16.05.2015 Marian - JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA?

JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA?

                              16.05.2015

 Spędzimy troszeczkę czasu z tym, co będę mówił. Patrzmy na Boga i chciejmy podziwiać Tego, który jeśli coś podejmuje się uczynić, to czyni to w sposób doskonały i stosuje do tego doskonałe środki. Dziękujmy Mu za to, że jest takim Bogiem, gdyż tylko On wiedział bardzo dobrze o tym, że nie może zaufać żadnemu człowiekowi, i że wszyscy ludzie są kłamcami, i że jest tylko Jeden, który może zrealizować to, co On chce. I to był Jego własny Syn, Jezus Chrystus. Bóg nie cofa tego, co myśli i nadal tak samo myśli. Tam, gdziekolwiek zjawiamy się my, tam zawsze zjawia się odstępstwo i dlatego tak wygląda stan wielu żyjących chrześcijan na ziemi. Tam gdzie jest Bóg, tam zawsze jest chwała, tam zawsze jest piękno, czystość, nieskalaność.

Kto z was wątpi w Boga i w Jego możliwości? A kto wierzy Mu i powierzył już Panu swoją drogę i swoje życie, swoje szczęście, swój smutek, wszystko, wiedząc, że Bóg zrobi to doskonale? Ten odpoczął już od swoich dzieł i dopóki w tym trwa, dopóty Kościół nie dozna od tego człowieka żadnego zła. Bo gdy my żyjemy, czynimy zło. Gdy umieramy, przestajemy czynić zło.

Bóg znalazł swoje wspaniałe rozwiązanie. I chwała Wszechmogącemu, który stworzył niebo i ziemię, wszystko, co napełnia to, że właśnie On podjął takie działanie. O tym będziemy mówić, wielu w ogóle nie wierzy w to, albo próbuje wierzyć po ludzku. Niewielu wierzy w to prawidłowo, należąc do Boga, który wie najlepiej, co chce uczynić. Bądźmy tymi, którzy należą już do Boga, a przez to On będzie mógł zrealizować swój zamysł. A jeśli On może zrealizować swój zamysł, wtedy ty staniesz się kimś ważnym na tej ziemi, bo wtedy Bóg będzie mógł pokazać w tobie Siebie. Chciałbym, żeby Boga było widać w każdym z nas, wtedy jest pięknie, wtedy jest to, co On chciał, posyłając swego Syna. Bóg zmęczył się ludźmi, sposobami, przychodzeniem ze śpiewami, modlitwami, gdy serce jest daleko od Boga i prowadzi cielesność, a nie Duch.

I Bóg podjął decyzję o wykonaniu wyroku według zakonu, które też sam ustalił. W Jego Bożym zakonie był zapis: "zapłatą za grzech jest śmierć." Bóg czekał z wykonaniem wyroku, aż przyszedł dzień, kiedy mogło dojść do wykonania wyroku, który Bóg sam ustalił. Kiedy to się stało? Czy wiesz? Wtedy, kiedy umarł na krzyżu Jezus Chrystus, wtedy Bóg wykonał swój wyrok. Czy wiesz, co to znaczy? Wierzący człowiek od iluś lat, powinien wiedzieć, co to znaczy, że Bóg wykonał wyrok. Wtedy sam Jezus Chrystus zawołał tam: "wykonało się!" A więc stało się to, co Bóg postanowił. Gdy człowiek zaczyna to rozumieć i przyjmować, to od tego momentu zaczyna się coś bardzo ważnego w życiu człowieka.

Otwórzmy najpierw List do Galacjan 2, 19,20:

„Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu. Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.”

"Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu". Co to znaczy dla nas? Bo to jest bardzo ważne, by czytając Biblię rozumieć, o czym my czytamy i żeby wiedzieć, czy to dzieje się w nas, czy to jest naszym udziałem. Czy z powodu zakonu, który wydał na nas wyrok śmierci my już umarliśmy dla zakonu? To znaczy, że dzisiaj  już nie żyjemy jako ci, nad którymi zakon ma nadal wyrok śmierci, tylko  jako ci, nad którymi wyrok śmierci już został wykonany. Czy tak żyjemy dzisiaj? Czy wyrok śmierci już jest na nas wykonany? Czy nie żyjemy już my? Czy przyjęliśmy już Boże rozwiązanie, bo od tego bardzo wiele zależy, co dalej?  Bo można słuchać Boga i nie słuchać, albo słuchać i słuchać, i przyjąć to, co On do nas mówi. Bo kiedy On mówi, to On czyni to. To jest amen i koniec. Takie jest Boże rozwiązanie i tak się stało. Problem zawsze jest wtedy, kiedy człowiek nieuważnie słucha Boga, albo przestaje zachowywać to co On mówi, bo staje się coś ważniejsze w życiu.

Dlaczego to jest tak ważne, żeby zakon wykonał wyrok? Dlaczego to jest tak ważne? Kiedy będziemy dzisiaj o tym mówić i Bóg będzie odsłaniał nam swój zamysł, swój plan, zobaczymy jak wielkie zamieszanie panuje w spawach wiary i uczenia wiary z powodu tego, że ludzie nie przyjmują Bożego rozwiązania. Tak samo jak Żydzi sprzeczali się z Jezusem, tak samo dzisiaj wierzący ludzie sprzeczają się z Bogiem, nie uznając tego, co On postanowił. Dlatego mają problem z praktycznym życiem, które powinno należeć do Boga.

Dlaczego zakon musiał wykonać wyrok? Czy widzisz jakąś inną drogę do Boga? Widzimy cały naród, który miał zakon, i który miał żyć według zakonu i okazało się, że nikt nie wypełnił zakonu. Bóg poddał ludzi próbie. Dał ludziom zakon, lecz nie znalazł nikogo, kto byłby wykonawcą tego zakonu tak jak Bóg ustalił. A więc wszyscy zasłużyli na śmierć, tylko nie wszyscy przyjęli wyrok. Wszystko zaczyna się od przyjęcia wyroku. Jeśli przyjmiesz swój wyrok, to coś się zacznie.

Może otwórzmy na chwilę List do Rzymian 6 rozdział. To wszystko są proste rzeczy, które uczy nas Boży Duch i wprowadza nas w to Boże Słowo.

List do Rzymian 6,3-4:

„Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni?  Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.”

"Wrośliśmy" - to jest bardzo ważne słowo, które można minąć kiedy czyta się nierozważnie. Co to znaczy wrosnąć? Czy to znaczy tylko stanąć i pójść dalej? Co to znaczy wrosnąć? To znaczy złączyć się z tym w sposób nierozerwalny już. A więc czy my wrośliśmy w sposób nierozerwalny w podobieństwo Jego śmierci? Czy my już z Nim umarliśmy? Czy to jest nasz dział? Chrześcijaństwo nie ma racji bytu, jeśli nie ma tego pierwszego, jeśli nadal żyje stary człowiek. Rozumiecie, my nie możemy teraz odnowić tego dnia i pójść tam na krzyż i dać przybić się do tego krzyża. Ten krzyż nie byłby w stanie zmieścić nas wszystkich grzeszników, ale w Chrystusie Bóg umieścił tam wszystkich grzeszników. Wszystkich, każdego bez wyjątku, wydając wyrok na wszystkich.

Zobaczcie, dlaczego to jest ważne? Ludzie bardzo często wracają do starego przymierza, nie zdając sobie sprawy, że wszyscy umarliśmy. Jak może przymierze ogarniać kogoś kto umarł?! Wszyscy umarliśmy tam. Stare zakończyło się. Wszyscy umarliśmy! Wszyscy ludzie umarli w Chrystusie! Co można do nich dalej powiedzieć? Jedynie wtedy, kiedy przyjęli swój wyrok, zaakceptowali swój koniec w Chrystusie, wtedy Bóg może powiedzieć: dalej. Co dalej?

„Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania,” Rzym.6, 5.

"Wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania.” I znowu jest nierozerwalne złączenie się z Chrystusem. Inaczej, jakbyśmy czytali 15 rozdział Ewangelii Jana, to tam jest, że kto jest wszczepiony w Chrystusa, ten wydaje owoc. A ci, którzy nie trwają w Chrystusie, nie wydają owocu i zostają odcinani. Rozumiecie, możesz usłyszeć o Jezusie i nie być wszczepionym, nie być wrośniętym, nie być zakorzenionym w Chrystusie. Możesz wiedzieć o Nim, możesz czytać pewne rzeczy i możesz nie być z Nim złączonym (złączoną). A więc później nie ma opcji "nowe życie". I stąd tylu wierzących ludzi, czytających Biblię, nie ma nowego życia, ponieważ nie umarli dla swego "ja". Tak jak ostatnio mówiliśmy: "pokaż mi swój grób, pokaż mi miejsce swojej śmierci". Wtedy nie będzie problemu, by zobaczyć Jezusa, w tobie żyjącego, nadal na ziemi.

A więc zaczyna się sprawa, dlatego Paweł mówi: "czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Jezusa Chrystusa, w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni?" A więc dlaczego człowiek chce żyć dalej? Dlaczego człowiek chce żyć dalej po swojemu? Dlaczego? Skoro Bóg wydał wyrok na starego człowieka.

Od wtedy, kiedy Chrystus został ukrzyżowany, wszyscy ludzie zostali doprowadzeni do ukrzyżowania i stali się martwi. Także wszyscy, którzy urodzą się po Jezusie, także stali się tam, w Chrystusie, martwi. Czego szukasz w starych rzeczach? Czy usprawiedliwienia dla siebie, możliwości, żeby dalej żyć po swojemu? Dalej żyć wbrew Bogu, skoro On dał swego Syna? I teraz jak wiemy już, że wszyscy umarli, czy Żydzi, czy Grecy (tzn. wszyscy inni), wszyscy umarli, kompletnie wszyscy, nie ma rozróżnienia. Wszyscy zgrzeszyli i brakło nam chwały Bożej. Co to znaczy  dla ciebie i dla twoich pomysłów życiowych, dla twoich planów życiowych, dla twoich fantazji życiowych? Co to znaczy? Koniec! Co to znaczy koniec? To znaczy, że od tej chwili nie masz już żadnych praw do tego, jeśli chcesz korzystać z Jezusa Chrystusa.

Przychodzisz do chrześcijaństwa, poznajesz pierwsze prawa, doznajesz zadowolenia, Chrystus umarł za twoje grzechy, wspaniale. Ale następnie dowiadujesz się także o tym, że ty też tam umarłeś (umarłaś). Nie tylko Chrystus umarł za twoje grzechy i ty poczułeś się (poczułaś się), że, o, teraz jestem uwolniony (uwolniona) z moich grzechów. Tam również umarłem ja i ty. O jakże to jest cenne! Gdybyśmy chcieli pojąć Boga i chcieli zrozumieć Jego rozwiązanie dla nas ludzi, to byśmy ugięli się przed Nim i chwalili nieustannie Boga za to, w jaki sposób On potraktował nas ludzi. Bo chociaż potraktował nas w sposób bardzo zdecydowany i wydał nas na śmierć, to jednak tą śmierć osiągnęliśmy nie fizycznie, ale w Jego Synu, Jezusie Chrystusie, żeby Bóg mógł nas jeszcze zachować.

