21 02 2025 wieczorne Marian – Grzech oddziela od Boga, a ofiara Jezusa Chrystusa usuwa grzech
21 02 2025 wieczorne Marian – Grzech oddziela od Boga, a ofiara Jezusa Chrystusa usuwa grzech
Z pomocą Pana naszego Jezusa Chrystusa będziemy chcieli rozważać Słowa prawdy zastanawiając się nad swoim życiem, nad swoim postępowaniem, nad wpływem tego Słowa na nasze myślenie, na nasze mówienie, na nasze działanie; czy Duch Święty wypełnia Swoje zadanie w nas, to znaczy, że my uwielbiamy Jezusa już całym sercem, myślą, duszą. Czy Duch Święty może przebywać już w nas jak w świątyni Boga i napełniać nas melodią wdzięczności, miłości, radości i pokoju. Chciejmy sprawdzać jak rzeczy się mają, gdyż to jest bardzo ważne dla nas, żebyśmy sami byli świadomi prawdy w jakiej dzisiaj żyjemy, co dzisiaj dzieje się z nami, co na nas wpływa, co nas mija, abyśmy mogli wyciągać odpowiednie wnioski. Przecież teraz jest jedyna szansa na to, żeby jeszcze coś zmienić. Kiedy umrzemy, to już ani w jedną, ani w drugą stronę nie zmienimy niczego, ani nie pogorszymy, ani już nie polepszymy. Będziemy w takim stanie, w jakim zakończymy nasz bieg. Teraz żyjemy, możemy jeszcze podejmować decyzje i to w coraz trudniejszych warunkach, w coraz większym niebezpieczeństwie presji wroga na serca, na umysły, na działania. Uważajmy więc i zastanawiajmy się, bo to jest bardzo ważne, żeby móc zrozumieć o czym będziemy mówić.
Izajasza 59, 1-3: „Oto ręka Pana nie jest tak krótka, aby nie mogła pomóc, a jego ucho nie jest tak przytępione, aby nie słyszeć. Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy. Gdyż wasze dłonie są splamione krwią, a wasze palce winą; wasze wargi mówią kłamstwo, wasz język szepce przewrotność.” Zobaczcie do jakiego stanu doszliśmy jako ludzie, że Bóg, który stworzył nas, nie mógł nas słuchać. Jak bardzo człowiek znikczemniał w swoim działaniu, jak bardzo stał się kłamliwy; swoim językiem schlebia, a czynami wypiera się. Mówi dużo rzeczy do Boga, a kiedy przychodzi, żeby posłuchać co mówi Bóg, to już nie ma za bardzo na to ochoty. Człowiek myśli, że swoimi słowami, swoją mową zapewni Bogu komfort, a czynami nie musi już nic więcej zrobić, jak tylko przez ten czas pobyć trochę z Bogiem, a potem pójść w swoje własne zadowolenia.
Niesamowite. Oby Bóg pomógł mi rozjaśnić to, na ile to jest możliwe, ponieważ naprawdę jest potrzeba Ducha Świętego, żeby nie zgubić się w tym świecie ciemności, gdzie nawet wśród wierzących ludzi jest tyle zaciemnienia, że ludzie nie są w stanie rozeznać tego grzechu, który oddziela ich od Boga i wydaje im się, że dalej mają z Bogiem społeczność, a Bóg nie może już słuchać tych ludzi, bo oni żyją zupełnie inaczej niż Bóg chce. Oni żyją wbrew Jego woli, żyją w grzechu, w odstępstwie, żyją bez miłości, bez pokoju, bez radości i czują się usatysfakcjonowani, bo coś tam zrobili wobec Boga. Jakby wydawało się, że Bóg jest w stanie zadowolić się tym, co człowiek sam sobie wymyśli bez patrzenia czy Bóg tego naprawdę chce. Człowiek więc został doprowadzony do oddzielenia od Boga i Bóg mówi: Ja bym ci pomógł chętnie, ochotnie, ale ten grzech jest przeszkodą. Musi być usunięta przeszkoda, wtedy pomogę ci, pomogę ci na tej ziemi. A przecież bez pomocy Boga my nie damy rady. Jeżeli chcemy próbować dotrzeć bez pomocy Boga do wieczności, do domu Ojca, to nie damy rady, bo to jest za trudna droga dla nas. Mówiliśmy o krzyżu i jeśli idziemy bez krzyża, to nasze ciało już robi, co uważa. One składa sobie swoją sprawiedliwość i ono układa sobie co jest dobre a co złe. Kiedy krzyż niszczy dobro i zło, to krzyż niszczy wszystko, co byśmy wyprodukowali uważając, że to jest dobre. Słowo Boże mówi, że nawet dobre uczynki człowieka, który jest zepsuty, są jak splugawiona szata, a to nie jest nic dobrego.
Mamy więc grzech, który oddziela od Boga. Zobaczcie jaka straszna poniewierka. Bóg stworzył nas, a człowiek żyje bez Boga na świecie, porusza się a nie ma zadowolenia, nie ma wdzięczności, nie dziękuje Bogu za to, co jest, co Bóg stworzył, w jaki sposób człowiek może z tego korzystać. Człowiek jest złośliwy i człowiek nie doznaje, że to przeszkadza Bogu mieć społeczność z tym człowiekiem. Pan Jezus przyszedł uwolnić nas od naszych złości. Bóg mówi: Myślałeś, że jestem taki jak ty, ale Ja taki w ogóle nie jestem. Próbowałeś czy próbowałaś powiedzieć innym, że należysz do Boga, a Bóg mówi: Ale Ja nie jestem takim jakim ty jesteś, ty nie możesz reprezentować Mnie, bo ty dalej żyjesz w grzechu. A Bóg nienawidzi grzechu. Żeby więc reprezentować Boga, ja muszę dać się oczyścić. Po to właśnie przyszedł Jezus Chrystus, żeby uwolnić nas od tej ciemnicy, od tego zaciemnienia. Zobaczcie ile jest jeszcze poniewierki nawet wśród wierzących ludzi, jak poniewierają się, jak wałęsają się, jak rozbijają się o różne rzeczy dlatego, że nie widzą, nadal są ślepi i nie widzą. Wydaje się, że rozumieją, ale nie widzą i nie umieją podążać w tym odpowiednim kierunku, bo coś znowu i coś znowu, i stale jest coś, i ten człowiek z powodu zepsucia znowu coś wyprodukował, coś znowu zrobił i psuje swoim działaniem, czy swoim językiem, swoim czynem.
Księga Izajasza 53 rozdział. I tu mamy wspaniałego Chrystusa, który przyszedł zbawić nas. Pomyśl, grzech, który oddzielił nas od Boga i Zbawiciel, który usuwa grzech, żeby z powrotem nas przyprowadzić do Boga. Niesamowity Chrystus, niesamowity Zbawiciel, który gotowy był znieść to wszystko tu na tej ziemi, żeby usunąć przeszkodę z naszej drogi. A co my teraz zrobimy jako wierzący ludzie? Czy jesteśmy Mu wdzięczni, że On usunął przeszkodę? Czy my dalej produkujemy kolejne przeszkody? Czy my dziękujemy, że Jezus jest pojednaniem z Ojcem i dziękujemy, i trzymamy się Jezusa jako Zbawiciela? Czy my dalej żyjemy sobie swobodnie na ziemi i produkujemy następne grzechy, następne przeszkody i następne rzeczy, a potem dziwimy się dlaczego nasze życie jest jakieś takie ułomne? Przecież my jesteśmy wierzący. Powinniśmy mieć pełnię chwalebnego życia. Co się dzieje, że my takiego życia nie mamy? Bóg właśnie mówi: Dałbym ci, chcę, posłałem Swojego Syna, umiłowałem cię, ale ty nie chcesz tego, bo ty odsuwasz się ode Mnie poprzez swoje bezprawie. Nawet kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. Brak czynienia dobra, kiedy mogę czynić dobro, jest już grzechem, oddziela mnie już od Boga. Ilu więc wierzących ludzi jest oddzielonych od Boga. Kiedy Pan Jezus przyszedł do tych wierzących ludzi w Izraelu, tych, którzy byli w świątyni, czytali Biblię, mieli spotkania, rozważania biblijne, do tych faryzeuszów, którzy dużo czytali Biblię, dużo rozmawiali na temat Biblii, a Jezus do nich mówi, że waszym ojcem jest diabeł. Niesamowite stwierdzenie. Wydawałoby się, że oni są bogobojni; ’naszym Ojcem jest Bóg, mamy jednego Boga’. A Pan Jezus odkrywa. Ten, który przyszedł usunąć grzech, nie bawi się w jakieś iluzje, ale mówi wprost: „Waszym ojcem jest diabeł”. I my byliśmy dziećmi diabła. A jednak można było przestać być dzieckiem diabła? Można było przestać grzeszyć, przestać chodzić własnymi drogami i zacząć uczyć się drogi Pańskiej? Oni też mogliby przestać. Na ten czas byli dziećmi diabła jak i my. Nie chodzili drogami sprawiedliwości, żyli po swojemu. Ich sprawiedliwość była zupełnie kupiecka, a nie Boża, nie prawdziwa. Bóg więc mówi, że grzech oddziela, ale Mój Syn przyszedł, aby pojednać was.
