05 01 2025 wieczorne Marian – Dopóki trwa to co się nazywa dzisiaj
05 01 2025 wieczorne Marian – Dopóki trwa to co się nazywa dzisiaj
Tak żeby z pomocą Pana sprawnie nam poszło. Może taki przykład, kupujesz nowy samochód, wszystko takie ładne, nic nie porysowane, nie ma żadnego wgniecenia i wyjeżdżasz na trasę, i raptem zderzasz się z drugim samochodem, i masz zbity reflektor, wgnieciony bok; już tak ładnie nie wygląda, już jest uszkodzony, będzie potrzebował naprawy, mechanika, doprowadzania. Nie zawsze udaje się doprowadzić do takiego samego stanu jak był wcześniej. Jeszcze bardziej wygląda to z grzechem. Grzech jest podobny. Dostajesz nowy pojazd, nowe ciało, nowe życie. Jeżeli popełnisz grzech, to jest dokładnie tak, jakbyś miał kolizję z drugim pojazdem i pozostaje ślad. Coś trzeba z tym zrobić. Możesz jeździć z tym grzechem, ale ten grzech powoduje już, że twoje życie nie nadaje się do wieczności. Bo do wieczności może wejść tylko to, co jest doskonałe, czyste. Ludzie mogą jeździć z pogniecionymi samochodami i jeżdżą. Ale co do Bożego życia to tak nie funkcjonuje. Musi być usunięcie tego, co się wydarzyło, ślady muszą być usunięte i to dokładnie. Musi być pokuta, porzucenie grzechu, oczyszczenie Krwią Jezusa. Wtedy wszystko wraca do tego, jak było wcześniej. Bez tego to nie funkcjonuje. Wielu ludzi nie myśli o tym. Co do samochodu, to myślą, bo jak zderzą się, albo uderzą gdzieś w słupek, to kiedy idą, to zawsze widzą, że to już nie jest ten samochód, jest inny, nie jest tak równy, nie jest tak kształtny. To samo kiedy masz biały dres i raptem ktoś chlapnął błotem, widzisz, że nie jest już biały, tylko zachlapany błotem. Już to inaczej pasuje. Najczęściej wzrok biegnie już do tego zachlapania. I człowiek zdaje sobie sprawę, że to już tak nie wygląda, chce więc oczyścić to, usunąć. To nie przeszkadza, że dziewięćdziesiąt osiem procent jest białe, ale te dwa procent zostało zabrudzone i człowiek zdaje sobie sprawę, że to już nie jest czyste, trzeba zrobić z tym porządek.
I to samo jest z naszym życiem. Jeżeli my przyzwyczaimy się do plam, do wgnieceń, to możemy tak poruszać się w chrześcijaństwie. Ale to już nie jest to samo, co Chrystus. W Chrystusie nie ma wgnieceń, nie ma plam. On jest czysty. Jeżeli chcemy trwać w Chrystusie, to potrzebujemy usuwać te wgniecenia, te plamy i jest to możliwe dzięki Krwi Chrystusa. Jeżeli więc chcemy naprawdę uratować się, to musimy wykorzystać Ofiarę Jezusa, bo może zdarzyć się; Jan pisze, że jeśli zdarzyłoby się wam takie coś, że zderzycie się, wgnieciecie ten swój pojazd, poplamicie te swoje białe szaty, to zróbcie porządek, oczyśćcie się we Krwi Jezusa, przywróćcie stan, który był wcześniej. Bo ważne jest być w takim stanie, jaki otrzymaliśmy w Chrystusie Jezusie, w czystości stanąć przed Jego Obliczem, kiedy On tutaj wróci. Dbajmy więc o to. Dbamy o swoje samochody, dbamy o swoje ubrania. Jakże czasami człowiek może zapomnieć, żeby dbać o swoje chrześcijańskie życie, o swój chrześcijański stan duchowego wyglądu wobec nieba i ziemi. To jest bardzo ważne. Ludzie mówią: A gdzieś to ty się stuknął? No tak, a: Gdzieś ty zabrnął czy zabrnęła w ten grzech? Co spowodowało, że dostałeś się w to zło? Bo widać, że coś jest nie tak. I też Słowo Boże mówi: Wyznawajcie grzechy jedni drugim, jeżeli ktoś popełnił coś przeciwko komuś, wpadł w taką kolizję, to trzeba zrobić z tym porządek.
