Zgr. 06.06.2025r. Marian - Dwa rodzaje społeczności cz.1 (wieczorne)

Zgr. 06.06.2025r. Marian - Dwa rodzaje społeczności cz.1 (wieczorne)

To zaczynamy z pomocą Pana Jezusa Chrystusa, kolejną społeczność, kolejne pouczenia, jak się poruszać w sprawach Bożych, żeby nie zejść z drogi Bożej, ale na niej pozostać, jak też porzucić coś, co przeszkadza, żeby iść tą drogą, żeby nią kroczyć. To wszystko jest tu jeszcze na ziemi, później już nie będzie o tym ani słowa. Kiedy wróci Pan zakończy się temat i będziemy już zawsze z Nim, ale póki co musimy uczyć się na tej ziemi. To, co możemy powiedzieć z całą pewnością, to jest niesamowite, ale wielu wierzących nie zachowuje w sercu czegoś tak oczywistego, jak to, że Jezus na tej ziemi był ukrzyżowany. To jest sprawa tak oczywista, że wydaje się, że wszyscy wierzący wiedzą o tym i zachowują to w codziennym swoim podejmowaniu decyzji, rozważaniach, zastanawianiu się, działaniach i stwierdzamy, że niewielu wykorzystuje to, że Jezus Chrystus był na ziemi w ciele i został ukrzyżowany za nasze grzechy. Większość może powiedzieć: Wiem. Ale nie ma owocu tego, że On tutaj i umarł na krzyżu, to znaczy, niesienia swego krzyża codziennie, aby być oddzielonym, oddzieloną od tego świata, aby być dla Boga, który tak nas umiłował, że posłał nam Syna. Dlatego upominanie się o to, żeby zachować to w swojej codzienności, tą świadomość ukrzyżowanego Chrystusa, nie jest czymś bezpodstawnym, ale jest całkowicie podstawnym. I dlatego apostoł Paweł mówi: Nikogo innego nie chcę między wami umieć, jak tylko jednego Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. Wydawałoby się: przecież oni żyli tak krótko po ukrzyżowaniu, a Paweł do nich mówi, że chce między nimi dalej uświadamiać im ukrzyżowanego Chrystusa. I my musimy zrozumieć to, jeżeli nie mamy ukrzyżowanego Chrystusa w codziennych decyzjach, to my się damy oszukać diabłu i wejdziemy w jego pułapkę. Jeżeli mamy w sercu ukrzyżowanego Chrystusa i świadomość, że On umarł na tej ziemi, za mnie, za ciebie, żebyśmy nie musieli iść do gehenny, to my świadomie i zdecydowanie powiemy diabłu: Nie; choćby nam obiecywał nie wiadomo ile, to my wiemy, że Chrystus umarł za nas po to, abyśmy więcej nie służyli diabłu. I dlatego mówienie o ukrzyżowanym, wydaje się bezpodstawne wśród wierzących ludzi, bo wszyscy o tym wiedzą, ale mimo wszystko, że wszyscy o tym wiedzą, niewielu z tego korzysta, widać to po codziennych życiowych wyborach, decyzjach, jak człowiek je podejmuje, co jest najważniejsze dla człowieka. To, co mówiliśmy w środę, czy zbór jest dla człowieka cenniejszy, od wielu rzeczy, które kiedyś były normalnie cenne dla człowieka, bo człowiek, bo człowiek normalnie powinien je cenić, bo tak też to było, dom, rodzina, inne takie rzeczy. Raptem wchodzi w to Chrystus i mówi: Ale Ja teraz jestem cenniejszy i Moje ciało jest cenniejsze, abyś w tym ciele Moim żył, czy żyła w sposób godny Boga, niż podporządkowanie się sprawom rodzinnym, wręcz nawet uczy, że kto by opuścił swój dom dla Niego, ten zyska wiele domów. Wydawałoby się, że taka nieludzka nauka, jak mam opuścić swój dom? Tak, jak mówiliśmy ostatnio, że było to nie ludzkie, że Jezus podszedł i zabrał dwóch dorosłych synów ojcu, który miał już swoje lata i zabrał ich, jakby to była Jego własność, bo to była Jego własność. I oni poszli a Nim, jakby zupełnie zapomnieli, że mają czcić ojca swego i mają pomagać mu, który jest już w jakimś tam podeszłym wieku. Ale to jest Pan, Właściciel, On przychodzi i bierze co Swoje.

Czy tego Jezusa nadal mamy, myślimy o Nim, zastanawiamy się nad tym, dlaczego czegoś nie robimy, dlaczego dzisiaj coś robimy? Dlaczego mamy dzisiaj nauczyć się być jednomyślni w Chrystusie? A nie wystarczy, że wiemy o jednomyślności, a kiedyś będziemy jednomyślni, jak On wróci? Dlaczego mamy dzisiaj dążyć do tego? Dlatego, że dzisiaj jest próba czy nam na tym zależy? Wszystko cokolwiek weźmiesz w sprawach Bożych, to dzisiaj przeżywasz próbę czy w to miejsce ty wchodzisz i zajmujesz to miejsce, mimo tego, że poniesiesz różne koszty związane z ziemskimi sprawami. Czy jesteś gotowy na poświęcenie tych ziemskich dla tych niebiańskich, to jest dzisiaj próba. I gdybyśmy tak wzięli, ze nikt z nas nie jest w stanie osiągnąć doskonałości tutaj na tej ziemi. Dążyć mamy do doskonałości, ale osiągnąć jej nie jesteśmy w stanie. A więc do ostatniego oddechu mamy dążyć, aby być coraz bardziej podobni do Jezusa Chrystusa. I kiedy w takim stanie nas znajdzie Pan, w takim dążeniu, to wtedy kiedy On wróci staniemy się doskonale jak On, ale On musi nas znaleźć, jako tych, którym na tym zależy bardziej niż na wszystkim innym. Jeżeli nie znajdzie nas, to jeżeli ktoś nie jest wierny w małym, nie daje mu się więcej. Jeżeli ktoś dzisiaj nie będzie sobie cenić tego, co przyszło do nas w Chrystusie ponad to, co na tej ziemi się dokonuje, to nie jest w stanie ten człowiek przyjąć czegoś więcej, bo dla niego to nie będzie miało takiego znaczenia, jak mieć powinno. Ale jeśli człowiek cenił sobie to, co w Chrystusie więcej niż to, co na tej ziemi może zaistnieć, dla tego człowieka dać pełną doskonałość, jest dobra sprawa. Byłeś wiernym w małym? Wiele ci się powierzy.

A więc pamiętajmy, wiedza i gdyby ktoś się spytał: A Chrystus był naprawdę na ziemi? No człowieku, był na ziemi, nie dość, że kalendarz ułożony jest od Niego, widzisz ilu ludzi zostało uratowanych, wyzwolonych, porzuciło grzechy. No, jak możesz myśleć, że nie był na ziemi? Może człowiek to wszystko mówić, a zarazem samemu nie korzystać z tego, że On tu był. To znaczy, nie opuszczać swoich grzechów. Pamiętacie, jak Pan Jezus powiedział: Wielu przyjdzie do Mnie i będzie mówić: Panie, Panie, czyż w twoim imieniu nie robiliśmy tych rzeczy? A Jezus mówi: Idźcie precz ode Mnie, wy, którzy czynicie bezprawie. A więc nie skorzystali z Jego ofiary na krzyżu, a on umarł dlatego, żebyśmy porzucili wszelkie zło, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli . A więc jeżeli my nie robimy tego, co do nas należy, to On nie da nam tego, co On przyniesie tym, którzy na Niego czekali. A więc musimy być świadomi, że takie byle jakie bycie wśród wierzących nic nie da człowiekowi, człowiek i tak pójdzie do gehenny. Ale jeśli człowiek naprawdę chce się uratować, to musi zwracać uwagę na to, o czym Pan Jezus mówi, co chce On mieć w tobie i we mnie, i w szczególny sposób bardziej uważać słowa Jezusa za wartościowe niż najmądrzejszych ludzi na tej ziemi, bardziej uważać, tak jak Mojżesz, hańbę Chrystusową z większy skarb niż wszystkie skarby tego świata.

