14.03. 2025 wieczorne Marian - Bóg działający w Swojej miłości i Swoim gniewie

14.03. 2025 Marian - Bóg działający w Swojej miłości i Swoim gniewie. 

 

Chwała Bogu. Będziemy mówić dzisiaj o sprawach oczywistych, ale wcale nie tak oczywistych. Oby Duch Boży pomógł nam to przez wiarę zobaczyć. To jest bardzo, bardzo ważne.

            Zaczniemy może od Ewangelii Jana 17:1-8.

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy swoje ku niebu, rzekł: Ojcze! Nadeszła godzina; uwielbij Syna swego, aby Syn uwielbił Ciebie;  jak Mu dałeś władzę nad wszelkim ciałem, aby dał żywot wieczny tym wszystkim, których Mu dałeś. A to jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. Ja Cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał; a teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u Ciebie, zanim świat powstał.  Objawiłem Imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata; Twoimi byli i mnie ich dałeś, i strzegli Słowa Twojego. Teraz poznali, że wszystko, co mi dałeś, od Ciebie pochodzi; albowiem dałem im Słowa, które mi dałeś, i oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, i uwierzyli, że mnie posłałeś.” To jest niesamowite, że zwyczajne słowa, mówią o czymś niesamowicie wspaniałym i wielkim. I żeby w to dostać się, w tą wspaniałość tych słów, to trzeba, aby Duch Boży nas w je wprowadził.

            Rozumiecie, że czytałem o czymś naprawdę wspaniałym. Jezus mówi, że to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. To jest życie wieczne. Wiecie, że człowiek może się modlić do Boga, a wcale nie mieć świadomości do Kogo się modli? Może czytać Biblię i nie mieć świadomości o Kim czyta? Tak miał Izrael; chociaż doświadczyli wielu rzeczy w swoim życiu, zachowywali się tak, jakby nie rozumieli, z Kim mają do czynienia. I zostawiali wspaniałego Boga, który ich przeprowadził przez Morze Czerwone, Swoją wyciągniętą prawicą, a stawiali sobie bałwany, z kamienia, z drewna, robili sobie święte gaje i tam chodzili, aby czcić coś, co człowiek sam uczynił. Zostawiali Boga, który stworzył niebo i ziemię dlatego, że naprawdę nie rozumieli z Kim mają do czynienia.

            Wiedzieli o Bogu, wiedzieli, że na tej górze, gdzie Mojżesz dostał dziesięć przykazań, że to wszystko było przerażające dla nich, że oni sami mówili: Ty Mojżeszu idź, my nie pójdziemy, abyśmy nie poginęli. A za chwilę sobie stawiali bałwany. Niesamowity jest człowiek. Może mieć takie doświadczenie takiego przybliżenia do Boga i za chwilę robić zupełnie coś, jakby nie miał człowiek pojęcia z Kim miał do czynienia. Jak bardzo człowiek może być przemieszczony, jeżeli nie czuwa nad tym, co doświadcza; jeżeli nie pielęgnuje tego, co naprawdę wskazuje Boga.

            Pomyśli ile masz doświadczeń, z tym Bogiem, kiedy mogłeś, mogłaś doświadczyć, że On naprawdę jest, że On działa i On ma moc nad wszystkim, i potem co zrobiłeś, co zrobiłaś? Zobacz, że niewielka różnica jest między Izraelem, a nami dzisiaj. Człowiek robi dokładnie to samo co oni, zupełnie jakby człowiek nie miał świadomości z Kim ma do czynienia. Zajmuje się rzeczami dziwnymi, opuszcza Boga, traci relacje z Nim, jakby to był ktoś, o kogo nie warto w ogóle się troszczyć, nie warto walczyć. Tak jakby dla człowieka to nie ma znaczenia w tym momencie, kim jest ten Bóg, bo coś jest cenniejsze, coś jest ważniejsze.

            Niesamowicie, nawet można powiedzieć, że gorzej jak dzieci, starsi, dorośli ludzie dają sobie odwrócić uwagę od Boga. I to jak szybko, i to jak szybko człowiek może zacząć schodzić z drogi Bożej, a diabeł jest chytry i przebiegły, i dobrze ma rozpracowanego człowieka; i nawet jak człowiek spotkał się prawie twarzą w twarz z Bogiem, ma potężne doświadczenie spotkania z Bogiem, za chwilę diabeł przychodzi i bierze tego człowieczka, i go namawia do czegoś zupełnie przeciwko temu, co przed chwilą człowiek doświadczył; i zwróciliście uwagę, że niewielu opiera się diabłu? Wielu z ciekawości, wielu z jakichś innych tam rzeczy, idzie za tym wrogiem i odwraca się od tego Boga, który całkiem niedawno, dał się przybliżyć; jakby w ogóle nie było żadnego przybliżenia, jakby w ogóle Ten Bóg nie funkcjonował, nie istniał.

            Mówiliśmy już nie raz, że czujniej niż wszystkiego innego, strzeż swego serca, bo z niego, albo idzie brud, albo czystość.

            I teraz Pan Jezus mówi potężną Prawdę. Zwróćcie uwagę, że człowiek fizycznie nie jest w stanie dostrzec tej Prawdy. Dopiero duchowy człowiek rozpoznaje w tym rzeczywistość, tylko duchowy człowiek jest w stanie rzeczywiście zrozumieć co to znaczy: „aby poznali Ciebie, jednego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.” Dopiero kiedy zaczyna Duch Boży przenosić tą Prawdę do twojego wnętrza, do twojego serca i myślenia, wtedy zaczynasz szanować Tego Boga, chociaż jest niewidzialny. Wiesz, że On jest i z drżeniem, i szacunkiem przychodzisz przed Jego oblicze. Nie tylko z drżeniem i szacunkiem, ale z ogromnym zachwytem i wdzięcznością. W końcu Bóg staje się dla ciebie Kimś prawdziwym; nie tylko Słowem mówionym, nie tylko opowieścią, nie tylko jakimś przekazem z Biblii, ale staje się Kimś naprawdę, z Kim przebywasz i zaczynasz rozumieć, jak ważny jest Bóg, jak bardzo ty Go potrzebujesz dzisiaj, teraz. Jak bardzo potrzebujesz się oczyszczać, uświęcać, bo masz do czynienia z Bogiem, który stworzył niebo i ziemię.

            Rozumiesz, możesz to czytać i wiedzieć, ale twoje serce nie zadrży, w twoim umyśle nie pojawią się czyste, zdrowe myśli, a twój duch będzie jakby uśpiony; i będziesz się modlić, a nie będziesz mieć przeżycia, że modlisz się do Wszechpotężnego Boga. Będzie to modlitwa tylko ust, ale serce będzie daleko od niej; tylko dlatego, że człowiek tak naprawdę nie pozwala Duchowi Świętemu wprowadzić się w społeczność z Ojcem. Dlatego że nauczono ludzi, że Boga można traktować jak kumpla, jak kogoś kto zawsze musi być gotowy nam przebaczyć, pomóc, a więc On nie jest taki, że trzeba na Niego zwracać szczególną uwagę, bo On zawsze przebacza, On zawsze pomoże, a więc mogę narozrabiać ile chce i przyjdę do Niego, i On od razu, z otwartymi ramionami, czeka tylko, żeby mnie zaraz wziąć i ratować... A potem znowu za chwilę odchodzę, 'a cóż, przecież to jest takie proste: tylko pójdę powiem: No Panie Boże, no przecież wiesz jakim jestem człowiekiem...' To znaczy, że ten człowiek nie ma pojęcia jeszcze z Kim ma do czynienia.

„Boże przebacz im bo nie wiedzą co czynią.” I ten człowiek zupełnie nie wie co czyni, ale kiedy dochodzisz do tej duchowej świadomości, że masz do czynienia z Bogiem, to jesteś zafascynowany, wręcz głęboko wzruszony, że On ci pozwala ze Sobą być i zaczynasz naprawdę doświadczać, że dla Niego jesteś gotowy żyć i umrzeć, ale nie jesteś gotowy grzeszyć, nie jesteś gotowa grzeszyć. Zupełnie inaczej zaczynasz Go traktować, zaczynasz Go szanować. Pamiętacie jak Pan Jezus powiedział, że Bóg szuka tych, którzy Go by czcili w Duchu i Prawdzie? I nie jest wcale to łatwe znaleźć na tej ziemi ludzi ,którzy by Go tak czcili. Wielu czci Go wargami, tak jak Izrael, ale serca są zupełnie zamknięte. Człowiek jest w stanie szybko zrobić przestępstwo, grzech: 'no przecież żyjemy w świecie...', ale tak trudno jest utrzymać w świętości swoje myśli, swoje serce, swoje działanie.

