zgr 07 06 2025 wieczorne Marian – Dwa rodzaje społeczności cz 2
zgr 07 06 2025 wieczorne Marian – Dwa rodzaje społeczności cz 2
Z pomocą Pana pójdziemy kawałeczek dalej. Wczoraj mówiłem o dwóch rodzajach społeczności, że ludzie uwierzyli, zostali ochrzczeni i wchodzą w społeczność, ale nie wchodzą w narodzenie z Ducha. Poprzestają na tym, że zostali ochrzczeni, a więc zrobili już jakiś krok. Tak jak wcześniej w pewnej religii zostaliśmy ochrzczeni, też został zrobiony krok. I co z tego kroku wynikło? Nic specjalnego. A potem już jako dorośli ,znowuż ochrzczeni, kolejny krok; i co wyszło z tego kroku? Z reguły też nic szczególnego, bardzo podobnie – duże zagubienie, kręcenie się, jakby człowiek nie miał świadomości, że ta sprawa dotyczy Stwórcy nieba, ziemi i nas, ludzi. Jakby człowiek cały czas nie umiał zaakceptować, że nasz Bóg Stwórca dał nam Syna, żeby nas zbawić, żeby uratować nas, żeby wyzwolić nas z tego, co nabyliśmy wcześniej, żyjąc bez Boga na świecie, żebyśmy teraz nowe życie prowadzili. Człowiek chociaż jest już dorosły, nie umie złączyć tego z tym prawdziwym przyjęciem tego, co to jest chrzest. To nie jest jakaś namiastka czegoś, to jest rzeczywiście tak, jak jest napisane – zanurzenie w śmierć Chrystusa i powstanie do nowego życia. I zobaczcie jak to wygląda w rzeczywistości. Dorośli ludzie i dalej mają problem z chrztem. Wcześniej ochrzcili nas kiedy nic nie wiedzieliśmy, teraz ochrzciliśmy się, kiedy już wiedzieliśmy. I znowuż jest kłopot. Dlaczego jest taki kłopot? Dlatego, że człowiek chodzi uczuciami a nie prawdą, nie rzeczywistością; dzisiaj mam takie uczucia, to jest mi fajnie, przyjemnie, będę chwalić Boga, a dzisiaj już nie mam takich uczuć, nie jest mi przyjemnie, nie będę chwalić Boga.
Człowiek więc chodzi z Bogiem na zasadzie swoich uczuć, a nie na zasadzie rzeczywistości z Kim ma do czynienia. Bo jeżeli nie wiesz, to chcę ci powiedzieć, że dostałeś prawo, dostałaś prawo być z Bogiem, z Bogiem, który jest Stwórcą nieba i ziemi. Dostałeś prawo przybliżyć się do Boga! To jest niesamowite prawo. Idź i spróbuj przybliżyć się do jakiegoś prezydenta, czy króla, a zobaczysz ile będziesz mieć kłopotów. A tu dostałeś, dostałaś swobodny dostęp do Boga i nie możemy zachowywać się tak, jakbyśmy zostali ukarani tym, że Bóg pozwolił nam przyjść do Siebie. I co jest w tym wszystkim niesamowite? To, że to jest Święty Bóg. Jaką więc Bóg musiał zagwarantować nam świętość, żebyśmy mogli zbliżyć się do Świętego Boga. Dlatego Syn Boży umarł na krzyżu za mnie i za ciebie, żeby dać nam świętość, taką świętość, jaką ma sam Bóg. Inaczej nie byłoby napisane: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty.” Nie byłoby nam to dane, choćbyśmy nie wiem jak starali się. Jezus osiągnął to na krzyżu, doskonale oczyścił nas z wszystkiego, staliśmy się czyści jak Bóg, dzięki Krwi Chrystusa. I to jest to zwycięstwo nad diabłem, jest to pojednania z Bogiem nas ludzi. A ludzie zachowują się jakby wyświadczali Bogu łaskę, zamiast wdzięcznym sercem dziękować Mu za to, że On wyświadczył nam łaskę, że dał nam Syna, dał nam przebaczenie, dał nam pojednanie, dał nam możliwość poznawania Jego dzisiaj dzięki Jego Duchowi Świętemu. Nie dzięki naszemu rozumowi ani naszemu rozsądkowi, ani naszym namacalnym sposobom; ‘będę chodził, głaskał listki; no taki Bóg, to jest Bóg’. Ludzie głaskają listki, nie wiadomo co robią, pielęgnują różne rzeczy i dalej nie rozumieją, że to Bóg jest Bogiem Stwórcą.
Czy ty zaakceptowałeś, zaakceptowałaś to, że jest Bóg na niebie, Wszechmogący Stwórca, który stworzył nas ludzi, Którego straciliśmy przez grzech, i Który pojednał nas z Sobą w Chrystusie. I teraz ty nie wyświadczasz żadnej łaski Bogu, że tu jesteś. To On daje ci łaskę, że jeszcze pozwala ci tu przyjść. Mógłby wygnać ciebie i mnie stąd dawno, gdyby naprawdę był jak my. Obraziłby się tak, jak my potrafimy obrażać się i powiedziałby: ‘Aniołowie, stanąć tutaj przed drzwiami, jak który tylko będzie chciał wejść, to ciąć, kończyć’. I już nikt by tu nie wszedł. A jednakże pozwala. A ty chcesz zlekceważyć Go dlatego, że jest taki łaskawy i miłosierny? Chcesz pokazywać Mu swoją wielkość człowieczą? Chcesz demonstrować przed Nim, że ty jesteś niezależnym człowiekiem i ty będziesz decydować o sobie, co ty chcesz, kiedy On tak łaskawie obszedł się z tobą? Weźcie, zastanówcie się. Przecież my nie możemy tak postępować z Bogiem, jakbyśmy to my łaskę wyświadczali. I teraz człowiek łaskawie zrobi to albo tego nie zrobi. Teraz powinniśmy mieć największy zaszczyt, że w końcu możesz robić coś dobrego, coś porządnego. Nareszcie Bóg dal ci możliwość przestać błądzić, rozświetlił twoje i moje życie, i powiedział: Teraz wiesz dokąd chcę ciebie wprowadzić. Uświęcaj się, oczyszczaj się, naucz się chodzić razem z innymi w Moim Duchu, w jednym Duchu. To nie jest tak, że my tworzymy znowuż kolejną religię, bo do tego mamy niesamowity talent. Ale to On zrobił z nas Ciało Swojego Syna. I tylko On ma możliwość tak uczynić, bo bez Niego nikt nie byłby w stanie tego uczynić, żeby stworzyć na nowo Ciało, ale pod Głową Jego Syna i dać nam być cząstkami tego chwalebnego Ciała Jezusa Chrystusa, w którym członki są święte i mają o siebie nawzajem jednakie staranie. Czy widzisz siebie w tym wspaniałym miejscu chwały?
