Słowo z dnia 30-05-2025 wieczorne Marian - A Kim dla nas jest Jezus Chrystus?
A Kim dla nas jest Jezus Chrystus?
Słowo z dnia 30-05-2025 wieczorne Marian
Chwała Bogu.
Kolejne zgromadzenie, kolejny czas, kolejne rozważanie, na którym nas jeszcze nie było. Jak skończymy, to dopiero jak skończymy, będziemy wiedzieć co było, o czym było, co z tego Pan chce nam dać.
Na początek, kiedy nasz Pan Jezus przyszedł w ciele tu na ziemię, diabeł miał dwa podstawowe zadania. jedno zadanie - żeby Jezus okazał się gdzieś nieposłuszny Ojcu, a więc próba miłości do Ojca. Drugie zadanie - żeby Jezus przestał nas miłować. Roztoczył więc diabeł wszelkiej możliwości, aby gdzieś Pana Jezusa złapać. Wystawiał przeciwko Niemu mnóstwo ludzi, nawet Jego uczniowie zachowywali się tak, jak jakby zupełnie nie rozumieli o co On walczy. A On nie poddał się ani w jednym, ani w drugim. Do końca nas umiłował i powiedział, że świat musi poznać, że ja miłuję Ojca. Teraz dla mnie i dla ciebie zaistniało potężne zadanie - podobne - miłość do Ojca w Niebie i miłość do Jezusa, który był tutaj na ziemi w ciele i poszedł do domu Ojca i diabeł wszelkimi środkami próbuje pomniejszyć w nas Ojca, pomniejszyć potęgę naszego Niebiańskiego Ojca i odwrócić naszą miłość od Chrystusa. To jest jego podstawowa bitwa. jakiekolwiek środki będzie używał, mają tylko posłużyć temu: albo przestaniesz miłować Ojca, jako Ojca, a Jezus sam powiedział Ojciec was miłuje i chce, żebyście do Niego przychodzili.
Miłość Ojca jest pewna, On posłał nam Syna w swojej miłości. A więc diabeł chce, abyśmy zwątpili w miłość Ojca, abyśmy zaczęli rozważać czy wola Ojca jest naprawdę tak ważna dla nas tutaj na tej ziemi, czy można żyć poza wolą Ojca i też się będzie uratowanym.
A więc diabeł próbuje oszukać nas ludzi, że można żyć poza wolą Ojca, nie pełnić woli Ojca i być uratowanym. Jeżeli człowiek uwierzy diabłu to już przegrał pierwszą bitwę, pzestaje zwracać uwagę na to, co Ojciec chce osiągnąć w nas, w tobie i we mnie. Pozwala już diabłu skierować swoje oczy na różne inne wartości, którymi Ojciec wzgardził posyłając Syna, a Syn uznał jako nic nie warte dla Ojca.
Wróg próbuje wszelkimi środkami spowodować, żebyśmy nie miłowali ludzi, żebyśmy mieli wszelką podstawę do stwierdzenia, że człowieka nie da się miłować, można go jakoś znieść, ale miłować się nie da. Ludzie potrafią sobie zrobić wiele złych rzeczy, wiele przykrych rzeczy. Jednakże ta miłość jest miłością, która zawsze jest gotowa przebaczyć. Kiedy człowiek przychodzi i szuka przebaczenia, ten kto miłuje, przebacza, ponieważ bardziej zależy mu na tym, żeby ten człowiek uratował się i mógł wejść do wieczności, niż na noszeniu urazów i nastawień i karcenia ludzi za cokolwiek, jeżeli zrobili coś nam. Tak samo jak by postąpimy wobec innych, tak samo Bóg Ojciec postąpi wobec nas.
Mamy świadomość, że cała bitwa toczy się o to, a cała reszta nie ma znaczenia, jeżeli wola Ojca przestanie być ważna, a ludzie staną się na tyle źli, że człowiek zrezygnuje z miłości.
I jak tam pozycje na chwilę obecną? Ile udało się wrogowi, ile trzeba powalczyć, żeby odebrać to co udało mu się, co mu się powiodło, gdzie człowiek stracił orientację i zapomniał po co tutaj jest. To jest próba, czy Ojciec będzie najważniejszy? Czy Jego wola będzie w nas najcenniejsza, najdrogocenniejsza, najmilsza. Czy będziemy uważać, że On za dużo od nas chce? Bo to jest takie nieprzyjemne, że On od nas wymaga tak dużo, żeby we wszystkim słuchać Jego Syna, bo powinien nam dać jakieś pole do popisu, jakąś możliwość, żebyśmy sobie zrobili coś po swojemu. A On powiedział, że chce aby wszystko stało się takie jak Jego Syn to uczynił.
Mamy olbrzymią świadomość tego, że to jest główny atak diabła przeciwko nam i jeżeli mu się uda gdzieś w tym punkcie, czy w tym nas przestraszyć, załamać, zniechęcić, pociągnąć w jakimś innym kierunku, to on będzie zwyciężał. Wtedy tracisz to, co jest normalne u synów i u córek Boga. Jeśli zaś wygrasz i wola Ojca będzie dla ciebie tak ważna, jak była dla Syna - Jezus powiedział Moim pokarmem jest pełnić wolę Ojca, który mnie posłał - wtedy będziesz wygrywać, bo Ojciec zawsze będzie najważniejszy i cokolwiek zrobisz, będziesz myśleć co Ojciec o tym mówi, co Ojciec o tym przekazał nam przez Syna.
Ojciec będzie miał dla nas wartość Ojca i będzie mógł decydować w naszym życiu o tym, co On chce w nas osiągnąć, co On chce przez ciebie i przeze mnie osiągnąć według swojej woli. Czytamy w Biblii, że On ustanowił w ciele służby według własnej woli, a my wchodzimy w tą służbę według Jego woli. Wtedy, kiedy według Jego woli pozostajemy w tej służbie, okazuje się, że wygraliśmy z diabłem, któremu zależy na tym, żebyśmy z tej woli Ojca zrezygnowali i zrobili coś inaczej, bo robiliśmy już inaczej i wiemy jak to wygląda. Czujemy się silni i mocni, ale to nie jest żadna siła, która byłaby w stanie wygrać z diabłem.
