02.01.2010 Marian Łaszewski - Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca.
Kazanie 02.01.2010
Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca.
Marian Łaszewski
Co byście sobie pomyśleli, gdybyśmy dzisiaj mówili na temat żołądka na przykład, ciast, schabowych, wołowinki, czy karkówki na gorąco? To byłby taki smaczny temat, każdy by sobie pomyślał co jeszcze smacznego tutaj zjadł w czasie swojej ziemskiej pielgrzymki, czym mógłby się podzielić, że to było takie dobre, smaczne, może trochę egzotyczne, ale wspaniałe.
Jest taki pokarm, który co prawda nie wchodzi do żołądka, ale smak jego jest przerastający wszystko cokolwiek zarejestrował nasz układ trawienny. Tak ważne właśnie jest, żebyśmy mogli też o tym rozmawiać jak cudowny jest smak tego pokarmu, jak cudowny jest smak Bożego Słowa, które przenika nasze wnętrzności i napełnia nas otwartym Niebem, i powoduje w nas cudowne, wspaniałe, Boże reakcje.
Ktoś pyta kogoś: „Co jadłeś?” A ten mówi: „To, i to”, „No naprawdę, ja takiego czegoś nie miałem.” A tu jest posłane Słowo do każdego z nas. Otwierasz Biblię, masz ją i możesz się karmić. Możesz sobie to zjeść razem z najwspanialszym pasztetem, popić najlepszą herbatą i z powodu tego pokarmu nigdy nie będziesz miał zaparcia, jak po czekoladach i innych słodyczach, ani rozwolnienia, jak po pomieszaniu ogórków z mlekiem, czy innych rzeczach. Ten pokarm służy i daje siłę temu, który się nim karmi. Możesz sobie poczytać z Księgi Ezechiela i z Księgi Objawienia, i nie zmiesza się w taki sposób, żeby ci się to czkawką odbiło. Możesz sobie przeczytać I Księgę Mojżeszową i I List Jana, i znajdziesz tą samą cudowną wartość w jednym i drugim miejscu. Prawda? Czy idziesz zmieszać to, czy nie wolno czytać Księgo Ezechiela, kiedy czytasz Księgę Objawienia, bo wtedy może się to niebezpiecznie zmieszać? Nawet musisz to wziąć, ponieważ ta i ta Księga pochodzi od tego samego Boga i z tego samego stołu, abyśmy mogli się tym karmić.
Co możemy powiedzieć o smaku tego pokarmu? Gdy człowiek się nawrócił i jak poznał ten smak, to po prostu nie mógł buzi zamknąć, żeby mówić jak to smakuje i całe zestawy miał do opowiadania: a to w tym, a to w tym miejscu jest, w tym pokarmie jest to napisane, a o tym czytałem, a to jest takie cudowne, takie wspaniałe, naprawdę to przerosło nawet moje najśmielsze wyobrażenia. Rozumiecie, że to jest właśnie karmienie się tym Słowem?
Jeśli zaszył bym ci buzię i postawił przed tobą najlepszy tort, którego w życiu nie jadłeś to jak go posmakujesz? Jeśli człowiek ma już zaszyte duchowe usta grzechem to jak ma posmakować Boże Słowo? Otwiera Biblię i mówi: „To już jadłem kiedyś, to też już jadłem, właściwie w tej Księdze Dań nie ma już nic takiego specjalnego dla mnie.” I tak obróci tą Księgę i mówi: „To jadłem, to jadłem” odłoży i pójdzie, i weźmie sobie co innego. Ale gdziekolwiek tu sięgasz, to te cudowne Słowo, chociaż wiesz co w nim jest, to okazuje się, że ono ma w sobie jeszcze następne wartości, których jeszcze nie skosztowałeś i możesz je skosztować. Nagle się to Słowo otwiera przed tobą i widzisz jego smak, i znowu możesz mówić jak cudowny jest Pan. Tego nie znajdziesz w kaszy, ale w Bożym Słowie znajdziesz to. To samo Słowo skosztowane po dwudziestu, trzydziestu latach może stać się następnym bodźcem do opowiadania jak cudowne jest Boże Słowo, bo skosztujesz z niego następne wartości, które są tam zawarte, których wcześniej twoje duchowe kubki smakowe jeszcze nie rozeznały, a teraz już jesteś gotowy.
