12.06.2010 „Jako ofiara żywa na służbę Bogu” cz1 Marian
12.06.2010 „Jako ofiara żywa na służbę Bogu” cz1 Marian
Chwała Panu, że możemy dzisiaj ponownie spotkać się, aby patrzeć w Słowo Boże i poprzez to Słowo widzieć, co jest bliskie sercu naszego Boga i w czym On ma upodobanie. Nieraz sobie myślę, jakie Słowo miałoby być na ten czas soboty, myślę, jak bardzo potrzebujemy Słowa, które chce do nas mówić Bóg i jak bardzo potrzebujemy, żeby to Słowo usłyszeć, zachować w swoim sercu, aby nasza miłość do Boga i ludzi, wśród których przebywamy była widoczna. Aby było widać w nas, jak to Słowo nas ożywia, porusza, zachęca, pociesza, wzmacnia, koryguje, jak sprawia w nas to z czym zostało posłane, abyśmy mogli doświadczać też, że ono rzeczywiście na nas wpływa, na nasze działanie i sposób myślenia.
Na ziemi mamy olbrzymie doświadczenie, ponieważ również żyjemy pośród tego świata, również czujemy głód, chłód, potrzebujemy żeby zapłacić za mieszkania, za prąd, za telefony, za wszystkie inne rzeczy, jakże musimy doświadczyć, że pośród tego świata chcemy żyć tylko w taki sposób, jak to jest bliskie Bogu. Żeby nami nie poruszały światowe emocje, pragnienia, dążenia, aby nami poruszał Chrystus Pan, żeby On nigdy nie umknął gdzieś tam, a my byśmy byli zajęci jakimiś rzeczami, a później przychodzimy na zgromadzenie i musimy myśleć o Panu. Raczej, żeby ta myśl o Panu zajęła nas tak bardzo, że będziemy o Nim nieustannie myśleć, kiedy jemy, pijemy, pracujemy, kiedy ze sobą rozmawiamy.
Myślałem nad dzisiejszym zgromadzeniem, nad Słowem na dzisiaj i do moich myśli przyszedł fragment z Listu do Rzymian, 12 rozdział, wiersze 1 i 2. One tak wiele znaczą, są tak cudownie wzniosłe, stały się możliwe dla mnie i dla ciebie dzięki Jezusowi Chrystusowi, dzięki temu, że Boży Syn był tutaj na ziemi i otworzyła się dla nas ta święta możliwość, abyśmy należeli do innej służby. „Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.” Bardzo często wracamy do początków swojego nawrócenia i wtedy najwyraźniej możemy zobaczyć jak Bóg wzywa nas do siebie. Kiedy w tą naszą ciemność wkroczyło Słowo Boże i zaczęły nas napełniać pragnienia których, wcześniej nie moglibyśmy w sobie odnaleźć. Zaczęliśmy doznawać, że nasza droga zmieniła się i zaczynamy iść w przeciwnym kierunku niż szliśmy dotychczas, zaczynamy doświadczać, że to co wcześniej sprawiało nam zadowolenie teraz uważamy za wielką obrzydliwość. A to, czym się nie zajmowaliśmy, zaczyna zajmować nasz stan serca i umysłu, zaczynamy z tym spędzać całe dnie. Zaczęliśmy doświadczać jak Bóg zaczął zmieniać nasze życie. Po co zaczął to robić? Żebyśmy mogli oddać się Jemu, ale żebyśmy mogli to zrobić, to musieliśmy doświadczyć, że z czegoś jesteśmy uwalniani, a w coś innego jesteśmy wprowadzani, a bez Niego nie mogło się to zacząć i być realizowane, prawda? Doznaliśmy w sobie dziwną moc, która kształtowała nasze sposoby rozwiązywania kłopotów na które napotykaliśmy. Nagle nie chcieliśmy już ich rozwiązywać w bezbożny sposób, doznawaliśmy, że można je rozwiązać w czysty sposób. Znieśliśmy w tym momencie naprężenie, że z tego powodu czegoś może nam zabraknąć, okazywało się, że nic takiego się nie wydarzyło. Bóg uczył nas ufać Jemu. To jest Jego sposób porozumiewania się ze mną i z tobą. Paweł więc wzywa nas przez miłosierdzie Boże, nie wzywa nikogo z nas poprzez nasze pragnienia: „Wzywam cię na podstawie twoich pragnień, na podstawie twoich myśli, wzywam cię na podstawie tego, że chciałbyś być lepszym człowiekiem”. Nie. Paweł tak wzywa: „Wzywam cię na podstawie Bożego miłosierdzia, wzywam cię na podstawie tego, że miłosierny Bóg wyszedł nam naprzeciw w Jezusie Chrystusie, żeby dać nam możliwość należenia do Niego. Wzywam cię na podstawie tego, kim jest Bóg, a nie na podstawie tego kim jestem ja czy ty.” Jedną z tych rzeczy, która tak często, przez lata przeszkadza chrześcijaństwu rozwijać się jest to, że człowiek myśli o sobie, kiedy myśli o służbie dla Boga. Prawda Boża nie wzywa nas przez to kim jesteśmy my, ale poprzez to kim jest sam Bóg.
