20.08.2025 r. Marian – Rozważanie 1 Król.20:29-43
20.08.2025 r. Marian – Rozważanie 1 Król.20:29-43
Dobra, fajnie się czyta, mówi, a co ty byś zrobił czy zrobiła, gdybyś był królem i Bóg ci daje zwycięstwo nad wrogami, i teraz przychodzi do ciebie główny przedstawiciel tych wrogów, i wierzę, że przecież Bóg zlitował się nad tobą i powiedział: „Jeśli odpuścicie innym i wam będzie odpuszczone” i teraz ty musisz podjąć decyzje. I co zrobisz? Co byś zrobił? Pomyśl.
Tak jak Samuel porąbał? Czy jak Saul zachował? Czy tutaj jak Achab?
Tutaj już było wspomniane o starym człowieku, czy masz dla niego litość? Stary wiemy co to stary jest. Stary to jest zawsze rozbójnik, czy masz dla niego litość? Stary – zawsze podziały, zawsze rozbój, zawsze niszczenie, czy masz dla niego litość?
Stary zawsze zwalcza Chrystusa. Głosząc Chrystusa, zwalcza Chrystusa. Bo starzy ludzie przecież wiele głoszą kazań, wiele książek piszą, opisują jak, w jaki sposób miłować się nawzajem, jak zrozumieć, że człowiek przecież jest grzesznikiem no i musi być grzesznikiem - no tak jakbyś ty miał podjąć i co teraz z tobą zrobią? A może zrobiłbyś ciach pach, zabił człowieka, a Bóg powiedział: 'I co zrobiłeś? Gdzie jest twoja miłość?' Człowiek musi mieć świadomość, dlaczego postępuje w ten a nie w inny sposób, bo jeśli człowiek nie ma świadomości, to tak naprawdę nie wie co ma zrobić, co dla Boga będzie teraz ważne.
Tutaj prorok kazał się uderzyć drugiemu człowiekowi, ten 'No jak będę, człowieku, co mam do ciebie? Ani mi krzywdy nie zrobiłeś, ani nic, a ja mam cię uderzyć? Nie uderzę cię.' No to zginiesz. Skąd tu wiedzieć co robić w każdej sytuacji?
Ten daje strzały królowi i mówi: 'Uderzaj! Jeszcze tam wystrzel przez otwarte okno'. I co? Jest zdenerwowany, że tylko trzy razy uderzył. Jakby ci powiedział: 'Weź uderz.' Ile byś uderzył razy? Może na ciebie, albo na mnie, byłby jeszcze bardziej zdenerwowany, może raz tylko byśmy uderzyli; a może dwa razy, bo się 'ręka jakoś podniosła', a on trzy razy i jeszcze za mało. To skąd my mamy wiedzieć, co mamy robić w sumie? Jak postąpić w tej sprawie, jak postąpić w tej sprawie?
Tutaj ten ślepiec woła za Jezusem, a ci którzy idą, krzyczą do niego: 'Przestań, uspokój się, nie zakłócaj'. Tu dzieci przychodzą – 'zabierzcie te dzieci'. A Pan Jezus mówi inaczej: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie.” Skąd my mamy wiedzieć co mamy zrobić? Jak postąpić w każdej sprawie? Przecież to są ważne rzeczy, skoro można się narazić na to, że jeśli nie zrobię tego co chce Bóg, to zginę. Albo zrobię to w sposób zły, agresywny, i postąpię źle wobec drugiego człowieka, wobec którego Bóg mówi: 'Okaż mu miłosierdzie'. Albo okaże litość, a powinienem zakończyć.
Zwróćcie uwagę: Piotr, Ananiasz i Safira, i teraz on dostał od Ducha Świętego świadomość co oni zrobili. Co ty byś zrobił, albo ja? Ludzka litość: 'Popatrz, no przecież znasz tych ludzi. Przecież są tu w zborze i zdajesz sobie sprawę, że chcieli dobrą rzecz zrobić, ale dali się podejść diabłu i teraz może jednak powinno się ich oszczędzić, a nie żeby zginęli. Może chociaż podpowiedzieć trochę im, żeby dać im szansę jakąś.' Ale Piotr nie daje szansy im. Potem przychodzi ona i w ogóle nie mówi o tym co się stało, żeby dać jej szansę. Moim zdaniem to jest przerażające być chrześcijaninem.
