zgr.13.08.2025r Rozważanie K.Jeremiasza 39,15-18; Marian

zgr.13.08.2025r Rozważanie K.Jeremiasza 39,15-18; Marian

 

„I doszło Jeremiasza słowo Pana, gdy był trzymany na dziedzińcu wartowni, tej treści: Idź i powiedz Ebedmelechowi, Etiopczykowi, tak: Tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Oto Ja spełnię Moje Słowa nad tym miastem ku złemu, a nie ku dobremu, i sprawdzą się w owym dniu na twoich oczach. Lecz ciebie wyratuję w owym dniu i nie będziesz wydany w ręce mężów, których się boisz. Albowiem na pewno wybawię cię i nie padniesz od miecza, i zyskasz swoje życie jako zdobycz, bo Mi zaufałeś - mówi Pan.”

 

Na czym polega dzisiejsza wojna, w której ginie mnóstwo ludzi, gdzie wróg wykorzystuje pożądliwość ciała, pychę życia, pożądliwość oczu, żeby gubić człowieka, i żeby człowiek stracił swoją wieczność? Grzech. Ludzie rezygnują z tego Bożego daru, z wieczności, wchodząc w grzech. „Zapłatą za grzech jest śmierć a darem łaski Bożej jest życie wieczne.” To jest dar Boży. Ten człowiek otrzymał dar Boży. Wykonał zadanie Boże i otrzymał od Boga dar. A tym darem było życie, że zachowa swoje życie. Myślisz sobie, żyjemy na tej ziemi. Ludzie żyją tak czy inaczej i ja też jakoś żyję, jakoś sobie radzę. Ale Jezus mówi, że jeśli nie oddasz Mu swego życia, to stracisz je. Już nie tylko grzech, tak? Zapłatą za grzech jest śmierć, a tu już nie oddanie życia Jezusowi jest stratą, już nie tylko to, że nie będę grzeszył, ale czy zrobię to, co On chce? I okazuje się, że wchodzimy w tą samą sytuację, co ten człowiek. Teraz Pan chce od ciebie czy ode mnie tego czy tamtego i czy zrobimy to, co On chce. Czy oddamy Mu swoje życie, żeby może je stracić nawet, ale zyskać. Bo choćby cię zabili i tak żyć będziesz. A więc Pan składa obietnicę, że jeśli będę dla Niego żyć i w Nim będę pokładać całą nadzieję, to On uratuje mnie od śmierci i ciebie też.

Jakim wrogiem jest dla nas śmierć? ‘No cóż, daleko, jeszcze nie jestem taki chory, żeby zaraz umierać’. Ale dzisiaj wielu zdrowych umarło. Śmierć więc dzisiaj skończyła wędrówkę wielu ludzi na tej ziemi. My jeszcze żyjemy, bo siedzimy tutaj i rozważamy Słowo Boże. I teraz jest tak ważne, czy ci ludzie w czasie swego życia, dopóki nie umarli, byliby gotowi wystawić swoje życie, oddając je Panu, aby On zużył je według Swojego upodobania, żeby kiedy oni umrą, oddać im życie. Czy ufali Mu? Czy gotowi byli wytrwać wiernie należąc do Niego aż do śmierci; kto wytrwa do końca, ten będzie uratowany. Czy byli gotowi? To jest ważne. Czy ty jesteś gotowy? Czy dla ciebie śmierć jest wrogiem, który przyjdzie pewnego dnia i spotkasz się z tym wrogiem, który po prostu zakończy twoje życie na ziemi? Czy jesteś gotowy na spotkanie z tym wrogiem w taki sposób, jak tu Ebedmelech spotkał się z tą śmiercią, która na niego czyhała, będąc gotowy przejść w zwycięstwie, bo Bóg daje mu zwycięstwo – nie zabiją ciebie, będziesz żył. Życie jest twoją zdobyczą. Czy życie dla ciebie jest cenniejsze od wszystkiego, co istnieje na tej ziemi, włącznie ze zdrowiem, znajomościami, ze wszystkimi innymi rzeczami, którymi zajmuje się człowiek na tej ziemi? Czy życie z Bogiem jest dla ciebie ważniejsze? Czy porusza to twoje serce, że pojawiła się nadzieja życia z Bogiem całą wieczność?  Nie w jakimś fajnym miejscu, ale w doskonałym miejscu, z Bogiem? Pojawiła się nadzieja. Tylko trzeba oddać życie, żeby je zyskać, trzeba narazić swoje życie, żeby zyskać je. Czy to cię w ogóle pociąga, porusza, że można zyskać życie na tej ziemi, na której ludzie tracą życie, walczą o swoje życie, biorą mnóstwo lekarstw, poddają się operacjom? Jednakże przychodzi śmierć i kończy ich życie.

