15-08-2025 Marian - Zrozumienie Boga musi być nam dane od Boga
Zrozumienie Boga musi być nam dane od Boga
Słowo z dn. 15-08-2025 Marian
Chwała Bogu!
Czy jest tu ktoś, kto nie wie jak powinno być w zgromadzeniu świętego ludu? Czy jest ktoś, kto nie ma świadomości jak powinien funkcjonować zbór Pański? Nie ma nikogo. Tak się domyślam, bo wszyscy wiemy jak powinien funkcjonować zbór Pański, jak to wszystko powinno działać, w jaki sposób powinno być to prowadzone. Wszystko wiemy, często człowiek się nawraca, jest krótki czas i wie co jest w zborze źle, a co jest dobrze. Skąd on to wie, to wszystko, nie mam pojęcia, ale już wiedzą.
Ogólnie, ludzie wiedzą jak powinno być, nawet jak głosisz gdzieś Ewangelię w świecie, to mówią: ja bym musiał przestać pić, palić, przestać oglądać różne rzeczy. Wiedzą co powinni, a skąd to wiedzą? Zdajemy sobie z tego sprawę, że jesteśmy mądrymi ludźmi, nie jesteśmy wcale tacy głupi, dobrze to rozumiemy, wszystko wiemy, jak powinno być i mamy też wymagania, mamy swoje osądy różnych sytuacji i wydarzeń, czyż nie? Gdyby tak odsłuchać rozmowy z tego roku, od stycznia do teraz, to byśmy się nasłuchali, co tu się powinno zmienić, jak to powinno wyglądać, w jaki sposób ludzie powinni do siebie się odnosić. Jak byśmy przesłuchali, to byłoby bardzo pouczające. Okazałoby się, że wszyscy dobrze wiedzą co powinno być. Niekoniecznie znaczy to, że dobrze wiedzą, ale wiedzą.
Ogólnie ludzie mają to do siebie, że wiedzą, dużo rzeczy wiedzą. Wiedzą jak powinno się rządzić w kraju, wiedzą jak wygrać mecz piłkarski, jak powinno się prowadzić politykę zagraniczną, wszystko wiedzą. Można powiedzieć, że rzadko spotkasz człowieka, który powie ja nie wiem, nie mam pojęcia. Co ty byś zrobił? Ja bym zrobił tak, a ja bym zrobił tak. Ludzie mają jakieś swoje pojęcie i nie zawsze prawidłowe, ale mają swoje pojęcie i bardzo często jest tak, że kiedy wkraczają między wierzących też mają swoje pojęcie o tym, co powinno być i jak powinno być i bardzo często jest to złe pojęcie. Jest to pojęcie religijne, a nie Boże. Ludzie próbują to wtedy wprowadzić w to miejsce i zaczynają zmagać się z tym, kto wie co powinno być w zborze. Zaczynają podważać jego decyzje , zaczynają mówić, że on chyba nie wie co powinno być, powinno być tak, a dlaczego jest tak.
Bardzo często sprzeczają się ze Słowami starszego zboru, uważając że gdyby oni byli starszymi zboru, to byłoby zupełnie inaczej, na pewno dużo lepiej. Ogólnie jest to takie ludzkie. Gdy Pan Jezus chodził po ziemi, to ludzie też wiedzieli jak powinien żyć Chrystus. Wiedzieli - no jeśli byłby, to nie powinien pozwolić się dotknąć tej kobiecie, to nie powinien być w tym miejscu, w sabat nie powinien przecież wykonywać pracy. A jaka pracę wykonywał? Po prostu powiedział człowiekowi podnieś rękę i będzie zdrowa. Kto wykonał jakąkolwiek pracę? Jezus powiedział, ten podniósł rękę, jaka to była praca? Żadna praca, a oni uznali że to jest praca i nie wolno w sabat uzdrawiać.
Widzicie ile kłopotów narobili ludzie w tak ważnych sprawach jak zbawienie, jak ratunek? Dlaczego Jezus mówił o jednomyślności. Apostołowie też mówili o jednomyślności, a skąd tą jednomyślność wziąć? Z nas, ludzi? Przecież mamy różne pojęcie na to jak to powinno wyglądać. Musimy to wziąć od Boga. A żeby wziąć od Boga, musimy zrozumieć, że my głupio rozumiemy Boga. Jeżeli komuś się wydaje, że rozumie Boga, to powinien najpierw zgłupieć, żeby zrozumieć, że nie rozumie Boga, że musi zostać nauczonym, nauczoną co chce Bóg i czego On oczekuje, w jaki sposób chce nas zdobyć dla siebie, jak chce nas przeprowadzić. Widzicie, macie mnóstwo przestrzeni ludzkich pomysłów, te wszystkie religie to sa dobre ludzkie pomysły, jak uratować ludzi, jak pociągnąć ludzi do Boga. To są dobre ludzkie pomysły, tylko że one nie są całkiem zgodne z Bożą myślą. Jak więc powinien postąpić każdy z nas, żeby przestać wtrącać się Bogu do Jego spraw. "Panie nie przyjdzie to na Ciebie" - Piotr wie lepiej od Pana Jezusa co będzie. Ludzie zawsze wiedzą lepiej od Boga i to jest nasza tragedia. To jest nasz największy kłopot. Jeżeli to usunąć, to naprawdę, byłoby pięknie, bo wtedy ludzie nie mówiliby co myślą, że powinno być, tylko zrobiliby to co jest najważniejsze, zaczęliby patrzeć na Jezusa, żeby zrozumieć to co być powinno. O tym też pisali apostołowie i o tym mówiliśmy ostatnio - patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, pobiegnijmy za Nim, aby Go naśladować. To jest nam potrzebne. Nasze pomysły na to jak powinien wyglądać zbór Pański, jak powinien wyglądać Kościół są zupełnie mijające się z tym, co myśli Bóg, całkowicie mijające się.
