16-05-2025 wieczorne Marian - Trudności oczekujące na idących za Panem Jezusem Chrystusem cz.1

Trudności oczekujące na idących za Panem Jezusem Chrystusem  cz.1

16-05-2025 wieczorne Marian

 

Niech Pan pomoże nam zagłębiać się  w Bożą prawdę. Obawiam się, że bardzo  niewielu rozumie co się wydarzyło w naszym życiu, kiedy daliśmy się ochrzcić. Dlatego tak wielu wierzących kuleje w swoim codziennym życiu, bo nie rozumieją w co weszli, do czego przyszli i z kim mają do czynienia. Dalej myślą, że oni mają teraz problem, bo nie mogą być już tak swobodni i grzeszni jak byli wcześniej i muszą zmieniać coś w swoim życiu na lepsze. Mamy problem, bo człowiek myśli, że musi coś zmieniać na lepsze, ale według swojego mniemania. Później widzimy, lata mijają, człowiek zmienia na lepsze i cały czas pozostaje w złym, w starym. Ma problemy, charakter dalej funkcjonuje, sposób rozwiązywania spraw niewiele się zmienił. Pan Jezus mówi, kto słucha i rozumie, ten zachowuje i wydaje owoc. A więc owoc może być wydany wtedy, kiedy człowiek słucha, rozumie i zachowuje to co słyszy.

 

Mamy Biblię i tu słowa są bardzo mocne, bardzo zdecydowane, tylko człowiek je mija, uważając że nie można ich tak dosadnie tłumaczyć, nie można ich tak rozumieć, tak dosłownie. Wyprzyj się siebie, weź swój krzyż i idź za Mną i naśladuj Mnie. Zwróćcie uwagę, ilu ludzi tak poważnie do tego podchodzi w swoim codziennym życiu  i wypiera się swojego własnego myślenia, kombinowania, swojej sprawiedliwości, potępień czy czegokolwiek i bierze swoją śmierć w Chrystusie i idzie za Nim, zaczyna uczyć się Pana już na zasadach nowego człowieka, który już nie podejrzewa, nie kombinuje, nie domyśla się, nie podejrzewa Pana, bo to jest właśnie bardzo ważne i mało kto o tym powie szczerze, ale większość podejrzewa Pana, że Pan chce skrzywdzić, a nie uratować. Dlatego ludzie bronią się przed  Chrystusem, gdyż uważają że  Jego decyzje mogą być za  mocne, za bardzo zdecydowane. Ludzie rozumieją, że Jezus nie jest mięczakiem, nie jest kimś, kto długo się zastanawia nad różnymi rzeczami i w końcu ulega ludziom i zaczyna postępować tak, jak ludzie by chcieli. Jezus jest twardy, stanowczy i pewny tego, co robi i On nie będzie się chwiał jak bezbożny przed bezbożnymi. On jest czysty, On stoi stabilnie i nie będzie się chwiała w tą albo w tą stronę. To my musimy się  nauczyć w jaki sposób mamy żyć i postępować.

 

Dobrze, gdy to się zaczyna, kiedy człowiek się nawraca i daje się ochrzcić. Dobrze, gdy człowiek poważnie traktuje Pana Jezusa, zabiera się za pracę nad swoim własnym postępowaniem, zaczyna oczyszczać i uświęcać się. To jest bardzo ważne. Jeżeli człowiek tego nie robi, za jakiś czas staje się opieszałym, opieszałą, zachowuje się jakby wyświadczał  łaskę Panu, że coś musi zrobić. Obraża się, uraża się, zniechęca się, pokazuje  że coś przestało mu się podobać, że fajnie było na początku, ale teraz to już nie jest tak fajnie, to nie jest takie przyjemne. Człowiek się spodziewał, że Bóg będzie chwalił go za to, że podjął decyzję żeby się ochrzcić, a tu zupełnie coś innego się dzieje. Raczej wróg dopada człowieka i zaczyna go przetrzepywać i sprawdzać jak rzeczywiście sprawy wyglądają. Ale przecież sami czytamy, że kiedy Pan Jezus został ochrzczony, to nie został zaprowadzony do pałacu, żeby tam sobie zjeść dobry obiadek, został wyprowadzony na pustynię, aby był kuszony przez  diabła. A skoro my idziemy za Nim, to czego się spodziewamy? Tego, ze spotka nas coś innego?

 

Widzicie, my nie rozumiemy Boga i wydaje nam się, że  to  Bóg powinien teraz koło nas biegać, bo my  wyświadczamy Mu łaskę. Większość wierzących tak myśli i mają obiekcje do Boga, że za mało biega. "No, zrobiłem, zrobiłam już tyle kroków Panie Boże i jeszcze Ci za mało?" Człowiek znowu czyta w Biblii, że Bóg chce, aby wszyscy byli podobni do Jego Syna. Czyta, przechodzi dalej i  nie myśli że Bóg naprawdę tego chce, abyśmy byli podobni do Jego Syna, żeby nasze decyzje i wybory były zgodne z wolą Ojca, żebyśmy nie żyli samowolnie i nie postępowali jak komu się zwidzi, tylko żebyśmy byli  normalni, żebyśmy zaczęli świadomie mieć Ojca w Niebie, Którego wola jest dla nas najważniejsza. Mieć Ojca w Niebie, którego wola dla nas jest najważniejsza. Świadomie mieć Ojca w Niebie. Już nie synowie  i córki ciemności, gdzie bałagan był naszym zadowoleniem, tylko synowie i córki światłości, gdzie  naszym zadowoleniem jest porządek, posłuszeństwo Bogu.

 

Mamy do czynienia z  Bogiem, który  dając na swojego Syna nie zgadza się na lekkomyślność, na takie łatwe chrześcijaństwo, bo to jest wielkie zwiedzenie, oszukanie. Nie ma łatwego chrześcijaństwa. Nie ma łatwego wejścia do wieczności i jak mówimy - nie ma nic trudniejszego jak dostać się tam. Człowiek powinien wiedzieć to od początku. Nie ma nic trudniejszego jak dostać się do wieczności. Mówiono nam ludziom, poprzez różne nauki, że wierzysz, to należysz do wieczności, przecież każdy wierzący tam będzie.

 

Nauczono nas różnych rzeczy, ale kiedy prawdziwie jesteś wierzący, to twoja wiara jest oparta na Słowach Bożych, a Pan Jezus mówi bardzo wyraźnie, że jeśli nie będziesz słuchać się Go i czynić tego co On mówi, to  nie należysz do Niego. On dyskwalifikuje każdego, kto Go nie słucha i ma prawo, bo zapłacił  za wszystkich nas - grzeszników. Ma prawo decydować kto Mu się podoba, a kto Mu się nie podoba. To On teraz decyduje, a nie my. Powinniśmy uczyć się w czym Pana ma upodobanie i w tym Jego upodobaniu  odnajdywać swoje upodobanie jako nowi ludzie.