A więc musimy rozsądzać wewnątrz siebie na zasadzie: czy ty na pewno przyjąłeś, czy przyjęłaś swoją śmierć w ukrzyżowanym Chrystusie? To jest ważne. To widać po owocu decyzji, wypowiedzi, pomysłów, zamysłów. To wychodzi na jaw, czy człowiek rzeczywiście korzysta z ukrzyżowanego Chrystusa, czy nie. Paweł pisze w Liście do Rzymian: Jeżeli połączyliśmy się całkowicie z Jego śmiercią, zostaniemy złączeni też z Jego zmartwychwstałym życiem. A więc wtedy naprawdę zaczyna się życie owocujące nowego człowieczeństwa, kiedy stare człowieczeństwo umarło wraz z Chrystusem, kiedy już nie myślisz jak ty, tylko myślisz, jak nowy człowiek. To musi tak być, to nie jest wymyślone, taka jest rzeczywistość. Kiedy umarłeś ty, umarłaś ty, wtedy zaczynasz myśleć jak nowy człowiek. Nowy człowiek inaczej myśli, niż stary, inne plany, inne zamysły, inne decyzje. I dlatego diabeł za starym człowiekiem, to miał prosto, łatwo nas kusił, łatwo nas prowadził w swoje bezbożne działania, ale kiedy ma z nowym człowiekiem do czynienia, ten człowiek się wzdryga przed złem, nienawidzi zła, jest dla niego ohydne. I wtedy diabeł nie może zastosować takich środków, jak wcześniej stosował, on musi znaleźć jakiś haczyk, a tym haczykiem będzie najprawdopodobniej, rodzina, żona, mąż, dzieci. To są największe, najmocniejsze przynęty diabła, przez nich będzie próbował odciągnąć tego nowego człowieka od nowego człowieczeństwa, żeby się skłonił. Ta żona może narzekać, że zobacz, ile kłopotów przyniosłeś naszemu domowi. Albo ten mąż może powiedzieć: Zobacz, coś narobiła w naszym domu, teraz normalnie żyć, to zobacz, co teraz tych chcesz tu wprowadzić. Zobacz ilu jest wierzących i chodzą do zboru, przebywają tam, cieszą się, spotykają się, wracają do domu, siadają, oglądają mecze, filmy i zobacz, są szczęśliwymi, a ty chcesz taka święta być, taki święty chcesz być? Zobacz ile ty kłopotów przynosisz, tobie coś się stało w ogóle źle rozumiesz ewangelię. A więc diabeł próbuje przez tych wierzących bliższych odciągnąć od Chrystusa. Jeżeli mu się nie uda, próbuje to robić poprzez inne rzeczy, poprzez inne wydarzenia, ale zawsze będzie próbował przez coś, co jest dla ciebie jeszcze cenne odwrócić twoją uwagę od Chrystusa. Jezus dlatego mówi: Jeżeli uznasz kogokolwiek za ważniejszego ode Mnie, nie możesz być Moim uczniem. Diabeł wie o tym bardzo dobrze. Pan Jezus mówi: Jeżeli ktoś słucha Moich słów, a nie zachowuje ich, nie może należeć do Mnie.

Czy wierzysz Jezusowi? Zobaczcie, że mnóstwo ludzi jest wierzących, ale mało jest przyjmujących to, w co wierzą. I my mamy właśnie ten problem do rozwiązania najwięcej, nie świat, tylko problem rozwiązania wierzących ludzi, żeby oni naprawdę przyjęli to, o czym mówią, że wiedzą, że tak było, żeby naprawdę przyjęli, że Chrystus umarł i oni umarli, żeby przestali szarpać w swoim kierunku innych wierzącymi, tylko, żeby zaczęli podążać za Panem, oddali życie Chrystusowi. To jest bardzo ważne. A więc mamy to doświadczenie w nim dzisiaj jesteśmy, trochę wam je przybliżyłem, żebyście mogli zobaczyć, w tym dzisiaj jesteśmy i o toczy się bitwa o to, co już wtedy Juda mówił, że wielu już wierzących zostało odwróconych od Chrystusa, oni pozostali wierzącymi, ale już Chrystus nie miał na nich wpływu, nie był ich Przywódcą, nie był ich Panem i Władcą, który decydował o ich życiu, oni już zaczęli decydować o swoim życiu. I mamy to samo doświadczenie, jeszcze bardziej rozwinięte dzisiaj mnóstwo różnych pozycji, filmów, różnych rzeczy, które są chrześcijańskie, ale one wnoszą chaos, wznoszą zagubienie, nieprawdę. Nawet w Biblię ingerują, żeby zmienić to, co ma jakąś wartość taką dla wierzącego człowieka, od czego zależy tym bardziej, żeby ten człowiek Boży szedł prawidłowo, próbują ingerować, zmieniać. Wiesz o tym przecież. A więc diabeł wszelkimi środkami próbuje skłonić dziecko Boże do zmiany decyzji, ale ty jeżeli należysz do tego Ojca i masz charakter Ojca, to ty rozpoznajesz w Biblii, tu coś nie pasuje, to nie jest zgodne z tym jaki jest Pan Jezus Chrystus i widzisz, że to nie pasuje. Oni mogli na kombinować ileś, ale jeżeli ty znasz i wiesz po co On umarł, to widzisz to nie jest to, to coś tu zostało namieszane, to nie jest tak, Pan Jezus nie jest taki i wtedy patrzysz, szukasz i widzisz: no tak próbowano coś zrobić z tym, w inny sposób to przetłumaczyć, żeby zasłonić prawdę, ponieważ ludzie, którzy to tłumaczyli sami mieli problem z tym, aby żyć tym słowem.

A więc mamy takie doświadczenie i teraz jak my mamy wytrwać. Słowo Boże mówi wyraźnie do mnie i do ciebie, że Jezus powiedział, że przyjdzie Duch Prawy, on was wprowadzi we wszelką prawdę, abyście mogli żyć w prawdzie i teraz ten Duch Święty właśnie pracuje i bada ciebie i mnie, czy wiedząc, że ktoś pomieszał, pokręcił coś w Słowie Bożym, czy ja pomyślę sobie, skoro jest napisane, to ja już za to nie odpowiadam. Nie, odpowiadam za to, bo znając Pana Jezusa mogę tak jakbym znając ciebie, wiedział, że ty nie jesteś w stanie czegoś takiego zrobić i gdyby ktoś nawet mówił, nie wiem co zrobił, teraz nawet można filmy robić z takimi ludźmi i one są fikcyjne, nieprawdziwe, tego człowieka można tam umiejscowić, jego obraz, jego wypowiedzi, jego głos itd. i gdyby ci nawet to pokazywali, to byś powiedział: Nie, ten brat, ta siostra, nigdy by tego nie zrobili, dlatego, że ich znasz. Ale jeślibyś ich nie znał, pomyślałbyś sobie: skoro oni tak mówią, to ja też mogę w ten sposób przecież, skoro oni tacy wspaniali wierzący i zobacz co on robi, to ja też tak mogę. A więc choćby nie wiadomo jakie dowody przedstawiali, co do Pana Jezusa Chrystusa i mówili źle o naszym Panu, czy o apostole Pawle czy o innych, to my wiemy, że to jest kłamstwo, to nie jest prawda, że ci Boży ludzie oddali życie za wiarę w Pana Jezusa i oni gotowi byli znieść poniewierkę i różne przeciwności, ale nie zaprzeczyć temu, że ich życie przejął Jezus Chrystus, że oni są teraz pod władzą Pana Jezusa Chrystusa.

To tak w przybliżeniu, żyjemy w takim czasie, to jest właśnie taki czas, czas, gdzie wierzący ludzie naprawdę nie boją się Boga, nie drżą przed Najwyższym, dla nich nie jest Wszechmogący. On jest Bogiem, nazwę ma Bóg, ale oni i tak lekceważą Go w codzienności i tak sobie robią, jak uważają, nie zważają na Jego wolę, pozostała nazwa Bóg, ale za tą nazwą nie ma nikogo kto byłby wszechmogący, wszechmogący może tylko po to, by pomóc w nieszczęściu, ale nie w tym, żeby Go się słuchać, żeby troszczyć się o to, co Jemu jest miłe.

