20.07.2025r poranne Marian - Stanie się to jeśli słuchać będziemy Prawdy
20.07.2025r poranne Marian - Stanie się to jeśli słuchać będziemy Prawdy
Księga proroka Zachariasza 6, 15: „I przyjdą z dalekich stron, i wezmą udział w budowie świątyni Pana. Tak poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was. A to się stanie, jeżeli naprawdę słuchać będziecie głosu Pana, waszego Boga.”
Bóg daje obietnicę, ale uzależnia ją od uważnego słuchania tego, co mówi Pan. Odpowiedz sobie na to pytanie i każdy z nas: Czy jesteś zainteresowany, czy jesteś zainteresowana tym, aby wejść do domu Ojca, ale tak naprawdę? Czy zrobisz wszystko, co mówi Bóg, aby wejść do domu Ojca? To jest właśnie to, czego brakuje wierzącym ludziom. Wierzą, na początku zaczynają słuchać, co mówi Bóg, ale potem przestają słuchać, co mówi Bóg, bo mają już swoją religię i swoją sprawiedliwość i przestają dalej czynić to, co uczy Bóg, przestają więc rozwijać się, karłowacieją, mają wiele dumy ze swego chrześcijaństwa, a inni mają mało pożytku z tego ich chrześcijaństwa. Jedną z takich bardzo ważnych rzeczy jest to, że wszyscy najpierw patrzyli na proroka, czy prorok będzie czynił to, co prorokował. Zawsze musiało być widoczne potwierdzenie w proroku, czy prorok tak żyje. Tak jak Paweł mówi: Patrzcie na moje życie, a zobaczycie tą naukę. Pan Jezus też kazał patrzeć na Siebie, aby naśladować Go. I teraz powiedz sobie naprawdę, czy ty robisz wszystko według Słowa Bożego, czytasz tą Instrukcję i uczysz się według niej każdego dnia postępować, aby wejść do domu Bożego. Bo to jest bardzo ważne.
Widzicie, kiedy Prawda przyszła na tą ziemię, świątynia miała się naprawdę dobrze. W świątyni był tłum, wszystko się działo, kapłani mieli obrót, ludzie przychodzili, składali ofiarę, były obchodzone wszystkie święta. Kiedy przyszła Prawda, religia miała się wyśmienicie. Ale tak jak wspomniałem, kapłani, arcykapłani nie wierzyli w zmartwychwstanie, nie wierzyli więc, że kiedyś odpowiedzą przed Bogiem za swoje życie. Żyli więc tak jak sobie chcieli i byli zadowolenie, że urodzili się w rodzie kapłańskim, bo mogli czerpać z tego zyski nie pracując; inni niech pracują, a oni mogli korzystać sobie z ich pracy, bo im się to należało, bo czytali Biblię i wiedzieli co im się należy, tylko nie rozumieli i nie chcieli zrozumieć, co należy się Bogu – posłuszeństwo lepsze niż ofiara. Lud Mój ginie, dlatego, że ty, kapłanie, porzuciłeś poznanie.
Jeszcze trzeci raz: Czy ty naprawdę chcesz wejść do domu Ojca? Jest tylko jedna droga, która tam prowadzi, tą drogą jest Prawda. Jezus mówił, że bez Prawdy nikt tam nie wejdzie. Czy wpuszczasz Prawdę do swojego codziennego życia, decyzji, myślenia, planów? Czy to jest ta droga, którą dzisiaj podążasz? Czy masz swoje chrześcijaństwo, o które toczysz bitwę, walczysz, nikomu nie pozwolisz, żeby ono zostało zmienione dlatego, że to jest twoje, twoje. Staniesz z tym osiągnięciem kiedyś przed Bogiem, tak jak ten faryzeusz, który mówił: Boże, widziałeś, jak robiłem to, jak robiłem to, jak robiłem tamto, jak nie jestem jak ten celnik, nie jestem tak złym człowiekiem, stanę przed Tobą i powiem: Widzisz Boże, ile zyskałeś we mnie? A Bóg nawet nie wejrzał na to. Ale wejrzał na tego skromnego człowieka, który uniżał się przed Bogiem, ponieważ taka była Prawda. Ten człowiek tyle zła narobił w swoim życiu, że zrozumiał, że nawet nie jest godzien podnieść głowy do góry. A faryzeusz nie rozumiał zła, które czynił, nie rozumiał już jak zbłądził, jak daleko odszedł od Boga.