 

Tu jest problem, że człowiek myśli sobie że jak czyta Biblię, modli się i cokolwiek czyni, to już wypełnił całe zadanie, które należało wykonać i tyle. Nie,  Chrystus nie umarł po to, żeby ludzie dalej żyli w grzechu, tylko dlatego, żebyśmy porzucali grzechy i  żyli w czystości.  Po to umarł Chrystus. Ta śmierć nie była tak sobie tylko, żeby obchodzić święta czy inne rzeczy, tylko po to, żebyśmy  wszyscy umarli grzechom, abyśmy obumarłszy grzechom żyli dla sprawiedliwości.

 

Pomyśl sobie, czy ty zakasałeś duchowe rękawy, żeby zabrać się do prawdziwej pracy w tym Bożym upodobaniu według Bożej woli? Czy czynisz to, czy budujesz się na Boży dom z innymi według Bożej instrukcji? To jest bardzo ważne, jeżeli człowiek rozumie to jeszcze za życia, kiedy nie pycha i duma i arogancja dalej staje wobec Boga, ale  świadomość, że jeżeli nie zapadnie Boża decyzja, że będę mógł wejść do Jego domu, to ja tam nigdy nie wejdę. To On decyduje. Nawet Syn powiedział, że to Ojciec decyduje a Syn nie zna nawet dnia ani godziny, ale Ojciec wie kiedy uzna, że wszyscy Jego synowie i córki są gotowi, aby ich wpuścić  do domu Ojca na wieczność. To On o tym decyduje.

 

Jak myślisz, jaki standard ten Ojciec postawił przed tobą i przede mną? To jest Jego Syn, to jest Jego standard, do którego  mamy dążyć wszyscy. Paweł mówi, że uznaje za śmieci wszystko co zyskał  bez Jezusa, bo rozumie że bez Jezusa to wszystko nie jest nic warte dla Ojca. To musi być osiągnięte w Chrystusie. Pomyśl, bez twojej prawdziwej walki o wieczność, oddajesz pole wrogowi i on napakowuje cię informacjami takimi że odpuszczasz sobie i czujesz, że masz do tego wszelkie prawa. A tak nie jest. Czy rozumiesz, że  tu nie chodzi o  spotkania, o głoszenie kazań, o modlitwy i śpiewanie, bo to już było i wszyscy, którzy to robili należeli do diabła. Tu chodzi o życie, o prawdziwe życie.

 

Jest szansa uratować się, bo Jezus chce szczerych ludzi, którzy są świadomi, że są bezradni i potrzebują Zbawiciela i wzywają Go codziennie i co najważniejsze, zaczynają zwracać uwagę  na to, co On do nich mówi. Przestają już zajmować się tak bardzo sobą, a bardziej tym  - co Ty Panie mówisz, co Ty chcesz mnie nauczyć w tej czy w tej sprawie.

Otwórzmy prosty tekst, Ewangelię Jana, 1 rozdział, od 11 wiersza.

 

"Do Swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli. Tym zaś, którzy Go przyjęli dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym którzy wierzą w Imię Jego, którzy narodzili się nie z krwi, ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga".

 

Mamy proste słowa, mówiące o tym, że Pan przyszedł i swoi Go nie przyjęli, ale tym, którzy Go przyjęli dał prawo stać się dziećmi Boga. Teraz musisz sobie pomyśleć, co to znaczy dostać prawo bycia dzieckiem Boga.  Jak więc żyją dzieci Boga? Jeżeli On dał mi pewne prawo, pewną moc, to ja musze mieć świadomość co to znaczy, jakim dzieckiem Boga mam być, jeśli odstałem prawo bycia dzieckiem Boga. Jakie dzieci chce mieć Bóg? Czytam: świętymi bądźcie, bo Ojciec jest Święty. Co teraz zrobię? Przyjąłem Jezusa, ale On daje mi prawo być dzieckiem. On nie daje mi prawa religijnego, daje mi prawo być dzieckiem Boga, a dzieci Boga są święte, bo Ojciec jest Święty. Kiedy dostaje prawo bycia dzieckiem Boga, mam obowiązek być świętym, ty też. Słowo Boże mówi, że bez uświęcenia, bez  świętości  nikt nie zobaczy Pana.

 

Otrzymać prawo, to znaczy przyjąć wszystko, co obowiązuje wszystkie dzieci Boga przez całą tą naszą ziemską wędrówkę. Kiedy przyjąłeś Pana Jezusa, On dał ci prawo, moc bycia dzieckiem Boga. Już nie jesteś jakimś tam człowieczkiem, jesteś dzieckiem Boga i masz już obowiązki jako dziecko Boga. Masz świecić światłością Bożą tu na ziemi, bo dzieci Boże są dziećmi światłości. Musisz przeczytać wszystko co się łączy z tym co to znaczy być dzieckiem Boga.

 

Ktoś przyjeżdża do jakiegoś kraju, chce stać się obywatelem tego kraju i dowiaduje się, co obowiązuje w tym kraju i musi spełnić to, co  obowiązuje, żeby otrzymać prawo bycia obywatelem w tym kraju. Skoro ziemskie rzeczy są tak uporządkowane, tym bardziej niebiańskie. Pomyśl, czy doznajesz że być dzieckiem Boga to nie jest takie jak ja chcę, to znaczy, że ja  mam żyć według woli tego Ojca, który jest Ojcem Jezusa Chrystusa. Dlatego Jezus powiedział bardzo wyraźnie, że ci są Jego braćmi i siostrami, matkami, rodziną, którzy pełnią wolę tego samego Ojca.

 

Jak wygląda pełnienie woli Ojca w Niebie? Pomyśl, idąc według prawdy, będziesz  widzieć coraz mniej ludzi, którzy idą dalej, bo wielu nie chce znać prawdy, chcą dalej żyć po swojemu. Jezus przyszedł abyśmy już nie żyli po swojemu, ale po bożemu, ale wielu nie chce żyć po bożemu, dlatego nie chcą  w ogóle przyjąć tej prawdy. Nie chcą przyjąć Jezusa, który wymaga zmiany życia. Człowiek chce Jezusa, który nie  wymaga zmiany życia więcej nić chce zmienić je człowiek. Czy rozumiesz? Kiedy Jezus przyszedł na ziemię, pojawiła się największa trudność jaka kiedykolwiek istniała na tej ziemi. Zakon Mojżeszowy jest już łatwiejszy, bo oni mogli przyjść, złożyć tego baranka czy koziołka, czy cokolwiek innego i czuć się w porządku: Boże, oddałem ci to zwierzę za mój grzech i jestem w porządku. Ale krew zwierząt nie może obmyć żadnego grzechu, musiał przyjść Chrystus, a gdy On przyszedł pojawiła się największa trudność dotarcia do Boga. Zupełnie inaczej niż  jest przedstawiane w wielu mowach, że teraz to jest takie łatwe, teraz dopiero Bóg nam ułatwił dostęp do siebie. Nie, teraz dopiero Bóg utrudnił nam  dostęp do siebie i będzie jeszcze mniej tych, którzy będą mieli śmiałość i odwagę iść w kierunku Boga, niż było za czasów Mojżesza i za czasów Izraela.

