Zgr. 19.04.2025r. Bóg gór i dolin cz.2 (wieczorne Marian)

Zgr. 19.04.2025r. Bóg gór i dolin cz.2 (wieczorne Marian)

 

Trochę już się nasłuchaliśmy, wiemy i wszyscy odpowiemy przed Panem. Ci, którzy mówią więcej i ci, którzy słuchają też odpowiedzą. A więc każdy z nas będzie musiał zdać sprawę przed Bogiem, co z tym zrobimy, czy już mamy to, czy jeszcze nie musimy coś z tym zrobić. Jak chciałbym dalej mówić o Bogu, który jest Bogiem wszędzie. To powiedziane: Kto będzie wzywać imienia Pańskiego, zbawiony będzie wszędzie. A więc nigdzie nie musimy gubić się, nigdzie nie musimy tracić czasu, nie musimy się męczyć czymś złym, wszędzie możemy chodzić z Bogiem i być wdzięczni Bogu i radujący się w Panu. Nie jest to tutaj takie powiedzmy, takie swobodne na ziemi, gdzie jest pełno zagmatwania, coraz więcej zagmatwania jest, coraz bardziej człowiek ma problem ze zrozumieniem, że Bóg jest gotów pomóc każdemu człowiekowi, który chce się uratować. Ale jeśliby człowiek rezygnował z tej pomocy, to Bóg pozwoli człowiekowi pójść swoją drogą. I dlatego chcemy patrzeć na Boga i ufając Jemu wiedzieć, że nie chcemy się zgubić, nie chcemy pobawić się w chrześcijan, tak jak faryzeusze bawili się w wierzących w Boga, chcemy być prawdziwi, chcemy być takimi, o których Bóg powie: To jest ktoś szczery, ktoś prawdziwy. I dla mnie i dla ciebie to ma olbrzymie znaczenie. Pamiętamy jak była bitwa z Amalekitami i Mojżesz stanął na górze, Chur, Aaron z nim, na dole Jozue z armią i Amalekici naprzeciw. Bitwa wyglądała w ten sposób, że jak Mojżesz miał podniesione ręce do góry, wygrywał Izrael, kiedy mdlały ręce Mojżeszowi, wygrywali Amalekici. To jest to, co dzisiaj było mówione, jeżeli słabniemy przed Panem w gotowości modlitwy, to wtedy wróg zaczyna nas pokonywać. Kiedy oczyszczamy się, uświęcamy się i wołamy do Pana, to wtedy wróg zaczyna przegrywać. Diabeł bazuje na brudzeniu, a Bóg na uświęceniu. I teraz kiedy weźmiemy to doświadczenie z Mojżeszem, gdyby obojętnie jakie ręce, aby wzniesione były, no to Mojżesz, idź odpocząć, Chur teraz trzyma ręce do góry. Potem Chur się zmęczył, Aaron wchodzi i trzyma ręce do góry, to już Mojżesz ma dwóch do odpoczynku i wchodzi wtedy znowuż Mojżesz i we trzech by cały czas mieli ręce do góry podniesione. Ale tak nie mogło być, musiał mieć je Mojżesz. Dlaczego? Bo był jedynie godnym Boga, aby Bóg przez Mojżesza mógł okazywać się na tej ziemi. I Bóg mówi, że z Mojżeszem jedynie rozmawia twarzą w twarz, jak przyjaciel z przyjacielem, jedynie Mojżesz mógł tak przychodzić do Boga, a i tak przecież miał olbrzymią świadomość Boga. I teraz widzimy tego Mojżesza, przychodzi do tego krzaku płonącego i spotyka się z Bogiem, Bóg go posyła do Egiptu: idź i wyprowadź Mój lud z niewoli. Niesamowite posłanie, co? Bóg mówi: Idź, no to znaczy, że skoro Bóg tak mówi, to wszystko się powiedzie, no bo jest niemożliwe, żeby Bóg mógł gdzieś zawieść. Pamiętamy, że Mojżesz jednakże mówił: Boże, poślij kogoś innego, wiesz, że nie jestem dobrej wymowy, niech ktoś inny. No i później Bóg mówi, że jest Aaron, który właśnie idzie naprzeciw. Ale zobaczcie, wielkie powołanie, niesamowite powołanie. Człowiek doznaje, że Bóg posyła człowieka, no czy kiedy tak doznałeś, czy doznałaś, że Bóg cię teraz posyła, nie myślisz, o, to ja może tak zrobię, czy tak zrobię, tylko Bóg cię posyła, żeby to zrobić. A więc jeżeli Bóg cię posyła, to znaczy, że On cię bierze na służbę i cię wysyła do tego, żeby uczynić to, co On chce. A więc Mojżesz jest w wysokiej pozycji, bo on jest posłany, aby wyprowadzić ten lud. A potem też mówi: Proroka jak ja wzbudzi wam Bóg, a kto by się Go nie słuchał z ludu wytracony będzie. A więc jest wysoka pozycja, idzie do tego ludu, przyjmują go no tak dosyć przyjemnie, no to pięknie Mojżesz, dobre wieści przynosisz, tu naprawdę nie jest zbyt ciekawie, dobrze by było żyć na wolności. Ale kiedy tylko zaczyna się, już zaczynają mieć problemy i zaczynają narzekać, już zaczynają mówić: Po coś do nas przyszedł, teraz mamy gorzej niż mieliśmy wcześniej. Zobaczcie, posłaniec i naraża się od razu na to, że ludzie będą narzekać, że im się teraz pogorszyło zamiast polepszyć. A dlaczego im się pogorszyło? Dlatego, że oni będąc w Egipcie czcili bałwany, później je wywlekli z Egiptu i nieśli je aż do Jordanu i chcieli jeszcze przemycić i wejść tam, gdzie miały być wszystkie bałwochwalstwa wypędzone, chcieli tam jeszcze wnieść. A więc Bóg ćwiczył ich: Zobaczcie, wy nie jesteście wcale tacy gotowi, czyści, Ja wychodzę wam naprzeciw, bo złożyłem obietnicę waszemu ojcu wiary, Abrahamowi, że wyprowadzę was z tej niewoli. Ale cale nie dlatego, że jesteście lepsi, tylko dlatego, że Ja jestem Bogiem, który mówi zawsze prawdę. I kiedy ich wyprowadza znowuż są zadowoleni, szczęśliwi, Mojżesz idzie z przodu, napotykają na Morze Czerwone, zaczynają się znowuż kłopoty, znowuż Mojżesz jest w tarapatach. Bóg mówi: Podnieś laskę do góry. Mojżesz podnosi laskę do góry, morze się rozstępuje, Bóg wieje mocnym wiatrem, morze się rozstępuje. Rozumiesz, teraz ty jesteś tam, podnosisz laskę, zaczyna wiać wiatr, morze zaczyna, pierwszy taki cud, morze się rozstępuje, robi się droga przez morze, co czujesz? Jaka chwała, no nikt inny tylko ty, ani Aaron, ani ci wszyscy inni, tylko ty jeden jesteś tym, przez którego Bóg teraz otwiera drogę przez morze. Jaka chwała, jakie zadowolenie, kiedy później to morze zamknęło się i wojska faraona poginęły. A potem znowuż szemranie za chwilę i znowuż problem.