Czy to Słowo jest w stanie zbawić ciebie, mnie? Czy według tego Słowa nie powinniśmy dać się zbawić Bogu, uratować Panu naszemu? Czy nie powinno być między nami tak jak Słowo Boże mówi, że oni stali się jedno, Ojcze, jak my jedno jesteśmy? Czy nie powinno być tak, że jesteśmy naprawdę razem, naprawdę razem, naprawdę razem? Jako uwolnieni grzesznicy z niewoli, aby być teraz razem przed Bożym Obliczem, mając jedne usta, jedno serce i jedno życie Chrystusa w nas? Czy nie powinno być tak, powiedzcie mi? Czy powinno być tak, że cały czas jest szarpanie, szarpanie i szarpanie i udowadnianie, i człowiek ma poczucie, że nie jest złym człowiekiem? Skąd jest w ogóle to poczucie? Myślę, że gdyby apostoł Paweł spotkał takiego człowieka, powiedziałby: Słuchaj, a ja cały czas mam poczucie, że muszę zmieniać się. I gdyby jeden i drugi opowiedzieli o swoim życiu, to ten pierwszy zdziwiłby się, że Paweł myśli, że musi jeszcze zmieniać się. Dla tamtego to byłoby coś nie do osiągnięcia. A Paweł cały czas widział, że potrzebuje zmiany, bo Chrystus jest piękniejszy, wspanialszy. Czy chcesz wejść do domu Ojca? Musisz pojąć, że jest tylko jedna droga, ta droga, która przeszła przez krzyż, przez zmartwychwstanie i poszła do domu Ojca. To jest Jezus Chrystus, który był tutaj w ciele na ziemi. Czy chcesz dojść do domu Ojca? Prorok Zachariasz mówi, że to się stanie, jeżeli naprawdę będziecie słuchać głosu Pana waszego Boga. To stanie się, naprawdę to się stanie i będzie tam tłum tych, którzy podjęli decyzję; więcej dla mnie znaczy posłuszeństwo Bogu, niż poczucie, że jestem kimś wartościowym.
Jest pewne niebezpieczeństwo, że człowiek nauczający Biblii może przestać uczyć sam siebie i tak się zapędzi, że w końcu ucząc innych, nie uczy samego siebie. O tym powiedział Pan Jezus, kiedy mówi, że na mównicy Mojżeszowej stanęli ludzie, którzy chcą was uczyć. Słuchajcie co mówią, ale nie naśladujcie ich życia, bo oni mówią, a nie czynią. Oni uznali, że nie muszą zmieniać swego życia według Słowa Bożego. Innych chcą tego nauczyć, sami nie dając zmienić się. To było zawsze na tej ziemi i dzisiaj też jest. Jest mnóstwo ludzi, którzy uważają, że mogą pouczyć innych jak żyć a sami nie dają się pouczyć jak żyć.
Apostoł pisał do Tymoteusza w 1Liście 4,12.15.16 : „Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości” Niesamowite, co? Bądź wzorem w postępowaniu. „O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich.” Że ty się rozwijasz, wzrastasz w prawdzie, że ty uczysz się prawdy. Ucząc innych wiesz, że to Słowo jest jak miecz obosieczny, który przecina tych, którzy słuchają, ale również i tego, który mówi. Przenika aby sprawdzić czy tak się rzeczywiście dzieje. „Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają.” Taka jest prawda. Tu nie chodzi o to, by mówić. Chodzi o to, by mówiący pierwszy zdawał sobie sprawę z wielkiej odpowiedzialności za nauczanie innych jak mają żyć. Bo jeśli sam nie nauczę się żyć według tego Słowa, to prawdopodobieństwo, że będę coś wymyślać jest bardzo wielkie i potężne. Będę wymyślać różne wersje do życia takie albo takie, albo trzeba tych ludzi zrozumieć, bo cóż, człowiek jest tylko człowiekiem. Trzeba zrozumieć, że człowiek ma stale problemy. Ale Słowo Boże mówi zupełnie inaczej: „Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż i idź za Mną”.