Widzimy, że Pan Jezus toczył bitwę do samego końca i tak samo jest z nami. Wróg będzie walczył z nami do samego końca. Jeszcze na krzyżu próbowali Pana Jezusa oszukać i zwieść - zejdź, a uwierzymy w Ciebie, a wtedy będziesz miał to , czego chciałeś, po co przyszedłeś, przecież chciałeś, żebyśmy w Ciebie uwierzyli, zejdziesz - osiągniesz sukces. A On wiedział, że oni i tak za chwilę nie będą już w Niego wierzyli, teraz mówią uwierzymy ale tak na prawdę oni nie chcą Go, bo uważają, że On nie przynosi im szczęścia w ich życiu, bo tam gdzie On dociera pojawiają sie nieszczęścia i problemy, więc wolą niech On sobie będzie gdzieś tam indziej. Tak samo jak czytamy w Księdze Jeremiasza, kiedy do Boga przychodzimy, to spotykają nas kłopoty, kiedy idziemy czcić królową niebios, wtedy wszystko jest dobrze. No tak, bo Bóg jest Święty, to spotykają kłopoty, a królowa niebios to diabeł i on lubi jak ludzie żyją w bezbożny sposób, a więc dlaczego miałoby to go gniewać, że ludzie tak żyją. Jest to więc normalne, że tak się działo i nic dziwnego w tym nie było.
List do Filipian, 1 rozdział, 21 wiersz.
"Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem".
Apostoł Paweł dochodzi do wniosku, On to zrozumiał, że dla niego tak naprawdę życiem jest Chrystus. On jako faryzeusz osiągnął swoje różne zaszczyty, ale nie osiągnął tego co przyniósł Chrystus. Kiedy on mówi o tym, że dla niego życiem jest Chrystus, to on inaczej mówi - ja zobaczyłem w Nim wszystko, czego naprawdę potrzebuję, aby oddać chwałę Ojcu. Odnajduję w Chrystusie wszystko co jest mi potrzebne, aby wypełnić ten pierwszy punkt - oddać chwałę Ojcu tak, jak Mu się należy w Duchu i w prawdzie.
Następnie odnajduję w Chrystusie ten drugi punkt - mogę miłować swego bliźniego jak siebie samego. To, czego nie umiał zrobić będąc faryzeuszem, gdy chciał czynić dobro, a trzymało się go zło, to odnalazł w Chrystusie. Znalazł więc pozycję, którą Bóg chciał, aby człowiek znalazł , kiedy Bóg posłał nam swojego Syna, żeby znalazł pozycję w Jego Synu, właśnie taką, żeby wola Ojca stała się wyrocznią, a ludzie żeby nie stali się jak ci, którzy są wrogami, ale jak ci, którzy są w ciemności, albo w światłości. On już nie rozróżniał ile ludzie go skrzywdzili, tylko po której oni są stronie. Jeżeli mienili się wierzącymi, a byli pod wpływem ciemności, to próbował ich wyprowadzić z tych ciemności. Ale jeśli oni nie chcieli i dalej walczyli, wtedy uznawał ich za wrogów prawdy i odłączał, ostrzegał. Ale dopóki widział, że w człowieku jest zagubienie, nieświadomość, był gotów temu człowiekowi podać rękę i pomóc, bo taki jest Chrystus.
My nie wiemy, kiedy człowiek będzie gotowy aby wyciągnąć ręce do Pana. Nieraz musi człowiek przeżyć wiele trudnych doświadczeń, żeby podnieść ręce do Boga i zobaczyć że naprawdę potrzebuje Pana. Wszystko cokolwiek widzimy, co się dzieje na ziemi, nie jest bez znaczenia, to ma jakieś znaczenie, tylko my musimy to znaczenie odkryć.
Kiedy apostoł mówi, że dla niego życiem jest Chrystus, to znaczy że wszystkim jest Chrystus. On mówi, że ja teraz rozumiem, że nie jestem w stanie uczcić Boga bez Chrystusa. Nie jestem w stanie wypełnić Jego woli bez Chrystusa Jezusa i nie jestem w stanie miłować ludzi bez Chrystusa Jezusa. W tym momencie, on zaczął brać z Chrystusa to, czego potrzebował. On nie traktował Jezusa jako kogoś w kogo on wierzy, ale jako kogoś z kogo bierze wszystko, z którego czerpie i to łaskę za łaską. Czerpie wiarę, czerpie nadzieję, czerpie wyrozumiałość, czerpie cierpliwość. On wiedział, że Jezus jest taką składnicą skarbów potrzebnych nam ludziom, żebyśmy mogli na tej ziemi wygrać z diabłem. A wygrać z diabłem, to znaczy nie dać mu się oszukać co do Ojca i co do ludzi.
Pan Jezus powiedział o każdym człowieku: idę za niego umrzeć, idę za nią umrzeć. Pan Jezus powiedział, że warto ponieść tą całą konsekwencję, żeby dać człowiekowi nadzieję, możliwość uratowania się. Nas nie powinno interesować tyle jakie wyniki osiągamy, ale czy jesteśmy spokojni, czy jesteśmy zrównoważeni, czy jesteśmy uczciwi, prawi. Czy chwała, którą dostaliśmy w Chrystusie jest chwałą, która zbliżyła nas do Ojca i postawiła nas przed Ojcem w pozycji synów i córek. Jezus przywrócił nam rozum, wskazał nam rzeczywistość wartości życia na tej ziemi.
Zwróciliście uwagę, że On knota tlejącego nie dogasi, a trzciny nadłamanej nie dołamie? A okruchy po cudownym rozmnożeniu chleba i resztki po rybach kazał pozbierać. On jest tak samo zainteresowany tobą i mną w całości. On nic nie zmarnuje, u Niego nic się nie marnuje.
Będziemy chcieli, ile tylko możliwe o tym mówić, żebyśmy zrozumieli jak bardzo potrzebujemy Jezusa, żeby nie żyć dla siebie, ale dla Boga. Pamiętamy jak Paweł miał iść do Jerozolimy, jak Go nakłaniali nie idź, przecież tam grozi ci niebezpieczeństwo, a on mówi: czemu to robicie, przecież ja jestem gotów tam umrzeć dla Pana Jezusa, jestem gotowy żyć i umrzeć dla Pana Jezusa. To jest dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne. Musimy to zrozumieć, Chrystus to nie jest opowieść, to jest życie. Potrzebujemy życia, aby być dla siebie rodziną, aby mieć tego samego Ojca w Niebie. Potrzebujemy życia Jezusa w nas, żeby pełnić wolę tego samego Ojca, bo On jest Synem Bożym. Potrzebujemy życia Syna Bożego w nas. Kto ma Syna, ma życie. Potrzebujemy Jezusa, żeby wola Ojca była dla nas święta, żebyśmy nie żyli jak synowie marnotrawni, którzy chodzą po świecie, albo synowie, którzy są nieposłuszni, odstępczy, którzy nie chcą pełnić woli Ojca. Mamy być jak Jezus, który mówi, że wola Ojca jest dla Niego codziennym chlebem, codziennym pokarmem i jest cenniejszym pokarmem niż ten ziemski pokarm.
