18.12.2024r. Marian - Rozważanie II List do Koryntian 6,14-7,1
Rozważanie II List do Koryntian 6,14-7,1
18.12.2024r. Marian
Chwała Bogu! Słyszeliśmy już dużo ciekawych spostrzeżeń, co do tego miejsca w Biblii, zapisanego przez apostoła. Apostoł jest człowiekiem, który nie poszedł za Panem Jezusem dlatego, że: wtedy zabłyśniesz przed innymi, bo poszedłeś za kimś, kto czyni znaki, cuda, czy inne rzeczy, będą ci może zazdrościć, że jesteś uczniem tego Nauczyciela... On wiedział, że kiedy idzie za Jezusem, to on się wystawia na cierpienia, zresztą Jezus powiedział, ile będzie musiał dla Jego Imienia ucierpieć od ludzi. On nie poszedł za Panem Jezusem dlatego, żeby ktoś podziwiał go, on poszedł za Panem Jezusem dlatego, że Pan Jezus stał się dla niego wszystkim w jego życiu. I to jest najważniejsza sprawa – wszystkim w naszym życiu. Jeżeli nie, to wtedy diabeł znajdzie lukę i w ta lukę się wciśnie, i będzie mógł oddzielać od społeczności z Bogiem. I człowiek będzie mógł chodzić na zgromadzenia, modlić się, śpiewać pieśni, ale nie będzie miał relacji z Bogiem. To jest straszne, być z kimś i nie mieć z nim relacji, nie mieć z nim społeczności, być mu obcym w tak cennym miejscu, jak bycie z Bogiem, nie mieć tego szczęścia należenia do Boga, być zimnym wobec tak wielkiej Miłości. I to jest wynik właśnie tego, że człowiek Jezusa dołączył, a nie poddał się całkowicie temu, kim On jest.
A więc, kim dla mnie, dla ciebie jest Jezus Chrystus? Czy On wypełnił wszystko w nas i my już zdajemy sobie sprawę, że w Nim jesteśmy ubogaceni przez Boga, pojednani z Bogiem, spłaceni, w Nim mamy wieczne życie, On jest naszą wieczną radością, On jest naszą odpowiedzią na wszystkie pokuszenia diabła? Czy już zdajemy sobie sprawę, że wiemy, o co walczymy, i wiemy, dzięki komu wygrywamy i dzisiaj, czy to jest nadal Jezus Chrystus? Paweł, kiedy mówi o tym swoim doświadczeniu, mówi: tak biegnę, aby osiągnąć cel, nie biegnę dla samej satysfakcji biegu, ale biegnę, żeby cel osiągnąć. Nie myślę tylko być chrześcijaninem dlatego, żeby nie czuć się, że jestem częścią świata, ale jestem chrześcijaninem dlatego, żeby dobiec do mety i być z Bogiem tam, gdzie On jest. Jestem wyznawcą Chrystusa dlatego, że On jest drogą do Ojca, jestem wyznawcą Chrystusa, bo On jest życiem wiecznym. Jestem wyznawcą Jezusa Chrystusa, bo przez Chrystusa mogę mieszkać w Bogu, wszystko, co najcenniejsze, przyszło do nas w Chrystusie Jezusie. Wierzę w Jezusa, bo On jest dla mnie naprawdę tym, który uczynił wszystko możliwym, żeby być z Bogiem teraz i wiecznie. I dlatego, w tym momencie taki człowiek nie wejdzie w jarzmo obce, bo ten człowiek nie będzie w ogóle czuć swobody, jeżeli by to nie był już Chrystus. Widzimy, że Paweł pisze o ludziach, którzy się wycofali, odeszli do świata, gdyż umiłowali świat doczesny, gdzieś stracili orientację, kim naprawdę jest Jezus. Jezus stał się dla nich utrudnieniem, problemem życiowym, chętnie by pożyli inaczej, a Ten Jezus im przeszkadza, bo czują, że naruszyliby jakieś granice. A więc krępują się, chociaż próbują je naruszać tak, żeby jeszcze to sumienie się tak mocno nie odzywało, ale potem ono będzie zanikać, a więc będzie już później łatwiej poruszać się, głębiej, dalej i odchodzić od tego, kim jest Pan Jezus Chrystus.
