10 05 2025 wieczorne Marian – Stare człowieczeństwo i Nowe Człowieczeństwo cz 3
10 05 2025 wieczorne Marian – Stare człowieczeństwo i Nowe Człowieczeństwo cz 3
Chwała Bogu za tą łaskę, którą okazał nam, dając nam możliwość uratowania się z tej ziemi. Bądźmy zawsze wdzięczni Mu za to, że posłał nam Swego Syna, dał nam możliwość uratowania się w Nim. Musimy pamiętać, że uratować się w Nim, to nie znaczy, że schować się w Nim. My mamy w Nim żyć, mamy żyć dzięki Niemu. On jest Głową a my Ciałem. Bóg posłał więc Syna, aby każdy mógł w Nim opuścić strefę zagrożenia, której grozi kara gehenny, i żebyśmy mogli mieć dom w Niebie, być u Ojca.
Chrystus przyszedł więc aby zabrać nas w Sobie na krzyż, ale też w Sobie zabrać, kiedy zmartwychwstał i zabrać w Sobie, kiedy poszedł do Nieba, aby tam przygotować dla nas miejsce. Chwała Panu! To jest niesamowite, że Pan przyszedł. Mówię, że żadna religia nie jest w stanie wprowadzić nas do Nieba, do społeczności z Bogiem, tylko Chrystus. Kto trwa w Nim, ten wydaje dobry owoc. Kto nie trwa, ten nie wydaje owocu. Dla mnie i dla ciebie nadzieją jest Chrystus, życie Chrystusa w nas i my w Nim. To jest nasza nadzieja. Tu nie ma, że przychodzę i coś sobie robię. Ja muszę być w Nim. Ty też musisz być w Nim. W Nim nie możesz być bez poddania się Jemu. To jest konieczność.
Kiedy Chrystus przychodzi na ziemię, wszystko jest zepsute, grzeszne, religia jest tak zepsuta, tak obrócona w zupełnie innym kierunku niż Bóg dał, aby była w kierunku Niego, zwrócona na zupełnie inne cele, na inne pragnienia, w sumie do diabła, bo Jezus powiedział im, że ojcem ich jest diabeł i oni służą diabłu, a nie Bogu. Wyobraź sobie, że ziemia jest cała zepsuta. Kiedyś Bóg pokazał mi dwa razy ziemię, to byłem przerażony jak ona jest zepsuta; samo zło. I w to miejsce przychodzi Nowy Człowiek. I to jest dla nas właśnie wielka zachęta, że Jego nic nie skaziło. On mógł żyć na tej ziemi nieskażony przez ten świat. Diabeł próbował skazić Go, przegrał. Ludzie próbowali i przegrali. Wszystko przegrywało, a On szedł i wygrywał. Podchodzi do Niego trędowaty i mówi: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić. Jezus kładzie na Niego ręce i mówi: Chcę, bądź zdrowy. On nie obawiał się. My mielibyśmy problem; gdyby do nas przywiązać trupa, to trup pochłonąłby nas. A gdyby do Jezusa, to życie Jezusa pochłonęłoby trupa. Jego nic nie było w stanie zmienić, On zmieniał wszystko. To jest niesamowite! My, trupy, ożyliśmy dzięki Niemu, bo On jest Życiem. Mamy więc takiego Chrystusa. Taki jest Nowy Człowiek. To nie jest ktoś, kto sobie ulega różnym rzeczom. On jest Zwycięzcą, przechodzi przez wszystkie wydarzenia w sposób zwycięski.
I my mamy takie proste doświadczenie. Kiedy Chrystus wykonał już całe zadanie i odszedł do Ojca, to bez względu na to, w jakiej kulturze, w jakim pokoleniu, w którym wieku, ktokolwiek nawraca się, to zawsze nawraca się do tego samego Jezusa Chrystusa, który chodził w ciele po ziemi, który żyje. I nie ma znaczenia jaka kultura jest na ziemi. Może być kultura tak rozwinięta, jak chrześcijańska i wszystkie kraje są chrześcijańskie, i z takiej kultury chrześcijańskiej wychodzi człowiek do Chrystusa, bo Jezus nie jest w tej kulturze. On jest Życiem, On nie jest jakąś kulturą, On jest Życiem. Człowiek więc opuszcza kulturę chrześcijańską. W tej chrześcijańskiej kulturze różne rzeczy robiliśmy, różne rzeczy były odprawiane i Chrystus wydostał nas stamtąd. Jeżeli ktoś był muzułmaninem, wychodzi stamtąd do Chrystusa. Jeżeli ktoś był w ten czy w tamten sposób religijny, wychodzi do Chrystusa. Chrystus wywołuje z wszystkich kultur. Jest Ten sam dla wszystkich. Wszyscy więc stają się takimi samymi jak On jest.
A więc bez względu czy to jest w Afryce, w Polsce, czarnoskóry, czerwonoskóry, biały, jakikolwiek człowiek, ale człowiek, staje się jasny jak Chrystus. Staje się jasny jak światło. Dla ludzi staje się oczywiste, że ten człowiek nie żyje już jak żyją ci wszyscy ludzie w tej kulturze. I przez to staje się znienawidzony, jest zdrajcą kulturowym, jest zdrajcą rodzinnym, jest zdrajcą wobec żony, wobec męża, wobec dzieci, wobec rodziców. Uważają, że zdradził, że podeptał po kulturze ojców, że wprowadza w rodzinę coś, co jest wstydem dla wszystkich. I gdziekolwiek taki człowiek by się nie nawracał, to dokładnie dzieje się to samo. Staje się wstydem dla swojej rodziny. W jakiejś kulturze za obowiązek poczytywane jest, że ojciec ma zabić taką osobę, która odwraca się od kultury, która jest w tym miejscu i idzie do Chrystusa. Ma być zabity, albo otruty, jakkolwiek ma przestać funkcjonować, jeżeli nie chce zmienić swojego zdania. To jest obowiązek aby było zachowane to, co ma być, że to jest ktoś traktowany jak zdrajca. W naszej kulturze można źle mówić o takim kimś; słyszałem nawet o opluciu kogoś, kto przestał być w kulturze chrześcijańskiej, która żyje religijnie. Ogólnie poczytuje się to jako zdradę rodzinną, jako że nie z takim człowiekiem brałam, brałem ślub; ty nie jesteś tym samym, ty zdradziłeś ślubowanie, które mi złożyłeś, czy złożyłaś. Ale to wszystko było złożone w starym człowieczeństwie. A tutaj człowiek nawraca się i przed tym człowiekiem staje ten sam Chrystus i On wzywa do całkowitego uwolnienia; inaczej nie da rady uczyć się Chrystusa.
Kiedy więc trwamy w Chrystusie, wtedy i my będziemy nieskażeni przez ten świat, bo my mamy nowe życie. A nowe życie, to jest życie, które żyje nawet pośród śmierci. Jesteśmy pośród umarłych, ale nie jesteśmy umarłymi. Dlatego jest tak ważne, żeby to zrozumieć, że to nie jest jakieś bawienie się w religię. To jest najstraszniejsza rzecz, jeżeli wierzący ludzie wprowadzają religię między siebie i zaczynają żyć religijnie; w zgromadzeniu żyją tak, poza zgromadzeniem żyją inaczej. To jest tragedia, to jest wielkie oszustwo, bo Jezus nie jest raz taki, raz inny. Jezus jest taki sam – wczoraj, dzisiaj i na wieki taki sam. A więc jeżeli my prowadzimy podwójne, potrójne, poczwórne życie, to my już jesteśmy oszukani i oszukujemy innych. Musimy zrobić porządek. To musi umrzeć, musi być jeden Chrystus.