Jako w świecie żyłem, to mogłem robić tak, albo tak i tak głupio robiłem, a teraz ode mnie się wymaga, żebym zrobił tak, jak chce Bóg, a ja do końca mogę nie rozumieć co On chce ode mnie. Było tu wspomniane, żeby poznać Boga, żeby dowiedzieć się, co Bóg chce w tej czy w tej sytuacji.
Pan Jezus mówi słowo, żeby ludzie jedli Jego ciało i pili Jego krew. Jesteś teraz wśród Jego uczniów, jesteś pod wrażeniem jego nauki, raptem słyszysz takie słowa i myślisz sobie: 'Co On mówi? Jak ja przecież będę wyglądał w oczach innych ludzi, kiedy dowiedzą się, że On kazał nam się zjeść i wtedy będziemy dopiero żyć?' I się odwracają, i odchodzą od Pana Jezusa. I Pan Jezus nie mówi:'Słuchajcie, ja wam wytłumaczę, tylko poczekajcie chwilę.' Pozwala im odejść, a potem pyta się swoich uczniów 'i wy chcecie odejść?' A potem mówi: 'Zaprawdę między wami jeden jest diabłem'. Niesamowicie, tak jakby dalej jeszcze. Nie dość, że część odchodzi, część zostaje i jeszcze daje im w tym momencie informacje, że jeden z tych, którzy zostają, jest diabłem.
Nie wiem kto z nas pasuje do Tego Jezusa? Nie mam pojęcia. Kto jest z nas w stanie, w taki sposób postępować? Żeby zawsze wiedzieć jak postąpić, w jaki sposób się odezwać, jak przekazać daną rzecz?
Pan Jezus uczy: 'Czyń innym, co chciałbyś, aby tobie uczyniono.' A więc mamy dużo nauki i to pięknej nauki, ale i trudnej nauki, bo jeśli w jakimś momencie uczynię coś... Dlaczego Paweł nie zastosował do tego Kotlarza, Aleksandra? Dlaczego powiedział, że ten człowiek już jest skazany? Dlaczego nie miał litości nad Markiem? No przecież był z nimi przez długi czas, a potem odszedł; może miał jakieś ważne sprawy i odszedł? A on go już nie chciał dopuścić do tego, kiedy oni szli po tych zborach, które były zakładane, żeby z nimi przebywać. Barnaba zlitował się nad Markiem i Barnaba znika nam z kart Biblii. O Pawle dalej czytamy. Potem czytamy, że Marek jednak upamiętał się i dołączył, i stał się przydatnym dla Pawła. Jak postąpić? Ktoś z was wie, jak postępować w każdej sprawie? Z jednej strony: miłuj bliźniego swego jak siebie samego, z drugiej: raz, dwa, trzy i ciach ze zgromadzenia.
Pan Jezus mówi: 'Kto został wszczepiony w krzew winny, to znaczy w Niego, a nie wydaje owocu, zostaje odcięty i do ognia wrzucony'. Co, Bóg nie ma litości, skoro ten człowiek został już wszczepiony, dostał taką możliwość i nie ma litości?
