zgr.04.07.2025r wieczorne Marian - Wola Ojca najważniejsza bez końca cz.1
zgr.04.07.2025r wieczorne Marian - Wola Ojca najważniejsza bez końca cz.1
Niech Pan Jezus pomoże aby móc omówić ten temat i aby był dla nas z tego pożytek. W Liście do Efezjan, 3 rozdział, 14-21, apostoł modli się: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą. Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy, temu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen.”
Jedna z tych wspaniałych modlitw zapisanych w Biblii, gdzie Boży człowiek dobrze rozumie co tu dzieje się i wie jak Bogu i Ojcu bardzo zależy na tym, aby działo się tak, jak On chce, jak jest według Jego woli, żeby wierzący ludzie na ziemi mogli żyć w sposób godny Boga. Apostoł cieszy się, że ci ludzie w Efezie uwierzyli, ale chce jeszcze o wiele więcej, żeby zrozumieli, że Bóg, Niebiański Ojciec posłał Syna, żeby na ziemi zrodzić sobie święte potomstwo, które będzie Go czcić, szanować, poważać i będzie z otwartym sercem, świadome Jego wspaniałej miłości, czynić Jego wolę, nie pod przymusem, nie pod zakonem, nie pod rygorem, ale z nieprzymuszonej, całkowicie świadomej Boga woli, gdzie człowiek jest świadomy co Bóg wobec nas uczynił i nikogo nie trzeba zmuszać, żeby uniżał się, czy uniżała, i żeby czynić to, co miłe jest Bogu. Ale ci, którzy do Niego należą, będą czynić to z miłości do Ojca. Apostoł wie jakie jest pragnienie Ojca, który posyła Swego Pierworodnego Syna, którego posyła na ziemię, żeby zapłacił cenę za wszystkich Jego synów i córki, aby oni mogli oczyszczeni od starego dziedzictwa rozpocząć nowe życie. Dlatego ten Niebiański Ojciec zawsze pragnął aby między Jego dziećmi była miłość, żeby te dzieci mogły nawzajem budować się, cieszyć w prawdzie, usługiwać sobie nawzajem. On nigdy nie chciał bałaganu, rozgardiaszu, samowoli w Kościele pośród Swoich dzieci. Ten Niebiański Ojciec chciał mieć po prostu prawdziwą rodzinę zbudowaną z synów i córek, którzy cieszą się społecznością z Ojcem, cieszą się, że mogą do Niego należeć. A Jego Pierworodny Syn jest doskonałym przykładem tej woli Ojca i pragnień Ojca. To w jaki sposób Jezus żył na ziemi, jest dla nas najlepszym dowodem czego pragnie Niebiański Ojciec od każdego z nas.
Z pomocą Ducha Świętego będziemy zanurzać się w tą wspaniałość naszego Niebiańskiego Ojca, jak i we wspaniałość Syna, do której obyśmy chcieli z mocy Ducha dorastać, wrastać, rozwijać się, żeby to było dla nas cenniejsze niż wszystko inne. Abyśmy mogli zobaczyć, że kiedy przyszedł Jezus, On rozbił ludzką rodzinę, rozbił rodzinę grzeszników. On powiedział, że Jego przyjście to jest wprowadzenie miecza między ojca, syna, matkę, córkę, miecza wobec rodziny grzeszników, aby rozpocząć dzieje całkowicie nowej rodziny poczętej z Nasienia nieskalanego, z Syna Bożego Jezusa Chrystusa. On pokazał więc, że wszelka ludzka rodzina zawiodła, ona nie była w stanie wykonać woli Niebiańskiego Ojca. Ojcowie zawodzili, matki zawodziły, dzieci, wszystko zawodziło na tej ziemi. I Bóg posłał Swego Pierworodnego Syna, żeby zakończyć ten niesławny czas zepsutej ludzkości i rozpocząć całkowicie inne dzieje. To jest niesamowite, że Pan Jezus jest pierwowzorem tej rodziny, pierwszym, który pokazał jak będą żyły dzieci Wszechmogącego Boga na ziemi, w jaki sposób Duch Święty będzie docierał do nich, jak będzie budował relacje. Dla mnie i dla ciebie jest to najważniejsze. Mamy dużo zła między wierzącymi ludźmi, dużo agresji, złośliwości, złych nastawień, pomówień, niechęci, różnych rzeczy, które są dziejami starej, cielesnej, zepsutej rodziny.
Kiedy Paweł pisał do Koryntian, jako ochrzczonych w wodzie i w Duchu, powiedział, że jeszcze cieleśni jesteście, ponieważ między wami są swary, zawiści, nastawienia. To samo pisał później Jakub, że to nie pochodzi od Boga, co dzieje się między wami. To jest od złego. Ale jeżeli coś pochodzi od Boga, to przede wszystkim jest to czyste, święte, miłujące. Mamy więc świadomość, że przyjście Jezusa Chrystusa przyniosło miecz, porozbijało wiele rodzin. Wiele rodzin zostało rozbitych przez ten miecz, dlatego, że więzi grzeszników nie mogą pozostać, jeżeli człowiek wiąże się z Bogiem. To musi ustąpić całkowicie prawu Bożemu, czystości, nieskalaności. Grzeszny współmałżonek prowadzi do grzechu, grzeszny rodzic prowadzi do grzechu, grzeszne dziecko ciągnie rodzica do grzechu. Grzesznik zawsze ciągnie do grzechu. Dlatego Bóg powiedział, że ci, którzy do Niego należą, zostają z tego wyłączeni i oni nie dadzą ciągnąć się do grzechu. Oni będą żyli według woli Wszechmogącego Boga dlatego, że Syn Pierworodny, który urodził się w ziemskiej rodzinie, mając Ojca w Niebie… To jest niesamowite jak patrzymy na Syna i widzimy Jego postępowanie, wtedy możemy zobaczyć jak to wygląda, w jaki sposób to dzieje się, jak zachowuje się Pan Jezus. Będziemy chcieli to zobaczyć na ile Bóg nam pozwoli. Sami wiecie dużo już, ale ile z tych rzeczy jest zastosowanych? Myślę, że jakaś znikoma część. Reszta to jest dodatek ludzki i to zepsucie, które niszczy chrześcijaństwo.