Człowiek tutaj na ziemi czujniej niż wszystkiego innego strzeże swego żołądka, żeby miał co do tego żołądka wrzucić i bardzo się o to troszczy i dba, żeby tego nigdy nie zabrakło, a jeśli by zabrakło, byłby strasznie porażony. Jednak Słowo Boże mówi coś innego, prawda? Mówi: „Czujniej niż wszystkiego innego strzeż serca swego, bo to z niego tryska źródło życia.” Czego więc ty i ja musimy strzec najbardziej? Myślimy sobie: „Musimy mieć na to, i na to, i na tamto” a jeśli tego nie ma, to się kłopoczemy i myślimy sobie: „jak teraz będzie?” i chodzimy, i kręcimy się koło tego wszystkiego. A gdzie myślimy o swoim sercu? Gdzie myślimy o tym, żeby to serce miało to, co jest mu potrzebne? Co jest potrzebne sercu? Słowo Boże, bo to z niego przecież wiara czerpie, tak? Wiara jest przez Słowo Chrystusowe. Czego potrzeba mojemu i twojemu sercu skoro czujniej niż wszystkiego innego, czujniej niż swojego mieszkania, samochodu, włosów, loków, najlepszych butów, swoich różnych rzeczy strzeż swego serca? Nikt nie mówi, że masz nie zamykać mieszkania, bo bardziej niż strzeżesz mieszkania masz strzec swego serca. Nikt ci nie każe zostawiać otwartego samochodu, żeby pokazać, że ty tego w ogóle nie masz na uwadze. Zamykasz samochód, ale czujniej niż samochodu masz strzec swego serca. Jeśli masz kochanego męża i strzeżesz go, i pilnujesz, żeby gdzieś sobie nie poszedł, to czujniej niż tego męża strzeż swego serca. Jeśli masz żonę, czujniej strzeż swego serca niż tą żonę. Czujniej niż to, żeby ciebie nie pominięto kiedy się dzieli jakieś dobre rzeczy, strzeż swego serca. „Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca” – to jest Słowo Boże. Jeśli coś bardziej już strzegę niż serce, to znaczy, że już co zrobiłem? Zbłądziłem. A im dalej zbłądzę, tym mniej będę pojmował, co się ze mną już dzieje, bo z serca skażonego wychodzi skażenie. Jeśli serce jest zdrowe to błogosławieństwo. Co dzisiaj masz na swoich ustach? To jest właśnie owoc serca. Nie chodzi o to, żeby stać się krytykantem, bo to łatwo jest być krytykantem ludzi, ale zrozumieć to, jak bardzo ważne jest, żebyśmy wszyscy pamiętali o tym, że mamy serce a z niego albo tryska źródło życia, albo śmierć. Jezus mówi, że nie ma na zewnątrz nic nieczystego co by mogło skazić człowieka, ale to, co pochodzi z serca człowieka to go skaża. Z serca pochodzą kłótnie, waśnie, odszczepieństwo, złośliwość, obmowy, plotki, złorzeczenia i to prowadzi człowieka na śmierć.
Kiedy wiemy o tym, że z takiego serca nie pojednanego z Bogiem takie rzeczy wypływają czy powinniśmy, wiedząc o tym, że idziemy ku wieczności, strzec swego serca niż wszystkiego innego? Co byś zrobił, kiedy wychodzisz do pracy, wracasz z niej i patrzysz, a twoja lodówka jest pusta, a drzwi miałeś zamknięte? Wymieniasz zamek. Przychodzisz i patrzysz: Lodówka znowu jest pusta, a drzwi zamknięte. Co robisz? Szukasz lepszego zamka, bo przecież nie będziesz napełniał lodówki tylko dla kogoś, też chcesz z niej korzystać.
Jeśli widzisz, że w tym momencie słuchasz kazania, a Słowo ci ucieka, to co masz zrobić? Wstawić lepszy zamek, bardziej pilnować tego serca. Czy jest to dla nas zrozumiałe? „Czujniej niż wszystkiego innego” – od tego zależy gdzie trafimy, prawda? Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” Ew.Mat 5, 8 Czy chcesz oglądać Boga? Jeśli nasz Król mówi: „Czujniej niż wszystkiego innego strzeż serca swego”, czyż nie powinniśmy strzec jego? Jak to możemy zrobić? Czy sam potrafię ustrzec swoje serce? Kto z was próbował już sam ustrzec swoje serce i może powiedzieć, że to zakończyło się pomyślnym wynikiem? Czytamy w Słowie Bożym pewne słowa, co jest najbardziej podstępne i zwodnicze? Serce. To jeśli wiem, że moje próby bez Jezusa już są z takim sercem, zwodniczym sercem, które powie mi, że jestem dobrym chrześcijaninem: „Niczego ci wiele nie potrzeba, jesteś całkiem dobry, lepszy od wielu, wielu innych” to z takim sercem jeśli będę szedł, to trafię na zatracenie, bo ono mnie zwiedzie i oszuka, ono mi podpowie pewne rzeczy i będzie mi to może nawet pasowało, ale to mnie zaprowadzi na manowce. Ile razy słyszałeś, gdy twoje serce mówiło ci: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego, przebacz, nie noś urazy, skończ z tym natychmiast” – ile razy słyszałeś to serce? To jest słowo pochodzące z dobrego serca strzeżonego przez Ducha Świętego. To jest głos Ducha Świętego. Kiedy słuchamy swego cielesnego serca, ono zawsze przyznaje nam rację – „Masz rację”. Jeśli serce człowieka nie jest w tym momencie połączone z Duchem Świętym ono nie potrafi słuchać, naprawdę nie potrafi słuchać. A ty zachowaj przez Ducha Świętego Słowo, które usłyszałeś. Tak Paweł pisał do Tymoteusza. Zachowaj to Słowo przez Ducha Świętego. Człowiek słucha, ale nie słyszy, a mogę wam nawet powiedzieć, że często moim doświadczeniem jest to, że człowiek słucha i słyszy to, co chce jego serce. To znaczy, że ty mówisz mu to, a on słyszy dokładnie to, co jego sercu mu mówi. I w pewnym momencie ktoś się obraża na ciebie, czy mówi rzeczy, które w ogóle nie były wypowiedziane, ponieważ jego serce mu to podpowiadało i słyszał już głos z tego serca, a nie głos, który słyszał. Ile razy zdarzyło ci się tak samemu doznać, że słuchałeś kogoś, ale nie słyszałeś co on mówi do ciebie, tylko słyszałeś to, co serce twoje ci mówi o tym, co on mówi do ciebie, rozumiecie? Ono ocenia to, co ktoś mówi i ono mówi co ktoś mówi. Czyste serce słyszy to, co ktoś mówi dokładnie to, co ktoś mówi. Albo ktoś ciebie tak słuchał. I słuchasz, a on słyszał zupełnie co innego niż to co mówiłaś, czy mówiłeś.
