06.09.25r. Marian - Czy łatwiej jest być uczniem Chrystusa pośród świata czy pośród wierzących cd

06.09.2025r. wieczorne Marian - Czy łatwiej jest być uczniem Chrystusa pośród świata czy pośród wierzących w Boga? cd

.

Chwała Bogu

Dziękujemy Panu za to, że nas zgromadził dzisiaj, że dał nam jeszcze tutaj żyć na tej ziemi. Mamy cudowną możliwość oddać Mu chwałę za to co dla nas uczynił, dlatego że dotarł do nas, pomógł nam zrozumieć co On od nas chce i poszliśmy zanurzyć się w wody chrztu, aby obumarłszy temu światu, rozpocząć piękne, nowe, wieczne życie, życie, które nie ma końca, choćbyśmy umarli i tak żyć będziemy.

            A więc dostaliśmy niesamowity przywilej doznawania tego co drogocenne, co najcenniejsze i całą przyjemność sprawia nam obecność Chrystusa na zgromadzeniu świętych, gdyż On jest doskonały i to co On czyni w nas jest doskonałe. On nigdy nie czyni nic niedoskonałego, wszystko jest doskonałe. Kiedy On mówi to mówi doskonale, kiedy działa, to działa doskonale, kiedy zwraca uwagę nam na coś, to zwraca ją doskonale. Kiedy napomina to też doskonale, kiedy przypomina, to też doskonale; wszystko czyni doskonale, od Niego mamy przywilej uczyć się robić to coraz lepiej, coraz bardziej podobnie do Niego.

            A więc jeżeli mamy się miłować Jego miłością, to musimy się tej miłości Jego nauczyć wobec siebie samych. Jeżeli ja nie jestem sam miłowany przez Jezusa, to jak ja będę miłował was? Tylko kiedy On mnie miłuje, ja doświadczam Jego miłości w sobie, i wtedy jestem w stanie miłować innych braci i siostry, takich kochanych, wspaniałych mężczyzn i kobiety, którzy mają tyle zdrowych jeszcze pomysłów na życie i trzeba z nimi tutaj pracować, starać się, żeby ratować, a nie gubić.

            Może zaczniemy taki wstęp do dzisiejszego, bo dzisiaj będzie tak samo, że trochę omówię temat wczorajszy, ten sam, a więc ciąg dalszy tego wczorajszego tematu. Bądźmy prawdziwi wyrażając to, co doświadczamy. Możemy ładnie to powiedzieć, ale to może nie być dokładnie to, co rzeczywiście przeżywamy. Powiedzmy to może trochę mniej ładnie, ale to co przeżywamy rzeczywiście, żeby to było nasze prawdziwe doświadczenie.

            Może zacznę od Ewangelii Jana 17. Znamy to dobrze i Pan Jezus modli się tutaj do Swego Ojca w niebie i od 6 wiersza modli się w ten sposób:

„  Objawiłem Imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata; Twoimi byli i mnie ich dałeś, i strzegli Słowa Twojego. Teraz poznali, że wszystko, co mi dałeś, od Ciebie pochodzi; albowiem dałem im Słowa, które mi dałeś, i oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, i uwierzyli, że mnie posłałeś. Ja za nimi proszę, nie za światem proszę, lecz za tymi, których mi dałeś, ponieważ oni są Twoi; i wszystko moje jest Twoje, a Twoje jest moje i uwielbiony jestem w nich. I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do Ciebie idę. Ojcze święty, zachowaj w Imieniu Twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my. Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w Imieniu Twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, prócz syna zatracenia, by się wypełniło Pismo.  Ale teraz do Ciebie idę i mówię to na świecie, aby mieli w sobie moją radość w pełni. Ja dałem im Słowo Twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. Nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Poświęć ich w Prawdzie Twojej; Słowo Twoje jest Prawdą. Jak mnie posłałeś na świat, tak i ja posłałem ich na świat; i za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w Prawdzie. A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i  że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś.(6-23)”

            O to się modlił nasz Pan dla mnie i dla ciebie. Mówi: nie modlę się za światem, modlę się za tymi, których mi dałeś, którzy opuszczają ten świat, aby poznać Prawdę, aby żyć wg Prawdy, aby dotrzeć do Domu Prawdy. Modlę się za tymi, którzy będą mieli wiele doświadczeń pośród świata, który ich znienawidzi i tak się dzieje, kiedy człowiek zaczyna wyruszać za Panem, świat zaczyna wstydzić się, nienawidzić wręcz tych, którzy wyruszają, którzy zdradzają wiarę ojców itd., itd.