Czytamy Izaj.53,5: „Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Wiecie, gdy czytasz te Słowa i twoje serce naprawdę jest czułe, to masz taką nienawiść do siebie za wszystko, co czynisz złego i niech chcesz tego czynić, bo Jezus umarł za każdy twój grzech. Jezus poniósł konsekwencje każdego naszego grzechu, bo umiłował nas. Nie przyszedł potępić, nie przyszedł osądzić, ale przyszedł zbawić. Wspaniały Chrystus! On powinien być kimś najważniejszym. Z powodu Niego powinniśmy ustąpić przeciwko wszelkiej gwałtowności, przeciwko wszelkiemu złu. Z powodu Chrystusa powinniśmy dążyć do pokoju, jeżeli to od nas zależy. Z powodu Jezusa powinniśmy znieść wszelką zniewagę, ale nie odpowiedzieć zniewagą. Z powodu Jezusa powinniśmy wziąć krzyż i skończyć z naszym życiem bez Boga na świecie, bo Jezus przyszedł na tą ziemię, żeby uczynić to, co było potrzebne. Nikt nie był w stanie tego zrobić. Nawet Mojżesz mógł przynieść wspaniałe prawo, ale nie mógł uwolnić z natury grzeszników. Jezus więc poniósł nasze winy, twoje i moje po to, żeby uwolnić nas od tej naszej strasznej, starej natury. Czy my musimy zrobić koniecznie coś złego, żeby czuć się dobrze? Czy musimy pokazać nasze ja, żeby być zadowolonymi? Czy nie powinniśmy być zadowolonymi, kiedy nasze ja jest martwe, nie żyje i widać Jezusa w nas? Radujmy się w Panu zawsze, a nie radujmy się, że możemy jeszcze pozwolić sobie, że komuś coś dołożymy, na kimś wyładujemy się, albo cokolwiek innego. Powinniśmy pamiętać o tym, że On umarł po to, żeby usnąć przeszkodę między nami a Bogiem. Niesamowite zbawienie, usuniętą przeszkoda, Bóg znowu może obdarzać dobrem. Jak ważne miejsce, żeby Bóg mógł znowu obdarzać dobrem, które musiał zatrzymać z powodu naszych grzechów.
Izaj.53,11.12: „Za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi i sam ich winy poniesie. Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.” Dlatego Paweł mówi: Czy mamy grzeszyć, dlatego, że jest łaska? Mówi: Przenigdy! Przecież wiemy, że grzech jest przeszkodą. Przenigdy! Powinniśmy dążyć do pokoju, powinniśmy łamać wszystkie diabelskie przeszkody, usuwać, niszczyć wszystko, co jest produkcją zepsucia. Powinniśmy walczyć o to, żeby Chrystus był widoczny we wszystkim, co robimy. To jest zwycięstwo. Nie tak, żeby pokazywać swoją niezależność, że ja mogę pozwolić sobie na to, czy na to. Weź sobie dobrze do serca, że już nie możesz pozwolić sobie na to, co chcesz. Nie jesteś właścicielem swojego życia. Twoje życie zostało wykupione i jesteś teraz własnością Chrystusa.
Ludzie robią co chcą, grają komuś na nosie, pokazują: ‘Co mi zrobisz, co mi zrobisz? Nie będę się słuchać, nie będę robić tego, co powinienem robić czy powinnam, będę robić po swojemu bo jestem wolnym człowiekiem.’ Ale wolność to nie znaczy, że po swojemu. Wolność znaczy, że będziemy robić po Bożemu. To jest wolność. Chrystus umarł za moje i za twoje grzechy. Powinniśmy nie chcieć już więcej nic produkować, budować mur między sobą a Bogiem. Powinniśmy wygrać tą bitwę, bo Jezus przyszedł zbawić nas, Jezus przyszedł pomóc każdemu grzesznikowi, żeby grzesznik porzucił grzech, i żeby mógł mieć spokojną relację z Ojcem. Bóg mówi: Czy nie wylałbym Swojego Ducha na ciebie, czy nie dałbym ci radości zbawienia, gdybyś tylko usunął, czy usunęła tą przeszkodę? Usuń to, zrób to dla siebie, wtedy poznasz jak wygląda społeczność z Bogiem. Czy nie wylałbym na was błogosławieństwo? Czy nie obdarzyłbym was tym wszystkim?
Zobaczcie więc jaki jest Bóg. Posyła nam swojego Syna, żeby zbawić nas, żeby uratować nas. Chrystus wywyższony! On jest za mało widoczny wśród wierzących ludzi. Chrystus jest za mało widoczny. Jezus mówił, że po tym jak żyjemy, można zobaczyć, że On tu był, po wyzwolonych chrześcijanach, którzy mają miłość, mają pokój, mają radość, mają wdzięczność, mają zwycięstwo. Po tym można poznać, że Jezus tu był. Bo to poznaje się prawdziwie, że ty nie chodzisz już w brudach, nie chodzisz w zepsuciu, nie jest dla ciebie normalne, że przecież można kłócić się, można pokazywać swoją niezależność, można pokazywać swoje ja. Dla ciebie to nie jest normalne, dla ciebie jest to obrzydliwe. Gdy widzisz w sobie, że w tobie to pojawia się, to nienawidzisz siebie, że jeszcze coś takiego śmiesz czynić przed Obliczem Najwyższego Boga. Nie chcesz tego i wtedy krzyżujesz to, bo chcesz mieć relację z Bogiem, chcesz ją zachować. Jest to dla ciebie tak ważne, bo ktoś zapłacił najwyższą cenę za mnie i za ciebie, żeby pojednać nas z Bogiem. Nie zapłacił trochę, nie zapłacił miliard, dwa miliardy, sto, pięć, miliardy miliardów, nie wiadomo ile jeszcze. On zapłacił o wiele więcej za ciebie, żeby pojednać cię z Bogiem. A ty może myślisz sobie: A cóż to wielkiego, że ja grzeszę, a cóż to wielkiego, że ja to robię, albo tamto robię, przecież wszyscy ludzie to robią. Ale czy Jezus umarł właśnie dlatego, żeby wszyscy dalej to robili? Czy żeby przestać? Do tej cudzołożnicy powiedział: Nie potępiam cię, ale idź i więcej nie grzesz, nie rób tego więcej, nie chodź drogami bezbożnych, zbyt cenna jesteś, żeby dalej chodzić z tymi wszystkimi facetami i kręcić się koło tych rzeczy. Chodź ze Mną, chodź za Mną, naucz się prawdy i poznaj prawdziwą miłość, i wtedy zobaczysz jak naprawdę wygląda życie.
Jezus przyszedł pojednać nas z Bogiem i to jest bardzo ważne. Ktoś bardzo silnie wytłumia po co przyszedł Chrystus i my po chrześcijańsku próbujemy jakoś żyć. Ale widzisz jakie jest to życie; raz jest lepiej, raz jest gorzej, tak jak w świecie. Raz jest wygodniej, raz mniej wygodnie, a w chrześcijaństwie powinno być zawsze wspaniale, zawsze czysto z Bogiem. Pamiętaj, że czystość to jest coś, co osiągnął dla ciebie Chrystus. Przez Krew Chrystusa jesteśmy oczyszczeni z naszych grzechów. Pilnuj tej Ofiary, uważaj na nią, bo ona pomogła ci usunąć całą przeszkodę z drogi między tobą a Bogiem i możesz dzisiaj wracać do Boga. Wygraj to. Miej zawsze Chrystusa przed swymi oczami, bo wtedy będziesz widzieć, że ktoś za ciebie położył życie. Ktoś naprawdę kocha ciebie i chce widzieć ciebie w wieczności. Ale Ten ktoś jest Święty i nie może wprowadzić cię tam z twoimi grzechami. Musi nastąpić więc oczyszczenie.