            „Aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga...” Może dzisiaj, na tym zgromadzeniu, otworzy się twoje duchowe serce i twój duchowy umysł zacznie doświadczać z Kim masz do czynienia. To jest moja nadzieja, bo zdaję sobie sprawę, jak umysły są daleko od Boga i serca jak daleko od Boga, i człowiek nie rozumie z Kim ma do czynienia, dlatego łatwo jest chodzić człowiekowi swoimi drogami. Kiedy już wiesz, że Bóg jest Bogiem i Kim On jest, już nie chodzisz jak chcesz. Zdajesz sobie sprawę z Kim masz do czynienia i wiesz jak bardzo od Niego zależy to gdzie spędzisz wieczność. Nie traktujesz Boga lekko, traktujesz coraz bardziej z szacunkiem. Tego my potrzebujemy, po to Duch Święty przyszedł, aby nam objawić Boga. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, aby nie minąć się z tym, bo chrześcijaństwo bez duchowego zrozumienia jest letnie, nijakie; nie poświęci swojego ziemskiego zadowolenia na konto zadowolenia Boga. Człowiek bardziej myśli o swoim zadowoleniu niż o zadowoleniu Boga, a Jezus Chrystus myślał o zadowoleniu Swego Ojca. Mówi: Wszystko uczyniłem, uwielbiłem Cię tutaj na ziemi i objawiłem Twoje Imię ludziom. Jak objawił? Poprzez swoje codzienne życie; patrząc na Chrystusa możesz zrozumieć kim jest Ten jeden, prawdziwy Bóg, Ojciec Jezusa Chrystusa. Jaki On musi być, skoro Syn jest tak Mu wierny, tak posłuszny, gotowy uczynić wszystko co chce Ojciec. Jaki to jest więc Bóg? I to jest niesamowite, dopiero w Duchu Chrystusowym zaczyna cię przenikać światło chwały spotkania z Bogiem - to jest niesamowite, tego potrzeba, bez tego człowiek nie jest gotowy na życie na tej ziemi, żeby wybierać dobro, odrzucać zło.

            4 Mojżeszowa 24. I nie przemówi do ciebie Słowo, ale kiedy dotrze do ciebie świadomość, jak potężny jest Bóg i od Niego zależy wszystko, wtedy zadrży twoje serce, i wtedy zaprawdę staniesz przed Bogiem z tą świętą świadomością: On decyduje o wszystkim. Jeżeli On nie będzie zadowolony z tego, co ja dzisiaj czynię, to jest największe niebezpieczeństwo jakie mnie spotkało na tej ziemi. Mogą być wszyscy ludzie niezadowoleni, nie są w stanie zrobić mi tego, co może mi zrobić niezadowolony Bóg. Rozumiecie? To co powiedział Jezus: mogą zabić twoje ciało, ale nie mogą zabrać ci wieczności, ale Bóg może i ciało, i całą tą wieczność twoją wrzucić do gehenny, On decyduje. Czy rozumiesz? To jest tak bardzo ważne, żeby to dotarło do ducha naszego, nie tylko do rozumu, do myślenia. 'No tak ja wiem że Bóg o wszystkim decyduje, ale łatwo jest mi zgrzeszyć, łatwo pójść tam gdzie chce, robić co mi się podoba, nie myślę czy być Mu posłusznym tak jak Jezus. On w posłuszeństwie doszedł do doskonałości, ja nie muszę być posłuszny, jestem zbawiony z wiary, za darmo, a więc nie muszę być posłuszny. A co z tego, że napisano, że On posłusznym daje życie wieczne, zbawia posłusznych; no napisano, ale ja nie muszę być posłuszny, jestem tylko człowiekiem, nie muszę być posłusznym; On musiał, a ja nie, mam Zbawiciela, ja mogę robić głupie rzeczy jakie wpadną, On mnie zbawia, a więc ja nie muszę być posłusznym, nie muszę zaprzeć się siebie, nie muszę myśleć o tym, żeby codziennie wziąć krzyż, ja jestem zbawiony przez wiarę; ludzie, przecież my nie musimy od siebie wymagać nie wiadomo czego. Od Jezusa tak, On musiał nas zbawić, On musiał być czysty, ale my nie musimy być czyści, my możemy chodzić w brudach i też jesteśmy uratowani - tak większość wierzących myśli moi drodzy i dlatego żyją tak spokojnie, idąc do gehenny. Ale Pan Jezus powiedział: Jeżeli chcesz być uratowany, to wyprzyj się siebie, weź swój krzyż i idź za Mną, i naśladuj Mnie - puste Słowa dla tych, którzy nie myślą o tym, Kto to mówi; ale niesamowicie ważne Słowa dla tych, którzy rozumieją, że to mówi Boży Syn, Jezus Chrystus; i najważniejszy po Ojcu, siedzący po Jego prawicy, i rządzący wszystkim. Czy rozumiesz Jego pozycję?

Wiecie, to jest właśnie niesamowite, jak zatłumiono w ludziach świadomość Boga. Ludzie chodzą pośród wszystkich tych rzeczy, które stworzył Bóg i nie mają normalnej świadomości, że przecież mają do czynienia z tym Bogiem; z Bogiem, który stworzył niebo i ziemię, te wulkany, ten ogień, te lawy wszystkie, które wytryskują, to On stworzył, to samo się nie stworzyło. On stworzył gorąco, te temperatury tego płomienia, gdzie w jednej chwili wyparowałbyś, czy wyparowałabyś w ogniu lawy. On to stworzył. On stworzył wszystko co jest widzialne i niewidzialne, Bóg to stworzył. Kim jest dla ciebie Ten Bóg?? Dla Jezusa Chrystusa, Ojciec jest wyrocznią we wszystkim i Syn nie śmiałby w ogóle podważać władze Ojca, i we wszystkim był Mu posłuszny.

            A więc zobaczcie w jaki sposób religie wyrobiły w ludziach takie poczucie, jakbyśmy my byli ważniejsi od Boga i 'to Bóg musi się ułożyć do nas, a nie my musimy do Boga. To Bóg musi sprawić, że my będziemy uratowani, my nie musimy w tym w ogóle być tak mocno zaangażowani; Jemu zależy widocznie bardziej na tym, a nam nie musi koniecznie na tym zależeć; my możemy sobie pohasać, pobawić się, jeszcze jestem za młody, jeszcze muszę pokorzystać  z życia; kiedyś jak będę stary, zniedołężniały, no wtedy to zajmę się tym Bogiem...' Ale tak myśli człowiek, który nie rozumie z Kim ma do czynienia. Bóg może zatwardzić serce albo zmiękczyć serce, On decyduje o wszystkim, nie człowiek.

            Pomyśl z Kim masz do czynienia. Może mi się uda, z pomocą Pana,  i w mocy Bożego Ducha dotrzeć, i wtedy zobaczysz jaka to jest świadomość, niesamowita świadomość Boga, to jest bardzo cenne na tej ziemi. W tym całym zaciemniałym człowieczeństwie, mieć świętą zdrową świadomość Boga - wtedy od razu gotowy jesteś skończyć z życiem po swojemu, od razu. Nawet nie masz chwili zastanowienia. Bo jesteś tak świadomy... Dlatego Jezus mówi, że 'to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, albo poznawali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga'.

            I tutaj mamy pewnego człowieka, który jest jasnowidzem 4 Mojżeszowa 24:15-17

„ I wygłosił swoje proroctwa, mówiąc: Słowo Bileama, syna Beora, Słowo męża o otwartym oku,  Słowo tego, który słyszy słowa Boga, który zna myśli Najwyższego, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, lecz z otwartymi oczyma. Widzę Go, lecz nie teraz, oglądam Go, lecz nie z bliska. Wzejdzie gwiazda z Jakuba, Powstanie berło z Izraela, I roztrzaska skronie Moabu, Ciemię wszystkich synów Seta.”  Zobaczcie jakie ten człowiek miał wejrzenie, jakie objawienie Boże; jak on daleko widział, dzięki temu co Bóg mu dawał. Zaprawdę był to człowiek jasno widzący. Ale ten człowiek miał pewien problem: miał pożądliwość. I kiedy jego usta wypowiadały słowa i twierdził, że on niczego innego nie powie, jak tylko to, co da mu Bóg. Jednakże miał tą pożądliwość. I dlatego miał taki problem z Bogiem, kiedy wyszedł, aby pójść. Bóg powiedział mu, że możesz mówić tylko to, co ja ci powiem, nic innego nie wolno ci mówić. I on poszedł. I piękne objawienia ogłaszał, i do tego Baalaka mówił, kiedy on był taki poruszony, urażony: „Czyż nie mówiłem ci, że będę tylko mówił to, co Bóg mi powie?”. I wygłasza ostatnie swoje słowo, odchodzi i na tym historia wydawałoby się kończy. Ale z chwilą, kiedy on wygłasza ostatnie słowo i odchodzi, w tym momencie Bóg zostawia go już samego. To do Boga należy, Bóg decyduje o tym.

Bóg wie, że on wewnątrz siebie jest chętny osiągnąć to co Baalak obiecał zapłacić i dla zapłaty gotów jest sprzeciwić się Bogu.