Wartość określona przez Boga co do mnie i do ciebie, to Chrystus w nas, a my jako złączeni w Chrystusie w jedno ciało, już nie będziesz żyć dla siebie, nie będziesz szukać satysfakcji w robieniu po swojemu. Będziesz szukać satysfakcji w tym, że zrobisz po bożemu, że zrobisz to w miłości do Boga i do bliźniego, zrobisz to naprawdę dla Niego. Zrobisz dla Niego to, co Jemu się podoba. Jeżeli człowiek nie przyjmuje tej wartości Chrystusa, nie widzi tego życia w Chrystusie jako nowego życia. Widzi Chrystusa jako obiekt wiary, śpiewania, modlitwy, oczekiwania na jakieś działanie, ale nie widzi Tego, dla którego jestem gotowy właśnie tak żyć jak On żył, któremu jestem gotowy oddać całe swoje życie, żeby On mógł żyć we mnie i był uwielbiony we mnie. Wtedy rozumiem kim On jest i jak ważny jest Jezus.
Rozumiecie, dopóki człowiek nie zrozumie ważności Jezusa, to nie ustąpi Mu miejsca tak jak Jemu się należy. Będzie szedł przed Jezusem, a kiedy coś się nie uda i przewróci się, wtedy przyjdzie i powie: Panie pomóż, widzisz przecież, że jestem bezradnym wierzącym człowiekiem. A Jezus mógłby powiedzieć: To czemu idziesz z przodu? Czy nie mówiłem idź za Mną, a wtedy nigdy się nie potkniesz, bo będę ci świecił światłością nowego życia.
Musimy zrozumieć - Jezus to nie jest temat opowieści. To nie jest temat modlitwy, to nie jest temat rozważań. To jest życie. Mogę się wtedy modlić, żyjąc dzięki Niemu. Mogę rozważać Biblię, żyjąc dzięki Niemu, mogę mieć społeczność z Ojcem żyjąc dzięki Niemu, mogę miłować ciebie, żyjąc dzięki Niemu. Mogę bardziej myśleć o twoim dobru niż o twoim złu. Mogę bardziej położyć swoje życie, aby dać ci to, co dobre, niż zatrzymać swoje życie, by pokazać że ja też mogę postąpić jak chcę.
Bóg mówi, że posłuszeństwo jest Mu milsze od ofiary. Musimy to zrozumieć. On nie wymaga od nas, żebyśmy się modlili, bo modliło się już wielu. On nie wymaga od nas, żebyśmy śpiewali, bo śpiewało wielu. On nie wymaga od nas, żebyśmy się zgromadzali, bo zgromadzało się wielu. On wymaga od nas, żebyśmy żyli, a niewielu żyło i niewielu żyje, aby wypełniać wolę Ojca, który jest w Niebie. Tak jak się modlimy: Ojcze, nie moja lecz Twoja wola, niech Twoja wola wypełni się Ojcze. Przebacz nam, jak my przebaczamy naszym winowajcom.
Nigdy byśmy nie wiedzieli co to znaczy, gdyby Bóg nie wzmocnił przeciwności jakie spotykają nas na drodze. Wtedy dopiero zaczynamy rozumieć skalę przebaczenia, będąc w takim czy innym doświadczeniu. Zaczynamy rozumieć jak Bóg przebaczył nam. To nie tak, Ja wam przebaczam i wszyscy wejdziecie do Nieba. Ja wam przebaczam, ale wy skorzystajcie z tego, aby prowadzić nowe życie.
Gdy my przebaczamy komuś, to nie po to żebyśmy fajnie się czuli, chcemy żeby ktoś prowadził nowe życie i zależy nam na tym, żeby ktoś , kto przychodzi i prosi o przebaczenie, żeby prowadził nowe życie. Nie mamy satysfakcji, że nas przeprasza, bo jest nic nie warte, jeśli ten człowiek nie rozpocznie nowego życia po przeprosinach. Ważne jest dla nas, że przebaczenie zostało przyjęte w taki sposób, aby nie szukać już złego, ale dobrego, bo taki jest Jezus. On nam przebacza, żebyśmy mogli wygrać z wrogiem, a nie żebyśmy myśleli: a, kiedy tylko zechcę to przebaczę, nie muszę nawet walczyć. W Jego przebaczeniu jest: nie czyń tego więcej, nie grzesz więcej, nie potępiam cię, przebaczam ci, ale nie rób tego więcej, wykorzystaj to, aby się ratować. Wykorzystaj to, żeby Jezus stał się dla ciebie centrum tego wszystkiego, co się w tobie dzisiaj dzieje, inaczej wszystko j est za mało. Dla Boga jest to za mało. Jego wymagania są niesamowicie wysokie. Dlatego i głoszenie Jezusa jest niesamowicie wysokie, wzniosłe, prowadzące do wyższej chwały niż mieli ją faryzeusze i uczeni w Piśmie. Musisz to zobaczyć, musisz zobaczyć Jezusa.
Kiedy weźmiemy ślepego Bartymeusza, on nie wiedział Jezusa, ale on widział wiarą Jezusa. On dowiedział się, że Jezus przechodzi i dla niego Jezus był tym, kto mógł go uzdrowić z tej ślepoty. On widział Jezusa jako tego, Który mógł go uzdrowić z tej ślepoty, chociaż Go nie widział. Jezus był dla Niego kimś, kto potrafi otworzyć mu oczy i wołał, a oni go zagłuszali. A on wołał, aż Jezus powiedział przyprowadźcie go do Mnie. A kiedy został uwolniony od ślepoty, Pan Jezus powiedział idź gdzie chcesz. A co on wybrał? Poszedł za Jezusem.
Kiedy Jezus przywraca wzrok, mówi idź gdzie chcesz i teraz jest twoja decyzja, czy ty korzystając z tego, że już widzisz kim On naprawdę jest, jak wartościowy jest Jezus, czy pójdziesz za Nim, czy mimo wszystko pójdziesz gdzie indziej, bo to jest próba, czy przywrócony wzrok jest dla ciebie podstawą, żeby pójść za Nim, czy żeby się tylko chlubić tym, że Pan przywrócił ci wzrok i pójdziesz dalej w zło.
