26.09.2025 Marian - Nagość fizyczna i duchowa oraz ubranie fizyczne i duchowe cz. 1

Nagość fizyczna i duchowa oraz ubranie fizyczne i duchowe - cz. 1

Słowo z dnia 26 - 09-2025  Marian

 

Chwała Bogu.

Dziękujemy za tą łaskę, że możemy się spotykać, zastanawiać się nad swoim życiem, analizować konsekwencje naszego życia jakie nastąpią. Wiemy, że nie ryzykujemy nasze życie, wiemy, że ono ma swoje ograniczenia i można zakończyć swoje  szybciej niż by się chciało, gdyby się wystawiało je na niepotrzebne doświadczenia. Tym bardziej to samo w sprawach też duchowych.

Dzisiaj chciałbym, żebyśmy dalej mówili o starym i nowym człowieczeństwie, a tematem tych rozważań będzie nagość fizyczna i nagość duchowa, ubranie fizyczne i duchowe. Na tym będziemy chcieli się skupić, gdyż to też  rozróżnia starego człowieka od nowego człowieka.

W Pierwszej Księdze Mojżeszowej, w 3 rozdziale od 6 wiersza czytamy:

 

"A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła, dała też mężowi swemu, który był z nią i on też jadł. Wtedy otworzyły się oczy im obojgu  i poznali, że są nadzy. Spletli też liście figowe i zrobili sobie przepaski. A gdy usłyszeli szelest Boga Jestem, przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną swoją przed Bogiem Jestem wśród drzew ogrodu. Lecz  Bóg Jestem zawołał na Adama i rzekł do niego: Gdzie jesteś? A on odpowiedział: usłyszałem szelest  Twój w ogrodzie i zląkłem się, gdyż jestem nagi, dlatego skryłem się. Wtedy rzekł Bóg: Kto ci powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego zakazałem ci jeść? Na to rzekł Adam: Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa  i jadłem. Wtedy rzekł Bóg Jestem do kobiety: Dlaczego to uczyniłaś? Odpowiedziała kobieta: wąż mnie zwiódł i jadłam".

 

Widzimy jak tutaj sytuacja się zmieniła. Wcześniej nie  wiedzieli że są nadzy, byli ze sobą, cieszyli się nawzajem. Gdy oczy ich otworzyły się, zobaczyli że już inaczej patrzą na siebie. Odkryli, że są nadzy i też ich dusza stała się naga, gdyż zamiast  przyznać się Bogu Jestem do swojego grzechu, jak ci którzy chcą z tego pokutować, oni po prostu zrzucali winę na kogoś kolejnego, Adam na Ewę, Ewa na diabła i tak ludzie do dzisiaj w dużej mierze zrzucają winę na innych, nie przyznają się do swojego postępowania, nie oczyszczają się ze swojego zła, tylko stale ktoś jest winny za to co robią. To, co tam się stało, dalej funkcjonuje i działa w ten sam sposób, że człowiek nie pokutuje, nie oczyszcza się tylko przerzuca winę na kogoś i czuje się usprawiedliwiony, skoro ja nie winny, tamten winny, to z tamtym dochodź swoich spraw, ja zrobiłem to pod wpływem kogoś tam. Ale ślepy ślepych prowadzi i razem w dół wpadną.

Bóg uczynił ubranie - 21 wiersz.

 

"I uczynił Bóg Jestem Adamowi i jego żonie odzienie ze skór i przyodział ich".

