Zgr.07.02.2025r. Bogactwo nowego człowieczeństwa cz.1 (wieczorne Marian)
Zgr.07.02.2025r. Bogactwo nowego człowieczeństwa cz.1 (wieczorne Marian)
Z pomocą Pana będziemy chcieli powalczyć trochę o nasze myślenie, o nasze zrozumienie sytuacji, w jakiej żyjemy i uruchomienie naszego duchowego człowieka, żeby nie być ogłupiali przez to, co czyni diabeł obecnie w ludziach wierzących, żeby być trzeźwi, być świadomi tego, co się dzieje i dlaczego tak się dzieje. Ogólnie widzimy, że jest zagubienie w ludziach i ludzie nie rozumieją o co się toczy bitwa. Bitwa dokładnie toczy się o twoją wieczność. I myślę, że największym skarbem jest ta wieczność, którą do nas przyniósł Chrystus Jezus, a często wierzący bawi się tym skarbem, jakby on niewiele znaczył. Pewien człowiek kiedyś opisał to w ten sposób, teraz mi się akurat przypomniało, że płynie ktoś na jakimś stateczku i sobie potężny, wspaniały klejnot, diament podrzuca do góry, tak jakby on niewiele warty był piłeczka taka. I w pewnym momencie łódź zakołysało, diament wypadł i zatopił się, był nie do odnalezienia. Człowiek nie może bawić się takim skarbem, nie może bawić się swoją wiecznością, nie może myśleć: nic się nie stanie, jak sobie trochę zabałaganię, jak trochę sobie zrobię tak, czy inaczej. Przecież Słowo Boże wyraźnie mówi, że z powodu grzechu jest kara, za grzech zapłatą jest śmierć, a z łaski jest zbawienie. A więc człowiek powinien korzystać z łaski, wykorzystując ten czas na to, żeby się oczyszczać, uświęcać, przygotowywać, nie przespać tego czasu swojego nawiedzenia po prostu. Rozumiecie, co się dzieje, tak jakby człowiek nie doznawał o co się toczy naprawdę bitwa i tak sobie pobawi się tu, pobawi się tam i myśli sobie: nic się nie stało. A wiesz co się stało? Właśnie stracił człowiek życie wieczne, wypadło mu to z ręki, zgubił to z myślenia i przestał już rozumieć jaką wartość stracił w swoim życiu i zaczyna się bawić tym przemijaniem, to tu, to tam i myśli sobie człowiek, że przecież to fajnie jest tak, jestem wolnym człowiekiem, mogę sobie tu korzystać, tam korzystać i okazuje się, że człowiek już nigdzie nie korzysta, już jest zagubiony.
Ludzie mają wiele dzisiaj nieświadomości. To jest niesamowite, tyle Biblii, przekładów, książek, kazań, a ludzie coraz mniej mają świadomości, o co się toczy bitwa. To jest niesamowite, jak to się diabłu udaje, żeby pośród tej masy różnych środków do tego, żeby się ratować, ludzie giną. Jak to mu się udaje? Jak perfidny jest ten przeciwnik, skoro potrafi otumanić nawet ludzi znających Biblię i oni po prostu dają mu się wodzić, jakby nie rozumieli, że on właśnie bawi się nimi, bo już przestali cenić sobie wieczność, przestali sobie cenić krzyż, ofiarę Jezusa. Wydaje się, że tak można, rozumiecie, że tak można sobie, jak nie w tym miejscu, to w tamtym, jak nie w tym zborze, to w tamtym, że: w każdym mogę się ratować, co ja jestem wolnym człowiekiem, mogę się wszędzie ratować. Wcale nie tak, Jezus uporządkował cały ten teren i powiedział: Jeśli nie będziesz miłował cząstki Mego ciała, tak jak Ja miłuję, to nie dasz rady być w Moim ciele, wypadniesz z tego ciała, opuścisz ten teren i zostaniesz na zewnątrz, a na zewnątrz jest śmierć.
A więc możesz się uda dzisiaj powalczyć o to, by przywracać trzeźwość. Bo to głównie o to chodzi, trzeźwość, świadomość tego, gdzie my żyjemy. Bo tak, jak się wybierasz w góry, to nie nabierasz sobie do kieszeni jakiś tam kamieni, tam kamieni jest pełno. A człowiek sobie bierze rzeczy, których nie potrzebuje, pewne wiadomości, których nie potrzebuje, pewne informacje, których nie potrzebuje, później umysł myśli zupełnie o czymś innym zamiast o tym, co w górze. To jest niesamowite, że przy tej chwale Chrystusa, niesamowitej chwale, gdzie aniołowie byli i są pełni podziwu, wierzący człowiek nie jest w podziwie chwały Jezusa. Rozumiecie, jak perfidnie wróg się wdarł, wierzący ludzie nie podziwiają Chrystusa, nie myślą o Nim, po prostu zagubili się, myślą o tym, o tym. Paweł pisze, że ci, którzy myślą o ziemskich rzeczach, już się zgubili, już poszli na manowce, już dołączyli do tych, którzy stoją pod krzyżem i patrzą na Jezusa, i nie rozumieją, że On umiera za ich grzechy, żeby oni przestali grzeszyć. A więc żyjemy w czasach, w których wydaje się, że wierzących ludzi jest tyle, że powinno być to bardzo łatwe, żeby zrozumieć, że mamy się ratować nawzajem. I to jest konieczność i oby Bóg pomógł nam dzisiaj, żeby tam, gdzie trzeźwość się zagubiła, żeby ona wróciła z powrotem i żeby człowiek dobry bój toczył o swoją wieczność, pierw o swoją, bo jeśli ja nie będę zbawiony, to ja nikomu nie pomogę być zbawionym. Jeśli ja nie zatroszczyłem się o swoją wieczność, nie będę umiał zatroszczyć się o wieczność drugiej osoby. A więc jeśli ja sobie lekceważę życie Jezusa, to to samo lekceważenie przekażę innym. Bo cóż innego przekażę, jeśli nie to, co mam?
A więc tak bardzo ważne jest, abyśmy mogli zrozumieć to, to jest walka o coś najcenniejszego, o twoje wieczne życie. Ludzie walczą o życie. Zobaczcie, jakbyście poszli popytali się po szpitalach, po różnych miejscach, ile wydałeś na to, ile wydałaś na to, żeby osiągnąć? Czy to, czy to miejsce, ile na lekarstwa? Ile na to? Ludzie powiedzą, że masę pieniędzy wydają, żeby przedłużyć swoje życie. A chrześcijanie? Przecież my idziemy poza śmierć, ale możemy iść poza śmierć tylko w czystości Chrystusa, bez Chrystusa nie pójdziemy poza śmierć, On jest lekarstwem i Lekarzem za razem. On daje lekarstwo i leczy, On wie, co nam przepisać i On podaje nam to, co przepisuje, bo to jest On sam, On jest lekarstwem, bo Słowo Boże jest lekarstwem duszy naszej. I On jest Lekarzem, który przepisuje nam Słowo Boże, czytajcie Biblię, a zrozumiecie prawdę i prawda was wyswobodzi, mówi Pan Jezus i wtedy będziecie wolnymi ludźmi.