Czytamy bardzo wyraźne Słowo Boga, że Bóg współdziała z tymi, którzy Go miłują. A za co mamy Go miłować? Za to, że dał nam Syna. A po co dał Syna? Żebyśmy umarli dla grzechu, a żyli dla Boga. Miłujemy Go za to, że dał nam Syna, abyśmy umarli dla świata a żyli dla Boga. On nie chce, żebyśmy żyli jak świat, On chce, żebyśmy żyli jak Jego synowie i córki. Miłujemy Boga za to, że wkroczył w nasze pogańskie zepsute życie, zatrzymał nasze nałogowe oddawanie się przyjemnościom i skierował nas w kierunku Swego Umiłowanego Syna, i podjął decyzję, że my mamy być tacy jak Jego Syn. Miłujemy Go za takie plany wobec nas, jakie On miał już przed założeniem świata. Czy nie miłujemy Go? Czy uważamy, że to jest za duże wymaganie, żebym ja był jak Chrystus.
Przed tym rozpoczęciem Duch Święty poddawał mi takie pytanie: Czy ty chcesz być jak Chrystus? Zadaj sobie pytanie: Czy ty chcesz być jak Chrystus? Bo od tego wszystko zaczyna się. Wielu wierzących nie chce być jak Chrystus. Wstydzą się być jak Chrystus, wolą być sobą, wolą żyć po swojemu, zachowywać swoje zadowolenia, swoje przyjemności, pozostać sobą. I wtedy zaczyna się, że coś dam temu Chrystusowi, ale nie wszystko, bo On za dużo wymaga. Jeżeli zaś chcę być jak Chrystus, to wtedy ukrzyżuję swoje ja, wydam na krzyż, bo wiem, że moje ja sprzecza się z tym, kim jest Chrystus. Ono próbuje szukać chwały u ludzi, ono próbuje znaleźć poklask, ono potrzebuje, żeby ktoś uznał. Ono nie lubi być odrzucone, ono nie lubi być wyszydzone, wykpione, a to jest gwarantowane w Chrystusie i to gwarantowane Testamentem, bo jest zapisane w Testamencie, że skoro On cierpiał, to i my cierpieć będziemy. Jest to więc Testamentowy zapis - bierzesz Jezusa, bierzesz z całym Jego bogactwem i z całym Jego odrzuceniem. Nie tylko to, że czyni cuda i fajnie byłoby mieć Jezusa jakbym zachorował czy coś, ale również to, że wystawię się na szyderstwo należąc do Jezusa i uznając Jego życie za cenniejsze niż wszystko, co osiągnął człowiek na ziemi.
Nowe Człowieczeństwo porzuca jak śmieć stare człowieczeństwo. Jeżeli człowiek tego nie doświadczył, to znaczy, że jeszcze nie rozprawił się ze swoim starym Adamem czy starą Ewą i to chrześcijańskie życie będzie zawsze zagubione; będą poruszenia, ale będą się też działy złe rzeczy, nagminnie – złe i poruszenie. Czasami ruszy się sumienie, że dzieje się coś złego, ale jakoś uciszy się, że w sumie to nie jest najgorsze, są gorsi i nie będzie tak źle. Czy więc masz już zakończony temat starego człowieczeństwa? Czy już jest to rozliczone, zakończone? Temat zakończył się, stare już nie żyje. To jest bardzo ważne, bo Jezus miłuje tych, którzy umarli wraz z Nim. Nie możesz prowadzić swojego życia, myśląc, że tak żyje Jezus. Nie możesz zmienić Jezusa. To ty i ja mamy zmieniać się na obraz Jezusa. On nie zmieni się.
Próba więc zmienienia Jezusa przez wszystkie pokolenia okazała się przegrana. On dalej jest taki sam. A tyle pokoleń próbowało zmienić Go, zrobić innego Jezusa. A On dalej jest taki sam, tak samo wymagający, tak samo niosący pomoc, tak samo miłujący. Czy to więc już stało się? Znamy dobrze List do Filipian apostoła Pawła: „Wszystko, co mu było zyskiem, uznałem za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa.”
Widzicie, docierają kolejni ludzie, chrzczą się; z reguły to są zagubieni ludzie, którzy dalej myślą, że weszli w jakąś religię, dołączyli do jakiejś religii; w sumie fajni ludzie, to też będzie fajnie. I dołączają do religii, nie dołączają do Chrystusa. Jezus nie staje się ich Głową. Oni po prostu stają się częścią religii; tak myślą, że to jest religia. Są ludzie, którzy należą do Chrystusa, żyją dzięki Jezusowi Chrystusowi, ale uważają, że to jest przesada, że za dużo ten człowiek od siebie wymaga, że wystarczy przecież modlić się, śpiewać i też jestem zbawiony, zbawiona. Zobaczcie co dzieje się z tymi ludźmi. Oni nie są upodobniani do Chrystusa. Bóg z nimi nie współdziała, Duch Święty nie pracuje nad nimi. Oni chodzą, ale tak naprawdę po jakimś czasie nie wiedzą po co chodzą do tego miejsca. Wydaje im się, że tutaj są tylko jakieś potępienia, oskarżenia, że ludzie domagają się jakiejś świętości. Oni i tak już dosyć dużo zrobili, że wystawili się, bo wzięli chrzest i nie rozumieją tego, że to nie chodzi o dołączenie do religii. Tu chodzi o to, że stajesz się częścią Ciała Chrystusowego i w tym Ciele Chrystusowym wykonuje się Boża praca. I Duch Święty wszystkie cząstki przysposabia do tego, żeby były podobne do Chrystusa. Ta praca musi więc wykonywać się w tobie. Nie możesz żyć pośród wierzących jak niewierzący, czy niewierząca. Duch Święty musi w tobie działać i musi prowadzić cię wzwyż w kierunku Chrystusa. Wtedy rozwijasz się i wzrastasz. Przecież o tym była mowa. Jeżeli ktoś nie idzie już za Chrystusem, ten cofa się i ginie w końcu. A mnóstwo ludzi w ten właśnie sposób ginie i myślą, że o co chodzi? Niby wszystko robiłem, czytałem, modliłem się, a ginę. Dlatego, że to nie Chrystus jest przyczyną tego przyjścia, tylko, że fajni ludzie czy cokolwiek innego. To musi być Chrystus. Przychodzę do Chrystusa. Jestem ochrzczony w Chrystusa, nie w jakąś religię, nie w jakieś ludzkie zgromadzenie, ale w Chrystusa. Rozpoczynam nowe życie w Chrystusie. Wszystko, co mam, mam w Chrystusie. Zbór może przestać istnieć, a ja nadal mam to w Chrystusie. Zbór może istnieć, dalej mam to w Chrystusie. Wszyscy mamy to w Chrystusie. To jest jedyne miejsce, w którym wszyscy mamy to, co cenne, wieczne i prawdziwe. My więc nie jesteśmy wystarczający, żeby zachować taki Skarb, ale Chrystus jest nie do okradzenia przez wroga. W Chrystusie więc nasz Skarb jest zapewniony; nic jemu się nie stanie.
Czy więc opuściłeś, opuściłaś już kulturę? Czy już przestałeś, przestałaś istnieć kulturowo, jako część tej kultury w jakiej urodziłeś, urodziłaś się? Czy teraz dla ciebie wzorem jest Chrystus? I jesteś teraz świadomy, że kultura to był wytwór diabła? Każda kultura jest wytworem wroga. On prowadzi ludzi niby w rozwoju, ale tak naprawdę są w każdej kulturze coraz gorsi. Są coraz bardziej złośliwi, nienawistni, złodziejscy, kłamliwi. Tam gdzie prostota, tam jest jeszcze zachowana jakaś szczerość, prawość. A w tych rozwojowych kulturach, gdzie ludzie są coraz zasobniejsi, jest coraz więcej zdrad, oszustw.
