Zgr.25.04.2025r. Synowie Boży jako światłość Boża dla synów ciemności. (wieczorne Marian)

Zgr.25.04.2025r. Synowie Boży jako światłość Boża dla synów ciemności. (wieczorne Marian)

 

To zaczniemy z pomocą Pana, dalsze informacje budowlane, jak budować, żeby nie powtarzać. Jak stale sprawdzać, żeby błędy wykryć.

2 List do Tymoteusza 3 rozdział, 16 i 17 wiersz:

 

„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany (czy też: wyposażony)”

 

Więc czytając Biblię możemy czytać o tym wszystkim, co tutaj apostoł przywołuje włącznie z tym, aby człowiek Boży był dojrzały, doskonały, a więc dorósł, dorastał, wzrastał, rozwijał się. Czytając Biblię możemy czytać o tym, co powinno nas spotykać w naszej codzienności, jak sobie z tym radzić, jak rozwiązywać problemy innych, nie bądźcie współudziałowcami cudzych grzechów. A więc Biblia podaje nam punkt po punkcie to wszystko, co jest nam potrzebne, abyśmy mogli dotrzeć do wieczności, dlatego jest tak ważna, aby czytać ją, ale właśnie w ten sposób, jak pisze Jakub, że ona jest jak lustro, które pokazuje rzeczywistość i z tą rzeczywistością wtedy musimy stanąć przed Bogiem i zdać sprawę dlaczego jest tak albo dziękować Mu za to, że jest właśnie tak, jak on chce, żeby już było. Nie tyle w kontekście w porównania z kimkolwiek innym, tylko patrząc na Chrystusa, na Tego, do którego wymiarów mamy dorastać.

A więc On jedną ofiarą uczynił nas doskonałymi, abyśmy mogli do tej doskonałości docierać. Mamy teraz takie możliwości, mamy relacje, mamy ze sobą spotkania, no w miarę często przebywamy ze sobą, a więc mamy możliwości korygowania, wyciągania wniosków, naprawiania tego, co się gdzieś popsuło. Żyjemy dla Pana, a więc chcemy, żeby to, co robimy, żeby było godne Jego, żeby to nie było, że a to się zostawi, to się poprawi, tamto się poprawi, to się jeszcze też poprawi, a potem, a dobra, to już nie ma znaczenia, bo i tam źle było, tam źle było. Tak nie da rady, jeżeli coś jest źle, trzeba to usunąć, trzeba naprawić tak jak być powinno i wtedy można robić następny krok i następny krok.

A więc my jako Boże dzieci zdajemy sobie sprawę, że Bóg dał nam Słowo Boże dla nas, abyśmy mogli wiedzieć, co On dla nas uczynił, co zamierza jeszcze uczynić i co chce, abyśmy my czynili, gdy On nam to wszystko pokazuje poprzez Słowo i poprzez działanie Ducha Świętego daje możliwości obserwowania, jak to się dzieje w rzeczywistości. I będziemy chcieli właśnie w tym temacie prosić Pana, aby nam pomógł, abyśmy nie chybili celu, ale ten cel mogli osiągnąć.

List do Efezjan 1 rozdział, od 3 wiersza:

 

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym.”

 

I oto mamy Bożą informację, że to, co dociera do nas, prawda Boża, mówi nam o tym, że Bóg wybrał nas, po to, abyśmy byli święci i nienaganni, ale jako Jego synowie. A więc jako Jego potomstwo, Jego dzieci, abyśmy żyli w sposób nienaganny, godny Boga, abyśmy żyjąc na tej ziemi mieli świadomość, że to Bóg podjął decyzję takiego życia i że On jest gotów pomóc nam takie życie prowadzić w takich warunkach, w jakich właśnie żyjemy, kiedy wiele przeciwności staje na drodze Bożych dzieci. Kiedy obserwujemy Pana Jezusa Chrystusa i widzimy Jego życie tutaj na ziemi, to możemy zaobserwować, co Bóg chce z nami osiągnąć i w jaki sposób On chce nas do tego doprowadzić. A więc widzimy to, co mówiliśmy ostatnio, chwałę, niesamowitą chwałę obecności Bożego Syna na tej ziemi, światłość rozświetlająca wszelkie ciemności. Człowiek, który uchwycił się Pana, już nie błądził, już szedł prawidłowo, a więc przyszedł Ten, którego życie było ideałem według tego, co Bóg chce widzieć tutaj na ziemi we wszystkich synach i córkach Swoich. Ale On nie tylko chodził w chwale uwielbienia u Ojca, kiedy Duch Boży przez Niego działał, ale On chodził też w hańbie należenia do Ojca, atakowany, oczerniany, wyśmiewany i nadal żyje według woli Ojca. To nie było w stanie Go zatrzymać, mówiliśmy, ani chwała, ani szyderstwa, ani kpiny nie były w stanie zmienić Jego postawy. To jest właśnie to, co Bóg chce ode mnie i od ciebie, żebyśmy byli stali i wytrwali w tym, co On do nas mówi, abyśmy nie tyle patrzyli, co w tej chwili się dzieje z tego powodu, że my jesteśmy Mu posłuszni, tylko wiedzieli, że On posłusznym daje Swojego Ducha, a więc wiedzieli, że kiedy my jesteśmy Mu posłuszni, to na pewno wygramy, na pewno przejdziemy zwycięsko. Ale kiedy różne rzeczy, wydarzenia zaczną powodować, że my zostawimy Słowo Boże i rozpoczniemy samowolne działanie, wtedy rozpoznamy, że to nie daje już nam zwycięstwa.