Otwórzmy na przykład 1List Jana. Cóż ten człowiek wypisuje tutaj? A pisze naprawdę wspaniałe przesłanie. Musisz obudzić się i zrozumieć, że to Bóg przyszedł do ciebie i do mnie w Swoim Synu. My musimy skończyć z naszymi atrapami, z naszymi minami, z naszymi dziwacznymi zachowaniami. Ja to znam z piaskownicy w świecie; te wszystkie obrażania się, urażania się, to rzucanie klocków, odchodzenie. Znam to z piaskownicy. Ale u dorosłych ludzi myślę, że to głupio wygląda, kiedy ludzie tak obrażają się, zostawiają swoje klocki, idą gdzieś, bo nie pasuje im ta piaskownica. Pójdą do drugiej piaskownicy i tam też będą sypać sobie piachem w oczy i udawać, że tu lepiej się bawią niż w tamtej piaskownicy. Wszędzie jest to samo, wszędzie są ci sami wierzący ludzie, którzy nie znają Boga, zachowują się wobec Boga w sposób naprawdę wredny. Bo tak zachowywać się wobec Kogoś, kto okazał nam taką miłość, to jest wredne. Dlatego będę mówił ci to, co mam ci do powiedzenia, bo jesteś wredny wobec Boga i chciałbym, żebyś nie był wredny, żebyś nie była wredna, żebyś kochał Go całym sercem, żebyś należał, należała, do Niego, żebyś Mu służył, żebyś uczył się Boga z całego serca, bo chcesz poznać Tego, który okazał ci taką łaskę. Dlatego Jezus powiedział, że poznawanie Tego jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał, to jest życie wieczne. Myślisz, że przekonasz mnie swoimi minkami? Ja patrzę się na ciebie, możesz sobie je robić. Ja i tak wiem, że jesteś wredny. Dlatego nie przekonasz mnie. Przekonasz mnie wtedy, kiedy zobaczę jak całym swoim życiem szukasz Boga i zaczynasz uniżać się przed Nim. Wtedy ja będę przekonany, że ty już wiesz z Kim masz do czynienia, bo przed Bogiem nie możesz stawać z własną chwałą; bo kto by zbliżał się do Ognia Trawiącego bez Chrystusa?
Zobaczcie więc co diabeł nawyprawiał ludziom. Tak pozwodził ich, że oni myślą, że to oni okazują Bogu łaskę. Przychodzą kolejni młodzi i wydaje im się, że oni poświęcają się, bo nie postawią sobie czupurka, tylko trochę łagodniej, albo nie będą już tak wrednie ubierać się, ale przecież nie mogą wyglądać tak, żeby ci młodzi śmiali się z nich. Rozumiecie, cały czas – jak ludzie mnie widzą, jak ludzie mnie widzą. A człowiek nie myśli: Jak Bóg mnie widzi, czy ja teraz myślę, żeby żyć tylko dla Boga, dla Jego chwały, czy dalej kombinuję jak podobać się ludziom. Nie dasz rady wtedy, bo ludzie mają różne humorki. Dzisiaj łysa głowa jest dobra, wczoraj długie włosy były dobre, jakbyś wyszedł na łyso, to by śmiali się z ciebie. Ludzie śmieją się w różnych wydarzeniach w różny sposób, z różnych rzeczy. Kiedyś naśladowali takich, potem naśladują takich. Zawsze kogoś naśladują, ale mało jest wierzących, którzy naśladują Pana Jezusa Chrystusa, którzy chcą mieć ten charakter, chcą mieć to spotkanie z Bogiem, chcą mieć tą relację z Ojcem, którą ma Syn. To jest najważniejsze.
Dlatego kiedy apostoł Paweł coś mówił, wiedział, że człowiek jest oporny, jest trudny. Dlatego czytaliśmy wczoraj o tych cielesnych społecznościach. On wiedział, że wielu cieleśnie podchodzi do Boga. Nie rozumieją z Kim mają do czynienia i mają opory, żeby uświęcać się, oczyszczać się, by być razem jedno. Oni cały czas mają swoje warunki; jest Wieczerza, a jeden jest pijany a drugi obżarty, inny znowu głodny; każdy bierze swoje, każdy myśli, że dalej jest tak samo jak było, nie zważając na to, że właśnie Bóg przyszedł na to spotkanie. I to jest bardzo ważne, żebyś wiedział, że z Bogiem możesz być wtedy, kiedy On dla ciebie jest naprawdę kimś cennym, ważnym, najważniejszym. Jeżeli nie, to zawsze będzie coś, te ludzkie humory. Pełno jest humorów, naprawdę jesteśmy bardziej humorzaści niż pogoda na zewnątrz. U nas nigdy nie wiadomo, co będzie za chwilę, a po pogodzie mniej więcej można się spodziewać, bo nadchodzi taki okres i czujesz, że jest dziwnie wilgotnie, pewnie zbliża się na burzę. Możesz przewidywać więc pewne rzeczy. U człowieka jest trochę trudniej przewidzieć to.
Ale powinno być to przewidywalne u wszystkich Bożych dzieci, że my mamy już nastrój wdzięczności, zadowolenia, chwały. My nie obrażamy się, nie zrażamy, my mówimy z sobą szczerze, otwarcie, prawdziwie, bo chcemy uratować się. Nie chcemy prawić sobie morałów, ani przypodobywać się sobie nawzajem jakimiś szczególnymi rzeczami; bracie, ty jesteś wyjątkowy, ty jesteś wyjątkowa, siostro, naprawdę. Tu nie chodzi o to, bo jeżeli w tej twojej wyjątkowości jest coś nie wyjątkowego, coś brudnego, to ten brud oddziela cię od Boga. Jeden grzech oddziela od Boga, bo Bóg jest wyjątkowy, On jest czysty.
Teraz przeczytajmy co pisze apostoł, 1Jana 1,1-4: „Co było od początku, co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota - A żywot objawiony został, i widzieliśmy, i świadczymy, i zwiastujemy wam ów żywot wieczny, który był u Ojca, a nam objawiony został - Co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to piszemy, aby radość nasza była pełna”.
Jan pisze o tym, że dostaliśmy dostęp do najwyższej chwały. Aniołowie patrzą na nas i dziwią się nam, dlaczego my nie cieszymy się z tego, dlaczego my chodzimy jakby ukarano nas tą społecznością z Bogiem, mamy taki problem, że teraz mamy możliwość być z Bogiem, że On jest Święty, że Jego dom jest święty, że wszyscy śpiewają Mu: „Święty, Święty, Święty, Ten, Który jest, Który był, Który ma przyjść”. My dołączyliśmy do tego grona w Chrystusie Jezusie. Niesamowita chwała! Chcę, żebyśmy to sobie uzmysłowili, że Jan pisze o chwale, o niesamowitej chwale, którą otrzymaliśmy w Chrystusie Jezusie. To jest coś, co przerasta wszystko, co moglibyśmy tylko sobie wyobrazić, że ktoś przebaczył nam grzechy w porządku, wspaniale, darował nam. Ale żeby jeszcze wprowadzić nas w społeczność z Sobą? Stwórca nieba i ziemi, Bóg Wszechmogący wprowadził nas w społeczność przez Swojego Umiłowanego Syna. Ta zapłata musiała być całkowita, żebyśmy mogli wejść w społeczność z Bogiem.