Czy ta dzisiejsza lekcja pomoże ci zrozumieć jak ważne jest wieczne życie z Bogiem? Ebedmelech dostał czasowe życie. Wiecie ilu ludzi dostało czasowe życie na ziemi od Pana Jezusa Chrystusa? Oto ta wdowa odprowadza swego jedynego syna i będzie pogrzeb. Ona idzie i jest świadoma, że nie ma nikogo, kto by był z nią tak złączony jak ten syn, i który by udzielił jej pomocy, kiedy ona jest już w dojrzałym wieku. Idzie i jej myśli są trudne. I podchodzi Jezus: Wstań młodzieńcze. I on wstaje. Jezus daje mu życie. Po co daje mu życie? On widzi smutek tej kobiety, wzbudza jej syna, żeby jej syn zaopiekował się nią. Daje mu życie w konkretnym celu. Niesamowite, prawda? Ale ten młodzieniec umarł. Chociaż dostał życie, to i tak umarł. Teraz czy wykorzystał prawidłowo to życie, żeby wiedząc kto darował mu to życie, by oddać to życie Jezusowi dla Jego chwały? Czy mądrze postąpił? Teraz to jest ważne. Wielu ludziom Pan darował życie, powinni umrzeć, a Pan darował życie i żyją. Czy zrozumieli dzięki Komu żyją? Nie ma tu chyba nikogo takiego, który mógłby z całą swobodą powiedzieć, że nigdy nie zdarzyło się tak, że mógłbym czy mogłabym umrzeć. Nie ma tu nikogo między nami. Każdy z nas mógłby już nie żyć; zginąć w wypadku, utopić się, stracić życie w różnych bójkach, w różnych wydarzeniach. Wszyscy powinniśmy już nie żyć, a żyjemy. Darowano nam życie. Pamiętam kolegów z młodzieńczych lat, oni już nie żyją. Umierali jako młodzi ludzie, jedni dlatego, że sami sobie odebrali życie, drudzy, bo w rodowodzie ich był wpisany rak i jeden po drugim umierał na raka.

Po co Bóg dał ci jeszcze żyć? Jak myślisz? Żebyś bardziej zatroszczył się o swoje cielesne zadowolenia, swoje cielesne potrzeby, czy żebyś zadbał, czy zadbała o swoje wieczne życie? Żeby pamiętać, że istnieje wieczne życie z Bogiem, i żeby tam dotrzeć, to trzeba należeć całkowicie do Jezusa Chrystusa. Bo Jezus mówi: „Kto odda Mi swoje życie, ten je zyska”. Co będziemy więc dużo dyskutować. Śmierć i tak udowodni. Ale ci, którzy należą do Pana, znają taką duchową pieśń: „Gdzież jest o śmierci zwycięstwo twoje?” Chrystus wygrał, pokonał śmierć. Oni są w święty sposób zadowoleni, wdzięczni Bogu. Niesamowite! Śmierć przegrała! Chrystus wygrał! Oni są szczęśliwi, zadowoleni, pełni ekscytacji, że teraz należąc do Chrystusa, śmierć nie oddzieli ich od Boga!

Czy tak żyjesz? Czy jesteś podekscytowany, podekscytowana, że śmierć przegrała z Jezusem? Czy wchodzisz jak drętwy człowiek, który nawet nie potrafi doświadczyć, co to znaczy, że przebaczono ci grzechy i darowano ci, że możesz uratować się na tej ziemi? Jak diabeł zwodzi cię i oszukuje? Pan przyszedł jako Życie, a ty nie masz nawet ekscytacji, że nie musisz zginąć na zawsze. Nawet to cię nie rusza. Tak diabeł cię otumanił. Przyszło wspaniałe Życie a ty chodzisz odrętwiały, bo to, bo tamto, bo ktoś cię dotknął, ktoś cię obraził, ktoś cię uraził. Jakie ty masz straszne kłopoty, człowieku na tej ziemi? Bo to ci się nie udało, nie poszedł interes tak jak powinien pójść. Po co Jezus darował ci życie? Dla interesów, dla zdrowia? Czy dla wieczności z Bogiem? Czy to ekscytuje cię, żeby wejść do domu Ojca, spojrzeć w to Święte Oblicze Boga?! I żyć z Nim całą wieczność! To mnie ekscytuje, to porusza mnie i chcę tam wejść! Dlatego chcę żyć tak, żeby Jezus był uczczony. Gotowy jestem narażać się na różne niebezpieczeństwa po to, żeby osiągnąć wieczne życie. Apostoł Paweł powiedział, że wolę być tam, gdzie mogę stracić życie, ale jest tam Jezus, niż tam, gdzie mogę zyskać życie po ludzku, ale nie ma tam Jezusa.