A więc rozumiemy to? Jesteśmy Bożymi dziećmi, nie jesteśmy już tyle dziećmi światowymi, co Bożymi, a więc od nas wymaga się czegoś innego niż wymagano od nas wcześniej, kiedy nie byliśmy jeszcze dziećmi Bożymi. Wcześniej mogliśmy robić różne rzeczy, których dzisiaj już nie możemy robić dlatego, że my już nie mamy tej natury, która potrzebuje tych rzeczy, żeby być zaspokojona. Teraz mamy naturę od Ojca i my mamy zupełnie pragnienia, chcemy budować się nawzajem w miłości, wzmacniać się, posilać się nawzajem, odnajdywać w sobie nawzajem synów i córki Boga poprzez to Boże działanie w każdym z nas. Jest to dla nas oczywiste, że to już nie jest tak samo, jak było kiedyś, to nie jest to, że ja teraz mogę sobie myśleć: a będę tak żył. Słowo Boże wyznaczyło nam jak mamy żyć na ziemi, ono zostało wyznacznikiem napisane, tak mają żyć wszyscy, którzy należą do Boga. Tak nie mają żyć ci, którzy należą do Boga. A więc Bóg określił w Swoim Słowie wyraźnie, co chce od nas, a czego od nas nie chce. I czytając Biblię możemy się dowiedzieć tego wszystkiego, co jest Mu miłe, a czego On nienawidzi, abyśmy czynili to, co Bóg miłuje i w czym ma zadowolenie, a uciekali od tego i nie chcieli tego czynić, czego Bóg nienawidzi. To jest zwyczajem: czytam, rozumiem, wiem już, co mam wybrać i teraz siła od Boga, aby to wybrać. Jeżeli będę chciał być Mu posłuszny, to Bóg mi da Swego Ducha i zrobię to, co chce. Chcenie i wykonanie daje Bóg, a więc kiedy chcę Mu być posłuszny, to na pewno będę Mu posłuszny, bo On da mi Swego Ducha, żebym wygrał w tym i mimo przeciwności okazał się posłusznym. Jeśli nie chcę być Mu posłusznym, to będę mówił: No, byłbym posłusznym, ale okoliczności były zbyt trudne i nie dało rady być posłusznym. To znaczy, że nie chciałem być posłuszny i okoliczności stały się usprawiedliwieniem mojego nieposłuszeństwa. To nie jest tak, nie o to Bogu chodzi. On zawsze jest Zwycięzcą, a więc zawsze wygramy, kiedy będziemy Mu posłuszni, On na pewno da nam to, co potrzebne, abyśmy dla Jego chwały osiągnęli zwycięstwo, On nie odda Swojej chwały nikomu.

Ew. Mateusza 5 rozdział I w tym 5 rozdziale, od 13 wiersza:

 

„Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana. Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.”

 

My, synowie i córki Boga, my, jesteśmy solą tej ziemi i my jesteśmy światłością dla tego świata. To musimy wiedzieć, my nie jesteśmy już cielesnymi ludźmi, którzy żyją sobie według swojego mniemania, tylko Bóg postawił nas, abyśmy dawali smak Boży temu światu. Bo świat nie ma smaku Boga, świat ma smak upadłości, zepsucia, mdłości, nikczemności, a my jesteśmy postawieni jako synowie i córki Boga, aby ten świat zobaczył: miłość, dobroć, łagodność, cierpliwość, wytrwałość, wstrzemięźliwość, aby ten świat rozpoznał, że jest Bóg na niebie, który jest właśnie takim Bogiem, który zbawia ludzi i daje możliwość uratowania się każdemu grzesznikowi w Swoim Synu. My nie jesteśmy już, żeby żyć samowolnie. Rozumiecie i to jest problem, że wielu wierzących żyje samowolnie, nie stosując Słowa Bożego. Jezus mówi: Wy jesteście światłością, a ludzie sobie żyją sobie w zakłamaniach, żyją po swojemu, żyją według swych upodobań i świat mówi: Ale oni się niczym specjalnie nie różnią od nas, a może nawet są jeszcze gorsi, tylko ładnie o sobie mówią, ale nic więcej poza tym nie można u nich zobaczyć, jak tylko, że udają kogoś kim nie są. Mówią, że nie można grzeszyć, ze grzeszenie, to jest złe, a oni grzeszą. No to jak to wtedy jest? A więc to już nie jest sól ani światłość, to znaczy, że taki człowiek musi przyjść do upamiętania, przyjść do Boga i powiedzieć: Boże, ja złe świadectwo o Tobie wydaję, mówię, że jestem wierzącym, mówię o Tobie, ale moje życie zaprzecza temu, co ja mówię i w tym momencie ci ludzie się śmieją, zamiast bać się Ciebie, szanować Ciebie. A więc Jezus mówi: Wy już nie jesteście dla siebie, wy jesteście dla Boga, Bóg chce przez was dać smak temu światu, Swój smak, a więc jesteście solą dla tego świata, nie jesteście mdli, mdły taki człowiek, jesteście charakterni, macie swoją świadomość i wywiecie czego się macie już trzymać. Nie jesteście rozchwiani, jak bezbożni, ale jesteście stabilni, wy już jesteście, macie smak. To nie świat daje smak chrześcijaństwu, tylko chrześcijaństwo dostało życie, które daje smak temu światu. Gdyby zabrać wszystkich chrześcijan z tej ziemi, zostałoby tylko upadłe człowieczeństwo. Rozumiesz, jeżeli by tak nie było, to by źle się świadczyło o tym, co Bóg zapisał w Swoim Słowie, że to jest nieprawda, że Bóg mówi jedno, a tak naprawdę jest inaczej. Rozumiecie, że Bóg jest dwujęzyczny, w Słowie Bożym zdecydowanie: Świętymi musicie być, bo Ja jestem święty, ale tak poza tym mówi: Nie musicie tacy święci, Ja was kocham, będzie dobrze. Taki, rozumiecie, jak diabeł, dwujęzyczny i ludzie by chcieli tak zrobić dzięki temu, że diabeł ich mówi: To jest Bóg, mówi jedno, a drugie robi. Tu mówi, że skaże was na gehennę, ale On was nie skaże na gehennę. Pamiętacie gdzie to było na początku? W raju: Bóg mówi, że zginiecie, nie zginiecie, Bóg nie mówi do końca prawdy, On tak straszy was, ale gdy tylko zjecie, będziecie, jak Bóg. A więc na tym polega cała sprawa, że Bóg nie jest dwujęzyczny, Bóg jest jednojęzyczny i kiedy Bóg coś mówi, to dokładni jest tak, jak On mówi. I dlatego my jako Jego synowi i córki zdajemy sobie sprawę, że my nie żyjemy już dla siebie i nie możemy żyć dla siebie, nie możemy dać się złapać w pułapkę, że jak świat zaczynamy coś pożądać i gotowi jesteśmy opuścić Boga, żeby to osiągnąć, zakłamywać, przekłamywać, żeby tylko osiągnąć ten swój cel. To nie jest dobre, ten świat rozpozna i potem ten świat mówi: Dobrze, dobrze, widziałem ciebie, to tam możesz sobie mówić. Jak rozświetlać komuś ciemności, jeżeli sam nie będę światłością? Rozumiecie, mogę mieć lampę, ale jeśli jej nie zapalę, to lampa nic nie daje jak tylko to, że jest lampą, bo kiedy jest ciemno, to możesz mieć sto tysięcy lamp w pokoju i będzie ciemno. Musi się jakaś świecić. Jeżeli Bóg mówi do mnie i do ciebie, że my mamy być światłością tego świata, to znaczy, że wymaga się od nas, żebyśmy my rozświetlali ciemności świata, nie żebyśmy żyli w zaciemnieniu, jak świat, ale byśmy żyli w chwale światłości, obecności Boga, oczyszczeni krwią Chrystusa, zbawieni, uratowani, wdzięczni, szczęśliwi, synowie i córki Boga, należący do Boga. O tym mówi właśnie Pan Jezus Chrystus. Czy wierzysz w to? Paweł mówi: Słowo Boże jest po to, żebyśmy byli tymi, którzy są w doskonałości. Ta doskonałość jest opisana, że doskonałością jest dla nas Chrystus i my dążymy do tej doskonałości mając wszelkie możliwości, aby rozwijać się i wzrastać, bo Ojciec jest po tej stronie, aby nas obdarzać tym dobrem, aby nam się powiodło. Czy tak myślisz? Rozumiecie, jest Ojciec w niebie i On ma rodzinę, On ma synów i córki, i On chce, żeby wszyscy synowie i córki myśleli tak, jak mówi Ojciec. Pan Jezus mówi: Ja nic innego wam nie mówię, jak tylko to, co powiedział Mi Ojciec. Ode mnie i od ciebie wymaga się, żebyśmy świecili w tym świecie, a nie zaciemniali. Pan Jezus mówi, że nie stawia się świecy pod korcem, nie chowa się światła, tylko się wystawia na zewnątrz, dlatego jesteśmy wystawieni na zewnątrz, na wszelkie doświadczenia, aby okazało się, że to nie my, lecz Bóg czyni to w nas. I to jest bardzo ważne. To musi być czymś oczywistym, od tego nie wolno uciekać, z tym trzeba przychodzić przed Boże oblicze, aby tak było, jak tu jest napisane. To my mamy być smakiem, to nie my mamy zachowywać się i sprzeczać się między sobą i tak świat by przyszedł i tak stanął, popatrzył na jednych, te spory o słowa do złego prowadzą i tak posłuchał, powiedziałby: Ludzie, co wy? To jest jakieś szaleństwo, jeden mówi, że wierzy i drugi, że wierzy, i kłócą się ze sobą. A Słowo Boże mówi, że mamy dążyć do pokoju, o ile to, od nas zależy. A więc Słowo Boże jest wyznacznikiem tego, czy wolno mi się kłócić, czy nie wolno mi się kłócić. No nie wolno, mam unikać kłótni, mam szukać pokoju, mam dążyć do pokoju, jeżeli się nie da, no to trudno, ale ja nie mam brać udziału w kłótni i stać się współuczestnikiem kłótni. Też czerwona twarz się robi, już jestem gotowy do zwarcia, nie mogę dołączyć do tego, bo wtedy stanę się współuczestnikiem tego doświadczenia. Muszę pozostać na pozycji Pana, nie mogę nic osiągnąć bez Niego, potrzebuję Jezusa. Żeby świecić temu światu ciemności muszę przejść przez wiele przeciwności. Kiedy widzimy Pana Jezusa, jak On świecił? Przecież On był co chwilę, albo obrzucany błotem, albo o Nim źle mówiono, albo że to diabeł przez Niego działa, że to diabeł daje Mu takie możliwości, czy inne rzeczy. A więc Pan Jezus przez to wszystko przechodził i nigdy nie dał się złapać w tą pułapkę, zawsze pozostawał światłością tego świata, nigdy nie popełnił niczego złego.

