zgr.28.06.2025r wieczorne Marian - Patrząc z miłością na Pana Jezusa Chrystusa cz.2

zgr.28.06.2025r wieczorne Marian - Patrząc z miłością na Pana Jezusa Chrystusa cz.2

 

Wiemy, że Pan Jezus przyszedł i w niesamowity sposób rozjaśnił ciemności tej całej ziemi, uczynił z nas kogoś innego. Pawiem wam, teraz jestem już żonaty, mam wnuki. Ale idę sobie, młody chłopak, na spotkania z dziewczyną. Podchodzę do niej i mam taką minę: ‘No co, cieszysz się?’ ‘No, cieszę się’.’ Ale dobrze, żeśmy się spotkali’. ‘Tak, dobrze’. ‘Ale jakoś nie widać po tobie’. ‘Nie wiesz co mam w sercu’. Ktoś by pomyślał sobie: No, chwilę, czy tak wyglądały te spotkania? Czy jakoś inaczej wyglądały? Potrafiliśmy to fizycznie okazywać, że jesteśmy zadowolenie, szczęśliwi, że naprawdę jest nam przyjemnie, teraz będziemy mogli spędzić wspaniały czas. Dotarliśmy na to spotkanie.

Dotarliśmy na to spotkanie, tak? Mamy teraz wspaniały czas z Panem Jezusem Chrystusem. I co? Panie, nie wiesz, co mam w sercu. Pan nie wie co mam w sercu? Pan mówi: Pokaż to wszystkim, co masz w sercu. Ja nie chcę, żebyś wstydził się Mnie przed innymi. Pokaż Mnie przed innymi, że kochasz Mnie, że do Mnie należysz, że jestem twoim największym Szczęściem, że poza Mną nie widzisz w ogóle świata. Pokaż to wszystkim, udowodnij, że Mnie kochasz. No, śmiało. Dlaczego jacyś ludzie mieliby wyprzedzać Chrystusa i dlaczego mieliby być ważniejsi, jakieś kobiety, mężczyźni, od wspaniałego Króla chwały? Dlaczego mielibyśmy skrywać to? Pan Jezus powiedział: Wszak kto Mnie się zawstydzi, tego Ja też zawstydzę się w niebie. Tam nie będzie udawanego: ‘Ojcze, Ty nie wiesz, co ja mam w sercu’. Tam nie będzie tak, tylko naprawdę Pan zawstydzi się i nie wymieni naszego imienia w niebie. A to będzie straszne dla mnie i dla ciebie, jeżeli my tu na ziemi nie potrafimy pokazać jak Wielki, jak wspaniały jest nasz Chrystus. Jeżeli skrywamy Go gdzieś i chowamy, bo uważamy, że Chrystus to jest nasze nieszczęście, bo gdyby nie Chrystus, to bylibyśmy tacy normalni ludzie, tacy nie skryci i wszystko byłoby widać, co się dzieje. A tak, to musimy ukrywać to, skrywać, udawać, coś robić; no samo nieszczęście z tym Chrystusem. Ale tak nie jest.

Naprawdę zależy mi, żebyście byli wdzięczni Bogu, szczęśliwi, by nieustannie chwalić Pana. Nie tylko głosząc innym, bo takich głosicieli jest pełno. Ale takich, którzy głoszą Go z miłości do Niego, którzy mówią innym ludziom o swoim Umiłowanym i opowiadają to w taki sposób, że wszyscy wiedzą, że ten człowiek naprawdę kocha Jezusa, bo gdzie by go nie spotkać, to wszędzie tylko o Nim opowiada. Nie ma innego tematu, jak tylko Chrystus. Nie ma o czym pogadać, szkoda czasu, żeby o czymś innym rozmawiać. Skoro Jezus był na tej ziemi, był pośród nas i przyszedł, aby objawić nam Ojca. Czy to nie jest niesamowite? Mamy więc coś, co jest ważne.

Nie chciałbym, żebyście po tym zgromadzeniu wyszli tacy sami. Wolałbym, żeby był ślad, że coś się stało, że byliście przed Obliczem Króla, i że On wstrząsnął waszymi postanowieniami, zrujnował wasze palny, a zostawił tylko jeden plan, by żyć dla Niego, żeby stworzyć z nas Swoją wspaniałą oblubienicę. Wszak On powiedział, że On sam Sobie kształtuje piękną, czystą, chwalebną, świętą nieskalaną, doskonałą oblubienicę. To mówił o tych, którzy do Niego należą. A ja wiem, że Jezus nigdy nie mówi na pusto. Zawsze czyni to, co powiedział. Doznaję to na sobie, że On nie bawi się  zajmowaniem się oblubienicą. On naprawdę kształtuje ją tutaj na ziemi, bo tam już nie będzie nic poprawiał w niej.

