Zgr.31.05.2025r. Marian - A Kim dla nas jest Jezus Chrystus w naszej codzienności. cz.2

Zgr.31.05.2025r. Marian - A Kim dla nas jest Jezus Chrystus w naszej codzienności.  cz.2

 Jak sami słyszycie, to Bóg nie traktuje nas tutaj tak folgując, tylko ostro do nas Pan mówi, to znaczy, że już jesteśmy na tyle wyuczeni, że już wiemy tak dużo, że już można do nas tak bardziej otwarcie mówić, wprost, nie tyle dbając o to, żeby człowiek się nie przestraszył, tylko już można mówić wprost, bo nikt się nie boi należeć do Chrystusa, wszyscy są zdecydowani, zadowoleni, że w końcu mogą kogoś naprawdę cennego naśladować. A więc nie trzeba już tak delikatnie, żeby się ktoś nie przestraszył, że to trzeba będzie już oddać życie swoje, że już nie ty będziesz żyć, lecz Chrystus w tobie, że ty już nie będziesz mieć praw do siebie, tylko całe prawo będzie miał Chrystus, to wtedy trzeba tak mówić, że no Pan tak jeszcze pozwoli ci trochę, czy coś, ale teraz już Pan wprost mówi, że musisz to wszystko robić, co On chce, bo czas się kończy i już wiesz, że chodzi o twoje wieczne życie. Tu nie chodzi o to, żeby było ci trochę wygodniej żyć na ziemi, czy lepiej, czy łatwiej, dowiesz się, jak sobie ulżyć, tylko dowiesz się, jak On chce to zrobić. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że to ty i ja musimy albo przyjąć albo odrzucić to, co On do nas mówi. Wtedy jest główne doświadczenie, bo słyszysz prawdę i teraz możesz ją przyjąć albo też i nie przyjąć. To jest nasze prawo zepsutego człowieczeństwa. Jeżeli chcemy się uratować, to wiadomo, że mówimy: Panie, nie moja wola, lecz Twoja. Jeżeli chcemy trochę odłożyć to w czasie, mówimy: Panie, jeszcze nie jestem gotowy, czy nie jestem gotowa; ale to może być tak, że nigdy nie będziesz gotowy, nie będziesz gotowa. Albo człowiek mówi wprost: Nie chcę, nie jest to dla mnie informacja, która mnie interesuje, żeby oddać życie Tobie, abyś Ty mógł czynić to, co Ty chcesz, Panie.

W Ew. Marka w 7 rozdziale, od 24 wiersza. Na pewno nam tu ten obraz Chrystusa nie za bardzo pasuje, my raczej mamy gdzieś takiego Chrystusa, który jest taki przyjemny, miły, taki zawsze wyjdzie ci naprzeciw, zawsze zrobi tak, żeby się zgodzić. A tu my widzimy Pana Jezusa jakby zupełnie nie pasującego do tego obrazu, który nam wymalowują, On cię zawsze zasłoni, On cię zawsze wysłucha, On zawsze będzie gotowy, tylko przeprosisz, On zaraz ci przebacza, wszystko będzie dobrze, nie martw się. Widzimy tu innego Pan Jezusa, w ogóle w Biblii widzimy Pana Jezusa, niż by ludzie chcieli, żeby był. On naprawdę nie pasuje do tego, co my byśmy chcieli. I musimy zdać sobie sprawę, że On nie będzie nigdy pasował do tego, co byśmy chcieli. On zawsze pozostanie takim, jakim chce Go widzieć Ojciec, bo On wszystko czyni według woli Ojca. A więc kiedy widzimy tutaj ten opis, to nie raz pewno zgrzyta nam coś i tak mijamy to, w jaki sposób Pan Jezus postępuje.

 

„I wyruszył stamtąd, i udał się w okolice Tyru. I wstąpił do domu, ale nie chciał, aby się ktoś o tym dowiedział; nie mógł się jednak ukryć. Lecz niewiasta, której córka miała ducha nieczystego, skoro usłyszała o nim, przybiegła i padła mu do nóg. A niewiasta ta była Greczynką, rodem z Syrofenicji, i prosiła go, aby wypędził demona z córki jej. Ale On rzekł do niej: Pozwól, aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom. A ona, odpowiadając, rzekła do niego: Tak jest, Panie, wszakże i szczenięta jadają pod stołem z okruszyn dzieci. I rzekł do niej: Dla tego słowa idź, demon wyszedł z córki twojej.”

 