Czy opuściłeś, czy opuściłaś tą kulturę? Musisz wyjść z kultury, bo inaczej będziesz myśleć kulturą a nie Chrystusem. I w twojej głowie będzie nadal, co pomyśli o mnie kultura, co pomyśli o mnie ten czas, w którym teraz żyję. Gdybyś żył w innym czasie, inna była kultura, inaczej by ciebie oceniali i patrzyli by na ciebie jak na dziwoląga i pomyśleliby: Jak ty wyglądasz? Ale w tej kulturze oceniają inaczej. Czy opuściłeś więc już ocenę świata, jak świat ciebie ocenia? A patrzysz na Chrystusa, co On o tobie myśli. Bo już wiesz, że świat tkwi w złym, a Chrystus to Życie. Zobaczcie ile trzeba czekać, żeby ludzie opuścili kulturę, z której wychodzą, zamiast porzucić ją natychmiast widząc życie Jezusa. W tym jest olbrzymi problem, bo człowiek czuje się zniewolony, bo ja muszę przestać być taki, jaki ten świat wymaga abym był; ja muszę przestać to i przestać to, i przestać to; to co ten świat w końcu pomyśli o mnie, że zwariowałem czy zwariowałam, że we mnie nie ma już nic normalnego? No tak, o Jezusie też tak myśleli. Czy ty chcesz Jezusa? Czy chcesz połączyć kulturę tego świata z Chrystusem i pomyśleć sobie, że będziesz mógł, będziesz mogła rozwijać się, że Duch Święty będzie mógł prowadzić cię dalej. Gwarantuję ci, że nie. Będzie ci coraz łatwiej żyć. Coraz mniej duchowych trudności będzie stać na twojej drodze i będzie ci coraz swobodniej żyć kulturalnie jak te świat. Tak właśnie wracają ludzie do starego, nie porzuciwszy tego całkowicie i dokładnie. Później słyszysz jak chrześcijanie mówią językiem kulturowym, jak używają skrótów kulturowych; no bo tak się mówi, a więc oni też tak mówią. Oni są jak kultura, rozwijają się według tego jaka jest teraz moda na to, czy moda na to.
Czy Jezus jest modny? Jego moda zupełnie nie pasuje do dzisiejszej kultury, ale On jest Życiem. I Ojciec chce abyśmy wszyscy byli jak Jezus. Nieważne więc, że nawróciliśmy się w takiej kulturze. Przyszliśmy do tego samego Jezusa. Mówią, że my to jesteśmy tacy pozamykani, nie umiemy swobodnie cieszyć się. Afrykańczycy to potrafią wyrażać radość, od razu skaczą, klaskają, itd. To jest kultura, nic więcej. I ona nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Kiedy wychodzisz, stajesz w Chrystusie, stajesz się czysty, święty, nieskalany, nieskalana, masz społeczność z Bogiem i masz świadomość, że masz do czynienia z Bogiem. Nie jesteś kulturalnie usposobiony, żeby w ten czy inny sposób czcić Boga. Czcisz Boga w duchu i prawdzie. Czyż nie? To nie kultura czci Boga. Ten Afrykańczyk i ten Polak muszą opuścić kulturę, muszą stać się pobożni dzięki działającemu Duchowi Świętemu. On daje inną radość, radość czystą, zwycięską, Bożą, niesamowitą radość należenia do Boga. I masz taką cudowną świadomość, że Pan jest w niebie i ty z Nim rozmawiasz. Masz z Nim święte relacje. Jesteś normalny, normalną, nie zachowujesz się kulturowo, bo tak kultura się zachowuje. Dawid tańczył i był źle oceniony. Mówił: Dla Pana czyniłem to, nie dla kultury. Czy ty więc opuściłeś, opuściłaś kulturę? Czy ty dalej masz tą blokadę kulturalną, że tak powinno się zachowywać, tego wymaga kultura, żeby tak było, bo gdy będę jak Chrystus, to będę wyśmiany czy wyśmiana. Jezus powiedział, że ze Mnie się śmiali i z was śmieć się będą. Ale Moje Słowa słuchali i wasze słuchać będą.
Szkoda każdego człowieka, który nawraca się, zostaje ochrzczony, a potem żyje według kultury tego świata i wstydzi się Chrystusa i tam w świecie zachowuje się jak wszyscy inni grzesznicy, żeby nie odróżniać się od nich. Straszne to jest, żeby nie odróżniać się od świata, bo ten świat będzie patrzeć na ciebie, i będzie myśleć: Co to za człowiek, co za głupiec, uwierzył, przecież kto tu jeszcze wierzy w ogóle w Boga. Wstyd przecież wielki wierzyć w Boga. Kultura wymaga, że trzeba być ateistą, trzeba udawać, że wierzy się w Boga. A tak normalnie to trzeba sobie głupio żartować z Boga, opowiadać kawały na temat Boga i wymyślać jeszcze inne żartobliwe rzeczy na temat Boga. Kultura wymaga, żeby być takim swobodnym. I ludzie sprzedają Chrystusa dla kultury. A kultura to diabeł. Bo Bóg jest Jeden. On jest czysty, On jest prawdziwy, On jest cały czas taki sam, niezmienny. Niesamowite, co? I w każdym momencie my wychodzimy do tego samego Jezusa i dlatego Ten sam Jezus zbawia człowieka, który żył w drugim wieku i Ten sam Jezus zbawia człowieka, który żyje w dwudziestym pierwszym wieku. I Ten sam Jezus jest wzorem dla jednego i dla drugiego. Tak to wygląda, bo Ten sam Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem. Gdyby On zmieniał się kulturowo, to kultura tej drogi byłaby inna niż była w tamtym czasie, inne rozmowy byłby na tej drodze. A kiedy to jest ta sama Droga, Ten sam Jezus i to samo Życie, to na tej drodze tak samo rozmawiają ci, którzy nawrócili się w drugim wieku, jak i ci, którzy nawrócili się w dwudziestym pierwszym. Oni rozmawiają jak Słowo Boże mówi. Oni mają inne serce, czyste serce, a więc ich usta są czyste, ich mowa jest czysta. Oni są ze sobą złączeni w Chrystusie. Niesamowite, co?
Myślmy w ten sposób. Zachowujmy się między sobą nie tak jak wymaga kultura tego świata, ale jak wymaga życie Jezusa. Miłujmy się nawzajem, mówmy prawdę jeden drugiemu, bądźmy uczciwi wobec siebie, prawdziwi. To jest życie. Kultura wymaga polityczności. W polityce jest tak, że uśmiecham się do ciebie, mówię z tobą, a w sercu mam przeciwko tobie złe nastawienia. Taka kultura jest na tej ziemi, że nie masz uzewnętrzniać tego co zamyślasz zrobić, aby wcześniej nie domyślili się, że to zrobisz. Udawaj więc kogoś kim nie jesteś, żeby oszukać innych i wykorzystać to. Podczas gdy w życiu Jezusa w ogóle tego nie ma. Bądź prawdziwy, bądź prawdziwa, bądź uczciwy, bądź uczciwa, mów prawdę, ponieważ mścicielem okłamania, zakłamań jest Bóg. My nie żyjemy więc w kulturze, my nie postępujemy ze sobą kulturalnie. My jesteśmy prawdziwi i chcemy być ze sobą prawdziwi, szczerzy, prawi. Nie chcemy przygłaskiwać kulturalnie; no, każdy ma swój dom, każdy ma swoje życie, każdy ma swojego Chrystusa, aby tylko wierzyć w tego Chrystusa. A że taki jest twój, a taki jest mój, to przecież Bóg wie, że nie każdy z nas będzie taki sam. Ale Bóg postanowił, że mamy być tacy jak Jego Syn.
