08.03. 2025r. Marian - Życie zgodne z Bożym upodobaniem cz.2
08.03. 2025r. Marian - Życie zgodne z Bożym upodobaniem cz.2
Chwała Bogu! Mamy bardzo ważne sprawy do załatwienia, chodzi o nasze życie wieczne, gdzie je spędzimy, czy z Bogiem, czy bez Boga? A więc to jest chyba najważniejsze dla nas, gdzie idziemy? Musimy sprawdzić, zweryfikować, osądzić i wydać wyrok według Słowa Bożego, jak rzeczywiście sprawy się mają. Gdyż to czy ktoś jest obojętny, czy nie obojętny, nie ma wpływu na to, że prawdą jest Chrystus i że był na tej ziemi, był ukrzyżowany, wykonał całe zadanie i wrócił do nieba, by wstawiać się za wszystkimi, którzy chcą dotrzeć do domu Ojca, tylko za tymi się wstawia dzisiaj. Jeżeli chcesz dołączyć do tych, o których On się tam wstawia, to musisz opuścić ten świat przez krzyż i wejść na drogę powrotu do domu Ojca, wtedy Jezus będzie z tobą, a ty będziesz mógł, czy mogła korzystać z tego, co jest wieczne, co prawdziwe. Ustalone zostało przez Ojca w niebie, kiedy posłał nam Swojego Syna, że Syn spłaci nasze długi, ale od tego momentu, gdy my przyjmiemy spłatę naszych długów, to nie my mamy żyć, lecz Chrystus. To jest przymierze Boga z nami, grzesznikami. Z chwilą, kiedy przyjęliśmy śmierć w Chrystusie przez chrzest, przyjęliśmy koniec własnego życia, aby przyjąć życie Chrystusa, które jest o wiele piękniejsze. Nie poszliśmy tam ze względów religijnych, gdyż wypadałoby się ochrzcić, nie poszliśmy tam dlatego, że ktoś nas namawiał, poszliśmy tam dlatego, że nasze grzechy ciążyły nam i widzieliśmy, że jest tylko jedno miejsce, gdzie one mogą być z nas zdjęte, to jest krzyż Chrystusa Jezusa, bo tam zostały z nas one zdjęte. I od tej chwili nie potrzebujemy, żeby ktoś koło nas biegał i nam przypominał, po co żeśmy się ochrzcili, sami wiemy, że ochrzciliśmy się po to, żeby się uratować, żeby dostosować się do Bożych warunków. A Bożym warunkiem było to, żebyśmy zostali uwolnieni z naszej natury grzeszników i otrzymali naturę świętych synów i córek Boga. A więc zostało to ustalone, że to nie było coś zabawnego, fajnie, jak miło, przyjemnie, jak ludzie się cieszą, że ja się ochrzciłem, ale w sumie, to ja nie wiem po co się ochrzciłem. Wiem po co się ochrzciłem, po to, żeby skończyć ze starym życiem i rozpocząć nowe. Chrystus przyszedł właśnie do mnie po to, nie żeby mnie zabawić trochę w tym życiu, ale po to, żeby mnie uratować spośród tego zepsutego człowieczeństwa i ciebie też.
A więc to zostało ustalone, Ojciec ma upodobanie tylko w Swoim Synu i stąd masz tyle problemów, bo nie chcesz znaleźć upodobania Ojca, nie chcesz być w upodobaniu Ojca, wolisz żyć dalej po swojemu i nie chcesz przyjąć Bożych warunków, bo nie podoba się to tobie, na przykład, albo wstydzisz się tego przed światem, jaki jest Jezus i wstydzisz się tego, że oni by się może uśmiechnęli na twój widok albo na to, co mówisz, a więc wolisz udawać, że wierzysz w Jezusa i dalej żyć sobie po swojemu, aby ten świat był dalej twoim domem. Ale tak zginiesz, ponieważ nie po to się ochrzciłeś, czy ochrzciłaś, żeby dalej żyć jak świat, ale po to, żeby opuścić świat i pójść do domu Ojca. I ci wszyscy, którzy przed nami opuścili ten świat, oni wyznali, że są pielgrzymami na ziemi i że tu nie ma dla nich ojczyzny, ojczyzna ich jest w niebie i dlatego prowadzili życie święte, oddzielone, rozpoznali, Bóg ma upodobanie jedynie w Swoim Synu. Ty i ja z naszymi charakterkami, z naszymi pomysłami, z naszymi żalami, pretensjami, radościami, nic nie znaczymy dla Ojca. On skazał nas na śmierć, czy rozumiesz? Na śmierć, żeby nas uratować trzeba było skazać nas na śmierć, a poniósł to Chrystus, abyśmy obumarłszy grzechom wiedzieli teraz dla kogo żyjemy.