Ja widzę już tą kobietę, która odprowadza tego syna, idzie za nim, płacze, pełna jest mrocznych myśli, jest zapłakana, pewnie nie dużo widzi, ktoś prowadzi ją. I może nie zobaczyła tego pierwsza od razu sama, może ktoś powiedział jej: Słuchaj, twój syn żyje! Może myślała kto to opowiada jakieś rzeczy. Ale przetarła oczy, patrzy, a jej syn siedzi. Co wtedy stało się? Może płakała dalej ale ze szczęścia.

Płacz zamienia w radość. Chrystus po to właśnie przyszedł, by smutek zamienić w radość. My byliśmy smutni i On przyszedł uratować nas od lęku przed śmiercią. Ilu ludzi boi się śmierci, boi się choroby, boi się tego? Wszystko robi, żeby tylko uniknąć śmierci. Ażeby uniknąć śmierci, to musisz należeć do Jezusa! Ani choroba, ani głód, ano chłód i co jeszcze nie oddzieli od Pana, co jeszcze jest tam napisane – śmierć! nie oddzieli cię, jeśli należysz do Niego. Gdzie więc jest nasze prawdziwe miejsce? Mówię wam to już ileś razy. Ja wiem gdzie - raduj się w Panu zawsze. To jest moje i twoje miejsce. W Panu raduj się zawsze, że Pan pokonał śmierć i możesz wygrać, ale musisz do Niego należeć. Musisz oddać Mu ster swego życia i przestać Mu wtrącać się co On z twoim życiem zrobi. On wie jak twoje i moje życie doprowadzić do odpowiedniej przystani. Przestać Mu wtrącać się, przestać bać się, lękać stale, a co będzie - Panie, co będzie jak nie będzie tego, co będzie, jak nie będzie tego, Panie, teraz coś przyszło. Jeżeli wiesz, że ani choroba nie oddzieli cię, to czy boisz się choroby, czy bardziej boisz się oddzielić od Pana? Czego bardziej boisz się? Czy bardziej boisz się nie słuchać Go, czy bardziej boisz się, że może coś stanie ci się z tego powodu, że przyjdzie na ciebie jakaś choroba? Czego bardziej boisz się tak naprawdę? Czy boisz się żyć w grzechu, czy boisz się choroby?

To jest niesamowite, kiedy czytamy Biblię, Elizeusz umarł. Kiedyś z powodu tego, że zbliżał się najeźdźca, wrzucono  do jego grobu pewnego człowieka. Ten jak dotknął tych kości w grobie, wstał z martwych. Nawet w grobie można być wyprowadzonym ze śmierci do życia. Ten człowiek doświadczył tego i pewno do końca swego życia opowiadał jak to się stało, że był zabity a w grobie ożył. Ja też mam nadzieję, że jak umrę, w grobie ożyć. A ty? Groby się otworzą i wszyscy umarli powstaną, aby być z Panem. Dlatego chcę być tym, który ma udział w tym zmartwychwstaniu, w którym Jezus wzbudza do wiecznego życia. Nie chcę tego zmarnować. Musisz to zrozumieć, że to nie jest organizacja, w której my coś robimy po swojemu. To jest Chrystus i Jego Ciało, w którym my funkcjonujemy według Jego zasady, a w tym Ciele jest pierwsze podstawowe prawo, to jest prawo życia. Chrystus to Życie! W Nim wszystko jest żywe. Śmierć nie może Jego Ciało oddzielić od Głowy. Pan powiedział, że kiedy zachowasz Moje Słowa, to czego nie ujrzysz? Śmierci nie ujrzysz na wieki.

Ale co mnie tam śmierć interesuje, przecież ja jestem bardziej zainteresowany tym, że może kupię lepsze ciuchy, tak słabo jakoś wyglądam, albo może lepsze coś tam, albo może tamto, będę rozglądać się za tamtym, czy za jeszcze czymś. A w końcu zapomnę, że to nie chodzi o to. Paweł mówi tak: Co by mi to dało gdybym pozyskał pełno ludzi, a sam na duszy szkodę poniósł. Co by mi to dało? Mógłbym myśleć, że nawróciłem tylu ludzi, a sam dalej pozostaję w złu. Co by mi to dało? Z czego musi wyjść człowiek, żeby to coś mu dało? – już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus. I to jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie.

