Zgr.28.03.2025r. Wiara w Stwórcę i zachowanie czystego sumienia. (wieczorne Marian)

Zgr.28.03.2025r. Wiara w Stwórcę i zachowanie czystego sumienia. (wieczorne Marian)

 

Chwała Bogu! Niech Pan pomoże nam, żebyśmy zrozumieli, że nie ma ważniejszej sprawy w naszym życiu, jak to, żeby zrozumieć Boga i uczynić to, co On chce. Nie ma ważniejszej sprawy. Często ludzie kierują uwagę bardziej na wolę ludzką, niż na Bożą, a jednakże najpierw powinniśmy skierować na wolę Bożą, a dopiero na ludzką. Wracając tak troszeczkę do tego środowego, to pierwszą taką podstawową sprawą jest to, że mamy Stwórcę, który nas stworzył i On stworzył nas według tego, co chciał w nas mieć. A więc my musimy się dowiedzieć, co On chciał, stwarzając nas, a więc poznać Jego wolę, poznać Boga, to jest pierwsze. Poznając poddać się Jego woli i czynić to, co On chce, być Mu posłusznymi, to jest początek, który jest konieczny dla każdego człowieka, który uwierzył, że został stworzony przez Boga. Bo jak nie wierzy, że został stworzony przez Boga, no to co ma poznawać kogoś, w kogo w ogóle nie wierzy, nie wierzy, że ten ktoś w ogóle istnieje. Ale skoro już wiemy, że nie zaistnieliśmy z przypadku ani z czegokolwiek innego, jak tylko jesteśmy rozumnym tworem, Bóg nas stworzył w sposób godny Boga. A więc wiedząc o tym, mamy olbrzymie zadanie, aby czynić to, co On chce. To jest podstawa, jeżeli od tego się nie zaczyna życie wierzącego człowieka, to ono nigdy nie zajdzie za daleko, tylko zawsze będzie błąkać, błąkać i błąkać.

Pierwsze, jeżeli jesteś wierzącym człowiekiem, to zadaniem twoim jest poznać po co Bóg cię stworzył. Patrząc na Chrystusa możesz zobaczyć życie Chrystusa i zobaczyć, co Bóg chciał stwarzając nas. A więc widzisz piękne życie Bożego Syna, to właśnie chciał Bóg. Adam i Ewa tego nie zrobili, zrobił to Jezus. A więc jeżeli wiem, że jestem stworzony, to znaczy, że najważniejszym zadaniem jest poznać wolę mojego Stwórcy. I to jest niesamowite, jeżeli poznaję wolę mojego Stwórcy, zaczynam rozumieć, że On mnie nie stworzył do złego, ale do dobrego. Nie stworzył mnie, żeby kłamać, ale żeby mówić prawdę. Nie stworzył mnie, żeby się złościć, ale być cierpliwym. Nie stworzył mnie, żeby czcić kamienie, drewno, czy inne rzeczy, ale po to, żeby Go czcić.

A więc jeżeli rozumiesz jako wierzący człowiek, że Bóg cię stworzył, to zdajesz sobie sprawę, że twoją najwyższą potrzebą, koniecznością jest zacząć czynić to po co cię stworzył. A więc poznajesz Stworzyciela i poznajesz Jego wolę co do stworzenia. Czytasz Stary Testament i widzisz, co karcił, a co pochwalał. A więc uczysz się na podstawie tego, jako On jest, co Jemu się podoba i zaczynasz to czynić. To jest prawidłowe, kiedy wierzysz. Dowiadujesz się po co cię uczynił, to jest podstawa. Zobaczcie ilu wierzących ludzi nie robi tego pierwszego kroku, a więc nie są w stanie zrobić drugiego, o wiele bardziej wymagającego słuchania się Boga niż to pierwsze. To pierwsze to jest fizyczne stworzenie człowieka do tego, aby wykonywał pracę, aby okazywał innym miłosierdzie, wspierał, pomagał. Mówi: Czy nie powinno się wyciągnąć zwierzę twojego sąsiada, jeżeli widzisz, że ono jest w zagrożeniu? Choćby nawet był twoim wrogiem, to uczyń to, ponieważ Bóg stworzył cię do tego, żeby czynić dobro, nie zło.

A więc zobacz, spenetruj swoje osobiste życie i zobacz czy ty już zrobiłeś, czy zrobiłaś pierwszy krok? Pierwszy krok wiary, kiedy porzucasz zło, żeby przyjąć Boże dobro, które On nas stworzył już w Adamie. A więc wracamy do stworzenia w Adamie. To jest pierwszy krok do społeczności, którą miał Adam z Bogiem, kiedy Bóg przychodził i Adam mógł rozmawiać z Bogiem. A potem robimy ten drugi krok, duchowego człowieczeństwa, kiedy zaczynamy po tym pierwszym, kiedy zaczęliśmy uporządkowywać, pokutować, oczyszczać nasze zepsute człowieczeństwo, wchodzimy w ten drugi, kiedy zaczynamy doznawać obfitości dobra w tym duchowym człowieku, w Jezusie Chrystusie. Bez tego pierwszego, nie ma drugiego o ogóle. Wielu ludzi nie robi pierwszego w ogóle, nie porzucając zepsutego człowieczeństwa, nie przychodzą do posłuszeństwa Bogu w tym, co tu jest na ziemi. Najpierw na ziemi mamy być posłuszni, aby być posłuszni w tych sprawach niebiańskich. Najpierw w ziemskich musimy umieć rozsądzić, co potrzebujemy, a co nie potrzebujemy, żeby umieć przyjąć niebiańskie, żebyśmy nie przyjmowali czegoś od diabła, bo on też podstawia duchowe rzeczy, przecież wiecie, że istnieją okultyści, różni szamani, różne takie rzeczy. A więc on też podstawia pewne duchowe rzeczy i dlatego ty potrzebujesz, ja, potrzebujemy najpierw rozumieć po co Bóg nas stworzył, żeby później nie wpadać w jakieś niepotrzebne rzeczy.

Kiedy otworzymy List do Rzymian ten 1 rozdział. I mamy tutaj od 16 wiersza:

 

„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka, bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.”

 

Tak jak chwasty tłumią wzrost normalnych roślin.

