09.01.2010 Marian - Jedynie w Bogu jest życie dla człowieka cz1

Kazanie 09.01.2010

 

Jedynie w Bogu jest życie dla człowieka cz.1

Marian Łaszewski

 

         Dzięki Bogu za Jego miłość i dobroć, bo w Nim jest nasza nadzieja i On posila nas, i daje nam nadal śmiałość myślenia o zwycięstwie i o byciu z Nim. To jest cudowne, że ta myśl budzi nas tak jak niedźwiedź budzi się po zimie i zaczyna żyć i funkcjonować, tak myśl o Bogu pozwala nam żyć i funkcjonować, pozwala nam cieszyć się i cierpieć. Myśl o Nim czyni nas trzeźwymi a doświadczenia, które nam dał czynią nas mędrszymi od najmędrszych ludzi na tej ziemi, bo któż jest tak mądry jak Bóg? Kto może uczyć tych, którzy do Niego należą w taki cudowny sposób napełniać nas sobą. Wiecie, spotykamy Pismo Święte, ale znacie już mnóstwo fantazji na temat Pisma Świętego, ale prawdziwie można głosić Słowo Boże tylko wtedy, kiedy Bóg wprowadza nas w doświadczenie Pisma i kiedy te doświadczenie pokazuje nam to właśnie, co Bóg powiedział. Człowiek bierze Biblię, czyta, może myśli może tak, może inaczej, ale kiedy Bóg wprowadza go i daje mu to doświadczenie, człowiek już wie, to jest ważne.

         Psalm 36, wiersz 10: „Bo u Ciebie jest źródło życia, w światłości Twojej oglądamy światłość.” Jeden wiersz a ile jest w nim treści. „Bo u Ciebie jest źródło życia.” „Do kogóż pójdziemy, Boże?” Skąd jeszcze człowiek może wziąć życie? Czy to życie można wziąć z najlepszych miejsc tutaj na ziemi? Czy można je wziąć z najlepszych książek tej ziemi? Czy życie można wziąć z Biblii? Wydawałoby się, że na to już trzeba odpowiedzieć: „Tak”, przecież Biblia to jest Księga od Boga, ale my wiemy, że nie. „Ty jesteś źródłem życia nasz Boże, tylko Ty. Do kogóż pójdziemy, Boże?

         Zobaczcie, jeśli wiemy już kto jest źródłem życia to jak się zachowuje taki człowiek, który to wie? Na kim koncentruje się uwaga człowieka, który już wie, kto jest dla niego źródłem życia? Czasami człowiek znajduje radość w jakiś rzeczach i myśli: To jest życie – mogę się cieszyć, radować, naprawdę moje serce jest zbudowane, bo widziałem fajną rzecz, ona mnie pokrzepiła, dodała mi otuchy, powiedziała mi, że warto żyć – ale ona nie może dać ci życia, ponieważ ona nawet nie mogła cię ożywić. To Bóg stworzył nas i tchnął w nas dech życia. Dzięki komu dzisiaj żyjesz? Tylko dzięki Bogu. Nie mówię o tym jak żyjemy, ale żyjemy tylko dzięki Bogu. Jeśli jest to życie skoncentrowane na Bogu, na tym, Który uczynił nas żywymi – chwała Bogu za to! Ale jeśli cokolwiek jest ważniejsze, czy cenniejsze to człowiek skręcił i już nie jest mądry, jest głupcem. Biada chodzić za głupcem, tak? Ślepy ślepego prowadzi i razem w dół wpadną. Chodź za tym, który widzi a zobaczysz go, że widzi, dlatego, że on będzie cały czas przy źródle. Będzie pił z czystego źródła i jego życie będzie obrazowało zupełnie coś innego: nie skażoną wodę tego świata, ale jego życie będzie obrazowało świętość, czystość i nieskalaność Tego, z Którego to źródło płynie. Człowiek musi być zdeterminowany i wiedzieć na kim mu bardziej zależy. Tutaj są różne rzeczy, które się wydają bardzo ważne, ale czy one mogą dać ci życie, czy one mogą stać się najważniejszymi sprawami? Czy dziecko może dać ci życie, czy matka może dać ci życie, czy ojciec może ci dać życie? Ono pochodzi tylko z Boga. Bez Boga urodziłbyś się martwy. Psalmista mówi: „Ty ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej, Ty napełniłeś mnie życiem.”