Przywrócony wzrok mówi ci - już nie będę chodził za nikim innym, jak tylko za Jezusem, On jest dla mnie najcenniejszy, najważniejszy. On i to, co On mówi, ma dla mnie najwyższą wartość. Jego Słowo, jest dla mnie cenniejsze od mojego zdrowia, od mojego życia, od ludzi, wśród których przebywam. Jego Słowa są słowami, które są cenniejsze od cierpień, które zniosę z powodu posłuszeństwa Jemu, ponieważ mogę zrobić to co chce Jezus. To jest najwyższy zaszczyt, mogę zrobić to co chce Jezus. To jest ta szlachetność Jego życia w nas. Mogę zrobić to, co On chce, stało się to dla mnie możliwe, aby czynić to, co czynił Jezus.
Toczy się bitwa, żeby odwrócić to, żeby to zmienić. Kiedy widzisz apostoła Pawła, mnóstwo ludzi korzystało, chustka gdzieś wysłana, demony wychodziły, mnóstwo ludzi było uzdrawianych. Mnóstwo ludzi korzystało, ale oni nie widzieli kto to jest ten Paweł, tak jak nie widzieli Jezusa, któremu on służył i kiedy tylko Paweł prowadził ich do uświęcenia, oni zaraz znikali. Oni chcieli uzdrowień, ale uświęcenia nie za bardzo. Oni chcieli z Jezusa wziąć uzdrowienie, ale nie chcieli świętości, bo świętość oznacza, że nie będę mógł robić tego, nie będę mogła robić tego. Nie, nie świętość to już za duże wymagania. Ale kiedy widzisz w Jezusie drogę do Boga, świętą, czystą i nieskalaną, to zdajesz sobie sprawę, że tylko sprawiedliwi mogą tą drogą kroczyć. A sprawiedliwość musi być Chrystusa, nie nasza. Tylko ci, których sprawiedliwością jest Chrystus mogą iść przez Niego do domu Ojca.
Wierzysz i jesteś pewnym tego, że Chrystus jedynie dla ciebie ma wartość. Wszystko inne jest niczym, włącznie z tobą. Wtedy jest to co chciał Ojciec, Jego Syn jest uwielbiony w nas. Tego chcemy się uczyć, nie żeby czuć się zadowolonym, bo trochę lepiej dzisiaj żyłem. Chcemy zrozumieć, że Bogu nie zależy na tym "trochę lepiej". On nie chce, żebyśmy się oszukiwali ani dawali się oszukiwać diabłu. On chce, żebyśmy żyli dzięki Jego Synowi, to znaczy całkowicie tak, jak on chce, żebyśmy zawsze pełnili Jego wolę. Posłuszeństwo jest Mu milsze od ofiary, Pan przez apostoła Pawła mówił, aby doprowadzić was do pełnego posłuszeństwa. Twoja i moja wartość dla Boga znaczyło - oni będą mogli wejść do Mojego domu i mieszkać ze Mną wiecznie. Idź synu, zapłać za nich całą cenę. To była wartość dla Boga. Oni mogą być uratowani, mogą być zbawieni, ale tylko przez moc ofiary Syna Bożego.
To było od strony Ojca, a dla nas musi to być: Ojcze, Twój Syn jest jedynym, który ma dla mnie wartość. Wszyscy mogą mnie zostawić, ale dopóki mam Twojego Syna, to mam wszystko czego naprawdę potrzebuję żyjąc na ziemi, wtedy jest to zrozumienie. Paweł mówi - dla mnie życiem jest Chrystus, ja już nie rozdrabniam życia, nie żyję dzięki temu, że ludzie są mili dla mnie, nie żyję dzięki temu, że mam rodzinę. Nie żyję dzięki temu, mówi, ja żyję dzięki Jezusowi, że mam Jego. Sam nie dałbym sobie życia, rodzina nie dałaby mi życia, znajomi, koledzy nie daliby mi życia, Jezus dał mi życie. Jezus jest najważniejszy. Jeżeli mam wybrać, to zawsze wybiorę Jezusa. Ktokolwiek by chciał, żebym dokonał jakiegoś wyboru - zawsze będzie to Jezus Chrystus, bo Jezus jest drogą do domu Ojca, nikt inny i nie będę tego żałować, bo Ojciec nie żałował posyłając nam Syna, a Syn nie żałował kiedy wypełnił wolę Ojca. Ja nie będę żałował, że Syn dla mnie znaczy więcej ode mnie i od was wszystkich. Jeśli to nie będzie On, to ja sprzedam Go za coś, za twój uśmiech, za twoje jakieś dobre słowo, za to, że może poklepiesz mnie po plecach, albo za cokolwiek. Ale jeśli rozumiem, że to wszystko nie ma znaczenia, jeżeli to nie byłby Chrystus, to wtedy zdaję sobie sprawę, że wszelkie dobro pochodzi tylko od Niego. Jeżeli możemy sobie wyświadczyć jakiekolwiek dobro, to tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi, dzięki Jego życiu w nas. Kiedy Paweł mówi - dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem, to on mówi ja już wybrałem, już rozpoznałem, to co chciał uczynić Bóg dla mnie posyłając swego Syna.
Dla mnie i dla ciebie to jest ważne, możemy żyć inaczej dzięki Jezusowi, ale On musi być naszym wszystkim. On musi dla nas stanowić największą wartość, dzięki Niemu możemy mieć zapłacone Niebo. On jest tą cennością, ta wartością, którą Ojciec uznaje jako godną, aby nas wpuścić do Nieba. Bez Niego, my mamy cały czas za mało, żeby nas wpuścić do Nieba. Jezus jest wystarczający, żeby mieć tyle ile trzeba, aby wejść do domu Ojca. Kto ma Syna, ma życie, a kto ma życie, ten ma Ojca w Niebie, bo Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych.
Mamy wyraźne zrozumienie, że nie możemy żyć jak chcemy, musimy przyjąć Jego sposób życia, Jego życie musi stać się naszym skarbem. Ludzie walczą o swoje życie, walczą o przetrwanie, walczą, żeby jeszcze pożyć. A my mamy walczyć o to, żeby żył w nas Jezus. To jest wojna z diabłem i on będzie wszelkimi środkami próbował nas od tego odciągnąć, przez różnych ludzi, którzy chcieliby wywołać w nas poczucie, że jesteśmy czegoś winni, że to nasza wina, że mamy wrogów. Achab mówił do Eliasza - ty winowajco tych wszystkich klęsk. Ale to nie Eliasz był winowajcą, tylko Achab, ale Achab zwalał wszystko na Eliasza, że nie było deszczu.
Mamy więc doświadczenie, w którym musimy mieć zawsze pewne: Jezus jest ważniejszy od nas. Nie sprzedam, nie zamienię za cokolwiek. Kiedy apostoł Paweł stał w takiej pozycji, czytamy że wszyscy go opuścili i został sam, ale on nie miał do nich żalu, modlił się za nimi. Powiedział - ale Pan był za mną i wydarł mnie z paszczy lwiej. Dlatego Jezus jest najwyższą wartością, dopiero przez Jezusa możesz owocować tym, co jest normalne dla wszystkich synów i córek Bożych.
