26.06.2010 Marian Łaszewski - Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata cz2
Kazanie 26.06.2010
Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata cz2
Marian Łaszewski
Widzimy, że kiedy Pan Jezus był kuszony na pustyni to również mówił: „napisano” i tutaj uczniowie przypomnieli sobie, że napisano. To jest ten sam Duch.
W 18 wierszu czytamy: „Wtedy odezwali się Żydzi, mówiąc do niego: Jaki znak okażesz nam na dowód, że ci to wolno czynić?” Jan 2,18. Jaki znak pokażesz na dowód? Pan Jezus mógł powiedzieć: „Przecież widzieliście ile cudów uczyniłem.” Pamiętacie, jak uczniowie Jana przyszli i co Pan Jezus wtedy pokazał? Było wielu uzdrowionych, demony wypędzone i głoszona Ewangelia o Królestwie. Czy jesteś w tym miejscu? Myślę, że często nie rozumiemy wielu rzeczy, dlatego, że nie rozumiemy tego, co się dzieje dzisiaj. Wydaje nam się, że jesteśmy dobrymi ludźmi, a to jest obrzydliwość, rozumiecie? Dobry człowiek jest obrzydliwością dla Boga. Kiedy powiedziano do Pana Jezusa: „Nauczycielu dobry”, Jezus powiedział: „Nikt nie jest dobry, tylko Bóg.” Gdyby był na ziemi dobry człowiek to Jezus by nie umierał. Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej i dlatego człowiek musi mieć świadomość co znaczy ta ofiara, musi być przejęty tym, co Jezus dla niego uczynił. Dlatego, że człowiek stracił dzisiaj widzące oczy dalej nie widzi Jezusa w Jego potędze, miłości, chwale i w Jego posłuszeństwie. Nie przeżywa przejścia przez cierpienia i Jego zwycięstwa na krzyżu. Żyje, patrzy na to, czyta o tym, a jego serce jest daleko od Pana. Tak jest, ponieważ człowiek ma o sobie dobre mniemanie, nie widzi potęgi grzechu, nie widzi tego chytrego i przebiegłego wroga, który zdobył niejednego człowieka, zwiódł i oszukał, i człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy w jak nędznym jest stanie. Myślisz o sobie, że jesteś bogaty, a jesteś nędzny – mówi Chrystus, ślepy i nagi. Ale dzisiejszy człowiek nie myśli nawet o tym, że jest ślepy i nagi. „Jestem w porządku, jestem dobry” – mówi i dlatego czyta te Słowa i Jego serce jest nieczułe, gdyż nie potrzebuje takiej ofiary, nie potrzebuje takiego poświęcenia ze strony Jezusa, nie potrzebuje być z Jezusem, kiedy On idzie do ogrodu Getsemane. Może zasnąć sobie jak uczniowie i drzemać. Jaki znak nam pokażesz? Pan Jezus mógł się przecież powołać na znak, przecież tam byli ludzie, arcykapłani i ci, którzy przyszli do świątyni. Mógł powołać się na przykład na znak: „Oto panna pocznie i porodzi Syna”. Przecież był narodzony z panny. Mógł przytoczyć z Księgi Izajasza 53 rozdział: „Oto mój sługa, On poniesie grzechy wielu”. Dlaczego Jezus przytacza co innego? Jak myślicie?