Ta modlitwa jest więc niesamowita. Ten sam apostoł w Liście do Rzymian 8,14-17 mówi o tym: „Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Boga. Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni (albo lękliwości), lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym (albo duchowi naszemu), że dziećmi Boga jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli. ” Apostoł mówi o tym, że ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi. Duch Boży prowadzi tylko jedną drogą, przez ciało Chrystusa, uwielbiając Syna w tobie i we mnie. To jest niesamowite, co chce od nas Ojciec. On chce, żebyśmy całym sercem pokochali Jego Syna, żebyśmy w Synu zobaczyli swoje życie, prawdziwe życie z Boga. Bo kto ma Syna, ten ma życie. Abyśmy zobaczyli, że nie ma życia poza Chrystusem, że nawet to, że ktoś uwierzył, że Jezus Chrystus był na tej ziemi, wcale jeszcze nie czyni tego człowieka żywym. Dopiero kiedy w tym człowieku zamieszka Życie przez wiarę, którą ma ten człowiek, że Jezus żył na ziemi, wtedy Życie przenika życie tego człowieka i ten człowiek powstaje z martwych aby żyć dla Boga według tego Życia, którym żył Jezus Chrystus tutaj na ziemi.
W Ewangelii Łukasza w drugim rozdziale widzimy Pana naszego Jezusa Chrystusa: „A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boga była nad nim. A rodzice jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju. A gdy te dni dobiegły końca i wracali, zostało dziecię Jezus w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli jego rodzice, a mniemając, iż jest pośród podróżnych, uszli dzień drogi i szukali go między krewnymi i znajomymi. I gdy go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając go. A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich. A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami. I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie. I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę? ” Łuk. 2,40- 49.
W tym, co jest Ojca mego Ja być muszę. Nie ma dla mnie czy dla ciebie nic bardziej ważnego, jak być w tym, co jest sprawą Ojca. Być w sprawach Ojca. Być człowiekiem już uwolnionym od szukania własnej chwały, od zabiegania o względy ludzkie. Ludzie mogą myśleć, że zgubiłeś się, ale ty wiesz, że tak naprawdę jesteś w tym miejscu, w którym być powinieneś i należysz do Niebiańskiego Ojca, a On napełnia cię wartościami, które przewyższają wszystko, co na tej ziemi można osiągnąć. Ta społeczność z Ojcem jest niesamowita. Bóg, który stworzył wszystko, co widzialne i niewidzialne, kiedy ma z tobą społeczność, przenika cię Jego miłość, Jego dobroć, Jego łagodność, Jego charakter, Jego natura. Wtedy jesteś człowiekiem, który wygrywa na tej ziemi.
Jezus w ten właśnie sposób postępował. Ta natura Boga była w Nim. Chociaż przyszedł z kobiety, z ciała, ale też z Ojca w Duchu. Już jako dziecko wzrastał, rozwijał się. Mając dwanaście lat dokładnie wiedział co ma robić – być w sprawach Swego Ojca. Później czytamy dalej: „Lecz oni nie rozumieli tego słowa, które im mówił. I poszedł z nimi, i przyszedł do Nazaretu, i był im uległy. A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim. Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.” Łuk.2,50-52. Dalej wzrastał, rozwijał się. Był uległy swoim ziemskim rodzicom, Józef był opiekunem, matką była Maria. Traktował ich z szacunkiem, ale wiedział, że sprawy Ojca są najważniejsze. I w tym wzrastał i rozwijał się.
I przyszedł pewien dzień, w którym wyruszył do służby. Wtedy już wola Ojca była we wszystkim. Nie ulegał już żadnemu człowiekowi, żadnej innej woli. Tutaj jeszcze według zakonu szanując Swoją matkę, opiekuna, ale zawsze postępował tylko w tym, co jest według woli Jego Ojca. Ale dopóki nie dorósł, nie dał żadnej ujmy Słowu Swego Ojca, który zapisał w zakonie: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Wiemy, że do końca troszczył się o Marię, nawet na krzyżu przekazał opiekę nad nią swemu umiłowanemu uczniowi, Janowi. Był więc prawdziwy, we wszystkim prawy. My tego właśnie potrzebujemy; nie zabiegania, nie zagubienia, nie pokazywania swojego egoizmu czy swojej własnej woli, czy demonstrowania tego, ale uszanowania Ojca w niebie. Co On chce od nas - jaka jest Jego wola. To jest proste. Jego wolą jest to, żebyśmy byli jak Jego Syn. To jest Jego wola, abyśmy wszyscy byli jak Jego Syn, który zawsze był w woli Ojca. Abyśmy wzrastali, rozwijali się w poznawaniu Boga, ale Jego wolą jest abyśmy zawsze byli jak Jego Syn, który ucząc się zawsze czynił to, co chce Ojciec. Abyśmy nie byli ludźmi, którzy uczą się, potem nie uczą się, ale żebyśmy nieustannie uczyli się, szanując ten czas łaski, aby wola Ojca była wykonana w tobie i we mnie.
