09 05 2025 wieczorne Marian - Stare człowieczeństwo i Nowe Człowieczeństwo cz1

 

 

09 05 2025 wieczorne Marian - Stare człowieczeństwo i Nowe Człowieczeństwo cz1

 

Z pomocą Pana, gdyż często niezrozumienie tego, co się dzieje, jest powodem tego, że człowiek nie doświadcza tak odpowiedzialności za to, co się dzieje i nie doznaje, że dotyka się sprawy niesamowicie wzniosłej i bardzo odpowiedzialnej, wymagającej od nas całkowitej uwagi i świętej determinacji, żeby być codziennie w tej sprawie i dotrzeć do końca. Wielu zostało wyprowadzonych na manowce poprzez różne wcześniejsze nauki ludzkie i później ci, którzy wychowali się według tych nauk, dalej przekazywali je. Słowo Boże, które było przenikające jak miecz obosieczny, uczyniono później ciasteczkiem, przyjemną wiadomością, miłym działaniem Boga.

Ewangelia Jana 3,16.17: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.” Wersety te były przekazywane w sposób taki przyjemny dla ludzi, podczas gdy to Słowo mówi dokładnie o tym, że nie było już żadnej innej możliwości uratowania nas, jak tylko ta, żeby Bóg posłał Swojego Syna na tą ziemię, żeby zbawić nas, uratować, że to nie jest dar dla ludzi, że tacy fajni, przyjemni byliśmy, że przydałoby się nam dać coś dobrego, miłego; no chodziliśmy na zgromadzenia, na msze, modliliśmy się, śpiewaliśmy, a więc Bóg podjął się, że dam im taki lepszy prezent.

Nie. To nie był prezent dla miłych ludzi. To było powiedzenie przez Boga: Wszyscy zgrzeszyliście i nie ma w was w ogóle Mojej chwały. Dlatego poślę Syna, żeby wszyscy, którzy chcą uratować się, mogli uratować się, wierząc w Niego, trwając w Nim. Przesłanie więc Słowa i zrozumienie Słowa jest tak ważne. Jeżeli rozumiemy je jako prezencik, to przyjemnie; Bóg dał Syna, bo tak umiłował nas; no naprawdę, to tak miło brzmi. Ale kiedy rozumiemy, że wszyscy zgrzeszyliśmy i brak nam chwały Bożej, i że Bóg tak umiłował nas, żeby nie zgubić nas w gehennie, to posłał nam Swojego Syna, to wtedy całkiem inaczej to brzmi, tak inaczej rozumiemy to. Że to nie jest nagroda, że to jest ostateczny akt Bożej miłości do Swego stworzenia. I że Bóg nie dał Syna, jak dał prawo odprawiania żon, nie dlatego, że to było przyjemne Bogu, tylko z powodu zatwardziałości ich serca. Tak samo tu nie posyła Syna dlatego, że my jesteśmy tacy fajni i jeszcze jak Syn będzie między nami, to wtedy ten splendor, taka chwała, coś, co przystoi takim porządnym ludziom, będzie bardziej widoczne.

Nie. My byliśmy w ciemnościach, zagubieni, niewolnicy diabła, grzesznicy chodzący bezbożnymi drogami i Bóg dał nam Syna. Rozumienie więc przez to, że ja teraz mogę wykorzystywać sobie tego Syna, bo to jest dar od Boga, do swoich niecnych pomysłów, żeby On zasłaniał mnie przed Bogiem, gdy ja grzeszę, żeby On ratował mnie z wszystkich moich opresji, bo przecież po to przyszedł, żeby mnie zbawić; wykorzystywanie Syna w taki niecny sposób, świadczy dalej o tym jak bezbożny jest człowiek, jak człowiek potrafi nawet dobro wykorzystywać w sposób niecny. Nawet zakon, wszystko wykorzystywali w sposób niecny. Natura zepsutego człowieczeństwa przypisuje Słowu Bożemu to, co sama sobie uważa, że jej to należy się. Wielu ludzi uważa, że należy się im, żeby coś dostawali od kogoś. Wcale nie należy się. Ktoś może daje coś z miłości, ale wcale nie znaczy, że to się należy, gdyż często ci ludzie nie powinni w sumie dostawać tego, ale ktoś widzi, że potrzebuje, a więc daje, wspiera, pomaga, wychodzi naprzeciw. Tak Bóg wyszedł nam naprzeciw, że dał Syna. Jeszcze raz powtarzam, że to nie znaczy, że my potrzebowaliśmy większego splendoru. Dał Syna dlatego, że byliśmy w beznadziejnej sytuacji. Teraz próba używania Syna dla swojej niecności, dla swojego grzeszenia i po to, żeby czuć się swobodnie w grzechach, to jest straszna rzecz w nas ludziach. Kiedy to, że był Syn, daje podstawę człowiekowi, że może swobodniej grzeszyć, to jest niecne, to jest grzech, który nawet Syna obraca w zło dla człowieka, a nie w dobro. Człowiek nie uniża się, ale pyszni się, że może posługiwać się Synem i zawsze będzie uratowany, zawsze będzie zbawiony, bo Syn przecież musi oczyszczać, musi to, musi tamto i jeszcze co innego. Jeżeli człowiek rozumie, że jest grzesznikiem tak jak ta niewiasta, co umywała nogi Panu Jezusowi własnymi łzami, to ten człowiek jest wdzięczny za to, że Pan Jezus okazał łaskę i ten człowiek nie myśli, że zasługiwał na jakąkolwiek łaskę, tylko, że ta łaska została okazana dlatego, że Pan Jezus kocha człowieka i chce uratować człowieka, a nie zgubić. Przypisywanie sobie jakiejkolwiek chwały, jakiejkolwiek wyższości, jakiegokolwiek prawa do wywyższania się, jest niecnym postepowaniem wobec Bożego daru.