Czy wiesz co to jest społeczność? Czy miałeś, miałaś kiedyś z kimś społeczność, z człowiekiem, z którym mogłeś normalnie rozmawiać, bo cię rozumiał i ty rozumiałeś, rozumiałaś go i mogliście nawzajem cieszyć się rozmową, a nie podejrzewać, że ktoś zaraz wyciągnie coś z tej rozmowy. Po prostu mieliście społeczność, mogliście wspólnie razem cieszyć się będąc ze sobą. Tym więcej jest ta społeczność z Ojcem i Synem, bo Oni są doskonale czyści. Tam nie ma ani trochę, żeby wyciągać jakieś flaki z oleju, żeby wytargać jakieś rzeczy, żeby wybierać z rozmowy jakieś dziwne rzeczy, a potem tymi rzeczami atakować. Ojciec i Syn nigdy tych rzeczy nie robią i nie będą robić. Tam jest niesamowita rozmowa; kiedy ty nie umiesz jeszcze normalnie rozmawiać a Oni pomagają ci, żeby nauczyć cię przebywać w tej społeczności i doznajesz niesamowitej chwały. I o tym pisze tutaj apostoł Jan. On wzywa nas do tej radości bycia z Bogiem. Wtedy nie doznajesz, że lepiej jest ci gdzieś tam w pracy, w szkole, poza domem, czy gdzieś, doznajesz, że najlepiej jest ci z Bogiem. Paweł mówi, że kiedy jestem z Bogiem, jestem w zachwyceniu, a kiedy jestem z wami, jestem przy rozsądku, muszę uważać, bo jesteście bardzo kąśliwi, bardzo czepliwi i zawsze szukacie czegoś, żeby przyłapać. Kiedy więc jestem z wami, jestem przy rozumie, a kiedy jestem z Bogiem, jestem w zachwyceniu, mogę być całkowicie otwarty, On jest prawdziwy.
Mamy więc takie wspaniałe doświadczenie. Czy rozumiesz? Bo to może być kolejne zgromadzenie, po którym wyjdziesz i nie będziesz wiedzieć co tu było. A przynajmniej teraz obraziłem cię raz, to będziesz już wiedzieć, potem może trochę pocieszyłem cię, to też będziesz wiedzieć. Myślę, że dobrze, żeby zrozumieć to. Nie jesteś pępkiem świata ani bałwanem, koło którego będziemy chodzić, ale jesteś ważny, ważną, bo Bóg zapłacił za ciebie najwyższą cenę. Dlatego nie myślę, żeby tracić ciebie, ale też nie myślę, żeby zrobić z ciebie chodliwego bałwana, wokół którego trzeba się kręcić, bo ty pokażesz, że ty odejdziesz. Wielu odchodziło od Pana, a On nie biegał za nimi. Ale kto chce się uratować, ten wie, że jedynie przy Panu można uratować się. Przy Nim można nauczyć się pokory, uniżenia, co też było dzisiaj wspominane.
Mamy więc dostęp. Chcę, żebyś to zrozumiał. Pierwsze, to wielu nie rozumie krzyża. Wiedzą o krzyżu, ale ten krzyż nie ma nad nimi mocy, żeby oddzielić ich od ich zepsutego starego człowieczeństwa. Później w ogóle nie rozumieją, że jest Bóg. Mówią, że jest Bóg; no jakże, przecież to Bóg stworzył, ale kiedy podejmują decyzje, to jakby w ogóle nie było Boga. Dlatego pamiętacie, co powiedział Jezus: „Czy znajdę wiarę na ziemi, kiedy wrócę”. Panie, przecież to są miliony wierzących ludzi. Nie o taką wiarę chodzi. Chodzi o wiarę, która przebywa z Bogiem. Bo Bogu nie podobają się ci, którzy nie mają w Niego wiary takiej jaką dał, żebyśmy mogli przebywać z Nim, wiarę, która jest z Bogiem. Przez tą wiarę wiemy, że jest Bóg i wiemy, że On jest Święty, sprawiedliwy, prawdziwy, że jest naszym Sędzią ale i też naszym Odkupicielem. Niesamowite! I o tym Jan pisze, abyście mieli z nami społeczność. Nie chodzi mi o to, żeby spotykać się, nie nazywam tego społecznością, że iluś ludzi zgromadziło się. Społeczność to jest świadome bycie przed Bożym Obliczem, świadome przebywanie przed Świętym Bogiem, kiedy zdaję sobie sprawę, ze jeżeli gdzieś brudziłem się, to muszę oczyścić się, bo On jest Święty. Nie mogę otworzyć ust i mówić Mu, że kocham Go, kiedy przed chwilą ustami robiłem zupełnie coś innego. Nie mogę używać serca jako instrumentu do grania na melodię: Chwała Bogu, kiedy moje serce było przed chwilą zupełnie gdzie indziej. To nie jest tak, że ten instrument może służyć diabłu i Bogu, że z tego miejsca może tryskać słona i słodka woda, że może pojawiać się z tego samego miejsca coś zatrute i coś pożyteczne.
Musisz zrozumieć, że Bóg o ciebie się upomniał, Bóg. Ty musisz zrozumieć, że ty musisz mieć świadomość Boga w codzienności. Ty musisz wiedzieć, że z powodu Boga podejmujesz takie decyzje a nie inne, że z powodu Boga nie pozwolisz, żeby inny człowiek stanął między tobą a Bogiem, jak tylko Jeden – Jezus Chrystus. Nie dasz nikomu miejsca między sobą a Bogiem, bo wiesz, że ten człowiek nie ma prawa być między tobą a Bogiem. Tylko Jeden doskonały Syn Człowieczy może być między tobą a Bogiem, Jezus Chrystus. Inni nie mogą znaleźć się tam. Jeżeli znajdują się, to znaczy, że pozwoliłeś zająć miejsce komuś, kto nie ma prawa zajmować tego miejsca; ten człowiek więc zgubi ciebie; o tym mówił Pan Jezus. Musisz więc mieć świadomość, że ta społeczność ma swoje zobowiązania, ma swoje prawa, to jest prawo czystości.