List do Rzymian 6, 23: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” Zwróć uwagę, ty już żyłeś, ja już żyłem; wiemy jak żyliśmy. A teraz czy chcesz dalej tak żyć jak żyłeś czy żyłaś? Czy chcesz dalej tak żyć, mieć ten swój charakterek i dalej z tym charakterkiem chodzić po tej ziemi? Czy dalej cenisz sobie siebie? Przecież to ty byłeś powodem tego, że oddzieliłeś się od Boga i ja. To my produkowaliśmy te wszystkie grzechy i teraz chcesz temu komuś powiedzieć, że jesteś fajny gość, jesteś fajna kobieta, całkiem znośny, wcale nie taki zły, wcale nie taka zła, lepszy nawet od tamtego, lepsza od tamtej. Czy chcesz powiedzieć: Panie, nie chcę żyć, Ty byłeś tu na tej ziemi, żyj Panie, nie chcę być już ja, nie chcę. Jezus mówi, że jeśli nie znienawidzisz siebie, nie możesz pójść za Nim. Nie chcę żyć, Ty, Panie, umarłeś za moje grzechy, nie chcę żyć ja, nie chcę pielęgnować swój stary charakter, nie chcę chodzić koło siebie i usprawiedliwiać siebie: No, ja jestem taki, ale tamten jest gorszy ode mnie. Nie chcę. Po co to? To tak jakbym mówił przed sądem: Ten zabił stu, a ja zabiłem tylko dziesięciu, proszę sędziego - jego to na śmierć, a mnie wypuścić, bo ja nie jestem przecież tak zły jak tamten człowiek. Zapłatą za grzech jest śmierć, za jeden grzech jest śmierć.
Cieszmy się, że Pan przyszedł i spłacił nasz dług. Niesamowity Bóg! Psalmista mówi, że gdyby trzeba było zapłacić za jedną duszę, to zabrakłoby; gdyby nazbierać wszystkie skarby, byłoby jeszcze za mało, żeby chociaż jeden człowiek przeżył. Jakże cenna jest więc ta Ofiara. Ceńmy to sobie i niech to dla nas będzie bardzo ważne.
Księga Jozuego 7, 5-13: „a mężowie z Aj zabili z nich około trzydziestu sześciu mężów i gonili ich od bramy miasta aż do kamieniołomów, i pobili ich na zboczu. Stopniało przeto serce ludu i stało się jak woda. Wtedy Jozue rozdarł swoje szaty i padł twarzą na ziemię przed Skrzynią Pana i leżał tak aż do wieczora, on i starsi izraelscy, i sypali proch na swoje głowy. I rzekł Jozue: Ach, Panie, Panie mój, dlaczego przeprowadziłeś ten lud przez Jordan? Czy aby wydać nas w ręce Amorejczyków na zagładę? Obyśmy byli pozostali po tamtej stronie Jordanu!” Jozue nie wie co się stało i dla niego jest to zdziwieniem – ‘Boże, dałeś nam pierwsze zwycięstwo, a teraz porażka. Jak mamy tu walczyć? Wszyscy dowiedzą się, że Izrael przegrał i co teraz będzie? Będą traktować już nas jako takich samych jak oni i pokonają nas, zniszczą nas tutaj, Boże. Po co w ogóle wziąłeś nas?’ Jozue w ogóle nie wie co jest powodem tego, że tak się stało. „O Panie, cóż mam powiedzieć, gdy oto Izrael odwrócił się tyłem do swoich nieprzyjaciół?” Powiedzcie, ilu znacie wierzących ludzi, którzy stoją twarzą w kierunku diabła, a nie odwrócili się i już inie poszli w grzech? Ilu znacie wierzących ludzi, którzy żyją w czystości i są zwycięzcami? A ilu znacie pogubionych chrześcijan, którzy dalej chodzą drogą bezbożnych, czują się lepsi, bo nie robią już pewnych rzeczy, ale nadal chodzą drogą bezbożnych? Nadal żyją w kłótniach, zawiściach, niechęciach, noszą urazy, robią coś po swojemu, dalej są nieposłuszni rozkazowi Bożemu: „Będziesz miłował Boga z całego serca swego, z całej myśli, duszy i siły, a bliźniego swego jak siebie samego.” Nie robią tego i dalej czują się w porządku. To jest oszustwo, to jest zwiedzenie. Jezus mówi, że kto wypełnia te dwa przykazania, wypełnia cały zakon. Jeżeli nie możesz miłować kogoś, to znaczy, że brakuje ci Boga, brakuje ci Boga miłości, potrzebujesz Boga. Lepiej jest więc ukorzyć się, zadbać o swoją relację z Bogiem, usunąć wszystko, co ja wyprodukowałem, a wtedy rozleje się miłość w twoim sercu i będziesz miłował, i będziesz wypełniał, czy wypełniała te rozkazy i będziesz czysty. Czysty człowiek na tej ziemi, który może żyć według rozkazów swego Boga, może być posłuszny Bogu. To jest chwalebne zwycięstwo.
Widzimy więc, że Izrael ma porażkę; idzie do przodu, a wróg już pokonuje go. Jozue 7,9-13: „Usłyszą to Kananejczycy i wszyscy mieszkańcy tej ziemi, zwrócą się przeciwko nam i wytępią imię nasze z tej ziemi. Co wtedy uczynisz dla wielkiego imienia twego? A Pan rzekł do Jozuego: Wstań! Czemu leżysz twarzą do ziemi? Izrael zgrzeszył: Naruszyli moje przymierze, które im narzuciłem (czy nadałem). Wzięli nieco z tego, co było obłożone klątwą, ukradli, zataili i włączyli to do swoich rzeczy. Dlatego nie mogą synowie izraelscy ostać się wobec swoich nieprzyjaciół, ale podają tyły swoim nieprzyjaciołom, bo sami zostali obłożeni klątwą. Nie pozostanę nadal z wami, jeżeli nie usuniecie spośród siebie tego, co jest obłożone klątwą. Wstań! Poświęć lud i powiedz: Poświęćcie się na jutro, gdyż tak mówi Pan, Bóg Izraela: To, co jest obłożone klątwą, jest pośród ciebie, Izraelu. Nie będziesz mógł ostać się wobec swoich nieprzyjaciół, dopóki nie usuniecie spośród siebie tego, co jest obłożone klątwą.”
Jeden grzesznik i zobaczcie co zrobił. Jeden grzesznik. Ludzie myślą sobie: A co ja takiego wielkiego robię, że żyję sobie tak czy inaczej, ale jestem wierzącym, przychodzę na zgromadzenia, modlę się. I dlaczego zbór nie może wygrać? Dlaczego padają ludzie? Bóg mówi: Pomógł bym wam z całą ochotą, przyszedłbym między was; tak jak Paweł napisał w Liście do Koryntian: ‘Oczyśćcie się, chcę być między wami, ale oczyśćcie się, nie chcę przychodzić zabijać was. Chcę przyjść budować was, napełniać was chwałą’. I znowu zamiast zwycięstwa, zamiast uciekającego diabła, to wierzący ludzie uciekają, poddają pole, rezygnują ze świętości, wchodzą znowuż w coś złego. Co to jest odpowiedzialność? Jeden grzeszy, to co? To jego trzeba karać. Dlaczego ten lud jest karany? Bo Bóg nie jest już z tym ludem z powodu tego grzesznika. Dzisiaj normalka – grzech, co to jest wielkiego? Nic się nie stało, przecież wielu to robi. Ale to że wielu robi to, to tylko świadczy, że miłość wielu oziębnie, wielu odwróci się i będą żyć w złu. Ale ty nie musisz tak żyć, ponieważ ty wiesz, że grzech oddziela cię od Boga, potrzebujesz więc Jezusa, Zbawiciela, żeby usunąć grzech. Jezus przyszedł zbawić grzeszników z grzechów naszych. Chwała Bogu za to! I On przyszedł do grzeszników, do chorych, nie do zdrowych, nie do tych, którzy mają poczucie, że są fajni, wspaniali i wszystko jest dobrze. Ale do tych, którzy stale mają doświadczenie, że potrzebują Boga, potrzebują Krwi, oczyszczenia, którzy zdają sobie sprawę, że, Panie, to nie jest to, co Ty powiedziałeś. Moje życie nie jest służebne, moje życie jest jeszcze egoistyczne, zamknięte dla siebie. Boże, uratuj mnie, wyzwól mnie! Gdzie jest to wołanie, gdzie jest pokuta, gdzie jest szukanie Boga? Człowiek czuje się dobrze, ponieważ inni też grzeszą, chociaż grzech oddziela od Boga. To co, że są oddzieleni, to jest dobrze? Że depczą po Ofierze Jezusa, to dobrze? A więc grzech, przekleństwo, porażka.