Czy rozumiesz, że walka toczy się o wieczność? Czy wiesz co to jest wieczność? Czy wiesz, że Jezus umarł na krzyżu po to, żeby dać ci wieczność, żebyś obumarłszy grzechom mógł żyć dla sprawiedliwości, czy mogła żyć dla sprawiedliwości? Czy chciałbyś być w gronie ludzi, którzy sobie wygłupiają się w chrześcijaństwie? Czy chciałbyś, czy chciałabyś być w gronie ludzi, którzy szanują to, co uczynił Jezus i starają się osiągnąć to, co On przyniósł nam na ziemię? W jakim gronie chciałbyś być, lekkomyślnych, głupawych, przemądrzałych? Czy w gronie świadomych swoich ułomności i potrzebujących Zbawiciela ponad wszystko? Czy w gronie ludzi, którzy są w stanie gadać o głupotach, kiedy statek tonie? Czy w gronie ludzi, którzy wiedzą co zrobić, żeby uratować ten statek? A sami sobie zdajemy sprawę, że czas się kończy, a więc tym bardziej potrzeba świadomości, żeby nie dać się złapać na przynętę skoro on będzie chciał zwieść o ile można wybranych, to będzie musiało to być bardzo, bardzo podobne do Jezusa, ale nie będzie to Jezus. Jak się uchronisz, jeżeli nie będziesz umieć rozeznać tego? Czytamy w Biblii, że Bóg pośle obłęd na tych, którzy nie miłują prawdy. Czy miłujesz prawdę? A Jezus jest drogą, prawdą i życiem. Czy miłujesz życie? Czy miłujesz drogę? Czy rozumiesz o co się toczy bitwa? Czy chcesz wziąć udział w tej bitwie, naprawdę wziąć udział? Czy tylko chcesz być przy okazji? Może zawrócić głowę komuś tym, tamtym. Człowiek ma tu walkę o swoją wieczność, a ktoś przychodzi i opowiada jakieś bzdury i zabiera czas komuś, ten tak cenny czas, a nie wiesz, kiedy ten człowiek dobiegnie do mety, nie masz pojęcia. Idzie, wydaje się zdrowy, za chwilę może leżeć już. A ktoś mu czy jej zabiera czas jakimiś głupotami. Dobrze, że jest łaskawy Bóg i On decyduje o czasie, Jemu nie umknie, że wie na co ty ten czas oddajesz, komu oddajesz, dlaczego oddajesz? Czy to jest marnotrawienie? Czy to jest służenie? Co to jest w sumie? Czy rozumiesz, że Jezus mówi: Tam gdzie Ja jestem, tam i sługa Moj będzie? A więc służyć Jezusowi, jak służyć? Tak jak On służył, a więc naśladować Jego służbę. On powiedział: Jak Ja wam nogi umyłem, tak i wy sobie nawzajem umywajcie. A chodziło głównie o to, żeby nawzajem się wspierać, pomagać sobie nawzajem w służeniu, żeby każdemu było dobrze służyć, żeby nikt się nie opierał w służbie, żeby każdy rozumiał, że jeśli nie będzie służyć innym, to Pan nie weźmie cię do Swojej wieczności. Tam będą tylko ci, którzy są sługami, synami Bożymi. On jest Synem i sługą zarazem. Syn nie chodzi czy córka z głową w chmurach i mówią: O, jestem dzieckiem Bożym, mi nic nie grozi. Ten syn czy córka rozumie, że naszym powołaniem na ziemi jest służyć, uniżać się, umywać nogi, wspierać się nawzajem, dodawać otuchy nie ku grzeszeniu, nie ku złu, ale ku dobremu, modlić się o siebie nawzajem. To jest bardzo ważne. A więc ta świadomość tego, że życie wieczne przyszło do nas z nieba, nie po to, żeby zaświecić nam i odejść, a my dalej w ciemnościach, tylko żebyśmy już w tej światłości wiecznego życia chodzili.
W Liście do Efezjan, zobaczcie apostoł Paweł zdaje sobie sprawę, że pisze List już do wierzących ludzi, którzy są świadomi tego, że Bóg ich wybrał przed założeniem świata, aby byli święci i nienaganni przed obliczem Jego. Pisze do tych ludzi, którzy są już tego świadomi, dlaczego Bóg ich wybrał, do czego ich wybrał i co zrobił, żeby ten wybór mógł stać się aktualny dla tych ludzi. Zobaczcie, że on od 15 wiersza w tym 1 rozdziale pisze:
„Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich,”
To jest niesamowite, bo to jest cudowne, że oni już są wierzącymi, że oni wierzą, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, że oni wierzą, że On umarł na krzyżu, oni wierzą, że On zmartwychwstał, oni wierzą, że On poszedł do Ojca w niebie, oni wierzą, że poszedł przygotować miejsce i że wróci, oni wierzą w to wszystko i Paweł cieszy się z tego, że w to wszystko wierzą, ale teraz on kieruje i mówi tak:
„Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego,”
A więc apostoł chce, żeby oni zrozumieli, że w Chrystusie jest bogactwo przygotowane dla nich i żeby oni z tego bogactwa mogli korzystać. Potrzebują działającego w nich Ducha Świętego, który będzie im to bogactwo objawiać, będzie im ukazywać te skarby Chrystusowe, które oni koniecznie potrzebują, aby służyć, aby nieść ewangelię innym, aby wytrzymać w przeciwnościach, aby okazać się zwycięzcami wtedy, kiedy będzie groziło im to utratą życia i pozostaną dalej wierni, bo będą bogaci w Chrystusie, będą widzieć to wszystko, co Bóg im dał w Chrystusie Jezusie. A więc Paweł wie, że oni z tym wszystkim muszą wyjść w bój, w bój, z którym będą walczyć z mocami ciemności, z władztwami ciemności, on na końcu z resztą pisze w tym liście, że oni potrzebują