A więc Bóg ma upodobanie, jak mówiliśmy już nie raz i wczoraj też, w Swoim Synu, jedynie w Swoim Synu. I On nie wysłucha żadnej modlitwy, która się nie łączy naprawdę z Jego Synem, żadnej. Możesz się modlić, możesz myśleć sobie nie wiadomo co tam chcesz, nie wysłucha żadnej modlitwy, jeśli ona nie jest połączona z Jego Synem. Jakub napisał: Nie wysłucha was, bo chcecie to zużyć dla siebie, wy nie potrzebujecie Chrystusa, wy potrzebujecie Boga, żeby sobie wygodniej żyć na tej ziemi, wy nie potrzebujecie krzyża, bo krzyż, by was oddzielił od waszego zadowolenia. Wolicie Chrystusa bez krzyża i było to już w pierwszym pokoleniu chrześcijan i jest do dzisiaj. W pierwszym pokoleniu już byli pośród wierzących ci, którzy nie chcieli krzyża. Jezus sam powiedział, że ci, którzy idą za Nim, a nie niosą krzyża, nie mogą być Jego uczniami. On wiedział, że wielu pójdzie za Nim, ale niewielu będzie chciało wziąć krzyż. A więc po co biorę krzyż? Czy to jest kara dla mnie? Nie, bo chcę być w upodobaniu Boga. Dosyć się Bogu sprzeciwiałem, dosyć Bogu przykrości naprzynosiłem, dosyć wstydu jako najwyższe Boże stworzenie, a zachowywałem się gorzej od świni, zachowywałem się gorzej od różnych innych, ja stworzony przez Boga, na obraz i podobieństwo Boże, zachowywałem się jakbym był stworzony dla diabła i ty też. Byliśmy dziećmi diabła, przyszedł Chrystus do dzieci diabła, żeby powiedzieć nam, że nie musimy dalej być dziećmi diabła. Czy to jest wystarczające wezwanie? Kocham cię, nie chcę, byś dalej był dzieckiem diabła, chcę, byś był dzieckiem Boga, daję ci możliwość urodzić się na nowo, przyjmiesz Mnie, otrzymasz prawo bycia dzieckiem Boga. Niesamowita chwała, czy mamy nią wzgardzić, kolejne pokolenie, które sobie umyśliło, jak będzie wyglądać nasze chrześcijańskie życie i je prowadzimy sobie? Jak ono wygląda? Czym się różni od świata? Pychą, dumą, wysokim mniemaniem o sobie? Bo na pewno nie różni się świętością, bo świat może czasami jest świętszy od tak zwanych świętych chrześcijan. Bo i w świecie można spotkać, jak pracowałem, sporo ludzi, którzy naprawdę żyją wyglądałoby, że są chrześcijanami, a nimi nie są. I spotkałem mnóstwo chrześcijan, którzy mówią, że są, a nimi nie są.
A więc pomyślmy, czy my mamy to samo pragnienie, które ma Ojciec i Jego Syn? I powiem ci, że dopóki Syn nie stanie się dla ciebie ważniejszym od ciebie, twoje życie będzie bardzo mizerne, chrześcijańskie. Ale kiedy Syn będzie ważniejszy od ciebie we wszystkim, wtedy twoje życie zacznie rozwijać się, będzie w nim widać rękę Ojca. A więc ty decydujesz o tym, czy Bóg będzie mógł cię uratować czy nie. Bóg ze Swojej strony zrobił wszystko. A więc ty teraz decydujesz, pomyśl, nie udawaj, ja wiem, jak człowiek potrafi udawać. Powiedz prawdę, czy Chrystus jest ważniejszy od ciebie? Czy dla Chrystusa dzisiaj żyjesz i dla Niego umierasz? Czy żyjesz dla siebie, bo masz jeszcze taki pomysł i taki pomysł, i taki pomysł. Po co się oszukiwać? Czy Chrystus żyłby tak, jak ty żyjesz? Czy tak by się odzywał? O tym myślał? To robił? Jeżeli będziesz szczery, czy szczera, powiesz sobie prawdę, to jest chociaż szansa, że wtedy zaczniesz szukać naprawdę Jezusa, jak człowiek, który zdaje sobie sprawę, że sam w swoich chrześcijaństwie idę do gehenny. I to jest tak ważne, aby człowiek mógł oprzytomnieć i sprawdzić codziennie, czy to, co robię, robię dla Chrystusa? Czy kłócę się dla Chrystusa? Czy buntuję się dla Chrystusa? Czy dla Niego stawiam warunki? Czy dla siebie? Czy o sobie myślę, kiedy mówię: Nie, czy o Chrystusie? Czy o sobie myślę, kiedy mówię: Tak? Czy o Chrystusie? Czy nasze tak i nie, to jest Chrystus. Pomyśl, naprawdę, to jest bardzo ważne. Ojciec określił bardzo wyraźnie: W moim Synu mam upodobanie, poza Synem nie mam upodobania. Musisz to zrozumieć. To jest takie szarpane chrześcijaństwo, jeżeli szarpiesz się między, ale kiedy już masz decyzję, świętą i zdrową: Chrystus, to jest moje życie, nie chcę innego życia. Wtedy kończysz z szukaniem dla siebie i choćbyś cierpiał, czy nie wiadomo jakie chwały przechodził, wiesz że to jest Chrystus i Jemu się należy wszystko. Ani nie narzekasz, ani się nie chwalisz i dziękujesz Bogu za wszystko. To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Musisz to wiedzieć, bracie, siostro, inaczej diabeł omotał już tylu chrześcijan, tylu ludzi żyje zadowolonych z siebie i gdybyś się spytać, powiedzieliby: Co chcesz od mojego chrześcijaństwa? O co ci chodzi? Masz jakieś obiekcje? Cóż mogę powiedzieć, jedną obiekcję, tą samą, co ma Ojciec: Syn nie jest uwielbiony, tak jak chce Ojciec, Syn nie jest najważniejszy, bo dalej w życiu są kłótnie, zwady, stawianie na swoim, pokazywanie swojej niezależności, a Syn tego nigdy nie czynił. A więc po co się okłamywać, z tym wszystkim wierzący ludzie idą do gehenny, bo Jezus powiedział, że nie zna nikogo, kto czyni dalej nieprawość. Jezus nigdy nie uczynił nieprawości.