W Ewangelii Jana 6,57 czytamy Słowa Pana Jezusa: „Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję,” Są to więc niesamowite Słowa, które mówią: Ja żyję przez Ojca, Ojciec jest Moim Życiem. Wszystko co czynię, czynię dzięki Mojemu Ojcu, który jest w niebie. Potem mówi dalej: „tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie.” To znaczy, że żyć będzie przez Syna. Nie bez Syna tylko przez Syna. Jezus powiedział, że beze Mnie nic nie uczynicie, ale wszystko uczynicie trwając we Mnie. Wszystko stanie się możliwe, gdy będziecie trwali we Mnie, a nic beze Mnie nie będziecie czynić. Wszystko więc co czynimy, czy jemy, czy pijemy, czy mówimy, czy wstajemy, czy śpimy, mamy wszystko czynić w Imieniu Jezusa Chrystusa. I wtedy to jest to, co chce Ojciec. Abyśmy dalej nie żyli szarpiąc się między światem a Bogiem, ale by zapadła całkowite decyzja – Syn i tylko Syn jest Życiem, którym chcę żyć tu na ziemi. Tylko dzięki Synowi, tak jak Syn. Nie chcę żyć po swojemu, nie mam swoich planów, swoich zamiarów, umarłem na krzyżu, aby Syn mógł być uczczony we mnie, a przez Syna Ojciec. Nikt nie zna Ojca, tylko Syn i nikt nie zna Syna, tylko Ojciec i ten komu zechce Ojciec objawić, Syn zechce objawić.
Nasze poznanie Ojca i Syna jest wynikiem ich świętego pragnienia, byśmy nie byli bez poznania, ale byśmy znali wolę swego Ojca w niebie i znali jaka jest Jego wola, że to jest Umiłowany Syn. Możesz zastanawiać się: A co ja mam robić? Należ całkowicie do Syna – to masz robić. Niech Syn będzie dla ciebie ideałem, wzorem wszystkiego, wypełnieniem tego w czym Ojciec ma upodobanie. Jeżeli będziesz wszystko czynić w Imieniu Jezusa, to dokładnie czynisz wolę Ojca. Jezus powiedział, że Moim pokarmem jest pełnić wolę Ojca. Jezus więc karmił się czyniąc wolę Ojca. Rozumiecie, że to jest najzdrowszy pokarm? Kiedy my karmimy się, pełniąc swoją wolę, to my struwamy się, struwamy się i struwamy się i chodzimy struci, stale mamy coś złego. Ale kiedy spożywamy z woli Ojca z tego zdrowego pokarmu, to my karmimy się niebiańską słodyczą, chwałą świętego życia Jezusa Chrystusa. Dlatego Jezus mówi, że kto się Mną karmi, ten żyć będzie. Kto karmi się Synem, ten żyć będzie, kto karmi się synostwem Syna, kto poznaje synostwo Syna, spożywając z Jego synostwa wszystko, jak On żył, ten żyć będzie. Nie jakiś syn, tylko Jeden Syn jest wzorem dla wszystkich synów i córek. I ten Syn zawsze mówił jedno: „Ja nic nie czynię sam z Siebie, ale tylko to, co powiedział Mi Ojciec, co Ojciec pokazał Mi.” I to jest niesamowite, że Syn nigdzie nie wywyższa siebie, nigdzie nie wywyższa siebie, kiedy jest dwunastolatkiem i nigdy nie wywyższa siebie, kiedy ma trzydzieści lat, i nigdy nie wywyższa siebie, kiedy jest już w niebie, i nigdy nie wywyższy siebie. Zawsze wywyższa Swojego Ojca. To Ojciec wywyższa Swojego Syna. Dlatego nie my mamy się wywyższać, Ojciec, Syn niech nas wywyższą. Ojciec z Synem niech wywyższą nas, a kogo Oni wywyższą, ten naprawdę będzie musiał być kimś, kto żyje według Syna Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Ani Ojciec ani Syn nie wywyższą. To jest to zamieszkanie, kiedy przychodzą i zamieszkują w tym człowieku. To jest chwała być mieszkaniem Boga. Ale to nie jest tak, że Oni przychodzą sobie do kogokolwiek. To musi być gotowe mieszkanie, mieszkanie, w którym jest świadomość, że nie żyję już dla siebie ale żyję dla Niego.