My widzimy, że ona w Nim widzi Pana, który decyduje i On wie, co mówi. Ona się nie sprzecza z Nim, ale ona się uniża do Jego wypowiedzi. Ona się poddaje i w sumie jej uniżenie jest głębsze niż uniżenie Izraela. Izrael dyskutował, spierał się, wykazywał swoje racje, próbował Go podejść, a ta kobieta przyjęła warunki uniżenia i uniżyła się jeszcze głębiej. I On mówi: Właśnie dlatego, że wyprzedziłaś Izraela w uniżeniu, a on powinien być przed tobą, ale ty uniżyłaś się naprawdę przede mną, idź, demon wyszedł z córki twojej. Zwróć uwagę, jaki olbrzymi problem jest z nami, widzisz, co się dzieje między nami? Zobaczcie, jacy my jesteśmy wysocy, jacy wielcy, jak my ciężko się uginamy przed tym, co mówi Jezus, my spieramy się, z Nim, mówimy: Nie ten czas, za szybko chcesz działać, Ty chcesz coś osiągnąć, a jeszcze nie jestem gotowy. Stale mamy coś takiego do powiedzenia. A ona po prostu przyjmuje, Ty jesteś Panem, Ty stawiasz warunki, ale ja widzę, Panie, że nawet psy jadają ze stołu Pańskiego, jak coś spadnie z tego stołu. I Pan Jezus mówi: Idź, stało się. Możemy powiedzieć, że my mamy, mało dostajemy, bo się nie uniżamy, my stawiamy Mu warunki, stawiamy Mu nasze warunki, kiedy może działać, kiedy nie może działać, różne rzeczy przed Nim stawiamy, bo nie rozumiemy, że On jest Panem. Ilu znasz wierzących ludzi, którzy naprawdę w Jezusie mają Pana? Którzy już nie stawiają warunków, mówią: Panie, masz rację, Ty zawsze masz rację, jeżeli coś mówisz, to znaczy, że tak być powinno. Zobaczcie, jak mało jest uniżenia, pośród wierzących ludzi, a jak dużo jest własnych warunków stawianych Panu. Dlaczego tak jest? Dokładnie było to samo w Izraelu, oni stale stawiali Mu warunki, albo dyskutowali z Nim, nawet apostoł Piotr mówił: Panie, nie przyjdzie to na Ciebie, co Ty opowiadasz? I to, co na obecną chwilę widzimy, to my jesteśmy dokładnie w sytuacji Izraela, kiedy przyszedł do niego Pan Jezus. A więc niedługo wróci Pan. Wierzący ludzie nie słuchają Jezusa, nie robią, co On chce, robią po swojemu, spierają się z Nim, nie uniżają się przed Nim, mówią do Niego: Panie, ale Go nie słuchają, nie są Mu posłuszni. Dlatego Jezus mówi: Mówicie do Mnie: Panie, Panie, ale wy nie słuchacie, co Ja do was mówię, nie jesteście Mi posłuszni. Niedługo wróci Pan, widzimy, że czas się zakręcił, Słowo Boże mówi, że czas zakręca się i dochodzi do tego samego punktu, to co było znowuż się powtarza, teraz my jesteśmy tym ludem wierzącym, teraz my oglądając się po wierzących, widzimy pełno dyskutantów, pełno ludzi, którzy mówią, że wiedzą, co ale nie robią tego, co mówi Pan. Tak jakbyśmy się rozminęli z tym, kim On jest, mówimy: Panie, Panie, ale to nie On jest Panem, to nie On decyduje czy my będziemy tak postępować, czy tak. To nie On decyduje o tym, kiedy mamy przebaczyć, kiedy nie, to my decydujemy o tym, to my nosimy albo przebaczenie, albo urazy. I to o co się toczy bitwa, to o to, żeby On by naprawdę naszym Panem. Apostoł pisze: Tak jak przyjęliście Chrystusa Pana, tak w Nim chodźcie, musimy to zobaczyć. To nie jest krytykanctwo ludzi, to nie jest mówienie: jesteśmy do niczego w ogóle, tu chodzi o to, że toczy się bitwa o to, kim Chrystus jest dla nas, dzisiaj żyjących, chrześcijan, którzy wyznajemy wiarę w Jezusa Chrystusa, jako naszego Zbawiciela, jako naszego Odkupiciela, jako tego, który wydostał nas z niewoli ciemności, otworzył nam serce i umysł, abyśmy mogli uwierzyć w Boga, abyśmy mogli należeć do woli Ojca. Żydzi przepatrywali Biblię z każdej strony, ale Jezus nie znalazł posłusznych Biblii wielu, niewielu było posłusznych temu, co w Biblii było napisane. Oni mieli poczucie, że są religijni, że są naprawdę najlepszym z narodów, a okazało się, że byli najgorsi, bo On do nich przyszedł, a oni Go nie przyjęli. Jako pierwsi wymówili Mu prawa do siebie, chociaż mieli świątynię, mieli Biblię, wiedzieli o tym, jak przyjdzie.

Zobaczcie, musicie zobaczyć to, my mamy ten sam problem i my musimy wygrać z diabłem, żeby nie powtórzyć tego, co oni zrobili. Mamy Biblię, mamy spotkania, mamy modlitwy i mamy problem, żeby uniżać się przed Nim, żeby powiedzieć: Panie, sługa Twój słucha, co rozkażesz, to uczynię. A On mówi: Miłuj braci i siostry swoje, połóż życie, jak Ja za ciebie położyłem. To jest Mój rozkaz dla ciebie, w tej służbie. To jest pierwszy Mój rozkaz. Walcz o to, żeby Moje imię było uczczone w zgromadzeniu, gdziekolwiek jesteś, czy jesteś głosicielem słowa, czy słuchaczem, walcz o to, żeby imię Jezusa było uczczone w tym zgromadzeniu. To jest rozkaz dla ciebie, aby Pan był w tobie uwielbiony, aby chwała Jezusa była w tobie widoczna, żeby inni mogli poznać po tym, jak ty Go słuchasz. Pamiętacie Jana, który pisze, że wielu mówi, że Go zna, ale Jan mówi: Jeśli oni nie czynią, co On mówi, to oni kłamią. Wydaje się, że wszystko mamy dobrze zorganizowane i wszystko się dobrze składa, ale kiedy patrzymy na serca, to nie rozpiera ich miłość, rozpiera raczej, oby mi tylko coś złego się nie przydarzyło, aby mi się wszystko powodziło, aby mnie coś nie spotkało nieprzyjemnego, żebym tylko mógł, czy mogła przejść przez to, w sposób, jak najmniej znosząc jakieś przeciwności. Wszak Jezus powiedział, że jeśli będziemy do Niego należeć, to co Jego spotkało i nas spotka. A więc On swoim sługom, służebnicom mówi: Kiedy idziesz za Mną, to też wejdziesz w Moje cierpienia, w Moje doświadczenia. Czy wytrwasz wtedy? Czy zniesiesz te przeciwności? Czy umrzesz dla świata, a świat dla ciebie na krzyżu Chrystusowym ? Czy będziesz myśleć o Nim jako o swoim wspaniałym Panu, który umarł za ciebie na krzyżu, żeby zbawić ciebie z twoich grzechów? Czy będziesz myśleć o Nim, że On jest moim Zbawicielem, który mi zapewnia komfort, że wejdę do wieczności, chociaż wcale nie muszę Go we wszystkim słuchać? Ale kto się Go nie słucha, ten nie zna Go. Jezus mówił, że jeśli nie będziesz czynić tego, co On mówi, to zginiesz. Paweł ostrzegał: Uważajcie patrząc na Izraela, żeby to, co na nich przyszło, nie przyszło też i na was, żebyście i wy nie byli tymi, którzy Go odrzucą. Słuchajcie, czasy końca, Pan Jezus mówi: Miłość wielu oziębnie, wielu się od Niego odwróci i staną się wrogami Jego wyznawców.