Pamiętaj, śmierć przyjdzie do ciebie. Jeśli Pan nie wróci, śmierć do ciebie przyjdzie i pewnego dnia zapuka do twoich drzwi. I ty nie będziesz tym, który będziesz otwierał te drzwi; ani ja ani ty. Przyjdzie aby zakończyć nasze pielgrzymowanie. I co wtedy? Czy będę spokojny, czy będę szczęśliwy, że śmierć jest pokonana i ten wróg nie może oddzielić mnie od Boga, bo jestem gotowy, żyję w Chrystusie, a Jezus żyje we mnie? Radzę ci być gotowym na śmierć bardziej niż na to, czy będzie głód czy chłód, czy inne rzeczy. Bo możesz mieć wszystkiego w bród i umrzeć; tacy ludzie też umierają.

I teraz tak myślę sobie: Panie, jaka to łaska, że dałeś mi kiedyś uwierzyć w Ciebie, że przeprowadzasz mnie przez tyle wydarzeń, żebym zrozumiał jakie szczęcie przyniosłeś mi, że kiedy umrę, żyć będę. Wiecie, że z tego można cieszyć się? Mnie to cieszy. Cieszy mnie to, że kiedyś w domu Ojca będę całą wieczność. Cieszy mnie to, bo wiem, że tak będzie, bo należę do Jezusa, moje życie należy do Niego. Nie jest super idealne, ale On jest super idealny i On wie jak radzić sobie ze mną, żeby korygować mnie, ćwiczyć, wychowywać, bo ufam Mu, że oddając Mu swoje życie, już je zyskałem. A jak Mu oddałem? Tak jak On za  mnie oddał i za ciebie. Oddał całe. Nie umarło trochę Jego, On umarł cały na krzyżu.

Jaka więc jest nadzieja? Wróg chce to zasłonić w jakikolwiek sposób. Choroby będziesz miał, wszyscy chorowali i będą chorować. Ale czy choroba jest w stanie przestraszyć cię?, to jest najważniejsze. Pan mówi: Nie bój się, bo może okazać się, że to nie jest choroba na śmierć, to jest choroba na doświadczenie. Job był w doświadczeniu, bardzo ciężko zachorował, ale to nie była choroba na śmierć. To była choroba na doświadczenie. Nie możesz więc określić na co jest ta choroba. Może być choroba na śmierć. Elizeusz zachorował na śmierć, ale nie czytamy, żeby Elizeusz był przerażony. On za życia należał do Boga, gotów był umrzeć. Był zgniewany raczej na króla, że za słabo energicznie uderzał tymi strzałami. Był tym jeszcze bardzo poruszony, nie przejmował się, że za chwilę wyda ostatni oddech. On bardziej myślał o tym, żeś królu taki słaby w myśleniu; trzeba było więcej razy, to nastąpiłoby pełne zwycięstwo.

Czy ty będziesz też tak podchodzić jako bohater święty, święta, spokojny człowiek? To jest ważne. Czy to Chrystus jest twoim życiem dzisiaj, tą niesamowitą nadzieją? Myślę sobie tak, wiecie, że prawdopodobnie jak będę umierał, to będę słabym człowiekiem, będę miał słaby oddech, ciało będzie mdłe, słabe. Bo tak dzieje się, że człowiek słabnie, kiedy umiera. Ale wiecie co? Gdy będę tak słabł, to będę wiedział, że kiedy już całkiem osłabnę i umrę, to wstanę w takim ciele, które nigdy nie będzie słabe, w wiecznym! Alleluja! To jest cudowne! To jest niesamowite! Wiecie, kiedy dobiegnę do końca swego życia, wtedy będę wiedział, że mam przygotowane ciało o wiele wspanialsze w Chrystusie! I gdy On przyjdzie, a przyjdzie natychmiast, kiedy zamknę oczy, bo czas nie liczy się, wtedy zobaczę: O! Jakie mam teraz ciało?! Takie jak Chrystus, wieczne! Ani głód, ani chłód, ani choroba, ani śmierć, ani grzech, nic nie dotknie tego ciała. Nic! Super doskonałe. I co? Zła wymiana? Oddaję Mu to swoje, które nie ma takiej przyszłości, aby zyskać to, co nie ma końca.