Ewangelia Jana 8,28.29: „Wtedy rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył. A Ten, który mnie posłał, jest ze mną; nie zostawił mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się jemu podoba.” Taki jest Syn – zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Myślę, że to powinno nas zmobilizować do tego, by modlitwa apostoła była w sercu naszym, modlitwa Pana Jezusa: Ojcze, aby oni byli jedno. Apostoł poświęcił wiele swojego życia, aby do tego doszło. Jednak ludzki upór wiele sprzeciwił się apostołowi. Pierwsze, to sprzeciwili się Synowi, sprzeciwiali się kolejnym uczniom Jezusa, to jest drugie. I sprzeciwiać się będą do samego końca, ponieważ nie miłują Jezusa Chrystusa tak, żeby oddać Mu swoje życie i ustąpić Jego prawu, prawu posłuszeństwa woli Ojca. Syn nigdy nie będzie nieposłuszny Ojcu, On zawsze czyni to, co chce Ojciec, co podoba się Ojcu.
Kiedy patrzymy na wychowanie Syna przez Ojca, nie jest to wychowanie mięczaków, to nie jest wychowanie takie, jak często robią ludzie. On wychowuje Syna naprawdę w bardzo poważny sposób. Kiedy tylko Syn wypełnia wolę Ojca, idzie do chrztu, by Jan ochrzcił Go. Ojciec potwierdza, że to jest Jego Syn Umiłowany, i że w Nim ma upodobanie, i zaraz wysyła Go na kuszenie. Pan Jezus nie je przez czterdzieści dni i kiedy zaczyna doskwierać Mu głód, wtedy następuje atak. Ojciec więc przez Swego Ducha wyprowadza Swego Syna na kuszenie. Sam nikogo nie kusi, ani sam nie jest podatny pokusom. Ale tam właśnie w tych pokuszeniach Syn wygrywa, okazując, że Ojciec jest dla Niego najważniejszy i mówi, że będziesz żył każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi i tylko Jemu kłaniać się będziesz. Nikomu innemu. To nie jest zabawa, prawda? Nie urodził się w jakiejś bogatej rodzinie, która by Mu załatwiła komfortowe warunki. Urodził się w ubogiej rodzinie, urodził się w miejscu niekomfortowym. Od początku Ojciec zorganizował Mu życie w doświadczeniach, w przeciwnościach i Syn odnajdywał tam Ojca, a Ojciec ćwiczył Go, cały czas sprawdzał Go czy będzie wierny, czy będzie posłuszny, czy zrobi to, co ma zrobić. I Syn jest doświadczony we wszystkim prócz grzechu. Nigdy nie popełnił grzechu. Wychowywanie Ojca nie jest takie, jak często wychowują ludzcy rodzice. Jest to bardzo zdecydowane wychowanie. Ojciec wie, co chce osiągnąć w Swoim Synu. I Syn wzrasta rozwijając się w doświadczeniach. To nie jest opis, gdzie opisane jest, że żył zawsze w takim spokoju, zadowoleniu, Ojciec wszystko dawał Mu najlepsze i nigdy nie brakowało Mu niczego z tych ludzkich rzeczy. On często nie miał by gdzie głowy skłonić, często spał pod otwartym niebem w chłodzie, w głodzie, w odrzuceniu, w niezrozumieniu, często niedosypiał.
List do Hebrajczyków 5, 7-10: „Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego i został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka.” Nie możemy nawet zarzucić Ojcu, że nie miłował Syna. Ojciec miłuje Syna doskonałą miłością Ojca. On jest doskonały w tej miłości. Ale Syn ma wykonać potężne zadanie tu na ziemi i On jest drogą dla mnie i dla ciebie. I wszyscy synowie i córki będą cierpieć na ziemi, i w cierpieniach będą wzrastać, rozwijać się, i coraz więcej znać Boga. I to jest szkoła tego Ojca dla wszystkich dzieci. Kogo miłuje, tego karci, ćwiczy, wychowuje. To nie jest głaskanie, to nie jest bieganie wkoło, to nie jest załatwianie wszystkiego, żeby człowiekowi było tylko wygodnie. On działa raczej w taki sposób, żeby człowiek zrozumiał, że On chce mieć Swoich synów i córki w każdym doświadczeniu, gotowych czynić to, co chce Ojciec, choćby nawet trzeba było zapłacić życiem.
Nic nie może być ważniejsze jak wola Ojca. Jezus mówi, że kto pełni wolę Ojca, ten jest Moją rodziną, matką, bratem i siostrą. Jezus pokazuje prawdziwą rodzinę - kto pełni wolę Ojca – pełnienie woli Ojca jest wyznacznikiem Bożej rodziny. A wolą Ojca jest to: Oto Mój Syn, Jego słuchajcie, Jego naśladujcie, dzięki Niemu żyjcie przed Moim Obliczem, wtedy będę was wychowywał, będę ćwiczył was, przeprowadzał przez różne wydarzenia, ale nigdy nie zostawię was, będę z wami. Ojciec zawsze był z Synem, dopiero nasze grzechy oddzieliły Ojca od Syna i Syna od Ojca.