I czy rozumiesz? Zbliżamy się coraz bardziej do finału, do spotkania z Panem, Oblubienica Jego przygotowała się, stąd będziemy mówić coraz częściej o tym, co to znaczy: przygotowała się, jak powinny żyć Boże dzieci na tej ziemi, jakie powinny być reakcje i postawy. I raptem będzie zderzenie, że okazuje się, że duchowość jaka wywiera presje na całe chrześcijaństwo, to jest duchowość, która prowadzi znowuż do złości, do złośliwości, do w sumie do rozboju a nie do budowania.

Ew. Łukasza 1 rozdział. Czy widzisz siebie w tym? Sól, światłość, czy widzisz siebie, że już tak jest, że faktycznie rozświetlasz ciemności zakłamania, oszustwa, zwiedzenia, kłótni, zawiści, mordów, wykorzystywania innych, no wszystko to rozświetlone zostało życiem Chrystusa w tobie. A tak być musi, bo tak Pan Jezus mówi, że tak być musi. To nie znaczy, że tak może być, albo nie, tylko tak być musi, bo jeśli mogłoby być, albo nie, no to On by nie powiedział, że musicie być światłością, że macie być solą, tylko: niektórzy z was będą solą, ale nie wszyscy, bo nie od wszystkich się wymaga, aby dawali smak temu światu. To apostołowie, prorocy, nauczyciele, oni muszą, a wy laikat nie musicie wcale się tak pokazywać, wy nie jesteście solą, wy jesteście tylko taką otoczką do tych nauczycieli, proroków, apostołów, żeby było widać, że oni jakąś mają pozycję tam, miedzy wami. Nie, On mówi do wszystkich. Bóg wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni, wszyscy. Zrodził nas, jako synów i córki, abyśmy pełnili Jego wolę, wszyscy, bo Jezus mówi, że kto pełni Jego wolę, ten jest Jego bratem i siostrą, jest Jego rodziną, wszyscy. A więc do mnie i do ciebie się odnosi to słowo tak samo, równo, że kto by zaciemniał te proste rzeczy, będzie odpowiadać za to. Kto by zakłamywał, kto by coś usunął albo dodał, będzie odpowiadać za to. I tu mamy Pana Jezusa, skupimy uwagę na pierworodnym Synu, od 30 wiersza:

 

„I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro nie znam męża? I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym.”