 

„Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,”

 

Można mówić sobie, że to powstało nie wiem tam, z czego, drogą ewolucji, czegokolwiek, można sobie wymyślać różne rzeczy, jakie się tylko chce, ale i tak człowiek będzie musiał zdać sprawę przed Bogiem, ponieważ to Bóg stworzył wszystko i On przez to, co stworzył daje człowiekowi możliwość zobaczenia jak w sposób mądry, przemyślany zostało to wszystko uczynione, pory roku. Jak wszystko to działa cały czas, w odpowiednim czasie wszystko się dokonuje. A więc każdy człowiek może widząc porządek Bożego stworzenia, rozsądzić czy ja żyję w tym porządku, bo że jest codziennie wschód słońca i zachód słońca, no bo jest taki porządek, ale czy ja wschodzę codziennie z rana dla chwały Boga? I schodzę do zaśnięcia, bo wypełniałem wolę Bożą przez cały dzień, aby odpocząć teraz. Rozumiecie? Wiara mówi, że jako człowiek odpowiadam przed swoim Stwórcą za całe swoje życie, za swoje słowa, ponieważ On chciał bym mówił, jak On, mówił mądrze, rozważnie, nie w nerwach, nie w zawiściach, abym mógł mówić to, co naprawdę jest prawdziwe, niech wasze tak, będzie tak, a wasze nie, niech będzie nie, bo co poza tym, jest od złego. A więc muszę rozpoznać, że teraz żyję przed Bogiem, nie że jestem jakimś tam wierzącym, który robi różne rzeczy i tak jak się podoba. To jest niewiara, to nie jest wiara w ogóle. Wiara, kiedy przychodzi, to zdajesz sobie sprawę, że zostałeś, czy zostałaś stworzona przez Boga i odpowiadasz przed Bogiem za to, czy czynisz to po co On cię uczynił. Już jest pierwsze, pierwsza odpowiedzialność nasza przed Bogiem, dlatego każdy człowiek będzie sądzony za swoje czyny dokonane w ciele dobre czy też złe. Ale skąd wiadomo czy dobre, czy złe? No Stwórca określił, które są według Niego dobre, a które są złe. Mówienie prawdy jest dobre, kłamstwo jest złem, uczciwość jest dobra, wykorzystywanie możliwości, żeby kogoś wykorzystać jest złe. A więc ty rozsądzasz i zaczynasz robić to, co jest dobre. Zaczęło się tak czy nie? Bo u mnie się tak zaczęło, moje chrześcijaństwo. Zacząłem rozumieć, że nie mogę już robić tego, co robiłem wcześniej w tym ciele, że teraz odpowiadam przed Bogiem za to, co robię. Dlatego czytając Biblię chciałem się dowiedzieć, co mam czynić przed Nim, żeby On był uczczony. I kiedy czytając Biblię, czytałem, że mam przestać pić, to przestałem pić, że mam przestać robić te złe rzeczy, to przestałem je robić, bo zrozumiałem, że staję teraz przed Bogiem i ja wiem, że On jest. A więc już rozumiem, że nie mogę robić co chcę, wygłupiać się, czy inne rzeczy robić, chodzić na zabawy i mówić, że jestem wierzącym człowiekiem. Zdałem sobie sprawę, że teraz moja sprawa jest z Bogiem, to nie jest już jakaś zabawa dalsza, tylko jest poważna rzecz. Ale w tej poważnej rzeczy było coś niesamowicie pięknego i czystego, że Bóg pokazał, że jestem zainteresowany. Z Jego strony doznałem akceptacji, że właśnie On chce, żebym to  robił. A kiedy robiłem pewną rzecz, którą nie chciał, zwrócił mi od razu uwagę, żebym tego więcej nie czynił. A więc wszedłem w relacje ze Stwórcą, który zaczął do mnie docierać i korygować moje postępowania. To już jest łaska, niesamowita łaska wiary. Ale zaczęło się od fizycznych rzeczy, nie od duchowych rzeczy, od fizycznych rzeczy. Zacząłem zwracać to, co ukradłem, to były fizyczne rzeczy, to nie było nic duchowego w tym. Duchowe rzeczy czekały, kiedy ja zrobię porządek z fizycznymi. I kiedy uporządkowałem fizyczne, kiedy stawałem przed Bogiem już jako stworzenie w sposób prawidłowy, wtedy zaczęły się duchowe rzeczy, zaczęło się doznawanie duchowej obecności Boga. Dlatego jest pokuta najpierw, oczyśćcie się, usuńcie spośród siebie to całe zło, a wtedy przyjdę do was i będę przebywał między wami, tak mówi Bóg.

A więc rozumiem, że to nie jest tak, że jak tam może ktoś sobie pomyśleć, że no uwierzyłem, to już wszystko zrobiłem, co miałem zrobić. Nie, wiara właśnie powoduje to, że pierwsze zdajesz sobie sprawę, że Bóg mnie stworzył w jakimś konkretnym celu. Jednym z tym celów jest wychowywać dzieci dla Niego, nie dla siebie, tylko dla Niego, według Jego upodobania, żeby one mogły poznać Jego, bo On chce, żeby ludzie wiedzieli, że On jest i żeby mając taką zdrową bojaźń, unikali złego, żeby mogli powiedzieć złemu: Nie, nawet będąc młodymi ludźmi. A więc to jest bardzo ważne, żeby to móc pojąć, zrozumieć, że wiara, to nie jest taka zabawka, którą ludzie się bawią. Wiara stawia mnie przed prawdziwym Bogiem i zaczynam rozumieć, że On chce przyprowadzić mnie do tego, co straciłem, to znaczy, do relacji takich, żebym ja Go mógł rozumieć, co On chce ode mnie. Niesamowita chwała wtedy się dzieje. Kiedy jesteś już w tych pierwszych sprawach posłuszny, czy posłuszną, wtedy On cię wprowadza w te drugie. Kiedy w małym jesteś wierny, wtedy On ci okazuje te większe rzeczy.

A więc Bóg mówi: Nic nie mają na swoje usprawiedliwienie, gdyż widzą, że to nie zostało przypadkowo uczynione, że to wszystko ma swój porządek i w odpowiednim czasie się wszystko dzieje, i to wszystko ze sobą się zazębia, te wszelkie stworzenie współpracuje w tym wszystkim, aby to się działo. Kiedy ludzie gdzieś usuwają jakiś jeden łącznik widzą, że przerwali łańcuch i że mają wielkie kłopoty z tego powodu i w tym momencie znowuż muszą przywrócić tą utracone ogniwo i wtedy znowuż wszystko dzieje się prawidłowo. Kiedyś mówiłem, jak te koralowce, gdzie wydawało im się, że jakieś futerkowe zwierzęta można wybić, bo one tam nie potrzebne są w ogóle, a okazało się, że one były bardzo potrzebne, one powodowały to właśnie, żeby było zrównoważone tego wszystkiego, co tam się dzieje pod wodą. I kiedy je wybito, to wszystko zamieniło się w pustynię, wszystko zaczęło się gubić.