Czy więc naprawdę chcesz dojść do domu Ojca? To jest pytanie na dzisiaj, na teraz. Czy zrobisz wszystko, co mówi Bóg, aby tam dojść? Czy jesteś gotowy, gotowa? Obawiam się, że wielu nie. Wielu jest tak zadowolonych ze swojego życia, albo tak zniechęconych do życia, że albo nie umieją słuchać, bo są zadowoleni, albo tak potępieni, że nie umieją słuchać, bo nie wierzą, że tak się może stać. Niewielu jest tych, którzy naprawdę są chętni słuchać i chętni czynić tak jak Słowo Boże mówi. Jeżeli weźmiemy to, że Słowo Boże jest taką matrycą, to według tej matrycy każdy towar musi być wykonany. Jeżeli ma być taki towar jak jest Słowo, to sprawdź czy ty jesteś takim towarem na dzisiaj przed Bożym Obliczem, jak Słowo Boże mówi. Czy jesteś tak kształtowany, kształtowana jak czyni to matryca. Ona tnie, ona też leczy, ona otwiera i zamyka. Czy Słowo Boże kształci nas dzisiaj dla Boga? Widzicie, gdybyśmy byli tak mocno zainteresowani tym, to byśmy bardzo mocno wykorzystali ten wspólny czas, mając tylu profesorów, studentów biblijnych w jednym miejscu zgromadzonych na dziesięć dni. Powinniśmy maksymalnie wykorzystać to, żeby z każdego zaczerpnąć to, co każdy z nas już nauczył się w sprawach Bożych. Czyż nie? Jeżeli zbierzesz tyle garnków napełnionych różnymi Bożymi doświadczeniami, czy nie powinniśmy skorzystać z tych doświadczeń? Czy powinniśmy zajmować się bzdurami? Czy powinniśmy przegadać ten czas, czy po przelewać trochę z tych wspaniałości Bożych? Jak myślicie? Co będzie dla nas lepiej? Czy nie lepiej, żeby pokutować z tego, że człowiek nie jest otwarty wobec spraw Bożych tak, aby móc dać innym to, co cenne? Że człowiek zamknął się w sobie, że człowieka nadal bardziej interesuje to, co w świecie niż to, co u Boga? Jan interesował się zdrowiem innego człowieka i powiedział mu: Niech twoja dusza będzie zdrowa, tak jak twoje ciało jest zdrowe; dobrze trzymasz się bracie, niech twoja dusza dobrze się trzyma. Dusza była bardziej cenna, ważniejsza, życie, owoc, chwała.
Ileż dni mamy jeszcze z dzisiejszym dniem? Mocne osiem. Nie zmarnujmy tego czasu, bo szkoda by było zmarnować ten czas. Oddaj to, co dobre, a złe usuń. Jeżeli widzisz i słyszysz, że coś złego dzieje się w twoim życiu, to usuwaj to. Jest to dobry czas, żeby usuwać to. Jeżeli coś dobrego wydarzyło się w twoim życiu w czasie od poprzedniego obozu, to daj to innym, nie żałuj, nie bądź chytry, nie bądź chytra. Nie chodzi o to, żeby opowiadać tutaj bajki, wymyślać coś fajnego, żeby zaimponować. Chodzi o to, co Pan uczynił w twoim życiu od poprzedniego obozu do tego obozu. I będzie czas. Specjalnie zostawiona jest taka luka między porannym a wieczornym. To jest właśnie czas na przebudzenie się i wypełnienie tego czasu chwałą. To nie jest czas na lenistwo. Nie śmiałbym dawać plan, w którym uznałem, że warto, żeby wierzący poleniuchowali sobie pomiędzy zgromadzeniami i spędzili czas tu sobie tak fajnie wczasowo. To jest właśnie czas na objawienie się prawdy z was i nie myślę organizować go w żaden sposób. Tak jak było powiedziane, że Pan jest Organizatorem. Jeżeli On nie uruchomi Swoich naczyń i człowiek nie będzie czynić to, że będzie tym naczyniem szlachetnym, przydatnym, chwalebnym dla spraw Bożych, to Pan nie posłuży się, bo po cóż miałby chlubić się czymś, co Mu chluby nie przynosi. Ale jeśli w twoim życiu dokonują się dzieła Boże i Pan może chlubić się tobą w niebie, mówiąc: Zobaczcie aniołowie, oto jest Mój uczeń, Moja uczennica, oni czynią właśnie to, co Ja ich uczyłem. Pan powiedział, że jeśli my będziemy żyć na ziemi dla chwały Jego Imienia, to On będzie tam w niebie ogłaszać to bardzo wyraźnie. Lepiej, żeby On ogłaszał to o nas, niż miałby smucić się.