czerpać z Chrystusa i to łaskę za łaską, potrzebują tych bogactw Chrystusowych w codziennym życiu swoim, żeby nie byli, rozumiecie, ze świadomością tym kim są, ale bez potrzebnych zasobności tego, co jest potrzebne wszystkim synom i córkom Bożym na tej ziemi. A więc on się modli, żeby Duch Święty ich wprowadzał w ta zasobność, którą przyniósł Chrystus na ziemię, żeby oni mogli z tej zasobności korzystać, aby mogli ubogacać innych tą zasobnością z Chrystusa, żeby nie tylko pozostała świadomość: ja jestem dzieckiem Bożym; ale zasobność dziecka Bożego, by była widoczna w tym bracie, czy w tej siostrze przez Chrystusa Jezusa, bo bez Niego pozostanie tylko wiedza. Jeżeli Duch Święty nie wprowadzi w zasobność Chrystusa, człowiekowi pozostanie tylko wiedza i będzie widać, że ten człowiek nie jest zasobny w Chrystusie, że wierzy, ale nie ma zasobności, nie ma skąd wziąć tego, co potrzebne w tej sytuacji, czy tej sytuacji, bo na różne sytuacje napotykają dzieci Boże. A więc my musimy mieć zasobność, która pozwoli nam przejść przez to w sposób godny Boga. Czy to będzie takie doświadczenie, czy takie, tam wszędzie jest Chrystus wystarczający. Paweł mówi nawet: Kiedy już w paszczy lwa był, ta zasobność Chrystusa wystarczyła, żeby z tej paszczy został wyrwany i żeby móc zwiastować, że Pan jest tym, który panuje nad wszystkim. A więc czerpał z tej zasobności, brał z tej zasobności, żeby pomagać innym wierzącym. On wiele czerpał, więcej czerpał niż wszyscy inni z Chrystusa. Niesamowite, bo najbardziej rozpoznał tą zasobność i wiedział, że jeszcze jest tam więcej niż on do tej chwili poznał i mówi: Chcę poznać jeszcze więcej, interesuje mnie ta zasobność. Był w stanie wtedy i oddać kogoś diabłu na wychowanie, żeby diabeł temu człowiekowi pokazał, jak bardzo potrzebuje trzymać się Pana, a nie chodzić w brudach. On decydentem był w różnych, to było to bogactwo Chrystusowe, on je rozpoznawał przez Ducha Świętego i umiał już dzięki Duchowi Świętemu rozporządzać tym bogactwem wiedząc, gdzie co jest potrzebne. Niesamowita chwała. Dlatego wiedział tam, kiedy z Piotrem było, że i Barnaba dał się w to złapać, on wiedział już, że od razu wszedł i widział, że tu nie ma już tego, co powinno być w Chrystusie, zaczyna się zubożanie Chrystusa, a więc od razu upomniał się. Chrystus jest zasobny dla wszystkich i pogan i Żydów, tak samo zasobny, nie możecie tego rozgraniczać, musicie wracać w powrotem. Ta zasobność Chrystusowa została dana wszystkim ludziom. Niesamowita chwała. Dlatego, że wiedział, że jeśli ograniczymy znowuż na narody, to ta zasobność zostanie też ograniczona, bo Chrystus powiedział: Idźcie do wszystkich narodów i głoście ewangelię. A nie powiedział: Ten czas, który był dla Izraela już się zakończył, a teraz wszystkie narody włącznie z Izraelem potrzebują rozpoznać ten czas nawiedzenia, w którym Chrystus umarł za grzechy całego świata, aby wszystkich ludzie nawracali się. To jest dobry początek, ale po tym też zaczęli poznawać Chrystusa, więcej i więcej. I to jest właśnie coś, że człowiek zaczyna odpoczywać, już jestem zbawionym, zbawiona, no pojednany z Bogiem przez ofiarę Chrystusa i potem widzisz, że ten człowiek co? Nie widzisz czystości, nie widzisz świętości, nie widzisz bogactwa Chrystusowego. Dalej człowiek błąka się po różnych rzeczach, pęta się po różnych grzesznych sprawkach i wydaje się człowiekowi, że jest w porządku. Niesamowicie, jak może człowiek myśleć, że jest w porządku? Tylko wtedy może myśleć w porządku, kiedy jest zwiedzionym człowiekiem, bo kiedy jest niewiedzionym, to mówi: Panie, ze mną jest nie tak, to musi się zmienić, Twoja krew oczyszcza, Twój krzyż kończy starą naturę. Panie, to jest pogaństwo, ja nie zrezygnuję z tego bogactwa, złapię się Twoich stóp, Panie aż mi nie dasz tego, co Ty masz dla mnie, żebym nowe życie prowadził. To jest, Jezus mówi: Kocham cię, kocham cię, to Mi się podoba, że ty chcesz naprawdę ze Mnie wziąć i to jak najwięcej, nie chcesz chodzić, jak biedak stale i narzekać, że to no może inni mają, ale chcesz wziąć to ze Mnie, żeby też móc dać innym. Kocham cię, mówi Pan Jezus. On mówi: On kocha wszystkich, którzy gotowi byli umrzeć, żeby On żył w nich, żeby tą zasobność Chrystusa było widać w naszym codziennym życiu. Pan Jezus kocha żarliwych, mówione było ostatnio o świątyni, kocha żarliwych, On kocha tych, którzy starają się wziąć z Niego jak najwięcej, żeby mogli inni skorzystać. On kocha tych, którzy zaniedbują swój czas i życie, żeby innym dać coś z tego Chrystusa więcej. On kocha tych i jest chętny tym ludziom dawać, bo wie, że oni tego nie marnują, nie zakopią, nie zmarnują, oni to szybko zużyją, żeby inni mogli doznać, Pan jest między nami, Pan jest obecny. I to jest najważniejsze.
„I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia.”