Zobaczcie, ile cielesnych serc jeszcze przebywa między wierzącymi ludźmi, że wierzący ludzie nie mogą ze sobą normalnie porozmawiać, bo ktoś zawsze słyszy coś innego niż było mówione, albo interpretuje to w swój własny sposób. Z tym sercem nie możemy wkroczyć do wieczności, dlatego czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, pilnuj go, bo to z niego właśnie ma tryskać źródło mojego i twojego życia. Mamy słuchać głosu Ducha Świętego, nie głosu cielesnego serca.
Ile kłótni jest w ludziach z powodu złego, niewierzącego serca, które ma swoje interpretacje, swoje osądzenia, swoje wnioski. Powiem wam, że czyste serce też ma swoją interpretację i wnioski, ale one są czyste, nieskażone grzechem. Jezus wiedział co jest w sercu tych ludzi, którzy przychodzili do Niego, prawda? On to wystawiał: „Dlaczego zamyślacie w swoim sercu, aby mnie teraz kusić?” Czy to było prawidłowo zrozumiane? Jezus był czystego serca i On widział, że w tamtych sercach było zło i On to pokazał. Zobaczcie jak dla mnie i dla ciebie ważne jest mieć takie czyste serce.
Księga Ezechiela, 18 rozdział, od 30 do 32 wiersza: „Dlatego każdego według jego postępowania będę sądził, domu izraelski - mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się i odwróćcie od wszystkich waszych przestępstw, aby się wam nie stały pobudką do grzechu! Odrzućcie od siebie wszystkie swoje przestępstwa, które popełniliście przeciwko mnie, i stwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha! Dlaczego macie umierać, domu izraelski? Gdyż nie mam upodobania w śmierci śmiertelnika, mówi Wszechmocny Pan. Nawróćcie się więc, a żyć będziecie!” Jak człowiek może sam w sobie stworzyć nowe serce i nowego ducha? Jest to niemożliwe, ale jeśli człowiek w pokorze przychodzi do Boga, to jest właśnie ten moment, w którym on to czyni. Przychodzi do Tego, Który może to w nim uczynić. Przychodzi w skrusze, w świadomości tego, że bez Boga sobie nie poradzi. Zna swoje złe serce, swoje nastawienia, wie, że dzisiaj może wygrać, ale jutro znowu będzie złośliwy, kłamliwy i nienawistny, nie chce próbować po raz pięciotysięczny czy stutysięczny, chce mieć już z tym koniec. Tak jak Dawid wołał: „Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie. Skruszonym sercem nie wzgardzisz, Panie.” Czy zdajemy sobie sprawę, że gdy my osądzamy to starym, cielesnym sercem, to wznosimy szkodę do Bożego Domu? Czy w tym momencie jesteśmy zawstydzeni i chcemy stworzyć sobie czyste serce przez to, że uniżamy się przed Bogiem i mówimy: „Boże, to nie jest prawidłowe, to nie jest serce Jezusa, to jest moje nastawienia i moja próba uczynienia czegoś. To nie jest błogosławione. Boże, ludzie mogą tego nie widzieć, ale Ty widzisz, że potrzebuję Ciebie, żebyś to Ty to uczynił we mnie. Boże, wiem, że z takim sercem nie przedostanę się do Ciebie. Boże, poważnie widzę zagrożenie dla mojego wiecznego życia. Boże, pomóż mi!” To jest praca Boga w nas. Bez Boga człowiek nie widzi, że jest zagrożony, że potrzebuje zmiany. Wydaje mu się, bo jego serce mu tak mówi, że jest w porządku, że jest dobrze, nieważne, że nie popełnia mnóstwo dobrych rzeczy i ileś złych.