 

Nakrył ich nagość fizyczną, ale nie nakrył ich nagości duchowej. Zostali okryci tylko fizycznie, ale wewnątrz ich była już pożądliwość drugiego ciała, pożądliwość cudzej rzeczy. Stąd powstawali cudzołożnicy, złodzieje, kłamcy, chociaż ubrani, a jednak duchowo nadzy. Stąd na podstawie odsłaniania swojego ciała dzisiaj w wielu miejscach jest taki proceder taki jak pornografia, odsłanianie swojego ciała, by osiągać z tego  jakieś korzyści materialne, a może też i  nienawiść do jakichś ludzi, żeby ich wprowadzać w grzech, żeby pogrążali się w złu. Wymyśliłem takie polskie słowo: duszografia, co znaczy odsłanianie nagości swoje duszy. Czasami, żeby komuś sprawić przykrość, kogoś wprowadzić w grzech. To jest złośliwość, to są przykre słowa, to jest kłamstwo, które ma kogoś oszukać, zwieść i wprowadzić na manowce. To jest nagość duszy, tu się odsłania nagość. Ona wcześniej nie była naga, ona była zdrowa, była czysta. Adam z Ewą byli wspólnie razem i byli szczęśliwi, nie potrzebowali ubrania, byli czyści. Z chwilą, kiedy nastąpił grzech, została uczyniona straszna rzecz - wewnątrz człowieka pojawiła się pożądliwość. Bóg ubrał ciało, aby w ten sposób zabezpieczyć człowieka, ale diabeł namówił człowieka, żeby zdejmował ubranie, aby kusić, aby zwodzić i diabeł namówił też człowieka, żeby się nie wstydził, kiedy jego dusza jest uwidoczniona jako naga: ja jestem takim jakim jestem, mam prawo się złościć, mam prawo nienawidzić, mam prawo kłamać, bo mnie też okłamali nie raz. I człowiek ma takie poczucie, że może odsłaniać swoje zło i nawet chlubić się złem, opowiadać swoje złe uczynki z radością, wdzięcznością, że mógł, mogła takie rzeczy uczynić. To jest nagminne na tej ziemi. Człowiek cieszy się, że nie musi chodzić w ubraniu duchowym. Może chodzić na golasa po tej ziemi, duchowo na golasa. Tu się złościć, tam się złościć - to jest nagość duszy moi drodzy, to nie jest takie sobie przypadkowe. To jest nagość duszy. To jest roznegliżowana dusza, która się ujawnia poprzez ten taki ostry wzrok, poprzez trzaśnięcie drzwiami, przez trąbienie w samochodzie sygnałem, bo się zdenerwował, czy inne rzeczy. To jest nagość duszy moi drodzy. No, zdenerwował się człowiek, wychodzi jego nagość i ten człowiek wszędzie chodzi nagi, gdzie by nie poszedł, wszędzie prowokuje kogoś do czegoś niedobrego swoim postępowaniem, swoją zawiścią, swoją chęcią wykazania, że ktoś jest gorszy, cokolwiek to by było.

 

Bóg osłonił człowieka, lecz diabeł bardzo lubi wykorzystywać to, co stało się w Raju. Nigdy nie zgadzaj się na to, pamiętaj, że są dwie nagości. Jest nagość ciała i nagość duszy. Człowiek może  nawet być ubrany w nie wiadomo jakie ubranie, może mieć całe ciało zasłonięte ubraniem, a może nosić w sobie zgorzel, zawiść, niechęć. To zewnętrzne ubranie nie zatrzyma tego w żaden sposób. Ta nagość nie może być okryta tym zewnętrznym ubraniem. Człowiek może mieć perfumy, może pachnieć nie wiadomo jak, ale nagość duszy nie będzie tym zasłonięta. Wystarczy, że coś nie tak się wydarzy i  już słyszysz zgrzyt wychodzący z człowieka, złośliwość. Może iść ubrany mężczyzna i za chwilę widzisz jego nagość duszy, gdy w złości wali ci w samochód, bo  nie pasowało mu to, że przyjechałeś. Cokolwiek to by było, wychodzi że ten człowiek  jest nagi, nie jest ubrany, nie jest osłonięty. Człowiek się nie wstydzi tej nagości, wydaje mu się: a co to, każdy jest taki.