A więc jest dużo rzeczy, które wydają się bezsensowne, bo tysiące ludzi na ziemi, nawet mówią, miliony, czy miliardy mienią się wierzącymi, chodzą na zgromadzenia, słuchają Słowa Bożego, czytają Biblię, ale mimo wszystko akceptują oszukanie w tej czy w tej sprawie, no bo ksiądz powiedział tak, bo pastor tak powiedział, ale czy Bóg? Rozumiecie, przyszli do Pana Jezusa i mówią: No, Mojżesz pozwolił nam dać list rozwodowy, a co Ty mówisz na ten temat? A Pan Jezus mówi, że na początku Bóg stworzył mężczyznę i kobietę i połączył ich, a co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Cała odpowiedź Pana Jezusa: od początku tak było. A więc Pan Jezus skierowuje uwagę, to jest problem bezbożności, a nie problem, że Bóg przestał być święty, Bóg dalej jest święty i dla Niego dalej małżeństwo jest święte, a łoże ma być nieskażone. A więc dla Boga cały czas jest tak samo ważne, a wyście to pozmieniali. I ludzie: ale to powiedział to arcykapłan. Arcykapłan wiele mówił, nawet mówił do apostołów, żeby więcej w imieniu Jezusa Chrystusa nic nie czynili, ani Go nie głosili. A więc czy teraz apostoł miał posłuchać arcykapłana, bo tak ważna osoba wypowiedziała, no to w autorytecie Boga na pewno powiedział ten człowiek. Okazuje się, że w żadnym Bożym autorytecie, ponieważ to oni poszukali fałszywych świadków przeciwko Jezusowi, żeby Go skazać. A gdy ci świadkowie nie byli w stanie doprowadzić do takiej sytuacji, żeby można było Go skazać, w końcu ten arcykapłan sam mówi do Pana: Powiedz nam jak to jest, Ty sam powiedz.

A więc widzimy, że my sami żyjemy w czasie, w którym my sami możemy mieć problem z decyzjami, z wyborami, może nam być łatwo popełnić coś złego i nie czuć się winnymi, no bo inni też tak żyją, ale zapomnieliśmy, że Bóg jest święty i powiedział, że my mamy być świętymi, jak On jest święty, i że Bóg nie powiedział: Rozglądając się na innych i obserwując, jak oni żyją: znajduj sobie łatwiejszy sposób na życie, wtedy żeby ci się łatwiej dostało do Mojego domu. Bóg mówi, że będzie ci trudno przedostać, ponieważ wielu będzie szło według swojego mniemania, a niewielu według woli Bożej. Pan Jezus mówi, że wielu idzie szeroką drogą, niewielu wąską. A więc masz potężną wojnę, żeby nie dać się zwieść, czy ty naprawdę żyjesz patrząc na ukrzyżowanego Chrystusa Jezusa za twoje grzechy, przebaczającego ci całe twoje bezbożne życie, abyś więcej tego nie czynił, abyś tego nie czyniła. Czy ty Go widzisz dzisiaj? Paweł mówi: Patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary. A więc musimy Go widzieć przez wiarę i to musi być tak silne, że ta święta determinacja będzie nieustannie w nas, żebyśmy powiedzieli diabłu: Nie, Bogu: Tak, inaczej nie damy rady. To musi być rzeczywistość, a nie tylko ja wiem, że On był ukrzyżowany. I co z tego? Rozumiecie, na ziemi, na której zabito doskonałego Bożego Syna, naszego Odkupiciela, ludzie lgną sercem do ziemskich spraw bardziej niż do niebiańskich i mówią, że wierzą, że Chrystus umarł na krzyżu. To jest niesamowite, że to zupełnie nie łączy się z sobą, nie ma nic ze sobą wspólnego mówić, że wierzę, że On był ukrzyżowany za moje grzechy i pozostawać w moich grzechach mimo tego, że On powiedział: Idź i więcej nie grzesz, nie pozostawaj dalej w grzechach. Ja to musi być mocne, że On umarł za moje grzechy, żebym ja gotów był porzucić swoje bezbożne życie, aby czerpać z Jego życia i żyć dzisiaj dzięki Jezusowi, nie dzięki sobie. Jak silne musi być we mnie to, że On umarł na tej ziemi i na tej ziemi został wydany wyrok na czystego, Bożego Syna i to my ludzie jesteśmy winni tego wyroku. Jak to musi być silne, żebym więcej nie lekceważył Pana Jezusa, żebym nie myślał sobie, a mówili tam, że On jest taki miłosierny, że On nie zwraca uwagi, raczej zasłania nawet, żeby Bóg nie widział, że żyjemy nieporządnie czy cokolwiek. No i fajnie, jak mnie zasłania, to znaczy, że mogę sobie grzeszyć, Bóg i tak nie widzi. A więc różne rzeczy wymyślono i ludzie to wzięli, bo pasuje to akurat, bo łatwiej jest grzeszyć, bo sumienie już ma podstawy, żeby nie mówić: Stop, Chrystus umarł na krzyżu i wtedy sumienie mówi: On mnie kocha i weźmie mnie. Ale kiedy słuchamy Pana Jezusa widzimy, że Jego słowa są zupełnie inne, one są zdecydowane: Idźcie precz ode Mnie wy wszyscy, którzy czynicie bezprawie.

1 List do Koryntian 3 rozdział, od 1 wiersza:

 

„I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście? Bo któż to jest Apollos? Albo, któż to jest Paweł? Słudzy, dzięki którym uwierzyliście, a z których każdy dokonał tyle, ile mu dał Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg. A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost. Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy. Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście.”

 

I kiedy teraz widzisz w jaki sposób ci ludzie, którzy byli w szczególniejszy sposób używani, jak oni byli zbierani, to widzisz, że oni nie byli w jednym momencie zebrani w jedno, oni byli dobierani. Powstała czołówka z tych jedenastu apostołów, tam później dołączono dwunastego. Potem iluś jeszcze było i do nich Bóg dołączał kolejnych, których wprowadzał w potężną służbę, jednym z nich był właśnie Saul z Tarsu, który został apostołem Pawłem i on został dołączony. Wiemy, że najpierw Piotr był posłany do Korneliusza, do pogan z ewangelią, ale potem kiedy apostoł Paweł został powołany do tego, aby zaniósł im Jezusa Chrystusa przed nas, pogan, w tym momencie nastąpiło podzielenie służby, Piotr poszedł do obrzezanych, Paweł do nieobrzezanych i wykonywali dalej pracę. I Paweł wykonuje tą pracę i w pewnym momencie pojawia się Apollos, człowiek, który wiedząc już o Chrystusie zaczął mówić nie znając jeszcze wielu rzeczy, dopiero Pryscylla i Akwila wytłumaczyli mu to wszystko i wprowadzili go. A że Duch Święty tak wspaniale używał i jego wymowa była odpowiednia i umiał trafiać do słuchających, zobaczmy, że dołącza do tej służby. I Paweł teraz wymienia go teraz jako tego, który podlewa to, co apostoł Paweł zasiał. Między nimi nie ma tarcia, jest przyjmowanie Bożej woli, jest zrozumienie, że w ukrzyżowanym dla każdego jest miejsce, miejsce do służby i ta służba musi być dla chwały jednego, dla Jezusa. I dlatego apostoł mówi: Kimże my jesteśmy? Bóg nas sobie zebrał, ale to On jest decydentem, to On daje wzrost i wszyscy służymy jednemu, w jednym Chrystusie. I to jest niesamowite, że oni zrozumieli, że nie mogą służyć dla siebie, ich służba jest już dla jednego w jednym Bożym Synu i w tej służbie oni nie przypisywali sobie chwały, ale całą chwałę oddawali Temu, który umarł na krzyżu za ich grzechy. Niesamowite. Zdobyci, Paweł mówi, że On mnie zdobył dla Siebie całkowicie, więcej już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Jak on żył? Właśnie przez to, że Paweł był zaszczycony, że Chrystus stanął na jego drodze i Paweł w pełni zrozumiał, że co się najlepsze w jego życiu mogło stać, to to, że on zakończył wraz z ukrzyżowanym swoje, aby wraz ze zmartwychwstałym rozpocząć nowe. Niesamowita prawda ewangelii. I oni żyli w tej atmosferze, dla nich to nie była abstrakcja, ale dla wielu już było abstrakcją. To jest niepojęte, Koryntianie, tak blisko czasu ukrzyżowanego, to jest przecież pierwszy wiek, to jest ten okres, niewiele lat po śmierci Chrystusa na krzyżu, a oni są cieleśni, oni nie rozumieją tego, co się w ogóle dzieje, dla nich ukrzyżowany Chrystus nie jest kimś, kto spowodował zakończenie ich życia, oni Go doklejają do swojego życia i próbują wkomponować Go w swoje własne postępowania i innym przekazać, że właśnie to jest prawda o Chrystusie, podczas, gdy apostołowie uczą: Nie, to nie jest prawda o Chrystusie, prawda o Chrystusie to jest ta, że sprawiedliwość Boża wykonała się na krzyżu, tam umarł On za nasze grzechy, a my wraz z Nim. I on mówi do tych Koryntian: Nie mogę do was mówić o sprawiedliwości Bożej, bo wy nadal żyjecie według ciała swego, wy dalej rozpatrujecie sprawy nie według krzyża, ale według ciała. Nie mogę do was mówić, jak do ukrzyżowanych w Chrystusie, bo wy tego w ogóle tego nie przyjmujecie, nie akceptujecie tego. Czy to nie przypomina nam też dzisiejszych czasów? To jest z pokolenia w pokolenie dokładnie idzie to samo, że wielu stało się wierzącymi, ale nie przyjęli tego do końca, co naprawdę stało się w krzyżu, oni przyjęli, doświadczyli, no tak wiem, że Chrystus umarł, dają się ochrzcić, ale nie przyjmują własnej śmierci w ukrzyżowanym, dalej żyją ci ludzie i chcą dalej żyć ci ludzie i chcą wejść do wieczności, takimi jakimi są. Ale nie mogą wejść i na ich drodze stają ci, którzy przyjęli krzyż i mówią: Tak nie możesz wejść, musisz wziąć krzyż, Pan powiedział, że bez krzyża nie można być Jego uczniem. Dlatego Paweł pisze: Cieleśni nadal jesteście, bo nie macie krzyża, wy nie trzymacie się ukrzyżowanego, wy dalej żyjecie po swojemu, wybieracie sobie nauczycieli, który by lepiej wam pasował, a nie myślicie, że ci nauczyciele mówią od jednego Nauczyciela, od Chrystusa Jezusa, którego macie się słuchać.