Ludzie dla Boga wiele krzywdy zrobili innym ludziom. Saul z Tarsu mordował chrześcijan dla Boga, myśląc że to podoba się Bogu, źle rozumiał Boga. Można łatwo się pomylić co do tego czy Bóg chciałby tak i robić coś, co wydaje się człowiekowi, że jest dobrym. Ale Bóg mówi, że te nasze dobre uczynki są jak szata splugawiona dla Niego, nic nie warte. Co powinniśmy my zrobić jako ludzie, którzy rozumiemy, że nasza wyobraźnia, nasz sposób pojmowania Boga jest całkiem wypaczony. Wypaczano nam go, czy to w ateizmie, czy w różnych religiach. Człowiekowi może się wydawać, że gdy przychodzi na zgromadzenia, to już wypełnia akt i Bóg ma wszystko to, co chciał. Człowiek uważa, że Bóg dostał swoje i powinien być zadowolony z tego. Ktoś inny uważa, że jak na przykład wstrzyma się od pokarmów, to Bóg będzie zadowolony i wtedy Bóg otrzyma to, co chce. Czytamy o tym, pościli i pościli, przyszli do proroka, pytali ile jeszcze, a Bóg mówi, ale to co wy robicie wcale mi się nie podoba, bo pościcie i zarazem krzywdzicie innych. Skończcie z tym, zacznijcie czynić to, co mnie się podoba, a wtedy uznam wasz post. Ludzie myślą więc, że jak będą sobie odmawiać jedzenia, to przekonają Boga do siebie i wtedy Bóg wejrzy na nich. Bóg inaczej myśli, jeżeli chcemy Go przekonać.
Jak powinniśmy my ludzie rozsądzać te rzeczy z którymi mamy do czynienia, żeby nie czynić czegoś, co jest wbrew woli Boga? Czy powinno być to dla nas mocnym ostrzeżeniem, że Pan Jezus przychodzi i cała ta wspaniała religia żyje wbrew woli Boga. Wszystko dzieje się fajnie, modlitwy w świątyni, obchodzą święta, a Pan Jezus mówi, że z domu modlitwy, z domu Ojca uczynili jaskinię zbójców. Oni są zdziwieni, o co Mu chodzi, przecież to wszystko dobrze idzie. Ludzie przychodzą, składają ofiary, a kapłani wykonują swoje zadania. Na jakiej podstawie ten Jezus osądził, że to jest jaskinia zbójców? Na jakiej podstawie ja mogę rozsądzić, czy to co robię dzisiaj, czy robię zgodnie z wolą Boga, czy robię zgodnie ze swoją wolą, ze swoim pomysłem?
Czy dobrą rzeczą byłoby, gdyby ludzie zarządzali w zborze po swojemu? Moglibyśmy zorganizować jakiegoś porządnego kasjera, który dbałby o kasę w zborze i umiałby to tak dobrze zorganizować, że nie byłoby żadnych problemów. Zorganizowalibyśmy jakiegoś polityka, który umiałby się dogadywać z innymi religiami i wszystko byłoby super, pięknie. Kogoś jeszcze, żeby umiał zorganizować zaopatrzenie, żeby wszystko było odpowiednio. Byłaby super organizacja, wszyscy zadowoleni. Ludzie przychodziliby i mówili: no, niesamowity u was jest porządek. A kogo by brakowało? Boga.
Żydzi wysyłali posłańców za ewangelistami, żeby korygowali tych ludzi, którzy uwierzyli w Boga, żeby oni dali się obrzezać, bo bez tego zginą, że to nie wystarczy co ci ewangeliści im powiedzieli, że muszą się koniecznie jeszcze obrzezać. Potem jest zgromadzenie apostołów, przedstawicieli tego nurtu i mówią koniecznie trzeba nakazać poganom, żeby się obrzezali i wstrzymali się od różnych pokarmów. Musiało być zmaganie, żeby nie dopuścić do tego co wydawało się tym ludziom normalne. Wstaje apostoł i mówi dlaczego chcemy narzucić na nich jarzmo, którego nasi ojcowie nie byli w stanie unieść. Dlaczego takie zmagania się toczą w tak prostych sprawach, tak oczywistych? Dlatego, że ludzie słuchając tego co mówi Bóg, przekręcają to na swój sposób i dlatego jest tyle bałaganu.