Hebrajczyków 3,12: „Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego,” Widzimy więc, że niewierzące serce odpada od Boga żywego.” Bóg chce, aby nasze serca były napełnione wiarą. On dał nam dar wiary w serca nasze, aby przez tą wiarę mógł Chrystus zamieszkać w sercach naszych. Abyśmy w naszych sercach mieli Boże myśli, działania Boże, abyśmy w tym funkcjonowali. Kto więc traci wiarę, odpada od Boga. Bez wiary nie można podobać się Bogu. Jeżeli człowiek przestaje wierzyć w czystość Chrystusa i przestaje dbać o czystość swojego codziennego życia, to znaczy, że przestaje wierzyć w to, co chce Bóg, gdy posłał Syna Swego, aby oczyścił nas, zbawił nas z naszych grzechów. Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy po Bogu. Jeżeli Bóg posłał Syna, żeby zbawić nas, uratować nas z naszych grzechów, to znaczy, że my teraz, po tym jak Jezus już zrobił to, mamy troszczyć się o to, żeby zachować to, co On nam dał. Dla mnie i dla ciebie jest to bardzo ważne. Tu nie chodzi o jakieś fajerwerki, zadowolenia, emocje. Tu nie ma emocji, tu jest świadomość. Dostaliśmy coś doskonałego i chodzi o to, żebyśmy tak w tej doskonałości stanęli przed Obliczem Boga. Jezusowi nie mogło zdarzyć się żadne wgniecenie, poplamienie, bo inaczej nie mógłby być za nas ofiarowany i oczyścić nas. Ale nam może zdarzyć się. To nie jest jeszcze tragedią. Gorzej jest, kiedy człowiek przestaje dbać o to, co dostał czy dostała za darmo, z łaski. Przestaje zwracać uwagę na te wgniecenia, na te zadziory, czy inne rzeczy. ‘A co tam, inni też mają pogniecione swoje życie, a moje pogniecione wcale nie jest tak pogniecione jak tamtego. Ale każde wgniecenie zabiera już kształt, jaki dostał, cały ten wymiar, od początku, równo, bez wgnieceń. Nie produkują samochodów z wgnieceniami. Może spodnie produkują z dziurami, ale nie widziałem, żeby samochody produkowali z wgnieceniami. Mamy więc coś, co dostaliśmy całkowicie kształtne, całkowicie miłe do spojrzenia, widzimy, że to jest coś wspaniałego, to pociągnęło nas, że Jezus jest właśnie taki, nie ma w Nim wgnieceń, nie ma zadziorów, nie ma plam. Jest czysty, ma naturalne podejście do każdego z nas, nie musi wymuszać się, nie musi przykrywać czegoś, żebyśmy nie widzieli, że tam jest coś nie tak. Jest światłością, jest całkowicie jawny.
„Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia” Jeżeli widzisz w moim życiu wgniecenia, to powiedz mi: Słuchaj, widzę te wgniecenie u ciebie już trzeci dzień. Dlaczego nic z tym nie robisz? To głupio wygląda. Przecież twoje chrześcijańskie życie jest skażone już tym wgnieceniem. To nie jest Chrystus, to jest grzech. Zobaczcie ilu nosi takie wgniecenia latami już i widać, że mają trudności z poruszaniem się. Muszą stale coś zakrywać w swoim życiu, żeby nie było widać. A to już nie jest Jezus, to jest niebezpieczeństwo, że człowiek wpada w kombinowanie. Żeby nikt nie rozeznał, że ze mną jest źle, to ja będę próbować zakrywać to słowami. Jak z tobą bracie? ‘Dobrze’. A z tobą siostro? ‘Dobrze’. Słowa brzmią, że nie ma wgnieceń, nie ma plam, wszystko jest dobrze, w porządku, jakby się coś pojawiło, to zaraz wiem, co ma zrobić, pokutuję, usuwam przeszkodę i przywracam stan do normalności, bo odpowiadam przed Bogiem za to, co dostałem za darmo w Jezusie Chrystusie. To jest ta twoja i moja troska o to. A Słowo Boże mówi, że wtedy bramy są otwarte i wejście do wieczności jest dla nas otwarte.