            Tu czytałem odchodzi, ale on wraca i rozmawia, i radzi, w jaki sposób można wygrać z Izraelem. Już nie prorokuje, już sprzedaje, jest jak Judasz. Kończy zabity przez Izraelitów, człowiek, który tak jasno widział, uległ swojej pożądliwości. Czy rozumiesz? Bóg może cię zostawić z twoją pożądliwością, jeżeli ty nie skończysz z nią w czasie, kiedy Bóg jeszcze do ciebie docierał. Do Boga to należy; a więc lepiej wykorzystać czas i mieć świadomość, on miał świadomość Boga, widział przyszłość, ale pożądliwość nie była zakończona.

            I Bóg zostawił tego człowieka samemu sobie, po tym jak już wykonał to zadanie, jakie miał wykonać. Wtedy on wykonał swoje zadanie, za zapłatę doradził im, że tylko zanieczyszczając Boży lud, będziecie w stanie ich pokonać. I wtedy widzimy jak to się rzeczywiście stało, powiodło się. Izraelici dali się zwieść, oszukać; zaczęli w złym kierunku podążać; a więc znowuż pożądliwość, pożądliwość, pycha.

Bóg mógłby nie zostawić go, mógłby go zaprowadzić z powrotem do domu, ale Bóg wiedział co jest w jego sercu, i dlatego ten anioł stanu na jego drodze. Bóg wiedział z jakim sercem on tam idzie. Usta wypowiadają, ale serce ma co innego. Oczy już widzą to, co może osiągnąć.

            A więc zobaczcie, że to Bóg decyduje o wszystkim. Bóg widzi twoje serce, moje serce, widzi do czego dążymy i jak tego pragniemy; jeżeli będziemy lekceważyć Boga, choćbyśmy nie wiem jakie objawienia mieli i jakie spotkania z Bogiem, to Bóg może nas zostawić tej pożądliwości i ona zniszczy wszystko, co dobre wydarzyło się w nas.

            Zobaczcie że Judasz podkradał, aż w końcu osiągnął sukces, swój sukces; wiedząc co Chrystus czyni, samemu doświadczając mocy Królestwa Bożego, kiedy on też wypędzał demony, uzdrawiał ludzi, mimo wszystko poszedł i zdradził Jezusa; został wydany na to, czego nie porzucił będąc z Chrystusem.

            Masz trochę czasu, jeżeli go nie wykorzystasz, Bóg może powiedzieć: 'Stop, już więcej z tobą nie pójdę. Teraz ty idź sam, jeżeli nie chcesz ulec Mi.' I wtedy człowiek szybko wpada w swoją pożądliwość, dlatego widzimy jak szybko upadają wierzący ludzie, a to jest właśnie ten moment, w którym Bóg mówi: 'Koniec do tego momentu chroniłem cię i strzegłem, a dalej już nie'.

            Znam taki przypadek, kiedy człowiek myślał, że Bóg musi go chronić, i potem, ponad dwadzieścia lat pijaństwa, związek cudzołożny, dzieci ze związku cudzołożnego, tylko dlatego, że nie chciał się posłuchać Boga.

            A więc mamy Boga, który decyduje o wszystkim. Taki człowiek, z takim rozpoznaniem, wpada w pułapkę własnej cielesności. Jak myślisz, czy ty sobie dasz radę? Wielu myśli: 'Dam radę, co nie poradzę sobie? Przecież wiem, że jest Bóg, nie jestem taki głupi, żeby stracić wieczność. Mogę robić głupie rzeczy, ale w pewnym momencie zawsze mogę powiedzieć stop'. Tak? Tak zawsze mówią ci, którzy wpadają w różne rzeczy: 'ja panuję nad sytuacją, nie jest jeszcze tak ze mną źle; zawsze mogę powiedzieć stop'. Dziwne, że te stop nie pada; że człowiek dalej brnie w to swoje zło, bo jest niewolnikiem. I może przychodzić, modlić się do Boga, może mieć objawienia nawet, i mimo wszystko człowiek nie będzie rozumiał z Kim ma do czynienia.

            Pamiętacie te słowa apostoła: 'Choćbyście mieli objawienia nie wiadomo jakie, proroctwa, góry przenosili, wiarę mieli tak potężną, a miłości nie mieli - niczym jesteście u Boga, bo Bóg jest miłością'. A więc jeżeli zdajesz sobie sprawę, że Bóg, który jest miłością chce, żebyś ty żył w miłości, czy żyła w miłości, a ty nie chcesz żyć w miłości, to znaczy, że sprzeciwiasz się Bogu. Jakiś czas Bóg może jeszcze okazywać ci cierpliwość, ale potem może cię zostawić i ta pożądliwość szybko zabierze cię w świat, w świat zepsucia. Pełno wierzących, tak jak Słowo Boże mówi: 'ci, którzy pozostawili sumienie zabrudzone, oni stali się rozbitkami w wierze, i ugrzęźli gdzieś tam.

            A więc masz człowieka, z jasnym widzeniem, widzi tak daleko w przyszłość... Jest w stanie ocenić, że nic nie zrobicie temu ludowi, bo Bóg jest z nim; ale potem sam od siebie przychodzi i sprzeciwia się temu Bogu. To jest niesamowite, ale tak właśnie działa pożądliwość, tak działa grzech, tak działa zepsucie. A więc w sumie Bileam, dał Balakowi oręż do ręki.

            Bóg wiedział jaki ma lud i ile ma z nim jeszcze pracy, ale to był jego lud. Czy rozumiesz?           2 Królewska 5:15-20  „Wtedy powrócił do męża Bożego [ten Naaman, już uzdrowiony] wraz z całym swoim orszakiem, a przyszedłszy tam, stanął przed nim i rzekł: Oto teraz wiem, że nie ma na całej ziemi Boga, jak tylko w Izraelu. Przyjmij zatem teraz dar dziękczynny od twojego sługi.  Lecz on odpowiedział: Jako żyje Pan, przed którego obliczem stoję, że nic nie przyjmę. A choć nalegał nań, aby przyjął, stanowczo odmówił. Naaman więc rzekł: Jeżeli nie, to niech dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile udźwignie para mułów, gdyż sługa twój nie będzie już składał ofiar całopalnych ani krwawych innym bogom, jak tylko Panu. W tej jednej sprawie tylko niech Pan będzie pobłażliwy dla twego sługi, mianowicie: gdy władca mój wstępuje do świątyni Rimmona, aby tam oddać pokłon, a wspiera się na moim ramieniu, to i ja muszę oddawać pokłon w świątyni Rimmona; gdy więc ja oddaję pokłon w świątyni Rimmona, niech Pan będzie pobłażliwy dla twego sługi w tej jednej sprawie. Wtedy rzekł do niego Elizeusz: Idź w pokoju! A gdy odszedł od niego kawał drogi, Gehazi, sługa Elizeusza, męża Bożego, pomyślał sobie: Oto mój pan oszczędził Naamana, tego Aramejczyka, nie przyjmując od niego nic z tego, co przywiózł. Jako żyje Pan...” Widzicie? Jeden mówi: Jako żyje Pan, i drugi: Jako żyje Pan. Tylko, że jeden mówi w czystości posłuszeństwa, a drugi mówi w chęci osiągnięcia tego, co pożądliwość w nim chce, pragnie.

            On nie traktuje, że Elizeusz jest Bożym prorokiem, Bożym człowiekiem, i to Bóg dał przez niego wyrocznie, jak Naaman ma być uzdrowiony, i to Bóg przez niego powiedział: 'Nic za to nie dasz, to jest za darmo.'  I mimo tego, że był przy tym, pożądliwość, którą miał w sercu swoim, spowodowała, że w Imię tego samego Pana, myśląc, że Pan jest taki, pobiegł za Naamanem, aby osiągnąć to, co pożądało jego serce.

            Zobacz, kiedy masz możliwość zrobić coś wbrew woli Bożej, dlaczego to robisz? Czy dlatego, że miłujesz Pana? Czy dlatego, że sądzisz, że On przecież jest pobłażliwy, jakoś to zrozumie? Dlaczego nie boisz się Boga w taki sposób, żeby nie zrobić tego? Bo nie jest On blisko ciebie, jest Bogiem gdzieś daleko, Bogiem którego niezbyt rozumiesz, o co Mu chodzi... 'Przecież to nie jest takie złe... Ten Naaman miał przecież dać, no przecież przywiózł to, po co będzie woził w dwie strony, niech odda, niech zostawi trochę...' A więc taki dobry człowiek, taki Gehazi; taki żeby, no po co ma się męczyć? Ulżyjmy mu tam, żeby mu lżej było. Pobiegł i wziął. I co wziął przy tym?

            „(27) Niechaj tedy trąd Naamana przylgnie do ciebie i do twojego potomstwa na zawsze. I wyszedł od niego zbielały od trądu jak śnieg.” Jeden odjechał uzdrowiony, drugi przyjął chorobę. Kto to sprawił? Ten sam Bóg. Zobaczcie jak pożądliwość świata przyjmuje człowiek wraz z tą chorobą świata. Jak człowiek wpada w to, co ten świat potrzebuje, za czym biega, bez czego nie ma zadowolenia. I przyjmuje co z tym? Chorobę. Jaka to jest choroba? Ślepota duchowa; to jest ten trąd na serce i człowiek nie widzi już Boga, i nie rozumie z Kim ma do czynienia. Ilu wierzących, na początku wiedziało z Kim ma do czynienia, pozbywało się zła, oczyszczało się, a potem przestali rozumieć z Kim mają do czynienia, i zaczęli z powrotem brać to, co wcześniej porzucili, aby się oczyszczać.