Mamy więc krótki czas i musimy nauczyć się tego, że każde zgromadzenie to jest coś bardzo ważnego, to jest spotkanie z Panem. Ktoś by spytał się: A jak było na tym spotkaniu z Panem? Co takiego ten Pan opowiadał? O czym ten Pan mówił? ‘Ach, mówił o miłosierdziu’. Acha i co z tym miłosierdziem? ‘No, miłosierdzie, to przecież miłosierdzie’. Czy wtedy rozwijasz cały plan swojego życia, żeby pokazać jak wielkie miłosierdzie okazał ci Pan? Jak wyzwolił cię z tych wszystkich rzeczy, jak dzisiaj dzięki Niemu możesz żyć na nowo. Rozwijasz cały plan twego życia, jak Pan dotarł do ciebie, w jaki miłosierny sposób obszedł się z tobą. I człowiek mówi: Zaprawdę, widzę, że Pan okazał ci miłosierdzie. Bo człowiek, który mówi: ‘Wiesz, no miłosierdzie, to miłosierdzie’; to znaczy, że człowiek nie wie co to jest miłosierdzie. Człowiek, który doznał miłosierdzia jest niesamowicie wzruszony tym, że Bóg okazał miłosierdzie, że Bóg tak łaskawie obszedł się z nami. Ja pamiętam swoje grzechy  ty pamiętasz swoje grzechy, i że Pan zaniósł je na krzyż, żeby nigdy więcej nie wspomnieć. A jak Bóg nie wspomni, to jest dla mnie najważniejsze, bo to On jest Bogiem. Diabeł może cały czas gadać moje grzechy, ale Bóg powiedział: Ja więcej nie wspomnę ich już. To jest dla mnie niesamowita chwała, że ten Bóg, który stworzył mnie, przeciwko któremu czyniłem to, On nigdy nie wspomni tego, nie będzie zajmował się tym, bo chce, abym był z Nim na nowych warunkach, na warunkach miłości.

Chciałbym więc, żeby każdy czas, każda twoja chwila spędzona z Biblią, spędzona w modlitwie, na zgromadzeniu, w rozmowach z braćmi i siostrami, to była chwila, kiedy ty wiesz, że przygotowujesz się na spotkanie z Królem i chcesz mieć czyste szaty, chcesz mieć czyste myśli, czyste słowa, czyste działania. Chcesz porządkować, chcesz przygotowywać się, chcesz budować. Cały czas jesteś w temacie; temat nie kończy się. Temat twojego i mojego życia to Chrystus. Tak zaczęło się i tak ma dobiec do końca. To nie może być cokolwiek innego. To musi być Chrystus w nas, nadzieja chwały.

Jeżeli On nas tak umiłował, jeżeli patrząc na Niego widzę niesamowitego Bohatera, który zstąpił na taką ziemię. Kiedyś powiedziałem wam i jeszcze raz powiem, że Bóg dwa razy pokazał mi jak wygląda ta ziemia, jak jest zepsuta. I Pan Jezus wiedział w co przychodzi. Jak ja zobaczyłem to, to byłem przerażony, że ja na tej ziemi muszę żyć. Jak ja mam żyć teraz, Panie, żeby nie skazić się, skoro tu jest samo zło. Nigdzie nie ma, żeby było dobrze. Wszędzie źle, zło, grzech, bezprawie, mordy, przelana krew. Każda cząstka ziemi zlana jest krwią. Żyjemy na takiej ziemi, gdzie ludzie knują zło, czynią sobie zło, krzywdzą się nawzajem. A my tu żyjemy. I teraz jak ostoi się ta oblubienica, jak nauczy się tej wspaniałej prawdy, jeśli nie będzie miłować swego Oblubieńca. Da się zwieś, oszukać diabłu, że świat nie jest taki zły, że świat jest całkiem, całkiem, że w świcie można jeszcze coś dobrego znaleźć. Świat tkwi w złym, mówi Pana. Każdy, który szuka tam dobra, to jest głupi, bo tam nawet dobro jest złem.