I co dalej” „Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność jaką mieliśmy na początku.” Jest to więc bardzo ważne. „ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu.” Może być tak, że na początku wgniecenia nie przeszkadzają ci, są, na trudno. A potem nie przeszkadza ci, że hamulce ci wysiadły i zaczynasz puszczać z twoich ust wiązanki, których nie godzi się, żeby wierzący człowiek mówił. Zaczynasz myśleć o bzdurach, o fałszywych i już nie przeszkadza ci to. Robisz głupie rzeczy i też przestaje ci to przeszkadzać. Wysiadły hamulce, światła wysiadły; człowiek porusza się już po ciemku. Coraz więcej rzeczy wysiada w człowieku.
Ten samochód to tylko taki obraz, a chodzi o duchowy stan człowieka. Dopóki trwa „dzisiaj”, możemy zderzyć się z czymś, może nam nie udać się jakiś manewr życiowy, może być, że chcieliśmy zrobić coś cieleśnie i weszliśmy w kolizję. Może być tak, że czegoś nie zauważyliśmy; manewr do tyłu jest bardzo niebezpieczny, inne jest pole widzenia. Kiedy więc robimy coś, cofając, możemy coś zrobić, nie chcąc wcale kolizji. Rozumiecie, to nie jest tak, że wchodzimy w jakąś kolizję i ten, któremu zrobiliśmy jakąś krzywdę przez grzech, ten człowiek „nie ma żadnych problemów”. Ma też problem, który musi rozwiązać, żeby później nie wynikły z tego waśnie, wojny, nastawienia, czy wypominania, różne rzeczy. Jeden i drugi człowiek ma wtedy doświadczenie. Kiedy popełniasz grzech, to nie tylko ty masz problem, ale problem ma ten, któremu ty zrobiłeś krzywdę. Jeżeli więc usta wypowiadają nierozważne słowa, to nie tylko ty masz problem, ale problem ma człowiek, który też słyszał te nierozważne słowa i co z nimi zrobi.
Zobaczcie więc ile jest możliwości; to, co jest „dzisiaj”. Gdzie dzisiaj tyle razy można się zderzyć, tyle razy można zrobić coś, czego nie chcielibyśmy zrobić. I można nie zrobić tego, co chcielibyśmy zrobić, bo coś zatrzymało, coś przeszkodziło. ‘A, ty jesteś wierzący, to nie problem, jak będziesz z wgnieceniem jeździł, to co to? Ja też mam wgniecenia; ale masz wielki problem’. Ilu wierzących ludzi mówi tak do wierzącego? ‘A co ty jesteś taki wyczulony, taki świętoszkowaty? Człowieku, no przecież zobacz ilu chrześcijan chodzi pogniecionych?’ Ale tobie jest wstyd, bo to jest Chrystus, to jest świadectwo o Chrystusie. Chrystus nie był pognieciony, Chrystus jest doskonały. Ty chcesz być jak Chrystus. Czy nie? Abyśmy wszyscy byli jak Chrystus, byśmy dążyli, byśmy utrzymywali tą doskonałość w szacunku przed Bogiem. Nie chcemy więc chodzić jak pognieceni, kiedy Chrystus nie był pognieciony. Nie chcemy chodzić poplamieni, kiedy Chrystus nie był poplamiony. Chcemy chodzić czyści, bo Jezus jest czysty. Chcemy chodzić doskonali, bo Jezus jest doskonały. Słowo Boże nawet mówi: „Bądźcie doskonali jak Ojciec wasz doskonały jest.”
Czy rozumiemy więc, że dzisiaj możemy nierozważnie spowodować jakąś kolizję. Ale gorzej już jest, gdy przestajemy zwracać uwagę na to jak jeździmy, jak poruszamy się, czy robimy komuś krzywdę czy nie. Brak czynienia dobra, już jest czynieniem krzywdy. Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. Już są wgniecenia, już jest kolizja. Później człowiek jeździ z tymi wgnieceniami i mówi, że całkiem sprawdza mu się to w codziennym życiu. To jest nieprawda, to jest kłamstwo; jedno wgniecenie na twoim życiu i już nie wyglądasz jak Chrystus. Obraz Chrystusa został stracony. Gdy Adam zgrzeszył, obraz Boga został stracony w nim. Już jeden grzech spowodował to. Zapłatą za grzech jest śmierć, za jeden grzech jest śmierć.