O tym darze słyszymy bardzo wiele w Słowie Bożym i to Słowo Boże uczy nas zupełnie, zupełnie czegoś innego niż uczą nas ludzie. Musimy zrozumieć jedną rzecz, że diabeł jest handlarzem. Jego naturą jest handel. On wszystko przehandlowuje. Kiedy ktoś należy do niego, staje się też handlarzem, zaczyna przehandlowywać coś za coś; handluje. Ezaw przehandlował swoje pierworództwo za tą miskę soczewicy, bo miał naturę handlarza. Po co będę tracił życie? Zjem, najem się. A co tam pierworództwo? Nie jest takie ważne. A więc handlarz. Czy doznajesz, że w tobie dzieje się coś takiego, że handlujesz swoją wiecznością i może nie całkiem chcesz przehandlować ją, ale coś z niej tu przehandlujesz, coś tam z niej przehandlujesz. W zamian masz od diabła takie uprawomocnienia, fałszywe glejty, fałszywe weksle, które pozwalają ci czuć się bezpiecznym, czy bezpieczną, bo na nich napisane jest, że zbawiony z łaski za darmo, nie z uczynków, a więc nie musisz nic czynić, jesteś zbawiony za darmo. Na wekslu masz naukę, imiona, nazwiska nauczycieli, którzy nauczają w ten sposób; oczywiście sławne. Ale to są handlarze, oni przehandlowali prawdę Bożą za coś, za sukcesy, za pozycje, za jakieś pieniądze z tego brane. I później te przehandlowane nauczania są używane przez diabła, żeby dawać to tym, którzy też handlują swoją wiecznością.

I musisz to zrozumieć, że Chrystus nie jest handlarzem. On nie handluje. On przyszedł zbawić, uratować nas i my nie możemy przehandlowywać wieczności, bo nam w tej chwili pasuje, że ‘o, fajnie, tak miło ten tekst brzmi, że Bóg tak mnie miłuje. Skoro tak mnie miłuje, to przecież nie będzie chciał, żebym zginął. Ja wierzę w Jezusa. Ale ile w codzienności używam fałszywego nauczania, to co ucho łechce? – pisze apostoł Paweł, które mówi, że nie musisz tak się starać, nie musisz uświęcać się, nie musisz troszczyć się o relacje między braćmi i siostrami, nie musisz myśleć o dobru innych tak, jak o swoim. I człowiek przerzuca sobie takie papierki; o, widzę tu, o. I ten nauczyciel, dokładnie imię, nazwisko, też to mówi, i tamten też to potwierdza, więc na pewno jest to dobre. Nie muszę się przejmować. Już przehandlowane to, co przyszło w Chrystusie.

W Chrystusie przyszło do nas zlikwidowanie nas. Chrystus przyszedł usunąć grzesznika wraz z jego grzechami. Grzechy zaniósł na krzyż, a gdy umierał, umarli wszyscy grzesznicy, żeby nas zbawić, uratować. On nie przyszedł handlować, On przyszedł zlikwidować nas, żebyśmy nie musieli dalej żyć pod niewolą diabła. I teraz musisz zobaczyć, czy ty w Chrystusie widzisz Tego, który przyszedł zbawić cię z tych wszystkich fałszywych nauk, kombinacji, z wszystkiego, co daje ci podstawę do tego, żeby czuć się swobodnie, kiedy nie jest dobrze, kiedy jest źle, kiedy człowiek żyje bardziej dla siebie niż dla Boga. Dlatego mówię o tym i dzisiaj, że to, że przyszedł Chrystus, znaczy dla nas, że zostało postawione przed nami niesamowite wezwanie do niesamowitej wysokości. To jest wysokość Syna, to jest wysokość, jakiej jeszcze nie było na tej ziemi. I żeby dotrzeć do tej wysokości, potrzebujemy wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i pójść za Nim. Zupełnie nie da rady inaczej. Tu nie ma lekceważenia, nie ma zabawy w chrześcijaństwo, tu nie ma, a jak coś nie tak, to powiem i już jest załatwione. Tu jest święta determinacja.

Zobaczcie, że Pan Jezus mówi, że jeśli ktoś przyłożył rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Jego Królestwa. ‘Co to za nauka w ogóle jest? Przecież człowiek, który nie ogląda się do tyłu, który nie patrzy na to, co było kiedyś i już się nie nadaje? Co to jest za nauka? A, to taka parafraza, takie jakieś powiedzenie. To było kiedyś, tak kiedyś mówiło się, a teraz jest już zupełnie inaczej.’ Ale to nie jest prawda. Zwróćcie uwagę, co stało się w czasie tych wieków, kiedy Chrystus Jezus wykonał całe zadanie i odszedł do Ojca. Wiecie co się stało? Ludzie pod różnymi działaniami, pomysłami, myśląc nieraz, że działają w dobrym kierunku, zaczęli zmieniać obraz Chrystusa, a Jego nie można zmienić, bo On jest zawsze ten sam. Wszelkie więc zmiany, które zostały wprowadzone co do Chrystusa, zostały wprowadzone poza Nim. Ktoś majsterkował przy tym, żeby ludzie nie czuli się niekomfortowo, że nie pasują do Chrystusa. Zaczęto więc przemieniać tego Chrystusa, żeby ludzie czuli się już komfortowo, żeby czuli się, że przyszli, zrobili swoje, a więc mogą dalej żyć sobie po swojemu i są uratowani. A więc już majsterkowano przy tym, podczas gdy Jezus bardzo wyraźnie mówił, że jeśli nie oddasz Mi swojej duszy, to stracisz ją. On nie bawił się w handel. Mówił, że jeśli nie oddasz Mi całego swojego życia, stracisz je. A jeśli oddasz, to zyskasz je.

Potem wyszli kolejni, o których pisał Paweł, że przyjdą ci, którzy będą mówić o tym, co ucho łechce, żeby człowiekowi żyło się łatwiej, przyjemniej, żeby człowiek nie czuł presji, że musi krzyżować, że musi usuwać, że musi niszczyć, tylko żeby pozwolił sobie na to - ‘no przecież i tamten jest zły, i tamta jest zła. Wszyscy mają jakieś problemy życiowe i są wierzący, są zbawieni. Jak Bóg by ich nie wziął? Przecież to taki dobry człowiek, taka dobra kobieta. Przecież oni nie są złymi ludźmi.’ A Jezus mówi wyraźnie, że jeśli nie będziesz święty, zginiesz w gehennie, jeśli nie będziesz święta, zginiesz w gehennie. „Świętymi bądźcie, bo Bóg jest Święty.” W Biblii nie ma zabawy. My musimy zrozumieć, że jeżeli my się bawimy, to znaczy, że ktoś oszukał nas, albo my sami chcemy się oszukiwać. Podczas gdy kiedy słuchamy Jezusa, tam nie ma handlu, jest zdecydowane mówienie jak mogę być uratowanym, czy uratowaną w Nim. I to jest prawda. I ta prawda jest niezmienna przez wszystkie pokolenia.

