Krzyż w codziennym życiu

Krzyż w codziennym życiu – część 3

A więc cudowna jest ta nadzieja – wieczność razem. Co my musimy zrobić, by ta wieczność była szczęściem dla nas wszystkich? Dać się ukrzyżować, bo to stary Adam, czy Ewa, jeśli żyją w nas, czynią tą wieczność czymś strasznym. Dlatego tak ważne jest, by każdy z nas korzystał z tego przez całe dnie, aż do końca naszej pielgrzymki, by każdy z nas widział cel – życie Jezusa we mnie, najpiękniejsze, najwspanialsze. Życia tego nikt nie jest w stanie wydobyć z samego siebie, ale które przyszło z góry, by napełniać tych, którzy gotowi są umrzeć. Jezus miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania – skoro On umarł, wszyscy umarliśmy. Jezus mówi, że nie możesz być moim uczniem, jeśli nie wyprzesz się siebie, nie weźmiesz krzyża na siebie, aby pójść za mną, by naśladować Mnie. Nie możesz – mówi Jezus. To jest prawda – nie możemy być bez krzyża Jego uczniami, bo jak mamy wykonać tę naukę, skoro jesteśmy gotowi do działań starego człowieka. Krzyż jest bardzo ważny dla nas. Zgadzanie się na to, że chrześcijanin nie musi mieć krzyża, to jest jak zgadzanie się na to, że nie musimy iść na wieczność do Boga. To jest równoważne.

Jeśli nie musimy wygrać w ogniu doświadczeń przez to, że umrzemy dla reakcji ciała, a Pan odpowie, to jak wejdziemy do miejsca, gdzie tylko Jego reakcje mają prawo przebywać. Słowo Boże mówi, że kościół przyoblekł się w sprawiedliwe uczynki świętych. Te uczynki to Chrystus. A więc krzyż jest nam pomocą, by usunąć mnie i ciebie z tej drogi, która ma być piękna, święta, napełniająca nas wzajemnymi wspaniałymi relacjami. O tym mówi Słowo Boże. „To wy jesteście światłością dla tego świata” – mówi Pan. Oskarżyciel diabeł wystarczy, nie musimy oskarżać się nawzajem. Kiedy widzimy pojawiającego się starego Adama, czy Ewę, musimy pamiętać o krzyżu. Jeśli przypomnimy komuś o krzyżu, to nie podejrzewaj, że ktoś nie lubi cię, raczej powiedz: widzę, że miłujesz mnie. Jeśli widzisz mnie w grzechu i mówisz mi o krzyżu, widzę, że miłujesz mnie, dobrze mi radzisz. A jeśli człowiek mówi: wszyscy złościmy się i gniewamy i mamy do tego prawo, bo ten świat jest taki, że mamy prawo złościć się – wtedy nie jest to głos przyjaciela, lecz diabła. Przyjaciel mówi ci: zniszcz to, by żyć. Wróg mówi: można zaakceptować to.

Nie łatwo niszczy się starego Adama, prawda, Adamie, Ewo? Nie łatwo niszczy się – skoro „sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia” (1Pio.4,18). Z trudnością – to nie jest łatwe, czy rozumiemy to? Powinniśmy sobie nawzajem współczuć w tym doświadczeniu krzyża, rozumiecie? Skoro jest to tak trudne, powinniśmy sobie współczuć, dodawać otuchy i modlić się o siebie, żebyśmy mogli nieść ten krzyż, żebyśmy mogli poddawać się krzyżowi, by niszczył w nas starego człowieka, po to, by Jezus był uwielbiony między nami. To jest cel twój i mój, tego zgromadzenia i każdego zgromadzenia, które jest w imię Pana, by Jezus był uwielbiony w nas. Nie my, lecz Jezus. Jeśli jest to w naszym sercu, to Bóg jest po tej stronie, by stało się to możliwe.

Pokażę wam pewną sytuację, która też dla mnie była dobrą ilustracją. Otwórzmy ewangelię Łukasza 5,1- 3:

Pewnego razu, gdy On stał nad jeziorem Genezaret, a tłum tłoczył się dokoła niego, by słuchać Słowa Bożego, (2) ujrzał dwie łodzie, stojące u brzegu jeziora; ale rybacy, wyszedłszy z nich, płukali sieci. (3) A wszedłszy do jednej z tych łodzi, należącej do Szymona, prosił go, aby nieco odjechał od brzegu; i usiadłszy, nauczał rzesze z łodzi.

Jezus poprosił Szymona, by usłużył Mu swoją łodzią.

Dalej, 5,4.5:

4) A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wyjedź na głębię i zarzućcie sieci swoje na połów. (5) A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo twoje zarzucę sieci.

A więc Szymon był zmęczony po całonocnej próbie złowienia czegoś, a kiedy Szymon już zwija się, by iść, Jezus prosi go: udostępnij mi swą łódź,. Zobaczcie jaki był połów.

Dalej 5,6:

A gdy to uczynili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak iż się sieci rwały.

Zobaczcie, kiedy zmęczony, utrudzony dajesz siebie Jezusowi – „przyjdźcie do Mnie wszyscy spracowani i obciążeni, a znajdziecie ukojenie”, wtedy Jezus czyni możliwym to, co było niemożliwe dla nas rozumiecie? I co wywołało to w Piotrze?

Wiersze 8-11:

Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny. (9) Albowiem zdumienie ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu połowu ryb, które zagarnęli. (10) Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli towarzyszami Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz. (11) A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim.

Jeśli daję się Jezusowi, by On mógł używać mnie, jakże bogate będzie Jego zapłacenie mi. On przyjdzie z zapłatą dla tych, którzy dali Mu siebie. Jakże bogate to będzie. Jakże cudowny jest Pan, który chce uczynić dla mnie i dla ciebie, kiedy jestem gotowy poddać siebie krzyżowi. Wiecie, nami władają emocje, ciało próbuje żyć, a moim i twoim zadaniem jest: „umartwiajcie to, co w was jest cielesnego”. Nie pozwólcie, ani przez chwilę diabłu, by on mógł przez to zniszczyć waszą chęć uwielbienia Jezusa.

Jan 14:23