Potrzebujesz naprawdę widzieć Jezusa, kim On dla ciebie jest. Kim jest Ten Jezus dla ciebie. Kiedy On kiedyś zapytał apostołów, Piotr powiedział: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. Pan powiedział, błogosławiony jesteś Piotrze, bo nie ciało i krew ci to objawiły, ale Ojciec, który jest w Niebie.
Kim jest Jezus? Czy On jest tym, który przejął wszystko w nas. On powiedział, że jeśli nie oddasz Mi swojego życia, stracisz je. A On wiec o mówi. To jest próba, czy ja rozumiem, że bez Jezusa stracę życie? Mogę być dobrym człowiekiem, ale bez Jezusa jestem za mało dobry, żeby wejść do wieczności. Dlatego muszę odnaleźć w Jezusie najwyższą wartość, największy sens, jedyny sens, że warto jeszcze żyć tu na ziemi. Inaczej, odejść stąd, to to jest bez sensu, sobie nie pomogę, a innym zrobię tylko krzywdę.
Jezus przyszedł, żebyśmy mogli to zrozumieć. On wie po kogo przyszedł. Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny - mówi apostoł. Musisz zobaczyć kim dla ciebie jest Jezus. Czy uwierzyłeś, uwierzyłaś, zrozumiałeś, zrozumiałaś - On jest Synem Boga Wszechmogącego, Boga Najwyższego i Mesjaszem., Zbawicielem, naszym Odkupicielem. On jest godny, żeby Mu oddać chwałę z nabożnym szacunkiem, całkowitą chwałę.
Kiedy to rozumiesz i wszystko inne stanęło na drugim planie, nie masz już podziałów, bo rozumiesz, że Jezus umarł za wszystkich ludzi. Paweł mówi - ja jestem tym wzorem grzesznika, który występował przeciwko Chrystusowi, za którego On umarł i który przebaczył mu to. Nie jestem nawet godny nazywać się apostołem - powiedział.
Kim jest Jezus - to jest najważniejsze. Muszę ci to mówić jeszcze wiele razy. Nie jest ważne nauczanie, nie jest ważna modlitwa, śpiewanie, zgromadzanie się. Jeżeli nie masz życia Jezusa, to wszystko jest obrócone w nic. To wszystko nie ma wartości, jaką Bóg nadał modlitwie, śpiewaniu, zgromadzaniu się, czytaniu Biblii, bo ona wszystko mówi o Nim. Bez Jezusa nie możemy przyjść w modlitwie. Bez Jezusa nie możemy poznać prawdy Bożego Słowa. Bez Jezusa nie możemy mieć społeczności z Ojcem.
Jezus mówi - beze Mnie nic nie jesteście w stanie uczynić. Potrzebujemy więc życia Jezusa, żeby naprawdę się miłować. Jeżeli życie Jezusa jest w nas, wtedy miłujemy się. Jeżeli my zaczynamy wartościować ludzi, tracimy miłość. To się dzieje automatycznie, bo Jego miłość jest jednakowa. On w swojej miłości wszedł do świątyni i powypędzał wszystkich przekupniów. To była miłość do Ojca. Poszedł umrzeć za tych wszystkich ludzi, to była miłość do nich, do nas. On jest gotów wypędzić z nas wszelkie przekupstwo, wszelkie kombinowania, wszelkie szukanie własnej chwały, bo to się nie nadaje, żeby mogło być w świątyni Bożej. Położył życie za nas, aby nas oczyścić swoją krwią z tego wszystkiego.
Nie ma nikogo innego danego nam, kto byłby bardziej wartościowy niż Jezus Chrystus, dlatego dla Niego żyjmy, dla Niego umierajmy. Pańscy bądźmy, bądźmy własnością Chrystusa. Jeżeli nie zrozumiesz tego, to twoje życie cały czas będzie twoim życiem. Będziesz mógł uznawać pewne rzeczy: to jest dobre, a to złe, ale po swojemu. Człowiek też ma pewne rozeznanie, nawet jak żyliśmy w świecie, mieliśmy pewne rozeznanie - a to nie było dobre, a to było złe. Mieliśmy pewnego rodzaju rozeznanie, nawet żyjąc w świecie, jako ludzie stworzeni na obraz Boży. Ale teraz musimy mieć pełne rozeznanie co jest dobre, a co złe i przez długie trwanie, żyjąc dzięki Chrystusowi, nabywamy tych władz poznawczych.
Zbór nie może funkcjonować normalnie, jeżeli wszyscy, którzy są członkami tego zboru, nie miłują się nawzajem tak, jak umiłował nas Chrystus. Zawsze będzie starcie, zwarcie, będą kłopoty, będą nastawienia, będą pomówienia, bo nie ma tego, co przyniósł Chrystus, a diabeł wie, że jeśli odsunie Chrystusa od wierzącego człowieka, to ten człowiek będzie już miał swoją skalę wartości. Ale jeśli nie uda mu się odsunąć Chrystusa od człowieka, to Chrystus będzie skalą wartości dla tego człowieka. Niesamowita różnica i dlatego to jest tak ważne. Nie wytrwamy do końca jeśli to nie będzie Jezus. Możemy ileś czasu wytrwać przy ogniu, ale potem zaczniemy uciekać, bo będzie za mocno parzyć. Ale jeśli należysz do Chrystusa, to wytrwasz i w ogniu doświadczeń, bo Jezus jest zbawieniem, jest zwycięzcą.
Kiedy sobie przypominam swoje największe, najtrudniejsze doświadczenia, to zawsze On tam był ze mną. Dlatego On nikogo nie zostawia i nie porzuca. On miłuje miłością doskonałą. On pokazuje ludzie potrafią cię zostawić, uznać za nic nie wartego. A On nadal czyni to, czego potrzebujesz, żeby wejść do domu Ojca. Wygraj, widząc w Jezusie jedyny sens życia tu na ziemi. Wygraj patrząc na sprawcę i dokończyciela swojej wiary, Jezusa Chrystusa. Ciesz się Nim i raduj się Nim nieustannie. To jest prawdziwa miłość, to jest prawdziwe przejęcie życia. Wtedy cenisz sobie Jego życie, cenisz sobie wartość Jego życia w tobie i mówisz zaprawdę to jest skarb. W takim naczyniu glinianym, ale to jest skarb. To jest niesamowity skarb, że nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Zmieniło się, wszystko się zmieniło, nareszcie mogę miłować Boga i ludzi tak, jak miłuje Chrystus. Widzimy Go w różnych doświadczeniach, widzimy w jaki sposób postępował.