Księga Izajasza, 55 rozdział, od 3 wiersza. 12:20
"Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze, z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi! Jak jego ustanowiłem świadkiem dla narodów, księciem i rozkazodawcą ludów, tak ty wezwiesz naród, którego nie znasz, a narody, które nie znały ciebie, będą śpiesznie podążać do ciebie przez wzgląd na Pana, twojego Boga i przez wzgląd na Świętego Izraelskiego, gdyż cię wsławił. Szukajcie Pana dopóki można Go znaleźć, wzywajcie Go dopóki jest blisko! Niech bezbożny porzuci swoją drogę, a przestępca swoje zamysły i niech się nawróci do Pana, aby się nad nim zlitował, do naszego Boga, gdyż jest hojny w odpuszczaniu! Bo myśli moje to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze. Gdyż jak deszcz i śnieg spada z nieba i już tam nie wraca, a raczej zrasza ziemię i czyni ją urodzajną, tak iż porasta roślinnością i daje siewcy ziarno, a jedzącym chleb, tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem".
Bóg wzywa do tego samego, o czym mówił Jezus: wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, zakończ swoje ziemskie kombinacje i idź za Mną i ucz się ode Mnie co jest miłe Bogu. Mamy więc naśladować Jezusa i to jest dla mnie i dla ciebie sprawa priorytetowa.
Jezus mówi, że uczeń ma być jak Mistrz, a Mistrz w jaki sposób postępował? On powiedział, że nic innego nie czyni jak tylko to, co powiedział Mu Ojciec. Czy uczeń czyni dokładnie to samo, co Mistrz? Nie czyni nic innego jak tylko to, co mówi Jezus. Czy uczniostwo polega na tym, że siada się, otwiera Biblię, czyta ją i wynajduje różne rzeczy, a potem i tak robi się po swojemu? Czy na tym polega uczniostwo? Czy na tym, żeby czynić to, co mówi nam Nauczyciel? Zdajemy sobie dobrze sprawę, że powinniśmy czynić to, co mówi Jezus, ale kiedy przychodzi do rozsądzenia sytuacji, zrobimy zupełnie inaczej niż mówi Jezus. Wyciągamy z Biblii różne rzeczy, które potwierdziłyby to, co my chcemy zrobić i mówimy, że mamy potwierdzenie w Biblii. A ktoś przychodzi i z tej samej Biblii pokazuje, że tak nie jest jak ty mówisz.
Pamiętamy Saula, króla w Izraelu - otrzymał nakaz aby wygrać wojnę z Amalekitami i nic z tego nie zostawić, ale jemu się wydawało, że dobrą rzeczą będzie zostawić tłuste i ocalić króla, bo przecież jest taki ważny.
Jak myślisz, czy dla Boga jest ważniejsze to, żebyśmy czynili co On chce, czy żebyśmy czynili to, co my uważamy, że On chce? Czy dla rodzica jest ważne to, żeby dzieci czyniły co chcą, czy to co chcą rodzice? Jeśli rodzice chcą, żeby dzieci czyniły to, co chcą rodzice, to tym bardziej Ojciec z Nieba chce, abyśmy czynili to, co On chce. Teraz jest cała sprawa, która się rozgrywa i jest tak ważna, że ludzie nie chcą czynić tego, co chce Bóg. Chcą do Nieba, ale nie chcą czynić tego, co mówi Ojciec z Nieba. Jezus mówi, kto wypełnia wolę Ojca, który jest w Niebie, ten jest moim bratem, siostrą, matką, jest rodziną. Ludzie nie chcą pełnić woli Ojca w Niebie, ale chcą być rodziną Jezusa. Jak myślicie, kto wygra? Czy człowiek jest w stanie zmienić Boga? Czy człowiek jest w stanie wymóc na Bogu, żeby Bóg przestał być tym kim jest, a stał się tym kim człowiek chce, aby Bóg był? Ludzie mieli różne pomysły jak zobrazować Boga. Czytamy już od początku dziejów człowieczeństwa. Oni sobie tego Boga jakoś wyobrażali, ciosali, obrabiali, odlewali różne posążki, różne rzeczy i tak sobie tego boga wyobrażali i wyobrażali sobie jak najlepiej mu będzie służyć i to robili.
Widzicie, nasze życie ma tylko wtedy sens, kiedy my z nieposłuszeństwa Bogu przejdziemy do posłuszeństwa Bogu. A żeby przejść do posłuszeństwa Bogu, musimy mieć punkt odniesienia, a punktem odniesienia jest jego Syn. Bez Jego Syna ty miałbyś rację i ja miałbym rację, wszyscy mielibyśmy rację. Jak tak to widzę, ty tak to widzisz, a ktoś widzi to inaczej, ale niech każdy postępuje tak jak to widzi. Tak mogłoby to wyglądać. Ale Syn był na ziemi i mówi: gdyby mnie nie było, nie mieliby grzechu, ale skoro już jestem, to mają grzech, bo nie przyjmują tego co do nich mówię.
Mamy do rozwiązania bardzo ważny problem, jeszcze za życia. Czy chcemy Go się słuchać? Czy ja mogę w stu procentach powiedzieć, że wiesz jak powinien funkcjonować zbór Pański? Dlaczego Księga Objawienia koryguje te miejsca i mówi do anioła zboru w tym i w tym miejscu? Kto to koryguje? Jezus, On wie najlepiej jak powinien wyglądać zbór, bo On doskonale zna swojego Ojca.
