zgr 16 08 2025r Marian - Co Bóg oczyścił ty nie miej za skalane
zgr 16 08 2025r Marian - Co Bóg oczyścił ty nie miej za skalane
Chwała Bogu. Wczoraj zakończyłem na tym jak Bóg apostołowi Piotrowi wytłumaczył coś, czego On jeszcze nie rozumiał, chociaż chodził z Panem Jezusem trzy i pół roku, widział Go modlącego się, głoszącego, czyniącego cuda. Widział jak był wyszydzany, wykpiony, wiedział o Jego śmierci, o Jego zmartwychwstaniu. Ale jeszcze nie rozumiał tego, co stało się tak naprawdę na krzyżu. Kto z nas już to rozumie, co stało się na krzyżu? Widzimy Pana Jezusa ukrzyżowanego, wisi na krzyżu, dzieją się różne wydarzenia. Mówi: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Wykrzykuje okrzyk zwycięstwa: Wykonało się! W ręce Boga powierza ducha swego, wydaje ostatnie tchnienie, umiera. Kogo widzisz na krzyżu? ‘Zwycięzcę’. Kto dalej? ‘Zbawiciela.’ Dalej. ‘Siebie powinieneś widzieć na krzyżu’. Dalej. ‘Cała ludzkość’. W Nim i my zostaliśmy ukrzyżowani. Czy widzisz tam siebie? Umarłeś, umarłaś. Jezus zawsze mówił, że niech przez wiarę ci się stanie. Zawsze to uczył, zawsze uczył wszystkich i mówił: Wiara twoja sprawiła to. Czy widzisz tam siebie? To jest najważniejsze dla Niego. To że On umarł, to Ojciec wie kto umarł za nas, bo tylko jedna Ofiara mogła być złożona, którą by Ojciec przyjął, a to był Jego Syn. A nie tylko po to, żebyśmy wiedzieli, że umarł tam Boży Syn, ale po to, żebyśmy byli sto procent pewni, że gdy On umarł i myśmy umarli. Jezus miłuje tych wszystkich, którzy doszli do tego samego jednego przekonania, że skoro On umarł i my umarliśmy.
Dlaczego więc jeszcze wierzysz w swoje życie? Rozumiecie, dopóki nie umrzesz, przyjmując przez wiarę własną śmierć w Chrystusie, będziesz żyć ty, z całą swoją religią, z całym swoim czytaniem Biblii, modlitwą, ze wszystkim nadal będziesz żyć ty, dlatego mamy to, co mamy. Mamy wielu wierzących, którzy dalej borykają się ze swoim starym człowiekiem. To jest tragedia jak diabłu udaje się trzymać ludzi, mimo Ukrzyżowanego, nadal w starym, jakby Jezus umarł sam. I dalej ludzie mają swoje przyzwyczajenia, swoje charakterki, bo nie przyjęli własnej śmierci w Chrystusie. Nadal wierzą, że oni mogą być chrześcijanami, chrześcijankami. I mamy problem jeden z największych, jakikolwiek zaistniał na tej ziemi. Żadne narody nie mają takiego problemu jak Kościół. Bo mimo całego bogactwa Ukrzyżowanego, ludzie żyją nadal w nędzy starego człowieka. To jest najgorsza tragedia, kiedy uczysz starego człowieka być chrześcijaninem, a stary człowiek nie umie być chrześcijaninem. I można tak uczyć przez wszystkie pokolenia i głosić miliony, miliardy kazań do starego człowieka i stary człowiek będzie przeżywał, będzie mówił: ‘Piękne, wspaniale’, ale gdy tylko wyruszy po zgromadzeniu, to dalej żyje stary człowiek. Dalej stare pomysły, stare nawyki, dalej żyje ten człowiek i nigdy ten człowiek nie pozna smaku wolności, dopóki nie przyjmie własnej śmierci.
