlekceważy, co? To jest gorzej niż ogień piecze. Myślisz sobie, czy ja sobie na to zasłużyłem czy zasłużyłam? Czy Chrystus na to sobie zasłużył? Dlaczego myślimy w ten sposób? Tak zasłużyliśmy sobie na to, my tak, żebyśmy na własnej skórze poczuli jak wzgardzono Chrystusem, jak śmiano się z Niego, jak szydzono z Niego. On przez to przeszedł. Jak potraktowano Go jak jednego ze złoczyńców i On przez to przeszedł z powodu mnie i ciebie. Dlaczego mielibyśmy wstydzić się standardów Chrystusowych? Dlaczego nie mielibyśmy o nie walczyć w sposób godny Boga? Tak biegnijcie, abyście zwycięstwo osiągnęli? Dlaczego mielibyśmy pozwolić ciału decydować o tym, jak powinien wyglądać zbór, a nie Duchowi Świętemu? Dlaczego mielibyśmy być coraz bardziej stłamszeni, zamiast coraz bardziej chwalebni, wdzięczni, święci, czyści, obdarzeni zwycięskim życiem, budujący się nawzajem? Boża rodzina, która idzie na wieczność do jednego domu, mieszkać całą wieczność w jednym domu. Ludzie, to dopiero? Musimy przejść przez to, by okazało się kto jest dla nas cenniejszy, czy Chrystus, czy my. Ilu rezygnuje gdy tylko ktoś coś tam powie, albo zakpi? I już myślą: Nie, nie, to dobra, nie będę aż taki, nie będę taka. Bądź taki, taka, ciesz się, że możesz być coraz bardziej podobny, podobna do Chrystusa i znieś to wszystko, co czeka tych, którzy do Chrystusa należą. Bo diabeł zrobi wszystko, żeby cię odepchnąć, a będzie atakować cię przez twoje ciało, przez kpiny, żarty o tobie, przez jakiekolwiek rzeczy, żeby zatrzymać cię, zrezygnować, poddać się. Albo będzie cię chwalił, cokolwiek, aby zatrzymać, aby człowiek oparł się na ciele a nie na Duchu. Pamiętaj, Duch Święty nigdy nie zmieni standardu, nigdy. Nie licz na to, że On zmieni to z powodu, że no wiem, że taki jesteś. Nie zmieni.
Wszystko musi zmieniać się na podobieństwo Chrystusa, to jest konieczność. Wiedz, że duchowi ludzie uczą się, to wiesz, uczą się, wzrastają rozwijają się. Bo to są duchowi ludzie, którzy uczą się tego, co jest duchowe, co teraz jest ważne dla nich w tym podążali. Szczepan zginął ukamienowany, na miejsce Szczepana pojawił się Saul z Tarsu, podobny gorliwiec jak i Szczepan, człowiek pełen Ducha, który głosił Chrystusa z całą świętą determinacją. Gdy apostołowie dowiedzieli się, że ci sami, którzy zabili Szczepana, teraz znowu czają się na Saula z Tarsu, to co zrobili ci duchowi ludzie? ‘Dobra, szykuj się Saulu, bo ciebie teraz też zabiją, a my zobaczymy czy ty przetrwasz’. Nie. Oni są duchowi i oni mówią, że jeden wystarczy na razie, tego trzeba odesłać, niech zniknie im z oczu, niech się jeszcze trochę podszkoli, a później przyjdzie i będzie dalej pracować. Duch Święty działa, pracuje. I odesłali. Wstyd, co? Przestraszyli się. Nie. Duchowy człowiek jest mądry. Nie toczy niepotrzebnych bitew, ale kiedy trzeba stoczyć bitwę, to ją wygrywa i za jakiś czas Paweł wraca jeszcze silniejszy, jeszcze mocniejszy, uczy się. Pamiętacie jak Paweł pisał do Tymoteusza: A niech wszyscy widzą, że ty wzrastasz, rozwijasz się. Tymoteuszu, ty poszedłeś za mną we wszystkich cierpieniach, doświadczeniach, radościach i smutkach, ale niech widzą zawsze, że ty rośniesz. Moi drodzy, duchowy człowiek to nie jest ten, który cały czas jest w stagnacji. On rośnie, rozwija się aż do pełni, to jest naturalne. Kiedy duchowy człowiek rośnie, ktoś może powiedzieć: Ale ty wcześniej to taki byłeś. ‘Nie, kiedy byłem jak dziecko, robiłem jak dziecko. Teraz kiedy dorosłem, robię tak, jak powinno się robić. Czy to nie jest normalne? Normalne. Mam prawo oczyszczać się, uświęcać, porzucać to, co nie pasuje już do dorosłego życia’. Duchowy człowiek więc wzrasta, rozwija się. Nawet Paweł mówi o sobie, że on też wzrasta i rozwija się.