Jak będziesz traktować tego Boga, kiedy wiesz, że On to zrobił dla ciebie i dla mnie? Jak będziesz traktować Go w codzienności? Czy będzie on jako ktoś drugi, trzeci, czwarty, ktoś następny? Nikt nie zrozumie naprawdę Boga, jeśli nie pozna tego co On uczynił w swoim Synu. Dlatego Jezus powiedział, że poznanie Ojca i Syna jest zbawienne dla nas. Człowiek, który nie jest zainteresowany Bogiem, dlaczego On tak postąpił, ten człowiek mniema, że bezmyślnie można wejść do wieczności. Nie da rady! Trzeba myśleć, trzeba zastanawiać się, trzeba kosztować to co On do nas mówi, żeby posiąść to co On ma dla nas przygotowane.

Dla mnie, więc i dla ciebie znaczy to dokładnie: jeśli wrosnę w śmierć, zrosnę się ze śmiercią Chrystusa, tak jak Ojciec mnie złączył w Jezusie, kiedy wydał wyrok śmierci, wtedy Bóg może zrobić drugą rzecz - wszczepić mnie w życie Swego Syna z którego płyną zbawienne dla nas soki, abyśmy mogli żyć na tej ziemi i być nieskażonymi przez ten świat. Wszystko to opiera się na uwierzeniu Bogu, na przyjęciu tego według jego woli. Tak jak Abraham, ojciec wiary przyjął, kiedy Bóg mu powiedział, że z ciebie będzie jeszcze potomek i będzie jeszcze liczne potomstwo, które będzie z niego pochodziło. Tak my tak samo, przyjmujemy to przez wiarę. Wtedy nie planujemy, nie kombinujemy. Zaczynamy poznawać wolę Bożą, zaczynamy kosztować z tej woli jak Jego Syn chodzący po ziemi.

Wielu ludziom nie podobało się życie Jezusa. Jakże mogło podobać się życie nie pasujące do starego człowieczeństwa? Dlatego też życie każdego naśladowcy Jezusa nie będzie podobało się ludziom, bo ono też nie pasuje do ogólnych standardów życia na ziemi. Jezus powiedział: "jak nienawidzili mnie, tak będą nienawidzić i was." Nie z tego powodu, że jesteście religijni, tylko z powodu Jezusa.

Mamy, więc pierwsze doświadczenie z Bogiem, który w ten sposób rozwiązuje problem ludzkości. Niech Bóg dociera do nas, bo to jest coś wspaniałego. Niech napełnia nas uświadamianiem sobie Jego działania, Jego sposobów wpływania na to, w jakim stanie byliśmy. Mówię wam, że wielu ludzi nie mając pojęcia, po co Jezus umarł na ziemi, balansuje cały czas między poznawaniem Nowego Testamentu, a nadal korzystaniem dla swojej sprawiedliwości ze Starego Testamentu. Nie pojmują, co się stało. Apostoł Paweł pojął to bezpośrednio, w sposób doskonały, od Boga. Nie otrzymał tego przez człowieka, otrzymał to od Boga, bo dla człowieka to są rzeczy niepojęte. Niepojęte. Dlatego ludzie myśląc po ludzku nie zgadzają się z Bogiem, ani nie akceptują Jego działania. Dlatego też Pan Jezus powiedział: "Piotrze, nie ciało i krew ci to objawiły, ale Bóg ci objawił Kim jestem." Człowiek może słyszeć, że Jezus jest Synem Bożym i tak myśleć, ale jeśli to objawienie nie wniknie do środka kim jest Syn Boży, to ten człowiek pozostaje tylko z tą swoją wiedzą, z niczym więcej, bo nie zostaje przemienione życie człowieka. Człowiek nie oddaje chwały Synowi Bożemu tak jak On jest godzien, bo to ciało nie potrafi i nie może oddać chwały Bogu, dopóki wiara nie przeniknie tego człowieka, która pozwoli mu zobaczyć Bożego Syna w tej chwale, w której On jest, aby oddać Mu chwałę, której On jest godzien.

I to dzieje się cały czas, tak krok po kroku, dzięki Bogu. Bez Boga człowiek nawet nie może przyjść do Jezusa. Dlatego Jezus powiedział, że jeśli Ojciec nie przyprowadzi was, to żaden z was sam przyjść nie może. Wszystko zawdzięczamy Ojcu i On posłał nam Syna, żeby nas zbawić. To nie jest to, że my wymyślimy sobie chrześcijaństwo, to Bóg ustalił standard nowego przymierza. Posyłając Swego Syna skończył z tym wszystkim co zostało osiągnięte za starego przymierza.

Wszyscy zgrzeszyli. A więc mamy, że jesteśmy pogrzebani. Jak widzisz swój pogrzeb? Czy widzisz swoją śmierć tam na krzyżu? Czy widzisz swój pogrzeb, kiedy Jezus jest zanoszony do grobu? Czy widzisz swój pogrzeb? Koniec swego "ja"? Nareszcie koniec! Już nie musisz biegać koło tych ziemskich rzeczy, możesz odpocząć, jak umarły odpoczywa od wszystkich dzieł swoich. Umarłszy w Chrystusie, odpoczywamy. Dopóki nie umrze człowiek, nie może odpocząć. Wróg ma nadal gdzie znaleźć miejsce dla siebie.

Bóg nie posłał swego Syna, żeby tak sobie umarł. Śmierć Jezusa jest najważniejszym punktem dla nas ludzi. Powiem jeszcze raz: Najważniejszym punktem dla nas jest śmierć Chrystusa. Dlatego Paweł mówi: "będę się chlubił z krzyża Chrystusowego, na którym ja umarłem dla świata, a świat dla mnie." To jest nasz najważniejszy punkt - znaleźliśmy śmierć, śmierć naszego "ja". To nie jest tylko słowo, to jest rzeczywistość. I my o tym wiemy, bo znamy Słowa Jezusa.

Ludzie próbują walczyć ze sobą o chrześcijaństwo. Najlepszą rzeczą jest umrzeć. Niech walczy Bóg! Niech On napełnia nas swoim orężem, swoim Duchem. Pamiętamy, co chcieli zrobić apostołowie, ogień ściągnąć na ludzi, walczyć. Jezus powiedział: "nie tego ducha jesteście." Pamiętamy Piotra, który chwycił za miecz, żeby bronić Jezusa. Jezus też nie pozwolił mu na to. A więc ciało nie ma w tym nic do zrobienia. Paweł opisał też w Liście do Galacjan owoc ciała i owoc Ducha.

A więc musimy wrosnąć. To nie może być takie sobie tylko myślenie, to musi być zrośnięcie się. Codziennie musisz być pewien (pewna), że nie żyjesz ty. To jest zrośnięcie się. Bo można agrafkę przypiąć, odpiąć, przypiąć, odpiąć,kiedy się chce. Ale kiedy coś się zrośnie, to spróbuj to wyrwać. Jeśli się uda to ile trzeba się wysilić, a jeśli nie zrośnie się, to łatwo odchodzi. A więc Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie, abyśmy byli wrośnięci, zrośnięci ze śmiercią Jezusa i wtedy będziemy też zrośnięci z Jego zmartwychwstaniem.

”wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi”;Rzym.6,6.

Po co zostaliśmy ukrzyżowani wraz z Chrystusem? Żeby już nie służyć grzechowi! Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. A więc Słowo Boże, które czytamy, które skierowane jest do nas jest po to skierowane, żebyśmy byli pewni tego, co Bóg powiedział i że możemy się na tym pewnie oprzeć. Jeśli pewni jesteśmy, że to Bóg powiedział i opieramy się na tym w sposób pewny jak na Bogu, wtedy obietnica nie zawodzi nas. Wtedy staje się dokładnie to, co jest napisane. Musimy o tym pamiętać, ponieważ chrześcijaństwo to nie jest to, że ludzie sobie myślą, jakimi to będą chrześcijanami i co będą robić w chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo to jest to, że my, jako ludzie umarliśmy i teraz przyjmujemy to co dla nas Bóg przygotował, to co On chce przez nas uczynić. A ja jestem pewny, że to co czyni Bóg jest doskonałe, jest wspaniałe. I Bóg nadal pracuje na tej ziemi w swój własny, osobisty sposób i będzie pracował.

A więc mamy tutaj wyraźny wyrok, wydany po to, żeby Bóg mógł nas zbawić. Czy cieszysz się? Powinno być to dla nas największą radością i powinniśmy nieustannie umacniać się w tym, że śmierć dla nas to było Boże rozwiązanie, a więc, najlepsze. Ile rzeczy dzieje się z powodu cielesności, a ile z powodu Ducha?

„kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu.”  Rzym.6,7.

Ten człowiek już nie musi przejmować się. Uwolniony od grzechu, to jest już uwolniony też od zakonu, który miał pilnować grzeszników. A więc z chwilą, kiedy umarłeś (umarłaś) w Chrystusie, jesteś uwolnionym od zakonu. Paweł opisuje to w siódmym rozdziale Listu do Rzymian. Umarliśmy. Mężem naszym był zakon. I on prowadził nas w sposób taki jak chciał Bóg, tylko, że nie mógł nas zmienić do tego co chce Bóg. Wykazywał nam wszystkie nasze przestępstwa, odstępstwa i pokazywał to co cieszy Boga. Ale nie mógł zmienić swojej żony. Wykazał tylko, że zasługujemy na śmierć, bo nie jesteśmy tymi, którzy z ochotnego i zdrowego serca służą Bogu we wszystkim co On chce. I przyszedł drugi, Chrystus. Paweł tam opisuje to dokładnie. Przez Chrystusa umarliśmy dla zakonu, aby móc stać się żoną drugiego męża. A więc w Chrystusie umarliśmy już dla zakonu, zostaliśmy uwolnieni od grzechu. Zakon już nie ma nam nic do powiedzenia. Zakon wykonał swoje zadanie, dlatego Jezus mówi: "wykonało się!" Zostało to wykonane, zakon został zaspokojony, grzesznik umarł.