Chrzest jest po to, żebyśmy zrozumieli to, że idziemy tam umrzeć, umrzeć w Chrystusie, aby powstawszy nowe życie prowadzić. Zobaczcie dlaczego jest taki problem z nowym życiem. Dlatego, że jest problem z rozliczeniem starego życia. Człowiek stale dźwiga to swoje stare życie, swoje problemy, swoje kłopoty. Kiedy umierasz, to umierasz i koniec. Zaczyna się wszystko nowe. Ludzie dalej mają swoje narody, swoje narodowe problemy, swoje charaktery, swoje wojny, swoje pokoje, dalej ciągną to. Idź na cmentarz, rzuć hasło: Polacy, bijemy Niemców. A tam w grobach leżą ci i ci, i zobaczysz czy ruszysz ich w ogóle. Oni mają za nic to, co ty mówisz, w ogóle nie zwracają na to uwagi, są martwi. I nie masz co liczyć na nich w tej wojnie. Ale możesz liczyć na starego człowieka w tej wojnie, bo stary człowiek zawsze dołączy do tej wojny, bo ma to w charakterze. Jak umrze, to ma nową narodowość. Ta nowa narodowość to jest narodowość Bożych dzieci, Królestwa Bożego.
Wracam do tematu, bo inaczej to nie ma w ogóle sensu cokolwiek rozważać. Czy widzisz siebie tam w ukrzyżowanym Chrystusie? Czy skończysz męczyć siebie i innych swoim ja, twierdząc, że jesteś wierzącym chrześcijaninem, skoro dalej dręczysz siebie swoim ja i dręczysz innych swoim ja. Chodzisz, masz żale, pretensje, nastawienia, dalej dręczysz innych a powinieneś już nie żyć, żebyś uczył się, czy uczyła wspaniałości Chrystusa. Myślę, że jest to dla nas zrozumiałe. Możemy czytać tą Biblię, mieć jeszcze tysiąc zgromadzeń, umrze jeden, umrę ja, umrze kolejny prowadzący, kolejny, i tak wszyscy będą umierać i dalej będzie żył stary człowiek, i stale będą te same problemy; bracie weź się upamiętaj, siostro, przestań tak chodzić z nastawieniami, zrób coś z sobą, i stale będziemy o tym samym dyskutować. I to tak będzie z pokolenia na pokolenie, aż wróci Jezus i powie: Co wyście narobili z tą Moją śmiercią tutaj na ziemi?! Próbowaliście ożywić starego człowieka, przecież nie da rady ożywić go, on musi umrzeć!
Najlepsze co mógłbym osiągnąć w tym zgromadzeniu to to, gdy ty zobaczysz siebie tam martwego, czy siebie tam martwą w ukrzyżowanym Chrystusie. To będzie mój największy sukces, jaki osiągnąłem w tym życiu. Wtedy dasz mi odpocząć. Alleluja! Inaczej będziesz mnie dręczyć, męczyć tym swoim ja. Nie będziesz szczęśliwym człowiekiem w Panu, bo nie da rady. Musisz zobaczyć siebie, to jest najważniejsze. Dlatego spójrz na Jezusa. Czy widzisz tam siebie? Czy naprawdę widzisz tam siebie umarłego, umarłą? Wiecie, co by było, jaki wydałbyś okrzyk widząc siebie umarłego w Chrystusie? To byłby okrzyk Chrystusa. Jaki? Wykonało się! Chwała Bogu! I wtedy jest naprawdę inaczej. Wcale nie znaczy to, że ty będziesz zmieniał się. To zostało już uczynione. To nie my mamy zmieniać się, bo to Bóg sprawił już. Bóg nie mówi do Piotra: Wiesz Piotrze, to są brudni ludzie ci poganie, naprawdę, to są bardzo brudni ludzie. Ale no cóż? Idź Piotrze, weź i wytłumacz im to jakoś, że są bardzo brudni. Bóg mówi: Piotrze, co Ja oczyściłem, ty nie nazywaj brudnym. Ale jak oczyścił? Oczyścił Ofiarą Swego Syna, bo Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas z naszych grzechów, a krzyż załatwia temat naszego starego życia. Umieramy. Nie nazywaj więc nieczystym tego, co Ja oczyściłem.