A więc Bogu podoba się Jego Syn. Czy tobie się też podoba Jezus tak, żeby naśladować Go, żeby myśleć dzięki Niemu, mówić dzięki Niemu i żyć dzięki Niemu? Czy tak ci się podoba Chrystus? On jest jedyną drogą, prawdą i życiem, bez Niego nie ma uratowania. Widzisz, wszystkie zgromadzenia mają sens, kiedy to przyszło dla Chrystusa. Zobacz co się stało z chrześcijaństwem do dzisiaj? Chrystus został wyparty, mówimy to już od jakiegoś czasu, nie raz to już powtarzam: Chrystus wypierany spośród wierzących, a wierzący zamiast walczyć o Chrystusa, jęczą, narzekają, że jeszcze im tak ciężko jest, że tacy biedni, tacy pokrzywdzeni, zamiast walczyć o Tego Chrystusa. Kto jest ważniejszy jeszcze niż Chrystus? Zdrowie, mamona, powodzenie? Co jest ważniejsze? Bez Chrystusa, to wszystko nie ma sensu, jeśli nie masz Chrystusa, nie masz nic. Masz Chrystusa, masz wszystko, ale Chrystus nie będzie mieszkał w upadłym człowieczeństwie. Jeżeli wtedy oni tą starą świątynię musieli oczyścić najpierw z wszystkiego, żeby Boża chwała mogła tam przyjść, to tak samo Chrystus powiedział: Jeżeli w tobie i we mnie nie osiągnie pełnego posłuszeństwa, ani On, ani Ojciec nie przyjdzie zamieszkać w tobie, a przecież ważniejsze od wszystkiego, od całego tego zepsutego chrześcijaństwa jest ważniejsze być świątynią Boga. A Paweł napisał: Kto niszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Ludzie, brak szacunku i bojaźni, to jest normalność wśród wierzących ludzi. Ludzie traktują Boga jak świętego Mikołaja, który ma prezenty przynosić, a nie jak decydenta o tym, co się dzieje i gdzie człowiek pójdzie. Jezus powiedział, że bez Ojca nie zrobi. Czy ty zrobisz cokolwiek bez Jezusa? Czy chcemy się nauczyć Chrystusa? Czy chcemy się nauczyć, jak oszukiwać Boga? Kolejne pokolenie, które udaje, że w Niego wierzy, a nie słucha, co On mówi. Kolejne pokolenie, które modli się w imieniu Jezusa, a nie słucha Jezusa. Kolejne pokolenie, które chce odegrać rolę, a potem powiedzieć: Boże, przecież było w porządku chyba? Czy być mądrymi ludźmi i sprawdzić, czy Chrystus jest dla mnie najważniejszy. Czy szukam własnych przyjemności? Mąż musi mi dawać zadowolenie, żona musi mi dawać zadowolenie, dzieci muszą mi dawać zadowolenie, rodzice muszą mi dawać zadowolenie, pracodawca musi mi dawać zadowolenie, pracownik musi mi dawać zadowolenie, wszystko mi, mi, mi. A gdzie Bogu? Sprawdź codziennie, gdy klękasz na kolana, czy robisz to dlatego, żeby Bóg był uwielbiony, a Chrystus wywyższony w tobie? Czy robisz to, żeby powiedzieć Bogu: Modliłem się, modliłam się, a potem wstajesz i robisz dalej swoje. A Słowo Boże mówi, że bez Chrystus nic nie powinniśmy już czynić, bo Bóg ma tylko upodobanie w Swoim Synu. Oto Mój Syn umiłowany, którego sobie upodobałem, musisz rozsądzić, że tu nie chodzi o literalne chrześcijaństwo, nie chodzi o ładną modlitwę, tu chodzi o prawdziwą modlitwę, o prawdziwe życie, o Chrystusa. Ratuj się więc i nie daj się omamić diabłu, że możesz sobie jakoś żyć i będzie dobrze. Buntujesz się przeciwko Chrystusowi, kiedy nie czynisz przykazania miłości do Boga z całego serca, z całej myśli, duszy i siły. Czy tak miłujesz Boga? Jeżeli nie, to jak możesz miłować bliźniego, jeśli siebie samego nie miłujesz, czy siebie samej. Musisz sprawdzać czy tak rzeczywiście się rzeczy mają. Sprawdzasz swoje konto, a może ktoś je okradł, a jakby zniknęło z twojego konta, to co masz, byłbyś poruszony, jak to się stało? A jak zniknęła cała świętość twoja, jak to się stało? A jak zniknęła miłość, to człowiek nie myśli jak to się stało. Jak zniknęła wierność, to człowiek też nie myśli, jak to się stało? Jak zniknęła prawość, uczciwość, łagodność, pokora, to też człowiek nie myśli? Przecież to jest większe bogactwo niż wszystko, co się dorobiłeś, czy dorobiłaś w swoim życiu. Powinieneś bardziej sprawdzić czy nadal dzisiaj miłujesz Boga z całego serca niż to, czy masz wystarczająco pieniędzy, żeby kupić sobie tą głupotkę.
2 List do Koryntian 6 rozdział. Jakbyśmy chcieli, dzięki Bogu chcieli, żeby nas wszystkich ogarnął Duch Boży, abyśmy byli jak Eliasz, który biegnie pełen chwały wiedząc, co się stanie. Abyśmy byli głęboko poruszeni, rozpaleni Chrystusem i byśmy ten płomień mogli przekazywać kolejnym ludziom. Zobaczcie, kto płonie naprawdę dla Pana, kto daje się spalać dla Pana, to życie spalać dla Jego chwały? Bo to nasze życie jest tym woskiem i gdy ono płonie i stapia się, Chrystus jest uwielbiony. Od 14 wiersza:
„Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością?”