            Potem świat nienawidzi uczciwości i prawości, to przeszkadza światu żyć w grzechu.

A więc Pan Jezus modli się w głównej mierze do Ojca, żeby nas zachował przed światem, również przed światem w zgromadzeniu. Świat to świat. Czy świat tam na zewnątrz, czy świat tu, to jest nadal świat.

            Jeżeli ktoś żyje w sposób światowy, to my wiemy jak się żyje w sposób światowy. Żyje się po swojemu moi drodzy, żyje się jak bez Boga na świecie. Robi się co się chce i kiedy się chce i jak się chce, i się człowiek tym w ogóle nie przejmuje bo i cóż, może czasami sumienie ruszyło i człowiek głupio się czuł... A więc jeżeli nadal coś takiego funkcjonuje, to nadal jest to świat, to nie jest jeszcze to miejsce, o którym mówi Jezus, aby oni byli jedno, jak my Ojcze jesteśmy jedno. Bo świata nie połączysz z Bogiem w żaden sposób. Człowiek musi umrzeć dla świata, by żyć dla Boga i wtedy można to łączyć. A więc my jesteśmy formą, którą łączy Pan, jeżeli ktokolwiek ma światowe serce jeszcze, i myśli sobie o sobie, zamiast o chwale Pana, to tego człowieka nie idzie złączyć w jedno, tak jak Ojciec z Synem są jedno. Dlatego iluś ludzi nie może się złączyć, bo ten który potrafi to zrobić nie robi tego, bo nie będzie łączył świata ze swoim Kościołem. Bo to Chrystus łączy, On jest głową, która łączy.

            A więc jeżeli we mnie czy w tobie jest serce światowe, gdzie myślisz o sobie bardziej i myślisz tylko jak tobie by wygodnie było, jak to zorganizować, żeby zgromadzenia ci nie przeszkadzały w twoim życiu, jak zorganizować życie codzienne, żeby ci inni wierzący nie przeszkadzali, jak to ... masz światowe serce dalej. I nie może cię Pan złączyć z tymi, którzy nie mają światowego serca. Bo zupełnie inne pragnienia, inne dążenia, inne działania, a więc musimy to zrozumieć. Jezus modli się za tymi, którzy do Niego należą, których Bóg im dał, Jemu dał, aby byli jedno.

            Jeżeli doznajesz takiej jedności w Ciele Chrystusa, to znaczy, że opuściłeś świat. Jeżeli nie doznajesz, to znaczy, że nie opuściłeś świata, nie opuściłaś świata i świat nadal funkcjonuje w myśleniu i działaniu, i dlatego nie może Pan cię połączyć. Nie połączy to, co jest w tym miejscu, gdzie jeszcze diabeł zarządza, z tym w czym Pan zarządza – nie połączy tego.

            A więc żeby być połączeni potrzebujemy opuścić ten świat; dlatego Paweł mówi: z tego będę się chlubił, że ja umarłem dla świata, a świat umarł dla mnie. Musimy to rozumieć, o co Jezus prosi tutaj Ojca. I my nie osiągniemy jedności, bo tą jedność osiąga Pan. On łączy, On tworzy jedność. Jest napisane, że On sobie czyni Oblubienicę czystą, świętą, nieskalaną. On sobie czyni. A więc ja się z tobą nie złączę, choćbym nie wiem jak chciał; i tak nas podzieli to, co w nas jest ze świata. Jeżeli chcemy się w chrześcijaństwie połączyć, bo w świecie możemy się połączyć, nie ma problemu, nic nas nie będzie dzieliło. Ale jeśli chcemy się połączyć w Chrystusie, a jest nadal świat,  my się nie połączymy, nie mamy szans, jesteśmy rozdwojeni, w tej sprawie jesteśmy rozdwojeni. Jedność jest dopiero wtedy, kiedy ja i ty umieramy dla świata i zaczynamy żyć dla Boga, wtedy powstaje jedność i to jest niesamowita jedność. Jesteśmy gotowi za siebie życie oddać, kochamy się niesamowicie, jesteśmy naprawdę szczęśliwi, gdy powodzi się drugiemu. A ty jesteś szczęśliwy, gdy powodzi się temu, jesteś zadowolony, zadowolona, twoje serce jest płomienne, bo ty już masz te odczucia co ma Chrystus. O to się modli Jezus, aby oni byli dla świata w mojej chwale, w moim życiu.