Czytamy dalej, 1Jana 1,5.6: „A zwiastowanie to, które słyszeliśmy od niego i które wam ogłaszamy, jest takie, że Bóg jest światłością, a nie ma w nim żadnej ciemności. Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy.” Jeżeli mówimy, że mamy społeczność z Bogiem, a dalej chodzimy w nastawieniach przeciwko bratu, siostrze, dalej mamy urazy, różne kombinacje, brakuje nam miłości. To co dzisiaj było mówione: „Miłuj Boga z całego serca, z całej myśli, siły i duszy a bliźniego swego jak siebie samego” - jeżeli to będziesz czynił, masz zbawienie, masz życie wieczne. Dalej Jan wykłada, że jeżeli kto nie miłuje, ten żyje w ciemności, bo Bóg jest miłością. A kto miłuje, ten żyje w światłości, Bóg jest miłością.
Masz teraz decyzję i wybór - czy uwierzysz temu, co jest napisane, czy dalej będziesz wierzyć abstrakcji swego myślenia: Ja nie jestem takim złym człowiekiem. A co to mnie obchodzi jaki ty masz sąd o sobie, Bóg sądzi. Jeżeli nie miłujesz brata swego, jesteś w złym miejscu, tu jest wyraźnie napisane. Jeżeli więc mówię, że mam społeczność z Bogiem, który jest miłością, a chodzę sobie jakbym ja był bałwankiem, koło którego wszystko musi się kręcić, to nie mogę mieć społeczności z Bogiem, jestem kłamcą; bo mi pasuje albo nie pasuje; to nie ma nic wspólnego. Mówiliśmy już i o tym pasie, który miał pasować, a potem nie pasował, bo nie był w tym miejscu, w którym powinien być. Bóg więc chce mieć społeczność z nami. Mówi: Chciałem mieć z nimi taką społeczność, lecz oni nie chcą, oni wolą żyć po swojemu.
Musimy to zrozumieć, że walka toczy się o naszą wieczność, dlatego nie możemy sobie myśleć, że trochę pogadamy, później rozejdziemy się i dalej żyjemy po swojemu. Musisz zgubić starą naturę, każdy z nas musi mieć codziennie ukrzyżowane swoje ja. Walka toczy się o zbyt wielką cenę, o zbyt wielkie, wspaniałe miejsce, z Bogiem na wieczność. To nie jest walka o trochę lepsze miejsce, czy zamieszkanie, czy trochę lepszą pracę, cokolwiek, to jest bitwa o wieczność z Bogiem. Chcę ci przypomnieć to kolejny raz. To nie jest bitwa o coś tam trochę lepszego od tego, co masz tutaj. To jest bitwa o coś takiego, od czego nie ma nic lepszego; nie ma nic lepszego od bycia z Bogiem. Dlatego Bóg zbiera do Siebie na wieczność tych, którzy to zrozumieli i zaczęli walczyć o to, żeby diabeł nie zabrał ani sekundy społeczności z Bogiem. To jest złodziej, bandyta. Mówiliśmy już, że ty nie masz walczyć z diabłem na miecze, na cokolwiek, ty nie masz dać mu możliwości, żeby on okradł cię ze społeczności z Bogiem, dlatego pilnujesz swoich szat. To jest twoja i moja bitwa, by nie dać szansy diabłu, by zabrał nam czas z Bogiem. A złodziej przychodzi i kombinuje a to z tej, a to z tamtej strony. Walczymy więc, staramy się i kiedy my to razem robimy, widzimy, że brat, siostra rozumieją, że to jest wojna o wieczność, jak dzisiaj było wspomniane. Nie bitwa lecz wojna o wieczność, to znaczy, że musimy być razem złączeni, nie rozbiegani, nie tak, że każdy zajmuje się czymś swoim, ale musimy mieć ustalone, po co my spotykamy się. Po to, żeby wejść do domu Ojca. A żeby tam wejść, musimy być czyści, musimy być Bożą rodziną.
Jeśli więc ktoś mówi, że ma z Nim społeczność a chodzi w ciemności, kłamie. 1Jana 1,7: „Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.” Chwała Bogu. W tej społeczności nie może być grzechu, nie może być grzechu. Nie jesteśmy doskonali i Krew Jezusa oczyszcza nas od wszelkiej niedoskonałości, żebyśmy mogli mieć społeczność z doskonałym Bogiem. Dopóki Krew Jezusa oczyszcza mnie czy ciebie z każdego naszego grzechu, wtedy mamy społeczność z doskonałym Bogiem, bo jesteśmy doskonali w Chrystusie. Jeżeli rezygnuję z Chrystusa, nie mam już społeczności z doskonałym Bogiem. Najlepszy człowiek na ziemi nie ma społeczności z doskonałym Bogiem, bo Bóg jest doskonały a człowiek nie. Mogę tylko wtedy być w społeczności, kiedy doskonałość Jego Syna jest moją doskonałością. Paweł zrozumiał to i wiedział, że zakon nie da mu tego, uznał więc całą swoją sprawiedliwość za nic nie wartą, żeby zyskać sprawiedliwość Chrystusa.
Mógłbym spytać się tak; wiem, że każdego z was coś interesuje. Macie takie swoje osobiste, szczególne zainteresowania. Jednego to interesuje, drugą to interesuje, macie takie swoje zainteresowania. Gdybym dzisiaj mówił o tych waszych zainteresowaniach, jak myślicie, czy bylibyście poruszeni, że w końcu mówią o tym, co was interesuje? Czy widzicie, że interesuje was to o czym mówię? Codzienność pokazuje rzeczywistość czy tak jest. Jeżeli nie, to człowiek słucha tak, że tu weszło, tam wyszło i poszło. Bo gdyby było to, co interesuje, wtedy człowiek zachowa to i będzie chciał pamiętać o tym, że Bóg jest i każda sprawa stanie przed Bogiem. I nie mogę zlekceważyć Go w moim życiu, bo jeśli On zlekceważy mnie, to wtedy zginę. On pozostanie a ja zginę w gehennie. Potrzebujemy rozumieć to. Społeczność z Bogiem możemy mieć tylko wtedy, kiedy Krew Chrystusa oczyszcza nas od każdego grzechu, kiedy więc to nie tyle ty, co On.
1Jana 1,8: „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma.” Są tacy ludzie, którzy żyją w cudzołóstwie i mówią, że nie grzeszą; są tacy, nie grzeszą. ‘Czy Bóg nie chciałby, żeby ludzie byli szczęśliwi? Nie udało się tu, nie udało się tam, ale w końcu udało się, w końcu znalazł miłą, a ona znalazła miłego, w końcu się udało. Co, Bóg by nie chciał, żeby szukali aż znajdą tego kogoś, z kim będzie im dobrze?’ A co to znaczy dobrze? Dobrze w grzechu? I wielu tak mówi; mógłbym czytać to z Biblii. Paweł też mówi o takich ludziach, którzy żyją między wierzącymi i dalej nie pokutowali ze swoich grzechów, dalej nie porzucili swoich grzechów, dalej niosą swoje grzechy. Mijają lata a oni dalej żyją w tym grzechu. 1Jana 1,9.10: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego.” A ja nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, ja nie jestem taki zły jak tamten, nie jestem taka zła. Znacie to. To są właśnie ci ludzie, o nich jest napisane. Oni twierdzą, że oni nie są źli, tamci są źli. Ale kiedy dociera do nich prawda, rozumieją wtedy jak straszne rzeczy robili w swoim życiu i wtedy rozumieją, że potrzebują Zbawiciela, potrzebują Jezusa Chrystusa.