I tu chodzi głównie, że czasami jest tak, że człowiek się napije czegoś, czego nie powinien się napić i zaczyna mu się w głowie kiwać i różne pomysły przychodzą i człowiek zaczyna sobie lekceważyć to, co mówi Pan Jezus i najlepiej jest wtedy włożyć tą głowę w kubeł zimnej wody, żeby dać trzeźwość, nie to, żeby człowieka utopić, ale żeby zmoczyć w zimnej wodzie i żeby temu człowiekowi wróciło krążenie krwi, żeby ten umysł się oczyścił jak najszybciej z tego i żeby człowiek zrozumiał, że napił się nie tego, co powinien się napić. Wierzący człowiek, kiedy zachowuje się jak pijany, to jest z nim bardzo niebezpiecznie, bo sobie szkodzi i innym szkodzi. I dobrze, żeby ten może kubeł zimnej wody wylać mu na głowę, żeby zrozumiał, czy jej, że robisz głupotę, nie tylko sobie krzywdę, ale i innym krzywdę robisz, bo nie przynosisz tego Chrystusowego bogactwa, tylko przynosisz to zwiedzenie w swoim myśleniu, mówieniu, w swoim działaniu. Podoba mi się to powiedzenie Janowe: żeby twoje ciało miało się tak dobrze, jak twoja dusza się ma dobrze. O, i to by było taka najlepsza porada, człowieku, żeby twoje ciało miało się tak dobrze, jak twoja dusza się ma dobrze. A jeżeli twoja ma się źle, to byłoby straszne życzenie, niech twoje ciało ma się tak dobrze, jak twoja dusza ma się dobrze, to choruj człowieku, bo twoja dusza jest chora. No to byłoby źle, czy chciała byś tak, żeby ktoś ci mówił: Niech ciało twoje będzie tak, jak twoja dusza się ma. A ty wiesz, że twoja dusza błądzi, boryka się z grzechami, z tym wszystkim. Nie, nie radź mi tego, na razie nie, może jak już moja dusza stanie porządnie, to wtedy możesz tak powiedzieć: Niech ciało ma się tak dobrze, jak twoja dusza ma się dobrze. Na razie mi tego błogosławieństwa nie posyłaj, bo to by trochę, obróciło by się w złą stronę. Ale tam było to prawidłowe, bo w rzeczywistości dusza jego była zdrowa i dobrze, żeby nasza dusza była zdrowa. A dusza zdrowa, to emocje zdrowe, to jest prawidłowo pokierowane, kochasz Jezusa, kochasz innych ludzi, cieszysz się tym, że możesz czynić Boże dobro, Słowo Boże jest dla ciebie wyznacznikiem, jesteś zadowolonym w Panu, nie to, że chodzi tam zadowolony po ludzku, bo coś ci się udało, ileś tam rzeczy się więcej trafiło, zadowolony po Bożemu, że coś z Chrystusowego bogactwa przenika twoje wnętrzności i możesz innym to bogactwo dać. I wtedy się cieszysz, że nie przynosisz im przemijającego świata, ale wieczność Chrystusową, dobro Chrystusowe, pokarm Chrystusowy i wtedy masz zadowolenie, twoja dusza jest zdrowa i wtedy jeżeli ktoś ci powie: Niech się twoje ciało ma tak, jak twoja dusza, amen i wtedy amen. Niech Pan będzie Tym, który powoduje w nas to, że my pamiętamy, oby dusza nasza była zdrowa, oby emocje nasze były zdrowe, żebyśmy nie chodzili w złościach, w zawiściach, w złych nastawieniach, ale w miłości, radości, cierpliwości, łagodności. To jest bardzo ważne. A więc mamy bogactwo, zasobność. Czy rozumiesz? Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem oni zostaną ubogaceni, napełnieni. Jeżeli ty potrzebujesz Jezusa we wszystkim, to jesteś naprawdę zdrowym człowiekiem wierzącym, bo wiesz, że w Jezusie jest to wszystko, co potrzebujesz, żeby budować siebie na dom Boży i innym pomóc budować się na dom Boży, żeby to nie była bałaganiarska firma, w której kto chce niech co chce robi, aby tylko coś robił, tylko Boża, gdzie budowniczym jest Chrystus, żeby był porządek, Boży porządek w nas i pośród nas. To jest bardzo ważne.
1 List do Koryntian 15 rozdział. Słuchajcie uważnie, bo to jest bardzo ważne, człowiek robi wiele głupot tylko dlatego, że nie słucha uważnie, słyszałem, słyszałam, ale co z tym zrobiłeś, zrobiłaś? A, no było, wielu mówi różne rzeczy. No tak, no i można tak sobie w ten sposób przeżyć aż do śmierci i liczyć na to, że Pan weźmie do domu. Nie weźmie do domu, On byle czego nie weźmie, nie po to umarł na krzyżu, żeby brać bałaganiarzy tam do wieczności, tam musi wejść czyste. I tu czytamy w ten sposób, ten 15 od 47 wiersza:
„Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski; drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy. Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka.”
A więc, jak nosiliśmy obraz grzesznika, grzesznicy, tak będziemy nosić obraz czystości, świętości. I tu musi być prawda i to musi być prawda. Nie potrzeba chrześcijańskich bałaganiarzy, jest tego mnóstwo, ludzi, którzy żyją sobie jak uważają. Potrzeba ludzi, którzy żyją dzięki Jezusowi, którzy rozumieją, że jego zbawienie jest zbawieniem, jego pojednanie z Ojcem, jest pojednaniem. Niesamowita chwała, patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary. Wielu już nie patrzy na Niego, bo nie widzi nic w Nim, co by potrzebowali, chyba że coś zacznie się bać, wtedy potrzebny jest Jezus. Jak trwoga, to do Boga, a tak normalnie, to człowiek sobie ma swoje pomysły i swoje ciasto kręci, zamiast patrzeć co chce Pan, aby się działo. Wyraźnie napisał apostoł? Jak nosiliśmy obraz ziemskiego, tak będziemy nosić obraz niebiańskiego człowieka? No, bardzo wyraźnie, stare przeminęło, to wszystko stało się nowe. Dlaczego tego brakuje w chrześcijaństwie? Dlaczego ludzie tak lekko sobie żyją? Zamiast myśleć: przecież, Panie, wcześniej żyłem głupio, ale teraz nie mogę żyć już głupio, bo Ty nie byłeś takim, Ty byłeś mądry, Ty wybierałeś zawsze, co chciał Ojciec i mówiłeś, że Twoim pokarmem jest czynić wolę Ojca. Ja nie chcę żyć w takim zamieszaniu, raz zjem coś dobrego, a potem coś trującego. I znowu zatruty, i zatruta, i znowuż ogłupiały, i znowu ogłupiała, znowu podpity, podpita, znowuż szaleniec, który stoi na krawędzi i mówi: Fajnie jest, miło jest. Nie rozumie, że za chwilę może zlecieć w przepaść i już nigdy z tego nie wróci. Ale jak człowiek rozumny, który rozumie, wcześniej żyłem tak, nie miałem pojęcia, że można żyć inaczej, ale kiedy doznałem spotkania z