Ważne jest nasze nastawienie na Jezusa, jako nauczyciela, On powinien mieć tu najważniejsze miejsce między nami i powinniśmy zdawać sobie sprawę, że prawdziwe uczniostwo będzie uwidocznione poprzez naśladowanie Jezusa, by być jak On. Ojciec chce współdziałać we wszystkim z tymi, którzy Go miłują, abyśmy wszyscy byli jak Jego Syn. Mamy określony plan, zamysł Boga co do mnie i do ciebie. Bóg mówi - myśli Moje to nie myśli wasze, słowa Moje, to nie słowa wasze, drogi Moje to nie drogi wasze. Bóg rozwiązuje problem, mówi to co wy myślicie, że Mnie się podoba, zupełnie Mnie się nie podoba. Jak to rozpoznać, żeby wygrać bitwę, żeby Duch Święty mógł potwierdzić to, że należymy do Jezusa Chrystusa?
To jest niesamowite, od kiedy rozpoznałem ludzi w zborze, jako młody wierzący, można było zobaczyć jeden podstawowy problem, że ci ludzie nauczyli się zwalczać innych wierzących poprzez jakieś wybrane miejsca z Biblii, pokazując że tamci nie mają racji, a oni mają rację. A gdy poznajesz Pana Jezusa, tam tego nie ma, tam zmienia się twoje życie, staje się czyste, staje się życiem społeczności z Bogiem, chodzisz z Bogiem. To jest to, po co przyszedł Chrystus Jezus. Człowiek może mieć poczucie, że jest w tym dobrym miejscu, ale co to znaczy w dobrym miejscu? Dobre miejsce jest tylko w Chrystusie, bo kto trwa w Chrystusie, ten wydaje owoc, a jeśli nie wydaje to Bóg odcina takiego kogoś, a w to miejsce wszczepia kogoś, kto będzie wydawać owoc godny Boga.
Kiedy rozpoznajemy działanie Boga, okazuje się, że Bóg wcale nie myśli tak działać jak my myślimy. On nie myśli nas posadzić w jakimś miejscu w zborze i w tym miejscu będziemy sobie robić co chcemy, wcale nie. On ma plan dla mnie i dla ciebie zupełnie inny. On chce nas mieć w taki sposób, w jaki On chce nas mieć i przez nas czynić to, co On chce czynić w zgromadzeniu. A do tego któż jest zdatny? Jedynie ten, który już nie żyje i dał miejsce Jezusowi.
W księdze Micheasza, 6 rozdział 8 wiersz.
"Oznajmiono ci człowiecze co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie? Tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem".
Już w Starym przymierzu Bóg mówił, zobaczcie ile oni narobili różnych dziwnych rzeczy, a Bóg mówi, ja ci oznajmiam człowiecze co już wiesz - wypełniaj prawo, miłujcie się nawzajem i w pokorze przebywaj ze Mną chcąc uczyć się ode Mnie tego co chcę ciebie nauczyć, aby mieć ciebie w taki sposób, jak Mnie się podoba, mówi Pan.
Już wtedy były pewne zasady, które pokazywały nie tyle różne składane ofiary, co pragnienie Boga, aby oni nawzajem się miłowali. A co to jest miłość? Ludzie mają rożne interpretacje na miłość, prawda? Jedni uważają, ze miłość to jest to, tamto, a u Boga jest jedna miłość. Tą miłość okazał Jezus i powiedział, że jeśli jedni za drugich oddacie życie, jesteście Moimi przyjaciółmi, to jest miłość.
Dojść do punktu, gdzie rozumiem, że moje życie ma w zgromadzeniu sens, to jeśli ja oddam życie dla tego miejsca, w którym przebywam, aby to miejsce było dla Boga, abym nie skażał tego miejsca własnymi pomysłami, ani zamysłami, ani nie próbował z ludzi wyciskać różne kombinacje, ale żebym mógł służyć sprawie Bożej w taki sposób, jak On chce to czynić, by być dla Boga, dla Jego chwały.
W Księdze Ozeasza, 6 rozdział, od 1 wiersza czytamy
"Chodźcie, zawróćmy do Pana, On nas rozszarpał On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany. Po dwóch dniach wskrzesi nas do życia, trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed Jego Obliczem".
Wiemy o czym tu jest mowa.
"Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana, że Go znajdziemy pewne jest jak zorza poranna i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię. Co ci mam uczynić Efraimie, co ci mam uczynić Judo? Wszak wasz miłość jest jak obłok poranny i jak rosa, która szybko znika - zamienia się w złość, w gniew, niechęć - dlatego ociosywałem ich przez proroków, zabijałem ich słowami Moich ust i moje prawo wzeszło jak światłość, gdyż miłości chcę, a nie ofiary i poznania Boga, nie całopaleń".
Przecież chciał ofiary, sam powiedział jakie ofiary trzeba składać, powiedział też o całopaleniach, ale Bóg chce powiedzieć - mnie nie interesują wasze ofiary bez miłości. Mnie interesuje wasza miłość, a wtedy gdy składacie ofiary, będę zadowolony, gdy przychodzicie do Mnie miłując, a nie próbując się wypłacić Bogu ofiarami; zgrzeszyłem - masz byka, sprawa załatwiona. To nie o to chodziło. Ofiara wskazywała na Jezusa Chrystusa, a miłość na społeczność. Bóg chce społeczności, a nie jak powiedział o ofiarach, to człowiek już sobie wymyślił - skoro tak, to żaden problem, proszę bardzo, jesteś spłacony Boże. To jest obraza dla Boga, wiemy o tym, ale ludzie tak postępują w ten sposób, uważają że dostałeś Boże co chciałeś, a Bóg mówi nie, nie dostałem, skoro wy sami jesteście sobie nawzajem winni miłość, tym bardziej jesteście Mnie winni miłość - mówi Pan - ale taką miłość, z całego serca, z całej myśli, duszy i siły. Bóg chce zupełnie czegoś innego. Widzicie to przecież, lata mijają i nieraz człowiek gubi się w tym, jakby nie rozumiał, że Boga muszę poznać i zrozumieć co Go naprawdę cieszy, a co nie. To jest najważniejsze.