Jezus chce powiedzieć nam to, żeby przekazać, że to nie jest taka sobie zamiana. Ebedmelech naraził życie, ale zyskał życie. Mógłby nie narazić, wtedy by zginął. Czy masz gorliwość? Czy wierzysz w to, że twoje życie ma sens na ziemi, bo możesz przez nie zyskać wieczność? Ale musisz żyć według nauki Jezusa a nie według swojego mniemania. Musisz zrozumieć, że od ciebie Jezus wymaga czegoś więcej niż tylko, że przestaniesz palić, pić, przeklinać. Wymaga od ciebie, żebyś był coraz bardziej podobny, podobna do Niego. W Jego słabości jest nasza siła. Paweł też mówi, że kiedy jestem słaby, to jestem silny. Czy zrozumiesz to? Lepiej, żebyśmy miłowali się, moi drodzy, naprawdę miłowali, żebyśmy nie walczyli z sobą, ale o siebie nawzajem, bo po to przyszedł Chrystus, by nie zatracać ale ratować. Lepiej żebyś to rozumiał czy rozumiała, że dostałeś olbrzymią szansę uratowania się, ale jeśli zmarnujesz ją, to ty będziesz winien czy winna tego, że zmarnowałeś czy zmarnowałaś tą szansę. Bo Jezus dał tą szansę wszystkim ludziom, wiecie? I zobaczcie jak wielu ludzi zamienia tą wspaniałość życia Chrystusa na zadowolenia przemijającej radości. Cieszą się ze swojego zdrówka, cieszą się, bo mają coś tam, zadowoleni z tego czy tamtego, a nie umieją cieszyć się z Pana. Jeśliby tylko usłyszeli, że przyszła jakaś choroba, to od razu cała wiara poszła w nic, runęło wszystko. A skąd wiesz, czy nie masz teraz raka w sobie, a lekarze jeszcze tego nie stwierdzili? A skąd wiesz, czy za chwilę coś ci nie pęknie? Skąd to wiesz? Czy jesteś tak świadomy czy świadoma tego? Czy jesteś gotowy dzisiaj na ostatnią chwilę? Czy rozumiesz jak ważne jest to, co przyniósł nam Chrystus?

Tutaj wróg naciera na Jerozolimę, a okazuje się, że Bóg w ten sposób chce okazać Swojemu narodowi, że On w każdym czasie może być ich Bogiem. I Daniel, i ci jego przyjaciele trafiają do niewoli i zobaczcie jak potrafią tam żyć. Oni wystawili swoje życie i zyskali swoje życie. Co zrobisz w tym zgromadzeniu, bracie, siostro? Czy Jezus znajdzie cię jako członka, który współdziała ze wszystkimi innymi członkami dla Jego chwały? Czy znajdzie cię zadowolonego czy zadowoloną z samej siebie i z tego, że masz czas dla siebie, a nie oddajesz czasu dla Jego chwały? W czym cię znajdzie? To jest tak ważne.

Było tu wspomniane, że Pan zachowa w godzinie próby. Ale dlaczego zachowa? Bo ty nie wyparłeś się Jego Imienia i zachowałeś Jego Słowo jako wyrocznię. Doradzam bardziej zwracać uwagę na to, niż na wszystko inne. Można dostać przemijającą radość. Łazarz wyszedł z grobu. Ale później i tak umarł. Jak dobiegł do swojego finału? To jest ważne. Iluś ludzi mogło otrzymać możliwość tego ziemskiego zmartwychwstania, ale i tak umarli. A tu jest wieczne życie. Zainteresuj się tym całkiem. To jest najważniejsza sprawa na tej ziemi, nie ma ważniejszej. Wszyscy byliśmy pod śmiercią, wszyscy zgrzeszyliśmy i zapłatą za grzech jest śmierć. Chrystus przyszedł jako Życie, aby wyzwolić nas. Nie myśl o niczym innym jak tylko o tym, bo to jest najważniejsza sprawa twojego i mojego życia, czy Chrystus żyje w tobie. A jeśli nie, to zrób to natychmiast, żeby żył. Oddaj Mu prawa całkowicie i bezwzględnie, klucze swoich możliwości, wszystko, bo to nie jest nic warte, bo i tak to wszystko zginie. To że On chce to przyjąć, to jest naprawdę niesamowite. Nie dajemy Mu nic specjalnego, swoje ułomności, swoje kłopoty, swoje problemy, swoje grzechy – wszystko co tylko złe potrafimy zrobić, to dajemy Jemu. A co On daje nam w zamian? Czy to nie jest niesamowita wymiana? My daliśmy Mu śmierć, a On daje nam życie. Jezus umarł z powodu naszych grzechów, a z powodu Jego zmartwychwstania jest dla mnie i dla ciebie nadzieja. Czy rozumiesz jakie to jest ważne?