Bóg wszystko doskonale, wspaniale uczynił, żeby to wszystko dobrze działało, dlatego i nas ludzi w to wszystko też wprowadził, abyśmy mogli prawidłowo postępować przed Jego obliczem. To jest niesamowita chwała, kiedy ty zaczynasz doznawać, że masz odpowiedzialność przed Bogiem za to, co robisz, wtedy masz taką siłę od Pana, taką radosną, wdzięczną siłę, by powiedzieć: Nie, bo kochasz swojego Stwórcę. Cieszysz się, że nareszcie rozumiesz, że warto zrobić coś tak, jak On chce i zaczyna cię to interesować coraz bardziej, nie czytasz Biblii, bo jesteś zmuszony, czy zmuszona. Czytasz ją, bo chcesz dowiedzieć się, bo zaczynasz doświadczać, że możesz czynić to, co jest w Biblii napisane i zaczynasz cieszyć się, gdy kolejną rzecz poznajesz z Biblii, którą możesz też wprowadzić, bo On ci daje siłę ku temu, bo On cię stworzył ku temu, żeby właśnie w ten sposób działać. I kiedy ty to czynisz, On wspiera ciebie, aby dawać ci odpowiednie siły i możliwości, aby wykonywać to, po co tu jesteś, w jakiej sprawie jesteś. Niesamowite w jaki sposób Bóg to działa. Ale jeśli człowiek nie chce Go uznać, nie chce uznać, że to Bóg, uważając: a co ja mam swoją wersję na to, nie ma jakiejkolwiek innej wersji, żeby coś takiego uczynić, co tak wspaniale funkcjonuje, jak tylko Bóg mógł takie stworzenie uczynić. A więc nie ma usprawiedliwienia dla żadnego człowieka, który chce Boga wyeliminować widząc dokładnie, że bez Boga to nie mogłoby zaistnieć. A więc głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga; i co uratuje to tego głupiego? No nie uratuje i tak będzie musiał stanąć przed Bogiem i zdać sprawę.

A więc zobacz jaka jest to mądrość, kiedy zaczynasz rozumieć, że twoje ręce Bóg do czegoś uczynił, twoje usta, żeby wypowiadały słowa godne Boga, bo On słyszy to wszystko, co my mówimy. Pan Jezus nawet powiedział, że z każdego nierozważnego słowa zdamy sprawę. A więc On mówi: Pamiętajcie, nie jesteście gdzieś schowani, ukryci, wszystko jest jawne, wszystko jest wiadome, żyjesz w świetle, nie możesz się nigdzie ukryć, choć byś uciekł nie wiadomo gdzie, Bóg tam też jest. A więc żyjesz przed Jego obliczem. Ci prorocy mówili: Jako stoję przed obliczem Boga Najwyższego. Oni wierzyli i byli pewni, że są przed obliczem Boga, ale też wszyscy inni byli też tam, nie mogli się skryć, tylko że oni nie mieli świadomości tego w ogóle, że Bóg wszystko widzi i myśleli, że to jest ukryte i mogą kłamać, kraść, bałwochwalstwo czynić, różne rzeczy i że Bóg tego nie widzi. Bóg to wszystko widzi. A więc zdajesz sobie, że już nie żyjesz głupawo, że zaczynasz cenić sobie to, co czynisz.

 

„Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi. I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka(…)”

 

Czy cokolwiek innego. Rozumiesz o co chodzi? Ty musisz wierzący człowieku, mieć pierwszą rzecz, że nie czynisz niczego już bezmyślnie, bo Bóg stworzył nas rozumnymi, dał nam rozum, tchnienie Wszechmocnego ożywiło nas i staliśmy się istotami rozumnymi. Bóg nie stworzył nas jak zwierzęta, my możemy rozumieć istnienie Boga, my możemy poznawać to, co uczynił Bóg, możemy się w to zagłębiać. A więc Bóg dał nam możliwość coraz większego poznawania w jaki sposób On to uczynił, jak On to stworzył, jak mądrze to zostało wykonane. I ludzie różne rzeczy tam dochodzili, wydawało im się, że czerwona krwinka to powinna być jak kula, to wtedy byłoby najłatwiej, a jednakże okazuje się, że wcale nie, bo wchłanianie jej najlepsze jest, kiedy właśnie nie jest jak kula, jest w innym kształcie. A więc Bóg wszystko uczynił w odpowiedni sposób, żeby to dobrze funkcjonowało, aby itd. itd. Już mówiliśmy o tym w środę. Ale to, że wiemy o tym, że On nas stworzył, czyni z nas ludzi, którzy wracamy do rozumu, przestajemy żyć bezmyślnie, przestajemy żyć chaotycznie. Zaczynamy rozumieć, że szlak człowieka musi być rozumnym szlakiem, upijanie się nie ma racji bytu, bo tracisz rozumność, a więc zabijasz w sobie to, po co Bóg cię stworzył, a więc nie upijasz się, żeby zachowywać cały czas trzeźwość umysłu, żeby rozumieć, co czynisz i po co to czynisz. Nie powodujesz jakiegoś ogłupienia, nie obżerasz się, bo to też wpływa na rozum i obciąża bardzo. A więc wszystko wiesz jak czynić po to, żeby móc swobodnie myśleć, analizować, podejmować odpowiednie kroki. Tu chodzi o fizycznego człowieka na razie. Ale ten fizyczny człowiek ma być czysty, Słowo Boże mówi, że ciało nasze ma być czyste. A więc ten fizyczny człowiek musi uwolnić się od tego wszystkiego, co uczyniliśmy w tym ciele żyjąc bez Boga na świecie. Niesamowita możliwość, którą Bóg nam dał, kiedy uwierzyliśmy, zaczęliśmy to uporządkowywać i w oczach kogoś innego, to mogło wyglądać głupio, co my robimy, ale my widzieliśmy, że to jest konieczność, że my już nie możemy inaczej, że my nie możemy już dalej zachowywać się jak wcześniej i udawać, że my wierzymy, że jesteśmy wierzącymi, a robić różne głupie rzeczy przed obliczem Boga. Widzieliśmy, że my już tak nie możemy, wcześniej mogliśmy i mogliśmy mówić: Ja wierzący jestem z dziada, pradziada wierzący jestem. Ale kiedy uwierzyliśmy naprawdę wiedzieliśmy, że nie możemy już robić różnych rzeczy, które robiliśmy wcześniej. Dlaczego? Dlatego, że Bóg nie po to nas stworzył, że to jest wynik grzechu, odstępstwa od Boga i że te wszystkie wygłupy są efektem odwrócenia się od Niego w kierunku złego. A więc odwracamy się od złego z powrotem do Boga. To zaczęła czynić w nas wiara i zaczęło się uporządkowywać nasze życie, zaczęliśmy czcić Go, szanować Go jako Stwórcę. Bardzo ważne dla mnie i dla ciebie.

Ew. Jana 15 rozdział, od 22 wiersza:

 

„Gdybym nie przyszedł i do nich nie mówił, nie mieliby grzechu; lecz teraz nie mają wymówki z powodu grzechu swego.”

 

Powtarza się to samo, to już jest lud Boży, Jezus przychodzi do tych, którzy są ludem wierzącym.

 

„Kto mnie nienawidzi, i Ojca mego nienawidzi. Gdybym wśród nich nie pełnił uczynków, których nikt inny nie czynił, nie mieliby grzechu, lecz teraz i widzieli, i znienawidzili zarówno mnie, jak i Ojca mego. Jednakże słowo, które jest w zakonie ich napisane, wypełniło się: Bez przyczyny mnie znienawidzili.”