Apostoł, kiedy opisuje swoje stare życie, był faryzeuszem, wydawałoby się że człowiek na pozycji duchowej bardzo wysoko postawionej, z takiego miejsca, gdzie bardzo dbano o swoje życie z Bogiem, a jednak pisze chciałem czynić dobro, ubierałem się prawidłowo, lecz kiedy przychodziło do tego, żeby zrobić to dobro, czyniłem zło, nędzny ja człowiek, kto mnie uwolni z tego ciała śmierci.

 

Dusza nie może się ujawnić inaczej jak poprzez nasze ciało. Zęby zaciska gniew, oczy mruży fałsz. To wszystko jest efekt odstępstwa od Boga, to nie jest normalne. Człowiek normalnie powinien się wstydzić jednej nagości jak i drugiej nagości, ale weszło o do człowieka, że jeśli ubierze się w miarę przyzwoicie, to już nie musi się wstydzić. Oni już nie umieją się rumienić, mówi Bóg, oni są ubrani. Kapłani ładnie poubierani, oni też przychodzą ubrani w odświętne szaty, a nie umieją się rumienić, bo są nadzy duchowo. Przychodzą i niosą na sobie mnóstwo zła uczynionego w tym ciele. Uśmiechają się, a w sercu knują zło.

Dlaczego ludzie się nie wstydzą nagości duszy? Powiem wam dlaczego, dlatego że przyjęli do swojego myślenia jako coś naturalnego to, że są sobą. I diabeł tylu wierzących zwiódł - to jest naturalne, ja taki jestem, ja taka jestem.

 

Chciałbym, żebyśmy dzisiaj wygonili tego wroga, żebyśmy rozumieli że możesz się najlepiej ubrać, ale jeśli żyjesz w złu, to twoja nagość tu przychodzi i tak na prawdę nie jesteś gotowy, gotowa stanąć przed Bogiem. Coś trzeba w tej sprawie zrobić. Będziemy mówić o tym co. Wiemy co, ale ludzie tego  nie robią, uważają że mogą latami ciągnąć tą swoją nagość duchową i wszystko jest dobrze: ale zobacz, moja spódniczka jest długa, o co ci chodzi? Możesz mieć nie wiem jak długą, ale jeśli w sercu masz pożądliwość, to będziesz zawsze rozglądać się za kimś. Nie zakryjesz tego tymi rzeczami w żaden sposób. Pożądliwość jest w środku  i jak by ją nie zakrywać, ona tam jest, chyba że zostanie usunięta.

 

Bóg zajął się najpierw fizycznym człowiekiem, później kiedy mamy Kaina i Abla - Kain składa Bogu ofiarę z plonów ziemi i wydawałoby się rozsądny człowiek. No z czego miał złożyć ofiarę, jak nie z plonów ziemi? Przecież nie zabijano zwierząt, to było normalne, że z tego co było na polu. A Abel? Zostaje zabite pierwsze zwierzę na tej ziemi przez człowieka i to czyni mąż sprawiedliwy. Dlaczego on to czyni? Bo zdaje sobie sprawę, że chociaż chodzi ubrany, brakuje mu jeszcze innego ubrania, tego duchowego, o którym Bóg mówił, że przyjdzie z  niewiasty, Ten, który zdepcze głowę wężowi. On wiedział, że to ktoś żywy zapłaci za to, aby stać się ubraniem dla nagości naszej duszy, aby nasza dusza nie chodziła naga i nie musiała chodzić w złu. Dla Kaina to było - co on wyprawia ten Abel? Jak możesz pozwolić mu, żeby zabijał zwierzę?

 

 Do dzisiaj wielu ludzi mówi sobie: no przecież to jest nieludzkie zabijać zwierzę. No tak, ale to zwierzę miało powiedzieć o żywym Chrystusie, Bożym Baranku, który miał być złożony za mnie i za ciebie, żeby nas uwolnić od tej strasznej nagości, którą czym by nie przykrył, to nic nie przykryje tej nagości.