Pan Jezus żyjąc na ziemi wypowiedział takie Słowa, Ewangelia Jana 8, 28.29: „Wtedy rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył. A Ten, który mnie posłał, jest ze mną; nie zostawił mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się jemu podoba.”
I teraz nawracam się do tego Jezusa. Pytam się: Panie Jezu, co mam czynić? A Jezus mówi do mnie dokładnie to samo: Czyń zawsze to, co podoba się Bogu. To jest mój Jezus. On tak mówi do mnie, że zawsze mam czynić to, co podoba się Bogu. Nie zawsze tak czynię, ale On mówi, że zawsze mam tak czynić. On nie mówi: Marian, może ci się zdarzyć to albo tamto, Ja rozumiem, że jesteś tylko człowiekiem. On tak nie mówi. On mówi: Masz zawsze czynić to, co podoba się Bogu. Syn zawsze uwielbia Swojego Ojca. Ale gdyby mi się zdarzyło, to Jezus mówi: Mogę ci to przebaczyć. Przyjdź, proś o przebaczenie, Ja przebaczę ci. Ale nie uczy nigdy, żebym wkalkulował sobie moje życie, że będę zdradzał Boga, że będę zdradzał Jezusa, że będę żył sobie jak chcę, a potem będę przychodzić i będę załatwiać tematy z Panem. W Biblii to nazywa się cudzołóstwo. Jezus nie namawia do cudzołóstwa. Jeżeli więc On mówi, że jeżeli Ja zawsze czynię to, co się Bogu podoba, co podoba się Ojcu, to znaczy, że dla mnie i dla ciebie też będzie to mówił.
Ewangelia Jana 5,30: „Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał.” To jest Ten właśnie Jezus i to jest Jego życie w nas. Szkoda każdego człowieka, który nie rozumie, że zginie w gehennie, jeżeli nie uratuje go czy ją Jezus. Bo zginie w gehennie na pewno, ja tak wierzę, tak jest na pewno. Bo ci, którzy będą znalezieni poza Jezusem, zginą dlatego, że nie będą mogli wejść do domu Ojca. Do domu Ojca wchodzi się tylko w Chrystusie. Doradzam raczej wierzyć Bogu niż diabłu. I naprawdę rzetelnie wziąć się za soje codzienne życie z Bogiem. To nie jest zabawa w religię. To jest ratowanie się w Chrystusie. Poznać Go, to jest największa potrzeba, pisze apostoł. I dla mnie i dla ciebie poznać Chrystusa jest największą potrzebą. Pomyśl, że twoje życie musi gdzieś pójść, twoje życie musi gdzieś pójść. Czasami idziesz do dentysty, czasami idziesz na lody, ale gdzieś idziesz i w jednym miejscu spotyka cię ból, a w drugim przyjemność. Ale idziesz albo tu, albo tu, zależy co ci przyszło. Ale tu są dwa – albo idziesz do domu Ojca, albo idziesz do gehenny, gdzie nigdy nie będzie Boga.
I ty musisz to wiedzieć, człowiek musi wiedzieć, że twoje życie musi gdzieś pójść. I nie możesz myśleć sobie, że jakoś tam będzie, ty musisz walczyć o swoją wieczność. To nie jest coś, co zdobywa się byle jak. Paweł mówi: Ja umartwiam swoje ja, żeby nie stracić wieczności, umartwiam codziennie swoje ja, żeby dotrzeć do domu Ojca. Ja walczę o swoją wieczność. Apostoł walczył o swoją wieczność. On pilnuje tego, żeby żyć dzisiaj na ziemi w taki sposób, aby być zabranym do wieczności. On mówi: Co by mi dało, gdybym innych pozyskał, a sam na duszy poniósł szkodę. Walcz o swoją wieczność. Wielu myśli sobie, że dowiozą się do wieczności. To jest wielka wojna. Diabeł do ostatniego tchnienia walczy przeciwko tym, którzy idą do wieczności z Bogiem, żeby tam nie poszli, żeby tam odwieść ich, zatrzymać, cokolwiek zrobić, żeby zrezygnowali, żeby poszli w jakimś innym kierunku, żeby dali złapać się w pułapkę kulturową, czy jakąkolwiek, żeby dali złapać się w pułapkę rodzinną, czy jakąkolwiek, żeby gdzieś utknęli, zatrzymali się w tym podążaniu, przestali walczyć o swoją wieczność. Wszystko.
I wtedy mamy „fajne” chrześcijaństwo. Czy nie znużyło cię takie chrześcijaństwo – przychodzisz, siadasz, słuchasz, ktoś mówi i zdajesz sobie sprawę, że ten co mówi nie wie co mówi? I ci co słuchają też nie wiedzą, co słuchają. I wszyscy myślą, że są przed Bożym Obliczem. Przecież zdajesz sobie sprawę kto to jest Chrystus i gdyby Chrystus zaczął mówić, to zdajesz sobie sprawę, co mówiłby Chrystus. On nie zajmowałby nam czasu. On mówiłby nam o naszych problemach, żeby nam pomóc, żebyśmy nie zginęli w tych grzechach, w tych problemach, żebyśmy jak najszybciej wydostali się z nich. Dlatego Słowo Boże mówi, że jeśli dziś Jego głos usłyszałeś, to nie zatwardzaj serca swego. Tu nie chodzi o to, by cokolwiek mówić z Biblii, tu chodzi o to, czy ja rozumiem do kogo przyszedłem, z kim mam do czynienia. On nie posłał mnie głosić kazania, On posłał mnie żyć Słowem Swoim i żeby mówić o tym, co doświadczam w życiu z Nim, bo to jest najważniejsze. Jezus nie przyszedł głosić kazania, On przyszedł mówić o Ojcu. Ojcze, uwielbiłem Ciebie na ziemi, teraz Ty Mnie uwielbij tą chwałą, którą miałem u Ciebie przed założeniem świata.
Wiecie, to jest bardzo ważne. Dzisiaj toczy się właśnie bitwa o ciebie, o mnie, o nasze bycie, o nasze wieczne życie z Bogiem. Nie zgadzaj się na małostkowość, bierz wszystko, co największe i przychodź z tym do Boga, powiedz: Boże, chcę żyć jak Jezus, chcę mówić jak Jezus, chcę myśleć jak Jezus. Chcę pozdejmować palny jak Jezus, chcę być z Tobą, Ojcze, jak Jezus. Ojcze, wiem, że tak się Tobie podoba, że posłałeś Syna, żebym był jak Jezus. Chcę być jak Jezus, Ojcze. Rozumiem Twoje serce Ojcze, że nie wystarczy, że będę lepszy od kogoś, mam być jak Jezus. To jest Ojcze, Twoje pragnienie, abyśmy wszyscy byli jak Jezus i to jest najważniejsze. Pomyśl co musisz zrobić, żeby być jak Jezus, pomyśl, co musisz zostawić, co musisz wziąć, żeby być jak Jezus. Myśl o tym codziennie. Niech to zajmie ciebie całkowicie, bo Ojciec zajął się tym, bo Ojciec miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania. Ojciec i Syn miłują.