Czy chcesz zbawić swój dom? To ugnij się przed Panem, poddaj Mu całe swoje życie, przestań żyć ty, rozpocznij życie z Nim, według tego Kim On jest. Niech Chrystus stanie się ważniejszym od ciebie. Wtedy staniesz się jak Chrystus dla swego domu i wtedy przez ciebie Chrystus będzie mógł docierać do domowników twojego domu. Bo to jest zbawienie, bo to jest zwycięstwo, bo to jest sposób działania Boga. Tak bardzo ważne jest usunąć grzech, usunąć przeszkodę, nie bawić się z przeszkodą. Bo gdy bawisz się nią, to ty umacniasz ją. Skończ z nią jak najszybciej, bo wtedy jest jeszcze ta możliwość, bo masz jeszcze poczucie, że to jest coś złego, masz jeszcze poczucie, że to jest jakaś rzecz, która nie powinna się dziać w twoim życiu. To świadczy, że Duch Boży jeszcze dociera do ciebie. Ale może przyjść ten moment, kiedy powiesz: A cóż to wielkiego? Inni też tak mają. I to będzie finał. Jeżeli ten grzech jeszcze powoduje, że skręca cię, powoduje to w tobie smutek, taką obawę, co będzie ze mną, gdybym dzisiaj umarł, gdzie ja pójdę, przecież grzech to jest gehenna. Boże, ratuj mnie! Niemożliwe, żeby Pan zostawił cię. Jeśli naprawdę będziesz chciał Zbawiciela, to On wyprowadzi cię, On przeprowadzi cię, ponieważ On stanie się ważniejszym od grzechu. Nikt nie zawiódł się jeszcze, kto naprawdę potrzebuje Jezusa. Jeśli będzie wzywać Mnie szczerze, Ja odpowiem wam, mówi Pan. Pamiętacie z opowieści Jezusa jak przyszedł ten grzesznik i ten faryzeusz. Faryzeusz chlubił się, że on nie jest jak ten grzesznik. A ten grzesznik nie śmiał nawet podnieść głowy, miał wstyd, że żyje w taki sposób, wiedząc o Bogu, i kajał się przed Bogiem, pokutował przed Bogiem. I co zrobił Bóg? Tego wysłuchał, a tamtego nie wysłuchał. Tego usprawiedliwił a tamtego nie. Bo jeden naprawdę wstydził się, a drugi – no cóż, jestem lepszy od tamtego, bo ja tego nie robię, a tamto robię, czy coś jeszcze robię. A Bóg mówi: A czy miłujesz tego człowieka, czy zrobiłbyś coś dla niego, żeby mu pomóc?
Grzech jest więc straszną przeszkodą. Dla nas grzech stał się czymś normalnym. My z natury uważamy, że no, cóż? Ten żyje tak, ten żyje tak, ta żyje tak. A my powinniśmy uważać, czy my żyjemy jak Chrystus. Jeżeli nie, to jest grzech, to jest grzech nieposłuszeństwa, bo uczeń ma być jak Mistrz. A Bóg współdziała z tymi, którzy dbają i chcą być podobni do Jego Syna Jezusa Chrystusa. Pan Jezus przyszedł na tą ziemię, aby zbawić grzeszników, a Paweł nawet mówi: Z których ja jestem pierwszy. Narobił dużo bałaganu i Bóg darował mu to, przebaczył. Niesamowite, co? Tyle narobić i mieć przebaczenie? Jakie cenne jest przebaczenie, ludzie! Nie ma nic tak cennego na tej ziemi jak przebaczenie! Uwolnienie, spłacone długi! I zobaczcie jak Pan Jezus opowiedział o tym grzeszniku, który był tak dużo dłużny i pan darował mu to, a ten grzesznik nie umiał darować innemu. Wtedy pan powiedział, żeby przywrócić jemu to wszystko, co był dłużny. Nie był w stanie spłacić tego. Ale wystarczyło tylko: Pan mi tyle przebaczył, niech będzie ci przebaczone! Niech będzie ci przebaczone.
Pan mi tyle przebaczył; nie jesteś w stanie nawet tego pojąć. Gdy przyjmiesz to przebaczenie od Pana, wtedy zobaczysz ile Pan tobie też może przebaczyć. Wszystkie twoje grzechy mogą być ci uwolnione, możesz mieć nowe życie, człowieku! I wtedy kiedy człowiek widzi, że ty nie masz w sercu zawiści starego człowieka, ale masz chęć przebaczyć, to człowiek pomyśli sobie, że to musi być Boże, to musi być coś cennego. Ludzie raczej nie przebaczają sobie, noszą zadry i szukają zemsty. Ale człowiek, któremu przebaczono i to tak wiele, zdaje sobie sprawę, że to jest niesamowite, co Bóg dla mnie uczynił. Niczym sobie na to nie zasłużyłem, niczym. Nawet nie myślałem o tym, nie zdawałem sobie sprawy, ale On wiedział, że ja nie wiem, i że ty nie wiesz. I dotarł do nas, aby przekonać nas o tym, że potrzebujemy zbawienia, potrzebujemy oczyszczenia, uwolnienia. I wtedy rozpoczęła się nasza pokuta. Ale ta pokuta była wynikiem Ofiary Jezusa na krzyżu. Bez krzyża nasza pokuta nic by nie znaczyła, bo nie porzucilibyśmy naszych grzechów. A ta pokuta miała tą śmiałość zdeptać nasze stare nawyki. Niesamowite. Z jaką radością człowiek deptał swoje stare nawyki. I to trzeba robić szybko i zdecydowanie. Bo wtedy kiedy dociera ten wspaniały Chrystus i On jest dla ciebie kimś tak naturalnym, tak oczywistym, że On jest, wtedy masz takie czyste siły od Niego, żeby deptać po wrogach duszy swojej, którzy wcześniej kąsali cię i zabijali twoje codzienne życie, oddzielając cię od Boga. To był grzech.
Możemy tak pomyśleć sobie, że kiedy z tobą jest dobrze, to nie znaczy, że ze wszystkimi jest dobrze. Albo gdy z tobą jest źle, to nie znaczy, że ze wszystkimi jest źle. Niektórzy czasami tak myślą, że skoro ze mną jest dobrze, to z wszystkimi tez musi być dobrze i tyle. Niestety tak nie jest. Jak jest z tobą dobrze, to po to jest dobrze, żebyś umiał czy umiała pomóc tym, z którymi jest niedobrze. Tak jak zdrowy niesie pomoc choremu, tak ty mając te siły czystości Chrystusa byś pomagał tym, którzy stracili tą czystość, znieść przeciwności, nauczyć się wygrywać. My tracimy świadomość grzechu. To jest tak obrzydliwe, to jest tak ohydne. Grzech jest ohydny. Jeżeli grzech oddziela od Boga, to jest coś ohydnego, coś ohydnego dla Boga. Grzech jest ohydny i chciejmy tak traktować grzech cały czas. Nie nazywajmy grzechu błędem, nie nazywajmy pomyłką. Grzech jest przestępstwem, jest rzuceniem między siebie a Boga przeszkodę. Grzech jest przeszkadzaniem Bogu, by uratować nas i wprowadzić do Swojej wieczności. Nienawidźmy tego zła, szukajmy dobrego, jest to bardzo ważne.