Pamiętacie co powiedział Pan Jezus, że poznać Tego jednego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał, to jest życie wieczne. Po co Go poznać? Po to, żeby wiedzieć co On chce, co Mu się podoba, a co nie. Przecież my żyjemy na tej ziemi, gdzie diabeł robi wszystko, żebyśmy nie żyli zgodnie z wolą Boga, potępieniem, czy pocieszeniem, czymkolwiek. A czy to Bogu wystarczy co dzisiaj robię, czy Bóg może być zadowolony z tego co robię?
Mamy poważną sprawę moi drodzy i ta sprawa musi być na ziemi rozwiązana, bo później nie będzie możliwości jej rozwiązać. Tu na ziemi możemy jeszcze ją rozwiązać.
Księga Malachiasza, 1 rozdział, od 6 wiersza.
"Syn czci ojca, a sługa swojego pana. Jeżeli jestem Ojcem to gdzież jest moja cześć? A jeżeli jestem Panem, to gdzież jest bojaźń przed Mną - mówi Pan Zastępów do was kapłani, którzy gardzicie Moim Imieniem. Wy jednak mówicie: W czym wzgardziliśmy Twoim Imieniem? Oto w tym, że ofiarujecie na Moim ołtarzu pokarm nieczysty i jeszcze się pytacie w czym go zanieczyściliśmy? Oto tym, że mówicie stołem Pana można wzgardzić. Gdy przynosicie na ofiarę to, co ślepe, czy nie ma w tym nic złego? Gdy ofiarujecie to, co kulawe i chore, czy nie ma w tym nic złego? Spróbujcie złożyć to swojemu namiestnikowi, a zobaczysz czy przyjmie to łaskawie, albo czy okaże ci przychylność - mówi Pan Zastępów. Otóż teraz starajcie się przebłagać Boga, aby się nad nam zmiłował. Od was to zależy czy może On okazać wam przychylność - mówi Pan Zastępów. Niechby znalazł się między wami ktoś, kto zamknąłby bramy świątyni, abyście nie zapalali ognia na Moim ołtarzu daremnie. Nie mam w was upodobania - mówi Pan Zastępów i nie jest mi miła ofiara z waszej ręki, gdyż od wschodu słońca, aż do jego zachodu wielkie jest Moje Imię wśród narodów i na wszystkich miejscach spala się kadzidła i składa się czyste ofiary na cześć Mojego Imienia, bo Moje Imię jest wielkie wśród narodów - mówi Pan Zastępów. Lecz wy bezcześcicie je, mówiąc: stół Pana może być nieczysty i można na nim ofiarować pokarm, którym sami gardzicie. Mówicie też: Ach! Jakiż to mozół i złościcie Mnie - mówi Pan Zastępów - i przynosicie to, co zrabowane, kulawe, chore i ofiarujecie. Czy mam łaskawie przyjąć to z waszej ręki? - mówi Pan. Przeklęty jest oszust, który ma w swojej trzodzie samca i ślubuje go dać, a ofiaruje Panu zwierzę ułomne! Gdyż Ja jestem wielkim Królem - mówi Pan Zastępów - a Moje Imię wywołuje zbożny lęk między narodami".
Zobaczcie jak oni myśleli o Bogu, w jaki sposób ocenili Boga, że można Mu dawać to, czego nie daliby nikomu innemu. Jak oni ocenili Boga? Do jakiego poziomu oni Go zniżyli? Tak wygląda myśl ludzka. A kiedy jest miłość, wtedy jest inaczej. Człowiek cokolwiek czyni dla Pana, czyni to z całego serca, z całej myśli, duszy i siły i zupełnie inaczej to wygląda. Człowiek jest zaszczycony, że może przyjść przed Jego Oblicze. Słowo Boże mówi do nas, nowe przymierze, że mamy otwarte wejście przed Jego Oblicze, przez Chrystusa Jezusa, Pana naszego, abyśmy przychodzili do Boga z czystą ofiarą, złożoną z nas samych, ożywionych z martwych w Chrystusie Jezusie. Nie możemy dać Bogu ułomnego, starego człowieka, bo Bóg jest godzien najwyższej chwały. Nie możemy dać pyskatego, złośliwego, zawistnego i uważać, że Bóg ma prawo i obowiązek przyjąć taką ofiarę. Mamy złożyć Mu nowego człowieka, bo jest godzien, aby mieć prawo, władzę nad nowym człowiekiem na tej ziemi, tak jak miał władzę i prawo do swojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa.