 

I Bóg też chce, abyśmy byli święci, i Bóg też chce, żebyśmy byli synami Bożymi. Pan Jezus odszedł do domu Ojca, ale zostawił nas na tej ziemi, abyśmy świecili Jego światłem. I skoro widzimy, jak bardzo szybko diabeł chciał zgasić to światło, Herod, który chciał Go zabić, bardzo szybko diabeł chciał zgasić to światło. To teraz skoro diabeł tak szybko chciał zgasić światło Chrystusa, tak samo będzie chciał zgasić ciebie i mnie, wprowadzić w jakieś różne rzeczy, żeby tylko zabrać nam tą swobodę czynienia tego, co chce Ojciec. Urazić nas na Boga, no cokolwiek, no jak On może, wiele słyszałeś takich ludzi: No, ja uwierzyłem w Niego, a tu jakieś cierpienia na mnie przyszły, ludzie stali się jacyś nastawieni na mnie, co to w końcu jest? Ja się nawracam, a tu mnie kara za to spotyka? Bo ten świat nienawidzi Boga. Jeżeli zaczynasz należeć do Boga, zaczynasz nienawidzony być też przez świat. Jezus mówi: Mnie nienawidzili i was nienawidzić będą. To nie jest kara, to jest normalność, to jest codzienność tych, którzy świecą, że diabeł chce ich zgasić, a więc są znienawidzeni, obmawiani, błotem obrzucani, ostrzega się przed nimi, że niebezpieczni, że trzeba na nich uważać, cokolwiek, tam się nie wymyśli. Wszystko zrobi diabeł, żeby tylko to światło nie świeciło innym ludziom. A gdyby zaświeciło, to się mówi: Nie, nie, uważaj, bo to jest zwodziciel, to zwodziciel jest. Tak samo mówili o Jezusie? Zwodziciel, uważajcie, niebezpieczny. A więc diabeł wszelkimi środkami próbował od początku zgasić światło, on lubi ciemności, to jest władca ciemności, on lubi w ciemnościach grasować, niszczyć, mordować. Pan działa w światłości, jawnie, wszyscy mogą to widzieć, że to jest czyste, że to jest prawdziwe, że to jest chwalebne.

2 rozdział tej samej Ew. Łukasza od 7 wiersza:

„I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie.”

 

Widzicie, niemowlątko w żłobie, a taka chwała, Zbawiciel. Symeon też, kiedy Go zobaczył: O, teraz moje oczy zobaczyło mojego Zbawiciela, teraz już mogę zakończyć, wiem, On już tu jest. A jak, przecież nawet jeszcze nie chodził? Człowiek, wziął na ręce, Józef musiał uciekać z Nim, ostrzeżony przez anioła. A więc widzimy, że chwała i chęć unieszkodliwienia przynajmniej, a jeżeli nie, to zabicia.

Ew. Łukasza 3 rozdział, 21 i 22 wiersz, wcześniej było tam, miał dwanaście lat, mówił: Czyż nie wiece, że w sprawach Ojca mego, Ja być muszę?

 

„A gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Jezus został ochrzczony i modlił się, otworzyło się niebo i zstąpił na niego Duch Święty w postaci cielesnej jak gołębica, i odezwał się głos z nieba: Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.”

 

I kiedy widzimy Pana Jezusa i słyszymy tą wypowiedź Ojca z nieba: Tyś jest Syn Mój umiłowany, którego sobie upodobałem, a potem widzimy, jak Duch Boży wyprowadza Pana Jezusa na pokuszenia. Czy wam się jakby nie wydaje dziwne? Jak to Syn Boży ma być kuszony przez diabła? Ma być wypróbowany na pustyni i sam Duch Boży Go tam prowadzi? To i ja jak urodzę się i ochrzczę się, to i ja będę musiał być doświadczony na pustyni, czy doświadczona? No powinno być inaczej, powinno mi się wszystko powodzić w tym momencie, wszystko układać, jak w bajce powinno być, a tutaj mam być jeszcze kuszony? No tak, tak to dokładnie wygląda, nie tylko kuszony, ale i straszony. A więc wszelkimi sposobami wróg próbuje powiedzieć człowiekowi, że gdy Bóg spowoduje, że ty nawrócisz się i ochrzcisz się, to już nic przykrego spotkać nie może. Skoro masz Boga, to co może cię spotkać jeszcze przykrego? Właśnie zaczynają się dopiero przykrości z powodu należenia do Boga, ludzie zaczynają cię nie lubić, zaczynają mówić o tobie źle, nazywają cię zdrajcą, jakkolwiek, obmawiają, złorzeczą, przeklinają i człowiek już jest kuszony, żeby przestał należeć do Boga.

9 rozdział, 35 wiersz:

 

„A z obłoku odezwał się głos: Ten jest Syn mój wybrany, tego słuchajcie.”

 

Cóż z tym zrobimy teraz? Ojciec powiedział, że to jest Jego Syn, którego On sobie wybrał i że Jego mamy się słuchać. Co zrobimy z tym? Czy będziemy się słuchać Syna? Rozumiecie, o czym tu jest napisane? Czy będziemy tylko mówić o Nim? Czy będziemy się Go słuchać? O Jezusie wszyscy mówią, ale kto Go się słucha tak naprawdę? Kto zwraca uwagę na to, co On mówi? Ci, którzy są solą i światłością tego świata. Oni muszą zwrócić uwagę na to i dla nich musi się stać to czymś cennym, co mówi Jezus, inaczej nie mogliby stać się solą ani światłością. Bo nie można być solą i światłością, jeżeli się nie żyje według słów Jezusa, tylko słowa Jezusa są światłością i smakiem w nas. Jeżeli my tak żyjemy, to z automatu stajemy się dla świata solą i światłością, kiedy zachowujemy słowa Pana Jezusa Chrystusa. I to jest cała sprawa. Czytamy Słowo Boże uczymy się po to, żeby tak żyć, a nie po to, żeby każdy żył jak mu się zwidzi na przykład, bo to nie na tym polega światło. To tak jakby słońce wschodziło raz sobie albo nie wschodziło, bo w tym dniu sobie uznało, że nie wzejdzie, ale się prześpi dłużej, a co tam ludzie, niech sobie ludzie tam, co chcą. Albo w tym tygodniu w ogóle nie będzie brać udziału w zgromadzeniu z ludźmi. A w tym miesiącu też nie będzie, no i co wtedy by było? Byłoby nieposłuszne słońce, nie świeciłoby i byłoby ciemno. Tak samo chrześcijan, który mówi sobie: A co mi tam, jeden dzień sobie odpuszczę czy dwa, to co się stanie? No dokładnie, to będą dwa dni ciemności i ten świat już nie zobaczy Chrystusa w tobie czy we mnie, zobaczy zupełnie co innego. I czasami może być, że wtedy powie: No, dobra, ale ty jesteś taki sam, jak my, a więc co to za różnica?