Zajrzymy na chwilę do Listu do Rzymian 5, 12-19: „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat,” Przez ilu ludzi weszła na świat śmierć? Przez jednego człowieka. Jeden Achan i cały Izrael zaczął przegrywać. „a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli; albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma; lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść.” Jeden człowiek zgrzeszył i cały ludzki ród wpadł w niewolę grzechu. Czy widzimy to? Czy widzimy ile my ludzie mamy problemów, żeby miłować się nawzajem, budować się, rozmawiać ze sobą szczerze, by być ludźmi wdzięcznymi, szczęśliwymi, otwartymi, prawdziwymi, szczerymi, prawymi, żeby nie robić podchodów, nie być jakimś kłamcą, kłamliwą, żeby mieć taką swobodę wyrażania prawdy w tym szczęściu, że nie muszę już więcej kłamać, nie muszę nikogo okłamywać. Mogę mówić piękną Bożą prawdę, głosić Chrystusa Jezusa. To jest piękne. Jeden człowiek więc sprowadził śmierć na całą ziemię.
Czytamy dalej, od 15 wiersza: „Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa.” I mamy tu nowego Człowieka Chrystusa Jezusa. I teraz ty albo jesteś w starym człowieczeństwie, przeklętym, grzesznym, zepsutym, skazanym na gehennę. Albo przeszedłeś czy przeszłaś do nowego człowieczeństwa, Chrystusowego i jesteś już czysty, jesteś czysta. Krew Chrystusa, tego nowego Człowieka, Drugiego Adama, oczyszcza cię od każdego grzechu. Przemieszczenie się do drugiego człowieczeństwa, to jest niesamowite opuszczenie strefy oddzielenia od Boga i wejście w strefę połączenia. Usprawiedliwieni tedy z wiary w Chrystusa Jezusa, pokój mamy z Bogiem. Ale ten pokój został osiągnięty przez Ofiarę Bożego Syna, co czytaliśmy w Izajasza i możemy to czytać w Nowym Testamencie.
Musisz cenić sobie to najbardziej, że Bóg uczynił możliwym, żeby opuścić przekleństwo i wejść w obfitość Bożego obdarzenia, byśmy mogli czynić sobie dobro nie tylko tu na ziemi, ale całą wieczność! Żeby mieć już teraz tu na ziemi społeczność z Bogiem przez Krew Chrystusa, chodzić w światłości nowego człowieka. Nienawidź starego człowieka! Kochaj tego nowego Człowieka Chrystusa Jezusa, kochaj Jego miłość, Jego dobroć, Jego łagodność, Jego stanowczość, Jego posłuszeństwo Ojcu. Zakochaj się w tym nowym Człowieku. Wierz w Niego. On ma siłę zbawić cię. Jak pierwszy miał możliwość wprowadzić cię w tą klęskę, w to nieszczęście, tak Drugi ma siłę wyprowadzić cię z tego i wprowadzić cię w chwale dzisiaj do wieczności. Należ do Nowego! Ratuj się! Ratuj się w tym Nowym; to jest opuścić przekleństwo a wejść w obdarzenie Boże. I to przez wiarę w Chrystusa, że jest nowe człowieczeństwo. Nie muszę dalej żyć po staremu. Wszystko stało się nowe. Chwała Bogu za to! To stało się strasznie zaatakowane przez diabła i ludzie wierzący żyją w poniewierce, i czują się lepsi od innych, bo czegoś nie robią. Nowy człowiek nie ma już z tym problemu. Dla nowego człowieka nie jest już potrzebny zakon. Zakon jest dla grzeszników. Nowy człowiek ma nowe prawa i on cieszy się żyjąc w tych prawach. Ty może myślisz sobie: A, dzisiaj miałem lepszy dzień, to mogę cieszyć się. Lepszy dzień możesz mieć każdego dnia w Chrystusie. Dlaczego masz cieszyć się tylko z jakiegoś jednego dnia, możesz cieszyć się z każdego dnia w Panu. One będą różne, trudniejsze, łatwiejsze, ale wszystkie zwycięskie. Ten Drugi więc daje zwycięstwo. Niesamowita prawda.
Rzymian 5,16-19: „I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka; albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa.” I wiesz dlaczego jest problem, żeby człowiek cieszył się Chrystusem? Problem jest w uwierzeniu! Że człowiek czyta Biblię i nie wierzy temu, co tu jest napisane. Zaprawdę, wiemy co to znaczy stare człowieczeństwo, znamy je, ale tu na ziemi musimy poznać nowe człowieczeństwo, jak żyje człowiek, który uwolniony jest od adamowej spuścizny, jak żyje człowiek, który umarł dla grzechu a żyje dla sprawiedliwości. Jak żyje człowiek pojednany z Bogiem, jak wygląda społeczność z Bogiem; ty musisz znać to i to dzięki Chrystusowi. „A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia.” Posłuszeństwo Chrystusa okazuje się silniejsze niż nieposłuszeństwo Adama. Chrystus jest więc silniejszy niż grzech! Silniejszy jest Chrystus niż nasze stare przeklęte życie! Silniejszy jest Chrystus niż nasze ułomności! Silniejszy jest Chrystus! Bo On to wszystko wziął na Siebie i zaniósł na krzyż! To nie zniszczyło Go! On zniszczył to wszystko! Chwała Bogu! Cieszmy się Chrystusem, że przyszedł zbawić nas. Miejmy nadzieję, bo nadzieja nie zawodzi. Mamy zwycięstwo, ale musimy mieć Chrystusa. Bo bez Chrystusa to dalej będziemy po swojemu. Możemy mieć piękne radosne społeczności, pełne chwały. Ale jeśli nie zrezygnujemy z tego adamowego dziedzictwa, to stale będziemy zajęci po swojemu; ja to tak widzę, a ja widzę inaczej. Biedaku, a w Chrystusie wszyscy widzą to tak samo, bo mają jeden umysł, jedno serce, panuje jeden Duch, jedno Słowo decyduje o wszystkim. I nie ma tak, że ty masz swoją politykę, a ja mam swoją politykę, ty masz swoje prawa, a ja mam swoje prawa. Ale ogólnie jesteśmy chrześcijanami, to pomódlmy się razem. Do kogo? Skoro jest jeden Chrystus i jedynie w Nim możemy stawać przed Obliczem Boga. On powiedział, że kto trwa w Nim, o tego Ojciec troszczy się, oczyszcza.
Ewangelia Łukasza 15 rozdział. Wiecie, wolałbym, żeby człowiek zrozumiał to i może nieraz jak ten syn marnotrawny poszedł sobie gdzieś, napaskudził w tym swoim życiu, i żeby ten człowiek zrozumiał jak naprawdę jest. Bo nieraz człowiek ma o sobie dobre zdanie i to jest przekleństwo. Dobre zdanie mogę mieć tylko o Chrystusie Jezusie, o sobie nie mam dobrego zdania. Mówiłem już nie raz, Bóg słyszał ode mnie jak mówiłem, że jestem głupim człowiekiem i potrzebuję Jego, żeby mnie ratował. Bo bez Niego nie jestem w stanie pojąć, zrozumieć i wykonać. Jestem w stanie tylko zagubić siebie i innych. I przyznaję się Bogu: Wziąłeś sobie głupiego człowieka i potrzebujesz napełniać mnie prawdą, żebym znał prawdę. Jeżeli nie będziesz napełniał mnie, diabeł mnie okradnie i stanę się ślepy i głuchy. Nie jestem w stanie sam zabezpieczyć się na tej ziemi. Potrzebuję Ciebie. Nie jestem w stanie sam do Ciebie naprawdę skierować się, potrzebuję, żebyś pomógł mi. Pan potrzebuje takich, którzy są świadomi, że bez Niego nie jestem w stanie nic zrobić. Jak ja dam sobie radę bez Niego, to ja jestem głupi do potęgi. Kiedy myślę sobie, że mogę sobie bez Niego poradzić, to jestem głupi do potęgi, to już chyba nie ma głupszego. Mogę jeszcze powiedzieć, że ja jestem wierzący i ja dam sobie radę. Chyba dam radę tylko więcej zniszczyć i zepsuć.