Zdajemy sobie sprawę, że naszym myśleniem jest złożyć Bogu cokolwiek, Bożym zaś - wszystko, albo nie przyjmę. Jezus mówi, jeżeli nie oddasz mi całego swojego życia, stracisz je, nie przyjmę nic mniej. Nie ma jak załatwić z Panem Jezusem sprawy, bo On jest wierny. Jak powiedział, tak powiedział i koniec. On tego nie zmieni. Teraz my musimy zrozumieć, że to my musimy zaakceptować ten warunek i poddać się całkowicie temu, żeby On mógł mieć nas dla Siebie, tak jak chce. Na pewno zwróciliście uwagę, że jesteśmy uparci. Mamy taką cechę - upór. Jesteśmy naprawdę upartymi ludźmi i lubimy pokazywać swoje "ja". Potem składamy Bogu ofiarę i mówimy: Boże kocham Cię. Bóg mówi: Nie, albo skończysz z tą upartością, albo ja cię w ogóle nie przyjmę. Co wtedy zrobi człowiek, przekona Boga lepszą modlitwą? Upartość jest cechą starego człowieka, uległość jest cechą nowego człowieka. Jeżeli jesteś uparty, czy ja jestem uparty, nasze modlitwy nie mają dostępu do Boga! On nie przyjmie skażonych modlitw, bo jest Bogiem! Pan Jezus składał czystą ofiarę swojemu Ojcu, wiedząc że gdyby zgrzeszył nie ma już ofiary, koniec. Do końca posłuszny Ojcu - wygrał i złożył siebie Bogu jako ofiarę miłą, którą Bóg przyjął i dzięki temu dzisiaj tu siedzimy i zastanawiamy się nad sprawami Bożymi, bo inaczej nie byłoby sensu w ogóle tu siedzieć i zastanawiać się, skoro i tak wszyscy zostalibyśmy skazani za naszą nędzną, zepsutą naturę na ogień gehenny. Rozmawialibyśmy o czymś, czego nigdy nie osiągniemy, ale dzięki Jezusowi rozmawiamy o tym, co możemy osiągnąć, jeżeli naprawdę zrozumiemy co On do nas mówi. Dlatego Pan mówi kto słucha i rozumie.
Musisz to zrozumieć, że Bogu możesz oddać to, co naprawdę jest cenne. Nie po to posłał Syna, żebyśmy dalej składali Bogu zepsute człowieczeństwo, ślepe, głuche, nienawistne, złośliwe, chodzące swoimi drogami i mówili: Boże przyjmij mnie. Ten król Saul, pamiętacie jak powiedział do Samuela: wykonałem rozkaz Boga, a co mówił Samuel? A co to za beczenie w obozie? Ach, żołnierze zachowali te tłuste, ale na ofiarę dla Boga. Czy Bogu bardziej zależy na ofierze czy na posłuszeństwie - mówi prorok. Posłuszeństwo jest Mu milsze od ofiary.
Mamy tak: miłość jest Mu milsza od ofiary. Posłuszeństwo jest Mu milsze od ofiary. Jeżeli chcemy złożyć ofiarę, to najpierw zastanówmy się, czy jesteśmy Bogu posłuszni, czy Go miłujemy i czy miłujemy się nawzajem, żeby złożyć Bogu miłą ofiarę.
Jest pełno modlitw, na ziemi w każdym pokoleniu było pełno modlitw. Jest pełno miejsc, gdzie się modlą do różnych bogów, do takiego czy innego, ale się modlą. W różnych miejscach modlą się do Boga. Ile z tych modlitw jest w tym naczyniu zachowanych jako modlitwy świętych? Musimy mieć świadomość, że to my musimy uniżyć się przed Bogiem i uświadomić sobie, że nie damy Mu byle czego i On to przyjmie. Jeżeli chcę coś u Niego osiągnąć, to daję wszystko. Jozue powiedział wy róbcie co chcecie, lecz ja i mój dom będziemy służyć Panu. Bóg jest godzien, aby w ten sposób to się dokonywało.
Mamy Boga, który chce mieć to co Jemu się podoba i chce to czynić tak jak On chce i nie potrzebuje nas, naszych innowacji, naszych pomysłów na lepszego Boga, czy cokolwiek innego, ale chce żebyśmy żyli i funkcjonowali zgodnie z Jego wolą. Po to tu jesteśmy, o to też ten stół został wydłużony, żebyśmy mieli taką namiastkę tego, że mamy spotkać się przy jednym stole, przy Bożym stole, na którym jest podawany Boży pokarm i mamy wszyscy karmić się tym pokarmem i w mocy tego pokarmu wszyscy mamy być razem. Chodzi o to, żebyśmy pojęli, zrozumieli, że to nie jest miejsce do głoszenia kazań i do wysłuchiwania kazań. To jest miejsce do poznawania Boga i uniżania się przed Bogiem zgodnie z tym poznaniem.
Nikogo tu nie interesuje co ty jako człowiek myślisz, jak powinien wyglądać zbór, ani co myślę ja. To, co Bóg mówi na ten temat, co ma się dziać w zborze, jak ma wyglądać szacunek, w jaki sposób ludzie mają się do siebie odnosić. To jest napisane w Biblii i my mamy robić to, co jest napisane w Biblii, bo uczeń będzie prawidłowo przygotowany, gdy będzie jak jego Mistrz. A posłuszeństwo Jezusowi jest milsze od ofiary.
