23.08.2025 poranne Marian - Tak biegnijcie abyście nagrodę zdobyli cz 2

23.08.2025 poranne Marian - Tak biegnijcie abyście nagrodę zdobyli cz 2

 

Chwała Bogu.

Widzicie, kiedy Pan Jezus Chrystus miał przyjść na tą ziemię, to On wiedział, że Jego przyjście łączyć się będzie ze spotkaniem z ludźmi, którzy Go nie będą rozumieli, którzy będą mieli złe instynkty, złe nastawienia, złe humory, no wszystko złe. On wiedział do kogo przychodzi, wiedział, że przychodzi do grzeszników. Stanęli przed Nim sprawiedliwi i myśleli, że oni to są teraz dla Niego, to On będzie z nimi na pewno przebywał, bo się fajnie dogadają ze sobą, ale On mówi, że On przyszedł do chorych, nie do zdrowych. On wie do kogo przyszedł, On przyszedł do chorych ludzi, a kogo Ojciec Mu przyprowadził, On powiedział, tego nie odrzuci, ale się zajmie nim tak, żeby tego człowieka wprowadzić do nieba.

I to jest właśnie niesamowite w naszym Chrystusie, że On to właśnie czyni. W każdym pokoleniu napotyka na kolejnych grzeszników i grzesznice, których znowuż trzeba wyprowadzić z ich zepsutego człowieczeństwa, nauczyć ich nowego człowieczeństwa, a później kolejnych i kolejnych. Zobaczcie jaki On jest kochany, jaki miłujący, tyle lat!!! Pokolenie za pokoleniem.

            Gdyby na przykład już się zgniewał w XIX wieku, co by było z nami? No biada, no nieszczęście. W ogóle byśmy nie istnieli, nie wiedzielibyśmy nic, nic zupełnie, nie byłoby nas. Ale On okazuje cierpliwość i daje nam czas na to, abyśmy się Go nauczyli, abyśmy Go poznali. On wie z kim ma do czynienia. To nie jest tak, że On nie wie, On zna każde przestępstwo moje i twoje; każdą głupotę, każde oszustwo, każdą przebiegłość, każdą chytrość, zna doskonale wszystkie nasze myki, wymyki i sposoby na to, żeby wymigać się, albo pokazać się, cokolwiek, On wszystko dokładnie wie. I zobaczcie, że On nie powoduje tego, że my czujemy się przy Nim po prostu bardzo źle. Raczej to Jego ciepło, ta Jego miłość, powoduje, że chcemy z Nim być mimo tego, że wiemy, że On o tym wszystkim wie.

            Mówiliśmy wczoraj, że to jest dla nas olbrzymia szansa, nadzieja, że On tutaj był, że dał nam możliwość abyśmy się ratowali, czy to młodzi, czy starzy, w jakikolwiek sposób do nas dotarła prawda Ewangelii, i myśmy przyjęli tą Prawdę, to było właśnie powołanie, Bóg nas powołał do tego, abyśmy do Niego należeli. A kogo powołał, tego i wybrał, aby wprowadzić do wieczności. A więc pośród powołanych, Bóg wybiera tych, którzy będą w wieczności z Nim. Masz szansę tam się znaleźć, ja też, każdy z nas ma szansę tam się znaleźć, ale musi nam na tym naprawdę zależeć. Musi nam na tym naprawdę zależeć.