Potem Paweł pisze, że tak samo odciął Izraela, w dużej mierze, od korzenia, a wszczepił nas; ale i my, jeśli nie wytrwamy w Jego dobroci, i nas odetnie. Czyżby nie miał litości? Przecież ma litość, wiemy, że ma litość, zlitował się nad nami. Dlaczego w pewnych momentach ma litość a w innych nie ma litości? Może coś jest ważnego, może coś powodować takie zagrożenie, że tu nie może być litości, musi to być odcięte, musi być usunięte, bo to może zrobić więcej zła, niż uczynione temu komuś dobro. Może to samo łączy się z tobą i ze mną, może nad pewnymi rzeczami w swoim życiu musimy się zlitować, musimy dać czas sami sobie na to, żeby wyjść z tych rzeczy, ale nad jakimiś innymi, nie możemy się zlitować, musimy ciąć drastycznie. Jeśli one by gorszyły kogoś, te rzeczy, Pan Jezus mówi, odetnij to, żeby nie zgorszyć. A więc pewne rzeczy musimy ciąć i to zdecydowanie, nad innymi możemy zlitować się i pozwolić jakiś czas, żeby wyjść z tych rzeczy, ale są takie, jeżeli pozwolimy, to one nas zgubią w tym momencie. A więc to nie jest zabawa, że ja trochę będę chrześcijaninem, czy chrześcijanką, tu sprawy się ważą: 'Kto umie dobrze czynić a nie czyni, dopuszcza się grzechu'. A więc mogę zginąć, dlatego, że nie czynię dobra, nie to, że przestałem czynić zło. Może się okazać, że zginę z powodu tego, że nie czynię dobra, bo w Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków; ale teraz, które są dobre, a które są złe? I znowuż: 'przez długie używanie nabywamy władz poznawczych'.
A więc jak my mamy się rozwijać, żeby nic nie zrobić inaczej? Bo się może okazać, że można mieć gorliwość nierozsądną i zginąć z powodu tej gorliwości, wnosząc coś złego. Muszę wiedzieć, dlaczego Chrystus przyszedł na ziemię, żeby z nas grzeszników, uczynić ludzi, którzy będą jednym Ciałem. Muszę wiedzieć, że tak jak w jednym ciele jest odcinane to, co szkodzi całemu ciału, tak samo między wierzącymi ludźmi, musi być odcinane to co szkodzi Ciału Chrystusowemu. I są rzeczy nad którymi można się zlitować, można dać czas, ale są rzeczy, których nie wolno, nie wolno pozwolić funkcjonować. I teraz skąd to rozeznać?
Ilu ludzi ma objekcje, nastawienia, że się okazuje za dużo miłości, że się powinno już ciąć; inni zaś mówią zupełnie coś innego: 'nie mają miłości, dyskwalifikują jakiś ludzi, dlatego, że żyją w zwiazkach cudzołożnych...' I możesz sobie pomyśleć, w sumie jesteśmy w wielkim galimatiasie różnych osądów, to kto ma w końcu rację w tym osądzeniu? Powinniśmy odcinać i nie mieć, w formie duchowej, czy fizycznej, nic wspólnego z tym kimś? Czy powinniśmy okazywać miłość i przygarniać tych ludzi, i dawać im możliwosć bycia między nami, i okazywania im ciepła, i oczekiwania, że oni może kiedyś to zrozumieją i zakończą ten związek cudzołożny? Na pewno nie zostawiono tego nam, przyszedł Duch Święty i jest Słowo Boże, które mówi o tym, i teraz my musimy zrozumieć, dzięki Duchowi Świętemu. Bo kiedy dostajemy my Słowo, litera zabija, jest napisane i to jest prawda. Wierzący ludzie, kiedy bez Ducha są, literą zabiją siebie i innych, zniszczą. Potrzeby jest Duch, który wprowadza w poznawanie Prawdy. Można zabić literą, zniszczyć. Tam gdzie Bóg mówi: 'Okaż cierpliwość', można wziąć miecz i ciąć... A tam gdzie trzeba ciąć, można okazywać cierpliwość.
