zgr 28 05 2025 Rozważania z Listu do Filipian 3,7-16; cz5 Marian

 

 

zgr 28 05 2025  Rozważania z Listu do Filipian 3,7-16; cz5 Marian

 

„Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. Ilu nas tedy jest doskonałych, wszyscy tak myślmy; a jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi; tylko trwajmy w tym, co już osiągnęliśmy.”

 

Chwała Bogu. Otrzymaliśmy ogromną łaskę, przywilej, prawo, możliwość zamienić naszą sprawiedliwość, nawet najlepszą. Nawet najlepszy człowiek kiedyś zgrzeszył, a jeden grzech nie pozwala wejść człowiekowi do wieczności. Nawet najlepszy człowiek nie może wejść do wieczności, bo grzech oddziela od Boga. Jezus nigdy nie zgrzeszył. Jego sprawiedliwość jest doskonała a On jest dla mnie i dla ciebie jedynym zbawieniem, nie ma poza Nim zbawienia. My wiemy jak jesteśmy słabi, jak łatwo pokuszenie atakuje nas i musimy bronić się przed nim, bo doznajemy, że nie jesteśmy silni, żeby lekceważyć sobie pokuszenie, że musimy walczyć, żeby czemuś nie ulec, musimy walczyć, żeby nie wejść w coś, w co nie powinniśmy wejść. Musimy walczyć z naszymi oczyma, z naszymi uszami, z naszymi rękoma, z nogami. Musimy walczyć z tym starym człowiekiem, gdyż wiemy, że on jest nam bardzo niebezpieczny tu na ziemi, jak codziennie wystawia nas na niebezpieczeństwo; tyle razy język, oczy czy usta, myśli. Tylko człowiek, który spotkał w swoim życiu Jezusa, zdaje sobie sprawę jak niebezpieczny jest nasz stary człowiek. Pozwolić jemu żyć, to od razu można wpaść w jakąś pułapkę. Nawet nie trzeba będzie długo czekać, już gdzieś wejdzie; a to humor, a to nastawienie, a to wywyższenie się, cokolwiek. Ten wspaniały apostoł Jan,  ze swoim bratem, chcieli podzielić się siedzeniem po prawicy albo po lewicy Chrystusa. Ten wspaniały młody apostoł, który tak umiłował Chrystusa, dał się oszukać i zwieść i ze swoim starszym bratem chcieli podzielić się chwałą przy Jezusie. Później widzimy go jako zwycięzcę, ale widzimy Piotra, który uległ.

 Ile razy dzisiaj musiałeś, czy musiałaś stoczyć bitwę, żeby nie zrobić czegoś, co byłoby złem, ile razy, czy w sposobie myślenia, w sposobie reakcji, zachowania wobec drugiej osoby? Widzisz, że żyjesz w wielkim niebezpieczeństwie i ja też. Codziennie jesteśmy narażeni, że sami sobie załatwimy gehennę, sami sobie załatwimy gehennę. Apostoł jako dojrzały faryzeusz zdawał sobie sprawę, że przy całym swoim staraniu, szykuje sobie drogę do gehenny i różne rzeczy, które w tym czasie działy się w nim, opisał: Chciałem czynić dobro, a trzymało mnie się zło. Miałem dobry zamysł, lecz jak przyszło do wykonania, uczyniłem to nie tak, jak chciałem. Ile razy masz taki dobry zamysł a robisz zupełnie co innego? Dlaczego człowiekowi tak ciężko jest okazywać miłość, a tak łatwo okazywać lekceważenie? Dlatego, że ten stary człowiek jest bardziej silny wtedy, kiedy może kogoś lekceważyć, a nie umie miłować kogoś jak siebie samego.

Dlatego tobie i mnie potrzebny jest Chrystus Jezus, bo tylko On to potrafi. Bez Niego nie mamy szansy, musimy to zrozumieć. Nasza droga nie prowadzi do Boga, nasza droga prowadzi do gehenny, do miejsca kary i nikt nie uratuje nas przed tym miejscem, jak tylko Jezus Chrystus. On powiedział wyraźnie, że nikt nie uratuje się bez Niego. Nie jesteśmy w stanie nic zrobić w sprawie swojego uratowania, pomijając Jezusa; to jest dla nas oczywiste. Tylko czy my wierzymy? Czy jesteśmy jak Noe, który rozumiał, że musi zbudować arkę, bo przyjdzie potop na całą ziemię. Jeśli Noe nie zbuduje arki, to Noe zginie. I Noe w posłuszeństwie Bogu okazał się sprawiedliwym.