Ewangelia Jana, 2 rozdział, 19 wiersz: „Jezus, odpowiadając, rzekł im: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję.” Jakże ci ludzie mogli patrzeć na Niego? Cała ich logika, wszystko co posiedli w mądrości patrzyło przecież na Jezusa i myślało sobie: „Co On mówi? Jaki to znak? Przecież mnóstwo budowniczych budowało tą świątynię i to czterdzieści sześć lat. A On w trzy dni ją odbuduje? Sam?” A czy tak było? Po pierwsze ten znak stał się przyczyną Jego wydania na śmierć, tak? Co powiedzieli świadkowie, którzy przyszli? „Słyszeliśmy jak mówił: Zburzcie tą świątynię, a Ja ją w trzy dni odbuduję”. Wtedy arcykapłan mówi: „Powiedz!” I Jezus powiedział. Kapłan rozdarł szaty i rzekł: „Słyszeliście, zbluźnił! Trzeba Go zabić”. A więc słowa, które Jezus wypowiada w tym momencie, wie, że będą użyte przeciwko Niemu jako ostateczny argument, tak musiało się stać. Nic nie dzieje się tak sobie. On jest gotów być Barankiem, idzie w tym kierunku. To jest znak, któremu i tak nie uwierzyli. Co zrobili, kiedy dowiedzieli się o tym, że On zmartwychwstał? Przekupili żołnierzy, aby powiedzieli, że to uczniowie Go wykradli i następnie chcieli zabijać Jego uczniów. Otrzymali znak i tak nie uwierzyli. Jakikolwiek więc by był to znak, oni i tak by mieli swoje zdanie: „Choćby kto z martwych powstał i tak nie uwierzycie”. Jezus wiedział, co jest w ich sercach. Ale pomyślmy - gdyby Jezus nie poddał się temu, aby ten znak został wykonany, gdyby Jezus nie zgodził się na to, żeby zostało zburzone Jego ciało, to czy oni mogliby to zrobić? Nie. Nie było takiej mocy na tej ziemi, która mogłaby sprawić, aby Jezus został zburzony. „Taki rozkaz wziąłem od Ojca – mam moc je dać i mam moc znowu je odzyskać z powrotem”. Wiedział, że taka jest kolej rzeczy, coś musi być zburzone, żeby mogło zacząć się na nowo. Musi być zburzony cielesny człowiek wraz ze swoimi grzechami, wszystkimi obrzydliwościami, żeby mógł zaistnieć nowy człowiek. On wiedział, w Nim i myśmy umarli. Tak musiało się stać. Arcykapłan nawet prorokował: „Czy nie lepiej, żeby jeden zginął, niż żeby cały naród miał zginąć?” To jest ten Boży Baranek.
Kiedy czytamy w Dziejach Apostolskich, w drugim rozdziale, od 22 do 24 wiersza słowa, które również pokazują to wydarzenie już później: „Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany.” Wyście Go zburzyli rękami bezbożnych, ale Bóg Go wzbudził. Wiecie, Żydzi nie wiedzieli, że burzą swoje własne wybranie, gdyby wiedzieli, ratowaliby Jezusa Chrystusa, żeby tylko nie został ukrzyżowany. Przecież oni byli narodem wybranym, mieli swoją świątynię, wiedzieli, że są najważniejszym narodem na tej ziemi. Kiedy burzyli, to burzyli swoją własną pozycję. Wielu później musiało być głęboko poruszonych, kiedy Piotr i Paweł zostali wysłani do nas pogan, żeby ogłosić nam radosną nowinę: „Oto w Chrystusie Bóg cały świat ze Sobą pojednał”. Jezus mówił: „Dzisiaj jest czas dla Izraela, ale kiedy Mnie zburzą to skończy się czas tylko dla nich, rozpocznie się czas dla całej ziemi, aby każdy który chce, przyszedł i mógł doznać uwolnienia i wywyższenia do samego tronu Bożego”. Później Paweł w piękny sposób, zafascynowany Swoim Mistrzem, pisze: „Oto Chrystus zburzył w sobie mur nieprzyjaźni, który nas dzielił i w Sobie jednym stworzył nowy lud złożony z Żydów i pogan.” Piękne. Oni mogli się chlubić swoimi dziesięcinami, różnymi rzeczami i to wszystko przestało mieć wartość. Już nie naród z dwunastu rodów, ale naród z wszystkich narodów, z każdego, który w Chrystusie odnalazł Swojego Zbawiciela.
Jezus umierał jako król Żydów, prawda? Nawet Piłat napisał: „Oto król żydowski” a zmartwychwstał jako król narodu, który składa się ze wszystkich ludzi, którzy wyjdą z tego świata, aby być Jego własnością. On umarł za Swój naród, a w tym narodzie byłeś ty i ja. Nie tylko za Żydów. Umarł jako król żydowski, a powstał jako Król królów i Pan panów. Jego Królestwo napełniło serce Jego ludu i znaleźli w Nim upodobanie. Tak wielką ofiarą jest Boży Baranek. To są piękne i wspaniałe słowa, które pokazują rzeczywistość.