 

To wszystko zostało oszukane i gdy Pan Jezus mówi kazanie na górze, widzisz, że On nie ułatwia, nie mówi: no, wcześniej było nie zabijaj, a teraz dziesięciu możesz zabić, no to łatwiej. Nie kradnij, ale dziesięciu możesz okraść w czasie swojego życia, tam możesz coś robić do dziesięciu razy. No i teraz Pan Jezus mówi,  no to wtedy nie wolno ci było raz, a teraz możesz dziewięć razy to zrobić i w ogóle nie odpowiadasz za to. Możesz zabić swoją żonę, zabić męża, zabić dziecko, rodzica i nie odpowiadasz za to, aby tylko nie przekroczyć dziesięciu razy. Jak przekroczysz dziesięć, idziesz do gehenny. To byłoby ułatwienie, co? Dziewięciu mogę skasować jak mi nie pasują, potem już trudno, muszę myśleć ilu skasować. Gdyby Jezus to powiedział, to wtedy bym myślał, ilu mogę. No bo tak bym myślał, ty też, ale Jezus powiedział, że teraz  nie gniewaj się, bo gniew jest tym samym co morderstwo. I co, ułatwił? Nie, utrudnił. A ludzie mówią, że ułatwił. Kto więc mówi, że ułatwił? Kto podał ludziom tą tanią łaskę, tą łatwiznę należenia do Boga, teraz kiedy Chrystus na krzyżu umarł i kiedy Ojciec musiał znieść to, że Jego Syn jest tam zabijany na krzyżu z powodu naszych grzechów. Myślicie, że Ojciec po tym akcie zbawczym będzie na nas pobłażliwie patrzył? On pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów, a teraz wymaga od nas jeszcze więcej niż wcześniej.

 

Musisz przyjąć, że Ewangelia, to nie jest taka wiadomość, że teraz to możesz sobie grzeszyć i  będzie dobrze. Nie, ona jest wiadomością, że możesz przestać grzeszyć w Chrystusie Jezusie i jeśli będziesz trwać w Nim, to będziesz jak On dzieckiem Boga, które nie grzeszy, bo posiew Boży jest w nim. Musisz zobaczyć do czego Bóg cię powołał i co przed tobą stawia, żeby zrozumieć wagę tego powołania, żeby to nie było dla ciebie "a, to takie proste, to ja się nie muszę tym w ogóle zajmować, ja jestem wierzący i idę do domu, do wieczności". Ale i diabeł wierzy, demony wierzą i drżą, bo wiedzą że tam nie pójdą.

 

Czy myślisz, żeby się uratować? To jest bardzo ważne, Jezus przyszedł zbawić grzeszników, ale zawsze mówił: idź i więcej nie grzesz, aby ci się coś gorszego nie stało. Musisz zrozumieć jaki to jest Jezus. To nie jest ktoś łatwy, kogo łatwo jest podejść, łatwo jest znieważyć, łatwo jest dobrym słowem przeciągnąć na swoją stronę. Musisz zrozumieć, że to jest Syn Boga, to jest nasz władca, właściciel. Teraz ty i ja musimy się nauczyć co On do nas mówi i to powinno nas połączyć w jedno, powinno zakończyć bałagan, rozgardiasz samowolnego postępowania. Kiedy człowiek żyje sobie jak chce w swoim domku i myśli  że to jest chrześcijaństwo, czy w domu czy tutaj, masz być dla Pana. Masz być czysty, święty, masz być z Nim w  społeczności jako Jego Syn,  i Jego córka. Dlatego Słowo Boże  mówi oczyszczajcie się, bo Bóg chce z wami przebywać. Jeżeli będziesz szczery, szczera i zrozumiesz powagę tego zbawienia, to wtedy doznasz zbawienia. Jeżeli będziesz lekko traktować  Zbawiciela, to nie doznasz zbawienia, nie będziesz wiedzieć co to jest zbawienie, nie poznasz co to znaczy myśleć inaczej niż  grzesznie. Jak myśleć po Chrystusowemu, jak myśleć tak jak Chrystus - tak  może myśleć tylko zbawiony człowiek, bo wtedy są całkiem inne myśli.

 

Mamy poważny temat przed sobą i nie możemy go  traktować lekkomyślnie i odstawić go na jakiś inny plan, bo on nie jest taki ważny. Ważne jest to tutaj życie, ważne jest żeby sobie tu radzić. A pan Jezus przychodzi, odwraca to wszystko i mówi: nie tamto jest ważne, pierwsze jest to: szukaj Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie ci przydane, bo Ojciec wie czego potrzebujecie, że tego potrzebujecie. 

 

Czy myślisz poważnie o Bogu? Czy chcesz się oczyszczać, bo Bóg jest Święty, bo Jego Syn jest Święty, bo Jego Duch jest Święty, bo Jego cały lud jest święty. Czy chcesz poznać prawdziwie Boga i dowiedzieć się czego On od ciebie chce? Czy chcesz tego co On chce? Prosty tekst, gdy pójdziesz za tym i zaczniesz badać jak żyją Boże dzieci na ziemi, to możesz się przerazić jak On wiele wymaga  od swoich, jak świętość Jego okazuje się na Jego ludzie. Tak jak Ananiasz i Safira, kiedy tylko okłamali Ducha Świętego, zginęli natychmiast i wszyscy już z bojaźnią stawali przed Bogiem, wiedząc że to jest odpowiedzialność co robią.