A więc zobaczcie jaka trudna bitwa już wtedy była, kiedy mnóstwo świadków jeszcze było, którzy widzieli Chrystusa, a już były takie problemy, ludzie zapominali o tym, co On uczynił na ziemi. To jest właśnie wojna wroga z wierzącymi ludźmi, żeby oni wierzyli, ale żeby z tego, co się stało nie korzystali, przy wieczerzy byli, ale nie korzystali ze śmierci i z krwi Chrystusa, z drogi do Boga i z oczyszczenia.

Pamiętajmy, mamy jedną możliwość na ziemi, jeżeli nie skorzystamy z tego, jeżeli damy sobie to usunąć z naszego trzeźwego myślenia i damy się zwieść wrogowi i będziemy liczyć na to, że my wiemy, a więc nie jesteśmy jak ci bezbożni, którzy mówią, że Jezusa nie było, a nie będziemy żyli dzięki Jezusowi to też nie wejdziemy, List do Tesaloniczan o tym mówi, ci którzy nie są posłuszni ewangelii pójdą w to samo miejsce, co ci, którzy nie chcieli uznać Boga, nie chcieli znać Boga. A więc mamy świadomość, walka toczy się o naszą wieczność i my nie możemy stracić sprzed oczu sensu ukrzyżowania, potrzeby uniżania, potrzeby służby, nie możemy stracić, że Pan Jezus powiedział, że gdzie Ja jestem, tam sługa Moj będzie, nie możemy stracić słów Jezusa z naszego serca, nie możemy dać się diabłu wyprowadzić ze sługi do panowania, do tego, że ja decyduję, ja będę robić co chcę i nikt mi nie będzie mówić, co ja mam robić, bo ja jestem dorosłym człowiekiem. To jest oszukanie i zwiedzenie, bo kiedy się czuje dorosłym człowiekiem, to znaczy, że jestem dojrzały już, to znaczy, że jestem już jakby dokończony. A ja nie jestem dokończony, ani ty, jeżeli czujesz się dokończony, to się już nie rozwijasz, bo dokończeni się nie rozwijają zostają już takimi samymi, znaczy już nawet się robią gorsi, bo robią się dumni, pyszni, aroganccy, wysoko mniemający o sobie. Ale jeśli rozumiesz, że jesteś nowym człowiekiem, jesteś w rozwoju, najpierw jako niemowlęta, później jako młodzieńcy, a potem już jako ojcowie, jako dojrzali, którzy mogą już innych prowadzić, bo sami codziennie chodzą w ukrzyżowanym Synu Bożym i zmartwychwstałym.

A więc mamy społeczność wywołanych i w tej społeczności wywołanych są ludzie, którzy nie dźwigają krzyża, którzy według ciała rozsądzają: to mi pasuje, a tamto nie pasuje. Są to ludzie, którzy narodzili się z wody, ale nie narodzili się z Ducha, dla których otworzona została przestrzeń, aby mogli iść do domu Ojca, ale oni nie przyjmują działania Ducha Bożego, aby tam iść, bo bez Ducha Bożego nie można tam iść. A więc mamy do rozsądzenia sprawy w której my teraz jesteśmy pozycji, czy jesteśmy wśród tych, którzy cieleśni są i potrzebują cały czas mleka, żeby nie zginęli, żeby całkiem nie odeszli? Czy w grupie tych, którzy już są dojrzali i mogą znosić te wszystkie przeciwności i dalej się oczyszczają, dalej się uświęcają, dalej uznają siebie jako nie dokończonych, jako w rozwoju, coraz większym stawaniu się podobnymi do Pana Jezusa Chrystusa.

A więc mamy jedną społeczność, ale różnych ludzi, jednych, którzy szybko, tak jak Apollos, szybko zaczęli pojmować, co jest tutaj ważne i zaczęli w tym się poruszać, i dosyć sprawnie ten człowiek stał się kimś innym, kimś ważnym, nawet Paweł posyłać go chciał tu, ludzie, Koryntianie chcieli, żeby do nich przyszedł Apollos, bo miał dobre też rzeczy do przekazania od Pana, był cennym bratem, ale gdyby przestał korzystać z krzyża, szybko wróciłaby cielesność i stałby się odwodzącym od Chrystusa, zacząłby opowiadać rzeczy: a wiecie, to nie jest takie ważne, nie musicie się uświęcać. Pan was kocha i będziecie w wieczności. A Paweł mówi: Bez uświęcenia nie zobaczysz Pana, nie wejdziesz do wieczności. A więc to jest bardzo ważne, abyśmy zrozumieli, że możemy być w społeczności, ale może się okazać, że to ciało funkcjonuje.

List do Rzymian 8 rozdział, a ciało powinno być ukrzyżowane. Od 5 wiersza:

 

„Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne;(…)”

 

To jest bardzo wyraźne, o czym człowiek myśli bardziej, o tym, co cielesne, czy o Panu, co jest duchowe, co wieczne, co prawdziwe?

 

„(…) ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe. Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha, to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą.”

 