Jezusem, doznałem, że On przyszedł jako życie, nie tylko moje zainteresowania, ale jako moje wieczne życie i od chwili, kiedy On stał się moim życiem, moje życie zaczęło inaczej funkcjonować i oby tak funkcjonowało do końca, bo jest wiele zamieszania między wierzącymi ludźmi. I gdyby chodziło o ścisłość, to by trzeba było faktycznie mnóstwo psychologów zatrudnić w chrześcijaństwie. Chyba najbardziej niebezpieczni ludzie w chrześcijaństwie, tylu co zamordowali się nawzajem, tylu, co się na oskarżali, na ubliżali sobie, no to nie znajdziesz nigdzie tak dużo. A więc mnóstwo trzeba byłoby psychologów zatrudnić, ale to nic nie pomogłoby. I dlatego są tak zwani chrześcijańscy psychologowie, do których chodzą chrześcijanie, bo mają też różne swoje problemy. Ale to nic nie pomoże, trzeba przyjść do Jezusa i przyznać się do swojego złego życia, poddać się zakończeniu, wziąć swój krzyż i pójść, aby Go naśladować. I to jest prawda, tak żyć powinni wszyscy wierzący ludzie, o tym Słowo Boże wyraźnie mówi. Żeby co zrobić? Żeby nas nakierować, że to już nie ma tak, że ja sobie żyję jak chcę, potrzebuję Jezusa, żeby żyć tak, jak chce Ojciec. A więc potrzebuję, Jezus mówi: Jeśli nie będziesz się karmić Moim ciałem i krwią, nie masz życia w sobie, jeśli będziesz, to masz życie w sobie, A więc Jezus jest najważniejszy, mówimy o tym. Muszę zobaczyć w Nim to bogactwo, które jest potrzebne, jak komuś pomóc, jak do kogoś dotrzeć, w jaki sposób. Jeżeli ja tego nie osiągnę z Jezusem, to samemu mogę walić w te drzwi, walić, walić i ktoś będzie mówić: Ja nie wiem o co ci chodzi, ja nie wiem. Ale jeżeli Pan tam zapuka, to już to pukanie innym echem się roznosi i może dotrze do człowieka, o to Pan puka do drzwi, to Jego słowo puka do moich drzwi, to On wzywa mnie do upamiętania. I dlatego jest to bardzo ważne, żeby tego nie zgubić. Mamy wąską i szeroką drogę, niestety wielu idzie szeroką drogą. Może nawet idą nie myśląc, że idą szeroką drogą, ale drogą wąską tylko sprawiedliwi chodzą, bezbożni na niej upadają. A więc Jezus mówi, że tylko sprawiedliwy człowiek, który żyje dzięki Jezusowi może iść tą drogą, bo wszyscy inni będą zepsuci, nie będą w stanie iść tą drogą, bo ona jest czysta, święta i nieskalana i zawsze będzie im nie po drodze z tą drogą, będą szukać innej drogi, bo w życiu swoim nie potrzebują świętości, nie potrzebują czystości, lubią żyć w swoim brudzie, w swoim smrodku, lubią śmierdzieć starym człowiekiem, nie za bardzo lubią tą woń nowego człowieka, bo za duże poświęcenie. Ale jeśli stawiasz życie wieczne, to ile ludzi poświęcają, żeby przeżyć trochę dłużej? Jak bardzo szukają odpowiednich lekarzy, żeby im pomogli? Lekarstw, są gotowi zapłacić dużo, żeby sobie ulżyć, pomóc, cokolwiek. A tu masz Pana Jezusa. Jego sposób działania jest trochę inny niż lekarzy, On usuwa przyczynę, a oni leczą tylko skutek, dobrze na tym zarabiają. Pan Jezus nie chce zarabiać, Pan chce mieć zdrowego człowieka, zdrowy duch, dusza i ciało dla służby. To jest zdrowe ciało, to może według człowieka być ktoś jest chory, ale on zdrowe ciało dla służby i on w tym ciele pięknie służy Panu. To ciało jest świątynią Boga.
A więc, jak wcześniej nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak teraz mamy nosić obraz niebiańskiego człowieka. To jest inny człowieka, to jest Chrystus, dlatego Paweł mówi: Dobrze, że uwierzyliście, ja dziękuję Bogu za waszą wiarę, dobrze żeście to zrozumieli, że tak jest, ale jeszcze musicie zacząć czerpać z Chrystusa, brać z Niego, musicie chcieć potrzebować tego bogactwa codziennie, żeby nie tylko zbierać bogactwa, ale ubogacać innych tym bogactwem, bo Jezus postanowił, żeby przez ciebie inni poznali, że On tu był. A jak mają poznać, jeżeli to nie będzie Chrystus? Dlatego Paweł mówi: Korzystajcie z Chrystusa, niech Duch Święty pomoże wam zobaczyć, że to, co naprawdę potrzebujecie codziennie, to wszystko jest dla was przygotowane w Chrystusie, poza Nim już nic nie ma, co byście naprawdę potrzebowali, żeby tu żyć pobożnie przed Bożym obliczem, wszystko dostaliście w Nim, w Chrystusie. I o to Paweł modli się, żebyście to zobaczyli, wy nie musicie sięgać do diabła, nie musicie obawiać się ani lękać i pod strachem robić cokolwiek, możecie swobodnie i spokojnie sięgać w Chrystusa, czystymi dłońmi. Słowo Boże nawet mówi tak wyraźnie: W Chrystusie mamy swobodny dostęp do Boga, ale tylko w Chrystusie, poza Chrystusem możemy tylko prosić: Boże, wejrzyj na mnie grzesznika, czy grzesznicę, jestem w stanie opłakanym, pomóż mi coś, pomóż mi się wyrwać z moich grzechów. Mogę tylko w ten sposób, ale swobodny dostęp mogę mieć tylko w tej czystości Chrystusa, kiedy ja już dałem się oczyścić z moich grzechów i mogę żyć dzięki Niemu. To życie Jezusa ma swobodny dostęp przed oblicze Ojca, inaczej lepiej, żebym mówił: Boże, grzesznym jestem człowiekiem, pomóż mi porzucić moją bezbożność, uratuj j mnie od tej bezbożności, wiem, że zginę jeśli nie wyjdę z tego zła. I wtedy jest to prawidłowe, człowiek rozumie swoje niebezpieczeństwo, że zapłatą za grzech jest śmierć. Wierzy Bogu, że tak jest i amen i nie chce zostać w grzechu, żeby nie zginąć w gehennie. I takich Bóg kocha, takich, którzy Mu wierzą i On jest w stanie pomóc. W Chrystusie jest uwolnienie z wszystkich grzechów. Jeśli Syn was nie wyswobodzi, żaden z was nie będzie chodził na wolności, mówi Jezus. A więc w Synu jest uwolnienie z każdego grzechu, On wszystkie grzechy poniósł na krzyż. Ta zasobność przebaczenia, zasobność pojednania, zasobność uwolnienia do nowego życia, wszystko jest w Nim, w Chrystusie. A więc mamy niesamowitą możliwość, tylko my musimy sobie to uzmysławiać, przypominać, człowiek łatwo zapomina, co jest dla niego najważniejsze, bo diabeł tak pracuje, żeby człowiek zapominał. Bóg im mówił: Wy łatwo zapominacie o tym, co do was mówię, ale bardzo pamiętacie, co tam zyskamy, co tam zyskamy.