Mojżesz żyje we wzgardzie i w chwale, przebywa z Bogiem twarzą w twarz, a pośród ludu jest wzgardzony i wyszydzany, że nie wie dokąd idzie w ogóle, że prowadzi według własnego pomysłu, a nie to, że Bóg ich prowadzi. A więc jest w chwale i w poniżeniu i w jednej i w drugiej sytuacji. Widzicie jak Mojżesz żyje, dlaczego tak żyje? Dlatego, że Bóg jest jego Bogiem i w chwale i w poniżeniu i on się nie zmienia dlatego, że tam jest chwała, to on rośnie i raptem staje nad wszystkimi, a tu w poniżeniu, to narzeka też, no tak to nie da rady służyć w ogóle. Nie ma, on jest świadomy i kiedy to wszystko się dzieje, on też wstawia się za tym ludem. Potem Aaron i Miriam, rodzeństwo: co jedynie Mojżesz jest prorokiem? A my nie? Chodzi mi o to, żeby zobaczyć, że człowiek Boży, wybraniec Boży, on umie żyć we wzgardzie i w chwale i to jest cały czas ten sam człowiek. Udało im się co prawda rozgoryczyć serce Mojżesza i nie wytrzymał, ten najskromniejszy z ludzi, nie wytrzymał tej presji pod jaką żył. A więc musisz wiedzieć, że bycie sługą czy służebnicą Bożą, to jest życie w chwale i w zniewagach, i musisz umieć żyć w jednym i w drugim, będąc tym samym człowiekiem. Ani to nie powoduje, że wpadasz w pychę, ani to nie powoduje, że wpadasz w zniechęcenie i odwracasz się i mówisz: Nie, to nie. Później mając sto dwadzieścia lat idzie na górę i tam umiera, Bóg sprawia, że jest ukryty w ziemi, Bóg wie tylko gdzie. Potem widzimy go, kiedy spotyka się z Panem Jezusem na górze przemienienia i rozmawiają wraz z Eliaszem o śmierci Pana Jezusa.

Niesamowicie, rozumiecie, to jest niesamowite zrozumieć, że takie życie podoba się Bogu, kiedy umiesz żyć w hańbie i w chwale, kiedy umiesz żyć w ogniu i w przeciwnościach. Kiedy trwasz w uświęceniu i nie dajesz się z jednej strony zniechęcić, a z drugiej strony uczynić większym. Kiedy Bóg mówi do niego, to jest próba, Bóg mówi do niego: Wybije ich wszystkich i z ciebie uczynię lud, to jest próba. On woła: Nie, Boże, bo co pomyślą o Tobie ci w Egipcie, że wyprowadziłeś Swój lud, a potem nie byłeś w stanie ich prowadzić dalej. I Mojżesz woła do Boga: Nie rób tego. Najskromniejszy z ludzi, tutaj wchodzi w chwałę, można powiedzieć, prawie Abrahama, z niego będzie teraz lud, Jakuba. On mówi: Nie, Boże, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią, tak jak Pan Jezus.

