22 03 2025 wieczorne Marian – Co powinienem wnosić do zboru cz 2
22 03 2025 wieczorne Marian – Co powinienem wnosić do zboru cz 2
Z pomocą Pana naszego będziemy chcieli teraz mówić o tym, co najcenniejsze, co przyniósł nam Chrystus Jezus i abyśmy znajdowali w tym święte zadowolenie, że otrzymaliśmy taką możliwość działania w Duchu Chrystusowym. Nie już w duchu zepsutego człowieczeństwa, zagubionego w różnych ludzkich pomysłach, planach itd., itd., które zawsze kończyła śmierć, przerywała w jakimś momencie i człowiek nigdy nie był w stanie zdążyć zrobić to, co planował, czy planowała. Dlatego miejmy wielkie szczęście, wdzięczność Bogu za to, że otrzymaliśmy możliwość aby ratować się. Zdajemy sobie sprawę, że zostaliśmy wydobyci z tego zepsutego człowieczeństwa, żeby posmakować nowe. Kto z was zna już smak nowego człowieczeństwa, smak Chrystusa, smak pokarmu, który niesie w sobie wieczność? Smak życia, które nie ma końca? Niesamowite, co? Kiedy wiesz, że to, co robisz jest wieczne, nie przemijające. To jest to właśnie o czym będziemy mówić, że ma w sobie pieczęć wieczności.
Może taki mały przykład, Księga Nehemiasza 2,9.10: „Gdy tedy przybyłem do namiestników Zarzecza, oddałem im listy królewskie. A król wysłał też ze mną dowódców wojskowych i jeźdźców. A gdy Sanballat Choronita i Tobiasz, sługa ammonicki, dowiedzieli się o tym, bardzo się tym zmartwili, że przybył człowiek, który miał się zatroszczyć o pomyślność synów izraelskich.” Widzicie jak wróg zasmucił się tym, że przybył ktoś, komu naprawdę zależało na tym, żeby Bóg był uczczony w Izraelu, który nie był sprzedawczykiem, któremu nie chodziło o zyski, ani nie chodziło o jakąkolwiek chwałę. Człowiek, którego diabeł nie był w stanie kupić zaszczytami ani finansami, człowiek, który miał śmiałość przeciwstawić się duchowi upadłości, jaki w tym czasie grasował po Jerozolimie. Człowiek, który patrzył nie tyle fizycznymi oczyma, co duchowymi i umiał zachować w sercu Słowo Boże. Potrafił sięgnąć myślą tego, co Bóg postanowił uczynić dla tego miejsca. I był zupełnie pewien, że to, co Bóg zamierzył, po co go posłał, to też uczyni.
Czy masz już to? Czy masz to, że ten zbór z tego powodu, że tu jesteś, ma powodzenie? Ma zysk, ma w tobie człowieka oddanego w sprawie Jezusa Chrystusa w zgromadzeniu Bożego ludu? Czy jesteś w duchu, w którym przyszedł Nehemiasz do Jerozolimy? Nie po to, żeby osiągnąć jakieś swoje cele. On oddał wręcz wiele ze swojego, przytaczając tutaj. Nie tyle wykorzystał to, że był namiestnikiem. Miał prawo korzystać, ale on tak jak Paweł zrezygnował z tego prawa. A wręcz odwrotnie, dał siebie wykorzystać, żeby Boży lud miał miejsce dla Boga.
Zastanawiaj się i myśl – czy ty jesteś tym kimś? Rozumiecie, że do zboru Pańskiego trzeba wejść w Duchu Chrystusowym, żeby być błogosławieństwem, być darem Bożym dla tego miejsca. Jeżeli człowiek nie wejdzie w tym Duchu Chrystusowym, to dalej jest człowiekiem, który próbuje coś robić po swojemu, ale to jest zawsze zepsute, zepsute brakiem objawienia, brakiem siły Bożej, brakiem czystości, brakiem prawdziwych, świętych namiętności Bożych; taki człowiek w sumie nie jest gotowy. Tutaj wrogowie zadrżeli, bo zorientowali się, że przybył człowiek gotowy, aby to zrobić. Niesamowite, co? Jeden człowiek. Wrogowie byli spokojniutcy, mieli opanowaną całą sytuację. Jeden człowiek przybywa i oni rozumieją, że z nim nie będzie tak łatwo. Czy ty jesteś tym człowiekiem w tym zborze, że diabeł drży z tego powodu, że tu jesteś, bo wie, że ciebie nie idzie kupić, nie idzie ciebie zdobyć jakimiś pochwałami, naganami, czymkolwiek, czy przestraszyć, zatrzymać, bo to jest wyżej, niż tylko nie robić czegoś złego. To jest o wiele wyżej. Tu już wchodzimy w czynieniu dobra, a nie tylko zatrzymania się, żeby nie wnosić czegoś złego. A teraz przynieść do zgromadzenia Chrystusowe dobro, a to jest czyste, przetopione, chwalebne. Ojciec patrzy na to z upodobaniem, Duch Święty znajduje zadowolenie mogąc wprowadzać nas w tą kosztowność Chrystusową. Niesamowita chwała.