Dlaczego my patrzymy na siebie i widzimy w sobie nieczystych ludzi, brudnych starych Adamów i Ewy i stale musimy poprawić tego Adama? Weź, przeczesz sobie włosy, popraw się, jak ty wyglądasz stary Adamie? Chodzisz taki zbity, znękany Adamie, Ewo? ‘A jak mam chodzić, jak stale w tym życiu są tylko problemy?’ Adamie, ale ty przecież wiesz, że Jezus umarł na krzyżu. ‘No wiem, znowu coś mi mówisz, wszyscy wiedzą, że umarł na krzyżu. Ale co mam zrobić? No jak mam zostawić siebie? Jak mam przestać być Adamem? Weź mi to wytłumacz’. No, Adamie, zobacz, tam w Chrystusie umarłeś. ‘Ale jak to zrobić?’ No uwierz tylko. ‘No wierzę’. No to już umarłeś. Ale człowiek mówi: No dobra, wierzę, ale nic się nie dzieje. Ale co ma się dziać jak umarłeś? W końcu przestało się dziać. Nareszcie możesz zacząć na nowo żyć, uczyć się nowego życia, uczyć się bycia z Bogiem na prawach nowego człowieczeństwa. Jako nowi ludzie mamy przez Jezusa swobodny dostęp do Boga. Niesamowite. Ale musi być rozliczone stare życie. Bóg to zrobił ze Swojej strony.
A czy ja zrobiłem to ze swojej strony, czy ty zrobiłeś to ze swojej? Czy masz pretensje do tego i do tamtego, o to i o tamto, bo stale będziesz mieć pretensje, bo przecież ludzie są źli. Albo będziesz patrzeć jak Jezus: Idź i powiedz im, że Ja spłaciłem ich dług, wykupiłem ich, zabrałem ich w Sobie na krzyż, aby nie musieli już męczyć się, nie musieli naprawiać się, nie musieli próbować być lepsi, żeby jednak Bogu udowodnić, że nie jestem takim złym człowiekiem, żeby już nie musieli tego robić, żeby odpoczęli już od swoich dzieł, żeby mogli poznać smak, jak Duch Święty ożywia ich, jak napełnia ich chwałą zwycięskiego życia Umiłowanego Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Nie osiągniemy nic więcej, jeśli nie osiągniemy tego pierwszego. Dlatego Paweł mówi do Koryntian, że nikogo innego nie chciałem znać między wami, jak tylko Chrystusa Jezusa i to ukrzyżowanego. Dla mnie jest to ważne. Czy ty tam widzisz siebie. Jak widzisz siebie, to będzie spokój z tobą, naprawdę będzie spokój. Bo Chrystus nic nie niszczy, Chrystus buduje, łączy, napełnia, oddaje chwałę Ojcu, Chrystus uwielbia Ojca.
Nasz problem i mozół polega na tym, że my nie chcemy przyjąć tego, co już się stało. Kiedy Piotr później wrócił do swoich, oni też nie za bardzo byli chętni przyjąć. Dopiero kiedy powiedział: Ale Duch Święty zstąpił na nich jak na nas. O, to znaczy, że Bóg i dla nich ma tą łaskę. A tak, to by nie przyjęli tego w żaden sposób. Wiecie, na czym to polega, nawet kiedy ze sobą rozmawiamy, często słyszymy jak wierzący człowiek opowiada o swoim staroświeckim życiu, jak porusza sprawę staroświeckiego życia. Dlaczego tak mało słyszymy chrześcijan, chrześcijanek, którzy poruszają sprawę nowego życia. Ludzie mówią o trudach, o mozołach, o problemach, o różnych wydarzeniach, a nie mówią o radości zbawionych, wdzięcznych Bogu ludzi, którzy mają nowe wspaniałe przestrzenie do pokonania; kiedyś całą wieczność z Bogiem.