Dobro więc jest tylko w Chrystusie Jezusie i dla mnie i dla ciebie jest to tak ważne, żebyśmy nie chybili celu. Przed założeniem świata Jezus był przeznaczony na Ofiarę za nas, a my byliśmy przeznaczeni, aby przyjąć Jego Ofiarę. Bóg nim to wszystko stworzył, postanowił, że będziemy mogli wiecznie żyć z Nim w Jego domu. Ale to wszystko musi być zebrane w jedną całość, w Chrystusie Jezusie. I dla mnie i dla ciebie jest to ważne, żeby tego czasu w żaden sposób nie zmarnować. Musimy zmieniać się, moi drodzy. Tu nie ma czasu na to, żeby przychodzić ze zgromadzenia na zgromadzenie, i żeby być podobnym, podobną cały czas do tego samego człowieka, a może jeszcze gorszym niż było się wcześniej. Trzeba to zmienić, trzeba regulować sprawy. Pan mówi, że nim dojdziesz przed Sędziego, ureguluj wszystkie sprawy. Jeżeli wiesz, że masz to i to, skończ z tym, zakończ, usuń ten problem. Bo później, jak przyjdziesz, to Pan każe ci oddać wszystko, a nie masz jak oddać; zostaniesz więc wrzucony czy wrzucona do gehenny. Regulujmy sprawy, oczyszczajmy się, bądźmy przejęci tym, że powrót Pana jest coraz bliżej. Chcemy więc być znalezieni jako mądrzy, którzy przygotowali się na to spotkanie. Nie chcemy stracić czasu na zabawę w Kościół, czy inne rzeczy.

Jeżeli Pan mówi o miłości wzajemnej, a apostoł Paweł potwierdza to, że niczym jesteśmy, jeśli nie mamy miłości do Chrystusa, to nie mamy prawa okłamywać się. Jeżeli nie miłujemy Jezusa, to niczym jesteśmy, nic nie warci. Z całym swoim obdarzeniem, nie wiadomo czym jeszcze. Nic nie warci. Musi być miłość. To nie jest małżeństwo z rozsądku. To jest małżeństwo z miłości. Oblubieniec miłuje oblubienicę, a oblubienica miłuje Oblubieńca. To jest małżeństwo na wieczność. ’No, z rozsądku wybrałem Pana, bo On darzy życiem wiecznym’. To za mało. Miłuję Go, bo On jest dla mnie wspaniały. Im więcej patrzę na Niego, tym więcej widzę w Nim tego, co naprawdę potrzebuje człowiek, żeby być szczęśliwym. Widzę w Panu niesamowitą dobroć wobec nas ludzi i niesamowite poświęcenie. Kiedy On był tak zmęczony, myślał, żeby tylko odpocząć. Myślę, że każdy z nas był kiedyś tak zmęczony, że leciały oczy i była myśl, żeby tylko odpocząć. A On był jeszcze bardziej zmęczony. I kiedy przyszli ludzie, i On zobaczył ich, to ulitował się nad nimi, że są jak owce bez pasterza i mimo całego zmęczenia, zamiast pójść zasnąć, Pan zaczął mówić tym ludziom ewangelię.

To jest wspaniały Król, wspaniały Oblubieniec. On nie udaje czegokolwiek. Ja też nie chciałbym udawać wobec Niego, że jestem Jego wyznawcą, jeżeli ja uważam, że jest ktoś cenniejszy od Jezusa. Ludzie często zostawiają Jezusa dla kogoś, ale nie zostawią wszystkiego dla Jezusa, bo przecież trzeba żyć na tej ziemi. Nie. Trzeba żyć w niebie, to jest najważniejsze. Nasze pochodzenie albo jest z nieba, albo niestety nadal ziemskie. Ale ziemskie nie wejdzie do nieba. Mamy więc Jezusa, na którego patrzymy i jesteśmy pełni podziwu. Ojciec też jest zachwycony Swoim Synem. Mógł chlubić się Jobem, mógł chlubić się Noe, Henochem, Dawidem, Abrahamem, ale nikim nie mógł tak chlubić się, jak Swoim Umiłowanym Synem. I tylko Swemu Synowi wszystko oddał i tylko Swemu Synowi dał życie, by miał je sam w Sobie, tak jak Ojciec ma życie sam w Sobie. Niesamowity Syn. Do Niego należymy. Nie można Jemu połowicznie służyć, nie można połowicznie miłować Go, nie można traktować Go byle jak w swoim codziennym życiu i czuć się dobrze. Nie można, bo to znaczy, że człowiek nie wie z kim ma do czynienia. Nie ma nikogo takiego. Jakże często ludzie patrzą za czymś oczami, wodzą, jakby to miało przynieść im szczęście. Nie ma szczęścia poza Chrystusem. On przyniósł nam prawdziwą miłość, miłując nas. Gdyby nie On, chodzilibyśmy dalej w ciemnościach. Czy wiesz o tym? I każdy z nas mając te oczy i tak by nic nie widział. Bylibyśmy ślepi, nadzy, myślelibyśmy, że powiodło nam się w życiu, a na końcu zakopaliby nas i postawiliby nad nami jakikolwiek tam pomniczek, może wielki, może mały, myśleliby, że wypełnili ostatnią posługę i teraz już sprawa załatwiona. Jezus pokonał śmierć. Job już mówił, że moje ciało będzie czekać na Ciebie, Panie, i kiedy przyjdziesz powstanę z martwych i moje oczy zobaczą mojego Odkupiciela. Kochany Jezus!