My wiemy, że wróci tu Pan Jezus, że dzień Jego przyjścia zbliża się. I wtedy okaże się czy On był tą naszą arką, czy nie. Czy On był naszym zbawianiem, czy nie. Czy nasze decyzje to był Chrystus, czy byliśmy my. Wtedy okaże się naprawdę. Wtedy nikt nie będzie w stanie ukryć czegokolwiek, bo Sędzia wie wszystko. Zdajemy więc sobie sprawę, że Sędzia, który będzie nas sądził, wie doskonale o wszystkim, co dzieje się ze mną i z tobą. I że On nie jest moim wrogiem ani twoim, chce nas zbawić, ale nie pozwoli dać się nam oszukać. Jeśli my nie będziemy chcieli korzystać z Niego jako ze Zbawiciela, to zginiemy w gehennie, bo On powiedział, że nie zna nikogo, kto czyni nieprawość. Mamy taką jedyną możliwość. Paweł mówi: Nadaremno łaski Bożej nie przyjmujmy. Mamy taką jedyną możliwość, żeby uratować się i nie zginąć w gehennie, mówię wam. Gehenna to jest miejsce przygotowane dla wszystkich, którzy odrzucili możliwość uratowania się w Chrystusie Jezusie. To znaczy, że taka możliwość uratowania w Jezusie Chrystusie istnieje cały czas, bo kto w Niego wierzy, zbawiony będzie, kto w Nim nadzieję pokłada a nie w sobie, kto widzi w Jezusie jedyną możliwość poradzenia sobie tutaj na tej ziemi, żeby nie zginąć, kto widzi w Jezusie Chrystusie możliwość aby nie wpaść w pychę ani w potępienie, kto widzi, żeby nie wpaść w gorzkość, kto zna dobrze, że gdyby pozwolił, pozwoliła swemu ciału, to gorzkość jest od razu, bo na tej ziemi ludzie już tyle krzywdy zrobili sobie, że tak łatwo stać się zgorzkniałym człowiekiem. Tylko w Chrystusie jest ta możliwość. Dlatego tylu ludzi narzeka, chodzi, gdzieś płacze, ma różne bóle. Sam Bóg powiedział, że otrze wszelką łzę z oczu naszych i nie będzie już bólu, nie będzie śmierci. Mamy więc jedyną taką szansę. Jeżeli my nie wykorzystamy czasu naszego nawiedzenia, to sami będziemy winni, że zostaliśmy skazani na gehennę. Musisz być pewnym, pewną tego, że to nie jest zabawa w jakieś chrześcijaństwo, tylko to jest walka o twoją wieczność, to jest wypieranie się samego siebie, samej siebie, to jest branie na siebie codziennie krzyża Chrystusowego, bo bez niego nie moglibyśmy oddzielić się od siebie samych. Nigdy nie oddzielilibyśmy się od siebie, zawsze ja bym był tym mordercą swojej wieczności i ty też. To my mordujemy swoją wieczność, jeżeli to nie jest Chrystus. To my niszczymy chwałę Chrystusa, jeżeli to nie jest On. To my odbieramy Jemu to, co Jemu się należy, jeżeli to nie jest On. To my okradamy Go z tej chwały, to my. I trzeba zdać sobie sprawę z tego. Apostoł wiedział o tym i powiedział: „Znaleźć się w Nim, nie mając żadnej swojej sprawiedliwości, ale posiadać Jego sprawiedliwość.” To jest niesamowite.