Czyż nie jest to Boże rozwiązanie? Zakon jest dobry, jest duchowy, pożyteczny, potrzebny. Jezus mówi, że nawet ani joty, ani litery nie zmienisz z zakonu. Nie wolno nic zmieniać. Ludzie nieświadomi, myślą, że mogą coś zmienić z zakonu i powiedzieć: "tą część teraz uznajemy, a tej części nie uznajemy". Jezus mówi, że absolutnie tak nie można czynić. Kto jotę, albo literę usunie, ten odpowie przed Bogiem. Cały zakon musi być zachowany, bo cały zakon jest potrzebny ku temu, żeby uświadomić ludziom, że jeśli jesteś należącym pod zakon, to on ci będzie pokazywał cały czas to, że jesteś odstępcą w tym czy w tym, czy w tym. Po to on jest. Grzech przy tym jeszcze bardziej rozmnożył się, bo jeszcze więcej okazał buntu z powodu zakonu wobec porządku Bożego. Tak jak żona, który słyszy męża mówiącego to co mówi Bóg i coraz bardziej złości się na niego z tego powodu, że napomina ją w tej czy w tamtej sprawie i robi to zło ona jeszcze więcej i jeszcze gorzej, i z jeszcze większą zawiścią. Tak właśnie postępuje grzesznik, gdy mówi się mu coś dobrego. I w Chrystusie wykonało się. Zakon musiał osiągnąć wyrok, bo tą odpowiedź ustalił Bóg. Zakon musi dojść do wypełnienia, inaczej nie mogło by być. Bóg nie zrywa raptem swoich Słów i tak jak ludzie jedno mówią, a drugie czynią. Bóg kiedy mówi, dotrzymuje swoich Słów. Zakon musi otrzymać to co tam jest napisane. Musi znaleźć śmierć grzesznika, żeby zakończyć swoje działanie i znajduje.

Czyż nie jest to Bóg? Tylko Bóg mógł ustalić takie warunki. Wypełnić je w taki sposób, żeby dać tobie i mnie możliwość nowego życia. On to wiedział już wcześniej, nim dał zakon. Przed założeniem tego świata już przeznaczył nas w Chrystusie. A więc zakon nie jest dany, jako główne działanie Boga. Zakon jest tylko pewnym okresowym działaniem tutaj na ziemi. Głównym jest Chrystus. To na Niego są skierowane wszystkie oczy i wszystko Ojciec umieścił w swoim Synu. Nie tylko prawo umieścił w swoim Synu, ale również i zbawienie umieścił w swoim Synu. Wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności umieścił w Synu. Czyż nie jest to piękne? Bóg daje nam to i daje nam przywilej - najpierw śmierć, potem zmartwychwstanie. Jakie to jest ważne! Wtedy jesteśmy usunięci my, kończy się nasze "ja", kończy się nasze zderzanie z sobą, upartość, zawziętość, kłamliwość, te różne rzeczy. Wszystko się kończy. Czyż nie jest to piękne Boże rozwiązanie? Gdy patrzę na Boga, podziwiam Go w Jego działaniu. Tylko On mógł coś takiego zrobić. My byśmy, jako ludzie, ulepszali wersję Adama i Ewy, ulepszali i ulepszali. A On rozprawił się z nią w sposób Boski, doskonały w swoim Synu. Czyż nie jest to piękne Boże działanie? Czyż to nie wywołuje podziwu dla Boga, który wyszedł nam naprzeciw, żeby ugiąć nas przed Jego zbawiennym działaniem dla nas?

Czy lubisz swoje odstępcze życie, jeśli wiesz, że Chrystus umarł na krzyżu, żeby je skończyć? Czy lubisz spierać się, złościć się, mieć niechęci, nastawienia? Czy lubisz swoje stare życie? Czyż nie lepiej, że skończyło się to na krzyżu Golgoty? Czy lubisz pychę, czy lubisz popisywanie się swoim "ja"? To umarło. Dzięki Bogu, że to umarło, dzięki Bogu, że to umarło, że nie musimy być sobie wrogami, że możemy być ludźmi, którzy są synami i córkami Boga, którzy mają Ojca w niebie. I mamy kogoś kto daje nam swoje życie, abyśmy mogli być sobie bliscy, abyśmy mogli być jedno w Chrystusie. Ale po to potrzebna jest śmierć, żeby było to piękne życie. Jeśli nie ma śmierci, nie ma pięknego życia.

Wielu ludzi zostało zanurzonych w chrzest. Ale ilu ludzi złączyło się ze śmiercią Jezusa i do końca swoich dni są złączeni ze śmiercią Jezusa, żeby nigdy nie wydobyć z tego chrztu swego starego "ja" i żeby nie pozwolić mu znowu żyć? Ilu ludzi codziennie umartwia swoje stare "ja", trzyma je w tym miejscu chrztu, gdzie nastąpiło złączenie, przyjęcie tego złączenia przez wiarę, przez wykonanie tego co ustalił Pan Jezus Chrystus, zgodnie z wolą Ojca? W śmierci Jego, nasza śmierć.

Wiecie, kiedy patrzę na Boga, to wzbudza we mnie podziw i cieszę się, że On potrafi rozwiązywać wszystkie sprawy w sposób Boski, doskonały, wspaniały. On nie potrzebuje doradców. Sam jest doskonały i cokolwiek czyni, jest to doskonałe. I zawsze każdy, który przyjmuje Boga, przyjmuje to, co On czyni, poddaje się Jego woli. Przyjmuje on również Boże działanie w swoim życiu, najlepsze, jakie tylko jest możliwe.

Pan Jezus mówi, że On miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy. Słuchajcie, to nie jest tylko tak, że ja wiem, że to jest napisane w Biblii. Ja codziennie muszę być martwy i ty też, martwy dla sposobów życia tego świata, dla tego, co zostało wytworzone poprzez grzeszne, odstępcze życie na ziemi. Martwy. Martwy dla swoich pomysłów, martwy. Jezus to wyraźnie mówił, kiedy chodził po ziemi. Paweł też pisał: "doznać Jego śmierci, aby dostąpić Jego zmartwychwstania." Biblia jest napełniona tym wspaniałym objawieniem Bożym. Czy czytając Biblię rozumiesz to, że Bóg nie daje ci już prawa żyć, bo Jego Syn umarł na krzyżu? Czy nie jest to najlepsze rozwiązanie dla nas lękliwych, strachliwych, niepewnych? Najlepsze. Człowiek martwy już się nie boi. Kiedy jesteś wszczepiony w śmierć Chrystusa, niknie lęk o jutro. Lęk o jutro zjawia się wtedy, kiedy człowiek zaczyna coraz bardziej puszczać się Jezusa.

Umarliśmy, więc dla zakonu. Już ten mąż nie ma do nas nic do powiedzenia. Możemy używać to, co się nauczyliśmy z niego, ale On nie ma już nad nami władzy. Władzę ma Chrystus, Ten, który może zmieniać mnie i ciebie każdego dnia, gdy do Niego należymy. Dlatego On kocha tych, którzy przyjęli własną śmierć w Jego śmierci, którzy nie żyją dla samych siebie, ale dla Niego, aby On mógł ich kształtować.

Słowo po Słowie - ta Biblia jest pełna chwały, pełna objawienia Bożego, pełna wspaniałości. Gdziekolwiek zajrzysz w nią i Duch Boży będzie cię wprowadzać w to, zobaczysz Boga w Jego wspaniałości. A wszystko to dane jest dla nas przez uwierzenie Jemu. Nie przez to, że my będziemy próbować być lepsi. My przyjmujemy to całkowicie poprzez uwierzenie w Jego Syna, uwierzenie według wiary Jego Syna.

"Z Chrystusem jestem ukrzyżowany" - kiedy Paweł pisze to w Liście do Galacjan, to jest pełen wdzięczności Bogu, pełen. Rozumiecie, to jest właśnie to, kiedy człowiek zaczyna przyjmować to przez wiarę, zaczyna doznawać normalne uczucia, które towarzyszą przyjęciu przez wiarę tego, co jest prawdą. A więc normalnie człowiek zaczyna być wdzięczny Bogu. Nie można być wdzięcznym Bogu, jeśli nie przyjmiesz tego, co On dla ciebie uczynił i co czyni. Ale kiedy przyjmujesz, wdzięczność już jawi się w tobie. Zaczynasz doznawać tego, co On ci uczynił, twoje serce zaczyna bić mocniej, zaczynasz doznawać wspaniałości Boga. Zaczynasz Mu dziękować. Nie jest to efekt litery, ciała, bo ciało raz dziękuje, a raz się buntuje. To jest efekt prawdziwego dokonania Bożego dzieła w tobie, we mnie. Wtedy dopiero pojawia się prawdziwa wdzięczność. A kiedy dociera do nas coraz więcej, to wdzięczność nie ma końca, nieustannie, nieustannie wdzięczność. Coraz więcej doświadcza tego co czyni Bóg. Paweł pisał to do Rzymian. Wielu czytało to i ktoś może myślał: "takie piękne słowa, ale do tego trzeba wiele czasu, aby tam dojść". Nie. Kiedy Bóg rzekł: "niech powstanie niebo", to czy trzeba było wiele czasu, aby do tego dojść? "Niech powstanie ziemia", to czy trzeba było do tego dojść? "Niech powstaną gwiazdy", to czy trzeba było do tego dojść? Nie. To stawało się od razu. Bóg rzekł i stało się. A więc to Słowo również też tak działa. Jeśli dociera, staje się. To samo co powiedział Izajasz, że Bóg posyła swoje Słowo, a ono czyni tam gdzie dotarło to, z czym zostało posłane.

Nie dzieje się to, więc dzięki naszej sile, ani mocy, ani dzięki naszemu elokwentnemu myśleniu. Dzieje się to całkowicie poprzez przyjęcie. Bo kto przyjmie Jezusa, ten dostaje też prawo bycia dzieckiem Boga. Dzieje się to poprzez przyjęcie, nie przez siłę ludzką: "spróbuję, może się uda." Nie, przyjmujesz i już jest. Ono to czyni w nas. Nie my ożywiamy Słowo, ale to Słowo nas ożywia, jeśli dociera do nas z tym, z czym zostało posłane. Apostoł Paweł mógł tak lekko pisać: "zewleczcie z siebie starego człowieka". A dzisiaj ludzie powiedzieliby: "człowieku, jak zewlec z siebie starego, skoro on jest taki zawzięty i trzyma się mnie jeszcze mocniej, niż tylko cokolwiek byłoby w stanie trzymać się mnie." Dlatego jest tak silny oręż Boży - krzyż, aby było łatwo ściągnąć tego starego człowieka wraz z jego uczynkami i przez odnowienie w duchu umysłu swego przyoblec się w nowego wraz z jego uczynkami.

Wszystko polega na słuchaniu z wiarą, na przyjmowaniu z wiarą. Wielu myśli sobie: "a jak to Bóg sprawi?" Ja widzę, co Bóg uczynił w widzialnych jak i również w duchowych wymiarach. A więc Bóg, kiedy mówi, to ma moc to wszystko uczynić. On jest Bogiem Wszechmogącym. To, co powiedział, to uczyni. I On mówi do nas: "Wierzcie we Mnie"

„Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje.  Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga.  Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Rzym.8-11:

Jak to Paweł wytłumaczył? "Pawle, no jaśniej wytłumacz nam to".

W pewnym momencie Paweł pisze:

„po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu.”Rzym.6,19.

Powiedział teraz po ludzku.