            Zobacz co się dzieje w człowieku, jak bardzo ważne jest to, jak Bóg na ciebie patrzy? Czy Bóg troszczy się o ciebie i pracuję nad tobą, żebyś był, czy była, coraz bardziej świadomym z Kim masz do czynienia. On rozjaśnia to, coraz bardziej daje ci się poznawać, albo coraz mniej Go rozumiesz i znasz. To Bóg decyduje czy pozwoli ci się przybliżać, czy pozwoli ci się oddalić. Czy rozumiesz to? To nie ty decydujesz o tym, to Bóg decyduje. I może powiedzieć nie albo niech ci się tam stanie jak chcesz. Otrzymali prawo odprawiania żon dlatego, że ich serca były pożądliwe; z powodu pożądliwości otrzymali to prawo, nie z powodu tego, że Bóg miał w tym upodobanie. On wręcz nawet mówił, że co się dzieje z tymi, którzy porzucają żonę swojej młodości, jak Bóg do tego podchodzi.

            A więc mamy do czynienia z Bogiem i brak świadomości Kim On jest, jest wynikiem pozwalania sobie na coś, na co Bóg nie pozwala. Ślepota duchowa jest wynikiem zaniedbywania posłuszeństwa Bogu; i im dłużej człowiek zaniedbuje to posłuszeństwo Bogu, tym bardziej ślepnie i staje się człowiekiem, który nie rozumie z Kim ma do czynienia w ogóle. Wydawałoby się, że skoro człowiek przeżywał w swoim życiu cudowne spotkania z Bogiem, to ten człowiek już powinien po prostu zawsze wiedzieć, że Bóg decyduje o wszystkim. I zawsze z takim szacunkiem, z bojaźnią, z miłością do Boga, z takim duchowym, świętym poruszeniem, być przed Jego obliczem i gotowym być nawet stracić wszystko, ale nigdy nie zrobić czegokolwiek, co On by nie chciał - to jest, to jest prawdziwe. To jest Chrystusowy Duch w człowieku.

            Zobaczcie jak bardzo potrzebujemy tego pilnować, żeby nie zgubić tego co jest tak drogocenne, tu na tej ziemi; mieć serce, które widzi Pana, w którym mieszka Pan. I człowiek żyje dla Niego i gotowy jest umrzeć dla Niego, bo wie z Kim ma do czynienia.

Rozumiecie, kiedy tracisz świadomość, z Kim masz do czynienia, wtedy łatwo jest pójść tam, gdzie pociągnie cię diabeł; ale kiedy wiesz z Kim masz do czynienia, to cię żaden diabeł nie jest w stanie zabrać przez cokolwiek, gdyż ty wiesz, że Jezus jest dla ciebie ważniejszy, bo Jezus jest dla ciebie prawdziwym. Nie jest tylko w jakichś myślach, w jakiś opowieściach, On jest dla ciebie prawdziwym Zbawicielem, prawdziwym Wykupicielem, prawdziwym tym Spłacicielem, który spłacił wszystkie twoje długi, aby ci dać możliwość przychodzenia do Boga i nie chcesz Go już lekceważyć, nie chcesz Go mieć w swoim życiu gdzieś tam, w kolejce: 'Poczekaj Panie Jezu, jeszcze nie mam czasu dla Ciebie, jak będę miał czas to pozwolę Ci coś powiedzieć sobie, ale na dzisiaj ja wiem dobrze, Panie Jezu, co mam robić; Ty nie musisz mi tu mówić, ja wiem dobrze co mam robić' - to znaczy, że człowiek już nie wie co robi; bo człowiek, który jest nieposłuszny Jezusowi, jest strasznym szaleńcem, szaleńcem, który zadziera z Bogiem. To jest niebezpieczne, musisz na to bardzo uważać; Bileam zadarł z Bogiem i Bóg użył go w swojej sprawie, ale potem go zostawił. Gehazi był obok, słyszał Bożego sługę i pomyślał: 'Elizeusz, to taki za dobry człowiek. Przecież to jest wróg, niech coś zapłaci za to...' No i zapłacił. On i całe jego potomstwo stało się trędowate.  A więc to uczynił Bóg; pamiętaj, Bóg nie jest zabawny, i Bóg nie może być traktowany jako ktoś w kolejce, On decyduje o wszystkim.

            Jeżeli masz w sercu pożądliwość, On może cię chronić jakiś czas, ale potem może powiedzieć: 'To idź i czyń jak chcesz tak bardzo.' I wtedy zobaczysz, zobaczysz, że bez Jego ochrony, jak świnia pobiegniesz do błota, jak pies do wymiocin; będziesz biegł do tych wymiocin, żeby z powrotem nasycić się tym ohydnym, zepsutym, starym człowieczeństwem. Od Boga zależy to, musisz mieć świadomość, że to zależy od Niego.

Usuń wszystkie te religie, wszystkie te nauczania, że Bóg musi cię uratować; nie musi cię uratować, ani  mnie, nikogo nie musi, On jest Bogiem bez nas, tak samo.  My nie sprawiamy, że On jest lepszym Bogiem. On jest takim samym Bogiem bez nas, On, kiedy nas jeszcze nie było, był dokładnie taki Sam jak jest teraz, On się nie zmienia, On jest cały czas taki Sam, to jest Bóg. Nie, że sytuacje Go zmieniają,  On cały czas jest taki sam. Jakim był wcześniej, takim jest i teraz. Może okazać cierpliwość jak Kainowi, może dać szansę, możliwość, albo nie.

            Chodzi mi tylko, żebyśmy zobaczyli ludzi, którzy dobrze zaczęli. Gehazi był przy Bożym człowieku, pięknie, to było dobre miejsce dla niego, ale źle je wykorzystał.

            Mamy Salomona, pięknie zaczął, nawet w śnie, nie zależało mu na niczym innym jak na tym, żeby sprawiedliwie sądzić ten lud, bo to jest Boży lud. I Bóg dał mu mądrość, żeby mógł rozsądzać, ale potem zaczął używać tej mądrości do swoich cielesnych rzeczy; chciał zobaczyć co to znaczy głupota, co to znaczy mądrość, wszędzie chciał się znaleźć. No i się znalazł.

            Ojciec ostrzegał go: Salomonie pamiętaj, to jest Bóg, On ci może okazywać dobroć, okazywać ci łaskę, dawać ci zwycięstwa, ale kiedy ty się od Niego odwrócisz, On się odwróci od ciebie. I przyszedł czas, kiedy Salomon zaczął się odwracać od Boga. Salomon miał w sercu jeszcze coś, czego nie zostawił. Musisz uważać, wielu ludzi wierzących nosi w sercu zepsucie i nie robią z tym porządku. I kiedyś to zepsucie stanie się tak silne, że zabierze ci wieczność z Bogiem. Albo je oczyścisz wtedy, kiedy jesteś silny, silna, kiedy jesteś mocny, zdeptać wroga, albo będziesz mówić: 'Aaa, ja jestem tylko człowiekiem. No cóż, każdemu się zdarza, temu to się zdarza - zobacz ilu ludzi ginie, wierzących - temu to się zdarza, tamtej to się zdarza...' - i zobacz jak grzęzną w świecie z powrotem. Zdarza się i co mają z tego? Zamiast oczyszczać i uświęcać się, pozwalają sobie na grzechy, bo myślą sobie: 'No cóż jestem tylko człowiekiem.' I nawet się nie wstydzą już tego, nie wstydzą się, że jako wierzący w Boga, dalej żyją dla diabła. Nie wstydzą się już. 'No cóż, jeden jest taki, drugi jest inny…' Rozumiecie co się dzieje? Jakie straszne rzeczy się dzieją między wierzącymi ludźmi? I ludzie nie widzą tego w ogóle! Naprawdę nie widzą! Bo gdyby widzieli, byliby przerażeni, do jakiego stanu się doprowadzają, dlatego że porzucają Tego, który może ich uratować.

            Jak skończył Salomon? Zaczął robić bałwany, wiedział, że Bóg jest Bogiem, Stwórcą nieba i ziemi, zaczął stawiać bałwany różnym bogom, fałszywym. Nieposłuszeństwo, brał sobie żony, których nie powinien brać, wyraźnie miał wskazanie skąd ma pochodzić jego żona; ale on sobie chciał po swojemu i brał skąd popadło, a potem one doprowadziły go do odstępstwa od Boga, kiedy się zestarzał.