Rozwój więc, wzrost. Nie może być tak, że w świecie ludzie ogłaszają PKB, jak to narody coraz bardziej bogacą się, albo upadają. A jak to duchowe PKB wygląda w zborze? Co tu rozwinęło się na lepsze, jak tu funkcjonują te duchowe firmy? Myślę, że powinniśmy wyprzedzać świat i to bardzo silnie, bardzo silnie, bo mamy Pracodawcę, który ma doskonałe wszystkie materiały, żaden nie ma problemu, wytrzymałe w każdym doświadczeniu. Jeżeli tylko zastosujemy je, to jest towar nie do zniszczenia – miłość, pokój, radość, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, uprzejmość. Cudowne, wspaniałe elementy pokazujące Prawdę.
Ewangelia Jana 8, 42-47: „Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego.” Dlaczego nie pojmujecie Mojej mowy, mówi Pan? Dlaczego tak trudno zobaczyć u wierzących, że po zgromadzeniu życie ich zostało poddane przemianie? Dlaczego po tylu biblijnych Słowach nie widać zmian? Czyżby praca Bożego Słowa już w nas zakończyła się, dokonała? Czy my już doszliśmy w dużej mierze do punktu, że już dalej nie możemy rozwinąć się i już nikt więcej nie zobaczy w nas nic więcej, tylko to, co już było? A może będzie to coraz bardziej utwardzone, coraz bardziej dumne, samozadowolone. Pan Jezus mówi bardzo wyraźnie i to jest Prawda, to mówi Pracodawca. Dlaczego nie ma w Mojej firmie rozwoju i wzrostu? Bo słuchacie, ale nie rozumiecie co do was mówię, bo nie łączycie tego ze swoim codziennym życiem. Łączycie to z filozofią chrześcijańską, ale nie z codziennym życiem. Filozoficznie można rozwinąć się w chrześcijaństwie i być naprawdę filozoficznie bardzo silnym umysłowo z różną wiedzą, a mało życiowym według wzoru, który mamy w Chrystusie Jezusie. I uważajcie, bo to jest właśnie to, o czym mówiłem na początku, diabeł jest kłamcą. On tak mota człowieka, tym bardziej wierzącego, żeby wierzący człowiek nie żyjąc Słowami Jezusa, miał poczucie, że jest mocny czy mocna i może jeszcze powiedzieć innym jak żyć. To jest właśnie wróg. „Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” On nie wytrwał w prawdzie. Pomyśl, chcę, żebyś to zweryfikował, zweryfikowała. Co postanowisz po tym zgromadzeniu zmienić w swoim życiu? Sprawdź. Czy będziesz mieć jakiekolwiek postanowienie, bo moją obawą jest, że większość nie będzie miała żadnego postanowienia, tak jakby w ogóle nie odbyło się żadne zgromadzenie. Po prostu wysłuchane, sprawa zamieciona, idziemy dalej. Tak mnóstwo ludzi słuchało Jezusa, ale gdy przychodziło do wyborów życia, okazało się, że oni dalej wybierali po swojemu. I kiedy przyszło, żeby zawyrokować, czy wolicie prawdę czy kłamstwo, oni określili, że wolą jednak kłamstwo, bo pozwala im swobodniej żyć. Chciałbym, żebyśmy mieli konkretne decyzje, konkretne zastanowienia, żebyśmy nie byli ludźmi, którzy słuchają Słowa Bożego i tak naprawdę nie rozumieją, co mówi Pan Jezus. On mówi do mnie i do ciebie, do każdego z nas i będzie mówić aż do końca naszego życia, bo cały czas potrzebujemy Słowa Pana. Bo On powiedział, że nie samym chlebem karmi się człowiek, ale każdym