Słowo Boże jest Słowem Bożym. Kiedy ono zostało tak powiedziane, to tak ono dokładnie działa. A wiec przyjmujemy je, bo wiemy, że to powiedział Bóg i jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że On ma moc uczynić wszystko, co powiedział, i że to jest właśnie Jego sprawa. Przez niewiarę mamy spięcia, starcia, kombinacje, szarpanie się. Ludzie udowadniają swoje racje, walczą; to jest tylko wynik niedowiarstwa, bo gdy uwierzysz Bogu, to On to w tobie uczyni. Nie musisz ścierać się z ludźmi. Bóg sam pokaże poprzez przeprowadzenie ciebie poprzez te rzeczy, abyś był nieskażony od tego świata, tak jak modlił się Jezus.

Dalej Paweł pisze tak:

„Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny.” Rzym.6,22.

Teraz zaś macie takie doświadczenie. Zostaliśmy wyzwoleni od grzechu. Jak zostaliśmy wyzwoleni od grzechu? Co myśmy zrobili w tej sprawie wyzwolenia od grzechu? Przyjęliśmy wyzwolenie w Chrystusie, a wtedy w umyśle naszym zaczęły pracować myśli Chrystusowe, które są doskonale czyste i wtedy zaczęliśmy też i korzystać z tego wyzwolenia. Kiedy przyjmujemy wyzwolenie, które osiągnął Chrystus, wtedy On daje nam swoje myśli, które są zwycięskimi myślami nad grzechem, nad bezprawiem, nad tymi wszystkimi rzeczami. To On czyni w naszym umyśle tą wspaniałą rzecz, że nie patrzymy już na grzech jak kiedyś stary człowiek, z pożądliwością, ale patrzymy już ze zwycięstwem nad nim. "Grzech panować nad wami nie będzie już, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską." I to jest właśnie to, co czyni w nas Chrystus. My możemy zmierzać się z grzechem i on powali nas za każdym razem. Ale kiedy czyni to Chrystus w nas, grzech jest pokonany. A więc chodzi właśnie o to, by przyjąć to, co uczynił Chrystus - śmierć i zmartwychwstanie, nowe życie.

Mówimy o czymś, co może człowiekowi na tej ziemi wydawać się nieprawdopodobne. Ale taki jest właśnie Bóg. On mówi o rzeczach nieprawdopodobnych w sposób najprostszy, wiedząc, co On z tym zrobi, kiedy tylko my przyjmiemy to z wiarą.

A więc mamy Pawła, który w ten właśnie sposób mówi:

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Rzym.6,23.

W ten sposób właśnie apostoł Paweł przekazuje to, co objawia mu Bóg i to jest piękna rzecz, którą sam doświadczył i można by powiedzieć, że usłyszał w duchowych wymiarach Słowa Jezusa z krzyża: "Wykonało się!" Koniec! Paweł wtedy sam doświadczył, że cała jego sprawiedliwość osiągnięta z zakonu jest niczym wobec śmierci dla grzechu. Bo zakon nie mógł go wyzwolić z grzechu. Powiedział, że zakon jest dobry, ale ja byłem niedobry. Chrystus uwolnił go z grzechów. Uwolnił go też z zabiegania o sprawiedliwość według zakonu.

Naprawdę, tu jest tyle opisanego piękna w tym słowie, kiedy apostołowie piszą o tym, kiedy Jezus o tym mówi. Niech Bóg pokazuje nam to coraz bardziej i bardziej, żebyśmy zginęli my. Przecież my dobrze wiemy, co my potrafimy bez Jezusa. Ile niedowiarstwa, ile zgorzeli, ile różnych tych rzeczy potrafimy uczynić. Jezus nawet mówi, że kto nie zbiera, już rozprasza. Ile potrafimy nie zbierać? Ale w Chrystusie nie potrafimy już nie zbierać. Zawsze zbieramy, jesteśmy zbieraczami klejnotów, zbieraczami skarbów Bożych, zbieraczami myśli Bożych, zbieraczami tego wszystkiego, co Pańskie, zbieraczami tego, by Chrystus jak najwięcej był uwielbiony, aby do ludzi docierała prawda, która wyswobadza człowieka z jego grzechów.

A więc teraz wyzwoleni od grzechu, w czym mamy pożytek? W poświęceniu, w oddawaniu siebie Bogu. To jest najlepszy pożytek, kiedy Bóg może czynić to piękno. Musimy być najpierw uwolnieni, co nie znaczy, że fizycznie w całym naszym życiu jesteśmy już wolni od wszystkiego. To jeszcze to nie znaczy. To znaczy, że w Chrystusie zostaliśmy uwolnieni od wszystkiego i później przyjmujemy to. Nie tracimy ani jednego dnia. Przyjmujemy naszą wolność, którą dostaliśmy w Chrystusie, nasze zwycięstwo nad grzechem. Korzystamy z Jego ofiary codziennie i korzystamy też z życia. A krew Jego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu, abyśmy mogli mieć społeczność z Bogiem.

Moglibyśmy sobie bardzo mocno podkreślić: "Wykonało się, wykonało się!" Jakie to ważne zawołanie! Stało się to, co potrzebne, abyśmy mogli skończyć nasze nędzne życie. Rozumiemy oczywiście też to, że to nie zakon jest powodem naszej śmierci. Nie możemy oskarżać zakonu, że nas skazał na śmierć. To tak jakbyśmy narzekali na bardzo dobrego męża, że jest tak dobry, że wszystkie nasze grzechy są ujawnione przy nim. Zakon jest dobry, to my byliśmy źli. A więc narzekanie na to, że gdyby zakon był może łatwiejszy, to byłoby łatwiej, nie ma sensu. Rozumiecie, obniżanie standardu zakonu, żeby było łatwiej wykonać go jest bezsensowne. Dlatego Jezus powiedział, że musi on być cały, żeby nikt nawet nie śmiał sobie części usuwać, części zostawiać.

I nieustannie musi być w nas i pośród nas świadomość, co znaczy śmierć Jezusa, bo ona rozprawia się ze wszelkim nauczaniem, które sprowadza nas z powrotem pod jakieś stare prawa, które chciałyby pokazać, że one są sprawiedliwością ludzką, czy, że są obowiązkowe, żeby być zbawionymi. Ktoś może żyć jeszcze według jakichś starych praw, wierząc w Jezusa Chrystusa. I Paweł mówi, żeby przyjmować takiego słabego w wierze, który jeszcze nie widzi wszystkiego w Chrystusie. Ale ten słaby w wierze nie może określić, że na przykład, jeśli nie będziesz święcić sabatu, to nie wejdziesz do wieczności, jeśli będziesz jeść wieprzowinę, to Bóg cię wyrzuci. Jeśli zaczyna to twierdzić i wymuszać na innych, to już jest to niebezpieczny wierzący, to jest ten, który stracił z oczu śmierć Jezusa. Nie wie, co się stało na krzyżu. Bo jeśli wierzy w Jezusa, a jeszcze nie umie pewnych rzeczy pozostawić i wypełnia je, ale nikogo nie oskarża o to, to przyjmujcie takiego. Bóg przeprowadzi i pomoże zrozumieć śmierć Jezusa jeszcze bardziej. Wtedy człowiek dozna, że to są cienie, które wykonały się w Chrystusie.

Możemy też powiedzieć, że Jezus Chrystus przyjął na siebie całe przekleństwo, które spoczęło na nas z powodu życia wbrew woli Bożej. Bo przeklęty każdy, który grzeszy. Zobaczmy, więc co Jezus przyjął na siebie. Ile rzeczy przyjął na siebie, żebyśmy mogli mieć czyste konto, oczyszczeni Jego ofiarą. Patrz na Jezusa, na Jego działanie. On jest tą jedyną drogą. Widząc w Nim, co On uczynił, nie podchodź do tego lekko, bo to jest dla ciebie i dla mnie bardzo ważne. Od tego zależy nasze zbawienie, nasze życie wieczne i nasze życie tutaj, według tego, co podoba się Bogu. Jeszcze raz powiem, że życie Jezusa nie podobało się nikomu, chociaż było piękne i doskonale zgodne z wolą Ojca. Judasz też z jakichś powodów wydał Jezusa. I Paweł bardzo wyraźnie wykłada to w Liście do Galacjan, że Jezus stał się za nas tym przekleństwem, tym przeklętym, który został ukrzyżowany, abyśmy mogli być uwolnieni, abyśmy nie chodzili już pod przekleństwem, abyśmy chodzili w wolności.

W innym miejscu apostoł Paweł pisze też, że końcem zakonu jest Chrystus. Może otwórzmy List do Rzymian 10,4:

„Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.”

Zakon miał uczynki. Bóg doprowadził do tego, że Chrystus umiera na krzyżu, jako ten, który przyjmuje na siebie cały wyrok zakonu za nie życie według zakonu. Przez wiarę w to, że Jezus za mnie to zrobił, jestem usprawiedliwiony. Wierzę, że On to zrobił za mnie i za ciebie, za każdego człowieka. I każdy, który to przyjmuje, korzysta z tego. I wtedy dla mnie też jest koniec zakonu. Już nie z uczynków zakonu jestem usprawiedliwiony, lecz z przyjęcia ofiary Jezusa. Tak Bóg podjął decyzję. I chwała Bogu za to, bo nikt z nas nie byłby w stanie wykonać zakonu, żeby być usprawiedliwionym. Paweł to też pisze, że kto wykona cały zakon, będzie usprawiedliwiony. Ale nikt nie jest w stanie wykonać całego zakonu.

  W życiu człowieka jest wiele zmagań dzisiaj i jest brak tego czystego, świętego zadowolenia, dlatego, że człowiek nie widzi Boga w działaniu. Cały czas człowiek próbuje zrobić coś dla Boga, albo zrobić to jakoś po swojemu. I człowiek zmierza się sam z czymś, czego Bóg wcale nie chce. Bóg chce, żebyśmy przyjmowali to, co jest w Jego Synu, bo w Jego Synu jest już to wszystko dla nas przygotowane, te wszystkie dobre uczynki. Czytając Biblię, czytamy o tym wszystkim. A więc widzimy Boży sposób na zbawienie każdego z nas, żebyśmy byli sobie bliscy, żebyśmy cieszyli się sobą nawzajem, a nie walczyli ze sobą.