 

Musimy się nauczyć prawdziwego Chrystusa. Tak, On jest Zbawicielem, On ci pomoże uratować się, ale nie pomoże ci żyć bezmyślnie. Nie pomoże ci żyć lekceważąco wobec  Ojca. Nigdy się na to nie zgodzi. Tak jak wypędził ze świątyni tych wszystkich sprzedawczyków, tak samo wypędzi każdego z nas, jeżeli będziemy próbowali handlować, kupczyć przed Bogiem. Bóg nie jest handlarzem, Jego nie przekupisz, nie zdobędziesz Go niczym, bo to wszystko jest Jego, On to stworzył i jest właścicielem tego wszystkiego. Słowo Boże mówi, że jeżeli złorzeczysz Bogu, to czy możesz Mu zrobić jakąś krzywdę? Jeśli chwalisz Boga, to już Go zaspokajasz i jest zadowolony? On jest Bogiem,  w tym, czy w tym zawsze pozostaje czysty, Święty.  Nie zmienisz Go ani złorzeczeniem, ani chwaleniem. Nie przekupisz Go miesiącami modlitw, śpiewów, zgromadzeń. On patrzy na stan twojego serca, czy ty chcesz do Niego należeć, czy chcesz mieć czyste serce. Kiedy poważnie traktujesz Boga, zdajesz sobie sprawę, że On także poważnie traktuje ciebie i wtedy zdajesz sobie sprawę, że On ci nie będzie pobłażał.

 

Często jest tak, że rodzice bardziej pobłażają swoim dzieciom, niż obcym. Obcych by  strofowali, a swoje próbują tak delikatnie przeprowadzić. Bóg swoje dzieci traktuje właśnie poważnie, bardziej niż obce i swoje karci, ćwiczy i wychowuje. Kiedy otrzymujesz prawo bycia dzieckiem Boga, otrzymujesz prawo współdziedziczenia wraz z Chrystusem we wszystkim, w radościach, jak i w cierpieniach. Czy chcesz tego? Musisz mieć decyzję, to ty jesteś człowiekiem. Bóg stworzył ciebie na swój obraz, a kiedy zgubiliśmy się, On posłał nam Syna, żeby nas przywrócić do swojego Obrazu. A On jest Święty, a my mamy być na  obraz Syna, który jest obrazem Boga  niewidzialnego. On jest Święty.

 

Ja widzę ile wydarzeń jest między wierzącymi, ile jest pokazywania swojej niezależności. Rozumiem, że ci ludzie nie rozumieją Boga, bo gdyby rozumieli, to baliby się to robić. Baliby się pokazywać swoją niezależność, bo wiedzieliby, że to jest karane i można przez to stracić wieczność. Ale człowiek, który nie rozumie nie boi się, bo nie widzi odpowiedzialności. Kiedy już rozumiesz, nie będziesz tego czynić, bo rozumiesz, że odpowiadasz przed Bogiem. Człowiekiem możesz wzgardzić i człowiek może  ci nic nie zrobić, ale Bóg  jest sprawiedliwy i On to zrobi. On mówi pomsta do Mnie należy i Ja odpłacę, a Jemu nikt nie ucieknie. Jeżeli rozumiem co On mówi, to mam świadomość, że nie chcę wchodzić w jakieś niepotrzebne konflikty, w różne rzeczy, bo tam może się okazać, że nie służę Bogu, ale służę sobie.

 

Czy rozumiesz, że jak czytasz w Biblii, nie należysz już do siebie, nie jesteś już swoją własnością. Byliśmy już właścicielami swojego życia i zrobiliśmy z nim wiele głupich rzeczy. Bóg odebrał nam prawo własności, dając to prawo swojemu Synowi Jezusowi Chrystusowi, który zapłacił za nas najwyższą cenę, aby on był naszym właścicielem, abyśmy nie żyli już jak chcemy, ale żyli pod prawem Chrystusowym. To jest bardzo ważne, bo wtedy jeżeli chociaż dwóch, trzech czy kolejni, rozumieją Boga, zaczynają świadomie bać się Boga, unikać złego, szukać dobrego. Gdy ci ludzie się spotykają, tam przychodzi Pan i wtedy jest szansa że kolejni ludzie zrozumieją, że to nie jest taki miły, dobry Bóg, któremu można coś powiedzieć, a potem iść, pogrzeszyć i On będzie miał wzgląd na to, że przecież powiedziałem Mu parę dobrych słów. Jego nie da się tak podejść, w żaden sposób. Nie da rady, to cwaniactwo diabła nie daje rady, Bóg wszystko przejrzy, wszystko widzi.

 

Jeżeli to rozumiemy, jeżeli rozumiemy to co mówi Jezus, że teraz mamy się nawzajem miłować, a my nie możemy wypełnić  tego przykazania, bo stoją przeszkody. A jakie to są przeszkody? Najczęściej, najpierw my jesteśmy przeszkodą, bo nie umiemy znieść przeciwności i w przeciwnościach zaczynamy wracać do  starych rzeczy, bo one są sprawdzone przez nas, że działają. Nie umiemy cierpliwie czekać na Pana, chcemy osiągnąć to po swojemu i osiągamy tak jak Abraham i Sara Ismaela. Coś co nie było planem Bożym, ale i tak Ismael otrzymał od Boga to co miał otrzymać, bo był z Abrahama, lecz tu chodziło o Izaaka, Bóg Izaaka.

 

Czy jeżelibyśmy mieli z tym spędzić czas, czy dzieci Boże wybaczają? Czy chodzą z urazami, z nastawieniami? Przecież modlimy się, Ojcze przebacz nam jak my przebaczamy naszym winowajcom. Musimy zrozumieć, że Jezus specjalnie zawarł to w tej modlitwie, żebyśmy byli świadomi tego, że odpowiadamy przed Ojcem za to, w jaki sposób postępujemy wobec innych. Jak więc mogę przebaczać innym, skoro ja nie przyjmę swojego przebaczenia od Ojca? Skoro nie mam tego wdzięcznego serca za to, że On mi przebaczył wszystkie moje winy, grzechy i przestępstwa. Obmył mnie krwią Swojego Syna, abym nie musiał wracać do starych rzeczy, abym mógł chodzić w nowym życiu.

 

Zwróćcie uwagę, że to wszystko co się dzieje między wierzącymi ludźmi, to jest właśnie niezrozumienie tego, co mówi Pan Jezus, niezrozumienie Nauczyciela. Cały czas bazuje ta nauka - jak wierzysz, to już należysz do wieczności, Bóg weźmie cię do swojego domu, będzie dobrze, aby nie być całkiem jak ten świat. Ale tego nigdzie w Biblii nie ma, naprawdę nie ma. W Biblii jest napisane, że mamy umrzeć dla świata, a świat dla nas. Nie mamy żyć jak świat, mamy żyć jak lud Boga. U Boga nie ma zamieszania, nie ma w ogóle pomieszania. A więc  jeżeli chcemy poważnie się uratować, to musimy sprawdzić czy my chcemy Go słuchać, czy drażni nas słuchanie prawdy i uważamy - no, tak nie można wymagać od człowieka. Mówiliśmy o  młodzieńcu - nie można tak wymagać, tak od razu stawiać takich wymagań przed drugim człowiekiem.