 

A więc jest to bardzo ważne, byśmy my mogli pojąć i zrozumieć. Oni nie chcieli uczciwości, nie chcieli prawości, nie chcieli prawdy, oni żyli w kłamstwie i nazywali kłamstwo prawdą. Oni diabła nazywali swoim bogiem i swoim ojcem i żyli według nauk diabelskich uważając, że są w porządku wobec Boga. Jezus im to wszystko wykazał i mówi: Gdyby nie był między nimi, gdyby nie widzieli życia, prawdziwego życia, to nie mieliby grzechu, ponieważ nie widzieli życia, oni widzieli zakłamanie, jeden oszukiwał drugiego, okłamywali się nawzajem wyszukując różne rzeczy w jaki sposób można odprawić żonę, żeby jeszcze być w miarę, oni różne rzeczy wymyślali, nie myśleli naprawdę o czystości, o świętości. Jezus mówi: Z powodu zatwardziałości serca Bóg dał wam tą możliwość, a nie z powodu tego, że to jest dobre, że Bóg ma w tym upodobanie.

A więc obecność Chrystusa wśród ludu Bożego uczyniła ich grzesznikami, z tego powodu, że widzieli prawdziwe życie i nie mogli już powiedzieć: Kto tak żyje? Kto żyje bez grzechu na tej ziemi? Wszyscy grzeszymy i ty grzeszysz, Szymonie, i ty grzeszysz Jakubie, wszyscy grzeszymy. A tu pojawia się Jezus, który nie grzeszy. Do tej pory mogli powiedzieć: Wszyscy grzeszymy i cóż? I tu pojawia się ktoś kto nie grzeszy i co teraz? I odrzucili Go, nie chcieli Go przyjąć, uznali, że nie chcą takiego życia, tak naprawdę nie chcieli, nienawidzili takiego życia, oni lubili robić wszystko po swojemu. Kiedy Bóg do nich mówił: Usiądźcie, odpocznijcie, zobaczycie jak was obdarzę. Nie, woleli po swojemu, ścigało ich pragnienie osiągnięcia zysków.

Ew. Jana 8 rozdział. Ale rozumiecie, to jest bardzo ważne, bez tego pierwszego kroku nie ma duchowego wzrostu i rozwoju. Jeżeli nie oczyścisz się z tego całego zepsucia cielesnego człowieczeństwa, nigdy nie zaznasz duchowego człowieczeństwa. Po prostu nie może wejść stary człowiek w to, co jest duchowe jeżeli niesie na sobie dalej swoje odstępstwo. Musi oczyścić odstępstwo i kiedy oczyszcza je w ofierze Chrystusa, wtedy uwalnia się z tego wszystkiego, co może uczynić w tym momencie i Pan wprowadzi go w duchowe wartości. I tu mamy, powiedzmy, wierzących ludzi, którzy dochodzą do punktu krytycznego i którym Jezus mówi, od 42 wiersza:

 

„Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie, Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał.”

 

I tu mamy właśnie ten punkt, kiedy już jesteśmy postawieni prawidłowo przed Bogiem, miłujemy życie Jezusa, ono nam naprawdę imponuje, chcemy tak żyć, zależy nam na tym, żeby tak żyć, modlimy się do Boga, staramy się o to i Bóg może to zobaczyć, że tak jest, że miłujemy życie, które jest zgodne z wolą Boga. Jezus mówi: Ja zawsze pełnię to, co On chce. Miłujemy życie, które zawsze chce czynić to, co chce Bóg. Wtedy słuchamy, co mówi do nas Jezus, On nas wprowadza dalej i dalej, i dalej w kosztowność społeczności z Bogiem.

 

„Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą(…)”

 

Widzicie to, chcecie postępować. Dlaczego  ty na przykład nie grzeszysz? Czy dlatego, że nienawidzisz czy dlatego, że czujesz, że nie możesz, bo to jest karalne? Ale przecież i tak zgrzeszysz, bo to cię nie zatrzyma przed tym złem. Musisz znienawidzić zło, żeby w ogóle tego nie ruszać. Jeśli ty się tylko powstrzymujesz, bo czujesz, że  kara cię za to czeka, to i tak to zrobisz, bo przychodzą dni, kiedy już nie zważasz na to czy Bóg będzie karał, czy nie, przychodzą dni głupie, które są zagubione, jak zwierzę, człowiek zaczyna w nie wchodzić i w tym momencie robi to, przed czym może się wstrzymywał bojąc się kary. Musisz to znienawidzić, musisz uznać, że nie chcesz w ogóle z tym mieć nic wspólnego i choćby cię otoczyli tym wszystkim, ty w ogóle tego nie przyjmiesz, bo ty nienawidzisz tego. Nie że ty się powstrzymujesz, biedny, ale cały czas cię ciągnie do tego, tylko ty nienawidzisz, bo rozumiesz, że to zostało wprowadzone przez grzech, przez bezprawie i stałeś się wrogiem Boga przez to działanie. A ty już nie chcesz być wrogiem Boga, chcesz być w przyjaźni z Bogiem i nie masz zamiaru choćby ci wszyscy to oferowali i dawali by ci to za darmo, ty powiesz: Nie i koniec, nie mam takiej potrzeby. Chwała Bogu za to. I to jest właśnie, kiedy jesteś już świadomy, czy świadoma, że robisz to dla Boga, a nie dlatego, bo nie mogę, wiesz, zrobiłbym, ale nie mogę; nie chcę, nienawidzę tego. To spowodowało, że ludzkość stanęła w sposób wrogi wobec Boga i ukrzyżowała Jego Syna, nienawidząc Jego życia. Nie chcę być częścią tego, co zrobiono Jezusowi i nie chcę tylko powstrzymać się, chcę nie mieć z tym nic wspólnego. To jest prawdziwe, bo taki jest Jezus.

 

„Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie wierzycie mi? Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście.”

 

Któż z was może mi dowieść grzechu? Widzieliście życie, które nie grzeszy, dlaczego myślicie, że jestem od diabła? Skoro wy żyjecie w grzechu, uważacie, że jesteście od Boga. Dlaczego osądzacie w taki sposób, że wy żyjąc w grzechu wbrew woli Bożej, uważacie że macie Boga za Ojca, a Mnie, Jezusa Chrystusa, który żyje według woli Bożej, który nie grzeszy, osądzacie, że mam ojca diabła. Rozumiecie, jaki to jest osąd. A więc zło osądza dobro, nazywając dobro złem, a zło nazywając dobrem. Czy doznajesz czegoś takiego w swoim życiu? Właśnie oni tego doznawali, oni nazywali dobro złem, a zło nazywali dobrem, zamienili to i uważali się w porządku. Jeżeli wierzysz i zdajesz sobie sprawę, że Bóg stworzył człowieka bardzo dobrym, to znaczy, że chcesz wrócić do pozycji człowieka, który był stworzony jako bardzo dobry. Adam nie musiał powstrzymywać się, żeby nie kraść, Adam nie musiał się powstrzymywać, żeby kłamać, nie musiał się powstrzymać, żeby się złościć, on w ogóle nie miał takiego czegoś. Dopiero kiedy grzech nastąpił, wtedy z grzechem przyszło zepsucie. I dlatego Jezus zaniósł wszystkie nasze grzechy na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości Bożej żyli. A więc mamy poczucie, świadomość, że jako wierzący ludzie żyjemy przed obliczem Boga, który nas stworzył i że On ma Swój plan wobec mnie i ciebie. I teraz dla mnie jest ważne żyć według zamysłu Bożego, to jest najważniejsze. Nie zgromadzenia, nie modlitwy, nie czytania Biblii, nie różne rzeczy, jeżeli tam nie ma posłuszeństwa Bogu, ale to wszystko, kiedy jest połączone, żeby wiedzieć, co zrobić, aby uczynić tak jak chce Bóg. Niesamowita chwała. Czytam Biblię, żeby zrobić to, co On chcę, modlę się o to, co On chce, mówię o tym, co Jemu się podoba, bo zależy mi na tym, żeby nie żyć już jak świat, ale żyć według tego, co Jemu się podoba, mojemu Bogu i twojemu Bogu w niebie. Tak żył Jezus. Dlatego Jezus powiedział: Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż, idź za Mną i naśladuj Mnie. Ludzie mówią: Ale któż to może zrobić? Możesz, kiedy uczynisz porządek ze starym człowieczeństwem, kiedy nie będziesz wlókł starego człowieka za sobą, mówiąc że jest w porządku. Kiedy będziesz grzech nazywać grzechem i usuwać go będziesz, Pan ci pomoże.