         Słuchajcie, bardzo często jest tak, że człowiek bardzo wiele myśląc sobie zagubia to, o czym powinien wiedzieć. Przestaje być dla niego cudowną prawdą to, że Bóg jest życiem. Zaczyna zagubiać się w rzeczach tego świata i traci Bożą realność. Przestaje chodzić w światłości i zaczyna chodzić w ciemności.

         Kiedyś, kiedy mogłem się w Szwajcarii napić wody zobaczyłem jak smakuje woda. Miała cudowny, wspaniały smak. Czysta woda ma smak, a Boże źródło ma smak życia. Mogę powiedzieć jak smakuje ta czysta woda, dlatego, ponieważ się jej napiłem. Wcześniej mogłem o innej wodzie mówić: „Wspaniała woda”, ale kiedy napiłem się tamtej to wszystkie inne już tak nie smakują. Kiedy się napiję z Boga, mogę powiedzieć jak smakuje ta woda. Jak smakuje pracujący i działający Duch Święty. „Gdzież pójdziemy, Boże, przecież jesteś Dawcą życia.”

         Słuchajcie, dla mnie oczywistym zwiedzeniem, w które wpadł człowiek, jest to, kiedy nie idzie do Boga. Już wiem, że jest zwiedziony. Nie muszę patrzeć co tam mówi na temat Biblii, jest zwiedziony. Czy faryzeusze byli zwiedzeni, czy nie? Ile mogli powiedzieć na temat Biblii? Dlaczego można było powiedzieć, że są zwiedzeni? Dlatego, że już nie szli za Bogiem. Dzisiaj mnóstwo ludzi jest zwiedzionych, ponieważ nie idą za Bogiem, nie piją z tego źródła. Idą na zatracenie, a im bardziej są tego nieświadomi, tym bardziej są zwiedzeni, tak? Jeszcze, jeżeli są trochę świadomi, że nie idą w dobrym kierunku, to można powiedzieć: „Jesteś zwiedziony, ale nie całkiem” ale gdy nie myślą nawet o tym, że  już nie idą w kierunku życia wiecznego, to już są kompletnie zwiedzeni. Dlatego dobrze, gdy spotykasz człowieka, który jeszcze mówi: „Naprawdę wiem, że skręciłem, wiem, że moje życie dzisiaj nie odzwierciedla tego źródła, ale wiem też, że nie chcę zginąć.” Możesz jeszcze z tym człowiekiem rozmawiać. Ale jak będziesz rozmawiał z człowiekiem, który myśli dobrze o sobie kiedy jest kompletnie zwiedziony? Nie widzi już siebie w światłości, chodząc w ciemnościach, nabiera złego wyobrażenia. Wiecie, że coraz więcej jest na ziemi takich ludzi, którzy odpadli od światłości? Jednak Słowo Boże mówi: „Ty, który wiesz, że jest takie miejsce jak źródło życia, to nie opuszczaj tej swojej cysterny, nie szukaj dziurawych cystern, z których wycieka woda, ale pij z tego czystego źródła.” Człowieku, nie masz możliwości gdzie indziej dostawać codziennie życia, jak tylko u Boga. To jest bardzo ważne.