Chciałbym, żebyśmy o tym dzisiaj mogli rozmawiać. Czy chcecie być jak Chrystus? Czy po to przychodzicie do tego zboru, żeby poznawać Chrystusa, wzrastać, rozwijając się, żeby być coraz bardziej jak On? Czy Duch Święty będzie miał co robić tutaj w tym miejscu? Czy diabeł będzie cieszył się, że standard jest coraz niżej i za chrześcijan uznaje się już tylko czytających Biblię, modlących się i śpiewających pieśni? Można pomyśleć o Mojżeszu, to był dopiero człowiek. Ma sto dziesięć lat, chodzi po pustyni za karę, bo ci, z którymi szedł, nie posłuchali się Boga. Pomniejszyli Boga do swojej pozycji, wręcz zrobili sobie nawet bałwana, powiedzieli: Oto twój bóg, Izraelu. Czy wyobrażasz sobie, żebyś mając sto dziesięć lat chodził nie z własnej winy po pustyni? Ile byś jęczał i narzekał. Sto dziesięcioletni to potrafi już zrzędzić, co? I cały czas słyszeliby: ‘To przez was chodzę, bo gdybyście mi nie zrobili tego, to byłbym już wszedł, byłbym już w ziemi obiecanej, a tak przez was chodzę dalej po pustyni.’ Nie, nie słyszeli tego. Mojżesz był więc innym człowiekiem, Duch Boży pracował w nim. To jest niesamowite, że Bóg mógł wziąć z tego Ducha, który działał w Mojżeszu, obdzielić siedemdziesięciu i w Mojżeszu nie zabrakło. Jaka pełnia Ducha była w tym człowieku, że on był w stanie tak wygrywać, tak podążać?
Pomyśl, kiedy standard obniża się i diabeł cieszy się, że zmiecie tych chrześcijan jak nic nie wartych żołnierzy, to ty bądź tym, który kocha Jezusa ponad wszystko i wie, że Duch Święty uczyni wszystko, co potrzebne, żeby Jezus był uwielbiony w tobie. Poddaj się całkowicie, należ do Bożej pracy, nie chodź drogami bezbożnych. Niech wszystko, co dzieje się w tobie, będzie działaniem wierzącego serca, które wierzy, że co Bóg powiedział, to ma też moc uczynić, i że musisz być zwycięzcą, bo Chrystus wygrał. Nie możesz dać satysfakcji wrogowi. To jest wiara pewna, pewna. My nie możemy mieć wiary, która jest niepewna, która nie wie czego się naprawdę trzymać. Gdy dzisiaj ludzie mówią, że są wierzącymi, to można sobie pomyśleć: No tak, w porównaniu do innych to są naprawdę wierzącymi. Nie. Wierzącymi są wtedy, kiedy nie żyją już jak świat, bo jeśli wygrają ze światem, to są wierzącymi. Słowo Boże mówi: Wiara, która zwycięża świat, że Krew Jezusa oczyszcza nas od każdego grzechu i daje nam zwycięstwo nad diabłem i miłość życia wiecznego ponad to przemijające jest ważniejsza. Chciejmy więc szczerze rozmawiać, czy chcesz być tylko troszeczkę wierzącym, czy chcesz być naprawdę należącym do Chrystusa? Czy chcesz obdarzać się z innymi dobrem? Czy chcesz stale dręczyć innych tą swoją upadłością i dręczyć stale, dręczyć? Czy chcesz ogłaszać chwałę zwycięstwa? Duch Święty jest gotowy na to, aby to zrobić. Czy dasz Mu przystęp? Jeśli dasz, efekt będzie niesamowity. Amen.