A więc patrzmy na to, codziennie mamy być smakiem dla tego świata i światłością. To jest nasze zadanie teraz, nasza powinność, rozkaz od Boga, żebyśmy po to żyli, aby ten świat mógł zobaczyć, że Chrystus tu był. A więc na tym się skupmy w sposób oczywisty. Skoro Ojciec mówi, że Jezus Chrystus jest Jego Synem i że Go mamy się słuchać, to się Go słuchajmy.

Ew. Jana 14 rozdział, od 28 wiersza:

 

„Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja. Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie (czy: we mnie); lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec.(…)”

 

Lecz świat musi poznać, że Ja miłuję Ojca, to jest świecenie wobec tego świata. Lecz świat musi poznać, że my miłujemy Chrystusa Jezusa, że my z powodu Chrystusa tu żyjemy i dla Niego tu żyjemy, dla Niego umieramy, że Jego nauka jest balsamem na nasze serce, jest pokarmem dla naszej duszy, jest pocieszeniem i napomnieniem, i rozwiązywaniem naszych codziennych problemów. Jego Słowo jest wyrocznią, Jego Słowo jest dla nas tym pokarmem, którym się sycimy, aby mieć siłę czynić to, co chce Ojciec. Świat musi poznać, mówi Pan Jezus, że Ja miłuję Ojca, świat musi poznać, że my miłujemy Chrystusa Jezusa, że miłujemy Ojca i miłujemy Bożego Syna. Świat musi to poznać, a więc nie żyjemy już dla ciała, dla pożądliwości ciała, żeby świat nas widział, że my tak samo jesteśmy chytrzy, sknery, zawistni, złośliwi, żeby tylko coś złapać, mieć dla siebie. Musi świat zobaczyć, że jesteśmy wolni, swobodni dlatego Jezus mówił: Chcą ci zabrać to, daj i tamto. Chodziło o to: bądź wolnym człowiekiem, niech świat nigdy nie widzi, że jesteś zawistny, że dla jakiejś rzeczy poświęcisz Chrystusa. Niech widzi ciebie, że jesteś wolnym człowiekiem, że żyjesz Chrystusem, a nie tym, co tu jest. O to chodziło, Jezus nie uczył tyle, żeby chodzić i wszystko rozdawać, On uczył normalności codziennej, żeby zawsze być światłością, nigdy nie dać się wciągnąć w ciemność. Jan później uczy: Jeżeli możesz komuś pomóc, a nie pomagasz, to nie masz miłości, bo jeśli możesz, to nie mów: O, ogrzej się; daj to, co potrzebne do ogrzania, wtedy okażesz rzeczywistą miłość, jeżeli możesz to zrobić. A nie mów: No, wiesz, idź się tam, ale nic nie dasz, no to tylko dobre słowa żeś powiedział, ale co zrobiłeś? Mogłeś pomóc i co zrobiłeś, czy zrobiłeś? A więc mamy tutaj taką lekcję, że my mamy być jak to słońce codzienne, mamy wstawać dla Jego chwały, mamy świecić aż do zachodu dla chwały Chrystusa, jak On świecił dla chwały Ojca, aby wszyscy mogli poznać, cały świat, że Jezus miłuje Ojca i gotów jest wszystko uczynić, co chce Ojciec, a Ojciec miłuje Syna, i Ojciec i Syn chcą abyśmy też tak się nawzajem miłowali.

Ew. Jana 5 rozdział, od 19 wiersza:

 

„Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni.”

 

No i tu cię mogą chwalić, czy cokolwiek, a ty sobie zdajesz sprawę, że ty nic nie jesteś w stanie uczynić sam z siebie, czy sama z siebie, tylko to, co ci da Pan możesz uczynić. To jest wtedy cenne, nie tyle mówisz: No, ja zawsze czynię, co mi da Pan, bo wszyscy i tak widzą czy to jest naprawdę, czy nie. Bo każdy jest w stanie rozeznać czy to jest rzeczywistość i tak rzeczywiście czynisz, czy tylko mówisz. Ale jeśli tak czynisz, to wszyscy są w stanie powiedzieć: Tak, to jest prawda, on tak żyje, ona tak żyje, zostali sprawdzeni w różnych wydarzeniach i dokładnie tak żyją. I to jest właśnie światłość, oni są tacy naprawdę.

 

„Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili.”

 

A więc mamy chwałę, mamy społeczność, mamy szyderstwo, kpinę, obmawianie, stawiane zarzuty, że to diabeł posługuje się Panem Jezusem Chrystusem, belzebub. Pan Jezus swobodnie żyje w tym wszystkim i w jasny sposób mówi o tym, że Ojciec decyduje o wszystkim, co On tu właśnie czyni. Czy my też tak możemy powiedzieć: Pan Jezus decyduje o tym wszystkim? Możesz sprawdzić to w Biblii, tak powiedział, tak czyni. I wtedy ktoś przyjdzie i powie: No, prawda.

 

„Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i ukaże mu jeszcze większe dzieła niż te, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wzbudza z martwych i ożywia, tak i Syn ożywia tych, których chce. Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi, aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota.”

 

Kto słucha słowa Mego i wierzy temu, który posłał Jezusa, wierzy Ojcu, że Jezus Chrystus jest posłany od Ojca, bo tak Bóg umiłował świat, że Swego Syna jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. A więc Pan Jezus mówi: Ojciec chce, abyście byli uratowani, mamy nowe życie, mamy nowe warunki, to wszystko stało się nowe.

 

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, zbliża się godzina, owszem już nadeszła, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego i ci, co usłyszą, żyć będą. Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.”

 

Swobodnie mówi o tym, w jaki sposób, to się wszystko dokonuje między Ojcem a Synem, abyśmy mieli taką świadomość, że my wchodzimy w tą pozycję synów, córek Boga, abyśmy rozumieli, że wola Ojca dla nas staje się tak samo ważniejsza od naszej woli, jak wola Ojca była ważniejsza od woli Syna: Ojcze, nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.

 

„Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie. I dał mu władzę sądzenia, bo jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.”

 

Ci, którzy dobrze czynili, to ci, którzy wypełniają słowa Jezusa. Ci, którzy źle czynili, to ci, którzy żyją według innych słów niż słowa Jezusa, według innej nauki.

 

„Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał.”