Jest to więc dla nas sprawa oczywista. Dlatego pokutujmy, oczyszczajmy się, gdyż sprawa nasza jest sprawą ze świętym Bogiem. Nie robimy tego, żeby ludzie nas widzieli, robimy to, żeby Bóg nas widział, że zależy nam na tym, żeby dotrzeć do Jego domu. Powiedzieliśmy wczoraj, że jeżeli my staramy się wszelkimi siłami, jakie mamy, by czynić to, co czynią ludzie, którym zależy na wieczności z Bogiem, to kiedy Pan Jezus przyjdzie, weźmie nas do wieczności, chociaż nie zrobiliśmy wszystkiego tak jak chciałby Bóg. Pan Jezus da nam to, co On zrobił. Ale jeśli nie znajdzie nas w tej trosce, w staraniu o te sprawy, to nam nic nie da; to znaczyło, że nam nie zależało na tym. Jeżeli człowiekowi naprawdę na czymś zależy, człowiek ten robi wszystko, żeby to osiągnąć i Pan Jezus rozpozna to. Jeżeli starasz się i robisz wszystko, żeby to osiągnąć, dostaniesz to na pewno, sto procent. Ale kiedy nie starasz się, żeby to osiągnąć, nie dostaniesz tego, sto procent. Dostaną tylko ci, którym naprawdę na tym zależało, którzy gotowi byli oczyszczać się, uświęcać, poznawać, przejść przez to, pokutować z tego, aby tylko być znalezionymi jako ci, którzy wierzyli i gotowi byli przygotowywać się na spotkanie z Panem. Znana są nam dobrze słowa do ojca wiary, Abrahama: „Trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały”. Już wtedy Bóg mówił, że społeczność zobowiązuje. Chwała Bogu za to!
Czy cieszysz się, że Krew Jezusa oczyszcza nas, że to nie dzięki naszej mocy, nie dzięki naszym możliwościom my dzisiaj możemy mieć niebiańską nadzieję, tylko dzięki Chrystusowi, że On dla nas jest najważniejszy. Jeżeli to gubimy, to musisz zdać sobie sprawę, że nic nie pomoże ci twoje lepsze chrześcijaństwo, nic nie pomoże ci twoje moralniejsze chrześcijaństwo, naprawdę, to jest oszukanie i zwiedzenie. Musisz być znalezionym jako ten, który czynisz wszystko, co tylko możesz, aby być z Bogiem teraz i wiecznie, dlatego z całej siły, z całego serca, z całej myśli i z całej duszy. To czego nie możesz, nie umiesz, to Chrystus oczyszcza. Ale jeśli ty będziesz mógł, mogła to zrobić a nie zrobisz, to Krew już nie oczyszcza cię. Bo kto rozmyślnie grzeszy, nie ma już Ofiary. Musisz to wiedzieć, że to jest prawdziwe. Jeżeli nie podołałeś, nie podołałaś, to Pan cię oczyści, jeżeli Mu wyznasz. A jeśli ty nie chcesz w ten sposób postępować, to po co ci oczyszczenie, skoro ty nie chcesz być z Bogiem? Paweł też pisał, że cokolwiek czynimy, z duszy czyńmy, z życia czyńmy jako dla Pana. Niech to nie będzie takie byle co, bo teraz coś sobie robię. Tylko niech to będzie naprawdę dla Niego. Jeżeli cokolwiek robimy, to oddajmy Mu chwałę, bo godzien jest chwały.
List do Hebrajczyków 12, 18-29: „Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć, do płonącego ognia, mroku, ciemności i burzy, ani do dźwięku trąby i głośnych słów, na których odgłos ci, którzy je słyszeli, prosili, aby już do nich nie przemawiano;Nie mogli bowiem znieść nakazu: Gdyby nawet zwierzę dotknęło się góry, ukamienowane będzie.A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: Jestem przerażony i drżący.Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia”
Czytam to niesamowite otwarcie jakie dostaliśmy. My musimy żyć, jakbyśmy mieli cały czas święto. To nie może być jak jakiś poprzedni dzień. Każdy dzień mamy dniem święta, na każdy dzień mamy odświętne szaty, odświętną uroczystość, każdego dnia mamy relacje z najwspanialszym Bogiem. Wszystko zostało zorganizowane, żebyśmy żyli w uroczystości. Na naszą Paschę został ofiarowany Chrystus, abyśmy obchodzili to święto w przaśnikach szczerości, prawości, czystości. To wszystko jest niesamowite. Nie możesz inaczej podchodzić. Bo teraz oficjalnie wchodzisz w to, wchodzisz do tego miasta Syjon, do duchowego miasta, podchodzisz do społeczności, do aniołów, „do uroczystego zgromadzenia I zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie,” Do tego co czyste, co chwalebne dostałeś, dostałaś możliwość dołączyć. To nie może być byle co, to nie może być jakoś, to musi być na całość! Bo Pan powiedział, że jeśli nie oddasz życia tej sprawie, to stracisz to życie. To nie może być, że my pozwalamy sobie na różne rzeczy a przy okazji mamy Boga. To my kończymy ze wszystkim, żeby mieć Boga, żeby Bóg był z nami, jak mówimy.
I dlatego jest to ważne, by zrozumieć do Kogo my podeszliśmy. Jaka uroczystość została zgotowana, skoro ja, grzesznik, gdy nawracałem się, ja, głupi grzesznik, to całe niebo radowało się z powodu mnie, czy z powodu ciebie. To czy dzisiaj to niebo ma płakać nade mną? Bo taki głupi Marian nawrócił się ileś lat temu i wtedy cieszył się, a teraz chodzi jakby mu karę dał? Że teraz Bóg mści się na tym Marianie, że on musi uświęcać się, że on musi modlić się, Biblię czytać i jeszcze przebywać w zgromadzeniu z ludźmi. Dlatego zobaczcie jak zależy mi na tym, żebyście byli święci, żebyście byli prawdziwi, żebyście wszyscy miłowali się, a ja z wami, żebyśmy byli dla siebie rodziną. Zależy mi na tym. Nie jestem zainteresowany zwyczajnym spotkaniem. Chcę nadzwyczajnego spotkania Bożych dzieci, kiedy zgromadzamy się i chwalimy Boga, nadzwyczajnego zgromadzenia świadomych Bożych ludzi, którzy przychodzą przed Jego Oblicze z pieśnią chwały, z pieśnią wdzięczności. Już Dawid mówił: Będę chodził wokół ołtarza Twego i będę śpiewał ci pieśni pochwalne. Gdybyśmy każdego tego Bożego męża zaprosili na zgromadzenie, chodzilibyśmy tutaj z Dawidem wokół tego stołu, a może byśmy skakali za nim, bo on tak cieszył się, że prawo Boże przychodzi do odpowiedniego miejsca, że w serca Bożego ludu wkracza Boże prawo, że ludzie zaczynają być wdzięczni, że nie żyją już w bezprawiu, ale mają prawo miłości, wdzięczności, zadowolenia. Chwała Bogu za to! To jest niesamowite! Taka więc społeczność! Rozumiecie? Ja, jakiś biedny hydraulik, który ledwo co tam dom utrzymywał dopuszczony do społeczności królów, do społeczności Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa! Jaka chwała musi być na mnie i na tobie, żebyśmy mieli dostęp do Tronu Chwały. Jeżeli my tą chwałę zewleczemy z siebie i bardziej będzie zależało nam na tym, co ludzie o nas myślą, to stracimy już tą społeczność, bo tam możesz być tylko wtedy, kiedy żyjesz w chwale Chrystusa. Nie rezygnuj bracie, siostro, bo inaczej stracisz tą społeczność, a wtedy zostaje ci tylko społeczność z głupotą. Głupota też zastawiła stół i woła do swojej społeczności.