Czy ty zdajesz sobie sprawę, że Bóg rozpalił cię, uczynił cię światłem na tej ziemi. Jeśli ty będziesz się bratać z ciemnością, to ty ściemniejesz, bo Bóg nie będzie pozwalał, żeby ciemność zamieszkała w Bogu, przez ciebie.
„Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Belialem lub wierzącego z niewiernym?”
Kto to jest niewierzący? Przecież na pustyni pełno niewierzących było, dlaczego zginęli? Bo nie wierzyli Bogu, a mienili się ludem Bożym i byli tacy, że nikogo nie dopuścimy, bo my jesteśmy ludem wybranym, a żyli w upadłości. A więc niewierzący, to są ci, którzy dalej chodzą drogami bezbożnych, dla których Chrystus nie jest wszystkim, którzy bardziej cenią swoje życie i swoje animozje, swoje nastawienia i swoje pomysły od życia Chrystusa w codzienności. To są niewierzący, niewierni, którzy gubią siebie i gubią innych swoją niewiernością, bo w nich nie ma radości Chrystusa, brakuje światła, chwały.
„Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.”
To jest najwyższy zaszczyt. Boże, ratuj nas! To jest najwyższy zaszczyt, kiedy Bóg do nas mówi: Chcę mieszkać w was, to powinno nas złamać totalnie. Ten, którego zdradziliśmy, którego odrzuciliśmy, z którego szydziliśmy, śmialiśmy się, wychodzi naprzeciw i mówi: Daję ci przebaczenie, chcę mieszkać w tobie, chcę byś nowe życie prowadził, czy prowadziła. Kochaj Boga za to, że On potraktował to wszystko, co zrobiliśmy z taką Swoją wspaniałą miłością, z takim przebaczeniem. Mógłbym cię zniszczyć, mówi Bóg, ale nie chcę, posłałem Syna, żeby cię zbawić, żeby cię uratować, nie chciej, żebym cię zniszczył, bo mi się nie chce ciebie niszczyć, mówi Bóg, ale cię zniszczę jeśli ty nie będziesz kochać Mojego Syna, bo tylko w Synu jest zbawienie. Jeżeli Syn nie będzie dla ciebie najważniejszy, najcenniejszy, to niszczysz swoją wieczność, którą Bóg dał, posłał ci w Swoim Synu. I nie mów, że jesteś fajnym chrześcijaninem, bo nikogo nie urażasz. Jezus uraził wielu ludzi, a był doskonały na tej ziemi, Jego doskonałość uraziła wielu ludzi, gorszyli się nawet z Jego powodu, z Jego doskonałości, śmiali się z Niego, a kimże On jest? A kimże ty jesteś, mogą mówić do ciebie. A ty bądź dzieckiem Boga, które żyje dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi. Nie szukaj swego, szukaj tego, co jest Pańskie, a wtedy wygrasz. Co mówi Bóg dalej? Chcę zamieszkać, chcę być między wami, chcę w was być, ale co?
„Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A ja przyjmę was”
Mówi to do swoich, ale jest warunek, musisz być czysty, czysta. Czy wybierasz czystość? Czy chcesz szukać swego? Czy szukasz zadry? Czy się buntujesz? Czy stawiasz? Czy się złościsz? Czy kłócisz? Cokolwiek. Czy szukasz swego? Czy raczej z powodu Chrystusa ustąpisz, pójdziesz drogą Pana, nie będziesz walczyć o swoje, skończyłeś, umarły już nie walczy o swoje, jakie kwiatki na nim posadzą, jaki deszcz pada i co tak jeszcze robią, czy ktoś chodzi po tym grobie, czy nie chodzi. Jego już to nic nie obchodzi. Pomyśl, co robisz? Czy Chrystus jest ważniejszy od ciebie? Czy to, co robisz jest z powodu Chrystusa? Czy idziesz do pracy z powodu Chrystusa? Czy zarabiasz z powodu Chrystusa? Czy wydajesz z powodu Chrystusa? Czy wszystko robisz z powodu Niego? I nie myślisz o tym, bo inni coś mają, ty masz Chrystusa, masz więcej od wszystkich i jesteś wdzięcznym Bogu. Twoja radość dla innych jest wielkim smutkiem, że tak się cieszysz, zobacz, tak się cieszy. Ucz się dalej, oczyszczaj się, żeby twoja radość miała pełny uśmiech, żebyś mógł się uśmiechać całą buzią, szczerością, pełnością.