Mamy więc do wyboru, albo chcemy prawdziwego synostwa, bycie prawdziwą córką Boga, albo chcemy zginąć. Albo będziemy wdzięczni za to, że On Swoich synów naprawdę posyła w ogień, w doświadczenia, w przeciwności i oni dopiero tam zaczynają składać przed Nim hołd. I wtedy mówią: Zaprawdę, Boże, jesteś Bogiem naszym, jesteś Ojcem naszym w każdym doświadczeniu. Nie pyskują, nie dyskutują, nie sprzeczają się, nie podważają autorytetu Ojca, ale uczciwie wyznają: Ojcze, cokolwiek uczynisz, jestem dla Ciebie tutaj na tej ziemi. Nie moja wola, lecz Twoja – mówi Syn w Getsemane. Kiedy woła, naprawdę woła do Ojca. Wie jakie to jest trudne doświadczenie dla Ojca i dla Niego. A jednakże Ojciec podejmuje dalej decyzję – masz to uczynić, Synu, masz przyjąć grzechy tych wszystkich ludzi na Siebie, abyś dla Mnie odkupił ich własną Krwią, żeby oni mogli stać się Moimi synami i córkami, których wrzucę w ogień, w doświadczenia, w przeciwności i będę ich wytapiał jak złotnik wytapia złoto, aby osiągnąć próbę – sto procent czyste, nieskalane. Musisz wiedzieć, że ten Ojciec chce mieć czystą rodzinę, aby Jego synowie i córki żyli w zgodzie, w miłości. Wszystko inne jest deprawacją, jest podważaniem autorytetu Ojca w niebie. Wszystko, te sprzeciwy, walki, stawianie się, pokazywanie swojej niezależności są udowadnianiem, że nie chcę żyć według Twojej woli, Ojcze. A wolą Ojca jest to, abyśmy nawzajem miłowali się miłością synów i córek Bożych, jak Jego Syn miłuje Go. I to nie jest łatwe, to jest najtrudniejsze, co można tu na tej ziemi osiągnąć. Nie ma nic trudniejszego na tej ziemi, jak nie dać odciągnąć się od woli Ojca, pozostać wiernym, wierną Jemu.
Jakub pisze w swoim Liście, w pierwszym rozdziale, wiersze 2-4: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków”, oraz 12 wiersz: „Błogosławiony mąż, który znosi doświadczenie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.” Doświadczenia więc, próby. Musimy być gotowi na to, że kiedy przyjęliśmy Syna, przyjęliśmy zrodzenie z Boga, jako nasze zrodzenie do życia według Jego woli, to bądźmy gotowi na wiele cierpień, na wiele przeciwności od wszystkich, w szczególności od najbliższych, bo od tego zaczyna się cierpienie. Wtedy Bóg pokazuje, że jesteś dzisiaj nie z tej rodziny, należysz do Mnie, dlatego czynię różnicę między tobą a nimi. Tobą będę opiekował się w szczególny sposób. Im będę dawał jeść, pić, dam im oddychać, żyć na ziemi, mimo tego, że żyją wbrew Mojej woli. Ale ciebie będę traktować inaczej, tobie nie pozwolę na żadne bezprawie, na żadne opuszczenie jakiegokolwiek dnia, tego, co Ja chcę w tobie osiągnąć. Ty będziesz żył już tylko dla Mnie, mówi Bóg. I to jest prawdziwe. Tak żył Jezus. Jezus mówi: Nie żyję tu dla siebie ale dla Ojca, jestem tu dla Jego woli.
Bóg więc w szczególny sposób zajmuje się Swoimi. Będzie bolało wszędzie, ale to dla naszego dobra, dla naszego zbawienia. Bóg nie pastwi się, Bóg wychowuje. Kiedy wychowuje nas, wtedy uniżamy się, wtedy skłaniamy swoje kolana i wyznajemy: Zaprawdę, Ojcze, prowadź dalej. Nie podnosimy głowy bez Jego woli, nie wstajemy bez Jego woli. Syn mówił zawsze w uniżeniu: Ojcze. Patrząc na Syna. Nie chciałbym, żebyśmy w zborze patrzyli po ludziach i budowali nasze relacje na podstawie tego, co widzimy w ludziach. Ale byśmy budowli nasze relacje na podstawie tego, co widzimy w Synu. Chcemy czytać o Synu, chcemy poznawać Syna. Apostoł Paweł mówi, że wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa, poznać Go, doświadczyć jak żył Syn na tej ziemi. Jeszcze bardziej zagłębić się w Jego doskonałość. Czytałem, że On w posłuszeństwie doszedł do doskonałości, uniżony. Kiedy szedł do Jana; Jan był przecież człowiekiem, największym z ludzie, a tu przychodzi do niego Syn Boży, Syn Człowieczy i Jezus uniża się, i daje się Janowi ochrzcić. Nie wywyższa się, nie jest dumny. Jan dobrze wie, że to on powinien zostać ochrzczony przez Jezusa, ale Jezus mówi, że ma wypełnić się wszelka Ojca sprawiedliwość. Jest uniżony, przyjmuje drogę Ojca jako drogę chwały, drogę uwielbienia Swojego Ojca. Jeżeli my przyjmiemy drogę synów i córek jako uwielbienie Syna, to będzie to dobrze, tak być powinno. Jeżeli będziemy pokazywać swoje ja, to znaczy, że nie wybraliśmy drogi Syna. A szkoda, bo możemy ratować się dzięki Synowi. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo, bardzo ważne.
Ewangelia Jana 8,54.55: „Odrzekł Jezus: Jeżeli Ja siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, że jest Bogiem waszym. I nie poznaliście go, ale Ja go znam; i gdybym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale Ja go znam i słowo jego zachowuję.” Znam Swojego Ojca i żyję według Jego woli, Słowo Jego zachowuję. Myślę, że potrzebujemy wiele zweryfikować swoje życie chrześcijańskie, żeby zrozumieć: Co to znaczy, aby On zamieszkał w nas przez wiarę, aby synostwo stało się dla nas niesamowitą chwałą. Synostwo w Synu, a nie synostwo z nazwy, ale synostwo w Synu Pierworodnym Jezusie Chrystusie, prawdziwe synostwo, które wywodzi się z tego Pierworodnego. Urodzeni z Niego, z tego nieskalanego Nasienia, aby prowadzić święte życie, mając Ojca Świętego w niebie.