I tu mamy w Ewangelii Łukasza 15, od 11 wiersza do 24, gdzie Pan Jezus opowiada, żeby coś uzmysłowić tym, którzy tego słuchają. „Potem rzekł: Pewien człowiek miał dwóch synów. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada. Wtedy ten rozdzielił im majętność.” Ten syn więc chciał mieć szybciej tą majętność, ale nie umiał tym dysponować. Kiedy był w domu ojca, ojciec dysponował tym i niczego nigdy nie brakowało w tym domu. Była tam miłość, była radość, było wszystko, co potrzebne. Ale ten syn słyszał różne rzeczy i wydawało mu się, że tam gdzieś, hen, w świecie jest naprawdę wspaniale. Są wspaniali ludzie, zawsze mają uroczystości, zawsze tacy szczęśliwi, zadowoleni; no tam to na pewno będzie wspaniale. Podjął się więc ten człowiek tego: No, daj mi, ojcze, szybciej to, co mi się należy. Szybko zaczął realizować swój zamysł. „A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie.” Jak wygląda rozwiązłe życie?
W 1Liście Jana 2,15-17 mamy zapisane takie słowa: „Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.” Cała pożądliwość tego świata skłoniła tego człowieka, młodego syna do tego, żeby pójść i tam znaleźć to o czym myślał, że naprawdę będzie szczęśliwy. Tak naprawdę myślał, że będzie szczęśliwy tam gdzie pójdzie. Mając tą zasobność da sobie radę, poradzi sobie. Ale co dalej? „A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł więc i przystał do jednego z obywateli owego kraju, a ten wysłał go do swej posiadłości wiejskiej, aby pasł świnie. I pragnął napełnić brzuch swój omłotem, którym karmiły się świnie, lecz nikt mu nie dawał.” W tym momencie zaczyna docierać do niego: gdzie ty szukałeś szczęścia człowieku? Przecież ci wszyscy ludzie są pożądliwi, są skąpi, chytrzy, myślą tylko o sobie, nie miłują innego bliźniego. Gdzie ty tak naprawdę szukałeś szczęścia?
A czy my tego nie doświadczyliśmy? Gdzie my szukaliśmy szczęścia? Myśleliśmy, że ktoś inny da nam szczęście, myśleliśmy, że rzeczy dadzą nam szczęście, byliśmy trochę zadowoleni, ktoś pochwalił nas, już byliśmy w obłokach, czy inne rzeczy. Myśleliśmy o sobie wzniośle. A co potem? Potem zupełnie co innego; upadek, gorycz i brak pomocy, śmiech, szyderstwo, wytykanie palcem. A ktoś wcześniej może korzystał z tego, że coś zrobiłeś, a potem już nie. Tak więc wyglądało. I ten młody człowiek zaczął rozumieć, zaczęło do niego docierać, że w domu ojca naprawdę było szczęście, ale tu nie ma szczęścia, tu nikt nie troszczy się o drugiego, tu każdy żyje dla siebie. „A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.” Zrozumiał więc, że w domu ojca nawet najemnicy otoczeni są troską, że w domu ojca jest inaczej, że ojciec widzi potrzeby każdego, który jest w tym domu. Wejrzał i zrozumiał: Mój ojciec jest prawdziwy, on miłuje tych ludzi, a ja wobec niego postąpiłem tak niegodnie.
Słuchajcie, to jest bardzo ważne – świadomość odstępstwa, świadomość, że człowiek zmarnował swoje życie na rozpustę. Swoje zdrowie wydał na używki, na zabawy, nie nieprzespane noce dla różnych hec, czy inne rzeczy. Wystawił więc wszystko na poniewierkę, a na końcu kpina i szyderstwo. I brakuje tych, którzy by naprawdę chcieli nieść pomoc. Wejrzawszy więc w siebie i zobaczywszy to, co widział w domu ojca, mówi: „Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie,” To jest niesamowite, co? Zgrzeszyłem, jestem winny. Do niego dociera: „już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich.” Człowiek często wraca do Boga i myśli: A cóż ja wielkiego zrobiłem, ale dobrze, Boże, będę wierzący. Wielkie co. Ale jeśli człowiek wejrzał w siebie, zrozumiał ile spaskudził, a życie jest przecież od Boga darem. Ile spaskudziliśmy tego życia na bezbożność, na różne ohydne rzeczy. W tym momencie ten człowiek nie wraca już jak frywolny chłopczyk: ‘No, widzisz ojcze, trochę zbałamuciłem, ale w sumie pamiętałem jeszcze o tobie, że ty jesteś, ojcze’. Nie, tak nie wracał, jest świadomy, że zrobił coś złego i jest świadomy, że nie jest godzien nazywać się synem takiego ojca, który miłuje, który troszczy się. A on uznał, że ten ojciec zatrzymuje mu radość, nie daje mu radości w domu, i że tą prawdziwą radość dadzą mu tam na zewnątrz. I w tym momencie mówi: Źle osądziłem ojca, źle myślałem o ojcu, w zły sposób postąpiłem wobec ojca, nie jestem godzien być twoim synem; to co uczyniłem, jest bardzo złe. „Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go. Syn zaś rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim.” I to była prawdziwa skrucha, to była świadomość: Ty mnie, Boże stworzyłeś na Swój obraz i podobieństwo, a ja żyłem jak diabeł, nie jak Ty chciałeś, Boże. Przychodzę do Ciebie, jestem świadomy tego, co zrobiłem. Wtedy Ojciec użala się nad takim kimś, bo skrucha, uniżenie, to jest coś bardzo ważnego.
I ojciec zatrzymuje dalsze mówienie. „Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi, i przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się, dlatego, że ten syn mój był umarły, a ożył, zginął, a odnalazł się. I zaczęli się weselić”. Ojciec wie, że skoro ten syn zrozumiał, to teraz naprawdę będzie słuchał się, co ojciec do niego powie. Będzie cenił słowa swojego ojca. I my tak ceńmy Słowa Ojca. Jezus mówi: Kto wypełnia wolę Ojca, ten jest Moim bratem, siostrą, rodziną. Ceńmy sobie Słowa naszego Ojca. Nie zachowujmy się dalej tak, jakbyśmy uważali: My wiemy lepiej co to jest szczęście. My sobie to szczęście zorganizujemy. I co? Gdzie ludzie najczęściej szukają szczęścia? W świecie. Szukają szczęścia w zadowoleniu tego świata, dalej jak ten syn marnotrawny, za światem, w tym, co świat ma, zamiast należeć do Boga.
Powiem ci, że twoją oceną zawsze musi być – jeżeli dzisiaj mogę żyć z Bogiem, nie potrzebuję nic, to znaczy, że mam wszystko co powinienem mieć. Jeżeli żyję i mogę żyć z Bogiem, niczego mi nie brak. Nie muszę rozglądać się nie wiadomo za czym. Jak człowiek zaczyna się rozglądać, patrzeć, przeglądać, to zaraz: ‘A, może to by mi szczęście dało, a tamci wierzący tak się bawią, może i ja się w to pobawię.’ I zaraz zaczyna się. Jeżeli możesz mieć społeczność z Bogiem, możesz mieć świętą relację z Ojcem, możesz być w tym domu Ojca i cieszyć się, że masz społeczność, to ciesz się. Niczego więcej nie szukaj, nie ma potrzeby. Masz to, co najważniejsze. Jeżeli możesz chodzić w światłości Bożego Oblicza, to ciesz się i dziękuj Bogu. A gdyby wróg pokazywał ci cokolwiek, to nie interesuje mnie to, nie jestem zainteresowana, nie potrzebuję, mam wszystko, co potrzeba, Bóg jest ze mną, żyję, żyję dla Niego, wystarczy i chwała Bogu. I wtedy jest spokój. A nie tak, że człowiek, użala się nad sobą, bo to mi nie pasuje, ci mnie nie kochają, tamci mnie nie kochają, ten, tamta coś ma. I tak ludzie chodzą, i tak czegoś im brak. Zamiast cieszyć się, że mogą być pojednani z Bogiem, że Krew Jezusa oczyszcza od każdego grzechu, to dalej dają nabierać się diabłu, że ten mnie nie lubi, tamta nie lubi mnie, ten, ta coś mają. Ludzie będą mieli różne charakterki, kiedy żyją poza społecznością z Bogiem.