Kiedy nawracałem się, nawracałem się w dwudziestym wieku. Ale gdy nawracałem się, zostałem złączony z Chrystusem, który żył w pierwszym wieku. Ten sam Chrystus, który wtedy żył, stał się moim Zbawicielem, ten sam, nie inny. Nie ten przemieniany przez te wiele pokoleń, tylko Ten, który jest prawdziwy, opisany w Biblii. To On zaczął uwalniać mnie z nałogów, zaczął uwalniać mnie z moich grzechów, prowadził mnie do pokuty, Ten sam Chrystus. I to jest właśnie Boża prawda, że Chrystus jest niezmienny. Jego nauka jest niezmienna, Jego Słowo jest niezmienne, trwa na weki. Jeżeli ktokolwiek by ujął czy dodał, będzie mu to ujęte, albo dodane co do ukarania.

Mamy więc prawdę. Bóg dał Swego Syna nie po to, żeby pomiatać Nim, żeby bawić się Nim, żeby wykorzystywać Go do niecnych celów, do zasłaniania swego upadłego chrześcijaństwa, tylko do tego, żeby w Nim ratować się. Kto w Niego wierzy, ten będzie zbawiony. Prawda Boża mówi bardzo wyraźnie. Jeżeli uwierzyłeś, uwierzyłaś, to teraz pilnuj się tego Chrystusa i nie słuchaj kłamstwa. Tu albo będziesz zbawiony czy zbawiona, albo zginiesz. Tu nie ma nauki, która stawiałaby cię wśród zbawionych, kiedy ty dalej żyjesz w nieprawości. Pan Jezus wyraźnie powiedział: Macie różne rzeczy, ale Ja was nigdy nie znałem dlatego, że żyjecie w nieprawości, czynicie nieprawość. Chrystus jest cały czas ten sam. Inny nie zbawia. Wszyscy inni są fałszywi, nieprawdziwi, pozwalają ludziom żyć w grzechach i czuć się zbawionymi. To są fałsze, to są falsyfikaty, które zostały wyprodukowane przez różne pokolenia. Jeżeli weźmiesz pewne nauczania tego miejsca, czy tego miejsca, spotykasz innego Chrystusa. Albo takiego, który stale ciśnie - zamykaj się w jakiejś klatce, nie wychylaj nosa nawet, oddzielaj się od ludzi. Albo takiego – bądź frywolny, żyj sobie jak chcesz, jesteś uratowany. Zawsze to jakiś inny Chrystus. Jezus powiedział, że wielu Chrystusów wyszło, aby zwodzić. Powiedział prawdę.

Czy rozumiesz to, że twój Chrystus, jeżeli nie jest od ciebie wymagający we wszystkim, to nie jest prawdziwy Chrystus? Prawdziwy wymaga całkowitego posłuszeństwa, całkowitego, bezwzględnego posłuszeństwa. Jezus mówi nawet o tym: ‘O, pójdę mego ojca pogrzebać’. „Nie. Umarli niech grzebią umarłych, a ty idź za Mną”. Bezwzględne posłuszeństwo. Bo to jest Ten Chrystus. Jeżeli masz Chrystusa, który zgadza się na twoje nieposłuszeństwa, to jest fałszywy Chrystus. On ciebie nie uratuje, nie zbawi. On doprowadzi cię do gehenny, bo to jest diabeł, który przybiera pozór zbawiciela, ale zbawicielem nie jest. O tym pisze też Paweł w Liście do Koryntian, o zwiedzeniu, o oszukaniu umysłowym, itd.

Kiedy więc Bóg mówi o daniu Syna, to nie mówi, że daję wam prezent, tylko - daję wam ostateczne rozwiązanie; jeśli nie wykorzystacie, na pewno zginiecie. Mój Syn może zbawić was, nikt inny nie uratuje was, jedynie Syn. I Syn potwierdza to w każdym Słowie, które mówi. Nie ma innej drogi, nie ma innej prawdy, nie ma innego życia. Tylko On. I wcale nie chwali się. On mówi prawdę. Nie ma możliwości uratować się poza Jezusem. Jeżeli to rozumiemy, to rozumiemy, że to jest bardzo ważna sprawa. Piotr pisze, że skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to gdzie znajdą się bezbożni. Trudność polega na tym, że to ja muszę umierać i ty też. Chrystus nie zmienia się.

Całe to złe doświadczenie polega na tym, że człowiek sam wymyślił sobie swoją ewangelię, że może żyć w złu i czuć się zbawionym, bo ja coś dobrego zrobiłem. Wiecie, że żadne moje ani twoje dobre uczynki nie dają nam podstawy, że wejdziemy do domu Ojca? Żadne. Żadne dobre uczynki. Jedynie Chrystusowe. A Chrystusowe są czyste. Tam jest miłość, tam jest pokój, tam jest łagodność. To są Chrystusowe uczynki. A nie tak, że z jednej strony gryzienie się nawzajem, kłótnie, waśnie, nastawienia, złośliwe uwagi, a z drugiej strony śpiewy, modlitwy. Jezus mówi: Wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów, obłudy. To jest najgorsze, co może być. Mamy więc Chrystusa, który mówi prawdę i musimy rozumieć, że ta prawda nie będzie dla nas komfortowa i przyjemna. Ta prawda zawsze będzie nas kłuła. Piotr mówi: Panie pójdę za Tobą, jestem gotowy umrzeć. A Prawda mówi: „Piotrze, ty dzisiaj wyprzesz się Mnie trzy razy, nim kur zapieje”. Co, czy przyjemne? Dobrze byłoby znaleźć takiego Chrystusa: Piotrze, wiedziałem, wiedziałem, że ty naprawdę jesteś dla Mnie gotowy poświęcić nawet życie. O! To byłby taki fajny nasz Chrystus, taki pochwalający, mówiący: No, wiedziałem, że jesteś lepszy od Jana, zawsze tak się domyślałem. Ale Jezus tak nie mówi. Mówi prosto: Piotrze, ty dzisiaj zrobisz zupełnie co innego; i ty mówisz Mi, że pójdziesz za Mną? Jeżeli więc spotykasz Chrystusa, który mówi ci prawdę, może cię to boleć. Ale kto powie ci taką prawdę, jaką On mówi. Potem Piotr mówi: „Panie, do kogo pójdziemy, Ty masz Słowa żywota.”

Czy rozumiesz o czym mówimy? To musi zdopingować cię do pełnego poddania się Chrystusowi. To nie jest skłonienie się na jedno kolano, albo skłonienie głowy przed Nim. To jest padnięcie przed Nim jako przed Władcą. Juda pisał o tym, że wypierają się Władcy, Chrystusa, szukając sobie innych władców, przyjemnych, dobrych, fajnych, pochwalających takie czy inne działania. ‘O, żona zrobiła się lepsza od męża. Trzymaj tak, chłopa trzeba trzymać pod butem, będzie potem mówił ci co masz robić; niech wie kto tu rządzi w domu’. To na pewno nie jest Chrystus. Albo w inny sposób: ‘Wynoś się; pokazuj swojej żonie kto tu jest panem’. To tez nie jest Chrystus. Bo Chrystus jest czysty, miłujący pokój, nie szukający swojej chwały, tylko chodzący w chwale.