            A więc nie usuniemy świata, dlatego  że otworzymy Biblię, nie usuniemy świata, dlatego że będziemy się modlić i śpiewać; świat potrafi robić to także. Potrzebujemy Pana, żeby to w nas uczynił.

            List Jakuba 5:9 „Nie narzekajcie, bracia, jedni na drugich, abyście nie byli sądzeni; oto sędzia już u drzwi stoi.” Nie narzekajcie bracia, jedni na drugich... Narzekanie to jest sprawa świata, świat stale narzeka na coś. Tak? Porozmawiasz ze światem: bieda, choroby, wojny, kataklizmy – świat stale narzeka – a gdzie jest Bóg? Itd. Świat nie ma oporów, żeby mówić: Dlaczego Bóg nie zajął się tym, dlaczego Bóg nie zajął się tym? Wierzący już tak nie będzie mówić, bo przecież to by było głupie, ale narzeka, dalej narzeka. Narzeka na to, że to się zapadło, że taka drożyzna, że tyle tego, tyle tamtego i cały czas narzeka. Otworzy buzie i już narzeka. Jak ma taki człowiek nie narzekać na braci? Powiedzcie. Jak stale narzeka. 'Co to za zbór w ogóle jest? Co to za ludzie są? Nie ma miłości...' A kto narzeka? 'Który kocha wszystkich przecież, który jest jak Chrystus i gotowy jest życie przecież położyć za tych wszystkich ludzi', tak? Ten narzeka? Jezus nie narzeka w ten sposób, żeby mówić: Ale, co to jest?

            A więc Jakub pisze bardzo prosto i bardzo wyraźnie, w jedności nie ma narzekania, moi drodzy. Kiedy jesteśmy jedno, nikt na nikogo nie będzie narzekał, bo zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w pracy Pana naszego Jezusa Chrystusa i będziemy wdzięczni za tą pracę w bracie i siostrze. Będziemy dostrzegać co Bóg czyni w moim bracie, w mojej siostrze i będę się cieszył, z tej pracy Chrystusa nad tymi, którzy do Niego należą; i ty będziesz się cieszył widząc we mnie pracę Chrystusa.

            Więc narzekanie się kończy wraz ze światem w naszym sercu. Mąż narzeka: Boże, coś mi za żonę dał? Żona narzeka: Boże coś mi za męża dał? Świat się rozwodzi, rozchodzi, później świat wchodzi do innych wierzących, też się rozwodzą, rozchodzą, ale kiedy już należysz do Pana, to jesteś w Duchu Chrystusowym. I przeczytam ci z Ewangelii Jana 6:37- 40.

Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz; zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę Tego, który mnie posłał. A to jest wola Tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna iwierzy w Niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.”

            Pan Jezus mówi: Kogo Ojcze do mnie przyprowadzisz, tego przyjmę, gdyż nie jestem tu, aby pełnić swoją wolę, lecz Twoją. Boże, jesteśmy w stanie wygrać w tej bitwie, dlatego, że rozumiemy, że Ty sprowadzasz grzeszników, których chcesz uratować. Jeżeli ja już jestem wykształtowany, czy ty jesteś wykształtowany czy wykształtowana, to my w Duchu Chrystusowym ratujemy, a nie stracamy, nie niszczymy, ale wspieramy, nie pokazujemy swojej wyższości, ale się uniżamy, by pomóc komuś wygrać w tej bitwie i osiągnąć wieczność. A więc ten ktoś nie usłyszy od nas już nic innego jak tylko to, co chce mu Chrystus powiedzieć czy jej. I wtedy jest to, o tą jedność się modlił Chrystus.