            Zobaczcie, że diabeł czeka, oby Bóg pomógł nam naprawdę świadomymi być Boga i nie pozwalać sobie na noszenie zła, odstępstwa czy samowoli; bo człowiek sobie myśli: 'No cóż mi się stanie, ja przecież zawsze jestem w stanie powiedzieć: 'No chyba skończę z tym'' - i to już jest pierwszy stopień niebezpieczeństwa, bo nikt z nas nie jest w stanie samemu skończyć ze złem. Ze złem mogę skończyć tylko wtedy, kiedy Chrystus daje mi siłę; i kiedy On mi daje siłę to wykorzystaj tą siłę, wtedy diabeł mówi: 'A to nie musisz się tak spieszyć; teraz jesteś silny, teraz jesteś silna, możesz z tym zrobić porządek. Ale jak możesz dzisiaj zrobić porządek, to możesz zrobić i za tydzień porządek; musisz to dzisiaj robić? No przestań...' Diabeł cię zacznie odciągać i wtedy kiedy cię odciągnie i ty nie zrobisz tego dzisiaj, a Słowo Boże mówi: Dziś jeśli głos Ducha Świętego usłyszałeś, zrób to dziś, dzisiaj jest moc Pana dla ciebie dana; dzisiaj z nieba Bóg daje ci siłę i możliwość zrobić to, ale kiedy nie zrobisz, to będzie ci coraz trudniej zrobić z tym porządek. Pan mówi: Beze Mnie nic nie jesteście w stanie uczynić, ale ludzie lekceważą Jezusa: 'A cóż, On mi zawsze musi pomóc, przecież mnie kocha.' Nie lekceważ Pana, to jest bardzo niebezpieczne.

            Więc Salomon nie skończył za dobrze. Pełno tych rzeczy złych narobił i stracił społeczność z Bogiem, bo Bóg mówi: Nie uczynisz sobie żadnego bałwana, bo nie widziałeś Boga; będziesz Go czcić jako Boga niewidzialnego, jako Stwórcę nieba i ziemi, jako tego Boga, który dał mu stać się królem. I Bóg powiedział do niego: to jest mój umiłowany. Zobaczcie, można być umiłowanym, a potem odwrócić się do Boga plecami. Niesamowite jaki jest człowiek. Czy rozumiesz jaki jest wredny człowiek, jakie wredne jest nasze człowieczeństwo? My potrafimy podeptać po szlachetności Boga, ale nie podeptać po grzechach, po skorpionach, po wężach, po diabelskich pokuszeniach... Łatwiej nam jest podeptać po wspaniałości Bożej miłości, podeptać nawet po krwi Chrystusa, jak Słowo Boże mówi, że są ci którzy depczą po ofierze Krwi Jezusa i czują się silni. A dlaczego nie zdepczą diabła? A Słowo Boże mówi, że kiedy my jesteśmy posłuszni Bogu, to Bóg rychło sprawi, że nasze stopy zostaną postawione na diable i my będziemy deptać po tych wszystkich przeciwnościach, bo Bóg uczyni nas silnymi; Bóg może uczynić cię zwycięzcą! Może sprawić, że nigdy nie zgrzeszysz! Nigdy! Będziesz mieć taką siłę od Pana, że będziesz doskonale mógł w czystości chodzić na tej ziemi,bo Bóg jest moceń to uczynić! Ale niewiara, to że człowiek się czuję taki: 'no ja jestem tylko człowiekiem', ale w czyjej mocy masz żyć? W mocy Pana!! A nie w mocy człowieka! Masz być przyobleczony, przyobleczona w to, Kim jest Chrystus, a nie w to kim jest człowiek.

            Tak, my ludzie jesteśmy chętni, sprzedawczyki, przehandlowalibyśmy wszystko, aby tylko samemu mieć dobrze, czy samej; ale Chrystus taki nie jest. Diabeł Mu oferował wszystko, a Jezus to wszystko odrzucił.

            Zobacz ile piękna jest przygotowane dla ciebie, gdy Bóg może mieć cię dla Siebie. Pan Jezus mówi, że te latorośle, które wydają owoc, Bóg oczyszcza, żeby wydawały obfitszy owoc, a przecież owoc nie możemy wydać bez Jezusa; Jezus mówi: beze Mnie nic nie możecie zrobić, a więc już to, że owocujemy jest dzięki Jezusowi. Jak bardzo musisz należeć do Niego, żeby z Niego płynęło do ciebie to, co pozwoli ci owocować, tym co Duch Święty przyniósł; aby Ojciec mógł, troszcząc się o ciebie, pokazywać ci Swoją wspaniałą miłość, jak ogrodnik okazuje miłość do tego krzewu winnego, ucinając, odcinając to, co byłoby zbędne i przeszkadzałoby temu krzewu, być dorodnym krzewem, zdrowym krzewem, miłym - tu ogrodnikowi, a tu Bogu.

            Cóż nie udało się im, prawda? Dobrze zaczęli, ale: no nie udało się, mi się na pewno uda, ja nie jestem taki, żeby zrobić to co Salomon, postawić bałwana albo coś tam.

            Kim jest Bóg? Widzicie, ludzie mogli doświadczać wielu rzeczy, pamiętacie ten bunt Koracha, Datana: 'Czyż i my nie jesteśmy święci jak Mojżesz? Czyż i my nie jesteśmy ludem Bożym? To tylko Mojżesz i Mojżesz, on ma tylko społeczność? Aaron i Mojżesz? My też jesteśmy z tych wybranych'. I Bóg mówi przez Mojżesza: Nie wystarczyło ci Korachu, że możesz nosić Moje rzeczy? Jeszcze chcesz kapłaństwa? Mało ci, że pozwalam ci nosić moje drogocenne rzeczy? - mówi Pan. Sprzęgłeś się z ludźmi i straciłeś to. I co się stało? Stało się coś przerażającego, Bóg sprawił, że ziemia się rozstąpiła i całe te trzy rody, z wszystkim, wpadli w tą rozstępującą się ziemie. Ziemia nad nimi się zamknęła i to na oczach Izraela się działo.

            Jak myślicie, na ile nimi to wstrząsnęło? Taki jest człowiek. Nie wyjdziesz z tego, jeżeli Bóg cię z tego nie wyprowadzi; mówię ci, nie wyjdziesz ze swego ja, jeżeli Bóg, w swojej wielkiej łasce, nie będzie widzieć ciebie rozumiejącego, jak bardzo Go potrzebujesz, jak bardzo jest dla ciebie cenny, że On posłał ci syna, żeby cię zbawić; stanie się dla ciebie kimś najważniejszym,  Ojciec, Jego wola; wtedy Jezus mówi: będziesz moim bratem, moją siostrą, wtedy zrozumiesz jak bardzo ważne jest, aby zawsze mieć Go przed oczyma swego serca, aby zawsze duchowo widzieć Boga, który rządzi, włada i decyduje, a ty możesz dzięki Niemu przeżyć to ziemskie życie i wejść do Domu Ojca, tylko dzięki Niemu, dzięki Jego Synowi, Jezusowi Chrystusowi. Wtedy On się staje dla ciebie Kimś najważniejszym i wtedy On jest wyrocznią, jak Pan powiedział, Amen i koniec, nie dyskutujesz, tak jak Pan nie dyskutował, kiedy Ojciec powiedział to do Niego. Kiedy zaczynasz dyskutować, to już świadczy to o tym, że nie znasz Pana. Pan nigdy nie dyskutował.

            A więc możesz się ratować, kiedy naprawdę z bojaźnią i drżeniem, będziesz zbawienie swoje sprawować; nie będziesz lekceważyć Boga; to nie ty decydujesz gdzie pójdziesz, to Bóg zadecydował.

            On powiedział bardzo wyraźnie: powołałem wielu, ale niewielu wybrałem. Dlatego, że nie chcieli być jak mój Syn, nie zależało im na tym, żeby być jak mój Syn, nie chcieli znaleźć upodobania we mnie, chcieli żyć, żebym Ja im gwarantował różne rzeczy, żeby fajnie im się żyło na tej ziemi... Jak trwoga, to do Boga, a jak trwoga minęła, to już Boga nie trzeba...-  to nie jest normalne, to jest nienormalne. Tak żyją ludzie, którzy Boga traktują jako ostatnią jakąś tam pomoc. A kiedy przyjdzie, to już Go nie potrzeba, bo po co.

            Wydawałoby się tak: no tak, no w Starym Testamencie to działy się te wszystkie rzeczy i góra dymiła, i morze się rozstąpiło, i woda gorzka zamieniła się w słodką, i mięso z nieba spadło, i manna - oni widzieli cały czas cud za cudem, na tej pustym, wiedzieli przecież, że przeżyli dzięki kolejnemu cudowi, bo przecież bez tego cudu nie przeżyliby na pustyni. A więc żyli w cudowności obecności Boga; obłok prowadził ich, w nocy był jako światłość, w dzień jako obłok, a więc wiedzieli cały czas obecność Boga, widzieli jak ich karał, jak ich przeprowadzał - i mimo wszystko nie zostawili swoich bałwanów. To jest tragedia. Cały czas nie traktowali Boga poważnie. Cały czas mieli bałwany egipskie w sercu. I gdy tylko coś nie pasowało, już od razu: 'to my wrócimy do Egiptu'. Ilu znasz takich wierzących ludzi? 'Jak nie to nie, to wrócę do świata. Co to przecież, skoro nie chce mnie, no to sobie pójdę do świata, będę żyć sobie tak jak chcę'.