I kiedy rozumiesz z kim masz do czynienie, nie będziesz zachowywać się w sposób nieprzyjemny, twierdząc zarazem, że jesteś zbawioną osobą. Wiem, co mówię. Na tym polega oszustwo diabła, że ludzie są nieprzyjemni, złośliwi, kąśliwi i czują się w porządku. To jest oszukanie, to jest zwiedzenie. Musi być ci źle, że tak żyjesz, wtedy Chrystus uratuje cię, bo przyjdziesz do Niego i powiesz Mu prawdę: Jestem złą osobą, nazywam się wierzącą, czytam Biblię, modlę się, śpiewam, ale język mój nie jest Chrystusowy. Myślenie moje nie jest Chrystusowe. Nie jestem zbawioną osobą. Jestem osobą religijną, ale nie zbawioną. Ten dar używam opatrznie, nieprawidłowo. Nie poddaję się władzy Chrystusa, ale sam czynię siebie władcą czy władczynią. Pomyśl, że Chrystus przyszedł po zupełnie coś innego. Powiedział, abyśmy my miłowali się nawzajem tak, jak On umiłował nas. To jest prawdziwy Chrystus. Jeżeli nie mamy wzajemnej miłości, tak jak On nas umiłował, to znaczy, że my nie jesteśmy zbawieni.

Paweł kiedy napotkał Koryntian, którzy mieli mnóstwo darów, mówili językami, i to mówili jeden przez drugiego i on powiedział im, że jeśli nie będziecie mieli miłości, niczym jesteście, to wszystko nic nie daje wam, idziecie do gehenny. Można powiedzieć, że zepsuł im zabawę, tak dobrze bawili się. Naprawdę byli pod wielkim wrażeniem duchowego działania. A Paweł to wszystko zepsuł im i powiedział, że jeśli nie będziecie nawzajem miłować się, to wszystko zaprowadzi was do gehenny. Dlaczego on mógł tak powiedzieć? Bo on wiedział po co przyszedł Chrystus; zbawić grzesznika, a nie zabawić. Jeżeli będziemy poważnie traktować Jezusa, to On zbawi nas. Ale jeśli będziemy używać Go do zakrycia swoich niecnych czynów, pomysłów, działań, to my zginiemy. On tego nie zrobi. On nie po to przyszedł. On nie przyszedł aby dawać szansę grzesznikom aby żyli w grzechach dalej i czuli się spokojni. On przyszedł nas grzeszników zbawić z naszych grzechów. I kiedy mówił, to mówił wprost do człowieka: Idź i więcej nie grzesz, nie czyń tego więcej, nie postępuj tak. To jest prawdziwy Chrystus. Fałszywy mówi: ‘A kto nie grzeszy? Wszyscy grzeszą. Bóg wie, że jesteś słabym człowiekiem, dlatego dał Syna, żeby cię zbawić. Syn zasłania wszystkie twoje grzechy, Ojciec nie widzi ich, nie martw się, będziesz w domu Ojca całą wieczność. Pan cię kocha’; takie i inne rzeczy.

Kiedy widzimy Syna i Jego bycie przed Ojcem, w jakim On stanie jest przed Ojcem, w wielkim wołaniu ze łzami staje przed Bogiem, Swoim Ojcem, to widzimy zupełnie innego Syna niż ktoś nam maluje. Jeżeli więc ten dar będziesz używać w ten sposób jak używa człowieka, któremu należało się coś dać, to jesteś oszukany, oszukana, idziesz do gehenny. Jeżeli ten dar traktujesz jako jedyną łaskę od Boga, wyjście naprzeciw, w którym Bóg daje ci jeszcze szansę uratować się, to wtedy ten dar będzie dla ciebie czymś najcenniejszym i wszystko uznasz za śmieć, aby zyskać Chrystusa, zyskać Boży dar, bo rozumiesz, że poza Chrystusem wszystko jest śmieciem niczym nie wartym. Bo to wszystko zostało zanieczyszczone grzechem. Jedyny czysty to Chrystus. I masz szansę ratować się i ja, bo Bóg tak nas umiłował, że dał nam Syna. Ale Syn nie po to został nam dany, żeby grzesznik czuł się spokojny, ale po to, by grzesznik przestał być dalej grzesznikiem. Jeżeli to działa w tobie i Duch Boży pracuje w tym kierunku, to znaczy, że prawdziwy Chrystus jest twoim Chrystusem. Jeżeli jest ci dobrze, gdy grzeszysz i nie ma problemu, twoje sumienie nie rusza cię, obawiam się, że zamieniłeś czy zamieniłaś prawdziwego Chrystusa na fałszywego. Prawdziwy nigdy nie zgodzi się na grzech. Nie jest oskarżycielem, ale nie zgodzi się na to, żeby grzesznik pozostał grzesznikiem i czuł się zbawiony.

Ewangelia Jana 2, 16: „A do sprzedawców gołębi rzekł: Zabierzcie to stąd, z domu Ojca mego nie czyńcie targowiska.” Co to jest targowisko? To jest miejsce handlu, gdzie ludzie handlują różnymi rzeczami i czują się tacy zadowoleni. A czym oni handlowali? Handlowali oczywiście ofiarami, czymś takim ważnym, cennym. Ludzie szli, składali Bogu ofiary. Mogli więc od razu kupić sobie taką ofiarę, złożyć gołąbki, owieczki, czy cokolwiek. Wszystko było więc na miejscu i wszystko wyglądało bardzo pobożnie. Ale Jezus widział, że to jest targowisko, a nie dom Ojca. Ludzie nie przychodzili tam, aby oczyszczać się, uświęcać. Tam było normalnie zarabianie pieniędzy na ludzkich pobożnościach, na tym, że ludzie przychodzili do tego miejsca, doznawali, że chcieliby Bogu coś ofiarować. A więc masz na miejscu; cena taka, taka, taka i tyle. Handel więc, przehandlowywanie.

Dlaczego człowieka tak burzy mocne prawdziwe Boże Słowo? Dlatego, że człowiek nie chce takiego Słowa, bo Ono wymusza na człowieku działanie ukorzające, uniżające. Człowiek chce słyszeć słowa, które pozwolą czuć się swobodnie, kiedy człowiek czyni zło. I to jest niebezpieczne, bo człowiek, który czyni zło, powinien raczej szukać słowa, które będzie mówiło, że to jest złe i trzeba z tym skończyć, bo wtedy jest szansa, że człowiek zrozumie, że jest szansa na uwolnienie z tego grzechu, i że właśnie Jezus z tego uwalnia, On może zbawić.