Kiedy zastanawiałem się nad tym to przyszła mi na myśl pewna ofiara, która miała być złożona. Jak dobrze jest, kiedy Duch Święty prowadzi nas i wprowadza w prawdę, gdyż wtedy rozpoznajemy tą rzeczywistość i prawdę.
3 Księga Mojżeszowa, 14 rozdział, od 1 do 7 wiersza: „ I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy: Takie jest prawo, dotyczące trędowatego w dniu jego oczyszczenia: Przyprowadzi się go do kapłana. Kapłan wyjdzie poza obóz. Gdy kapłan stwierdzi, że została wyleczona choroba trądu na trędowatym, to kapłan nakaże, by wzięto dla oczyszczającego się dwa żywe, czyste ptaki, kawałek drzewa cedrowego, nitki karmazynowe i hizop, potem kapłan nakaże, by zarżnięto jednego ptaka nad glinianym naczyniem z wodą źródlaną, ptaka żywego zaś weźmie wraz z drzewem cedrowym, nitkami karmazynowymi i hizopem i zanurzy je wraz z żywym ptakiem we krwi ptaka zarżniętego nad wodą źródlaną, i pokropi tym siedem razy tego, który się oczyszcza z trądu, i uzna go za czystego, ptaka zaś żywego wypuści na pole.” Następuje tu pewnego rodzaju ofiara. Widzimy dwa ptaki, z których jeden zostaje zarżnięty, jego krew jest spuszczana nad tym naczyniem z wodą źródlaną. Drugi ptak jest zanurzony w tej krwi, z tą wodą razem z tym drzewem cedrowym, karmazynowymi nitkami i z hizopem, i następnie razem z tym wszystkim ten oczyszczający się człowiek jest pokropiony i wodą, i krwią. Jeden z ptaków przypłaca to życiem, drugi jest zanurzony w tej krwi, a więc krew zarżniętego jest również na drugim ptaku, a z tego wszystkiego korzysta ten człowiek. Kiedy zastanawiamy się nad tym, to możemy sobie pomyśleć o naszym Panu Jezusie Chrystusie, który umarł, którego krew została przelana za mnie i za ciebie, ale nie skończyło się na tym, prawda? On również wstaje z martwych. Jeden z tych ptaków pokazuje nam Chrystusa ukrzyżowanego, a drugi zmartwychwstałego. Z tej ofiary i zmartwychwstania korzystamy my jako ludzie. Na tym zmartwychwstałym, na tym, któremu jest dane życie jest krew. I z tą krwią również nasz zmartwychwstały Chrystus wstawia się przed obliczem Ojca za mną i za tobą i my korzystamy z tego. Tak wielkie znaczenie ma dla nas ta ofiara. Gdzie potem spotykamy w Nowym Testamencie to miejsce, w którym jest to opisane i które nawiązuje do tego pokropienia? W Liście Piotra, apostoł Piotr o tym pisze: „Pokropieni krwią Jezusa, uczynieni czystymi”. Dlaczego bierze