A więc to jest ważne, Bóg ma upodobanie w Swoim Synu i w sumie my wszyscy musimy ustąpić Jego Synowi i to jest nasze główne zadanie, ustąpić Synowi. Ustąp Synowi. Kto pójdzie za Nim, ten musi wyprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i pójść za Nim, naśladować Go. Ustąp Mu, odsuń wszelką religię, twoja religia nic ci nie pomoże. To jest religia, wiesz sam, jeszcze jest gniew, złość, niechęć, zawiść, to jest religia, w Chrystusie tego nie ma, w Chrystusie jest spokój. On wręcz mówi do każdego: Jeżeli chcesz mieć spokój, to przyjdź do Mnie, weź Moje jarzmo na siebie i naucz się żyć na tej ziemi, dzięki Jezusowi Chrystusowi. Nie dzięki tobie, nie chodź już sam, sama. Mówimy o tym, dlaczego tego nie słuchamy? Dlaczego robimy dalej po swojemu? Dlaczego mijamy kolejne kazanie i dalej robimy po swojemu? Dlaczego tak uparcie robimy po swojemu? Dlaczego się nie złamiemy? Dlaczego nie zegniemy naszych kolan naprawdę, nie zapłacze nasza dusza przed Bogiem i nie zawołamy: Boże, zbaw mnie, uratuj mnie, bo ja sam siebie zaprowadzę do gehenny, czy sama siebie zaprowadzę do gehenny? Uratuj mnie od tej strasznej natury zepsutego człowieczeństwa, pomóż mi być jak Twój Syn. Dlaczego jest tyle zadowolenia z siebie? Bo człowiek coś zrobi dobrego i już sobie przypisuje chwałę nie wiadomo jaką. A cóż możesz dobrego bez Niego zrobić? To jest dla mnie i dla ciebie tak bardzo ważne.
Ew. Jana 4 rozdział. My potrzebujemy Chrystusa, cały czas mamy wojnę o Chrystusa, brak ustąpienia Chrystusowi powoduje, że ludzie są tacy i tacy, stale szukają, podsłuchują, słuchają co ktoś powie, żeby znaleźć dowody na to, żeby dalej robić po swojemu. Nie szukają Słowa Bożego, szukają tylko potwierdzenia, że nie są najgorsi. To nie jest dobre poszukiwanie. 23 i 24 wiersz:
„Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie.”
Posłuchaj, dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt z was nie zobaczy Pana. Nie zobaczy Pana dzisiaj także. Jeżeli nie dążysz do pokoju i do uświęcenia dzisiaj nie będziesz widzieć Pana, idziesz sam, idziesz sama i błądzisz, bo sam, czy sama nie możesz iść prawidłowo. Dąż do pokoju i do uświęcenia, nie szukaj swego, czytaj Biblię i rób to, co jest w Słowie Bożym, wtedy Bóg uzna, że ty naprawdę Go się boisz. Twoje modlitwy nie przekonają Go, jeżeli nie zrobisz tego, co On do ciebie mówi. Oni mówią, lecz nie czynią. Przekonaj Boga uczynkami, wyprzyj się swego ‘ja’, zacznij robić to, po co przyszedł Chrystus, wtedy doświadczysz, jaki jest naprawdę Bóg. Bóg chce takich, którzy Go czczą w Duchu i w prawdzie.
Galacjan 3 rozdział, od 1 do 3 wiersza:
„O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?”
I znowuż ten Jezus Chrystus najważniejszy, bo jest najważniejszy, bo Ojciec ma w Nim upodobanie, a skoro Ojciec ma w Nim upodobanie, to jest najważniejsze.
„Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą? Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie?”
Człowiek wiedział, że potrzebuje przebaczenia, wiedział, że Chrystus umarł za grzechy całego świata, wiedział, że bez krzyża nie ma przebaczenia, nie ma uwolnienia bez tej krwi przelanej na krzyżu. Człowiek przyszedł do Pana Jezusa, Pan Jezus przyznał się, zdjął wszystkie grzechy, dał Swoje wspaniałe życie, a potem po jakimś czasie człowiek bezcześci te święte szaty, bezcześci krzyż, ukrzyżowanego Chrystusa na krzyżu patrzy na Niego i idzie dalej w świat. I apostoł mówi: Zaczęliście w Duchu, a na ciele kończycie? Czy to jest mądre? Doznaliście przebaczenia, uwolnienia, a teraz znowu zbieracie sobie ciężary i myślicie, że to jest dobre? Raczej nie wracajmy już do świata, nie ma po co tam wracać, świat tkwi w złu, potrzebujemy Chrystusa, żeby się uratować. Ja wierzę, że On tu był na tej ziemi i nie jest to dla mnie abstrakcją, kiedy wybieram, co mam wybrać. Wiem, że był po to, żeby mnie zbawić od złych wyborów, ale jeśli bym mi się zdarzyło źle wybrać, to mogę przyjść i powiedzieć: Przebacz mi, Panie i On przebaczy, bo nie chce mojej śmierci ani twojej. Ale jeśli będziemy bawić się Nim i będziemy bawić się w ten sposób, że będziemy dalej żyć ciałem a nie Duchem, to wtedy Chrystus nam już nic nie pomoże i będzie ilu już zginęło, a po co? Myślicie, że Chrystusowi zależało na tym, żeby zaludniać gehennę? On umarł za grzechy całej ludzkości, wszystkich ludzi, żeby zaludnić niebo. Jemu nie zależało na gehennie, bo gdyby tak było, to by powiedział: Umieram tylko za sto tysięcy ludzi. Ale umarł za grzechy całego świata, grzechy całego świata zaniósł na krzyż. A więc dla całego świata jest możliwość upamiętania, oczyszczenia. I potem apostoł pokazuje, co to jest ciałem, a co to jest Duchem.
Posłuchajcie. 5 rozdział Galacjan, od 18 wiersza:
„A jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem.”
Ale to Duch musi prowadzić.
„Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo (…)”
To znaczy, życie z kimś innym niż Chrystus, z diabłem. To jest wszeteczeństwo, życie według nauki diabła wiedząc, że Chrystus powiedział co innego, to jest wszeteczeństwo. A więc wynik ciała, to jest wszeteczeństwo, to jest zdradzanie Oblubieńca jeszcze przed ślubem.
„(…) nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, (…)”
Wiemy co napisane, ci którzy są nieposłuszni, to są ci, którzy wchodzą w czary.