 

Widzicie problem często polega na tym, że kiedy mamy pieniądze, to umiemy czynić dobro, ale kiedy ich nie mamy, to już nie umiemy. Pan Jezus umie czynić dobro bez pieniędzy i to jest wieczne dobro. Ludzie często nie widzą tego, o czym mówi Pan Jezus. Możesz mieć pieniądze i czynić dobro, ale to nie jest dobro Chrystusowe. Czyń dobro Chrystusowe: Miłuj, przebaczaj, bądź cierpliwy, łagodny, czyń dobro Chrystusowe. Usługuj, umywaj nogi, uniż się, poświęć swoje życie, aby inni mieli z ciebie pożytek, tak jak Jezus to zrobił dla mnie i dla ciebie. O tym On mówi i dlatego postawił pewien warunek, tu tylko chodziło o pewien obraz, który miał się pojawić w tym doświadczeniu. Ludzie często robią to i otwierają jadłodajnie, karmią ludzi, ale nie umieją ich naprawdę miłować. Nie umieją siebie miłować, bo dalej żyją w grzechu, często w cudzołóstwie, bo często to robią cudzołożnicy.

 

Pan chce, żebyśmy zrozumieli, że my nic nie potrzebujemy, żeby czynić dobro, jak tylko należeć do Niego, bo w Chrystusie Jezusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. A w tych dobrych uczynkach jest wszystko. Jan pisze, jeżeli mogę komuś pomóc, a mówię: wiesz, dobrze by było żeby tak czy inaczej, a nie pomogę, to nie ma miłości. Ale jeśli mogę pomóc, to mam pomóc. To jest bardzo ważne. Gdy  przychodzimy do Pana Jezusa, On nam pomoże. Kiedy dzieciom w domu rodzice mówią o tym, że chcieliby w domu mieć porządek taki czy inny, dzieciom się wydaje: no, teraz to rodzice tak poważnie z nami rozmawiają, ale wiedzą że potem i tak machną ręką i tyle. Jednakże powinno tak być, w domach powinien być porządek z powodu Chrystusa, Boży porządek. Musimy się tego porządku nauczyć od naszego Pana Jezusa Chrystusa, On jako syn pokazał nam jak wygląda posłuszeństwo Ojcu. Posłuszny we wszystkim, nigdy nie czynił niczego po swojemu. Niesamowite, co? I On daje nam prawo, abyśmy mogli stawać się tacy jak On, z chwały w chwałę, coraz dalej i dalej. Tylko nie traćmy czasu na mrzonki, na gubienie się w tych swoich wartościach i  myśleniu, że ja  teraz wierzę że dam radę. Zobacz jak człowiek daje radę, w wielu sprawach człowiek nie wie jak to zrobić, ani nie ma dyspozycji do tego jak to zrobić.

Pan Jezus mówi, kto Go przyjmie. Trzeci rozdział Ewangelii Jana od 3 wiersza.

 

"Odpowiadając Jezus rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci jeżeli się  kto nie narodzi  na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego".

 

A co to znaczy narodzić się na nowo? Znowu  Jezus mówi bardzo wyraźnie, nie wystarczy że wierzysz, musisz się na nowo narodzić, bo inaczej nawet nie ujrzysz królestwa Bożego. Jeśli się nie narodzisz z wody i z Ducha, nie wejdziesz do Królestwa Bożego. Jezus znowu pokazuje, że nie wystarczy że wierzysz, nie wystarczy że chodzisz do synagogi, czy gdziekolwiek. Musisz być dzieckiem Boga. Musisz być urodzonym dzieckiem Boga, przez Boga zrodzonym w Chrystusie Jezusie, a dzieci zrodzone z Boga nie grzeszą.

 

Rozumiecie, w pewnym momencie człowiek dochodzi i zdaje sobie sprawę, Boże, to musisz być Ty, a  nie moje próby. Jeśli ja będę próbował być dzieckiem Boga, to  nic to nie da. Ja mogę próbować, ale ja mam być dzieckiem Boga, a dzieci Boga mają Jego naturę, naturę Boga. W tym momencie, ta natura Boga chroni nas przed złem całego świata, bo nasz sposób podejmowania  decyzji staje się czysty i nie jesteśmy już zachłanni, pazerni, szukający swego. To wszystko już zniknęło, teraz jesteśmy otwarci, szczęśliwi, gdy możemy żyć zgodnie z wolą Boga. Niesamowita zmiana, przez naturę. To wszystko mamy napisane w Biblii. Gdzie tu jest to łatwe chrześcijaństwo? Gdzie tu jest napisane, że można sobie żyć jak się chce? Piotr pisze, że jeśli nie będziecie czynić i wzrastać aż do miłości braterskiej, to zapomnieliście, że zostaliście oczyszczeni ze swoich grzechów i giniecie. Ale jeśli czynicie to, to przed wami  są szeroko otwarte drzwi wieczności i nigdy się nie potkniecie, pisze Piotr i pisze prawdę.

 

Dobrze by było, żebyśmy to zrozumieli. Mamy dużo szarpania, dużo chaosu. Ludzie się szarpią, demonstrują swoje niezadowolenie, pokazują - to mi się nie podoba, tamto mi się nie podoba. Jak chcesz tracić czas, to trać. Nikt nie jest w stanie zmienić ciebie, jeżeli ty nie chcesz dać się zmienić. A jeśli nie chcesz tracić czasu, to weź zacznij słuchać się co do ciebie się mówi i zacznij to czynić w tym zgromadzeniu, w którym jesteś, bo to jest bardzo ważne. Bo w tym zgromadzeniu przeżywasz próbę czy Pan Jezus jest Twoim Panem, czy nie. W relacjach, w rozmowach, w czynieniu sobie nawzajem czy to jest Chrystus, czy to jest dalej stary człowiek.

 

Nie można bez urodzenia z Boga wejść do królestwa Bożego. A Królestwo Boże, to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym, a więc nawet nie można tam zajrzeć. Człowiek nawet nie umie zobaczyć co tam się dzieje i dlatego nie umie prawidłowo ocenić tych, którzy tam są, bo ci, którzy są w tym Królestwie, nie są lekkomyślni, nie są niedbali. To nie są ludzie, którzy żyją okazjonalnie od czasu do czasu z Bogiem. To są ludzie, którzy zrozumieli, że to jest tak poważna sprawa, że nie możesz postawić ponad nią innej. To jest najważniejsza sprawa twojego życia - należeć do Boga i wiesz, że z Nim nie ma zabawy bo wiesz, że zamknie ci dostęp do Siebie, jeżeli nie będziesz Go słuchać i otworzy, jeśli zaczniesz Go słuchać.