 

Ilu widziałeś ludzi nawet ładnie, schludnie ubranych, a gdy otworzyli usta, to popłynęło zło? Abel wiedział, był mężem sprawiedliwym, Bóg objawił mu to i on wiedział - tylko coś żywego może mówić o żywej ofierze Jezusa Chrystusa. Jedynie ta ofiara może podobać się Bogu. My też musimy zrozumieć to, że żyjemy w takich warunkach i  nie możemy sobie wyobrażać jakichś innych warunków. Do dzisiaj wielu wierzących ludzi żyje dalej nago! Chodzą nadzy, dalej chodzą w złu, dalej w swoich zawiściach, dalej mają te swoje zepsute pomysły. Dalej patrzą pożądliwie na obce ciało, dalej! Gdyby tylko pozwolić zgrzeszyć, to szybko by zgrzeszyli. Stąd widzimy, że nawet wierzący  ludzie oglądają pornografię, bo ich dusza jest naga i ona potrzebuje, jej pożądliwość wyraża się poprzez to, gdzie kierują się oczy i na co chcą patrzeć. Tak samo są ludzie, którzy lubią widzieć jak inni ludzie grzeszą. Bardzo lubią widzieć jak inni ludzie potykają się i  potykają się o jakiś grzech i to ich cieszy bardzo, gdy to widzą. Nie smucą się, że komuś się nie powiodło, tylko cieszą się że komuś się nie powiodło, żeby móc powiedzieć - widzisz, tak samo jesteś zły, tak samo jesteś zła, żeby mieć ten argument.

 

To jest naga dusza, moi drodzy! To nie jest przypadek, że cokolwiek się zdarzyło. To jest naga dusza! Ona potrzebuje ubrania od Boga! Najpierw zostało ubrane ciało. Po co  ludzie ściągają to, po co się afiszują tym, skoro Bóg ubrał, żeby tego nie robić?

 

Dlaczego ludziom nie przeszkadza, że zabiją się nawzajem, okradają, złorzeczą sobie, okłamują się nawzajem? Dlaczego to nie przeszkadza ludziom? Dlaczego to nie przeszkadza wierzącym ludziom? Bo ich dusza jest naga.

 

Dopóki żyje człowiek może jeszcze zobaczywszy nagość swojej duszy, dowiedzieć się, że tak jak Bóg dał ubranie dla ciała, tak dał ubranie dla duszy. To jest bezwzględna konieczność chodzić w jednym jak i w drugim ubraniu. Widzimy tego opętanego, jak nagi tłukł się po cmentarzu, ale gdy tylko Jezus przywrócił mu trzeźwość, ubrał się i poszedł opowiedzieć o Tym, który go uwolnił z tej niewoli ciemności. Stąd mówimy o starym człowieku i o nowym człowieku.

 

Stary człowiek cały czas chodzi nago. Jego dusza jest naga, wszystko go denerwuje, przeszkadza mu. Niechęci, zawiści, cały czas zgrzyt, zgrzyt i zgrzyt. Widzisz tą nagość, tą prowokację. Widzisz jak to się dzieje, tą chęć, żeby wywołać jakąś burdę, żeby okazać swoje nerwy i gdzieś się rozładować. Ta dusza jest naga! Wychodzi to na zewnątrz, ta straszna nagość.

 

A nowy człowiek- całkowicie ubrany. Ubrany zewnętrznie i ubrany duchowo. Jezus Chrystus, pierwszy nowy człowiek na tej ziemi, który był ubrany zewnętrznie i wewnętrznie. Nigdy nie chodził tutaj nagi. Nigdy ani Jego ciało nie popełniło przestępstwa, ani Jego dusza nie popełniła przestępstwa. Był czysty, Boży Syn, Syn Człowieczy. Czy to rozumiesz? Czy rozumiesz to, że nie jest to zwyczajne, jeżeli wierzący człowiek pozwala sobie na różne złe rzeczy? Nie widzimy takiego Jezusa, nie widzimy tak nowego człowieka, który powiedziałby: no tak, wy będziecie tak musieli, bo jesteście starzy, jedynie Ja jestem nowy, a wy będziecie musieli tak żyć aż do śmierci, dopiero po śmierci będzie lepiej. Będzie inaczej, jak umrzecie fizycznie, wtedy was wezmę tam do domu Ojca i będziecie już inaczej żyć, już nie będzie grzechu.