A więc wiara jest czymś niesamowitym, ponieważ stawia mnie przed Bogiem i zaczynam rozumieć, że moja sprawa jest teraz, wrócić do posłuszeństwa Bogu. On stworzył nas posłusznymi, Jezus jest posłuszny we wszystkim. A więc patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, zdaję sobie sprawę, że to jest jedyna droga do Boga, już nie chcę chodzić krętymi drogami nieposłuszeństwa, bo inni coś robią złego, a dlaczego ja nie mogę, biedny Marian, skoro inni robią coś złego i modlą się i cieszą się, i śpiewają, a ja biedny nie mogę robić tego samego, co oni robią. Jakiś jestem dziwny człowiek, może powinienem to robić? Nie, Bóg powiedział: Nie będziesz tego czynił i koniec. I nie ma znaczenia czy tysiąc wierzących ludzi mieniących się wierzącymi to robi, jeżeli Bóg powiedział: Nie będziesz tego czynił, to nie będziesz tego czynił. Rozumiesz, nie dlatego, że ty musisz się nie wiadomo jak tam co z sobą robić, bo inni wierzący mogą, a ty nie możesz. Ilu wierzących tak chodzi, a tam mogą, a tu nie mogą, to ja pójdę tam, bo tam też są zbawieni, uratowani i oni mogą to robić. A więc dlaczego mam być w miejscu, gdzie nie mam tego robić, skoro mogę być w miejscu, gdzie można to robić i też będę zbawiony, czy zbawioną. Nie robię tego, bo Bóg powiedział, żebym tego nie robił. I to jest podstawa rzeczywistości należenia do Boga, uwierzyłem, że Bóg ustalił prawo dla człowieka ziemskiego: Będziesz panował nad tym wszystkim. On ustalił prawo, nie będziesz niewolnikiem tych rzeczy, ty będziesz nad nimi panował. Bóg ustalił prawo, a więc wróciłem do panowania nad tym, przestałem być niewolnikiem mamony niegodziwości, zabaw różnych dziwnych, telewizyjnych upodobań. Umysł zaczyna być czysty, zaczynasz rozumieć Pismo. Niesamowita chwała spływa na ciebie. Ale zaczynasz prawidłowo, zaczynasz od początku, a nie gdzieś tam wchodzisz: a już uwierzyłem, a więc jestem uratowany; i dalej żyje człowiek w świecie, dalej nie rozumiesz, że przecież wracasz do Boga, a On się nie zmienił. Jeżeli nie usuniesz tych ohydnych, ziemskich, obrzydliwych rzeczy, to jak możesz wejść w te niebiańskie wspaniałości? Jakub pisze, że nie może z tych samych ust płynąć przekleństwo i błogosławieństwo, życzenie dobra. Nie może płynąć z jednego źródła słodka i gorzka woda. A więc musi najpierw zniszczona być gorycz, prawda, cielesna gorycz, żeby mogła popłynąć słodycz Chrystusowa. I to jest konieczność, jeżeli tego się nie zrobi, to nie ma dalszego rozwoju i wielu latami, wierzących ludzi nie rozwija się, dlatego że nie zakończyli dziejów starego człowieka, dalej im się podoba życie po ziemskim Adamie, który zgrzeszył. Tak się Żydom podobało, życie po ziemskim Adamie, który zgrzeszył, a przecież byli ludem Bożym, powinni żyć według prawa Bożego. Ale im się prawo Boże nie podobało, im się bardziej podobało prawo jakiś tam Amalekitów, prawo jakiś Filistynów, prawo innych i oni wchodzili w tamte prawa, w ich bożków wchodzili. I kiedy przyszedł Jezus, odrzucili Go, nie chcieli takiego życia.

Czy ty chcesz życie Chrystusowe? Jeżeli masz cielesne ciągotki, to mogę ci powiedzieć w stu procentach nie chcesz życia Chrystusa, nie chcesz tego życia, bo nie możesz chcieć życia Jezusa jeżeli chcesz nadal tego ziemskiego. Bo życie Jezusa ono nie pasuje do tego ziemskiego życia. Jezus nigdy nie zgrzeszył i nie zgrzeszy. On nie weźmie udziału w żadnym grzechu ze mną, ani z tobą. On jest doskonale czysty i będzie zawsze czysty. A więc jeżeli ja grzeszę, to Jezus nie grzeszy. Niesamowite, co? Ty też nie musisz grzeszyć, gdy ktoś grzeszy, nie musisz, naprawdę nie musisz, ponieważ Jezus nie grzeszy, ale to jest nowy człowiek, stary człowiek musi, ponieważ go ciągnie do tego i stale ma, może się powstrzymywać jakiś czas, ale ile się może powstrzymać, w końcu znowu w to wlezie. Ale jeśli jesteś uwolniony, jeżeli to zostało usunięte, już nie masz takiej potrzeby.

A więc Jezus mówi: Nie mieliby grzechu, gdybym Ja nie żył między nimi. Widzieli dokładnie jak żył Jezus, uczciwość, prawość czytania Słowa Bożego, gotowość na to, by w ten sposób postępować. Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. A więc niesamowitą rzeczą jest to, że jako wierzący człowiek rozumiem, że Biblia nie jest tylko do czytania, ale jest do życia, żeby nią żyć. Rozumiem też, że potrzebuję mocy życia Chrystusa, żeby żyć według Słowa Bożego. A więc potrzebuję i Słowa, i mocy życia tego Słowa i żeby nieustannie mieć dostęp do Słowa i do mocy, potrzebuję się oczyszczać, pilnować się, żeby znowu nie wdepnąć w ten świat. Jeżeli zależy mi na tym, żeby żyć Słowem Bożym i mieć moc życia Słowem Bożym, powstrzymuję się zdecydowanie przed wszystkimi rzeczami, które oferuje mi świat i próbuje mnie namówić do czegoś, bo zdajesz sobie sprawę, tak samo jak i Bojka powiedział: Jeżeli namówią mnie do grzechu, ochrona zejdzie i wtedy zrobią, co zechcą. Namówmy go do grzechu, mówią, a wtedy już Bóg nie będzie go chronił. Weźmy i tego proroka namówmy, i tego  namówmy i przestanie być pod ochroną i wtedy go zgnębimy. Ale jeśli on chodzi w tej czystości i świętości, to w żaden sposób go nie pokonamy. A więc pamiętaj, cokolwiek robisz, rób to dla Pana, nigdy nie daj się zwieść, że zbyt mocno pilnujesz się Słowa Bożego. Ucz się żyć tym Słowem każdego dnia, gdyż to jest bardzo ważne, ono wyznacza standard życia każdego wierzącego człowieka. A więc wiara, konieczność należenia do Boga.