Dlaczego Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia? Czy Bóg tak sobie to wymyślił, że zmartwychwstanie trzeciego dnia? U Boga jest porządek. Którego dnia został stworzony Adam? Adam został stworzony trzeciego dnia jak oznajmia Pismo: „Takie były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. W dniu, kiedy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, a jeszcze nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę, a tylko mgła wydobywała się z ziemi i zwilżała całą powierzchnię gleby,” 2 Mojżeszowa 2,4-6. Taki mamy widok. „Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.” 2 Mojżeszowa 2,7 Adam powstaje do życia. Patrzy i co widzi? Gołą ziemię i rosę. Nic więcej. Patrzy i na jego oczach co zaczyna się pojawiać? „I sprawił Pan Bóg, że wyrosło z ziemi wszelkie drzewo przyjemne” 2 Mojżeszowa 2,8a Adam patrzy i podziwia. Wiecie, on nigdy nie widział trawy. Patrzy, że rośnie trawa, jest miękka, przyjemna, a drzewa jakie są piękne, a jakie owoce smaczne. Na jego oczach Bóg to wszystko czyni. On widzi stwarzanie. Kiedy stwarzane są również zwierzęta, bo czytamy o tym w pierwszym rozdziale, te wodne, powietrzne i lądowe. Adam to wszystko widzi, on je nazywa, ale nie jest zaspokojony niczym, co zobaczył. Ani drzewami, ani latającymi ptakami, ani czystą wodą, w której mógł zanurkować i widzieć wszystko hen daleko, taka była czysta. Piękne warunki. Adam jest cały czas niezadowolony. Nic go nie zaspokaja. „Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. Utworzył więc Pan Bóg z ziemi wszelkie dzikie zwierzęta i wszelkie ptactwo niebios i przyprowadził do człowieka, aby zobaczyć, jak je nazwie, a każda istota żywa miała mieć taką nazwę, jaką nada jej człowiek. Nadał tedy człowiek nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebios, i wszelkim dzikim zwierzętom. Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia. Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta.” 2 Mojżeszowa 2,18-23 Jest szósty dzień, Ewa uczyniona jest z Adama. Z kogoś żyjącego.
Pan Jezus powstaje trzeciego dnia, kończy się era Adama pierwszego, zaczyna się drugiego. Pierwszy jest ciałem, a drugi jest duchem ożywiającym. Pierwszy miał oblubienicę, musiał na nią trochę poczekać. Ile? Trzy dni czekał Adam na swoją pomoc i oblubienicę. To jest ciekawe. W którym tysiącleciu żyjemy od czasów Jezusa? W trzecim chyba, tak? A może Jego Oblubienica już coraz bardziej jest gotowa? On Sam sobie ją przygotowuje, czyni ją czystą, szlachetną i piękną, aby mogła z Nim być całą wieczność. Ale najważniejsze jest właśnie to, że tego właśnie trzeciego dnia drugi Adam staje się duchem ożywiającym i każdy, który w Nim zostanie znaleziony, jest przeznaczony na wieczność z Bogiem. Dlatego musiało się to zgodzić, rozumiecie? Pierwszy Adam i drugi musiał przejąć dokładnie w tym samym dniu to, czego ten pierwszy nie mógł uczynić. Drugi to uczynił. Pierwszy usłyszał od Boga; „Nie wolno wam jeść z tego drzewa”. Nie upilnował swojej żony, ani samego siebie. Drugi nigdy tego nie zrobi, już to wejście Baranka do świątyni zwiastuje nam, że On wykona wszystko, co jest zgodne z wolą Ojca i nic inaczej nie zrobi, jak tylko tak, jak jest to zgodne z wolą Ojca. Choćby tysiąc czy tryliony szatanów przyszło i kusiło Go i oferowało Mu nie wiadomo ile, tak jak na pustyni szatan oferował: „Dam ci to wszystko, oddaj mi tylko pokłon”. Baranek Boży odrzuca to wszystko, nic dla Niego nie ma znaczenia jak tylko wola Ojca. Tylko jedno – aby tylko wola Ojca została wykonana. Pięknym jest Oblubieńcem. Kościół powinien zachwycać się Oblubieńcem. On jest tak piękny, czysty i szlachetny. Kobieto, niewiasto Boża, Kościele, jak ten Chrystus jest w naszych sercach, Ten, Który życie za mnie i za ciebie położył, abyśmy nie zginęli na wieki, ale żyli? Patrzmy na Niego, kiedy czytamy Boże Słowo. Podziwiajmy Go kiedy wpływa na nas, kiedy kształtuje nas i przysposabia sobie niewiastę piękną, czystą, świętą i nieskalaną. On to potrafi.