 

 Człowiek wierzący zaakceptował to oszukanie diabła i  myśli sobie: kiedyś, jak już wstanę z martwych, wróci Jezus i wtedy już nie będzie tego wszystkiego. Będę już całkowicie innym człowiekiem. Nie, Jezus mówi że za życia mamy stać się nowymi ludźmi. Tu, teraz mamy opuścić stare człowieczeństwo, zepsute, nagie poprzez przyjęcie Jego człowieczeństwa, jako codzienne ubranie tutaj na tej ziemi. To jest prawdziwa Ewangelia moi drodzy, reszta to jest oszukanie. Ludzie wierzący do śmierci mają swoje "ja", swoje grzechy i zginą z powodu tych grzechów. Ale  jest nadzieja w Chrystusie, że nie musi człowiek ginąć, jeżeli nie tylko że będzie chodzić w fizycznym ubraniu, ale codziennie będzie ubrany duchowo. Ciało tu nic nie pomaga, Duch ożywia.

 

Musisz być ubrany, ubrana  duchowo. Możesz być latami wierzącym człowiekiem i nadal być nagim, nagą duchowo. Lata tutaj nic nie zmienią. Zmienić to  może tylko zewleczenie starego człowieka i przez odnowienie w Duchu umysłu swojego, przygotowanie się do przyobleczenia nowego człowieka, aby dusza nie była naga, aby nie wychodziło z nas zło, ale mogło wychodzić dobro. Tak jak codziennie ubieramy się, idziemy do szkoły, do pracy, do sklepu, do zgromadzenia, tak codziennie mamy wypierać się siebie, brać swój krzyż i przyjmować Chrystusa jako swoje ubranie, aby iść dalej w Nim. codziennie. To jest bardzo ważne, bo nie ubierasz się raz na zawsze. On raz na zawsze umarł, ale możesz zdjąć Chrystusa i znowu pójść nago i znowu wejść w układy, układziki, w nastawienia, złośliwości, w różne rzeczy, bo dusza nasza to jest nasza dusza, albo jest ubrana, albo nie. To, że chodziła ubrana ileś lat, nie znaczy że jeśli przestanę przyoblekać się w Chrystusa, dalej będę miał ubraną duszę, nie. Ona będzie już z powrotem naga. Czy rozumiesz? Dlatego Jezus jako nowy człowiek mówi codziennie musisz się wyprzeć starego. Codziennie musisz wydać go na śmierć, aby codziennie przyjąć Chrystusa jako swoje życie. Inaczej nasza dusza będzie się zżymać, będzie uparta.

 

Skoro więc Bóg najpierw ubrał człowieka fizycznie i dawał mu prawa, dawał mu wszystko, niósł mu pomoc, czynił cuda i pośród tych ludzi powstawali ci, którzy odnaleźli w Bogu nadzieję - Henoch, Noe, dla których Bóg stał się ważniejszy od wszystkiego, byli sprawiedliwymi, którzy odnaleźli w Bogu jedyną pomoc, żeby nie żyć w zepsuciu, nie żyć jak świat.

 

Myślę, że to jest oczywiste dla mnie i dla ciebie, że codzienność pokazuje rzeczywistość w jakim my chodzimy ubraniu. Czy tylko tym fizycznym, czy także i duchowym. Jak zobaczyć, ubranie Chrystusa? Przecież to jest świetlane ubranie, czyste, jaśniejące chwałą. Jak można je zobaczyć? Poprzez nasze działania, jeżeli one wynikają z tego kim jest Chrystus, dla nas, wtedy te nasze działania też są inne niż te, które  wcześniej czyniliśmy bez Chrystusa.