Popatrzmy co on pisze w 1Koryntian 13, 1.2: „Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.” Nic nie znaczyłby u Boga. Pan Jezus powiedział do tych ludzi, którzy powiedzieli, że w Imieniu Twoim czyniliśmy tyle rzeczy: „Idźcie precz ode Mnie, nigdy nie znałem was dlatego, że czynicie bezprawie”. Miłość nie czyni bezprawia. Brak miłości już jest bezprawiem. Ty i ja musimy to wiedzieć, że jeżeli my nie okazujemy sobie wzajemnie miłości, już grzeszymy, już grzeszymy. Możemy mieć wspaniałe proroctwo, objawienia, wskazania, już jesteśmy grzesznikami, bo nie dajemy sobie tego, co powinniśmy dać. Słowo Boże mówi, że nic nie jesteśmy sobie winni prócz miłości wzajemnej. Jeżeli my nie miłujemy się jak Chrystus umiłował nas, to już pchamy siebie samych do gehenny. Musimy to zobaczyć.

Ta nasza ludzka sprawiedliwość, że to zrobimy czy tamto zrobimy, nie zapewnia nam wieczności. Musimy zobaczyć, że jeśli mam wygrać w tym biegu, to ja muszę być martwy i ty  też. Zdajesz sobie sprawę, co potrafisz zrobić i ja też. Jeżeli więc dzisiaj będę żył ja, to ja zmarnuję to, co Bóg dał mi w Chrystusie, zniszczę to, zepsuję, zdepczę, zlekceważę, pomyślę sobie tak czy inaczej. Czy dzisiaj wzdychałeś, wzdychałaś do Pana Jezusa i wołałeś, wołałaś: Panie, ratuj mnie ode mnie! Ratuj mnie, zbaw mnie! I to dzień w dzień tak dzieje się. Dzień w dzień potrzebujesz Zbawiciela, bo wiesz, że zginiesz bez Niego, że te rzeczy, wydarzenia, cokolwiek się dzieje, zwykła rozmowa może zakończyć się jakimś głupim stwierdzeniem, albo czymkolwiek innym. I raptem zdajesz sobie sprawę, że zrobiłeś czy zrobiłaś coś ohydnego, obrzydliwego. Nie zwrócenie uwagi na kogoś, nie udzielenie komuś wsparcia, pomocy, kiedy ktoś naprawdę tego potrzebuje, pozostawanie sobie dla siebie, kiedy wiesz, że Pan chce mieć ciebie dla Siebie, jest przestępstwem. Dlatego, że apostoł wiedział o tym,  pisał do Koryntian: Choćbyście nie wiadomo jakie cuda czynili, góry przenosili, bez miłości jesteście niczym u Boga, bo miłość to jest Bóg w was.

Teraz my mamy taką możliwość. Słuchajcie, mamy jedyną szansę. Kolejny raz to mówię, że nasze ciało wzbrania się przed tą miłością Bożą, nasze ciało broni się przed taką otwartością, przed taką prawością i szczerością. Ono krępuje się, żeby tak wyjść na jaśnię i naprawdę pozwolić napełnić się miłością. Ono broni się przed tym, mówiąc: A zobacz na tego, zobacz na tamtą. I wtedy wybrania się, bo ja nie muszę, bo ktoś nie robi czegoś, na przykład. Ale to jest zła obrona. Bo gdyby Jezus tak bronił się – Ja nie muszę miłować ich, bo oni nie miłują Mnie. Ale On umiłował do końca tych, którzy Go nie miłowali, ciebie i mnie, i wydał Siebie na krzyż, abyśmy obumarłszy grzechom, mogli żyć dla sprawiedliwości Bożej. Nie ma innego imienia danego ludziom, tobie i mnie.