        

         Psalm 40, od wiersza 12 do 14: „Toteż Ty, Boże, nie odmawiaj mi litości swojej; Łaska i wierność twoja niechaj mnie zawsze strzegą! Otoczyły mnie bowiem niezliczone nieszczęścia, Dosięgły mnie winy moje nieprzejrzane; Są liczniejsze, niż włosy na mej głowie, A odwaga moja opuszcza mnie. Zechciej, Boże, ocalić mnie, Boże, pośpiesz mi z pomocą!” Kiedy człowiek doświadcza, że Bóg jest źródłem życia to zaczyna doświadczać jaki jest i zaczyna mówić: „Boże, zlituj się nade mną.” Jezus opowiedział w przypowieści, że przyszedł faryzeusz i ten celnik. Jeden był pyszny, a drugi nie śmiał nawet spojrzeć do góry: „Zlituj się nade mną, Boże.” Gdy człowiek ma świadomość jaki jest wobec Boga to się nie pyszni tylko mówi: „Boże, zlituj się nade mną, wiem, że od Ciebie zależy to, co ze mną będzie. Boże, nie potrafię się sam zmienić, ale Ty to możesz. Daj mi pić! Daj mi jeść! Ubierz mnie, Boże! Nie chcę chodzić nagi, głodny i spragniony, Boże. Chcę być nakarmiony, napojony i ubrany, Boże.” Po takim człowieku rozpoznajesz, że zrozumiał, że od Bożej litości zależy co będzie z nim dalej. I dlatego psalmista mógł powiedzieć: „Pokornym duchem nie wzgardzisz, o Boże, ale pysznych ominiesz.” Człowiek, który zaczyna mieć świadomość kim jest Bóg i że tylko z Niego może się napić, aby żyć, ten człowiek zaczyna się korzyć. Nie możesz wpaść na Boga i powiedzieć: „Dawaj mi szybko picie!” Musisz się uniżyć i być gotowy. Wielu myśli, że tak można z Bogiem. „Boże, od Ciebie wszystko zależy.”

         Wiecie jak ważne jest w człowieku, gdy człowiek ma całą świadomość, i nie jest to jęczenie człowieka, który nie ma nadziei. Ten człowiek ma już nadzieję. Woła o litość, jest świadomy tego, kim jest, rozumiecie? W więzieniu siedzi człowiek skazany na śmierć, wie kim jest i zaczyna wołać: „Ulitujcie się nade mną!” Człowiek żyjący w świecie grzechu, kłamstwa i różnych obrzydliwych rzeczy zaczyna doświadczać, że jest ratunek i zaczyna wołać o ten ratunek do Boga, wie, że jedynie Bóg może mu pomóc: „Ulituj się nade mną, zlituj się, Boże!”