 

I mamy tutaj bardzo wyraźnie, czy my też swobodnie możemy mówić o tym, że Bóg czyni w nas, że to Bóg działa w nas i Bóg to potwierdza poprzez Swoje działania, tak jak potwierdzał, że to jest Jego Syn umiłowany i wszelkimi znakami i cudami potwierdzał, że to jest Jego Syn. A więc to też jest dla mnie i dla ciebie, aby Ojciec potwierdzał, że my jesteśmy Jego dziećmi, potrzebujemy do Niego należeć.

 

„Jeżelibym Ja wydawał o sobie świadectwo, świadectwo moje nie byłoby wiarogodne. Jest inny, który wydaje o mnie świadectwo, i wiem, że świadectwo, które On o mnie wydaje, jest wiarogodne. Wy posłaliście posłańców do Jana, a on dał świadectwo prawdzie. Ja zaś nie polegam na świadectwie ludzkim, ale to mówię, abyście byli zbawieni. On był światłem gorejącym i świecącym, a wyście chętnie do czasu radowali się jego światłem. Ja zaś mam świadectwo, które przewyższa świadectwo Jana; dzieła bowiem, które mi powierzył Ojciec, abym je wykonał, te właśnie dzieła, które czynię, świadczą o mnie, że Ojciec mnie posłał. A sam Ojciec, który mnie posłał, wydał o mnie świadectwo.(…)”

 

A sam Ojciec, który Mnie posłał wydał o Mnie świadectwo. Teraz ty i ja jesteśmy w tym doświadczeniu, żyjemy tu na tej ziemi. Wspaniała chwała bycia dzieckiem Bożym, prawda? To jest wspaniałe, być dzieckiem Boga, ale zarazem mamy świadomość, że będziemy musieli wiele z tego powodu wycierpieć, że jesteśmy dziećmi Boga, wiele wycierpieć, że jesteśmy dziećmi Boga, bo Jego Syn cierpiał na tej ziemi, będąc Synem Boga pierworodnym, ze łzami wołał przed obliczem Ojca i ze względu na pobożność został wysłuchany. Życie zgodne z wolą Ojca.

A więc do mnie i do ciebie należy, jak tutaj żyć na tej ziemi, żeby czynić to, co chce Ojciec. Pozostaje jedno, tylko jedno, oddać swoje życie Jezusowi całe, żeby On wykształtował je w taki sposób, żeby Ojciec był zadowolony. My sami tego nie zrobimy, ale On potrafi to zrobić z każdym, który widzi potrzebę Jezusa w swoim codziennym życiu, który zdaje sobie sprawę, że Biblia nie jest napisana jako czytanka, ale jako instrukcja, co robić, a czego nie robić, co Bóg uczyni wobec tych i co Bóg uczyni wobec innych.

List do Hebrajczyków 2 rozdział. Rozumiecie, że to jest chwała, ale też i przeciwności mnóstwo, które trzeba przejść należąc do Boga. Wydawałoby się przecież On mógłby to zrobić tak, że żadna przeciwność nie stanęłaby na naszej drodze, nawet nikomu to do głowy nie przyszło, mógłby to zrobić? Mógłby to zrobić, a jednak tego nie robi dlatego, że On Swoich synów i córki traktuje w sposób osobisty, karci, ćwiczy i wychowuje, bo chce nas mieć dla Siebie i wtedy, kiedy jesteśmy w chwale i wtedy, kiedy jesteśmy w hańbie, w każdym czasie dogodnym czy niedogodnym. I od 5 wiersza:

 

„Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy. Stwierdził to zaś ktoś, kiedy gdzieś powiedział: Czymże jest człowiek, że pamiętasz o nim? Albo syn człowieczy, że dbasz o niego? Uczyniłeś go na krótko nieco mniejszym od aniołów, chwałą i dostojeństwem ukoronowałeś go, wszystko poddałeś pod stopy jego. A poddawszy mu wszystko, nie pozostawił niczego, co by mu poddane nie było. Teraz jednak nie widzimy jeszcze, że mu wszystko jest poddane; widzimy raczej tego, który na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów, Jezusa, ukoronowanego chwałą i dostojeństwem za cierpienia śmierci, aby z łaski Bożej zakosztował śmierci za każdego. Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia.”

 

Przywiódł do chwały wielu synów. Co to za chwała jest, do której nas przywiódł Jezus? To jest ta, o której On mówi: Ojcze, Ty Mi dałeś chwałę, kiedy przyszedłem na tą ziemię. Ojcze, Ja teraz im daję tą chwałę bycia synem, córką Boga. To jest ta chwała i oni będą z tego powodu cierpieć i świat ich będzie nienawidził, kiedy oni będą chodzić w chwale synów i córek Boga. Ale oni będą mieli społeczność z Tobą, jak Ja mam społeczność. Oni będą jedno, jak My jedno jesteśmy, o tym mówi Pan Jezus. A więc dla mnie i dla ciebie jest to czymś oczywistym, mamy teraz możliwość wygrywać sprawę naszej wieczności, kiedy będziemy rozumieć, że nie żyjemy tutaj dla swego ego, żyjemy dla Niego, dla Pana, dla Boga naszego, dla naszego niebiańskiego Ojca i dla naszego Pana Jezusa Chrystusa. Ojcze, Ja im daję chwałę.

List do Galacjan 3 rozdział. Rozumiesz jak ważny jesteś, jak ważna jesteś. Jeżeli my tego nie będziemy pojmować, to będziemy zamieniać na drobne tą wspaniałą chwałę, będziemy sobie robić jak synowie tego świata, bawić się, wygłupiać się, zajmować się rzeczami fałszywymi, kłamliwymi i myśleć sobie: no jakoś to tam będzie, chyba nie jest tak źle, w końcu jestem wierzącym. Ale zwróćmy uwagę, cóż to znaczy być wierzącym? I od 25 wiersza:

 

„A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika.”

 

Zakon był naszym przewodnikiem. Wiara wyprowadza nas spod opieki przewodnika? Jakim prawem nas wyprowadza wiara? Przecież oni też byli wierzący, a musieli być pod zakonem?

 

„Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.”

 

To nas wyprowadza spod zakonu, jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie. To, że jesteśmy synami i córkami Boga, to nas wyprowadza spod zakonu. Synowie i córki Boga już znają wolę swojego Ojca, wiedzą kto jest ich Ojcem, wiedzą kogo mają się słuchać i to czynią. Nie żyją gdzieś tam po swojemu, tylko żyją już dla chwały Jego. Z tego powodu znoszą przeciwności, ale we wszystkim okazują się zwycięzcami i to jest właśnie niesamowite w tym doświadczeniu.