            Hiskiasz. Bóg wysłuchuje jego modlitwę. Niesamowity król. Sto osiemdziesiąt pięć tysięcy jego wrogów, jednej nocy zostaje pobitych; król wraca do domu, tam zostaje zabity – Bóg wymierzył sprawiedliwość. I po tym co? I Hiskiasz został poddany próbie. I co tam było? Znowuż odezwał się człowiek: Czy ty się nie boisz siebie nawet? Nie boisz się, że ty możesz zniszczyć swoją wieczność? Nie boisz się tego, że gdyby Bóg cię zostawił na chwilę, to ty z tym swoim cielesnym ja od razu pójdziesz tam, gdzie cię ciągnie? Jeżeli tego nie zniszczysz, teraz, jak masz świadomość Boga, jak wiesz jaki On jest, jak boisz się Go, jak cenisz Go, jak jest dla ciebie Kimś ważnym i czytasz Jego Słowa, mając świadomość Jego potęgi, Jego majestatu, to jest najlepszy czas na robienie porządku, najlepszy czas. Bo kiedy człowiek zaniedbuje, zaniedbuje, i traci tą świadomość Boga, wtedy jest bardzo ciężko zrobić porządek tam, gdzie się nie zrobiło, kiedy ta świadomość Boga była tak cenna, tak ważna. Nie odkładaj, z Bogiem chodzi się codziennie.            Pamiętamy te jadowite węże, które kąsały? I ten miedziany wąż, na którego wystarczyło spojrzeć - kolejne cuda, kolejne rzeczy. Słuchajcie, my musimy przestać się bawić z Bogiem, my musimy zrozumieć, że to jest Bóg; jeżeli my nie będziemy mieli bojaźni i szacunku do Boga, to nie będzie też posłuszeństwa, kolejne pokolenia będą religijne, a nie pobożne. To nie będą dzieci Boga, to będą ludzie religijni, którzy będą jedno mówić, a drugie robić. Jeżeli człowiek nie wyjdzie z tej cielesności, jeżeli tej cielesności nie zniszczy, nie wyda na krzyż, to ta cielesność zabierze cię od Boga.

            To jest niesamowite, jak człowiek może, kiedy się nawraca, wszystko oddać, żeby tylko być z Bogiem. A potem coraz mniej, coraz mniej oddać, coraz mniej oddać, a potem już zabrać z powrotem to, co się oddało. Bo człowiek się  od Boga.

            A więc zobacz, mając takie wejrzenie i takie zrozumienie, i czytając Biblię, i widząc jak ludzie przeżywali cuda, i za chwilę byli w stanie sprzeciwiać się Temu Bogu, to ja muszę coś więcej mieć niż tylko cuda. Muszę mieć świadomość Boga. Ja muszę mieć świadomość Boga i ty. Taką świadomość, która pozwoli mi padać przed Nim na oblicze i szanować Go jako Boga. Która mnie nie stawia w równości Bogu, że: 'Ty Boże decydujesz, ale i ja decyduję', tylko ja wiem Kto decyduje, i czyja wola jest ważniejsza.

            I to jest mi i tobie potrzebne, wtedy wygrywamy z diabłem. Jeżeli my jesteśmy rozchwiani, to nie mamy szansy; diabeł jest tak chytry i perfidny, że potrafił mądrego Salomona zwieść i oszukać. A to był najmądrzejszy z ludzi; a więc nasza mądrość nie wystarczy. Potrzebujemy tej świadomości Boga, nie ustaniesz, by Duch Święty w nas, dawał świadomość Boga, nieustannie - jako chodzę przed obliczem Wszechmogącego... Noe chodził z Bogiem, Henoch chodził z Bogiem... Jak chodzili z Bogiem? Przecież Bóg jest niewidzialny. Ale oni mieli taką świadomość Boga, że chodzili z Bogiem. Noe żył w sprawiedliwości,  Henoch żył w sprawiedliwości, a wszyscy chodzili w grzechach, byli zepsuci, a oni nie mieli w sercu nawet, żeby pójść i też się popsuć trochę; 'bo skoro oni tacy, i później przychodzą, i też się modlą, to cóż, ja też mogę...' - nawet nie mieli tego w sercu, żeby pójść się pobałaganić tam z nim, oni chodzili z Bogiem, mogli być wyśmiewani przez tą resztę: 'ale przesadzacie', a oni wiedzieli, że Bóg jest godzien chwały, że nie co zbywa, ale wszystko co najcenniejsze, a najcenniejsze co mamy to życie, oddać Mu życie, aby oddać Mu chwałę. On powiedział: 'Kiedy oddasz Mi życie, to dam ci życie.' I to jest tak dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. I nie wystarczą słowa; ja wiem, że jeżeli Duch Święty nie wprowadzi ciebie, obyś był, obyś była, to ceń to sobie jako największy skarb, bo ta świadomość Boga, powoduje w tobie zdrową bojaźń, unikanie złego, szacunek; radość, radość, że wiesz, że jest Ten Wszechmogący Bóg i On cię powstrzyma przed złem, Ten Wszechmogący Bóg. On spowoduje, że ty nie pójdziesz za bezbożnymi, za radą bezbożnych. Kogo mamy się słuchać, was czy Boga? Oni już wiedzieli, mieli tą świadomość Boga, i wiedzieli, że choćby mieli zginąć, i tak Bóg jest dla nich cenniejszy. A przecież tamci, to byli arcykapłani, to byli ci, którzy byli postawieni w świątyni, a oni im się sprzeciwili.

            List do Hebrajczyków 10. Rozumiecie? Ta bojaźń jest czymś tak cudownym, to nie jest taka strachliwość; to jest taka potężna siła, dająca świadomość, aby nie klękać przed diabłem, ale tylko przed Panem, Jezusem Chrystusem, przed Ojcem.

            Od 26 wiersza: „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy...”, „aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Ew. Jana 17:3) „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy”. A więc Pan nie pozwala na rozmyślne grzeszenie. Pan rozumie, gdzie człowiek nawraca się, gdzie człowiek wychodzi z tego wszelkiego zła, ale Pan nie zgadza się na to, żeby człowiek wiedząc, że Pan jest moceń uratować człowieka, żeby człowiek nie trzymał się Pana.

            „ (27-31) lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników. Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków; o ileż sroższej kary, sądzicie, godzien będzie ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski! Znamy przecież Tego, który powiedział...” Znamy przecież Tego, który powiedział... A więc mówi do ludzi, którzy wiedzą o Bogu. „Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę; oraz: Pan sądzić będzie lud Swój.  Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego”. To już jest Nowe Przymierze. To jest ten sam Bóg, Bóg Święty; Bóg, który chce nas mieć zbawionych, uratowanych.

            A więc poznawanie Tego jedynego, prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego On posłał – to jest życie wieczne. Poznawać możemy tylko wtedy, kiedy rozumiemy Kogo poznajemy; że nie ma nikogo ważniejszego; poznać Go, to znaczy być uratowanym. Poznawajmy więc Go, z nabożnym szacunkiem, coraz bardziej rozumiejąc, co nam Bóg uczynił posyłając Syna. Nie depcząc po tym, po Jego miłości do nas, nie lekceważąc Jego miłości, ale szanując Jego miłość.

Niesamowity duchowy człowiek, niesamowite duchowe życie i niesamowite wejrzenie, i świadomość z Kim mamy do czynienia. Rozumiecie, człowiek może wiedzieć, że Bóg stworzył niebo i ziemię, na Jego Słowo to zaistniało, i ten Wszechmogący Bóg chce być twoim Ojcem, chce cię wychować; posłał Syna, żeby spłacił twój dług, żeby zapłacił za ciebie najwyższą cenę, żeby Krew Jezusa oczyszczała cię od każdego grzechu, i żebyś mógł, mogła, mieć społeczność z Bogiem. Jeżeli to dla ciebie nie ma wartości, to znaczy, że diabeł cię zwodzi i odwodzi cię od Boga. Jeżeli dla ciebie ma wartość co innego, większą od Boga, to znaczy, że jesteś okłamywany czy okłamywana, że twoje ciało jest tak naprawdę twoim bałwanem, którego czcisz i szanujesz, dla którego gotowy jesteś, czy gotowa jesteś, poświęcić wieczność z Bogiem, gdyż ten punkt nie ma takiego znaczenia dla ciebie. Pamiętaj to jest skarb nad skarby, kiedy masz zdrową świadomość Boga; taką zdrową, że wiesz, że nie zgrzeszysz, nie zrobię tego - to jest niesamowita świadomość. Kiedy masz tą siłę od Boga, powiedzieć złu nie, a dobru tak.