Nehemiasza 2,11-14 : „Przybywszy do Jeruzalemu, spędziłem tam trzy dni, a potem zerwałem się nocą, ja i kilku mężów ze mną, nikomu nie wyjawiwszy, jaką myślą natchnął mnie mój Bóg, aby czegoś dokonać dla Jeruzalemu - a miałem ze sobą tylko to zwierzę, na którym jechałem - i przyjechałem nocą przez Bramę nad Doliną w kierunku Źródła Smoczego i dotarłem do Bramy Śmietnisk, i badałem dokładnie mury Jeruzalemu, które były zburzone i jej bramy strawione przez ogień. Potem pojechałem do Bramy Źródlanej i do Stawu Królewskiego; a ponieważ nie było tam miejsca, aby zwierzę, na którym jechałem, mogło tamtędy przejechać,”
Mamy niesamowite doświadczenie. Bo kiedy wkraczasz w zgromadzenie Bożego ludu z sercem Chrystusa, z myślami Chrystusa, to ty widzisz przyszłość tego miejsca. Możesz oglądać ludzi, którzy są powaleni, pokonani, duchowo przegrani, z którymi diabeł bawił się, powodując, że oni nie byli w stanie zwyciężać. Byli ewentualnie tylko w stanie narzekać na to, co się z nimi dzieje, ale musieli robić to, co chce wróg. A ty widzisz inną przyszłość dla tych ludzi, widzisz, że ten człowiek może zmienić swoją postawę. To co czytaliśmy z Tymoteusza; oni są niewolnikami, zmuszeni są do tego by czynić to, co chce diabeł, ale ty Bożymi oczami widzisz, że dla nich jest nadzieja, że oni mogą przestać być tchórzami, że oni mogą przestać być ludźmi, którzy stale boją się o coś i mogą stać się bohaterami wiary, że ci mężczyźni z trzęsącymi portkami będą mogli przyjąć postawę w Duchu Chrystusowym, stać mocno, nieustępliwie i wygrać nawet przez śmierć. Bo to jest odwaga Chrystusowa – śmiałość Chrystusa Jezusa. On przyszedł Sam na tą ziemię i pełno wrogów; nawet ludzie, którymi miał się zająć, byli Jego wrogami, chcieli w różny sposób podejść Go. A On okazał się pełnym Zwycięzcą, widział to, czego nikt z nas nie widział, On widział co Bóg może z nas zrobić.
Czy ty masz to widzenie? Czy w twoim sercu, to miejsce, w którym teraz jesteś, to jest miejsce, które może być coraz bardziej napełnione chwałą obecności Ojca i Syna? Czy widzisz oczami wiary, że jest tu możliwe, żeby ludzie, którzy dzisiaj mają ręce z tyłu, mogli wyciągnąć je do przodu, uwolnieni od tych kajdan, które krępują im te ręce, podnieść do Boga i stać się zwycięzcami wiary? Czy widzisz to? Bo jeśli nie, to twoje myślenie jest upadłe. Widzisz tylko upadłość i możliwość upadłości, a przez to niczym nie imponujesz tu. Upadłość widzi każdy, tylko trzeba jeszcze zobaczyć chwałę. To że jest źle, to każdy zobaczy, ale zobaczyć, że z tego może być coś dobrego, to musi być już Duch Chrystusowy.
Nehemiasz tak właśnie patrzy i widzi. Widzi to wszystko rozbite, spalone, nie nadające się, ludzi stchórzonych, przerażonych, przestraszonych, wrogów, którzy mają siłę, żeby zmuszać, a on stoi sam. Ale nie jest sam, bo z nim jest Pan. Widoczny jest sam, ale Duch, który w nim działa, czyni go silniejszym od miliona żołnierzy. Jeden człowiek wstrząsnął tym miejscem. I to bardzo silnie.
Nehemiasz 2,15-18: „Poszedłem piechotą pod osłoną nocy korytem potoku, obejrzałem dokładnie mur. Potem zawróciłem, wszedłem przez Bramę nad Doliną i tak powróciłem. Lecz przełożeni nie wiedzieli, dokąd się udałem i co chcę uczynić. Dotychczas bowiem nie powiedziałem o tym Żydom: ani kapłanom, ani przedniejszym, ani przełożonym, ani reszcie, która miała wykonywać pracę. Natomiast obecnie rzekłem do nich: Wy oglądacie niedolę, w jakiej się znajdujemy, że oto Jeruzalem jest spustoszone a jego bramy spalone ogniem. Nuże! Odbudujmy mur Jeruzalemu, abyśmy już nie byli pohańbieni. I opowiedziałem im o dobrotliwej ręce mojego Boga, która była nade mną, oraz o słowach, jakie wypowiedział do mnie król. A wtedy oni rzekli: Zabierzmy się do budowy! I przyłożyli ręce do dobrego dzieła.” Nabrali więc otuchy usłyszawszy w jaki sposób Bóg pozwolił Nehemiaszowi przyjechać w to miejsce.
Nehemiasza 4,1-3: „Gdy zaś Sanballat usłyszał, że my odbudowujemy mur, zapłonął gniewem i bardzo się oburzył, i zaczął drwić z Żydów, mówiąc w obecności swoich braci i wojska samarytańskiego tak: Co ci nędzni Żydzi wyczyniają? Czy można im na to pozwolić? Czy zaczną składać ofiary? Czy chcą to dokończyć w jednym dniu? Czy z kupy gruzu na nowo ożywią te kamienie, które są przecież spalone? A Tobiasz Ammonita, który stał obok niego, powiedział: Choćby i zbudowali, to i tak, gdy lis skoczy na ich mur kamienny, zawali go.”