w tym również udział czysta, źródlana woda? Ona pokazuje Ducha Świętego, przez którego Chrystus ofiarował siebie Bogu jako świętą ofiarę. Ona pokazuje nam, że człowiek kropiony krwią również jest kropiony tą wodą, również razem z oczyszczeniem Duch Święty zaczyna prowadzić człowieka. Kiedy człowiek przyjmuje oczyszczenie krwią Jezusa Duch Święty prowadzi go dalej. Gdyby tylko oczyścić człowieka, a nie prowadzić go dalej, on by się szybko zanieczyścił z powrotem. A więc i w tym Bóg zawarł ratunek dla człowieka. Jezus mówi: „Z niego trysną wody żywe” a mówił to o Duchu Świętym, aby człowiek napełniony Jego oczyszczeniem również był napełniony Jego Duchem, który by go prowadził pośród wszystkich rzeczy tego świata i zachował go nieskażonym przez ten świat. Ktoś musiał za nas zapłacić. W tamtym momencie za tego człowieka płacił ten ptak. Wiadomo, że krew tego ptaka nie mogła go oczyścić, ale Bóg wskazywał na Swego Umiłowanego Syna, którego krew oczyszcza nas od naszych grzechów. Gdybyśmy żyli w tamtych czasach i byłbyś człowiekiem, który potrzebuje oczyszczenia, i przyszedłbyś z tymi ptakami przed Boże oblicze, i na twoich oczach by to wszystko się działo, co byś wtedy pomyślał? „Korzystam z czyjejś ofiary.” A więc, żeby złożyć się Bogu jako żywą ofiarę musimy najpierw skorzystać z ofiary krwi Syna Bożego. Musimy również skorzystać z Bożego usprawiedliwienia, które jest w zmartwychwstałym Synu Bożym. Zmartwychwstanie Bożego Syna daje nam wolność. Tak, jak ten wolny ptak uleciał do góry, był nadal pokropiony krwią tamtego ptaka. W Chrystusie dostaliśmy wolność, abyśmy mogli poruszać się tutaj będąc wolnymi, nie żyjąc już w niewoli ciała grzechu i śmierci. Przyszedł stary człowiek z bagażem swoich grzechów i przez ofiarę Syna Bożego, przez Jego przelaną krew, w mocy Bożego Ducha człowiek, który przyjmuje tą ofiarę odchodzi oczyszczony. Jak czuje się oczyszczony człowiek? Taki człowiek może złożyć Bogu następną ofiarę, tak? Czytamy w dalszej części, że oczyszczony miał się później ogolić i przyjść z następną ofiarą. Możemy złożyć siebie Bogu jako miłą ofiarę dla Jego chwały, aby być sługami żywego Boga. Możemy złożyć siebie Bogu, ponieważ jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa, jesteśmy nowym człowiekiem dzięki Jego zmartwychwstaniu i Bóg może się nami posługiwać. W Bożym doświadczeniu wygląda to dokładnie w ten sposób.