My jesteśmy przecież w ciele, ale o jakie tu ciało chodzi? O takie ciało, które zarządza, to nie jest ciało, które uległe jest świątynią Boga, ono służy teraz Bogu. To jest ciało, które dalej zarządza, nie jest ukrzyżowane, nie umarło, dalej żyje i dalej ma swoje priorytety życiowe, wartości życiowe. Pamiętacie, co Paweł mówił o tych, o których wcześniej o nich mówił, a teraz z płaczem mówi o nich, zaczęli myśleć o rzeczach ziemskich, wrócili do tego, co ziemskie. A więc jeżeli człowiek według ciała rozsądza swoje chrześcijaństwo, to dalej jest cielesnym chrześcijaninem, czy cielesną chrześcijanką, według dobra tego ciała, według zadowolenia tego ciała według tego jak świat cielesny widzi człowieka, człowiek rozsądza swoje życie. Ten człowiek jest nadal cielesny, uwierzył, czy uwierzyła, został ochrzczony, czy została ochrzczona, ale nadal nie poddaje się Duchowi, nie poddaje się przemianie na podobieństwo Chrystusa. Jest chrześcijaństwo cielesne i chrześcijaństwo duchowe i mnóstwo jest cielesnych chrześcijan, którzy nie zakończyli działania swego ciała, wiedzą, że Jezus był ukrzyżowany, ale sami nie przyjęli swojego ukrzyżowania w Nim, dalej są cieleśni. Jakub nawet to nazywa, demoniczni, zmysłowi, szukający swego, walczący o swoje, wykłócający się o swoje, gotowi do zwady o cokolwiek, nie szukający pokoju i nie dążący do pokoju, ale stale, aby coś tam, aby pokłócić się o to, czy o tamto, Paweł nazywa to spory, którzy dążą do spierania się. Powinno być dla nas ustalone, Chrystus umarł za nas, a więc o co się będziemy spierać? My tez tam umarliśmy i nie powinno być tak, że w zgromadzeniu świętych my cały czas rozpatrujemy, trzeba skończyć tą cielesność, trzeba być razem, jedno serce, jedne usta, jedno życie, wszystko jedno, wszyscy w Chrystusie pod jedną Głową. Rozważajmy teraz te wspaniałości Chrystusowe, gdy się spotykamy i miłujemy się, i budujemy się i Chrystus objawiony jest między nami, a my mamy proroctwa, objawienia, wskazania i to wszystko się dokonuje, to my cały czas drążymy temat, żeby cielesny chrześcijanin, czy cielesna chrześcijanka wzięli swój krzyż i przestali żyć dla siebie, a zaczęli żyć wyłącznie dla Pana Jezusa, który ich wykupił z niewoli ciemności, ale widzimy, że ciało sprzeciwia się Duchowi, a Duch sprzeciwia się ciału i dlatego mamy w zgromadzeniu zawsze dwie frakcje, przynajmniej dwie, ludzi duchowych, którzy sprzeciwiają się cielesności i cielesnych, którzy sprzeciwiają się temu duchowemu człowiekowi. Paweł sprzeciwiał się życiu cielesnemu w zgromadzeniach, a w zgromadzeniach ludzie sprzeciwiali się Pawłowi i mówili: A któż to jest? Co to za mowa w ogóle, są lepsi od niego. I ta walka trwa i będzie trwała prawie do końca, bo później już nastąpi rozdzielenie, kiedy antychryst się ujawni i zacznie się to pieczętowanie, wielu się odwróci z tych, którzy byli cieleśni. Czytamy w Księdze Daniela, że nawet wśród duchowych diabeł chce namieszać i w Nowym Testamencie też czytamy, że nawet o ile można chce zwieść i wybranych, którzy żyją w duchowym wymiarze, duchowi żyją w duchowym wymiarze, powołani dalej w cielesnym. Wybrani w duchowym, diabeł walczy nawet, żeby tych duchowych ściągnąć. A więc bardzo często właśnie przez cielesnych chrześcijan, no zlituj się nad nami, człowieku, czy ty chcesz, żebyśmy byli naprawdę święci, całkiem święci, już nic dla siebie, wszystko dla Pana? Czego ty chcesz od nas? Paweł mówi: Bedę uderzał w was, aż będziecie całkowicie posłuszni Jezusowi Chrystusowi. On był duchowym człowiekiem, który wiedział po co Chrystus umarł na krzyżu. Ale ci cieleśni uważali: no stale coś ma do nas, stale mu o coś chodzi, czy mu nie wystarczy? Zobacz, Pawle, gdzie jest taki zbór, jak w Koryncie, żeby tyle cudów się działo, tyle znaków, tyle języków, objawień, wskazań itd? Gdzie taki jeszcze zbór masz? Paweł mówi: No i znowuż problem. Jak nie będziecie mieli miłości, to nic wam to nie da. No i znowuż, nic nie pochwalił ich za to, że tyle osiągnęli, tyle wywalczyli, tylko znowuż coś nie tak, coś mu znowu nie pasowało. Ale jeżeli rozumiesz, że do wieczności muszą wejść ci, którzy naprawdę wszystko, co tylko chcą mieć, to chcą mieć w Chrystusie, to zdajesz sobie sprawę, jeżeli ci ludzie odsunęli Chrystusa i się zadowalają darami, to ty nie możesz się z nimi zgodzić, chociaż dary są dobre i pożyteczne, on mówi: Dążcie do darów, ale jeszcze więcej dążcie do miłości. On nie mówi, że to jest zupełnie do niczego, on mówi: Bez miłości to nic wam nie da. To jest dobre, ale kiedy macie miłość, to wtedy jest dobre. A więc cały czas jest to zmaganie i człowiek sobie myśli: To ile jeszcze muszę zrobić, żeby było dobrze? Musisz zrobić wszystko, jak, chce Bóg, a Bóg chce, żeby Jego Syn był uwielbiony w tobie, wtedy Bóg powie: Teraz to jest prawidłowo, nie ty, lecz Mój Syn, to mi się podoba.

A więc mamy takie coś, List do Rzymian 13 rozdział, 14 wiersz:

 

„Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.”

 

I znowuż, cały czas to samo, do wierzących ludzi: przyobleczcie się w Jezusa Chrystus, to znaczy, że oni dalej się w Niego nie ubrali, dalej chodzą w cielesności. Bo po co miałby mówić, przyobleczcie się w Jezusa, do tych, którzy są przyobleczeni w Jezusa? To by się mijało w ogóle z sensem, bo on mówi do tych, którzy mają nadal staranie o swoje ciało, żeby zaspokajać jego pożądliwości, są wierzącymi, są ochrzczonymi ale nadal nie ukrzyżowali ciała swego, aby porzucić wszelkie pożądliwości ciała, nadal ich zmysły kierują ich decyzjami, a nie Pan Jezus Chrystus. A więc gdziekolwiek spotykamy widzimy, że akceptują zostaliście ochrzczeni, to nie była fikcja, nie była abstrakcja, zostaliście naprawdę ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa, jesteście zanurzeni w Jego śmierć, teraz musicie korzystać z tej ofiary, musicie korzystać z tej śmierci, musicie sami być tam ukrzyżowani, jak Paweł mówi: Z tego będzie się chlubił, że na krzyżu Chrystusowym świat umarł dla niego, a on dla świata.

List do Efezjan 2 rozdział, 3 wiersz:

 

„Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni;”

 

Byliśmy takimi.

 

„Ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście - i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie.”

 

Mówi: Byliście takimi, ale teraz już nie możecie być takimi, teraz już należycie do Pana, żyjcie dzięki Niemu. Bóg tak wysoko was podniósł nie dajcie się zabierać wrogowi w te ziemskie, przemijające sprawy, pozostańcie w tych niebiańskich sprawach, pozostańcie dla Pana tutaj na ziemi, żyjcie dla Jego chwały, bądźcie jedno, jak On z Ojcem jest jedno. Bądźcie jedno we wszystkim, nauczcie się być razem w Chrystusie, dla jednej sprawy, dla Pana. Módlcie się jednymi ustami, rozmawiajcie ze sobą z jednego serca, a wszystko niech się dzieje u was. A więc mamy te Pawłowe ostrzeżenia, wskazania, które są skierowane do wierzących ludzi.

LIstu do Galacjan 5 rozdział, 13 wiersz. On mówi im, co oni otrzymali, ale mówi też, że z tego jeszcze nie korzystają, tak jak Bóg dał, a oni dalej z tego nie biorą. Od 13 wiersza:

 

„Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości.”

 

Nie pobłażajcie ciału.

 

„Albowiem cały zakon streszcza się w tym jednym słowie, mianowicie w tym: Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Lecz jeśli jedni drugich kąsacie i pożeracie, baczcie, abyście jedni drugich nie strawili. Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej. Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie.”

 