O co walczysz? Jakub pisze, że te wszystkie złe rzeczy to jest wynik ciała. Przyjmij Pana Jezusa takim, jakim On jest. Skończy się twój bój, zaczniesz czynić to co jest Pańskie. Nie znaczy to, że raptem ślepniemy i nie widzimy, gdy ktoś nierozważnie wypowiada się o Prawdzie. Widzimy to, ale nie toczymy tych cielesnych bojów. Bo jeśli widzimy, że ktoś czegoś nie rozumie, tłumacząc pierwszy i drugi raz, to znaczy, że po prostu nie rozumie tego. Nie muszę spierać się z kimś, udowadniać. Mogę za kogoś modlić się, żeby Bóg otworzył umysł, żeby człowiek pojął, po co Chrystus umarł. Rozumiecie, wielu ludzi nie myśli o śmierci Jezusa. Dyskutują na temat słowa, litery, nie patrząc na śmierć Jezusa, na to, co znaczy śmierć Jezusa na tej ziemi. Dlatego, że ludzie nie patrzą na ten centralny punkt - wykonania dzieła Bożego, co do nas ludzi tam na krzyżu - dlatego jest tyle problemów, teologicznych sporów, różnych nastawień. I próbują odrestaurowywać jakieś rzeczy i wprowadzać znowu ludzi w coś tam, zamiast widzieć, że skończyło się to wszystko tam na krzyżu. Paweł mówi też o tych fałszywych braciach w Liście do Galacjan, którym nie ustąpił ani na chwilę. I co ci fałszywi bracia chcieli zrobić? Otworzę tylko na chwilę i przeczytam:

„A gdy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez zbór oraz apostołów i starszych, i opowiedzieli, jak wielkich rzeczy dokonał Bóg przez nich.  Lecz niektórzy ze stronnictwa faryzeuszów, którzy uwierzyli, powstali, mówiąc: Trzeba ich obrzezać i nakazać im, żeby przestrzegali zakonu Mojżeszowego.” Dz.Ap.15,4.5.

A więc trzeba tych chrześcijan uświadomić, że oni muszą być jak Żydzi, jeśli chcą być zbawieni, muszą się obrzezać i wypełniać zakon Mojżeszowy. Oni w ten sposób pojmowali ofiarę Jezusa. Tak jak dzisiaj może wielu pojmuje, że to ma nam jeszcze pomóc wykonywać zakon Mojżeszowy i będzie nam łatwiej wykonywać zakon Mojżeszowy dzięki Jezusowi Chrystusowi. A więc trzeba ich napomnieć, żeby się obrzezali i wykonywali. Widocznie to ma być tylko dalszy rozwój tego co się z nami działo. Nie, to był koniec! To była śmierć. To był koniec dla zakonu. Ten zakon znalazł swoje wypełnienie w Chrystusie. Znalazł, odnalazł w Chrystusie swoje spełnienie, swój główny cel, dla którego powstał.

Paweł mówi, że już nie jest pod zakonem Mojżeszowym, ale że jest pod innym zakonem. (O tym też będziemy mówić). Jest to zakon dla nowego człowieka, zakon Chrystusa. To są piękne rzeczy. Zobaczcie ile czasu potrzebuje człowiek, żeby być z Bogiem w Bożym Duchu, żeby uczyć się Boga. Zobaczcie jak ludzie myślą sobie, że już poznali Boga, że już wszystko wiedzą i żyją w bezładzie. Już wydaje się, że tu znam Biblię, tam znam Biblię i że już jestem nie wiem, kim, fenomenem chrześcijańskim. A gdzie jest życie Chrystusa?

Przecież po to Chrystus umarł, żebyśmy my umarli z Nim i żeby On zaczął żyć w nas, żeby okazać nam swoje zbawienne życie w tobie i we mnie, żebyśmy mogli uczynić  to czego nie potrafimy uczynić bez Niego. Poznanie nadyma, miłość buduje. I teraz muszę dowiedzieć się o miłości, o Bogu, który jest miłością. I wtedy raptem rozpoznaję, że moje pojmowanie Boga, jako miłości jest zupełnie inne niż naprawdę jest Bóg. Z powodu tego wielu ludzi pozwala sobie na różne rzeczy i mówi: "Bóg jest miłością, Bóg mnie kocha, Bóg mnie weźmie." I tak człowiek daje się nieustannie oszukiwać wrogowi, co do Boga. Przyszedł Chrystus - Prawda i On mówi nam, kim jest rzeczywiście Ojciec i czego możemy spodziewać się po Ojcu.

Wiemy też, że Słowo Boże mówi o tym, że zakon był przewodnikiem do Chrystusa. Jeśli idziemy do miejsca, którego jeszcze nie znamy, potrzebujemy przewodnika i zakon był właśnie takim przewodnikiem. Ale kiedy przewodnik doprowadza nas już do celu naszej wędrówki, to co wtedy się dzieje? Już nie potrzebujemy przewodnika, bo mamy tego, do którego mieliśmy dotrzeć. Zakon wykonuje swoje zadanie jako przewodnik i doprowadził już niejednego człowieka do Chrystusa i wtedy kończy się jego prowadzenie. Poprzez ten zakon Ojciec prowadzi do Syna, bo człowiek zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie wykonać zakonu. Chyba, że chce się oszukiwać, albo umniejszać go o jakieś rzeczy, o jakieś prawa, co, do których człowiek mówi sobie, że już nie musi wykonywać. Nie musi, kiedy jest w Chrystusie, a musi kiedy nie jest w Chrystusie.

A więc zakon jest przewodnikiem i gdy doprowadzi do Chrystusa, kończy się jego zadanie, bo dalej prowadzi już nas Duch Boży i mamy nowe życie w Chrystusie. A więc już jesteśmy ożywieni przez Boga. Jesteśmy napełnieni Jego ożywczym Duchem, który jest silniejszy od naszego ciała. I chociaż ciało nasze jest martwe, Duch Jego ożywia. Znowu można czytać te słowa w Liście do Rzymian i widzieć je, w jaki sposób dzisiaj w tym zmartwychwstałym człowieku Bóg dalej pracuje. Pracuje tam przez Swego Ducha, napełnia mocą z wysokości, daje to, co jest potrzebne w tej wędrówce, żeby człowiek dotarł do celu. A więc potrzebujemy patrzeć na Niego, ufać Jemu, wierzyć w Niego, korzystać z tego, Kim On jest.

Otwórzmy List do Galacjan 4,1-4:

  „A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego, ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca. Podobnie i my, gdy byliśmy dziećmi, byliśmy poddani w niewolę żywiołów tego świata; lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi,”

Jezus podlegał zakonowi żyjąc tu na ziemi.

Gal.4,5-7:

  „aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze! Tak, więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga.”

Już jesteś świadomym dziedzicem. Nie nieświadomym dziedzicem, bo jeszcze nierozwiniętym, prowadzonym i ćwiczonym. Ale jesteś już synem, córką, rozwiniętym dziedzicem, którzy znacie Boga i znacie Jego dzieło w was, które dzieje się przez Ducha Świętego. Dzieje się to przez przyjęcie własnej śmierci i przyjęcie życia Chrystusa. Piękne to jest! To wszystko, co ludzkie, kończy w krzyżu. Człowiek może mówić, tłumaczyć różne rzeczy, lecz Biblia pokazuje wyraźnie sposób Boży, jako jedyny sposób, który jest prawdziwy, i który działa, i który może nas przeprowadzić.

  Gdy czytamy dalej wykład apostoła Pawła w Liście do Galacjan o tych dwóch synach, jednym z niewolnicy, drugim z wolnej, to widzimy tu dwa przymierza - stare i nowe. Pokazuje przymierze i pokazuje tych, którzy są odpowiednikiem teraźniejszego Jeruzalem i przymierze i tych, którzy są odpowiednikiem nowego Jeruzalem, tego w niebie. Wyraźnie pokazuje, co dotyczy tych, którzy są w tym Jeruzalem umiejscowionym na ziemi i tych, którzy są w tym z nieba. A więc pokazuje dwa przymierza, które dotyczyły Jerozolimy i wszystkiego, co tam się dokonywało; zakonu i tych innych rzeczy, które dokonywały się pośród tych ludzi. I pokazuje nowe przymierze i prawo działającego Ducha Świętego w człowieku. Izraelita nie mógł tak tylko sobie przemieścić się z jednego przymierza do drugiego z powodu tego, że jest Izraelitą. On również musiał umrzeć, tak jak wszyscy z pogan. Dla wszystkich była śmierć. Z tego powodu, że był Izraelitą, nie mógł tak sobie wejść w nowe przymierze. Musiał też umrzeć, ponieważ był tak samo z ciała jak i my. Tak samo grzech działał w ich ciele jak i w naszym. Mógł mniemać o sobie, że jest większy, wspanialszy. Ale gdyby Bóg nie zostawił zarodzi, nie weszliby wcale. Bóg zostawił zarodzie, tak jak zostawił z pośród wszystkich narodów pogańskich. Dał prawo nawrócić się, przyjść do Jego Syna, stać się człowiekiem, który umarłszy, powstaje do nowego życia. I to jest Bóg działający. Ta nauka jest po to, żeby uświadomić to nam. Ale kto wierzy, ten będzie żyć tym codziennie. Który nie wierzy, nie będzie mieć tego. Wszystko to jest sprawa wiary i to sprawa wiary nie naszej, tylko sprawa wiary Jezusa Chrystusa w nas, która z tego Słowa czerpie to, co to Słowo zawiera w sobie.

A więc Pan Jezus podlegał zakonowi.

Dalej apostoł Paweł pisze w Liście do Galcjan 5,18:

”A jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem.”

A więc sprawa jest tego, kto nas prowadzi. Jeśli zakon nas prowadzi to jesteśmy pod zakonem. Jeśli Duch, to nie jesteśmy już pod zakonem. Jesteśmy pod prawem łaski, a prawo łaski daje nam możliwość oczyszczania się, uświęcania, wzrostu, rozwoju. Piękne to jest, że ja nie muszę już po ludzku martwić się o to, by nie grzeszyć, ja mogę cieszyć się Chrystusem i chodzić przed Boskim obliczem w czystości, oczyszczony krwią Jezusa. Nie muszę się martwić. Martwiłem się kiedyś. Ale teraz nie muszę, bo Jezus oczyszcza mnie swoją krwią. Teraz moim zmartwieniem, można powiedzieć, jest to, żeby zawsze z Nim być, żeby nie dać się odciągnąć. Dlatego zawsze Jezus musi być dla mnie najważniejszy, bo w nikim innym nie mam zbawienia, tylko w Nim.

I chwała Bogu za to, że Bóg ma takie rozwiązania! Chwała Bogu za to, że możemy prowadzić piękne życie na ziemi dzięki Jezusowi Chrystusowi. Albo zupełnie tak jak Żydzi prowadzili mniemając o sobie, że są wspaniali, kiedy tak naprawdę krzywdzili się nawzajem, sprzedawali do niewoli, zabijali, wnosili bożki do miejsca gdzie nie powinny być, różne rzeczy robili. Ale kiedy Jezus mówił im, to twierdzili, że nigdy nie byli w niewoli.

  I Paweł w Liście do Galacjan używa takiego słowa, które zostało też tam dokonane: "wypędź ją, wypędź niewolnicę wraz z jej potomkiem wypędź ją, nie ma prawa dziedzictwa". A więc nie pozwolisz już być razem - zakon i łaska - nie mogą być razem. Zakon dotyczy innej sprawy, łaska innej sprawy.

  Później Paweł pisze: "Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski."Gal.5,4.