Dlaczego tak mógł żyć ten człowiek, taki sam jak ty i ja? Dlatego, że Bóg był jego Bogiem wszędzie. Nie spotykasz Mojżesza, żeby on nie myślał o Bogu, nie żył Bogiem, nie przebywał z Bogiem. Nie spotykasz Mojżesza, że on sobie chodzi luzem gdzieś tam i nie ma sprawy z Bogiem, albo sądził ten lud, albo był przed Bożym obliczem, albo Bóg z nim rozmawiał i mówił mu o tym, co teraz ma dalej się stać. Mojżesz jest cały czas z Bogiem i dlatego mógł być tym, który wygrał w tej bitwie. Czy rozumiesz, że jeśli ty nie nauczysz się, ja nie nauczę się żyć wtedy, kiedy Bóg nas wywyższa, być dalej skromnym człowiekiem, który wcale się nie wywyższa nad innych, bo coś więcej Bóg przeze mnie czyni, albo kiedy mnie poniża, kiedy ludzie wzgardzają i za nic mają, tak samo jestem Bożym dzieckiem, jak byłem w tamtym momencie, nic się nie zmieniło. Tym skarbem, tym największym bogactwem jest sam Bóg. I to jest właśnie to o czym chcemy się nauczyć, bo często jest tak, że człowiek, jak trochę tylko dostanie od Boga, zaraz wylatuje w kosmos, już się wydaje, że jest najlepszy z najlepszych, a jak tylko pstryka w nos dostanie, już zaraz leci w dół, bo się wydaje, że Bóg wzgardza nim. To jest człowiek nie gotowy na to, żeby chodzić z Bogiem, bo Bóg ćwiczy tych, którzy do Niego należą.

A więc mamy Boga, który jest wszędzie Bogiem i teraz masz Mojżesza na górze, a gdzie się wojna toczy? W dolinie. Kto zwycięża w dolinie? Bóg, kiedy Mojżesz ma ręce wzniesione do Boga, inaczej Boża obecność spływa przez Mojżesza na wojsko i wojsko wygrywa w dolinie. Bóg pokazuje, że jest Bogiem i tu na górze z Mojżeszem i Bogiem tam w dolinie. Wszędzie jest Bogiem i wszędzie może decydować o tym, jak to się dzieje, ale jest jedna bardzo ważna sprawa: człowiek, który chce stawać z Nim twarzą w twarz, musi być czysty, a czystość, to jest skromność, to jest uniżenie, kto się uniża, tego Bóg wywyższy. Kto sobie nie przypisuje chwały, ale gotowy jest żyć w chwale jakoby nie miał tej chwały, tego Bóg będzie swobodnie używać, bo taki człowiek nigdy nie będzie szukać własnej chwały, nie będzie potrzebować tej chwały, którą ludzie szukają, ponieważ to, co doświadcza, to tą łaskę, że Bóg używa tego człowieka dla Swojego upodobania i przez tego człowieka może uczynić to lub to, może posłać albo zatrzymać.

Moglibyśmy wielu Bożych ludzi zobaczyć ich w doświadczeniach w jakich żyli, jakie przechodzili, jak się sprawdzali. Jak myślisz, czy dzisiaj ten sam Bóg jest tym samym Bogiem i tak samo wychowuje Swoich? Dlaczego zawsze Boże dzieci były obmawiane, oskarżane, wyszydzane? Bo tak postępują ludzie wobec Boga, kpią sobie, drwią, szydzą. Dlatego kiedy napotykają Boga w jakimś człowieku, to ta sama drwina, ta sama kpina, to samo szyderstwo spada na tego człowieka. Jezus mówi: Mi to czynili i wam to czynić będą, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. A więc świat nie był w stanie zwyciężyć Pana Jezusa Chrystusa.

Ew. Łukasza 22 rozdział, od 29 wiersza:

 

„A Ja przekazuję wam Królestwo, jak i mnie Ojciec mój przekazał, abyście jedli i pili przy stole moim w Królestwie moim, i zasiadali na tronach, sądząc dwanaście plemion Izraela. Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich. On zaś rzekł do niego: Panie, z tobą gotów jestem iść i do więzienia, i na śmierć. A On rzekł: Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dzisiaj kur, a ty się trzykroć zaprzesz, że mnie znasz.”

 