Trzeba zrozumieć, to nie my wyświadczamy Bogu łaskę. To Bóg okazuje łaskę nam. Lepiej skończyć z urażaniem się, ze zniechęceniem. To wszystko jest nadal stary człowiek. Nowy człowiek zakasał duchowe rękawy, zabrał się do pracy i zdaje sobie sprawę, że nie ma czasu na cokolwiek innego, bo teraz ma ważne zadanie do wykonania, tak jak Nehemiasz - opowiadaliśmy o nim. Nie mam czasu  na dyskusje, mam ważne zadanie do wykonania. Bóg dał mi zadanie i mam się z niego wywiązać.

 

Dzieci Boże nie grzeszą, nie mogą grzeszyć, gdyż posiew Boży jest w nich i to nie jest fikcja, abstrakcja, czy cokolwiek innego. To jest rzeczywistość.

List do Efezjan, 5 rozdział. Bardzo potrzebujemy zrozumieć to, to ułatwiłoby nam  bycie ze sobą nawzajem na Bożych warunkach, a nie na naszych warunkach. Bo wielu ludzie wierzących jest na swoich warunkach w zgromadzeniu, na swoich, nie na Bożych. Dlatego tak długo nie możemy widzieć prawidłowych zmian, bo człowiek jest na swoich warunkach w tym zgromadzeniu. Brak szacunku - to jest pierwszy obraz deprawacji, odstępstwa. Czytamy od 1 wiersza.

 

"Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane".

 

Jak można naśladować Boga? W Chrystusie Jezusie, bo Ojciec w Synu ma swojego naśladowcę. Jezus mówi, że On naśladuje Ojca we wszystkim, co Ojciec Mu pokazuje i o czym Mu mówi. On to też przekazuje dalej, nam.

 

"I chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności".

 

Zostaw wszystkie swoje zamysły i plany, Bóg chce rozlewać miłość w twoim sercu. Miłość do Boga i do ludzi. Kiedy oddasz Mu pierwszeństwo, On to zrobi i nie potrzebujesz czekać na uczucia. Już możesz zacząć to czynić, bo miłość to nie uczucia. Miłość to posłuszeństwo. Ludzie czekają na uczucia, a Bóg mówi o posłuszeństwie. To jest owoc- wynik miłości. Kiedy widzimy Syna, nie widzimy tyle uczuć, co posłuszeństwo. Przez to widzimy, że On jest Synem tego Ojca.

Wszyscy mamy szansę miłować się, wspierać, pomagać. Jeżeli zostawimy nas i  przyjmiemy, że my jesteśmy już dziećmi Boga i dla nas jest dom Ojca, nie jesteśmy obcymi, przychodniami. Jesteśmy obywatelami tego Królestwa i mamy się tak zachowywać jak dzieci Boga się zachowują. Mamy naśladować Ojca w tym wszystkim, w czym On nas uczy samego Siebie.

Powinniśmy normalnie do siebie się odnosić, normalnie ze sobą postępować. Szanować się i wyprzedzać nawet siebie nawzajem w okazywaniu szacunku, a najbardziej w posłuszeństwie Bogu. Ale gdy  czytamy Biblię, a czytamy ją, to widzimy apostołów, którzy mówili jednym - proszę, zróbcie, a  drugim - rozkazuję wam, a wasze nieposłuszeństwo będzie traktowane jak nieposłuszeństwo Bogu. Dawali szansę ludziom, ale w pewnych momentach mówili - to już jest rozkaz. Tu niema alternatywy ani czasu już nie ma na to, żebyście zrobili jak chcecie. Jeżeli nie posłuchacie, może być tak, że zginiecie.

 

Dużo czasu Bóg dawał nam jako zgromadzeniu, gdzie to była raczej prośba, a nie nakaz, nie rozkaz, jak na wojnie, gdzie rozkaz nie wykonany, to śmierć. Raczej prośba, raczej Słowa, które mówiły - warto, żeby to robić, warto, żeby się tym zająć, warto by o tym myśleć i żeby to decydowało w naszym życiu, co miłe jest Bogu.

 

"A rozpusta i wszelka nieczystość, lub chciwość, niech  nawet nie będą wymieniane wśród was jak przystoi świętym. Także bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty, które nie przystoją, lecz raczej dziękczynienie. Gdyż to wiedzcie na pewno, iż żaden rozpustnik, albo nieczysty lub chciwiec to znaczy bałwochwalca, nie ma udziału w  Królestwie Chrystusowym i Bożym. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami. Z powodu nich bowiem spada gniew Boży na nieposłusznych synów".

 

Niech was nikt nie zwodzi słowami, w których nie ma prawdy. "Bóg jest miłością, przecież nie  będzie cię karał, nie będzie cię wyrzucał precz" - często przytacza się to i mówi ludziom: przestań, przejmujesz się, Bóg cię kocha i nic ci nie zrobi, przecież jesteś Jego synem, Jego córką, czy ty byś skrzywdził swojego syna, swoją córkę? 

 

"Nie bądźcie tedy wspólnikami ich - tych nieposłusznych synów. Byliście bowiem niegdyś ciemnością, ale teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu".

 

To jest niesamowite, że z jednej strony masz odpowiedzialność, a z drugiej zachwycające życie przed sobą. Z jednej strony zdajesz sobie sprawę, że wchodzisz w potężną bitwę, a z drugiej strony wchodzisz we wspaniałą społeczność z Bogiem i z każdym kolejnym doświadczeniem doświadczasz jeszcze większej bliskości Boga. Okazuje się, że im więcej doświadczasz, tym bliżej jest Bóg. To jest niesamowite, jak to jest połączone. Jak bardzo w nas muszą następować takie kolejne zmiany, żebyśmy wygrali, żeby w naszych domach była miłość, w zborze miłość, żeby ludzie myśleli co mają zrobić, jak zrobić, żeby uczcić Boga w tych wzajemnych relacjach.

Czy rozumiesz jaka to  jest odpowiedzialność i jak cudowna bliskość Boga czeka każdego, kto wchodzi w tą odpowiedzialność, w tą świadoma odpowiedzialność przed Bogiem za to, co dzisiaj czynisz.

Ewangelia Mateusza, 10 rozdział, 24 i 25 wiersz.

 

"Nie jest uczeń nad Mistrza, ani sługa nad swojego Pana. Wystarczy uczniowi, aby był jak jego Mistrz, a sługa jak jego Pan. Jeśli gospodarza belzebubem nazwali, tym bardziej Jego domowników".

 

Jak więc wielkie jest niezrozumienie Chrystusa skoro mogli nazywać Chrystusa belzebubem. Tak też będą nazywać Jego uczniów.

 

"Ale wystarczy uczniowi, aby był jak jego Mistrz".