To nie może być coś, co my robimy z nawyku. Wiecie, że można w pewnym momencie stać się chrześcijaninem, chrześcijanką z nawyku. Przychodzić, pomodlić się, pośpiewać, poczytać, posłuchać, odejść i przestać rozwijać się. W życiu codziennym, tak, trzeba się rozwijać, trzeba to robić, tamto robić, a w Jezusie człowiek przestaje się rozwijać i później te wszystkie kazania padają już na beton. Nie ma to nawet porównania z twardą ziemią. To jest już beton zamkniętego człowieka na rozwój, który w ogóle nie ma pomysłu, żeby rozwijać się duchowo, który nie myśli już o duchowym pragnieniu posiadania tego, co przyniósł Chrystus na tą ziemię. Paweł nigdy nie gasił tego działania. On mówił raczej: Szukajcie, dążcie do tego, a najbardziej, miłujcie.

Jakie niesamowite znaczenie ma proroctwo w naszym życiu, kiedy proroctwo wyprzedza czas i Bóg oznajmia nam to, co ma nadejść, a myy jesteśmy już przygotowujący się na to, co ma nadejść. Nie jesteśmy tak prowadzeni, że Bóg może wie a może nie wie. On wszystko wie i mówi, że nic nie uczyni wcześniej, nim nie oznajmi to Swoim sługom prorokom. Nie uczyni nic wcześniej. Niesamowite, co? I to dzięki Jezusowi. Bo gdyby nie Jezus, nie byłoby w ogóle proroków. Gdyby nie Jezus, Bóg nie mógłby mieć relacji z żadnym człowiekiem. To Syn zapłacił za każdego z nas i wstecz, i w tym czasie, i do przodu. Za każdego, który należy do Ojca. On wykupił nas Bogu, abyśmy byli rodem królewskim, kapłaństwem świętym, ludem nabytym. Chciałbym, żebyś myślał o tym czy myślała, żebyś walczył z wrogiem duszy. Pan Jezus powiedział o trzech glebach. Tylko czwarta zachowała Słowo. Trzy przepuściły taką wielką okazję, czwarta zachowała i wydała owoc, plon; rozwój, wzrost. Pamiętaj, że wzrost jest pokazaniem, że słyszysz, co mówi Bóg. Brak wzrostu pokazuje, że uszy zatykają się. Człowiek przestaje słyszeć, serce nie porusza się, duch nic nie czyni; człowiek przesiedział i poszedł dalej. Ale kiedy Pan nieustannie porusza tobą, to wtedy nie jest tak.

Ewangelia Mateusza 11,25-30: „W tym czasie odezwał się Jezus i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam odpocząć. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie”. Uczmy się więc od Pana Jezusa, mając Jego jarzmo, idąc razem z Nim. „że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie.”

Nasza dusza jest w chaosie, ona jest roztrzepana. Nasze usta nawet nie są w stanie dokładnie zrobić tego, co ona tam w sobie ma. Jakby mogła, to gadałaby na okrągło i to o wszystkim, co tylko popadnie. Taka jest nasza dusza. I może uspokoić się, odpocząć od tego gadulstwa tylko w Chrystusie Jezusie. Jezus mówił tylko to, co chciał Ojciec. A potem mówi: A wy mówcie to samo. Mówcie jak mówi Słowo Boże.  Mamy Pana Jezusa i On mówi, żebyśmy przy Nim uczyli się, uczyli się Jego, poznawali Jego. Chodząc z Nim, uczyli się Jezusa Chrystusa i coraz więcej korzystali z Niego.