Może zerkniemy na chwilę do Ewangelii Jana 12,24-26, Jezus mówi w ten sposób: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje. Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu. Jeśli kto chce Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa Mój będzie; jeśli kto Mnie służy, uczci go Ojciec Mój.”

Ebedmelech dostał darem życie, Jezus mówi o jeszcze wspanialszym życiu. Jeśli będziemy Mu służyć. A jak Jemu się służy? Jeśli miłujesz brata, miłujesz siostrę, jak Ja cię umiłowałem, to mi służysz, mówi Pan. A tam gdzie Ja jestem, tam i sługa Mój będzie.

Ewangelia Jana 11, 25.26: „Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?”

Wiecie, kiedy przychodzi choroba, to pierwszą, najczęściej myślą człowieka jest to, by znaleźć lekarza. A jaka jest myśl dziecka Bożego? Przyjmowałem od Pana zdrowie, przyjmę i chorobę. Bez Jego woli wszak nic nie może wydarzyć się. On decyduje o tym. Jestem Jego świątynią, moje ciało należy do Niego. Dusza też potrafi chorować. Ilu wierzących ludzi ma chorą duszę? Nie mają radości, wdzięczności, zadowolenia, nie są ludźmi, którzy miłują innych, są samo zamknięci, mają chorą duszę. Taki człowiek potrzebuje uzdrowienia, potrzebuje zadowolenia. A co było zadowoleniem Ebdemelecha? Nie zginiesz, będziesz żyć. Czy to cię nie cieszy? Czy nie cieszy twoją duszę, że nie będzie musiała skończyć w gehennie? Jezus przyszedł, żeby dać ci życie wieczne i to z Bogiem. Nie cieszy w ogóle ciebie to? To twoja dusza jest chora. Ja myślę, kiedy stanę tam w domu Ojca, to mnie interesuje. Moja dusza nie szuka zadowolenia poza Chrystusem, ponieważ Chrystus jest prawdziwym zadowoleniem.

Możesz mieć w jednej chwili zdrową duszę, kiedy przestaniesz kręcić się koło swego i zobaczysz: Panie, ty chcesz moją duszę, ty chcesz moje życie. Kiedy Ci oddam, dasz mi Swoje. Nie będę już bać się, nie będę lękać się, choćby mnie zabili i tak żyć będę. Pan Jezus mówi: Nie bójcie się tych, którzy ciało mogą zabić, ale duszy nie mogą zabić. Bójcie się raczej Tego, który ciało i duszę może wrzucić do ognia. Czy boimy się Jezusa Chrystusa? Przecież On będzie sądził żywych i umarłych.

Diabeł chodzi jak lew ryczący szukając kogo pożreć, kogo przeciągnąć w stronę odstępstwa od Chrystusa. Udaje mu się przeciągnąć wielu ludzi. Jak przeciąga? Strachem, najczęściej strachem, potem jakimś fałszywym zadowoleniem – ‘zobaczysz, że stracisz życie i okaże się, że Jezusa w ogóle nie było na ziemi, całe życie, które mógłbyś sobie przeżyć człowieku na tej ziemi i cieszyć się życiem, stracisz na coś, co i tak ci nic nie da, weź ty i lepiej ciesz się tutaj; żyjesz na ziemi, żyj dzisiaj  i koniec, ciesz się tym dzisiaj cały czas; kto to wie co to będzie’ – i diabeł tak przychodzi, i kusi człowieka. ‘Tyle masz tu fajnych rzeczy do zrobienia, a ty z nich zrezygnujesz dla jakiejś przyszłości, a skąd wiesz jak to będzie? Jesteś pewien, że kiedyś wróci Jezus na tą ziemię, czy na pewno jesteś pewien, jesteś pewna, że wróci? Czy wierzysz w to, że wróci tutaj?’ Napisane jest, że dane jest raz ludziom umrzeć, a potem sąd. Wróci. Ale czy ty jesteś pewnym tego tak mocno, że wróci, że nie pójdziesz za tym, żeby teraz tu na tej ziemi szukać zadowolenia poza Nim? Przyjmiesz to, co ci da, to czy to, ale nie dasz się niczym zniewolić.