Zobaczcie więc jak musimy być wyczuleni. Tan czas, w którym dzisiaj żyjemy jest czasem bardzo oszukańczym i diabeł tak pracuje w umysłach: ‘Nie przejmuj się, ludzie mają różne problemy.’ Zobacz ilu chrześcijan nie umie cieszyć się w Panu. A co? Są chrześcijanami chyba, co? Bóg chyba nie wyrzuci ich, przyjmie ich do nieba. A że tam napisane: Radujcie się w Panu zawsze, to tak napisano, ale to nas nie obowiązuje. To że masz zawsze jeździć ze światłami, ‘a to co, w prawie tak jest, że masz jeździć ze światłami, ale nas to nie obowiązuje. My jeździmy bez świateł’. I co? W wypadku kolizji jesteś winny, winną bez względu na to, czyja była wina dlatego, że nie miałeś włączonych świateł; czy uszkodzone hamulce, cokolwiek. Nieważne czyja był wina. Twój niesprawny pojazd stawia cię od razu jako winowajcę, bo masz dbać o swój pojazd, kiedy wyruszasz na drogę. Masz dbać o swój stan duchowy, kiedy wyruszasz do codziennego życia jako chrześcijanin, czy chrześcijanka. To jest bardzo ważne. Jeżeli my zapomnimy o tym; idź, popatrz na wszystkie samochody, ile masz pogniecionych, i tu, i tam, i jeszcze, ‘i wszyscy śmieją się i cieszą: Zobacz, kolejne wgniecenie.’ Nie jest tak, ludzie mają różne rzeczy.
Chodzi o to, by to zrozumieć, że chcę by było tak jak być powinno. Jeżeli widzę w swoim samochodzie, że gdzieś coś zostało wgniecione, to mój wzrok często pobiegnie w tym kierunku i wiem, że to już nie jest tak, jak być powinno. Już jest inaczej, już jest ten dyskomfort, że to jest inaczej. Z samochodem mogę przejść przez to i będę jeździł tym samochodem i pójdę do nieba, do wieczności. Ale jeśli to jest w moim duchowym życiu, to mnie dyskwalifikuje. Wiecie, że gdy na przykład są zardzewiale progi, i jedziesz na badania techniczne, to on wpisuje ci: Nie masz prawa dalej jeździć po drogach, bo masz zardzewiałe progi. Gdyby trzeba było podnieść samochód do góry, zdjąć koło, ty nie możesz tego zrobić, a więc dyskwalifikacja. Jeżeli masz zardzewiałe progi swojego języka i nie możesz podnieść go normalnie, żeby mówić, tylko zawsze jęczy, skrzeczy, biadoli i ni jak uruchomić go, żeby chwalił Boga, to trzeba go naprawić, trzeba przywrócić mu stan pierwotny czystego języka, żeby mówił to, co potrzeba i by był zawsze użyteczny. To takie obrazy, żeby móc bardziej zrozumieć, że w codzienności zdajemy sobie sprawę, że nie chcielibyśmy być zachlapanymi brudasami i tak chodzić. Ktoś by powiedział: Ochlapał cię ktoś? Tak, trzy miesiące temu, już przyzwyczaiłem się, przyzwyczaiłam się. Nie, tak nie jest. Duchowo to jest jeszcze większa odpowiedzialność, jeszcze więcej. Myślmy bracia i siostry. Mamy już dużo bałaganu między wierzącymi ludźmi na ziemi. Dużo ludzi nie przejmuje się już stanem swojego duchowego życia, ani swoimi szatami, które dostali z łaski, za darmo od Boga w Jezusie Chrystusie. Bardzo źle jest dzisiaj na ziemi. Dlatego trzeba ludzi, którzy mają czyste serce, i którzy chcą zachować tą czystość, ludzi, którzy rozumieją, że grzech jest bezprawiem i trzeba usunąć grzech, wrócić do prawa. To jest bardzo ważne.
Dopóki trwa dzisiaj, uważajmy, żebyśmy nie popadali w zatwardziałość przez oszustwo grzechu. ‘A to nic wielkiego się nie stało, a skłamałeś, skłamałaś, ludzie kłamią przecież; a tutaj obraziłeś się, no ludzie też się obrażają.’ Zawsze można sobie wytłumaczyć. Przecież dzisiaj było pełno kolizji na tej ziemi, a cóż to wielkiego. Można udawać, że nie widzi się, ale tak jest.