Wracając do ślepego Bartymeusza, ślepy Bartymeusz zobaczył, kto może przywrócić mu wzrok i się nie pomylił. Mógł widzieć tego kogoś, kto przywrócił mu wzrok, jak on żyje chodząc za Nim, bo to było dla niego ważne - zobaczyć jak żyje Jezus, który mógł przywrócić mu wzrok. Tak i my chodźmy za Jezusem, aby zobaczyć jak żyje Jezus. Dziękujmy Mu za wszystko co czyni, abyśmy mogli chodzić za Nim. To są bolesne doświadczenia, ale one dają dobry wynik, błogosławiony, szczęśliwy wynik.
Czy rozumiesz? To wszystko nie będzie miało wartości, jeżeli to nie jest życie Jezusa. A życie Jezusa przychodzi do nas przez wiarę. Kiedy wierzę w Jezusa, rozumiem, że Bóg Ojciec posłał Syna, żebym ja mógł żyć dzięki Jego Synowi. Tu nie chodziło o to, żebym dalej żył ja czy ty według swojej skali wartości, ale żeby w nas żył Jezus według skali wartości Ojca.
Rozumiesz, że diabeł będzie próbował działać na twoją ambicję, na twój honor, bo ktoś cię skrzywdził, ktoś zrobił ci coś przykrego, coś złego i będzie prowokować ciebie do odpłaty. Nie słuchaj go, Jezus nie po to przyszedł, żebyśmy odpłacali złem za zło, ale abyśmy zło zwyciężali dobrem. Módl się i idź za Panem, to jest najważniejsze. Kochaj Go i ciesz się Nim. Niech nic nie zasłoni ci miłości do Jezusa. On cię umiłował, mimo wszystkich przeciwności jakie postawiłeś, postawiłaś Mu na drodze do siebie, do swojego serca, do swojego myślenia. On to wszystko pokonał, żeby dotrzeć i napełnić cię chwałą. To jest niesamowity triumf miłości.
Kiedy czytamy to z Ewangelii Marka, 5 rozdział od 21 wiersza, czytamy tu o niesamowitym doświadczeniu. Pan Jezus idzie w tłumie ludzi, a oni są głęboko poruszeni. Oni widzieli cuda, widzieli znaki i idą z Nim tłumnie, aby oglądać jakieś kolejne rzeczy. A tu pojawia się kobieta, która chodziła do lekarzy i oni nie uleczyli jej. Nie miała już nic, wszystko wydała na lekarzy. W Jezusie zobaczyła kogoś, kto może ją uleczyć za darmo. Kiedy cały ten tłum dotykał Go, ocierał się o Niego, ona dotknęła się Go, oczekując wzięcia od Niego tego, czego potrzebowała. On powiedział kto się Mnie dotknął? Panie, przecież wszyscy się Ciebie dotykają. Ale ktoś dotknął się Go, aby z Niego skorzystać.
Można chodzić koło Jezusa, ocierać się i wcale nie widzieć potrzeby korzystania z Niego. Można podziwiać różne cuda, znaki, opowiadać: widziałeś co Jezus czynił? Można ocierać się o Niego bez potrzeby. Te wszystkie potrzeby tak na prawdę powodują w nas, ze potrzebujemy coś wziąć z tego Chrystusa. Pan Jezus zawsze mówi - pamiętaj, wiara twoja uczyniła to. Tak uwierzyłeś we Mnie, dałem ci to.
Mamy wiele doświadczeń opisanych w Biblii, ale mamy przecież własne, osobiste. Wróg będzie atakować ciebie, żebyś zrezygnował, zrezygnowała z woli Ojca, żeby wola Ojca przestała mieć taką wartość, jak miała dla Syna i będzie atakować ciebie, żebyś nie miłował ludzi. Ta miłość nie jest taka cielesna, taka ludzka. W niej nie ma potępienia, nie ma popisywania się , pokazywania. To jest miłość dla tych, którzy chcą się uratować. Ojcze, oni już nie należą do świata. Ojcze Ja się modlę za tymi, którzy też przestaną należeć do świata przez wiarę we Mnie, aby oni byli zachowani od zła tego świata. To jest miłość. Pan umarł za wszystkich, ale miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to i my umarliśmy, abyśmy nie żyli dla siebie, ale dla Niego. Dla Niego, to znaczy, że ty już nie będziesz chodzić z własnymi urazami, nastawieniami, będziesz żyć dla Niego. To co On zechce zrobić, to będzie mógł zrobić. Co najlepszego moglibyśmy zrobić, to ustąpić Mu miejsce, aby On przez nas pokazał, że tutaj był. To będzie nas kosztowało, nasz honor dostanie codziennie po twarzy, nasze ambicje codziennie będą zdeptane, a nasze myślenie o sobie rzucone w błoto, a diabeł będzie sprawdzał czy Chrystus jest cenniejszy. Inaczej nie przejdziesz.
Jakub pisze, że szczęśliwi są ci, którzy przechodzą próbę i okazują się zwycięzcami. Oni odziedziczą życie wieczne. Kiedy życie Jezusa przenika ciebie, możesz się podziewać, że diabeł uruchomi swoje możliwości dane mu od Boga, aby zahamować cię, powstrzymać cię. Pan Jezus mówi, że ci którzy się zatrzymują, już się cofają. On mówi, że jeśli dasz się zatrzymać diabłu, nie będziesz szedł, szła dalej za Mną, już będziesz się cofać. A bez Jezusa nie dasz rady, wszystko pada. Dlatego nie ważne ilu cię zostawi, ilu cię opuści, ważne, żeby Jezus był z tobą, to jest najważniejsze.
Kiedy masz Jezusa, nigdy nie jesteś sam. Kiedy masz ludzi, możesz być sam, sama wśród tych ludzi. Oni będą mieli swoje życie za ważniejsze od twojego i będą tylko czerpać z twojego życia to, co im pasuje, a nie pomyślą żeby dać ci to, co tobie byłoby miłe. A to może zrobić tylko Jezus. Ta niewiasta odkryła tą cenność i nie zawiodła się. Wszelkie doświadczenia jakie mamy - Chrystus jest Zbawicielem, Odkupicielem, jest lekarzem. Może Jego sposób leczenia nie będzie taki jak lekarzy, ale On leczy najpierw ducha, żeby człowiek był w stanie zrozumieć, kiedy uzdrawia jego ciało, że czyni to nie dlatego żeby człowiek więcej grzeszył, ale żeby oddał swoje ciało jeszcze bardziej do służby Bogu. Mamy chodzić według ducha, a nie według ciała.