Pomyśl. Ja wiem, że łatwo jest zasnąć na tej ziemi. Wiem, że łatwo jest marzyć i mieć takie marzenia, ale one nie zrealizują się, jeżeli śpisz. To jest tylko dla żołnierzy. Pan Jezus mówi, że ci, którzy wygrywają, będą tam gdzie On. Nie ci, którzy śpią i marzą. Wygrywaj. Stocz codzienną bitwę o swoją wieczność. Wywalcz wszystko – czytanie Biblii, prawdziwą rozmowę z Bogiem, prawdziwą pokutę, porzucanie złego. Jeżeli stajesz przed Panem, masz od razu świadomość jak zawaliłeś tu sprawę, jak tam, jak nie tak zachowałeś się czy zachowałaś; zdajesz już sobie sprawę. Nie to, że zrobiłeś coś złego; nie zrobiłeś Bożego dobra i sprawa już została popsuta. Musisz coś z tym zrobić. To musi być uporządkowane. Nie możesz zostawiać po sobie bałaganu. W tym dniu bałagan, w tym dniu bałagan; kto to posprząta, kiedy? Pan Jezus nigdy nie miał bałaganu. Jego Człowieczeństwo jest doskonale czyste, uporządkowane. Każdy dzień jest w społeczności z Ojcem. On nie czyni nic bez woli Ojca i mówi o tym: Ja wszystko czynię, co chce Ojciec. Czy my czynimy wszystko, co chce Jezus? Czy to jest nasze chrześcijaństwo by czynić rozkazy Jezusa? Jan pisze, że kto Go zna, a nie pełni Jego rozkazów, ten Go nie zna. Janie! No nie przesadzaj! On pisze wprost. Kłamcą jest ten, który mówi, że zna Pana a nie żyje Jego rozkazami. Kłamcą jest ten, który mówi, że ma społeczność z Bogiem a żyje dalej w grzechu. I on pisze o kłamstwach.
Możemy przy okazji zobaczyć 2List Jana. Przeczytam cały: „Starszy do wybranej pani i do jej dzieci, które w prawdzie miłuję ja, a nie tylko ja, lecz i wszyscy, którzy poznali prawdę, ze względu na prawdę, która mieszka w nas i będzie z nami na wieki: Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i od Jezusa Chrystusa, Syna Ojca, niechaj będzie z nami w prawdzie i w miłości. Uradowałem się bardzo, że między dziećmi twoimi znalazłem takie, które chodzą w prawdzie, jak przykazał nam Ojciec. A teraz proszę cię, pani, abyśmy wzajemnie się miłowali, a nie podaję ci tego, jako nowego przykazania, lecz jako przykazanie, które mieliśmy od samego początku. A to jest miłość, abyśmy postępowali według przykazań jego. Takie jest to przykazanie, które słyszeliście od początku, aby było zasadą waszego postępowania. Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Taki jest zwodzicielem i antychrystem. Miejcie się na baczności, abyście nie utracili tego, nad czym pracowaliśmy, lecz abyście pełną zapłatę otrzymali. Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna. Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach. Miałbym wam wiele do napisania, ale nie chcę tego pisać piórem i atramentem, wszak spodziewam się być u was i osobiście z wami porozmawiać, ażeby radość nasza była zupełna. Pozdrawiają cię dzieci siostry twojej wybranej.”
Kto się za daleko zapędza, nie trzyma się nauki Chrystusa, kto pozostawia nauczanie Chrystusa i idzie w inne nauczania, ten nie ma Boga. To jest bardzo wyraźne. Czy nauka Chrystusowa jest dla ciebie wyznacznikiem? – tak jak Ja żyłem, tak i wy żyć będziecie; Ja pełniłem wolę Ojca i wy ją pełnić będziecie. Jest niesamowita bitwa o to, byśmy byli jako synowie i córki Boga, którzy pełnią wolę Ojca żyjąc w ciele tutaj na ziemi. To jest dla mnie i dla ciebie coś bardzo ważnego, by wypełniać wolę Ojca. Ogólnie ludzie zagubili to, co przyszło w Chrystusie i zaczęli żyć każdy po swojemu. Tak jak było kiedyś za Sędziów, bo nie było prawa; żyli każdy po swojemu. Nie było kogoś, kto by ich prowadził, ani sędziego, ani króla. Każdy jak pomyślał, tak żył. Zwróciliście uwagę, że dzisiaj chrześcijaństwo żyje, jakby nie mieli Króla? Jak by nie mieli Sędziego? Każdy żyje jak chce. A wszak jest Król, jest Sędzia i On będzie sądził wszystkich w Swoim Królestwie. Nie możemy więc żyć tak jak nam się podoba, tylko mamy żyć według upodobania Bożego.
Chrystus przyszedł w ciele, stał się Człowiekiem. Kiedy urodził się, aniołowie przyszli do pasterzy i powiedzieli: Oto Zbawiciel wam się narodził. I oni poszli zobaczyć. Kogo zobaczyli? Dzieciątko, małe dzieciątko, pierworodny syn Marii, Pierworodny Syn Ojca, Zbawiciel świata. Symeon bierze Go na ręce i mówi: Oto oczy moje widziały Zbawiciela, teraz mogę spokojnie odejść. Wiem, że przyszedł, aby spłacić mój dług, jestem wykupiony, wykupiona. Niesamowite szczęście, zadowolenie. On przyszedł w ciele, stał się człowiekiem jak my, znosił wszystkie przeciwności jak my. Odczuwał chłód i głód, i pragnienie. Jak my potrzebował miłości. Zawsze przychodził do Ojca. Ojciec był Jego pocieszeniem, posileniem, wzmocnieniem, płakał przed Ojcem, cieszył się przed Ojcem i wygrał w takim samym ciele jak ty i ja. To jest Nowy Człowiek.
To Człowieczeństwo jest dla mnie i dla ciebie dzisiaj wzorem do naśladowania. I radzę, byśmy wszyscy przestali udawać chrześcijan, żebyśmy chcieli być jak Chrystus. Radzę, żebyśmy wyrzucili precz te nasze sprawiedliwości, te nasze zapobiegliwe uczynki, które nic nie dają, bo nie ma tam czystości Chrystusowej. Tam jest przebiegłość chytrego chrześcijanina, chytrej chrześcijanki – zrobię coś dobrego, żeby nie mówiono, że nic dobrego nie zrobiłem, czy nie zrobiłam. Będzie mi to zaliczone; gdyby Pan przyszedł, to robiłem coś dobrego, Panie. To jest taka przebiegłość, taka chytra, lisowata, kombinatorska. Podczas, gdy jesteś w Chrystusie, to ty zawsze czynisz dobro i nie zbierasz sobie tego jako jakiegoś znaku rozpoznawczego, bo twoim znakiem rozpoznawczym jest życie według życia Chrystusa Jezusa. W Chrystusie Jezusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. Doradzam więc, zacznij myśleć – Chrystus w tobie, Chrystus we mnie, to jest inna społeczność, inne relacje. Nie, bracie, siostro, każdy sobie, tylko prawdziwa rodzina, prawdziwa Głowa, prawdziwe cząstki Ciała, które mają o siebie staranie, prawdziwy lud. Zrozumieliście?
Ludzie chodzą „do kościoła”, a my jesteśmy Kościołem, Ciałem Chrystusa Jezusa. Jak chodzić do Ciała Chrystusa, jak my nim jesteśmy. My mamy chodzić jako Ciało Chrystusa po tej ziemi, my jesteśmy pod prawdziwą Głową, pod prawdziwym władaniem Pana, to my jesteśmy Jego oblubienicą. Nie chodź jak byś był zadziwiony czy zadziwiona. Nawróciłeś się, nawróciłaś się do Chrystusa po to, aby żyć dzięki Niemu. Żyj więc dzięki Chrystusowi. Wygraj tą bitwę, nie wprowadzaj takiego zepsucia chrześcijańskiego, gdzie ty żyjesz dla siebie i chcesz przekazać innym, że to jest zbawienie. To jest oszustwo, to jest fałszerstwo, to jest nieprawda. Zobacz raczej co Chrystus zrobiłby w tobie, jak Chrystus wyszedłby naprzeciw innych, jak Chrystus zużyłby twoje ziemskie życie, aby uwielbić Ojca i powiedz: Zrób to, Panie, ze mną, uczyń to, Panie, ze mną. Nie będę patrzył na innych, uczyń to ze mną, Panie, bo chcę poznać jak Ty żyłeś na ziemi. Więcej interesuje mnie to, niż to – a ten zrobił coś złego, ta coś złego, to jak ja zrobię, to też nie będzie źle. Nie interesuje mnie co kto zrobił złego, tylko czy ty już oddałeś, oddałaś życie Chrystusowi. Już nie żyjesz ty, lecz żyje w tobie Chrystus. To jest bardzo ważne.