„Zburzcie tą świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję”, jakże potężne doświadczenie, prawda? Ktoś mógłby sobie pomyśleć: „Wyeliminowaliśmy tego Chrystusa”, a On powstaje trzeciego dnia i zaczyna się potężne Boże działanie. Wszystko, co jest w Chrystusie jest uratowane, zbawione. Wszystko, co w Nim dostaje zupełnie inne doświadczenie i społeczność z Ojcem. Ewa została wzięta z Adama, a my z Chrystusa. Kto jest w Chrystusie, ten jest zbawiony, to jest piękna Boża rzeczywistość.
Pomyśl, ile rzeczy nie rozumiemy i nie wiemy, tylko dlatego, że się spieszymy i nie zatrzymamy się przy Jezusie żeby Go zobaczyć i posłuchać. Popatrzeć na to, co On czynił, jak On to czynił i dlaczego. Biegniemy, przeczytamy urywek, już coś wiemy, czujemy się w porządku, ale za chwilę zapomnieliśmy, bo to nie przejęło naszego serca. Nie zobaczyliśmy Go jak On szedł, jaką wielką miał odwagę. Może patrzymy na Dawida jak stanął przeciwko Goliatowi, a cóż to tam Goliat! Jezus wziął na siebie wszystkie nasze grzechy, abyśmy obumarłszy grzechom w Nim, nowe życie prowadzili. Kiedy czytam potężne Słowa, że już nie mamy znać Jezusa według ciała i siebie nie mamy znać według ciała, ale według nowego człowieka, czy ja je rozumiem? Jezus nie jest dla mnie już Żydem, a ja nie jestem Polakiem, On jest Oblubieńcem, a ja jestem cząstką Oblubienicy. Jest to Jego Królestwo nie z tej ziemi. Musimy znać te Słowa, wiedzieć i kosztować z tego dobrodziejstwa, że możemy patrzeć na Chrystusa. Musimy zobaczyć to, że trafiliśmy na targowisko tego świata i zagubiliśmy się w cenach, w myśleniu co kupimy, za co, kiedy kupimy, jak, czy uda się czy nie, a zapomnieliśmy o Baranku Bożym, Który przychodzi, żeby to wszystko rozwalić, rozrzucić i powypędzać. W Mojej świątyni będzie modlitwa, a to przecież my jesteśmy Jego świątynią, Żeby nią być, musieliśmy umrzeć, aby powstać do życia. Bóg nie będzie mieszkał razem w społeczności z grzechem. Pan Jezus umierał za to, żebyśmy mogli być oczyszczeni Jego krwią, aby Bóg mógł w nas zamieszkać. Czytamy w Biblii, że w Nim mieszkała pełnia boskości i my w Nim mamy tą pełnię. A słuchacie to Słowo, że kto niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg? Jak można niszczyć Bożą świątynię? Właśnie tak, jak oni to robili – wprowadzając do środka targi, wprowadzając pożądliwości, mamonę. Jest mamona to spokój, nie ma jej, to trwoga. Jest mamona, to jest wizja tego i tamtego. Gdy jej nie ma, co będziemy robić na tej ziemi? To niszczy świątynię. Gdy człowiek wpuszcza to do środka, tego zniszczy Bóg. Nie można czcić Świętego i Wszechmogącego Boga i boga mamonę. Wiele razy przeczytawszy ten urywek idzie się dalej, człowiek się nawet nie zatrzyma, nie pomyśli ile znaczy dla mnie ten Chrystus? Czy też bym tak potrafił? A Jezus mówi: „Jedni za drugich życie kładźcie” a to znaczy, że ta umiejętność jest nam dana w Nim, żebyśmy mieli odwagę iść dalej i być świątynią Boga.
Pamiętacie, w Jerozolimie stała piękna świątynia, wszyscy, którzy ją widzieli zachwycali się nią. A Bóg mówi: „Jeśli odwrócicie się ode Mnie do grzechów i będziecie żyli w grzechach, nie dacie Mi się wyprowadzić, to Ja was rozrzucę, a Jerozolimę zburzę i ta świątynia będzie też zburzona.” Nie można być świątynią Bożą, kiedy odwracamy się od Boga i żyjemy w bezbożności. Może dojść do momentu, że Bóg będzie napominał wiele razy, ale w pewnym momencie przyjdzie już koniec i Bóg zburzy i zniszczy to miejsce. Bóg się nie przywiązuje, On jest skupiony na Swoim Synu i na tym, co trwa w Jego Synu.