 

Czy rozumiesz, że to musi się skończyć? Tak nie może być, to musi się zakończyć całkowicie. Nie możesz usprawiedliwiać swojej duszy, gdy wychodzi jej nagość. Nie możesz mówić że inni też tak żyją. To nie jest usprawiedliwienie chodzenia tutaj na golasa. Dusza nie może tu chodzić według swoich uczynków, które są wzięte od diabła. Nie mamy chwalić tego czym nas diabeł ubrał: złem, niechęcią, zawiścią, kłótliwością, czymkolwiek. Mamy chwalić Chrystusa, który przyszedł aby ubrać nas w miłość, pokój, radość, łagodność, cierpliwość. To jest niesamowite, moi drodzy! W końcu ubrani w  całości. Bóg uczynił i ducha i duszę i ciało czystymi i nie możesz się zgodzić na to, że masz prawo  pokazywać swoje grzeszne "ja" i że to jest czymś naturalnym dla wierzącego człowieka. To jest obrzydliwością wobec Boga, który dał swojego Syna, abyśmy nie chodzili już nago, ale w Jego przyobleczeniu.

 

Czy  nie wiecie, że kiedy zanurzeni zostaliśmy w śmierć, zostaliśmy zanurzeni w śmierć po to, żeby z nas został zewleczony stary człowiek wraz ze swymi uczynkami? A kiedy wynurzaliśmy się, to po to, żebyśmy zostali przyobleczeni w nowego człowieka wraz z jego uczynkami? Czy nie powinniśmy już zawsze chodzić ubrani? Zawsze dla Jego chwały? Jest powiedziane, że nawet gdy pijemy, jemy, cokolwiek czynimy, wszystko  w Jego Imieniu, wszystko dla Jego chwały, aby Jezus był uwielbiony, aby było widać, że On tutaj był i nas ubrał, moi drodzy, żebyśmy sobie czynili dobro, byli dla siebie uprzejmi, rozmawiali ze sobą w sposób godny Boga, a nie pyskując, wymyślając, żeby kogoś może podejść, albo naruszyć czyjąś prawdę i udowodnić, że  to nie jest tak. Nie z tego powodu, że ta prawda nie jest prawdą, tylko z  tego powodu, że człowiek jest kłótliwy z natury, tak jak Izraelici, którzy chodzili za Jezusem. Mogli wiedzieć, że to jest prawda, ale z powodu kłótliwości, stale się z Nim kłócili, próbując udowodnić, że On nie mówi prawdy, że nie czyni prawdy, że to oni znają prawdę. Najczęściej tacy ludzie mówią: a co, ty nie grzeszysz? Taki święty jesteś? Dopóki chodzę przyobleczony w Chrystusa, nie grzeszę, bo nie mogę grzeszyć przyobleczony w Chrystusa. Ale jeśli zdejmę to przyobleczenie, odsunę od siebie tą chwałę zmartwychwstałego i zacznę chodzić znowu w chwale mojej, człowieczej to za chwilę będziesz mnie widzieć. To, że chodziłem ileś lat w Chrystusie, wcale mnie nie uwalnia z tego kim jestem bez Chrystusa. Wystarczy, że nie ubiorę się  jeden dzień, dwa, trzy i zobaczysz mnie jaki jestem. Powiesz: ja nie myślałem, że ty taki jesteś. Tak, wszyscy tacy jesteśmy bez Chrystusa.