Stare człowieczeństwo zawsze będzie skażało, zawsze atakuje. Zobaczcie, że Kain zabił Abla. Co to było? Stary człowiek zabił sprawiedliwego człowieka. Nie pasowało już, już nienawiść, złośliwość, cokolwiek. I tak samo dzieje się przez wszystkie pokolenia. Czy chcesz się uratować? Czy chcesz, żeby ratowali się kolejni ludzie? Oni muszą zobaczyć tu Chrystusa, muszą zobaczyć jak żyje Chrystus w tobie, we mnie. Nie tylko usłyszeć ale zobaczyć jak żyje Chrystus, jak On wygrywa, jak pokonuje przeciwności, jak nie daje zmienić się przez kulturę, która funkcjonuje na tej ziemi, w tym kraju.
Jeżeli spojrzymy na 1List Piotra 4,3-5: „Dość bowiem, że w czasie minionym spełnialiście zachcianki pogańskie oddając się rozpuście, pożądliwości, pijaństwu, biesiadom, pijatykom i bezecnemu bałwochwalstwu. Przy tym dziwią się temu, że wy nie schodzicie się razem z nimi na takie lekkomyślne rozpusty, i oczerniają was. Zdadzą oni sprawę temu, który gotów jest sądzić żywych i umarłych.” Są ludzie, którzy dalej czują się zależni od tego świata; co ten świat powie, gdy ja nie będę żyć tak jak świat. Pomyślą o mnie, że jestem taki bezuczuciowy, że stałem się złym człowiekiem, to lepiej zrobię to, co oni uważają, że powinienem zrobić. To jest straszne, kiedy ludzie sprzedają Chrystusa za to, żeby inni mogli powiedzieć: No ty nie jesteś taki głupi, jak myśleliśmy. Ależ chwała. Pomyśl, że Chrystus nie brał w tym udziału, że Chrystus jak szedł to po to, żeby ratować ludzi, a nie po to, żeby zabawiać się jak oni w bezbożny sposób. Kiedy więc ten świat zarzuca ci, że nie robisz tego, co robiłeś wcześniej, to nie robisz tego dlatego, że ty umarłeś dla świata, a świat umarł dla ciebie. Ty nie masz już radości w świecie, ty masz radość w Panu. Dla ciebie Chrystus jest teraz wyznacznikiem życia i podążania, a nie świat. Czy rozumiesz, że nowy człowiek nie jest już skrępowany, nie jest uzależniony, nie jest poddany prawom zepsucia. Nowy człowiek należy do Boga, jest wolny by czynić prawdę. Paweł mówi: Nikt nie będzie sądził mego sumienia. Pan jest moim Sędzią.
Żyjmy tak, żyjmy w ten sposób. Pokażmy swoim życiem, że my poszliśmy za Nim, że należymy do Chrystusa, że w zgromadzeniu jesteśmy z powodu Niego a nie z powodu religii, że nie spotykają się ludzie religijni, tylko spotykają się cząstki tego samego Chrystusa, starające się nawzajem o siebie, miłujące, usługujące sobie nawzajem. Nie wnosimy tu religijnej śmierci, ale życie Chrystusowe. To jest potrzebne, po to przyszedł Chrystus i po to przyszli też apostołowie, aby głosić prawdę, abyśmy mogli być przemieniani na podobieństwo Chrystusowe.
Czy więc opuścimy tą kulturę? W tej kulturze żona walczy z mężem o prymat, o przywództwo. To jest nasza polska kultura; matka, to jest głowa rodowa, nie ojciec. W tej kulturze kobieta jest ważniejsza od mężczyzny. Jak opuścimy tą kulturę? Jeśli przestaniemy w ten sposób żyć. Jeśli przyjdziemy do Chrystusa i zaczniemy żyć według Jego rozkazów. W innej kulturze kobieta w ogóle nie liczy się, najważniejszy jest mężczyzna i idzie z przodu, a ona za nim niesie toboły. Każda więc kultura jest zepsuta. Trzeba to wszystko opuścić, trzeba przyjść do porządku Chrystusowego. Jest napisane jak ma wyglądać życie cząstek Chrystusa w małżeństwie, w rodzinach, w zgromadzeniu. Wszystko jest tu napisane i każdy czyta tą Biblię, i każdy dobrze wie jak powinien żyć. A nie żyje, bo nie chce tak żyć, bo woli kulturę, bo woli dalej żyć w tej kulturze tutaj, żeby przypadkiem nie zmienić swojej pozycji i nie stać się jak Chrystus. Bo stać się jak Chrystus, to zacząć cierpieć, stać się kimś, po kim można podeptać, kogo można zlekceważyć, za nic poczytać i ten ktoś przejdzie to. A człowiek nie chce tak, a więc broni się, korzystając z kultury. Wszyscy wiemy o czym mówi Pan, tylko zdajemy sobie sprawę, że to by kosztowało nas zbyt wiele, dlatego nie chcemy z tego zrezygnować.
Ewangelia Łukasza 22, 37: „Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się.” Widzicie do kogo był zaliczony Nowy Człowiek? Nowy Człowiek to jest przestępstwo na tej ziemi. Każdy, kto rozpoczyna życia jako nowy człowiek, staje się przestępcą, staje się kimś, kto przynosi hańbę rodzinie. Staje się przestępcą i to najgorszym przestępcą, bo zdradza wiarę ojców, zdradza kulturę, zdradza to wszystko. Chrystus został zaliczony był do przestępców i każdy, który wychodzi za Chrystusem, wchodzi w to samo zaliczenie; zalicza się do przestępców. Za co byli w więzieniach? Czy okradli, okłamali? Nie. Żyli dzięki Jezusowi. Za co byli paleni na stosach? Czy zrobili komuś krzywdę? Czy Hus kogoś skrzywdził? Chciał, żeby między wierzącymi ludźmi było normalnie, żeby jedni drugich nie wykorzystywali. Został zaliczony do przestępców, skazany na śmierć z powodu Chrystusa.
Czy ciebie też by skazali na śmierć za to, że należysz do Chrystusa? To jest ważne. Czy ty też wszedłeś, weszłaś w bycie przestępcą Chrystusowym? Że w oczach wiary, która jest religią, stałeś się przestępcą, stałeś się wywrotowcem, niebezpiecznym człowiekiem, który zmienia to, co ustaliła kultura chrześcijańska; inkwizycje i inne rzeczy, wyprawy, które powodowały, że zabijano ludzi, którzy chcieli spokojnie żyć w Chrystusie. Za nikim nie gonili, nikomu nie robili krzywdy, pracowali, wykonywali zadania. Ich całą winą było to, że głosili Chrystusa Jezusa. Bo gdyby nie głosili, gdyby się zamknęli, nie wysyłali swoich do głoszenia, to może by im jeszcze dano spokój. Ale jak oni śmieli wysyłać ewangelistów, którzy mówili, że Chrystus jest inny niż ustaliła ogólna religia. Zaliczony do przestępców. Czy ty też jesteś przestępcą, przestępczynią? Czy jesteś takim dobrym człowieczkiem, którego nawet nie zauważają, nie mają za co skazać. Jesteś taki ułożony, ułożona.
List do Galacjan 4, 29: „Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz.” Tak samo się dzieje. Byłem przestępcą w świecie. W sumie można było skazać mnie na więzienie za to czy za tamto. A teraz znowu mam być przestępcą? Ale już nie takim jak byłem, gdyż przestępcą w oczach przestępców.