Paweł bardzo pięknie ujął: Tak żyjcie, jak byście nie żyli, tak kosztujcie, jak byście nie kosztowali, tak korzystajcie, jak byście nie korzystali, gdyż przemija kształt tego świata. Co ciekawe, to powiedział też, że chciałby już umrzeć, by być z Panem, że to go pociąga bardziej, ale ze względu na ludzi jeszcze pozostanie. Ale bardzo go to pociąga, aby być już z Panem. Dla niego śmierć była zyskiem. Nie było strachu  dlatego, że był pewien tego, Komu zaufał i wiedział, że nie zawiedzie się. I ty i ja musimy mieć pewność Komu ufamy. Dzisiaj jeszcze żyjemy, dzisiaj masz jeszcze jako takie zdrowie, zaangażuj je w sprawy Boże, włóż to w sprawy Boże, zajmij się sprawami Bożymi. Jezus wezwał cię do służby u Niego i On powiedział, że tam gdzie On jest, tam sługa Jego będzie. Zabierz się za służbę, albo nie wierzysz Panu. Służ chętnie z otwartym sercem, a zyskasz wieczne życie. Bóg ci to da.

Wiele można by było czytać ze Słowa Bożego, ale myślę, że taki główny nacisk, że większość z nas może umrzeć nim wróci Jezus. I bardzo ważne jest, żebyś za życia dzięki Jezusowi, dzięki Jego życiu w tobie wiedział, gdzie pójdziesz. Nie dzięki fantazji, nie dzięki ludzkim pomysłom; ‘przecież wierzącym jestem, to wiem gdzie pójdę’. Nie. Dzięki Jego życiu, bo Jego życie idzie dalej, Jego życie pokonuje śmierć. Wierzących jest pełno, ale bez życia Jezusa w nich. Aby Jezus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy wkorzenieni i ugruntowani mogli poznać jaką miłość. Pamiętaj, zaangażuj się w to, co wieczne, nie stracisz. Ale jeśli dasz się oszukiwać i otumaniać i będziesz bardziej zaangażowany, zaangażowana w te ludzkie zadowolenia, bo to jakieś korzyści, zyski, to stracisz wieczność. I wtedy będziesz żałować całą wieczność, że nie położyłeś życia Panu, aby On mógł je prawidłowo przygotować. Musisz mieć radość w Panu, a jak nie będziesz jej miał, to znaczy, że nie znasz jeszcze Pana. Musisz mieć radość w Panu. On musi cię ekscytować, Jego chwalebne zwycięstwo, Jego triumf, Jego bycie po prawicy Ojca musi cię ekscytować, musi powodować w tobie świętą potrzebę, aby być z Nim teraz w społeczności, aby należeć do tego Króla królów i Pana panów, kochać Go i cieszyć się Nim dzisiaj, już tu na tej ziemi mieć z Nim wieczną społeczność, której nawet śmierć nie zakończy. Rozumiesz, zamykasz oczy i otwierasz oczy. To jest nawet szybciej niż zrobiłem teraz. W mgnieniu oka przechodzę ze słabości tego ciała do chwały Jego ciała. I ty też, jeżeli będziemy do Niego należeć. A po miłości wzajemnej poznaje się czy do Niego należymy. Zróbmy więc remanent, sprawdźmy jak wygląda nasza wzajemna miłość, wygrajmy, niech będzie pogrzebany stary człowiek. Tak Słowo Boże mówi, że zostaliśmy pogrzebani w Jego śmierć. Jeżeli zostaliśmy z Nim pogrzebani w Jego śmierć, toteż z Nim powstaliśmy do nowego życia, abyśmy nowe życie prowadzili.

Czy ty prowadzisz nowe życie? Nie oszukuj się. Nie kłam i nie mów: O, jestem już tyle lat wierzący. Nie interesuje to w ogóle Pana. On przyjdzie tylko po żywych. On nie przyjdzie kolejny raz umierać za grzesznika, czy grzesznicę. On przyjdzie po żywych. Sprawdź czy żyjesz, czy to wszystko rusza cię, czy ty dla Niego poświęcasz swój czas i życie? Czy Jezus jest dla ciebie takim bodźcem, że teraz wiesz, że warto żyć tutaj na tej ziemi. Warto, bo w końcu wiem dla kogo żyję, dla kogo umieram, czyj jestem, kto jest moim Właścicielem. Bądź sto procent pewnym, że nie żyjesz ty. Musisz mieć to pewne, to wszystko muszą być pewne rzeczy. To nie tak, że przeczytam sobie: O, tak wiem, tak to wiem. To nic nie daje. Jezus mówi, że jeśli nie będziesz żyć dzięki Niemu, to umrzesz, ale jeśli będziesz żyć dzięki Niemu, to nigdy nie umrzesz, bo masz już wieczne życie. Niesamowite.