To jest siła od Boga !Jeżeli my Boga zlekceważymy, jeśli zlekceważymy Jego Syna, nie mamy siły już! Wtedy ja mogę wiedzieć, że zapłatą za grzech jest śmierć, i tak pójdę i będę to robić; bo siłą jest Pan, Pan daje siłę Swemu ludowi. Szanuj Go, bądź przed Nim, okazuj Mu to, na co cię stać dzisiaj, ale rób to z całego serca! On ci da więcej i więcej świadomości Kim On jest. Ta świadomość jest nam tak bardzo cenna i ważna, bo wtedy nie robię na chybił, ale wiem Komu służę, wiem Komu zawierzyłem, wiem Kto to jest.

            Wcześniej Bóg wyprowadził Izraela z Egiptu, niesamowitą mocą wyprowadził. Faraon, jeden z najpotężniejszych władców, musiał się ugiąć przed Bogiem; w końcu sam kazał im już iść, i już był pewien, że to jest najlepsze wyjście dla Egiptu, żeby ten lud opuścił to miejsce, inaczej zginął wszyscy tam. Mocarną Prawicą wyprowadził ich z Egiptu, a oni co rusz tęsknili do Egiptu.            Dzisiaj Bóg, mocarną Prawicą, wyprowadził nas z niewoli grzechu, a wielu wierzących chce grzeszyć. Ludzie, czy my możemy spokojnie funkcjonować, kiedy wiemy, że robimy takie ohydne rzeczy wobec Boga, który posłał Syna. Gdzie nasz szacunek? Wszystko ginie, giną skarby Boże, w to miejsce wchodzi silny cielesny chrześcijanin, silna cielesna chrześcijanka, którzy umieją postawić na swoim, a nie umieją poddać się Bogu. Coraz więcej ciała wchodzi między wierzących i coraz mniej widać Boga, coraz mniej szacunku, prawdziwego posłuszeństwa, prawdziwej świętości, prawdziwej uczciwości i prawości. Kolejni nawracający się myślą, że nawracają się do bożka, któremu oni mogą złożyć coś, ale który nie może ich uratować z niewoli grzechu.

            Bóg powiedział: jeżeli wrócicie do Egiptu, zginiecie tam. Jeżeli wierzący człowiek wraca do grzeszenia, zginie w tym grzeszeniu. Ale jeszcze Bóg zostawia resztkę... Może w człowieku zostawia jeszcze sobie resztkę. Resztkę tego człowieka, który wie ile Bóg okazał mu miłości, czy jej; żeby jeszcze dać szansę, jeszcze rozbudzić. Pan mówi: knota tlącego nie dogasi, a więc jeszcze może to rozdmuchać, ale jeśli będziesz Go lekceważyć coraz bardziej, może się okazać, że to zgaśnie całkiem, już nie będzie co rozdmuchiwać.

            Musimy wracać, to jest o wiele trudniejsze niż schodzić; bo człowiek jest słabszy, jest osłabiony, tak jak chory człowiek jest osłabiony i ma wchodzić pod górę... Wchodził zdrowy, chwała Bogu, śmiało z radością, śpiewając pieśni pochwalne, a teraz ma wchodzić chory... Ale lepiej chorym wchodzić i ucierpieć, niż schodzić w dół, w zatracenie, mając świadomość, że Chrystus był na tej ziemi i wróci po Swój lud. My nie możemy stracić tego, co jest naprawdę ludem Bożym. Lud Boży jest napełniony Bogiem, ta pełnia boskości, która mieszkała w Chrystusie, przez Chrystusa, ma mieszkać w tobie i we mnie.

            To nie jest oskarżenie co mówię dzisiaj, to jest próba ratowania. Duch Święty właśnie po to przyszedł, jeszcze jest na tej ziemi, żeby uświadamiać Kim jest Bóg. To jest tak zdrowe, wtedy doznajesz: Mogę, teraz wszystko mogę! Bóg jest ze mną, mogę. Wszystko jest możliwe dla wierzącego! Potrzebujesz Ducha działającego w tobie. Bez Ducha, który ożywia, pokazuje Boga, to chrześcijaństwo jest tylko literą! Nic nie zdobędzie więcej, jak tylko może osiągnąć cielesny człowiek. Nie ma tam chwały zwycięstwa Chrystusa. Litera zabija, Duch ożywia. Koniecznie trzeba to mieć, koniecznie na tej ziemi, bez tego poznania Boga prawdziwego i Jezusa Chrystusa, nie masz jak się wybierać do wojny w ogóle z diabłem. To jest koniecznie potrzebne, oby Duch Święty napełniał tym i aby ludzie powstawali z powrotem do chwały, do zwycięstwa. Nie po to, żeby znowu zabrnąć w coś, ale po to, żeby wytrwać w Panu. Już mogliśmy doświadczać trochę jak powiedziałem, żeby przez parę dni nie wchodzić w internet. Ci, którzy to zrobili, doświadczyli, jak Duch Święty przyznał się do tego. Bo to jest ważne, słuchać się co Bóg mówi do zboru. A ci, którzy to zlekceważyli, mają dzisiaj spuściznę tego; serca ich są twardsze. Rób to, co jest prawdziwe. Słuchaj się co do ciebie się mówi. Posłuszeństwo jest początkiem, lekceważenie jest schodzeniem, posłuszeństwo jest wchodzeniem. Nie wracaj do niewoli grzechu. Jak już wyszedłeś, wyszłaś, nie wracaj; później będzie jeszcze gorzej.

            Bóg chce ci pomóc, ale On widzi twoje serce, widzi czy się tego wstydzisz, On widzi czy płaczesz na tym, jak ci na tym zależy, On to wszystko widzi. Pamiętacie jak powiedział o Izraelu: oni już się nawet nie umieją rumienić, ich nawet już to nie rusza, że oni robią zło. Oni uważają, że 'cóż... cóż można, oni przecież czczą Boga, dają Mu ofiarę... ślepe, kulawe, ale dają przecież...'             Ewangelia Mateusza 19 rozdział. To jest niesamowita chwała, doznajesz jakby do świątyni z powrotem wraca świadomość Boga, niesamowita chwała; i to trzeba pilnować, bo to jest bardzo ważne. Jak masz to, to wiesz, jak Bóg jest ci bliski. A jak nie masz, to wiesz jak daleko, chociaż jest blisko.

            25 i 26 wiersz: „A gdy to usłyszeli uczniowie, zaniepokoili się bardzo i mówili: któż wtedy może być zbawiony? A Jezus spojrzał na nich i rzekł im: U ludzi to rzecz niemożliwa, ale u Boga wszystko jest możliwe.” Nie patrz na to, co wymyśliła religia, zwiedziona przez diabła, którą on wymyślił. Bo są miejsca, gdzie spotykają się Boży ludzie i oni szanują Boga, czczą Go, poważają, pilnują czystości i chwały, aby On mógł się przechadzać. Ale większość nauczyło lekceważenia Boga. Bogu to, a diabłu to, żeby każdy był zadowolony i tyle. Wiele zła zostaliśmy nauczeni, wiele robiliśmy rzeczy, których w ogóle nie rozumieliśmy, nie wiedzieliśmy po co to robimy. Bóg chce, żebyśmy wszystko wiedzieli, po co to robimy.

            Niech Bóg będzie miłościwy dla mnie i dla ciebie, abyśmy mieli zdrową świadomość Boga. Aby ta bojaźń Boża była w nas czymś tak cennym, to jest skarb naprawdę, to jest skarb, niesamowity skarb; tam nie ma przerażenia, tam jest taki szacunek, w tej bojaźni do Boga jest, że od razu chce ci się robić to, co On chce, po prostu niesamowita wolność. Czy nie doceniasz? U ludzi to niemożliwe, nikt z nas, nie jest w stanie się uratować samemu, czy samej. Choćbyśmy nie wiem jak starali się, nie uratujemy się sami, ale On może nas uratować. A więc jeżeli rozumiesz, że jest Ten, który może cię uratować, to pilnuj się Go; nie zaniedbuj czasu swego nawiedzenia, pilnuj się Boga, On może ci pomóc, może cię uratować, a może zatwardzić twoje serce; może wydać cię na to, czego nie chcesz zostawić.  Może nie raz latami, dawać ci możliwość i szansę, a potem może przyjść ten dzień: koniec.

            Tak jak przyszedł do Izraela, pamiętacie, Pan przyszedł, ale już tak przyszedł do nich, żeby oni się nie nawrócili i żeby się nie uratowali, bo czas ich się skończy. Pamiętaj, mamy do czynienia z Bogiem, to jest niesamowicie trudne zadanie, usunąć z nas ten cielesny, religijny sposób podchodzenia do Boga. To takie lekkomyślne, lekceważące Go mówienie: 'a cóż to wielkiego, że grzeszę?' To jest przerażające, gdy człowiek, który mieni się wierzącym, popełnia grzech, przerażające, bo za każdy grzech Jezus poszedł na krzyż.