Nie otwiera jedność ust dla siebie, ale dla Jego chwały, i mówi Słowa, które darzą życiem, a nie niszczą. Ktoś przychodzi, mówi do ciebie: 'A widziałeś, a ten brat taki, co to za zbór w ogóle? Ja wiem, ja wiem, ten zbór jest do niczego. Ja tu jestem tylko dlatego, żeby jeszcze im jakoś pomóc. Ja wiem, ja to wszystko wiem, oni są naprawdę źli, ale jeszcze tu jestem, żeby nie było całkiem źle.' Nie. Jeżeli jesteś z powodu Chrystusa, to mówisz do tego człowieka: A ty kim jesteś, żeby osądzać brata swego? Kto ci dał prawo? I ten człowiek sobie myśli: Wszędzie gdzie mówię o tym, to zaraz akceptują, ... tak bardzo źle... A tutaj co w ogóle? Oj chyba mam coś poważnego przed sobą i już człowiek zaczyna rozumieć, że nie ma ze światem do czynienia, tylko ma z dzieckiem Bożym do czynienia, który wypełnia nie swoją wolę, ale wolę Ojca Swojego w niebie, taki jest Chrystus; do Niego różni przychodzili, a On zawsze jednakowo dał odpowiedź taką, że niektórzy szybko odeszli, wiedząc że nie znajdą w Nim kogoś, co spodziewaliby się znaleźć.

            A więc czy chcesz dalej narzekać? Jeszcze z tego Jakuba, jest takie jedno miejsce wcześniej,  rozdział 4, 11-12 wiersz: „Nie obmawiajcie jedni drugich, bracia. Kto obmawia lub osądza brata swego, obmawia zakon i osądza zakon; jeżeli zaś osądzasz zakon, nie jesteś wykonawcą zakonu, lecz sędzią. Jeden jest zakonodawca i sędzia, Ten, który może zbawić i zatracić. Ty zaś kim jesteś, że osądzasz bliźniego?”

            Wiele zła wychodzi z osądu, osądzanie, wydawanie wyroków, mniemanie o sobie, że ja mogę sądzić już, a Słowo Boże wyraźnie mówi: A czy siebie już osądziłeś, osądziłaś? Czy ty sędzia, zdajesz sobie sprawę, że tak samo Bóg cię osądzi, jak ty sądzisz tego drugiego?! A więc świat wdziera się w sposób taki pobożny: No zobacz, ja tylko osądzam tą sprawę, zobacz czy mamy zasłonić oczy, nie widzieć tego? No to odsłoń całe swoje życie i powiedz wszystkim co robisz, kiedy nikt cię nie widzi? Raz, dwa, do dzieła; skoro chcesz takiego odsłonięcia, to już, zaczynaj od siebie. Wszystko na ławę, wyłóż te wszystkie swoje kombinacje, te wszystkie skrywane sprawki i zobaczymy, co inni o tobie powiedzą w tym momencie. 'No, nie tak od razu, powoli wszystko przecież. Od razu człowiek nie jest doskonały. Pan powoli zbawia człowieka.' Itd, i człowiek od razu zaczyna mówić inaczej. Ale to też nie jest prawda, bo Pan zbawia zdecydowanie i koniec, kończy się temat.

            A więc nie osądzajmy, nie obmawiajmy, nie narzekajmy. Jeżeli ty kogoś do tego zboru przyprowadziłeś, czy przyprowadziłaś, i tak uważasz, to narzekaj, masz do tego prawo, po coś przyprowadzał kogoś takiego? Ale jeśli Pan przyprowadził, to nie narzekaj. Nie wiem czy rozumiecie co powiedziałem? Człowiek myśli, że sam przyprowadził kogoś do zboru. Ty nie masz szansy przyprowadzić nikogo do zboru, bo Pan Jezus nawet nikogo nie przyprowadza. Mówi: Kogo Ojciec przyprowadzi, Kogo Ojciec tu da! To Ojciec odpowiada za tych, których tutaj przyprowadza, a my mamy przyjąć to, że On chce, aby starsi synowie i córki służyli tym, których On właśnie zrodził, aby pomogli im wygrać bitwę; i to jest niesamowita chwała, o tą jedność właśnie modlił się Pan Jezus Chrystus.