            Na ziemi mamy różne rzeczy, różne wydarzenia, mamy to swoje ziemskie życie, i tu staje przed nami możliwość wejścia do Domu Ojca i musi to stać się dla mnie i dla ciebie czymś najważniejszym, czymś najważniejszym. W Domu Ojca jest miłość, Dom Ojca jest otoczony chwałą świętości po wsze czasy. I tam właśnie mamy zamiar dotrzeć, ale żeby tam dotrzeć, musimy być oczyszczeni. Musimy mieć usunięte to wszystko co się tam nie nadaje, bo nic nieczystego tam nie wejdzie. Nie dziw się, że Pan każdy dzień wykorzystuje, żeby do ciebie docierać i wskazywać ci na to co jest dobre, żebyś tego pragnął, czy pragnęła i żeby następnie zobaczyć, że jest coś co koliduje z tym dobrem, co przeszkadza czynić to dobro i to trzeba właśnie usunąć; i Pan pomaga nam w tym, abyśmy usuwali to co złe, a przyjmowali to co dobre.         Wykorzystujmy ten czas z tą świadomością, że kiedyś przyjdzie nam stanąć przed Bogiem, i że potrzebujemy mieć czyste serce, czysty umysł; potrzebujemy mieć czystą kartotekę, czyste sumienie, czyste życie. Bóg czyni człowieka całym czystym, duch, dusza i ciało czystym czyni. Bóg chce nas wziąć do Swojego Domu, to niech dla nas będzie niesamowite powołanie, niesamowita szansa. Jeżeli to będziesz mieć, to będziesz wszędzie patrzeć gdzie się Go nauczyć, gdzie Go poznać. Jak nie będziesz miał tego rozpoznania, że On cię powołał do Siebie na wieczność, to będziesz może różnie myślał, a może to się przyda, a może tamto. Ale jeżeli masz to powołanie w sercu swoim, wiesz, że Bóg cię wezwał do Swojego Domu, a Drogą jest Ciało Jego Syna, Jezusa Chrystusa, wtedy zdajesz sobie sprawę, że chcesz tam dojść. Ale żeby tam dojść to musisz iść poprzez Chrystusa, a w Nim nie ma nic nieczystego, wszystko jest czyste; tam bezbożni upadają i giną. Zdajesz sobie sprawę, że nie chcesz tracić wieczności, a więc konsekwencją tego: będziesz przebaczać, będziesz się uwalniać od wszelkich złych nastawień, od wszelkich jakiś złośliwości, czegokolwiek innego.

            Moglibyśmy sobie na przykład spróbować zrobić w taki sposób, że w tym zborze są takie dziwne charaktery, pójdę do drugiego zboru, tam będzie na pewno lepiej. Ale tam też są dziwne charaktery. To gdzie, gdzie jest taki zbór, gdzie nie ma dziwnych charakterów? W niebie. Tam już nic dziwnego nie wejdzie. A więc, żeby tam dotrzeć, gdzie nie ma dziwnych charakterów, to potrzebuje być w Chrystusie, ty też, inaczej zawsze będziemy wśród dziwnych charakterów, sami będąc dziwnego charakteru, bo w tym ogniu będą same złe charaktery, same dziwne charaktery, sami ludzie, którzy nie wykorzystali czasu swego nawiedzenia.

            Dlatego to, że Bóg nas z Sobą pojednał przez Ofiarę Syna Bożego, dla mnie i dla ciebie znaczy: wykorzystajmy ten czas, naprawdę patrzmy na to, patrząc na Chrystusa, Sprawcę i Dokończyciela wiary, patrz na to do czego zostałeś powołany, powołana. Nie pozwól sobie zabrać to sprzed oczu. Nie pozwól, bo inaczej to skończy się tragedią religii, skończy się tragedią samozadowolenia. Jeżeli będziesz patrzeć, to wtedy będziesz rozumieć i wiedzieć, że każdy dzień dla ciebie jest darem Bożym, każdy dzień jest darem od Boga dla ciebie, w tym celu abyś mógł się oczyszczać, uświęcać, porzucać zło, czynić dobro, szukać tego co jest przyjemne dla Pana, i ty będziesz cały czas w pracy, będziesz mieć teraz niesamowitą pracę do wykonania, usuwać to co brudne, przyjmować to co dobre, znajdywać dobre relacje, okazywać miłość, cierpliwość pośród tych, wśród których przebywasz. Bo to jest ważne.