Oto jest człowiek, który doświadczył wiele wspaniałości, wypędzał demony, ludzie byli uzdrawiani, głosił Królestwo Boże, chodził po wodzie i oto dowiaduje się, że się wyprze Pana Jezusa. Ale co mówi Pan Jezus? Ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. A więc on jest również w tym momencie Panem nad wszystkim, kiedy Piotr wpadnie w pułapkę wroga i wyprze się Pana Jezusa. Jezus też tam jest Panem, to nie jest tak, że Jezus jest Panem tylko wtedy, kiedy Piotr żyje całkowicie w porządku, jest dobrze, On jest Panem również Piotra, kiedy Piotr się Go wyprze. On nie przestaje być Panem dlatego, że Piotr się Go wyparł, On jest nadal Panem Piotra i mówi: Piotrze, Ja jako twój Pan prosiłem za tobą, żeby nie ustał wiara twoja. I potem, kiedy Piotr wypiera się Pana Jezusa, Pan Jezus obraca głowę i patrzy na Piotra, moglibyśmy powiedzieć: A widziałeś? A nie, On patrzy na Piotra z miłością, w jego wzroku jest: Piotrze, pamiętasz, co mówiłem, modliłem się za tobą, będziesz miał bardzo ciężkie doświadczenie teraz. No i Piotr faktycznie miał ciężkie, płakał, możliwe, że różne pomysły do głowy przychodziły, lecz Pana modlitwa była silniejsza od tego wszystkiego. On jest Panem gór, kiedy Piotr jest, możemy powiedzieć, na fali i płynie i wszystko się pięknie dzieje i On jest Panem również dolin, kiedy Piotr jest w poniżeniu i kiedy wyparł się Pana Jezusa Chrystusa. I potem, kiedy Jezus zmartwychwstaje, On mówi: idźcie i powiedźcie Piotrowi, to znaczy, Ja nadal jestem twoim Panem, nie przestałem być twoim Panem, Piotrze. Jest dla ciebie tak samo otwarta przestrzeń i wtedy Piotr mógł przyjść, spotkać się z Panem i potem usłyszeć trzy pytania: Miłujesz Mnie, Piotrze? Ty wiesz, że Cię miłuję. I trzy razy Pan Jezus zadał mu to samo pytanie. Czy rozumiesz, co się dzieje? Jak ważne jest to, że Pan był z nim, gdyby Pan nie był z Piotrem, już by było po wszystkim, ten apostoł przegrałby. Jeżeli dzisiaj Pan Jezus modli się za tobą, czy za mną, to jest jeszcze bardziej niż Mojżesz, który stał na górze i miał podniesione ręce. Panu Jezusowi nigdy nie mdleją ręce, On ma doskonałe ciało, jest w doskonałym ciele tam po prawicy Ojca i wstawia się za nami, nieustannie. A więc Jego modlitwa ma olbrzymie znaczenie dla ciebie i dla mnie, żebyśmy wygrali tu na ziemi. Jeżeli coś ci się nie powiedzie, to On modlił się na pewno za tobą, że gdy się nawrócisz z tego niepowodzenia, to idź dalej i mów o Panu, że On jest Panem gór i dolin, że On jest Panem zawsze i On nigdy nie przestaje być Panem i choćby ci diabeł mówił, że tak zawiodłeś już Pana, czy zawiodłaś, że On już na pewno nie ma dla ciebie w ogóle serca, to jednak Pan mówi: Idźcie i powiedźcie Piotrowi. Jakie to ma znaczenie dla ciebie i dla mnie? Otóż takie, że gdy Pan wstawia się za mną jest niemożliwe, żebym przegrał. Wrogów może być coraz więcej i tak będę wygrywał, ale jeśli Pan nie byłby z ze mną, to byle jaki wróg rozpracuje. I teraz jest ta bitwa i gdyby Pan się nie wstawiał, to szybko te wszystkie różne akcje ludzkie zakończyły by pielgrzymkę i człowiek by mówił: To nie, szkoda w ogóle się wybierać na to.

Czy umiesz żyć już w chwale i w poniżeniu? Jesteś tym samym człowiekiem, nie innym, tym samym, twoja modlitwa jest tak samo skierowana do Boga. Może w jednym momencie jesteś zadowolony, zadowolona, uśmiechnięty, czy uśmiechnięta i zwracasz się do Niego, w drugim możesz być zasmucony, zasmucona, ale twoja modlitwa jest taka sama, jest prawdziwa, mówi to prawdziwy człowiek, który chodzi z Bogiem.

Dzieje Apostolskie 16 rozdział. Mamy apostołów, Paweł dostaje objawienie, Macedończyk staje i wie, to skierujmy się tam. Przychodzą no i sprawa pięknie się zaczyna. Od 13 wiersza:

 

„A w dzień sabatu wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie, jak sądziliśmy, odbywały się modlitwy, i usiadłszy, rozmawialiśmy z niewiastami, które się zeszły. Przysłuchiwała się też pewna bogobojna niewiasta, imieniem Lidia, z miasta Tiatyry, sprzedawczyni purpury, której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił. A gdy została ochrzczona, także i dom jej, prosiła, mówiąc: Skoroście mnie uznali za wierną Panu, wstąpcie do domu mego i zamieszkajcie. I wymogła to na nas.”

 

Pięknie, widzisz, to było dobre, wspaniałe, Boże objawienie. Zobacz jak Bóg nam tu błogosławi, wyszliśmy nad rzekę i już popatrz już nawraca się cały dom, już jest poruszenie, widzisz. I co zaraz potem idzie? Pohańbienie, pobicie, wrzucenie do więzienia, zakucie w dyby. I co oni tam robią? Oni śpiewają tą samą pieśń, którą śpiewali, kiedy się Lidia nawróciła, pieśń wdzięczności, bo oni byli czyści, oni chodzili z Bogiem. Oni nie śpiewali na inną nutę, on i śpiewali na tą samą nutę i Bóg wstrząsnął tym miejscem i znowuż chwała, i znowuż stróż więzienny nawraca się z całym swoim domem. Czy umiesz chodzić w chwale i w poniżeniu? Czy takim samym jesteś człowiekiem w chwale, kiedy przez ciebie dzieją się cuda i w chwili, kiedy wszyscy zwalają na ciebie swoje nieumiejętności, niechęci, zawiści, czy cokolwiek? Czy umiesz żyć w chwale i w hańbie? Jeżeli się tego nie nauczymy, to nigdy nie poznamy życia Jezusa, bo życie Jezusa umie żyć w chwale i w hańbie, jest cały czas takie samo, wczoraj, dziś i na wieki ten sam. Czy chcesz tego życia? Nie jest łatwe, z trudnością sprawiedliwy odziedziczy, ale jest jedyne i musisz przez to przejść, jeżeli chcesz być uratowany. I nie chodzi, żebyś sam szukał, wystarczy, że będziesz chodzić z Bogiem, On ci to zorganizuje, bo bez Niego nic się nie może wydarzyć, ale w tym będzie zawsze z tobą. Bóg był z Pawłem i Sylasem wtedy, kiedy nawraca się dom, uroczystość w domu. Wiecie, oni tam na pewno cieszyli się, śpiewali, chwalili Boga, może myśleli: pierwszy dom, za chwilę będzie drugi, trzeci, kolejny. w Filipii zacznie się dziać takie poruszenie głębokie. A tu w drugą stronę całkiem wydawałoby się. Ale żeby dotrzeć do stróża więziennego, trzeba było trafić do więzienia, no i tak się tez stało. A więc Bóg widział potrzebę i wiedział jak skierować tam swoje sługi.