Rozumiecie, że wojna toczy się o Ukrzyżowanego? Diabeł postawił mnóstwo krzyży, żeby ludzie mieli krzyże, ale nie mieli swojej śmierci w Ukrzyżowanym. Kiedy padnie ten okrzyk: Wykonało się!? I to z całego serca, z całą wdzięcznością krzyknie twój duch: Koniec starego człowieka na krzyżu w Chrystusie! Już nie będę więcej chodzić w starym. Wszystko mam nowe! To jest zwycięstwo! I wtedy to zwycięstwo, ten krzyż bierzesz na siebie codziennie i idziesz za Panem. To jest twój triumf, to jest twoje pokonanie wroga, który chciałby przypominać ci stare życie. Niech on sobie przypomina. Ja już nie muszę, mam nowe życie, które wolę poznawać, niż przypominać sobie stare życie. Prorok mówił już, że wracanie do starego to piołun i trucizna dla duszy.
Piękne jest to, kiedy ludzie żyją już dzięki Chrystusowi i wtedy ich życie jest zupełnie innym życiem. Patrząc więc na Chrystusa. Czy widzisz tak siebie? Czy widzisz rozliczone wszystkie twoje długi, wszystkie swoje grzechy tam na krzyżu w Ukrzyżowanym? Wszystkie twoje problemy, pragnienia, nastawienia, dążności, wszystko tam w Nim, skończyło się. Wszystkie próby osiągnięcia swoich własnych celów, koniec. Myślenie, że stworzę lepszą rodzinę, koniec. Myślenie, że będę lepszym człowiekiem, koniec. Myślenie, że poprawię się, koniec. Myślenie, że w końcu jakoś to będzie lepiej, koniec. Wszystko koniec. Już nic nie muszę zrobić, tylko przyjąć to, co zrobił Bóg. Dlatego zbawieni jesteśmy z łaski, za darmo. Nie przez nasze uczynki. Dlatego Panu potrzeba na tej ziemi ludzi, którzy żyją nowym życiem, którym nie trzeba stale przypominać: Słuchaj, to nie ty masz żyć, tylko Ja w tobie, tylko ci, którzy cieszą się już tym, że nie żyją oni, a żyje w nich Chrystus. Ale musisz być pewnym jednej rzeczy, że ty wiesz to na pewno, że gdy On umarł, to ty też umarłeś i dzięki temu już nie żyjesz ty, lecz żyje w tobie dzisiaj Chrystus. To musi być sprawa oczywista. Wszystkie rzeczy codzienności będą próbowały ożywić ciebie, starego człowieka. Jeżeli nie będziesz mieć pewności tego, co stało się na krzyżu, to diabeł ciebie ożywi i sprawi, że stary człowiek będzie znowu chodzić z desperacją, z nastawieniami, z oczekiwaniami, z próbą zmieniania kogoś na lepsze. Dzięki Bogu za to Boże rozwiązanie, że Bóg zakończył nasze życie tam na krzyżu.
List do Hebrajczyków 10, 5-10; to jest dopiero działanie Boże: „Toteż, przychodząc na świat, mówi: Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił; nie upodobałeś sobie w całopaleniach i ofiarach za grzechy. Tedy rzekłem: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę Twoją, o Boże, jak napisano o mnie w zwoju księgi. Najpierw mówi: Nie chciałeś i nie upodobałeś sobie ofiar krwawych i darów, i całopaleń, i ofiar za grzechy, które przecież bywają składane według zakonu; potem powiada: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę Twoją. Znosi więc pierwsze, aby ustanowić drugie; mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.” Spłaceni, oddzieleni od przekleństwa, pojednani z Bogiem, uczynieni świętymi jak Bóg jest Święty, to znaczy, że nie ma w nas żadnej plamy, żadnej skazy, żadnej zmazy. I to nie naszą mocą ani siłą to osiągnęliśmy. Dostaliśmy to w darze od Boga przez ofiarowanie Jego Syna. To On zapłacił, a my przyjmujemy to i wygrywamy bitwę z diabłem. Wygrywamy poprzez przyjęcie. Nie poprzez próby pokazania Bogu czegokolwiek, ale poprzez przyjęcie, że On sam to zrobi w nas, jeśli tylko nie będziemy Mu przeszkadzać i nie będziemy próbować znowuż wracać do życia.