A więc w domu Bożym normalnie przebiegał handel. To tak, że ja tu siedzę i jestem handlarzem, i myślę sobie ile mogę na was zarobić. Jak będę za ostro cisnął to prawdopodobnie niewiele zarobię, bo się na mnie obrazicie i odejdziecie. Będę więc mówił takie słowa, żeby dać wam pewne poczucie, że jest trochę źle, jest Pan, który może was uratować, ale bardzo ważna jest ofiara pieniężna, bo jeżeli ktoś złoży ofiarę pieniężną, to Bóg wejrzy na to, bo dał pieniądze na zacne cele i wtedy Bóg będzie miał ciebie za dobrego przedstawiciela wiary. Handel - ile można zyskać, ile można zarobić. To było już po Panu Jezusie.

 Zwróćcie uwagę, że Pan Jezus zrobił wielki kłopot. Wiecie komu? Lekarzom, psychologom. Bo pierwsze, to uzdrawiał ludzi za darmo, bez lekarstw; cała ich produkcja lekarska padała. Uwalniał też ludzi z demonów. Co teraz robić? Podupadało. Tak samo, jak pamiętacie ten handel, gdzie robili posążki Artemidy, a tu przyszedł Paweł i wielki szum; padnie nasz interes. Trzeba zniszczyć tego człowieka! I tutaj to samo. Lekarz zarobił na tej kobiecie, wszystko z niej wytargał, a teraz przyszła do Pana Jezusa i w jednej chwili została uzdrowiona. I ona mogła powiedzieć innym: Ludzie nie biegajcie do lekarzy, Jezus uzdrawia za darmo! I pojawiły się niepokoje. Co On tu wyprawia, dlaczego On nie bierze pieniędzy za to? Jakby brał pieniądze i to duże, to może ludzie zastanowili by się; dobra, pójdę do tego lekarza, on trochę mniej bierze od Jezusa. Ale Jezus robił to za darmo. Głosił Sowo Boże o Królestwie Bożym, czego nie robili ani faryzeusze ani kapłani, bo oni przecież nie poszliby do grzeszników, żeby z nimi usiąść i żeby z nimi w ogóle cokolwiek czynić. A Jezus poszedł tam. Zupełnie więc nie pasował nikomu. Nawet Jan Chrzciciel był niepewnym: Czy to jesteś Ty, czy ktoś jeszcze inny ma przyjść? Nawet Janowi Ten Chrystus nie pasował, a Jan był największym z ludzi, miał więc Boże rozpoznanie jako Boży człowiek, Boży prorok. Ten Jezus więc, który chodził po ziemi tak naprawdę nie pasował nikomu do niczego, ponieważ Jego postępowanie było zupełnie inne niż ludzie sobie myśleli. On przyszedł zbawić grzesznika a nie tworzyć tu na ziemi nową religię, nowe warstwy. Nawet uczniowie tak myśleli – kto z nas będzie najważniejszy, itd. Myśleli w ten sposób o tym, co Jezus teraz właśnie czyni.

Dzieje Apostolskie 7,51-53: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy! Którego z proroków nie prześladowali ojcowie wasi? Pozabijali też tych, którzy przepowiedzieli przyjście Sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami, wy, którzy otrzymaliście zakon, jak wam go dali aniołowie, a nie przestrzegaliście go.” Wiecie, tak człowiek używa to, co Bóg daje. Występuje przeciwko, niszczy, zabija. Czy chcesz być w gronie tych ludzi? Czy chcesz niszczyć, zabijać duchowe, Chrystusowe przez swoje ja, przez swoje myślenie, że masz prawo deptać po Chrystusie? Ludzie dochodzą teraz do różnych wniosków. Depczą po Biblii, czują się silni.

Pomyśl jak mógłbyś, mogłabyś żyć, gdybyś nigdy nie odważył się, nie odważyła się deptać po Krwi Chrystusa, po Jego Ofierze za ciebie, grzesznika, grzesznicy? Tylko szanowałbyś, szanowałabyś Jego Ofiarę i wszędzie czyniłbyś, czyniłabyś tylko to, co On chce? Jak by wyglądało twoje życie i twój wpływ na tych, wśród, których przebywasz? Czy to nie byłby Chrystus? Czy nie po to przyszedł, żeby po Nim został prawdziwy obraz? Pomyśl co robisz. Łatwo jest pokazywać swoją odwagę w czynieniu zła, a trudno jest pokazać swoje uniżenie, by nie czynić zła. Trzeba wyprzeć się siebie, by nie odpowiadać złem za zło, a też wyprzeć się siebie, żeby nie czynić zła. Ile zła jest czynionego między wierzącymi ludźmi? Zabijane jest prawdziwe Boże Słowo, Syn odrzucany jest w codzienności. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób dar Boży traktowany jest jako coś, co człowiek może zrobić z tym coś, co zechce. Handel. Pomyśl, to jest bardzo ważne, by myśleć o tym, bo Jezus naprawdę zbawia ludzi, ale ci ludzie mają inne życie, inaczej żyją.

Ewangelia Mateusza 26, 14-16: „Wtedy odszedł jeden z dwunastu, którego zwano Judasz Iskariot, do arcykapłanów i rzekł: Co mi chcecie dać, a ja go wam wydam? Oni zaś wypłacili mu trzydzieści srebrników. I odtąd szukał sposobności, aby go wydać.” Judasz sprzedał Go za trzydzieści srebrników. Za co my sprzedajemy Go dzisiaj? Dlaczego tak mało jest Go między nami wierzącymi a tak wiele jest nas? Dlaczego my wypychamy Chrystusa, a wchodzimy w Jego miejsce i pokazujemy siebie? Nie wstydzimy się, my, chrześcijanie nie wstydzimy się pokazywać siebie, a wstydzimy się pokazywać Chrystusa. Krępujemy się, gdyby zobaczono w nas łagodność, dobroć, cierpliwość. My wiemy, że depcze się po tym co dobre, bo cóż, dobro nie odpowie przecież jadem. Ale podeptać po zjadliwych ludziach to strach, bo mogą się mocno odgryźć. Dlatego łatwo depcze się po dobroci a zważa się na agresję.