         Wielu ludzi nauczono pychy wobec Boga: „Bóg musi ci to dać! Nie da, to kiedyś Mu powiesz, że chciałeś, a On nie dał. Jego wina.” Nie, Bóg zawsze daje tym, którzy Go naprawdę potrzebują. Nie odmówił jeszcze nikomu. On szuka wręcz takich, którzy by Jego szukali z całego serca, którzy by Go potrzebowali. Czego dzisiaj potrzebujemy na ziemi? Kiedy staniesz naprzeciw człowieka i zapytasz: „Czego potrzebujesz tutaj na ziemi? Wokół czego najbardziej chodzisz? Na czym ci najbardziej zależy? Czy na tym, że coś tu na ziemi dobrze zrobisz? Czy to jest dla ciebie sens? Ilu ludzi wybudowało mosty, które do dzisiaj stoją? Dobrze, że je wybudowali, ale czy oni wejdą do wieczności z tego powodu? Ilu ludzi uczyniło coś dobrego na tej ziemi, ale czy to wprowadza ich do wieczności? Czy bez Boga mogą się tam dostać? Czy ty tak potrzebujesz Boga i widzą to bracia i siostry, że zależy ci na tym, żeby On cię posilił? Kto ostatnio zawracał ci głowę, żeby się o niego modlić, bo potrzebuje Boga? Dzisiejszy człowiek wstydzi się być takim małym, chce być uznawanym za kogoś większego. Człowiek, który zaczyna tego doświadczać coraz bardziej widzi: „Potrzebuję Cię, Boże, to jest najważniejsza sprawa mojego życia, by być silnym by pielgrzymować do Ciebie, Boże, by nie być chwiejnym, by nie być rozdwojonym w swoim postępowaniu.” Któż ci to da? Ludzie chodzą do ludzi, bo myślą, że to ludzie im zapewnią, ale do Boga tak naprawdę nie przychodzą. Chcą znaleźć pośrednika, innego człowieka, żeby to załatwił, prawda? Ale przed Bogiem się nie ukorzą. Nadal zbuntowany stary człowiek chce osiągnąć cel, ale nie Bożym sposobem. Jednak, kiedy człowiek widzi jak bardzo jest zależny od Boga, wtedy zaczyna naprawdę szukać pomocy. Zobaczcie, gdy człowiek zachoruje na śmiertelną chorobę, to jak się to dzieje na tej ziemi? Wszystkie zbory prawie, które tylko są zawiadomione, wszyscy wierzący są proszeni, żeby się modlili, bo chory jest na śmierć. Niech wszyscy teraz wołają, żeby przeżył, czy przeżyła. Ale kiedy człowiek żyje w grzechu, w bezprawiu, nie żyje z Bogiem tak na całość i naprawdę to nie woła. Co jest najważniejsze? Żyć na tej ziemi jak najdłużej, to jest najważniejsze. Często nie chodzi o to, żeby żyć dla Boga, ale jeszcze tutaj pożyć, jeszcze coś skorzystać. Jakże często jest tak, że człowiek tego nie widzi, a jak często jest właśnie tak, że Bóg mówi: „Przyjdź do Mnie, ludu Mój, szukaj Mnie całym swoim sercem, a dam ci się znaleźć, a wtedy zapomnisz o tych wszystkich swoich rzeczach, które czyniłeś, bo już ich nie będziesz czynić.” U Boga jest zwycięstwo.

         Wiecie, dzisiaj wielu letnieje, dlatego, że nie widzi w Bogu całej swojej nadziei. Zaczyna znajdować swoje zaspokojenie w płakaniu nad samym sobą, ulitowaniu się nad samym sobą: „Jaki ja biedny, jaki nieszczęśliwy, tyle rzeczy mnie tu spotyka.” Co mówi psalmista? -  „Moje winy mnie dogoniły”, tak? „Nieszczęścia spadły na mnie”. Po co? Żebym nie udawał przed Bogiem, że jestem w porządku, kiedy jest źle. Żebym stał się bardziej otwarty, bardziej potrzebujący Boga.

        