Hebrajczyków 10,11-14: „A każdy kapłan sprawuje codziennie swoją służbę i składa wiele razy te same ofiary, które nie mogą w ogóle zgładzić grzechów; lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej, oczekując teraz, aż nieprzyjaciele Jego położeni będą jako podnóżek stóp Jego. Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni.” A więc doskonałymi, oczyszczonymi. To jest o tobie i o mnie. On nas takimi uczynił. A teraz czy my to przyjmujemy, co uczynił. Można opowiadać różne dziwaczne podobieństwa; rodzice pracują, zarabiają, przynoszą do domu jedzenie, a dziecko chodzi po śmietniku i ci, którzy widzą to dziecko chodzące po śmietniku mówią: Co to są za rodzice, nawet dziecku jeść nie dadzą, głodne, nienakarmione dziecko. Ale przychodzą do domu i patrzą, że dom pełen jedzenia. O co więc chodzi? Bo nie chce jeść, bo uważa, że coś tam i idzie na śmietnik do starego człowieka, aby z niego coś spożywać. Nie to, że nie ma, tylko człowiek nie bierze tego, co Bóg daje, próbując dalej coś zrobić po swojemu. I to naprawdę można wiele rzeczy robić, i wydaje się, że ten człowiek naprawdę jest wierzący i musi należeć do Boga, ale jeśli nie widzisz w życiu czystości Chrystusowej, to znaczy, że ten człowiek chce coś Bogu udowodnić, bo czystość dostajemy w darze. To nie jest osiągnięcie. Oczyścił nas jedną Ofiarą raz na zawsze, uczynił nas świętymi. Mamy więc do czynienia ze świętymi ludźmi, tylko że wielu świętych ludzi nie korzysta ze świętości, dalej biorąc ze starego człowieka. To jest nasza wina obecnego człowieczeństwa, że nie bierzemy z Chrystusa to, co On nam daje i dalej próbujemy swoim charakterem, swoimi próbami osiągnąć jakieś chrześcijaństwo, jakiś standard chrześcijaństwa, a w sumie krzywdzimy siebie i innych. Dzień w dzień robimy to samo, odbierając sobie prawdziwą radość zbawionych ludzi, wdzięcznych, zadowolonych, chętnych do życia dla Pana, chętnych do niesienia pomocy, nie dlatego, że muszę coś dla ciebie zrobić, bo przecież napisane jest, by robić coś dobrego wobec drugiego, tylko dlatego, że według charakteru Chrystusa masz takie ochotne serce, szczęśliwe i wdzięczne.