Jezus przyszedł, On jest dobrem od Boga. Jak wielu szanuje to dobro a jak wielu lekceważy Go i pomija w swoim codziennym życiu, w wyborach? Handlują, przehandlowują Chrystusa za swój honor, są lepsi, są więksi, potrafią uczynić różne złe rzeczy i nie czuć się nawet zawstydzeni, a wstydzą się być czyści, miłosierni, wdzięczni, szczęśliwi, miłujący to, co dobre. Ten handel trwa już przez tyle pokoleń. Pomyśl, po której jesteś stronie? Czy przehandlowujesz Chrystusa za swoje ja, za poczucie, że masz prawo robić różne rzeczy, o których Jezus mówi, że nie masz już prawa, Ja umarłem na krzyżu, żebyś nigdy więcej już nie czynił, nie czyniła tego. Jeśli by ci się zdarzyło, mogę ci przebaczyć to, ale jeżeli będziesz to robić rozmyślnie, może okazać się, że już ci nie przebaczę. Tak mówi Jezus. Nie jest to więc zabawa.

 To jest prawdziwe ratowanie się, prawdziwa świadomość, że mam do czynienia z Synem Boga, który został dany nie jako coś przyjemnego mnie, człowieczkowi, ale jako jedyna alternatywa do uratowania się. Albo wszystko to będzie Chrystus, albo zginę w gehennie, jeśli zlekceważę Go. W zakonie, jeśli popełniłem jedno przestępstwo, winien byłem wszystkiego. Jeżeli nie wykorzystam tego, co przyszło w Synu i będę Go lekceważyć, zginę; wpadam pod zakon i ginę. Myśl o tym, jest szansa, jest szansa docenić Boży dar, szanować Boży dar i zrozumieć jak wiele on znaczy.

List do Hebrajczyków 12,16: „żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje.” Wcześniejsze wiersze, 14.15: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana, bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu,” Uważając, żeby nie niszczyć ale budować, żeby ratować. Pamiętaj, to jest bardzo ważne. Chrystus przyszedł zbawić nas, uratować. Ale jeśli my będziemy lekceważyć Go, to zginiemy. Stara natura bardzo  lubi udawać pobożną, ale nie jest pobożna.

2Koryntian 2,15-17: „Zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni; dla jednych jest to woń śmierci ku śmierci, dla drugich woń życia ku życiu. A do tego któż jest zdatny? Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga.” Dlaczego apostoł Paweł przytacza tu, że my nie jesteśmy handlarzami. Bo było wielu handlarzy w tym czasie. Mówi: Czy wy jesteście tacy lekkomyślni, że przychodzi ktoś do was, mówi wam kłamstwo i wy wierzycie mu? A kiedy ja mówię wam prawdę, nie wierzycie mi? Tłumaczy im, że im nie chodzi o wasze życie z Bogiem, im chodzi o własną chwałę, żeby szczycić się tym, że was zyskali dla siebie. Mówi: A ja myślę o tym, żebyście uratowali się, oddając swoje życie, oddając swoje życie ku temu, abyście mogli uratować się.

Pomyśl więc, że jest dar – Chrystus. Nigdy nie traktuj Go jako coś, co ci się należało. Traktuj Jezusa jako dar, który ci się nie należał, ale Bóg dał Go, żeby dać ci możliwość uratować się. Jeżeli tak będziesz myśleć, to będziesz świadomym czy świadomą, że to nie jest zabawa w Kościół; Chrystus albo Belial. Albo Chrystus i życie albo Belial i grzech. W życiu Chrystusa nie ma grzechu. Albo ratujesz się, albo zginiesz. Bóg umiłował nas i dał nam ratunek, jedyny ratunek - w Swoim Synu. Tu nie ma zabawy. To jest poważna sprawa. Dlatego nie możemy handlować, myśląc sobie, że Bóg chce mieć handlarzy, takich posłańców, którzy oceniają człowieka jak handlarz: ‘O, temu powiem tak, to się nawróci, temu powiem tak, to się nawróci, temu obiecam uzdrowienie, obiecam, że polepszy się w rodzinie, że wszystko się ułoży, z żoną, z mężem, będzie lepiej, z dziećmi. Wszystko będzie lepiej, tylko przyjdź do Jezusa’.

Podczas gdy Jezus mówi, że kto Mnie przyjmie, będzie miał gorzej, domownicy staną się jego wrogami. I kto teraz mówi prawdę – handlarz, czy Chrystus? To co jest prawdą jest to, że nigdy nie miałeś możliwości tyle cierpieć i ucierpieć, co należąc do Chrystusa. Gdybym żył w świecie, miałbym swoich koleżków, koleżanki, bawiłbym się do śmierci. Ileż cierpień bym uniknął, których nie uniknąłem nawracając się do Chrystusa, wręcz wszedłem w nie od razu. Tylko nawróciłem się, od razu wszedłem w kłopoty, w przeciwności, w pomówienie, w oskarżenia, w inne rzeczy. I mój stan pogorszył się co do świata, ale co Boga, polepszył się. Kiedy więc idę za Chrystusem, wobec świata wchodzę w wojnę. Ale co do Boga wchodzę w pokój. Nie można sprzedawać Chrystusa przehandlowując Go za obietnice, za to że będzie ci miło, fajnie, zawsze będziesz mieć pieniądze. ‘Nigdy ci nie zabraknie, człowieku. To jest Bóg! Stwórca! On ci wszystko da. Będziesz chory, uzdrowi cię, zobaczysz, wszystko będzie pięknie, jak w bajce’. A później ludzie mówią, że obiecali, że Bóg będzie mnie kochać, wszystko robić, a On w ogóle nic nie robi w tej sprawie. I zaczynają oskarżać Boga; obiecał. Bóg nie obiecywał, to ludzie, handlarze obiecywali. A oni: ‘Bóg obiecał mi takie rzeczy i nie robi tego’. Ilu odwróciło się w ten sposób. Za Panem Jezusem idzie tłum, a Pan odwraca się i naprawdę jestem pod wrażeniem, mówi: Jeżeli chcecie iść za Mną, to musicie wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż, pójść za Mną i naśladować Mnie. A kto idzie bez krzyża za Mną, nie może być Moim uczniem.

Jezus zawsze mówi prawdę. Ta prawda jest trudna. Pamiętacie jak mówił o jedzeniu własnego Ciała i piciu własnej Krwi, i jak uczniowie odwrócili się od Niego? On nie biegał za nimi i nie tłumaczył im. On wiedział, że jeżeli człowiek nie zostanie, żeby dowiedzieć się jak jest, to ten człowiek nie jest godny, nie jest warty, by być uczniem Jego, bo ten człowiek zawsze będzie zaraz gotowy obrazić się, zrazić, zniechęcić; kolejny raz, kolejny raz, będzie tylko szarpać i szarpać. Pan Jezus wiedział o tym, a Piotr też wiedział: „Panie, do kogo pójdziemy, Ty masz Słowa żywota”. Nikt inny nie mówi tego, co Ty mówisz. Nie mówią prawdy, ludzie handlują, przekłamują. Kapłani, uczeni w Piśmie; wszyscy kłamią, żeby tylko zyskać, albo dotrzeć na wyższe pozycje, cokolwiek. W człowieku zawsze siedzi to, by być lubianym, być lubianą; trzeba tak to zrobić, żeby ludzie lubili mnie. A czy Pana Jezusa lubili? Ilu nie lubiło Go? Ilu nienawidziło Go z tego powodu, że mówił prawdę? Jeżeli chcesz handlować, to nie ten Chrystus.