Nigdy nie przychodźmy do Niego z pustymi rękoma, to jest bardzo ważne, On tego nie chce, ponieważ ubłogosławił Swój lud wszelkim duchowym błogosławieństwem Niebios. Dał wszystko, abyśmy mogli do Niego przychodzić. I to jest Jego Syn. To jest skarbnica, w której ukryte są wszystkie skarby. I Bóg chce, żebyśmy przychodzili do Niego bogato, w Chrystusie, z ofiarą, która jest Jemu miła. Przez tą ofiarę mamy wstęp do miejsca najświętszego, gdyż ten Boży Branek osiągnął to dla mnie i dla ciebie. Trzeciego dnia powstał nowy człowiek, mężczyzna, wieczny, bez śmierci. W Nim zaczął się tworzyć Kościół i on musi się wypełnić, ta niewiasta musi być cała, musi tam być każda cząstka, żadnej nie może zabraknąć. Kiedy wszystkie cząstki będą już zebrane w tą jedną niewiastę, wtedy On wróci. Różnica jest taka, że On zna nas dokładnie, wie o nas wszystko a my musimy Go poznawać. To jest dla nas przywilej, że On chce dawać nam się poznawać. Myśl o tym i niech twoje serce czeka: „Panie, Jego Oblubienica przygotowała się. Panie, chcę być cząstką Twojej ukochanej, a ona jest szlachetna, czysta, to Ty taką ją sobie czynisz. Panie, chcę, abyś mnie taką czynił, chcę być dla ciebie tą Oblubienicą, którą Ojciec dla Ciebie przygotował”. Ojciec powiedział: „Chcę współpracować z tobą, Kościele, abyś był, jak Mój Syn”. Bóg ma moc w nas to czynić, ale musimy być wpatrzeni w Jego Syna. W co dzisiaj patrzysz? Co obserwuje twoje serce? Jeśli to nie jest Chrystus to jesteś zwiedziony czy zwiedziona, oszukany czy oszukana, jesteś związany tymi rzeczami i nie możesz rozkoszować się potęgą Bożego Syna. Jan Chrzciciel mówi: „Moje serce się rozkoszuje słysząc głos Oblubieńca, muszę stawać się mniejszy, a On wzrastać.”
Niech Duch Święty napełnia nas, gdyż rozum tu nie pomoże. On musi nas poprowadzić tą święta drogą podziwiania i uwielbiania Jezusa. Musimy czytać Biblię trzymając się Pana i patrząc na Niego. Nie bezmyślnie, nie jak głupcy, którzy nie znają i nie wiedzą jaka cena została zapłacona, by dzisiaj przeze mnie poganina była czytana Biblia i żebym miał niebiańską nadzieję. Jak wielka cena musiała być zapłacona, jak bardzo Bóg nas ukochał, abyśmy dzisiaj byli świątynią Boga żywego czy z Żydów czy z pogan.
Piotr pisze: „U Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat”. Myślę, że tego trzeciego tysiąclecia wszystko się wykona, nie wiemy kiedy. Pan powstał o świecie, może liczmy na ten świt, że i przy świcie tego trzeciego tysiąclecia to wszystko się wykona. Bóg wie. Widzimy wiele znaków, które pokazują, że to jest blisko. Widzimy wiele wykonujących się znaków, które są opisane w Księdze Objawienia. Potrzebujemy dzisiaj poznawać Oblubieńca jeszcze bardziej, jeszcze bardziej dzisiaj potrzebujemy Ducha Świętego, który by nas napełniał rozkoszą patrzenia na Syna Bożego. Potrzebujemy Bożego pobudzenia na każdy dzień, żeby podziwiać Pana. Wszystko to jest bardzo ważne.
On mówił o świątyni ciała Swego. „Gdy więc został wzbudzony z martwych, przypomnieli sobie uczniowie jego, że to mówił, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.” Jan 2,22 Ileż razy już uczniowie uwierzyli Słowom, które wyrzekł Jezus? Wcześniej, na uczcie weselnej, widząc ten cud, również uwierzyli w Niego. Kiedy widzieli rozmnożony chleb uwierzyli w Niego. Kiedy widzieli wzbudzanych z martwych uwierzyli w Niego. Widzicie więc, że wiara wzrasta w miarę poznawania, bo jest ze słuchania, a słuchanie przez Jego Słowo. Wzrastamy w wierze poznając Pana. Nie mogę powiedzieć, że moja wiara już wie wszystko. Wiem tyle, ile Go poznałem. Pamiętamy Tomasza – „nie uwierzę jak Go nie dotknę” chociaż słyszał, prawda? Pan Jezus przyszedł i powiedział: „Dotknij! Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Musisz być z Panem, musisz być z Biblią, aż twoje serce się poruszy, aż zaczniesz Go kochać, tak że będziesz gotowy oddać życie, ale nie zrobić niczego, co On nie chce. To jest kierunek dla mnie i dla ciebie. Nie inny.