Czy chcesz by wrogowie ludu Bożego byli tymi, którzy mają rację? Czy chcesz potwierdzić, że oni mają rację, że choćby co zbudowali, to i tak będzie przewrócone, że choćby ten brat czy ta siostra powstali, i tak za chwilę będą leżeć? Bo oni mają tendencję do przewracania się, oni stale muszą gdzieś przewrócić się, nie umieją normalnie chodzić. Oni śmieją się więc: Czego ty porywasz się, człowieku? Za chwilę znowu będziesz widział, jak mają swoje humorki, swoje niezadowolenia, jak robią swoje pokazówki, jak myślą tylko o swoim ja. Będziesz znowu oglądać, że nie umieją chodzić w Duchu Chrystusowym. Umieją chodzić tylko według religijności. I po co ty się porywasz?
Czy sam ten mur odbudujesz? Ile nazbierasz tych cegieł? Ile ich tam zaniesiesz? Ale jednakże on wiedział, że jeśli Bóg jest w tej sprawie, to Bóg poruszy te serca. On wiedział, że sam nic nie zrobi, on wiedział, że Bóg to może zrobić. Bardziej ufał Bogu niż swoim możliwościom z jakimi mógłby dla nich działać. No mógłby na przykład dać każdemu po ileś finansów na rodzinę, zdobyć ich jakąś zasobnością. On wiedział, że to nic nie da, że oni muszą mieć serce do tej sprawy. Kiedy zapłacisz im, oni trochę porobią, ale za chwilę znowu odejdą i będą żyli w upadłym duchu. Oni potrzebowali wstać w swoim myśleniu.
Tak kiedy przyszedł Chrystus, dodał nam siły. Byliśmy upadłym stworzeniem, a On pokazał, że można chodzić na tej ziemi! I być w społeczności z Bogiem i żaden diabeł ani demony, ani zepsute człowieczeństwo nie będzie w stanie sprawić, że on chociaż potknie się. I potem Piotr pisze, że jeżeli będziecie należeć do Boga, to nawet nigdy nie potkniecie się. Alleluja! Bo to jest normalne życie według Chrystusa. To jest Duch ochoczy, Duch, który ma świadomość, że ta sprawa należy do Boga, a nie do ciała. To nie cielesność zbuduje mur. To Boży Duch uczyni to, ale muszą być ludzie, którzy to zobaczą. Dlatego Pawłowi, kiedy pracował w zborze, najbardziej zależało na tym, żeby duchowe oczy ludzi były otwarte i modlił się: Boże, proszę Cię, otwórz oczy ich serca, żeby zobaczyli bogactwo Chrystusa, proszę Cię, Panie, aby oni przez wiarę przyjęli Chrystusa do swojego serca, i żeby oni zostali napełnieni Jego miłością, abyśmy mogli razem budować dom dla Ciebie, dla Twojej chwały, Ojcze, Panie Jezu. On wiedział po co jest i wiedział jakie jest jego zadanie. Jemu nie zależało na tym, żeby zdobyć aplauz czy zadowolenie ludzkie. On wiedział, że to jest sprawa Boga, że Bóg zaczął tą sprawę, bo On posłał Syna z nieba do nas, aby nas zbawił, aby nas uratował, aby nas wydostał, żebyśmy mogli widzieć o wiele dalej.
Nehemiasz 6, 5.6: „Po raz piąty w ten sam sposób przysłał do mnie Sanballat swojego sługę z listem otwartym w ręku, a było w nim napisane tak: Wśród pogan rozeszła się wieść - a zwłaszcza Geszem to rozpowiada - że ty i Żydzi zamyślacie zbuntować się i dlatego odbudowujesz mur, ty zaś zamierzasz zostać ich królem, jak głoszą te wieści;” Zaczyna się oskarżanie, że on działa z pobudek cielesnych – ty myślisz o sobie, człowieku; Chrystusie Panie, Ty chcesz zdobyć dla siebie jakichś ludzi, Ty masz pewno jakiś ukryty pomysł. Tu na pewno nie chodzi o to, żeby ludzie byli zbawieni, uratowani, Ty chcesz zdobyć chwalców dla siebie, dlatego to robisz. No, różne rzeczy może diabeł mówić. Zaczęło się więc oskarżanie, oskarżanie człowieka, który z całego serca myślał o tym, żeby sprawy Boże były prawdziwie w działaniu Bożym, a nie gdzieś w rozbiciu.