  A więc człowiek, który szuka znowu w zakonie usprawiedliwienia - z sabatów, jedzenia, czy z innych rzeczy, wypada z łaski, bo to nie daje usprawiedliwienia. Jeśli człowiek uważa, że tak ma czynić, niech tak czyni. Ale usprawiedliwienie jest tylko w Chrystusie. Bo Jego ofiara, Jego zmartwychwstałe życie daje nam usprawiedliwienie. A więc tylko w Chrystusie. Z żadnych uczynków zakonu nie ma usprawiedliwienia, z żadnych. Tylko w Chrystusie. I dlatego kiedy ktoś próbuje szukać usprawiedliwienia poza Chrystusem, wypada z łaski. To jest bardzo ważne, ponieważ wielu dzisiaj próbuje ludzi skłaniać do tego, żeby gdzieś tam jeszcze szukać usprawiedliwienia, w jakichś rzeczach i czuć się przez to lepszymi.

Usprawiedliwienie w Chrystusie powoduje to, że prowadzisz dzisiaj nowe życie, nowe, całkiem nowe. Masz pojednanie z Bogiem, masz wstęp do miejsca najświętszego, możesz zawsze przychodzić przed Boskie oblicze i cieszyć się tym, że On jest twoim Ojcem, że zrodził cię. To, co też powiedział Pan Jezus, że jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie możesz nawet ujrzeć Królestwa Bożego, a co dopiero do niego wejść. Ale gdy narodzisz się już, możesz wchodzić, możesz tam być. Jesteś pełnoprawnym obywatelem Jego Królestwa. Ciesz się, więc z tego i żyj prawidłowo. Wiara powoduje to, że my żyjemy tym Słowem Bożym, że ono nie jest tylko napisane w Biblii do rozprawek zgromadzeniowych. Ono jest do codziennego życia, aby tak właśnie żyć. Tak żyć i tak myśleć, taka jest prawidłowość uratowania. Chwała Bogu! Przyjmuję Boże uratowanie.

Dążę do doskonałości, nie jestem doskonały, dążę do doskonałości, ale jestem doskonałym w Chrystusie. I to jest piękne, co Bóg przygotował dla nas. Mamy dążyć, będąc doskonałymi w Chrystusie. To jest oddzielenie nas w tym dążeniu, abyśmy nie byli tymi, którzy jeszcze próbują coś tam pośród świata, dążyć podobnie jak świat. Ale już tą nową drogą przez ciało Bożego Syna.

A więc nie będzie dziedziczył syn niewolnicy z synem wolnej, nie będzie. Jeśli ktoś pozostaje tam pod tym usprawiedliwieniem zakonu i próbuje żyć według tego, nie będzie dziedziczył z tym, który przyjął usprawiedliwienie w Chrystusie. Nie ma wspólnego dziedzictwa. Dziedziczenie jest tylko w Chrystusie. Tylko w Nim. Dlatego śmierć Chrystusa znaczy koniec, wszystkiemu koniec. Koniec wszystkim rzeczom, które się stały na tej ziemi. Koniec!

Rozpoczyna się zupełnie nowe człowieczeństwo. A to nowe człowieczeństwo ma zupełnie nowe prawa. Nie wracajmy do starego. Używamy to ze starego człowieczeństwa i przytaczamy to, kiedy jest potrzeba. Paweł mówi, że zakon jest dobry i pożyteczny, jeśli ktoś wie jak go używać. Niektórzy nie wiedząc próbują namawiać ludzi, żeby wracali pod usprawiedliwienie zakonu. Paweł mówi, że nie rozumieją nawet tego, co mówią, nie wiedzą, co znaczy śmierć Jezusa, i nie widzą końca wszystkiego. Jakby nie widzieli śmierci Jezusa, nie widzieli końca wszystkiego.

Paweł pisze w Liście do Galacjan 2,21:

„Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł.”

Jeśli przez zakon byłaby sprawiedliwość to, po co śmierć Jezusa? Nie potrzebna byłaby. Bóg mógłby dać nam to przez zakon. Jednakże nie mógł. Nie byliśmy gotowi. Chrystus umarł właśnie, dlatego, żeby być końcem zakonu. Niech to dotrze, niech będzie naszą modlitwą: "Panie, napełniaj mnie duchowym poznaniem tego, co Ty czynisz, jak Ty czynisz, co to znaczy. Napełniaj mnie też doświadczeniem tego co z tego wynika w moim życiu jak i przez moje życie w innych."

Powracam jeszcze raz - należąc do Chrystusa, nie będziesz się podobać wielu ludziom. To nie jest to, że będziesz podobać się wielu ludziom, kiedy Jezus będzie żył w tobie. Nie, właśnie wielu będzie cię coraz bardziej nienawidzić. Nie, dlatego, że to żyjesz ty, tylko, dlatego, że ludzie nie znają Jezusa takim, jakim On jest. Mają w myśleniu innego Jezusa i dlatego podchodzą do wiary chrześcijańskiej w ten sposób jak myślą. I wtedy wyciągają złe wnioski.     

A więc przez zakon nikt nie może być usprawiedliwiony. Paweł, gdy dowiedział się o tym, uznał za śmieć to wszystko, co zyskał, odłączył się od tego, przyjąwszy Chrystusa i tam znalazł to właśnie, co tylko jest w Nim. Chwała Bogu za Jezusa, że Bóg daje to nam. I Paweł pisze w 1Liście do Koryntian 9,19-23, że dla różnych ludzi jest w różny sposób, jest wolny, żeby móc wyjść naprzeciw. Dla tych, którzy są pod zakonem, jakby był pod zakonem, chociaż nie jest pod zakonem. Dla tych, którzy są bez zakonu, jakoby był bez zakonu, chociaż nie jest bez zakonu, bo jest pod zakonem Chrystusowym. Dla wszystkich stawał się wszystkim, aby tak czy inaczej pozyskać, uratować. To jest piękne, że jesteśmy usprawiedliwieni z wiary, aby to zyskać.

Zwróćcie uwagę też na to, że ten List do Galacjan, jak zresztą każdy list, jest pełen chwały Bożej, pełen. Aby pojmować ten list to nie wystarczy, żeby chwilę zająć się nim. Nie jesteś w stanie pojąć Słowa Bożego, zajmując się czasowo i myśląc sobie, że już wiesz. To jest zbyt wielkie dla nas, żebyśmy mogli to wszystko pojąć w rok, dwa, czy trzy. Pojmujemy wartości tego Słowa, ale kosztowność odsłania nam się coraz bardziej, coraz więcej. Wtedy każde Słowo przemawia do nas coraz bardziej, każda litera zaczyna nabierać znaczenia, im bardziej z Duchem Bożym sięgamy w to Słowo.

A więc tu, w Liście do Galacjan jest doświadczenie Pawła z apostołem Piotrem. I te słowa, które wypowiada apostoł Paweł do Piotra mają wielkie znaczenie. Mają wielkie znaczenie w dzisiejszych czasach również, kiedy ludzie próbują namawiać do żydostwa, mówiąc, że tam znajdziesz tą pełnię, przywracając pewne przykazania i uważają, że koniecznością jest wypełniać je, żeby być zbawionym, uratowanym.

Apostoł Paweł tak mówi do Piotra i Piotr nie zaprzecza, wie, że to jest prawdą:

„A gdy przyszedł Kefas do Antiochii, przeciwstawiłem mu się otwarcie, bo też okazał się winnym.” Gal.2,11.

Paweł tu nie nadaremno przytacza to doświadczenie, ponieważ to ma coś pokazać Galacjanom, którzy są zaatakowani przez Żydów, którzy przyszli do nich, aby ich zwieść, namawiając ich do przyjęcia obrzezania się, oprócz wiary w Chrystusa.

„Zanim bowiem przyszli niektórzy od Jakuba, jadał razem z poganami; a gdy przyszli, usunął się i odłączył z obawy przed tymi, którzy byli obrzezani.  A wraz z nim obłudnie postąpili również pozostali Żydzi, tak że i Barnaba dał się wciągnąć w ich obłudę.  Ale gdy spostrzegłem, że nie postępują zgodnie z prawdą ewangelii,” Gal.2,12 -14a.

Zobaczcie jakie prawo przytacza tu Paweł. On nie mówi, że nie postępują zgodnie z prawem zakonu, on mówi, że nie postępują zgodnie z prawem ewangelii. Jest już inne prawo. Paweł stosuje inne prawo do tej sytuacji, bo Piotr jest również człowiekiem, który korzysta ze śmierci Jezusa i z życia Jezusa. A więc Piotra obowiązuje już prawo ewangelii, a nie prawo zakonu. I dlatego Paweł używa prawa ewangelii. Tylko nowi ludzie używają prawo ewangelii.

„powiedziałem do Kefasa wobec wszystkich: Jeśli ty, będąc Żydem, po pogańsku żyjesz, a nie po żydowsku, czemuż zmuszasz pogan żyć po żydowsku?”  Gal. 2,14b.

Co to znaczy "po pogańsku żyjesz?" Jak żyli poganie? Bez zakonu.

Jeśli ty będąc Żydem, po pogańsku żyjesz, a nie po żydowsku, czemuż zmuszasz pogan żyć po żydowsku? A więc namawianie do życia po żydowsku jest odstępstwem, odciąganiem od Chrystusa.

  Czemuż zmuszasz pogan żyć po żydowsku?  Czyli co? Żeby oni zaczęli zakon stosować, obrzezali się i wtedy będziesz z nimi jadał razem? To jest prawo zakonu, ale nie prawo ewangelii. A ty przecież Piotrze już nie należysz do zakonu, umarłeś wraz z Chrystusem. Po co z powrotem robisz to?

  A więc zobaczcie jaką wartość ma każde miejsce w Biblii, które ma nam uzmysłowić i pokazać to. My mamy znać prawo ewangelii. A co to jest prawo ewangelii? To jest prawo nowego człowieczeństwa. To jest radosna nowina, która kończy stare, a rozpoczyna nowe. Dla nas nowe wspaniałe prawo!

I Paweł dalej mówi:

„My jesteśmy Żydami z urodzenia, a nie grzesznikami z pogan,”  Gal. 2,15.

Rozumiecie, Paweł pokazuje: "Piotrze, ty się urodziłeś Żydem i ja też. Nie urodziliśmy się, jako poganie."

„wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek.  A jeśli szukając usprawiedliwienia w Chrystusie i my sami okazaliśmy się grzesznikami, to czy Chrystus jest sługą grzechu? Z pewnością nie.” Gal. 2,16.17

Zobaczcie, co dalej mówi Paweł:

”Bo jeśli znowu odbudowuję to, co zburzyłem,” Gal 2,18a.

Z Chrystusem zburzyłem to, bo to zostało zburzone na krzyżu.

„samego siebie czynię przestępcą.Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu.” Gal.2,18b, 2,19.

Co musiało stać się w tym człowieku Pawle, że on teraz w ten sposób myśli? Umarł. Saul z Tarsu umarł. Stary sposób pojmowania Boga umarł razem z nim. Od tej chwili on pojmuje jak Chrystus i patrzy jak Chrystus i żyje dzięki Jezusowi Chrystusowi. O tym on mówi.