            1 Koryntian 1:10-18 żeby to rozjaśnić sprawę, nie narzekajcie, nie obmawiajcie, nie złorzeczcie. „A proszę was, bracia, w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania.” To o co modlił się Jezus Chrystus, to apostoł mówi teraz. „Albowiem wiadomo mi o was, bracia moi, od domowników Chloi, że wynikły spory wśród was.” A więc czy domownicy Chloi teraz narzekają, obmawiają? I Paweł to pochwala co jest ganione? Nie, oni ani nie obmawiają, ani nie narzekają, oni widzą problem, który może rozwiązać apostoł, nikt inny nie potrafi go rozwiązać. Tak samo jak posłali po Piotra, tak samo tutaj skierowują się do  apostoła tego, który jest tym, przez którego Bóg założył ten zbór, że w zborze dzieje się źle. Ale nie po to, żeby wykazać siebie, że jest się lepszym, lecz po to, żeby pomóc temu zborowi wygrać z wrogiem, który chce zniszczyć to miejsce.

            A więc są rozmowy na temat tego, że coś złego się dzieje, ale nie ma w tym sensacji, nie ma szukania własnej chwały, nie ma potrzeby, żeby pogadać o kimś, tylko jest konkretna sprawa do rozwiązania, i wtedy jest prawidłowo, wtedy można o tym porozmawiać. Będziemy chcieli tak właśnie rozmawiać, nie po to, żeby wykazać się, nie po to żeby obmówić, narzekać, ale jeżeli ruszymy jakikolwiek temat, to z całą świadomością, że też będziemy udziałowcami tego, żeby w tym temacie zrobić to, co chce Bóg, aby było tak jak być powinno.

            I później apostoł mówi w ten sposób: „(12-18) A mówię to dlatego, że każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (14)  Dziękuję Bogu, że nikogo z was nie ochrzciłem prócz Kryspa i Gajusa, aby ktoś nie powiedział, że jesteście w imię moje ochrzczeni. Ochrzciłem też i dom Stefana; poza tym nie wiem, czy kogo innego ochrzciłem. Nie posłał mnie bowiem Chrystus, abym chrzcił, lecz abym zwiastował dobrą nowinę, i to nie w mądrości mowy, aby krzyż Chrystusowy nie utracił mocy.  Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą.”

            A więc apostoł stawia krzyż, jako miejsce na które mają spojrzeć, żeby skończyć z tymi sporami, z tymi złymi nastawieniami między sobą, zakładaniem frakcji, bo ten nauczyciel lepszy, tamten nauczyciel lepszy – jest jeden Nauczyciel, od którego prawdziwie nauka musi być głoszona przez wszystkich, to jest Jezus Chrystus. Jeżeli Jego nauka jest głoszona przez Pawła, Apollosa, czy Kefasa, to jest to nadal Jezus Chrystus. Musi być to głoszone od Jednego Nauczyciela.

            A więc mamy tutaj świadomość, że mogą się pojawić rozmowy, które będą dotykały pewnych rzeczy, ale one nie mogą być wynikiem gadulstwa, obmowy, chęci dołożenia komuś, bo wtedy Pan będzie sędzią takiego człowieka. W Jego Ciele On nienawidzi takich rzeczy. Tak? Nienawidzi obmawiania, złorzeczenia, nienawidzi tego Bóg.

            I mamy 1 list do Koryntian 5, gdzie apostoł Paweł dalej porusza się w tym temacie, i mówi tutaj o pewnym złu, które się dzieje w tym miejscu, i potem od 7 do 13 wiersza: „Usuńcie stary kwas, – to jest to, co jest ze świata - abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą paschę jako baranek został ofiarowany Chrystus. Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy. Napisałem wam w liście, abyście nie przestawali z wszetecznikami; ale nie miałem na myśli wszeteczników tego świata albo chciwców czy grabieżców, czy bałwochwalców, bo inaczej musielibyście wyjść z tego świata. Lecz teraz napisałem wam, abyście nie przestawali z tym, który się mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą, żebyście z takim nawet nie jadali. Bo czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są w zborze? Tych tedy, którzy są poza nami, Bóg sądzić będzie. Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie.”