 

Gdyby nie to, że On dla mnie i dla ciebie umarł na krzyżu i zmartwychwstał, zawsze byśmy takimi byli. Moglibyśmy udawać lepszych ludzi, ale nigdy nie bylibyśmy takimi jak być powinniśmy. Ci, którzy należą do diabła, zawsze przybierają pozór światłości, ale nie są światłością, bo nie przyobleka ich światłość, ale dalej ciemność. Przyoblekają ich ciemne uczynki, a nie  jasne, przejrzyste. Stąd jest niesamowita wartość nowego człowieczeństwa, i jeżeli będzie ona pomijana w naszym chrześcijańskim codziennym życiu, to my odepchniemy ubranie, które pozwala nam żyć przed Bogiem i przychodzić przed Boże Oblicze swobodnie. Przychodzimy tam  w Chrystusie, swobodnie, przychodzimy ubrani w Chrystusa do Boga. Tak jak kapłan miał mieć odpowiednie szaty, nie wolno mu było mieć innych. Tak i my musimy mieć też ubranie, w którym przychodzimy przed Oblicze Boga. To jest Chrystus Jezus, Syn Człowieczy i Syn Boga, który jest doskonały. Chwała Bogu za to!

 

Możemy przychodzić nie wiadomo jak ubranym fizycznie, ale Bóg widzi codzienne życie i dlatego ten  faryzeusz był pewnie lepiej ubrany od tego celnika. Och,  na pewno był religijnie przecież bardziej  rozwinięty. Ale wcale nie miał uznania u Boga. Czy rozumiesz, czy wierzysz w to? Czy zdajesz sobie sprawę, że ważą się losy twojej wieczności? Jeśli nie będziesz znaleziony, znaleziona w tym duchowym ubraniu, nie będziesz  mieć szaty weselnej, tego nowego człowieczeństwa, to nie wejdziesz do domu Ojca.

Możemy powiedzieć, że  stary człowiek, kiedy staje się wierzącym, ale nadal jest  stary, imituje światło, udaje, że jest wierzącym, który modli się  i tak dalej, ale nadal imituje, udaje, podczas gdy wewnątrz jest nadal zło. Dopiero nowy człowiek nie imituje, ale świeci, nie udaje, ale naprawdę jaśnieje chwałą. Nie potrzebuje stale myśleć komu co powiedział, bo nie wie do końca czy temu to powiedział, czy tamtemu. On mówi jednakowo, jest zawsze czysty.

 

Nowy człowiek, jest napisane w Biblii, że  w nim zamieszkała cała pełnia boskości, w Jezusie Chrystusie i ta pełnia przez Niego gdzie ma mieszkać? W nas, w tobie i we mnie. Chciejmy to rozumieć, chciejmy w to się zaangażować z całego serca, chciejmy nie tylko myśleć. Wielu myśli o ubraniu zewnętrznym i pilnują tego i  tamtego, myśląc, że ubranie zewnętrzne załatwia cały temat. Nie załatwia całego tematu, bo kiedy ubierze się człowiek wewnętrznie w Chrystusa, to będzie wiedzieć jak się ubierać. Będzie to skromne, ale  zawsze tak jak być powinno.

 

Najpierw trzeba wewnątrz odnowić człowieka, a wtedy i na zewnątrz pojawi się ten nowy człowiek poprzez życie tego ciała, bo przecież to ciało będzie teraz czynić to, co dobre. To ciało będzie szukać tego co dobre, to ciało będzie chwalić Boga w sposób godny Boga. Myślę, że to jest zrozumiałe.

 

Bóg daje nam swoją  naturę, żebyśmy uniknęli pożądliwości jaka jest na tym świecie. To jest to ubranie, wspaniałe ubranie. Nie możesz myśleć inaczej. Jeżeli w ten sposób będziesz podchodzić do prawdy biblijnej, Bóg uczyni to, co obiecał. Jeżeli będziesz pochodzić i myśleć sobie, że nie musisz ubierać się w Chrystusa, nie musisz codziennie chodzić przyobleczonym, przyobleczoną w Niego, to będziesz żyć  w sposób niegodny Boga, choćbyś chciał, chciała żyć w sposób godny Boga, nie da rady. Musi to być Chrystus. My sami nie damy rady. Jezus powiedział, że bez Niego nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

 

Zawsze potrzebujemy Jezusa, On jest tym ubraniem. Jeżeli będziemy przyobleczeni w Niego, to będzie dobrze.

Mamy 14 rozdział Listu do Rzymian, od 11 wiersza.