List do Rzymian 5 rozdział Rozumiecie, jeżeli nie będziesz ty walczyć o swoją wieczność, to nikt za ciebie tej wieczności nie wygra. Jezus przyszedł do każdego z nas osobiście, żeby każdy z nas walczył o swoją wieczność, walczył, walczyła, tu nie ma miejsca na lekkomyślne chodzenie i życie, bo tam się zagubi człowiek i straci wieczność. Wszystkie nauki, które dają ci swobodę życia bez Chrystusa są zwodniczymi, są diabelskimi naukami. Ty nie możesz żyć bez Chrystusa ani chwili, bo zginiesz i musisz to przyjąć do świadomości: na tej ziemi ginie wszystko, co nie jest w Chrystusie. I to jest twoja i moja bitwa, być znalezieni w Chrystusie, w Nim, wydający dobry owoc, żeby Ojciec troszczył się o ciebie i o mnie, żebyśmy obfitszy jeszcze owoc wydali. Chrześcijanie tego nie potrzebują, ale dzieci Boże potrzebują, dzieci Boże tego potrzebują, bo znają wolę Ojca, świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. I potrzebują świętego Syna, żeby chodzić w świętości przed świętym Ojcem. Potrzebują natury synów, żeby być przed Ojcem zgodnie z Jego wolą. Niesamowita chwała. I Paweł wiedząc o tym, mówił: Modlę się, żeby Duch Święty wam to pokazał, macie to w Chrystusie, macie zwycięstwo, macie swobodę przyjścia do Boga, macie swobodę pokonywania przeciwności, macie swobodę wymodlić dla kogoś to, co potrzebne, tak jak Chrystus modli się za wami, macie to wszystko, ale musicie to znaleźć, dzięki Duchowi Świętemu, jako swoje, jako swoje, bo Jezus nie jest tym, który użycza. Dary Boże są nieodwołalne, Bóg daje i nie zabiera tego, potem może ktoś chodzić z darem i być od Boga oddzielonym, ale Bóg nie zabiera. Dlatego ważne jest, żeby tego pilnować. I w tym 5 rozdziale, od 12 wiersza:
„Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli; albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma; lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść. Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa. I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka; albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia.”
I chwała Bogu, masz możliwość wygrać, musisz tylko z tego korzystać, musisz korzystać z tego bogactwa, proś: Panie, napełniaj mnie Swoim Duchem, bym widział to, co w Tobie przyszło do mnie. To jest odpowiedź na wszystkie potrzeby, wszystkie potrzeby. W Jezusie jest odpowiedź Ojca na wszystkie nasze potrzeby, Bóg wszystko zawarł w Swoim Synu, aby nikt nie doznał z nas, że przyszło coś i Syn nie wystarczył. To jest niewiara, wiara jest pewna: i to mam w Synu, co jest potrzebne w tej sytuacji, to mam w Synu, co jest potrzebne w tej sytuacji, i to mam w Synu, co jest potrzebne, nigdy nie przegram, bo w Synu jest zawsze wygrana, przegrana jest tylko, kiedy przestaję patrzeć na Syna i czerpać z Niego, wtedy muszę przegrać, bo poza Jezusem jest tylko porażka, nie ma zwycięstwa, a jeżeli są to tylko fałszywe, nieprawdzie, wymyślone.
I teraz tak, kiedy czytamy o tych dwóch człowieczeństwach, o człowieczeństwie Adama i człowieczeństwie Chrystusa, rozumiemy, żeby człowieczeństwo Chrystusa mogło zająć miejsce, musi być usunięte człowieczeństwo Adama, dlatego jest krzyż. Na krzyżu umarł stary człowiek, żeby mógł nowy człowiek w nas zamieszkać. A więc musi być usunięty stary człowiek i to ty musisz to zrobić i ja, każdego dnia. Paweł mówi: Ja codziennie umieram, abym nie żył, aby żył we mnie Chrystus. Chrystus musi być dla nas tak cenny, Jego bogactwo tak nam potrzebne, że my nigdy nie zapomnimy, żeby On mógł mieć miejsce, to my musimy zadbać, żeby stary człowiek nie mógł dzisiaj żyć, po to jest krzyż. To ja muszę umartwić mojego człowieka, oni wydali na krzyż swojego starego człowieka, aby już nie żyć dla grzechu, ale żyć dzięki nowemu człowieczeństwu dla Boga. Jezus umarł, to się stało, ale ja codziennie muszę korzystać z Jego śmierci i ty, żebym ja był martwy i ty, bo my jesteśmy w stanie odżyć dla grzechu i diabeł o tym wie. Jeśli uda mu się oszukać i zwieść nas, no to może zrobimy coś: o ja, straszna rzecz, muszę to oczyścić. Ale potem kolejna, a potem: no w sumie to inni też tak popełniają; i już diabeł ma, przynęta złapała, już nie patrzę na Jezusa, tylko na innych, a inni też mówią tak głupio, to co ja jestem jakiś inny? No tak, już inny od Chrystusa, a to jest największa strata, bo tylko w Jezusie jest zbawienie. A więc kiedy to rozumiem, to wtedy jestem trzeźwym człowiekiem i walczę o swoją wieczność. Mam ją za darmo, ale muszę z nią wytrwać do końca, do ostatniego tchnienia, nic za nią nie płacę, ale nie mogę pozwolić na to, żeby diabeł mi to zabrał. On przychodzi jak złodziej, żeby okradać i ja mam mieć tą świadomość, że Jezus przyszedł mi dać, a diabeł chce okraść mnie z tego, co dał Jezus. Okradzenie nie polega na tym, że diabeł weźmie to, co Chrystusowe, nie może nawet tego dotknąć, ale próbuje odsunąć cię od bogactwa Chrystusa i wtedy zostajesz sam, sam z problemem, sama z problemem, sama z tym, sam z tym i zaczynasz szukać, co? Rozwiązań po ludzku, już zaczyna się kłopot. Paweł mówi: Wszystko jest możliwe dla wierzącego, a potem człowiek mówi: Ale to nie, to nie, tutaj Jezus nie da rady, tu nie da rady, tu muszę tak, muszę tak, tak, tak, Bo to chodzi o to, że nie chcesz słuchać Jezusa, a przecież potrzebujesz rozwiązania i wtedy rozwiązanie daje ci diabeł, tylko za to jest cena straszna, coraz dalej od czystości Chrystusowej, coraz dalej od świadomości, co to jest grzech, coraz dalej, coraz dalej, coraz dalej. I to jest niebezpieczne, nie wolno się oddalać od tego, co jest cenne, wieczne, prawdziwe.