Radzę, doradzam, póki jeszcze jest wiara. Bez wiary człowiek nie będzie robić porządku. Bez wiary człowiek nie widzi już bezbożności jako bezbożność. Tylko wiara może pokazać ci prawdę, bo wiara oparta jest na Słowach Chrystusa. A niewiara już nie jest oparta na Słowach Jezusa, ale oparta jest na słowach zwodniczych, oszukańczych. Człowiek więc, który traci oparcie na Słowach Jezusa, traci wiarę. A bez wiary nie można podobać się Bogu. I wtedy dla człowieka nie ma już problemu czy tak, czy inaczej, nie czuje, że jedzie prosto do gehenny, a nie w kierunku wieczności. Ratujmy się póki jest czas, póki dzisiaj, to można jeszcze naprawiać. Ale trzeba wierzyć, żeby naprawiać. Bo jak ja nie wierzę, że istnieje doskonały Chrystus i Jego oblubienica też jest doskonała, to ja mam swoje usprawiedliwienia na swoje wgniecenia. To nie ja jestem winien, to oni są winni. Ewa też miała – wąż jest winny. Adam miał Ewę. A kogo ty masz? Kto jest winien, że masz wgniecenia. No ja, to jest ostatni. Wszyscy inni są pierwsi w kolejce; żona winna, mąż winien, dzieci, rodzice winni, że mam złość, że jestem niechętny, zawistny, że już kolejny raz jestem zbuntowany, czy zbuntowana, to wszyscy są winni. A Bóg mówi: Ty jesteś winien, ty się buntujesz. Zważajmy więc na to i bądźmy świadomi tego.
List do Rzymian 6, 9-23: „wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga.” Co to znaczy – raz na zawsze umarł? To znaczy dokładnie, że On nigdy nie popełni żadnego grzechu. On przyjął nasze grzechy na Siebie, umarł z powodu naszych grzechów, ale On nigdy nie zgrzeszył i nie zgrzeszy. To rozumiemy, tak? Wszyscy się zgadzamy co do Chrystusa, że On nigdy nie zgrzeszył i nigdy nie zgrzeszy. Umarł z powodu moich i twoich grzechów. To zgadzamy się.
Czytamy dalej: „Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską. Cóż tedy? Czy mamy grzeszyć, dlatego że nie jesteśmy pod zakonem, lecz pod łaską? Przenigdy! Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Lecz Bogu niech będą dzięki, że wy, którzy byliście sługami grzechu, przyjęliście ze szczerego serca zarys tej nauki, której zostaliście przekazani, a uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości, po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu. Gdy bowiem byliście sługami grzechu, byliście dalecy od sprawiedliwości. Jakiż więc mieliście wtedy pożytek? Taki, którego się teraz wstydzicie, a końcem tego jest śmierć. Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”
Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu. Uważam, że to jest bardzo ważne, gdy wsiadam do pojazdu, który dostałem za darmo, i który mam zachować takim, jakim go dostałem – żebym doznawał, że umarłem dla grzechu. Umarłem dla złości, dla zawiści, dla potępienia, dla złośliwości, dla chęci odegrania się. Umarłem, siadam spokojniutko w ten pojazd, który wprowadza mnie w czas wieczności i już nie mam chęci grzeszyć. Umarłem. Niesamowite, co? Bo jeśli nie umarłem, to ja popróbuję jeździć tym pojazdem po swojemu. I wtedy jest problem. Wtedy pojawia się to, że albo chcę odegrać się na kimś, i wtedy używam Chrystusa, żeby w kogoś uderzyć; różne rzeczy wtedy dzieją się. Zdajemy sobie sprawę, że w duchowych warstwach tak jest. Pan mówi więc do mnie i do ciebie, żebyśmy my też uważali siebie za umarłych dla grzechu. Mogę powiedzieć to tak: Możesz napluć na czyjś grób, a ten człowiek i tak nie odezwie się do ciebie, umarły. Pomyśl, jakie to jest; żebyśmy my tak byli umarli, mogą się różne rzeczy dziać, a ty się nie odegrasz, nie użyjesz Jezusa, żeby odegrać się na kimś. Nie skorzystasz z Chrystusa, żeby komuś grozić, złorzeczyć, cokolwiek, ponieważ nie masz do tego prawa ani ja, nikt nie ma do tego prawa, bo Jezus jest doskonale czysty, oddany Ojcu. Uważajmy więc siebie za umarłych aby poruszać się w Chrystusie. Tak jak przyjęliśmy Chrystusa, tak w Nim chodźmy, a w Nim nie ma grzechu. Uważajmy się za umarłych. Bo jeżeli grzech, to my wypadamy z tego wspaniałego miejsca. I wtedy musimy usunąć przeszkodę, usunąć ten grzech, żeby wrócić do normalności. Chrystus umarł raz na zawsze. Żyjemy dzisiaj jeszcze; gdybyśmy tutaj nie żyli, a byli już w niebie, to w ogóle byśmy o tym nie rozmawiali. Tego tematu nigdy nie będziemy tam poruszać, ale tutaj musimy.