Tego, co chcecie, ale to, co chce Bóg. A więc mamy cały czas to samo doświadczenie, w którym my dzisiaj też jesteśmy i to nie znaczyło, że Paweł mówi: Wy wszyscy jesteście beznadziejni, do niczego, z wami są tylko same kłopoty i po co w ogóle wyście się nawracali? On mówi: Dobrze, że tak się stało w waszym życiu, ale idźcie dalej, nie zatrzymujcie się tylko na tym, że daliście się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Idźcie, weźcie wszystko z Jego śmierci, żebyście obumarłszy grzechom przestali żyć dla swego ego i zaczęli widzieć ciało Jego tutaj na tej ziemi i to ciało, które ma o siebie nawzajem mieć jednakie staranie, w którym jeden Duch pracuje dla chwały jednego Zbawiciela, Odkupiciela, Jezusa Chrystusa Niesamowita chwała duchowego chrześcijaństwa, gdzie ten Onezym był w stanie podążać, gotowy nawet życie stracić, by być z Pawłem, by wzmocnić apostoła Pawła. A więc widzimy duchowych ludzi, którzy nie myślą tyle, że może stracą swoje cielesne życie, ale myślą co Pan dla nich uczynił i oni są szczęśliwi, gdy mogą uczynić to, co chce Pan. To co tam czytaliśmy u Bojki, że oni szli przez tą Syberię przez bezludzia, gdzie niedźwiedzie grasowały i Bóg ich przeprowadził przez te wszystkie kilometry i doprowadził ich do całkowicie nieznanego im człowieka, o którym dowiedzieli się, że jest wierzącym i jest w niewoli, skazany za wiarę w Chrystusa Jezusa. Niesamowite, prawda? To jest to duchowe człowieczeństwo, ten nowy człowiek, który ceni sobie, to, co Chrystus uczynił dla nas i on jest gotów na różne przeciwności, aby uczynić to dokładnie, co Chrystus chce, aby uczynili. Przecież im wierzący odradzali, mówili: Nie idźcie, bo nie dacie rady, tam nikt nie jest w stanie przejść, ludzie, wy chcecie tam pójść? No tak. Tak może myśleć tylko duchowy człowiek, który nie rozsądza czegoś cieleśnie, ale wie, że Pan mówi: idźcie, to idę, stójcie, to stoję. A więc znają już głos Pana i według tego głosu podążają. Ale są cieleśni, którzy nadal nie znają, którzy znają bardzie głos ciała i według tego głosu podążają, to co ciało podpowie, jak ciało podpowie, aby mi było wygodnie, aby mi było łatwiej, aby mi było, aby mi było, nie myślą, że przez to tracisz coś Chrystusowego, aby służyć innym. Jezus mówi: Umyłem wam nogi, nazywacie Mnie, Panem, Nauczycielem, ale zobaczcie umyłem wam nogi, więc i wy sobie nawzajem umywajcie nogi, szczęśliwi jesteście, gdy to zrozumieliście, że to jest naśladowaniem Chrystusa, gdy innym pomagasz, aby mogli się uratować na tej ziemi, a nie przeszkadzasz, nie walczysz z innymi, ale walczysz o innych, żeby inni mogli się uratować, bo tak Chrystus przyszedł do nas. A więc duchowy człowiek zdaje sobie sprawę, że w tej bitwie nie tyle liczy się, co dla mnie, ale co dla Pana, wszystko cokolwiek czynicie dla Pana czyńcie. To jest słowo, które obrazuje duchowe chrześcijaństwo, ale wielu cielesnych chrześcijan w ogóle nie bierze tego pod uwagę, wiele rzeczy nadal robią dla siebie, aby ich inni widzieli, a nie dla Pana, żeby to widział.

A w 6 rozdziale, 8 wierszu Listu do Galacjan czytamy:

 

„Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny.”

 

A więc widzimy tutaj to rozsądzenie, jeżeli człowiek bardziej myśli o swoim ciele i chodzi koło swego ciała, to i będzie skażenie, ten człowiek będzie, ten człowiek będzie coraz bardziej skażony, wiesz jak wygląda człowiek, który jest skażony, jest zatruty, słaby, trzęsie się, poty z niego lecą, nic nie jest w stanie zrobić, taki jest, a zatrucie minie, już jest silny, już potrafi pójść, zrobić, widzi co trzeba itd. Jeśli będziemy siać dla ciała, to będziemy struci duchowo i później ten człowiek tylko usłyszy o duchowym czymś i on mówi: Ja nie mam siły już, ja jestem już wykończony, wykończona, ja już mam tyle tego wszystkiego, nie dam rady. To wiadomo, że jest struty, dużo sieje dla swego ciała, ale jeśli człowiek ma chwałę, energię, ochotne serce, to i w chorobie nawet jest w stanie uczynić to, co inny nie zrobiłby nawet tak nie chorując I tu właśnie o to chodzi, siejmy dla ducha, siejmy dla sprawy Boga, siejmy dla Jego chwały, żyjmy dla Jego chwały, myślmy o Jego chwale, myślmy, żeby On odebrał chwałę z naszych decyzji, z naszych postępowań, żebyśmy nie patrzyli czy inni tak żyją, Jezus żył o wiele bogaciej niż my. Chciejmy żyć też tak bogaciej jak On, z każdym dniem coraz bogaciej, jak On, ale nie tyle w tym, co cielesne, ale w tym, co duchowe bogaciej, jak On. Dążcie do tego, Paweł mówi, a najbardziej do miłości, abyście miłowali, gdyż miłość idzie do wieczności.

I może jeszcze 1 Jana 2 rozdział, od 15 wiersza I to znowuż jest do wierzących ludzi:

 

„Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.”

 

A więc jeżeli człowiek jest cielesnym chrześcijaninem, czy cielesną chrześcijanką nadal ulegają zmysłom ciała, nadal podlegają zmysłom ciała, dlatego słyszy się o wielu wierzących ludziach, którzy brną dalej w grzechach cielesnych, ale jeśli człowiek przyjmuje swoją śmierć w ukrzyżowanym Chrystusie, wtedy dostaje siły nowego życia, a ta siła jest potężniejsza od najpotężniejszej siły, o której tam słyszymy, że małe nasionko jakiegoś tam drzewa jest w stanie beton rozbić wydostając się, nie ma jak tego zatrzymać, taką siłę ma przebicia, tak życie Jezusa jest o wiele silniejsze i ono na tym świecie nie pozwoli, żeby ciebie zarzucić betonami cielesności, ty i tak je przebijesz i dalej będziesz patrzeć w otwarte niebo, bo taka jest siła nowego życia. Dla mnie i dla ciebie to jest tak bardzo ważne, abyśmy mieli siłę nowego życia, żebyśmy nie polegali na ciele, że my sobie damy radę w chrześcijaństwie, bo mamy silne ciało, bo mamy silne zmysły cielesne, mamy silne decyzje cielesne, one wszystkie legną w chwili pożądliwości, ciało się rozpada, kiedy pożądliwość zaczyna ogarniać ciało, ciało przestaje panować zaczyna się poddawać. A więc to nie jest wystarczająca siła, duchowy człowiek zaś pozostaje dalej wierny Bogu. Paweł wykłada to w Liście do Galacjan, kiedy opisuje dwa synostwa, jedno z niewoli, drugie z wolności i mówi, że zawsze to synostwo z niewoli będzie atakować tych synów z wolności, bo im się oni nie podobają, oni są dla nich sądem, są oskarżeniem, oni są światłem, którego oni nie potrzebują, oni uważają, że to nie jest światło, to jest świecenie w oczy, to jest przeszkadzanie, to jest oślepianie kogoś, a nie pokazywanie drogi. Ale to są oskarżyciele, tak samo Chrystusa jako światłość oskarżali, że On im nie oświetla, że On im przeszkadza, że On zaślepia ich, a nie daje im widzieć, a On przyszedł otworzyć oczy ślepym, uszy głuchym.

A więc mamy świadomość, mamy wierzących ludzi, ale pośród tych wierzących jest wielu, którzy nadal nie dali się ukrzyżować z Chrystusem, którzy nadal myślą bardziej ciałem niż Panem, dla których nadal więcej znaczy jak im się cieleśnie powodzi niż jak duchowo i oni powinni słuchając tego, co jest głoszone zastanowić się, pomyśleć, bo zostali ochrzczeni, zostali przyjęci, mogą korzystać z tego, co stało się, kiedy dali się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa, ale jeśli nie będą z tego korzystać naprawdę, to będzie to tylko jak wydarzenie, które nie miało znaczącego wpływu na tego, który w tym wydarzeniu wziął udział, czy na tą, która w tym wydarzeniu wzięła udział.

Pamiętajmy: śmierć w ukrzyżowanym, to powinno dla nas być skończenie ze światem, a mamy wiele problemów z ochrzczonymi ludźmi, którzy nie kończą ze światem, ponieważ nie chcą odróżniać się od świata tym, że upodobniają się do Chrystusa, nie chcą, żeby świat ich osądził, że twoja głowa taka, nic nawet przy tobie nie można powiedzieć, bo ty taki jesteś, czy taka jesteś święta. Tak mówi ten świat: Taki święty, taka święta. A więc to nie jest być świętym, to jest raczej zaszczyt być świętym, nie chodzi o to, by być świętoszkowatym, że tu udaję takiego, ale jakby coś było, to chętnie też bym wziął w tym udział, tylko jestem święty, czy by było coś takiego, to też nie wezmę w tym udziału. Czy jest tylko o tym mowa? Czy jest już możliwość, aby to czynić, nie wezmę w tym udziału.

List do Rzymian 16 rozdział, 17 wiersz:

 

„A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. Tacy bowiem nie służą Panu naszemu, Chrystusowi, ale własnemu brzuchowi, i przez piękne a pochlebne słowa zwodzą serca prostaczków.”

 

A więc są to ludzie, którzy mienią się wierzącymi, ale słowa ich są, jak balsam dla ciała, to było dzisiaj miłe kazanie, naprawdę to było bardzo przyjemne, moje ciało poczuło się, że w końcu ktoś mnie docenił. A Paweł dalej pisze:

 

„Albowiem posłuszeństwo wasze znane jest wszystkim; dlatego raduję się z was i chcę, abyście byli mądrzy w tym, co dobre, a czyści wobec zła. A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi. Łaska Pana naszego, Jezusa, niechaj będzie z wami.”