            Mamy słowo nie obmawiajcie, nie narzekajcie, a z drugiej strony nie bądźcie pobłażliwi złu.  Nie zgadzajcie się na to, żeby między wierzącymi braćmi i siostrami, nadal czynione było to, o czym pisze apostoł, żeby nadal ten bożek tego świata, skąpstwo, życie we wszeteczeństwie, czczenie swojego ja, czy czegokolwiek, oszczerstwo, oczernianie kogoś, stawianie fałszywych zarzutów, żeby wyplenić to w ogóle spośród nas. A więc z jednej strony, nie obmawiajcie, nie narzekajcie, a z drugiej strony, kiedy widzicie, że takie chwasty są nadal, to trzeba tego człowieka napomnieć, jeżeli nie, to ten człowiek musi być odsunięty od stołu. Nie może ten, który karmi się ze stołu demonów, karmić się też ze stołu świętych, musi być też odsunięty.

            A więc widzimy, że są to dwie rzeczy, które wydawałoby się, że z sobą się ścierają – one się nie ścierają, bo jedno jest z czystego działania Chrystusowego, a drugie jest ze złego działania, kiedy człowiek cielesny, próbuje zajmować pozycję duchowego, i próbuje udawać kogoś, kto może oceniać innych. Wtedy ten człowiek się chlubi tym złem, które może wykazywać, pokazując, że jest lepszy, czy lepsza od drugiej osoby. Tego nie róbmy, bo Pan Jezus tego nienawidzi; nie wywyższajmy się, nie uważajmy innych za gorszych, kiedy my nie robimy tego co powinniśmy robić. Najpierw zobaczmy, czy my wypełniamy swoje zadania.

            W zborze, czy między wami nie ma takich mądrych, którzy by mogli sądzić, osądzać sprawy? Przecież my wiemy, że święci świat sądzić będą, pisze apostoł, a więc rozumiecie o czym mówię? Mamy rozmawiać, rozsądzać, jeżeli coś nie chce się uporządkować – usuwać, ale to w formie Chrystusa, Jego miłości, Jego troski, Jego starania, nie inaczej. Ale nie wolno nam lekko sobie traktować to i źle mówić o wierzących. To jest zadziwiające, tym bardziej przed światem; zadziwiające, gdy Bóg wyprowadza Izraela z Egiptu, i oni idą, i tu Izrael ma być przeklinany, a Bóg mówi: „Niczego złego nie dopatruję się w Swoim ludzie”. Koniec, kropka. 'Kto się dotyka mojego ludu, dotyka się źrenicy mojego oka'. Koniec, kropka. Bóg, On będzie się rozprawiał ze swoim ludem, a innym wara od tego miejsca, w którym On dokonuje swoje dzieło. Dla innych, to jest Jego wspaniały lud, a dla Niego, jest to lud, który trzeba ćwiczyć, wychowywać, oczyszczać, uświęcać. On nie będzie pozwalać na to, żeby źle w świecie mówić o Jego ludzie. Kto źle mówi o Ciele Chrystusa w świecie, uważaj bo to jest bardzo niebezpieczne. Bo wtedy ścierasz się z samym Bogiem. Jeżeli światu donosisz o złu, to biada ci, ale jeśli w Ciele Chrystusa rozwiązujemy te sprawy - prawidłowo.  Dlatego wszelkie rozmowy jakiekolwiek dzieją się, to musisz mieć świadomość, że odpowiadamy, w jaki sposób odniesiemy się do tej rozmowy, co chcemy tutaj przynieść, wnieść, w jaki sposób chcemy postąpić w danej sprawie.

            Żeby dokończyć krótko to co na teraz, 2 Mojżeszowa 30: 14-15 „Każdy, kto podlega spisowi, od dwudziestego roku życia wzwyż, niech da dar ofiarny dla Pana. Bogaty nie da więcej, a ubogi nie da mniej niż pół sykla jako dar ofiarny dla Pana, na okup za wasze życie.” A więc wtedy Bóg ustalił, że każdy powyżej dwudziestego roku życia, musi być wykupiony dla Pana. W tamtym czasie, od dwudziestego roku życia liczyła się odpowiedzialność przed Bogiem za swoje postępowania. I gdy dochodzi do dwudziestego roku życia, od tego momentu stawał się odpowiedzialny. Pamiętacie, kto zginął? Ci, którzy mieli dwadzieścia lat i więcej, ci wcześniejsi jeszcze nie. Nie mieli tej odpowiedzialności, a więc musi być wykupiony dla Pana. Co to znaczy wykupiony dla Pana? To znaczy, że ten człowiek ma służyć Bogu z całego serca, myśli, duszy i siły, bo został wykupiony dla Pana, dla Jego chwały.