List Judy 3: „Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym.” Co to znaczy „raz na zawsze”? To znaczy, że zawsze powinniśmy być wierzącymi, czy tak? Ale jeśli przestaliśmy być wierzącymi, to co wtedy? Pojawia się problem. Nie widzimy już takiego sensu życia, jak żył Chrystus. To jest niewiara. Jeżeli ja nie widzę takiego sensu życia jak żył Chrystus, to znaczy, że przestałem wierzyć. Bo wiara, którą dostałem od Boga i ty też, pamiętasz, to było żyć dzięki Chrystusowi. To była ta wiara, by skorzystać z tego, co On dla mnie uczynił na krzyżu. To była ta wiara. Przez wiarę przyjąłem przebaczenie swoich grzechów i ty też. Przez wiarę przyjąłem przebaczenie dla innych i ty też. Przez wiarę przyjąłem miłość do bliźnich, do Boga, i ty też. Wszystko przez wiarę dzieje się. A jeśli tracimy wiarę, nie ma już miejsca komunikacji, nie ma miejsca przekazu. A więc zaczynamy wracać do starego. Dlatego bez wiary nie można podobać się Bogu. Dostałeś więc wiarę raz na zawsze. Nie bądź więc głupcem.
Krótko powiemy o tym, co grozi naszej wierze, jeżeli my zaczniemy nie zważać na pewne rzeczy, a tą główną rzeczą jest grzech. Jeżeli zaczniemy traktować grzech z przymrużonymi oczyma, lekko, to nasza wiara zacznie się tracić. Bo nasza wiara jest pewnością, że Chrystus umarł i my też umarliśmy. Ta wiara pozwala nam zwyciężać diabła. Ona jest tarczą przeciwko jego fałszywym pociskom. Ale jeśli my zaczniemy tracić ją, stajemy się bezbronni i on może już wkładać w nas wszystko. I potem masz pełno zacofanych chrześcijan, którzy już nie są zwycięzcami, bo nie mają wiary, wiary, która zwycięża świat, wiary, która zwycięża diabła, władcę tego świata. To wszystko jest w Chrystusie. Jeżeli my to mamy doskonałe, tak jak dostaliśmy, wtedy my jesteśmy pewni, zwycięzcy, radujemy się w Panu zawsze. Ale kiedy zaczynamy zgadzać się na grzech, zaczyna się to gubić. Juda dlatego to napisał.
Zobaczcie, co on napisał: „Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa. A chcę przypomnieć wam, którzy raz na zawsze wszystko wiecie”, Znowu „raz na zawsze”. „że Pan wybawił wprawdzie lud z ziemi egipskiej, ale następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli;” Juda 4.5
Po co wyprowadził, ku czemu wyprowadził? Walcz więc o to, walcz, bo musisz mieć jasne patrzenie. Nie możesz poruszać się w ciemnościach. Spróbuj jechać samochodem po ciemku. Nie widzisz drogi. Czasami jest tak, że oświecasz, a droga jest czarna, nie ma w ogóle białych pasów i też musisz bardzo uważać, żeby nie zjechać z niej. Dlatego cenisz sobie te białe poboczne pasy, które bardzo pomagają, kiedy jest ciemnica, żeby mieć kontrolę nad tym. Mamy więc wyznaczony pas, żeby wiedzieć – uważaj, poza tym jest niebezpiecznie. Kochajmy życie, kochajmy szczęśliwe życie w Chrystusie, kochajmy bezpieczne poruszanie się tutaj w codzienności, dopóki trwa „dzisiaj”. Tak bardzo ważna jest ta troska o wiarę, która pozwala mnie i tobie zwyciężać wroga z jego pokuszeniami, z jego kombinacjami, z takim jego – a, nie martw się, to tylko trzy grzechy, inni mają więcej. A ty wiesz, że jeden grzech i już jest brudno, i trzeba to usunąć. A jeśli zaniedbasz jeden, drugi, trzeci, to potem już przyzwyczajasz się. To jest niebezpieczne. Myślę, że jest to dla nas oczywiste. Możemy czytać to w wielu miejscach w Biblii.