A więc jeżeli zdajesz sobie sprawę, że żeby było to, co nowe, to to stare musi być usunięte. Rozumiecie, jeżeli nowe meble przywiozłem do domu, ale potem wracam i te stare ze śmietnika znowu przynoszę do domu i wtedy mam pełno mebli, jedne porządne, a drugie śmierdzące i to ani chodzić, ani cokolwiek, nie można, ani kogo zaprosić nawet nie można, bo zaraz się gdzieś potknie o coś. A więc chodzi o to, żeby te stare nie przynosić z powrotem, wyniosłem, koniec, a może to warto było jednak to zostawić? A może to warto było zostawić? A może to wcale nie jest tak wymagane, żebym ja był taki spokojny, cierpliwy? Może ja też mogę się pozłościć trochę. Dobra, przyniosę sobie komodę złości, no nie będę przynosił wszystkich mebli złości, ale sobie komódkę taką małą złości przyniosę i w tej komódce będę miał szufladki, w których będę sobie trzymał złość, złość, która ma prawo być na tą, złość na tego, złość na człowieka takiego, złość w sklepie, złość tu, złość tam, no takie małe złości, no niewielkie, no przecież nikogo nie zabiłem. A tu się zezłościłem, tam się zezłościłam i cóż? No komódka stoi, zawsze szufladę można otworzyć i powiedzieć: No, ale każdy się złości, słuchajcie. Ja to słyszałem właśnie ostatnio: każdy się złości, każdy się złości. To bardzo źle, że każdy się złości, bo Jezus się nie złościł i przyszedł nas uwolnić od złości. A więc albo uwolnił albo nie uwolnił, tych chrześcijan od złości, a więc albo uwolnił albo nie uwolnił tych chrześcijan od złości. Jest niebezpieczne, bo funkcjonuje to tak, że my sobie możemy pomóc albo szkodzić i niestety większość szkodzi swoim ‘ja’, swoim nieukrzyżowanym człowieczeństwem, prowokując do czegoś. Nie służ w złej sprawie, służ w dobrej, miej usunięte wszystko, co złe. I to jest właśnie problem, bo rozumiecie, że dzieje się, dzieją się pewne niedobre rzeczy w chrześcijaństwie, że wynosi się te dobre rzeczy, a w to miejsce z powrotem przynosi się złe i coraz stan człowieka zamiast być lepszy, staje się gorszy. Tak się dzieje niestety. Tu trzeba pamiętać, że ty walczysz o swoją wieczność. Jeżeli nawet sto tysięcy obok ciebie nie walczy, oni padną, przegrają, ale ty chcesz przegrać z nimi? Czy zależy ci bardziej na Jezusie niż na tym, że jesteś inny niż sto tysięcy, czy inna? No, chcesz być jak Jezus, to jest najważniejsze, tak jak naśladowaliśmy starego człowieka, chcemy naśladować nowego człowieka. Tak jak żyliśmy w grzechu, tak chcemy żyć w czystości dzisiaj i nikt nas do tego nie musi zmuszać, bo my chcemy tak żyć, jest to nam bliskie, chcemy unikać zła, a przyjmować dobro, bo cenimy sobie dzięki Jezusowi to dobro i stało się dla nas możliwe czynić to dobro.
A więc musimy pilnować, żeby usuwać stale zło, jeżeli nie będziesz tego usuwać, to będziesz mieć zamieszanie w tym swoim codziennym życiu, zależy w jakie meble zajrzysz, czasami może w meble tego chrześcijańskiego doświadczenia jakie przeżyłeś, czy przeżyłaś do tego czasu, ale czasami nie będzie ci pasować, to zajrzysz w meble starego człowieczeństwa i zaczniesz funkcjonować jak stary człowiek, ale to jest nieciekawe życie. To tak jakby, tak sobie pomyślałem, tak jakby roślinność raz produkowała w dwutlenku tlen, a raz z tlenu dwutlenek, odwrotnie. Nie przerobiłaby dwutlenku na tlen, tylko jeszcze zabrałaby ten tlen i dołożyła dwutlenku tutaj. No jakbyś się czuł wtedy, czy czuła? Dusiłbyś się normalnie. Tak samo jest, kiedy człowiek przestaje czynić to dobro Chrystusowe, wtedy czyni zło, a więc obraca odwrotnie, dobro zamienia na zło, a nie zło na dobro, nie to, że usuwa złe, aby przyjmować dobre, tylko usuwa dobre, aby przyjmować złe. To jest niedobrze. Słowo Boże nazywa to wracaniem do wymiocin i do błota, w ten sposób tak nazywa to Słowo Boże.
List do Efezjan 4 rozdział. Nie przyjmuj tego, jako jakieś mądrości, no posłucham kolejny raz, no nawet dobrze się to tak złożyło, miałem czas, miałam czas itd. Nie, zastanów się czy ty walczysz o swoją wieczność? Czy walcząc o swoją wieczność możesz to robić mniej ambitnie, mniej gorliwie niż walczysz na przykład, o swoje zdrowie, albo o jakiś autorytet wśród innych, o poważanie czy cokolwiek innego, czy w domu, czy gdziekolwiek? I od 17 wiersza:
„To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego,”
Aby więcej tego nie czynić,
„Mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością. Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o nim i w nim pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie. Zawleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.”
O to apostoł modlił się, w tym liście pisze do nich: Modlę się, żeby Duch Święty pokazał wam, objawił wam bogactwo Chrystusowe, a tutaj pisze już: Zawleczcie z siebie starego człowieka z jego uczynkami i przez odnowienie w duchu umysłu przyobleczcie się w nowego człowieka wraz z jego uczynkami. Niesamowite co? Zmiana, wielka zmiana i ty musisz tej zmiany doświadczać, jeżeli nie doświadczasz, to zacznij naprawdę szukać Pana Jezusa, On po to przyszedł, żeby już nie stary żył, ale nowy człowiek. Zacznij naprawdę Go szukać szczerze i prawdziwie, zacznij walczyć o to, by dostać się do Niego i żeby On cię wysłuchał. Pamiętacie, jak się przepychali tam chorzy, żeby chociaż Go dotknąć i tłum był, i oni się pchali, żeby Go dotknąć, wiedzieli, że jak się dotkną to będą uzdrowieni. Oni potrzebowali uzdrowienia, a ty potrzebujesz odnowienia swojego myślenia, a to jest bardzo ważne na tej ziemi, żeby zgubnie nie myśleć, tylko myśleć prawidłowo, żeby dać odpór złemu, żeby myśli głupie nie chodziły po głowie, tylko zbawienne, te, które są potrzebne, aby czynić dobro.
I jeszcze może Księga Izajasza 61 rozdział, 10 wiersz:
„Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości jak oblubieńca, który wkłada zawój jak kapłan, i jak oblubienicę, która zdobi się we własne klejnoty.”
I wiecie, kiedy nawróciłem się i kiedy zacząłem pokutować dzięki Panu, porzucać zło, wtedy On przyoblekł mnie w Swoje klejnoty i doświadczyłem chwały, chwały Jego bogactwa, a tym bogactwem jest miłość, pokój, radość, cierpliwość, łagodność, wytrwałość, świętość, społeczność z Bogiem. To jest bogactwo, które przyszło do nas w Chrystusie. I te klejnoty obyśmy nosili godnie aż do Jego powrotu, bo On przyjdzie po Oblubienicę, która się stroi we własne klejnoty, nie ubiera się w złośliwość, nie ubiera się w chytrość, skąpstwo, zawiść, w różne te ciemne rzeczy, ale ubiera się w szaty Chrystusowe, bogactwo Chrystusowe. Apeluję, walcz o swoją wieczność. Dzisiejszy czas, to jest czas ogłupienia, czas, kiedy ludzie tracą rozum, kiedy bawią się myśląc, że cóż wielkiego, oni są już uratowani. Uratowani są tylko ci, którzy są w Chrystusie i wydają owoc godny upamiętania, wszystko inne jest pogubione. Można się jeszcze ratować, można przyjść do Pana, ale musisz pokazać, że ci na tym naprawdę zależy. Jakub kiedy walczył z aniołem, on wiedział, że potrzebuje Boga, żeby nie zginąć z tym, co już osiągnął, on wiedział, że może zginąć, Ezaw może wybić, zabić jego i cała tą jego rodzinę i on walczył, Boże, pobłogosław mi, ochroń mnie przeprowadź mnie, zachowaj mnie i walczył o to tak, że usłyszał od anioła: Walczyłeś z ludźmi i z Bogiem, i wygrałeś.