Mamy więc taką świadomość i o tym chcę mówić. Będzie diabeł próbował w czasie osłabić twoje należenie do Chrystusa i będzie używać ku temu różnych środków, żeby Chrystus nie był już w stu procentach twoją radością, żeby radość zaczęło sprawiać coś innego. Jeżeli będzie ci sprawiać radość grzeszenie twojej żony, twojego męża, twoich rodziców, twoich dzieci i będziesz się cieszyć, że oni są tacy rezolutni, tacy rozsądni, tacy mądrzy i potrafią się wymigać i uciec w sprytny sposób od jakiejś odpowiedzialności i pomyślisz tak sobie, to już straciłeś z Chrystusa, bo Jezus nie uważa tego za dobro.
Często ludzie bronią swoich dzieci, nie patrząc, czy to jest miłe Chrystusowi czy nie. Widzicie, kiedy przyszła Maria wraz z braćmi i siostrami Jezusa, Jezus stoi w tłumie ludzi, swoich uczniów, oni są z Nim i ktoś zawiadamia: oto matka Twoja i bracia twoi, siostry Twoje stoją na zewnątrz i chcą się z Tobą zobaczyć. A On w tym momencie, patrzy po wszystkich uczniach i mówi: to jest moja prawdziwa rodzina, gdyż Moim bratem, siostrą i matka jest każdy, kto pełni wolę Ojca mojego, Który jest w Niebie.
Jezus mówi wobec wszystkich kto jest Jego prawdziwą rodziną. Oczywiście, On miłował Marię, miłował swoich braci i siostry. Widzimy, że i wśród zbawionych, ale On powiedział, że jego rodzina są ci, którzy pełnią wolę Ojca. Dopóki oni będą pełnić wolę Ojca, są Jego rodziną. Jeżeli nie, przestają być Jego rodziną. Pomyśl i ty i ja, każdy z nas, kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. A będzie presja, atak, próba rezygnacji - zobacz, tamte dzieci mają lepiej u tego kogoś, a twoje mają gorzej, zrób coś z tym, zrób porządek, weź utnij trochę ze swojej służby, inni też mogą to robić, idź zarób i daj swoim dzieciom, żeby było wiadomo, że ty też je kochasz. To jest bardzo znany sposób diabła jak zabrać sługę Bożego, czy służebnicę Bożą od dzieła Bożego. To jest stara sztuczka, bardzo często sprawdzona przez diabła, że działa. Poczucie, że twoja służba krzywdzi twoich bliskich, a inni nie służą i dają dobro swoim bliskim, stawia cię w sytuacji co teraz twoi bliscy pomyślą o tobie i staje się to bardzo trudne, bo oni oceniają cię jako kogoś kto faktycznie ich nie kocha i myślą sobie, tamten to kocha, tamta to kocha swoje dzieci, a ty nas nie kochasz. Teraz masz wojnę, czy udowodnić, że ich kochasz, robiąc to co robili tamci, czy pozostać w miłości do Chrystusa i narazić się na to, że oni może do końca będą uważać, że ty ich w ogóle nie kochałeś. Może nawet z tym umrą. Bardzo wielu tu padło. Wróg najpierw używa cielesną rodzinę, żeby odciągnąć dziecko Boże od pełnienia woli Ojca. Kiedy rozbije się i nie da rady, wtedy zaczyna uruchamiać wierzących, bo trafiasz między wierzących i wtedy oni stają się tymi, którzy mają cię odciągnąć od pełnienia woli Ojca. Oni mają nauki teologiczne, mają rozpoznanie, teologiczne. Mają znawców teologicznych, mają różne rzeczy, żeby odciągnąć. Jeżeli to nie da rady, będzie próbować dalej - powinieneś być bardziej poważany, poważana, powinni bardziej cenić to co czynisz. Jeżeli nie można w ten sposób, to może pomyślisz sobie powinni być milsi dla mnie. A jak mili byli dla Pana Jezusa kiedy umierał na krzyżu? Kpili, szydzili, drwili.
Jest wiele wydarzeń, wiele doświadczeń na które napotykamy, najczęściej obraz innych wierzących, którzy nie żyją w prawdzie, służy diabłu do tego, żeby powiedzieć: widzisz, oni też przecież będą zbawieni, Bóg ich też kocha. Chrystus też za nich umarł i oni nie muszą tak żyć. Ty jesteś jakiś wyjątkowy i musisz żyć w pełni? Ty musisz całkowicie należeć do Boga? Ty tylko nie możesz sobie cieszyć się jak oni się cieszą światem?
Naprawdę diabeł ma wiele sposobów. Wiemy, że Pana Jezusa chcieli podejść: Ty nigdy nie zważasz na człowieka, Ty zawsze czynisz to co chce Ojciec, co chce Bóg, a powiedz nam, mamy płacić czy nie? najpierw podbudować, żeby nabrał poczucia swojej wartości, będzie taki uniesiony, a my Go. Nie zadziałało ani jedno, ani drugie nie zadziałało. Jezus dalej pozostał spokojny czyniąc wolę Ojca.
Rozumiesz więc, tak jak jesteśmy, całym naszym doświadczeniem jest czy pozwolimy Jezusowi żyć w nas, abyśmy nawzajem mogli się miłować tak, jak chce Bóg, aby wszystkie Jego dzieci żyły w zgodzie, miłowały się, były dla siebie uprzejme. Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, ale sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. Ci, którzy to czynią podobają się Bogu i ludziom. Masz Królestwo naszego Niebiańskiego Ojca, tam jest Jego sprawiedliwość. To znaczy jaka? Nie my, lecz Chrystus. Tam jest jego pokój. To znaczy jaki? Nie my, lecz Chrystus. Tam jest Jego radość, ale jaka? Nie my, lecz Chrystus. Masz sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. Nie my, lecz Chrystus. Pomyśl, że głównie o to tu chodzi.
Musisz zrozumieć, jeśli te wszystkie irytujące wypowiedzi wobec ciebie poruszają cię tak, że zabierają ci spokój, to znaczy że jeszcze w tobie siedzi ten stary człowiek, który uważa że coś mu się należy. Kiedy umarłeś, umarłaś, to co się należy, to należy się Chrystusowi. Tak jak Bóg mówi do Samuela: Samuelu, o co ci chodzi, to nie tobą wzgardzili, lecz Mną. Co się tak unosisz, idź i powiedz im to, dobrze dostaniecie króla, ale pamiętajcie, żeby wasz król stale zwracał uwagę na to co jest zgodne z Moją wolą, a wy słuchając go, żebyście mogli zawsze słuchać Mojej woli, ale tak nie będzie. On będzie was wykorzystywał, będzie zabierać wam to co cenne, będzie zabierać wam waszych synów i prowadzić ich na wojnę, poświęcać ich życie dla swojej chwały. I tak było. Bóg Ojciec nigdy tego nie czynił.