List do Hebrajczyków, rozdział 10, od 14 do 24 wiersza mówi właśnie nam o tym Bogu, który stwarza to czyste serce: „Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni. Poświadcza nam to również Duch Święty; powiedziawszy bowiem: Takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je, dodaje: A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech. Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje, oraz kapłana wielkiego nad domem Bożym, wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od złego sumienia i obmyci na ciele wodą czystą; trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę; i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,” A więc wejść ze szczerym i czystym sercem, Wiecie, jakie to jest ważne? Można to zobaczyć w taki sposób, mówiliśmy o tym ostatnio: „Jazda ze złym, niewierzącym sercem jest jak jazda bez hamulców, ale z czystym sercem masz hamulce, prawda? I kiedy przeciwnik chce cię skusić w którymś kierunku, ty masz hamulce, żeby się zatrzymać i tam nie pojechać. A jeśli jest to niewierzące serce, to ono zawsze nam wytłumaczy: „Nawet jak skręcisz sobie trochę z drogi Bożej, to przecież zawsze możesz na nią jeszcze sobie wrócić”, prawda? Czy słyszałeś nieraz to serce? „Przecież jest ofiara Jezusa, będziesz mógł wrócić, nie przejmuj się tak bardzo, że skręcisz.” A po co skręcać? A po co wracać? A czy może się okazać, że nie będziesz mógł wrócić? Słowo Boże mówi: „Kto rozmyślnie grzeszy…” Po co ryzykować? Czyste serce mówi: „Po co ci to, nie wchodź tam, zostań na tym, co masz, biegnij dalej,” Bardzo potrzebujemy czyste serce i czyste sumienie, rozumiecie?
Księga Jeremiasza, 24 rozdział, wiersze od 4 do 7: „Wtedy doszło mnie słowo Pana, który rzekł: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Jak na te dobre figi, tak spojrzę łaskawie na wygnańców Judy, których zesłałem z tego miejsca do ziemi Chaldejczyków, ku dobremu; i zwrócę na nich oko z myślą o dobrem, i sprowadzę ich z powrotem do tej ziemi, i odbuduję ich, a nie zburzę, zasadzę ich, a nie wykorzenię. I dam im serce, aby mnie poznali, że Ja jestem Pan. I będą mi ludem, a Ja będę im Bogiem, bo nawrócą się do mnie całym swoim sercem.” Piękne, prawda? Wiecie jak wygląda człowiek nie całkiem nawrócony, prawda? Jest na zgromadzeniu, modli się, śpiewa, wszystko ładnie i pięknie robi, opuszcza zgromadzenie i porusza się jak świat. Nie jest całkiem nawrócony. Ale tu jest powiedziane o tych ludziach tak: „bo nawrócą się do mnie całym swoim sercem.” Oni już nikogo innego nie będą cenić tak jak Mnie. Wcześniej były bałwany. „Wypędziłem ich dla ich dobra, a teraz ich przyprowadzam, aby mogli być ze Mną z czystym sercem.” Jeśli karci to po to, aby ratować, nie zatracać.
Czy ważny jest dla chrześcijanina żołądek czy serce? Głód nas nie może oddzielić od Boga, tak? Ale złe, niewierzące serce może. Co jest ważniejsze dla chrześcijanina? Serce. Co jest ważniejsze abyśmy jedli, aby żyć? Ważniejsze od pokarmu jest Słowo Boże. Szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, jego Słowa, a Bóg wszystko wam przyda.
Dziękuję Bogu, że upomina mnie i ciebie: „Bądź z Bogiem, ale z czystym sercem, wtedy będziesz mógł poznawać Go coraz bardziej i kosztować jak dobry jest Pan. Jak to zrobić, kiedy diabeł chodzi jak lew ryczący chcąc nas pożreć, chcąc nas czymś skazić? Czy możemy sobie po prostu tak lekkomyślnie drzemać tutaj na tym świecie, tak sobie trochę tu, trochę tam, tak sobie coś lekko potraktować, że to nie jest takie? Jak porusza się człowiek, który wie, że toczy się bitwa o jego życie? Jest czujny. A więc czujnie strzeż swego serca, ponieważ jest ktoś, kto chce je skazić, ktoś, komu będzie na tym zależało.