Chodzi o sumienie. Ci, którzy zaniedbali swoje sumienie, zgadzając się na zło, stali się rozbitkami w wierze. Chodzi o sumienie. Sumienie jest główną kotwicą wiary. Kiedy sumienie jest czyste przez Krew Chrystusa, wiara jest zwycięska. Kiedy sumienie brudzi się, wiara staje się niezdatna. Dlatego rozbitkowie w wierze to są ci, którzy porzucili czystość swojego sumienia. Pilnuj sumienia. Naprawdę, pilnujmy sumienia. Nie pozwólmy, żeby sumienie nasze zostało zaduszone i żeby przestało reagować na coś złego. Ono powinno reagować już wtedy, kiedy w tobie powstała zła myśl. Ono powinno być tak czułe, że twoja wiara ma od razu potrzebę usunięcia tej przeszkody. Ono reagując informuje twoją wiarę, że trzeba zrobić z tym porządek; tu wróg próbuje przedostać się. A czyste sumienie jest wynikiem skuteczności Krwi Jezusa Chrystusa. A wiara przyjmuje tą skuteczność. Sumienie więc i wiara muszą być połączone w tym samym Chrystusie, w tej samej Ofierze.
Troszczmy się o to, uważajmy. Dzisiaj możliwych jest wiele kolizji, ale możesz uniknąć ich, kiedy zachowasz czyste sumienie. Paweł mówi: Moje sumienie nie oskarża mnie, gdyż zawsze chcę czynić to, co jest dobre, co jest Chrystusowe. To jest wojna o wszystko. Diabeł wie, że zanieczyszczając nas, osiągnie to, że przestaniemy poruszać się w światłości dnia i zaczniemy rozbijać się, zaczniemy szarpać się; a może w lewo, a może w prawo, nie wiem gdzie jest droga, nie wiem jak jechać, coraz bardziej nie umiem rozeznać. Ilu masz takich chrześcijan, którzy nie umieją rozeznać. Mają Biblię w rękach, ale nie wiedzą, co mają robić, jak mają żyć, jak postępować; już pogubili się. Jeśli jeszcze mają wiarę, że Jezus Chrystus umarł po to, żeby sumienie było czyste, i żebyśmy przez czyste sumienie mogli być też w społeczności z Bogiem, to niech natychmiast usuwają wszelki grzech ze swego życia. To jest pierwszy objaw, że wiara jeszcze istnieje. Niestety, kiedy człowiek straci wiarę, która już nie potrzebuje czystości, a miał tą wiarę, już nie wróci, bo ona tylko raz jest dana, raz na zawsze, już nie wróci. Dlatego czytamy o podwójnie umarłych, dla których przeznaczone są już tylko ciemności. Ci ludzie nie mogą już wrócić do Boga. Drugi raz już nie dostaną, bo tylko raz Chrystus został ukrzyżowany. To nie jest zabawa w coś. Diabeł wie o tym, dlatego próbuje tak zanieczyścić człowieka, żeby człowiek przestał zwracać już na to uwagę. Oni przychodzili, modlili się do Boga, śpiewali Bogu pieśni w świątyni, a Jezus mówi: Waszym ojcem jest diabeł. On wiedział, że ich sumienia były skażone, ich wiara nic nie znaczyła.