Ale kiedy ty przychodzisz do społeczności z Bogiem, wszystko pada, masz cudowną, niesamowitą relację z Bogiem, możesz rozmawiać z Ojcem tak jak Syn Jezus Chrystus rozmawiał z Ojcem chodząc po tej ziemi. Ojciec mówi do ciebie jak do Swego syna. Niesamowita społeczność. Jedynie grzech może naruszyć ją. Diabeł wie o tym, dlatego próbuje gdzieś ciągnąć człowieka, a to do tego, a to do tamtego. I też musimy mieć świadomość, że jeśli nie twój grzech, to grzech kogoś innego. Nie stawajcie się współuczestnikami cudzych grzechów. Dlatego musimy napominać i przypominać, że grzech trzeba porzucić i człowiek musi mieć świadomość, że ja potrzebuję porzucić grzech. Drugie, to nasze relacje muszą być święte. Jeżeli nie ma świętych relacji, musimy usunąć wszystko, co przeszkadza, by nasze relacje były święte. To jest obowiązek wszystkich synów i córek Bożych, bo Bóg chce przebywać między dziećmi, które nawzajem miłują się, które czynią sobie dobro. Bóg chce przebywać w takim gronie Swoich świętych dzieci.
Niech to będzie dla ciebie najważniejsze. Zniszcz siebie na krzyżu, zniszcz. Nie niszcz innych, zniszcz siebie. To jest najlepsze co możesz zrobić ty i ja. Zniszczmy siebie, niech każdy z nas zniszczy siebie. I będzie fajnie, będzie cudownie, bo będzie Chrystus uwielbiony, Chrystus uwidoczniony. Po co my? Nasze humory, nasze nastawienia, nasze obrażanie się, zrażanie się? Po co to komu potrzebne? Nasze wywyższanie się nad innych, szukanie chwały? Po co to komu potrzebne? Czy to pomoże komuś? Nikomu. Po co to w ogóle? Wyrzućmy to precz, zniszczmy na krzyżu i koniec. Niech Chrystus będzie widoczny a my cieszmy się Panem. Chlubmy się, że przyszedł Zbawiciel, wykupił nas, rozwiązał nasz problem, usunął przeszkodę i możemy budować się nawzajem, cieszyć się chwałą synów i córek Boga. Myślmy naprawdę, rozsądzajmy naprawdę sprawy, nie próbujmy oszukiwać samych siebie, bo to głupie. Jeżeli widzisz w sobie coś starego, zniszcz to, jest to nie potrzebne, nie nadaje się, nie musisz tego wykazywać, usuń to, zniszcz to. Jeżeli nie możesz, poproś kogoś, żeby modlić się, żeby ktoś pomógł ci, ale zniszcz to. Niszczmy wszystko, co stare, nie potrzebujemy tego, a pielęgnujmy to, co nowe. Tego potrzebujemy nieustannie.
1Tymteusza 1, 12-17: „Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę, mimo to, że przedtem byłem bluźniercą i prześladowcą, i gnębicielem, ale miłosierdzia dostąpiłem, bo czyniłem to nieświadomie, w niewierze. A łaska Pana naszego stała się bardzo obfita wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu. A królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu, niechaj będzie cześć i chwała na wieki wieków. Amen.” Paweł mówi o sobie, że byłem martwy jako Saul, próbowałem żyć według zakonu, lecz trzymało się mnie zło. Byłem martwy, lecz teraz żyję. Ożywił mnie Chrystus, teraz żyję dzięki Chrystusowi. Nie dzięki swoim ideałom, nie dzięki swoim możliwościom. Paweł pisze, że dzisiaj żyję dzięki Jezusowi i zamierzam żyć dzięki Jezusowi do końca mych dni. Chwała Bogu za to. I Paweł doszedł do końca w zwycięstwie. On cenił sobie życie Jezusa więcej niż swoje. I mówi: Zaprawdę, mówię wam, codziennie umieram, aby żył we mnie Chrystus. Chrystus był dla niego cenniejszy od niego. On za nic poczytał swoje mądrości, swoje pozycje, wszystko uznał za śmieć, aby zyskać Chrystusa. I to było najważniejsze i to była mądrość, która zapanowała w tym człowieku, i spowodowała, że jego życie nabrało blasku, który do dzisiaj świeci. Ten blask, to Chrystus w nim, nadzieja chwały dla każdego z nas, że jest możliwe wydostać się z takiego zepsucia i uratować się.
1List Jana 3,4-6: „Każdy kto popełnia grzech, czyni bezprawie, a grzech jest bezprawiem. A wiecie, że On się objawił, aby zgładzić grzechy, a grzechu w nim nie ma. Każdy, kto w nim mieszka, nie grzeszy; każdy, kto grzeszy, nie widział go ani go nie poznał.” A więc każdy grzech jest bezprawiem. Nie ważne jaki to jest grzech, jest bezprawiem. Wszystko, co nie jest Chrystusem, jest bezprawiem, co by to nie było, jest bezprawiem. Nie można mówić: A, ja nie popełniam takiego grzechu jak tamten. Każdy grzech jest bezprawiem. A Jezus powiedział: „Idźcie precz ode Mnie wy, którzy czynicie bezprawie,” żyjecie wbrew Mnie, żyjecie beze Mnie, żyjecie po swojemu, dalej żyjecie w bezprawiu. Ojciec powiedział: Oto Mój Syn Umiłowany, jedynie w Nim jest dla was dane życie. „Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia”. Bezprawiem jest żyć bez Syna. Kto dzisiaj więc żyje bez Syna, czyni bezprawie, dalej żyje według Adama. A każdy kto w Nim mieszka, nie czyni tego bezprawia, nie czyni tego grzechu, bo mieszka już w Chrystusie. Już jest więc poza tą strefą starego Adama, mieszka w nowym Człowieku, w Chrystusie, jest wolny od dalszego adamowego grzeszenia. Już nie jest oddzielony od Boga, jest z Bogiem połączony w Chrystusie. Jest usprawiedliwiony, Duch Święty napełnia tego człowieka tym, co jest potrzebne i ożywia go według Bożego upodobania, wszystko dzieje się już tak jak być powinno. Nowe człowieczeństwo ma nowe siły, nowe plany, wszystko stało się nowe. Każdy więc kto czyni grzech, czyni bezprawie. Duch Święty przyjdzie przekonać świat o grzechu. Jaki to grzech? - gdyż nie uwierzyli we Mnie. A co czyni wiara w Jezusa? To że ty zaczynasz Go słuchać, bo masz wiarę ze słuchania. Tą wiarę masz przez Słowo Chrystusowe i zaczynasz przyjmować to co On do ciebie mówi. On mówi: Życie za życie; oddajesz Mu życie, żeby zyskać życie. Robisz to, co On mówi i wszystko dzieje się tak jak być powinno. On mówi, że przyniósł zbawienie posłusznym Jemu. Słuchajmy więc co On mówi i umknijmy z tego życia według Adama, bo to jest bezprawie. Może być to chrześcijańskie bezprawie. To musi być nowe życie. Nowe życie mają dzieci Boga. Dzieci Adama mają stare, zepsute życie. Dzieci Boga mają nowe, wieczne życie. I o tym pisze tu Jan.
1Jana3,7-9: „Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie, sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził.” Co to znaczy: Nie może grzeszyć? Nie może już żyć według adamowego życia, bo narodził się z Boga. Nowa natura przystąpiła do tego człowieka. Ale dalej żyje jeszcze w tym ciele. Jan pisze w drugim rozdziale, wiersz 1 takie Słowa: „Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy.” Jeśli zrobię coś nie z Chrystusa, to będzie grzech. Ale rozumiem, że zrobiłem coś i oczyszczam się z tego. Chcę tylko Chrystusa i ty też chciej. Jezus powiedział, że kto będzie się Mną karmić, ten żyć będzie. Wszystko to Chrystus. Musisz wiedzieć, że zbawienie to Chrystus. To nie jest religia, to nie tak, że ja będę trochę lepszy. Ja mam być dzieckiem Boga. Dziecko Boga nie popełnia grzechu Adama. Nie żyje w Adamie. Żyje w Chrystusie a poprzez Chrystusa żyjemy w Bogu, mieszkamy w Bogu a Bóg w nas. To jest nasze nowe człowieczeństwo. Ale jeśli zrobiłbym coś bez Chrystusa, rozumiem, że to jest złe, oczyszczam się więc z tego w Krwi Chrystusa, żeby czynić to, co jest z Chrystusa. Uczę się, ale uczę się jako dziecko Boga. Nie chcę żyć już jak Adam. Chcę żyć jak Chrystus i amen. I koniec. I to mnie trzyma przy tym, że choćbym zgrzeszył, mam Jezusa, który wstawia się za mną. Ale ja nie chcę żyć jak Adam, nie chcę żyć w złu, nie chcę żyć w złości, nie chcę żyć w chamstwie, w złych nastawieniach, w egoizmie, w szukaniu swego. Nie chcę, bo jestem dzieckiem Boga, zrodził mnie Bóg, chcę żyć po Bożemu. A gdy coś mi się nie powiedzie, to mam Chrystusa, Orędownika w niebie. Ale ja nie zgadzam się na to co jest stare i ty też nie zgadzaj się, bo jak zgodzisz się na to, co stare i uznasz, że to jest do przyjęcia, to znaczy, że grzech nie jest już dla ciebie grzechem. A grzech jest grzechem i wtedy on oddzieli cię od Boga.