Co ty rozumiesz przez to, że jesteś Jego uczniem, Jego uczennicą? Uczeń ma być jak Mistrz, a więc czy dążysz codziennie, żeby być jak On, żeby Go naśladować, żeby być podobnym do Niego? To jest wielka zachęta. Ta kobieta zrozumiała, On jest Panem: On decyduje, On wystawia warunki, ja w tych warunkach szukam Jego woli, żeby mi pomógł. Jeżeli postawi kolejne, uniżę się jeszcze bardziej, zależy mi na tym, żeby On powiedział: Tak. Wielu od Niego odwróciło się, kiedy im tylko coś powiedział, już się obrazili i odeszli. Ona została. Ilu by przeszło przez to, przychodzisz do kogoś, spodziewasz się, że ci pomoże, a on mówi, że ci nie pomoże, bo teraz nie jest twój czas. A ty wiesz, że twoja córka, demony ogarniają ją, szarpią nią, widzisz to, jesteś bezradny, czy bezradna i wiesz, że On może to zrobić, a On mówi, że to nie jest jeszcze ten czas i co? Odchodzisz i mówisz; Myślałem, że Ty jesteś Chrystus? Ale Ty nie jesteś Chrystus. Chrystus by mi miłował mnie i by mi pomógł. I tylko kawałek byłbyś od sukcesu, czy byłabyś i odszedłbyś bez niczego, bo nie uniżyłbyś się głębiej od Izraela. Dlatego między nami jakie są relacje, jakie są doświadczenia, jeśli my się nie uniżymy bardziej wobec siebie, to my też nie skorzystamy z Jego panowania. Dlatego On powiedział o tym, abyśmy się uniżali, abyśmy się wyprzedzali w okazywaniu szacunku, abyśmy rozumieli, że nie jesteśmy samoistni. Bierzemy udział w zorganizowanej akcji z nieba. Ojciec posłał Jezusa, żeby zgromadził nas w jedno i żebyśmy wszyscy byli pod jedną Głową, pod jedną władzą. Nie jesteśmy w akcji, gdzie każdy może sobie robić co chce, jesteśmy w akcji, gdzie wszyscy mamy robić to, co chce Ojciec. A więc mamy należeć do woli Ojca, tak jak Syn należał do woli Ojca. Mówiliśmy wczoraj o tym, diabeł atakuje nas, abyśmy w woli Ojca nie znajdowali upodobania, żebyśmy robili po swojemu. Ile mogłoby być rzeczy, gdybyś powiedział: Ja bym nie zrobił tak jak Jezus? Jak można było w ogóle na to pozwolić? Jak ten Bartymeusz mógł tak długo krzyczeć, czy Pan Jezus nie słyszał?

1 Księga Kronik 11 rozdział. To nie jest jakieś mówienie, że nie wierzymy, że nie wiemy, my wiemy, my to wszystko wiemy, tylko toczy się bitwa o to, żeby Jezus osiągnął to, co jest zgodne z wolą Ojca w tobie i we mnie. Od 17 wiersza:

 

„Dawid miał pragnienie, więc rzekł: Kto da mi napić się wody ze studni betlejemskiej, która jest przy bramie? Wtedy ci trzej przebili się przez obóz filistyński, naczerpali wody ze studni betlejemskiej, która była przy bramie, i przynieśli ją Dawidowi. Lecz Dawid nie chciał jej pić, ale ją wylał jako ofiarę z płynów dla Pana, mówiąc: Niech mnie Bóg zachowa od tego, bym to miał uczynić. Czyż miałbym pić żywą krew tych mężów, którzy z narażeniem własnego życia ją przynieśli? I niech chciał jej pić. Tego dokonali ci trzej rycerze.”

 

Dawid miał pragnienie, wyraził pragnienie i tych trzech jego żołnierzy poszło, aby wykonać to, jakie jest pragnienie króla i osiągnęli sukces, przynieśli tą wodę ze studni. Ale Dawid rozumiał, że takie poświęcenie jest godne tylko Boga i uczcił Boga za to, co uczynili ci trzej. A więc on rozumiał coś więcej, nie przyjął chwały, która mu się nie należała, oddał ją temu, któremu się ona należała. I w tym momencie jest dla mnie i dla ciebie całe doświadczenie tak samo w tym, czy my możemy odebrać chwałę z tego, co Bóg czyni w nas? Czy to On powinien odebrać chwałę za to wszystko?

A w 1 Księdze Samuela 24 rozdział, od 1 wiersza:

 

„A Dawid wyruszył stamtąd i zatrzymał się w niedostępnych miejscach En-Gedi. Gdy zaś Saul powrócił z pościgu za Filistyńczykami, doniesiono mu: Oto Dawid jest na pustyni En-Gedi. Wziął tedy Saul ze sobą trzy tysiące wojowników wybranych z całego Izraela i wyruszył, aby tropić Dawida i jego wojowników na wschód od Skał Kozic. I doszedł do szałasów owczych przy drodze, gdzie była jaskinia. Saul wszedł do niej z potrzebą, Dawid zaś i jego wojownicy siedzieli w głębi jaskini. I rzekli wojownicy Dawida do niego: Oto dzień, o którym zapowiedział ci Pan: Wydam twoich wrogów w twoje ręce i będziesz mógł zrobić z nimi, co będziesz chciał. Wstał tedy Dawid i uciął ukradkiem kraj płaszcza Saulowego. Lecz potem ruszyło Dawida sumienie, iż uciął kraj płaszcza Saulowego, I rzekł do swoich wojowników: Broń Boże, abym miał uczynić tę rzecz memu panu, pomazańcowi Pańskiemu, podnosząc swoją rękę na niego, gdyż jest pomazańcem Pańskim. I zgromił Dawid swoich wojowników tymi słowami, i nie pozwolił im wystąpić przeciwko Saulowi; Saul zaś wstał, wyszedł z jaskini i poszedł swoją drogą.”