Ew. Mateusza 14 rozdział. Rozumiecie to, że to jest bardzo poważna sprawa, to jest sprawa z Bogiem, On chce nas mieć ze sobą w społeczności. Kto mówi, że ma społeczność z Bogiem, a żyje w grzechu, kłamcę z Boga czyni, to jest oczywiste. A więc nie żyjemy w grzechu, nie żyjemy w świecie, nie żyjemy jak świat, nie biegamy za tym, co światowe, jesteśmy zakochani, szczęśliwi, że możemy być z Panem. To jest dla nas czymś bardzo ważnym. Mamy przeciwności, ale w tych przeciwnościach właśnie wspiera nas to, że bardziej chcemy być z Panem, niż stracić tą społeczność z Panem. Od 22 wiersza:

 

„I zaraz wymógł na uczniach, że wsiedli do łodzi i pojechali przed nim na drugi brzeg, zanim rozpuści lud. A gdy rozpuścił lud, wstąpił na górę, aby samemu się modlić. A gdy nastał wieczór, był tam sam. Tymczasem łódź miotana przez fale oddaliła się już od brzegu o wiele stadiów; wiatr bowiem był przeciwny. A o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu. Uczniowie zaś, widząc go idącego po morzu, zatrwożyli się i mówili, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał. A ci, którzy byli w łodzi, złożyli mu pokłon, mówiąc: Zaprawdę, Ty jesteś Synem Bożym.”

 

A więc widzicie, że chodzenie wiarą wymaga konieczności, aby zawsze patrzeć na sprawcę i dokończyciela wiary, na Jezusa Chrystusa. Nie rozglądać się niepotrzebnie, nie szukać nie wiadomo czego pośród tego świata, bo może się okazać, że cię przestraszy wiadomościami, jakimś rzeczami, które niby się zaraz wydarzą i wtedy zwątpisz? Już nie będziesz spokojny. Jezus mówi: Nie bójcie się, Ja jestem. A więc stracisz  to i zaczniesz myśleć już jak świat myśli, wtedy zaczynasz tonąć. Jeszcze możesz wołać: Panie, ratuj mnie, ale wielu jest ambitnych i nie woła i zaczynają grzęznąć coraz głębiej i głębiej, aż zaczynają rzeczywiście już tonąć. A więc to nie jest tak, że wyruszyłem i już mogę spokojnie, to nie ma znaczenia, mogę grzebać w świecie i być wierzącym i już mi nic nie zaszkodzi. Nie, zaszkodzi, zaszkodzi, dlatego apostoł mówi, że na krzyżu Chrystusowym ja umarłem dla świata, a świat umarł dla mnie. Zaszkodzi, diabeł wie, że zaszkodzi, a więc kusi, żeby wejść w te rzeczy. Apostoł, kiedy dobiega do końca, mówi, że wiarę zachowałem, a więc do końca wierzyłem w Jezusa Chrystusa i że wszystko, co potrzebuję mam w Nim, nie muszę się rozglądać gdzie indziej, bo niczego mi brak, nigdy. I dlatego Paweł dobiegł, chociaż był w wielu doświadczeniach, wielu by się mogło załamać, pobity, znieważany, odrzucony przez swoich nawet, a co to za mowa, są lepsi od niego, gnębiony przez tych, dla których gotowy był oddać wszystko, pozostaje wierzącym, że wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Jezusie Chrystusie.

Rozumiesz, kiedy ty gdziekolwiek znajdujesz siłę poza Chrystusem, by móc żyć na tej ziemi, to ta siła jest grzechem. Nie ma poza Jezusem siły, żeby żyć na tej ziemi zgodnie z wolą Boga, bo kto pozostawia Syna, wchodzi już w grzech. Zobaczcie ilu wierzących grzeszy, dlatego, że myślą, że umieją żyć na tej ziemi, że dadzą sobie radę i zobaczcie jak dają sobie radę, jak wygląda ich życie, jak często zagubione i poszarpane, bo nie dadzą sobie rady. Tak jak Piotr nie dał rady dalej chodzić po wodzie, jak się przestraszył, już zaczął tonąć. To samo dzieje się z każdym, który odwraca oczy od Pana i próbuje żyć po swojemu, zaczyna się topić. A najgorsze jest jeszcze to, gdy robisz się taki wtedy hardy, harda, ambitny, ambitna, ja tam nikomu nawet nie powiem, że potrzebuję pomocy, nic się specjalnie złego nie dzieje, każdy tonie, wielu tonęło przede mną. To nie jest nic dobrego, że tonęli, nie ma się na tym wzorować specjalnie. I apostoł też uczy dlaczego człowiek może zacząć w ten sposób tonąć?

W 1 Liście do Tymoteusza w tym 1 rozdziale, w 19 wierszu:

 

„Zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze;”

 

Odrzucili czyste sumienie, zaczęli się brudzić, zaczęli kombinować, tak jak w świecie się kombinuje i już zaczęli się topić. Nie kombinuj, idź prosto, to, co masz, to masz i dziękuj Bogu, czy masz więcej czy mniej, jeżeli to jest szczerze nabyte, bez kombinowania, to cię nie zatopi. Ale jeśli w tym jest kombinowanie, kłamanie, zakłamywanie, to już będzie cię topić. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam jest diabeł, tam, gdzie jest prawda, tam jest Bóg. Żyjmy w prawdzie i to jest dla mnie i dla ciebie najważniejsze. Rozumiesz, bo czasami wróg przychodzi, zobacz, to jest tak ważne. Lepiej stracić wiele, niż stracić Chrystusa, bo wtedy stracisz o wiele więcej niż to wiele. Zobaczmy, co było skarbem Joba, nie to, co posiadał, ale jego świadomość Boga była jego skarbem. I kiedy diabeł uderzył we wszystko, co posiadał Job, Job powiedział: Pan dał, Pan wziął, niech imię Pańskie będzie uwielbione. Bóg był w świadomości Joba najważniejszy. Kiedy choroba dotknęła się jego ciała i to uciążliwa choroba, powiedział: Czy, gdy dawał nam dobro, a teraz, kiedy dostajemy zło, czy w jednym i w drugim nie powinniśmy oddać Mu chwałę? I nie zgrzeszył Job, gdyż świadomość Boga w Jobie była tak silna, że on był gotów to przyjąć. Chociaż nie rozumiał, był szczery, rozmawiał z Bogiem, mówił, że nie rozumiał o co chodzi w ogóle, co ja zrobiłem w tym momencie? Ale wiedział też, że Bóg decyduje o wszystkim. No i to prawda byłą, bo to Bóg zdecydował o tym, to była rozmowa Boga z diabłem, ale to Bóg zdecydował o tym: dobrze, możesz, ale jego życia nie wolno ci tknąć. To Bóg decydował o tym na ile Job może być doświadczony. I w takich doświadczeniach Job okazał się mężem sprawiedliwym, wiedzącym, że Bóg jest decydentem, mówi to, co jest prawdziwe.