Nehemiasz 6, 7: „A nawet proroków ustanowiłeś, którzy mają głosić o tobie w Jeruzalemie: Jest w Judei król!” Nawet proroków ustaliłeś. A więc wszystko już zostało przez ciebie zaplanowane. Bardzo proste to jest, naprawdę, niesamowicie proste. I kiedy Nehemiasz mógł coś powiedzieć, to oni mówili: ‘Ty kombinujesz, ty masz swój plan, swój zamysł, tam coś jest ukryte; zawsze musi być coś ukryte, bo nikt nie działa w myśleniu tylko o Panu, zawsze ma coś dla siebie. A gdzie, to tylko trzeba odkopać, znaleźć, i już będziemy wiedzieć. Nehemiasz, jesteś jak wszyscy.’ Rozumiecie, że kiedy diabeł oskarża, to w człowieku zaczyna się myślenie? I człowiek zaczyna podejrzewać i zaczyna się domyślać? Pamiętaj, że kiedy diabeł przychodzi do ciebie, kłamie, to i tak wywoła w tobie refleksje, zastanowienie i podejrzliwość i ty nie dołożysz się do tego dzieła, nie będziesz pracować w Bożej sprawie, ponieważ masz już zamknięcie, jesteś oddzielony, oddzielona, ponieważ podejrzewasz.
Nehemiasz 6,8-15: „Wtedy ja wysłałem do niego taką odpowiedź: Nic z tego wszystkiego, co ty mówisz, nie zaszło, ale sam to wszystko zmyśliłeś. Wszyscy oni bowiem straszyli nas myśląc o nas: Braknie im sił do dalszej pracy i nie zostanie ona wykonana. Toteż jeszcze bardziej się do niej przyłożyłem.” Nie przejmował się więc tym, co wrogowie mówią, wziął się jeszcze bardziej do pracy. „.A gdy następnie przyszedłem do domu Szemajasza, syna Delajasza, syna Mehetabeela - a był on właśnie w natchnieniu - rzekł on do mnie: Pójdźmy razem do domu Bożego, do wnętrza przybytku, i zamknijmy drzwi przybytku; nadchodzą bowiem ci, którzy cię zabiją. W nocy nadejdą, aby cię zabić.” Miał natchnienie, tylko wiemy skąd było to natchnienie; było opłacone – opłacony fałszywy prorok, to był sprzedawczyk. „A ja odpowiedziałem: Czy człowiek taki jak ja ma uciekać? Czy ktoś taki jak ja wejdzie do przybytku, aby ratować życie? Nie pójdę! Odgadłem bowiem, że to nie Bóg go wysłał, lecz że wypowiedział tę wyrocznię o mnie, ponieważ Tobiasz i Sanballat przekupili go, a został przez nich przekupiony, abym ja się przeląkł i uczynił tak, a przez to popełnił grzech, (widzicie gdzie) i aby oni mieli podstawę do zniesławienia mnie, by mnie zhańbić. Pamiętaj, o Boże mój, o tych uczynkach Tobiasza i Sanballata, a również prorokini Noadii i pozostałych proroków, którzy chcieli mnie zastraszyć. A mur został wykończony dwudziestego piątego dnia miesiąca Elul, w ciągu pięćdziesięciu dwóch dni.”
Niesamowite, co? Pięćdziesiąt dwa dni. Jakie mieli tępo? Bo zawsze tak jest, że gdy sprawa się rozciąga, to lud się rozprzęga. A jeżeli dzień w dzień nadawane jest tempo, to lud przyzwyczaja się do tego i zaczyna normalnie angażować się w to. Już jest w myśleniu: Jutro też, jutro też, jutro też. Budowa więc – jutro, jutro, jutro szła do przodu; pięćdziesiąt dwa dni i sprawa zakończona. I wzięli się dalej. Za co? Za świątynię, aby Imię Pańskie było uwielbione.
Co więc wnosisz do zgromadzenia? Czy to jest Duch Chrystusowy, czy to jest Duch budowania, widzenia, po co my spotykamy się i świadomości chodzenia w czystości Chrystusowej, żeby to wykonać. Pilnować czystości swego serca, umysłu i działania. Rozumiecie, że tu nie chodzi o nawoływanie do czegokolwiek. Tu chodzi o sprawy Boże. A sprawa Boża to to, abyśmy wszyscy byli jak Jego Syn Jezus Chrystus. To jest sprawa Boża. Jeżeli myślimy co wnieść do zgromadzenia, to jedyna odpowiedź jest – Chrystusa. On jest tym Kamieniem, On jest tym Życiem, On jest jednością, On jest przebaczeniem, On jest wszystkim. Jeżeli więc chcemy brać udział w czymś tak cennym jak budowanie się na dom dla Boga, to musimy wszyscy być w Duchu Chrystusowym i widzieć sens tego, co robimy w każdym dniu, że to ma sens w każdym dniu. Jeżeli czytam, że oblubienica Jego przygotowała się, to znaczy, że oblubienica Jego przygotowywała się, aż się przygotowała, każdego dnia troszczyła się o to aby być gotowa na dzień zaślubin, żeby nie być zaskoczoną. Przygotowywała się każdego dnia. Nie zmarnuj ani jednego dnia, jeżeli chcesz oglądać naprawdę jak wygląda życie według normy Chrystusowej. Myśl o tym, co dobre jest dla tego miejsca, w którym jesteś i przynoś to dobro Chrystusowe, a usuwaj wszędzie siebie, żeby nie przeszkadzać, aby to miejsce było dla chwały Syna Bożego i Jego Ojca, którego posłał nam. Wtedy będziesz mieć otwarte serce, otwarty umysł i Duch Boży będzie napełniać cię tym, co potrzebne. I wtedy będziesz wnosić w to zgromadzenie drogocenność Chrystusa. To jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne.