 

„Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.”

 

Moglibyśmy powiedzieć: Niesamowita chwała, teraz przebaczyć to żaden kłopot, uwolnić, uwalniać, wyswobadzać, jaka uroczystość, jaka Pascha, jaka chwała. Doznać, że teraz mam wartość, teraz ja mogę być światłem, mogę być solą dzięki Panu Jezusowi we mnie, dzięki temu, że jestem w Bożej rodzinie, jestem częścią tego dziedzictwa, które Bóg dał Swemu pierworodnemu Synowi, aby tu na ziemi zakosztował śmierci za każdego z nas. I teraz mamy to samo doświadczenie, możesz być pewnym, że gdy jesteś synem Bożym w Chrystusie, córką Bożą w Chrystusie, diabeł wszelkimi środkami będzie chciał cię zgasić, bo on nienawidzi światła Chrystusowego, bo światło Chrystusowe znowuż zabierze mu jego poddanych. Dlatego chce wszelkimi środkami zgasić, a więc próbuje skusić, namówić do czegoś, jeżeli się nie uda, to zaczyna oskarżać, zaczyna kłamać na twój temat, żeby tylko wyszło, że jesteś złym człowiekiem. Jeżeli ma argumenty, to jest bardzo zadowolony, jeżeli nie ma argumentów jest bardzo niezadowolony, ale i tak próbuje kłamstwami wywołać, że jakoby miał argumenty przeciwko tobie, żeby powiedzieć, że ty też jesteś taki sam, jak wszyscy, też jesteś w stanie sprzedać za miskę soczewicy czy za coś tam jeszcze.

 

"Nie masz Żyda, nie masz Greka, nie masz niewolnika, ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety albowiem wy wszyscy jedno jesteście  w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, wtedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. A mówię: Dopóki dzidzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego, ale jest pod nadzorem opiekunów opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca. Podobnie i my, gdy byliśmy dziećmi, bylismy poddani w niewolę żywiołów tego świata. Lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupić tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze! Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem,a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga".

 

„Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego, ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca. Podobnie i my, gdy byliśmy dziećmi, byliśmy poddani w niewolę żywiołów tego świata; lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi, aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze! Tak więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga.”

 

I to jest właśnie o do czego my zostaliśmy dzisiaj przyprowadzeni, jeszcze tu na ziemi będziemy chodzić w chwale cierpienia z powodu Chrystusa, ale tam już nie będziemy cierpieć, tam Bóg otrze wszelką łzę, ani śmierci, ani bólu już nie będzie, nie będzie ani jednego kłamcy, ani oszczercy, nikt nie będzie zmyślał na twój temat jakichkolwiek opowieści, żeby tylko cię oszkalować i pokazać cię w gorszym świetle, albo w ciemności, że jesteś, jakkolwiek, ale twoje życie będzie dalej świecić chwałą teraz i całą wieczność. Czy takie życie ci się podoba? Kto ma Syna, ma życie i to życie znienawidzone na ziemi, z tym życiem diabeł chce wygrać, zarzucić je w taki sposób, żebyś ty sam, czy ja żebyśmy poszli za nim i zaczęli robić zło. Apostoł nazywa takimi: jak pies do wymiocin, świnia do błota swego wracają, którzy byli oczyszczeni, a potem znowuż taplają się pod namową, oni już nie świecą światłością, oni już nie świecą światłością. Jak dzisiaj na porannym sobie czytaliśmy o Ananiaszu i Safirze akurat ten urywek, zobaczcie, że oni zginęli, oni chcieli imitować światłość, chcieli okłamać i zginęli. Jezus mówi: Kto, czyni nieprawość, tego nie znam, mówi: Idźcie precz ode Mnie, wy, którzy czynicie bezprawie. Jakie oni bezprawie uczynili? My dzisiaj byśmy powiedzieli: No cóż takiego złego oni uczynili? W końcu przynieśli tą większość, nie tylko trochę, oni większość przynieśli z tego, co dostali za to i zginęli z tego powodu? Tak, bo powiedzieli, że przyniosą wszystko. Jak powiedzieli, że wszystko, no to wszystko, po co kłamać? Dlatego było wasze, mogliście to sprzedać i przynieść pięćdziesiąt procent, dwadzieścia procent, ile byście chcieli, moglibyście to zrobić i wszystko byłoby dobrze. Ale skoro powiedzieliście przed Bogiem: Wszystko, to wszystko. Dlatego ja zawsze też często doradzam, jak się modlisz, to nie mów: Boże, ja ci daję wszystko, bo diabeł zaraz przyjdzie i zobaczysz czy tak rzeczywiście jest i się okaże, że ty nawet nie możesz trochę dać, a nie wszystko. Nie udawaj, nie próbuj po prostu udawać kogoś, jak Ananiasz i Safira, bo to grozi śmiercią, to jest niebezpieczne. Trzeba wzrastać, rozwijać się w sposób godny Boga, z taką świadomością, że jestem Jego synem, jego córką, nie jestem już dzieckiem kłamcy, ale dzieckiem prawdomównego Boga i Bóg chce, żebyśmy z Nim prawdziwie rozmawiali. Jeżeli mam problem, to mam problem, przyjdę z tym problemem. Wiecie, to jest niesamowite, tak jak Job rozmawiał z Bogiem, to żaden z tych jego przyjaciół nie rozmawiał tak z Bogiem, jak Job rozmawiał, ale Job był szczery wobec Boga i Bóg mówił: Job mówił prawdę, a wy zakłamywaliście, bo Job szczerze rozmawiał z Bogiem. To jest niesamowite jak czytasz wypowiedzi Boga, gdzie on się poruszał, dzisiaj wierzący często nie mają tego pojęcia, co on miał wtedy, a on tylko Boga znał ze słyszenia. Dzisiaj wszyscy mówią to, tamto, co się dziej, a on wiedział, co się dzieje i mówił o tym. Niesamowite normalnie, jak czytasz jego wypowiedzi, to on był tak już zaznajomiony ze sprawami Bożymi, że był naprawdę mąż sprawiedliwy, bogobojny, poddany Bogu, troszczący się o świętość, o czystość. On nie pyskował, on nie rozumiał i jak syn rozmawiał z Ojcem, nie rozumiejąc, Ojcze, co się stało, przypominasz mi grzechy młodości teraz, to, co zrobiłem wcześniej, kiedy jeszcze Ciebie nie znałem teraz mi każesz za to płacić? Nie rozumiem, o co Ci chodzi teraz, bo starałem się wszelkimi sposobami, żeby okazywać Ci miłość, szacunek, zważać na Ciebie w każdej sprawie i nie rozumiem, co mnie spotkało? No właśnie to spotkało, że diabłu zależało, żeby zgasić tą światłość świecącą na tej ziemi, światłość Boga i chciał ją zgasić, a więc próbował kusić nawet Boga: Boże on ci służy tylko dlatego, że Ty mu dajesz, on świeci, ale zabierz mu te rzeczy i zobaczysz, od razu będzie gasnął. A okazało się, zabrał i Job dalej świecił. No to uderz jego ciało, on na pewno zgaśnie. Uderzył jego ciało i Job dalej świecił. Przyszli jego przyjaciele, którzy po krótkim momencie chcieli go zgasić, atakami: musiałeś zgrzeszyć, jak byś nie zgrzeszył, to Bóg by ci tego nie uczynił. Nie mieli pojęcia nawet, co się dzieje. A Job dalej mówi: Będę bronił swojej sprawiedliwości nawet wobec Boga, stanę przed Nim, wywołam rozprawę, niech mi powie, co zrobiłem złego. On się troszczył o to, mógł tak stanąć przed Bogiem, bo naprawdę się o to troszczył. On nie był udawanym wierzącym. Bóg mówił: A widziałeś Joba? Na tej ziemi, to jest właśnie ten człowiek, przez którego Moja światłość świeci tam bardzo wyraźnie. I dla mnie i dla ciebie, to też jest bardzo ważne. Tu nie chodzi o takie cacy, cacy, chodzi o szczerą rozmowę, to nie jest pyskowanie, to nie jest sobie pozwalanie na cokolwiek, to jest rozmowa syna z Ojcem, szczera, prawdziwa, uczciwa. I Ojciec w ten sposób pomógł Jobowi dalej poruszać się. Job powiedział: Teraz już Cię zobaczyłem, wiem jeszcze więcej o Tobie, odwołuję wszystkie swoje słowa, milczę, Ty mów, będę Cię słuchał. Chwała Bogu! I to jest właśnie coś, co świeci dalej, świeci dalej, nie udało się wrogowi zgasić tego światła. Ale w tych wypowiedziach Joba tam jest prawd zwartych, jaką ufność miał do Boga, on był pewien, że Bóg jest w tej sprawie, tylko nie rozumiał tego, ale wiedział, że Bóg jest w tej sprawie.