„I do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba.” A więc apostoł mówi o tym, że wierzący ludzie odwracają się plecami do Boga i czują się w porządku, zamiast być twarzą do Boga. Pamiętacie, co stało się z tym, którzy odwrócili się. Jak oni przewrócili się? Nigdy nie przewrócisz się w innym kierunku, jak w kierunku Boga. Oni przewrócili się na plecy i potłukli się, ale gdyby nie odwrócili się, to padliby na twarz, aby oddać Mu chwałę. „Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.” Hebr 12,24-29.
Wolę spotkać na swojej drodze człowieka, który boi się Boga, niż człowieka, który przeczytał bardzo dużo książek biblijnych, bo z jednym będę mógł być razem przed Bożym Obliczem, a z drugim, z książkami, które przeczytam; a książki nie zastąpią Boga. Tyle książek zostało napisanych. A wiecie ile książek zostało napisanych przez Bożych ludzi? Bardzo niewiele. Większość to są handlarze, którzy zarabiają na pobożności, czerpią zyski, ogłaszają, że wiedzą jak się uratować i mówią ci jak się uratować, sami nie będąc uratowanymi. Bo nie mogą uratować się bez Chrystusa, bez czystości Chrystusowej. Jest więc mnóstwo książek, możesz czytać całymi dniami do śmierci i nie będziesz uratowany. A tu w Biblii masz kawałek, urywek i możesz być albo twarzą zwrócony do chwały i wiedzieć, że możesz być zwrócony twarzą tylko dzięki Chrystusowi, albo odwrócić się i pójść sobie swoją drogą po swojemu. Ale wtedy nie będziesz mieć ani serca ani zadowolenia, ani wdzięczności; wszystko zniknie.
Podeszliśmy więc do takiej społeczności i o tym mówi Jan, teraz mówi apostoł Paweł. Jeżeli byśmy nie szanowali tej społeczności z Bogiem, jeżeli pozwolilibyśmy na to, żeby nasze serce zgnuśniało, i żebyśmy bardziej patrzyli na takie czy na inne rzeczy, to mówię wam, że musisz zrozumieć, że Bóg okazał ci łaskę, dał ci czas na to, by porzucić zło i przyjąć dobro. Nie zmarnuj tego czasu, nie zmarnuj tego czasu. To nie jest kościelnictwo, to nie może być tak, że przyjeżdżasz, wyjeżdżasz i dalej robisz swoje. Tyle razy mówiłem już, że chciałbym żebyśmy po każdym zgromadzeniu, my wszyscy, byśmy byli bardziej podobni do Pana Jezusa Chrystusa, jako ludzie świadomi. Penetrujemy swoje życie i patrzymy, że to złe, to dobre, z tym trzeba skończyć, to dalej prowadzić. Jesteśmy jak szafarze, którzy rozpatrują, żeby Właściciel, Gospodarz miał jak największe zyski z tego, że postawił nas na tej pozycji szafarzy, którzy mamy dla Niego, dla Jego chwały szafować tym, czym On nas obdarzył, aby kiedy wróci, powiedzieć: Panie, zyskaliśmy więcej. Raduj się w Panu zawsze, nie daj zepchnąć się z tej chwały, nie chodź samemu czy samej po tej ziemi. Chodź zawsze w tym obłoku świadków, chodź zawsze w świadomości, że Bóg jest Bogiem. Cokolwiek czynisz, czyń to dla Pana, dla Jego chwały. Myśl o dobru Boga jako Tym, który chce abyś czynił to braciom i siostrom. Bo Bóg mówi, że cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych, Mnie to uczyniłeś. Jeżeli więc czynimy sobie nawzajem coś dobrego, czynimy to naszemu Panu. I chwała Bogu za to. Czyńmy to sobie nawzajem z całego zadowolonego serca. Nie dajmy miejsca czemukolwiek innemu. Rozumiesz więc, że to jest niesamowita społeczność.
Wcześniej, wczoraj mówiłem o społeczności głupich ludzi, którzy dostali prawo, glejt, aby być z Bogiem w pełnej społeczności a im wystarczyło tylko, żeby cieleśnie byli na zgromadzeniach, na których będzie głoszone Słowo Boże, czy śpiewanie, zamiast wejść w tą duchową społeczność z Bogiem, oddać Mu chwałę i cześć w duchu, i w prawdzie. Ludziom wystarczy: A, dobrze, prawdy słucham. Ale ta prawda wprowadza cię w duchową wolność, w chwałę. Dlaczego nie chcesz tam być? Dlaczego nie chcesz, by twój duch płonął w obecności Boga, żeby płomiennym duchem służyć Panu. Dlaczego tego nie chcesz? Dlaczego wystarczy ci tylko jakby takie patrzenie jakby przez szybę na coś, czego nie będziesz mógł osiągnąć. Czy nie chcesz, żeby okno było otwarte, a ty sięgasz po to wszystko? Przychodzą do ciebie z zewnątrz zapachy, niebo jest dla ciebie otwarte, a ty nie chcesz tego? To jest duchowe bycie z Bogiem. Mogę wiedzieć rozumowo, że Bóg jest, że Bóg to wszystko stworzył, ale nie być z Nim w tej duchowej społeczności, nie chodzić z Bogiem. Mogę mówić o Nim, ale nie chodzić z Nim dalej, bo nie kocham Go, nie zależy mi tak na Nim. Pan mówił o tym, że człowiek zobaczył perłę i sprzedał wszystko, żeby zyskać tą perłę. My byśmy doradzili w ten sposób: Po co kupować całą ziemię, kup tylko perłę, po co masz przepłacać? My jesteśmy cwaniaki, ale my nie rozumiemy, że ta ziemia z tą perłą jest ważna też, cały człowiek jest ważny. Nie tylko to, co jest takie chwalebne, ale to, co nie jest chwalebne też jest ważne, bo z tym trzeba coś zrobić. Pan zapłacił więc za duszę, za ducha i za ciało, za wszystko zapłacił cenę, abyśmy mogli być cali czyści. Chwałą Bogu za to!