Dzieje Apostolskie 7,51: „Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu, wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu, jak ojcowie wasi, tak i wy!” Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Tak wygląda religia tego świata. Zawsze przeciwko prawdzie. Zacznij tylko mówić prawdę wśród religijnych ludzi, od razu staniesz się kimś, na kogo będą pokazywać: Uważaj na tego człowieka, to jest niebezpieczny człowiek. Jak pójdziesz za nim, to twoje życie nie będzie już takie spokojne. Odłączymy cię, nie będziesz mógł już przebywać z nami. Tak było za czasów Jezusa. Ktokolwiek by przyjął Go, albo poszedł za Nim, miał być wykluczony, uznany za przestępcę.
Czy wolisz być przestępcą w oczach Boga czy przestępcą w oczach religii? Jezus był przestępcą w oczach religii ale był doskonale czysty w oczach Boga. Jeżeli chcesz być jak Chrystus, to na pewno wejdziesz w to samo. Niemożliwe jest, żebyś w to nie wszedł czy nie weszła. Taka jest kolej życia według Nowego Człowieczeństwa. Czy uznałeś hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu? To jest właśnie ten wybór, wyjść poza obóz, znieść hańbę i uznać to za większe bogactwo niż wszystkie skarby, jakiekolwiek mógłbyś posiąść należąc do tego świata. Zobacz więc na co narażasz się, wychodząc za Chrystusem. Czy jesteś gotowy, gotowa na takie doświadczenia? Jeśli nie narazisz się, nie wyjdziesz, nie wejdziesz w to, to nie poznasz prawdziwego życia Chrystusa Jezusa. Czy rozumiemy?
Ewangelia Jana 11,42. Pan Jezus mówi: „A Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na lud stojący wkoło, aby uwierzyli, żeś Ty mnie posłał.” Ojciec, który zawsze wysłuchuje Swojego Syna. Ojciec, który miłuje Swojego Syna, Ojciec, który ma w Swoim Synu upodobanie, Ojciec, który posłał Swojego Syna tobie i mnie jako dar z Nieba, abyśmy w Synu mogli wrócić do domu Ojca. Pamiętaj, nie daj się oszukać. Jedyna droga powrotu do domu Ojca, to jest Syn. W Nim, w Jego życiu musisz wrócić, tylko w Jego życiu. Twoje życie nie wróci do wieczności. Tylko Jezus przyszedł stamtąd, tylko Jezus mógł wrócić tam. My też możemy tam pójść tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi. Zachęcam więc, by nie myśleć o sobie, myśleć o Panu, o tym po co On przyszedł, jak to ma wpływać na moje codzienne życie, moje wybory. Nie patrzę co ludzie będą myśleć o mnie. Patrzę co Bóg myślał o mnie, posyłając mi Syna, jak zmiłował się nade mną. Nie będę cedził Bogu przemiany. Będę zmieniać się jak najszybciej, żeby jak najszybciej nie wyglądać jak ten świat, nie żyć jak ten świat. Będę robił jak najszybciej porządek, żeby więcej nikt nie myślał, że ja mam coś wspólnego z diabłem i z jego kulturą, ale chodzę w czystych szatach w miłości, łagodności, dobroci, przebaczeniu, miłosierdziu i w tym widać jest Pana Jezusa Chrystusa. I to jest niesamowite, kiedy chodzisz w tych czystych szatach i ludzie nawet w świecie wiedzą, że spotkali kogoś innego, spotkali innego człowieka na swojej drodze. Inaczej spotkali naśladowcę Chrystusa Jezusa. I ci ludzie zdają już sobie sprawę, że ty nie jesteś taki sam. To jest najlepsze świadectwo, kiedy ludzie w świecie ocenili, że ty jesteś zdrajcą. Jak oni nadal jeszcze widzą w tobie potencjał swojego rodzinnego, kulturowego życia, to znaczy, że jeszcze jest źle. Nie opuściłeś domu ojca swego, nie opuściłeś swego rodzinnego domu. Tu nie chodzi tyle nawet o fizyczne opuszczenie. Chodzi o duchowe opuszczenie. Możesz tam mieszkać, ale nie żyjesz już tak, jak żyłeś czy żyłaś wcześniej. Niech Bóg będzie uczczony, uwielbiony.
Wiele zła uczyniliśmy Panu przez nasze niechętne życie do Niego, przemianę, poddawanie się Jemu, ustanawianie co On może z nami a czego nie może, itd., itd. I wiele złego wyszło z tego, wiele złego świadectwa wydaliśmy z siebie nawzajem jako wierzący ludzie, uważając, że mamy prawo do samostanowienia, że mamy prawo demonstrować swoją niezależność. Zrobiliśmy już sobie nawzajem tyle krzywdy, że gdyby spisać książkę ile my już skrzywdziliśmy się, to byłoby naprawdę wiele do czytania. Ale nie musimy już tej książki pisać dalej, może być to już inna księga. Księga Baranka, księga jedności, księga miłości, księga wierności, uczciwości, prawości, księga budowania się nawzajem na Boży dom. To możemy zmienić. Jeśli nie zmienimy, to straciliśmy. Jeżeli zmienimy, to zyskaliśmy. Nie żyj religijnie. Albo jesteś częścią tego, co tu się dzieje i znosisz przeciwności jak i radości. Albo jesteś z boku i nie wiesz co tu się dzieje i żyjesz sobie jak uważasz.
Może jeszcze na zakończenia najlepsza część – Ewangelia Mateusza 5 rozdział, kazanie na górze, wiersze 1-12:
„Tedy Jezus, widząc tłumy, wstąpił na górę. A gdy usiadł, przystąpili do niego jego uczniowie. I otworzywszy usta swoje, nauczał ich, mówiąc: Uszczęśliwieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.” Uszczęśliwieni wszyscy, którzy wszystko zaczynają od początku w Jezusie Chrystusie, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Zaczynają od całkowitego ubóstwa. Nic nie mają. Wszystko zaczynają brać z Chrystusa. Nigdy nie było tak, żebyś nic nie miał czy nie miała. A Jezus mówi: Szczęśliwy jesteś, gdy już nic nie masz, a wszystko, co zaczynasz mieć, to masz w Chrystusie. Dobrze mówię? Dobrze mówię.
„Uszczęśliwieni czy też błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.” Szczęśliwi ludzie, którzy już opłakują swoje stare człowieczeństwo. Zrobili pogrzeb. Zapłakali nad grobem i skończyli z nim, pogrzebali swojego starego człowieka. „Szczęśliwi ludzie, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.” Kiedy umiera człowiek, ludzie smucą się, ale potem jaka radość, gdy wstaje z martwych, gdy zacznie prowadzić nowe życie. Zaczynasz poznawać prawdę. Jezus mówi ciekawe rzeczy w tym kazaniu.
„Błogosławieni czy też uszczęśliwieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię.” Skojarzyło mi się z tym jak Jezus mówi: „Chodźcie do Mnie wszyscy obciążeni, spragnieni, weźcie na siebie Moje jarzmo a Ja wam dam odpocząć. I zobaczycie, że jestem cichy i łagodnego serca”. Jezus teraz pokazuje tutaj - najpierw wszystko zostało zostawione, staliśmy się całkowicie ubodzy, pogrzebaliśmy starego człowieka i teraz wchodzimy w przyjemność chodzenia z Chrystusem. On daje już nam odpoczywać, napełnia nas Swoją cichością, łagodnością, spokojem. Pojawia się tu już nowy człowiek. Inaczej Jezus mówi: Błogosławiony nowy człowiek. On jest spokojny, cichy.