Możemy modlić się w domu, wszędzie i będzie coraz gorzej, albo zrobimy to co mamy robić - zaczniemy słuchać co do nas mówi i czynić to co do nas mówi i będzie coraz lepiej, bo Bóg posłusznym, co daje? Ducha, a co Duch robi? Wprowadza nas w prawdę i wtedy sprawa się pięknie rozwija, bo już nie człowiek, ale Duch, który doskonale wie, co chce Bóg, prowadzi ludzi według tej nauki, którą głosił tu Jezus Chrystus i apostołowie i prorocy. Możemy się dziwić w jaki sposób ludzi traktowali Pana Jezusa Chrystusa i że nie ginęli od razu, za to co Mu czynili. To jest niesamowite, ale On powiedział, że nie przyszedł tu zabijać, ale ratować, zbawić. Mnóstwo ludzi zginęłoby za to, w jaki sposób postępowali wobec Bożego Syna, za zniewagi jakie wobec Niego zastosowali, za kpiny, drwiny. Jednakże On nie przyszedł zabijać, ale zbawić, uratować. Uczniowie Jego nie do końca to rozumieli.
Jak my musimy ustąpić Panu, żeby zrozumieć co naprawdę On chce w nas i przez nas czynić. Od kiedy pamiętam i od kiedy Bóg postawił mnie, aby prowadzić zbór, od kiedy pamiętam wielu ludzi mówiło mi jak powinno być w zborze, ale to nie jest Bóg, to nie Bóg mówił przez tych ludzi, to oni mówili gdyż uważali, że wiedzą jak powinno być w zborze, ale nie wiedzieli. Gdyby wiedzieli to baliby się mówić jak powinno być w zborze, bez tego Boga który mówi dokładnie co On chce, aby było w zborze. Jak dzieci zaczynają już pouczać rodziców, to coś jest nie tak. Mówię o małych dzieciach, bo starsze, to mogą jeszcze coś tam dobrego powiedzieć swoim rodzicom, ale takie małe dzieci kilkunastoletnie już pouczają swoich rodziców, co powinni robić. Słowo Boże wyraża się o tym, że tak być nie powinno, a tak się dzieje kiedy ludzie odchodzą od Boga. że dzieci i kobiety pouczają w jaki sposób powinien funkcjonować zbór.
Bogu nie chodzi o to, żeby ludzie wymyślali jak powinien wyglądać zbór, tylko żeby zbór był zgodny z tym, co jest napisane w Biblii. A czytając w domu Słowo Boże każdy z nas może zweryfikować czy tak żyje czy tak nie żyje, bo to jest dla każdego z nas bardzo ważne. Jakub pisze w bardzo prosty sposób, czytasz Biblię, zaglądasz w lustro, oglądasz się jakim jesteś, ale nie zapominaj od razu co zobaczyłeś, zobaczyłaś, ale zrób z tym coś, żeby to stało się tak jak chce Bóg. Nie ucz się szybko zapominać co pokazało Słowo Boże, ale zastosować to, co ono pokazało, bo to jest bardzo ważne.
Czytamy taką niesamowitą rzecz w Ewangelii Jana, 1 rozdział od 14 wiersza.
"A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy. Jan świadczył o Nim i głośno wołał: Ten to był, o którym powiedziałem: Ten, który za mną idzie, był przede mną, bo pierwej był niż ja. A Jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską. Zakon bowiem został nadany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił Go".
Łaska i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa. Moglibyśmy być zdziwieni: Co, to cały czas nie było prawdy? Była, tylko nikt nie żył według tej prawdy. Ludzie rozumieli opatrznie Boga i każdy rozsądzał po swojemu. Jedni bardziej się trzymali, drudzy mniej, ale ogólnie ludzie mieli swoje pomysły na życie z Bogiem. Ale po raz pierwszy pojawiło się życie zgodne z tym, co chce Bóg. To jest życie Jego Syna i to jest prawda. Prawda stała się poprzez obecność prawdy na ziemi. Taka jest prawda, nie jesteśmy już w ciemnościach, nie jesteśmy zagubieni, nie musimy rozsądzać i dowiadywać się, a może tak, a może inaczej. Mamy prawdę, mamy Jezusa, możemy patrzeć na Niego, możemy czytać o Nim, możemy rozsądzać czy żyjemy tak czy inaczej. To jest nasz punkt odniesienia. Jeżeli nie będziemy go stosować, a dalej będziemy próbować myśleć my, jak powinno być, to ominiemy Chrystusa i znowu będziemy robić to, co poprzednie pokolenia. Będziemy kombinować co Bogu się podoba, a co nie. Jeden wyjdzie, wygłosi kazanie takie, drugi wygłosi inne. Każdy będzie preferować to, co uważa że powinno być. Ktoś powie, żebyśmy nie jedli wieprzowiny, bo tak jest napisane, bo zginiemy. Drugi powie - nie, możemy jeść wieprzowinę, a przyjdzie kolejny i powie wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne i jeśli miałbym kogoś zgorszyć, nie będę jadł mięsa. No i kto ma rację? Ani ten pierwszy nie miał racji, ani ten drugi, dopiero ten trzeci, który mówi wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne, aby to czynić. Jeżeli przyniosłoby to komuś szkodę, powstrzymam się od tego, żeby nie szkodzić, bo po to Bóg posłał Syna, żeby zbawiać, a nie zatracać.