Mamy więc doświadczenie i musimy zrozumieć, to jest dla mnie i dla ciebie na dzisiaj najważniejsze o czym chcemy tu rozmawiać: Kim dla nas jest Jezus Chrystus? Kogo widzimy w Nim? Czy On jest odpowiedzią na nasze wszystkie problemy? Czy On jest odpowiedzią na naszą społeczność z Ojcem? Czy On jest odpowiedzią na nasze miłowanie bliźnich? Czy Jezus jest wystarczający? Jeżeli nie, to będziemy szukać poza Nim. jeżeli tak, to w Nim mamy wszystko co jest potrzebne do życia w pobożności. Chciałbym, żeby wszyscy widzieli Jezusa w zborze, żeby wszyscy wiedzieli kim On jest, naprawdę wiedzieli, bo z Synem Bożym nie dyskutujesz. To jest Syn Boga Wszechmogącego i z Nim nie dyskutujesz, słuchasz się Go. Nie mówisz Mu: o, bo tak czy inaczej. Kiedy posłał Pawła, powiedział mu: będzie musiał wiele wycierpieć dla Mojego Imienia i tak się stało.
Czy rozumiesz, wróg walczy, żeby wola Ojca nie była dla ciebie najważniejsza, a wtedy tracisz wartość jako syn, jako córka i nie musisz miłować bliźniego swego, możesz robić co chcesz, możesz żyć dla siebie. A to jest już oszukanie.
Może jeszcze z Ewangelii Jana, 12 rozdział, od 1 wiersza.
"Na sześć dni przed paschą, poszedł Jezus do Betanii, gdzie był Łazarz, który umarł, a którego Jezus wzbudził z martwych, tam więc przygotowali Mu wieczerzę. A Marta posługiwała, Łazarz zaś był jednym z tych, którzy z Nim siedzieli przy stole. A Maria wzięła funt bardzo drogiej maści nardowej i namaściła nogi Jezusa i otarła je swoimi włosami, a dom napełnił się wonią maści. A Judasz Iskariot, jeden z uczniów Jego, syn Szymona, który miał Go wydać, rzekł: czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów i nie rozdano ubogim. A to rzekł nie dlatego iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, a mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano. Tedy rzekł Jezus, zostaw ją, chowała to na dzień Mojego pogrzebu, albowiem ubogich zawsze mieć będziecie, lecz Mnie nie zawsze mieć będziecie. A wielu z ludu żydowskiego dowiedziało się, że tam jest i przyszli, nie tylko dla Jezusa, ale także by zobaczyć Łazarza, którego wzbudził z martwych. A arcykapłani naradzali się aby i Łazarza zabić, gdyż wielu Żydów z powodu niego odeszło i uwierzyło w Jezusa".
W innym miejscu Pan Jezus mówi i będą mówić, o tej Marii, która namaściła jego stopy, namaszczając Go na śmierć, głosić to aż do końca, aż do Jego przyjścia. Kogo ona widziała w Jezusie? Przychodził do niej, był z nim, ale pamiętamy kiedy przyszedł po raz pierwszy, wtedy Maria uklękła u Jego stóp i zapomniała o wszystkim, słuchając co On mówi. Jezus stał się dla niej głosem od Boga. Marta chciał coś zrobić dla Jezusa, Maria chciała słyszeć Jezusa. Pan Jezus powiedział, że Maria lepszą cząstkę wybrała.
Niech Bóg będzie dla ciebie kimś najcenniejszy, najważniejszym, Jego wola niesamowitą łaską okazaną ci, ze możesz ją pełnić. Niech nigdy nie będzie dla ciebie karą, ale nagrodą, że ty człowiek, który tak wiele zła zrobiłeś wobec Boga, dostałeś, dostałaś możliwość aby przestać czynić całe to zło i dzięki Jezusowi wejść w wolę Ojca, wejść w społeczność z Ojcem.
Czy jesteśmy w stanie dla Jezusa zrezygnować ze wszystkiego, co my byśmy zrobili bez Niego? Czy jesteś w stanie oddać Mu całe swoje życie wiedząc, że tylko Jego życie ma wartość wieczności. Czy jesteś gotów, czy jesteś gotowa słuchać co On mówi i zrobić to co On mówi. To jest najważniejsze. Wtedy, kiedy to czynisz Jezus mówi o tobie, że jesteś Jego sługą, Jego służebnicą. Niech to stanie się najważniejsze. Żyjemy w czasie, kiedy Jezus został usunięty. Mówi się o Nim, głosi się Go, śpiewa się pieśni, modli się w Jego imieniu i się nie żyje dzięki Niemu. Wydawało by się, że wszystko ma się dobrze, ale brakuje życia, a to jest najważniejsze.
Masz życie, masz społeczność z Bogiem. Nie masz życia, nie masz społeczności z Bogiem. To wszystko jest nie warte niczego, jak tylko usunięcie sprzed Bożego Oblicza, bo tam przychodzi człowiek, który nie chce Jego Syna, a chce ofiarować Bogu dziękczynienie za jakiś cud, za jakieś przeżycie, za jakieś doświadczenie. A cuda zdarzają się sprawiedliwym i niesprawiedliwym.
Niech Bóg będzie w tej sprawie najważniejszy. Pamiętaj, twoje i moje imię prowadzi nas do gehenny. Imię Jezusa prowadzi nas do domu Ojca. Niech będzie uwielbiony, wywyższony. Niech On zajmuje najważniejsze miejsce. Jeżeli cokolwiek robimy, róbmy to w Jego Imieniu, należąc całkowicie do Niego.
Wygrajmy z diabłem, nie walczmy z ciałem i krwią. Zostawmy to, nasza bitwa to nie dać się oszukać, nie dać się okłamać, nie dać się odwieść od woli Ojca, od życia Syna w nas.
Niech Bóg będzie łaskawy dla nas, miłosierny i dzisiejszego dnia i tego wieczoru, dając nam kolejną możliwość by Jezus, jeżeli stracił to pierwsze miejsce, wrócił na pierwsze miejsce w naszym myśleniu, decydowaniu, mówieniu, w naszych zamiarach, planach, we wszystkim. I powiemy prawdę, jeśli Pan pozwoli, to zrobimy to. Amen.