Apostoł Paweł pisze, że przeklęty każdy, który nie miłuje Jezusa Chrystusa. I teraz co zrobić? Odłączać od razu każdego, który nie miłuje Jezusa? Co zrobić skoro jest przeklęty, kto nie miłuje? A kto nie miłuje Jezusa? Każdy, który nie czyni tego wszystkiego co chce Jezus? Go nie miłuje, bo Jezus powiedział, że ten Go miłuje, kto wypełnia Jego przykazania, więc co? Wyciąć zbór? Ilu wyciąć ze zboru, którzy nie miłują, czy czekać na to, że ludzie zrozumieją, że miłość wzajemna jest obowiązkowa w zborze? Że szacunek do siebie nawzajem jest obowiązkowy. Czy ciąć, czy litować się? Kto to ma wiedzieć? Dlatego Bóg daje Ducha Świętego. Bez Ducha Świętego my jesteśmy pogubieni z tym całym Prawem. Izrael był pogubiony z Prawem Mojżeszowym. Oni w końcu już nie wiedzieli, co tu robić, a co tam robić, i robili wiele głupich rzeczy, zachowywali zło, a wycinali dobro. I jak myślicie, czy wierzący dzisiaj nie robią tego samego? Zło nazywają dobrem, a dobro nazywają złem. A więc, chce tylko żeby zaznaczyć, jak poważna jest to sprawa i że nie ma tutaj naprawdę zabawy.
Można narazić się Bogu, w sumie, dostając zwycięstwo nawet, można się narazić, kiedy do końca nie zrobisz porządku z jakąś sprawą. I to może być różna sprawa, niedokończone oczyszczenie z grzechu. Bóg chce, żeby zakończyć ten grzech, a człowiek niedokończa, ponieważ jeszcze się gdzieś powstrzymuje, żeby zakończyć to i w tym momencie może się okazać, że Bóg mówi tak: 'Jeżeli sprawiedliwy zgrzeszy, nie pamięta mu się całej sprawiedliwości, którą wcześniej popełnił.' Jeden grzech usuwa całą sprawiedliwość; ale jeśli człowiek upamiętał się, porzucił całe swoje zło, to to, że przestał to czynić, upamiętał się, porzucił, Bóg mówi: nie będzie mu się pamiętało całej jego grzeszności, jest sprawiedliwy w tym momencie.
A więc sprawiedliwy traci sprawiedliwość gdy grzeszy, grzesznik zyskuje sprawiedliwość gdy porzuca, przestaje grzeszyć. Taki u Boga jest porządek. My możemy to zrobić zupełnie inaczej, możemy swoje grzechy przygładzić i powiedzieć, to nie są grzechy; u innych możemy mówić, że to są grzechy; możemy mówić, tak jak Paweł pisze w liście do Rzymian, sędzia sądząc kogoś, sam czyni to samo! A wydaje się, że jest mądry i osądza kogoś. Tak samo zginie ten, który to popełnia, i ten, który go sądził, kóry się nie upamiętał z tego. Bo u Boga musi być porządek i my musimy się tego porządku naprawdę nauczyć.
Szacunek do Boga pozwoli nam na to, żeby Duch Świety nas tego nauczył. Jezus powiedział, że sami nie wejdziecie w to, musi przyjść Duch Święty, który was wprowadzi w Prawdę.
A więc naprawdę, nasze decyzje podejmowane, mogą być oceniane przez ludzi, którzy nie rozumieją Boga, jako zupełnie dziwne. Jak mógł Pan Jezus w ten sposob postąpić? Miał przecież siłę i możliwość nie pozwolić się zelżyć, opluć, pobić, ale mówi, że właśnie dlatego przyszedł, żeby nas zbawić, uratować. Nikt Go nie rozumiał, nawet uczniowie nie rozumieli, że 'Musisz umrzeć na krzyżu?'.
Czy my musimy umrzeć? Czy my musimy skończyć stare życie? Czy możemy próbować te stare życie pobielić, ozdobić, dołożyć jakieś fajne rzeczy do tego starego życia? Czy Słowo Boże mówi: Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego; a przez odnowienie w duchu umysłu przyobleczcie się w nowego człowieka, wraz z jego uczynkami? Czy to jest tylko mówienie, czy to jest rzeczywistość, którą Bóg chce mieć w tobie i we mnie? Nie da rady z wszystkimi ludźmi razem przebywać, mamy dążyć do pokoju, jeżeli to od nas zależy, mieć pokój z wszystkimi.