List do Hebrajczyków 1,1-4: „Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków; ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył. On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach i stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię.”, oraz 2,1-4: „Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo spotkało się ze słuszną odpłatą, to jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli, a Bóg poręczył je również znakami i cudami, i różnorodnymi niezwykłymi czynami oraz darami Ducha Świętego według swojej woli.” Jak my ujdziemy cało, jeśli zlekceważymy to zwiastowanie? Doradzam czytać Biblię z szacunkiem, nie zmieniać tego, co jest napisane i uciekać od wszystkich, którzy mówią co innego. Szkoda marnować czas na słuchanie bzdur. Skoro Pan Jezus powiedział i apostołowie to powtórzyli, to nie potrzebujemy dodatkowych nauczycieli, którzy będą tłumaczyć, co powiedział Pan Jezus i co powiedzieli apostołowie. Nie potrzebujemy tłumaczy, potrzebujemy słuchać się. Bo tłumacz zawsze przetłumaczy coś po swojemu; bo ja to rozumiem tak, ja to rozumiem tak. Nie. Pan powiedział w ten sposób i czyń to. Jeżeli jeszcze tego nie rozumiesz, to zrozumiesz. Przyjdzie czas i zrozumiesz. Ale idź dalej za Nim i czyń to, co On do ciebie mówi. Bądź Mu posłusznym, posłuszną. To jest właśnie uniknięcie handlu, kombinowania.

Pan Jezus mówi bardzo, bardzo wyraźnie: Nikt nie może przyjść do Ojca, tylko przeze Mnie. Niech Bóg pomoże nam to zrozumieć. Mamy mnóstwo różnych doświadczeń, gdzie ludzie próbują powiedzieć, że to powinno być takie miłe, przyjemne, a to mnie napręża, powoduje, że ja się źle czuję. I takie inne rzeczy. Jeżeli nie miłujesz brata swego miłością Chrystusa, to powinieneś  źle się czuć, gdy słyszysz o miłości brata swego miłością Chrystusa. Powinieneś, powinnaś się źle czuć. To jest naturalne. A jeśli nie czujesz się źle, to znaczy, że jesteś już upartym grzesznikiem, który nie miłując stał się już upartym, upartą, i nie ma poczucia wstydu, że nie czyni rozkazów Chrystusa Jezusa. A Słowo Boże mówi, że kto by Go nie słuchał, zginie w gehennie. A Jezus rozkazał abyśmy nawzajem miłowali się. Mówię wam, że to nie jest zabawa. To jest poważna rzecz. Do domu Ojca nie wejdzie nikt, kto omija Jego Syna i nie słucha się Jego Syna. Albo robimy coś prawdziwego, rzeczywistego, albo chcemy znaleźć aprobatę u innych, żeby inni uznali nas, że my też jesteśmy jak wszyscy. Albo prawda, albo życie w handlu. Duch Święty nie przyszedł też po to, żeby zaspokajać ludzkie pragnienia, tylko po to, żeby uwielbić Bożego Syna w nas. To jest ważne.

Ewangelia Mateusza 7, 13.14: „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.” Widzicie, internet ułatwia pewne rzeczy i pozwala ludziom słuchać teraz to, co mówię, nie będąc w tym miejscu. Ale kiedyś tak nie było i uważam, że kiedyś było lepiej, że człowiek musiał opuścić swój dom i musiał wejść w jakieś doświadczenia, żeby przemieścić się i trafić w miejsce, gdzie będzie głoszona ewangelia, żeby później wracając z powrotem ponieść też jakieś konsekwencje tego wydarzenia i wiedząc, robię to dlatego, że potrzebuję być tam, gdzie jest głoszone Boże Słowo. Tak chodzili za Panem Jezusem i nie zależało im: A, dobra, ty pójdź; wyślemy jednego z wioski, niech on posłucha i on przyjdzie, i powie nam co Jezus opowiada. Nie. Szli całą wioską, szli za Nim, aby usłyszeć, co mówi Pan Jezus. Dzisiaj ludzie są coraz bardziej wygodni, coraz bardziej myślący o sobie, żeby to jak najmniej kosztowało mnie, żebym nie musiał, czy nie musiała poświęcać się. A kiedyś ludzie biegli aby być razem. Zobaczcie jak ogołaca nas wróg. Ja rozumiem, jeżeli ktoś nie może, nie ma takiej możliwości. To bardzo dobrze, że to jest. A jeśli ktoś może a omija, żeby wykorzystać sobie to, bo się nie chce, to obawiam się, że w innych sprawach też może się nie chcieć, w kolejnych też może się nie chcieć. Zawsze od czegoś zaczyna się. Potem można jeszcze sobie odsłuchać; znowu kolejne ułatwienie. Człowiek nie musi tak uważnie słuchać, bo w razie czego odsłucham sobie. Kiedy nie można było odsłuchać, człowiek musiał uważnie słuchać, bo przecież jeżeli zamyślę się i odlecę gdzieś myślą, to stracę wątek i nie będę wiedzieć o czym teraz Ten Jezus mówił.

Mamy więc różne rzeczy, które są, dzieją się i mogą przynieść człowiekowi szkodę; wydają się lepsze. Zobaczcie, ile ludzie mogą słuchać kazań, zobaczcie jak są zepsuci, że te kazania wcale nie polepszają ich. Wręcz odwrotnie, czynią z nich agresorów, są agresywni, potrafią być oskarżycielscy, nie patrzą na to w jakie miejsce wchodzą, co tam się dzieje, jak działa Bóg, tylko od razu oskarżają, bo tego nie ma, tamtego nie ma, czy czegoś jeszcze nie ma, bo niewiele wiecie, bo wy nic nie wiecie w ogóle. A nie patrzą jak ludzie żyją, czy żyją według życia Jezusa, czy nie, tylko pycha, duma, arogancja. I to wynika z tego wszystkiego, bo nie ma poniżenia, uniżenia w tych kazaniach. Jest wywyższanie człowieka, a poniżanie Chrystusa. Jest przehandlowywanie Chrystusa za ludzi, którzy wchodzą na stronę, którzy potwierdzą, że jesteście uznani, jesteście uważani. A jeżeli w rzeczywistości gdzieś ktoś mówi prawdę, to jest krytykowany i atakowany, że jest kłamcą, oszustem, zwodzicielem. Tak mówiono o Chrystusie; uważajcie, On zwodzi lud, jest niebezpieczny. Chrystus niebezpieczny? Tak. Niebezpieczny dla tych wszystkich oszustów, bo mówi  prawdę, niebezpieczny dla tych lekarzy, którzy wykorzystują swoje umiejętności, żeby ograbiać ludzi z pieniędzy, bo uzdrawia za darmo. Niebezpieczny. I w dzisiejszych czasach też czyni to  samo, jest takim samym wczoraj, dziś i na wieki.