 

Może jesteśmy zdziwieni, wróg, który chciał zabić Dawida, oto żołnierze mówią do niego: Widzisz, wykonuje się to, co powiedział Bóg, oto wróg twój dostał się w twoje ręce. I Dawid nie zabija Saula, okraja mu kraj szaty, jego sumienie jest głęboko poruszone. Dziwne, nasze by się chyba za bardzo nie poruszyło i tak, żeśmy go nie zabili w sumie, tylko kawałek szaty mu byśmy ucięli, to tam raczej byśmy byli tacy zaszczyceni, że nie wykorzystaliśmy sytuacji, że tylko naruszyliśmy jego płaszcz. Kiedy Bóg przyrównuje jakiegokolwiek króla po Dawidzie mówi: Był jak Dawid, albo nie był jak Dawid. Teraz ty widząc to doświadczenie, mamy z jednym pomazańcem do czynienia, z Chrystusem Jezusem. Zwróć uwagę i to jest coś, co ma nas podciągnąć, czy my coś odcinamy z chwały Chrystusa? Czy gdzieś ta chwała Chrystusa w nas zostaje pomniejszona przez nas? Czy można go zobaczyć takim jakim jest poprzez nasze życie? Czy sumienie nasze rusza nas, że On nie jest tak widoczny, jak powinien być widoczny, że ta Jego cała szata nie błyszczy? Coś z tej chwały odcięliśmy? Czy sumienie nasze rusza nas, że Chrystus nie może być uwielbiony w nas, jak powinien być? Czy rusza nas sumienie, że nie okazujemy sobie miłości wzajemnej, a to jest Jego chwała, On to nam przyniósł? Czy rusza nas sumienie, że nie jesteśmy wobec siebie nawzajem szczerzy, otwarci, prawdziwi? A to jest Jego chwała. Dawida ruszyło sumienie, że naruszył płaszcz pomazańca Bożego. A my, jest napisane, mamy być przyobleczeni w chwałę Chrystusa, przyobleczeni w Chrystusa. Czy doznajemy, że sumienie nasze porusza nas, że ta chwała została zasłonięta nami, naszym ego, naszym myśleniem o sobie wzniośle, wysoko? Czy wstydzimy się, gdy to nie On przemawia a my mówimy? Czy wstydzimy się, gdy coś czynimy i nie czynimy tego, z Jego otwartością, ale ze swoim skąpstwem? Chronimy swoje ‘ja’, bojąc się naruszyć swoją godność, swoje wielkie imię, swoje mniemanie o sobie. Słowo Boże mówi, że gdyby coś ktoś ujął albo dodał, będzie mu ujęte z tego wszystkiego, co jest w chwale. Dlaczego ludzie się nie wstydzą, gdy w nich nie widać Jezusa? Dawid się wstydził, jego sumienie się poruszyło, że on zrobił coś takiego, pomazańcowi Bożemu, że Saul wyszedł z okrojoną szatą z tej jaskini. Dla nas to jest niepojęte czasami, my myślimy o co mu chodziło, temu Dawidowi? Wiele razy możemy tego Dawida nie zrozumieć, dlaczego on w ten sposób postępuje? Tu takie poświęcenie, a on to wylewa zamiast pokazać im, cenię was i wypić to przy nich, żeby oni byli zaszczyceni, że król przyjął to poświęcenie, a on wylewa to poświęcenie na ziemię, oddając cześć Bogu. On tańczy przed arką tak szczęśliwy, że arka przymierza może trafić do miejsca, gdzie powinna być, w mieście Dawidowym.

Widzicie to koło zakręcające się? Dzisiaj ludzie nie wstydzą się wielu rzeczy, w ogóle nie myślą o tym, że to jest wstyd, gdy Jezus jest ograbiony z chwały, gdy my nie miłujemy siebie nawzajem, nie budujemy, nie wzmacniamy, nie myślimy jeden o drugim, a zachowujemy się jak my byśmy byli pępkiem tego świata i chodzimy sobie jak chcemy, robimy co chcemy i kiedy chcemy i myślimy że to nam się należy coś, że my mamy prawa do tego wszystkiego i nikt nam nie może zwrócić uwagi, bo się obrazimy, kiedy by ktoś nam powiedział: Co ty robisz? Nie wydaje nam się, że urośliśmy w złym kierunku, że zamiast posuwać się w kierunku chwały Chrystusa, zaczęliśmy się przesuwać w kierunku zepsutego Izraela? Bóg to widzi i chce nam przypomnieć o Dawidzie, to był człowiek według Jego serca i On chce mieć takich nas też, według Swego serca, że gdy chwała Jego Syna jest zasłaniana, to dla Ojca jest ujma, bo Jego Syn jest wspaniały. Ojciec chlubi się Swoim Synem, Ojciec ogłasza wszem i wobec: Oto Mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie. A więc Ojciec chlubi się Synem, wcześniej chlubił się Jobem i mówi o Jobie jako o mężu sprawiedliwym, mówi o Dawidzie, jako o kimś, kto jest według Jego serca, mówi o Abrahamie, że to jest Jego przyjaciel. Niesamowite, ale oni coś musieli przeżyć, oni gdzieś przeszli próbę i okazało się, że w jakimś doświadczeniu, jednym, drugim, trzecim, oni uznali Boga za bardziej wartościowego od siebie samego. Oni uznali, że Bóg jest godzien chwały, nie oni, oni przesunęli to, co inni, by powiedzieli: Tobie się to należy. Oni uznali, nie należy mi się to, to się należy tylko Bogu.