Pan Jezus powiedział, że cokolwiek jednemu z najmniejszych uczyniłeś czy uczyniłaś, Mnie to uczyniłeś. Niech to będzie zawsze w twoim sercu. Bo kiedy Jezus przyjdzie sądzić, będzie pytał się: Co Mnie uczyniłeś?; jeżeli będziesz miał swoje życie w tej sprawie, by czynić to dla Pana. Wszystko, cokolwiek czynicie, czyńcie to dla Pana, czy jecie czy pijecie, czy ubieracie się, czy zgromadzacie się, czy śpiewacie, czy modlicie się, czy idziecie do pracy, wszystko czyńcie dla Jego chwały. I gdy będziesz tak czynić, wtedy Pan powie: Wejdź do Mojej radości. Ale jeśli nie będziesz tak czynić, to Pan powie: Wyrzućcie go czy ją do gehenny. Pan daje szansę tobie i mnie. Albo czynisz dobro bratu, siostrze i czynisz to wtedy dla Pana, albo nie czynisz i wtedy nie budujesz. Bo kto nie zbiera, już rozprasza. Kto nie jest z Panem, jest już przeciwko Niemu. A Chrystus przyszedł abyśmy byli jedno i o to modlił się. Jeżeli więc ja nie chcę być jedno, albo ty nie chcesz być jedno, już jesteśmy przeciwko Chrystusowi. Albo łamiemy wszystkie stare egoistyczne zasady i przestajemy walczyć o swoje i zaczynamy walczyć o to, co Chrystus przyniósł na tą ziemię. Interesuje nas Chrystus i to po co On przyszedł, aby złączyć w jedno wszystkie rozproszone owce, abyśmy byli jedno. Ja muszę walczyć więc o jedność i ty też. Ze swojej strony muszę blokować siebie, żeby nie przeszkadzać tej jedności i pozwalać Panu na używanie się, żeby On mógł wnosić do tego miejsca chwałę, którą chce mieć Ojciec w zgromadzeniu Swoich synów i córek. To jest twoje i moje zadanie; każdego z nas, bez wyjątku. Nauczyć się wybierać dobro, a odrzucać zło. Dobro to Chrystus, zło, to wszystko co nie jest Chrystusem. Powinniśmy pamiętać, żeby to wnosić do zgromadzenia Bożego ludu. Niesamowita chwała.
Wiecie, to jest właśnie problem, że jeżeli tego nie widzisz, to nie widzisz tego, nie możesz tego zobaczyć. Ale jeśli to widzisz, to widzisz sens swojego życia w tym, co się tu dobrego stanie. Kiedy staniesz przed Panem, to Pan będzie mógł wziąć cię do Swojego domu, bo tu byłeś, byłaś dla Niego, dla Jego chwały. Nie żyłeś dla siebie, żyłeś dla Niego, to jest najważniejsze. Kiedy odejdziesz stąd, to nie odejdziesz głupio, bo nie czyniłeś dobra, żeby od innych zyskać dobro, tylko czyniłeś dobro, żeby oddać chwałę Jezusowi, który uczynił ci największe dobro. Wydostał cię z twojego zepsutego człowieczeństwa i dał ci nadzieję nowego, wiecznego życia z Bogiem teraz i w domu Ojca. To jest niesamowita chwała; zgromadzenie, które to rozumie, ludzie, którzy rozumieją to. Rozumieli, że odbudowywali mur, żeby wrogowie nie wchodzili do środka i zajęli się dalszą sprawą, żeby Pan mógł tam z nimi przebywać. Wiemy, że murem jest Bóg. Czy jesteś ochotnego serca? Tu nie chodzi, żeby mieć w myślach nie wiadomo jakie rzeczy; czy masz myślenie, aby Chrystus był uczczony w tym miejscu? Nie interesuje cię władza, nie interesuje cię panowanie nad innymi, nie interesuje cię szukanie pochwał. Po prostu przyłożyłeś czy przyłożyłaś rękę do pługa i pracujesz w tej jednej sprawie, aby Jezus Chrystus był uwielbiony.
List do Galacjan 6, 7-10: „Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny. A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia. Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary.” Najwięcej.
Słuchajcie, ja widzę takie dziwne zachowanie ludzi, że więcej dobra czynią innym, niż domownikom wiary. Coś tu jest pomylone. To tak jakby Nehemiasz przyszedł tam i więcej czynił Tobiaszowi i wszystkim, niż tym, którzy należeli do ludu Bożego. Czynili to prorocy, prorokinie, którzy sprzedali się tym ludziom. Przecież byli z ludu Bożego, a sprzedali się tym ludziom, czynili im dobro, żyli dla ich chwały. Im nie pasował Nehemiasz, tamtym więc też nie pasował Nehemiasz. Oni czynili dobro dla wrogów a nie dla domowników wiary. Dlaczego tak ciężko jest czynić dobro dla domowników wiary? Wiecie, można wysyłać pieniądze na misje, nie wiadomo gdzie, a nie umieć uczynić coś dobrego komuś blisko, bratu, siostrze. Łatwiej jest czynić dobro komuś kogo się nie zna, niż komuś, kogo się zna. A Chrystus zna nas wszystkich a jednak uczynił nam dobro i powiedział, abyśmy naśladowali Go. Zabierz się więc do pracy i czyń dobro tym, których znasz. Oddaj swoje życie dobrej sprawie. Czyń dobro. Szukaj, módl się o to i czyń. Skoro Słowo Boże tak mówi: „Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary.” Do dzieła. Wnośmy dobro do zgromadzenia Bożego ludu. Starajmy się o to, troszczmy się o to. To wychodzi w prostych rzeczach. Ktoś może sobie pomyśleć: A, ja nie będę tego robić, niech ktoś inny to zrobi. A ten drugi też pomyśli: Ja nie będę tego robić, kto inny to zrobi; i w końcu zrobi kto inny.