List do Rzymian 9 rozdział. Zwróćmy uwagę na apostoła, jak on zachowując wiarę, jak on pilnuje tego, żeby ta wiara cały czas była silna, zwycięska. I on mówi tak:

 

„Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, a poświadcza mi to sumienie moje w Duchu Świętym, że mam wielki smutek i nieustanny ból w sercu swoim.”

 

A więc apostoł mówi: Moje sumienie zachowuję w czystości, nie baraszkuję, nie kombinuję, nie próbuję w jakiś sposób być fałszywym człowiekiem, jestem prawdziwym w tym, co czynię można zobaczyć dlaczego to czynię, że czynię to z powodu Boga, z powodu Jezusa Chrystusa. A więc moje sumienie zachowuję czystym, żeby nie stać się rozbitkiem w wierze, żeby dotrzeć wierząc, a wiara jest konieczna, bo bez wiary nie można podobać się Bogu. A więc jeżeli człowiek traci wiarę, przestaje podobać się Bogu, bo wtedy nie będzie czynić tego, co chce Bóg, bo już nie patrzy na Boga w swoim codziennym życiu taki człowiek, już nie szanuje Boga i się Go nie boi, już zaczyna żyć po swojemu.

Zwróćcie uwagę, kto naprawdę dotrze do końca? Tylko wierzący, tylko wierzący dotrze, wielu straciło wiarę poprzez zaniedbanie sumienia i ich wiara stała się pogubioną wiarą. To nie była już wiara pewna Chrystusa, świadoma po co przyszedł, dlaczego ja jestem Jego wyznawcą, co mam czynić, aby być zgodnie z wolą Boga, należącym do Jego Syna. Już przestaję mnie to interesować, zaczynam się interesować czymś innym wtedy. Sumienie już nie działa prawidłowo, a więc wszystko zaczyna się zagubiać i tak ludzie stają się rozbitkami w wierze, tak tracą orientacje do czego powinni zmierzać, zaczynają coraz więcej sięgać po ziemskie rzeczy, a nie po niebiańskie. Ale jest to wynik pozwolenia na to, zgodzenia się, żeby sumienie zaczęło się brudzić.

Dzieje Apostolskie 24 rozdział, 16 wiersz:

 

„Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie.”

 

Róbmy to, bracie i siostro, jeżeli chcesz wytrwać chodząc wśród niemożliwości jako zwycięzca, dbaj o swoje sumienie, nie niszcz tego, co jest tak cenne, bo zostało osiągnięte przez oczyszczenie krwią Jezusa. Niech ono zawsze będzie czyste.

 

List do Hebrajczyków 13 rozdział, 18 wiersz:

 

„Módlcie się za nas; jesteśmy bowiem przekonani, że mamy czyste sumienie, gdyż chcemy we wszystkim dobrze postępować.”

 

I to jest to, co mówiliśmy na początku, że Bóg stworzył nas do dobra, nie do zła. I apostoł mówi, że ja wiem, moje sumienie jest czyste, bo ja zawsze chcę czynić to, po co Bóg mnie stworzył, nie interesuje mnie osiąganie sukcesów bezbożnie, nie interesuje mnie osiąganie celów za pomocą kłamstwa, nie interesuje mnie, mówi apostoł, żeby osiągnąć coś poprzez bezprawne działanie. Do czegokolwiek zmierzam, zmierzam prostą drogą, nie kręcę, nie mataczę, możecie zobaczyć moje życie, że wygląda tak samo, mijają lata i ono dalej należy do Boga, pisze apostoł. Dalej żyję zgodnie z tym, po co Bóg mnie stworzył i też dlaczego stałem się nowym człowiekiem, bo teraz te duchowe wartości jeszcze wchodzą, które on czyniąc tylko dobro, żeby to było tylko dobro, że nikogo nie okłamię, nie oszukam, nie zwiodę, nie wykorzystam, cokolwiek, ale przychodzi jeszcze to dobro Chrystusowe, które wprowadza w społeczność z Bogiem, objawienie, wskazania. A więc te ważne sprawy, z którymi on może już później przychodzić do zborów i głosić im te prawdy, objawienie chwalebne. I my to dzisiaj czytamy, jesteśmy zadziwieni, jaka wspaniała nauka została dana apostołowi do przekazania nam.

Ew. Łukasza 7 rozdział. Musimy mieć świadomość, że toczy się potężna sprawa sądowa na tej ziemi i teraz jeżeli ty chcesz się uratować i ja, to my musimy być na rozprawie sądowej. Jeżeli opuścimy salę rozpraw i wyjdziemy na zewnątrz, to przestaniemy słyszeć Sędziego i wtedy przestaniemy rozumieć, co my mamy dalej robić. Pozostańmy na sali rozpraw, nie uciekaj przed Sędzią. Dzisiaj jest sąd nad domem Bożym, wszyscy, którzy uciekają, żeby nie słyszeć Sędziego, wtedy łatwiej się im żyje, ale żyją już coraz głupiej. Pozostań na sali rozpraw, żeby zawsze  słyszeć, co Bóg do ciebie mówi, co Pan Jezus mówi do ciebie, do mnie. I w tym 7 rozdziale od 11 wiersza:

 

„A zaraz potem udał się do miasta, zwanego Nain, i szli z nim uczniowie jego i mnóstwo ludu. A gdy się przybliżał do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jedynego syna matki, która była wdową, a wiele ludzi z tego miasta było z nią. A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz. I podszedłszy, dotknął się noszy, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań. I podniósł się zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wtedy lęk ogarnął wszystkich, i wielbili Boga, mówiąc: Prorok wielki powstał wśród nas i Bóg nawiedził lud swój. I rozeszła się o nim ta wieść po całej Judei i po całej okolicznej krainie.”