Walka toczy się o twoje i moje wieczne szczęście – wieczne szczęście jest tylko w Chrystusie Jezusie. I można o tym wiedzieć, a mimo wszystko opuścić Jezusa. Można o tym wiedzieć, można mieć kochaną żonę i zdradzać ją z inną, można wiedzieć, że cię żona kocha i zdradzać ją z inną, albo wiedzieć, że mąż cię kocha, i zdradzać go z innym, można. Można wiedzieć, że Bóg nas kocha, i zdradzać Boga, jeżeli ja Go nie kocham, ty Go nie kochasz. Bóg mówi: miłości chcę. Paweł pisze, że przeklęty ten, który nie miłuje Jezusa, bo jeśli nie miłuję Jezusa, wtedy wróg już mnie powali, odciągnie. Co z tego, że Jezus mnie miłuje, jak ja Go nie miłuję? Pan Jezus nie pozwoli mnie zabić, ale jak ja będę poturbowany, jakie będę miał dni, że one będą bardziej ciemne niż jasne, jeśli tam nie będzie Jezusa Chrystusa. Ale to jest wynik, gdzie nie dbam o relację z Panem, gdzie coraz częściej Chrystus staje się przeszkodą, bo ten mężczyzna, tyle fajnych kobiet chodzi, a ta żona i ta zdrada, to cudzołóstwo, grzech, może w gehennie skończę… Taka kara, a tu, widzicie, już człowiek nie ma miłości do tej osoby i już czuje tylko jeszcze lęk przed karą, ale gdyby nie kara, to już byłoby po wszystkim. To jest niebezpieczne, bo w pewnym momencie człowiek już zacznie jakby zasłaniać tą karę: a przecież Bóg mnie kocha, to mnie nie skaże na gehennę, już człowiek próbuje jakoś wrobić w to wszystko to, że Bóg jednak nie będzie tak mocno do mnie podchodzić. Ale jednak Bóg jest Bogiem i On chce, abyśmy porzucili całe zło. Nie porzucimy go, jeśli nie rozumiemy, dla Kogo to robimy. Jeżeli dziecku się coś rozkazuje, a to dziecko nie rozumie, jak cenne jest to dla dziecka, ono stawia opór. Jeżeli człowiek wierzący nie rozumie, jak cennym jest Chrystus dla nas, to opór stawia temu Chrystusowi, ale jeśli rozumiemy, jak jest cenny, to my Go potrzebujemy, zdajemy sobie sprawę, jaki jest ważny dla nas Jezus Chrystus. O naszych poprzednikach czytamy, że oni zobaczyli to, co niewidzialne, zobaczyli ojczyznę w niebie i wiedzieli, że na ziemi nie ma żadnego miejsca, które by było dla nich tak cenne, jak to miejsce wieczności z Bogiem. Dlatego gotowi byli stracić wiele z tych ziemskich rzeczy, aby zyskać tamto. Gdy człowiek nie widzi tego niebiańskiego, tej chwały niebiańskiego bycia z Bogiem, jest w stanie wiele stracić z tego niebiańskiego, żeby zyskać to ziemskie. A więc zaćmione oczy, kiedy człowiek przestaje widzieć chwałę obecności Chrystusa Jezusa, powodują to, że człowiek coraz więcej widzi świata i coraz więcej możliwości w świecie widzi.