 

A więc pokazuje zupełnie inne doświadczenie, zwycięstwo, ale mówi tutaj: Uważajcie, abyście nie wpadli w szpony, czy w gładkie rączki tych, którzy mają gładki język, których mowa będzie wam się podobała, oni odwodzą od posłuszeństwa Chrystusowi, a prowadzą do bezprawia. Sami, kiedyś oczyszczeni, jak pisze Paweł zabrnęli i teraz obiecując innym wolność sami żyją w niewoli i ci ludzie mogą myśleć, oto ten człowiek jest tyle lat wierzącym, trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt, o on na pewno wie, to można spokojnie słuchać tego człowieka. Można by c i sto lat wierzącym, może się okazać, że człowiek sto lat był cielesnym chrześcijaninem. Pamiętacie jak Paweł mówi: Już powinniście być nauczycielami, a co? Może sto lat nie minęło, ale długo już minęło, powinniście być nauczycielami, a dalej potrzebujecie mleka, dalej potrzebujecie, żeby wam mówić, że wasze ciało jest waszym wrogiem, jeżeli będziecie go słuchać, to będziecie dalej żyli w cielesności. Nie słuchajcie ciała, słuchajcie Ducha Bożego, wtedy on pomoże porzucić wam to, co cielesne, abyście mogli żyć w tym, co duchowe. A więc Paweł ostrzega, żeby unikać takich ludzi, którzy żyją mocą ciała, a nie z nimi razem mieć społeczność: och nareszcie, normalni chrześcijanie, można się powygłupiać, różne rzeczy razem porobić, można później pójść się pomodlić, wszystko jest fajnie, a nie tak jak u innych tam, palić nie wolno, pić nie wolno, nic nie wolno, a nam wszystko wolno, ale my chcemy czynić to, co jest dobre, co pożyteczne, co jest napisane w Biblii.

A więc musimy zrozumieć, bitwa toczy się o Chrystusa w nas, nadzieję chwały, my nie możemy odpuścić Chrystusa, musimy stale mówić, że nie wystarczy, że zostaliśmy ochrzczeni w wodzie, w imię Jezusa Chrystusa, mamy być jeszcze ochrzczeni w Duchu, w to samo imię w Jezusa Chrystusa, ale w Duchu, żeby nowe życie prowadzić, zrodzeni mamy być z wody i z Ducha, nie tylko z wody i nie tylko z Ducha, bo kiedy ci zostali tam napełnieni Duchem Świętym, to zaraz Piotr ochrzcił ich też, bo napełnienie Duchem Świętym, to nie jest wprowadzenie w śmierć Chrystusa, to jest wprowadzenie w życie, a ofiara Chrystusa, śmierć, to jest chrzest, ona wprowadza w śmierć, podczas gdy Duch wprowadza w życie. Jedno i drugie jest koniecznie potrzebne, ważne, żeby zostało wypełnione, chyba żeby zabrakło możliwości wykonania tego chrztu wodnego. Cóż jeszcze?

1 List do Tymoteusza 4 rozdział, 7 wiersz:

 

„A pospolitych i babskich baśni unikaj, ćwicz się natomiast w pobożności.”

 

Unikaj pospolitych gadań, które nic nie wnoszą, a o tym, o tamtym, a jeszcze o czymś, a w sumie o niczym, mówcie jak Słowo Boże mówi. Wykorzystujmy czas, gdyż dni są złe, nie musimy paplać i paplać i nic z tego nie ma, bo nikt nie myśli tego zrobić, tylko rozmawiajmy o tym, co ważne i chciejmy żyć według tego, co jest ważne, to jest to po co przyszedł Chrystus do mnie i do ciebie. 6 rozdział, 10 wiersz:

 

„Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia. Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary,(…)”

 

A więc unikaj tego, myśl o tym, co duchowe, to jest najważniejsze, nie daj się uwikłać w miłość do pieniędzy, żeby nie stała się ona cenniejsza, żeby pieniądze nie stały się cenniejsze dla ciebie od Chrystusa. I 17 wiersz:

 

„Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie,(…)”

 

I o tym tu pisze apostoł

 

„(…) lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela,”

 

A więc Bóg udziela obficie w używaniu, ale uważaj, żebyś serca nie przyłożył do tego, co ziemskie, pilnuj się tego, ponieważ to niebiańskie jest wartością wieczną, ziemskie przemijającą, używaj ziemskiego wiedząc, że sprawy niebiańskie są powodem tego, po co to ziemskie używasz, nie używasz tego głupio, bezmyślnie, cieleśnie, ale używasz wszystkiego jako duchowy, dojrzały człowiek.

 

„Ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi, gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego. Tymoteuszu! Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki, do której niejeden przystał i od wiary odpadł. Łaska niech będzie z wami. Amen.”

 

A więc apostoł mówi: Wśród wierzących będzie dużo nauczycieli cielesnych, którzy będą wnosić bałagan cielesny między wierzących. Uważaj na nich Tymoteuszu, unikaj ich, z nimi nigdy nie pogadasz normalnie o Bogu, zawsze dojdzie do sporu, waśni, do złego nastawienia, unikaj tego, nie zajmuj się tym, czyń dalej, co wiesz, co masz czynić, docieraj do tych, którzy potrafią zachować Słowo Boże, tak pisze apostoł Paweł, przekaż to tym, którzy mają serca, aby zachować tą prawdę i przekazywać też ją innym, że nie wystarczy cielesne chrześcijaństwo, ono musi być duchowe, nie wystarczy być tylko między wierzącymi, trzeba być w Chrystusie jako wierząca osoba. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.

2 List do Tymoteusza 2 rozdział, 16 wiersz. I znowuż mamy tu pouczenia apostoła Pawła:

 

„A pospolitej, pustej mowy unikaj, bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążali w coraz większą bezbożność, a nauka ich szerzyć się będzie jak zgorzel;(…)”

 

Unikaj pustej mowy, pustych rozmów, jak widzisz, że ta rozmowa nie ma konstrukcji, że ona jest prowadzona dla samej rozmowy, że w sumie gada o głupstwach, o różnych niepotrzebnych, ohydnych rzeczach, o których nie godzi się nawet mówić, to unikaj takich rozmów, bo one nic dobrego nie przynoszą. 23 wiersz:

 

„A głupich i niedorzecznych rozmów unikaj, wiedząc, że wywołują spory.”

 

A spór zawsze prowadzi do złego, a więc unikaj.

 

List do Tytusa 3 rozdział, 9 i 10 wiersz:

 

„A głupich rozpraw i rodowodów, i sporów, i kłótni o zakon unikaj; są bowiem nieużyteczne i próżne. A człowieka, który wywołuje odszczepieństwo, po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj, wiedząc, że jest on przewrotny i grzeszy, i sam na siebie wyrok wydaje.”

 

A więc musimy toczyć bitwę o duchowe chrześcijaństwo, które jest w stanie rozeznać czy to jest dobre, czy złe. To nie jest: a ja nie mogę sądzić tego człowieka, nie, nie, Pan go sądzić będzie. Tu Paweł mówi: Masz go osądzić, jeżeli widzisz, że w ten sposób postępuje, masz go unikać, chyba, że zmieni swoje stanowisko, będzie pokutować, oczyści się z tego, wtedy zobacz czy naprawdę tak się stało, bo jeżeli to tylko były puste słowa i dalej robi to samo, to brat dwa razy oszukany stawia silniejszy opór niż wcześniej, już później, to nie jest tak łatwo, musi człowiek wiele włożyć, żeby przekonać, że się zmieniło, że naprawdę za tydzień, za dwa znowuż nie będzie głupoty, tylko że będzie ten człowiek już zważać na to, co robi, bo to są ważne sprawy, jeżeli mówimy o sprawach Bożych i próbujemy innym je przekazywać, to musimy wiedzieć co przekazujemy i ku czemu ma to służyć, inaczej co będziemy przekazywać.

Na zakończenie Księga Jozuego 24 rozdział, od 14 wiersza:

 

„Oddajcie tedy Panu zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie: usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie Panu. A jeśliby się wam wydawało, że źle jest służyć Panu, to wybierzcie sobie dzisiaj, komu będziecie służyć: czy bogom, którym służyli wasi ojcowie, gdy byli za Rzeką, czy też bogom amorejskim, w których ziemi teraz mieszkacie. Lecz ja i dom mój służyć będziemy Panu. I odpowiedział lud tymi słowy: Niech nas Bóg uchowa od tego, abyśmy mieli opuścić Pana, a służyć innym bogom. Gdyż to Pan, Bóg nasz, wyprowadził nas i naszych ojców z ziemi egipskiej, z domu niewoli, i On uczynił na naszych oczach te wielkie cuda, i strzegł nas przez całą tę drogę, którą szliśmy, i wśród wszystkich ludów, wśród których ciągnęliśmy.”