Niech nie będzie ci obojętne twoje wieczne życie, bracie, siostro, i mi też. Bądźmy prawdziwi, nam potrzeba prawdziwości, my nie mamy się ścigać, napadać na siebie, złościć, mamy sobie nawzajem usłużyć, pomóc. Musisz sprawdzić czy tobie naprawdę zależy na życiu Chrystusowym w tobie, czy chcesz iść do nieba, czy chcesz być w domu Ojca. My potrzebujemy zgromadzenia, w którym coraz więcej braciom i siostrom tak zależy na tym, jak Jezusowi, który przyszedł z nieba, aby dać nam to życie i żebyśmy nawzajem pomagali sobie, wspierali się, budowali, a nie odbierali sobie siły przez głupotę ludzką, cielesność, ziemską głupotę, gdzie ludzie lekceważą sobie bogactwo Chrystusowe, a zbierają zasobność tego przemijającego świata i myślą, że w tym, czy w tym, w tych lekarstwach, w tamtych lekarstwach, ten lekarz, tamta lekarka, to tamto, oni mi pomogą, niech sobie pomogą. Dlaczego zbierają tyle tych pieniędzy, a potem umierają? Pracują do starości, bo im szkoda, bo jeszcze na to zarobią, na to zarobią. Idź, zobacz ilu starych ludzi, jeszcze pracuje w medycynie, bo oni czują, że tam jeszcze mogą coś zarobić, bo tam nie potrzeba fizycznej tyle siły, co jakiejś tam wiedzy medycznej, bo obi mając tą wiedzę jeszcze chcą zarobić, jeszcze chcą zarobić, zamiast odpocząć, skorzystać z tego chociaż życia, to oni cały czas jeszcze zarabiają, ich interesuje już mamona, dla nich dzień bez zysków, to jest dzień stracony. A dla nas powinien być: dzień bez bogactwa Chrystusowego, dniem straconym. Jeżeli dzisiaj nie mogłem nic wziąć z Chrystusa, to straciłem ten dzień. Jeżeli dzisiaj nie ubogaciłem się bardziej, to straciłem ten dzień. A jeśli skorzystałem z tego bogactwa i przybyło do mnie to z tego bogactwa, jakieś przebaczenie, jakaś łagodność, zniesienie przeciwności, okazanie miłosierdzia, jakaś modlitwa: Panie, jaki Ci wdzięczny jestem, że ten dzień dobrze był wykorzystany dzięki Tobie, nie dzięki moim siłom, dzięki moim możliwościom, ale dzięki Twojej zasobności mogłem dzisiaj doświadczyć, że jesteś ze mną, Panie. A jeśli Ty jesteś ze mną, to któż przeciwko mnie?
Chcę, żebyś pokochał Go bardziej, żebyś zrozumiała, że On przyszedł jako życie wieczne, nie po to, żeby napełnić cię mądrościami, ale uwolnić cię z tej śmierci, wygrał ze śmiercią dla mnie i dla ciebie, żebyśmy nie musieli skosztować już śmierci, żebyśmy żyli wiecznie, żebyśmy przez śmierć przeszli do wieczności. Ale jeśli ty nie będziesz sobie tego cenić, to szybko diabeł ci to zabierze, on cię nauczy bawić się swoją wiecznością aż wytrąci ci z ręki, z szyderstwem, ze śmiechem, tak jak śmiał się z Judasza: twoja to sprawa, trzeba było nie zdradzać Jezusa i Judasz poszedł i się powiesił. Tak diabeł kpi sobie z tych, których zwiódł, oszukał, nie da nic dobrego, w Jezusie masz całe swoje dobro. Korzystaj z tego, siły do trzymania się Jezusa też są z Jezusa, w nas nie ma takiej siły. Jeżeli Pan ci da te siły, wtedy dziękuj Mu i pilnuj tego, bo to jest twój skarb, nie daj się znowuż odciągnąć do jakiejś głupoty i znowuż później zobaczysz, nie mam znowuż sił, żeby chodzić z Panem, znowuż gdzieś mnie targa i targa, stale gdzieś mnie targa. Jeszcze może dać ci znowu siły i znowu. Ale pamiętaj, po to ci daje, żebyś zrozumiał, nie opuszczaj, nie rezygnuj z tego, pilnuj się, wykorzystaj te siły, które przyciągają cię do domu Ojca, żeby wygrać w tej bitwie i okazać się zwycięzcą, zwyciężczynią. Nie zmarnuj czasu swojego nawiedzenia, to jest walka o twoją wieczność, tu na tej ziemi krótko, ale ważne żebyś wygrał, żebyś wygrała. Jezus powiedział: Zwycięzcy będą tam, gdzie Ja jestem.
Może na ten czas tylko, żeby dobrze to rozumieć, pomyśl nad swoją wiecznością, zrozum ile ona znaczy dla ciebie, że jest o wiele cenniejsza niż wszystkie rzeczy tego świata, niż wszystkie znajomości tego świata, niż wszystkie te argumenty tego świata, wieczność więcej znaczy. Masz wiarę, to już jest taki Boży skarb, wiesz, że Jezus umarł na krzyżu, nie jest to dla ciebie śmieszne, wykorzystaj to dobrze, nie zmarnuj tego. Wiesz, że poszedł do nieba po to, żeby przygotować miejsce w Swoim mieszkaniom, bądź Jego mieszkaniem i Ojca. Jak? Wypełniając Jego rozkazy, poddając się Jemu. Pan mówi: Przyjdźcie do Mnie wszyscy spragnieni i obciążeni. Przychodź, On mówi: Weź na siebie Moje jarzmo, weź, mówi: Przy Mnie nauczysz się spokoju, łagodności, cichości, odpoczniesz od swoich wszystkich rzeczy, odpoczniesz, mówi Jezus, wtedy doznasz, jak swobodnie możesz iść do wieczności, jak dobrze ci jest być w tym kierunku podążającym, czy podążającą. Ale musisz to cenić sobie i musisz wykorzystać ten czas, żeby go nie zmarnować. Nie potrzebujesz wielu wiadomości, potrzebujesz jedną: On jest twoim życiem wiecznym. Kto ma Syna, ma życie. Amen.