  Zobaczcie, my jako ludzie powinniśmy być zjednoczeni w tym, żeby każdy z nas umarł i żebyśmy nie przeszkadzali sobie nawzajem iść w tym chwalebnym orszaku, w Chrystusie Jezusie do wieczności z Ojcem. Zobaczcie, że wiele zamknięć jest powodem tego, że człowiek jest niepewny, lęka się, boi się, że zgrzeszy. Ma wiele różnych lęków, obaw. Paweł mówi: "śmiało teraz sobie poczynamy". To co czytamy w trzecim rozdziale 2Listu do Koryntian, tam jest wyraźnie pokazane prawo wypisane na tablicach kamiennych i o prawie Ducha wypisanym na sercach naszych, a więc nie ma już wątpliwości o jakim prawie mówi apostoł. Litera zabija, tam jest wypisany wyrok śmierci na nas. Duch zaś ożywia. Chwała Bogu za to. Już nie my, lecz Chrystus. Lepiej dla nas, że nie my, lecz Chrystus, bo my wnosimy wiele niebezpiecznych pomysłów do zgromadzenia, do swojego życia osobistego i chcemy, by ktoś je zrealizował, nie mając nawet świadomości, że możemy zabić człowieka, odciągając go od życia Chrystusa do własnego pomysłu życia według Chrystusa. Lepiej, żebyśmy nie wymyślali jak powinien żyć ten, który należy do Chrystusa. "Pański on jest i do Pana należy, gdy upadnie, Pan go podniesie. A tobie, co do tego?" Służ Panu z całego swego czystego serca. On nie zostawi tego bez okazania, że to widzi.

Czytając Słowo z Biblii będziesz nieustannie coraz bardziej wołał: "Halleluja! Halleluja!" I coraz bardziej będziesz cieszyć się, że to Bóg powiedział do ciebie. Coraz mniej zwątpienia, coraz więcej chwały, coraz więcej zaufania do Boga i coraz więcej wdzięczności za to co Bóg powiedział do ciebie. Bóg jest wierny każdemu Słowu! On nie zmienia swoich Słów, bo się boi, że coś się nie wykona. Czytając Biblię, gdy ona do ciebie mówi, będziesz coraz więcej dopisywał sobie wyraźnie: "Halleluja, chwała Bogu!" Coraz więcej będzie w tej Biblii: "Halleluja, chwała Bogu, uwielbiony Zbawiciel!". Będziesz sobie wpisywał, będziesz tak zachwycony każdym Słowem, gdyż ono ma taką wartość dla ciebie. Na tobie był wyrok śmierci, a Jego Syn wziął go na siebie po to, abyś ty mógł przyjąć to i skończyć ze swoim "ja", by rozpocząć na nowo piękne życie z Bogiem. Już nie znamy się według starego człowieczeństwa. Każde Słowo to jest potęga Boga. Jeśli po ludzku bierzemy to, wtedy to następne miernoty wzięły się za Biblię i następne miernoty chcą zrealizować coś, co jest Bożym Słowem, duchowym Słowem. Myślą być lepsi od Żydów, a są jeszcze gorsi, więcej fałszywi, więcej obłudni. Bo to też dorasta, grzech coraz bardziej, jeśli tylko na to pozwolisz.

Ale jeśli trzymasz się Jezusa, wtedy jest inaczej. Wtedy wiesz, że co On zaczął, to On dokończy. Ufność, wierność, pewność Jezusa. Nigdy nie zawodzi Ten, który mówi Słowo. A więc czytając, na przykład ósmy rozdział Listu do Rzymian, możesz patrzeć z podziwem - ciało martwe z powodu grzechu, ale duch żywy z powodu usprawiedliwienia. Nasz duch dostał wielką porcję zbawienia, mocy i siły, kiedy dotarła do niego prawda. Jesteś dzieckiem Boga, bo usprawiedliwił cię Bóg w Synu Swoim Jezusie Chrystusie. Żyj! Żyj, więc! Poznawaj, żyj i ciesz się, jako dziecko Boga, że nie musisz żyć już jak dzieci świata. Masz kogoś, kto się tobą opiekuje.

Z powodu niedowiarstwa jest wiele kłopotów. Jest wiele kłopotów z powodu wielu niewierzących serc. Niech wiara powoduje to, co jest tobie i mnie potrzebne, aby żyć i obfitować.

A więc kiedy Piotr to słyszał, to wiedział, że Paweł mówił mu prawdę: "Piotrze, żyjesz jak poganin i wiesz sam, że Jezus cię wyzwolił z tego, byś żył dalej jak Żyd. Sam byłeś u Korneliusza, sam doświadczyłeś jak działa twój Bóg, sam doznałeś objawienia, żebyś już nie uznawał za nieczyste, co Bóg oczyścił. Sam jadłeś z tym Korneliuszem, chociaż nie powinieneś według zakonu. Zacząłeś żyć już jak poganin. Po co wracasz do tamtego? Idź dalej Piotrze, idź dalej." Piotr zrozumiał to, cieszył się, że spotkał na swojej drodze Pawła, który pomógł mu w trudnym i niebezpiecznym dla niego doświadczeniu.

Jeszcze List do Galacjan 3,23-25:

„Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona.” 3, 23.

  Co to znaczy: "wiara nie została objawiona?" Przecież oni wierzyli. Przecież bohaterowie wiary wierzyli. Przez wiarę zrobili to, przez wiarę zrobili tamto. I naraz, Paweł pisze, że wszyscy byli zamknięci, trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Która to wiara? Wiara Jezusa! Doskonała wiara nie została jeszcze ujawniona, i oni nie widzieli jak doskonała wiara żyje na ziemi, ale gdy zostało ujawnione jak doskonała wiara żyje na ziemi, w tym momencie Paweł pisze:

„Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni.” 2,24.

Z tej wiary Chrystusa usprawiedliwieni. Niech wiara Jezusa będzie w nas. To jest ta równie wartościowa wiara, o której pisze Piotr, którą dostaliśmy darmo od Boga - wiarę Jego Syna. To jest to, co pozwala nam sięgać nieba. Nie nasza wyrobiona wiara, ona ma jakiś pułap, ale wiara Jezusa sięga wszystkiego, co ma Ojciec dla mnie i dla ciebie. Z tą wiarą też stajemy przed Boskim obliczem, spodziewając się Jego działania, Jego pomocy, Jego prowadzenia, Jego też wprowadzenia do wieczności z Nim w to piękne miejsce gdzie będziemy zawsze z Bogiem, całą wieczność.

Piękno nowego człowieczeństwa. Zostawmy wszystko, co stare, bo to jest bez sensu. Nie próbujmy zmieniać człowieka, używając ludzkich metod, bo zaangażujemy się w to w zły sposób i będziemy grzeszyć własnymi emocjami. Niech zmienia go, czy ją Bóg. To Bóg, to Boże dzieło. O to stoczyła się wielka bitwa i została wygrana. Niech Bóg zmienia człowieka. Oczywiście mamy napominać się, ale tam nie ma być nas. Nie nasze "ja" ma być w tym, to ma być Chrystus. Paweł mówi, że przez łagodność Baranka, przez to, kim jest Jezus. To jest najważniejsze. Bo jeśli my zaangażujemy się emocjonalnie, wtedy zaczniemy grzeszyć, bo my potrafimy grzeszyć, kiedy jesteśmy emocjonalni. Musimy być spokojni jak Chrystus, ponieważ to Chrystus żyje w nas, a nie my. To jest piękne, to jest zbawcze, dla nas ratujące. Wtedy inaczej podchodzimy do każdej sprawy. Wiemy, że to jest sprawa Chrystusa, wiemy, że chodzi o czystość, o świętość, o wspaniałość, ale również zdajemy sobie sprawę, że to jest Jego sprawa. Jeśli my zaangażujemy się, to ta sprawa może nas powalić i doprowadzić do rozbicia. Ale nie Jezusa, bo On za to umarł na krzyżu, aby pomóc człowiekowi, aby człowiek został wyrwany z tego, w czym żyje.

A więc piękno nowego człowieka przewyższa piękno starego człowieczeństwa. Chociaż piękna świątynia, lecz Pan mówi: "kamień na kamieniu nie zostanie". Piękne święta - koniec. Wszystko koniec. Nowy człowiek nie potrzebuje już tego. Ma wszystko w Chrystusie. Całą wspaniałość w Chrystusie, najlepszy pokarm w Jezusie, najwspanialsze piękno w Chrystusie. Wszystko ma już w Chrystusie. I chwała Bogu za to, że właśnie śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa uczyniły to na ziemi. Jeśli pominie się śmierć, wtedy człowiek ma chaos w myśleniu. Można pociągnąć go w lewo, w prawo. Ale jak człowiek widzi śmierć, to mówi: "koniec, tam skończyło się wszystko." Bóg rozpoczął wszystko od nowa w Swoim Synu, całkowicie od nowa. Dlatego już nawet Chrystusa nie znamy według ciała. Stała się rzecz nowa. I to jest opisane punkt po punkcie w tej Biblii po to byśmy mogli pojąć to i zrozumieć, że to jest Boża sprawa. Powinniśmy być bardzo szczęśliwymi ludźmi, dlatego Paweł pisał, że Królestwo Boże to nie pokarm i napój, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. Kto to czyni podoba się Bogu i ludziom.

Powinniśmy być szczęśliwi z powodu Boga. Nawet wtedy, gdy mamy kłopoty z cielesnością w Kościele, z ludźmi, którzy nie akceptują ofiary Jezusa tak jak akceptuje ją Ojciec, którzy próbują nadal po swojemu udowodnić Ojcu, że nie są najgorszymi ludźmi. To jest totalna pycha, jeśli człowiek chce udowodnić Bogu, że nie jest złym człowiekiem, skoro Bóg dobrze wie, jakimi ludźmi jesteśmy i skazał nas na śmierć. Po co próbować coś, o czym Bóg już zadecydował. Nie nadawaliśmy się na bycie z Bogiem, skazał nas na śmierć. Teraz w Chrystusie możemy mieć ufność, możemy przychodzić przed Ojcowskie oblicze, cieszyć się nawzajem Ojcem, nie zwalczając się, bo diabeł się tylko z tego cieszy, ale pomagając sobie nawzajem w tym, oczyszczając się od tych wszystkich złych rzeczy w prawidłowy Boży sposób, aby Ojciec był uwielbiony w nas i pośród nas. Jezus pokazywał jak to robić. Ktoś powie, że tam nie było litości - jeden grzech i napomnienie, dalej trwanie w grzechu, drugie napomnienie i dalej trwanie w grzechu, trzecie napomnienie i eliminacja z powodu braku upamiętania. Tam nie było litości. A może była o wiele większa niż nasza ludzka, gdzie naprodukowaliśmy już tylu zwiedzionych chrześcijan przez podchodzenie do grzechu z pobłażliwością, zgubionych w różnych rzeczach, bo myślących, że mogą żyć w swoich grzechach, chociaż mienią się chrześcijanami. Ilu nauczycieli żyje w swoich grzechach i mówią: "nie patrz na mnie, nie patrz na mnie, patrz na Chrystusa, tylko na Chrystusa patrz." A Paweł mówi: "patrz na mnie, bo ja patrzę na Jezusa." Słowo Boże jest wystarczające, żeby zakończyć nasze "ja" i aby rozpocząć życie Jezusa w nas. Jeśli Bóg rzekł, to tak musi się stać. Wszystko dzieje się przez wiarę.