 

Nie dziwicie się tym słowom, oni to wszystko wiedzą, a dalej mają bałwany? Dalej ich nie wyrzucili. Wiemy o tym, Jozue, przecież my wiemy o czym ty mówisz. I co Jozue teraz? I dalej:

 

„I wypędził Pan przed nami wszystkie ludy, i Amorejczyków, mieszkających w tej ziemi; więc także my służyć będziemy Panu, gdyż On jest Bogiem naszym. I rzekł Jozue do ludu: Nie możecie służyć Panu, gdyż jest On Bogiem świętym, Bogiem zazdrosnym, nie odpuści wam przewinień i grzechów waszych. Jeżeli opuścicie Pana i służyć będziecie obcym bogom, to On odwróci się, sprowadzi na was nieszczęście i wygubi was, chociaż przedtem wyświadczał wam dobrodziejstwa. Lecz lud rzekł do Jozuego: Nie tak, ale Panu służyć będziemy. Wtedy Jozue rzekł do ludu: Wy sami jesteście świadkami przeciwko sobie, że obraliście sobie Pana, aby mu służyć. A oni odpowiedzieli: Jesteśmy świadkami. A on na to: Usuńcie tedy obcych bogów, którzy są pośród was i skłońcie serca wasze do Pana, Boga Izraela. I rzekł lud do Jozuego: Panu, Bogu naszemu, służyć będziemy i głosu jego słuchać. I zawarł Jozue tego dnia przymierze z ludem, i nadał mu w Sychem przepisy i prawo. Jozue spisał też te słowa w księdze zakonu Bożego oraz wziął wielki kamień i postawił go tam pod dębem, który był przy świątyni Pana. Wtedy Jozue rzekł do całego ludu: Oto ten kamień będzie świadkiem przeciwko nam,(…)”

 

Tak jak Chrystus Jezus.

 

„(…) gdyż słyszał wszystkie słowa Pana, którymi On do nas przemówił; będzie też świadkiem przeciwko wam, abyście się nie zaparli Boga waszego. Potem Jozue odprawił lud, każdego do jego posiadłości.”

 

Miejmy nadzieję, że oni wróciwszy, szybko usunęli ze swoich domów wszystkie bałwany. Chyba nie do końca, później mamy Księgę Sędziów i widzimy wiele różnych, dziwnych rzeczy. A więc można coś rozumieć słuchać i zgadzać się nawet z tym i nie zrobić tego, i dalej hołubić swojej cielesności, i dalej służyć bardziej swemu ciału, niż sprawie Chrystusa. Rozumiecie, jak bardzo ważne jest to, żeby mówić i z tego korzystać. My mamy żyć dzięki Chrystusowi, po to Chrystus umarł, żebyśmy już nie my żyli, aby On żył w nas, to jest przesłanie ewangelii i ono jest niezmienne we wszystkich pokoleniach, jakiekolwiek pokolenie by żyło na tej ziemi czy pięćdziesiąte, czy setne, czy dwusetne, czy które, nadal będzie ta sama ewangelia głoszona, o tym samym Zbawicielu i o tym samym, że w społeczności wierzących są i cieleśni i duchowi. Jakby sami cieleśni byli, to by już było całkowicie zepsute, gdyby sami duchowi, to już by nas zabrano do nieba. A więc musi być tak i musi być ta walka o tych cielesnych, duchowi muszą toczyć bitwę o cielesnych i nie dać się im zmienić, bo oni chcą koniecznie zmienić duchowych na swoje podobieństwo, muszą wygrać i nie dać się zmienić, a zmieniać tych cielesnych i to jest sprawa wojenna, bardzo ważna. Jozue mówił: Wy mnie nie zmienicie, ja i mój dom będziemy służyć Panu, a wy jak chcecie służyć, to pamiętajcie, że Bóg jest święty.

I Ew. Łukasza 16 rozdział, od 9 wiersza:

 

„I ja wam powiadam: Zyskujcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby, gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków. Kto jest wierny w najmniejszej sprawie i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy i w wielkiej jest niesprawiedliwy. Jeśli więc w niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, któż wam powierzy prawdziwą wartość? A jeśli nie byliście wierni w sprawie cudzej, któż wam poruczy rzecz własną? Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.”

 

Żyjemy w świecie, w którym mamona jest Bogiem, ludzie czczą, oddają hołd, są szczęśliwi, gdy mają tego więcej, nieszczęśliwi, gdy mają mniej, a my nie należymy już do świata, ale do Boga, używamy tego świata, jakbyśmy go nie używali, nie zdobywa naszego serca, bo wiemy, że świat przemija i to wszystko się kończy, ale my używamy tego w taki sposób, żeby chwałę oddać Jezusowi. Jeżeli jesteśmy wierni w tym małym, On powierzy nam więcej, jeżeli nie, to nie dostaniemy nic z tego, co jest więcej. Dzisiaj tu się decydują te sprawy i to jest ważne, że Bóg nie potrzebuje ani moich pieniędzy, ani twoich. On jest Bogiem, który działa bez pieniędzy, ale On sprawdza ciebie i mnie, czy tu na tej ziemi, gdzie pieniądz jest czymś o co się dzisiaj ludzie zabijają, ty będziesz się poruszać w sposób taki jak miły jest Bogu, dla Jego chwały, będziesz tym się posługiwać, aby imię Pańskie było uwielbione w tobie, ponieważ zdajesz sobie sprawę, że dla Boga żyjesz i dla Niego umierasz, Pański jesteś. Jeżeli w małym nie będziemy wierni, to nie powierzy nam się nic z tych dużych, a jeżeli będziemy wierni w małym, to Bóg dawać będzie nam już większe tu na ziemi, a potem pełnię, wszystko, kiedy wróci. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. A więc nie na świecie, na mocy ciała jest zbudowany Kościół, lecz na kamieniu węgielnym, na fundamencie, którym jest Chrystus Pan. I teraz ty i ja musimy mieć tą świadomość: jedna społeczność, a w niej dwie społeczności. Jeżeli w tej jednej społeczności będziesz po stronie społeczności, która pilnuje swoich cielesnych interesów, to będziesz po złej stronie, bo kiedy przyjdzie Pan, to pośle aniołów i wybiorą wszelkie zgorszenia z Jego Królestwa. A jeśli jesteś po stronie chwały, oddałeś swoje życie, oddałaś swoje życie Pańskiemu działaniu, to ty i cały twój dom należycie do Pana, jesteście świadkami, że Chrystus tu był. Bądźmy takimi świadkami i pamiętajmy, do końca będzie to, do końca tak będzie, bo jeszcze ci, którzy się nawrócili, na początku nie rozumieją nauki o sprawiedliwości, o pełnym poddaniu się, oni są szczęśliwi, kochają Jezusa, ale często napotykają na iluś letnich chrześcijan, którzy żyją cieleśnie i ci cieleśni chrześcijanie ich chcą nauczyć jak żyć tak samo jak oni i cieszyć się wiecznością. Dlatego Pan Jezus powiedział, że kto by zgorszył jednego z tych najmniejszych, biada mu. To jest niebezpieczne, żeby takiego poruszonego człowieka Jezusem, żeby doprowadzić do stanu, w którym ten człowiek zostawi Jezusa, bo się dowie, że nie musi żyć Jezusem, że wystarczy, że chodzi na zgromadzenia, że śpiewa pieśni i nie musi już pamiętać, że Chrystus umarł na tej ziemi, może cieszyć się tym, co oczy łakną, o czym uszy chcą słuchać i co serce ludzie zawsze pragnęło, to znaczy, własnego zadowolenia. Miejmy zadowolenie w Panu i niech Bóg nam pomoże przemieszczać się coraz więcej w kierunku duchowości, żeby twoje życie było świadkiem, że narodziłeś się z wody, narodziłaś się z wody, narodziłeś się z Ducha, narodziłaś się z Ducha i dzisiaj świadectwo Chrystusa jest w tobie namacalne, można dotykać się tego świadectwa w codzienności, a Panu chwała za to, że stało się to dla nas tu na ziemi możliwe. Amen.

Jan 14:23