A więc jesteśmy synami, jesteśmy po to, żeby świecić, by dawać smak temu światu. Uczmy się tego w codzienności, bądźmy prawdziwi w codzienności, nie walcz o swoje. Słońce świeci sprawiedliwym i niesprawiedliwym, deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Dzień Bóg daje dla jednych i dla drugich. A więc uczmy się tego, aby należąc do Boga nie mówić: A, to już jest nie, nie, nie, to już wystarczy. Nadal żyjmy dla Niego. Pan Jezus mówi: Wyprzyj się siebie codziennie, wyprzyj się siebie, weź krzyż na siebie i idź za Mną i naśladuj Mnie. Bądź światłością, nie chodź w ciemnościach, nie daj się wprowadzić w złości, w zawiści, w cokolwiek. Może jeszcze dwa miejsca na dzisiaj.

List do Hebrajczyków 10 rozdział, od 19 wiersza:

 

„Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, to jest przez ciało swoje, oraz kapłana wielkiego nad domem Bożym, wejdźmy na nią ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od złego sumienia i obmyci na ciele wodą czystą; trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę; i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.”

 

Tak się posilajmy, wzmacniajmy, troszczmy się o to, by być razem, stawać przed Bogiem, umieć pokonywać różne przeciwności, które stają na naszej drodze. Jak my je rozwiązujemy? To dla Boga jest bardzo ważne, czy rozwiązujemy to w Duchu Chrystusowym, czy w innym duchu? Czy dążymy do pokoju, czy do waśni? Czego szukamy? W jaki sposób postępujemy? To wszystko jest dla Boga ważne, gdyż On nas przepatruje i chce, żebyśmy byli podobni do Jego Syna, a nawet Syn mówi w bardzo wyraźni sposób, że się nie wstydzi nazywać nas braćmi. Niesamowite, co? Braćmi, synami Tego samego Ojca.

Ew. Mateusza 5 rozdział. Masz niesamowite powołanie i ja, każdy z nas, już nie po to, żeby zaciemniać, żeby pokrętnymi czynić proste drogi Pańskie, ale miłować, przebaczać, okazywać życzliwość, starać się, troszczyć się o to, co Boże, pilnować spraw Bożych, być zdecydowanym. To też jest bardzo ważne, bo Bóg Ojciec jest zdecydowany, On jest prawdziwe zdecydowanym Ojcem. To nie jest taki chwiejący się Ojciec, On ma Swoje zdanie i to zdanie ma być utrzymane i koniec. I tak widzimy to w Słowie Bożym i takim On jest. To dzieci mają się nauczyć słuchać Ojca i być Mu posłusznymi, aby Ojciec mógł też reagować na to, o co oni Go proszą. I ten 5 rozdział od 8 wiersza:

 

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani.”

 

Czyńmy ten pokój Chrystusowy, to nie jest pokój osiągany przekupstwem, kombinowaniem, udawanym jakkolwiek, to jest prawdziwie pokój Boży. Jezus mówi: Mój pokój daję wam, nie taki jak świat daje, to nie ma nic wspólnego z pokojem tego świata, gdzie człowiek mówi o pokoju, a w sumie myśli o wojnie, tylko to jest prawdziwy pokój, w którym jest to, co jest miłe Bogu. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną. Mamy potężne zadanie na tej ziemi, nie żyjemy już tylko po to, żeby jeść, pić, ubierać się, robić różne rzeczy, żyjemy po to, by ten świat poznał prawdziwy smak Chrystusa i żeby ten świat mógł zobaczyć dokąd iść, żeby się dać uratować. Po to tu jesteśmy, jak ten drogowskaz, który pokazuje niebo i widać, że jest jasne, niezaciemnione, niechwiejne, raz niebo tam, raz niebo tam, tylko cały czas niebo jest tam, gdzie jest nasz Ojciec. Niech Bóg będzie uwielbiony w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Amen.

Jan 14:23