Pomyśl, że ten zbór potrzebuje Chrystusa w tobie. W Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. Ty więc jesteś przeznaczony, przeznaczona do dobra czynionego w zgromadzeniu Bożego ludu w Chrystusie Jezusie. A dobrze czynić nie ustawajmy. Ćwiczmy się w tym, aby to czynić. Wtedy będziemy poświadczali, że rozumiemy, że tu chodzi o sprawy Boże. Agape, uczta jest spotkaniem ludzi, którzy czynią Boże dobro, tak jak Chrystus uczynił je nam. Wtedy powstaje agapa, uczta ludzi, którzy zostali duchowo złączeni, którzy mają to samo serce i to samo pragnienie, aby Boży lud był coraz bardziej widoczny jako Boży lud. Pan Jezus powiedział, że po tym wszyscy poznają że jesteśmy Bożym ludem, że Chrystus tu był, jeżeli będziemy nawzajem miłować się tak jak On nas umiłował. Mamy więc potężne zadanie do wykonania.
Ci wszyscy wrogowie, którzy byli przeciwko Nehemiaszowi, starali się robić wszystko, wciągać go w pułapkę, namówić go do spotkania. On powiedział, że nie mam czasu, jestem zbyt zajęty, żeby teraz spotykać się z wami. On był zdecydowany, wiedział co robi i po co to robi, nie dał wciągnąć się w żadną pułapkę. I ludzie mogliby sobie pomyśleć: A może tak, a może tak, a może taką weźmiemy dyskusję, albo tamtą dyskusję. Nehemiasz mówi: Nie mam czasu na dyskusje, mam zajęcie. Bóg nie posłał mnie dyskutować ale odbudować mur i będę to robić, i koniec.
Mamy więc zajęcie, żeby zbór dla Bożej chwały był coraz bardziej widocznym Chrystusem. I mamy problem, bo wróg bardzo nam przeszkadza, nastawiając, zniechęcając, cokolwiek czyniąc, żeby tylko nie było widać, że Chrystus jest naszym Wodzem. A my chciejmy, żeby było inaczej, żeby to było widać. To co też mówię i w rzeczywistości jest to bardzo ważne, że kiedy kończy się zgromadzenie i zostały rozważane sprawy Boże w zgromadzeniu, to nie opuszczaj tych spraw dla innych, tylko zastanów się jak z tobą jest w tych sprawach. Jeżeli jest jakiś problem, odejdź na bok, pomódl się, porozmawiaj z Panem. Może ten problem trzeba jak najszybciej rozwiązać, żeby usunąć przeszkodę, ale nigdy nie zachowuj się jakby nic się nie wydarzyło, bo to jest głupie. Bo nie po to Pan sieje ziarno Słowa, żeby ludzie zaraz po Słowie dawali diabłu zabrać sobie to Słowo przez odwrócenie uwagi na coś innego. Bo to diabeł robi; na to, albo na tamto i za chwilę ludzie zapomnieli już co tu w ogóle było mówione, o co tu chodziło. Pilnuj więc tego ziarna, bo ono ma wydać dobry plon, a ty chcesz dobra, zależy ci na dobru. Nie pozwól więc okradać się z tego dobra, z Bożego Słowa.
Słowo Boże mówi bardzo wyraźnie abyśmy mówili prawdę między sobą. 2List Jana 4: „Uradowałem się bardzo, że między dziećmi twoimi znalazłem takie, które chodzą w prawdzie, jak przykazał nam Ojciec.” Które chodzą w prawdzie. Zbór więc, ty, ja, każdy z nas, ma chodzić w prawdzie, mamy żyć w prawdzie. Pan Jezus powiedział: „Poznacie prawdę i prawda was wyswobodzi.” Mamy być prawdziwymi naśladowcami Chrystusa. Widzicie, jak często ludzie krępują się, żeby być naśladowcami Chrystusa, ale nie krępują się nie być naśladowcami. Łatwiej przychodzi to, żeby powiedzieć: Ja nie jestem obłudnikiem, ja nie jestem obłudnicą, ja taki jestem. Łatwiej jest w ten sposób podejść do Pana niż odwrotnie; tak podejść do świata: Ja nie jestem obłudnikiem, nie jestem obłudnicą, ja jestem Chrystusowy. I koniec. Nie tak, żeby pokazywać dzieciom Bożym, że ja nadal jestem świat, tylko światu pokazać, że ja jestem już Chrystusowy. To jest dobre. I wtedy to jest zwycięstwo, wtedy Nehemiasz mówi do ciebie: O, to właśnie jest to samo, co ja doświadczyłem, pokazałem im, że jestem Boży, a nie, że ja też do nich należę, też potrafię układać się, też potrafię być polityczny. Szedł prosto i w ogóle nie zawracał sobie głowy, co oni sobie o nim myślą. Oni mogli wieszać na niego, mogli próbować zdobyć go jakimiś rzeczami; wszędzie usłyszeli: Nie. Światu mówi: Nie, Bogu: Tak. Temat zamyka się, już wiadomo jaką człowiek podjął decyzję. Nie będę szarpać się ze światem, bo po co? Zostawiam przez krzyż, idę za Panem. Wtedy odzyskuję czas, jestem wolnym człowiekiem. Przynoszę więc do zboru coraz więcej Chrystusa. Nie udowadniam w zborze, że mogę żyć jak świat i jak Chrystus, i jest dobrze. Bo wtedy mogę kogoś przekonać, że tak można żyć i wtedy jest to problem.