         Psalm 95, przeczytamy cały. „Pójdźcie, radośnie śpiewajmy Bogu, Wznośmy okrzyki radosne skale zbawienia naszego! Pójdźmy przed oblicze jego z dziękczynieniem, Wykrzykujmy mu radośnie w pieniach, Gdyż wielkim Bogiem jest Jahwe i królem wielkim nad wszystkich bogów. W jego ręku są głębokości ziemi I jego są szczyty gór. Jego jest morze i On je uczynił, I suchy ląd ręce jego ukształtowały. Pójdźcie, pokłońmy się i padnijmy na twarz! Klęknijmy przed Bogiem, który nas uczynił! On bowiem jest Bogiem naszym, A my ludem pastwiska jego i trzodą ręki jego. Obyście dziś głos jego usłyszeli: Nie zatwardzajcie serca waszego, jak w Meriba, Jak w dniu pobytu w Massa na pustyni, Gdzie kusili mnie ojcowie wasi, Doświadczali mnie, chociaż widzieli dzieło moje. Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu I rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich.  Dlatego przysiągłem w gniewie swoim: Nie wejdą do odpocznienia mego.” Pójdźcie, pokłońmy się i padnijmy na twarz. Wiecie, co stwierdziłem po iluś latach obserwacji w chrześcijaństwie? Chrześcijan nauczono jak lekceważyć Boga, a nie jak Go szanować, rozumiecie? Przez to, że ewangelia, którą ludzie usłyszeli, to była ewangelia, która ich otumaniła, a nie uratowała. Oto sam Chrystus, kiedy staje przed Bogiem, On jest na obliczu Swoim. Oto wszyscy, którzy Go czcili, padali na twarz przed Nim, oto wszelkie kolano się przed Nim zginało, a dzisiaj ludzie nawet nie potrafią zgiąć kolan. Jakże wielu ludzi siedzi na krzesłach, kiedy się modlą, zamiast zgiąć kolana i jeszcze, jak widzieliśmy nie raz, noga na nogę zarzucona. Bóg kim jest? Kumplem! Nie nauczono człowieka szacunku i bojaźni. Jak on ma żyć? Tak się dzieci również wychowuje – bez szacunku do rodziców. Jak oni mają ich szanować? Tak samo się wielu ludzi z Biblią wychowuje bez szacunku do Boga i myślą sobie, że tak można. Jaki owoc ich życia dzisiaj widzimy? Czyż Bóg nie pokazał: Jakim kumplem jestem dla was, jeśli jestem waszym Bogiem? Oni wszyscy dzisiaj się rozpadają. Ale może przez te swoje grzechy upamiętają się i przypomną sobie, że przed Bogiem nie możesz być w sposób lekceważący, gdyż On jest Stwórcą nieba i ziemi. Ale ci, którzy szanują Boga, dzisiaj rosną, gdyż Bóg daje im rosnąć. Myślisz sobie: „Czy to jest takie ważne jak to robię?” Tak. Bardzo ważne. Biblia tak uczy. Będziesz Go czcił w Duchu i w Prawdzie.

         Dlaczego tak wielu ludzi dzisiaj nie ma wiary? Zlekceważyli swojego Boga i dzisiaj nie mają w sercu swoim wiary, żeby być z tym Bogiem. Po co zachowywać te „stare” rytułały?  Dzisiaj chrześcijaństwo jest jak rozkapryszone dziecko – nie dostanę, to będę demonstrował, że mi się to nie podoba. Nie uniżę się, nie poddam się. Dobrze, żeby Boga uczyć się naprawdę, dobrze, żeby Go szanować, czcić, uwielbiać okazując to również w rzeczywistości.

         Ewangelia to jest wiadomość, która nas poniża. Ona pokazuje, że Chrystus musiał za mnie umrzeć. I dobrze ktoś na to zwrócił uwagę, i tez, gdy słuchałem tego, o tym myślałem, że Jego twarz nie była piękna, kiedy był zlany krwią z powodu wbitych cierni, pobity, opluty, jego twarz nie była piękna tak, jak tych chrześcijanek pomalowanych dzisiaj, które hasają sobie i myślą, że ten Jezus ich dzisiaj wysłuchuje, czy tych chłopaków, którzy poubierani są jak świat, mają jakieś czubki na głowie, pomalowane włosy, ale przecież Bóg mnie kocha. Niech staną obok krzyża i zobaczą na oblicze Bożego Syna, kogo kocha Bóg? Wiecie jakie jest zwiedzenie i ktoś jeszcze mówi: „Nie można być aż takim, zobacz ile czynię dobra.” Ale apostoł Paweł powiedział: „Biada, gdybym wielu przyprowadził a sam stracił.” Wiecie, dobrze jest znać Pana, aby się nie dać oszukać. Dlaczego człowieka tak ciągnie do tego świata, żeby się od świata za bardzo nie odróżniać? Bo ma pragnienia, ale nie Boże. Nie dajmy się zwieść i oszukać. Chrześcijaństwo to jest czysta, święta i nieskalana Oblubienica. Nie dajmy się zwieść i oszukać, że ta Oblubienica wygląda jak świat i należy do Jezusa. Paweł powiedział: „Umarłem dla świata, a świat dla mnie.” Kościół również jest żywy dla Boga, a martwy dla świata, serce zajmują Boże sprawy. Tego właśnie chcemy się uczyć i to przekazywać sobie nawzajem. Nie przekazywać sobie lekceważenia, nie kumplostwa z Bogiem, ale świadomość odpowiedzialności za to, co słuchamy, abyśmy chcieli też tym żyć. Nie zatwardzajmy więc serc naszych kiedy słyszymy Boży głoś i widzimy Syna Bożego. Wielu mówi, że ma rację i ci, którzy dzisiaj cudzołożą mówią, że mają rację, że Bóg jest ich Bogiem. Jakiż to musiałby być Bóg?