 

"A to czyńcie wiedząc, że  już czas, że już nadeszła poa, abyście się ze snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie niż  kiedy uwierzyliśmy. Noc przeminęła, a dzień się przybliżył, odrzućmy tedy uczynki  ciemności, a obleczmy się w  zbroję światłości. Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach, pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości. Ale obleczcie się w Wodza Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało by zaspokajać pożądliwości".

 

Czy naturalną rzeczą jest kiedy idziemy, wstajemy, ubieramy czy to jest naturalną rzeczą? Czy to jest normalną rzeczą? Tak, to jest przecież normalną rzeczą. A dla nas wierzących jeszcze normalną rzeczą jest, że ubieramy się zawsze też i duchowo. Zawsze przyobleczeni w Chrystusa, nie inaczej, Wtedy będzie dobrze. Z tego powodu, że zapomniano o tym ubraniu, wielu wierzących nie chodzi przyobleczonymi w Jezusa Chrystusa, dlatego ich dusza jest naga i czyni zło, tam gdzie jest czyni zło. Czyni jakieś dobro, ale czyni też zło, jest zamieszanie. Nie może z tego samego źródła wychodzić słodka i gorzka woda.

 

Musimy pamiętać - Boże ubranie jest dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne. Na świecie są różne mody, ludzie różnie się ubierają. My mamy krój z Nieba, nowy człowiek, przez wszystkie pokolenia ten sam, nowy człowiek. Tak samo chodził Paweł, tak samo chodzisz ty i jesteś szczęśliwym człowiekiem, że możesz chodzić w tej samej szacie, w której on chodził, będąc przyobleczonym w Chrystusa.

 

Znamy List do Galacjan, gdzie jest pokazane to co czyni ciało, co Duch czyni. Myślę, że na teraz, na tą chwilę to byłoby tyle, żeby położyć ten temat o naszym dzisiejszym rozważaniu o starym i nowym człowieku. Jak my do tego podchodzimy? Apostoł, kiedy mówił do Galacjan, mówił że wymalował przed nimi obraz Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. On nie tylko mówił o Jezusie Chrystusie ukrzyżowanym, On im pokazywał Go przez swoje codzienne życie, wymalowywał ten obraz słowem i czynem, który spowodował, że oni poddali się i zostali napełnieni Duchem Świętym.

To jest tak ważne, żebyśmy mogli mieć tą świadomość, że możemy mówić jakieś rzeczy o Jezusie Chrystusie, ale  jeżeli nie jesteśmy ubrani  w Niego, to nie jesteśmy w stanie przekazać tego, o czym mówimy.

Litera zabija, Duch ożywia. Litera mówi -  musisz tak zrobić, Duch mówi - Ja to zrobię, tylko do Mnie należ, bądź całkowicie oddany, oddana Chrystusowi. Całkowicie poddaj się Jemu. Nie kombinuj, nie próbuj patrzeć na starego zepsutego człowieka, który wszędzie wlezie. Wszędzie wlezie, dla niego nie ma problemu. Patrz na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary. Patrz na Niego wiedząc po co On przyszedł. Nigdy nie zapomnij do końca swoich dni, że żadna religia nie da ci tego ubrania. Musisz doznawać, że gdy chodzisz i  się złościsz, to powinieneś się wstydzić tego i zrozumieć, że  twoja dusza właśnie nie jest ubrana i dlatego to wychodzi na zewnątrz.

Poprzez wiarę, wierząc w to co uczynił Chrystus, Kim się stał dla mnie i dla ciebie. Przez wiarę przyjmuj Go jako swoje ubranie, a Duch Święty potwierdzi jak to działa, On uczyni to, co jest niemożliwe dla ciebie i dla mnie.

Pamiętajmy, jest  fizyczne ubranie i duchowe ubranie. Chciałbym, żebyśmy mogli o tym z pomocą Jezusa Chrystusa dzisiaj porozmawiać. Amen.

Jan 14:23