Niech Bóg pomoże. Nie będę czytał tych wszystkich fragmentów, znamy je wszyscy, że nic nieczystego do wieczności nie wejdzie. Oczyszczajmy się więc. Ci, którzy są brudni, niech brudzą się dalej w tym, a którzy są czyści, niech oczyszczają się, ponieważ wiemy, że potrzebujemy być czyści, potrzebujemy być przygotowani na spotkanie z Panem Jezusem. Napisane jest też, że jeżeli wierzymy, że On powróci, to oczyszczamy się, uświęcamy się, żeby być znalezionymi czystymi na Jego przyjście. Wszędzie jest więc pokazane – uważajcie, wasze życie jest dzisiaj w wielkim zagrożeniu. Ale jeśli dzisiaj wytrwacie korzystając z Chrystusa Jezusa, to On weźmie was do Swojej wieczności. Nie patrz na innych, patrz na Chrystusa, jaki On jest. Jeżeli widzisz, że masz wgniecenie, to usuń go. Można to usunąć, doskonale wrócić do kształtu, który otrzymaliśmy, kiedy Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach naszych. On potrafi to zrobić. Żaden mechanik nie potrafi tego zrobić, żaden blacharz tego nie potrafi; dla oka może to wyglądać, ale to już nie jest to samo. Chrystus potrafi doskonale przywrócić to, co dostaliśmy, kiedy my oczyszczamy się w Jego Krwi. To jest niesamowita łaska, niesamowita łaska. Niech Bóg będzie z tobą, ze mną w tych wszystkich doświadczeniach. Pamiętajmy, dzisiaj jeszcze mogą pojawiać się problemy, ale chciejmy spotkać się z Panem i usłyszeć: Dobrze sługo wierny i sprawiedliwy, dobrze, że czekałeś na Mnie i byłeś gotowy, byłaś gotowa na to, by spotkać się ze Mną. Dbaj o to, bądź szczerym, uważaj na swoją wiarę. Bez niej szybko stracisz orientację do kogo idziesz. Tylko wiara ostrzega, że spotkasz się z Bogiem. I ci, którzy mają czyste serce, czyste szaty, Boga oglądać będą. Zachęcam was do normalnego wykorzystywania czasu, by przypominać sobie o tym. I nie tak, by czuć się lepszym, bo widziałem u kogoś wgniecenie, tylko mieć świadomość, że ja też mogę gdzieś mieć i ktoś może pomóc mi zobaczyć to, czego nawet nie zauważyłem. I wtedy pomagajmy sobie. Słowo Boże mówi: Napominajcie się codziennie, to znaczy przypominajcie sobie o prawdziwym kształcie Chrystusa. Mamy dorastać do wymiarów Chrystusowych, mamy trwać w tym.
Przeczytam jeszcze dwa miejsca. List do Filipian 3, 20.21: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może.” Dlatego zachowujemy to, co dostaliśmy tu na ziemi, tą Jego czystość, żeby kiedyś dostać tą Jego doskonałość w całej pełni. Chcemy być przyobleczeni w Chrystusa, kiedy On wróci. Dzisiaj chcemy być przyobleczeni w Jego zwycięskie życie na ziemi, ale chcemy być przyobleczeni w końcowym doświadczeniu w Jego uwielbione ciało, które jest wieczne. Chcemy dojść do tego miejsca i chcemy być znalezieni jako ci, którzy byli szczerze zainteresowani, żeby wytrwać do końca.
Tytusa 2 rozdział, wiersze 11-14. Jest mnóstwo miejsc do czytania w tym temacie. „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach.”
Skoro jesteśmy sobie winni miłość wzajemną, to uważaj, brak okazywania miłości też jest wgnieceniem i można powiększać go codziennie przez brak miłości. Albo usunąć przeszkodę i zrozumieć, że to jest rozkaz. Jezus tak umiłował nas, że dał nam rozkaz, abyśmy my wzajemnie miłowali się, pomagali sobie nawzajem, a nie krzywdzili się nawzajem. Wykorzystujmy więc jeszcze ten czas póki jeszcze go mamy, żeby szczerze i naprawdę myśleć – codziennie zbliżamy się do powrotu Pana, aby znalazł nas w stanie, w którym On dał nam Siebie. To jest najważniejsze. Jeżeli tak nas znajdzie, to powie: Wejdź do radości Pana swego. Bądźmy szczerzy, prawdziwi, pomagajmy sobie naprawdę szczerze. Chwalmy Boga i cieszmy się, że jest jeszcze taka możliwość oczyszczenia. A oni zwyciężyli go przez Krew Chrystusa i przez świadectwo.
Niech Bóg będzie z tobą, niech wsparcie Chrystusowe będzie wyraźne. Pamiętajmy, że Słowo Boże nie jest napisane dla takiej idei. Tak samo jak kodeks drogowy nie jest napisany dla idei. Jest napisany dla zasady normalnego poruszania się po drogach publicznych. Tym bardziej Słowo Boże napisane jest nie tak sobie, tylko do poruszania się na drodze, która prowadzi do domu Ojca. Amen.