I kiedy czytamy apostoła Pawła, on mówi: Umiem żyć wtedy, kiedy mam i kiedy nie mam jednakowo i nigdy nie przestał służyć Panu. Mówi: Ani chłód, ani głód, ani miecz, ani śmierć, ani nienawiść, ani złośliwość nie oddzieli cię od Boga. I teraz pamiętajmy co się najbardziej liczy, rozumiecie, my patrzymy na fakty i faktami diabeł operując, próbuje zmanipulować nasze jestestwo, żeby ono stało się zakłamane, zagubione, albo patrzymy na Boga, czy On dalej jest z nami, czy owoc Jego obecności, zwycięstwo, nadal jest z nami? Czy nadal jesteśmy czyści, tak jak Józef był czysty, chociaż był w niewoli? Czy nadal jesteśmy święci, nadal Bóg nadal jest ważniejszy od nas samych także? Gdybyśmy wyliczyli te wszystkie doświadczenia apostoła Pawła, bity, kamienowany, ścigany, więziony i to bezprawnie, tylko dlatego, żeby ktoś się podobał Żydom, był przetrzymywany. On mówi: Zasmuceni, ale zawsze szczęśliwi w Chrystusie, weseli w Chrystusie. Zawsze jego życie, to było życie zwycięstwa, życie chwały i to jest potrzebne. Jego całe życie było poddane Panu i Pan był z nim. Bo Jezus powiedział: Jeśli nie oddasz Mi swojego życia, stracisz je, jeśli oddasz, zyskasz je. A więc on oddał swoje życie i Pan był z nim i w chwale i poniewierce i w odrzuceniu i w przyjęciu. I kiedy On był w więzieniu, kto go tam odwiedził? Jedyny, który mógł go tam odwiedzić wtedy, to by Pan Jezus Chrystus i nikt nie był w stanie go zatrzymać. Kiedy Piotr był więzieniu też miał odwiedziny, akurat anioł wtedy przyszedł i też nikt nie mógł go zatrzymać. Kiedy Pana Jezusa zamknęli w grobie, też grób się otworzył i nikt nie mógł go zatrzymać.

Czy rozumiesz, że twoje chrześcijaństwo ma wtedy sens, kiedy jesteś prawdziwy, w chwale i prawdziwy, prawdziwa w poniewierce, w zniewagach, w odrzuceniach, tak samo prawdziwy człowiek. Zawsze Bóg jest najważniejszy. To, co mówiliśmy wczoraj o Jobie, on w chwale był z Bogiem i w tej pełnej poniewierce był z Bogiem. On nie chodził z Bogiem dlatego, że Bóg coś dawał, albo coś zabrał, ale dlatego, że on chciał być z Bogiem i zależało mu na tym, żeby być w społeczności z Bogiem, Bogu się to podobało. A więc troszczył się o czystość, o świętość, żeby nie być sobie samemu przeszkodą w tym połączeniu z Bogiem.

W Księdze Jeremiasza 20 rozdział. Musisz wiedzieć, że cena za bycie z Bogiem jest najwyższa nie idzie trochę zapłacić, musi być to całe opłacone. Ale warto, bo ci, którzy do Pana należą, którzy znoszą przeciwności, dzięki Niemu wyjdą z tego wszystkiego do domu Ojca wchodząc. 11 wiersz:

 

„Ale Pan jest ze mną jak groźny bohater; dlatego moi prześladowcy padną i nie będą górą. Będą bardzo zawstydzeni, że im się nie powiodło, w wiecznej hańbie, niezapomnianej.”

 

Ale Pan jest ze mną, jak groźny bohater. Ale czy Pan byłby z nim, gdyby nie chodził w czystości? Nie, nie byłby z nim, nie ma takiego czegoś, że jest przypisane już, że zawsze będzie Pan z tym człowiekiem. Nie, jeżeli człowiek przestanie zwracać uwagę na to kim jest Bóg, zgubi społeczność. Nie gaście Ducha Świętego, nie zasmucajcie Ducha Świętego, to jest tak bardzo ważne. Kiedy napadli na apostoła Pawła, już prawie, że był w paszczy lwa i stamtąd wyrwał go Pan, bo Bóg był z nim. A więc nie ma takiej możliwości, żeby się cokolwiek stało. Ja się dziwię, że wierzący ludzie, tylu wierzących ludzi nudzi się przed Bogiem dlatego, że tak naprawdę nie należą do Boga. Gdyby należeli do Boga, to by się nauczyli życia, prawdziwego życia i wtedy, kiedy są w doświadczeniu]ach nauczyli by się, jak Bóg wspaniały jest w doświadczeniach, pociesza, aby człowiek mógł sam pocieszać też innych. Człowiek nigdy by nie poznał Pocieszyciela, jeśliby nie wszedł w te doświadczenia Chrystusowe. A więc tak naprawdę nie poznałby Boga. Prawdziwe powodzenie nie polega tylko na tym, że się zawsze wszystko ma, ale na tym, że nie zawsze się ma wszystko, to jest powodzenie. Błogosławiony człowiek, który przechodzi próbę, to jest powodzenie.