Czy jest to dla nas sprawa oczywista? Jest tylko jedna wąska droga i niewielu nią wchodzi. Jeżeli więc niewielu a większość idzie szeroką, to muszę sprawdzić czy ja idę wąską, czy szeroką. Czy jestem człowiekiem, który szybko wchodzi w złość, w nastawienia, czy jestem człowiekiem, który jest mężem, niewiastą pokoju. Czy Chrystus panuje nade mną, czy ja nad Chrystusem. Czy chcę uczyć się, sam nie ucząc się. Wielu wychodzi, żeby głosić ewangelię, sami nie dając się nauczyć. Teraz jest więc tak ważne – czy wiesz o kim mówisz? Czy wiesz, że On nie jest taki agresywny, ani nie jest taki oślizły, taki, żeby zobaczywszy, że ktoś tak, to ja też będę w ten sposób, żeby było dobrze. Jezus zawsze jest prawdziwy. On kocha ludzi i chce ratować. Ale On chce naprawdę ratować, bo po to przyszedł. Gdyby Chrystus dzisiaj tu przyszedł, jakbyś się czuł, jakbyś się czuła, przecież On wszystko wie.

Galacjan 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie”. „Bóg dał Swego Jednorodzonego Syna, aby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.” I tu apostoł Paweł opisuje to, co tam jest napisane. Mówi: „Nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego.” Nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus. On stał się ważniejszym ode mnie, przyjąłem Boży dar, żebym nie żył już ja, ale by żył we mnie Chrystus. To jest przyjęcie Bożego daru, po to przyszedł Syn. Dla mnie i dla ciebie jest to więc ważne – nie my, lecz Chrystus. To jest podstawa Ewangelii. Jeżeli my chcemy używać Jezusa do niecnych celów, to On nie da się tak używać, to będzie fałszywy Chrystus. Jeżeli chcemy ratować się, to Prawdziwy nadal wyciąga Swoje ręce i daje szansę, Mówi: Kto trwa we Mnie i wydaje owoc, ten będzie zbawiony. Ale kto nie wydaje owocu, ten będzie zgubiony. On zawsze jest prawdziwy. Uczmy się więc prawdziwego Jezusa. Jeżeli prawdziwy Chrystus zajmuje się nami, to my musimy żyć w prawdzie. Kto żyje w prawdzie, ten jest wolnym człowiekiem. Nasza miłość musi być nie udawana, musi być prawdziwa, relacje nasze muszą być szczere, muszą być uczciwe, muszą być oparte na Synu. Jeżeli należymy do Niego, to nie zgromadzamy się po to, żeby odbyć akt religijny, tylko rozumiemy, że stajemy przed Bogiem. Nie chcemy być jak Ananiasz i Safira, próbujący oszukać Boga. Tu nie ma takiego ludzkiego strachu, straszenia Bogiem, czy inne rzeczy. To jest taka zdrowa bojaźń, która pozwala człowiekowi uciekać od złego. Nie potrzebuję popisywać się, nie potrzebuję udawać kogoś, nie potrzebuję grozić komuś, żeby pokazać, że jestem lepszy. Potrzebuję być sam świadomym, czy jestem uratowany dzisiaj. Bo jeśli nie, to co ja tu wyprawiam? Handluję swoją wiecznością za to, żeby ludzie uważali mnie za kogoś świętego. To jest bez sensu.

1Tymoteusza 1,15-17: „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu. A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu, niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków. Amen.” Prawdziwa to mowa. Chrystus przyszedł zbawić grzeszników. I Paweł mówi: Z których ja jestem pierwszy. Byłem przeciwnikiem, byłem wrogiem. On stanął na mojej drodze, przemówił do mnie i zrozumiałem. To jest Zbawiciel, to jest Pan, to jest Władca, Odkupiciel, to jest Boży Syn. Przed Nim zadrżały nogi Saulowe. Padł i zrozumiał, że to nie jest ktoś, kogo można używać jak się chce. To jest Ktoś, Kto żąda wszelkiego posłuszeństwa. On zbawia posłusznych synów i córki. Bóg daje Swoim posłusznym synom i córkom Swego Ducha Świętego, a wszak Duch ożywia, ciało nic nie pomaga. Mamy punkt za punktem, który pokazuje, że możemy zginąć bardzo łatwo w gehennie, a z trudnością ratujemy się. W gehennie idzie łatwo zginąć, ale z trudnością jesteśmy ratowani.

2Koryntian 4, 6-12: „Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.”

W ten sposób dokonuje się zbawcze dzieło Syna Bożego. Tak działa dar Boży. Przejmuje władzę nad nami i ratuje nas od tego kim staliśmy się z powodu niewoli diabła. Poznać Go, to jest najwyższy zaszczyt. Wiedzieć o Nim prawdę, to znaczy doznawać czegoś, co na tym świecie jest niemile widziane. Ludzie nie chcą znać prawdy o sobie, wolą słyszeć kłamstwo. Nie lubią napomnień, wskazań, przypomnień, irytują się. Uważają, że nie potrzebują tego, a wszak nieustannie potrzebujemy, aby przypominać sobie o Chrystusie, napominać się Chrystusem, pocieszać się Chrystusem. W Nim mamy wszystko, co jest potrzebne, oprócz jednego, grzeszenia. On nigdy nie zgrzeszył i dlatego nie zgadza się na nasze grzeszenie. Doradzam, oczyszczajmy się, uświęcajmy się. Bez tego nie zobaczymy Pana. Nie demonstrujmy swojej niezależności, nie pokazujmy swoich starych charakterków. Raczej chciejmy, żeby było widać w nas coraz więcej Chrystusa. To będzie dla Ojca świadectwem, że Jego Syn został przez nas prawidłowo przyjęty. Amen.

 

Jan 14:23