Wiecie, kiedy będziesz czytać Biblię i będziesz czytać o zmartwychwstaniu i to będzie ciebie ekscytować, że Jezus wróci, trąba zabrzmi i umarli powstaną, to znaczy, że żyjesz. Paweł pisze: A ja wam to piszę na pocieszenie, abyście pocieszali się tym nawzajem, że nie ma śmierci na zawsze dla tych, którzy żyją w Chrystusie. Umarli ale powstaną. Dla nich nie ma czasu, oni zamknęli oczy, minęło dwa tysiące lat, my zamkniemy oczy, ale w jednym momencie wstaniemy, kiedy głos trąby zabrzmi. Pan obudzi swoich ukochanych. Dlatego warto żyć dla Pana. Ale nie myśl o tym ilu ludzi ty zyskałeś czy zyskałaś dla Pana. Ty myśl tylko, czy Pan ciebie zyskał dla Siebie. Wiecie, że można pracować dla firmy i nigdy nie kochać tego szefa firmy? Gadać na niego różne rzeczy, ale pracować i cieszyć się, że da ci wypłatę. Można myśleć sobie o tym, że Jezus jest Właścicielem firmy, i że daje zapłatę, że troszczy się, ale nigdy nie kochać Go. I co z tego?

Niech Pan napełnia. Słowo Boże mówi tak, że usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem. To znaczy, że sprawy Boże załatwione są między nami a Nim, mamy pokój z Bogiem. I wtedy jako w usprawiedliwionych z wiary, w tych Duch Święty rozlewa miłość Bożą, tych napełnia miłością. To wszystko jest prawda. Teraz walka toczy się o to, czy ty będziesz żyć w tej prawdzie. Nie narzekaj nigdy. Jak masz jeszcze tchnienie, możesz coś zmienić; zmieniaj to, reguluj, troszcz się o swoją wieczność. Nie zmarnuj czasu swego nawiedzenia. Nie bądź jak człowiek, który myśli: O, śmierć, kiedy przyjdzie śmierć? Ty nie wiesz, ja też nie wiem. Ale chcę wiedzieć, że jestem gotowy, kiedy przyjdzie. I chcę, żebyś ty też wiedział czy wiedziała czy jesteś gotowy czy gotowa. Ten zbór mnie tylko interesuje dla życia, a nie żeby ekscytować się, jak było wspomniane, mówieniem do mikrofonu. Interesuje mnie życie, żywi ludzie, którzy wiedzą po co są nawróceni, po co zostali przywołani do Chrystusa. Po to, żeby ratować się tutaj na ziemi, żeby żyć i to wiecznie.

Wróg wiele wystąpił przeciwko temu, żeby nie cieszyć się tym, żeby mówić o tym jak mówi flegmatyk o biegu na sto metrów. A jak mówi sprinter o biegu na sto metrów? Jemu aż nogi chodzą, kiedy mówi, że będzie biegł na sto metrów. Flegmatykowi nawet mały palec u nogi nie ruszy się i mówi o biegu na sto metrów. Jeżeli ty czujesz, że mówisz o czymś tak wspaniałym i nawet twoja dusza nie porusza się, to jesteś flegmatykiem duchowym. Musisz być jak sprinter, który czuje już ten powiew wiatru, chwałę zwycięstwa, już widzi siebie jak stoi na podium wraz z Chrystusem i oddaje cześć Ojcu, z podniesionymi rękoma wchodzi do miejsca wiecznej chwały. Chcesz tego, potrzebujesz tego i do tego właśnie przyszedł Jezus, żeby dać nam otuchę, posilić, wzmocnić, żebyśmy mieli ochotę żyć dla chwały Jego, żebyś nigdy nie był statystą, ale kimś, kto bierze udział w czymś niesamowitym. Pamiętaj, to jest niesamowite, jedyne niesamowite na tej ziemi. Wszystko inne zginie. Życie jest niesamowite i o tym mógłbym mówić aż do śmierci. Bo Życie jest niesamowite! Ludzie często mówią o śmierci, a nie myślą o Życiu. Mówmy o tym, co żywe, co prawdziwe, wieczne. Chwała Bogu za wszystko. Amen!

Jan 14:23