Kiedy widzimy Go umywającego nogi uczniom, to czy to nie jest pokora, czy to nie jest uniżenie? On jest Królem, On jest Panem, On jest Zbawicielem, On jest Synem Boga, a umywa nogi prostym rybakom, jakimś prostym ludziom. Spuśćmy te nasze głowy w pokorze. Powiedzmy: Panie, skoro mam nauczyć się przy Tobie pokory, to chcę nauczyć się pokory. I wtedy w człowieku dzieje się coś innego. Człowiek zaczyna doznawać, że każdy dzień to jest lekcja, jak postąpię, w jaki sposób zachowam się. Czy będę czuć się wielki, czy będę doznawać, że Pan jest Wielki, uniżając się, że Pan w pokorze wygrał bitwę z pychą diabła, gdyż pokora Chrystusa była silniejsza od pychy diabła. Dobro okazało się silniejsze od zła, miłość od nienawiści, prawda od kłamstwa, życie od śmierci, od grzechu.

Rozumiecie, czy my możemy tak sobie żyć, kiedy wiemy, że On pokonał naszego najgorszego wroga, diabła? Diabeł nas tępił, niszczył, zmuszał nas do pełnienia swojej woli. A Jezus pokonał go, przebaczył nam nasze przestępstwa czynione w niewoli u diabła i powiedział: A teraz daję ci wolność: Żyj dla Mnie. Żyjmy więc dla Niego. Nie ma znaczenia ile masz lat w chrześcijaństwie, Chrystus jest coraz piękniejszy. Im dłużej żyjesz z Panem, tym bardziej, tym więcej chcesz Go znać, bo więcej rozumiesz jak cenny jest Chrystus. To nie mija, to rozwija się, to dojrzewa. Uczmy się więc Pana, poznawajmy Go. My mamy wzrastać, nasz rozwój musi być coraz bardziej widoczny, moi drodzy, moi kochani. Im dłużej jesteś wierzący, wierzącą, tym bardziej musi być widać twoją miłość do Chrystusa, twoje zrozumienia kto to jest ten Chrystus i oddawanie Mu czci z coraz większym zrozumieniem Kim On jest. Człowiek w jakimś czasie może pchać się przed Chrystusa myśląc: Panie, ja to dla ciebie zrobię. Potem już wie: Panie, jedynie Ty możesz napełnić mnie, bym to zrobił. Jeżeli Ty nie chcesz, ja nie pójdę.

Człowiek więc uczy się Chrystusa i poznając Go coraz więcej, zdaje sobie sprawę jaki On jest. I wtedy oblubienica staje się coraz bardziej świadoma Oblubieńca. On zna nas doskonale, On nie musi rozwijać się, On wszystko wie o nas. Czy to jest coś wspaniałego, że pokonał śmierć? Wszyscy prawdopodobnie umrzemy, jeżeli nie wróci Pan. Czy to jest dla nas cenne, że pokonał śmierć, że dał nam paszport do nieba, do wieczności, życie wieczne? Czy z tego powodu będziemy poddawać się przemianie? Czy będziemy coraz bardziej szczęśliwi z powodu Chrystusa? Czy cierpienia, przez które przechodzimy, jeszcze bardziej odzwierciedlają to, że coraz bardziej do Niego należymy? Bo kto więcej cierpi, ten więcej miłuje. Wiecie, że Bóg gniewał się na nas, a gniew Boży, to tragedia. A Jezus uśmierzył Boży gniew, idąc umrzeć za nas na krzyżu. Przyjął ten gniew na Siebie, dając tobie i mnie swobodę życia. Kocham Jezusa. Powiedz, kochasz Jezusa? Powiedz to wyraźnie, powiedz to. Dzisiaj jest taki sam. I On nie przyszedł po to, żeby pobyć z nami i adorować nas niebem i mówić: Wiecie, naprawdę, w niebie będę miał dla was pączuszki, kwiatuszki i wszystko, co najlepsze, poduszeczki, wygodne łóżeczka, wszystko dla was najlepsze; no pójdź za Mną. Nie. On mówi o krzyżu, o śmierci naszego ja, o nowym życiu. I On sam uczynił to na ziemi, a mówi, że w niebie będzie miłość. Miłość idzie tam do nieba.

1Piotra 1, 17-23: „A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego, Wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, Lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was, Którzy przez niego uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu. Skoro dusze wasze uświęciliście przez posłuszeństwo prawdzie ku nieobłudnej miłości bratniej, umiłujcie czystym sercem jedni drugich gorąco, Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa.”