Mamy czas, mamy swobodę, możemy mówić o wszystkim, możemy mówić sobie wprost, możemy cieszyć się, że dostaliśmy taki przywilej, ale też rozumieć, że to zobowiązuje nas, żebyśmy mieli między sobą pokój. Dążcie do pokoju i do uświęcenia, bez którego nie zobaczymy Pana. To nie tak, że ty możesz robić tu w zgromadzeniu to, co chcesz; albo szukasz pokoju Pańskiego i dążysz do niego, albo rozwiązujesz sprawy tak, żeby było tutaj czysto, albo masz to za nic, w tedy nie masz społeczności z Bogiem. Pilnuj się spraw Bożych, bo to jest ważne, abyśmy chodzili w czystości według Bożej woli.
Społeczność z Panem mają więc Ci, którzy się Go boją. Ta bojaźń jest czymś pozytywnym, czymś dobrym, jest to taka świadomość, że Bóg jest sprawiedliwy, że ja Go nie oszukam; mogę oszukać człowieka, ale Boga nie oszukam. Mogę udać kogoś, kim nie jestem; człowiek może dać się nabrać, ale Boga nie nabiorę. Ta świadomość to jest bojaźń. Wiem, że Boga nie oszukam i koniec. Mogę oszukiwać się, że mi udało się, oszukałem, ale wcale nie oszukałem, bo i tak stanę przed Bogiem i On wyjmie to i powie: Popatrz, nie rozliczyłeś się, nie mogę więc wpuścić cię. Nie usunąłeś, czy nie usunęłaś tej przeszkody, pozostałeś, pozostałaś w tym. Musimy zrozumieć to, że odpowiadasz za każde słowo, za każdy czyn, za wszystko. Masz niesamowitą możliwość poznawać prawdę w rzeczywistości. Nie tylko w abstrakcji, nie tylko w opowieściach biblijnych, ale w prawdzie, jak naprawdę się żyje, kiedy należy się do Boga. Co robisz ze swoim życiem, kiedy należysz do Boga i co On robi z twoim życiem, kiedy należysz do Boga, w jaki sposób On spożytkowuje je.
List do Filipian 2,12.13: „Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni; z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie. Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.” Zobaczcie, ile my jeszcze potrzebujemy chcenia i ile wykonania. Czy już wszystko? Jeżeli nie będę stawać tak przed Bogiem, nie będę szanować Go, nie będę zważać na to, jak Bóg widzi mnie w zgromadzeniu Swoich dzieci, to w tym momencie zamknie mi się chcenie, by być bardziej podobnym do Chrystusa. Zabraknie mi więc i wykonania. Zobaczysz mnie za pięć lat, nic się nie zmieniło, chyba, że na gorsze; więcej cwaniakuję, więcej udaję, więcej kombinuję; nic na lepsze. Ale jeśli będę trwać w społeczności z Bogiem, zważać na Niego, to za pięć lat zobaczysz kolejne pokonane rzeczy; było dzisiaj mówione o tym, pamiętam. Dzisiaj było wiele rzeczy mówione, jest mówione i będzie mówione. Dla mnie i dla ciebie jest to więc bardzo ważne.
Filip.2,14.15: „Czyńcie wszystko bez szemrania i powątpiewania, Abyście się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie,” Doradzam prawdziwie, by to, co mówimy, co ty masz z Panem, co doznajesz z Panem, to my wszyscy mamy z tego korzyść. Czego nie doznajesz z Panem, nie chodzisz z Panem, nie należysz do Pana, to my mamy brak. Albo korzyść albo brak, nie ma inaczej. Albo przynosisz tu to, co Pańskie i my z tego korzystamy, albo nie przynosisz, i wtedy my tracimy, bo kto nie zbiera, już rozprasza. Jest to więc bardzo ważne, że z powodu Chrystusa będę czynić ci dobro, będę starać się o twoje dobro, będę chcieć, żeby ci się powiodło. Paweł mówi: Obyście wszyscy królowali; choćbym ja nie miał królować, żebyście wszyscy królowali. I to, co jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie, żeby skończyły się tu nasze charaktery, żebyśmy wszyscy pomarli z naszym ja, żeby nie było tu cwaniaków, kombinatorów szukających swego, kombinatorek, cwaniarek, żeby tu byli ludzie, którzy chcą się ratować i rozumiemy, że jest jedyna nasza szansa, żeby się uratować tutaj. Nie próbujemy więc grać, kombinować, cokolwiek, rozumiemy. Jeżeli czegoś nie potrafię, mogę prosić: Módlcie się, módlmy się o to. Wierzę, że modlimy się o wiele rzeczy nawet, gdy ktoś nie prosi. Ale możemy w ten sposób wyrażać nasze potrzeby, ale to musi być rzeczywistość.
Ewangelia Jana 17 rozdział, wiersze 18-26. To, że kolana nam nie drżą, kiedy to czytamy, to jest właśnie to, że my do tego przyzwyczailiśmy się. „Jak mnie posłałeś na świat, tak i ja posłałem ich na świat;” Zobaczcie jakie jest posłanie ciebie i mnie. Po co? Żeby ten świat połknął nas, żeby ten świat przerobił nas, żeby zrobił z nas mięczaków, cwaniaków? Po to jesteśmy posłani do świata? Czy po to, żebyśmy to my ten świat przerobili? Żeby z cwaniaków uczynić ludzi, którzy będą bali się Boga. Po to zostaliśmy posłani, żeby wyrywać ze świata, a nie żeby świat wyrwał nas Bogu. Bo tak przyszedł Chrystus, żeby wyrwać nas ze świata, a nie żeby świat wyrwał Jezusa Ojcu. Świat próbował wszelkimi sposobami, a my jesteśmy owocem tego, że Jezus nie ustąpił i Bóg wyrwał nas z tego świata. Niesamowite, chwalebne i wspaniałe. Ale to jest odpowiedzialność, bo świat to jest władza, diabeł, władca tego świata ciemności i on ma różne chytre kombinacje; mówiliśmy już, że on zawsze się nad tobą użali, naprawdę, on cię rozumie, dopóki ty oddalasz się od Pana. Ale nie zrozumie cię jak ty będziesz przybliżać się do Pana. Wtedy zobaczysz, że zupełnie inaczej wygląda jego sposób działania.