„(…) wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo,”
Ja bez Jezusa też mogę żyć, znam naukę, wiem jak żyć, wiem jak się modlić, umiem się już modlić, umiem śpiewać, umiem rozmawiać, ale nie mogę żyć.
„Zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne;(…)”
A więc jest ich jeszcze o wiele więcej.
„(…) o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.”
Radzę ci, niech dla ciebie będzie najważniejszy Chrystus, wszystko niech straci wartość wobec Chrystusa, nawet ty. Oddaj Mu pierwszeństwo we wszystkim, przekaż Mu swoje życie, skończ ze stawianiem się, z lekceważeniem Boga, z pokazywaniem niezależności. To jest wynik grzechu Adama i Ewy. Niezależność, to jest grzech, zależność, to jest Chrystus. On powiedział, że bez Ojca nic nie uczyni, wszystko czyni, co chce Ojciec i Ojciec ma w Nim upodobanie. To jest prawdziwa walka o naszą wieczność, niebo jest miejscem dla tych, którzy zrozumieli Boga i oddali Jego Synowi wszystko, aby żyć dzięki Jezusowi. I wiele rzeczy wydarzy ci się na tej ziemi, może najbliżsi uznają, że jesteś wariat, czy wariatka, że tak nie idzie żyć na tej ziemi, a ty wiesz, że nie idzie tak nie żyć na tej ziemi i być z Bogiem w społeczności. A więc ci Królestwa Bożego nie odziedziczą, nie łudźcie się, mówi apostoł Paweł.
„Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu.”
Co osiągniesz stawiając na swoim? Tylko gehennę. Co osiągniesz stawiając na tym, co chce Chrystus? Dom Ojca. Co wolisz? Pokazać się innym, że potrafisz, że możesz robić jak chcesz? Czy pokazać innym, że nie chcesz robić jak chcesz? Chcesz jak Chrystus, jesteś gotowy, czy gotowa zapłacić każdą cenę, żeby Chrystus był uwielbiony, ponieważ wiesz, że On za ciebie umarł na krzyżu, że umiłował ciebie do końca takim, jakim byłeś, czy byłaś i zabrał twoje przekleństwo na krzyż, abyś już nie żył, czy nie żyła dla przekleństwa, ale dla Pana, dla Boga. Po to przyszedł, aby zamienić twoje życie na Swoje. Nie łudź się żadna religia cię nie zbawi, żadne dobre uczynki nie zaprowadzą cię do domu Ojca, żadne udawane chrześcijaństwo nie sprawi, że Bóg da się oszukać i powie: No dobrze. Musisz być prawdziwy, prawdziwa, ponieważ Bóg szuka tych, którzy by Go czcili w Duchu i w prawdzie. Nie możesz być w Duchu zepsuty, zepsutą, musisz być zdrowy, zdrowa, jak Chrystus i musisz żyć w prawdzie, takich On szuka na tej ziemi, którzy mają upodobanie w Jego Synu.
1 List do Koryntian 13 rozdział. I zobacz czy ty do tego pasujesz? Czy jesteś częścią tego? Jeżeli nie, to radzę porzucić wszystkie swoje grzechy i ciężary i patrząc na Chrystusa, pobiec za Nim. Z całego serca zadowolonego, że w końcu zrobiłeś, czy zrobiłaś dobry wybór w swoim życiu i nigdy się z tego już nie cofaj, nigdy nie obracaj się do tyłu, czy inni biegną za tobą, to jest twój najważniejszy bieg, to jest bieg twojego świętego, wiecznego życia. To jest bieg twojego synostwa, twojego bycia córką Boga. To jest niesamowity bieg zwycięzców, którzy nie oglądając się do tyłu patrząc na Sprawcę i Dokończyciela wiary, biegną w biegu triumfu chwały, którzy nie patrzą już czy innym dogadza to, czy nie dogadza. Wiedzą, że nie znajdą wielu takich, którzy będą brali udział w tym biegu, ale chcą być wśród tych wszystkich, którzy dobiegli, którzy osiągnęli cel w Chrystusie Jezusie. I tu apostoł Paweł pisze do zboru w Koryncie:
„Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje(…);”
I dlatego mamy miłować Boga z całego serca, myśli, duszy i siły. I każdy z nas musi być wyraźnym znakiem mówiącym: Chrystus żyje, Chrystus żyje i wróci tutaj po nas, i my jesteśmy dla Niego tutaj, dzisiaj na tej ziemi, aby już więcej nie żyć dla siebie, choćbyś nie wiadomo jakie dary miał i choćbyś nie wiadomo co byś uczynił, jeśli nie masz tej miłości Chrystusowej, to niczym jesteś przed Bogiem, nic to nie znaczy. Miłość jedynie idzie dalej, a więc potrzebujesz Chrystusa, by miłować naprawdę. Religia nauczyła ciebie być lepszym od innych, Chrystus nauczył cię jak umrzeć dla siebie, dla wszystkich, aby On był w tobie, jako jedyne twoje życie do celu prowadzący do domu Ojca.
1 List Jana 4 rozdział, 20 wiersz:
„Jeśli kto mówi: Miłuję Boga, a nienawidzi brata swego, kłamcą jest; albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi.”