Urodzeni z nieskazitelnego nasienia, urodzeni ponownie, urodzeni na nowo, urodzeni z Boga, urodzeni z Ducha. Duchowi nowi ludzie, którzy mają życie z Chrystusa a nie z ojca i matki, z ziemskich rodziców. Mają życie wieczne, chwalebne, przychodzące przed Oblicze Ojca z całą wdzięcznością i zadowoleniem. I to przyniósł nam Chrystus, Zbawiciel - nowe życie. To nie moje ani twoje starania, to On postarał się o to, żebym ja miał możliwość chwalić Boga w duchu i w prawdzie, żeby przebaczyć mi, obdarować mnie, napełnić ducha potwierdzeniem, że jestem dzieckiem Bożym, żebym mógł uczcić Ojca mojego w niebie, należąc do Niego, i żebym wiedział, że mam Ojca miłosiernego, łaskawego, dobrego, ale też i Ojca sprawiedliwego, świętego i wymagającego, aby Jego Syn był uczczony w tobie i we mnie, tak jak się należy. On ma być uczczony, uwielbiony w nas. Dlatego Duch Święty przyszedł aby uwielbić Jezusa. Mamy być więc świętymi, bo Bóg jest Święty i my jesteśmy zrodzeni nie z tego zepsucia, ale zostaliśmy zrodzeni z wszelkiej, z całej  doskonałości Bożej, abyśmy uczyli się doskonałości już tutaj na ziemi.

List do Hebrajczyków 2,14.15: „Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, I aby wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli.” Przecież każdy wiedział, że musi umrzeć. I co teraz? Jak ja stanę przed Bogiem, z czym stanę przed Bogiem? Każdy wiedział ile w swoim życiu narobił różnych rzeczy. I teraz ten Chrystus, który przychodzi i spłaca. Czy to nie jest radość, wdzięczność, zadowolenie? Czy będę patrzył się i oglądał za tym czy za tamtym, bo tamten chodzi sobie tam, bo tamta chodzi sobie tam i będę sobie myślał: Jaki ja mam problem, a ja muszę siedzieć przy Jezusie, ludzie! To oni mają problem, a nie ja! Ja mam szczęście, że mogę siedzieć przy Jezusie, że mogę być z Panem, że mogę poznawać Go, że mogę jeszcze bardziej być z Panem. To oni mają problem, że Jezus nie wystarcza im, że potrzebują czegokolwiek innego, żeby mieć zadowolenia w tym życiu! Mam Jezusa i mnie wystarcza! Moje życie musi pokazać kto jest dla mnie najważniejszy, dla kogo żyję, dla kogo umieram, czyj jestem, kto mnie wykupił, kto zapłacił za mnie tą najwyższą cenę. Jezus Chrystus! On mógł to zrobić. Nikt inny nie mógł tego zrobić. Nikt inny nie mógł spłacić za mnie ani jednego twojego grzechu, ani mojego. A dzisiaj jestem czysty w Chrystusie, oczyszczony Jego Krwią. Dlatego mogę mówić o Nim, nie tyle patrząc po ludzku, ale patrząc po Bożemu na to, co On zrobił dla mnie. Wykupił mnie, spłacił mnie. Dzisiaj wstawia się przed Obliczem Ojca, żebym mógł mówić wam prawdę, żebym mógł dotrzeć do was, bo was też kocha i zależy Mu na każdym z nas, bo nie chce, żeby ktokolwiek zginął, ale by każdy uratował się i żył. I to jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie, że On nie po to poszedł do nieba, żeby pozwolić nam tu żyć byle jak, ale po to, żeby to nasze życie było piękne, chwalebne, czyste, zdobyte dla Pana.

Jeżeli więc widzisz, że Chrystus nie wystarcza ci, to znaczy, że już masz problem. Już diabeł coś zasiał w twoim wnętrzu, już stary człowiek nabrał otuchy i sił. Niech on lepiej idzie na krzyż, lepiej kochaj Jezusa, bo w chwili śmierci to Jezus będzie najważniejszy. On przeprowadzi ciebie przez śmierć, nikt inny, żadna inna radość nie przeprowadzi ciebie tam. Dlatego Paweł mógł pięknie napisać: Radujmy się w Panu zawsze. Nie tylko wtedy kiedy nam dobrze wiedzie się po naszemu, bo czasami dobrze wiedzie się nam, kiedy ścigają nas, mają do nas pretensje, żale; dobrze nam się wiedzie. A czasami kiedy tak dobrze się układa, dobrze się wiedzie, to źle nam się wiedzie. Gubimy się w tych wszystkich rzeczach i zaczynamy myśleć: Co by tu wykombinować w tym życiu, bo tak już mamy wszędzie taką swobodę?