Musimy codziennie naprawdę mocno zastanowić się, czy my chcemy uratować się, czy chcemy zginąć. Gdzie jest nam bliżej czy do gehenny, czy do domu Ojca. Jezus mówi, że do domu Ojca nikt nie wejdzie, jak tylko przez Niego, przez Jego Ciało, przez to jakim On jest, przez Jezusa. I bardzo tego potrzebujemy. Mimo tego, że czasy są bardzo trudne. Ogólnie jest wszelkie zmuszanie ludzi do tego, by przestali myśleć, żeby oddali komuś prowadzenie, niech ktoś prowadzi, ja już nie mam siły myśleć. Ale Jezus mówi, że ślepy ślepego prowadzi i razem w dół wpadną. Musisz myśleć, twój umysł musi mieć myśli Boże; musisz myśleć ty i ja. W świątyni Boga musi być Boże myślenie, musi być dobre myślenie. Nie możesz bezmyślnie łapać się kogokolwiek, myśląc, że ten ktoś na pewno wie. A ten ktoś może nie wie i zaprowadzi cię na manowce. I co wtedy będzie? Czy zawierzysz swój największy skarb, wieczne życie, byle komu, byle jak, byle tylko ktoś zajął się i ty żebyś miał, miała czas dla siebie, a żeby ktoś inny oddał swoje życie, żeby poznawać prawdę? Niech on przyniesie ci tą prawdę, a ty masz czas na to, żeby zajmować się swoimi sprawami, podczas gdy ten ktoś zajmuje się szukaniem prawdy. I co wtedy? Pan Bóg nie mówi: Niech jeden z was szuka Mnie a reszta nie musi. On mówi, że On szuka tych, którzy Go szukają. Codziennie więc szuka i patrzy za mną i za tobą czy my jesteśmy w tym miejscu poszukiwania, uczenia się Pana? Pamiętaj, są tylko dwa miejsca. To jest sto procent – tylko dwa miejsca. Do jednego trafia Chrystus – to jest dom Ojca. Do drugiego wszyscy, którzy nie należą do Niego, wszyscy, którzy nie trwają w Nim. A kto w Nim trwa, ten wydaje dobry owoc.

Nie traćmy czasu na walczenie. Jeżeli ktoś chce iść do gehenny, może iść do gehenny. Zobaczcie, że Bóg nie biega za ludźmi. Jeżeli ktoś odwraca się od Jego Syna i postanawia iść do gehenny, Bóg mówi: Idź, idź. Jeżeli ktoś chce się ratować i potrzebuje Jezusa, Pan mówi: Przyjdź, pomogę ci. On więc jednych wypuszcza a drugich przyciąga. Zależy tylko czy człowiek chce ratować się, czy chce ginąć. Rozumiecie, jeżeli człowiek traci wiarę, to przestaje wierzyć w to, że istnieją dwa miejsca – dom Ojca i gehenna. I człowiek przestaje walczyć o swoją wieczność, pozwala swemu ciału stać się kierownikiem swojego codziennego życia. A to powinien być Duch Święty, On powinien prowadzić, nie ciało. Musimy więc walczyć o wiarę, która jest pewna, że są tylko dwa miejsca. Wszędzie każdy człowiek z przestrzeni wszystkich pokoleń, każdy człowiek, do któregoś z tych miejsc musi trafić. Wiemy, że większość trafi do gehenny, mniejszość trafi do domu Ojca. Wielu jest powołanych, niewielu wybranych.

Musimy pamiętać, że zależnie od tego jak żyjemy, czy korzystamy z Chrystusa, zależy gdzie trafimy. Nie patrz na innych, nie patrz na siebie, nie patrz na cokolwiek poza Chrystusem. Patrz na Niego, Sprawcę i Dokończyciela twojej wiary. Przecież On wycierpiał krzyż, On dał przybić się do krzyża. I zdajesz sobie sprawę, że On dał ukrzyżować się już dużo wcześniej nim został ukrzyżowany. On dał ukrzyżować się wtedy, kiedy chodził z uczniami i mówił im, że będzie ukrzyżowany i trzeciego dnia zmartwychwstanie. O już wtedy był w Sobie ukrzyżowany. On szedł aby wykonało się to, co miało się stać. I my też musimy wiedzieć, że my umarliśmy dla świata, żeby żyć dla Boga. My musimy codziennie być martwi dla świata aby żyć dla Boga. Musimy wiedzieć o tym. My codziennie mamy wydać się na śmierć, żeby żył w nas Chrystus. I to musi być pewność w nas. Jezus wiedział, że będzie ukrzyżowany z powodu naszych grzechów i wiedział, że wstanie trzeciego dnia. I ty też musisz wiedzieć, że musisz wydać siebie na krzyż codziennie, żeby żył w tobie Chrystus. A gdy On wróci, to będziesz wśród tych, którzy wyjdą naprzeciw Niego doskonale podobni do Niego. Jesteś pewnym tego, że skoro On tak powiedział, to tak też się stanie. Nie wątpisz, nie obawiasz się, pilnujesz swoich szat bardziej niż wszystkiego innego.