A więc kim jest Jezus Chrystus dla mnie i dla ciebie? Czy On jest kimś tak cennym, że nic nie usunę z Jego chwały, wręcz będę gotów usunąć siebie, ale nie z Jego chwały, wtedy wiem, że zależy mi na Nim bardziej niż sobie i że On jest moim Panem, a nie ja Jego. To nie ja decyduję, co On ma robić, ale On decyduje o mnie i o tobie, co my mamy robić. A On zadecydował, że mamy się nawzajem miłować, jeżeli nie będziemy tego czynić, to znaczy, że tniemy Jego szatę. Jeżeli ktokolwiek wejdzie między nas i nie zobaczy miłości, to myśmy odcięli chwałę Chrystusa i komuś nie pokazaliśmy tej chwały i my powinniśmy się wstydzić, że ta osoba nie zobaczyła tutaj Jezusa, zobaczyła nas, ludzi patrzących w siebie, zadowolonych z siebie. Dlatego jest tak ważne, kim On jest. To jest Ten, który spłacił nasze wszystkie długi, a nikt nie był w stanie spłacić ani jednego najmniejszego procenta naszych długów, a On spłacił cały nasz dług, twój i mój równo. Teraz nasz obowiązek jest miłować się nawzajem, jak On nas umiłował. To jest rozkaz, On nie mówi: Ja was proszę, moi drodzy, no weźcie się miłujcie. Mówi: Ja wam rozkazuję, macie się nawzajem miłować, jak Ja was umiłowałem. Co trzeba zrobić, żeby się nawzajem miłować? Usunąć wszystko, co przeszkadza nawzajem się miłować. To kogo usunąć? Siebie samego, siebie samą, to my przeszkadzamy Panu miłować, to my stawiamy Mu opór, to my mówimy: Nie teraz, kiedyś indziej, nie jestem gotowy, nie jestem gotowa. Ale musisz to wiedzieć, jeżeli gdziekolwiek z Jego chwały odetniemy, bo albo nam się nie chce, albo mówimy: My jeszcze nie jesteśmy gotowi na takie coś. To przynajmniej powinniśmy się wstydzić. Pan Jezus modlił się o to, abyśmy byli jedno, jak On z Ojcem jest jedno i On mówi: Ojcze, Ja im dałem chwałę, którą Ty Mi dałeś.

Bracia i siostry, musimy walczyć o naszą wieczność, musimy zrozumieć, że my jesteśmy przeszkodą, to my nie chcemy wpuścić Jezusa do naszego codziennego bycia ze sobą nawzajem, do relacji, do postępowań wobec siebie, do zachowywania się wobec siebie. Mamy poczucie czegoś tam, co jest w ogóle nie Chrystusem, to jest zupełnie nie Chrystusowe, to jest my, my, te zepsute człowieczeństwo chce coś mieć. To my mamy problem, żeby cieszyć się Chrystusem, to my mamy problem, żeby dziękować Mu za wszystko. To mamy problem, żeby zachwycać się Nim, to mamy problem, żeby okazać się dla siebie sługami nawzajem, mamy problem, żeby uważać drugiego za wyższego od siebie. Mamy cały czas problem, a ten problem wynika z tego, że my mamy poczucie, że nam się coś należy, a nie że my mamy z siebie dać to, co się należy Panu. My mówimy: Niech on to zrobi, a On mówi: Ty masz to zrobić. Ale uczyli nas, że ja nie muszę nic zrobić, Ty wszystko zrobisz. A Pan Jezus mówi: Nie, ale Ja was uczyłem, że daję wam wiarę i Ja potwierdzę to wszystko, a wy idźcie i czyńcie to, co do was powiedziałem.

Mamy olbrzymią szansę wygrać bitwę, tylko musimy zrozumieć: Jego chwała musi być w nas. My nie możemy się zgodzić na mniejszą chwałę niż On nam dał. Tak, czy nie? Jeżeli dałby nam jakiś majątek, my powinniśmy wiedzieć, że ten majątek jest dany dla Jego chwały. On dał nam Swoją chwałę, my nie możemy się zgodzić na mniejszą chwałę niż On nam dał, bo ta chwała jest zabezpieczeniem, że wejdziemy do domu Ojca. I my musimy walczyć o to, by chwała Jezusa była tu między nami i w nas, upominając się o to: nie my, lecz Chrystus. Nie myśl o sobie, tyle razy mówimy, zobaczcie jakie to jest trudne, nie myśl o sobie, jak żyłeś, kiedyś, jak żyłaś kiedyś, myśl jak żył Jezus i myśl, to jest teraz twoje nowe życie, Chrystus w tobie, to jest twoje nowe życie. Nie myśl na co cię stać, na co cię nie stać, myśl, Jego na co stać. I tak ci, którzy przychodzili, ta kobieta, co dwanaście lat chodziła do lekarzy, ona przyszła i wiedziała na co stać Chrystusa, On może ją uzdrowić. On może nas napełnić, wiara sięga w Chrystusa, On może uczynić mnie gotowym, abym wszystko czynił, co On chce, ale ja muszę stanąć i powiedzieć: Panie, jestem gotowy, gotowy jest sługa Twój, gotowe jest serce moje, Panie. I to jest potrzebne w każdym z nas, żebyśmy to zobaczyli. My nie mamy chodzić jakby nas skrzywdzono chrześcijaństwem, mamy chodzić i być świadomi, żyjemy dzisiaj nie dla swojej chwały, ale dla chwały Jezusa. Jeżeli gdziekolwiek zobaczymy, że Jego chwała jest okrojona w zgromadzeniu, powinniśmy się wstydzić tego, że my nie uważamy za ważne, aby On był widoczny w całej pełni w nas i pośród nas, że nam na tym nie zależy. Powinniśmy się wstydzić tego, że Jezus nie jest widoczny tak, jak powinien być widoczny Ten, który gotów był spłacić nasz dług. My jesteśmy dla Niego, dla Jego chwały teraz. My jesteśmy Jego ciałem, a On jest Głową tego ciała. My jesteśmy członkami, które On uczynił nowymi częściami Swojego ciała, abyśmy mogli funkcjonować w nowy sposób. Czy tak myślisz o sobie, że nie żyjesz u dla siebie, ale żyjesz dla Niego, dla Jego chwały? Rozumiesz, ciężko jest opuścić swoje cielesne dzieciństwo, ciężko jest opuścić swoje cielesne dojrzewanie, ciężko jest opuścić swoje cielesne lata. Tak ciężko jest człowiekowi je opuścić, takie poczucie, jakbym coś stracił, kiedy bym przestał myśleć jak ja. Ale Bóg wyraźnie mówi, że Jego myślenie, to nie jest nasze myślenie. A więc jeżeli Bóg chce we mnie i w tobie mieszkać myśląc, to my musimy przestać myśleć, bo nasze myślenie, to nie Jego myślenie, a w Jego myśleniu my wtedy wygrywamy, jesteśmy wdzięczni, szczęśliwi, oddajemy Bogu chwałę. Niech Bóg pomoże nam być czułymi na tą chwałę Chrystusa w nas i pośród nas.