Mamy więc Słowo Boże, mamy punkt odniesienia, mamy Jezusa. Czy my Mu ustąpimy miejsca, rozumiecie? Czy pozwolimy Mu nauczać nas? Czy zrezygnujemy z naszych pomysłów, jak powinno wyglądać to, jak powinno wyglądać tamto i przyjmiemy myśl, pomysł Boga, który posyła nam Syna i mówi oto jest Ten, który mnie się podoba, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie, On wam wszystko powie, co mi się podoba, mówi Bóg. Niesamowite, co? Już wiemy, Jezus mówi stu procentach to, co chce Ojciec, nie ma ani ułamka czegoś niezgodnego z wolą Boga. Wcześniej ludzie mogli zrozumieć to tak lub inaczej, nawet Boży ludzie, ale teraz już wiemy. Przyszło światło, przyszła prawda, znamy już ją. Chcemy ratować się, a nie zatracać. Nie chcemy gubić kolejnych osób, które opuszczają zgromadzenie i żyją sobie po swojemu, zaniedbując to co uczynił Chrystus tutaj idąc na krzyż dla każdego z nas, aby nas wszystkich pociągnąć na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom żyli dla sprawiedliwości Bożej.
Chodzi o to, żeby to nie było religijne zgromadzenie, gdzie ludzie przychodzą, odbywają akt religijny z gdy zapytasz się jak z tobą, usłyszysz nie jest źle, jest dobrze. Nie o to chodzi. Chodzi o to, czy będzie tu coraz więcej widać Chrystusa.
Jeżeli słuchasz kogokolwiek, kto wie jak powinien wyglądać zbór, a w życiu tego człowieka nie widać Chrystusa, i ty się zgadzasz i mówisz do tego człowieka masz rację, tak powinien wyglądać zbór, to obydwoje staniecie przed Sędzią i skarze was na zatracenie, że wypaczacie Jego proste drogi. To nie jest zabawa to, kto ma raję, bo rację, wiemy już kto ma - Bóg. Jeżeli ktoś Go lekceważy i ma poczucie ważności, że może przed Bogiem mówić w ten sposób, to ten człowiek staje się na równi z Bogiem. To Boże mówisz tak, a ja mówię tak.
Musimy weryfikować, czy my w swoim codziennym życiu zastosujemy to co przyniósł nam Chrystus. Jeżeli nie, to mamy problem. To jest poważna rzecz, moi drodzy, od tego zależy gdzie będziemy całą wieczność.
Dzieje Apostolskie 10 rozdział od 9 wiersza.
"A nazajutrz gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wyszedł Piotr około godziny szóstej na dach, aby się modlić. Potem poczuł głód i chciał jeść; gdy zaś oni przyrządzali posiłek, przyszło nań zachwycenie i ujrzał otwarte niebo i zstępujący jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi ku ziemi; Były w nim wszelkiego rodzaju czworonogi i płazy ziemi i ptactwo niebieskie. I odezwał się do niego głos: Wstań Piotrze, zabijaj i jedz! Piotr zaś rzekł: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego. A głos znowu po raz wtóry do niego: Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane. A stało się to po trzykroć, po czym przedmiot został wzięty do nieba. Podczas, gdy Piotra dręczyła jeszcze niepewność, co mogło oznaczać widzenie, które miał, mężowie wysłani przez Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona, stanęli u bramy i odezwawszy się, dowiadywali się, czy Szymon, zwany Piotrem, przebywa tam w gościnie. A gdy Piotr zastanawiał się jeszcze nad widzeniem, rzekł mu Duch: Oto szukają cię trzej mężowie; wstań przeto, zejdź i udaj się z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem".
Później Piotr mówi w 28 wierszu:
"I rzekł do nich: Wy wiecie, że dla Żyda przestawanie z ludźmi innego plemienia lub odwiedzanie ich jest niezgodne z Prawem; lecz Bóg dał mi znak, żebym żadnego człowieka nie nazywał skalanym lub nieczystym:.
Oto Bóg pouczył swojego sługę, że co On oczyścił, to Jego sługa nie ma mieć za skalane. I oto Bóg posyła do pogan tego, który nigdy nie ruszył nic takiego i nigdy by tam nie wszedł. Potem musiał się tłumaczyć przed innymi co on tam w ogóle robił. Rozumiecie, że oni nie rozumieli co się stało na krzyżu? Jezus był ukrzyżowany, zmartwychwstał, a oni dalej nie rozumieli, musieli być pouczeni i zostali pouczeni. Był czas, w którym oni docierali do Izraela i oto nadchodzi kolejny krok. Jezus zapłacił za to na krzyżu, aby Ewangelia mogła wyruszyć do nas, pogan, bo Jezus na krzyżu zapłacił za każdego z nas tą samą ofiarę, abyśmy wszyscy mogli zrozumieć, że co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane, nie zanieczyszczajmy tego, co Pan oczyścił. To jest nasze zadanie.
Nie zanieczyszczajmy, oczyścić nie możemy, ale nie zanieczyszczajmy, bo Jezus umarł za wszystkie twoje i moje grzechy, a więc nie brudźmy, nie wprowadzajmy zaciemnień. Niech to jasne, proste Słowo pomoże nam zrozumieć, że mamy się nawzajem ratować, a nie kombinować. Amen.