Ale często jest tak, że inni ludzie nie chcą tego pokoju i mnie odrzucają, i co, masz na siłę czynić pokój czy masz odstąpić? Jak Słowo Boże mówi? Odstąpić. I wtedy ci ludzie, którzy odrzucili ten pokój będzie straszny ich los. Oni wydawali wyrok strzepując ten proch, wiedzieli, że to jest wyrok na nich. Czy nie mieli litości? Nie powinni się odwrócić i powiedzieć: 'Słuchajcie, naprawdę. szkoda, że nas nie rozumiecie, ale poczytajcie sobie np. nie wiem, Spurgeona o Krzyżu, bardzo dobrze to opisał, ładnie przekazał, a potem zastanówcie się czy dobrze...'. Tak nie zrobili, nie było Spurgeona, ale były inne pozycje, które mogliby zobaczyć i zastanowić się.
My czasami robimy coś takiego: 'Weź poczytaj, zobacz, zastanów się...' a oni strząsnęli proch i poszli. Niech Bóg pomoże nam się uratować, bo to nie jest zabawa. Jeżeli nie będzie między nami miłości Chrystusowej, to wszystko jest wojną z Bogiem. Jeżeli nie będzie uczciwego budowania się nawzajem na Boży dom, to też jest wojna z Bogiem.
Bóg okazuje nam niesamowitą cierpliwość, czyż nie jest tak napisane? Przedłuża ten czas w Swojej wielkiej cierpliwości. To moglibyśmy powiedzieć: w litości Swojej; nie kończy jeszcze czasu, bo nie chce, żebyśmy zginęli, chce nam jeszcze dać możliwość.
Możemy dalej brnąć i psuć to co Chrystus uczynił, poprzez własne ja, albo zorientować się, że to jest jedno Ciało i wszystkie członki w tym Ciele, muszą mieć o siebie nawzajem jednakie staranie. I chwała Bogu za wszelkie dobro, które przez ciebie przyszło do tego zgromadzenia, ale przeklęte jest każde zło, które przez ciebie przyszło do tego zgromadzenia. Przeklęta jest każda cielesność, która powoduje, że tym zborem wstrząsane jest i rożne rzeczy się niedobre dzieją w tym zborze, to przekleństwo musimy usunąć, bez znaczenia przez kogo tu przychodzi. A przyjąć to, co jest błogosławieństwem; błogosławieni czystego serca, błogosławieni, którzy miłują, którzy cierpią z powodu należenia do Chrystusa Jezusa, którzy znoszą te przeciwności.
A więc nie litujmy się, jak było wspomniane nad starym człowiekiem, nad nim się nie litujmy. On ma zawsze swoje ale, zawsze swoje ale ma, zawsze znajdzie coś i będzie przeszkadzać.
Pamiętamy tego młodzieńca, który przyszedł do Pana Jezusa i czynił, czynił to wszystko, o czym Pan Jezus powiedział; brakowało mu tylko jednego, aby pozbył się tego wszystkiego, co budowało jego poczucie pobożności, żeby zostawiając to wszystko, przyszedł do Jezusa i poszedł za Nim, aby Go naśladować. I kiedy Jezus mówił to, do tego młodego człowieka, patrzył na niego z miłością. Jezus cenił sobie to, co ten człowiek już osiągnął; ale ten człowiek chciał być taki jak Jezus. A więc Jezus mu powiedział co zrobić ma, żeby był taki jak Jezus. Jeżeli masz jakąś pobożność, na której budujesz swoją pozycje wobec brata i siostry, i ta pobożność pozwala ci czuć się większym od innych, to ją wyrzuć. Bo jeśli nie wyrzucisz, to ona zniszczy ciebie, ta pobożność; i spowoduje, że będziesz przeklęty przez to, a nie blogosławiony czy błogosławiona.
A więc nie ma to, że sobie człowiek coś nazbiera po swojemu i może mieć poczucie większego człowieczeństwa. Kto jest najwiekszy? Ten, który usługuje wszystkim. A więc mówiliśmy, i to Pan Jezus naucza, że każdy który rośnie, ten się uniża; i im bardziej rośnie, tym większej ilości ludzi służy. A ten, który najbardziej, ten służy już wszystkim.