List do Rzymian 13 rozdział. I to rozumiecie, że my nie walczymy o swoje, gdy myślimy o Chrystusie, my walczymy o Chrystusa. Juda, kiedy mówił: Toczcie bój o wiarę, która została wam raz na zawsze dana, to on nie mówi: Wiecie, fajnie, żebyście byli trochę lepsi, on mówi: Walczcie o Chrystusa w was i pośród was, nie dajcie się ograbić z chwały Chrystusa, nie dajcie sobie zabrać miłości wzajemnej, nie dajcie sobie zabrać radości bycia razem, nie dajcie sobie zabrać jedności, którą dostaliście w Chrystusie, nie dajcie sobie zabrać społeczności, którą macie, ten swobodny przystęp do Boga w Jezusie Chrystusie, nie dajcie sobie zabrać budowania się nawzajem na Boży dom, nie dajmy sobie nic zabrać z tego, co przyszło do nas w Chrystusie. O tym jest mowa, Pamiętajmy, słuchamy Słowa Bożego, patrzmy, to przyszło w Chrystusie, to jest ważne, tak musi być. To nie jest to, czy my teraz będziemy tak sobie, czy inaczej. Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki ten sam, chodzi o to, żeby On był widoczny w nas i pośród nas, ten Jezus. Nie szukajmy własnej chwały, szukajmy Jego chwały, aby uczcić Go, uwielbić. I tutaj czytamy w tym 13 rozdziale i w 14 wierszu:

„Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.”

 

Obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa. Czy jesteś w stanie dzisiaj pomyśleć, jak Chrystus? Czy jesteś w stanie pomyśleć Chrystusem? Czy jesteś w stanie widzieć swoje życie w Chrystusie? Czy jesteś w stanie pójść swobodnie dalej? Czy widzisz, że stare się skończyło, wszystko stało się nowe? Wszystko dostaliśmy nowe. Czy cieszysz się z tego, że to już nie ty, lecz Chrystus? Czy cieszysz się, że umarłeś, umarłaś i już nie będziesz przeszkadzać Chrystusowi w dziele zbawienia swego? Czy oddajesz Mu chwałę, że na krzyżu ty umarłeś dla świata, a świat umarł dla ciebie? Czy jesteś gotowy, gotowa życie oddać za brata, za siostrę? Jeżeli będziemy tacy, to właśnie Jego chwała będzie widoczna, w całej pełni. i o to tu właśnie chodzi, żebyśmy to nie byli my, lecz Chrystus w nas, nadzieja chwały. Zwróć uwagę na to, że cała bitwa się toczy o to, by chwała Chrystusa przestała być widoczna i ludzie później mówią: A, wszędzie jest źle, wszędzie mówią o Bogu, czytają Biblię, ale nikt nie żyje według tej Biblii. Wszystkie zbory, ja już tam byłem i tu bylem, i tu byłem, wszędzie są popsuci, wszędzie myślą tylko o sobie. A tu przychodzi, patrzy a tulu chodzi gdzieś, robią coś, a co to za ludzie? No, wierzący. Ale to jest tylko coś, co było dzisiaj wspomniane, zewnętrznie, ale teraz duchowo też tak robić wspólnie razem, budować to, co jest Pańskie dla Jego chwały, ciesząc się wspólnie razem, śpiewając Bogu pieśni pochwalne.

List do Efezjan 4 rozdział Ale rozumiecie, jakie to jest ważne, my toczymy bitwę, nie o to, żeby chwalić się, no ten zbór jest naprawdę lepszy, tylko toczymy bitwę, żeby ten zbór chodził w chwale Chrystusa, żeby każdy, który dołącza rozumiał, że wchodzisz w chwałę, która przerasta wszystko, która prowadzi cię do wieczności. 24 wiersz:

 

„A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.”

 

Paweł pisze, żebyśmy byli przyobleczeni, a nie zewleczeni, mamy przyoblec się w nowego człowieka, to jest, w Chrystusa. I znowuż nic z Jego chwały nie stracić, znowuż być ludźmi wdzięcznymi, szczęśliwymi, zadowolonymi, że nie chodzimy w okrojonych szatach, chodzimy w pełnej szacie Chrystusa. Niesamowita wolność, swoboda, szczęście. Idźmy dalej, nie krępujmy się iść dalej w głąb Chrystusa. Wstydźmy się, gdybyśmy nie szli, gdybyśmy nie korzystali, gdybyśmy uparcie pilnowali naszych stanowisk i uważali, że do tego mamy całkowite prawo, żebyśmy się różnili od innych. A Bóg postanowił, żebyśmy byli podobni do Jego Syna, więc w sumie, im dłużej jesteśmy wierzącymi, tym bardziej musimy być podobni do siebie nawzajem w Chrystusie. A więc coraz mniej różnic, coraz więcej jedności.

List do Kolosan 3 rozdział Czy jesteś szczęśliwy w tego powodu, że jest chwała, która przewyższa wszelką chwałę i ty w tej chwale możesz chodzić wraz z braćmi i siostrami. I tutaj od 10 wiersza:

 

„A przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył.”