Ludzie nawracają się, lecz nie wierzą temu, co powiedział Pan Jezus i dalej żyją oni, mimo ochrzczenia. Mimo bycia na zgromadzeniach dalej żyją ci ludzie i dalej mają problemy ze swoim charakterem, bo nie przyjmują swojej śmierci w Chrystusie. A to już się stało, u Boga wszystko zostało załatwione. Byliśmy grzesznikami, buntownikami, On spowodował, że umarliśmy w Chrystusie i On to wszystko oczyścił, usunął. To „wykonało się” Jezusa jest niesamowite, kiedy ja za Nim powtórzę to, kiedy dla mnie to jest chwała Bogu! Niesamowite zwycięstwo Boże osiągnąłeś, kiedy tam spłaciłeś moje długi. Nie muszę już próbować przypodobać ci się, coś spłacać, coś próbować udowodnić po swojemu, że przecież Boże, może nie byłem aż taki zły, może we mnie było jednak jeszcze coś takiego dobrego. Jeżeli nie będę dzięki Chrystusowi między wami, to będę ja, a ja jestem jak wy, a więc na pewno będę dla was ciężarem i to okrutnym, a wy dla mnie okrutnym. I będziemy nawzajem tak ciążyć sobie, będziemy wręcz tu dręczyć się sobą nawzajem. Albo będzie to Chrystus i świadomość, że wszyscy jesteście święci, ale nie wszyscy korzystacie z tego. Paweł pisał do świętych, a zobaczcie jak oni żyli. On wiedział, że oni są święci, bo Jezus umarł za ich grzechy i uczynił ich świętymi raz na zawsze. Ale oni nie korzystali z tej świętości i dalej żyli w swój upadły sposób. Ale czy byli święci, czy nie? Byli, Bóg dla niech to zrobił, ale oni nie korzystali z tego, dalej więc żyli w brudach. Mogliby prowadzić wspaniałe życie, ale oni dalej błądzili po bezdrożach błędów. Dzięki Chrystusowi więc.
Zobaczcie co dalej. Hebrajczyków 10,15-18: „Poświadcza nam to również Duch Święty; powiedziawszy bowiem: Takie zaś jest przymierze, jakie zawrę z nimi po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich serca i na umysłach ich wypiszę je, dodaje: A grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech.”
Nie mogę myśleć jak Chrystus, dopóki nie przestanę myśleć jak Marian. Nie mogę żyć jak Chrystus, dopóki nie przestanę żyć jak Marian. Dlatego jeden musi umrzeć, aby mógł żyć drugi. Jeżeli będę kochać Jezusa bardziej niż siebie, to będę cieszył się, że żyje Jezus. Jeżeli będę bardziej kochać siebie niż Jezusa, to będę cieszył się, że żyję ja. I wtedy mogą powstawać mego kościoły, wielotysięczne zgromadzenia, gdzie ludzie tak naprawdę nie znają prawdy, nie znają ewangelii, utrzymywani są poprzez człowieka, który ma jakąś ludzką charyzmę, jakiś sposób komunikowania się, ale nie wyprowadza ich z niewoli ciemności. Oni dalej żyją w starym człowieczeństwie, ale daje im się poczucie, że jest dobrze, że nie jest źle.
Czy wierzysz w to, że Bóg z ciebie, grzesznika, zrobił świętego, oddzielonego od twoich grzechów, tak że Bóg, już więcej nie wspomni ich? Wtedy doznajesz, że jesteś Bogu wdzięczny za to, że to zrobił. Jesteś Mu niesamowicie wdzięczny za to, że On nie wspomni nigdy twoich przestępstw, że to zostało spłacone, załatwione. Możesz teraz cieszyć się swobodą nowego człowieczeństwa, ale musisz widzieć siebie tam wraz z Nim ukrzyżowanego. Wtedy dzieje się tak, jak apostoł pisze tutaj, że zmienia się twoje myślenie i twoje decyzje stają się inne, ponieważ Bóg wpisuje Swoje prawo. To nie ty próbujesz być świętym, po prostu Bóg daje ci być świętym poprzez nowe prawo, które napełnia twój umysł i serce. I wtedy łatwo ci jest czynić to, co chce Bóg, ponieważ masz to już w sobie. Nie próbujesz domyślać się, tylko już to masz. I to jest właśnie działanie nowego człowieka. I to potrzebne jest wszystkim, którzy wybierają się do wieczności, do domu Ojca.
Księga Objawienia 22, 11-14: „Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca”. Niech nadal trwa w świętości otrzymanej od Boga „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Błogosławieni, szczęśliwi, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta.”.