Ewangelia Jana, rozdział 13, wiersz 2: „A podczas wieczerzy” – dziwne prawda? „gdy diabeł wzbudził w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, zamysł wydania go,” Zobaczcie, co diabeł zrobił w sercu Judasza – wzbudził zamysł wydania Jezusa Chrystusa. Wcześniej nauczył go jak okradać, prawda? Nauczył go jak być przy Jezusie a nie być z Jezusem tak naprawdę. A potem wrzucił w jego serce straszny zamysł i Judasz jak niewolnik za tym poszedł. Wiemy, że Pan musiał na to najpierw pozwolić. Judasz przez stan swojego postępowania doszedł do punktu, w którym Jezus wydał go diabłu. Czujniej niż wszystkiego innego strzeżmy swego serca, rozumiecie? Judasz był z Jezusem i nie pilnował swojego serca. A więc diabeł czyha i nie od razu mówi: „Wydaj Jezusa”. Najpierw przygotowuje, żeby człowiek był gotowy na to, kiedy diabeł uderzy. Powoli stara się oddzielić człowieka od społeczności z Bogiem wprowadzając go w rzeczy tego świata. Dlatego Jezus mówił, że wrogami krzyża są ci, którzy myślą o sprawach ziemskich. Wydawałoby się, że musimy myśleć o tych sprawach, prawda? Musimy myśleć, że na jutro trzeba kupić chleb, musimy myśleć, że trzeba zrobić coś do picia i ugotować zupę, ale tu jest powiedziane o innym myśleniu, o takim myśleniu, które odwraca serce od Boga, które tak absorbuje człowieka, że przestaje mieć społeczność z Bogiem, że nie ma już czasu na to, żeby się karmić Bożym Słowem, by dbać o swoje serce, tylko te rzeczy, te rzeczy i te rzeczy odciągają.
Dzieje Apostolskie, rozdział 5, wiersze od 3 do 5: „I rzekł Piotr: Ananiaszu, czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę? Czyż póki ją miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu. Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. I wielki strach ogarnął wszystkich, którzy to słyszeli.” Kto mu to włożył do serca? Dopuścił do swojego serca diabelską myśl. Czymże to szatan omotał cię człowieku? - mówi Piotr. Związał te twoje serce, że pomyślałeś, że można okłamać Ducha Świętego. Widzicie jaki jest wróg, który chodzi i czyha? Można powiedzieć, że ci ludzie nic złego ne chcieli zrobić, chcieli dać wszystko, ale później przyszło im do głowy: „Może niebezpiecznie jest dać wszystko? Może część zostawmy, a resztę oddajmy.” Nie wiem, co im przyszło do serca, ale tak zrobili jak im przyszło. Jest wróg, który czyha.
Dzieje Apostolskie, 8 rozdział, wiersze od 18 do 23: „A gdy Szymon spostrzegł, że Duch bywa udzielany przez wkładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze i powiedział: Dajcie i mnie tę moc, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego. A Piotr rzekł do niego: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży. Co się tyczy tej sprawy, to nie masz w niej cząstki ani udziału, gdyż serce twoje nie jest szczere wobec Boga. Przeto odwróć się od tej nieprawości swojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego; widzę bowiem, żeś pogrążony w gorzkiej żółci i w więzach nieprawości.” Piotr mówi: „Jesteś nadal jeszcze zniewolony” ale tu była jeszcze możliwość: „Proś Pana, czy nie byłoby ci to przebaczone.” Diabeł chodzi i próbuje czy nie uda mu się coś zasiać bazując na pożądliwości ciała, pysze życia i pożądliwości oczu. Diabeł bazując na tych trzech elementach próbuje wsiać w nasze serce coś, co by je skaziło, co oddzieliłoby nas od troski o to, co z nami się dzieje według Boga, tylko zaczynamy się troszczyć o to, co się z nami dzieje według świata. Diabeł przemieszcza troskę, troszczysz się dalej, tylko nie o sprawy Pańskie, a o sprawy świata. Jakby niewiele się zmienia, ale jakże to jest olbrzymia różnica.
Kiedy otwieramy List Judy, zobaczcie jakie Juda pisze zalecenie do wszystkich wierzących braci i sióstr w Jezusie Chrystusie. Jego pragnienie jest potężne, wie, że to jest bitwa o wieczność i pisze od 3 do 5 wiersza: „Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa. A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie, że Pan wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli;” O co człowiek ma rozpocząć bój? „O wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym” – co to jest za wiara?
Kiedy otworzymy Dzieje Apostolskie, rozdział 15, wiersze 8 i 9 czytamy o wierze, która powoduje coś ze stanem serca: „Bóg też, który zna serca, przyznał się do nich, dając im Ducha Świętego jak i nam, i nie uczynił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyściwszy przez wiarę ich serca.” To jest wiara, która oczyszcza serce od stanu szukania czegoś wbrew Bogu. Zaczynasz szukać wszystkiego zgodnie z Bożą wolą szukając tego w Chrystusie. Tam szukasz, tam jesteś, tam spędzasz swój czas. To jest celem i pragnieniem twojego życia przyjąć to, co dostałeś w Chrystusie, ponieważ wiesz, że to dostałeś. To jest twoja wiara. W Chrystusie Jezusie zostałeś ubogacony wszelkim duchowym błogosławieństwem Niebios. To jest twoja i moja wiara, która coś w nas czyni, coś z nami powoduje.