 

Który się odnawia ustawicznie na obraz Tego, który Go stworzył, to znaczy, że w nas normalną rzeczą powinno być coraz większe podobieństwo Chrystusa. To powinno być czymś naturalnym, nienaturalnym jest, gdy to nie następuje, wtedy wstydzimy się, wtedy się rumienimy za to, że tego nie ma, a być powinno.

 

„W odnowieniu tym nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, cudzoziemca, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz Chrystus jest wszystkim i we wszystkich.”

 

I znowuż, o co my się upominamy? Właśnie o Chrystusa w nas, we mnie, w tobie. Coraz więcej Chrystusa, coraz więcej chwały, coraz więcej wdzięczności, coraz więcej zadowolenia, coraz więcej ochoty, by razem stawać przed Jego obliczem i budować się, kosztując jak dobry jest Pan. Paweł mówi: Poznać Go, w środę rozważaliśmy, poznać Go, doświadczyć Go jeszcze więcej, jeszcze więcej Chrystusa. Masz tą możliwość, stawiaj to przed sobą codziennie, Chrystus dla mnie i dla ciebie, wzór ku któremu dążymy, Chrystus w nas, to sobie stawiaj przed swoje oczy serca, patrząc na Niego, sprawcę i dokończyciela wiary. Nie pozwól, żeby z Niego było okrajane cokolwiek, ale by coraz więcej tego Chrystusa było widoczne w tobie i we mnie. O to walczmy nawzajem, z tego się radujmy i tym się budujmy. To, że czas zakręca się i zbliża się do tego samego, co przyszedł Pan, to tak musi być, ale czy ty musisz być po złej stronie tego czasu? Czy po dobrej stronie?

Uczymy się właśnie po to, żeby uwielbić Chrystusa w nas. To nie jest nauka, która ma nakładać na mnie ciężary, czy na ciebie. To jest nauka radości, radości, że mogę uczcić Tego, który spłacił moje długi i twoje, nauka o radości, że mam społeczność z Jezusem, który pojednał mnie z Ojcem w niebie, nauka Chrystusowa, która sprawiła, że dzisiaj jesteśmy rodziną, a nie obcymi ludźmi sobie, bo ty się nazywasz tak, ja się nazywam inaczej. Teraz nazywamy się jednakowo i raptem obcy staliśmy się cząstkami jednego Chrystusa. Chodźmy w tym, cieszmy się tym, nie dajmy się urazić, zrazić, nie chodź i nie patrz, kto na ciebie jak spojrzał, idź i rób, co mówi Jezus, nie bądź taką panienką, czy takim kawalerem, który tylko rozgląda się, żeby wszyscy się za nim ładnie oglądali. Mogą na ciebie patrzeć różnie, tak jak patrzyli na Chrystusa, a ty patrz na Pana i czyń to, co się Jemu podoba. O, bo dzisiaj na mnie inaczej patrzyli, to się będę już urażał. Jasne, nie jest to przyjemne, gdy na ciebie dziwnie patrzą wierzący ludzie, ale cóż, ty patrzysz dalej na Chrystusa.

 

„Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość,”

 

Aj, Paweł, jak ja mam bluzkę, o co ci chodzi? Jak mam się ubrać we współczucie? Bo istnieją dwie nagości, istnieje nagość ciała i nagość ducha. I nagi jest duch, który nie ma współczucia, człowiek, który duchowym się zwie, a nie ma współczucia, jest nagi, nie ma szaty.

 

„(…) w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy.”

 

Musisz zrozumieć jedno, ani ty, ani ja nie jesteśmy tu po to, żeby prowokować braci czy siostry do jakiegoś zła, my nie jesteśmy tu prowokatorami, my jesteśmy tutaj, żeby się uratować. My nie jesteśmy po to, żeby popisywać się swoimi swobodami cielesnymi, a my jesteśmy tu po to, żeby nawzajem nauczyć się być jedno w Chrystusie, aby uniżać się wobec siebie, oczyszczać się, uświęcać. To musisz zrozumieć, to jest bardzo ważne.

 

„A ponad to wszystko przyobleczcie się w miłość, która jest spójnią doskonałości. A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.”

 

Tak pisze apostoł i on ma rację, on walczył o chwałę Chrystusa pośród wierzących ludzi. Jak myślicie, łatwo mu było? Wyglądałoby, że tak, że ludzie uwierzyli, ochrzcili się, a więc nie ma problemu, oni już wiedzą po co się ochrzcili, po to, żeby nie żyli oni, tylko żeby żył w nich Chrystus. A więc nie ma problemu, tylko mów nam, mów na, a my będziemy to wszystko czynić. Wydawałoby się to logiczne, że skoro już podjęli decyzję, że przestają żyć, niech żyje w nich Chrystus, to tylko ucz ich tego nowego życia i wszystko będzie dobrze. Ale okazuje się, że tak nie działa. Oni kiedy słyszą o nowym życiu, to się zżymają i nie pasuje im to i zaczynają mówić: Ale przecież aż tyle wymaga od nas, wszystko cokolwiek mówię i czynię, mam czynić w Jego imieniu? Tak, bo nie należymy już do siebie, należymy do Jego chwały.