„I za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni w prawdzie.” A więc, żebyśmy byli świętymi w prawdzie. „A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy przez ich słowo uwierzą we mnie. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś.” I my musimy zobaczyć jak my żyjemy w naszych ciałach, jak radzimy sobie z kłopotami, na przykład zdrowotnymi, czy w ten czy w inny sposób. Jeżeli czujemy, że bolą nas nogi, mamy aż dwadzieścia pięć lat, jesteśmy już tacy starzy, już bolą nas nogi, to wtedy więcej leżymy. Czy nie, czy wtedy więcej chodzimy? Bo doznajemy, że potrzebujemy. A potem mamy pięćdziesiąt lat, nogi nas bolą. Czy przestajemy już chodzić, bo po co męczyć te nogi? Niech już nie bolą. Położyć się, wyciągnąć się i co wtedy? Wiemy, że nie możemy tak zrobić. Bolą, musimy iść, wtedy krew porusza się i one normalnie funkcjonują. Jeżeli więc nauczyliśmy się tak na swoim ciele, że jeśli zrobimy zastój, to wielu przestało chodzić, bo przestali ćwiczyć nogi i one straciły władność. Mogliby chodzić, gdyby w bólu szli dalej; bolą, trzeba iść dalej. Kiedy jesteśmy w zgromadzeniu i mamy doświadczenie w zgromadzeniu, to boli i trzeba iść dalej. Nie można zatrzymać się, wyciągnąć nogi, powiedzieć: Dobra, Boże, odpoczywamy. Leżymy, cóż będziemy sprawiać kłopoty. Nie, trzeba iść dalej, wygrać. Potem czujesz, że przechodzi. Boli mnie głowa, idę na spacer, muszę wychodzić to; wychodzę, przechodzi mi. Wiem, że kiedy położę się, to jeszcze gorzej boli. Przeżywałem to, to wiem, że to było jeszcze gorsze. Wiedziałem, że muszę poruszać się, żeby poradzić sobie z tym. Dlatego zgromadzenie też musi poruszać się, musimy iść, ćwiczyć się w pobożności, wygrywać, przechodzić przez te różne bóle, doświadczenia, przeciwności, żeby wyćwiczyć się, i żeby poradzić sobie kolejny raz, kolejne zgromadzenie, kolejne pójcie do przodu dla Pana. Będzie boleć, im starszy zbór, tym bardziej będzie boleć, ale trzeba dalej chodzić w Panu, bo w Panu jest nasze zbawienie. Pan mówi więc, aby wszyscy byli jedno, abyśmy wszyscy razem chodzili w Panu, żeby nie było kogoś, kto już sobie odpuścił.
„Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś.” To jest uświadomienie sobie, że Ojciec z Synem są doskonale święci. Być teraz w tej społeczności. Boże, pomóż nam zrozumieć to. Potrzebujemy Ducha Świętego, żeby to zrozumieć, że ta społeczność zobowiązuje. Dwóch wierzących rozmawia o Bogu i wchodzi między nich cham, który potrafi tylko przeklinać, gadać głupoty, śmieć się, żartować i czy dobrze czujesz się w takim towarzystwie? Czy śmiejesz się razem? No wyraźnie nie pasuje ten człowiek. Tak samo my nie pasujemy do tej społeczności Ojca i Syna, kiedy my nie szanujemy tego, kim Oni są, kiedy pozwalamy sobie na gadanie byle czego, kiedy pozwalamy sobie na wtrącanie się Im w to, co Oni chcą z nami zrobić. To wszystko jest wtedy bałaganiarstwo, nie pasujemy do tej społeczności. Jezus modli się: Ojcze, żeby oni byli w tej społeczności, by byli świadomi jacy My jesteśmy. I to jest to. Wtedy potrzebujemy Krwi Jezusa, żeby nie gadać byle czego. A wy mówcie jak Słowo Boże mówi, a wy myślcie o tym, co w górze, co w niebie. A wy czyńcie to, co jest bliskie Bogu. To jest niesamowite. W Chrystusie przeznaczeni do dobrych uczynków. Ta społeczność zobowiązuje więc: Ojcze, aby oni byli jedno.
Przestań myśleć o sobie. Pomyśl o tym, że Bóg pozwala ci podejść do Siebie w Chrystusie. W czystości Chrystusa mamy swobodny dostęp do Boga. Pomyśl o tym, bracie, siostro. Nie myśl sobie jaki ty jesteś, pomyśl, że masz możliwość posłuchać co Bóg mówi, być bezpośrednio tam, gdzie Bóg rozmawia z tymi, którzy przychodzą przed Jego Obliczem w Chrystusie Jezusie. Słyszeć głos Ojca, wiedzieć jak Ojciec rozmawia ze swoimi synami i córkami. To jest niesamowite i wróg próbuje wszelkimi środkami oderwać nas od tego poprzez te wszystkie animozje, nastawienia, pomówienia, złośliwości między wierzącymi ludźmi. Próbuje oderwać nas od tej społeczności, abyśmy nie myśleli o tym, co wzniosłe, co chwalebne, co czyste, co święte. Ale myśleli o tym, a tamto, a jeszcze coś tam. Rozumiesz, wchodzisz w tą społeczność Boga, Którego myśli są zupełnie inne niż nasze i teraz musisz być uwolniony od siebie by myśleć jak On. Niesamowite, co? Jaką cenę musisz zapłacić? Musisz oddać siebie całkowicie Jezusowi. Nie możesz żyć już ty ani ja, bo my inaczej mówimy, inaczej myślimy, inaczej zachowujemy się. Nam zawsze i tak coś nie po drodze, coś nam nie pasuje, a to a tamto, coś jeszcze. A Pan przecież przeżył.
Zobaczcie, co przeżył nasz Chrystus tu na ziemi i zawsze pasowało Mu uwielbiać Ojca, czcić Go. „Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś.” I dalej Pan Jezus modli się: „Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem,” Niesamowite, że On chce, żebyśmy byli z Nim w wieczności, całą wieczność. On chce, ale potrzebuje przemian w nas. Ja chcę dać się zmieniać i ty też chcesz dać się zmieniać, tylko potrzebujemy dać sobie to do uzmysłowienia, że nam wszystkim na tym zależy, żeby nie grać kogoś, jakby mnie na tym nie zależało; ty sobie gadaj a ja i tak będę robić swoje. Pokaż, że zależy ci na tym, żeby być razem w Chrystusie, żeby oczyszczać się, uświęcać się. Duch Święty od razu dołączy do tego, bo On po to właśnie przyszedł, żeby uwielbić Jezusa. „Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną”, A ci, których Bóg dał Synowi, to już nie należą do świata. „gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś, gdyż umiłowałeś mnie przed założeniem świata.” Niesamowite. „Ojcze sprawiedliwy! I świat cię nie poznał, lecz Ja cię poznałem i ci poznali, że Ty mnie posłałeś; I objawiłem im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich”
Mogę tylko jedno powiedzieć na tą chwilę. Wstańmy i podajmy sobie rękę, i powiedzmy sobie: Przebacz bracie, przebacz siostro ten brak miłości. Zróbmy to przed Jego Obliczem.