 

Myśmy żyli i byliśmy martwi, i Pan kiedyś stanął przy mnie, przy tobie i powiedział: Nie smuć się już tym twoim martwym życiem, Ja mówię ci: Wstań i żyj, ale już dzięki Mnie. I dzięki Bogu, że wolimy się uczyć, jak żyć nowym życiem, niż próbować przemycić do nowego życia coś ze starego. Nie chcemy być przemytnikami, chcemy być uczniami Jezusa Chrystusa. Nie potrzebujemy rozglądać się, jeżeli ktoś przemyca i widzimy, że stan tego człowieka wcale nie jest dobry. Przemytnicy nigdy nie są duchowo rozwinięci, są ogólnie zaniedbani, bo nie dba o nich Duch Boży, bo nie będzie wspierać tych, którzy ciągną za starym, a nie za Chrystusem Jezusem. A więc mamy możliwość nowego życia, wykorzystajmy tą możliwość, poznawajmy prawdę i cieszmy się prawdą. Żyjmy dzięki Chrystusowi, rozumiejmy to, że tu chodzi o to, by fizyczny człowiek żył zgodnie z wolą Boga i duchowy człowiek żył zgodnie z wolą Boga. Póki jesteśmy w tym ciele, jesteśmy fizycznymi ludźmi, dopóki jesteśmy w tym ciele, jesteśmy fizycznymi ludźmi, można nas zranić, możemy zachorować, można wsadzić nas do więzienia, ale też dzięki Chrystusowi, ten fizyczny człowiek został oczyszczony, żeby móc stać się świątynią Boga i żeby w duchowych wymiarach rozumieć, że kiedy dobiegnę do mety, moje ciało zakończy swoje funkcjonowanie, wtedy będę mieć dom tam u Ojca, wieczny, niezniszczalny. I dlatego, że należymy do Niego dzisiaj będziemy należeć wiecznie. Pamiętaj, rób to, co tu jest napisane w Biblii, nie patrz na religijne życie, nie patrz na to, jak żyją religijni ludzie, albo ty chcesz naprawdę się uratować, albo chcesz balansować, jak balansowali Żydzi, kiedy przyszedł Jezus, oni mieli religijne życie, naprawdę rozwinięte, ale nie mieli życia, życia Bożego w sobie i odrzucili Pana Jezusa Chrystusa.

Może jeszcze jeden wiersz tylko na dzisiaj, też z Ew. Łukasza 7 rozdział, od 36 wiersza:

 

„I zaprosił go pewien faryzeusz, aby z nim jadł. Wszedłszy tedy do domu tego faryzeusza, zasiadł do stołu. A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, iż zasiada przy stole w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku. I stanąwszy z tyłu u jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi jego i włosami swojej głowy wycierać, a całując jego stopy, namaszczała je olejkiem. Ujrzawszy to faryzeusz, który go zaprosił, mówił sam w sobie: Gdyby ten był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica.”

 

Mamy faryzeusza, który zaprasza do swego domu proroka, on uważa, że Jezus jest prorokiem, a więc splendor, prorok będzie w moim domu. I zaprasza Go jako proroka, ale kiedy widzi tą sytuację, że dotyka Go się kobieta, o której wszyscy sądzą, że jest największą albo dużą, rozwiniętą grzesznicą w tej miejscowości, dochodzi do wniosku, że gdyby był prorokiem, to by wiedział, kto Go dotyka. A więc przestał uważać, że jest prorokiem. Dlaczego przestał uważać? Bo nie zrobił tego, co zrobić powinien. Ta kobieta zrobiła to, co on powinien zrobić, ona fizycznie to zrobiła. Jezus mówi: Gdy przyszedłem do ciebie, nie zrobiłeś tego, co fizycznie powinieneś zrobić, kiedy przyszedłem, a ona to zrobiła, ponieważ umiłowała Mnie. I ten człowiek stracił też, nie zrobił tego, co powinien zrobić, powinien usłużyć temu, który wchodzi do jego domu. I ta kobieta zrobiła to i dlatego, że doznała zbawienia od Chrystusa Jezusa, że Chrystus zbawił ją z jej grzechów, ona miała taką wdzięczność za to, co On dla niej uczynił, że ona przestała myśleć jak grzesznica, przestała potrzebować żyć, jak grzesznica, ona zaczęła żyć lepiej, niż żył ten faryzeusz, bo pokochała Jezusa, a faryzeusz nie kochał Go, myślał, że jest prorokiem, stracił pewność, ze jest nawet prorokiem, ale w sumie, kim On jest, nawet prorokiem nie jest. A Jezus wiedząc o tym, o czym on myśli wskazuje na tą kobietę, zobacz co ona zrobiła, on zrobiła dlatego, że wiele jej przebaczono, tak wdzięczna jest. Ile tobie przebaczono? Ile mi? Czy dziękujemy Mu za to? Czy chcemy dalej grzeszyć? Czy dalej chcemy udawać, że jesteśmy wierzącymi czy chcemy być wierzącymi, którzy są wdzięczni, że przestałem myśleć o złu, że ty przestałeś, przestałaś o złu, że pragniesz dobra, że interesujesz cię dobro, nie zło, że nie rozglądasz się, bo inni coś złego robią, a to widocznie można. Nie rozglądasz się za złem, rozglądasz się za dobrem i chcesz czynić dobro, chcesz się nauczyć kolejnego dobra, interesuje cię dobro, a nie zło. To jest prawidłowo. Jeżeli nie rozliczysz tego starego człowieka, nie usuniesz tego złego pragnienia ze swojego wnętrza, to te stare, złe pragnienie nie pozwoli ci zobaczyć w Chrystusie Zbawiciela, bo nie będziesz mieć doświadczenia, że ci wszystko przebaczono. I co Pan Jezus mówi? 47 wiersz i dalej:

 

„Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje. I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje. I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza? I powiedział do kobiety: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.”

 

Wiara twoja zbawiła cię. To wiara w to, że Jezus jest Zbawicielem i że ona przyjęła moc Zbawiciela, co do swego zepsutego życia, uczyniła w niej to, że jej stare, zepsute życie, zostało z niej usunięte, a w to miejsce pojawiło się miejsce dla nowego życia, i ona zaczęła rozpoznawać Chrystusa i pierwsze co doświadczyła, to miłości do Niego i chęci usłużenia Jemu. To jest niesamowite, co wynika, kiedy stary człowiek zostaje usunięty, aby było miejsce dla nowego człowieka. Kiedy nasze grzeszne potrzeby zostają z nas usunięte i mamy potrzeby innego życia. Przypomnij sobie, tak to się dzieje na początku i tak ma się dziać do końca. Nie może być już przerwy, nie może być już tak, że kiedyś to tak, to ja to robiłem, ale teraz to już jestem dorosły wierzący, ja już nie muszę tym się w ogóle zajmować. Nie, do końca mamy się tym zajmować. Paweł mówi wręcz nawet, że długie używanie powoduje to, że człowiek nabiera władz poznawczych, aby rozpoznać, co jest dobre, a co złe, że nie ma to tak od razu młody, wszystko rozpoznaje, ale przez długie, a więc trzeba to używać, używać, używać. Kochając Jezusa nie patrzeć czy ktoś robi głupie rzeczy, to ja też mogę. Nie, nie chcę, nie potrzebuję robić głupich rzeczy, bo Jezus przyszedł, abym przestał je czynić i to, że ktoś to czyni, wcale nie jest dla mnie zachętą, żebym też to czynił, raczej smutkiem, że ktoś czyni głupie rzeczy mieniąc się wierzącym. Nie potrzebuję naśladować zepsutego chrześcijaństwa i ty też nie potrzebujesz. Naśladujmy Chrystusa, to jest prawdziwa wiara. Niech Bóg będzie uwielbiony za tą wiarę, która pozwala patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary biec za Nim czyniąc to, w czym Bóg ma upodobanie. Amen.

Jan 14:23