Ratujmy się póki jest czas. Jest szansa, możemy się ratować, naprawdę mamy olbrzymią szansę, ale musimy zrozumieć, nie wystarczy to, co osiągnęliśmy do tej chwili, dużo się zagubiło rzeczy w tych, którzy wcześniej  osiągnęli stan wyższego podobieństwa do Chrystusa. To znaczy, byli tu z powodu miłości, a nie z powodu obowiązku. Bo Pan chce, żebyśmy tu przychodzili z powodu miłości, a nie żeby wykonać obowiązek bycia na zgromadzeniu, z powodu miłości do Boga i do siebie nawzajem, radując się, że możemy coraz bardziej podobać się Bogu czyniąc to, co chce w Synu Jego  Jezusie Chrystusie. A czynić dobrze nie ustawajcie. Przyjdzie czas, że będziemy zbierać obficie. A więc, gdy czytamy słowa Pana Jezusa, apostoła Pawła:

 

„Jak więc przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie,”

 

Wygrajmy to. Zrezygnuj ze swoich wszelkich postępowań, przyjmij, że Chrystus jest cenniejszy od ciebie i poddaj się Jemu, a On wszystko dobrze uczyni. Wygraj w tym i zrozum, że On chce, żeby w zborze była jedność, którą On ma z Ojcem, abyśmy jedno byli. Jeżeli słyszysz słowa, które cię napominają, przypominają o Chrystusie, to nie zżymaj się na te słowa, ale dziękuj Bogu, że On nadal chce, żebyśmy byli jak Chrystus. Czy to jest dobrze, że On chce, żebyśmy byli jak Chrystus? Czy jeśli On się upomina o miłość, wierność, uczciwość i prawość, czy On chce naszego dobra, czy On chce, żebyśmy tutaj na ziemi mieli problemy tylko? Problemy będą z tego powodu, ale On chce to dla naszego dobra. Wygrajmy w tej bitwie. Naprawdę traktujmy to miejsce jako miejsce próby, największej próby naszego życia, abyśmy byli jak Chrystus, żebyśmy zawsze rozumieli, że jeszcze cały czas mamy przed sobą cel do osiągnięcia. I kiedy codziennie będziemy starali się być jak Chrystus, to kiedy On wróci, to uzna nas za tych, którzy chcieli być naprawdę być jak On i wtedy On nas takimi całkowicie uczyni. Ale na dzisiaj my musimy starać się o to i okazywać to, że nie interesuje nas zwyczajowe zgromadzanie się, interesuje nas zgromadzanie się w chwale Chrystusa, według upodobania Ojca, aby Ojciec był uczczony, uwielbiony. I kiedy Chrystus mówi te słowa: Jeżeli chcecie iść za Mną, to się wyprzyjcie samych siebie, weźcie swój krzyż, idźcie za Mną i naśladujcie Mnie, to ty nie wzdrygasz się, tylko mówisz: Panie, tak jak ta niewiasta kananejska: Panie, Ty wiesz najlepiej, że ja nie nadaję się, a Ty jesteś tym, który jedynie możesz uczynić wolę Ojca. Niech się stanie zgodnie z tym, co mówisz, Panie. Niesamowite, wtedy przestajesz żyć ty, stare wspomnienia znikają, stare wspomnienia wracają wtedy, kiedy Chrystus znika. Kiedy Chrystus jawi się coraz bardziej, stare wspomnienia znikają, w ogóle przestajesz myśleć tymi rzeczami, myślisz nowym, nowym i nowym. I to jest właśnie zwycięstwo nad diabłem. Dlatego on nie chce, żeby to było w Chrystusie i żebyśmy nie mieli zwycięstwa nad nim, tylko żebyśmy chodzili cały czas znużeni, znękani tymi słowami Pańskimi, że tam takie wymagania są. Pamiętamy jak Pan Jezus mówił o tym, żeby karmić się Jego ciałem, pić Jego krew i się urazili i powiedzieli: Twarda to mowa, któż to znieść może? Ale apostoł Piotr powiedział: Panie, do kogo my pójdziemy? Ty masz słowa życia.

Mamy olbrzymią szansę, weźmy pod uwagę, to nie jest jeszcze finał. Pamiętaj, żeby biec zawsze do przodu, nie do tyłu, nie uwsteczniaj się, ale rozwijaj się w Panu. Nie schodź z drogi Bożej, ale pilnuj się drogi Bożej. Zawsze pamiętaj, że On jest Panem i On ma Swoje warunki, które musisz wykonać jako Jego sługa, jako Jego służebnica.

A więc kim dzisiaj jesteś? Teraz określaliśmy i mówiliśmy kim jest Jezus, On jest wszystkim we wszystkich. A kim my jesteśmy? Jesteśmy częścią Jezusa na ziemi dla Jego chwały, nie jesteśmy już z tego świata i nie musimy myśleć jak ten świat i zachowywać się jak ten świat, możemy już cieszyć się Nim i budować się korzystając z Pana Jezusa. To jest niesamowite zwycięstwo, kiedy spotykają się ludzie dla których Chrystus jest ważniejszy od nich. Niesamowity triumf bycia razem w społeczności zakochanych w Chrystusie i otwartych na Jego działanie w nas i pośród nas. Czego się mogę spodziewać po tobie, kiedy Jezus będzie dla ciebie najważniejszy? A czego ty po mnie, kiedy Jezus jest dla mnie najważniejszy? Miłości wzajemnej, to będzie zawsze owoc tego, że Jezus jest cenniejszy dla mnie i cenniejszy dla ciebie, wtedy On nas łączy i my jesteśmy tymi, którzy nawzajem cieszą się, że On tutaj był i że nie jesteśmy zainteresowani, aby odcinać Jego chwałę, żeby ludziom się łatwiej żyło, ale pilnujemy Jego chwały, żeby odcinać stare człowieczeństwo, żeby ludziom się wiecznie żyło. To czyni Bóg, kiedy widzi, że owocujemy, On odcina coś z nas, tak? Tak mówi Jezus: Odcina to, co nie przyniesie owocu, aby owoc mógł być obfitszy. Ci, którzy się znają na tych ogrodniczych sprawach, oni wiedzą, jak nie raz ciężko trzeba przycinać coś, żeby to wydało dobry owoc, nie raz wydaje się, ze ty już prawie dewastujesz tą roślinę, a tak naprawdę ty jej pozwalasz funkcjonować jeszcze lepiej. Niech Bóg będzie uczczony. Kochany bracie, kochana siostro, niech Bóg będzie uwielbiony w nas i pośród nas. Przychodź tu jak Chrystus, przychodź tu dzięki Chrystusowi i ciesz się Nim cały czas i cieszmy się, że On tutaj był, nie dajmy sobie tego zabrać w żaden sposób, On jest godzien, by Go uwielbiać i żeby Go uczcić. Amen.

Jan 14:23