            I wiersz 16 mówi: „Weźmiesz te pieniądze jako przebłaganie od synów izraelskich i przeznaczysz je na służbę przy Namiocie Zgromadzenia. Będzie to dla synów izraelskich na pamiątkę przed Panem okupem za wasze życie.”  Kto zapłacił za moje życie i twoje życie? Kto zapłacił tą cenę, abyśmy dzisiaj nie żyli już dla siebie, ale dla Boga? Jezus Chrystus. Jeżeli jesteś już dojrzały, ochrzczony, ochrzczona jesteś, odpowiadasz przed Panem za swoja służbę u Niego, w Jego namiocie, w Jego świątyni. A w Jego świątyni służba ma być święta, czysta. Musimy zrozumieć powagę sytuacji, bo ten, który skończył te 20 lat, gdyby nie robił tego, nie czynił tego co Bóg chce, zginie, będzie odpowiadać. I dlatego tak wielu ginie, pisze tu apostoł juz w Nowym Testamencie, gdyż niegodnie spożywają wieczerzę Pańską, dlatego tak wielu jest chorych, tak wielu jest umarłych, tak wielu jest zagubionych, bo nie rozumieją, że Bóg wezwał nas do służby, mamy służyć.

            Kiedy zostaliśmy wprowadzeni w Ciało Chrystusa, to po to, żeby służyć, mamy służyć sobie nawzajem tym co daje nam Pan, to jest bardzo ważne, abyśmy mogli o tym pamiętać. I dlatego w liście do Rzymian jest napisane, w dwunastym rozdziale:

„Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza.  A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.”

Czy rozumiesz o czym mówimy? Czy rozumiesz o tej wielkiej odpowiedzialności, twojej, jako ochrzczonego w śmierć Chrystusa, jako ochrzczoną w śmierć Chrystusa, aby od tej chwili pełnić służbę w namiocie zgromadzeń, w świątyni Boga, że już nie możesz żyć tak jak było wcześniej; że od tej chwili odpowiadasz już za to, aby w Ciele Chrystusa czynić Boże dobro. Nie niszczyć, ale budować, nie zakopywać talent, ale używać. I to wszystko jest potrzebne, gdyż będziemy odpowiadać za to przed Bogiem, czy zużyliśmy siebie na służbę Bogu jako odkupieni od świata, aby żyć w świątyni, jako żywe kamienie, pisze Piotr, budując się nawzajem na Boży Dom. Budowniczym jak czytamy jest Pan Jezus Chrystus, On decyduje o tym wszystkim.

            I może jeszcze tylko dwa miejsca i będziemy mogli już rozmawiać.

            Ks. Jozuego 23:11 Mamy tutaj Stary Testament. „Pilnujcie się usilnie ze względu na wasze życie, aby miłować Pana, Boga waszego.” Mogę to przenieść na dzisiejszy czas: Pilnujmy się, usilnie ze względu na nasze życie, aby miłować Pana, Boga waszego. Pan Jezus też to powtórzył, z całego serca, myśli, duszy i siły, a bliźniego swego jak siebie samego.

            I 1 list Jana 4:16-17 „A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim. W tym miłość do nas doszła do doskonałości, że możemy mieć niezachwianą ufność w dzień sądu, gdyż jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie.” Wtedy możemy mieć pewność, że gdy On wróci, to weźmie nas do siebie. Miłość, życie bez miłości nie jest życiem. Miłość bez życia nie jest miłością. Życie to miłość. Kto żyje ten miłuje, kto nie miłuje ten nie żyje, bo Bóg jest miłością i On jest życiem. Niech Bóg pomoże nam wspólnie razem rozważać ten sam temat: Czy łatwiej jest nam być uczniem Chrystusa pośród świata, czy pośród wierzących w Boga?

Bo to jest niesamowite, kiedy opuścimy teren ciała, okaże się coś niesamowicie innego niż myślimy.  Życzę powodzenia, nawzajem, sobie i wam w tym rozważaniu. Amen.

Jan 14:23