List do Galacjan 5,22. Nie jesteśmy w stanie tego wszystkiego przerobić w ciągu jednego kazania. Ale niektórzy z nas przerabiają to już wiele lat, niektórzy mniej, a więc nie są to dla nas rzeczy nowe.

„Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,” Gal. 5,22.

  To nie jest tak, że ktoś sobie mówi: "A ja już nie żyję pod zakonem, żyję pod łaską" i grzeszy dalej, to nie robi tego co chce Chrystus. Nie. Tu jest objawiona prawda. Jeśli jesteś już w nowym życiu, to jest widoczny w tobie owoc. I dla takich już nie ma zakonu. Jakub mówi, że jeśli ktoś czyni różnicę między braćmi przy wyznawaniu wiary, podpada pod zakon i jest grzesznikiem. Zobaczcie jak czyniąc różnicę, można już mieć kłopot, bo w zakonie Chrystusa jest, że wszyscy mamy mieć o siebie jednakie staranie. Nie ma różnicy. Taki jest Chrystus.

Dalej Paweł opisuje zakon Chrystusowy w szóstym rozdziale, drugim wierszu:

„Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy”. Gal.6,2.

  Inaczej pomagajcie sobie nawzajem w tym, co jest Pańskie, co jest prawdziwe, co jest piękne. Tak wypełnicie zakon Chrystusa. Jezus powiedział też podobne Słowa w Ewangelii Mateusza 7,12:

„A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy.”

Zakon i prorocy - wszystko wypełnia się w tym: "co chcesz aby tobie uczyniono, czyń to drugiemu." Czyń dobro. Jeśli chcesz, by czyniono ci dobro, czyń to innym, nie spodziewając się zwrotu, do końca. Bo tak właśnie czynił Chrystus.

Jeszcze List do Efezjan, 6 rozdział. Niech to, co mówiliśmy uzmysłowi nam, że Paweł pisząc o tym, myśli o tym, co mówiliśmy. Zobaczcie, że on w tej bitwie duchowej nie przytacza zakonu, nie mówi: "w tej duchowej bitwie stosujcie dokładnie literę zakonu i wtedy wygracie z diabłem." On tego tu nie mówi, ale powiedziałby, gdyby to był dalej Saul z Tarsu. On już nie głosi tamtego prawa, on głosi już prawo ewangelii. I mówi w ten sposób:

„W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego.  Przywdziejcie całą zbroję Bożą,” Ef.6,10.11a.

I później opisuje też tą zbroję, a to jest Chrystus.

„abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi.” Ef,11b.

  Paweł pokazuje duchową bitwę i nie mówi już o zakonie, on mówi o przyobleczeniu w Chrystusa, o nowym człowieczeństwie, które zmierza się z władztwami ciemności i wygrywa dzięki nowemu człowieczeństwu, nowemu myśleniu, nowemu mówieniu i nowemu życiu - życiu Chrystusa w nas, mowie Chrystusa, myśleniu Chrystusa. A więc Paweł kładzie nacisk na to, jako walkę i zwycięstwo. On mówi: "bój jest, bój jest, ale zwycięstwo jest w Chrystusie."

„Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem,” Ef.6,12a

Ale mogę powiedzieć, że z duchami kłamliwymi, które wiedzą jak zwodzić i oszukiwać już przez wiele pokoleń ludzi i odprowadzać od wiary w Boga do wiary w demony, w cielesność, w cokolwiek.

„lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się.” Ef.6,12b.13.

A więc w tej zbroi Bożej jest to: "ja nie jestem grzesznikiem”. Bo jeśli diabeł przychodzi do mnie jako do grzesznika, to jestem w wielkim kłopocie. Ale jeśli przychodzi do mnie jako do usprawiedliwionego, to musi już kombinować, żeby mnie zwieść. Dlatego mamy trwać w sprawiedliwości Chrystusa i kiedykolwiek przychodzi wróg, to musi trafić na tego, który umarł i żyje dzięki Jezusowi. Wtedy jestem swobodny by iść dalej i wygrywać. Jeśli nie, to zatrzyma mnie, potępi, zahamuje, zrobi cokolwiek. Może zamknie moje usta przez honor, no nie wiem, cokolwiek - jeśli tylko będę myśleć o sobie, jako o grzeszniku: "no wszyscy grzeszymy dalej". Tak myśląc diabeł ma pole popisu, bo śmierć Jezusa nic nie zrobiła w tak myślącym człowieku. A jeśli śmierć Jezusa wykonała swoje dzieło we mnie i ja umarłem, jako grzesznik, to już nie żyję, jako grzesznik, ale jako dziecko Boże. A to już jest, co innego. Dlatego w tej bitwie Paweł stawia na zwycięstwo w Chrystusie, a nie na sposoby czynienia zakonu, ponieważ to nie dawało zwycięstwa.

„Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości  i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju,  a przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego;  weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.” Ef.6,14-17

Całe wyposażenie. I ani słowa o zakonie Mojżeszowym. Bo to jest całe doświadczenie: "a żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu jest zakon." A więc tak walcząc z tymi władztwami ciemności, człowiek nie byłby zwycięzcą. Przez cały czas mówiłby o swoich porażkach i cały czas obawiałby się następnych porażek. Ale kiedy człowiek jest zwycięzcą, wtedy nie obawia się porażki, lecz jest pewnym swego zwycięstwa w Chrystusie. I to jest właśnie to, co Bóg przygotował dla nas w zmartwychwstałym życiu Jezusa - pewność zwycięzców. Dlatego Jezus mówi: "zwycięzca bierze to wszystko, zwycięzca bierze to wszystko." To jest nasza bitwa i musimy w ten sposób podchodzić. Najlepiej nie angażować się w te cielesne bitewki, bo to są nic nie warte bitwy. Toczmy bój z władztwami ciemności, bo to jest rzeczywisty wróg i on próbuje z tej czy z tej strony podchodzić i atakować, podważać w różny sposób prawdę Bożą. Wymyśla różne rzeczy i kiedy uda mu się oszukać człowieka, to będzie próbować przez niego zrobić coś niezgodnego z ewangelią. Ale to już nie będzie Chrystus, to nie będzie piękno tego, co Bóg dał nam w Chrystusie. To będzie jakieś zamieszanie. Jeśli wychodzi z ciebie piękno Chrystusa, wtedy jest w porządku. Jeśli nie, to coś z tym trzeba zrobić. Niech Bóg pomoże nam mieć w tym dobre rozeznanie. Nie ciało jest tutaj instrumentem rozpoznawania, lecz Duch Boży, który działa w nas i Słowo Boże, przez które On działa w nas. Te instrumenty dzisiaj służą, nie nasze cielesne rzeczy. Po cielesnemu można ocenić wiele rzeczy i być zupełnie niezgodnym ze Słowem Bożym. Pamiętajmy o tym. Niech Bóg nam pomoże. To nie jest nasza bitwa. To jest bitwa Pana. Ona już została wygrana. My już mamy zwycięstwo w Nim. Korzystajmy z tego i wtedy będziemy czynić sobie dobro, i to dobro będzie wzrastać i rozwijać się. Będzie nam łatwo czynić sobie dobro. Nie będziemy rzucać sobie kłód pod nogi, idąc w tym kierunku. Kiedy Chrystus działa w nas, wtedy łatwiej jest nam poruszać się pośród tego skażonego świata i być nieskażonymi przez ten świat. Kiedy nie, to jest to bardzo trudne poruszać się i nie być skażonym. Tak próbowali poruszać się pod zakonem i co rusz coś się złego działo.

Zmieńmy myślenie. To jest bardzo ważne. Już wiele razy mówiliśmy o tym. W tym myśleniu jest przyczyna wielu kłopotów. Jeśli myślimy dzięki Jezusowi, wtedy widzimy to, co się stało. Widzimy śmierć. To jest nasze uchwycenie się. Śmierć Jezusa jest naszym uchwyceniem się. Trzymaj się śmierci Jezusa, bo to dla mnie i dla ciebie jest sprawa najważniejsza - tam umarłeś, tam umarłaś, aby już nie żyć więcej, by żył Chrystus. Wtedy są dla nas przygotowane piękne rzeczy w tym nowym człowieczeństwie, abyśmy mogli je czynić.

Niech Bóg pomoże, żeby to Jego piękno było widoczne w nas. Nie dajmy wprowadzać się w bitwy cielesne, które nic nie dają tylko jeszcze więcej chaosu wprowadzają do tego, co już się dzieje. Walczmy w sposób prawidłowy. Jezus był stanowczy, ale w święty sposób. Nie było tam zaangażowanego ciała. Był tam Duch Boży, który dokonywał to wszystko, co było potrzebne.

Piękny to temat. Chociaż trochę mogliśmy sobie o nim powiedzieć. Znamy ten temat już od wielu lat. Niektórzy mogliby być już znużeni tym tematem, ale żołnierz na froncie ile razy czyści swoją broń? Każdego dnia. Kiedy tylko używana jest broń, jest zawsze czyszczona. Każdego dnia mamy używać tego, żeby wygrać i każdego dnia mamy czyścić, sprawdzać, czy to funkcjonuje w nas, żeby to było rzeczywistością w tobie i we mnie, nie tylko biblijnym zapisem. Niech Bóg wspiera nas w tym, abyśmy wygrywali, abyśmy osiągnęli cel, abyśmy mogli widzieć coraz więcej coraz wyżej stojąc w Chrystusie i żebyśmy mogli innym ludziom pomagać, a nie zaszkodzić. Żeby to co mówimy przeniesione było z Biblii do nas, żebyśmy doznawali, że wspaniale jest być dzieckiem Boga, które będąc bogatym w Chrystusie, czyni to co podoba się Bogu. To jest takie proste. Jednakże stary człowiek nie umie czynić tego dobra i stale ma kłopot z tym. Wróg kiedy trafi na starego człowieka zawsze odciągnie go od tego dobra, dając mu coś innego. Dlatego musimy korzystać z tego każdego dnia, co mamy w Chrystusie. Wszyscy jak tu jesteśmy zostaliśmy ochrzczeni, wszyscy zostaliśmy zanurzeni w śmierć Chrystusa, wszyscy dostaliśmy to samo, ale czy z tego korzystamy w taki sposób jak to się podoba Bogu? To jest bardzo ważne.

Niech będzie uwielbione imię Tego, który może to wszystko uczynić w każdym z nas dla Swojej chwały. W imieniu Jezusa. Amen.

Jan 14:23