            W liście do Kolosan 1:19-20 „...ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w Nim zamieszkała cała pełnia boskości  i żeby przez Niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z Nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża Jego.” Przez śmierć, przez tą śmiertelną ofiarę zostaliśmy pojednani z Bogiem. To co mówiłem wczoraj, pamiętaj, kiedy opuszczasz Ofiarę Jezusa, kiedy schodzisz z krzyża, tak jak tamci ludzie mówili: Zejdź z krzyża, a uwierzymy - wielu wierzących schodzi z krzyża, aby pokazać innym, że nie są tacy święci, nie są tacy czyści, tacy miłujący, że też potrafią zrobić to czy tamto; wtedy opuszczają pojednanie z Bogiem. To jest naprawdę bardzo straszne opuszczenie. Bo jeśli opuszczasz pojednanie z Bogiem, nikt ci już nie pomoże, ani ty sam sobie, ani ty sama sobie nie pomożesz. Nigdy nie opuszczaj  krzyża, nigdy nie opuszczaj miejsca śmierci, choćby cię diabeł wywoływał złością, chęcią zemsty, miłością, czymkolwiek, zostań tam, bo jeśli opuścisz to miejsce, opuścisz miejsce pojednania z Bogiem, wtedy już nie ma dla ciebie jak się ratować, bo wszystko inne przestaje działać, kończy się.

            To co czytaliśmy z listu do Hebrajczyków, jeżeli ktoś potraktuje Ofiarę Jezusa lekkomyślnie, wtedy Bóg okaże swój gniew. A więc mamy przywrócenie pokoju przez Krew krzyża Jego, przez śmierć. Pamiętaj, pokój z Bogiem masz tylko do czasu, aż ty jesteś martwy, jesteś martwa w Chrystusie, do tego czasu masz pokój z Bogiem. Pojednany przez Ofiarę Jezusa Chrystusa. Jeżeli opuszczasz miejsce śmierci, zaczynasz znowuż brnąć w kierunku świata, szukać w świecie zadowolenia, zaspokojenia, tracisz pojednanie, które osiągnięte zostało na krzyżu. Wtedy też tracisz  możliwość wyboru ciebie do wieczności, bo Bóg wybiera tylko z tych, którzy trwają w powołaniu. Którzy trwają w śmierci Chrystusa, dlatego czytaliśmy to nie raz, że Pan miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to i myśmy umarli, bo w śmierci jest pojednanie, pamiętaj o tym. Cokolwiek by to było, pozostań w tym miejscu śmierci. To nie twoja sprawa, ty już skończyłeś swoje sprawy, ja też. To nie twój temat, oddawać złem za zło, nie twoja sprawa próbować pokazać innym jak dobry jesteś, nie twoja sprawa to jest. To wszystko co się dzieje dzisiaj, to musi być Jezus w tobie, nadzieja chwały; Jezus we mnie, to On żyjący w nas, prowadzi nas do Domu Ojca.

„(21-23) I was, którzy niegdyś byliście mu obcymi i wrogo usposobionymi, a uczynki wasze złe były, teraz pojednał w Jego ziemskim ciele przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych,  jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na ewangelii, którą usłyszeliście, która jest zwiastowana wszelkiemu stworzeniu pod niebem, a której ja, Paweł, zostałem sługą”. Śmierć, ofiara pojednania, śmierć, tego się trzymajmy, to jest Ewangelia, On umarł, wszyscy umarliśmy – to jest Ewangelia. Jeżeli nie będziemy tej Ewangelii pilnować się, to przyjdzie do nas inna Ewangelia: 'jesteś wierzącym, idziesz do nieba; wystarczy, że wierzysz, idziesz do nieba.' Ale w Ewangelii Jezusa jest: 'musisz umrzeć, aby iść do nieba'. Człowiek musi umrzeć; zapłatą za grzech jest śmierć, albo umarłem w Chrystusie i przyjąłem tą zapłatę, i dzisiaj żyję dzięki Jezusowi, albo nie przyjąłem i kiedyś umrę i przyjmę zapłatę, ogień gehenny. Musisz to wiedzieć bracie i siostro. To nie jest jakiekolwiek próbowanie bycia wierzącym, bycia, to jest śmierć. Każdy z nas własnymi dobrami, z własnymi złościami, z własnymi działaniami, z wszystkim kim staliśmy się z powodu grzechu, przyjmuję swoją śmierć w Chrystusie, wtedy Pan daje ci możliwość życia w Chrystusie, bo kto umarł w Chrystusie, tego Bóg też wzbudza w Chrystusie do nowego życia. Musisz to pamiętać codziennie, Jezus powiedział, mieć swój krzyż, swoją śmierć, musisz mieć. Jeżeli tego dnia Bóg ma pracować nad tobą dla twojego dobra, i dla mojego dobra, my musimy codziennie być martwi, martwi w Chrystusie, to jest nasza śmierć. Odpocząć od dzieł swoich, to jest nasza śmierć; to oddzielenie nas od tego wszystkiego, co myśmy zrobili, nie należąc do Chrystusa, a co zaprowadza do gehenny; nie zrobimy nic dobrego bez Chrystusa, Jezus powiedział, beze Mnie nic uczynicie. Musimy pamiętać: śmierć, drodzy moi. Jeżeli chcesz mieć pojednanie z Bogiem dzisiaj, nie wolno ci żyć, nie wolno ci żyć, musisz umrzeć, Chrystus w tobie, ty na krzyżu wraz z Nim. Wtedy nie odezwiesz  się, nie zrobisz złego, nie będziesz chodzić w nadęty sposób, nie będziesz próbować pozyskiwać, cokolwiek, umarłeś, umarłaś.