Powiedziane jest o tych nieposłusznych synach, którzy mimo, że byli synami, żyli wbrew woli Bożej i czuli się dobrze. Dziecko Boże nigdy nie powinno czuć się dobrze, gdy popełniło coś złego. Powinno doznawać, że stało się coś niedobrego i to trzeba usunąć. I zawsze w naturze dziecka Bożego będzie czystość, zmiana. Niesamowite, co? Bez tego nigdy nie mielibyśmy tego, bo z Adama – przykryć, zakryć, udać, że nie o mnie chodzi. A z Chrystusa – odkryć, usunąć, oczyścić. Bo co z tego, że schowam się w krzakach z Adamem? I tak Bóg widzi. Ale kiedy umrę z Chrystusem na krzyżu, wtedy sprawa została rozpatrzona i zakończona. Krew Chrystusa oczyszcza nas od każdego grzechu. Dla mnie i dla ciebie jest to więc bardzo ważne. Dzieci Boże już nie mogą, nie mogą grzeszyć, ponieważ posiew Boży jest w nich. Pragnieniem jest życie według woli Ojca, chęć poznawania prawdy Słowa Bożego, chęć uczenia się Słowa Bożego. Dzieci Boże dorastają uczą się, wykonują pewne zadania, porzucają różne rzeczy. Ale one mają już świadomość, że żyję już dzięki Chrystusowi. I to życie Chrystusa może napełniać tym, co jest cenne, co jest wieczne i prawdziwe. To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie, dlatego dzieci Boże nie mogą grzeszyć, nie mogą żyć w grzechu. ‘Ja jestem sam z siebie zadowolony’. A jak żyjesz? ‘Żyję dla siebie, całkiem fajnie mi się żyje.’ A czy tak chciał żyć w tobie Jezus - dla siebie? A co by Jezus ode mnie jeszcze chciał? Przecież modlę się, śpiewam. Co by jeszcze chciał? No właśnie chciał, żebyś oddał Mu całe życie, bo On chciał to życie zużyć dla Siebie. ‘No nie mów.’ To znaczy, że to jeszcze dziecko Adama. Ale gdy rozmawiasz z dzieckiem Bożym, to dziecko mówi: Popatrz, no, muszę to zniszczyć, to koniec, to nie może tak być, to jest grzech, to jest złe. To jest dziecko Boże. Jeżeli dziecko Boże uzmysławia sobie, że to grzech, od razu kończy. Dziś usłyszałem, dzisiaj kończę. Bo to jest grzech, to jest coś, co oddzielało mnie od Boga. Rozumiecie, dziecko Boże naprawdę grzech nazywa grzechem i rozumie, że to jest coś co oddziela i nie chce być oddzielone od Boga. Chce być z Bogiem, bo doznało już co to jest chodzić w społeczności z Bogiem. Jak cenne jest to, kiedy Bóg może napełniać cię.
Psalm 46, 1-12: „Przewodnikowi chóru. Pieśń synów Koracha na nutę: "Dziewice..." Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała I góry zachwiały się w głębi mórz. Choćby szumiały, choćby pieniły się wody, Choćby drżały góry z powodu gniewu jego. Sela.” Czy nie widzicie tu końca? „Jest rzeka, której nurty rozweselają miasto Boże, Przybytek święty Najwyższego. Bóg jest w nim, nie zachwieje się: Bóg wspomoże go przed świtem. Wzburzyły się narody, zachwiały się królestwa, odezwał się głosem swoim, i rozpłynęła się ziemia.” Czy nie widzicie tu końca? Piotr pisze o tym, że to wszystko stopi się. I tu powiedziane jest o tym. Lecz co? Lecz Bóg jest naszą ucieczką, siłą naszą, ucieczką przed zginięciem z tym wszystkim. Ziemia i dzieła ludzkie, wszystko to zginie. I o tym mówi psalmista. Nawet góry pod wodami zadrżą, wszystko zadrży, wszystko za trzęsie się. Później też pisze Izajasz, że ziemia za trzęsie się i rozpadnie się i wszystkie te dzieła ludzkie. Zobaczcie więc jaki jest kres tej ziemi, z którą wielu ludzi łączy swoje zadowolenie. Ale nasze zadowolenie jest z Bogiem w Chrystusie Jezusie. Tam jest nasze zadowolenie. „Pan Zastępów jest z nami, warownym grodem jest nam Bóg Jakuba. Sela. Pójdźcie i zobaczcie dzieła Pana, Który czyni dziwne rzeczy na ziemi! Kładzie kres wojnom aż po krańce ziemi, łamie łuki i kruszy włócznie, wozy ogniem pali. Przestańcie i poznajcie, żem Ja Bóg, Wywyższony między narodami, Wywyższony na ziemi! Pan Zastępów jest z nami, Warownym grodem jest nam Bóg Jakuba. Sela.”
Przyjdzie więc czas, że zakończą się wojny na tej ziemi i przyjdzie nasz Pan Jezus Chrystus. Wtedy będziemy rządzić razem z Nim. A dzisiaj oczyszczajmy się, uświęcajmy się, bo bez tego nikt nie zobaczy Pana. Wygrajmy, mamy wiele spraw do zrobienia w relacjach między sobą, a najważniejsze w życiu w czystości. To jest najważniejsze. Tam gdzie jesteśmy, w domach naszych, w pracy, wszędzie, troszczmy się o czystość, bo to jest sprawa priorytetowa. Bo gdy schodzimy się, Bóg chce tutaj być. Ze wzglądu na Ciebie, Boże, przestanę szukać własnego zadowolenia. Będę szukał Twego zadowolenia. Ze względu na moich braci i siostry porzucę wszelkie zło, żeby nie wnosić między wierzących czegoś niedobrego, żebyś zawsze mógł przyjść tutaj i napełniać nas chwałą, gdyż tego naprawdę potrzebujemy. Potrzebujemy Ciebie, Boże, potrzebujemy Ciebie, Panie Jezu, żebyś umacniał nas, czynił zwycięzcami, abyśmy wygrali z diabłem i z wszystkimi jego pokuszeniami. Potrzebujemy Ciebie tutaj.
Żeby nie było tak jak Izrael, który z jednej strony w cudowny sposób wygrywa, a w drugim przegrywa; Jerycho pada, pod Aj porażka. Niech Bóg pomoże byśmy zawsze wygrali, byś miał piękne doświadczenia i ja, każdy z nas, żebyś miał objawienia Boże, żebyś miał objawienia Boże, żebyś miał tą miłość rozlaną i żebyś wnosił tam gdzie jesteś pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, żebyś był synem, córką pokoju, żeby Chrystus był uwielbiony. Wtedy grzech będzie dla ciebie nienawistny. Będziesz nienawidził grzechu w swoim życiu. Ale będziesz chciał, żeby inni ludzie zrozumieli, że Jezus kocha ich, a nie nienawidzi, że umarł za ich grzechy, że twoje czyste życie jest najlepszym obrazem, że Bóg nadal kocha nas i zależy Mu na każdym grzeszniku, żeby się upamiętał i żył.
Niech będzie z tobą i ze mną. Mamy piękne zadanie. Póki żyjemy na ziemi, mamy świecić światłością Chrystusa. Mamy nie zaciemniać tego obrazu w żaden sposób. Żyj w sposób godny Boga. Nienawidź siebie, kochaj Pana Jezusa. Ale nienawidź siebie tak, by nienawidzić wszelkie zło, ale miłuj siebie tak, żeby miłować wszelkie dobro Chrystusowe, i żeby czerpać z Niego łaskę za łaską. Niech Bogu będzie chwała za to. Amen.