 

Wystarczy, to znaczy wystarczy, a jeśli nie, to nie wystarczy. Przed Bogiem wystarczy, żebym był jak Mistrz, jak Jezus, żebym zawsze należał do Syna Bożego, a poprzez Syna do Ojca, żebym zawsze był w społeczności z Bogiem. Wystarczy, ale kiedy odpuszczam społeczność i idę własną drogą, chodzę za własną cielesnością, wtedy już  nie jestem w tym "wystarczy". Już nie wystarczy, bo to musi być Jego Syn. Nie znaczy, że jestem już doskonały jak Jego Syn, ale wszystko we mnie chce być jak Jego Syn. Paweł mówi: moje sumienie jest czyste, bo chcę zawsze czynić to, co jest dobre. A to dobro jest tylko w Synu. Zawsze czynić to co jest dobre. Może czasami się coś tak nie udać, wtedy możesz przeprosić, oczyścić się i dalej uczyć się Bożego dobra. Czynić dobro nie ustawajcie, gdyż przyjdzie czas, że będziecie żąć bez obciążenia, bez utrudzenia. Tyle będziecie mieli dobra zebranego przed Bożym Obliczem. A to musi być dobro Chrystusowe, nie inne.

 

To jest bardzo duża odpowiedzialność. Nie mogę być sobie takim wierzącym, że coś tam sobie poczytam, coś zrobię, a że mam nerwy, czy kłócę się, czy mam jakieś zachcianki, czy inne rzeczy, no to przecież każdy ma. Tu w Biblii nie jest tak napisane, jest napisane inaczej. Paweł mówi, uważam wszystko za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa, nie osiągnąłem tego jeszcze, ale dążę do tego, aby to osiągnąć. On mówi: wy, którzy macie już to, trwajcie w tym, co już posiedliście a Bóg dalej wam objawi kolejne prawdy, ale trwajcie w tym co już macie.

 

Z Chwały w chwałę, coraz bliżej podobieństwa do Chrystusa, wtedy wystarczy. Ale jeśli człowiek odpuści sobie i zacznie po swojemu, wtedy już nie ma tego co wystarczy, wtedy jest brak. A jak jest brak, to  już człowiek nie może być z Bogiem.

W Ewangelii Łukasza, 22 rozdział, od 31 wiersza.

 

"Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę, Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja. A ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich".

 

Czy czytamy to, co mówi Pan Jezus? diabeł sobie wyprosił u Boga, żeby mógł przesiać uczniów Pana Jezusa Chrystusa i Bóg się na to zgodził. Bóg nie boi się trudności. Pan Jezus modlił się, żeby Piotr nie zginął w tym doświadczeniu, a więc to nie było łatwe doświadczenie. Czy rozumiesz powagę sytuacji, diabeł mógł wyprosić sobie u Boga, żeby sprawdzić uczniów Jezusa, czy oni prawidłowo słuchali się Jezusa Chrystusa. Jezus wiedział, że Jego uczniowie, chociaż już są pod wpływem Jego Słowa, jednakże jeszcze wiele nie rozumieją i nie powiedział jestem spokojny,  przejdziecie próbę. On powiedział: nie, nie przeszlibyście tej próby, więc pomodliłem się za tobą Piotrze i za innymi, abyście nie zginęli w tym doświadczeniu.

 

On również wie, czy my jesteśmy w stanie przejść próbę, czy nie. Nie pozwoli, żebyśmy byli kuszeni ponad siły nasze. Kiedy do Niego należymy, On jest naszą ochroną, wstawia się za nami, modli się, bo wie że wiele prób jeszcze byśmy nie przeszli.

Czy lepiej wzrastać i coraz większe próby przechodzić, w coraz większe trudności wchodzić? czy lepiej cofnąć się i nie wzrastać, nie rozwijać się i sobie dać spokój i mieć takie swoje miłe chrześcijaństwo, w którym już nie ma wzrostu, rozwoju, prób, które wymagałyby od ciebie coraz więcej Chrystusa, tylko "a, tak sobie życie biegnie", To jest bardzo niebezpieczny stan.

 

"On zaś rzekł do Niego: Panie, z Tobą gotów jestem iść do więzienia i na śmierć. A On rzekł: powiadam ci Piotrze, nie zapieje dzisiaj kur, a ty się trzykroć zaprzesz, że Mnie znasz".

 

Pan Jezus wiedział dlaczego Piotr potrzebuje takiej pomocy. "Panie, dam sobie radę", rozumiesz? Dam sobie radę Panie, już dam sobie radę. Już wiadomo, że nie da sobie rady. Jak Pan da, to podołam. Jak Pan pozwoli, to zrobię to. Nie opieram się na swoich siłach, ale na tym, co może mój Pan, wtedy jest prawidłowo.

 

Niech Bóg pomoże nam, bo to są trudności, o których musimy wiedzieć, diabeł ma możliwość ciebie i mnie kusić . Gdyby pozwolono mu tylko zaatakować nas bardziej, to byś oszalał, oszalała tutaj. Twój własny umysł by cię wykończył, ale Pan chce żebyś ufał Mu, że On nie chce, aby stała ci się krzywda. On chce cię przeprowadzić, ale musisz  wzrastać, rozwijać się, bo kolejne pokuszenie musi napotkać ciebie w gotowości, aby je wygrać. Inaczej nikomu nie pomożesz, nawet sobie samemu, sobie samej.

Ewangelia Jana, 20 rozdział od 19 wiersza.

 

"A gdy nastał wieczór, owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte, tam gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przeszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do  nich: Pokój wam. A to powiedziawszy ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie ujrzawszy Pana".

 

Byli przerażeni, przestraszeni. Na ile my jesteśmy gotowi, 

bez względu jakie wiadomości dotarłyby do nas, by być spokojnymi. Nie myśl sobie, że jesteś gotowy, gotowa na wszystko. Dziękuj Panu, że On jest jak Pasterz owiec i On troszczy się o każdą owcę. Nie chce, żeby jakaś zginęła, ale chce, żeby owca wzrastała jako uczeń, uczennica coraz bardziej  w podobieństwo do Mistrza, do Mistrza.

 

Nie trać czasu, nie traćmy czasu. Mamy za dużo szarpania między wierzącymi ludźmi, za dużo pokazywania swojego "ja", jest tego mnóstwo. Coraz więcej tego jest, tej niezależności ludzkiej. Czas się kończy, jest szansa ratować się  tylko wtedy, kiedy ludzie zaczną rozumieć, że trzeba się oczyszczać, uświęcać. Trzeba miłować się nawzajem, bo jeśli tego rozkazu nie będziemy wypełniać, to nie wejdziemy do wieczności, bo Ojciec jest miłością i ci, którzy miłują są z Ojca. A jeśli nie miłują, nie są z tego Ojca, a więc nie będą w domu Tego Ojca.