Po miłości wzajemnej poznają, do kogo należycie. Powiem wam: Rób porządek w swoim życiu, Pan Jezus wystarczająco głośno i wyraźnie oznajmił, co się podoba Bogu. Powiedział: Ja nic innego nie powiedziałem, jak tylko to, co Bóg Mi powiedział Ojciec. To jest dla ciebie wyrocznią, albo będziesz się tego słuchać, albo pójdziesz do gehenny, bo nieposłuszeństwo jest tym samym grzechem, co bałwochwalstwo, co czary. Albo będziesz się słuchać Boga i oddasz życie i przestaniesz wierzgać, zakończysz szukanie po swojemu, odnajdziesz spokój, który przewyższa wszelki rozum, odnajdziesz szczęście, Chrystusa. Już wam kiedyś opowiadałem, jak byłem młodym wierzącym i spotkałem wierzących, to byli dla mnie wspaniali, święci ludzie i zaprzyjaźniałem się, a potem oni znikali z mojego życia. I po kolejnym takim zaprzyjaźnieniu, pamiętam jak się modliłem do Boga i mówię: Boże, o co chodzi? Ja nie mogę mieć przyjaciół? Co się dzieje? I wtedy wyraźnie Pan Jezus powiedział do mnie: Bo jestem zazdrosny o ciebie, Ja jestem najważniejszy. Panie Jezu kochany, jak ja się cieszę, że Ty walczyłeś o mnie, że byłeś zazdrosny o mnie, bo ugrzązł bym w ludziach, ugrzązł bym w ludzkich przyjaźniach. Głupi człowiek, mając wspaniałą przyjaźń z Chrystusem, chciałem jeszcze ludzi, a przez Niego mogę mieć przyjaciół, ale tylko przez Niego, nie chcę mieć przyjaciół bez Niego. Wszyscy przyjaciele bez Niego, to są słudzy diabła, którzy są po to, żeby zabrać mi Chrystusa. To są złodzieje i bandyci, dlatego tak ważnym jest, żebym miał przyjaźń, ale tylko przez Chrystusa, abyś ty miał przyjaźń, tylko przez Chrystusa. Dlatego Chrystus musi nas złączyć, a nie ludzkie jakieś, bo mi się to podoba, mi się też podoba, no to bądźmy razem. To nie jest wystarczające. Postaram się skracać.
Dzieje Apostolskie 24 rozdział, 16 wiersz:
„Przy tym sam usilnie staram się o to, abym wobec Boga i ludzi miał zawsze czyste sumienie.”
To mówi apostoł. Cały czas staram się o to, aby wobec Boga i ludzi mieć sumienie. Starajmy się o to, bądźmy prawdziwi, nie śpijmy kiedy kończy się czas, kiedy diabeł szaleje, antychryst niedługo pojawi się na tej ziemi, zacznie się to wszystko dziać, a ludzie nie są gotowi, bo są zabiegani koło swego ‘ja’. Czyń wszystko, żeby Bóg był uczczony i żebyś wobec ludzi nie był grzesznikiem, grzesznicą. Zabierz się za konkretną pracę i czyń to, wtedy wygrasz, bo Pan przeprowadzi cię. Powiedział: Kto zachowa Słowo Moje i nie zaprze się Mego imienia, tego zachowam w godzinie próby, która przyjdzie na tą ziemię. Tylko wtedy, kiedy ja zachowam Słowa Jezus i będę żyć Jego Słowami, wtedy On mnie zachowa w godzinie próby. Kto się zachowa? Ty, twoja mądrość? Czy moja mądrość? Czy kogoś mądrość? Jeśli Pan nas nie zachowa, nikt nas nie zachowa, diabeł oszukał najmądrzejszego z Ludzi, Salomona, oszukał tylu ludzi, nawet Jana Chrzciciela podszedł i ten zwątpił czy Ty jesteś tym, czy ktoś inny? Jest tak łatwo jemu oszukać każdego z nas, on zna dobrze wszystkie nasze niepewności i w jednej chwili może ich użyć, jako pewność, żeby odejść, żeby pójść swoją drogą. On może tak to rozhuśtać, że pójdziesz za nim myśląc, że idziesz za Chrystusem. A więc apostoł mówi bardzo wyraźnie.
Psalm 133 Ratuj się duszo, ratujmy się wszyscy, bo przecież jesteśmy ludźmi, których Bóg stworzył, po co mielibyśmy dalej przysparzać problemów, walczyć z sobą, zmagać się, kłócić, nastawiać, robić po swojemu. Po co dalej to robić, skoro możemy mieć pokój między sobą, ustalone zostały warunki, jeden Chrystus ma nas napełniać. I w tym Psalmie 133 czytamy tą potężną Bożą prawdę
„Pieśń pielgrzymek. Dawidowa. O, jak dobrze i miło, Gdy bracia w zgodzie mieszkają! Jest to jak cenny olejek na głowie, Który spływa na brodę, Na brodę Aarona, Sięgającą brzegu jego szaty. Jest to jak rosa Hermonu, Która spada na góry Syjonu. Tam bowiem Pan zsyła błogosławieństwo, Życie na wieki wieczne.”