Wielu będzie lekceważyć Pana, miłość wielu oziębnie. Ale ci, którzy mają świadomość, że nie ma innej drogi do Boga, jak tylko przez Chrystusa, nie cofną się, nie zrezygnują z tego powodu, że inni rezygnują, bo oni nie idą za Panem dlatego, że inni idą. Oni idą bo chcą być w domu Ojca. To jest dla nich najważniejsze. Oni wierzą, że ten dom istnieje, i że tam nic nieczystego nie wejdzie, dlatego oczyszczają się, uświęcają się i zdają sobie sprawę, że to ciało jest bardzo niebezpieczne. Wystarczy tylko, że nie jest w miejscu ukrzyżowania, szuka już czegoś dla siebie tu na tej ziemi. Już szuka czegoś dla siebie, cokolwiek to jest, czy chwały, możliwości do narzekania, zademonstrowania swojej niezależności. To jest ciało. To nie ma nic wspólnego z Duchem Bożym.

2Koryntian 4,6-8: „Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas.” Nasza wiara jest nam potrzebna, żeby trzymać się Pana. Nasza wiara jest głównie do tego potrzebna by trzymać się Pana, by przez wiarę korzystać z wszystkiego, co On nam przyniósł; zwyciężać, pokonywać, oczyszczać się, uświęcać się. Mamy możliwość wygrać w tej bitwie. Zachęcam cię do patrzenia na Chrystusa z całego serca, wiedząc, że to jest twój Zbawiciel, On za ciebie umarł na krzyżu, On dał ukrzyżować się dla zakończenia twojego zepsutego człowieczeństwa, aby dać ci prawo nowego życia, abyś mógł żyć już jako nowy człowiek, nie jako stary. Pilnujmy tego co dnia, bo niestety na tej ziemi można się cofnąć. To jest coś na co Bóg pozwolił, żeby nie było tak, że ludzie robią sobie co chcą i nic już nie wydarzy się. Można się cofnąć. Czytamy w Biblii, że wielu cofnęło się, wróciło do swoich wymiocin, do swojego błota, zostawili Pana.

Chciejmy wygrać. Wiecie, jak wygląda zbór ludzi, którzy chcą się uratować? To są ludzie zawzięci, walczący o swoją wieczność, ludzie, którzy nie zmarnują czasu, ludzie, którzy wiedzą dobrze, że bardziej cenny jest czas kiedy jesteśmy razem niż ten, kiedy jesteśmy osobno. Kiedy jesteśmy razem, możesz słuchać Boże Słowo, możesz śpiewać, możesz myśleć o Bogu, rozmawiać o Bogu. Możesz rozważać swoje wartości i widzieć jak niewiele one znaczą kiedy przychodzi doświadczenie. I możesz rozważać wartości Chrystusa i widzieć jak wiele one znaczą, kiedy przychodzi doświadczenie.

2Kor 4,8: „Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni,” I to nie z powodu naczynia, tylko z powodu Skarbu, który mamy w nas, z powodu Chrystusa mieszkającego w nas. To są niesamowite prawdy, które zawiera Biblia. Ale jedno jest pewne – musisz wiedzieć, że musisz naprawdę ratować się. Nie oglądaj się, nie patrz się. Ogólnie jest wielkie zwątpienie, wielkie odstępstwo, wielkie zagubienie, zmuszanie ludzi do bezmyślności. A ja zmuszam ciebie do myślenia. Ty musisz wiedzieć co to znaczy zbawienie i ty musisz wiedzieć, co to znaczy ginąć w gehennie. I ty musisz wiedzieć to naprawdę, żeby samemu unikać zła a pilnować dobra, bo nikt nie upilnuje nas, ani ciebie, ani mnie.  To my musimy pilnować się. Ty musisz siebie pilnować bardziej niż wszystkiego innego, żebyś sam czy sama nie poszedł na manowce, nie opuścił czy nie opuściła Pana, żeby rzeczy tego świata nie stały się ważniejsze od Pana Jezusa Chrystusa.

Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie, że świat tkwi w złu. Jeżeli chrześcijanin czy chrześcijanka chce żyć tak jak żyje świat, to wchodzi w zło. Żyjmy jak Chrystus, to jest prawdziwe, wykorzystujmy czas. Czytając Biblię widzimy jak powinni żyć chrześcijanie, jak oni powinni być obie bliscy. Jezus modlił się: „Ojcze aby oni byli jedno jak my jedno jesteśmy.” Ja wątpię, żeby Pan Jezus potrzebował odpocząć od Ojca, albo Ojciec od Syna. Wątpię. Zawsze byli szczęśliwi. I ten moment rozstania poprzez to, kiedy Jezus wziął nasze grzechy na Siebie, był dla Ojca i Syna strasznym, bardzo trudnym doświadczeniem, bo Im jest naprawdę dobrze razem. To jest doskonała jedność, niesamowita jedność. Jezus powiedział: Ojcze, Ja chcę, żeby oni też tak byli jedno, żeby oni tęsknili aby być razem przed Moim Obliczem, aby oni w Moim imieniu razem miłowali się, aby oni przebaczali sobie, okazywali się dla siebie kimś, kto czyni jeden drugiemu dobro. Ojcze, modlę się abyś zachował ich od zła tego świata, gdzie każdy w tym świecie szuka dla siebie, po swojemu, aby sobie znaleźć zadowolenie czy cokolwiek. Ojcze, Ja proszę Cię, żeby oni tego nie robili, aby oni tak nie żyli, aby mieli w sercu inne pragnienia niż ma ten świat, aby ciągnęło ich aby być razem, by uwielbiać Ojca I Syna w jednym Duchu. To jest niesamowita dobroć i łaska.

Ewangelia Jana 11, 23-26: „Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to?” Kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? To jest niesamowite. Wiecie, ile zło potrafi zrobić krzywdy. Ale dobro ma o wiele ciężej by zrobić to, z czym zostało posłane. Zło szybko osiąga swój sukces. Dobro musi dostać się do wnętrza, do serca człowieka, żeby człowiek to zrozumiał. Bóg okazał nam dobro, niesamowite dobro, dając nam możliwość uratowania się w Chrystusie Jezusie, a człowiek nie umie tego docenić. Ale gdy dzieje się źle, to ludzie szybko narzekają na Boga – a gdzie był Bóg, a dlaczego Bóg tego nie zrobił, a dlaczego Bóg tego nie zrobił. Szybko są w stanie rozliczać Boga. Ale kiedy On uczynił dobro, dał Syna, aby człowiek mógł być uratowany, człowiek wzgardza Synem. Widzimy więc, że dobro przedostaje się ciężej niż zło. Częściej ludzie dłużej pamiętają zło niż dobro. My więc jesteśmy w takim niebezpieczeństwie, że może okazać się, że zapomnimy dobro Chrystusowe, a zło pamiętamy nawet z dzieciństwa. Nie zapominajmy dobra. Pamiętajmy, że to dobro to jest niesamowita łaska. Gdyby Bóg tego nie okazał, gdyby nie posłał nam Syna, wszyscy zginęlibyśmy w gehennie – lepsi, najlepsi, cokolwiek byśmy robili; ja tak nie grzeszę jak inni. I tak do gehenny, bo jak nie w tym, to w tamtym. A zapłatą za grzech jest śmierć. Niech Bóg pomoże nam wygrać w tej bitwie.

Pomyśl, że nie jesteś tutaj na swoich prawach ani w swojej sprawiedliwości. Pomyśl, że twoim obowiązkiem jest przychodzić tutaj z powodu Chrystusa, aby miłować braci i siostry miłością Chrystusową. Musisz wiedzieć, że jeśli nie będziesz tego czynić, to ludzie nie poznają, że Jezus tutaj był, bo On powiedział, że po miłości wzajemnej poznają, że On tu był. Mówię ci, że to warto, by uczcić Tego, który umarł za nas na krzyżu. Warto za dobro odpłacić dobrem a nie złem. Oddać cześć Jezusowi, uwielbić Go i robić to, co On do nas powiedział. Amen.

Jan 14:23