Cóż jeszcze chcecie się dowiedzieć ode mnie dzisiaj? To wszystko to jest instrukcja obsługi - jak ma funkcjonować obywatel Królestwa Bożego. List do Efezjan 4, 10-13: „Ten, który zstąpił, to ten sam, co i wstąpił wysoko ponad wszystkie niebiosa, aby napełnić wszystko. I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej,” To jest ta praca w zgromadzeniu. Po to tu jesteśmy, żeby każdy, każda coraz bardziej rozumieli, że przecież Chrystus wróci niedługo i trzeba być gotowym. Nie wolno nam zmarnować czasu na to, żeby nie wiem co tam wyprawiać. Pokaż swoim życiem na czym naprawdę ci zależy. Pokaż swoim życiem. Ustami można wiele pokazać, ale pokaż to życiem. Kiedy pokazujesz życiem, to znaczy, że płacisz już cenę. Ustami można mówić co się chce, wcale nie trzeba płacić ceny. Ale kiedy życiem, to już musisz zapłacić cenę. Wtedy zaczyna być widać, że rozumiesz, że lepiej zapłacić tą cenę i być zbawionym, zbawioną niż nadal pozostawiać sobie różne ziemskie haczyki wroga.
Efezjan 4,14: „Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu,” Abyśmy już nie ulegali temu wszystkiemu, ale wiedzieli po co my tu jesteśmy, dlaczego, skąd to wszystko się dzieje. Wtedy jest o wiele łatwiej. Bo można powiedzieć, że łatwo korzysta się z pomocy zboru, ale trudniej jest dawać temu zborowi pomoc. Łatwiej jest powiedzieć: No, fajny zbór, bo ludzie pomocni. A trudniej jest samemu czy samej stać się pomocnym, żeby czynić to, co jest potrzebne, bo wtedy człowiek najczęściej nie ma czasu. Bo każdy ma zajęcie. Ten, który pomagał też musiał zrezygnować ze swojego czasu, żeby pomóc. Musiał zaniedbać coś swego, żeby pomóc komuś innemu. Tak się dzieje, nie inaczej. Tak zawsze to działa, że coś musisz zostawić, żeby znaleźć czas, który będzie można wykorzystać w Bożej sprawie. Tak samo musiał Pan Jezus Chrystus opuścić niebo, żeby nas uratować. A więc, żebyśmy nie wpadali już w te różne zaułki pomysłów, działań.
Tyle razy mówiłem już, że tak myślę o tych młodych chłopcach, prawie już niedługo mężczyznach, czy oni nie rozumieją, że świat nie ma nic dobrego w sobie, że te całe sztuczki, te całe ubrania, te całe fryzury, to wszystko, to jest diabeł, diabeł, który bawi się człowiekiem, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. I ci młodzi ludzie już powinni uczyć się, że nie będę bać się żyć tak jak chce Chrystus. Już powinni nabywać odwagi a nie chodzić i mieszać świat z Chrystusem. Bo wtedy nie ma szansy. Dojrzeją i pierwsza młódka bierze ich, pierwszy kawaler zabiera. Nie będą w ogóle gotowi do tego, żeby wejść w dorosłe życie. Bo kiedy w młodym życiu już ulegali światu, żeby nie być posądzonymi, że wierzą w Jezusa Chrystusa, to później tym bardziej nie będą chcieli być posądzeni o takie coś. Tu musisz wygrać bitwę i zrozumieć, że nie dla świata tu jesteśmy, ale dla Chrystusa. To jest najważniejsze. I to jest najwyższy przywilej jaki nas spotkał, a nie kara. Chwała Bogu za tą łaskę. I żeby to rozumieć, że ja nie jestem za karę na zgromadzeniu, jestem z powodu okazanej mi łaski, czy ty. I mamy tutaj czynić to, abyśmy wszyscy byli coraz bardziej podobni do Chrystusa.