Pewnego dnia dotarło do ciebie to, że jesteś grzesznikiem, że jesteś nieczysty. Zobaczyłeś, że żyjesz w zły sposób i że nie jesteś w stanie zmienić swojego życia, że potrzebujesz Jezusa i zacząłeś Go szukać. Gdy zacząłeś z imieniem Jezusa przychodzić przed Ojcowskie oblicze w twoim życiu zaczęło się dziać coś cudownego, zacząłeś doświadczać tego nowego człowieka z nowymi pragnieniami i działaniami. To właśnie pokazało ci jak prawdziwe jest Boże Słowo. Zostałeś oczyszczony krwią Jezusa, aby uczyć się w zmartwychwstałym Chrystusie twojego pięknego nowego życia, które dostałeś w darze od Boga, by uczyć się co to znaczy mieć świętą społeczność z Bogiem, który jest święty. Zacząłeś doświadczać jak wspaniały jest Bóg, który zaczął z tobą chodzić i napełniać cię Swoimi myślami. To jest Boża rzeczywistość. To nie jest litera, tylko Boża rzeczywistość z którą się spotkałeś i ona pomogła ci zobaczyć, że Bóg jest realny, prawdziwy i że to rzeczywiście naprawdę działa. Zacząłeś czuć się dobrze, kiedy mogłeś oddawać siebie Bogu dla Jego chwały, czułeś się dobrze mogąc czynić dobro, dobro nie przerażało cię, ale zachwycało i pociągało cię, aby je czynić. Bóg mógł się tobą posługiwać, mogłeś gdzieś iść i nie pożądałeś rzeczy tych ludzi, w sercu twoim było tylko jedno – aby oni mogli być zdobyci dla Pana. Mogłeś służyć, ponieważ twoje serce zostało oczyszczone od pożądliwości, a napełnione pragnieniem dobra. Cudowne, prawda? To jest prawdziwy, rzeczywisty Bóg. Każdy, kto tego doświadczył może powiedzieć: „Bóg jest prawdziwym Bogiem, to On działa.” To oczyszczenie, to napełnienie Bożym Duchem działa, to jest prawdziwe, przecież Chrystus również został wzbudzony do życia przez tego Ducha, przez tego samego Ducha, przez którego złożył siebie Bogu, przez tego samego Ducha został przywrócony do życia. Czytamy to w Liście Piotra. I ty przez tego samego Ducha, pomazany krwią Chrystusa, zostałeś napełniony tym świętym, nowym życiem. Duch ożywia. To jest cudowne. Żebyśmy tylko w tym miejscu zawsze byli i w nim pozostali. Niestety jest tak w życiu człowieka, że po pewnym czasie doświadczenia tylu dobra Bożego działania, wpływu Boga na swoje życie, tylu wspaniałych działań odpuszcza sobie chodzenie z Bogiem. Ta ofiara Chrystusa nie ma już takiego świętego znaczenia, człowiek nauczył poruszać się między ludźmi, zaczął szukać czegoś dla siebie. Taki człowiek nie może już służyć Bogu, który szuka czegoś dla Siebie, wtedy ta służba się rozchodzi. Wtedy człowiek zaczyna doświadczać w swoim życiu, że zaczyna mu czegoś brakować, zaczyna to zapełniać ludźmi, zaczyna kręcić się wśród nich, zaczyna jeździć na różne spotkania, konferencje, na wszystko, próbuje to napełnić czymś innym, ale to nie daje już tego, to szybko umyka. Człowiek doznaje, że jego służba zaczyna tracić czystość i namiętność miłości. Zaczyna to być coś, co staje się takim jakby drugim torem działania, nie w miłości do Boga i do ludzi, człowiek coś wie i z tym czymś próbuje działać dla Boga, ale to już nie jest ten święty, czysty Bóg, który czyni dobro. Zaczynają się ludzkie układy, zaczyna się cielesny sposób rozwiązywania spraw. Człowiek już nie ma siły powiedzenia diabłu „nie”, a Bogu „tak”. Zaczyna układać się powoli. To jest tragedia. Lecz ten ukrzyżowany Chrystus niech nam nieustannie przypomina, że ofiara jest tylko wtedy skuteczna, kiedy my w nią wierzymy, kiedy nie spolegamy na swoich siłach i umiejętnościach, ale na ofiarowanym Jezusie, przelewającym Swoją krew z powodu mnie i ciebie, każdego z nas.