Słowem, które pochodzi z ust Bożych, a domyślam się, że do końca naszego życia, do ostatniego tchnienia będziemy potrzebować tego Słowa jako pokarm, bo jak ma żyć duchowy człowiek bez duchowego pokarmu? To tak jak fizyczny bez fizycznego, umrze. Będziemy potrzebować więc tej przemiany. Mówię wam naprawdę, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy do zmiany. Gdyby Jezus przyszedł, stanął tutaj i zobaczyłbyś Jego życie, to byś powiedział: Panie, ile mi jeszcze brakuje. On otwiera usta, mówi parę Słów, a ty mówisz: Panie, ja mam taki wielki niedostatek. Pan mówi: Widzę, że słuchasz. ‘Panie, ja mam wszystko, wszystko mam, co byś chciał dowiedzieć się, Panie. Ja zaraz opowiem ci, jak to działa’. Tylko, że nie ma tego w życiu. To jest właśnie to, gdzie pada wiele słów, a nie ma potwierdzenia.
„Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie wierzycie mi?” (8,45.46). Dlaczego więc w Jezusie nie znajdziemy niczego złego? Nie możemy znaleźć potwierdzenia na swoje złe chrześcijańskie życie, że Jezus na takie zgadza się, potrzebujemy więc przemiany. Tak jak słuchamy, Pan jest gotów pomóc każdemu z nas, ale On oczekuje, że my będziemy gotowi uczynić to, co On do nas mówi. „Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.” (8,47).To byli ci ludzie, którzy uwierzyli w Niego, ale nie słuchali Jego. Chciałbym, żebyśmy naprawdę wykorzystali ten czas. W jakiś szczególny sposób doznaję co do tego obozu, że to jest bardzo ważny obóz. Aby poznać Prawdę i żeby ona wyzwoliła najlepiej wszystkich z niewoli samookreślenia, co to znaczy chrześcijaństwo. Bo to nie my określamy co to znaczy. Jezus powiedział, że określił to już Ojciec – wszyscy mamy być jak Jego Syn. To już zostało oznaczone i nikt już nie wejdzie tam, jeśli nie będzie podobny do Syna Bożego, Bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem wiecznym. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przez Niego.
Patrzmy więc na to, weryfikujmy, zastanawiajmy się. Może czasami przysnęliśmy i śnimy o wspaniałym śnie o niebie. A tak naprawdę to już nie niebo jest przed nami, ale niebezpieczeństwo spadnięcia do gehenny. Czy dobrą rzeczą było to, gdy Pan Jezus był na ziemi i wszedł do jakiejś synagogi czy świątyni, czy gdziekolwiek? I raptem wychodzą nauczyciele i On słyszy ich, o czym oni mówią, co oni mówią? I dokładnie wie wszystko o nich, bo On wszystko wiedział o każdym człowieku. Jak ty byś wytrzymał, gdyby wszystko zostało tak wypaczone, tak wykręcone, a ty jesteś prawdą. I zdajesz sobie sprawę, że masz tyle roboty do wykonania, żeby to wszystko wyprostować, co zostało pokrzywione. Co byś pomyślał? Jezus nie zrezygnował i chwała Bogu za to. Widząc to całe zepsucie, to całe odstępstwo, nie zrezygnował, ale zabrał się do pracy. Zabierz się i ty do pracy, zakasaj swoje duchowe rękawy i do roboty, moi drodzy, aby się ratować, budować nawzajem, wspierać, umacniać, aby czas Boży był wypełniony chwałą obecności Boga w tym miejscu. W Imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen.