A więc zobaczcie, jak bardzo ważne jest to, żeby ten zbór nie zginął, ale się uratował. I każdy z nas odpowiada za to, co tu się dzieje. Nie możesz poczuć się: 'No ja nie odpowiadam. Odpowiada tamten brat, on tu prowadzi, on odpowiada.' Odpowiadają wszystkie członki. Serce odpowiada za to, żeby pompować krew, płuca za to, żeby dodawać tlenu. Usuń jedno albo drugie i umiera człowiek. A więc każdy członek ma swoje zadanie do wykonania, jakie dał nam Bóg, nie jakie człowiek sobie wymyślił. I te zadania są bardzo ważne, bo one pozwalają na to, że my się budujemy na Boży dom.
Przeklete jest myśleć o sobie więcej niż naprawdę jest. Ale też przeklętym jest myśleć o sobie mniej niż jest. Bo ten który pomniejsza, jest tak samo przeklęty jak ten, który powiększa. Bo kto dodaje lub ujmuje. Więc musimy działać zgodnie z tym, co daje nam Pan i to jest najważniejsze, tyle ile dał mi Pan – mówi apostoł Paweł – tyle mówię, i tyle czynię, bo to jest właśnie błogosławieństwo czy uszczęśliwienie, czy Boże działanie w każdym z nas.
2 Koryntian 6:14 może przeczytam. „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?” Chodzić w jednym jarzmie to być razem, w codziennym życiu, w wyborach, w decyzjach. Tak jak Pan Jezus powiedział: Weźcie na siebie moje jarzmo i ucz się ode mnie, że jestem cichego, pokornego ducha i znajdziesz odpocznienie. A więc wchodzenie w jarzmo z bezbożnym, to jest właśnie wchodzenie w jego sposób myślenia, w sposób działania; a pobożny nie może wejść w sposób bezbożny myślenia, musi myśleć jak pobożny. I kiedy chodzi o wybory i decyzje, przecież my wiemy, że my kiedyś staniemy przed Bogiem. Bezbożny nie myśli o tym w ogóle; a więc dla niego okłamać, wykorzystać – żaden problem, każdy przecież jakoś sobie w życiu radzi. A już pobożny tak nie może postąpić, bo nie chce, bo nienawidzi tego! A więc nie może się połączyć w tym.
„...albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan,I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; (14-18)” „mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej.” (2 Kor 7:1). Z drżeniem i z bojaźnią zbawieie swoje sprawujmy; kochajmy się, mamy krótki czas na to, żeby to robić. Nie nośmy w sercu zła, nośmy dobro; chciejmy czynić dobro wszystkim, a najbardziej domownikom wiary. Czyńmy to, co wiemy, Pan poprowadzi nas dalej. On da nam mądrość co zrobić, w jakiej sprawie postąpić. Bez Niego jesteśmy po prostu głupi. Nie jesteśmy w stanie rozeznać, po prostu nie jesteśmy, naprawdę nie potrafimy. Dlatego jest napisane, że każde dziecko Boże, Duch Boży prowadzi, bo my nie potrafimy bez Ducha Bożego rozeznać, co jest co. I łatwo nam jest pokręcić po prostu, albo w tym kierunku nastawić, albo w jakiś negatywny, czy pozytywny sposób, cokolwiek, różne rzeczy zrobić. Pamietaj, to jest bardzo poważna sprawa. Pan Jezus stawał przed Ojcem, wołał, prosił i z powodu tej pobożności został wysłuchany, przeprowadzony.
Niech Bóg pomoże tobie i mnie. Nie bawmy się w Kościół, bo to jest bardzo niebezpieczne. Nie próbujmy udawać wierzących, to też jest niebezpieczne. Jesteśmy wierzącymi, wiele dowodów już doznaliśmy nawzajem, że jesteśmy wierzącymi, tylko teraz musimy mieć tą świadomość: Wierzący oczszczają się, usuwają to, co złe, aby przyjmować to, co dobre, abyśmy wzrastali w łasce u Boga i u ludzi. Pan Jezus po to właśnie przyszedł. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną w tej ważnej sprawie. Amen.