Kiedy otwieramy w tym kontekście poznawania 2 List Piotra, 1 rozdział, od 3 do 5a wiersza: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę” Rozumiecie, że to jest właśnie ponad wszystko. Czujnie strzeż swego serca. Masz wiarę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, masz wiarę, że w Nim zostałeś ubogacony we wszelkie duchowe błogosławieństwo Niebios, teraz tą wiarą musisz się rozwijać. Co ona powoduje? Że nie śpisz, ale zaczynasz się z tą wiarą przemieszczać w kierunku cnoty, absolutnej przynależności do Boga. Wiara nie jest martwa, ale żywa. Ona jest skuteczna, powoduje to, że człowiek musi być z Bogiem, rozumiesz? To nie jest tak: „A będę chciał, to sobie będę, nie to nie będę.” Wiara nie mówi: „no, jak będziesz chciał”, wiara mówi: „musisz być w Nim, bo inaczej będziesz odcięty, musisz trwać w Nim, bo bez Niego nic nie zrobisz.” Cudowne jest to, że Bóg obdarzył nas wiarą ku temu, żebyśmy ożyli. Cnotę poznaniem. Chwała Bogu, że o tym przypomina, bo i Paweł, i Piotr pisali: „Dlatego zamierzam zawsze przypominać wam te sprawy, abyście o nich pamiętali.”
Musimy nauczyć się wykupywać czas. Możemy o tym mówić, ale musimy się tego nauczyć. Jak spędzać czas na ziemi, żeby nie trafić tam, gdzie będzie zawsze bez Boga, ale trafić tam, gdzie zawsze będzie z Bogiem. Jak wykorzystać czas na ziemi, jak spędzić to życie, żeby go nie zmarnować, żeby nie przepuścić tej wielkiej możliwości, aby zostać z Bogiem na wieczność. To jest wiara. Wierzymy w wieczność z Bogiem i to dopinguje nas do tego, żeby szukać Boga, bo widzimy gdzieś w swoim życiu, że coś nie jest tak, jak mówi Słowo Boże. Potrzebujemy być uzdrowieni, nam na tym zależy. Poznając coraz bardziej Pana widzimy jak cudowny jest Pan, jak cudowne jest to wszystko, co do nas przyszło w Nim i tak dalej jak pisze Piotr. A jeśli będziemy się w ten sposób rozwijać, to te sprawy nie dopuszczą, abyśmy byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Zobaczcie jakie to jest ważne, zobacz jak koniecznie potrzebna jest nam wiara pewna tego, czego się spodziewamy u Boga, pewna tego, dlaczego On do nas dotarł i dlaczego staliśmy się chrześcijanami, pewna tego po co nas do siebie powołał – po to, żeby nas ze sobą mieć. Nie po to, żeby założyć religię chrześcijańską. Ludzie przychodzą, modlą się, śpiewają, później odchodzą i żyją po swojemu, dla swoich idei, dla swoich pragnień i dla swojego egoizmu. Powołał nas, abyśmy żyli dzięki Niemu czy jesteśmy w zgromadzeniu, czy jesteśmy poza zgromadzeniem, abyśmy żyli i obfitowali dzięki Panu.
Kiedy Pan Jezus Chrystus mówił sam o sobie, powiedział: „Nauczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego serca, nauczcie się tego ode Mnie.” Z takim sercem Pan Jezus chodził po ziemi i On chce, żebyśmy i my chodzili z takim sercem. Czy możemy sobie usiąść i samo nam to się będzie działo? Tak sobie usiądziemy, jesteśmy chrześcijanami, wszystko już mamy, wszystko jest zapewnione, no musi się to wszystko stać dobrze, prawda? Słowo Boże mówi inaczej: „Staraj się o to, troszcz się o to, zabiegaj o to, poświęcaj swój czas temu, oddaj wszystko, nawet to, co najcenniejsze, ponieważ to jest cenniejsze od tego, co mamy najcenniejsze. To jest prawda. Dlatego Juda mówił: „Stoczcie bój o wiarę, bez wiary nie macie takich sił, żeby się zmagać z przeciwnikiem i zwyciężać. Stoczcie bój o wiarę, która jest pewna tego, co Bóg powiedział” rozumiecie? Bez wiary nie można podobać się Bogu. Jeśli nie wierzę, że to co Bóg powiedział jest pewne, to diabeł przychodzi i mówi: „Zrób to” – „No dobrze”, „Zrób tamto” – „No dobrze”. A więc Jezus powiedział o sobie, że On jest właśnie takiego serca.
Kiedy czytamy słowa apostoła Pawła on mówi: „Dobry bój bojowałem” – i co? – „Wiarę zachowałem”. Po co była mu taka wiara potrzeba skoro widział już Jezusa? Wiara w to, że rzeczywistość przyjścia Pana jest i że Pan wróci tutaj, i Paweł chce być znaleziony przyobleczonym. To była ta wiara, która go trzymała. Mógłby powiedzieć: „Już tylu ludzi zewangelizowałem, do tylu ludzi dotarłem.” On mówi: „Cóż mi pomoże, choćbym cały świat pozyskał, a na własnej swej duszy szkodę poniósł. Cóż mi to da? Chcę być z Panem, chcę ratować ludzi, ale nie chcę sam zginąć. Wszystko mogę, ale nie wszystko jest pożyteczne.