Tam było zgromadzenie religijne, ludzie się spotkali, ofiary zostały przygotowane, wszystko wyglądało pięknie. Przyszedł Pan i rozbił to wszystko. To się Bogu nie podoba. Serca nasze muszą należeć do Pana. Musimy widzieć Pana, żeby codziennie wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż, aby Go naśladować. Musimy widzieć Go takim jakim jest i kochać Go takim i On powiedział, że to jest życie wieczne poznawać Ojca i Syna, którego On posłał.
Wiecie, kiedyś Izraelita, kiedy chciał z całego serca uwielbić Boga przychodził z ofiarą całopalną, cieszył się: „Nie przychodzę Boże teraz z powodu moich grzechów, wszystko jest już załatwione, wszystko zrobiłem, co miałem zrobić, żeby być oczyszczonym, złożyłem ofiarę za grzech, ofiarę pokutną, ofiarę pojednania, zadośćuczynienia, wszystko złożyłem, co powinienem złożyć, a teraz Boże mogę Ci złożyć ofiarę całopalną, wszystko dla Ciebie. „ O, Panie, doprowadź nas do takiego stanu, żebyśmy mogli złożyć siebie żywych Tobie w Jezusie, żebyś miał nas dla siebie. Te wszystkie ofiary zostały wypełnione w tej jednej, w Chrystusie. I z tym Chrystusem przychodzimy. Jeśli ktoś chciałby szukać czegoś na temat pustych rąk, to najlepiej znajdzie to w 2 Księdze Mojżeszowej, rozdział 34, 20 werset. Nie będziesz miał pustych rąk, kiedy przychodzisz do Mnie, gdyż Ja jestem Bogiem, który ci błogosławi. Mamy przyjść z Chrystusem. „O Boże, przychodzę w imieniu Jezusa, tej doskonałej Ofiary, które była gotowa wejść w świątynię, wypędzić wszystko w czym nie masz upodobania i stawić Siebie w to miejsce i powiedzieć: Ojcze, oto jestem, aby wypełnić wolę Twoją, aby Mój lud miał zawsze z czym przyjść do Ciebie.”
Pamiętaj, to jest dziwne, zwróć uwagę: kobieta rodzi dziecko, piękne, prawda? I ona musi iść i złożyć ofiarę na oczyszczenie. Dlaczego? Co zrobiła złego? Urodziła dziecko. Ale to dziecko rodzi się w grzechu. Z ciała grzechu bierze swój początek. Zobaczcie, kiedy człowiek chciał coś Bogu ślubować to nie mógł przyjść bez ofiary. „Chcę Boże Ci coś powiedzieć, chcę Tobie coś dać wspaniałego, Boże”. Jest ofiara. Nie ma inaczej. A jeśli złożył swój dom: „Boże, daję Ci swój dom”. Ofiara. Chcesz odkupić, to płacisz jedną piątą więcej. Nic, nawet dobrego słowa bez ofiary nie możesz powiedzieć, rozumiesz? Nie tylko: „Panie, wyznaję Ci moje grzechy, upadłem, coś się stało”. Nawet dobre słowo: „Boże, dziękuję Ci” nie może przyjść bez ofiary dziękczynnej. Wszystko musi przyjść z ofiarą. Taka jest Boża rzeczywistość. I chwała Bogu za to. Niech Pan napełnia nas tym, co dostaliśmy w Jego Synu, Jezusie Chrystusie i dzisiejszego dnia, abyśmy w tym nowym Adamie trwali i wytrwali do końca. On nie ma takiego charakteru jak pierwszy Adam, On ma doskonały charakter. Pierwszy Adam był bardzo dobry, drugi jest doskonały, pierwsza oblubienica była bardzo dobra, druga jest doskonała, i ona będzie żyła na wieczność, bo pochodzi z doskonałego Oblubieńca. Chwała Bogu za Jezusa! Amen.