„Błogosławieni czy też uszczęśliwieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” Szczęśliwi ludzie. Zaraz kojarzy mi się to z apostołem Pawłem. On mówi: Całą swoją sprawiedliwość uznaję za nic nie wartą, wręcz nie chcę jej mieć w ogóle, aby sprawiedliwość Chrystusowa napełniała mnie, abym żył dzięki sprawiedliwości Chrystusa a nie swojej. Jezus mówi tu: Szczęśliwi ludzie, którzy łakną Mojej sprawiedliwości, oni będą nasyceni. I Paweł został nasycony. Wiadomo jest jeszcze, że wszyscy zgrzeszyliśmy i staliśmy się sprawiedliwymi nie przez nasze uczynki, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa, to kim jest Jezus Chrystus Nowy Człowiek. Przez uwierzenie w Nowe Człowieczeństwo, w nową, prawdziwą, żywą drogę do Boga. Szczęśliwi więc ludzie, którzy pragną, łakną sprawiedliwości, oni będą nasyceni. Tej sprawiedliwości, która jest w Nowym Człowieku, w Jezusie Chrystusie.
„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.” I znowu mamy nowego człowieka. On jest prawdziwe miłosierny. Ten nowy Człowiek Chrystus Jezus mówi: Bądźcie miłosierni jako Bóg jest miłosierny. Ten miłosierny Chrystus mówi z krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” Błogosławieni miłosierni. To jest nowy człowiek. Stary człowiek nie jest miłosierny. Nowy człowiek jest miłosierny wobec wielu swoich wrogów i gotowy jest modlić się, czy pomóc im wydostać się, jeżeli by była taka możliwość, bo nie każdy wróg jest do wydostania, jak mówi Słowo Boże. Ale są wrogowie, którzy jeszcze mogliby się wydostać. Nowe Człowieczeństwo jest miłosierne, jest długo znoszące przeciwności, gotowe nieść pomoc.
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” I znowuż widzę tu nowego człowieka. Czyste serce może mieć tylko nowy człowiek. Słowo Boże mówi, że Bóg przez wiarę oczyścił serca nasze, aby mogła zamieszkać w nas obecność Chrystusowa, aby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach naszych. Chrystus mówi tutaj o czymś potężnym, o czymś wspaniałym. Mówi o porzuceniu starego i rozpoczęciu nowego życia. On wyprowadza nas z tamtego, ze starego, robi nam wspólną żałobę i rozpoczyna ucztę weselną przy stole Nowego Człowieczeństwa. Jest teraz z nami, i z nami teraz już to wszystko czyni. Jesteśmy szczęśliwi z tego powodu, że Pan jest tutaj dla nas Tym, kim miał się stać, kiedy Ojciec Go posyłał, a więc naszym codziennym Życiem.
„Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani.” Kiedy czytałem, od razu skojarzyłem sobie, jak Pan posyłał apostołów, żeby szli, głosili Ewangelię, i mówi: Jak wejdziecie do jakiegoś domu, to powiedzcie: Pokój temu domowi. Jeżeli jest tam mąż pokoju, to ten pokój spocznie na tym domu, a jeżeli go nie ma, to pokój wróci do was. I wtedy odwrócisz się i odejdziesz stamtąd. Książę pokoju posyła więc w pokoju. My mamy dążyć do pokoju ze wszystkimi, o ile to od nas zależy, abyśmy byli nazwani synami Bożymi. Jezus mówi: „Mój pokój zostawiam wam”. Mamy więc nowego człowieka. Nowy człowiek ma pokój z Bogiem. „Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem.”
Mamy tutaj na górze prowadzenie Jezusa od starego do Nowego Człowieczeństwa. Dalej Jezus mówi: „Błogosławieni którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios.” To jest nowy człowiek. Stary człowiek nie cierpi z powodu sprawiedliwości. Nowy człowiek zaś cierpi, bo i Chrystus cierpiał z powodu sprawiedliwości. „Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.”
Mamy piękny początek kazania Pana Jezusa Chrystusa. Potem Pan mówi, że mamy być solą, mamy być światłością. Mówi, że nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon, lub proroków. Nie. On nie musi tego czynić, gdyż nadal żyje stary człowiek na ziemi i dalej prawo jest potrzebne, aby ono osądzało starego człowieka. Jezus mówi więc: „Ja nie przyszedłem tego rozwiązać, Ja przyszedłem wypełnić.” I mówi, że kto by cokolwiek usunął z tego, lub dodał do tego, ten będzie nazwany najmniejszym w Królestwie Niebios. A kto by czynił, nauczał w ten sposób, będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios.
Mateusza 5,20-22: „Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.” Musi to więc być sprawiedliwość, która jest wyższa. Teraz Pan Jezus zaczyna o tym właśnie mówić. „Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd,” Jezus Chrystus więc daje nowemu człowiekowi prawo nowego człowieka. Komu więcej dano, od tego więcej się wymaga. Nowy człowiek jest w stanie wypełnić to. Nie potrzebuje literalnego zakonu. On żyje w zakonie Chrystusowym, ponieważ życie Chrystusa jest w tym człowieku.
I gdybyśmy tak szli po kolei, Jezus mówi: Tak było napisane, a Ja wam powiadam, a Ja wam powiadam. Zobacz, czytając co Jezus mówi do mnie i do ciebie. I to jest bardzo wyraźne. On mówi o Nowym Człowieczeństwie, które będzie żyło nie dzięki mocy ciała, ale dzięki mocy Ducha Świętego. Jest to możliwe. To kazanie Jezusa Nowego Człowieka, to jest kazanie duchowego Człowieka, z którego pochodzi całe człowieczeństwo, które idzie do wieczności. Z tego Człowieka Chrystusa Jezusa pochodzi człowieczeństwo, które ma społeczność z Bogiem i ono idzie do wieczności.
I Jezus mówi do wszystkich, którzy będą z Jego Człowieczeństwa korzystali. Teraz to jest wasze prawo. Tak jak Ja żyję na ziemi, tak i wy żyć będziecie. Pamiętaj, to nie jest zabawa w religię, to jest zamiana życia. To prawo, które teraz ustala nowy Człowiek Chrystus Jezus, to jest prawo dla wszystkich, którzy wracają w Nim do domu Ojca. I zrobisz to, bo On zrobi to w tobie. I tak wierząc my nie próbujemy minimalizować Jego życia, ale chcemy poznać Jego życie w sobie codziennie. Jeśli tak wierzysz, wygrasz. Jeżeli wierzysz religijnie, stracisz wieczność. Nowy człowiek jest światłością tego świata. Stary człowiek nie ma prawa sądzić nowego człowieka. Nowy człowiek jest sądzony przez Nowego Człowieka Chrystusa Jezusa, bo On jest Sędzią, aby oddać każdemu z nas za uczynki dokonane w ciele dobre czy też złe.
Zachęcam, ratujmy się wszyscy. Bądźmy dla siebie jako nowi ludzie. Nie bądźmy dla siebie jak starzy ludzie chytrzy, przebiegli, jak kogoś wymanewrować, jak wymigać się od czegoś. Tacy kombinatorzy, jak było w starym życiu. Bądźmy szczerzy, prawdziwi. Jak przykładamy rękę, to dla Pana, jak coś robimy, dla Pana, jak coś mówimy, dla Pana, jak cieszymy się, dla Pana, jak smucimy się, dla Pana. Cokolwiek czynimy, czynimy to już jako nowi ludzie z nową naturą, należący do tych, którzy mają dom w Niebie. Kiedy On wróci, to niech wróci po mnie i po ciebie, abyśmy mogli być przemienieni, stać się jak On i wtedy dopiero poznamy tak, jak sami jesteśmy poznani. Wtedy poznam tak jak chce Bóg, abym poznał, a nie jak chcą ludzie. To co do mnie dzisiaj należy, napisane jest w Biblii, opisane jest; Duch Święty wprowadza w to. To co nie należy do mnie, należy do tego czasu, w którym objawi się Chrystus Jezus i wtedy wszystko stanie się jasne, oczywiste. Amen.