Kiedy Paweł pisał w 2 Liście do Tymoteusza, 2 rozdział, wiersze od 3 do 22: Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał. Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo. Rolnik, który pracuje, powinien najpierw korzystać z plonów. Rozważ, co mówię, a Pan da ci właściwe zrozumienie wszystkiego. Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii, dla której cierpię niczym złoczyńca aż do więzów, ale Słowo Boże nie jest związane; dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie, wraz z chwałą wiekuistą. Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy; jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze; jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może. To przypominaj, zaklinając ich przed Bogiem, aby się nie wdawali w spory o słowa, bo to jest bezużyteczne, a tylko słuchaczy do zguby przywodzi. Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy. A pospolitej, pustej mowy unikaj, bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążali w coraz większą bezbożność, a nauka ich szerzyć się będzie jak zgorzel; do nich należy Hymeneusz i Filetos, którzy z drogi prawdy zboczyli, powiadając, że zmartwychwstanie już się dokonało, przez co podważają wiarę niektórych. Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma taką pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego, i: Niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego. W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. Młodzieńczych zaś pożądliwości się wystrzegaj, a zdążaj do sprawiedliwości, wiary, miłości, pokoju z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca.” Czyste serce ma czystą społeczność z Bogiem. Nie ma tam zakłóceń. To serce przychodzi przed Boga i jest z Nim, ponieważ chodzi cały czas w społeczności z Bogiem. Kiedy spotyka się dwóch lub trzech chodzących w społeczności z Bogiem, spotykają się w imieniu Jezusa, ponieważ taka jest rzeczywistość. Tak ważne jest mieć czyste serce. Paweł zaleca Tymoteuszowi, aby właśnie z takimi ludźmi miał zdrowe relacje. Paweł był jednym z takich ludzi, miał czyste serce. Mówi: „Oto Koryntianie, otwieram przed wami serce, nic tam nie znajdziecie nieczystego.” Był czystym człowiekiem, chodzącym w Duchu Świętym w nieustannej społeczności ze swoim Umiłowanym Chrystusem.
Słowo Boże poucza nas, abyśmy uważali, żeby w kimś z nas nie było złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego. Czy rozumiecie, że to Słowo nie jest karą? Ono jest napomnieniem: „Uważajcie, bracia, aby w kimś z was nie było złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego.” Uważajcie, gdyż tu na ziemi jest tylko chwilka, a wiara mówi nam o wieczności. Niech Bóg pomoże nam nie być ludźmi skrępowanego serca, ale serca wolnego. Ludźmi, którzy mogą myśleć myślą Chrystusa i żyć życiem Jezusa. To jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie. Do tego napominajmy się nawzajem, pamiętając, że jest to możliwe dzięki Duchowi Świętemu, który jest tu obecny.
Kiedy Pan Jezus chodził po ziemi powiedział takie Słowa: „Albowiem, gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje.” Bracie i siostro gdzie jest dzisiaj nasze serce, twoje i moje? Tam jest nasz skarb. To są Słowa Jezusa. Według chrześcijańskiego doświadczenia nasze serce powinno być z Jezusem. Tam jest nasz skarb, prawda? Jezus to jest nasz skarb, tak? Słowo Boże mówi, że to jest nasza Skarbnica. Słowo Boże mówi też: „Niech pokój Boży, albo pokój z Bogiem rządzi w sercach naszych, pokój z Bogiem”.
Niech Pan czyni to w nas i pośród nas. Słowo Boże mówi, że nie jesteśmy w stanie sami z siebie pomyśleć, ale to Bóg czyni w nas przez Swojego Ducha, że wpisuje Swoje Słowo na tablicach naszych serc. Bracia i siostry, trzeba się zabrać do pracy. Nie ma tu miejsca dla duchowych leni, którzy nie zdają sobie sprawy, że walka toczy się nie o żołądek, ale o serce. Gdyby walka toczyła się o żołądek, to w Biblii byłoby napisane zupełnie co innego, niż jest napisane, ale walka toczy się o serce. Dlatego serce trzeba pilnować i karmić. Nie musisz płacić wielkich pieniędzy. Biblia nie kosztuje wiele. Otwierasz i karmisz się nią, aby później to Słowo mogło powodować, że żyjesz tym Słowem, które pochodzi z ust Pańskich. To jest ważne. Chwała Bogu za Jego łaskę i wszelką dobroć.