Możemy powiedzieć w ten sposób, że dostaliśmy olbrzymi skarb, ale uczymy się z tego skarbu korzystać każdego dnia w sposób godny Boga. Dostaliśmy doskonałą czystość, my ją mamy już, a teraz usuwamy wszystko, co jest wbrew tej czystości. Po prostu usuwamy, bo mamy czystość. My nie pracujemy dla czystości, żeby być czystymi. My jesteśmy czystymi, a usuwamy to, co jest złe, dlatego, że jesteśmy czystymi. Trudno, żeby brudny usuwał brud, skoro w brudzie czuje się dobrze. Ale czysty usuwa brud, to i to, bo jest mu niepotrzebny. Jest to więc spokojna praca czystego człowieka, który nie panikuje, nie boi się, co będzie jutro, jest spokojny. Choćbym dzisiaj umarł, i tak jestem czysty, idę do Boga, ale robię to, co do mnie należy, jako ten, który został uratowany i zbawiony, usuwam ze swojego człowieczeństwa to, co mi jest niepotrzebne. I tak zaczyna się zawsze nawrócenie. Człowiek dostaje nowe myśli i zaczyna pozbywać się tego, co złe, jakby już zupełnie inaczej myśląc. Wcześniej zbierał to, a teraz pozbywa się tego. Tak samo jak był szczęśliwy gdy zbierał, tak samo szczęśliwy jest jak to usuwa. I to jest niesamowite i o to tu chodzi, rozumiecie?
Liczność kazań powoduje to, że ludzie coraz bardziej głupieją, a prawda powoduje to, że ludzie uwalniają się z niewoli. Ludzie przyzwyczajają się, że przyjdą, wysłuchają kazanie i później coś sobie pomyślą, podukają i idą dalej. I w ten sposób gubią swoją wieczność. Kazania są bardzo ważne, są potrzebne, ale one muszą trafiać na odpowiedni grunt, na tą ziemię, która wyda plon. A to na pewno nie jest stara ziemia, starego człowieczeństwa. To musi trafić tam, gdzie nie żyje już człowiek, ale żyje Umiłowany Chrystus. To jest niesamowite szczęście, kiedy doświadczasz, że już nie żyjesz ty, to jest niesamowite szczęście. Wszyscy ludzie, którzy nie przyjmują swojej śmierci w śmierci Chrystusa, są wierzącymi ludźmi, oni walczą z tymi, którzy mają nowe człowieczeństwo. To jest naturalne, bo cielesny czy zmysłowy chrześcijanin, chrześcijanka walczą z duchowymi, nie rozumiejąc ich. Wydaje im się, że to, co robią jest po prostu wynaturzeniem. Tak samo walczyli z Jezusem, walczyli z apostołami. Ale gdy nawracają się, zupełnie inaczej zaczynają to pojmować. Pamiętamy Saula z Tarsu jak on dręczył chrześcijan, jak wywlekał, a później apostoła Pawła, który kładzie życie i ten, który tak nienawidził Chrystusa, raptem staje się tym, który niesie Jego Imię przed nas, pogan, do których on, faryzeusz, nigdy by się nie zbliżył, ani nie usiadłby nawet z nami przy stole.