            Paweł wyraźnie pisze w wielu miejscach, jeżeli zostaliśmy wkorzenieni w Jego śmierć, również zostaniemy wkorzenieni w Jego zmartwychwstałe życie, a bez Jezusa nie możemy żyć zgodnie z wolą Boga w żaden sposób! Jest to niemożliwe! Będziemy powielać tylko Izraelitów, którzy próbowali coś robić, ale i tak to wszystko było obrócone na zło. Bóg kocha nas i dlatego dał nam szansę umrzeć wcześniej niż przyjdzie fizyczna śmierć; bo w miłości wiesz, że zapłatą za grzech jest śmierć. I albo przyjmuję tą zapłatę w Chrystusie i kończę swoje życie, jestem Bogu wdzięczny, że teraz mogę żyć dzięki Jezusowi, że nie zamyka się nade mną klapa trumny, wsadzają mnie do ziemi i kiedyś wstanę, kiedy trzeba będzie stanąć przed Sędzią i usłyszeć: do gehenny. Że Bóg dał mi szanse i tobie, umrzeć wcześniej, umrzeć wcześniej! I to musimy rozumieć, pojednanie jest w śmierci. Jeżeli znowuż jawstaję i próbuję sobie po swojemu, znowuż tracę pojednanie, kończy się działanie Ducha Świętego, kończy się działanie krwi Jezusa, wszystko się kończy! Zostaję ja sam z wiedzą biblijną i wtedy ciągnę ten swój tragiczny wózek odstępstwa. Ale jeśli dzisiaj jestem martwy w Nim, kocham to miejsce, gdzie Bóg mi dał umrzeć wcześniej, to co wam mówiłem, tam na tej drodze krzyżowej, dlaczego Chrystus musiał za mnie umrzeć, dlaczego musiał cierpieć za mnie? Żebym ja przestał żyć, żebyś ty przestał żyć, żebyśmy mogli żyć dzięki Jezusowi, żeby nowe życie nas przepełniało, bo to nowe życie ma społeczność z Bogiem, Bóg jest Bogiem żywych, nie umarłych. I dlatego koniecznie potrzebujesz. A jak się umiera? Paweł pisze: przez wiarę, ta Ofiara jest skuteczna.

            A więc jeśli wierzysz, że w Chrystusie umarłem i ja, to wtedy nie muszę ja żyć już dalej.

Paweł mówi: Już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus, codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus. Radzę naprawdę zakorzenić się w tej Ewangelii.

            Kiedy umierasz, kończy się patrzenie: 'co ludzie o tobie pomyślą'. Jasne, że to działa, diabeł próbuje nas tym kusić, w różny sposób nas wciągnąć w coś, ale kiedy jesteś martwy, to to nie może przedostać się do twojego myślenia i serca, ale kiedy cokolwiek w tobie żyje, to cię złapie w tą pułapkę, bo my nie potrafimy inaczej.