A więc diabeł wkrada się bardzo chytrze, przebiegle, on nie wkrada się tak, że mówi: zostaw Chrystusa, zostaw chrześcijaństwo, on próbuje najpierw pomniejszyć to, co robisz dla Chrystusa. Wcześniej gotowy byłeś wszystko zrobić dla Pana, ponieść wszelkie konsekwencje, a potem już tak mniej, bo przecież już masz zapas dobrych rzeczy, a więc już nie musisz tak oddawać wszystkiego Chrystusowi, już nie musisz spędzać dni tak z Nim, już wiesz tyle rzeczy, a więc możesz sobie pozwolić na rzeczy, które są ziemskie. I tak w ten sposób właśnie diabeł okrada człowieka z chwały. Dla diabła ty jesteś cenny i ja, on jest gotów walczyć o nas do upadłego. A czy my gotowi jesteśmy walczyć z nim, stojąc w Chrystusie do końca? On by chciał, żebyśmy upadli, a Pan Jezus chce, żebyśmy stali.
A więc zobacz, co powoduje, że jesteś wierzącym człowiekiem? Czy Chrystus? Czy świadomość, że możesz zginąć w gehennie, świadomość, że możesz stracić możliwość wysłuchanych modlitw? Co w sumie powoduje, że człowiek jeszcze się nie odwrócił od Boga całkiem? Bo wielu już straciło wiele i borykają się z wieloma problemami, ale to jest wynik tego, że Jezus stracił wartość, a Jezus nie stracił wartości, On jest cały czas tak samo wart, On jest życiem wiecznym. Jeden dzień w przedsionkach Pańskich jest lepszy niż tysiąc lat w namiotach bezbożnych. Tysiąc lat, ludzie, wiecie, ile ludzie by oddali za tysiąc lat życia na ziemi w namiotach bezbożnych, gdzie jest tyle zadowolenia, radości? A gdzie są ludzie, którzy oddaliby te tysiąc lat za jeden dzień w przedsionkach, nie w samym domu Boga? Żeby może usłyszeć, co tam się dzieje w tym domu, będąc w tym przedsionku, jakie tam padają słowa, jaka chwała, jakie wspaniałości się tam dokonują? Pomyśl, jak bardzo ważne jest to, żeby twoje oczy, oczy twojego serca, widziały otwarte niebo, żebyś miał świadomość, że w tej bitwie z wrogiem, jeżeli Bóg nie będzie mieszkał w tobie, to ty nie dasz rady wygrać z diabłem. Bo jeśli nie mieszka w tobie Ten, który jest większy od diabła, to ty jesteś słabszy od diabła i on cię pokona. A więc od tego zamieszkania przez Boga zależy to, czy diabeł będzie musiał przegrać, czy nie. Bo kiedy Bóg jest ze mną, czy z tobą, wtedy mogę przeciwstawić się diabłu, bo Bóg jest ze mną, czy z tobą. Ale jeśli Boga nie ma, to co? Można się przeciwstawiać, gromić, krzyczeć, diabła to nic nie interesuje, on jedynie przed Bogiem musi ustąpić, przed Panem naszym Jezusem Chrystusem.
Dzieje Apostolskie 21 rozdział. Pojmujesz, jakie to jest ważne? Pilnuj tą miłość, upilnuj to, dlaczego w ogóle modlisz się? Po co wzywasz Imienia Pańskiego? Jak ci bardzo zależy na tym, żeby być z Nim w tym, kim On jest? I w tym 21 rozdziale czytamy od 10 wiersza:
„A gdy przez dłuższy czas tam pozostawaliśmy, nadszedł z Judei pewien prorok, imieniem Agabus, i przyszedłszy do nas, wziął pas Pawła, związał sobie nogi i ręce i rzekł: To mówi Duch Święty: Męża, do którego ten pas należy, tak oto zwiążą Żydzi w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan. A gdy to usłyszeliśmy, prosiliśmy zarówno my, jak i miejscowi, aby nie szedł do Jerozolimy. Wtedy Paweł odrzekł: Co czynicie, płacząc i rozdzierając serce moje? Ja przecież gotów jestem nie tylko dać się związać, lecz i umrzeć w Jerozolimie dla Imienia Pana Jezusa. A gdy się nie dał nakłonić, daliśmy spokój i powiedzieliśmy: Niech się dzieje wola Pańska.” (Dz. Ap. 21,10-14)