To co jest więc bardzo ważne dla mnie i dla ciebie, czy my umarliśmy jako rodzina Adamów i Ew, żeby powstać jako rodzina Jezusa Chrystusa? Nic nie zrobię, jeśli ty tego nie przyjmiesz, mogę tylko o tym mówić. Ale to ty musisz przyjąć to, bo ja za ciebie tego nie zrobię. Jeżeli będziesz lubić siebie, to nie przyjmiesz tego, co mówię do ciebie. Jeżeli będziesz rozumieć ile już zła narobiłeś i robisz sobie i innym, wtedy zrozumiesz, że jedynie Bóg mógł rozwiązać ten problem pokoleniowy. Bo powstają nowe pokolenia, które myślą, że będą lepsze od poprzednich, a są jeszcze gorsze. Jeżeli to potężne zawołanie Chrystusa przeniknie ciebie i z całą czystą, świętą świadomością zawoła twój duch: Wykonało się!, wtedy zobaczysz jak dni wypełniane są Panem i jak chwała zwycięstwa ogarnia cię i jak masz niesamowicie otworzoną społeczność z Bogiem, masz swobodę dostępu do Boga, a On ma swobodę dostępu do ciebie. Bo jeżeli to pierwsze nie wykona się, nie stanie się, to On nie może przyjąć ciebie, ponieważ ty nie przyjąłeś Jego rozwiązania, nie przyjąłeś Jego łaski, Jego miłości, Jego dobroci, dalej próbujesz żyć po swojemu, zamiast z wielką wdzięcznością uznać: Ojcze, jestem Ci tak wdzięczny, wiele wycierpiałeś, wiele zniosłeś, żebym nie musiał próbować, ale żebym mógł uwierzywszy umrzeć, aby wiedzieć, że wszystko, co nowe jest teraz otwarte dla mnie.
Oby cały zbór umarł w Chrystusie i aby żył tutaj Chrystus każdego dnia. Pamiętajmy, to jest sprawa priorytetowa, najważniejsza. Im dłużej jesteś chrześcijaninem, chrześcijanką, tym trudniej będzie ci to pojąć i zrozumieć. Nauczysz się swojej sprawiedliwości i ta twoja sprawiedliwość będzie dla ciebie niesamowicie ważna. Ale apostoł mówi, że osiągnął sprawiedliwość według zakonu bez nagany, ale uznał to za nic nie warte wobec sprawiedliwości, którą jest Chrystus, Jego Ofiara na krzyżu. Jedyne więc, co może być pomocne tobie i mnie w chwili największego zagrożenia na ziemi jakie nadchodzi, jest to, że nie my żyjemy, ale żyje w nas Chrystus. Wtedy przejdziemy, wygramy i będziemy mogli innym ludziom dać to, co cenne – Chrystusa a nie siebie. Nasze humory są zmienne, Chrystusa jest niezmienny, stale taki sam, chętny czynić nam dobro, nie obciążony, swobodnie docierający do nas i stale mówiący nam o tym samym: Spójrz na Mnie, co widzisz? I wtedy twoje duchowe oczy zaczynają patrzeć i widzieć. I mówisz: Zaprawdę, Panie, ja też umarłem, już nie muszę próbować być lepszy. Po prostu przyjmuję i koniec. Ty uczynisz to, co ja nie potrafię, bo Ty ożywiasz, Ty dajesz to, co cenne. To nie usprawiedliwia nas, gdy my nie robimy tego dobra. Ono musi być robione, bo kto umie czynić dobro, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. To już jest o nowym człowieku. Niech Bóg pomoże.
Wiem, że jest olbrzymi opór, normalnie doznaję jaki jest opór ciała wobec Chrystusa. Człowiek czyta Biblię, a nie chce zaakceptować drogi zbawienia, po prostu lubi siebie z własnymi decyzjami, postanowieniami. Dlatego bez sensu byłoby mówić o Chrystusie, jeżeli ludzie nie chcą Go, nie potrzebują Go, są w sobie sami zadowoleni, czy są zadowolone. Dobrze im żyje się w tym chrześcijaństwie, czują się lepsi od innych, nie ma więc problemów, nie są najgorsi, nie piją, nie palą. A ile zła nadal? Skoro śmierć, to śmierć, to nie tak, że trochę lepszy, tylko całkiem umarły, całkiem umarła. Niech Bóg będzie wywyższony. Kogo widzisz na krzyżu? Na to odpowiedz sobie naprawdę i wtedy zobaczysz jak Bóg działa w twoim życiu, które już nie należy do ciebie, ale do Niego. Amen.