Zrozummy to, my wszyscy powinniśmy jednakowo spolegać na Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Wtedy służymy żywemu Bogu. Z chwilą, gdy zaczynamy polegać na własnych siłach, tworzymy grupę ludz,i w której jedni służą, a drudzy już nie służą. Przecież wszyscy mamy służyć. Służyć dokładnie w Duchu Świętym, w którym się zaczęła się w nas ta służba, to znaczy, że jest to święty i czysty Duch i w nim nie ma pożądliwości, nie ma egoizmu, nastawienia na ciało. Człowiek służący Bogu całe życie oddaje w tej służbie. Nie zostawia nic sobie, rozumiecie? Człowiek, który w ten sposób służy Bogu, nie zostawia nic sobie, ponieważ nic dla siebie nie chce i wie, że to wszystko co ma, spowodowało śmierć Chrystusa i nie chce tego z powrotem. Chce być czysty, nie chce przywrócenia swojego utożsamienia się z tym pierwszym starym człowiekiem. Chce być martwy, ponieważ chce żyć nowym życiem. To nowe życie jedynie daje mu świadectwo, że ma społeczność z Bogiem. Nieustannie potrzebujemy ulatywać w Chrystusie wypuszczonym na wolność. Nieustannie musimy cieszyć się Bogiem i mieć czyste serca, bo nie można służyć Bogu z nieczystym sercem. Wtedy wchodzę do jakiegoś domu i moje oczy widzą co ktoś ma i interesuje mnie to bardziej niż to, kim ten ktoś jest. Taki jest człowiek. Ale jeśli służę z Bogiem, to interesuje mnie to kim ktoś jest, a nie co ma, ponieważ Bóg chce ratować. On chce, abyśmy codziennie byli złożeni Jemu na żywą ofiarę, dla Jego chwały. Nie ma na tej ziemi większego przywileju jak być złożonymi Bogu, gdyż wtedy bez ograniczeń działa w tobie Duch Święty, który wszystko ożywia. Krew oczyszcza, Duch ożywia, to złączenie daje ci społeczność z Bogiem. Oczyszczeni krwią Jezusa mamy społeczność z Bogiem. Niech ten Duch napełnia nas tym, z czym przyszedł do mnie i do ciebie. To jest najpiękniejsza służba, kiedy jesteśmy żywi dzięki Duchowi Świętemu, mamy żywe pragnienia i dążenia, kiedy żywy owoc napełnia mnie i ciebie. To czyni Duch święty, nie my. Paweł napomina pewnych ludzi: „W Duchu zaczęliście, a teraz chcecie skończyć na ciele? To wam nic nie pomoże.” Pomyśl i zobacz – jeśli widzisz siebie z ograniczeniami, a wcześniej ich nie miałeś, to znaczy, że wpadłeś w sidła ptasznika, który zarzucił stare sidła, które wcześniej znałeś, ale dałeś się w nie z powrotem złapać, ponieważ przestałeś czuwać, żeby Bóg był uwielbiony. Stare zwiedzenie polega na tym, że kiedy jesteś w zborze to myślisz, że już jesteś bezpieczny, a więc możesz sobie odpuścić. Nie jesteś bezpieczny przez to, jesteś bezpieczny przez to, że jesteś w ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Chrystusie. Tylko On daje ci wolność, abyś mógł żyć na tej ziemi i być nieskażonym przez ten świat. Tylko ten Chrystus, którego poznałeś i który pokazał ci, co to jest wolność, On nadal jest taki sam wczoraj, i dziś, i na wieki, i On nadal daje wolność. Jak ważne jest dla nas, aby patrzeć na Niego, by widzieć to, o czym mówimy, by nie polegać na swoich siłach, by nie liczyć na człowieka, by nie myśleć sobie, że jeden lub drugi z nas potrafi to zrobić dla Boga. Przez krzyż Chrystusa zostało pokazane, że nie ma w nas nic takiego, co by się nadawało dla Boga. W takiej sytuacji nie trzeba by było nam umierać, wystarczyłoby tylko usunąć z nas to, co złe, prawda? Chrystus też by nie umarł, tylko zrobiłby pewne korekty w naszym życiu i odszedł by. Dlatego nie możemy patrząc na siebie na siebie liczyć, musimy nieustannie liczyć na Chrystusa, którego życie zostało położone za ciebie i za mnie. Musimy liczyć na Tego, który został wypuszczony na wolność, grób nie mógł Go zatrzymać. Na Nim są oznaki Jego śmierci, a On żyje! Jak ten ptak, który uleciał i była na nim krew, a on żyje. I dzisiaj co On robi? Wstawia się za mną i za tobą, abyśmy też żyli. Niech Pan będzie uwielbiony, bo to jest coś bardzo ważnego.