Oni bali się, a on mówi: ludzie, ja się nie boję nawet umrzeć, a przecież wiedział, że ma tam pójść, do Jerozolimy, że Pan go tam wzywa. I chociaż wiedział, co go tam spotka, gotów był pójść dlatego, że tam był Jego umiłowany Chrystus. I dla mnie i dla ciebie jest to najważniejsza sprawa. Czasy się kończą, zobaczcie, co się dzieje z ludźmi. Jezus mówi: czy znajdę wiarę na ziemi, kiedy wrócę? To znaczy, że taką wiarę, która zwycięża ten świat, która w Jezusie odnalazła wszystko, co jest potrzebne, nie taką wiarę, która tylko mówi: ja wierzę, wierzę, a żyje wbrew temu, ale wiarę, która trzyma się Pana i się Go nie puszcza. On wzywa dzisiaj każdego z nas do tego, abyśmy należeli do Niego, aby On był dla nas dzisiaj jeszcze cenniejszy niż był, kiedy pierwszy raz poruszyło się serce nasze w Jego kierunku, kiedy jeszcze tak mało o Nim wiedzieliśmy. Teraz wiemy już więcej, a więc jest to ważne, aby Ten, który jest w nas i który jest większy od tego, który jest w świecie, ustrzegł nas do końca naszych dni przed tym, abyśmy nie stracili miejsca w niebie, bo jeśli Pan z nami, to któż przeciwko nam.
Wiele usłyszeliśmy dzisiaj, pomyśl, dla ciebie Chrystus umarł i dla mnie. Umiłował ciebie i mnie tak, że położył życie za mnie i za ciebie, żebyśmy nie zginęli w gehennie. I nie tylko, żebyśmy nie zginęli, ale żebyśmy, pojednani z Bogiem, mogli wejść do domu Ojca. Weź się za siebie, zajmij się swoją wiecznością bardziej niż wszystkim innym. Bóg nigdy nikogo nie okłamał i nie okłamie, posłał nam Syna, żeby nas zbawić, i w Synu jest zbawienie. Syn Boży kocha ciebie i chce doprowadzić ciebie do wieczności, jak i mnie. On jest gotów to wszystko uczynić, a ty Mu wierz i nie obawiaj się. Ten, który zaczął, ma moc i dokończyć, nie słuchaj diabła, słuchaj Boga. On chce, by twoje serce było pełne miłości do Jego Syna, a Duch Święty tą miłość chce rozlewać. Uspokój się i odpocznij od swego myślenia czy czegokolwiek. On chce włożyć w ciebie myśli triumfu, chwały i zwycięstwa. On chce, żebyś znaleziony był jako ten, który gotów jest i życie stracić, ale tam, gdzie jest twój Chrystus, pozostać. Niech Bóg będzie z tobą i ze mną. Pan powiedział: chodźcie, zaprzęgnijcie się w Moje jarzmo, a nauczycie się przy Mnie, że będziecie cisi, łagodni i spokojni, i odpoczniecie od wszystkich swoich spraw, od dzieł, będziecie mieli wielkie szczęście, że wszystko, co najważniejsze, macie w Chrystusie Jezusie, i żadne rzeczy tego świata nie zasłonią wam chwały tego, który trwa wiecznie. Zwróćcie uwagę, że cokolwiek robicie, dla Pana czyńcie. Pan Jezus umył nogi uczniom, Pan Jezus gotów był zrobić dla mnie i dla ciebie wszystko. Jeżeli robisz cokolwiek bratu swemu czy siostrze, zrób to jak dla Pana. Pan mówi: w ten sposób okażesz Mi miłość, bo cokolwiek jednemu z tych najmniejszych uczyniłeś, Mnie to uczyniłeś. Zrób to z całego serca, zrób to ochotnie, jak samemu Chrystusowi, a Pan zadba o to, żeby łatwiej było kolejny dzień spędzić w społeczności z Ojcem. Amen.