 

Musimy to rozumieć, że teraz mamy taki dobry czas od Pana, żeby go dobrze wykorzystać, żeby  być razem na Bożych warunkach.

Ewangelia Jana, 15 rozdział, od 1 wiersza.

 

"Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem. Każdą latorośl, która we Mnie nie wydaje owocu odcina, a każdą, która wydaje owoc oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla Słowa, które wam głosiłem. Trwajcie we Mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, a wy jesteście latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu, bo beze Mnie nic uczynić nie możecie".

 

Czy to nie jest utrudnienie? Pan mówi, że bez Niego nic dobrego nie uczynię. Cokolwiek chciałbym uczynić, a Jego w tym nie ma, to będzie złem.  Wszystko co bez Niego uczynię będzie złem. Wszystko co uczynię dzięki Niemu, będzie dobrem. On jest gotów pomóc każdemu z nas. On się nie boi stanu grzesznika, jest w stanie pomóc każdemu grzesznikowi, jeśli grzesznik chce się upamiętać i porzucić swój sposób funkcjonowania i przyjąć Boży sposób działania. To można zrobić. Nie lekceważ czasu swojego nawiedzenia. Dzisiaj jest jeszcze czas, żeby robić to co należy czynić, wiedząc że Pan niedługo wróci i będzie sądzić żywych i umarłych. Będzie sprawdzać co uczyniliśmy, nie ile nagadaliśmy, tylko co uczyniliśmy w Jego sprawie. To będzie najważniejsze.

 

Owoc - jaki to jest owoc? Masz owoc ciała i owoc ducha. Jezus mówi tu o owocu ducha, który wypływa z Chrystusa - miłość, pokój, radość - czytasz o tym - łagodność, cierpliwość. Kiedy tak owocujesz, to Bóg troszczy się, żeby ten owoc był jeszcze obfitszy, żeby jeszcze więcej ludzi mogło z tego skorzystać. Tak to działa. Jeżeli na gałązce masz siedem owoców, a Bóg widząc że owocujesz, troszczy się i pojawia się dziesięć, to więcej ludzi może skorzystać z tego co ssie z tobą dzieje w Chrystusie. Pojawia się piętnaście, dwadzieścia, sto, pięćset, tysiąc. Tu nie ma końca, Bóg cały czas troszczy się, żeby owoc był jeszcze obfitszy. Ale każdy owoc ma swój pancerz i tylko ten, kto jest w Chrystusie może się do Niego dostać, bo bez Chrystusa nie możesz nic dobrego zrobić. Tam żaden oręż ludzki nie rozbije tego, jeśli nie wtargnie w to miejsce. Tylko w Panu, tylko dzięki Panu może to się stać.

Ewangelia Mateusza 7 rozdział, od 21 wiersza.

 

"Nie każdy kto do Mnie mówi Panie, Panie wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten kto pełni wole Ojca mojego, który jest w Niebie".

 

Znowu mamy tą trudność postawioną. Łatwiej jest tak: No Panie, przecież oddajemy Ci chwałę, śpiewamy Ci pieśni, modlimy się w Twoim Imieniu, doświadczamy jak dokonują się jakieś sprawy w Twoim Imieniu, no wspaniale jest Panie.  Czyż to  nie powinno wystarczyć? Ale Pan Jezus stawia tu całkiem inną sprawę - wolę Ojca. A wolą Ojca jest, żebyśmy słuchali jego Syna. A Syn dał nam rozkaz, abyśmy się nawzajem miłowali jak On nas umiłował i cóż zrobimy? Jeśli nie będziemy tego czynić, to Jezus powie nie znam cię i nigdy cię nie znałem, bo czynisz dalej nieprawość. Możemy to zmienić. Wiecie, że możemy to zmienić? Bo jest czas łaski. Możemy to zmienić jeżeli chcemy to zmienić. Jeżeli chcemy naprawdę, żeby Bóg był uczczony, uwielbiony w nas i pośród nas. Pan Jezus jest gotów uczcić Ojca w tobie i we mnie.

 

Najgorsza żona nie jest tak trudna dla męża jak nawrócona żona i tak samo dla żony, nikt nie jest tak trudny, jak nawrócony mąż, bo inne życie napełnia tego człowieka i to jest zgorszeniem. To jest niechęcią, to jest wręcz nawet zawiścią i złorzeczeniem, jeżeli współmałżonek nie należy już do złego, ale do Boga. Ne ma większego nieszczęścia na tej ziemi, jak prawdziwy uczeń, uczennica Chrystusa, bo oni nie żyją już w złu. Nie pasują. Pan Jezus powiedział, że On przyniósł miecz między męża a żonę, ojca, dzieci. Dlatego, że nowy człowiek nie pasuje do tego wszystkiego i złość wzbudza w tych, którzy nie są narodzeni z Boga.

 

Widzicie ile jest trudności. To nie jest tak, że można sobie przy okazji zdobyć Niebo. To nie jest prawda, że jak uwierzyłem, to już mam zaklepane Niebo. To wcale nie jest prawda, to jest początek. Uwierzyłem i zacząłem rozumieć, że ode mnie się wymaga więcej niż wcześniej myślałem. A w tych wymaganiach jest niesamowita siła życia Chrystusa. W tych wymaganiach nie stajesz nieszczęśnikiem z tego powodu, że stajesz się zgorszeniem dla innych w pozytywnym znaczeniu tego słowa, że nie grzeszysz jak inni, żyjesz w czysty, święty sposób. To staje się czymś niesamowicie cennym, stajesz się spokojnym człowiekiem, zrównoważonym i gotowym znieść coraz więcej  przeciwności, dalej czyniąc to co chce Bóg. To jest ta chwała, która towarzyszy temu, że stajesz się trudnością dla tego świata, tak jak Chrystus jest trudnością dla tego świata i ten świat stale chciałby coś od tego Chrystusa: a gdzie On był, a gdzie On był wtedy, a gdzie On był wtedy? A nie umieją zrozumieć, że On cały czas jest. Jeśli upamiętają się i przyjdą do Niego, to może ich zbawić, uratować. A wtedy oni wejdą w taką trudność, że jeżeli nie będą Go miłować, to szybko uciekną od Niego. Wtedy zrozumieją gdzie On jest. Jeżeli ktoś przy Nim jest, ten nie cwaniakuje, ale się uniża.

 

Niech Bóg pomoże tobie i mnie zrozumieć to. Mamy jeszcze trochę czasu, wykorzystujmy. Mówimy o tym dosyć często. Weź, zakasaj  duchowe rękawy, zabieraj się do duchowej pracy, słuchaj co mówi Pan i czyń to, a On będzie z tobą po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Amen.

Jan 14:23