Ewangelia Jana 14,30.31: „Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic we mnie; lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec.” Świat musi poznać, że Ja zawsze żyję według woli Ojca. Nie żyję jak świat, chociaż żyję pośród świata, ale nie żyję jak świat, nie czynię tego co świat. Jestem nie z tego świata. Moje pochodzenie jest z Królestwa Bożego. I to jest niesamowite, że my tego właśnie potrzebujemy na co dzień, by uzmysłowić sobie, że to nie my. My mamy dużo pomysłów, dużo celów, zamiarów i często poświęcamy naśladowanie Syna na konto tych zamiarów i celów. Podczas gdy Syn poświęcił wszystko aby czynić wolę Ojca. Nie dał namówić się do niczego tutaj na świecie. Diabeł nie mógł do niczego nakłonić Go, ponieważ wola Ojca była świętą dla Syna. Gotowy był nawet cierpieć, znieść poniewierkę, odrzucenie, hańbę, fałszywe zrozumienie o Nim. Gotów był wszystko znieść, aby tylko wola Ojca była wypełniona.
Niesamowity jest też ten piąty rozdział Ewangelii Jana, kiedy wypowiada się o tym w sposób jawny. Kiedy stawiano Mu różne zarzuty, On odpowiada, od 19 wiersza: „Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni.” Syn nie może różnić się w ogóle od Ojca. Syn ma być dokładnie jak Ojciec. „Widziałeś Mnie, widziałeś Ojca”. Taki właśnie jest Ojciec. Czy my też możemy swobodnie powiedzieć: Widziałeś mnie, widziałeś Syna, taki jest Syn, taki jest Jezus Chrystus. Mamy dorastać do Jego wymiarów. Tracimy czas na różne cielesne działania, zamiast zostawić to wszystko. Bieda jest z tymi, którzy tracą czas. Marnują swoje życie na różne cielesne rzeczy, zamiast ratować się. Przykre jest, że ludzie wierzący tak gubią swoją wieczność uparcie stawiając na swoim, zamiast wykorzystać czas, by uczyć się Syna, jak żył Syn.
„Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wzbudza z martwych i ożywia, tak i Syn ożywia tych, których chce. Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi, aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, zbliża się godzina, owszem już nadeszła, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego i ci, co usłyszą, żyć będą. Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.” Tak jak Syn mówi: Wszystko mam od Ojca.
„I dał mu władzę sądzenia, bo jest Synem Człowieka. Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd. Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał. Jeżelibym Ja wydawał o sobie świadectwo, świadectwo moje nie byłoby wiarogodne. Jest inny, który wydaje o mnie świadectwo, i wiem, że świadectwo, które On o mnie wydaje, jest wiarogodne. Wy posłaliście posłańców do Jana, a on dał świadectwo prawdzie. Ja zaś nie polegam na świadectwie ludzkim, ale to mówię, abyście byli zbawieni. On był światłem gorejącym i świecącym, a wyście chętnie do czasu radowali się jego światłem. Ja zaś mam świadectwo, które przewyższa świadectwo Jana; dzieła bowiem, które mi powierzył Ojciec, abym je wykonał, te właśnie dzieła, które czynię, świadczą o mnie, że Ojciec mnie posłał. A sam Ojciec, który mnie posłał, wydał o mnie świadectwo. Ani głosu jego nigdy nie słyszeliście, ani postaci jego nie widzieliście, ani słowa jego nie zachowaliście w sobie, ponieważ nie wierzycie temu, którego On posłał. Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot. Nie przyjmuję chwały od ludzi, ale poznałem was, że nie macie w sobie miłości Bożej. Ja przyszedłem w imieniu Ojca mego, a wy mnie nie przyjmujecie; jeśli kto inny przyjdzie we własnym imieniu, tego przyjmiecie. Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem? Nie myślcie, że Ja was będę oskarżał przed Ojcem; oskarża was Mojżesz, w którym wy złożyliście nadzieję. Gdybyście bowiem wierzyli Mojżeszowi, wierzylibyście i mnie. O mnie bowiem on napisał. A jeśli jego pismom nie wierzycie, jakże uwierzycie moim słowom?” Ew. Jana 5,20-47. To jest cała wypowiedź Pana Jezusa Chrystusa. On wszystko czyni według woli Ojca i On wzywa nas do Siebie: „Wyprzyj się siebie samego, weź swój krzyż na siebie, idź za Mną i naśladuj Mnie.” Bądź synem, bądź córką według jednego Syna. Bądźmy zachwyceni synostwem Syna, który w cierpieniach, doświadczeniach pozostaje wierny Ojcu. Nigdy nie rezygnuje, nie poddaje się. Do końca wytrwał, doszedł do doskonałości w posłuszeństwie woli Ojca.