Jak dobrze, gdy my mieszkamy razem w zgodzie, w Chrystusie. Zgodziliśmy się, nie ty jesteś ważny, nie ja, Chrystus jest najważniejszy i zgodziwszy się, ustaliliśmy: wszystko niszczymy, co Adam i Ewa wyprodukowali w grzechu, nie zostawimy niczego, bo Chrystus jest ważniejszy. A jeżeli nie będziemy tego robić, to znaczy, że Chrystus nie jest ważniejszy i te zepsute pokolenia dalej mają dla nas wartość i my dalej chcemy żyć w zepsuciu, bo Chrystus nie jest ważny. A jak Chrystus jest ważny, to my nie chcemy już dalej żyć w zepsuciu, chcemy żyć w Chrystusie, a miejsce w Chrystusie, to jest czyste, święte, nieskalane miejsce. Tam nie ma już miejsca na złodzieja, dla kłamcy, tam nie ma miejsca dla upartej, dla upartego, tam nie ma miejsca dla samowolnej, dla samowolnego, tam nie ma miejsca dla ‘ja’, tam jest miejsce dla Boga, Bóg uwielbiony w Swoim Synu, a Syn uwielbiony w Ojcu. Bóg powiedział: Oczyśćcie się, wyjdźcie z Babilonu, wyjdźcie ze wszystkich swoich religijnych postanowień, stańcie się Moim ludem, a Ja przyjdę i będę się przechadzał między wami. Czy nam zależy, żeby odbyć akt religijny, na który Bóg w ogóle nie zwróci uwagi? Czy przyjść do Boga, żeby Bóg tu zwrócił uwagę? Wiecie jakie to ważne jest, żeby nasze modlitwy były docierającymi do Boga, żeby wstrząsały, wstrząsały, wstrząsały potomstwem, ratowały ich z opresji, jak ciebie ratują, żeby twoje modlitwy były jak siła, jak młot uderzający w mury warowne diabła, rozbijające i wpuszczające światło Boże tam, gdzie jest ciemnica, aby lud, gdy się spotyka, żeby modlitwy nasze tak były jednomyślne, żeby Wszechmogący Ojciec, Boży Syn, odpowiedzieli na to w sposób jawny. Tego brakuje. Gdy Mój lud zgromadzi się w jednomyślności, wysłucham Mojego ludu. A więc starajmy się o to, usuwajmy nasze ‘ja’, nasze dobre ‘ja’, nasze miłe ‘ja’, nasze uparte, zawzięte ‘ja’, usuwajmy, ono się nie nadaje, ono przeszkadza i Bóg nie może wysłuchać. Jak diabłem wstrząśniesz? Jak wstrząśniesz jego budowlami, którymi osaczył twoich bliskich, kiedy nie będziesz miał dostępu do Boga, czy nie będziesz miała dostępu do Boga? Jak załatwić sprawy, skoro Bóg nie może cię wysłuchać, bo jeszcze jest w tobie świat? Usuń ten świat, przecież zależy ci na sobie i na innych, żeby w końcu inni mogli być ratowani naprawdę przez twoje modlitwy, a nie udawanie, modlitwa, a potem robienie i tak po swojemu. To nic nie da.
Ew. Marka 9 rozdział. To jest jedyna szansa dla nas, ludzie umiłowani. Jedyna szansa porzucać złe, przyjmować dobre, jedyna szansa uczyć się Chrystusa, a nie religii. 9 rozdział, od 49 wiersza:
„Albowiem każdy ogniem będzie osolony. Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą.”
Miejmy życie Chrystusa, to jest sól tego świata. Bez życia Jezusa ten świat jest martwy, ta sól jeszcze upomina się o człowieka i kolejni ludzie nawracają się dlatego, że doznali soli, doznali smaku Chrystusa. I tak ważne jest, aby mieć pokój, pokój osiągnięty przez Chrystusa, nie pokój osiągnięty przez to, że zgodzimy się na grzechy, no niech będzie pokój, już nie będziemy dochodzić. Tylko pokój osiągnięty przez oczyszczenie, przez usunięcie grzechów. To jest pokój z Bogiem, usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem. Ale jak usprawiedliwieni? Bo przyjęliśmy, że Chrystus spłacił nasze długi, abyśmy się dalej już nie zadłużali.
1 List do Tesaloniczan 5 rozdział, 12 i 13 wiersz:
„A prosimy was, bracia, abyście darzyli uznaniem tych, którzy pracują wśród was, są przełożonymi waszymi w Panu i napominają was; Szanujcie ich i miłujcie jak najgoręcej dla ich pracy. Zachowujcie pokój między sobą.”
I 23 i 24 wiersz:
„A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Wierny jest ten, który was powołuje; On też tego dokona.”
Ludzie mogą mówić: Nie znasz mego serca. A ja chcę zobaczyć twoje ciało, chcę zobaczyć świątynię z zewnątrz, czy to jest Chrystus? Czemu ręce te służą? Czemu oczy te służą? Czemu uszy te służą? Czemu nogi te służą? Czy to jest Chrystus? Jeżeli nie, to znaczy, że jest brud. Musi być widać z zewnątrz. Myślisz, że Chrystus chce się skrywać w twoim ciele? Chrystus chce być jawny, On się nie wstydzi siebie, ani Ojca, On chce, żeby było widać Jego w twoim ciele, żeby było widać Jego miłość, Jego pokój, Jego czystość, Jego wierność, Jego prawość. I ostatni,
List do Hebrajczyków 12 rozdział. Niech Bóg ci pomoże, każdemu z nas, rozsądnie postępować z tym swoim ziemskim życiem, nie stracić tej możliwości uratowania się. 12 rozdział, 14 wiersz:
„Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana,”
I 25 wiersz i dalej:
„Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym.”
Chcielibyśmy, abyśmy wszyscy tak byli, abyśmy wszyscy byli sobie rodziną i abyśmy byli tymi, którzy mają jednego Ojca w niebie. Niech jedna wola napełnia ciebie i mnie, jeden Chrystus uwolnił nas od zła i jeden Chrystus pojednał nas z Ojcem, i jeden Chrystus teraz jest moim wyborem i twoim, On wywyższony ponad mnie i ponad ciebie, Ojciec zadowolony. Amen.