 

         5 Księga Mojżeszowa, rozdział 32, wiersze 39 i 40:  „Patrzcie teraz, że to Ja, Ja jestem A oprócz mnie nie ma boga. Ja pozbawiam życia i darzę życiem, Ja ranię i leczę, I z ręki mojej nikt nie zdoła się wyrwać. Gdyż podniosę ku niebu rękę moją I powiem: Ja żyję na wieki.” Widzicie, Bóg mówi sam o sobie: „Ja pozbawiam życia, Ja darzę życiem.” Kiedy stajemy wobec takiego Boga jak możemy zachowywać się tak lekkomyślnie lekceważyć Go i to, co On do nas mówi? Jak można w tym momencie bezpiecznie stawać wobec Boga, Który darzy życiem, albo je zabiera? Czyż człowiek nie będzie zwracał szczególną uwagę wiedząc, że teraz staję przed tym Bogiem? Chyba, że nie wierzy, że taki Bóg jest, wierzy w innego boga. Ale przecież zawiedzie się na tym innym Bogu, bo kto mu da życie, jeśli nie Ten Jeden, Który je ma? I dlatego człowiek, który zawierza życie obcemu bogu prowadzi marne życie na ziemi, bo tamten bóg nie ma mu czego dać, bo go nie ma. Jednak jeśli ktoś opiera się na tym Bogu, na pewno będzie dostrzegał, że w Nim się dzieją Boże dzieła. Bóg sam wydaje świadectwo. Dlatego Jezus powiedział, że kogo się mamy bać? Tego, Który może co zrobić? Zatracić ciało i duszę, tego się mamy bać, ale mamy się bać w taki dobry sposób, żeby biec do Niego, a nie od Niego uciekać. Dla mnie i dla ciebie jest ważne to, aby wiedzieć, kto może mnie uratować. Dlatego się Go boję, bo jedynie u Niego jest zbawienie. Nie mogę pójść do kogoś drugiego i on też mnie zbawi. Tylko jeden może mnie zbawić i ratunek jest tylko u Niego, i dlatego w Nim mam nadzieję, że On pomoże przejść mi, a wręcz nawet więcej, to On trzyma mnie, żebym miał w Nim nadzieję. Tylko Ten, Który nas stworzył i tchnął w nas dech życia, kiedy my z powodu grzechu straciliśmy to życie i idziemy  śmierć, On ma moc nas ożywić i obdarzyć życiem wiecznym, tak? Tylko Ten, Który nas stworzył. Dlaczego więc stworzenie lekceważy swojego Stwórcę? Wiecie, to jest straszne. Pan Jezus kiedyś mówił do uczonych w Piśmie i faryzeuszy, że są jak groby pobielane. Wiecie, kiedy człowiek chce żyć dzięki religii to jest jak pobielony grób, rozumiecie? Religia nie daje życia. Dlatego widzisz tylu chrześcijan, którzy nie mają w sobie życia, mają religię, ale nie mają życia. Życie daje tylko Bóg. Dobrze, żeby ludzie przestali się oszukiwać i przestali dawać się oszukiwać. Jeśli nie masz życia to potrzebujesz Boga.

Jan 14:23