Wykupił więc nas od Bożego gniewu, bo Bóg widział w nas Swoje stworzenie i posłał Syna, żeby wykupił nas. Czy to nie jest niesamowite, że On był gotów przyjść tutaj i zrobić to? Jezus przyniósł nam życie. To życie jest zwycięskie, to życie jest pojednane z Ojcem w niebie i to życie pójdzie do wieczności. To jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. On wszystko osiągnął – pokój z Bogiem. My mieliśmy wojnę z Bogiem, my ludzie mieliśmy wojnę z Bogiem, my cwaniaki: ‘Co tam, stanę przed Bogiem, ja Mu powiem co myślę o tym’; czy inne rzeczy. A On przyszedł i wziął te wszystkie nasze głupoty na krzyż, abyśmy obumarłszy im, mogli żyć dla sprawiedliwości. Pokój z Bogiem. Czy dziękujesz Panu Jezusowi za pokój z Bogiem? On musiał zapłacić na krzyżu za ten pokój. On musiał spłacić wszystkie nasze przestępstwa, żebyśmy mogli mieć pokój z Bogiem.

Czy jest to dla nas ważne w codzienności? Przecież my wiemy ile jest ważnych rzeczy w codzienności. Czy to jest ważne? Rozumiecie, że to znika? Ludzie wierzą, wierzą i coraz więcej znika Chrystus, a coraz więcej jawi się człowiek. Coraz mniej Chrystusa. I tak diabeł po cichu coraz bardziej odciąga ludzi od miłości Chrystusowej, od poznawania Pana, od życia według Jego rozkazów. Musimy otrząsnąć gadzinę i zwrócić się do Pana, dalej idąc za Nim. Musimy doznawać, że On to zrobił dla mnie i dla cienie. Musimy doznawać przez wiarę – On zapłacił za mnie cenę. On jest moim Wykupicielem, On to jest, Ten najdroższy, wspaniały Chrystus. Musisz chodzić z Nim jakbyś Go widział, jakbyś widziała Go. Wtedy jest dobrze. Kiedy chodzisz po omacku i nie widzisz Pana, to znaczy, że jest źle. Dla ciebie musi być jeszcze bardziej pewne, że On jest tutaj, niż my, co tu jesteśmy. To dla ciebie musi być oczywiste, że Pan tu jest, że należysz do Niego, z Nim chodzisz po tej ziemi. Paweł nawet mówi: W Nim chodźcie jak go przyjęliście. Pan mówi: Chodźcie za Mną, naśladujcie Mnie. On musi być dla ciebie kimś autentycznym. Przez Niego, dzięki Niemu nie zrobisz głupoty, wybierzesz dobro, odrzucisz zło. Pokój z Bogiem. Uwielbiony Chrystus, wywyższony nasz Król a my jesteśmy Jego poddani. To musi być coś normalnego, coś oczywiste dla mnie i dla ciebie. To jest walka o to, by wróg nie zabrał nam tego, co najcenniejsze, odciągając nas od Chrystusa. Pokój z Bogiem to jest coś niesamowitego. Stan wojny, na pewno będziemy może to już niedługo widzieć, jak wróg najeżdża na ten kraj, jak wszystko zaczyna mieszać się, latają bomby, ludzie są w niebezpieczeństwie i wtedy będziesz zdawał sobie sprawę, jak cenny będzie dla ciebie pokój. A to, co zadarliśmy z Bogiem, jest o wiele gorsze niż zadrzeć z człowiekiem. Człowiek może zabić ciało, ale duszy zabić nie może. Bóg  może i duszę wrzucić do gehenny. Zadzierać więc z Bogiem, to jest to tragedia, a my zadarliśmy z Bogiem. A Jezus wykupił nas z tego i dał pokój z Bogiem. W Nim mamy pokój z Bogiem. Kto ma Chrystusa, ma pokój z Bogiem. Niesamowite, co? Dlatego tak ważne jest by mieć Chrystusa. Nie dać zabrać sobie Chrystusa. Możesz mi wszystko zabrać, ale nie Chrystusa, bo jak mam Chrystusa, to mam wszystko, co naprawdę potrzebuję. A mogę mieć wszystko i kiedy tylko zostanie mi zabrany z przed oczu Chrystus, kiedy odwrócę oczy od Chrystusa na cokolwiek i przestanę widzieć Jezusa, wtedy tracę to, co naprawdę jest ważne. I diabeł o tym wie.