Efezjan 4,15.16: „Lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa, z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.” Budujemy się więc nawzajem, pamiętaj o tym, to jest bardzo ważne. Uczmy się wybierać dobro, a odrzucać zło. Nabywajmy sił poznawczych, bądźmy chętni do Chrystusa. Niech On będzie naszym najwyższym zaszczytem. Zawsze cieszmy się, gdy możemy uczcić Pana w naszej codzienności. Nie bój się, nie bój się. Jezus mówi: Jeśli będziesz należeć do Mnie, nic złego ci się nie stanie. Pan przeprowadzi cię przez wszystko i będziesz szczęśliwym człowiekiem, będziesz zawsze radować się w Panu.
Księga Objawienia 21,1-7. I co tu mamy: „I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.”
Bóg patrzy na nas. Widzicie, Piotr zawiódł kiedyś Pana Jezusa, ale Pan Jezus spojrzał na niego z miłością wiedząc, że Piotr nie był w stanie pokonać wroga w tym stanie serca, w jakim jeszcze był. Ale później, kiedy Chrystus już umarł i zmartwychwstał, ten Piotr mógł już odważnie stanąć przeciwko wrogowi i śmiało powiedzieć: Kogo mamy się słuchać? Tak ważny dla mnie i dla ciebie jest więc Duch Chrystusowy. Bóg zawsze chciał mieszkać z nami ludźmi. Kiedy stworzył raj, Adama i Ewę, i wszystko co tam było, przychodził w powiewie dziennym. Było to bardzo przyjemne dla Adama, Ewy i dla Boga; przyjemne spotkania Boga ze Swoim stworzeniem. Bóg zawsze chciał mieszkać z nami. Bóg zawsze chciał mieszkać z nami. Bóg zawsze chciał, żeby niebo było na ziemi. I Bóg to osiągnął.
Ale musisz pamiętać, że tylko zwycięzcy będą tam, ci, którzy wiedzieli, że potrzebują Boga, potrzebują Bożego Syna, żeby wygrać. A więc „to czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, co do serca ludzkiego nigdy nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” To znaczy, że to nie będzie taka ziemia jak ta i nie takie niebo jakie tam jest. Wszystko będzie nowe, czyste, nigdy niczym nie skażone. To niebo i ziemia przeminą, zginą. Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię. Niebo będzie na ziemi. Bo tam gdzie jest Bóg, tam jest niebo. Chwała Bogu. Wtedy będziemy najszczęśliwsi. Musimy wygrać, musimy sobie pomóc, musimy walczyć, zaangażuj się w to, potrzebuj tego, módl się o to, chciej tego, niech ci na tym naprawdę zależy. Rozstań się ze swoim charakterem, rozstań się ze swoimi pomysłami na życie, rozstań się raz na zawsze. Przyjmij pomysł Boży. A pomysł Boży jest taki – abyś w tym zborze, w którym jesteś, żył życiem Jego Syna Jezusa Chrystusa. Żebyś nie był częścią, która nie wie po co tu jest, ale żebyś był częścią, która wie po co tu jest – aby budować się na Boży dom w jednym Duchu Chrystusowym. Niech to widzenie napełnia cię.
Księga Objawienia 22 rozdział wiersze 1-5, na dopełnienie tego 21 rozdziału: „I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów. I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą i oglądać będą jego oblicze, a imię jego będzie na ich czołach. I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy ani światła słonecznego, gdyż Pan, Bóg, będzie im świecił i panować będą na wieki wieków.” W tej światłości, w której jest Bóg. Pamiętacie 1List Jana - Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas, abyśmy mogli chodzić w światłości Bożej obecności już tu na ziemi. Niesamowita czystość. Ale tam będzie doskonała czystość. W tej doskonałej czystości będziesz czuć się komfortowo. Będzie to miejsce, które jest miłe tobie. Nie będziesz się obawiać czegokolwiek ani o cokolwiek lękać. Będziesz szczęśliwy należący do Boga, całkowicie jak Jego Syn. To jest Boży cel i w tym kierunku zmierza prawdziwe zgromadzenie Boże. W tym kierunku zmierza całe ciało Chrystusowe na całej ziemi, aby przygotować się na spotkania z Oblubieńcem. Gdy On wróci, żebyśmy byli znalezieni jedno w Nim, rozumiejący nawzajem po co tu jesteśmy, oczyszczający się, uświęcający się, bo bez tego nikt nie ujrzy Pana. Budujący się nawzajem, żeby być znalezieni w dobrym miejscu. Używający dobrych materiałów, nie wstydzący się Pana, ale chlubiący się Panem Jezusem Chrystusem, należąc do Niego i żyjąc dzięki Niemu.
Powrócę jeszcze do tego, co mówiłem, że najważniejszy temat naszego życia jest taki, żebyśmy nie my żyli, ale żeby żył w nas Jezus Chrystus. To musi być najważniejsze – ciebie nie ma, jest Jezus. I ten Jezus będzie pożytkiem dla tego zboru. Ten Jezus sprawi, że twoje życie będzie piękne, będzie chwalebne, będzie błogosławieństwem dla tego miejsca. Przez ciebie On będzie przysyłał tutaj Swoje Boże dobro, a ty będziesz donosicielem, donosicielką tego dobra. Wszyscy będą cieszyć się, że tu jesteś i będą czekać na to, co przyniesiesz na kolejne zgromadzenie i będą chwalić Boga, bo Bóg zawsze daje to, co jest budujące i potrzebne. Chwała Bogu i Panu Jezusowi Chrystusowi. Amen.