A więc mamy takich Bożych ludzi, którzy umieli żyć w chwale i w poniżeniu. Paweł mówi o tych właśnie ludziach: Patrząc na bohaterów wiary, naśladujcie życie ich, jak oni dobiegli do końca i tacy też i wy bądźcie. To jest poważne pociągnięcie nas w kierunku Boga.

Ew. Jana 5 rozdział, 26 wiersz:

 

„Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.”

 

Żywot sam w sobie może mieć tylko Bóg, to jest niezależne życie, nikt nie może je zakończyć i Bóg dał to życie Swemu Synowi, którego nikt nie może zakończyć. Więc Bóg jest Bogiem życia. Kto tobie może dać życie i mi? Ten, który ma życie, który jest Bogiem życia, który jest Panem życia. A więc kto ma Syna, dlaczego ma życie? Bo Bóg dał Synowi, aby miał życie Sam w Sobie. A więc mając Syna, mamy życie i wiemy, że jest nad nami Bóg życia. Ale w porządku, przychodzi śmierć i co wtedy? Czy On jest również Bogiem śmierci? Tak, On jest również Bogiem śmierci, On również włada śmiercią, On decyduje o wszystkim, co się dzieje w sprawach śmierci. A więc kiedy czytamy o Panu naszym Jezusie Chrystusie, że został ukrzyżowany, widzimy, że otwarty grób jest, On jest Panem nad śmiercią, Bóg dał Mu, aby przyjął śmierć i wyszedł ze śmierci, bo jest napełniony życiem, życiem, które śmierć nie może zakończyć. A w Psalmie 48 czytamy, że On nas prowadzi poza śmierć. Jeżeli ktoś by mi powiedział, że teraz pojadę gdzieś do jakiegoś kraju, do którego wszyscy chcieliby pojechać i nie muszę wcale płacić za bilet, wszystko jest opłacone, na miejscu też, o, pięknie, fajnie. A tutaj dowiaduję się, że Bóg prowadzi poza śmierć i w sumie nie ma nic zbyt ciekawego, nic w tym, co? Właśnie po to jesteśmy chrześcijanami, Bóg prowadzi poza śmierć, a to jest chyba ważniejsze niż wyjechać do jakiegoś tam kraju fajnego, czy coś tam. On prowadzi poza śmierć, On jest życiem, On jest Bogiem życia, On jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Umarli to są ci, którzy w grzechach zakończyli swój bieg albo żyją w grzechach na ziemi. On jest Bogiem żywych, nawet jak umarli, to dla Niego i tak są żywi, bo On jest życiem.

A więc zobaczcie, jak bardzo ważne jest to, żeby należeć do Boga, żeby być dla siebie takimi, jakimi Bóg chce. O co toczysz bitwę? Jaki masz cel tej bitwy? Czy to jest bitwa o to, by Bóg był uczczony, uwielbiony, Jego rozkazy by były widoczne, że są wykonywane przez ciebie? Czy to jest zupełnie innego rodzaju bitwa? Czy dążysz do tego, by rozkazy Boże wypełniać i zmagasz się z tym, który chciałby ci w tym przeszkodzić, z diabłem? Czy dajesz się wprowadzić w bitwy zmysłowe, cielesne, demoniczne? I pisze: Bracia, nie smućcie się, że niektórzy już umarli z was, pamiętajcie, Pan wróci, On jest życiem naszym, kiedy On wróci wszyscy oni ożyją i wtedy razem naprzeciw wyjdziemy w kierunku Pana. Niesamowita znowuż chwała, niesamowite zadowolenie. Jeżeli codziennie będziesz żyć w chwale społeczności z Bogiem, codziennie będziesz żyć w hańbie odrzucenia z powodu społeczności z Bogiem, bo nie będziesz pasować z powodu świętości, czystości, nieskalaności do tego, co dzieje się tutaj na tej ziemi, to jesteś naprawdę dobrze ćwiczony w pobożności, dobrze ćwiczona, jesteś dzieckiem Bożym, o które Bóg się troszczy.

Spójrzmy na najważniejszego, nasze oczy biegną, bo On jest najcenniejszy. Jak się urodził? Urodził się w miejscu biednym, Władca wszystkiego urodził się w bardzo ubogim miejscu, nie było tam ludzkiej chwały, ale tam przyszła chwała, tam pojawili się wybrańcy, pasterze i oni przyszli pierwsi, patrzyli na Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Więc bieda i chwała i tak wzrastał Pan Jezus. Kiedy miał dwanaście lat, umiał rozmawiać z nimi w taki sposób, że oni się dziwili, przecież On jest Słowem, które stało się ciałem. Rozmawiał z nimi i oni się dziwili, że dwunastolatek ma taką mądrość. Czy z tego powodu wzbił się gdzieś tam i zapomniał w ogóle o Bogu, i mówił: O, teraz, to Ja jestem lepszy od wszystkich. A przecież my wiemy, że taka pycha tylko czeka na taką okazję. On nadal posłuchał Swoich ziemskich rodziców. Przecież mógł powiedzieć: Wy, jesteście głupsi ode Mnie, Józefie, Mario, pomyślcie, przecież przeze Mnie zostaliście stworzeni, dla Mnie, wy chcecie Mnie pouczać, co ja mam robić? Weźcie, idźcie do domu i zajmijcie się garami i czym innym, bo Ja wiem, co mam robić. Czy tak powiedział? Nie, miał szacunek i był posłuszny. A więc okazał to, co jest zapisane w prawie Bożym. Potem dalej wzrasta, wie przecież, co mówi Jan o Nim, że nie jest nawet Mu godzien rzemyka u sandałów rozwiązać, największy z ludzi. A więc znowuż, zobacz jak szybko człowiek gdzieś tam coś zrobił i już chodzi, już się puszy, jakby nie wiadomo co zrobił, przypisuje sobie chwałę, której w sumie nie powinien nigdy sobie przypisywać, tylko oddać chwałę Bogu za wszystko, uwielbić Boga, a nie siebie, nie chodzić w chmurach dlatego, że Pan coś sprawił, a potem jak spadł człowiek niżej, to już narzekać, co mi Boże robisz, za co karzesz. To wcale nie jest kara, to jest normalne życie, w górach i w dolinach, w różnych wydarzeniach, na pewno w górach lepiej widać, dalej widać, ale w dolinie przechodzi się doświadczenie. Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną.