Przypowieści Salomona 3,12: „Kogo bowiem Pan miłuje, tego smaga, jak ojciec swojego ukochanego syna.” Jak Ojciec Swego ukochanego syna. W tym smaganiu jest miłość, w tym ćwiczeniu jest miłość. On nigdy nie chciał naszej krzywdy, On zawsze chciał naszego dobra. To wróg, diabeł, atakuje dzieci Boże, żeby zniszczyć w nich oddanie Ojcu, żeby doprowadzić ich do zniechęcania wobec woli Ojca, i żeby opuścili tą wolę, myśląc, że nie dadzą sobie rady, nie wytrwają w tych wszystkich przeciwnościach. Ale musisz wiedzieć, że Bóg nigdy nie ćwiczy swego syna czy córki ponad siły nasze, ale wraz z doświadczeniem, daje wyjście. To wyjście to jest cały czas Jego Syn. Ten Syn umacnia nas, posila: „Ojcze, Ty dałeś Mnie ich wszystkich i nikogo nie straciłem, oprócz syna zatracenia”. To Syn umacnia nas i my dalej idziemy mimo tych przeciwności, mimo całego tego czynionego zła w zamian za dobro. Idziemy dalej, mając świadomość, że nie ma innej drogi, że diabeł zawsze będzie nas nienawidził i posłuży się każdym, którym tylko może, żeby uderzyć nas, żeby sponiewierać nas, żeby nas zdeptać, żebyśmy byli jak śmiecie, które można zdeptać, na które można napluć. On myśli sobie, że w końcu złamie ciebie, i że ty podniesiesz głowę i powiesz: Dość, ile jeszcze chcesz, żebym cierpiał. Diabeł na to liczy, że postawimy się Ojcu. A Bóg nie ma upodobania w tych, którzy się cofają i giną. Diabeł wie o tym, dlatego wszelkimi środkami próbuje doprowadzić nas do zniechęcenia, bo kiedy się cofniemy, to będzie znaczyło, że straciliśmy ufność do Ojca i uznaliśmy, że On nie wie co robi z nami. A do tego niech nigdy nie dojdzie. On zawsze wie co z nami robi, nigdy nie robi niczego nadaremno. Mamy więc tą świadomość, że kogo miłuje, tego ćwiczy, wychowuje. Już w Psalmie drugim mówi o Swoim Ukochanym Synu, że kto nie pocałuje Syna, ten wpadnie pod Boży gniew, kto więc nie uczci Syna jako Syna.
Pamiętajcie, to jest najważniejsze. Syn to jest nasz ideał, nasz wzór, nasze wspaniałe pociągnięcie nas do tego, abyśmy zmieniali się, byśmy chcieli zmieniać się, byśmy chcieli coraz więcej być jak On wobec Ojca, coraz bardziej podobni do Syna, by tak stawać przed Ojcem, by uczcić Ojca. Syn kocha, kiedy my czcimy Ojca, Syn kocha, kiedy my przychodzimy do Ojca coraz bardziej w duchu synów, córek, w Duchu Chrystusowym. Pamiętaj, to jest wojna o wszystko. Szkoda każdego człowieka, który ulega złemu i zaczyna służyć jemu. To wcale nie znaczy, że jest już po stronie diabła, ale daje się oszukiwać, tak jak dawali się oszukiwać uczniowie Jezusa. Ale straszne jest służyć nie temu ojcu. Ojciec nigdy nie używa dziecka Bożego przeciwko dziecku Bożemu. Nigdy. Jeżeli ktoś staje przeciwko, to znaczy, że opuszcza teren dziecka Bożego. Ojciec nigdy nie uderza przez Swoje dzieci Swoich dzieci, nigdy. Jeżeli ktokolwiek uderza dziecko Boże, musi opuścić teren bycia synem Ojca, wszedł gdzieś w grzech, w odstępstwo. I wtedy taki ktoś zaczyna atakować dzieci Boże, bo diabeł chce jak najszybciej to wykorzystać, że wierzący człowiek odpada, żeby zaatakować tych, którzy trwają. Bo może upamięta się i wróci, a przecież to jest najlepszy oręż. Ci, którzy są blisko, gdy atakują, zadają największy ból. Diabeł liczy na to, że to będzie na tyle silny ból, żeby zniechęcić. Ale nigdy twój ból nie będzie tak silny, jak ból Pierworodnego Syna, kiedy moje i twoje grzechy zostały złożone, i kiedy został oddzielony od Ojca przez nas.
Nie chciejmy do tego nic dokładać, przyjmijmy w pokorze jak Syn te wszystkie cierpienia, te wszystkie rzeczy i idźmy dalej, nie dając odwrócić się od Ojca. Szkoda, że tak mało ludzi rozumie ewangelię i tak mało dało miejsce zamieszkania Ojcu i Synowi w sobie, żeby nie żyć już dla złego, ale dla dobrego. Tylu wierzących straci wieczność dlatego, że nie stali się miejscem zamieszkania. A Jezus poszedł przygotować miejsce tylko dla tych, w których Ojciec i Syn zamieszkali tu na ziemi; dla mieszkań Boga tu na ziemi. Bo mieszkanie Boga jest święte, a więc my musimy być świętymi. Nie wolno nikomu z nas, jeżeli mienimy się dziećmi Boga, uderzać, ranić, poniżać, kpić, szydzić, drwić, pokazywać swoje. Dzieci Boga są zobowiązane dążyć do pokoju i do uświęcenia, bez którego nikt z nas nie zobaczy Pana. Najlepiej więc kiedy człowiek jak najszybciej pokutuje, porzuca zło, bo jeśli diabeł znajdzie, że uda mu się wykopać tylko jedną norę, kopie zaraz następne nory, żeby umiejscawiać tam swoje zło, żeby siać swoje nasiona. Im szybciej więc człowiek pokutuje, rozumie swoje niebezpieczeństwo, że kiedy stajesz przeciwko drugiemu dziecku Bożemu, to stajesz przeciwko Ojcu. Jezus mówił, że kto Mnie odrzuca, to odrzuca Ojca, a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje i Ojca. Lepiej, żeby ludzie to rozumieli i nie szukali wojny, tylko pokoju. Lepiej, żeby pokutowali, porzucali zło swojego charakteru, niż porzucali charakter Chrystusowy na konto swego charakteru. Paweł mówi, że to, co było kiedyś, nie ma znaczenia, teraz liczy się tylko to, co mam w Chrystusie. To jest moje zbawienie, to jest mój ratunek.