Mamy jeszcze takie doświadczenie: modlimy się, Pan porusza nasze serce, szukamy Jego oblicza, wstajemy z kolan i zderzamy się z cielesnością. I moglibyśmy powiedzieć: „To jest bez sensu, tylko się po prostu poddać.” Tu jest wspaniale, modlimy się do Boga i za chwilę zderzamy się z cielesnością. Tu widać jaka bitwa się toczy, że nawet taka piękna społeczność z Bogiem nie powoduje, że człowiek się momentalnie zmienia. Wstaje z kolan ten sam człowiek. Jeśli w swoim sercu nie będzie zachowywał tej społeczności, jeśli nie będzie widział, o co się modlił, słyszał tego nieustannie w swoim sercu: „O to cię prosiłem Panie, tego szukałem przed Tobą, Boże, nie pozwól mi chodzić mocą mego ciała, pomóż mi chodzić mocą Twego Świętego Ducha.” To jest troska o stan mego serca. Zderzam się z cielesnością i mogę powiedzieć: „To jest bez sensu, po co się modlić skoro i tak wstaniemy z kolan i nadal zderzamy się z cielesnością?” Po to właśnie się modlimy, żeby została zniweczona przez krzyż. Szukamy Boga, bo nie jest nam łatwo żyć w tym ciele i potrzebujemy, żeby Bóg nam pomagał każdego dnia to zwyciężać, aby czynić to, co jest Pańskie, co jest prawdziwe, żeby chodzić z czystym sercem człowieka, który ma moc, siłę i odwagę nie żyć życiem diabelskim ale Bożym. Tutaj na ziemi łatwiej żyje się życiem diabła, ale żeby żyć życiem Boga, to trzeba mieć tutaj Bożą odwagę i Bożą śmiałość, prawda? Dlatego właśnie potrzebujemy tego Boga. Nie potrzebujemy Go dla religii, dla zgromadzeń, nie dla modlitw, ale potrzebujemy Go dla naszego zbawienia. Szukamy Go, żeby nas uratował, a nie po to, żeby się religijnie spełnić. Chcemy, żeby odpowiedział, a nie tylko, żeby nas wysłuchał. Zależy nam na tym, żeby tak poruszyć Jego serce, żeby nam odpowiedział i to jest możliwe mocą obecności Ducha Świętego tutaj na ziemi. Dlatego módlcie się w duchu i w prawdzie. Musi nam na tym zależeć, zależeć na czystości serca, na zwycięskim życiu. Mocą tej Prawdy stajemy przed Bogiem, ale też mocą Ducha Świętego, który jest gwarancją wykonania tej Prawdy. Chcemy to oglądać, nie tylko mówić o tym. Wierzymy, że jest to możliwe nie tylko do głoszenia, ale i do życia. Nie zniechęcaj się, jeśli nie widzisz od razu efektu. Jeśli modliłeś się ze szczerego serca, wołałeś do Boga naprawdę, szukając Jego obecności nawet wtedy, gdy widziałeś jeszcze twardość swojego serca i widziałeś jak to serce jest niechętne do słów, którymi modliłeś się do Boga, to mogłeś również powiedzieć: „Boże, widzisz moje serce, ono nie jest chętne do tego, o co Cię proszę, ono raczej by chciało, by dalej mu pozwolić żyć w swój sposób. Ty zniszcz moje serce, Boże, a wpisz Swoje Słowa. Usuń to ze mnie.” Gdy czuję twardość mego serca, gdy zbliżam się do Boga, to jest właśnie to, że zbliżam się do Boga. Bez zbliżania się do Boga nawet bym nie wiedział, że ono jest twarde. To nie jest to, że się musisz czuć potępiony, kiedy doznajesz jeszcze, co masz, to znaczy, że spotkałeś się ze światłością, która pozwala ci to zobaczyć i wtedy módl się również o to, co doznajesz, nie próbuj tego zakryć, albo, że jest ci głupio, bo Bóg właśnie po to posłał Swego Syna, żeby uratować. Musi ci wtedy jeszcze bardziej zależeć, jeszcze bardziej chcesz wołać do Boga, bo widzisz jak to serce w tobie nie jest z tobą, a ty chcesz żyć, nie chcesz zginąć. To znaczy, że masz wiarę sięgającą dalej niż twoje serce. I choćby cię twoje serce oskarżało Bóg jest większy, prawda? On wie i to jest piękne.
Niech ten właśnie Bóg, Który zamierzył, żebyśmy doszli do Jego wieczności napełnia nas tym. Niech nas uwalnia Ten Wszechmogący Stwórca od wszystkiego, co by nam nie pozwoliło tam wejść. Niech Jego Prawo przepełnia nasze serce, niech Jego łaska i przebaczenie napełnia nas każdego dnia.
Wiecie, że nie można zgłębić swojego serca samemu, musimy zrobić to z Panem. Czyście nie doświadczyli samych siebie, że Chrystus jest w was? Czyście jeszcze próby nie przeszli? I to jest doświadczenie przez które także i my przechodzimy i kiedy to robimy z Panem nie jesteśmy potępieni i oskarżeni. Pan mówi: „Nie przyszedłem was sądzić, ale zbawić, uratować.” Kiedy ludzie widzieli chorobę, to przychodzili do Jezusa, mówili: „Panie, uzdrów.” Niech Pan będzie uwielbiony, niech Duch Pana wzmocni nas i posili, niech Bóg Wszechmogący uczyni wszystko, co jest potrzebne, abyśmy wielbili Go z czystego serca. Pielgrzymowali z czystym sercem. Niech Jemu będzie chwała, że w Chrystusie przyszło do nas czyste, doskonałe serce, dla mnie i dla ciebie. Pan mówi: „To, co moje daję ci.” Chwała Bogu za to. Amen.