I dla mnie i dla ciebie, to jest bardzo, bardzo ważne. Potem kuszenie, wygrywa z diabłem, niesamowite, co? Pokonać władcę tego świata, już na wstępie, żeby chociaż trochę pychy udało się diabłu włożyć w umysł Chrystusa już nie byłby Zbawicielem. Żeby chociaż trochę się uniósł, poczuł się większy, jak my musimy uważać na siebie, co? Żeby nie przypisać sobie żadnej chwały, nie czuć się większym od innych, umieć służyć, nie wywyższając się nad innych. Potem zaczynają się dziać znaki i cuda, ludzie są uzdrawiani, kto by nie przyszedł, wychodzi zdrowy, demony są wypędzane z ludzi i co się dzieje? Całe tumy za Nim zaczynają chodzić. Czy chociaż przez chwilę poczuł się: no to jest niesamowite, ciągną trzy dni bez jedzenia, słuchają Mnie, to jest niesamowite, komu tu się pochwalić z tego? Nikt takiego czegoś jeszcze tutaj nie doświadczył, żeby tak było, jestem kimś niesamowitym, by tak było? Nie, On nawet wręcz często mówił: Nie mów o tym nikomu, nie szukał chwały bez Boga, bez Ojca, Ojciec jest Jego chwałą. Czy ty chcesz? Słuchajcie, mamy taką szansę na ziemi, właśnie te wszystkie przeciwności są po to, żebyśmy zrozumieli, że Bóg jest Bogiem naszego życia i naszej poniewierki, że On wszędzie jest Bogiem. Szkoda tych ludzi, którzy nami poniewierają, ale On jest Bogiem w każdym wydarzeniu dlatego modlimy się za tymi wrogami, za tymi, którzy nami poniewierają, lekceważą, czy sobie myślą, że mogą się z nas pośmiać. My się za nimi modlimy i dopóki się modlimy za nimi, to modlimy się za samymi sobą, bo gdybyśmy wpadli w to, w co oni wpadli, byśmy dołączyli do nich i stali się tak samo, jak oni. Kto wytrwa do końca. Ilu ludzi chodzi napuszonych, bo paru ludzi gdzieś uzdrowili, jakieś demony wypędzili, już chodzą jakby byli nie wiadomo kim i dalej żyją w grzechach, w dumie, wykorzystują ludzi, żeby żyć na ich konto. To nie jest chwała Boża. A więc mamy taką możliwość, możemy wygrać tą bitwę, możemy słuchać się Boga, bo chodzić z Bogiem, to jest bardzo ważne. Będziemy zanurzać się w to na ile jest to możliwe, żeby zrozumieć, że to nie jest tak, że ja mogę chodzić sobie jak chcę z Bogiem. Ja muszę nauczyć się chodzić z Bogiem, muszę nauczyć się Boga i ty też i dlatego Pan Jezus mówił: Aby poznali jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś, to jest życie wieczne.