List do Rzymian pierwszy rozdział. Apostoł Paweł tak pisze ten List od początku: „Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany na apostoła, wyznaczony do zwiastowania ewangelii Bożej, którą [Bóg] przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych o Synu swoim, potomku Dawida według ciała, który według ducha uświęcenia został ustanowiony Synem Bożym w mocy przez zmartwychwstanie, o Jezusie Chrystusie, Panu naszym, przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, abyśmy dla imienia jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody,” Rzym.1,1-5. Do posłuszeństwa wiary w Syna Bożego, do posłuszeństwa Syna Bożego, abyśmy przywiedli wszystkie narody. O tym myśli apostoł Paweł. Aby wszyscy byli posłuszni według posłuszeństwa Jezusa Chrystusa. To jest nasz wzór posłuszeństwa. Nie do jakiegoś posłuszeństwa, tylko do jednego posłuszeństwa. Bo nie ma dwóch posłuszeństw. Jest tylko jedno posłuszeństwo, w którym jest nasze posłuszeństwo. To jest posłuszeństwo Syna, bo i my staliśmy się synami i córkami Boga. To posłuszeństwo jest właśnie tym, do którego prowadzi apostoł.
Potem mamy List do Rzymian 15, 16: „Żebym był dla pogan sługą Chrystusa Jezusa, sprawującym świętą służbę zwiastowania ewangelii Bożej, aby poganie stali się ofiarą przyjemną, poświęconą przez Ducha Świętego,” Aby stali się ofiarą przyjemną Bogu, poświęconą przez Ducha Świętego. Rzymian 16,17-27: „A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. Tacy bowiem nie służą Panu naszemu, Chrystusowi, ale własnemu brzuchowi, i przez piękne a pochlebne słowa zwodzą serca prostaczków. Albowiem posłuszeństwo wasze znane jest wszystkim; dlatego raduję się z was i chcę, abyście byli mądrzy w tym, co dobre, a czyści wobec zła. A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi. Łaska Pana naszego, Jezusa, niechaj będzie z wami. Pozdrawia was Tymoteusz, współpracownik mój, i Lucjusz, i Jazon, i Sozypater, rodacy moi. Pozdrawiam was w Panu ja, Tercjusz, który ten list pisałem. Pozdrawia was Gajus, gospodarz mój i całego zboru. Pozdrawia was Erast, skarbnik miejski, i brat Kwartus. Łaska Pana naszego, Jezusa Chrystusa, niech będzie z wami wszystkimi. Amen. A temu, który ma moc utwierdzić was według ewangelii mojej i zwiastowania o Jezusie Chrystusie, według objawienia tajemnicy, przez długie wieki milczeniem pokrytej, ale teraz objawionej i przez pisma prorockie według postanowienia wiecznego Boga obwieszczonej wszystkim narodom, żeby je przywieść do posłuszeństwa wiary - Bogu, który jedynie jest mądry, niech będzie chwała na wieki wieków przez Jezusa Chrystusa. Amen.”
Aby wszystkich przywieść do posłuszeństwa Pierworodnego Syna. On jest tym obrazem dla mnie i dla ciebie, do którego mamy się dostosować. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, żeby w zborze, ci, którzy są w tym zgromadzeniu i doznają, że są częścią tego zgromadzenia, żeby rozumieli, że tu mamy się wychowywać a nie niszczyć, nie mamy gubić wartości chrześcijańskich, ale do nich dążyć, bo to jest sprawa najważniejsza. Pan Jezus po to przyszedł aby stać się dla nas życiem, abyśmy nowe życie prowadzili. Dziękuje Bogu za wszelkie dobro, które tutaj w zgromadzeniu zostało zasiane i zostało w Imieniu Jezusa ujawnione jako dobro, którym sam Bóg obdarzył ten zbór. Ale też są rzeczy złe i niedobre, które nadal jeszcze funkcjonują, i które powinny być usuwane z tego zboru, żeby coraz bardziej wzrastać na podobieństwo Bożego Syna. Nasze relacje opisane są w Biblii. Powinniśmy być jak cząstki, które mają o siebie jednakie staranie, jak ludzie, którzy zrozumieli, że toczymy bój o wieczne życie, a nie bój z sobą nawzajem. Nie unikniemy cierpień, ale nie my mamy sobie je sprawiać. Amen.