            Zobaczcie, do jakich frywolności dochodzi, ludzie mówią o swoich grzechach, jakby to było coś normalnego: 'Przecież my tylko jesteśmy ludźmi, a ty nie grzeszysz? -No też grzeszę. -No widzisz, wszyscy grzeszą.' A Bóg grzeszy? No nie, Bóg nie grzeszy. No to skoro my mamy mieszkać w Bogu, to czy Bóg chce, żebyśmy my grzeszyli mieszkając w Bogu? To tak, jakby do twego domu, ktoś przyprowadzał towarzystwo ze świata, do twego chrześcijańskiego domu. I tam robiliby hulanki, swawole, puszczaliby taką muzykę, jakąś demoniczną; 'No cóż, no przecież goście...' Czy byś powiedział: 'Nie, to jest mój dom, proszę opuścić to jest miejsce, w którym ja mieszkam, ja chcę, żeby tu było tak, jak ja chcę.'

            A więc czy możesz się zmieścić w Bogu żyjąc w złu? Czy możesz liczyć na to, że Pan Jezus cię weźmie, kiedy ty nie mieszkasz w Nim, ani On w tobie? Lepiej się nie oszukiwać, lepiej paść przed Bogiem: 'Boże, ja muszę mieć tą świadomość, która pozwalała mi kiedyś porzucać zło, pozwalała mi chodzić przed Twoim obliczem z szacunkiem, wdzięcznością. Pozwalała mi, kiedy mi oferował diabeł coś, powiedzieć: Nie! Niesamowita chwała, i Bóg chce, żebyś był takim silnym, taką silną. Bóg dał nam ducha siły, mocy, pewności, miej go, bądź pewnym Boga, to jest niesamowite zwycięstwo nad diabłem, diabeł bazuje nad takim osłabianiem świadomości Boga, podczas gdy Duch Święty pracuje nad tym, żeby to była zdrowa świadomość.

            Ko chodzi w grzechu i mówi, że ma społeczność z Bogiem, co robi? Kłamcę z Boga czyni, diabeł czyni kłamcę z Boga. Mówi: 'Masz społeczność z Bogiem, przecież ty jesteś kochany synek, kochana córeczka; Bóg cię kocha, bo ty wierzysz, bo chodzisz na zgromadzenia, pomodliłeś się pomodliłaś się, przecież Bóg cię kocha człowieku' - tak diabeł mówi, a Bóg mówi: Jeśli grzeszysz, nie mogę mieć z tobą społeczności. Oczyść się, usuń, wtedy będę miał z tobą społeczność. Walcz o to, bądź zdeterminowany, zdeterminowana, nigdy niech nie osłabnie twoja potrzeba Boga w twoim życiu, potrzeba, żeby Bóg cię przeprowadził przez te wydarzenia. Nie zgódź się nigdy na to, co się dzieje; ludzie odpadają od Boga i nie doznają wcale przerażenia z tego powodu.

Ale gdyby zabrać im wszystko, ze zdrowiem, byliby przerażeni. To znaczy, że zdrowie i wszystko są ważniejsze od Boga. Nie są przerażeni gdy Bóg znika z ich życia, ale by przerażeni byli, gdyby zniknęło z nich życia coś innego. Straszne co? I to wierzący ludzie mają tak.

            Ale Słowo Boże mówi, że w czasach końca tak będzie. Więc pilnuj się, ratuj się, musisz mieć świadomość Boga taką, która będzie silniejsza od twojej świadomości świata; od tego, że ty potrzebujesz czegoś w tym świecie. Potrzeba Boga będzie dla ciebie ważniejsza, potrzeba Chrystusa będzie cenniejsza, niż potrzeba czegokolwiek dla ciebie. Jezus mówi, kto będzie się karmić Moim Ciałem i pić Moją Krew, będzie mieć życie wieczne. A więc być dzięki Niemu, mieć Jego świadomość Ojca, mieć Jego świadomość bycia przed Bożym obliczem - to niech będzie dla ciebie czymś, czymś bardzo, bardzo ważnym.

            Pamiętacie te słowa Pana Jezusa, które On mówił, dlaczego Ojciec miłuje Go? Bo On życie kładzie. Dlaczego Ojciec jest zawsze z Nim? Bo On zawsze czyni to co chce Ojciec. On nie mówi takim religijnym sloganem, jak mówili faryzeusze: 'Mamy Boga w niebie; mamy ojca Abrahama.' On  mówił im prawdę; 'Gdybym nie mówił im prawdy, byłbym takim sam kłamcą jak wy, ale ja Go znam i wiem jaki On jest'. To poznanie Ojca, może dać tobie i mi Syn.

            My nie możemy żyć pustogłowiem, my musimy żyć z pełną głową tych Bożych myśli, działań. My nie możemy stracić sił, my musimy mieć siłę, zwłaszcza dzisiaj, by stać na straży i czcić Boga w Duchu i Prawdzie. By nie dać się zepchnąć z tego, dzisiaj wszystko pcha w kierunku religii, wszystko pcha w kierunku zadowolenia człowieka, a my mamy dalej iść w kierunku zadowolenia Ojca w niebie i Pana Jezusa Chrystusa. To jest zwycięstwo, to jest zbawienie.

            I tutaj na ziemi, będzie coraz mniej ludzi, którzy są świadomi, że jest jeden, prawdziwy Bóg, jeden prawdziwy Syn, który został posłany, i który jest Drogą do Ojca; i patrząc na życie Syna, będą wiedzieć, że skoro Syn tak stawał przed Ojcem, ta ja nie mogę inaczej.  Ja potrzebuję Jezusa, żeby stawać przed Ojcem jak Jezus, w Duchu Chrystusowym. Ja wiem, że toczy się olbrzymia bitwa o to, że diabeł chce duchowo usypiać ludzi, ale wiem, że jest Duch Święty, który budzi, który przeszkadza, który przypomina, który napełnia, który pokazuje: Widzisz, musisz to mieć, żeby wygrać. Nie wystarczą ci wspomnienia cudów, musisz mieć Boga cudów, musisz mieć Pana, który żył tutaj na tej ziemi w sposób niesamowicie cudowny, chwalebny; pomnażał chleb, uzdrawiał ludzi, wszyscy doznawali kim jest Jezus. My też tego koniecznie potrzebujemy.

            Bileam, Gehazi, Salomon, ilu jeszcze było takich co dobrze zaczęli? Lepiej nie być w tej gromadzie. Korach... Ci synowie Koracha są niesamowici, masz psalmy synów Koracha, jakie to szczęście, że Bóg zachował; jakie prorocze wyjrzenie oni mieli. Ten ich ojciec, dał się tak zwieść, tak oszukać, pychą, mniemaniem, że może zrównać się z Mojżeszem, czy z Aaronem. A Aaron i Miriam wcześniej: 'A kto to jest Mojżesz?' Nieukrzyżowane myślenie wysokie o sobie, powoduje to, że człowiek nie chce się słuchać: 'A co, ja nie jestem mądry?  A co, ja nie wiem jak mam żyć?' Kiedy się zaczniesz słuchać jak masz żyć? Kiedy zrobisz to, co do ciebie mówię? Kiedy zaczniesz się naprawdę ratować? Zamiast mówić: 'Ja wiem jak mam żyć.' Ale co widać w twoim życiu? Jakie są owoce twojego życia? To pokazuje rzeczywistość, że nie umiesz sobie poradzić; że nie pilnujesz sprawy najważniejszej; że diabeł cię okrada, zabiera cię; on potrafi nawet dobrymi uczynkami cię odwieźć od Boga. Nie namawia cię, że musisz kraść, wystarczy, że okradasz Boga ze społeczności z tobą, zabierasz siebie Bogu i dajesz czemuś, co chce diabeł, a nie Bóg.

            Maria i Marta. Marta ma pretensje: 'Jak ten Jezus może pozwolić, żeby Maria siedziała u Jego stóp, skoro ja taka zarobiona już jestem. Robię za dwie, a ona sobie tam siedzi'. I przychodzi, i z tą pretensją zwraca się do Jezusa: 'Panie, jak Ty Możesz pozwolić na to?' I co mówi Pan Jezus? 'Marto, Marto troszczysz się o tak wiele, a tak niewiele potrzeba.' Co to niewiele potrzeba? 'Maria wybrała lepszą cząstkę'. Ja ci też ile razy mówię: 'Wybierz to co Maria, to wspaniałą cząstkę, siądź u stóp Pana, odnów relacje z Nim, nabierz sił Chrystusa, a wtedy dopiero ruszaj gdziekolwiek, bo bez Jezusa ruszając, na pewno będzie z tobą coraz gorzej. Lepiej zostaw wszystko i idź do Pana, niż zostawiać Pana i myśleć, że ty sobie dasz radę, bo ty jesteś wierzący czy wierząca. Dlaczego ci tak trudno być z Panem, a tak łatwo być gdzie indziej? Bo to nie Duch Boży cię prowadzi, to diabeł odwodzi cię od tego Chrystusa, dając ci różne rozwiązania, różne zadowolenia, różne ciekawe rzeczy, ale tam nie ma społeczności. Wróć do społeczności, wróć kiedy twoje serce, aż, aż promieniało chwałą spotkania z Panem, twoje usta pełne były chwały, twój duch był szczęśliwy, a ludzie mogli poznać, że Jezus jest dla ciebie kimś najcenniejszym. Niech tak będzie. Amen. 

Jan 14:23