Mamy teraz taką możliwość, taką szansę, żeby poznać to, żeby doświadczyć tego i w każdym doświadczeniu w jakim jesteśmy. Jeżeli Bóg ci da mądrość, jak Józefowi i będziesz umieć rozpatrywać sny i wiedzieć, co one oznaczają, czy staniesz się w tym momencie pyszałkiem i powiesz: E, słuchaj za darmo nie ma, nie ma, ja musiałem znieść tyle przeciwności, tyle cierpień, nie, nie, nie. Jak chcecie coś się dowiedzieć, to musicie teraz słono zapłacić za to. Nie tak, darmo wzięliście, darmo dawajcie. Wcale nie czuł się większy, jak mu faraon przydzielił żonę, to ją wziął. Powiedział: Wiesz faraonie, to nie w moim typie, pomyliłeś się, ja nie lubię blondynek, wolę brunetki, to nie do końca jeszcze może jeszcze ogoloną całkiem, nie wiadomo jak tam wygląda. On po prostu nie wzgardził, dostał i przyjął i miał z nią dwóch synów, Efraima i Manassesa i potem są oni też w tych plemionach. Rozumiesz? Był pokorny, był skromny, nie wywyższał się. I kiedy Pan Jezus idzie tą drogą chwały, coraz więcej chwały, coraz więcej chwały, widzą Go na górze przemienienia w chwale, mówi: Nie mówcie nikomu o tym, dopóki nie zmartwychwstanę. Potem mówi o Swojej śmierci, oni nie mogą dać wiary, że On umrze, przecież On jest tak wspaniały, On sobie zawsze radzi, On we wszystkim jest zwycięzcą, jak może umrzeć ten wspaniały Chrystus? I wtedy jest tak samo posłuszny Ojcu: Ojcze, nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie. Kiedy patrzymy na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, widzimy Jego żyjącego w chwale i w poniewierce, On jest cały czas ten sam. On jest cały czas ten sam. Czy chcesz być jak Jezus? To jest chyba lepsze od tego, by czuć się większym od kogokolwiek, dlatego że coś więcej rozumiem albo coś więcej wiem albo czymś więcej Bóg mnie ubogacił. I kiedy przychodzi moment ukrzyżowania, czy jesteś gotowy znieść to? Gotowa jesteś? Opluty, pobity, wyszydzony, kpiono z Niego, On jest cały czas taki sam. Tak jak spokojny był, kiedy działy się potężne znaki, potężne cuda: Panie, to drzewo, które przekląłeś, uschło. On jest taki sam, to jest najważniejsze dla mnie i dla ciebie, tak chodzić z Bogiem, żeby czy w poniewierce, czy w chwale, być takimi samymi ludźmi, którzy zdają sobie sprawę, to jest Bóg, dzięki Bogu mogę przejść przez jedno i przez drugie. Jemu zawdzięczam to, że jeszcze tu jestem, że żyję i że On się troszczy o mnie, ale ja sam bez Niego cóż ja znaczę. Wiecie ile możemy sobie dobra uczynić, kiedy zniknie z nas nasze ja, kiedy my przestaniemy wywyższać się nad innych i czuć się lepszymi, bo my coś umiemy lepiej? Jeżeli coś umiesz lepiej, możesz posłużyć komuś, jeżeli ten ktoś będzie chciał to przyjąć, bo może nie chce tego przyjąć. Pan Jezus chce usłużyć tobie i mi w tym, abyśmy wygrali w tej bitwie. Gdzie te tłumy, które za Nim chodziły, kiedy był krzyżowany? Kto to krzyczał: Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj Go!

Ew. Łukasza 24 rozdział, od 25 wiersza:

 

„A On rzekł do nich: O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy. Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.”

 

Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? Ojcze, Ja Cię uwielbiłem na ziemi, teraz Ty Mnie uwielbij tą chwałą, którą miałem u Ciebie przed założeniem świata. On jest cały czas taki sam, teraz siedzi po prawicy Boga i jest cały czas taki sam. To jest taki sam spokojny Jezus Chrystus, nasz Pan. Cichy, spokojny Boży Baranek, uczczony, uwielbiony przez całe niebo i wystarczy tylko, że sprawa Boża zostanie doprowadzona do tego stanu w jakim chce to widzieć Ojciec, i On całą władzę odda Swemu Ojcu, wspaniały, ten sam. Czy ja chcę być, jak On? Chcę być taki sam w każdym doświadczeniu? Należący do Boga, mogę płakać, mogę się śmiać, ale chcę być taki sam. Nie chcę być inny, nie chcę być różny.

Wygrać, to jest niesamowite, chodzić z Bogiem, który jest zawsze  taki sam. Jestem Bogiem i w życiu i w śmierci jestem Bogiem. Jestem Bogiem w dobrobycie i w biedzie jestem Bogiem. Jestem Bogiem, kiedy ci się powodzi i kiedy ci się nie powodzi jestem twoim Bogiem, mówi Bóg. Beze Mnie nic nie byłoby w stanie się wydarzyć w twoim życiu. Kiedy cię ćwiczę i wychowuję, to dlatego, żeby sprawić w tobie to, żebyś mógł, czy mogła więcej rozumieć, że Jego chwała zawsze ma swoją cenę na ziemi. Dlatego ci, którzy tam wypędzali demony, uzdrawiali, nie weszli w chwałę, to nie weszli w czystość i to był ich problem.

Pan Jezus wróci, oby zastał mnie i ciebie prawdziwie żyjących dzięki Niemu, prawdziwie karmiących się Jego chwałą, radością jak i Jego cierpieniem, wszystko przejdziemy z Nim. To wydaje się w dolinie przerastające nas, za chwilę nas zniszczy, ale zwróćcie uwagę, powaleni, ale nie pokonani. Jak to się dzieje, że tyle razy już byliśmy powaleni, a jednak wstaliśmy i to nie był wynik, że powaleni, że zgrzeszyliśmy. Wcale nie, tylko presja już była tak duża, że nie byliśmy prawie w stanie jej znieść, a jednakże poszliśmy dalej. Niesamowity Bóg i przez to uczy nas, jestem z tobą i wtedy, kiedy powodzi ci się, modlitwa wysłuchana zaraz, jakie to piękne, jakie wspaniałe. I wtedy, kiedy wydaje się jakby cię nie słyszał, i wtedy, i wtedy jest tak samo.

Myślę, że na tym zakończymy na razie i później sobie porozmawiamy dalej o tym, bo to są kolejne rzeczy, które jeszcze musimy koniecznie poruszyć w tej sprawie, abyśmy rozumieli, że to jest bardzo delikatna sprawa, bardzo delikatna i bardzo ważna. I tutaj trzeba naprawdę być czujnym i trzeźwym, żeby nie dać się wplątać w intrygi, w cokolwiek, być zawsze dla Pana, a wtedy rozpoznasz szybko, bo tego człowieka znajdziesz zawsze takim samym, taką samą dla Boga i dla ludzi. Amen.

Jan 14:23