Niesamowite jest to, co Pan Jezus mówi w Ewangelii Jana 1, 51: „Powiedział też do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, ujrzycie niebo otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.” Niebo otwarte zobaczycie. Niesamowite, co? Ono było dla nas całkowicie zamknięte. A Jezus mówi: Dzięki Mnie niebo zostało dla was otwarte. Zobaczycie niesamowite doświadczenie jak niebo łączy się z ziemią, w jaki sposób to się dokonuje. Pan Jezus otworzył więc dla mnie i dla ciebie niebo. I ci, którzy mają czyste serce, będą widzieć Boga w niebie. Niebo otwarte jest dla wszystkich synów i córek Boga, którzy trwają w Jezusie Chrystusie. I tam Pan Jezus powiedział: „Ojcze, Ja chcę, żeby oni widzieli to miejsce gdzie Ja jestem z Tobą, aby oni też mogli być tam gdzie Ja jestem”. Niesamowite pragnienie. Kochany Jezus! My często jak mamy szczęście, to jesteśmy sami zadowoleni. On chce być zadowolony razem z nami. On chce cieszyć się razem z tobą i ze mną w tym miejscu wiecznej chwały, wiecznej miłości. I modlił się za mną i za tobą. To jest niesamowity Jezus. Wszystkie przyjaźnie zawodzą, Pan nie zawodzi. Ludzie zawodzą, obrażają się, wielcy przyjaciele rozchodzą się i potem najeżdżają na siebie i różne obelżywe rzeczy wobec siebie wypowiadają. Jezus nigdy tego nie robił i nie zrobi. On jest wierny, On jest prawdziwy.

Jezus powiedział, że jeśli będziemy czynić to, co On czyni, to będziemy Jego przyjaciółmi. Przyjaźń z Jezusem. Poświęć wszystko dla tej przyjaźni. Wszystko inne nie ma znaczenia; więcej znaczy być przyjacielem Jezusa. Abraham był przyjacielem Boga. Niesamowite, co? Być przyjacielem Boga. Ojcze nasz, który jesteś w niebie. Niesamowite, mieć Ojca w niebie, mieć dom w niebie wieczny, święty. I to wszystko uczynił dla mnie i dla ciebie Chrystus.

Najgorsze jest to, gdy mówimy o Chrystusie, a my jesteśmy obojętni wobec Niego. Zobaczcie jak to wróg strasznie zrobił, że nasz duch jest coraz słabiej poruszony tym Chrystusem. Stajemy się drętwi. Rozumiecie, drętwota przychodzi przed śmiercią. Jakby wielu wierzących ludzi duchowo już umierało, a my powinniśmy być zawsze w tak święty sposób poruszeni, żywi i to żywi z Ducha, nie z ciała, tylko duchowo żywi, świadomi tego, że to wszystko jest prawdą.

Wiele o niebie. List do Filipian 3,20.21: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.”

 W czasie wakacji ludzie jeżdżą na różne wyprawy, w różne piękne miejsca na tej ziemi; wcześniej wykupują, żeby mieć to miejsce i tak dalej. A ja mam zamiar jechać nie na wycieczkę, ale na zawsze do nieba. Tam jest moje najpiękniejsze miejsce. Nieraz już doświadczałem tego tu na ziemi, że lepiej jest być z Panem niż bez Pana. Żadne miejsce na ziemi nie jest tak piękne, jak to w niebie, gdzie jest Chrystus, gdzie jest Ojciec, gdzie będą wszyscy sami święci, których Jezus połączył z Sobą. Ale by tam wejść, trzeba do Niego należeć. I to jest sprawa najważniejsza, by uczyć się Pana, poznawać Pana coraz więcej i więcej, radować się Nim, śpiewać pieśni, uczyć się. Te pieśni niosą w sobie też przesłanie. Uczyć się przesłania tych pieśni. To nie są pieśni, które pojawiają się znikąd, to są pieśni, które docierają i słuchajmy co dociera do nas, jaki zamysł, jaki plan ma Pan też w tych pieśniach dla nas, abyśmy mogli śpiewając je, patrzeć na Pana, Sprawcę i Dokończyciela wiary naszej. W niebie będzie cały tłum tych, którzy należą do Niego.

Bądź zdeterminowany, zdeterminowana w tym, aby być w tym tłumie. Może trzeba nałożyć sobie jakieś uporządkowanie co do czytania Słowa, modlitwy, spotykania się, budowania się nawzajem, wspierania się. Dobry plan na życie, to należeć do Niego w każdej sprawie. Niech będzie uwielbiony Ten, który gotów był przyjść dla nas. Tylko tak ważne jest, żebyśmy my byli gotowi być tu dla Niego. Amen.

 

 

 

 

 

Jan 14:23