Bierzemy udział w wielkim doświadczeniu i musimy widzieć Chrystusa kim On naprawdę jest i musimy doświadczyć, że poza Chrystusem nie ma nadziei. Jezus powiedział, że ciało nic nie pomaga, Duch ożywia, Słowa Moje są Duchem i żywotem. Pomyślmy teraz, zostaliśmy złapani przez Pana, ale w tym złapaniu jakże błogosławione chwile nastąpiły dla nas. Ludzie, którzy byli naszymi przyjaciółmi stali się naszymi wrogami, a myśmy doznawali największej satysfakcji, że naszym przyjacielem jest Chrystus. Gotowi bylibyśmy życie stracić, ale się Go nie zaprzeć, gotowi bylibyśmy wiele rzeczy ponieść, ale nie zrobić czegoś wbrew Jego woli. To jest służba. Jeśli człowiek może zrobić już coś wbrew woli Bożej nie nadaje się do służby. Człowiekowi, któremu łatwo przychodzi uczynić coś złego, nie nadaje się do służby. Musi być nieustannie napełniony Chrystusem, by w nim była Chrystusowa czystość. Jak usługiwać sobie nawzajem pośród tylu pożądliwości, jak usługiwać wśród tylu grzechów? Trzeba być czystym w tej służbie. Niech ta krew oczyszcza nas, a Duch Święty nas ożywia, abyśmy mogli składać siebie Bogu oczyszczeni, z nowym życiem. To jest najpiękniejsze. O tym myślimy, o tym mówimy, ale w tym też musimy być. Musimy być w tym miejscu, w którym tak właśnie jesteśmy gotowi służyć. Możemy doświadczać, że gdzieś mogliśmy się pogubić, że wiele ograbiono nas w tym czasie zagubienia, ale Bóg daje nam nadzieję, abyśmy korzystali z krwi Jezusa oczyszczając się, wyznając Bogu to, cośmy zrobili. Wiecie jakie to jest potrzebne, aby Bóg do ciebie mówił, żeby kierował twoimi krokami, żeby Bóg wskazywał ci, napominał, zatrzymał cię, poruszył, bo to jest służba. To nie jest tak, że nie wiem co mam robić: „tak myślę, że chyba to powinienem zrobić”. Duch Święty daje to. Doświadczamy to, jak zaczynał funkcjonować Kościół, jak Duch Święty wysyłał, jak zatrzymywał, jak uczył ich, co mają zrobić, a oni byli oczyszczeni krwią Baranka.
Jest taka piękna pieśń opisana w Księdze Objawienia, 5 rozdział, wiersze od 9 do 10: „I zaśpiewali nową pieśń tej treści” Bracie i siostro, to jest pieśń, którą uczy się Kościół: „Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi.” Zobaczcie: ród królewski i kapłanów. Kapłan to był sługa i my mamy służyć sobie nawzajem w jednym Duchu. Dzięki komu jest to dla nas uczynione? Nieustannie mamy doświadczenie z tym, że kiedy mówimy te cenne Słowa do tego dołącza się ciało i próbuje coś z tym zrobić. Ciało tu nic nie pomaga, to Duch ożywia. Patrzmy na Boga naszą wiarą, bo On ma moc uczynić to wszystko. Kiedy zacząłeś iść za Bogiem czy byłeś na tyle mądry, czy wiedziałeś o tym wszystkim, o czym wiesz dzisiaj, jak mogłeś doświadczyć mocy Ducha Świętego działającego w tobie, jak mogłeś doświadczyć tego nieugiętego życia, które szło w święty sposób, naśladując Tego, w którego uwierzyłeś, jak byłeś czysto zainteresowany tym, co jest godne z Jego wolą? Piękne, prawda? Skarb na tej ziemi, światłość dla ludzi. Ludzie doświadczali, że mają kogoś innego, bo widzieli światło Chrystusowe.