            A więc pojednani przez śmierć, nie ma innej opcji, możliwości utrzymania pojednania z Bogiem, jak tylko przez pozostanie w śmierci aż do końca, aż do ostatniego fizycznego tchnienia. Korzystać z tego, że już nie muszę, nie muszę ja; Pan mówi: Zostaw, to do mnie należy, ja odpłacę; ty idź dalej, czyń dalej to, co Ja chcę czynić w tobie, nie przejmuj władzy. Juda już pisał, że wielu wyparło się władzy Jezusa i postanowiło żyć po swojemu, sami, nic z tego dobrego nie wynikło.

            2 Tesaloniczan 2:13- 17„My jednak powinniśmy dziękować Bogu zawsze za was, bracia, umiłowani przez Pana, że Bóg wybrał was od początku ku zbawieniu przez Ducha, który uświęca, i przez wiarę w Prawdę.   Do tego też powołał was przez Ewangelię, którą głosimy, abyście dostąpili chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanej nauki, której nauczyliście się czy to przez mowę, czy przez list nasz. A sam Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i dał pocieszenie wieczne, i dobrą nadzieję z łaski, niech pocieszy serca wasze i utwierdzi was we wszelkim dobrym uczynku i w dobrym słowie.”  Możemy rozumieć te słowa naszego ukochanego Zbawiciela, jeśli nie znienawidzisz siebie samego i wszystkiego innego, nigdy nie będziesz rozumieć nauki Chrystusa. To jest to, kiedy rozumiem, że nawet moje najlepsze intencje są zepsute, zawsze noszą szkodę mojego ja, mojego jakiegoś pragnienia, dążenia, mojej upartości, zawziętości, mojej cichości – cokolwiek by to nie było, to zawsze będzie to skryte, skryte pokazanie się. Ale gdy słyszę w Ewangelii Jezusa, że na krzyżu umarłem wraz z Nim, koniec! Wiecie jakie to szczęście, kiedy rozumiesz, ile ty sobie krzywdy robisz codziennie, ile krzywdy robisz innym ludziom codziennie; jakie  masz szczęście, że już nie żyję ja, żyje Chrystus! Niech On żyje! Ten potrafi, On potrafi naprawdę, Jezus potrafi! Dlatego w Ewangelii jest tak wyraźnie napisane, pojednani przez śmierć, nie przez to, co ja dobrego zrobię, że ja pojednam się z Bogiem. Przez to, że przyjmuję własną śmierć się jednam z Bogiem, bo Bóg wybrał dla mnie i dla ciebie, drogę śmierci do życia. Nie czekając kiedy umrę fizycznie, i trzeba będzie mnie posądzić o każde moje przestępstwo, tylko dając mi możliwość umrzeć wcześniej, kiedy dzisiaj może mnie sądzić, o każde moje przestępstwo, a ja mogę to zmienić i ty! I to jest łaska, kiedy możemy zmieniać się, poddawać się Panu, dawać się Duchowi Świętemu uświęcać, wprowadzać w Prawdę, to jest niesamowite, prawda!? Jaką siłę ma śmierć, w którą Pan Jezus wszedł w śmierć, pokonał ją i teraz użył jej przeciwko nam grzesznikom, ale bez jej jadu. Niesamowite co? Rozbroić węża, skorpiona, ukąszenie czujesz, ale nie ma jadu.

            Niech Bóg będzie z tobą bracie i siostro i ze mną w tych pięknych doświadczeniach krzyża, pojednania z Bogiem. Niech chwała Chrystusa spoczywa na nas, a my szczęśliwi ludzie, którzy już rozumiemy Ewangelię, w której krzyż stoi jako rozdzielenie, cieszymy się, cieszymy się, że nie musimy żyć my. Bo gdybyśmy dzisiaj mieli opowiedzieć, ileśmy zła na tej ziemi zrobili, sobie i innym, sobie też, bardzo wiele zła sobie zrobiliśmy, ale też i innym, i to wszystko zaniesione na krzyż, niesamowite co? I tam śmierć, ale nie po to, żeby stanąć przed sądem, ale po to by dostać nowe życie. Błogosławiony jesteś Panie Zastępów, chwała Bogu za wszystko, Amen.

Jan 14:23